- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Nie tak miało być
Cudu nie było. Zamiast mistrzowskiej fety, podczas kończącego sezon 2011/12 spotkania z Koroną Kielce byliśmy świadkami szarego ligowego meczu, tymczasem kwestię tytułu rozstrzygneli miedzy sobą inni. Ruch Chorzów, regularnie lany przez nas w bieżących (tzn. już minionych) rozgrywkach, w kwadrans załatwił sprawę, która przerosła nas w czwartek i zapewnił sobie zwycięstwo nad Lechią Gdańsk. Śląsk Wrocław, którego zawodnicy zawstydzali formą przez większą część rundy wiosennej, znienacka wygrał trzy mecze z rzędu i pokonując Wisłę w Krakowie, ostatecznie wywalczył mistrzowski tytuł.
Bez emocji przyjąłem kibicowskie manifesty organizowane podczas dzisiejszego meczu. W końcu wiele było już w najnowszej historii Legii rozczarowań - szyderę, werbalną niechęć okazywaną piłkarzom własnej drużyny, brak zainteresowania przebiegiem boiskowych wydarzeń, ostentacyjne "Legia to my", to wszystko można było zaobserwować już w czasach, gdy kilku legionistów spośród tych, którzy wybiegli dziś na murawę, uczyło się jeszcze tabliczki mnożenia w szkole podstawowej.
Swoją drogą, nie przestaje mnie zdumiewać kibicowskie przeświadczenie, że coś takiego wypada przedsięwziąć, że np. opuszczenie trybun czy wygwizdanie delikwenta przy zmianie da futbolistom cokolwiek do myślenia. Nawet jeżeli - moc oddziaływania takiego bodźca jest humorystycznie niska choćby wobec strat finansowych, które ponieśli przegrani w tym sezonie legioniści. Sądzę, że plują sobie w brodę nie mniej niż my.
Oczywiście takie teatralne akty o dyskusyjnej wartości artystycznej zdarzały się, zdarzają i zdarzać będą, to część futbolu, nie tylko w polskim wydaniu. Jeszcze bardziej niż kibicom dziwię się zatem piłkarzom, którzy naiwnie bawią się w przybijanie piątek z kibicami, wręczają im puchary i skandują 'Warszawę', a po kilku niepowodzeniach są pytani co robią i dlaczego hańbią Legię. Umysł zniewolony?
O racach i innych 'atrakcjach' nawet nie chce mi się pisać.
Mecz? Jak to mecz Legii na wiosnę. Absolutnie nie da się obronić tezy, że Legii w ostatnich spotkaniach nie chciało się biegać, walczyć, czy wygrywać. Niedostatecznym zaangażowaniem można przegrać jakiś mecz, owszem, ale konsekwentna zapaść sportowej formy to dowód problemów zgoła innej natury, niestety dalece poważniejszej. Nawet gdybyśmy mieli dzisiejszym spotkaniem wygrać mistrzostwo Polski, nawet gdyby doping 30 tysięcy gardeł unosił stadion pod niebiosa, ten mecz i tak wyglądałby dokładnie tak jak wyglądał. Z naszą przewagą, z kontrami Korony, z bólem zębów u wszystkich obserwatorów tego widowiska, no i rzecz jasna z Danijelem Ljuboją i jego nieśmiertelnym zwodem zakończonym dośrodkowaniem w pole karne wprost do napastnika, którego... tam nie ma.
Na dwie bramki, które zdobyliśmy w ostatnich czterech meczach - obie padły ze stałych fragmentów gry. To również o czymś świadczy. Cieszy, że tę dzisiejszą bramkę zdobył Rafał Wolski, bodaj najjaśniejszy punkt całej drużyny wiosną. Oby tylko nie był to jego ostatni mecz z eLką na piersi i pożegnalny gol.
Trzeba pogratulować Śląskowi Wrocław i trenerowi Orestowi Lenczykowi. Przypomniał mi się Sebastian Mila w rozmowie z C+ po przegranym z kretesem meczu z Polonią w Warszawie, wtedy Mila słabym głosem przestrzegał wszystkich, żeby nie dzielili skóry na niedźwiedziu i nie przekreślali jeszcze Śląska. Kto w tamtym momencie brał Milę na poważnie? Tytuł dla Śląska to pochwała prostoty, skromności i ciężkiej pracy. Któregoś z tych elementów ewidentnie zabrakło nam, może nawet wszystkich.
Ale o tym od jutra.


1) Zachowanie kibiców
Idąc na mecz liczyłem jednak, że kibice pokażą swoje "czy wygrywasz, czy nie ja i tak kocham Cię", lub przynajmniej "my kibice z Łazienkowskiej nie poddamy się..". Niestety jak patrzyłem na poczynania piłkarzy to mi się odechciało wszystkiego. O grze napiszę za chwilę, ale faktycznie gra nie napawała mnie chęcią do dawania z siebie wszystkiego i rozumiem wszystkich tych co gwizdali i buczeli przez większość spotkania - sam byłem jednym z nich. Po tak frajerskim przegraniu sezonu jestem w stanie będę usprawiedliwiał
Niestety nastał moment grupowego (i chwilowego) opuszczenia trybun (o ile mi wiadomo rzeczywisty cel był zgoła inny niż "protest przeciw grze naszych piłkarzy"), gdyż po powrocie stanąłem przy kilku kolegach z NS (środek górnej Żylety). O ile mam dużą tolerancję we wszelkich szyderach i tym podobnych akcjach (wręcz chętnie uczestniczę), tak po zakończeniu spotkania odczułem spory niesmak - grupka pod wezwaniem Żewłakowa potrafiła pokazać, że jednak ma jaja by po takiej porażce (mam na myśli sezon, a nie konkretny mecz) podejść do kibiców i im podziękować, a NSy latały i się wkurzały, że ludzie klaszczą. Klaskałem i ja! Klaskałem, bo nie uciekli tylko podeszli, co w moim przekonaniu było posypaniem głowy popiołem. Klaskałem też Michałowi Żyro, który po meczu zdjął i wyrzucił w trybuny koszulkę, gdyż odebrałem to jako gest swego rodzaju wstydu wobec tych co w jego mniemaniu dali z siebie więcej. Ci NSi którzy stali koło mnie pokazali zaś ile coś z gołą odmiennego - zadufanie i hipokryzję! Tydzień temu były oklaski za PP, a dziś klaskać nie wolno? eh.. a jeszcze niedawno na tym forum broniłem co poniektórych ich zachowań.
2) gra piłkarzy
Jak już napisałem, jakoś mi się ręce do oklasków jakoś nie składały. W tym ostatnim meczu piłkarze nie pokazali nic nowego. Może i im zależało, ale pomysłu nadal żadnego. W sumie jedyna różnica między spotkaniami z Koroną i Lechią to to, że w Gdańsku to Wilkowi weszło, a nie Wolskiemu.akcje dochodziły do linii obrony kielczan i wszystko stawało. Mimo zwycięstwa mecz zapamiętam bardzo negatywnie
Ale od jutra znów zaczynam " W tym roku mistrza to już po prostu musimy mieć"
Nie ogarniam jak można było im bić brawo.
I potem się dziwić, że mają w dupie, skoro nawet po takim gnoju, jaki odwalili dostają brawa.
Ręce opadają.
Po drugie twierdzę, że akurat ambicji im nie zabrakło, a przynajmniej nie wszystkim. Tym co podeszli możemy zarzucać brak umiejętności czy formy, ale na Kuciaka albo Żewłakowa gwizdał nie będę, a oni dwaj byli w tej grupce! Ja biłem brawo za to, że podeszli i nam podziękowali. Biłem brawo tym ośmiu (?) gościom co nie spierdoli do szatni jak reszta, tylko mieli odwagę podejść i wysłuchać tego co trybuna miała im do powiedzenia. Swoją drogą to mnie akurat dziwi, czemu akurat wtedy przestaliśmy śpiewać towarzyszące nam przez całe spotkanie hasła - po to podeszli, żebyśmy mieli okazję im bezpośrednio powiedzieć nasze zdanie - w czasie meczu wątpię by zwrócili uwagę na to co krzyczeliśmy. "I potem się dziwić, że mają w dupie, skoro nawet po takim gnoju, jaki odwalili dostają brawa."- ci do których można mieć największe pretensje akurat mają w dupie czy klaszczemy czy gwiżdżemy - idą do szatni i fajrant. Ci co podeszli "poczuwają się" do naszego zdania i nawet z brawami wiedzą co myślimy o ich postawie W CAŁEJ RUNDZIE.
Co do trybun szanowni kibice z białej trybuny dwa krótkie pytania od starego zgreda.
1 gdzie choć namiastka waszej zwykłej godności?
2. Jak to wczorajsze zachowanie ma się do hasła które lubicie skandować - "cala Legia zawsze razem"?
ad2. Właśnie dlatego jestem wściekły o tą sytuację którą opisałem. Zachowanie tych osób (które prywatnie lubię i szanuję) strasznie mi kontrastowało z jedyną flagą na naszej trybunie którą mogłem zobaczyć czyli płótnem naszych przyjaciół z Hagi z hasłem "You'll never walk alone". Mimo zgadam się z koniecznością krytyki po takim końcu sezonu JA się poczułem zażenowany i nie lepszy od zwykle wygwizdywanych pazi wychodzących na długo przed końcem spotkania.
Ja akurat wczoraj byłem tak zrezygnowany,że odnośnie tych braw posłużę się klasykiem czyli Antkiem Boryną:
"Chceta ją wypędzić - wypędźta a chceta se ją posadzić na ołtarzu - posadźta! Zarówno mi jedno!"
Na pierwsze pytanie moim skromnym zdaniem nie odpowiedziałeś.
macie wśród siebie ludzi kreatywnych, dowcipnych ponoć zbieraliście na ten mecz na oprawę. Można było im dopiec z klasą zachowując dumę godność i charakter. Wczoraj nie było ani klasy ani dumy ani godności. Dla mnie naprawdę niczym się nie różniliście od tego
Tak jak ten cymbał "profesjonalista" nauczył się po polsku jednego tak wy nie potrafiliście przyjąć porażki godnie. Ja też bym chciał same takie mecze jak w Moskwie ale to jest sport i jeszcze pewnie nie raz będziemy musieli przełknąć gorycz porażki. Tak w życiu jest, że dostajemy w dupę ale zachowanie dziecka któremu zabrano zabawkę i ten dostaje napadu szału nikomu nie odpowiada nikomu.
W sumie to właściwie pytania nie do Ciebie ale się nawinąłeś więc poszło
@ kibicu jestem
Nie wiem jak Ty widzisz świat, ale zapewniam Ciebie, że piłkarze zawsze mieli nas/Was, kibiców w dupie (stosując twoją nomenklaturę). Udawanie, że tak nie jest naprawdę nie ma sensu. Zawodnicy profesjonalni czy tego chcesz czy nie są pracownikami. Ich największą motywacją są pieniądze. Wyjątki napędzani są przez ambicje. Koniec, tak to się kręci. Dlatego Figo odchodzi do Realu a Wawrzyniak gra w Legii. Jedni dla kasy, inni by coś wreszcie zdobyć, ale na Boga uważasz, że dla kibiców?
Ani Adam Małysz, Ani Justyna Kowalczyk nie rzyga na treningach dla kibiców, robi to dla ambicji i dla forsy (bo żyć z czegoś musi) Tak samo z piłkarzami. Za mistrzostwo Polski w puli były cztery bańki do podniesienia. Naprawdę sądzisz, że komukolwiek z kadry na tej kasie nie zależało? Uważasz, że oddali ten czy tamten mecz w tej decydującej rundzie bo im się nie chciało? Myślisz, że jak pogwizdaliśmy sobie na nich to oni teraz ze wstydu się pochowają?
Moim zdaniem wczoraj, dziś, są tak wściekli na siebie jak tylko mogą, o krok dalej i by się pozabijali. A gwizdy na trybunach? pewnie jednemu czy drugiemu nieco dopiekły, jednak to jest nic w porównaniu ze straconą kasą (zarobkiewicze) i szansą na zwieńczenie całego wysiłku w tym sezonie (ambitni zarobkiewicze). Natomiast nas obdarły z całej kibicowskiej godności. Tak to widzę. Przegraliśmy tylko my, kibice Legii Warszawa.
Oczywiście kibic ma prawo do okazania niezadowolenia, pełne prawo. Jednak może odbyć się to na normalnych zasadach. A nie próbując zabić po raz kolejny zawodnika drużyny przeciwnej (mam nadzieję, że prokuratura zacznie wreszcie ściągać takie przestępstwa jako próbę zabójstwa - zanim komuś stanie się poważna krzywda, jak chociażby na stadionie Wisły Kraków), czy doprowadzając swój ponoć ukochany klub do kolejnych astronomicznych kar. taki głos sprzeciwu się rozmywa. Nikt, ale to nikt nie traktuje go poważnie. Całkiem zasłużenie.
Oczywiście,że była zbiórka.
A dlaczego jej nie było to zapytaj tych wczoraj obrażanych, podpowiem Ci nawet, że konkretnie tych obrażanych najczęściej.
Dla jasności - nie tylko piłkarzy, którzy wymusili jej modyfikację swa żenującą postawą w Gdańsku.
PS. QD - 90% tu piszących byc może obecnie nie ale za pare miesięcy ktoś stwierdzi "a na Żylecie NS ganiali ludzi za klaskanie" i wtedy zrobi tego argument
dla pełnej jasności dyskusji:
"Nieznani Sprawcy
Tydzień temu, na meczu z Jagiellonią przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy na oprawę ostatniego meczu sezonu. Niestety po czwartkowej porażce w Gdańsku zmuszeni byliśmy ostatecznie zrezygnować z pomysłu choreografii upamiętniającej zdobycie Mistrzostwa Polski przez Legię. Nie zraziliśmy się jednak tym faktem, więc spotkaliśmy się jeszcze tego samego dnia, aby wybrać inną koncepcję. Podjęliśmy się niemniej ambitnego projektu, chociaż do meczu z Koroną pozostawało ledwie kilkadziesiąt godzin. W piątek rano rozpoczęliśmy wyścig z czasem. Mimo trwającej majówki udało się kupić wszystkie materiały niezbędne do przygotowania oprawy. Od piątkowego wieczoru do późnego sobotniego ranka przygotowywaliśmy naszą prezentację. W sobotę wieczorem zebraliśmy się ponownie i skończyliśmy pracę w południe w dniu meczu. Po nieprzespanej nocy pojechaliśmy z nią prosto na stadion. Na przywitanie usłyszeliśmy od klubu, że oprawa nie wejdzie, ponieważ... sektorówka jest za duża. Coś, co kosztowało nas mnóstwo trudu i wyrzeczeń zostało z góry uznane za niepożądane i nie wzbudziło najmniejszego zainteresowania ze strony ochrony. Nietknięta oprawa spędziła, więc mecz pod stadionem. Przy okazji dowiedzieliśmy się również, że w tym samym miejscu mecz muszą obejrzeć niektóre osoby z naszej grupy, którym mimo obietnic działaczy, nie zostały zdjęte klubowe zakazy. Obietnice te składane były w momencie, gdy Legia miała jeszcze realne szanse na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Wtedy to również oprawa na meczu z Jagiellonią była zaskakująco mile widziana... "
https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/s720x720/523882_450235308336249_173127999380316_1805456_1867825046_n.jpg
Początkowo strasznie mnie wnerwiło nie wpuszczenie oprawy, ale z czasem trochę chyba zaczynam rozumieć klub. Faktycznie przynajmniej niekonsekwencją (tak wiem - też bym użył mocniejszych słów) można nazwać niewpuszczenie oprawy, na którą zrzucili się kibice za zgodą i namaszczeniem klubu (treści ogłoszeń Hadaja dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam, że byłem zaskoczony ich zachęcającym wydźwiękiem)- takie jest zdanie mnie-kibica (przynajmniej to oficjalne ; ) ). Z drugiej jednak strony trudno się dziwić, że klub próbuje ograniczyć niektóre wydarzenia, które mogą godzić w dobre imię jego i jego zawodników oraz ich wizerunkowi medialnemu. Czy nam się to podoba czy nie, piłka to biznes i to biznes uzależniony właśnie od wizerunku w mediach. Sam widziałeś jak wyglądał "doping" przez całe spotkanie, więc po co klub miał ryzykować dorzucenie do tego obrażającej go oprawy (a z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że taki wydźwięk miałaby ona)? Tym bardziej, że tym samym ryzykowałby również dalsze konsekwencje - tak ze strony komisji ligi, jak i policji, która wyraźnie zabroniła opraw i sektorówek (jakie jest zdanie ekspertów w tej sprawie to inny temat - grunt, że polecenie dalej obowiązuje). Swoją drogą dzięki temu wykluły się ważne argumenty w dyskusji z tym zakazem: Gdyby oprawa weszła cała piro jaka poszła na murawę leciałaby właśnie spod jej największych elementów, co by było wodą an młyn działań policji. Tak przynajmniej wyraźnie widać, że czy oprawa wejdzie czy nie, piromanom nie robi to żądnej różnicy.
Przeciez zostala przedstawiona do oceny klubowi. Problem w tym, że klub jej nie wpuscil i NIKT nie chcial sprawdzic co zawiera
Przeciez zostala przedstawiona do oceny klubowi. Problem w tym, że klub jej nie wpuscil i NIKT nie chcial sprawdzic co zawiera - właśnie dobrze, że do tego nawiązujesz. Pamiętam, że niedawno były jakieś pretensje wobec klubu, że chce cenzurować oprawy - mam uznać, że NS jednak zgodziło się na to? Bo jeśli ten problem nie został do końca wyjaśniony, to może to kwestia takiego "pokazu sił" klubu w stylu "Nie chcecie dać nam wglądu w to co chcecie pokazać? Trudno. Nie damy się oskarżać o komunistyczną cenzurę, a ostatnie zdanie i tak będzie nasze"?
Oprawa zawsze np. na każdym wyjeździe idzie przez cenzure i to jasne dla każdego.
Problem w tym,że klub chciał je znać na tydzień wczesnie. Nie chodziło o to,że może jej zabronic tylko,że zwyczajnie "wycieknie", szczególnie,że w klubie pracuje zbieranina kiboli wszystkich drużyn ... p;oza Legią.
Jak sprawdzi ja ochrona na bramkach to już raczej czasu Widzew czy inna Jaga (np. z nich rekrutują sie pracownicy KP) nie ma czasu na robienie sektorówki z ripostą
W niedziele klub po prostu po raz kolejny oszukał bo nagle przestało mu znów zależeć na widowisku po utracie szans na mistrza, ot cała tajemnica.