- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Jagiellonia 1-3: Zasłużona porażka
Pierwszy ligowy mecz w 2015 roku Legia rozegrała w Warszawie przeciwko Jagiellonii. Nasza drużyna niestety uległa gościom 1:3. Dwie bramki dla Jagiellonii zdobył Maciej Gajos, trzecią dorzucił Patryk Tuszyński. Jedyną bramkę dla Legii zdobył Helio Pinto.
Mecz z Jagiellonią przypadł między meczami pucharowymi Legii – remisowym 1:1 ze Śląskiem Wrocław w pucharze Polski oraz czekającym nas w najbliższy czwartek starciem z Ajaksem Amsterdam w Lidze Europy. Z tego powodu trener Henning Berg wystawił od pierwszej minuty tylko dwóch zawodników, którzy grali od pierwszych minut przeciw Śląskowi - Tomasza Jodłowca i Igora Lewczuka. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Astiz, Brzyski – Kosecki, Pinto, Szwoch, Jodłowiec, Ryczkowski – Sa. W oficjalnym meczu w barwach Legii zadebiutował Arkadiusz Malarz. Trener gości Michał Probierz odpowiedział następującym zestawieniem: Drągowski – Modelski, Madera, Tarasovs, Wasiluk – Dzalamidze, Grzyb, Gajos, Pazdan, Frankowski – Tuszyński. W meczowej osiemnastce Jagiellonii zabrakło zatem najskuteczniejszego zawodnika drużyny gości, Mateusza Piątkowskiego. Punkty w 20. kolejce stracili wszyscy teoretycznie najgroźniejsi ligowi rywale Legii. Wisła przegrała w Gdańsku, Lech zremisował w Szczecinie, Śląsk nie potrafił pokonać Cracovii. Legia stanęła przed szansą na szybkie powiększenie przewagi nad grupą pościgową. Niestety tę szansę zmarnowała.
Przez początkowe dziesięć minut na boisku nie działo się nic. Nadeszła jednak 11. minuta meczu, kiedy w środku pola piłkę przejął Maciej Gajos. Pomocnik gości poprowadził piłkę przez kilka metrów i wyśmienicie huknął z prawej nogi. Mocno uderzona futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do naszej bramki. Legia przegrywała 0:1. Stracony gol nie obudził Legii. Nasi zawodnicy mieli ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę gości. Dopiero w 18. minucie przed polem karnym Jagiellonii z piłką przy nodze znalazł się Orlando Sa. Niestety Portugalczyk uderzył fatalnie i piłka poszybowała wysoko nad bramką Drągowskiego. W 23. minucie znów dalekim strzałem szczęścia próbował zawodnik gości. Tym razem był to Patryk Tuszyński, a jego uderzenie w niewielkiej odległości minęło słupek bramki Legii. W 25. minucie kolejny raz zaatakowała Jagiellonia. Do długiej piłki wystartował Tuszyński, wygrał biegowy pojedynek z Astizem i padł na murawę w polu karnym. Sędzia Jarosław Przybył nie miał żadnych wątpliwości – podyktował rzut karny dla Jagiellonii. Do piłki podszedł Gajos, uderzył po ziemi, jednak Arkadiusz Malarz wyczuł intencje strzelca i obronił ten strzał.
W kolejnych minutach Jagiellonia z dużym spokojem stopowała mało składne natarcia Legii. Nasza drużyna mogła wyrównać dopiero w 40. minucie. Jodłowiec wypuścił Koseckiego w bój prawym skrzydłem, Kosa był szybszy od Wasiluka i podał w pole karne do Orlando Sa. Portugalczyk oddał strzał, ale piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i wróciła w pole. Na tym emocje w pierwszej połowie zakończyły się. Przez czterdzieści pięć minut Legia nie zdołała oddać ani jednego celnego strzału na bramkę gości. Dobrze ustawiona w grze defensywnej Jagiellonia przechwytywała piłkę przed swoim polem karnym i prostymi środkami przedostawała się pod bramkę Malarza. W Legii zawodziła druga linia, nie było widać Mateusza Szwocha, problemy z zaznaczeniem swojej obecności na skrzydłach mieli Kosecki i Adam Ryczkowski.
Szwoch nie wyszedł już na boisko po przerwie. Od 46. minuty na boisku zameldował się Michał Masłowski. Legia zaczęła z animuszem, ale efektem pierwszych ataków w drugiej połowie były tylko rachityczne strzały Ryczkowskiego i Helio Pinto. W 53. minucie było już 0:2. Piłkę pod polem karnym Jagiellonii stracił Orlando Sa. Jagiellonia wyprowadziła błyskawiczny kontratak. Prawą stronę boiska przedarł się Dzalamidze, podał w pole karne do Tuszyńskiego, który mocnym strzałem nie dał szans Malarzowi.
W 58. kolejne zmiany zaordynował Henning Berg. Za Adama Ryczkowskiego na lewym skrzydle pojawił się Michał kucharczyk, w miejsce Kuby Koseckiego na boisku zameldował się Marek Saganowski. W 61. minucie właśnie wprowadzony na boisko Kucharczyk doszedł do strzału w polu karnym gości, ale Drągowski odbił to uderzenie. Minutę później powinno być 0:3, ale wpadający w pole karne Legii Dzalamidze nie zdołał precyzyjnie podać piłki do Tuszyńskiego. Za chwilę znów szczęścia próbował Kucharczyk, ale nieznacznie pomylił się, uderzając z dystansu. W 65. minucie w dogodniej sytuacji w polu karnym gości znalazł się Sa, jednak nie trafił czysto w piłkę. Mecz wyraźnie się otworzył i wydawało się, że kolejne bramki są jedynie kwestią czasu.
W 70. minucie z woleja sprzed pola karnego uderzył Sa, jednak minimalnie chybił. Minutę później w polu karnym Legii zbyt słabo piłkę wybił Tomasz Brzyski, dopadł do niej Tuszyński, lecz jego strzał prześliznął się po zewnętrznej stronie słupka. W 84. minucie Legia zdobyła bramkę kontaktową. Piłkę ze środka pola otrzymał na prawym skrzydle Marek Saganowski, wydawało się że był faulowany, jednak piłka trafiła jeszcze do Helio Pinto, który zdobył gola. W tej samej minucie boisko opuścić musiał Igor Lewczuk, który zobaczył odłożoną drugą żółtą kartkę w tym meczu. Nadzieja, jeżeli była, szybko zgasła, bowiem za chwilę Jagiellonia znów prowadziła dwiema bramkami. Lewą stroną przedarł się Mackiewicz, piłka trafiła do Gajosa, jego strzał instynktownie obronił Malarz, ale piłka pechowo odbiła się od Brzyskiego i wróciła do Gajosa, który wbił ją do pustej bramki. Było 1:3 i losy meczu były rozstrzygnięte.
Legia bez dwóch zdań rozegrała bardzo słaby mecz. Byliśmy drużyną gorzej zorganizowaną od Jagiellonii, grającą chaotycznie, popełniającą fatalne indywidualne błędy. Porażkę 1:3 trzeba niestety określić mianem najniższego wymiaru kary.


Festiwal chamstwa na trybunach, amatorski futbol na murawie i przenikliwe zimno. Tyle zapamiętam z "ligowego" meczu Legia vs Jagiellonia.
Znowu szczęście dopisało naszej drużynie. Dwie czerwone i wynik 1:6 - tak to powinno się skończyć. Niestety
Ps
Jak to jest możliwe, że trener Berg nie dostrzega słabości tego "zestawu" piłkarzy ?
Podobny, beznadziejny mecz zagrali na zgrupowaniu w Hiszpanii.
"– Legia zagrała z Jagiellonią w bardzo podobnym zestawieniu jak w meczu z Dnipro przegranym również 1:3, a był to jeden z najgorszych meczów jakie widziałem… Legia nie stanowiła wtedy zespołu, nie potrafiła kreować akcji, sytuację zmieniło dopiero wejście Michała Kucharczyka na boisko. I tak samo było z Jagiellonią – Legia grała bez ładu i składu. Przez cały mecz nasi piłkarze oddali raptem dwa celne strzały, ale niby kto miał zapewnić Legii bramki?"
M. Szymczyk
Wszędzie piszą, że jesteśmy taką potęgą, ale czasami przypominanymy kolosa na glinianych nogach
Niestety Astiz dał kolejny dowód w całym meczu aby nie przedłużać z nim kontraktu. Gdyby nie Lewczuk dla mnie gracz meczu już dużo wcześniej by nas wykonczyli.
Druga połowa to dwie kontry i pozamiatane.
My nie mogliśmy tego meczu wygrać jeśli Pinto ma 10% celnych podań. Reszta nie za wiele lepsza.
Szwoch rzeczywiście nie blyszaczał przez pierwsze 30 minut ale dwa jego podania były naprawdę pierwsza klasa.
Ryczkowski moim zdaniem zagrał ok, więcej wiary w siebie.
Mnie najbardziej raziły właśnie te bezsensowne podania, tak drużyna z czołówki Ligii grać nie może. Co do trybun to niestety kibic50 ma rację. Ilość kur.. nie spotykana, rzucanie na płytę przedmiotów karygodne. Niestety ale pan Prezes musi poważniej porozmawiać z liderami ruchu kibicowskiego bo będzie się wstydził szybciej niż myśli.
ps. Zachowanie żylety poniżej jakiejkolwiek krytyki.Takich ludzi chcecie reformować z takim bydłem chcecie prowadzić dialog??? Obok flagi o powstańcach wisi flaga ich oprawców paranoja.
A tu się z tobą nie zgodzę. Mamy nawet trzech graczy na jedną pozycję, tyle tylko, że jedni są na puchary, drudzy na ligę, a ostatni na Radomiaka. Do tej pory ci drudzy wystarczali na ligę i wszyscy byli szczęśliwi. Przed meczem nikt nawet się nie zająknął o wystawieniu pierwszego składu, bo wszyscy myśleli (byli przekonani),że pykniemy ich Koseckimi i Ryczkowskimi. Teraz więc nie bądźmy hipokrytami. Nie udało się wygrać, ale nie dlatego, że wystąpili ci, a nie inni. Z jednej strony Jaga była świetnie przygotowana na Legię, z drugiej nasi gracze zaprezentowali się poniżej własnej przyzwoitości. Trochę więcej jakości i wynik byłby odwrotny, bo ostatnie 20 minut Jaga grała fatalnie w defensywie. Pod pole karne dochodziło się prowadząc piłkę. A czego wynikała nasza nieudolność to nie mam pojęcia. Ale także podejrzewam, że gdyby na ten mecz wybiegł podstawowy skład to wynik byłby podobny. A to dlatego, że robilibyśmy zarzut naszym piłkarzom, że oszczędzają się na Ajax.
"że pykniemy ich Koseckimi i Ryczkowskimi."
Czy aby nie przesadzasz ?
Całkiem niedawno o sile Legii decydowali Bereszyński, Astiz, Brzyski, Kosecki, Saganowski, Jodłowiec czy Kucharczyk.
Dziś do nich dołączyli Lewczuk, Szwoch, Masłowski i Orlando.
Myślisz, że to za mało na Jagiellonię u siebie, którą na luzie pokonaliśmy w Białymstoku 0:3 ???
Taki np Szwoch czy inny dubler mógłby zupełnie inaczej czytaj lepiej zagrać u boku Dudy czy Rado.
tak myślę.
W czwartek, po meczu pucharowym byłem przekonany, że zagramy drugim składem w lidze. Żeby było ciekawiej, to po wylosowaniu Ajaksu w grudniowym losowaniu już pisałem że przed pierwszym spotkaniem z holenderską drużyną oba mecze zagramy na dwa składy.
Nie z przekory, czy z własnego widzi mi się tak twierdziłem, ale kierując się pewną strategią dopasowaną do naszego potencjału i możliwości. I byłem przekonany, że sobie poradzimy, desygnując do gry właśnie tych piłkarzy. I mimo porażki ciągle uważam, że ci piłkarze (gdyby nie było innych w Legii) mają umiejętności, żeby wygrać ligę. To wystarczająco dobry zestaw piłkarzy, że wygrać z Jagiellonią. Więc o co ci chodzi?
Pewnie masz rację co do Szwocha. Tylko jest jeszcze druga strona sytuacji. Czy drużyna zagrałaby lepiej ze Szwochem? Obecnie trener stwierdza, że nie, dobierając go do drugiej jedenastki.
Chciałbym jeszcze poświęcić chwilkę Adamowi Ryczkowskiemu. Na jesieni często go krytykowałem. Był dla mnie zawodnikiem, który na boisku nie wiedział za bardzo co się dzieje. W dziecinny sposób tracił piłkę w obronie praktycznie nie istniał. Czytając relacje z zimowych przygotowań, dało się zauważyć głosy, że Ryczkowski zrobił spory postęp. Po dzisiejszym meczu muszę stwierdzić, że nie są to słowa na wyrost. Zdecydowanie poprawił się jeśli chodzi o kontrolę nad piłką. To już nie jest zawodnik, do którego wystarczy podbiec i chuchnąć, a ten praktycznie sam oddawała piłkę. Nie traci jej w juniorski sposób. Oczywiście dzisiaj się za bardzo nie wyróżnił, jak i cały zespół, ale na jesieni nawet w słabo grającej Legii był zawodnikiem o klasę niżej niż reszta. Dzisiaj pokazał, że zimowego okresu przygotowawczego nie przespał i być może będą z niego ludzie.
Oglądając rano cafe futbol z prezesostwem Legii odniosłem nieodparte wrażenie, że w klubie jest ciche przyzwolenie na zielone światło w tunelu pod nazwą Ajax. BL jasno stwierdził, że prawdziwe pieniądze są w Europie, a nasze szanse ocenił 50/50.
Kilku piłkarzy w domu, kilku na trybunach reszta na ławie.
Za chwilę dwumecz i wszystko jasne będzie.
Jeśli Ajaxowy "balon" pęknie głośnym hukiem to wrócimy do krajowych priorytetów - liga i puchar.
Zgadzam się z Tobą, że i w tym zestawieniu dzisiejszym powinniśmy sobie z Jagą poradzić.
Mimo porażki,która w domu boli myślę sobie, że Berg ma obraz kto jest na teraz 12,13,14,15 zawodnikiem do gry.
@ Senator
Pewnie, że Szwoch czy inny dubler lepiej ogrywałby się przy Rado czy Dudzie, ale za chwile wchodzimy w maraton meczów co 3 dni stąd moim zdaniem stopniowanie obciążeń tzw.jedynki
Ci z tej drugiej równej tej pierwszej
Lech, z kolei, to był obraz nędzy i rozpaczy. Skorża wystawił w tym meczu stary skład bez nowych nabytków i widzieliśmy przez 90 minut klasyczny "skorżyzm", czyli kopaninę bez żadnego pomysłu na sfinalizowanie akcji. Hamalainen, oprócz tego, że wydatnie pomógł Pogoni strzelić bramkę, to nie zaprezentował dosłownie nic. Trałka- statysta. Ubiparp - podobnie. Jeśli ten Kadar jest w połowie tak dobry jak o nim mówią, to nasza najbardziej rozreklamowana reprezentacyjna nadzieja, czyli Kamiński może już powoli witać się z ławką. Pawłowski - zero. Lovrencsic po wejściu poszarpał trochę a potem znikł. Na jedyne wyróżnienie zasługują co najwyżej Arajuuri i Jevtic.
Biorąc pod uwagę formę naszą i naszych rywali, to ten sezon może być rekordowy pod względem liczby porażek MP.
Wzburzenie wśród moich znajomych z którymi chodzimy na mecze już kilkadziesiąt lat przybrało niepokojący wymiar.Dotyczy to nie tylko zarzutów do Berga za niezrozumiałe dla nich zestawienie składu ,potraktowanie ligi drugorzędnie ( a podobno liga najważniejsza ) ,beznadziejnej gry i tymże samym przemarznięci poczuli się brzydko potraktowani ale i wylewu chamstwa na trybunie białej.Nie będę zdziwiony ,jeżeli po prawdopodobnej porażce się z Ajaxem ,frekwencja zacznie gwałtownie spadać choć i tak jest słaba. Tfu ,tfu abyśmy się nie zbudzili z ręką w nocniku…..
Chciałbym zwrócić na jedną rzecz uwagę. Wczorajszy mecz pokazał między innymi jak ważną dla Legii postacią jest jakże często krytykowany Ivica.Bez niego środek pola nie istniał, chaotyczny choć waleczny Jodła nie był sobie w stanie poradzić z przeciętną ale wybieganą (w przeciwieństwie do nas ) Jagą.
ps: aha, zaglądałem do stajni, konie z rzędem wciąż nie ma ;(
Primo - sędzia Przybył powinien zrobić nam dobrze i skrócić nasze męki z Astizem.
Secundo - Jakub Kosecki, powinien zostać wystawiony na listę transferową i jak najszybciej należy o nim zapomnieć. W Pampelunie czekają.
Tertio - gdzie widzę braki, ano na środku obrony (nie musimy się wstydzić Lewczuka i Juniora) oraz na skrzydłach (nawet Kuchy mnie wczoraj wkurzał - nie szukał najprostszych rozwiązań). Docelowo musimy znaleźć skrzydłowych na poziomie wyżej niż Kuchy i niegrający wczoraj Żyro.
Quarto - Sa nie miał wczoraj wystarczającego wsparcia, Brzyski i BeLeszyński nie są w odpowiednim rytmie meczowym, więc im odpuszczam.
Quinto - jeżeli chcecie mieć na Legii frekwencje, to niestety należy skończyć z taką rotacją.
Sexto - najwyższa pora szukać do środka drugiego Jodłowca
Natomiast zgodzę się że trener miał prawo wystawić taką jedenastkę a ci piłkarze powinni pokazać dużo więcej.
Natomiast nie zgodzę się z oceną występu Malarza który IMO przy pierwszej i drugiej bramce zachował się słabo. Niestety nie byłem zwolennikiem sprowadzania emeryta i obawiam się że będzie to kolejny transfer w stylu "piech"
Ale za co ty tego konia chcesz? Za to, że już praktycznie każdy obserwator twierdzi, że Orlando powinien grać z Radovicem, bo dla Masłowskiego to za wysokie progi? Od 3 meczów oglądam tę naszą nową gwiazdę i za Chiny ludowe nie widzę tego talentu, o którym, za przeproszeniem, pieprzą wszyscy naokoło. Czy on wczoraj miał choć jedną otwierającą akcję? Czy on w ogóle potrafi, tak jak Orlando, przyjąć piłkę na 30 metrze, dryblingiem zgubić przeciwnika i obrócić się przodem do bramki? No w życiu! Wydaliśmy na niego bajońskie, jak na jego umiejętności, pieniądze i teraz zgraja "jarząbków" łże nam w żywe oczy jaki to talent.
"Ale za co ty tego konia chcesz?"
Przeczytaj swoje pytanie, potem moją odpowiedź, zestaw z faktami i wszystko powinno być jasne.
Mam też pytanie, czy "prawie każdy" obserwator, który twierdzi, że Orlando Sa powinien grac z Radoviciem zalicza się też do zastępu "wszystkich", którzy pieprzą o talencie Masłowskiego? Nie ukrywam, że ciekawi mnie ta rozbieżność opinii w dość wąskim było, nie było środowisku. Niewątpliwie takie rozdwojenie jaźni to temat, który wart rozwinięcia i zadumy.
O wiele bardziej jestem porażony i przerażony innymi aspektami tego "widowiska".
1.Hadaj.
Czy ktoś autorytatywnie wie dlaczego ten człowiek pracuje jeszcze jako spiker na Legii? Przecież miała nastąpić zmiana na tym stanowisku.
Skrajnie szowinistyczne podejście tego faceta do tej pracy jest już nie do zniesienia. Jego pseudodowcipne a najczęściej obrażające kibiców gości teksty są największą żenadą meczów na Łazienkowskiej. Jego, z dziką satysfakcją podawane przed końcem meczu komunikaty ile i jak bardzo długo muszą po zakończonym meczu pozostać przyjezdni na swoim sektorze, są obraźliwe dla gości a wstydliwe dla gospodarzy.
I ten nie znoszący sprzeciwu, histeryczny głos wiejskiego wodzireja, próbującego zastąpić w najmniej oczekiwanych momentach prowadzącego doping na Żylecie...
2.Żyleta.
Na naszej kultowej trybunie coraz bardziej radykalizują się postawy a poziom chamstwa i coraz większego buractwa zaczyna na prawdę zagrażać istnieniu klubu w cywilizowanej rzeczywistości.
Poziom wulgarności kierowany do wojewody chyba przekroczył już dopuszczalne standardy.
Czekam również na konkretny efekt wspaniałego monitoringu na stadionie, który pozwoli zidentyfikować agresywnych bezmózgów obrzucający piłkarzy Jagi wszelkimi dostępnymi pod ich łapami przedmiotami.
Czas się wykazać również na tym polu, Panie Prezesie.
No niestety, muszę przyznać, że przy opisanych przez Ciebie sprawach, tak wynik meczu, jak i jego przebieg schodzi na dalszy plan. Straszne jest to, jak bardzo upadliśmy w "kulturze" dopingu. W zasadzie odniosłem wrażenie, że piłkarze obu zespołów mogliby wczoraj zejść z boiska, przynajmniej dla tej najbardziej z fanatycznych trybun. Oni mieli swoje sprawy do załatwienia i je załatwili. Aż dziw bierze, że większość z nich nie poszła w przerwie do domu, to co miało się wydarzyć, już miało miejsce, po więc marznąc w widowisku piłkarskim, które tak naprawdę mało kogo interesuje. Z drugiej strony muszę przyznać, że być może nie rozumiemy genialności planu i samej realizacji głośnej akcji kibicuj z klasą. Faktem jest, że gimnazjaliści byliby zachwyceni poziomem i związanymi z nim atrakcjami. Możliwe więc, że chęć przyjścia na kolejny spektakl wylęgła się w młodych głowach.
O tym rzekomym talencie Masłowskiego, to zazwyczaj pieprzą usłużni dziennikarze. Wiesz, z Leśnodorskim lepiej żyć w zgodzie. Fakty są takie, że wbrew temu, co mówi klubowa propaganda (tak, to już dawno przestało być "pijarem"), od dwóch okienek transferowych nie sprowadziliśmy żadnego wartościowego piłkarza.
Brzyski po długotrwałej kontuzji jest cieniem samego siebie, w czwartek bracia Paixao zrobili sobie z Guilherme wiatrak a my zamiast zakontraktować lewego obrońcę, to wywalamy 4 bańki na piłkarzy na ławkę rezerwowych. I jeszcze próbuje nam się wmówić, jakie to talenty. "No, może jeszcze nie teraz ale za pół roku, to na pewno!". Aż się chce odpowiedzieć: "to ja przyjdę za pół roku".
A już kompletnie mnie rozwalają te żale na temat niskiej frekwencji. Na boisku grają rezerwy a bilety jak na pierwszy zespół. A jak się burzysz, to znaczy, że nie jesteś prawdziwym kibicem.
Jest tak: mi bardziej niż na awansie do 1/8 czy nawet 1/4 (dalej wyobraźnią nie sięgam) finału Europa League zależy na obronie mistrzostwa kraju. Jeśli odpadnięcie z Ajaxem spowoduje zaprzestanie zbyt radykalnego majstrowania składem w lidze, przyjmę to odpadnięcie bez szemrania. Jest już dużo porażek w tym sezonie, to martwi. Uważam, że o ile jesienią w Bielsku, Szczecinie, Łęcznej, itd. rywal zawsze demonstrował coś ekstra, o tyle wczoraj przede wszystkim Legia zawiodła. Za dużo miejsca mieli piłkarze gości, co aż tak bardzo się jesienią w grze Legii nie ujawniało. Czas już zacząć demonstrować dobrą grę w lidze. Szkoda mi bramkarza: zrobił, co mógł, obronił karnego, a niczego to nie dało.
Powiem Ci co zrobi Prezes. Nic nie zrobi.
Osoby z zakazami za awantury w poprzednim meczu z Jagiellonią wchodzą na stadion. Nieoficjalnie oczywiście.
Mam dla Was ciekawostkę. Na Stadionie ma być otwarty dodatkowy sklep z ubraniami i akcesoriami dla kibiców. Zgadnijcie jaki i kto tam będzie sprzedawał?
Prezes wraz z SKLW doprowadzi ten klub do ruiny.
Masz rację. Chodziło mi o to, że nie mamy 2 wyrównanych jedenastek. W złości i rozczarowaniu po meczu napisałem coś kompletnie innego niż miałem na myśli.
Berg zobaczył co ma i moim zdaniem dość eksperymentów. Niech daje odpoczywać 2-3 piłkarzom na mecz, ale dość z wymianami 3/4 składu.
Co Wy z tą frekwencją? Ponad 20 tyś w taką pogodę i z takim rywalem to moim zdaniem bardzo dobry wynik.
@CTP
Gość zagrał u nas 1,5 meczu. Litości już z tymi wczesnymi ocenami. Po Dudzie też jechałeś, a nie słyszałem żebyś do odszczekał.
Chyba całkiem niepotrzebnie, bo oni sami sobie ten dialog zapewniają, czego świadkami byliśmy wczorajszego wieczoru. Szkoda tylko, ze organizator posadził zainteresowanych po przeciwnych stronach boiska, przez co zabierający głos w "dyskusji" musieli mówić podniesionym głosem. Rzecz jasna, obie, uczestniczące w dialogu grupy wyposażone były w materiały dydaktyczne, które powiewając na wietrze informowały przybyłych gości o ich potrzebach i motywach działania. Dla osób z gorszym wzrokiem w pewnym momencie plansze zostały podświetlone.
Nie wiem tylko, do czego im byli potrzebni piłkarze ?
Co do zachowania żylety. Zobaczyliśmy jeszcze gorszy poziom niż zaprezentowali nasi zawodnicy. Zastanawiam się, co jeszcze klub może zrobić by grupy kibicowski ogarnęły temat. Wczoraj na stadionie zjawiło się 5-6 tysięcy kibiców którzy nie są regularnie na Ł3.
Ilu z nich 1 marca przyjdzie ponownie na mecz z Podbeskidziem po tym co zobaczyli usłyszeli na Jagiellonii. Odpowiedź poznamy za dwa tygodnie.
Co jest "ku...a" z wami przepraszając za kolokwializm "CO"?
SWit focie nie wyszły? Laski przyprowadzone- zmarzły-to ogrzać!
Ma się Legię w sercu to teraz trzeba - jechać ?- dlaczego?
Bo 1.5 punktu stracili?
Oj "kibice"
Rozumienie jest przepustką do wiedzy
Gdyby Probierz niejaki trener grać musiał w pucharach za chwilę - wyszedłby juniorami a tłumacząc na konferencji prasowej powiedziałby takie oto zdanie- dla nas najważniejszy jest mecz w pucharach. Wszystkie media w przy klasku ogłosiłyby :gienjusz: trenera...hmm
Berg tego nie powie- bo ma iluś tam kolesi, którzy powinni pokazać, że chcą i juniorami nie są. Ale
@ sektor212
jeżeli ktokolwiek ma Legię w sercu to przyjdzie
jeżeli byli dla rozrywki- to ich problem
DRAMAT
LEGIA nie jest" ładną panienką", którą można wyrwać!
Wyrwać na "randkę'...na "Czilałcie"
a może jest inaczej?
mamy 2015rok i wszystko się zmienia
może to już ja - powinienem "spać w garażu"
"Czy on wczoraj miał choć jedną otwierającą akcję? Czy on w ogóle potrafi, tak jak Orlando, przyjąć piłkę na 30 metrze, dryblingiem zgubić przeciwnika i obrócić się przodem do bramki?"
A czy on miał takie sytuacje jak twój pupil Orlando ( nie Blum) na strzelenie bramki?
Czy miał tak samo "oczy zamknięte" na Ludzi w koło kiedy ładował w lampy lub się wywracał bo chciał
A kiedy Kosecki mu podał i mając PUSTĄ bramkę wykazał się nie-strzałem w światło bramki. A kiedy już nie widząc swoich partnerów za kiwał się na "orlanda" w dziesięciu zwodach na raz?
A kiedy już miał tą wymarzoną piłę- na nodze ( k....wa) spytaj się piłkarzy
CTP
daj spokój
Tak wczoraj patrzyłem na poczynania ekipy szumnie nazywanej "drużyną Legii" i i jakoś nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że oni tam są za karę. cała jedynka grała we Wrocławiu, za chwile sobie wybiegnie na meczyk z Ajaxem.. a Ci co? Widać na zgrupowaniu fajki pod prysznicem palili i teraz muszą karę z Jagą odbębnić. A tak w ogóle to ich trener nie lubi!
Osobiście uważam, że Legia mogłaby mieć dwie równoważne drużyny - potencjał ludzki ma. Problem polega na tym, że "pucharowa" 11 na boisku daje z siebie wszystko, a ligowa ma kompleks "tych drugich". Nie siedzę w głowach zawodników, więc mogę się mylić, ale zaczynam dostrzegać coś co mógłbym nazwać "syndromem Sa" - talent jest tylko zawsze jest jakieś "coś" przeciw. Właśnie po Orlando to najlepiej widać - wszyscy są zgodni, że jest bardzo dobry, a jego ligowe występy wszyscy traktują jako obrazę dla niego. Czemu? Bo nie gra w każdym meczu? Bo gra nie w tych co jakiś Janusz z Andrzejem sobie wymyślili? No niestety Henio ma taki pomysł, a że On jest trenerem to decyduje. Wczoraj Sa mógł sam wygrać to spotkanie. Zamiast tego jednak walił gdzieś w trybuny i tylko machał łapami jak Luboja. Zresztą wyjątkiem nie był. Jeszcze rozumiem, że młodzież gra niepewnie, ale np. Pinto mógłby z raz w meczu spróbować podać piłkę do przodu (najwyżej będzie strata - trudno). Ktoś mógłby szarpnąć, zawalczyć, zaatakować...
Porażki jakie ponosi Legia to nie wina trenera, a piłkarzy. Oni obrażają nas - kibiców, swoją postawą. Nie przegrywają, bo są gorsi, bo są źle ustawieni, nie przygotowani.. przegrywają bo nie walczą. "No wyszliśmy w słabszym składzie, więc przegraliśmy"? Takiego składu nie powstydziłby się żaden(!!!) Polski klub, a ktoś mi tłumaczy, że to Ci gorsi? Wynik to wynik - w tej lidze i tak to nie ma znaczenia, ale postawa piłkarzy zasługuje na taką naprawdę konkretną Fergusonową suszarkę (dla każdego osobną, po kolei).
Dla mnie cała drużyna przegrała już w chwili ogłoszenia składów. Oni obecnie przegrywają sami ze sobą i to mnie najbardziej boli. Cała grupa zawodników w koszulkach Legii (bo drużyną to tego nazwać nie można) wybiegła jak skazańcy na ścieńcie - pogodzeni z tragicznym losem i oczekujący na wyrok...
Nie jest tak jak piszesz -zapewniam Cię.
W sporcie NIKT za 'karę" nie wychodzi. Uwierz.
Nie ma mitu o dwóch "równorzędnych" jedenastkach. Tak nie ma w najsilniejszych ligach Swiata z prostej przyczyny- nie byłoby to opłacalne. Nie ma dwóch takich samych jedenastek w klubie!
Są natomiast bardzo poważne jednostki, które w każdej chwili mogą wejść do składu "jedynki" pokazując na dany czas lepszy progres.
"SA" nie wszyscy są zgodni, że jest dobry...
aż tak dobry...ja bynajmniej - nie.
piszesz zawsze "coś" przeciw i masz rację.
Przeciw jest to, ze kolega SA kiedy tu przychodził wyobraził sobie, że na miarę kasy uzyskanej z Cypru będzie w "aureoli" gwiazdy...ba nawet Mega gwiazdy.
( znam szatnie i uwierz mi) nie ma takich pojęć
oczywiście- cała drużyna dzwignie się w obliczu gwiazdy prawdziwej.
Ljuboja był kimś kto strzelał piętkami, lewą i prawą nogą, nieraz głową dla Naszych chłopaków był "magiem". A treningi z tym człowiekiem i granie z Nim wytworzyły w nich potencjał odejścia od posępnych uwarunkowań na rzecz pewnej wrażliwości - umiejętności improwizacji wielu zagrań. Miro Radowicz właśnie przy Danielu zaczął grać to co potrafi najbardziej ( przykład).
Dalej SA - człowiek, który ma oczy zamknięte czytając tylko grę pod swoją myśl- będzie skazany na - nicość! W każdym klubie.
Berg jest prócz trenerki bardzo dobrym nauczycielem.
"ujarzmił" Portugalskiego ogiera z CYPRU ( celowo wielkie) na rzecz
dobra drużyny. Chimery pana Orlanda ni jak się nie mają do zdecydowanej pragmatyki zimnego Norwega, który zawsze cel drużyny postawi na miejscu pierwszym. A kiedy go wystawia - patrzy co "rzeczony" robi...i jak robi.
Piszesz, że sam mógł wygrać mecz- dlaczego? nie wygrał?
dlaczego walił w trybuny ( ten gwiazdor) i jeszcze łapkami machał?
Cytując Ciebie" oni obrażają nas kibiców, swoją postawą"...no tak
coś Ci powiem Panie QD
kiedy Legia prowadziła z Widzewem 2-0 byliśmy " w niebie"
kiedy Widzew wyrównał na 2-2 mój przyjaciel, który pozostał kibicem Legii do dzisiejszych czasów, po tym jak Widzew strzelił na 3-2 dostał zawału...przeżył na szczęście.
Do tej pory chodzi na mecze, ma karnet i jest z Legią
ale nigdy nie potrafiłby pomimo swych przeżyć powiedzieć..."że oni nas obrazili"
trochę rozwagi, dużo wiedzy Zyczę Panie QD
kibicując Legii
Chyba nie do końca mnie zrozumiałeś :/ Częste zjawisko - przywykłem, ale pracuję nad sobą i swoim stylem wypowiedzi. Może trochę za dużo ubarwień i metafor..
Sa- Gwiazda? Nie (przynajmniej na razie). Dobry napastnik. Daleki jestem od patrzenia na Niego jak na gwiazdę. Napastników jednak rozlicza się z bramek, a tych wczoraj nie strzelił. Strzelił w poprzeczkę, w bufor.. w bramkę nie. Zresztą w przy dośrodkowaniach (28 w meczu) też nie widziałem go na czystych pozycjach, tylko gdzieś poza polem karnym, albo za obrońcami. Wymagał jednak by każda piłka do przodu była kierowana do niego (niezależnie czy był na czystej pozycji), co demonstrował Ljubojowym gestem. No ale ok - pilnowali go szczelnie, irytował się bo mu naprawdę zależało, a moje wrażenie było błędne. Bardzo chętnie przyjmę tą wersję. Pozostaje pytanie co się działo z resztą drużyny? "Nie ma mitu o dwóch "równorzędnych" jedenastkach"
Dlaczego? Co ma Kucharczyk, czego nie ma Kosecki? Czego brakuje Pinto? Czy Astiz nie pokazywał już nam, że ma pojęcie o grze obronnej? No przecież każdy z Nich w piłkę grać potrafi?! Może głupi jestem, ale ja w tych ludzi wierzę. Wczoraj jednak chyba sami w siebie nie wierzyli. Właśnie o to mi chodzi! Porażka może się zdarzyć - takie piękno sportu. Słabiej zagrać również - to są ludzie, a nie roboty. Raz to my jesteśmy "w niebie", innym razem kto inny - pozostaje nam pozazdrościć Białostoczanom tego smaku. Problemem jednak jest "mit DRUGIEJ jedenastki". Dlaczego taki hierarchizujemy? Piłkarze nie mogą tak na to patrzeć! My nie powinniśmy, a co dopiero piłkarze! Gdyby Probierz mógł wystawić w swoich barwach dokładnie tych piłkarzy którzy wybiegli wczoraj w koszulkach Legii to nie pominął by ani jednego zawodnika, a jeszcze z radości by się własnymi piętami zatłukł. W niedzielę to była Pierwsza Jedenastka Mistrza Polski, a nie odrzuty które niemieszczące się w składzie na Ajax. To była drużyna walcząca o najważniejszy tytuł w Polsce! Uważam, że zapominanie o tym powinno być traktowane jako ujma choćby dla Twojego przyjaciela, ale i dla samych piłkarzy. Odnoszę wrażenie, że wychodząc na boisko w niedzielę sami siebie traktowali "jak wkłady do koszulek", albo inny "towar gorszej jakości". Może się mylę i przesadzam - nie zamierzam się kłócić. Ba! Szczerzę życzę sobie i Wam bym nie miał racji! Żeby się okazało, że wczorajszy wynik to efekt genialnej pracy p. Probierza, albo zwykłego braku szczęścia. Obyś Zgredzie miał rację.
odnośnie wpisu z godz 19:46
Widzisz moim zdaniem jako ten najprawdziwszy kibic mający Legię w sercu powinieneś być tym pierwszym który reaguje na degrengolade jednej z trybun. Byłeś? Musiałeś być jako żeś najprawdziwszy mający w sercu, więc słyszałeś. Dumny jesteś?
Ja tylko zwykły Janusz może nie powinienem czynić Ci uwag ale czasami warto posłuchać takiego leminga, wiesz, inne spojrzenie, inny punkt widzenia, perspektywa, tak czy siak nie zaszkodzi.
Moim zdaniem każdy kibic jest temu klubowi potrzebny i ten lansujacy się i ten przychodzący od wielkiego dzwonu, a i ten którego na stadionie nie ma bo lubi kapcie i komentarz np Rosłonia.
Pójdzie później do pracy i będzie z kolegami rozmawiał o Legii, to fajne. Synowi może nawet nie świadomie ale wpoi nazwę Legia i ten gdy podrośnie powie, tatusiu może pojdziemy na mecz, Bartek z tatą był.
Ten lanser też będzie mówił o Legii i ten który jest tu dwa razy na Lechu i Wiśle.
Oni wszyscy budują nasz klub, wiadomo Ty najbardziej ale pozwól i im. Bądź człowiek, nie drwij, nie szydz, nie zabraniaj.
Wracając do Legii w sercu, albo ok nie, dam sobie spokój, gdzie tam lemingowi do najprawdzieszego z prawdziwych kibica.
OK. Dlaczego wymagał każdej piłki jak piszesz aby kierowana była do niego? Żadne to porównanie, ale C7 choć jest zachłanny na bramki umie także podać do- czytaj lepiej ustawionego kolegi...
reszta drużyny - ataku ( były ze dwie takie sytuacje) czekała na lepszych pozycjach - bez skutku.Rozumiem, że bardzo chciał ale to też trzeba umieć dla drużyny.
"mitu o dwóch jedenastkach" nie ma i przyjmij to za wartość.
Nie ma dwóch takich samych jedenastek, już Dzynek napisał, że koleś, który wymyślił taką frazę jest obłąkany. I ma rację!
Co ma Kucharczyk? ma świetny czas, jest silny, szybki i nie boi się gry- jest w gazie i to dużym, czego Kosecki? nie ma - ano tego wszystkiego co ma Kucharczyk. Pinto -akurat dla mnie zagrał dobrze, szukał gry, chciał tylko niestety był sam, pomijam Jodłowca, który był tak elektryczny w gubieniu piłki i rozegrania, że aż zęby bolały. Swoją drogą ten mecz dał doskonałą wiedzę KIM jest Ivica w środku boiska.
Gdzie? Szwoch, który powinien cokolwiek rozegrać wybierał podania na alibi do najbliższego kolegi. Zostawiliśmy środek boiska, który zawsze był naszym atutem i kluczem do zwycięstwa.
QD oni wierzyli
ale -Brzyski po operacji -
Astiz- po kontuzji i po ślubie(
Bereszyński- po dłuuuuuugim czasie plac- bez umiejętności wrzutki
Lewczuk- łatał co mógł( dla mnie pomimo kartek) OK
Malarz- karnego broniąc sygnał dał ale komu?
Szwoch- alibi- to środek rozgrywa
Ryczkowski- młodziak pare razy zagrał - na plus
Pinto- właściwie wszystkie piłki przechodziły przez niego, bo chciał
Kosecki- wypracował tylko dostawkę dla "gwiazdy" - spojenie?
ale dobrego meczu nie grał
SA- dobry napastnik strzela- a tego co miał z czystego spokojnego podbicia...juniorowi byłoby wstyd
Jeżeli wychodząc na mecz traktowali siebie jako wkłady do koszulek
to wybacz QD ale to tylko świadczy o nich i to zle bardzo.
Są mecze, którymi można pokazać wiele, walcząc grą dobrą o pierwszy skład. Jeżeli jednak są rzeczy, które nawet zobaczą laicy, kibice, a już trener na pewno, to może trzeba zadać pytanie...?
może to nie jest tylko kwestia zaangażowania, ale co gorsze brak umiejętności...?
pozdrawiam
Na Boga -prosze Cię przeczytaj raz jeszcze ten mój wpis
"jeżeli ktokolwiek ma Legię w sercu to przyjdzie
jeżeli byli dla rozrywki- to ich problemSmile bo im rozrywki nie zapewniono...no "kur..a" - niech idą gdzieś tam , gdzie "łby krwawo latając" sprawią uciechę tym 5 czy 6 tysiącach o których tu piszesz.."
bo im rozrywki nie zapewniono to bluzgali na prawo i lewo, lżac wszystko i wszystkich, którym nie po drodze.
zatem niech idą sobie obejrzeć "Pierścienie w ogniu" gdzie łby krwawo latają jeśli to sprawia im uciechę a nie pieją ubliżaniem w imię rozrywki
"Ja tylko zwykły Janusz może nie powinienem czynić Ci uwag ale czasami warto posłuchać takiego leminga, wiesz, inne spojrzenie, inny punkt widzenia, perspektywa, tak czy siak nie zaszkodzi."
SENATOR
o czym Ty do mnie piszesz?
" Byłeś? Musiałeś być jako żeś najprawdziwszy mający w sercu, więc słyszałeś. Dumny jesteś? "
Byłem i słyszałem do zrzygania
Czy dumny ? jestem?
Twoimi słowami czuję się jak "miernota"...
jest środek nocy i spokoju mieć nie będę
pozostaje w wierze, że to tylko nieporozumienie kilku zdań niezrozumienia
bywaj
Nie dziw się, że ci piłkarze tak grają. Oni wszyscy walczą o pierwszą 11-tkę, więc z natury rzeczy każdy gra pod siebie, żeby się pokazać. Przecież bramka, która dla nas padła, to nawet nie była asysta Saganowskiego. Marek nie miał najmniejszego zamiaru do kogokolwiek podawać, tylko po prostu zgubił piłkę, która szczęśliwie spadła pod nogi Pinto. Oni przecież wszyscy wiedzą, że gdy odpadniemy z Ajaxem, to przywitają się z ławką do końca sezonu i teraz mają jedyną okazję, żeby coś pokazać. Efekt takiej postawy jest taki, że owszem, indywidualnie ci piłkarze coś tam sobą reprezentują ale nie tworzą zespołu a bez tego ciężko wygrać mecz nawet w naszej ogórkowej lidze.
Taki sposób prowadzenia zespołu świadczy, moim zdaniem, o bardzo niewielkim doświadczeniu Berga na tym stanowisku. A utrzymanie całej 20-tki piłkarzy pod parą naprawdę nie jest proste i trzeba mieć to coś, żeby taki wieczny rezerwowy cały czas wierzył, że się doczeka.
Brawo za spostrzeżenia, miałem bardzo, ale to bardzo podobne.
@ MeM
- "...wtedy wyjście na niedzielny mecz byłoby odbierane jako nagroda a nie kara."
Witaj o najdzikszy z dzikich. Wybacz, ale jeśli wyjście w niedzielę na boisko było dla któregokolwiek z zawodników karą a nie szansą, to chyba czas już tych zawodników przysposabiać do innych obowiązków niż futbol. Niech zamiatają chodnik po meczu, lub czeszą trawę przed stadionem.
Dwumecz z Ajaxem jest priorytetowy. Przecież właśnie dlatego ściągnięto Masłowskiego i Malarza, żeby zrobić dwie 11-tki, jedną na ligę, drugą na puchary. Jedna grająca jednym stylem, druga kompletnie innym. Jedna skupiona wyłącznie na pucharach, druga wyłącznie na lidze. Niestety, nasze zaplecze jest tak zaniedbane przez błędy popełniane w ostatnim roku, że ja osobiście uważam, że taka polityka będzie praktycznie niemożliwa do realizacji. Zwłaszcza, że jest swego rodzaju ewenementem na skalę europejską. Sądzę, że 11-tka przeznaczona na puchary powinna spełnić nasze oczekiwania (choć mam sporo wątpliwości dotyczących postawy naszej linii defensywnej) ale ta 11-tka ligowa może nas srodze zawieść.
Fakt napisałem dosadnie ale w żadnej intencji obrażenia Ciebie, chciałem mocno podkreślić fakt ,że podział kibiców nie powinien mieć miejsca Nie ma lepszych gorszych.
Jeśli Cię uraziłem stokrotnie przepraszam. Mam też prośbę, staraj się swoje skróty myślowe jednak mocniej rozszerzać wszak sam zauważyłeś ,że na tej stronie mamy problemy z odbieraniem Twoich myśli. Pozdrawiam serdecznie i już się nie gniewaj
Może i plan był właśnie taki, ale nie uwierzę, że każdy z piłkarzy tzw 2-go składu nie czuje się chociaż trochę pokrzywdzony taką sytuacją albo chociaż łatką tego "2-go sortu". A ponieważ w sporcie głowa odpowiada za 80% sukcesu to mamy to co mamy.
@Monrooe
A widzisz kogoś, kto chce pójść drogą Kucharczyka? Zagryźć zęby i walczyć, ale w sposób przynoszący korzyść zespołowi?
Daleki jestem od obrażania się od kiedy poznałem swoją małżonkę ( bardzo dawno temu)
Dziękując za słowa, wszystkie słowa także pozdrawiam Cię serdecznie