A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Relatywizm remisu

Pierwsze ligowe punkty w tym sezonie Legia straciła w Zabrzu na rzecz ambitnie grającej drużyny Górnika. Bramki dla Legii zdobywali Marek Saganowski po fatalnym błędzie bramkarza zabrzan Łukasza Skorpskiego oraz Dominik Furman po fenomenalnym uderzeniu z dystansu. Niestety, gospodarze zdołali pójść w ślady naszych pucharowych przeciwników z Łotwy, Austrii oraz Norwegii i również dwukrotnie trafili do bramki Dusana Kuciaka.

Na remis w Zabrzu można patrzeć dwojako, dostrzegając bądź to jedynie niedzielne popołudnie i przebieg wydarzeń na obiekcie Górnika, bądź usiłując skoncentrować się na planie nieco szerszym.

W pierwszym przypadku trzeba być zadowolonym, mimo że utrata punktów w ostatnich minutach zawsze pozostawia w ustach gorzki posmak.

Przede wszystkim, odrzucając wszelkie lokalne szowinizmy, trzeba przyznać, że oglądaliśmy naprawdę dobry, dramatyczny mecz. Sądzę, że gdyby w polskiej lidze pojawiło się więcej drużyn tak odważnych i bezkompromisowych jak Legia i Górnik, więcej zespołów zainteresowanych grą ofensywną, chętnie operujących piłką, podejmujących próby odebrania rywalowi piłki wysoko na jego połowie, Ekstraklasa byłaby po prostu znacznie lepsza, o wiele ciekawsza, ze wszystkimi tego faktu korzystnymi implikacjami.

Cieszyć musi fakt, że w tym twardym starciu to my byliśmy drużyną grającą lepszy futbol. Górnik co prawda usiłował w pierwszej fazie meczu odciąć nam tlen w stylu, którym imponuje od początku sezonu, jednak tym razem zabrzanie musieli stosunkowo szybko powiedzieć "pas". Okazało się, że pressing Górnika nam nie straszny, że to my lepiej utrzymujemy się przy piłce, że to my płynniej i dokładniej konstruujemy swoje akcje. Gdyby jakość prowadzonej gry oraz ilość stworzonych sytuacji bramkowych przekładały się w niezawodny sposób na wynik piłkarskiego meczu, Górnik zostałby dziś pokonany. Jednak futbolowe prawidła, mówią, że liczy się to co 'w sieci' i te prawidła trzeba uszanować, być może to my skorzystamy z nich w nieodległej przyszłości. Tak niby monotonnie pchający się do przodu Górnik, nękający głównie łatwymi do rozszyfrowania wrzutkami w pole karne, dopiął swego w końcowym kwadransie meczu. Nie ma drużyn nieomylnych, na naszych chłopaków pomstować nie zamierzam. Wolę docenić zaciekłość, upór i wolę walki Górnika.

Na osobny aplauz zasłużył Artur Jędrzejczyk, który wręcz zmasakrował na swoim skrzydle 'Prezesa' Nakoulmę, przegrywając z tak wybornym dryblerem bodaj tylko jeden pojedynek o piłkę, tuż przed zmianą Nakoulmy. Nie ukrywam, przez długie miesiące byłem zajadłym antagonistą pomysłu z 'Jędzą' występującym w wyjściowej jedenastce kosztem Kuby Rzeźniczaka, jednak obecnie muszę uznać swój błąd. Jędrzejczyka w takiej formie nie widziałem jeszcze nigdy. Przyznam, że chodzi mi po głowie pomysł na takie ustawienie prawego skrzydła naszej reprezentacji, w którym wybiegany i znakomity w powietrzu Jędrzejczyk jest prawym obrońcą, a Łukasz Piszczek, którego inklinacje do gry ofensywnej stoją na wyższym pułapie niż defensywna solidność, przenosi się na prawą pomoc, spychając Błaszczykowskiego na lewe skrzydło. Jestem pod ogromnym wrażeniem postępów 'Jędzy' i tylko żałuję regularnie powiększającej się kolekcji 'żółtek'. Dzisiejsze wyglądało na kompletnie naciągane, a złośliwy los chciał, że ten faul (?) poprzedził akcję, która doprowadziła do bramki na 2:2.

Oczywiście, można ubolewać nad niepotrzebnym błędem Kuciaka, którego w tym momencie meczu być może nie powinno już być na boisku, ale czy i my nie skorzystaliśmy z bramkarskiego błędu? Swoją drogą, tak kuriozalny błąd bramkarza jak wyczyn Skorupskiego nie zdarza się często, jednak nie trzeba było długo szperać w pamięci w poszukiwaniu podobnego zagrania. Oby Skorupski zrobił przynajmniej taką karierę jak ten pan.

No i jeszcze słowo o bramce Furmana. Dosłownie jedno, myślę że wystarczy: cudo!

Tyle jeżeli chodzi o plan bliski.

W szerszym ujęciu sprawy nie wyglądają już tak różowo, widać bowiem pewien wzór niepokojących zachowań, dotyczących tak całego zespołu, jak i poszczególnych zawodników.

Po pierwsze nadal niezbyt satysfakcjonujący wydaje się stosunek zdobytych bramek do ilości stworzonych sytuacji strzeleckich. Te bramki, które dziś wpadły, wpaść wcale nie musiały. Powinny za to wpaść w innych sytuacjach, takich jak wtedy gdy Kosecki, mając na nodze 'patelnię' wyłożoną przez Ljuboję, huknął na wiwat ponad bramką Skorupskiego, czy wtedy gdy Miro Radović zdrzemnął się i źle przyjął piłkę po znakomitym podaniu od Jorge Salinasa.

Po drugie, kolejny raz nie umiemy zdyskontować dobrze układającego nam się przebiegu gry. Prowadzimy, mamy liczne okazje do kontr, ale albo wyprowadzamy je w sposób mało precyzyjny, zawodząc w momencie ostatniego podania, albo fatalnie pudłujemy w wyśmienitych sytuacjach bramkowych. Nie mający nic do stracenia przeciwnik wreszcie nas dopada, mecz kończy się inaczej niż powinien. Trudno bronić tezy, że prowadząc 1:0, systemowo nasza gra wygląda jakoś zbyt defensywnie czy zbyt ofensywnie. Wygląda dobrze, tylko zawodzi wykończenie. Nie dobijamy przeciwnika. Tak było z Rosenborgiem w Warszawie, tak było dziś w Zabrzu.

Po trzecie coraz bardziej martwią Radović i Gol. Zapaść formy Rado jest już permanentna, brak szybkości, odejścia, związanej z tym pewności siebie dotkliwie uderza w drużynę. Rado jest potrzebny, jego dar do odnajdowania się w pobliżu bramki przeciwnika to wielki atut, podobnie jak odwaga w braniu ciężaru gry na siebie, jak umiejętność przetrzymania piłki i udokumentowane predyspozycje do współpracy z Danijelem Ljuboją. Ale Rado tak wolny jak obecnie nie jest w stanie spełniać swojej roli. Nie potrafi dochodzić do tych kierowanych ku niemu piłek. Miro musi odbudować się fizycznie, w innym przypadku będzie musiał wkrótce ustąpić miejsca innym. Z kolei Janek Gol to równie permanentny problem z wejściem w mecz z pozycji rezerwowego. Zmiana za kontuzjowanego Koseckiego musiała być typową zmianą zadaniową, na przetrzymanie piłki, na wniesienie odrobiny spokoju - tego zabrakło. Gol wyróżnił się jedynie katastrofalnym kryciem na skrzydle przy dośrodkowaniu poprzedzającym bramkę Dancha i niezłym uderzeniem przytomnie obronionym przez Skorupskiego. Jaka szkoda, że to nie wpadło, nie tylko wygralibyśmy mecz, ale i być może 'odzyskalibyśmy' Janka, który został bezceremonialnie posadzony na ławę przez dwóch młokosów, Łukasika i Furmana, i chyba nie radzi sobie z tym najlepiej.

Cóż, kiedyś trzeba było te punkty stracić. Cieszy, że po takim meczu, a nie jakimś smętnym 0:0 czy, tfu, 0:1. A teraz już tylko odliczanie godzin do piątkowego wieczoru!             

Dyskusja (14)
1poniedziałek, 17, wrzesień 2012 00:17
aylarad1916
Ja uważam, że czas Radovicia w Legii dobiega powoli końca. Jeśli ktoś da za niego jakieś przyzwoite pieniądze zimą (z milion euro) to niech idzie. Na ten moment zabiera miejsce Salinasowi, który na razie wygląda technicznie jak trochę z innej planety futbolowej. A jak wróci Wolski, Furman nabierze trochę doświadczenia to będziemy mieli w środku Łukasika, Furmana, Salinasa i Wolskiego. Do tego Vrodljak i sabotażysta Gol. Środek pomocy na mistrza bez dwóch zdań. No chyba, że Rado wróci na skrzydło i odżyje. Bo tam na razie nie mamy nikogo poważnego (chyba, że Żurka czy Jagiełłę).
2poniedziałek, 17, wrzesień 2012 00:41
corazstarszy
Jakość meczu oceniam niżej niż Autor. Emocjonująca końcówka i ataki Górnika między 55 a 60 minutą to mało, aby uznać ten mecz za dobry. Dla mnie dużo kopaniny, choć może ktoś to uzna za walkę i może słusznie.
Czuję złość z powodu rzeczy wymienionych w tekście jako punkt numer dwa w szerszym planie - prowadzenie, niby wszystko pod kontrolą i remis na koniec. Zawsze coś nawali - tym razem Kuciak, kilka gorszych ogniw (słabo Wawrzyniak, nieudana zmiana Gola, Astiz - niby nieźle, ale dwa razy w decydujących momentach klops; Radović - wiadomo, Kucharczyk i Kosecki już tacy są, że raz dobrze, raz - tak sobie, dwa razy - słabo).
Drgawek dostaję, gdy widzę jak Legia bije rzuty rożne. Z dzisiejszych pięciu, żaden nie był udany. Z Podbeskidziem było 16. Ten żaden się nie udał. Mam pretensje i do Urbana i do piłkarzy o niewyciąganie wniosków. Nie żądam rewolucji, tylko systematycznej pracy. Do dobrego wykonywania stałych fragmentów nie potrzeba wielkich pieniędzy. Nie wiem, za dobrzy się czują, czy to z lenistwa, czy na treningu dobrze idzie, a w meczu - nie.
Ostatni mecz, w którym Legia wcześnie objęła prowadzenie i dowiozła je do końca w niezmienionym stanie to chyba wygrana na Widzewie jesienią 2010 (bramka Vrdoljaka). Ale taka gra nie jest od dawna domeną Legii i chęć utrzymania 0-1 do końca, a miałem wrażenie, że i Urban i zawodnicy wbili sobie do głów taki scenariusz, było naiwnością.
Remis sprawiedliwy, nawet statystyki były bardzo wyrównane, ale na własne życzenie straciliśmy 2 punkty, a nie zyskaliśmy 1. Typowy legijny przebieg sezonu - głupio, na własne życzenie, stracone punkty mszczą się na koniec. Pewnie znowu tak będzie. Dziś zgubił Legię minimalizm, podobny do tego, jaki oglądaliśmy np. we wiosennych remisach z Widzewem czy GKS-em.
I jest prawdą, co napisano w tekście - jest wiele słabych ogniw w składzie Legii. I to się nie zmieni, na razie. Urban takim mobilizatorem nie jest, żeby wszyscy zabrali się do wytężonej mrówczej pracy. Dalej będzie dużo wywiadów, zapewnień, zapowiedzi. W tym Legia jest mistrzem. Niestety tylko w tym.
3poniedziałek, 17, wrzesień 2012 01:12
anonimowy_legionista
Co do Gola ... ja uważam, że zrobił co do niego należało poszedł za piłką, a że nie przeciął piłki?

Image and video hosting by TinyPic

Wg mnie, ktoś powinien pomóc Golowi w strefie zaznaczonej na niebiesko, chwilę wcześniej poszło podanie i Gol musiał gonić.
4poniedziałek, 17, wrzesień 2012 11:55
gawin76
@ aylarad1916

Mnie na prawej flance zaczyna przekonywać Kucharczyk. Wczoraj nie było najlepiej, być może znów będzie potrzebował kilku meczów, żeby wejść w rytm po ostatnim urazie, ale generalnie robi to, czego oczekiwałbym od prawoskrzydłowego - nie kalkuluje tylko zasuwa z przodu i z tyłu. Natomiast pojawienie się w tym miejscu Rado kompletnie zmienia nasz sposób gry na tej flance, zaczyna się jakieś małe 'pykanie' między nim a Ljuboją (wczoraj jeszcze włączył się w to Salinas), nie jestem miłośnikiem takiego sposobu rozgrywania akcji. Rado to już chyba tylko alternatywa (co najwyżej alternatywa) na środek.

Niestety, wydaje się, że surowo Rado oceniają tylko kibice, Urban uparcie na niego stawia już kolejny raz.

@ corazstarszy

Poziomem meczu faktycznie trudno było się zachwycić, ale było niezłe tempo i chęć podjęcia walki z otwartą przyłbicą z obu stron, niechby w naszej lidze na stale zagościło przynajmniej tyle dobrego.

Masz całkowitą rację co do tych rożnych, wszystkie bite w ten sam sposób, pożytku z nich żadnego. W sumie to nawet trochę dziwne, żeby przy tylu zawodnikach nieźle grających głową, nie umieć nawet wygrać pozycji i uderzyć na bramkę.

@ a_l

Nie no, co do tego, że Gol został sam na dwóch to masz zupełną rację. Wawrzyniak zszedł do środka, chyba sądził, że centra będzie wcześniej. Gol stanął między dwoma, poszło podanie i musiał gonić.

Chodzi mi o to jak on podszedł (dosłownie) do Nowaka, dla mnie to klasyczny 'radar'. Kuciak też zdaje się kierował uwagi po bramce od razu w stronę Gola.
5poniedziałek, 17, wrzesień 2012 13:51
Walles
Ja nie będę się pastwił na Kuciakiem bowiem kilka meczów nam wybronił ale wczoraj zawalił obie bramki. Pierwszą Oziębała strzelił barkiem bo Kuciak nie trafił w piłkę a przy drugiej .... niech ktos mi wytłumaczy dlaczego nasz bramkarz .. przyklęknął? Gdyby stał to dostałby w głowę. Przy Danchu był Astiz i piłka nie miała miejsca aby mogła być uderzona w dół. A co do dośrodkowania ... Nasz Wawrzyn znowu wysłał kogoś żeby odwalił za niego robotę. Jak nie Kosecki to Zyro. Wystarczy żeby był na swoim miejscu a przeciąłby dośrodkowanie. A przeciez prowadzilismy więc jego obowiązkiem było skupić się na zadaniach jakie ma obrońca w defensywie.

Generalnie mecz jednak słaby. Swoje sytuacje jednak mieliśmy i powinniśmy ten mecz wygrać. Jakos to Zabrze nam nie lezy. Kiedyś Skaba nie złapał prostej piłki i straciliśmy w ostatniej minucie remis.
6poniedziałek, 17, wrzesień 2012 15:37
anonimowy_legionista
@gawin76

Mi się wydaje, że Gol zrobił wszystko jak należy oglądam te powtórki i niewiele mu zabrakło, żeby jej sięgnąć, mógł pójść oczywiście bardziej agresywnie na zawodnika, ale równie dobrze zawodnik Górnika przewrócił by się o jego nogi i był by faul.
Poza tym chwilę wcześniej wyciągnął nogę, ale zawodnik Górnika poszedł dalej, Gol praktycznie nadążył, ale znowu wrzucającemu udało się podnieść piłkę tak że Janek tego nie sięgnął. ... a może był za bardzo do tyłu odchylony?

Jeżeli dobrze sobie zakodowałem w głowie ta akcja poszła po wznowieniu na krótko z wolnego, nasi nie wiedzieli co zrobić, sztab powinien wyciągnąć wnioski.

Inna sprawa to taka, że Rumiany mógł lepiej kryć lewą stronę, a Kuciak lepiej bronić.
Jak tak patrzę na naszą obronę to Jędrzejczyk jedynie jest na duży plus, Żewłak też nieźle ale już mu brakuje szybkości i bazuje głównie na ustawianiu się.

Zresztą, jakby Legia miała lepszego lewego obrońcę, to Rumianego należało by przekwalifikować na pomocnika, akurat jego wejścia lewą stroną sprawiają pewien problem przeciwnikom.
7poniedziałek, 17, wrzesień 2012 16:15
aylarad1916
Co powiecie na Łukasika do reprezentacji Fornalika?
8poniedziałek, 17, wrzesień 2012 20:50
gawin76
@ a_l

Wawrzyniak nie od dziś ma problemy z odpowiednim ustawianiem się. Ale że jest niezły w pojedynkach indywidualnych i dobrze się włącza, jakoś to się całościowo rekompensuje.

Bardziej martwi mnie ten środek faktycznie, para Żewłakow - Astiz lepsza już z pewnością nie będzie.

@ aylarad1916

Nawet niedawno pisałem w którymś tekście, że to tylko kwestia czasu, ale... widziałbyś go tam już teraz?

Ja jednak nie. Świetnie wchodzi w pierwszym tempie w akcje przeciwnika, wnosi spokój w środku, szczerze przyznam, że jestem po prostu w szoku wobec tego, co on obecnie gra. Nie spodziewałem się, kompletnie.

Ale mam jednocześnie wrażenie, że fizycznie, wydolnościowo, Łukasik nie do końca jeszcze wyrabia.
9poniedziałek, 17, wrzesień 2012 22:01
Senator
Panowie szlachta niestety wróciło stare czyli to co widzimy od lat.Strzelili bramkę i chwatit . Kurcze Garm napisał że gdyby chcieli zdominowali by wszystkie zespoły naszej ligi. Tu znowu grają jak muszą, brak tej chęci dokopania a trzy zero. Jest trzy dajemy chłopaki a może uda się pięć. Myślałem że Urban to wymusi jak na razie dupa . Stara " dobra" Legia
10poniedziałek, 17, wrzesień 2012 22:06
Senator
*
Oliver przepraszam, oczywiście Twój komentarz o dominacji miałem na myśli. Smile
11wtorek, 18, wrzesień 2012 00:22
corazstarszy
Senator
"Tu znowu grają jak muszą, brak tej chęci dokopania a trzy zero. Jest trzy dajemy chłopaki a może uda się pięć. Myślałem że Urban to wymusi jak na razie dupa . Stara " dobra" Legia".

To bardzo optymistycznie byłeś nastawiony, Senatorze. Gdy Urban poprzednio był zatrudniony w Legii, wygrał / Legia wygrała w Zabrzu dwakroć po 3-0. Zwłaszcza za drugim razem wynik i przebieg meczu był ze strony Legii minimalistyczny. To był spadkowy sezon Górnika i pożegnalny mecz ich trenera Ryszarda Wieczorka. Do przerwy było 0-2 (Chinyama, po tym jak go Pazdan sam na sam z bramkarzem wypuścił i Szałachowski, technicznie, lekko, spoza pola karnego, ale akurat tam, gdzie bramkarzowi ciężko było się rzucić). W 2. połowie, Legia miała z 10 setek, albo ponad setek, ale już się zaczęły indywidualne popisy, albo kombinowanie - jak mogli strzelać, to nagle im się przypominało o lepiej ustawionym koledze. Jak trzeba było podawać, to oddawali strzały z nieprzygotowanych pozycji, albo z ponad 30 metrów. Sam Rocki, który wszedł ok. 70 minuty, zdążyłby spokojnie ustrzelić hat-tricka. Skończyło się na ładnym golu Rogera, ale tylko jednym. Gdyby było 0-8, nic by przesadnego w takim wyniku nie było.
Jak się wówczas nie postarali (a mieli się za co rehabilitować - odpadnięcie z FK Moskwa, kibice radykalni obrażeni na Rzeźniczaka i odwracający się plecami do zawodników po zakończeniu meczu na wyjeździe, porażka 0-2 we Wodzisławiu w stylu makabrycznym), to teraz by się mieli starać?
Do czego zmierzam: że Legia na poważnie gra albo od święta, albo gdy jest pod ścianą (też nie zawsze). Na Urbana, czy innego trenera, czy ducha sportu czy chęć rehabilitacji nie ma co liczyć. Oni już zapomnieli o minionym sezonie, nie czują skruchy, sportowej złości, chęci rehabilitacji, wszystko poszło w zapomnienie. Taki syndrom polskich ligowców.
12wtorek, 18, wrzesień 2012 00:54
Senator
@ corazstarszy

Może nie powinienem tego pisać ale tu cały czas chodzi o jedno i to samo. Szacunek do nas zwykłych kibiców, wszystkich kibiców. Jesteśmy z tymi piłkarzami i chciałbym aby grali dla nas. Nie o punkt czy trzy a dla nas. To tak wiele?
13wtorek, 18, wrzesień 2012 14:58
gawin76
Moim zdaniem nie przerastamy pozostałych polskich drużyn kadrowo na tyle, żeby załamywać ręce ani ogólnie po tym, co Legia pokazała w pierwszych kolejkach tego sezonu, ani konkretnie po remisie w Zabrzu Wink
14środa, 19, wrzesień 2012 16:26
Zbyszek
Proponowałbym spojrzeć na sprawę z nieco szerszej perspektywy. Trenerów Skorżę i Urbana łączy niewątpliwie to, że obaj posiedli ambicję nauczenia Legii czegoś nowego Trener Skorża chciał nauczyć Legię grać atakiem pozycyjnym. Ze skutkiem miernym. Do tego zawodnicy powinni nienagannie technicznie przyjmować i podawać piłkę z czym było mocno średnio, a u niektórych słabo. Zawodnicy także winni być świetnie przygotowani wytrzymałościowo i szybkościowo. Widać było, że nie są, a do tego większość z nich prowadziła raczej hulaszczy, niż sportowy tryb życia. Trzeba na to też dużo czasu. W wielu klubach zachodnich teoretyczno-praktyczne zajęcia taktyczne odbywają się jako dodatkowe przynajmniej 2 razy w tygodniu przez co najmniej 2 godziny. Przez 45 minut treningu można tylko lizać cukierek przez papierek.

Natomiast trener Urban pragnie nauczyć Legię gry na wynik czyli gonić go, gdy jest niekorzystny i utrzymywać, kiedy jest korzystny. Też ma rację. Każdy klasowy zespół posiadł tę umiejętność co widać było
wyraźnie w dwumeczu z Rosenborgiem. Ale taka gra wymaga co najmniej dobrej gry bloku obronnego. Po to, aby przy atakowaniu nie dać rywalom szansy na zabójcze kontry, a przy defensywie nie drżeć przed każdą byle wrzutką w pole karne. W meczu z Górnikiem widoczne było, że obrona Legii łącznie z bramkarzem to durszlak. Trzeba tę grę poprawić także poprzez zmiany personalne. Ogólnie to gra atakiem pozycyjnym i gra na wynik to swoista piłkarska matura. Ja raczej wolę, aby nauki zaczynać od podstawówki, góra od gimnazjum.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1