- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Kiedy nie można meczu wygrać...
... to trzeba go przynajmniej zremisować. Właśnie tę znaną i chwalebną futbolową zasadę wcielili dziś w życie w Lubinie piłkarze Legii. Pewien szkopuł polega jednak na tym, że uczynili to już w trzecim kolejnym ligowym meczu z rzędu. Mężem opatrznościowym naszego zespołu okazał się Marek Saganowski, który dwukrotnie trafił do bramki gospodarzy.
Nie ma co owijać w bawełnę - Legia zagrała dziś słaby mecz.
Brakowało nam polotu w prowadzeniu gry ofensywnej, brakowało pewności i zdecydowania w obronie, mnożyły się irytujące indywidualne błędy, zdające się świadczyć o tym, że zespół nie czuje się najlepiej. Niesłychanie denerwujące drobiazgi, takie jak wówczas, gdy Daniel Łukasik nieprecyzyjnie przyjmując piłkę, rozpoczął bramkową kontrę Zagłębia, jak wtedy gdy Michał Żyro wyłuskał w pierwszej połowie piłkę Banasiowi, a następnie... dreptał w jednym miejscu przez kilka sekund, gdy ten sam zawodnik w drugiej połowie dwukrotnie w przeciągu kilku minut potknął się na piłce, jak wtedy gdy Dominik Furman wygrał pojedynek z Pawłowskim tylko po to, by w następnej sekundzie pozwolić znów odebrać sobie piłkę, gdy Kuba Wawrzyniak wypuścił prostą piłkę na aut, a sam maestro Danijel Ljuboja kilkukrotnie chwytał się za głowę po swoich własnych zagraniach.
Można spekulować co stałoby się, gdybyśmy to my strzelili pierwszą bramkę i zmusili Zagłębie do opuszczenia gardy. Niestety, Kuba Kosecki w stuprocentowej sytuacji zamiast skierować piłkę w zupełnie odsłonięty krótki róg, pchnął futbolówkę akurat w ten jedyny fragment światła bramki, który był zasłonięty ciałem obrońcy. Można również spekulować, co stałoby się, gdyby Michał Żewłakow był bliżej Papadopulosa w sytuacji na 1:0 dla Zagłębia, w sytuacji, którą nasz defensor powinien mieć absolutnie pod kontrolą. Gwoli sprawiedliwości, trzeba jednak oddać Papadopulosowi, że jego strzał był wręcz wyśmienity. Wolej lewą nogą przy dośrodkowaniu z prawego skrzydła - palce lizać! Papadopulos miał zresztą wielki udział również przy drugiej bramce dla Zagłębia, kiedy kapitalnie utrzymał się przy piłce, wiążąc dwóch naszych zawodników i umożliwił swoim kolegom wyjście z podręcznikowym atakiem. Warto w następnym meczach mieć oko na tego zawodnika.
Tak - spekulować można, szukać winnych jak zawsze też, ale sensu wielkiego w tym nie ma. Tym razem trzeba bowiem jasno sobie powiedzieć, że jeżeli któraś z drużyn powinna być zadowolona z końcowego wyniku, to biorąc pod uwagę przebieg spotkania, jesteśmy tą drużyną my. Wywalczenie remisu przy grze tak ciężkiej, ospałej, prowadzonej w jednostajnym tempie, chwilami lekkomyślnej, to w gruncie rzeczy sukces. Jednak przedłużenie passy takich 'sukcesów' może nas wiele kosztować w kontekście walki o mistrzostwo Polski.
Trzeba zastanowić się zatem, czy mamy do czynienia z przejściowym dołkiem formy, czy raczej z jakimś narastającym problemem taktycznym, względnie personalnym. W pierwszym przypadku nie ma większych powodów do niepokoju, słabszą formę okupujemy przecież stosunkowo małymi stratami punktowymi, a gra drużyny lada mecz powinna wrócić na właściwe tory. W drugim przypadku może być natomiast różnie.
Porównując sposób gry Legii sprzed kilku tygodni z obecnym, może się wydawać, że doświadczamy fazy, w której zespół złapał małą zadyszkę. Tamta Legia grała lżej, szybciej, traciła co prawda bramki, ale sama stwarzała mnóstwo sytuacji. Legia sprzed tygodnia i z dzisiejszego meczu z Zagłębiem, to zespół, który jako całość cierpi na wyraźny brak swobody i płynności w grze.
Z drugiej strony, może też być tak, że ligowi przeciwnicy 'rozczytali' już Legię Urbana, zorientowali się, jakie są jej słabości i próbują te słabości wykorzystać. Już Polonia nie bała się wychodzić z kontrami w liczbie 4-5 zawodników, przewidując, że z naszej strony nie zawsze następuje powrót, nie zawsze jest asekuracja, a nasi obrońcy nie są 'nie do przejścia'. Dziś było podobnie. Choćby niepozorny Rakowski wchodził w nasze przedpole jak w masło. A druga bramka? Widanow poszedł za akcją od swojego pola karnego, dostał podanie i spokojnie wystawił 'patelnię' nadbiegającemu Jeżowi. Gdzie w tym czasie był Michał Żyro lub Kuba Kosecki (nie pomnę, który z nich akurat w tej fazie meczu biegał po lewym skrzydle)? Nigdzie w zasięgu wzroku - a to doprawdy paskudne piłkarskie zaniedbanie.
Złośliwie można byłoby wypomnieć Janowi Urbanowi, że jego Legia zaczęła tracić punkty, od kiedy zaczął wystawiać zespół tylko z jednym defensywnym pomocnikiem. Przy trzech początkowych zwycięstwach w wyjściowym składzie mieliśmy na boisku kolejno pary Vrdoljak - Łukasik, Vrdoljak - Gol i Łukasik - Gol. Od kiedy w środku miejsce drugiego środkowego pomocnika zajął Miro Radović, coś się w naszej maszynerii zacięło.
Nie sądzę jednak, żeby akurat w niuansach taktycznych tkwiła przyczyna naszej passy remisów. Ba, powiem więcej - taki pomysł Urbana na grę szanuję i mam nadzieję, że w finalnym rozrachunku okaże się zwycięski. Przyznam też, że jestem zdania, że dla atrakcyjności polskiej piłki fajnie byłoby, gdyby zespoły takie jak Legia, Wisła czy Lech z założenia stawiały na podobny futbol, akceptowały grę na wysokim ryzyku, może wtedy wróciłyby czasy wielkich klasyków, w których odpowiedzią na atak jest również atak.
W Legii mamy w tym momencie do czynienia z defektami na poziomie wykonawczym - a to z fatalną w skutkach stratą, gdy zawodnicy są już zorientowani na atak na bramkę przeciwnika, a z to brakiem precyzji pod bramką rywala, anemicznymi strzałami i podaniami w próżnię. Brakuje wyrachowania i pewności. Jeżeli coś musi się w naszej grze szybko poprawić to właśnie efektywność rozwiązywania poszczególnych boiskowych sytuacji.
Wielkie szczęście, że był dziś na boisku Marek Saganowski, który w mistrzowski sposób wykorzystał dwa podania Miro Radovicia (szczególnie to drugie - fenomenalne). Nie ukrywam, nie sądziłem, że Saganowski będzie w tym sezonie osobą tak dla nas ważną. Mój błąd i... szacun 'Sagan'!


Miłek podobnie jak w tzw. derbach, nie wiedział, co zrobić z piłką i postanowił dać ją sobie za darmo zabrać, z czego poszła kontra, ukoronowana iście esencjonalnym zachowaniem Żewłakowa.
Dlatego esencjonalnym, że jak na tacy uwidocznił się demonstrowany przezeń od dawna sposób grania. Nikt nie wymaga od niego szybkości, ale po tylu latach gry powinien wiedzieć, jak reagować na półgórną wrzutkę na wbiegającego rywala. Ale on woli udawać, że przekazuje krycie i się skupia na pilnowaniu strefy. Tak mu to weszło w nawyk, że nie zauważył, że nie było komu Papadopulosa przekazać. Bardzo podobny sposób grania demonstrował przed laty Marjan Gierasimowski. Ktoś go jeszcze pamięta?
I z Żewłakiem lepiej już nie będzie. Tak już zostanie, a Suler widocznie ma zbyt niskie notowania. Czyżby jednak Jędrzejczyk miał okazać się zbawcą środka naszej obrony?
Generalnie, o ile na starcie sezonu traciliśmy gole po indywidualnych babolach, to teraz Legia trochę bardziej systemowo daje sobie strzelać. Pozorujemy (bo tak naprawdę nie gramy) atak pozycyjny na połowie rywala, nie umiemy tego dobrze robić, tracimy piłkę, idzie akcja, wracający nie nadążają, a na ostatnie instancje w osobach Żewłaka i Astiza nie ma co zbytnio liczyć.
Może już czas, przy niepewnym środku obrony, na grę dwójką defensywnych w środku pola. Pewnie Urban o tym myślał, ale z jakichś powodów nie zmienia organizacji gry. To dowodzi, że Legia, nawet jak na naszą ligę, nie ma mocnego składu. I kosztuje nas ta kontuzja Vrdoljaka, oj kosztuje.
Gawin ma rację - mogliśmy spokojnie przegrać, ale Sagan nas uratował. Trafienia - bardzo kunsztowne. Brawo Marek! Beret bardzo trafił, sprowadzając go. Jak się porówna przydatność Sagana z przydatnością Blanco na wiosnę, to nie ma co porównywać.
Zaskoczenie in plus - Miroslav Radovic: trudno powiedzieć, że grał dobrze, ale asysty - bomba.
Uwzględnię też paradoksalnie czynnik o nazwie "pech". Nie powiedziałbym, że rywal grał dobrze, ale chyba najlepiej w tym sezonie. To było do przewidzenia po smutkach, jakie oferowali w minionych kolejkach i krytyce, jaka ich za nie dopadła. Akurat na mecz z Legią wypadło, że musieli ten raz się postarać. Postarali się. Teraz dwa, trzy następne mecze mogą spokojnie i bezkarnie przerżnąć.
Róg Pawłowskiego z końcówki meczu - czad.
Dobrze, że Legia nie przegrała.
Wiem, zaraz wpadnie jakiś Forever i zacznie mnie wyklinać, że nie jestem kibicem Legii. Na jego potrzeby ustalmy od razu, że dopinguję MKS Dzierżążnia.
Niezależnie od powyższego sądzę jednak, że porażka, na którą Legia dziś z całą pewnością zasłużyła, mogłaby w dłuższej perspektywie czasowej wpłynąć na zespół zdecydowanie pozytywnie. Może na przykład trener przestałby wtłaczać piłkarzy w ramy taktyki, do której najwyraźniej nie są przystosowani? Przy parze nieruchawych stoperów gra tylko jednym defensywnym pomocnikiem to igranie z ogniem. Tydzień temu mieliśmy szczęście, że nie zostało to ukarane (a była jedna akcja, po której taki na przykład Małek zapewne gwizdnąłby nam karnego). Wczoraj mieliśmy szczęście, że graliśmy z naprawdę słabą ekipą. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby zamiast Rakowskiego do tych wszystkich czystych pozycji na 18 metrze dochodził, dajmy na to, Rafał Murawski? Albo Przemysław Kaźmierczak?
Bramki stracone przez Legię w bieżącym sezonie w meczach wyjazdowych:
Lipawa - 2
Ried - 2
Brzesko - 0
Bełchatów - 0
Trondheim - 2
Zabrze - 2
Gliwice - 1
Lubin - 2
Po pominięciu drużyn z niższych lig nie wygląda to za ciekawie; czy naprawdę mamy aż tak dobrą ofensywę, żeby wymagać od niej trzech goli strzelonych w każdym meczu wyjazdowym?
Nie wiem co trener Urban kombinuje, ale autentycznie szkoda mi Gola bo jak Vrdoljak grał padakę czy Bratko to miejsce w składzie dla nich się znalazło, a dlaczego dla niego nie?
Zresztą jestem ciekaw, jak się to odbije po części na Łukasiku i Furmanie, z racji tego że zostali rzuceni na głęboką wodę i zaraz na nich może skoncentrować się gniew kibiców.
W sobotę autentycznie przez chwilę myślałem, że mamy sezon 2010/2011 - tak samo na początku przygody Skorży dostawaliśmy kontry.
Póki co, skoro na boisku nie widać różnicy to po co płacić tym piłkarzom duże kontrakty?
Żewłakow jest przy tym coraz wolniejszy i coraz mniej agresywny (co w sumie nie może dziwić), już chyba każdy napastnik w naszej lidze wie, że na Michała trzeba iść w ciemno dryblingiem. Zanosi się na ostatni sezon, nie ma co kryć.
Z tym 'pechem' masz rację, ale taki już nas los. Legia to po prostu fajny przeciwnik, taki, który pozwala pograć w piłkę, z którym gra się bez większej presji czy psychicznego obciążenia.
@ a_l
Z tym Golem to jest dla mnie mimo wszystko zagadka. Nie żebym był jakimś fanem jego umiejętności, ale jednak trzeba przyznać, że to uniwersalny i pracowity zawodnik, który w tym momencie został praktycznie odstawiony na boczny tor. Ciekawe czy Urban faktycznie na tyle wyżej ocenia umiejętności Łukasika i Furmana, czy może raczej uważa, że ich rozwój jest istotniejszy niż parę ligowych punkcików.
Porównanie z pierwszym sezonem Skorży bardzo trafne, co prawda wtedy graliśmy na dwóch defensywnych, natomiast wspólnym mianownikiem są straty w środku pola i otwarte korytarze na skrzydłach. Te skrzydła bym jeszcze przebolał, ale straty we wczesnej fazie zawiązania akcji to wielki problem.
@ Garm
Schodzenie bocznych obrońców do środka i ścieśnianie formacji obronnej to raczej normalny zabieg przy prowadzeniu gry defensywnej. Obrona rozciągnięta w poziomie to wielkie ryzyko narażenia się na piłki prostopadłe, a każdy przegrany indywidualny pojedynek otwiera przeciwnikowi prostą drogę do bramki.
Natomiast faktycznie ktoś musi tę lukę po obrońcy w takim przypadku bezwzględnie zapełnić. Jeżeli połowa zespołu będzie u nas z założenia uważała angażowanie się w defensywę za czynność poniżej ich godności, to bramek takich jak wczorajsza na 2:1 będzie jeszcze wiele.
Dziwi mnie że komentujesz mecze tu a nie na forum MKS Dzierżążnia ale widać tak to już w Polsce jest że jak ktoś chce swoje frustracje wyładować to go ciągnie na Legię
A co do meczu:
Legia zagrała TRAGICZNIE środek nie istniał a obrońcy popełniali te same błędy które popełniają od początku sezonu.
Ciekawe ile jeszcze baboli będzie musiał popełnić Żewłakow żeby w końcu wylądował na ławce.
Ten mecz zremisowaliśmy na mega farcie i jeśli trener nie wyciągnie z tego wniosków to w piątek z Wisłą może być nieciekawie
Kapitan Żewłakow na ławkę? W Legii? W klubie, gdzie trener nie ma absolutnie żadnego wsparcia ze strony zarządu, działaczy?
Słuchajcie, w tym klubie na zdobyciu Mistrzostwa Polski zależy tylko jednemu człowiekowi: właśnie trenerowi. Reszta, poczynając od sprzątaczki, przez piłkarzy, kończąc na prezesie jest zainteresowana wyłącznie stanem swojego konta. Tak było, gdy ITI weszło do Legii i tak jest cały czas. To jest właśnie korporacja - wszyscy mają wszystko w dupie. Jeśli Urban posadzi Żewłakowa na ławkę i, nie daj Boże, wtopimy z Wisłą przez jakiś błąd obrony, to zaczną kibice a działacze się jeszcze dorzucą. Legia za kadencji ITI nigdy niczego nie ugra, bo w tym klubie nie ma atmosfery do wygrywania. Nigdy nie było i nigdy nie będzie.
Zespół od 5 meczów wychodzi na boisko z zerowym zaangażowaniem i motywacją i dopiero stracona bramka pobudza piłkarzy do gry.
Czy to tylko klimat "korporacyjny"? Ogólnie zawodnicy też mogą mieć w "dupie" przez niektóre zachowania kibiców, nie chodzi tylko o spoliczkowanie Rzeźniczaka, ale dogryzanie i teksty typu żeby Żyro np. powiesił się na drzwiach szatni jakie można znaleźć na konkurencyjnych forach.
Teraz pomyśl jak może czuć się zawodnik kiedy spotka takiego człeka bez ogłady na mieście?
@gawin76
Golowi jak mu jakieś zagranie nie wyszło to i tak biegania po boisku nie można odmówić. Choć trzeba oddać, że gra najlepiej wtedy kiedy się "w środku" zmotywuje, a żeby osiągał taki stan to musi mieć pełne wsparcie trenera.
Wiesz co mogę się z tobą zgodzić ale to IMO nie wina ITI co raczej Legii jako klubu. Zawsze (odkąd ja rejestruję) zdobywanie mistrzostw nie było priorytetem w tym klubie. Bo jak że inaczej wytłumaczyć fakt że przez tyle dziesiątków lat kręcenia się koło pudła zdobywamy raptem 8-9 mistrzostw Polski. Tak więc nie ma co zrzucać na ITI to po prostu takie nasze (Legii) przekleństwo
A co do Żewłaka to tak właśnie kapitana właśnie jego żeby wstrząsnąć i pokazać. A mecz z Wisłą to ma jakieś ekstra znaczenie dla nich bo dla mnie to taki sam mecz jak z innym Lechem Lechią czy Zagłębiem. Jeden z 30 które trzeba rozegrać żeby w końcu móc się ciszyć z MP .
anonimowy_legionista
Wiesz co ja tam nikomu wieszać się nie każe ale patrząc na to co odwala w większości meczy Żyro to przerwa od gry by mu nie zaszkodziła.
I błagam dajcie spokój z Golem piłkarz o potencjale na Podbeskidzie a nie na Legię. Ile on zagrał wybitnych meczy jeden ??
Golowi stanowcze nie to już wolę naszych młodych
Nie mam zamiaru mówić że ITI to wspaniały właściciel bo tak nie jest. Ale statystycznie niczym się nie różni od poprzedników, za których jak rozumiem "była atmosfera do wygrywania". W zależności od filozofii zdobyliśmy 9 lub 8 tytułów czyli przy 9 tytułach jeden tytuł na 10 lat. Piętnaście razy zdobyliśmy PP czyli raz na sześć lat. Za czasów ITI czyli w ciągu lat ośmiu mamy jeden tytuł i trzy puchary. Czyli co by nie mówić ponad normę
Nie mówię żeby się cieszyć z tego co jest i bić pokłony ITI ale po trzech remisach, w tym dwóch z bardzo dobrze grającymi w tym sezonie Górnikiem i Polonią, atmosfera totalnego przygnębienia jest raczej niezrozumiała i troche histeryczna. Zatrzymajmy to na później bo przyszłośc nie rysuje się różowo zarówno na trybunach jak i w klubie i pewnie, obym się mylił, czekają nas ciężkie czasy. I jeszcze wpisuje sie w postrzeganie przez niektórych "januszy i andrzejów" czyli rozchwianych emocjonalnie pikników w każdym momencie będących w stanie odwrócić sie od drużyny i nic nie wiedzących o życiu
Problemem jest tylko rozkład sił podczas ataku. Te stosowane w ostatnich 3 meczach proporcje 60/40 są bardzo niebezpieczne i narażają zespół na groźne kontry.
Trzeba koniecznie sprowadzić te proporcje na 50/50, a da się to zrobić tylko na dwa sposoby:
1.Powrót do dwóch środkowych pomocników obarczonych w większym zakresie zadaniami obronnymi (Radovic nie spełnia tego warunku)
2.Zmuszenie obydwu skrzydłowych do bezwzględnego powrotu do obrony w przypadkach rozpoczęcia kontry przez przeciwnika.
Nie chce mi się grzebać w Internecie ale chyba się nie pomylę, jeśli stwierdzę, że od samego początku działalności ITI w Legii nie było ani w Radzie Nadzorczej ani w zarządzie ani jednego człowieka, który po prostu znałby się na piłce. Każdy trener, który za ich czasów prowadził zespół tak właściwie był sam i sam musiał sobie radzić z problemami. Nikt nie wspierał trenera, bo nikt nie był w stanie, z uwagi na zwykłą niekompetencję w sprawach piłkarskich. Apogeum mieliśmy tej wiosny, gdzie sprzedano 3 kluczowych piłkarzy a trener nie dostał żadnego wsparcia, żeby poradzić sobie z rozsypaną drużyną. W pewnym momencie zabrakło kogoś, kto przyszedłby na odprawę, po prostu walnął pięścią w stół i postawił piłkarzy do pionu.
Tak samo jak tworzy się drużynę, gdzie z rundy na rundę oddziela się ziarno od plew, tak też powinno się rekrutować pracowników do klubu. A w Legii od samego początku mieliśmy desant z Wiertniczej ludzi niekompetentnych, nie mających zielonego pojęcia o piłce. Klucz do sukcesów w piłce leży w ludziach. My takich ludzi mamy. Mamy byłych piłkarzy, mamy ponad 100 tys. kibiców wśród których pełno jest menadżerów, marketingowców prawie z każdej dziedziny. Ale dla tych ludzi Legia, to zamek na kryształowej górze - nieosiągalny, bo nie są z ITI.
Marnym pocieszeniem jest fakt, że inne kluby w Polsce też borykają się z podobnymi problemami. Albiceleste pewnie mógłby dużo powiedzieć o niejakim Tabiszu. A to w jaki sposób rozstano się z Lenczykiem w Śląsku pokazuje, że poziom intelektualny tamtejszych działaczy jest mniej więcej na poziomie gimnazjalnym. O mrocznych czasach Polonii Wojciechowskiego chyba nie muszę pisać.
Panowie a czy nie może być tak że Urban aby znaleść miejsce dla Rado rezygnuje z jednego defensywnego ?
Naprawdę przesadzasz ja rozumiem że modne (szczególnie w pewnych kręgach) jest jechanie z ITI ale wybacz nie uważam że prezesem klubu musi być ktoś kto wcześniej grał w piłkę czy też był "zasłużonym działaczem". Oczywiście widzę błędy ale pokaż mi klub nie tylko w Polsce ale i na Świecie który ich nie popełnia.
A co do zeszłego sezonu. Sprzedaż zawodników za takie kwoty jakie my dostaliśmy to w naszej rzeczywistości finansowej żadna łaska to po prostu konieczność. I nie oszukujmy się wielu jeszcze fajnych piłkarzy odejdzie od nas przy pierwszej bardziej konkretnej ofercie.
A jeśli chodzi o nie zdobyte MP to wybacz ale to nie zarząd położył się na meczu w Gdańsku i to nie zarząd tracił głupio punkty.
Zacznijmy w końcu wymagać od każdego tego za co mu płacą, zarząd ma zarządzać klubem i powiem ci, że moim zdaniem w Polsce nie ma lepiej zarządzanego klubu niż Legia (co oczywiście nie znaczy że nie mogło by być lepiej) a piłkarze i sztab szkoleniowy ma osiągać sukces sportowy. Ja wiem że Maciuś będzie mówił że gdyby nie sprzedali mu tych zawodników to on by pokazał ale sorry, tak krawiec kraje jak mu materiału staje. Jasne, że gdybyśmy mieli pakę z Realu lub Barcelony to byśmy zamiatali naszą ligę, ale mamy co mamy i IMO jak na Polskie warunki to naprawdę jest dużo.
I na koniec coś z innej beczki. Bardzo ale to bardzo cieszy mnie to że tak wielu młodych zawodników pokazuje się ostatnio w naszej ekstra klasie. Może w końcu kluby zaczną odważniej stawiać na młodych bo bez tego nasza kopana zgnije do końca.
Błąd Żewłakowa nie polegał na tym, że nie próbował zostawić Papadopulosa na spalonym, tylko na tym, że odpuścił piłkę, która szła w pole karne. Nie byłoby tej bramki gdyby Żewłak zaatakował to podanie zgodnie z tym, czego uczono go w młodości. To już kolejny mecz, gdy ten piłkarz zachowuje się bardzo pasywnie w polu karnym. Podobnie było np. w meczu z Metalurgiem, gdzie uprzedził go napastnik. Dla mnie ten piłkarz zdecydowanie powinien sobie odpocząć od gry. Ale czy Urban odważy się posadzić kapitana na ławce? Czy Żewłakow po tylu babolach jakie popełnił w obecnym sezonie ma jeszcze jakiś autorytet w szatni?
@Forever(L)
Nie wierzę, że nie można było uniknąć sprzedaży Rybusa i Komorowskiego. Po prostu nie wierzę. Ale zgadzam się z tobą, przyczyna tego co się stało na wiosnę leży gdzie indziej. Zespół się posypał a Skorża nie potrafił nad tym zapanować. Niestety, od kilku meczów obserwuję podobne podejście piłkarzy do gry. Zaczynamy bardzo niemrawo, przeciwnik z łatwością zaczyna nad nami dominować i dopiero stracona bramka wyzwala w piłkarzach energię. Coś niedobrego dzieje się w klubie i to widać na boisku.
Rozumiem że nie wierzysz ale z tego co wiem to
Komorowski miał klauzulę i Jeśli chciał z niej skorzystać (a chciał i to bardzo) to Legia za wiele do powiedzenia nie miała
A za Rybusa dostaliśmy 2,7 mln euro co czyni z piłkarza który rok wcześniej nie nadawał się do niczego jednego z najdroższych zawodników sprzedanych z naszej ligi.
Tak więc za wiele to myśmy zrobić nei mogli zwłaszcza że obaj ci piłkarze w Tereku zarabiają X razy więcej niż mogli by zarabiać u nas.
Mamy takie a nie inne realia finansowe (obecnie jeszcze osłabione dzięki "kibicom") i jeśli dziś zjawi się ktoś i zaproponuje 2-3 mln euro za dowolnego piłkarza Legii to IMO zostanie on natychmiast sprzedany.
I może cię to zdziwi ale ja się cieszę że Legia tak postępuje (sprzedaje swoich zawodników) bo dzięki temu ci co przychodzą na miejsce sprzedanych wiedzą że jeśli się wypromują to nikt drogi do kariery blokować im nie będzie.
Chwileczkę! Zapominamy o pewnych szeroko znanych faktach. Rybus odszedł do Tereka nie dlatego, że się na to napalił, tylko dlatego, że klub tak chciał. Komorowski z kolei nie poszedłby do Tereka, gdyby chwilę wcześniej nie odszedł tam Rybus. Po drugie, jeśli sprzedaje się piłkarzy nie mając dla nich następców, to to już nie jest głupota, tylko działalność na szkodę klubu. Nikt mi nie wmówi, że działacze nie mogli wytrzymać tych 3 miesięcy. Skoro klub dał jasny sygnał, że nie zależy mu na mistrzostwie, tylko na kasie, to piłkarze nie pozostali dłużni. Obecne jęki Zygo na temat klubowych finansów pokazują jasno i dobitnie, że piłkarze zobaczyliby premie za zdobycie MP jak świnia niebo. Kto wie, czy oni na wiosnę o tym nie wiedzieli?
Ja naprawdę nie analizuję tego, czy Skorża mógł wygrać ligę z tymi piłkarzami, czy nie mógł. To jest nieistotne w mojej wypowiedzi. Istotna jest ocena działalności klubu za czasów ITI. A ta ocena jest dla tych panów miażdżąca. Nie potrafią tego robić. Po prostu...
Wiesz co może i klub mógł poczekać tyle że Rybus przez te 3 miesiące mógł złapać kontuzję (zaraz zaraz czy on czasem się nie leczy) i z prawie 3 mln euro zostało by nic.
I powiem ci tyle że jak ja bym był prezesem to też Rybkę bym sprzedał
taki już nas los biedaków że jak ktoś daje za przeciętnego (w skali europejskiej) piłkarza 3 bańki to bierzemy kasę i modlimy się co by kupujący się nie rozmyślił.
W składzie zostało nadal na tyle dużo piłkarzy dobrych (na poziom ie naszej ligi) że zdobycie tego mistrzostwa było ich obowiązkiem.
A teraz jeszcze słowo o premiach. Premie dostaje się za zrobienie czegoś ekstra i piłkarze gdyby mistrza zdobyli premie by dostali (choćby dlatego że gdyby ich nie dostali to Legia miała by kłopoty)
Ale niestety piłkarze mistrzostwo olali i IMO międzygminnymi dlatego że zarabiają zbyt dużo więc dodatkowa kasa już ich nie motywuje.
Teraz jeszcze słowo co do motywowania piłkarzy przez zarząd moim (podkreślam) moim zdaniem od motywowania piłkarzy jest trener ew. sztab szkoleniowy zarząd co najwyżej powinien motywować trenera (i tu np. widzę wielki błąd jakim było podpisanie nowej umowy ze Skorżą przed ostatecznym zdobyciem tytułu). Bo jeśli zarząd zajmie się motywowaniem piłkarzy to zaraz podniosą się krzyki że ingeruje, mąci i sieje niezgodę oraz burzy koncepcję pracy.
Więc jeszcze raz apeluję niech każdy robi to co mu przypisane i do spraw innych niech się nie wtrąca. Mój apel dotyczy również "Kibiców" którzy czasem chyba zapominają że są tylko kibicami a nie właścicielami
A Jacek Gmoch?
I jeszcze jedno uważasz że ITI daje ciała ok. ale podaj mi proszę klub który w Polsce jest zarządzany lepiej.
Proszę choć jeden przykład bo ja mogę się zgodzić że ITI mogło by robić to lepiej niż robi ale IMO w skali Polskiej i tak jesteśmy w najlepszej sytuacji.
"A Jacek Gmoch?"
He, he..., he, he, he...
@Forever
To, że inni mają bałagan wcale nie usprawiedliwia ITI. Zresztą, ich błędne i nieodpowiedzialne decyzje były wielokrotnie opisywane przez dziennikarzy. Tabuny piłkarzy, które przewinęły się przez te kilka lat przez Ł3 a którzy kompletnie nic nie wnieśli do gry zespołu. Marketingowo Legia leży i kwiczy. Newsletterowe maile dotyczą głównie wyprzedaży w klubowym sklepie, ostatni mail zachęcający na mecz, to ten przed meczem z Ried. Frekwencja na stadionie poza topowymi meczami ledwie przekracza połowę pojemności a gdzie jest te 170 tys. właścicieli Kart Kibica? W niektórych zachodnich klubach możesz zjeść obiad z dowolnym piłkarzem, pod warunkiem oczywiście, że odpowiednio zapłacisz. Czy jest coś takiego w Legii?
- "Chwileczkę! Zapominamy o pewnych szeroko znanych faktach. Rybus odszedł do Tereka nie dlatego, że się na to napalił, tylko dlatego, że klub tak chciał."
Może i Rybus odszedł do Tereka bo klub tak chciał, ale chciałbym zobaczyć działacza Legii próbującego zatrzymać (skutecznie) "Rybkę" po tym jak ten dowiedział się ile to będzie kasował rocznie w tej swojej "niechcianej" Rosyjskiej przygodzie. W zasadzie to samo tyczy się Komorowskiego, który nawet nie chciał odchodzić a potem zobaczył wstępny kontrakt.... To tyle jeśli chodzi o te powszechnie znane fakty, bo to kto, dlaczego i kiedy znalazł akurat tym, a nie innym zawodnikom miejsce w innych zespołach jest już zupełnie inną kwestią, pozostającą nieco w cieniu tych transferów.
@ Oliver
O tych bardzo niebezpiecznych proporcjach mówiłem/pisałem już jakiś czas temu. Niestety, Legia nie może atakować piątką czy szóstką zawodników wiedząc, że w razie kontry aż trójka z tych graczy będzie nieużyteczna. Po takich atakach mamy nagle czterech graczy w obronie - słabo. Trener Urban nadal ma swoją wizję, martwi mnie tylko, że niezbyt dostosowaną do materiału ludzkiego. Ja zaś nie ukrywam, że mecze w których w środku pola występuje Ljuboja z Radoviciem po prostu mnie męczą. Niestety padające w nich rozstrzygnięcia męczą mnie w równym stopniu.
@ Walles
Widzę że mamy te same spostrzeżenia co do interwencji Żewłakowa przy tej bramce. Nie mam większych pretensji do naszego defensora, ale w tej sytuacji powinien "zagrać doświadczeniem". Nie zagrał i t mnie dziwi.
@ Garm
Bardzo smuci mnie Twoja wyliczanka. Niestety nie mamy jakiegoś specjalnego pomysłu na rywala.
Wyjątkiem był rewelacyjny mecz w Bełchatowie. Nigdy już nie powtórzony, a szkoda.
Jeszcze raz ja widzę błędy a w zasadzie zaniechania ale widzę też że mamy najwyższy budżet i to nie dzięki pożyczkom. Widzę że mamy najlepszą akademię. I wiele innych + a że te plusy nie przysłaniają minusów to inna sprawa. Ale powtarzam jeśli ITI jest be to kto jest/będzie lepszy ??
Naprawdę nie sztuką jest krytykować to wszyscy umiemy doskonale ale czasem warto przedstawić jakieś propozycje.
Twoje propozycje marketingowe (swoją drogą muszę kiedyś opisać jak to wyglądało po tym kiedy wylicytowałem koszulkę Piotrka Gizy) są ciekawe ale znów żaden klub w Polsce takich akcji nie prowadzi więcej większość nie prowadzi nawet internetowej sprzedaży biletów (szokiem dla mnie była wiadomość że Wisła Kraków należy do tych autsajderów) więc może to nie w braku chęci leży problem?
I znów na koniec prośba o dobre zrozumienie ja widzę błędy często sam je w takim czy innym gronie wytykam ale nie zgodzę się na potępianie w czambuł bo taka moda.
w którym nawołują do bojkotu meczu z Wisłą.
Naprawdę poraża mnie inteligencja tych ludzi a na koniec pewnie zaśpiewają "Legia to my"
Mam nadzieję że każdy Legionista po takim oświadczeniu nawet jeśli wcześniej nie zamierzał w piątek pojawi się na Łazienkowskiej.
Mort będziesz ??
Jeśli chodzi o bojkot, to pytanie do Morta powinno raczej brzmieć, czy przewidywane są "bojówki uświadamiające".
Wiesz ta liczba kart to trochę taka z sufitu jest bo np. mam kumpla który (o zgrozo) jest kibicem Wisły (ale teraz mieszka w Wawie) i kiedyś chciał przyjść na mecz ale żeby kupić bilet musiał wyrobić kartę i teraz ma dwie Legii i Wisły.
A pamiętasz mecz otwarcia z Arsenalem wtedy ludzie często byli pierwszy i ostatni raz bo chcieli zobaczyć porządny stadion (przypominam że narodowego jeszcze nie było)
Więc tak naprawdę ilość kart nie równa się ilości potencjalnych kibiców choć zgodzę się że działania marketingowe mogły by być ciut skuteczniejsze.
Wiesz kiedyś nawet z paroma osobami wysłaliśmy nasze pomysły na Legię więc może można by to powtórzyć
Tzn. zebrać nasze propozycje akcji marketingowych i wysłać do klubu.
Przypominam,że ostatnie zatrzymania były za "zajmowanie innego miejsca niż na bilecie" - czyżby Pan wojewoda planował zamknąć wszystkich karneciarzy z dołu Żylety, którzy mogą wejść tylko na górę?
No jak to tak nie będziesz wspierał swojego ukochanego klubu ??
Przecież Legia na dobre i na złe !!
A co do zatrzymań do których pijesz to naprawdę jestem ciekaw jak to było bo jeśli faktycznie jedyny zarzut to zajęcie nie swojego miejsca to "ciutkę" przesadzili (też jestem ciekaw kto przesadził)
W Lubinie też nie wspieralem i zakladam,że Ty również
Wiesz że na wyjazdy nie jeździłem i nie jeżdżę i raczej jeździć nie będę. Ale na Ł3 mimo tego że mi zabraniają (nie pierwszy zresztą raz) zamierzam się pojawić.
I ciebie również zachęcam bo to że ktoś ci czegoś zabrania to wcale nie znaczy że ty w swym rozumie nie możesz jednak podjąć innej decyzji.
A tak swoją drogą to ten bojkot to ma być powszechny czy tylko "kibicowski" ??
Idzie o wpis o tym,że "ciąć koszty potrafi tylko głupiec,zaś należy dbać o wzrost dochodów".Jest mała część ekonomistów o prowieniencji związkowo-lewicowej ,która tak twierdzi.Dotyczy to zresztą tylko budżetu Państwa,ponieważ w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie.Tak naprawdę to przychody mają charakter wirtualny, a wydatki realny. Ciąć wydatki jest trudno,bo odebrać to co się ma nie jest łatwe.Właśnie oddać to czego się nie ma jest łatwo.Tak jest w Legii.
"zajmowanie innego miejsca niż na bilecie" - w tym wypadku wszyscy chyba byli podejrzani o gwałt na bogu ducha winnym pisuarze i działano po omacku ... a wystarczyło siedzieć tam gdzie się miało bilet i nie było by problemu.
Wiadomo, że kij ma dwa końce, ale niektórym za bardzo "zaangażowanym" kibicom nie należy nigdy ufać - ale to moje prywatne zdanie.
Bojkot meczu przez "prawdziwych kibiców" powoduje to, że w oczach opinii publicznej tracicie, a dzięki wam wojewoda dostaje większy mandat na "wyprostowanie sytuacji".
Jestem pewien,że pisząc o tym,że Legia ma najlepszy Zarząd w ramach ITI żartowałeś. Niemniej jest cień,ze jednak napisałeś na poważnie -to się nie zgadzam.Przepraszam,że najpierw ustalę o czym rozmawiamy.Popularna definicja zarządzania mówi,ze jest to efektywne i skuteczne osiąganie celów przez kierowaną przy pomocy finansów i ludzi organizację.Powiedzmy,że celami Legii jest osiągniecie sukcesu sportowego,finansowego i medialno-wizerunkowego.Jest to nierozerwalny związek,ale dla celów polemicznych rozpatrzmy to po kolei.
Cel sportowy-nie osiągamy celu sportowego nie na miarę oczekiwań,ale na miarę możliwości. Naprawdę mniejsze kluby o mniejszym potencjale osiągają znacznie więcej.Od kilku lat niby budujemy drużynę,a tak naprawdę to ją demontujemy. Decyzje o sprzedaży zawodników często podstawowych i perspektywicznych zapadają poza pionem sportowym i z dobrem drużyny nie maja nic wspólnego.
Cel finansowy-Legia ma budżet po stronie przychodowej wirtualny,bo nigdy przychodu w zapisanej wysokości nie osiągnęła. Natomiast wydatki ma realne. Gdy zbudowana stadion i zapisano wzrost przychodu to w pierwszej kolejności zwiększono ilość wiceprezesów o 3 i ilość dyrektorów o 6.Co roku Legia traci jesienią płynność finansową.
Agencja Ernst&Joung pokazuje,że Legia ma najgorsze osiągnięcia w lidze w następujących sprawach:
- ilość pieniędzy "wydanych" na 1 punkt to 1 mln.zł
- wartość zobowiązań przekracza 5 krotnie wartość aktywów
- kapitał zakładowy 12 mln. zł do 275 mln.zł zobowiązań.
Wreszcie cel wizerunkowo-medialny- wskutek wojny z kibicami Legia staje się partnerem z którym interesów się nie robi,więc o wzroście prestiżu,oglądalności i zwiększeniu liczby widzów mowy być nie może.
Do tego niejasna rola niektórych ludzi z Rady Nadzorczej a nawet spoza niej. Nie wiadomo kto i w czym ma decydujący głos.
Przepraszam, ale zaczynasz tworzyć jakieś męczeńskie mity. Jak pokazuje monitoring i liczne zeznania świadków część aktywnych uczestników uciekła z trybuny północnej na inne sektory, w tym na sektor rodzinny. Żyjemy w demokratycznym kraju i każdy powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Policja ma obowiązek odnależć i przesłuchać sprawców. Chyba się z tym zgodzisz.
Dlatego ja nie zrzucam całej winy na środek obrony, gdyż to brak asekuracji doprowadził do bramkowych sytuacji, które wykorzystali.
Tracimy za dużo bramek i zacznijmy temu przeciwdziałać.
"Kibole Legii zebrali przez rok 800 tysięcy złotych kar, co czyni ich rekordzistami. Klub teraz strasznie ubolewa, narzeka, Piotr Zygo płacze w poduszkę, bo kibole zła tyle zasiali, że jego dzielna armia ochroniarzy nie nadąża kosić.
Tylko prawda jest KURWA delikatnie inna. Kary za pirotechnikę i inne wybryki miało przez moment ponosić SKLW, ale jako konieczny warunek podano przejście „pełnej drogi odwoławczej”. Oczywiście magicy z klubu w dupie mają odwołania, bo dla nich 100 czy 200 tysięcy złotych to żadna różnica. Co z tego, że większość kar spokojnie można byłoby zredukować, a przy zachowaniu warunków współpracy z SKLW – może nawet przerzucić część wydatków na samych kibiców. Nie, KP Legia zawsze olewała temat odwołań, a teraz nagle budzi się z ręką w śmierdzącym nocniku."
"Jak pokazuje monitoring i liczne zeznania świadków część aktywnych uczestników uciekła z trybuny północnej na inne sektory, w tym na sektor rodzinny"
Nie wiem jaki monitoring i jacy świadkowie to pokazują ale jak znajdziesz mi możliwość ucieczki na sektor rodzinny to masz mojego prywatnego Nobla
Rozumiem że ty oczekujesz lepszych wyników (ja również) ale obawiam się że Legia w swej historii lepszych wyników nie osiągała (tylko 8-9 MP) więc skąd nagle teraz takie oczekiwania ??
Uważasz że zarząd działa na Legii źle OK pokaż mi taki co w skali naszego kraju działa lepiej (najlepiej zrób listę)
Jestem
Temat kar był wałkowany wielokrotnie odwołanie ma sens tylko w przypadku braku RECYDYWY a wybacz Żyleta co mecz daje podstawy do ukarania więc ciężko się odwołać w takim wypadku.
Mort
Nie wiem czy byłeś na stadionie ale spokojnie da się przeskoczyć przez siatkę (a w zasadzie przez dwie) więc TEORETYCZNIE istnieje możliwość dotarcia z Żylety na rodzinny (Nobla możesz przekazać na wybrany przez ciebie dom dziecka
Koles ewidentnie nie wie jak wyglada nasz stadion i w zyciu nie byl na meczu skoro opowiada takie głupstwa wiec nie broń przegranej sprawy
Z całym szacunkiem dla chłopaków którzy są w stanie porozwalać pisuary i powyrywać drzwi taki płotek to pewnie betka.
Dodatkowo dawno nie byłem na samej górze ale kiedyś dało się stadion obejść w zasadzie dookoła więc może tak.
Zasadniczo podejrzewam że gdyby chłopaki chcieli to by radę dali inna sprawa czy to ma jakiś sens skoro wystarczy przebrać się w kiblu a w czasie zadymy nosić kominiarkę.
Z chęcią poświęciłbym też kilka słów wpisowi kibica Jestem. Nie uważam jednak za stosowne komentować wpisu niejakiego Pana Boczka zamieszczonego na portalu weszlo.
Jaka wylamana krata na Boga?
Kolega Zdzisiek ewidentnie napisał jakis stek bzdur istniejacy wyłącznie u niego w głowie a Wy Panowie macie zamiar próbować to uwiarygodnic czy o co chodzi?
PS. Poinformujcie o tej kracie i kibolach biegajacych po innych trybuna klub, policje i ochrone bo oni ewidentnie nie maja o tym pojecia
Ja czasami nie wiem czy ty tylko udajesz czy naprawdę nie rozumiesz ??
Prosiłeś o podanie sposobu dostania się z trybuny A na trybunę B to ci go podałem. Co więcej napisałem ci że IMO mimo że technicznie możliwe to raczej nie prawdopodobne jest przechodzenie między trybunami.
A ty mi tu o jakimś popieraniu ;-(
Policja ma obowiązek odnależć i przesłuchać sprawców. Chyba się z tym zgodzisz.
Tak, ma. Taki sam jak zlapac i przesluchac sprawcow ladowania bez zezwolenia na Marsie.
Obydwa przypadki jednakowo się maja do rzeczywistosci
To że jesteś inteligentny i mistrzowsko opanowales sztukę unikania odpowiedzi to wszyscy wiemy.Robienie jednak z czytelnika balwana nie przystoi Ci. JE Zbyszek pisał ogólnie o szkodach i burdach, za te czyny wymaga od policji wylapania winnych i ukarania przez sądy .