- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Ligowa niedziela: Lech - Legia
Już jutro polski klasyk, mecz wielkich rywali, drużyn, które w zeszłym sezonie zdominowały rozgrywki ekstraklasy. Mistrz Polski i lider ligowej tabeli, nasza Legia Warszawa, wyrusza do Poznania, by stawić czoła Lechowi. Stawka tego meczu nie jest tak duża jak pamiętnego spotkania z wiosny, ale kibice ligowej piłki czekają na nie z niecierpliwością.
Po meczu z Trabzonsporem nastroje w Legii nie mogą być wesołe. Niepokoi, że zaczynamy przyzwyczajać się do porażek. Ostatnie osiem meczów Legii to cztery zwycięstwa, ale i cztery porażki, a gdyby ograniczyć statystykę wyłącznie do meczów rozegranych w październiku, liczby wyglądałaby znacznie gorzej: jedno zwycięstwo i aż trzy porażki. Wprawdzie ten bilans psują nam głównie spotkania rozegrane w europejskich pucharach, ale mecz z Lechem trzeba traktować jak namiastkę spotkania pucharowego. Taką namiastką był również mecz z Wisłą Kraków, jak pamiętamy, niestety przegrany. Optymizmem nie napawa tradycyjna już plaga kontuzji w Legii. W kolejnym ważnym meczu zabraknie Miro Radovicia, a w tureckim Trabzonie straciliśmy, na razie trudno powiedzieć na jak długo, Michała Żyrę.
Po czwartkowym meczu przez media przetoczyła się spodziewana fala krytyki, a czynnikiem najbardziej polaryzującym opinie kibiców i komentatorów stała się osoba Jana Urbana. Mecz z Lechem nie wymaże negatywnego wrażenia, jakie wywiera nasz mizerny bilans w Lidze Europy, nie przekona sceptyków, krytykujących trenerski warsztat aktualnego szkoleniowca Legii, ale zwycięstwo w nim z pewnością przydałoby się nie tylko kibicom, piłkarzom, ale i właśnie trenerowi. Legia zbyt często przegrywa ostatnio mecze wyrównane, toczone na styku, takie, w których to wręcz my jesteśmy stroną przeważającą. Jutrzejszy mecz z Lechem może mieć podobny przebieg, może przypominać przeciąganie liny między zawodnikami dysponującymi podobną siłą fizyczną. Nie powinniśmy dopuścić do kolejnej porażki poniesionej w takich okolicznościach.
Lech zanotował fatalny początek sezonu, nie tylko srodze zawiódł w europejskich pucharach, odpadając w dwumeczu z Żalgirisem Wilno, ale stracił też wiele punktów w lidze, irytując swoich kibiców zwłaszcza nieskutecznością. Dość powiedzieć, że poznaniacy tracą w tym momencie do Legii osiem punktów, a przez minione dwanaście kolejek ustrzelili dokładnie 50% dorobku bramkowego Legii (15 bramek wobec 30 Legii).
Ostatnie mecze to jednak renesans formy drużyny Mariusza Rumaka. Trzy zwycięstwa i jeden remis sprawiają, że lechici podchodzą do jutrzejszego meczu w bojowych nastrojach i z dużymi nadziejami na zwycięstwo. Na tę zdobycz punktową złożyły się co prawda także mecze słabe, z Widzewem Lech wygrał 1:0, grając przez praktycznie cały mecz z przewagą jednego zawodnika, a jednak drżąc w wynik do ostatnich minut, Podbeskidzie Lech mógł zmieść z boiska w pierwszej połowie meczu, ale w drugiej praktycznie przestał grać, a w ostatniej minucie Olek Jagiełło mógł zadbać o to, żeby Lech wyjechał z Bielska bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Fakty są jednak faktami, jutro przeciw Legii stanie przeciwnik podbudowany ostatnimi wynikami, będący w dobrej sytuacji personalnej, znajdujący się w prawdopodobnie najlepszej formie od początku sezonu.
Mariusz Rumak może rzucić do boju następującą jedenastkę:

Istnieje możliwość, że zamiast mało efektywnego Claasena, na boisko wyjdzie Szymon Pawłowski. Wystawienie byłego piłkarza Zagłębia, który niezbyt dobrze czuje się w działaniach defensywnych, byłoby jednak ryzykiem ze strony trenera Lecha, który może mieć w pamięci, co stało się w zeszłym roku, kiedy jego Lech rzucił się na Legię z odsłoniętą gardą i został za to brutalnie skarcony. Nie można wykluczyć, że zamiast niedawnego rekonwalescenta Rafała Murawskiego, na boisku zobaczymy Karola Linetty'ego, ale w obliczu skali trudności zadania stojącego przed Lechem, rosną szanse doświadczonego byłego reprezentanta Polski. Wydaje się, że na lewej obronie rywalizację z Henriquezem wygrywa Barry Douglas.
Jak powinna zagrać z Lechem Legia? Oczywiście przydałaby się większa niż ostatnio staranność, zarówno pod bramką Skaby (włączając naszego bramkarza), jak i pod bramką Gostomskiego, natomiast sądzę, że powinniśmy grać swój futbol, bez przesadnego kombinowania pod względem taktyki i personaliów. Skoro próbujemy tak grać w Rzymie i Trabzonie, to czego się bać w Poznaniu? Przypomnijmy, że trener Urban próbował delikatnie zmienić pomysł na grę podczas meczu z Wisłą w Krakowie, bez pozytywnych efektów.
Wątpliwości dotyczące pierwszej jedenastki dotyczą przede wszystkim skrzydeł. Czy na prawej obronie należy wystawić Bartosza Bereszyńskiego, dla którego występ na Bułgarskiej byłby z pewnością wielkim testem odporności psychicznej, czy coraz lepszego w ofensywie, ale nie zawsze pewnego w obronie Łukasza Brozia, czy może jednak powrócić do najbezpieczniejszego wariantu z Kubą Rzeźniczakiem? Czy na prawej pomocy ustawić jednego z pary Ojamaa - Kucharczyk, czy przesunąć tam Kubę Koseckiego, żeby na lewej pomocy zrobić miejsce Tomaszowi Brzyskiemu?
Jeżeli chodzi o lewą stronę, w zasadzie każde proponowane zestawienie gwarantuje solidny poziom. O tym kogo z trójki Wawrzyniak, Brzyski, Kosecki desygnuje do gry Jan Urban, zadecyduje zapewne przedmeczowa dyspozycja lub względy taktyczne.
W środku pola największe wątpliwości dotyczą Tomasza Jodłowca. Wystawienie Jodłowca obok Vrdoljaka teoretycznie wzmocni naszą siłę w środku pomocy, ale pozbawi miejsca w składzie Helio Pinto lub Dominika Furmana.
Mój typ składu Legii na jutrzejszy mecz:
Skaba - Rzeźniczak, Jodłowiec, Junior, Wawrzyniak - Kosecki, Furman, Vrdoljak, Pinto, Brzyski - Dwaliszwili.


Podoba mi się za to pomysł z Brzyskim jako bocznym pomocnikiem. Niestety ale potencjalni zastępcy Żyry czyli Ojamaa i Kucharczyk gwarantują raczej wysoki poziom frustracji wśród kibiców niż wysoki poziom sportowy. Bardziej rozczarowuje mnie Ojamaa bo po meczach z Koroną czy Cracovią wydawało mi się, że w końcu mamy konkretnego skrzydłowego, siejącego popłoch w szeregach obronnych rywali. Jednakże jego ostatnie mecze pokazują, że tamtego Ojamy w tej chwili nie ma. Kucharczyk za to od czasu kontuzji odniesionej na początku sezonu gra totalny piach. Dlatego ten pomysł z Koseckim i Brzyskim może się udać.
Co do meczu, to na jakieś wielkie zawody się nie nastawiam. Śmierdzi mi to strasznie remisem, choć w Poznaniu standardowa wielka spinka więc pewnie bedą gryźli trawę. Najgorsze co może się zdarzyć do chyba powtórka z Reymonta, bo nie chce mi się wierzyć, że dostaniemy jakieś wysokie baty. Ważne aby coś strzelić. Okazji za wiele pewnie nie będzie więc skuteczność będzie, cytując klasyka, "szalenie istotna".
Moim zdaniem zeszłoroczne 1-3 jest skarbem, który niebawem urośnie do miana klubowej legendy i który na długo będzie musiał Legii starczyć. Jutro oczywiście Legia będzie z gry lepsza, zagra całkiem fajnie, stworzy kilka supersytuacji. Ale przegra 0-1.
Też uważam, że Broź w grze wygląda ogólnie rzecz biorąc coraz lepiej, ale z drugiej strony pamiętam w jaki sposób dopuścił do dośrodkowania w Rzymie, jak przegrał walkę z Paixao w meczu ze Śląskiem, ten 'orzeł' w Trabzonie przed bramką na 1:0 też trudny do zapomnienia. Bereszyński z kolei, po takiej przerwie wejść na taki mecz, przed publicznością, która zapewne będzie wyć i gwizdać za każdym razem, kiedy Bereś pojawi się w pobliżu piłki, hm, musieliby mieć jaja ze stali, i on, i Urban. Dlatego wydaje mi się, że JU postawi najbezpieczniej na Rzeźniczaka. Co do gry ofensywnej Kuby, Walles ostatnio po meczu z Piastem dowodził, że wcale nie było tak źle
Faktycznie - to niestety Pinto jest najbliżej wylotu ze środka pola w 'mojej' jedenastce, chociaż koncepcja z Pinto pierwszym na ławę kiedy tylko jest cokolwiek do stracenia byłaby, tak uważam, małą porażką Urbana. Zagrał tak zresztą w Krakowie i nie wypaliło. To już wolałbym, jak proponujesz, posadzić na ławce Vrdoljaka. Z tym że to jest, jak wiemy, jednak fantastyka, bo Ivica to u Urbana pewniak.
Wydaje mi się, ze naszym głównym argumentem pod nieobecność Rado będzie fizyczność. Tym możemy ich zniszczyć, to nasza największa przewaga i argument w dzisiejszym spotkaniu. Zależy jeszcze kto wyjdzie w podstawowym składzie, ale właśnie tempem, agresywnością, chęcią wyszarpania meczu możemy ich zdominować. Przynajmniej taką mam nadzieję, a nie żadne kontrataki, bo to może się drugi raz nie udać.
Co do personaliów to ja chciałbym na skrzydle Koseckiego i... nikogo więcej. Ani Kucharczyk, ani Ojamaa się nie nadają
Dossa gra w każdym meczu i w żadnym mnie nie przekonuje. Zawsze elektryczny, zawsze jakiś babol się zdarzy. Niesamowite, że on wciąż ma tak dobre opinie. Dzisiaj nie ma wyjścia i musi grać, więc jeśli już to tylko w parze z Rzeźniczakiem, a Broź na prawej obronie. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale jak się nie ma co się lubi...
Generalnie liczę na mądrość Urbana i zwycięski bój, bo w przypadku porażki naprawdę nie będzie wesoło.
Natomiast w ofensywie musimy być bardziej kreatywni niż w Turcji. Wiele razy widziałem jak środkowi pomocnicy nie mieli komu podać. Kilka razy Dwaliszwili pokazywał się do prostopadłego podania i nie było nawet próby zagrania. Za wiele razy napastnik był sam w polu karnym bez wsparcia z pomocy. Ostatnie kontuzje paradoksalnie stwarzają okazję do próby rozwiązania tego problemu. Niektórych może to martwić, ale zupełnie niepotrzebnie. Raz, że różnica między formą i umiejętnościami poszczególnych graczy jest niewielka i naprawdę trudno jest zauważyć brak któregoś z kontuzjowanych. Może poza Kuciakiem. Dwa, mimo że niektóre atuty stracimy, to też zyskamy nowe. Przed wszystkim element zaskoczenia. Inni gracze to inny sposób gry, na który przeciwnicy mogą być nieprzygotowani. Możemy spróbować uruchomić pewien potencjał w drużynie dotąd niewykorzystywany.
Propozycja składu:
-----------------Dwaliszwili----------------
Brzyski--------Ojamaa-----Bereszyński
-----------Furman---- Jodłowiec---------
Wawrzyniak--Junior--Rzeźniczak--Broź
------------------Skaba-----------------------
Środek obrony bez zmian, w obecnym zestawieniu najlepiej funkcjonuje. Rzeźniczak jest naszym najlepszym ŚO, a na prawej obronie praktycznie nie różni się w postawie od Brozia. Wawrzyniak powinien zagrać głównie ze względu na sytuację z Koseckim. Obecnie jest w słabszej formie od Brzyskiego, którego walory ofensywne chciałbym maksymalnie wykorzystać. Do tego jest w stanie zagrać równo cały mecz w przeciwieństwie do Koseckiego. A czy w obronie zagra Brzyski czy Wawrzyniak to nie ma teraz większej różnicy. I tak Lovrencsics się spali.
W środku pomocy oprócz wyłączenia Murawskiego oczekuję szybkości i kreatywności. Furman i Jodłowiec potrafią operować piłką do przodu, obaj potrafią włączyć się w akcje ofensywną. Dają dużą szansę na opanowanie środka pola. Od Jodłowca jednak przede wszystkim oczekuję większej odpowiedzialności za zadania jakie ma wykonać na swoje pozycji. Czyli najpierw praca w przerywaniu akcji przeciwnika i zabezpieczenie przed atakiem,a dopiero później rajd do przodu. Na prawą flankę rzucam Bereszyńskiego. Czas najwyższy na niego, bo inni się nie sprawdzili. Ogromnie brakuje gry z tej strony boiska, a Bereszyński swoją mobilnością przynajmniej pociągnie za sobą obronców Lecha otwierając inne strefy na boisku.
Ojamaa na pozycji nr 10 to w sumie coś oczywistego. W Szkocji grał na tej pozycji i głównie z tej strefy zrobił 22 asysty. On wie jak tam się zachowywać. Ma szybkość, dobry przegląd pola i lubi zaatakować z drugiej linii lub w drugie tempo.
W odwodzie zostają m.in. Kosecki, Pinto, Kucharczyk. Akurat mogą dać idealną zmianę kiedy Lechici spuchną.