A+ A A-

Autostrada do mistrzostwa

pilkaW trakcie odliczania dni do meczu z Ruchem Chorzów kibicom Legii towarzyszyło wiele obaw związanych przede wszystkim z formą naszego zespołu, także z niewygodnym rywalem, który w przypadku wygranej na Łazienkowskiej odebrałby nam fotel lidera ligowych rozgrywek. Na szczęście wszelkie obawy okazały się płonne. Legia pewnie zwyciężyła 2:0, umacniając się tym samym na pierwszym miejscu w tabeli.

Trudno powiedzieć, żeby Legia rozegrała przeciw Ruchowi mecz wybitny. Przez większość meczu z charakterystycznym dla nas trudem kleciliśmy małą grę w środku pola, obecność w składzie aż pięciu graczy ofensywnych nie przekładała się na większą ilość okazji strzeleckich i strzałów na bramkę przeciwnika, z widocznej w drużynie atmosfery mobilizacji, z wzajemnego motywowania się przez poszczególnych zawodników, nie wynikało bezpośrednio nic konstruktywnego.

Nie, nie zagraliśmy w sposób zapierający dech w piersiach.

Zagraliśmy za to wreszcie w sposób skuteczny, wreszcie pokazaliśmy 'swój' futbol, wykorzystując moment nieuwagi przeciwnika, a następnie brutalnie wytrącając mu wszelkie ofensywne argumenty z rąk. Nie można przeoczyć okoliczności w jakich zdobyliśmy pierwszą bramkę, korzystając z opuszczonej gardy Ruchu po wcześniejszym ataku przyjezdnych, z odrobiny wolnej przestrzeni, którą po mistrzowsku wykorzystali Ljuboja, Radović i Kucharczyk. To właśnie jest znak firmowy Legii w sezonie 2011/12. Jeżeli działa tak jak dziś - nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń.

Patrząc na boiskowy bilans dzisiejszego meczu, cieszy niewątpliwie bardzo udana zmiana Daniela Łukasika, którą nasz młody defensywny pomocnik dał w bardzo ważnej fazie meczu, cieszy zapał nie zrażonego dotykającą go krytyką Michała Żyry. Uznanie budzi postawa przesuniętego na prawą flankę Jakuba Wawrzyniaka, ducha podnosi pewna gra naszego weterana Tomasza Kiełbowicza, okraszona wyśmienitą asystą przy bramce Ljuboji. Pochwały należą się solidnemu wreszcie Ivicy Vrdoljakowi, gorące oklaski profesorowi Ljuboji.

Brawo cała Legia - taki mecz był nam bardzo potrzebny.

Waga dzisiejszego zwycięstwa jest ogromna. Mamy w tym momencie trzy punkty przewagi nad Śląskiem, cztery nad Ruchem - to bardzo wiele. Przed nami teraz zaledwie pięć meczów, pięć meczów, ku którym możemy spoglądać, mając w zanadrzu bezcenny punktowy zapas.

Oczywiście optymalnie byłoby wygrać najbliższe cztery spotkania i ostatni mecz z Koroną poświęcić na świętowanie mistrzostwa, ale wydaje się, że wystarczy zachować solidność i uniknąć jakiejś katastrofalnej serii wpadek, bowiem kto tak naprawdę miałby nas dopaść i przegonić? Śląsk? Wrocławianie prezentują się wprost koszmarnie, dziś powinni z kretesem polec na własnym boisku z Bełchatowem. To zdumiewające że ludzie Lenczyka zakończyli ten mecz zwycięsko, niemniej jednak ich dyspozycja nie daje żadnych podstaw ku temu, by wierzyć, że Śląsk jest w stanie rozpocząć za nami skuteczną pogoń. Drugi kandydat do mistrzowskiej korony, Ruch, dziś poznał chyba swoje miejsce w szyku. Być może losy tego spotkania potoczyłyby się inaczej gdyby odrobinę lepiej przymierzył Straka w ostatniej minucie pierwszej połowy lub gdyby Jankowski zdążył uderzyć nad Kuciakiem po tym, jak efektownie wymanewrował Żewłakowa i Kiełbowicza - ale to tylko gdybanie. W tym momencie meczu, w którym trzeba było już koniecznie 'coś' pokazać - Ruch nie pokazał zupełnie nic. Legia była dziś od chorzowian po prostu wyraźnie lepsza.

Przed nami ostatnia prosta, cel jest w zasięgu. Zacisnąć zęby, utrzymać koncentrację, nie zaniedbać żadnego szczegółu. Ten tytuł musi być nasz.

I tylko szkoda, że radosną atmosferę mącą narastające nieporozumienia na linii klub - kibice. Ten temat zasługuje na to, żeby wkrótce przyjrzeć mu się bliżej na stronach czarnej-eLki.

Dyskusja (21)
1sobota, 07, kwiecień 2012 20:23
Monrooe
Kilka spostrzeżeń z meczu prawie "na gorąco":

- słaby Ruch Chorzów. Naprawdę spodziewałem się po drużynie prowadzonej przez trenera Fornalika zdecydowanie lepszej gry. Tym razem rywale skupili się na tym co potrafią najlepiej, czyli na przeszkadzaniu i fizycznej walce o każdy metr boiska. Niby fajnie, ale w tym wszystkim zabrakło gry piłką, gry zorganizowanej, gry z pomysłem i planem na rozegranie akcji bramkowej. Zamiast tego mieliśmy szarpane akcje, ciągłe starania by wykorzystać choć jeden błąd gospodarzy. Ze zdumieniem muszę przyznać, że lepszą i bardziej zorganizowaną piłkę widziałem w wykonaniu chłopaków trenera Kieresia.

- wreszcie coraz lepszy Miroslav Radović. Nie ukrywam, że wątpiłem, miałem coraz większe obawy, że nie ujrzymy już Rado w formie. Dziś jednak widziałem przebłyski starego dobrego Rado. Nie chodzi na wet o asystę ale o kilka pięknych zrywów, kilka dobrych rozegrań, w końcu wyprowadzanie futbolówki ze strefy środkowej boiska. Nikt na razie poza sympatycznym Serbem nie potrafi nam tego zaprezentować, a dziś kilka razy się to udało. Brawo Miro, oby tak dalej.

- słabiutki Rafał Wolski. Co prawda zagrał bardziej cofnięty, z większym akcentem na walkę o środek boiska ale... wydaje się, że forma młodego Legionisty szybuje w dół. Ewidentnie rozmijają się z Miro Radoviciem, szkoda bo będziemy potrzebowali obu. Z tym, że w tej chwili lepiej wygląda Serb, a jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się to niemożliwe.

- Przełamanie Nacho Novo. Nadal niepewny, nadal chaotyczny ale... akcja na drugą bramkę to jego świetne zachowanie przed polem karnym a potem doskonałe wejście w 16 przeciwników. Gdyby nie Ljuboja to właśnie Hiszpan mógł być strzelcem pierwszej swojej bramki w barwach Legii Warszawa.

- Świetna zmiana Daniela Łukasika. Jak zauważył Gawin bardzo dobre wejście tego młodego gracza. Dla mnie wyglądał zdecydowanie lepiej niż w ostatnich występach Kuba Rzeźniczak. Ba, w odbiorze był też lepszy od Janka Gola. Nie dziwi natomiast ostrożne wchodzenie w strefę obronną przeciwnika, wiadomo z jakim celem wszedł na boisko i te zadania wykonywał bardzo dobrze.

- Coraz lepszy Michał Żyro. Wreszcie lepsze spotkanie Michała. Niestety jeszcze nierówne, zagrania dobre przeplatane z niedbałymi ale generalnie występ zdecydowanie na plus. Szczególnie biorąc pod uwagę ilość wykonanej roboty w defensywie. Brawo Michał.

- Danijel Ljuboja, dalej pisać nie ma sensu. Czekam na kolejne artykuły o "destruktywnym" wpływie na drużynę. Choć z drugiej strony trzeba przyznać, że dziś bardzo było widać ten destruktywny wpływ. Myślę, że bardzo odczuła go drużyna Ruchu Chorzów.

- No i na koniec forma zespołu Macieja Skorży. Widać jak z meczu na mecz rośnie, czy faktycznie uda się osiągnąć apogeum w kluczowym okresie ligi? Mam nadzieję, że tak. Wtedy o losy tytułu będę spokojny. Dziś nie daliśmy przeciwnikom pograć, nie daliśmy im stworzyć nic ciekawego w ofensywie. Gdyby nie kilka naszych własnych błędów to zawodnicy z Chorzowa nie stworzyli by sobie ani jednaj obiecującej akcji pod bramką Dusana Kuciaka.
2sobota, 07, kwiecień 2012 21:23
Senator
Ja niestety większości meczów innych drużyn ekstraklasy nie oglądam.
Po tym co dziś zobaczyłem to mocno jestem zdziwiony pozycją Ruchu w tabeli. Przecież w środku pola dużo lepiej piłką operuje Bełchatów.
Dziś podobał mi się Astiz, determinacja, walka i chyba właściwie bez większej obsuwki. Niestety bardzo słaby Rafał, ponownie zapomniał,że gra w ekstraklasie, a nie na podwórku szkolnym z kolegami.
Oddzielny temat to Lijuboja, kto tylko tak uczciwie z ręka na sercu kiedy widział wykop Kuciaka, pomyślał ze Lijubo zawalczy o ta piłkę? On nie dośc że zawalczył to wywalczył, osłonił i podał do Rado.Co tu pisać, Czykier chyba trochę głupio nie ? Tak na marginesie, jeśli ktoś ma nagrany ten mecz niech zmierzy ile czasu Rado nie był atakowany przez żadnego zawodnika Ruchu przy tej akcji. Mi z trybun wydawało się ,ze trwa to wieki Wink Ogólnie panowie szlachta ważne, że Święta mamy gites, spoko w porządku miłe Smile
Nie mogę nie wspomnieć o Kiełbiku. Pisałem listy do pana Prezesa i było warto Smile
3sobota, 07, kwiecień 2012 22:42
dissmas
Rozumiem Moonroe, że oceniasz grę Łukasika na podstawie obserwacji z trybun? Jestem ciekaw, gdyż sam spotkanie to obejrzałem w TV i w momencie pojawienia się Daniela na boisku - mając w pamięci jego poprzednie słabsze występy, zacząłem bacznie się przyglądać jego grze. I tu moja ocena różni się diametralnie - z perspektywy kanapy wypadł słabo. Masa strat i nieudanych odbiorów. Wydawał się jakiś taki "zbędny", jak gdyby pałętał się z jakimś przydzielonym mu zadaniem, lecz z każdą kolejną minutą zapominał, co tak na prawdę miał na boisku wykonać. Być może ponowne obejrzenie spotkania coś zmieni, jednak na razie jestem zdziwiony Twoją i Gawina oceną jego gry.

Co do Novo, wydaje się, że jeżeli po zakończeniu sezonu zarząd wyrazi chęć pozostawienia go w zespole na kolejny sezon, to dużą rolę odgrywały w tym będą jego wcześniejsze dokonania i poczucie, że a nuż wystrzeli w przyszłości. Mam osobiście nadzieję, iż najzwyczajniej w świecie zostanie bez żalu odstrzelony i w to miejsce trafi dzieciak z Akademii, bądź jakiś drugi Gol, czyli wyróżniająca się postać z naszej ligi.
4sobota, 07, kwiecień 2012 22:44
dissmas
Monrooe Wink
5sobota, 07, kwiecień 2012 23:08
Monrooe
"Na gorąco" to w mojej nomenklaturze po jednokrotnym obejrzeniu, bez analizy i dokładnego prześledzenia powtórek. Jako, że tym razem mecz graliśmy u siebie to obserwacja jak najbardziej z trybun.
Zaczynając ocenę Łukasika trzeba pamiętać, że ten zawodnik wszedł za kompletnie bezproduktywnego Rafała Wolskiego. Muszę też przyznać, że z trybun wyglądało to tak, iż na początku "młody" był faktycznie nieco zagubiony, trochę dreptał w środku, trochę schodził do boków. Po upływie kilku minut było już zdecydowanie lepiej. Wraz z upływem czasu było widać, że zmiana dokonana przez sztab szkoleniowy bardzo dużo dała, gdyż uspokoiła środek pola. Łukasik udanie wychodził ze starć, z takich "spięć" które wcześniej przegrywaliśmy, kilkukrotnie był dokładnie tam gdzie był potrzebny. Gorzej było już z pomocą w ataku, ale jak już napisałem to zrozumiałe. Dla młodych ciężar spotkania był naprawdę ogromny, świadomość odpowiedzialności wiąże nogi nie takim zawodnikom jak niedoświadczony jeszcze Daniel.

Co do Novo to ja mam ambiwalentne odczucia. Czasem bardzo mnie irytuje, ale...
Po pierwsze młodych musimy wprowadzać ostrożnie, nie można "zarzucić" składu nieopierzonymi graczami, to może się zemścić w kluczowych momentach, w decydujących meczach. Na pewno kilku chłopaków z Młodej Legii musi zostać wypożyczonych, szkoda marnować ich talent na "podwórkową" grę w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Za rok powinni wrócić zdecydowanie bardziej dorośli.
Po drugie, wracając do Novo to podoba mi się to jak ten zawodnik nie zraża się swoimi niepowodzeniami, nie "znika" z gry po jednym czy drugim kiksie czy błędzie. Tak jakby zdawał sobie sprawę, że za chwilę zacznie wychodzić. Chciałbym doczekać tego momentu, bo przyznaję, że są fragmenty gdy jego gra i zachowania bardzo mi się podobają. Jakby przebijało czasami to jakim zawodnikiem był. Ma jeszcze kawałek sezonu, niech udowadnia, zobaczymy. Na pewno w takiej dyspozycji jak jest teraz nie dostanie rekomendacji ani Skorży, ani nikogo z klubu. Pieniądze które zarabia są zbyt duże by marnować je w ten sposób. Budżet płacowy też nie jest z gumy i albo Nacho zostanie albo, przyjdzie inny gracz na to miejsce. Nie ma szans na to i to i trener Skorża na pewno zdaje sobie z tego sprawę.

Jeśli zaś chodzi o wyróżniających się graczy z naszej ligi to postaram się w niedługim czasie o Nich napisać. Muszę przyznać, że pojawiło się kilka fajnych nazwisk na rynku o które moglibyśmy powalczyć przed nowym sezonem. Szczególnie mam na myśli kilku młodych a już bardzo ciekawych zawodników.
6niedziela, 08, kwiecień 2012 00:15
gawin76
@ Dissmas

Wiesz, jak zobaczyłem Łukasika gotowego do zmiany to struchlałem, może dlatego z taką euforią przyjąłem późniejszy obrót wydarzeń Wink
Poważnie mówiąc to wydaje mi się, że przynajmniej kilka razy znalazł się tam gdzie powinien, generalnie pomógł zaryglować środek pola. Moim zdaniem dziś pokazał, że jeszcze mogą być z niego ludzie.

@ Monrooe

Myślę, że Novo już niczego w tych ostatnich meczach nie udowodni, w ogóle źle byłoby gdyby zawodnik wchodził na boisko z przekonaniem, że musi jakoś indywidualnie się wykazać.
Kwestia przyszłości Novo i Blanco w Legii powinna być wyłącznie kwestią tego, ile oni mogą dać Legii w kolejnym sezonie. To musi wiedzieć trener - jak się rozwijają, jak funkcjonują w drużynie, jak rokują.
Novo rzekłbym całkiem niezłe zawody dziś - ale że nawet nie uderzył na bramkę wtedy gdy szedł sam na sam, to jednak spory minus.
7niedziela, 08, kwiecień 2012 09:18
Monrooe
@ Gawin

Nieco nieprecyzyjnie się wyraziłem, postaram się więc sprostować. Mówiąc o udowadnianiu chodziło mi danie trenerowi (i nam) materiałów do przemyśleń. Początki były bardzo trudne, chaos i mnóstwo kiksów. Obecnie jest dużo lepiej, cop najważniejsze Novo nie gra pod siebie tylko dla zespołu. To podoba mi się bardzo i dlatego mam nadzieje, że do końca rundy zaprezentuje się jeszcze na tyle dobrze by przekonać zarówna nas jak i trenera do tego aby został.
To taka moja wewnętrzna nadzieja.

Oczywiście może być też tak, że tego nie zrobi. Do końca prezentując najgorsze cechy jakie pokazał na początku. Wtedy mimo mojej wewnętrznej sympatii do tego zawodnika będzie trzeba się z nim pożegnać. Pensja jaką pobiera ma tu ogromne znaczenie. W naszych warunkach facet który zarabia takie pieniądze musi ciągnąć ten zespół, na dziś Nacho Novo jest jednym z wielu, a to zdecydowanie za mało.
8niedziela, 08, kwiecień 2012 09:52
Zbyszek
Całkowicie nie zgadzam się z poglądem, że Ruch zagrał z nami słabo. Już to kiedyś wyraziłem, ale jeszcze raz powtórzę. To, że ktoś z nami przegrywa nie znaczy, że jest słaby. Gdyby władze klubu sprowadziły przed Sportingiem dwóch dobrych zawodników bylibyśmy w finale LE. Wreszcie sobie uświadommy: Legia jest mocnym, europejskiego formatu zespołem. Tylko wymagajmy, aby na tym poziomie grała.

A teraz ad rem. Wszyscy wiedzą jak gra Ruch. Tylko,ze na wiosnę nikomu poza nami nie udało się z nimi wygrać. Terminarz też mają dobry;teraz dwa mecze z Górnikiem i Polonią, a na koniec 3 ze słabeuszami ,z którymi potrafią grać. To był naprawdę mecz za sześć oczek. Ruch jest zespołem mocnym,gdyż jest świetnie przygotowany szybkościowo i zawodnicy grają to co najlepiej umieją. W grze ofensywnej stosują kontratak, ale najgroźniejsi są przy ponowieniu ataku,kiedy to obrońcy rywala wyprowadzając piłkę ją tracą i następuje ponowne jej wprowadzenie do strefy obrony. Ta jest jeszcze nieskonsolidowana po skracaniu pola, a tu trzeba powstrzymywać szybkiego Piecha. Gra dwoma napastnikami o różnej charakterystyce jest idealna na taką grę. To, że Piech sobie nie pograł jest zasługą Astiza. Paradoksalnie rzekome osłabienia Legii okazały się jej wzmocnieniem. Dzięki temu, że nie było komu grać defensywnych pomocników można było wystawić 5 ludzi w ofensywie i tym samym nie pozwolić wychodzić bocznym obrońcom i defensywnym pomocnikom Ruchu z asekuracją na naszą połowę.

Wielką robotę wykonał Ljuboja, którego na zmianę kryli Szyndrowski ze Stawarczykiem. W defensywie Ruch gra po stracie piłki pressingiem, potem kryciem każdy swego w strefie, a następnie po zmuszeniu przeciwnika do ataku pozycyjnego obroną strefową. Przeciwko stałym fragmentom stosuje tylko strefę. Taki kombinowany system wymaga i wytrenowania i zgrania. Rzeczywiście nie ma on zbyt wielu dużej klasy zawodników, ale pod względem gry zespołowej jest chyba najlepszy w Lidze. Tym większa nasza zasługa,ze pomimo jeszcze słabszej formy kilku podstawowych zawodników potrafiliśmy z nimi bezdyskusyjnie wygrać.
9niedziela, 08, kwiecień 2012 16:52
Bolek
Ljuboja na ławkę!!! Wink

O meczu wiele się nie wypowiem bo wyjątkowo oglądałem z trybun, a dla mnie nie jest to dobre miejsce na analityczne obserwacje. Ale jest fajnie!!!
10niedziela, 08, kwiecień 2012 21:16
QD
Zgadzam się ze Zbyszkiem. To nie Ruch grał źle, ale został po prostu zneutralizowany. Gra nie wyglądała na pojedynek gigantów, ale to była konsekwencja obranej taktyki. Nie było jakiś pięknych akcji, ale była konsekwencja. I to jest chyba przyczyna słabszego występu Wolskiego, który lepiej spisywał się gdy potrzebny był błysk pojedynczego gracza, niż sztywna gra całą drużyną. Na Łukasika większej uwagi nie zwróciłem niestety (niemal przeoczyłem fakt, że się pojawił na boisku). Jednak Damian grał raczej defensywnie, a tam gracze wyróżniają się zwykle błędami.
Co do Novo.. hmmm.. na razie to faktycznie taki drugi Manu, ale jakoś wierzę w Niego. Na pewno chętniej przedłużyłbym z nim umowę, niż z Blanco. Zresztą to On powinien być traktowany jako nasz drugi napastnik, bo na tam do tej pory grał. Trochę za stary jest, na uczenie go nowej pozycji. Bramki też zacznie strzelać, ale musi się uspokoić i odblokować (jak Ljuboja ostatnio).
11wtorek, 10, kwiecień 2012 14:16
Monrooe
@ Dissmas

Wrócę do Łukasika. No cóż, faktycznie w telewizji wyglądało to zdecydowanie gorzej niż "na żywo". O ile jeszcze było widać kilka niezłych interwencji to w oczy rzucały się też spore niedokładności w rozegraniu piłki, straty futbolówki tuż po przejęciu jej od przeciwnika. Będę jednak bronił "młodego". Daniel po wejściu na boisko wypełnił lukę jaka stwarzał Rafał Wolski. O ile nie wychodziło mu rozgrywanie, nie najlepiej też podania to swoje podstawowe zadanie wykonał znakomicie. Bardzo dobrze się przesuwał ograniczając możliwość rozgrywania piłki przez zawodników Ruchu, bardzo dobrze bronił i przejmował, gdy futbolówka znalazła się w jego zasięgu.

Z piłką przy nodze było już gorzej, ale stres pewnie dał znać. Dobrze, że nie wpłynął na jego defensywne poczynania. Dzięki temu nadal skłaniam się do pozytywnej oceny jego występu. Owszem mogło być zdecydowanie lepiej ale też trzeba przyznać, że dał drużynie dokładnie to czego w tym momencie potrzebowała. A jako, że jego poprzednik nie dawał prawie nic to różnica w grze całego zespołu była bardzo widoczna. Od momentu pojawienia się na boksu Łukasika Ruch nie był w stanie już nic stworzyć w środku pola. Generalnie nie był już w st nie nic wielkiego wykombinować.

@ Zbyszek, QD

Co do samego meczu, podtrzymuję swoją tezę, że Ruch zagrał słabo. A to dlatego, że... zagrał słabo. W ostatnim czasie drużyną która zagrała na podobnym poziomie była Polonia Warszawa. Niestety z rywalami zza miedzy nie byliśmy w stanie udowodnić swojej wyższości jak to było w meczu z "Niebieskimi". Nieco słabsza dyspozycja Ljuboji, nieco gorsza forma Rado nie pozwoliła nam przeprowadzić akcji po których moglibyśmy cieszyć się tak ja po meczu z Ruchem.

Nie oznacza to jednak, że Legia zagrała źle, o nie tego nie powiem. Nie były to super zawody jak niektórzy starają się udowodnić (prasa)ale trzeba też przyznać, że Legioniści mieli zupełnie inne zadania niż zazwyczaj. Widać, że trener Maciej Skroża przygotował swój zespół zdecydowanie lepiej niż jego vis a vis Waldemar Fornalik. Można by rzec, że o ile "Wojskowi" przygotowali się "pod" gości to Ci chcieli zagrać "swoje".

Jednak Legia kompletnie zniwelowała wszystkie mocne atuty jakimi do tej pory chwalili się piłkarze z Chorzowa. Nie było możliwości grania na "wolne pole", nie było żadnych szans na zagranie piłki za linie obrony. Janoszka, Piech czy Jankowski zawsze mieli przed sobą obrońcę starającego się odciąć go od pola karnego, podczas gdy drugi defensor już starał się odebrać piłkę. Można by rzec, że Legioniści starali się odbierać piłkę "grupowo", atakowali futbolówkę we trzech, czterech. Stworzenie akcji bramkowej w takiej sytuacji było szalenie trudne. No chyba, że zaangażowało by się większe siły, z tym, że to było by raczej samobójstwo.

Dlatego jak najbardziej potwierdzam słowa Zbyszka o świetnej grze taktycznej Legii, sposób w jaki odcinali strefy boiska i samych zawodników Ruchu od gry był bardzo trudny do przeskoczenia dla naszych sobotnich rywali. nie oznacza to jednak, że Ruch mnie nie rozczarował, wręcz przeciwnie. Spodziewałem się po niuch dużo więcej, spodziewałem się też lepszej gry futbolówką. Stąd moje słowa o słabszym meczu w wykonaniu rywali.
12wtorek, 10, kwiecień 2012 16:56
QD
"Można by rzec, że o ile "Wojskowi" przygotowali się "pod" gości to Ci chcieli zagrać "swoje". " - to jest chyba kluczowa cecha Ruchu. Oni grają taką piłkę, że zwykle dosyć łatwo narzuca swój styl. Przeważnie potrafią podpuścić rywali i ich skontrować. Ja osobiście będę się trzymał wersji, że nie widziałem dużych różnic w grze między "genialnym Ruchem" w zwyciężonych przez nich meczach, a Ruchem na Ł3. Ich sposób rozgrywania piłki, przeprowadzania akcji ofensywnych, czy działań obronnych był praktycznie taki jak zwykle. Jedyną różnicą było podejście Legii. Legii przygotowanej na to co się będzie działo na boisku i potrafiącej się temu przeciwstawić. Dlatego nie sądzę by można było określić grę zawodników(!) Ruchu jako wyjątkowo złą. Oczywiście nie był to mecz spektakularny, ale ciężko takiego oczekiwać takiego przy takiej randze pojedynku dwóch defensywnych drużyn. Dla mnie mianem "niespodzianki" można określić sam fakt, że nie była to meganudna, powolna partia szachów, tak jak to wyglądało w meczu z teoretycznie ofensywną Polonią. Tamten mecz jednak był spaprany przez obie strony.

Podsumowując:
-drużyna Ruchu - nieco zaskoczony, że tym razem "nie idzie jak zwykle". Sama gra była zła, nieprzygotowana (gdyż w innych meczach nie było takiej potrzeby)
-zawodnicy Ruchu - grali tak samo jak w meczach za które byli chwaleni
-drużyna Legii - nie spektakularna, ale bardzo dobrze przygotowana na rywala
-zawodnicy Legii - bez indywidualnych przebłysków, ale grający konsekwentnie i ogólnie bezbłędnie
-mecz - bez rewelacji, ale wyjątkowo dobry jak na rangę spotkania i rodzaj footballu prezentujący przez obie drużyny
13wtorek, 10, kwiecień 2012 20:47
Senator
Ja jednak podtrzymam swoje zdziwienie pozycją Ruchu w lidze. Wszystko to co piszecie podoba mi się i akceptuję .Tym bardziej po drużynie która zajmuje drugie miejsce ze stratą punktu do lidera oczekiwałem czegoś więcej.Tu prócz prób kontrataku nie było nic. Można tak oczywiście grać tylko aspiracje należy wtedy dopasować do umiejętności.
Napiszę jeszcze raz granie w piłkę i piłką w moim odczuciu lepiej wychodziło drużynie z Bełchatowa.
14wtorek, 10, kwiecień 2012 21:15
Monrooe
Właśnie zgadzając się w pełni z Senatorem napisałem, że zespół Ruchu Chorzów mnie rozczarował. Za mało własnej gry, za wiele przeszkadzania. Oni nawet nie próbowali grać, grać miała Legia a Oni wykorzystać błędy. Pod tym względem (pomysłu, organizacji gry) znów zgadzam się z Senatorem, lepiej wyglądała drużyna z Bełchatowa.
15środa, 11, kwiecień 2012 13:01
Bolek
@ Senator i Monrooe

Niemożliwe!!! Potężny, idący na Mistrza Ruch i jego genialny trener Fornalik mają być niby nie lepsi od Bełchatowa??? Przecież media nie mogą się mylić.

A tak przy okazji, czy ktoś z Was wie, w zalewie informacji o świetnym na wiosnę Ruchu i Koronie, który zespół zdobył najwięcej punktów na wiosnę (fakt, że wspólnie z Koroną)? Bo jakoś wielkich pochwał dla ich trenera nie widać.
16środa, 11, kwiecień 2012 14:05
Walles
MSK Żilina Smile a raczej jej były trener Smile
17środa, 11, kwiecień 2012 14:20
Bolek
Brawo Walles Wink
18czwartek, 12, kwiecień 2012 12:12
Oley
wracając do meritum, z perspektywy kanapy wyglądało to tak, że Ruch skupił się na przeszkadzaniu, a Legia była fantastycznie ustawiona taktycznie...
patrząc na ten mecz, pomyślałem sobie, że podobnie wyglądało by spotkanie Chelsea- Inter, gdyby na ławce niebieskich siedział Mou, a na ławce Interu siedział... The Special One Smile
co do Łukasika, to z persketywy kanapy, świetny odbiór, początkowo błędy w podaniach, czasem bezsensowne straty... stopniowo co raz lepiej... generalnie biorąc pod uwagę, że zmienił bezproduktywnego Wolaka, to zmiana tylko na plus... no a Wolak... dokąd nie będzie się bał o kości i uciekał od każdej walki bark w bark, to pewnych rzeczy nie przeskoczy... musi popracować nad masą i na mocnym trzymaniu się na nogach... jak to ładnie nazwał Monrooe, przy naszej rozmowie w tym temacie, teraz to taki wczesny Messi... wystarczy w niego wejść i jest zatrzymany Smile

podsumowując: mecz pokazał, że idziemy w dobrym kierunku
i, że faktycznie o niebo lepiej od Ruchu, w środku pola piłką operuje Bełchatów
19czwartek, 12, kwiecień 2012 14:34
Monrooe
@ Bolek

- "....Bo jakoś wielkich pochwał dla ich trenera nie widać."

Rożnica polega na tym, że o ile staram się nie przepuścić żadnego spotkania Korony to wolę wynieść śmieci czy uprać dywan aby tylko nie patrzeć na mecz Zagłębia. Toż to męka za niepopełnione (zapewne) grzechy.

Ruch Chorzów z kolei jest(był) niesłychanie skuteczny w swojej grze i to na swój sposób też jest atrakcyjne, a na pewno godne pochwały. dlatego mecze tej drużyny można było oglądać bez większej odrazy (towarzyszącej niektórym meczom naszych ligowców). Stąd też pewnie pochwały części prasy, dla mnie w sumie zrozumiałe. Choć zachwytów niektórych już nie podzielam.

@ Oley

Z Wolskim to jest jakiś problem. Chłopak wystąpił nie w pełni sił, chciał jednak pomóc. Nie udało się. W tym meczu zabrakło mu nie tylko siły fizycznej ale wszystkich elementów piłkarskich po trochu. Jeśli jednak wróci do formy to jego technika nie raz, nie dwa da bardzo wiele zespołowi. Rozgrywającym na razie na pewno nie będzie. Brakuje mu zbyt wielu rzeczy, by mógł pełnić taka rolę na boisku.

Jeśli chodzi o słaba grę Wolaka to podobnie było z Kucharczykiem. Gdyby nie gol tego ostatniego to jego występ trzeba by ocenić chyba na 2. Strzelona bramka nieco go obudziła, ale wtedy zaczął wyglądać na takiego co to dostanie zaraz czerwoną kartkę, więc nie dziwi szybka decyzja zmiany.
20czwartek, 12, kwiecień 2012 15:36
Bolek
@Monrooe

Dobra, może grają nieciekawie, ale przed Hapalem postawiono jasny cel - utrzymać się w ekstraklasie. I on to w zasadzie już zrobił. Do tego ładna gra potrzebna nie była.

No i warto wziąć pod uwagę różnicę w klasie piłkarzy Ruchu i Zagłębia.
21czwartek, 12, kwiecień 2012 15:59
Monrooe
Co do tego nie ma wątpliwości. Trener Hapal wykonał swoją robotę. Pytanie czy da radę wejść na wyższy poziom, bo jestem przekonany, że szefów Zagłębia Lubin walka o utrzymanie nie interesuje. W kolejnych rozgrywkach już tak łatwo trenerowi nie pójdzie. Po raz kolejny dostanie zapewne przykaz korzystania ze szkółki i jej wychowanków a niezrozumiałe odstawienie Woźniaka już nie ujdzie płazem. Zacznie się budowa prawdziwej skonsolidowanej drużyny, jedenastki gotowej walczyć o najwyższe cele. Czy były trener Żyliny podoła?

Co do różnicy pomiędzy poziomem graczy Ruchu i Zagłębia to na papierze lepiej wyglądają ci z Lubina. Sernas, Pawłowski, Reina, Banaś, Nhamoinesu, Abwo, Woźniak to gracze o uznanej renomie, w Ruchu ich poziom reprezentują Piech, Jankowski, Zieńczuk (bardziej wrzutki niż sama gra), Grodzicki i to by było na tyle. Jak więc widzisz kadra Lubina wygląda o niebo lepiej, niestety nazwiska nie grają. Trzeba jeszcze umieć zmienić je w drużynę a tego nawet w tym wygrywającym Zagłębiu nie widzę.

Jako, że kilkukrotnie w czasie gdy grała drużyna trenera Hapala nie miałem nic ciekawego do roboty (brak brudnych naczyń, czysty dywan, śmieci wyrzucone)i byłem zmuszony obejrzeć to wątpliwej jakości widowisko skłaniam się ku sierdzeniu, że punkty na wiosnę zawdzięczają nie tyle trenerowi z eksportu co będącemu wreszcie w formie Szymonowi Pawłowskiemu. Jako zespół Lubinianie kompletnie mnie nie przekonują, o wykorzystaniu swojego potencjału już nawet nie wspomnę. Coś jak Lech Poznań, wszak na "Rumakowanie" też się za bardzo patrzeć nie da (choć zęby nie bolą jak w przypadku "Miedziowych")

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1