- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Ekranas, Metalurgs, ciąg dalszy nastąpi
Na niespełna tydzień przed inauguracją rozgrywek w ramach Ligi Europy Legia zmierzyła się w Sulejówku z mistrzem Litwy, Ekranasem Poniewież. W pierwszej połowie meczu na zdobytą po rzucie rożnym bramkę Artura Jędrzejczyka szybko odpowiedział z rzutu karnego Marko Andelković. Kiedy wszystko wskazywało na to, że spotkanie zakończy się remisem, w jednej z ostatnich akcji meczu szalę zwycięstwa na korzyść Legii przechylił Michał Kucharczyk.
Pięć minut meczu o stawkę dostarcza zwykle bardziej miarodajnego materiału do obserwacji niż pięć kolejnych meczów towarzyskich, nie może więc dziwić, że za wyciąganiem wniosków z meczów kontrolnych wielu co rozsądniejszych kibiców nie przepada i nie traktuje z przesadną powagą ocen wystawianych poszczególnym piłkarzom na podstawie takich gier. Przyznaję im rację, podpisuję się nawet pod takim stanowiskiem, ale pewne kwestie z meczu z Ekranasem zwróciły moją uwagę na tyle, że postanowiłem podzielić się nimi z czytelnikami czarnej-eLki.
Po pierwsze legijny środek pola. Zmiana w porównaniu z minionym sezonem jest ewidentna, w tym momencie gramy tylko jednym typowo defensywnym pomocnikiem. Pomysł wydaje się być dość logiczny, Legia w lidze będzie grać przecież znów głównie atakiem pozycyjnym. Przeniesienie ciężaru zawiązania akcji na połowę przeciwnika to co prawda ryzyko narażenia się na kontry, ale to ryzyko może mieć swoje uzasadnienie, jeżeli tylko będziemy stwarzać wyraźnie więcej sytuacji bramkowych. Sprawa rozbija się o personalia. Z mąki w osobach Łukasika, Gola i Radovicia chleba najprawdopodobniej nie będzie. Jeden defensywny czy dwóch, krok z przodu czy z tyłu, to najwyraźniej bez znaczenia. Nasze rozegranie w pojedynku z Ekranasem wyglądało dokładnie tak, jak wielokrotnie wyglądało wiosną. Przeżywałem klasyczne deja vu, widząc trudności w operowaniu piłką, w prowadzeniu gry kombinacyjnej, w zdobywaniu przestrzeni podaniami, w skutecznym uruchamianiu skrzydłowych bądź napastnika.
Co ciekawe taki Rado zagrał zupełnie dobry mecz. Był często przy piłce, pokazywał się do gry, z entuzjazmem spełniał rolę głównego rozgrywającego zespołu. Wydaje się, że jest na dobrej drodze, żeby wrócić do dużej formy. Tylko że Rado nawet w swojej top dyspozycji o rozegraniu wielkiego pojęcia niestety nie ma. To facet od decydującego dryblingu, od jakiejś efektownej klepy w polu karnym, od strzału z pola karnego. Jeżeli nakażemy mu holować skórę od linii środkowej, wiele z niego stracimy, a czy dostaniemy coś wartościowego w zamian? Szczerze wątpię. Dalej Janek Gol, w sumie podobna historia. Mnóstwo walorów - też pokazuje się do gry, notuje odbiory, od czasu do czasu usiłuje wymyślić coś nieszablonowego na trzydziestym metrze, a to przymierzy się do pchnięcia piłki w uliczkę, a to do rzucenia jej za plecy obrońców, ale szefem środka pola być nie może, bo na przestrzeni dziewięćdziesięciu minut jego zapasy kreatywności i zmysłu do szybkiej gry kombinacyjnej prezentują się mizernie. Gol może być facetem od czarnej roboty, ale nie sklei nam gry w środku pola.
Na tym polega nasz paradoks - możemy mieć środkowych pomocników, którzy będą notowali zupełnie przyzwoite indywidualne występy i zarazem środek pomocy zwyczajnie... kiepski.
Jest jeszcze Daniel Łukasik, ale jego nawet nie liczę, mecz z Litwinami mu nie wyszedł, a może to ja za wiele spodziewałem się po nim po ostatnich pochwałach. Po staremu kompletnie bierny w rozegraniu, co gorsza bez błysku w odbiorze i asekuracji, nie raz i nie dwa dało się słyszeć nerwowe 'Miłek!' ze strony Kuciaka chyba niezadowolonego, że w momencie wybijania długiej piłki przez Litwinów Łukasik kryje powietrze w upatrzonym fragmencie środkowej strefy boiska.
Trzeba czekać na powrót Ljuboi, Wolskiego i Vrdoljaka, trzeba liczyć, że ludzie odpowiedzialni za transfery zauważą, że w tej formacji chyba jednak czegoś (kogoś) brakuje i żadne taktyczne roszady Urbana tego braku nie zastąpią.
Kwestia druga - nasza gra defensywna. Ekranas gola zdobył w pierwszej połowie co prawda dość przypadkowo po dziwacznej interwencji Kuciaka (to nie pierwszy raz, Dusan chyba powinien poważnie przemyśleć kwestię stylu swoich wyjść z bramki), ale za to po przerwie Litwini byli zaskakująco blisko zwycięstwa, bodaj trzykrotnie wyprowadzając imponujące szybkością ataki, po których nasi obrońcy mogli tylko oglądać plecy atakujących gości i gdyby napastnicy Ekranasu byli odrobinę bardziej precyzyjni, wynik mógłby być dla nas znacznie mniej korzystny.
Na deser Marko Suler. Pierwsze dwa podania w meczu - dwa razy piłka ląduje idealnie pod nogami najbliżej znajdującego się piłkarza z Litwy. Dało się słyszeć pomruk dezaprobaty na trybunach, ten pomruk może się łatwo spotęgować przy Łazienkowskiej i szybko zrobić nam z gościa galaretę za trzysta tysięcy euro rocznie. W defensywie Suler niby starał się wyprzedzać Litwinów, ale jakoś słabo mu to wychodziło, jakby nie czuł się najlepiej fizycznie. Facet póki co wygląda jak Pance Kumbev i tak też niestety się prezentuje - nieelegancki w interwencjach, chaotyczny w zagraniach. Nie dziwi, że prezentujący w środę na trybunach styl 'casual' Marek Jóźwiak i Piotr Zygo miny mieli podczas meczu nietęgie. Ich wunderwaffe Marko Suler jakoś póki co nie wymiata.
No ale żeby nie było, że tylko narzekam. Spieszę zapewnić, że z pewnością nie zepsuli nam się Kuciak z Żewłakowem, a wyśmienita boiskowa polszczyzna Kuciaka może tylko usprawnić naszą defensywę. Z niezłej strony pokazał się Wojciech Lisowski, po przesunięciu na środek ataku zobaczyliśmy trochę innego Michała Kucharczyka niż ten który w pierwszej połowie bezproduktywnie wałęsał się raz po lewym, raz po prawym po skrzydle. Poza tym strzeliliśmy bramkę po stałym fragmencie gry i graliśmy do końca.
Jest jasne, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie budował formy drużyny na mecz z zespołem z Łotwy, który nastąpi na niemal miesiąc przed inauguracją ligi. Metalurgs weźmiemy z marszu, prawdopodobnie traktując oba mecze jako część cyklu przygotowawczego. Inaczej być po prostu nie może. I musi się udać.


Będą grali w piłkę nożną a nie piłką nożną.
Może wspominany przez prasę Jorge Salinas potrafiłby rozwiązać te problemy (ponoć typowy środkowy rozgrywający pomocnik) i pomimo młodego wieku wnieść nieco ładu w poczynania środkowej formacji naszego zespołu. A może zamiast szukać w dalekich krajach trzeba by bardziej zdecydowanie postawić na Dominika Furmana. Ten chłopak naprawdę ma to coś.
Nie ukrywam również, że martwią mnie te kontry naszych rywali. Gra jednym cofniętym defensywnym pomocnikiem wymaga dużej dyscypliny u wszystkich zawodników środka pola. Każdy ruch musi być rozważny, a jak na razie takowe nie są. Przyznam też, że w takim systemie kompletnie nie widzę miejsca dla Daniela Ljubji. "Dziura" wytwarzana przez Serba będzie wymuszała cofanie się drugiego gracza ze środka pola. Gdy to nie nastąpi to.... efekt widzieliśmy to już kilka razy w sparingach.
Aby było ciekawej formacja 4-1-4-1 wymaga również bardzo odpowiedzialnej gry od bocznych defensorów. A u nas nigdy nie było z tym najlepiej. Trener Jan Urban poświęcił nieco uwagi temu problemowi w jednym z pomeczowych wywiadów. No cóż, nie da się ukryć, że radosne hasanie do przodu może okazać się zabójcze dla nas samych.
Musze przyznać, że o ile zgadzam się z Gawinem, że zaproponowane przez sztab szkoleniowy taktyka jest zrozumiała (jednocześnie jest odpowiedzią na życzenia kibiców). Niemniej jednak wprowadzenie jest w przy takiej konfiguracji zawodników, oraz w tak krótkim czasie może być bardzo, ale to bardzo karkołomne. Obym się mylił.
Nastrój kiepski i jakieś czarnowidztwo mnie ogarnia. Jeżeli Urbana zakontraktowano z myślą o poprzestawianiu klocków, zburzeniu dotychczasowej hierachii w druzynie i stworzeniu nowej, to główną umiejetnością takiego szkoleniowca winny być zdolności obserwacji ludzkich charakterów, na tej podstawie integracji grupy wokół wytyczonego celu. Mam wątpliwości czy Urbanowi hierarchię w drużynie uda się zmienić, jeżeli nowe rozwiązania nie wypalą, układanka się rozsypie, mentalnie nie będzie co zbierać.
Nie rozumiem sprowadzenia Sulera, defensywa nie była najbardziej palącym problemem, ten kawałek wypłaty, który pobiera Słoweniec zdecydowanie wolałbym przeznaczyć na ofensywnego, kreatywnego zawodnika, przy tym jest to wotum braku zaufania wobec Damiana Zbozienia, który przy takiej personalnej polityce, szans na wykazanie się w Legii nie otrzyma. OK ktoś mógł uznać, że Damian nie rokuje nadziei, ale trzymanie tego chłopaka na ławce rezerwowych to łamanie mu kariery.
Czy Marek Saganowski z Dawidem Nowakiem to jest właśnie ten ofensywny, kreatywny piłkarz, o którego potrzebie sprowadzenia wspominałem. Kilka lat wstecz napisałbym, z pewnością tak, teraz to duży znak zapytania. Ewentualne sprowadzenie Salinasa również.
Tak wygląda to moje czarnowidztwo, przypadłość irytującego malkontenctwa mnie dopadła, czym się pocieszam? Rok temu przed pierwszym meczem z Gaziantepsporem byłem pełen obaw, złych przeczuć, przed obstawianiem wyniku absolutnie się wzbraniałem, jak to się skończyło, wiadomo. Teraz nie tylko w odniesieniu do jednego meczu, ale do całego sezonu, oby ten mój sceptycyzm otrzymał kopa w tyłek, oby negatywne odczucia w rzeczywistości spełniły sie na opak, na przekór.
Na Furmana jako rozgrywającego patrzyłbym przychylniej, ale gdyby był stawiany na pozycji jaką w zeszłym roku próbował pełniłić Gol (taki defensywny pomocnik, ale bardziej z przodu, mający, prócz obrońców, jeszcze jednego DM za plecami). Bez tego czarno to widzę. O ile w zeszłym roku myślałem, że mamy na tyle mocną defensywę, że możemy grać 4-1-4-1, tak teraz zauważam podobne problemy, jak te o których pisał Monrooe. Faktycznie tworzą nam się dziury, których zagrożenia obrona nie potrafi samodzielnie zneutralizować. Dodatkowy zawodnik bliżej pola karnego przeciwnika zdaje się nie być lekiem na problemy naszej ofensywnej, a mocno osłabia defensywę. Za mocno.
- "Gawin, oglądałeś live, czy faktycznie Legia ustawia się 4-1-4-1? Faktycznie Łukasik jest pomiędzy obroną, a pomocą?"
Co prawda ja nie Gawin, ale z braku laku może i mi uda się zaspokoić Twoją ciekawość iocosus-ie.
Tak, Gawin oglądał live i tak, Legia ustawia się wyraźnie 4-1-4-1 z Danielem Łukasikiem jako łącznikiem
(czy jak kto woli czyścicielem) pomiędzy wysunięta linią pomocy a obroną.
@ Senator
Rozmowa o Wolskim jak najbardziej ma sens. Ja nie negując wymienionych przez Ciebie zalet zawzięcie będę twierdził, że to gracz pokroju Rado. Sam rozstrzygający zawody, niekonwencjonalny dribling, klepka przed polem karnym i strzał. natomiast nie wiedzę w nim nic z gościa mającego inklinacje do rozgrywania piłki, do dzielenia i rządzenia w środku pola, do regulowania tempa akcji zespołu. O posyłaniu długich celnych podań na skrzydła czy za plecy napastników (choćby takich jak czasem czyni to Janek Gol). Wolaka z Piszem łączą stałe fragmenty (ale przecież o Kiełbowiczu nie powiemy, że jest drugim Leszkiem Piszem) i umiejętność przesądzenia o wyniku spotkania.
- "Gdzie są boczni obrońcy kiedy zespół przeciwny atakuje?"
No właśnie boczne sektory boiska to jest największe zagrożenie przy grze takim systemem. W ataku gdy skrzydłowi wychodzą do przodu a za ich plecami tworzy się "dziura", jeśli podążają za nimi boczni obrońcy (wychodząc na obieg) to za ich plecami nie ma już "dziury" tylko "lotnisko". Ogromna przestrzeń dla ataków przeciwnika, która w systemie Skorży (tak krytykowanym 4-2-3-1) była "łatana" przez jednego z defensywnych pomocników (podczas gdy drugi nadal "blokował" środek boiska). Obecnie jedyny defensywny pomocnik może zejść asekurować boczny sektor tylko w sytuacji gdy ktoś go zastąpi w środku boiska. Gdy nikogo nie ma, musi nadal "trzymać" środkowy korytarz, a cała robota opiera się o skrajnego obrońcę. Jak widać ci mają obecnie dużo ciężej niż w poprzednim ustawieniu. Każde ich wyjście musi być bardzo przemyślane. tak aby odpowiedź na Twoje pytanie brzmiała; na pozycjach. wszystko wygląda dobrze gdy przeciwnik wychodzi atakiem pozycyjnym a my jesteśmy ustawieni, schody się zaczynają gdy mamy do czynienia z kontrą. Wtedy zaczynamy mieć wielkie problemy w defensywie i to właśnie widywaliśmy w trakcie tych przygotowań.
(to bardzo uproszczone przedstawienie sytuacji)
Jakub Rzeźniczak. Jego zdecydowanie jak i siła fizyczna mogłyby z powodzeniem tworzyć mur nie do przejścia w środkowej strefie boiska. Zaś szybkość pozwoliłaby na szybkie przemieszczanie się i neutralizowanie ataków na całej przestrzeni boiska. Jednocześnie taki zawodnik nie bezie zbyt często wychodził do przodu i problemy z rozgrywaniem nie powinny stanowić problemu. To mogłoby zadziałać, szczególnie, że Kuba znów przegrywa rywalizację o prawą flankę.
Przy takim ustawieniu koniec z dziesiątkami podań miedzy defensywnymi pomocnikami a naszą obroną - znakiem firmowym Legii z ostatniego sezonu. Piłka dość szybko wędrowała na połowę przeciwnika, szły nawet wyraźne instrukcje tak z ławki, jak i od Żewłakowa, żeby jak najszybciej wyszukiwać odważnie pokazującego się Radovicia. No ale potem już wracały stare problemy.
Też Iocosusie jakieś mam niewyraźne przeczucia przed tym sezonem. Obyśmy obaj byli w wielkim błędzie
Senatorze z tymi bocznymi obrońcami to akurat spokojnie. Wawrzyniak gra póki co ostrożnie i ekonomicznie, ma prawo być jeszcze w tym momencie krok za drużyną. W drugiej połowie pojawił się młody Widejko, ale był mocno zagubiony na lewej flance, póki co to chyba jednak dość odległe zaplecze pierwszej jedenastki. Lepiej wyglądał Lisowski, który kilka razy ciekawie podłączył się do ataku a w obronie toczył zażarte boje z takim niedużym a diabelnie szybkim Litwinem z numerem 70 na koszulce
Monrooe, QD, a mi jeżeli chodzi o Wolskiego bliżej do stanowiska Senatora. Nie chciałbym, żeby Wolak poszedł w kierunku takiego kąsającego z doskoku fałszywego napastnika, na co obecnie się zanosi. Moim zdaniem to właśnie on powinien być centralną postacią w pomocy Legii.
Jak bym wiedział, że tak szybko zareagujesz to bym się nie mądrzył
Ja nie pisałem co bym chciał by wyrosło z Wolskiego, tylko na co się zanosi. A na wcielenie Leszka Pisza nie zanosi się wcale. Szczególnie biorąc po uwagę styl jakim gra Wolak i obowiązki jaki dostaje od trenerów (które mu pasują).
Dla mnie jedynym zawodnikiem który ma inklinacje do grania w podobnym stylu jak Leszka Pisz jest Dominik Furman. To jest właśnie to, choć oczywiście dużo pracy przed młodym pomocnikiem. Niemniej jednak umiejętność rozegrania akcji, przerzut, wizja gry, to atuty niedawnego Młodego Mistrza Polski. Może za kilka lat...
Przewielebny, Ioscosus czy sir Gawin "zjedzą" Cię na śniadanie
Mnie się raczej wydaje, że już wtedy ów system uważany był za archaiczny i większość "nowoczesnych" drużyn przechodziła na 1-4-4-2 z rodzącym się wszechwładnym diamentem.
@Senatorze
No cóż trzeba będzie stawić czoła ciężkim działom
My się tu na c-L w Clausewitza futbolowych batalii bawić nie będziemy, ale podumać dlaczego jeden trener robi tak, a drugi inaczej, juz możemy, w imię własnej rozrywki, Didasa szczerze pozdrawiam, gdyby c-L w teoretyzowaniu w kozi róg sie zapędziła, niech przywołuje do porządku