- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Podbeskidzie 3-0: Powrót na zwycięski szlak
W 22. kolejce Ekstraklasy Legia zmierzyła się w Warszawie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Nasza drużyna przerwała złą passę pięciu wiosennych meczów bez zwycięstwa, wygrywając z Podbeskidziem 3:0. Bramki zdobyli Adam Ryczkowski, z rzutu karnego Ondrej Duda i Orlando Sa.
Wyniki meczów 22. kolejki układały się po naszej myśli. Punkty traciła cała grupa pościgowa. Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Cracovią 0:0, Śląsk zremisował w Zabrzu z Górnikiem 3:3, wreszcie w niedzielne popołudnie Jagiellonia uległa na własnym stadionie Koronie Kielce 1:2.
Trener Henning Berg tym razem nie wymienił całej jedenastki po pucharowym meczu Legii, decydując się na następujące zestawienie: Kuciak – Bereszyński, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Żyro, Vrdoljak, Masłowski, Jodłowiec, Ryczkowski – Sa. Na boisku zameldowało się więc siedmiu zawodników, który mieli w nogach nieudany czwartkowy rewanż z Ajaksem Amsterdam. Warto nadmienić, że setny ligowy mecz w barwach Legii rozegrał Dusan Kuciak. Trener Leszek Ojrzyński postawił na jedenastkę w składzie: Pesković – Sokołowski, Deja, Konieczny, Stano, Tomasik – Chmiel, Iwański, Kolcak, Kwame – Malinowski. Goście zademonstrowali ustawienie z trzema środkowymi obrońcami, a jednym spośród nich był częściej grający w środku pomocy Adam Deja.
Mecz poprzedziła minuta ciszy oraz oprawa poświęcona pamięci Żołnierzy Wyklętych, której towarzyszyło odśpiewanie czterech zwrotek Mazurka Dąbrowskiego.
Jako pierwsi zaatakowali goście. W 3. minucie akcję na prawej stronie rozegrali Marek Sokołowski i Damian Chmiel. Pomocnik gości doszedł do strzału w polu karnym, ale piłka poszybowała wysoko nad bramka Kuciaka. Legia pierwszą groźną akcję przeprowadziła w 12. minucie i ten atak od razu przyniósł powodzenie. Piłka zagrana ze środka pola przez Ivicę Vrdoljaka powędrowała do Orlando Sa, Portugalczyk zgrał futbolówkę do Tomasza Jodłowca, który wpadł w pole karne i znakomicie wycofał piłkę do Adama Ryczkowskiego. Nasz młody skrzydłowy spokojnie umieścił piłkę w bramce gości i było 1:0.
W 14. minucie przed szansą na wyrównanie stanął były zawodnik naszego klubu, Maciej Iwański. Pomocnik Podbeskidzia wykonywał rzut wolny z 24 metrów na wprost bramki Legii, ale strzelił źle. W 23. minucie po dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego głową do bramki gości trafił Michał Żyro, jednak sędzia Paweł Gil dopatrzył się faulu Michała na Piotrze Tomasiku. W tej fazie meczu aktywny w grze Legii był Tomasz Jodłowiec, który napędzał kolejne akcje naszej drużyny.
To właśnie kolejną szarżę Jodłowca zdecydowanym wyjściem ze strefy obronnej w 30. minucie meczu powstrzymał Adam Deja. Obrońca drużyny gości ruszył z piłką do przodu, huknął na bramkę Kuciaka, ale słowacki bramkarz był na posterunku i odbił ten strzał. Cztery minuty później z dystansu strzelał Chmiel – wprost w Kuciaka. W 36. minucie strzałem zza pola karnego odpowiedział Michał Masłowski, jednak to uderzenie nie mogło zaskoczyć Peskovicia. W 39. minucie znakomitą akcją w narożniku boiska popisał się Chmiel, z ostrego kata strzelił z lewej nogi, jednak Kuciak był czujny i sparował uderzenie na rzut rożny.
Legia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale efektem przewagi naszej drużyny nie były sytuacje bramkowe. W końcówce pierwszej połowy Legia zaczęła grać znacznie gorzej, szybko traciliśmy piłkę, przez kilka minut nie będąc w stanie opuścić własnej połowy. Na szczęścia nie przełożyło się to na zmianę wyniku. Do przerwy Legia prowadziła 1:0.
Goście rozpoczęli drugą połowę z jedną zmianą w składzie. W miejsce grającego w ataku Piotra Malinowskiego pojawił się Bartosz Śpiączka. Henning Berg ze zmianą czekał do 50. minuty meczu. Aktywnego, ale tracącego mnóstwo piłek Michała Masłowskiego zastąpił oczekiwany z niecierpliwością i owacyjnie powitany Ondrej Duda.
W 52. minucie piłkę od Orlando Sa otrzymał Adam Ryczkowski, złamał akcję do środka i uderzył z prawej nogi. Wydawało się, że nie był to trudny strzał, ale Pesković 'wypluł' piłkę. Ta trafiła do Ondreja Dudy, który został powalony przez bramkarza gości. Sędzia Gil podyktował rzut karny, który pewnym strzałem na drugą bramkę dla Legii zamienił Ondrej Duda.
Legia przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Nasi zawodnicy szybko odbierali gościom piłkę i wydawało się, ze kolejne sytuacje bramkowe są kwestią czasu, strzałów na bramkę Peskovicia było jednak jak na lekarstwo. W 63. minucie w drużynie gości nastąpiła kolejna zmiana, jednego byłego legionistę zmienił inny – za Macieja Iwańskiego na boisku zameldował się Maciej Korzym. W 67. minucie goście byli blisko zaskoczenia Legii szybko wykonanym rzutem wolnym, ale rozpędzony Chmiel został zablokowany w polu karnym. W 69. minucie w miejsce Adama Ryczkowskiego na boisku pojawił się Michał Kucharczyk.
W 72. minucie żółtą kartką za faul na Franku Adu Kwame zobaczył Bartosz Bereszyński. Do rzutu wolnego podszedł Adam Deja, ale nie zdołał ominąć dwuosobowego muru stworzonego przez legionistów. W 76. minucie po dobrej 'klepce' z Dudą w pole karne wpadł Michał Kucharczyk, przewrócił się, ale sędzia tym razem nie dopatrzył się faulu. Goście ambitnie próbowali zmniejszyć straty, ale ich atakom brakowało jakości. Legia czyhała na okazje takie jak z 80. minuty meczu, kiedy po dośrodkowaniu Kucharczyka centymetrów zabrakło Orlando Sa, by wbić futbolówkę do bramki. Portugalczyk dopiął swego w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, kiedy pokonał Peskovicia, wykorzystując precyzyjne podania z lewego skrzydła od Michała Kucharczyka.
Legia wreszcie zwyciężyła i powiększyła przewagę nad drugą drużyną w tabeli do czterech punktów. Kolejne emocje z udziałem naszej drużyny w czwartek. Na rewanżowy mecz półfinału pucharu Polski do Warszawy przyjeżdża Śląsk Wrocław.


Na wyróżnienie zasługują wszyscy.. kibice, którzy wytrzymali do końca. W nagrodę zobaczyli gola Orlando Sa
z tym pasjonującym to sobie jaja robisz?
Mecz do jednej bramki z tym, że oczywiście nie ustrzeglismy się momentów rozkojarzenia.
Bardzo dobra gra obronna z Rzezniczakiem który rozegrał bardzo dobre spotkanie.
Niestety w pierwszej połowie nasza siła ofensywa taka sobie, rzekłbym średnia ligowa. Po wejściu Dudy za Maslowskiego ( słaby wystep) a następnie Kucharczyka wyglądało to zdecydowanie lepiej.
Teraz przed nami już lipy nie ma same marki, dwa razy Śląsk, Lech, Wisła. Mocny terminarz.
Co do występu poszczególnych graczy to cóż każdy widział i niech oceni sobie sam, ale 2 piłkarzy pominąć nie mogę Żyro i Masłowski obaj ławka.
Masłowskiego będę bronił o tyle, że był bardzo aktywny. Wiele razy mu dzisiaj zagrania nie wychodziły, ale jeśli utrzyma aktywność, a zagrania zaczną wychodzić, to będziemy zadowoleni. Jest udany rewanż za przegraną w stylu irytującym w Bielsku. Oby były następne wygrane.
Dwumecz ze Śląskiem teraz. Zamienię awans w PP na jednobramkowe zwycięstwo Legii w meczu ligowym we Wrocławiu.
"z tym pasjonującym to sobie jaja robisz? "
Ależ skąd
Do końca pasjonowałem się, czy Berg dokona trzeciej zmiany, czy też nie. Nie dokonał
Widocznie uznał, że nie ma na ławce piłkarza, który zrobiłby różnicę z doskonale prezentującym się tego wieczora Podbeskidziem. Ich Huraganowe ataki, co raz musieli rozbijać Rzeźniczak i bezbłędnie grający Astiz. Nasze skrzydła, włączając się w grę ofensywną siały spustoszenie w polu karnym gości. Aż 6 celnych strzałów (2 Ryczkowski, Duda, Sam, Żyro) z tego 3 bramki świadczą o niesamowitej sile rażenia i niebywałej wręcz skuteczności naszego zespołu.
Emocji było tak wiele, że wielu kibiców nie mogąc wytrzymać nerwowo, wyszło przed końcem meczu, przez co nie zobaczyli "firmowej" akcji Legii po której Orlando Sam mógł zademonstrować nieprzeciętne umiejętności
Jedyne co mnie martwi, to postawa Masłowskiego. Ten chłopak sprawia wrażenie tak stremowanego, ze gra na 15 % tego, co prezentował w Zawiszy.
Przecież słabszego rywala od PBB ze świecą szukać...
Aktywny??? Ja go uważnie obserwowałem w tym meczu. Przecież on przez większość I połowy ukrywał się po prawej stronie pola karnego przeciwnika w otoczeniu 4 piłkarzy PBB. Nawet jak akcja była przenoszona na stronę Brzyskiego, to on tam zostawał po tej prawej stronie nie tylko kompletnie wyłączając się z akcji ale też blokując możliwość przerzucenia piłki do Żyro. Uaktywniał się dopiero, jak Żyro dostawał piłkę ale z tej aktywności też nic nie wynikało, bo albo piłkę tracił albo był zmuszony odegrać do tyłu. Dopiero w II połowie zaczął grać bliżej Vrdoljaka ale wyglądało to tak słabo, że szybko został zmieniony.
Może wreszcie pójdziesz po rozum do głowy i przestaniesz udawać że się znasz. Tyle osób Cie prosi, żebyś odpuścił Masłowskiemu, bo nikt nie wie czy i kiedy zaskoczy, jednak tylko Ty ferujesz wyroki.
Może to cię uspokoi i da do myślenia ?
CTP
"To, co odwalił Duda stawia pod dużym znakiem zapytania kompetencje działu skautingu a przede wszystkim umiejętność selekcji Norwega. Takiemu Saganowskiemu, to on może buty wiązać. Ba! Kuba Arak pewnie z zamkniętymi oczami by to wykończył. Gość ma zerowe pojęcie o tym, co powinno się robić z piłką, gdy ma się przed sobą bramkarza. A jeśli jest to efekt tremy, to tym gorzej dla niego - to jest przecież Legia, tu nie ma miejsca na piłkarzy, którym trzeba zakładać pampersy przed meczem."
CTP
"Duda, to w ogóle nie powinien wyjść na drugą połowę."
CTP
"Mieliśmy parę Rado i Ljuboja, którą w pewnym momencie rozkminiła cała liga a Skorża i tak bał się to zmienić a teraz jest podobnie z parą Rado i Duda.
Mnie się to ustawienie nie podoba i uważam je za jakieś kompletnie kosmiczne. Ale mam nadzieję, że na tym forum mogę mieć takie zdanie, prawda?"
Każdy może mieć swoje zdanie, ba, może je nawet zmieniać co chwilę. Demokracja
Tak jak w większości nie zgadzam się z opiniami CTP muszę mu przyznać rację w jednym.Osobiście uważam ,że Masłowski to nie jest zawodnik na Legię. Zagubiony,niedokładny,mający kłopot z przyjęciem piłki. Gra taką „podwórkową „ piłkę. Teorie ,że potrzebuje czasu aby dostosować się do gry Legii są dla mnie chybione. Nie dostrzegam w nim nic co by świadczyło ,że ma on w sobie to coś co charakteryzuje dobrego piłkarza. Choć jedno ,dwa nieszablonowe, skuteczne zagrania ,to co pokazał po wejściu na boisko Duda. Jednak oczywiście z przyjemnością odszczekam swoje słowa jak Masło zaskoczy.
To był ważny mecz. mam nadzieję, że mentalnie wejdziemy na właściwe tory.
Będę pisał o Masłowskim do tzw. zaj***ania. Nie dlatego, że coś do niego mam, tylko dlatego, żeby cały czas walczyć z tą propagandą jaką nam serwuje Leśnodorski. Taki sobie cel postawiłem.
Jeśli wydaje się taką kasę na takiego piłkarza i jakiś usłużny głupek potem pisze, że tyle się teraz płaci a potem dowiaduję się, że za Marco Paixao, czołowego piłkarza jednego z naszych głównych rywali Legia proponowała Śląskowi 50 tys. euro (słownie: pięćdziesiąt tysięcy), to w mojej głowie rodzi się podejrzenie o jakieś szemrane interesy, za które ja jako kibic mam płacić. Mojej zgody na to nie ma i nie będzie.
Mimo zwycięstwa jedna rzecz przykuła moją uwagę i wzbudza niepokój. Nie najlepiej wyglądała współpraca pomiędzy przednią i środkowa formacja. To co mię urzekło w drugiej połowie pierwszego meczu z Ajaxem wczoraj mocno zawodziło. Druga linia zbyt często nie nadążała za akcjami ofensywnymi. Grała wolno w jednym tempie zazwyczaj holując piłkę zamiast ją rozgrywać. Mało gry na jeden kontakt. Co znaczy przyspieszenie przekonaliśmy się przy pierwszej bramce. Prostopadłe podanie z własnej połowy Sa z pierwszej odgrywa do Jodłowca i ten od razu znajduje się na czystej pozycji. Dwa podania otwierają nam drogę do zdobycia bramki. Przy tej akcji należy pochwalić grą bez piłki Ryczkowskiego który wpierw ściągną obrońców do środka robiąc wolny korytarz dla Jodłowca a następnie odpowiednio zgubił krycie w polu karnym i ładnie wykończył całą akcje.
Trener Berg z tymi samymi piłkarzami od ponad roku ćwiczy płynne taktyczne przemieszczanie się poszczególnych formacji z obrony do ataku, a nasi zawodnicy zbyt rzadko je poprawnie realizują. Dlaczego? Nie znam odpowiedzi.
Masłowski - zbyt rzadko podchodził do gry, urywał się obrońcą, szukał wolnych przestrzeni, robił miejsce innym wychodzącym zawodnikom. Moim zdaniem wynika to z braków taktycznych zawodnika (a nie umiejętności piłkarskich) których dopiero się uczy - systemu gry w Legii. Wejście Dudy pokazało różnicę i ile taktycznie brakuje MM. Myślę, że sztab szkoleniowy z czasem rozwiąże ten problem (może zmiana pozycji odkryje inny drzemiący potencjał jaki posiada).
To, co piszesz, niestety wynika z charakterystyk Jodłowca i Vrdoljaka. Obydwaj bardzo lubią poholować piłkę a tak się już teraz nie gra. Obawiam się, że aby na stałe zagościć wśród tych najmocniejszych, to będziemy musieli mocno przebudować skład. Ajax bezlitośnie pokazał nam, gdzie aktualnie jesteśmy.
"Trener Berg z tymi samymi piłkarzami od ponad roku ćwiczy"
A to chyba już sam sobie wymyśliłeś, bo matematyka tutaj jest bezwzględna: Legia całą rundę jesienną grała co 3 dni w rytmie: mecz, odnowa, rozbieganie, mecz. Na takie treningi, o których piszesz po prostu fizycznie nie było czasu. Przerwy letniej to tak właściwie nie ma a w przerwie zimowej co drugi leczył jakąś kontuzję. Naprawdę, proszę, nie twórzmy kolejnych mitów o cudownych treningach. My i tak mamy dobrze, bo jest ta długa przerwa zimowa, inne ligi takich zbytków nie mają - 2 tygodnie urlopu i z powrotem do roboty. Całość opera się na piłkarzach i ich jakości i tyle.
A tak bardziej serio, to momentami bardzo zły to był mecz w naszym wykonaniu. Nieumiejętność wyprowadzenie piłki zatrważała, a przecież były momenty, kiedy to naprawdę straszliwie wystraszenie rywale gnietli nas jak nie przymierzając swego czasu Trabzonspor. Zero jakości, jakie prezentowaliśmy przy wyprowadzeniu futbolówki udało się za to przelać na skuteczność, rany, czemu nie z Ajaxem, czy tam innym Persilem. Stworzyliśmy pięć stek, strzeliliśmy cztery (Gil zjumał jedną i uciekł) - takie cuda to tylko... n własnie, nie bardzo wiem gdzie, bo w Legii to takich atrakcji nie widuje się zbyt często. Z drugiej strony muszę przyznać, że niektórzy piłkarze od początku spotkania wyglądali na słaniających się na nogach. Takiego na ten przykład Masłowskiego nie wystawiłbym nawet na pięć minut, Żyro też baaardzo się "szanował" na tym skrzydle, baardzo oszczędny w ruchach był Brzyski jakby się bał, że nie nadąży za biegającym po skrzydle "Górolem" - i całkiem słusznie zresztą, bo nie nadążał. Bardzo szybko spuścił z tonu Orlando Sa, który generalnie wygląda mi na podmęczonego gościa. Portugalczyk i tak zrobił swoje (większe brawa za podanie do Jodłowca, niż za bramkę) ale tylu przegranych sprintów i pojedynków jak w ostatnich dwóch meczach to ja u niego nie pamiętam. Mogę mieć do tego piłkarza swoje "wąty", ale akurat pod tym względem Sa zawsze wyglądał bardzo dobrze. Zobaczymy, może ten gol spuści trochę pary i odblokuje głowę naszego napastnika. Potrzebujemy go bardzo. Za to Ondrej Duda pokazał błysk, kilka niesamowitych wręcz zagrań i... znikł jak Franka buty z przedpokoju. Sporo pracy przed tym chłopakiem, ale przydatny i tak będzie od zaraz. Nasza ofensywa zyskuje co najmniej drugie tyle ze Słowakiem w składzie. Oj będzie problem miał Masłowski, ale też i możliwość podpatrywania tego młokosa powinna zaprocentować. Bo umiejętności mu nie brakuje, ale w główce chyba się zagotowało i chłopak chciałby zrobić wszystko na raz. To, że nóg nie połamał lub przynajmniej nie skręcił to cud prawdziwy. Kuchy - nasze zawzięte chamisko - jak pisze, nie bez racji QD zrobił swoje, chciał dwa razy, ale dogonić to go można pod koniec, zaraz po wejściu na plac nie sposób. A no i Kuciak ładnie się nam pokazał, kto wie, może jeszcze będą z niego ludziska w tej bramce. Szkoda tylko tych gałganów wpuszczonych w czwartek - oddałbym za nie dwie wczorajsze interwencje.
ps: Pragmatyczne podejście Berga zaczyna procentować. Kolejny bezbłędny mecz Astiza, a przecież wielu wywiozło Hiszpana na śmietnik, baardzo obiecująca partia Bereszyńskiego, który za miesiąc powinien stanowić zagrożenie dla Brozia. Za to wyśmiewany Kosecki dał naprawdę kilka "oddechów" w czwartek, co jeszcze tydzień temu wydawało się nie do pomyślenia. Nawet Ryczkowski pokazał, że co prawda nie bardzo kuma o co chodzi z tym skrzydłem, ale pomóc zespołowi potrafi choćby i stamtąd. Fajnie. Niby wielkiej radochy nie ma, bo i powodów nie za wiele, ale wydaje się, że zmierza to w dobrym kierunku.
Monrooe o nim wspomniał i tak mi przyszło do głowy - ten chłopak może być naprawdę fajnym napastnikiem. Jak dwa razy dostał piłkę w polu karnym/tuż przed ale w miarę na wprost bramki a nie gdzieś na skrzydle, to zrobił dwie bramy.
Skrzydłowego z niego raczej nie zrobimy, ale kto wie, może w jakimś meczy dać mu szansę na szpicy? Bo jak odpoczynek dla Sa ma zapewniać Sagan, to ja jednak wolę Ryczkowskiego.
Mnie się wydaje, że Ryczkowski odrabia to, co za młodu zaniedbał. Coś jak rok Zjawińskiego w Dolcanie, czy Masłowskiego w Zawiszy. Po prostu, czas nauczyć się poruszać, a nie tylko czychać na akcję w okolicy pola karnego. Lewandowski też swoją porcję nauki pobrał w Dortmundzie. Takiego Orlando Sa już tego nie oduczysz, zawsze będzie krążył wokół "szesnastki", ale mody Ryczkowski może się pod tym względem rozwinąć i właśnie to robi. Zeszłoroczne treningi dają o sobie znać, obecne lekcje też powinny zaprocentować. Gdy przyjdzie czas na pracę "mięśniową" i nie zaburzy ona zwrotności i szybkości reakcji to napastnik może być z niego całkiem niezły. Na razie brak mu podania, pomysłu na kreację, na pchnięcie akcji do przodu, tego się musi nauczyć, ale faktem jest, że "spokój" pod bramką prezentuje na niezłym poziomie. Jest "na czym" budować.
pełna zgoda też myślę w ten sposób. Zamiast Sagana wpuszczać młodego.
Tylko, że nie jestem do końca przekonany, czy trzeba go uczyć pewnych zachowań charakterystycznych dla skrzydłowego. Są przypadki genialnych napastników (np. Inzaghi), którzy w zasadzie poza czyhaniem przed polem/na polu karnym i wiecznym balansowaniem na linii spalonego nie robili nic więcej. I ten Adaś trochę mi na takiego wygląda - jego bramki do tej pory to w zasadzie dostawianie nogi ew. wykorzystywanie sytuacji sam na sam. Ale chłopak umie się znaleźć w polu karnym i umie wykończyć. Może więc niech lepiej na skrzydle haruje Kucharczyk, a młody gra jako napastnik?
Trzeba go uczyć biegania, wychodzenia po piłkę, wracania i pomocy kolegom. Pozycja skrzydłowego sprzyja nauce tych zachowań, stąd też pomysł aby tam własnie Adama wystawiać. Pozycja skrzydłowego wspomaga tez ogólny rozwój piłkarza, dla którego za wcześnie jest na pracę na siłowni.
- "Są przypadki genialnych napastników (np. Inzaghi), którzy w zasadzie poza czyhaniem przed polem/na polu karnym i wiecznym balansowaniem na linii spalonego nie robili nic więcej"
Owszem, ale zwróć uwagę, że typ napastnika jakim był Inzaghi odszedł do lamusa i raczej nieprędko stamtąd wróci. Dlatego nowoczesny napastnik musi mieć po trochu z charakterystyki każdego z zawodników formacji ofensywnej.
- "Pod warunkiem, że Ryczkowski będzie grał systematycznie. Dotychczasowe decyzje Berga raczej nie uprawniają do takiego myślenia."
Stary, o czym Ty znów piszesz? Masz jakieś pojęcie jak przebiega proces treningowy u Henninga Berga? Skąd możesz wiedzieć dlaczego zawodnik dziś wystąpił, a dlaczego jutro nie zagra. Na jakiej podstawie szafujesz "dotychczasowymi decyzjami" jeśli nie znasz żadnych podstaw podejmowania tych decyzji? Masz jakąś wiedzę na temat testów, jakie wykonuje się zawodnikom, jakieś informacje na temat obciążeń treningowych jakim są poddawani zawodnicy? Jeśli nie masz tych danych, a jak czytam co wypisujesz, to widzę, że nie masz, to skąd więc bierzesz jakiekolwiek uprawnienie do ocen wystawiania przez nasz sztab szkoleniowy poszczególnych młodych zawodników? Jakie masz pojęcie o podnoszeniu poziomu tych zawodników, już nie mówiąc o skąd czerpiesz widzę na temat podnoszenia owego poziomu, jeśli nie wiesz nad czym obecnie dany gracz pracuje?