- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Kryska
Jedenasta kolejka rozgrywek Ekstraklasy okazała się dla Legii wielce pechowa. Doznaliśmy pierwszej porażki w sezonie, a nasza przewaga nad grupą pościgową w postaci Lecha, Polonii i prawdopodobnie Górnika, zmalała do zaledwie jednego punktu. Jagiellonia Białystok bezceremonialnie obnażyła szereg słabości Legii w każdej formacji.
Trudno nie czuć złości i rozżalenia po porażce, zwłaszcza po takiej porażce, której można było i zdecydowanie należało uniknąć. Błędy traciliśmy przecież po błędach wręcz fatalnych, nie licujących z godnością pretendenta do wywalczenia tytułu mistrza Polski. Mogliśmy to nadrobić pod bramką gości, niestety jak na złość i tam dopadła nas dziś brzemienna w skutkach indolencja.
Najbardziej boli, kiedy pomagamy przeciwnikowi w strzelaniu bramek. Piłka nożna to gra błędów, banał, ale jednak zdecydowanie wolałbym podkreślać kunszt naszych przeciwników - jak w zeszłym tygodniu w przypadku znakomitego zagrania Traore - niż piętnować nasze błędy, czy wręcz 'asysty' przy bramkach dla rywali, takie jak choćby te z meczów z Polonią, Zagłębiem, Piastem czy dzisiejsze. Przy pierwszej bramce Daniel Łukasik mógł mieć Plizgę pod kontrolą, biegł za nim, jednak czynił to jakoś bez większego przekonania, w pewnym momencie po prostu stanął, zupełnie odpuścił, chociaż akcja trwała, a Plizga nadal kierował się w stronę naszej bramki. Suler w tej decydującej chwili Plizgi nie przejął, czekał w swojej strefie, w efekcie jedno podanie w dobrym tempie wystarczyło, żeby Plizga mógł wyjść sam na sam z Kuciakiem. Między strefami zgubił się też zresztą Astiz, ani nie wyszedł do Frankowskiego, ani nie asekurował środka pola karnego, przez co 'Franek' miał mnóstwo miejsca, żeby precyzyjnie wypuścić w bój Plizgę. To było zdaje się to 'krycie na radar', na które uskarżał się podczas pomeczowej konferencji Jan Urban... O drugiej bramce nie chce się nawet pisać, takie piłki jak ta kopnięta przez Dżalamidze rzucało się czasem na podwórku podczas gierki w 'warszawiaka', żeby precyzyjnie wystawić kumplowi piłkę na głowę. Ale podczas meczu? Wolne żarty. Moim zdaniem Marko Suler miał obowiązek wybić tę piłkę poza pole karne, jedyne co mogło go przed tym powstrzymać to ogłuszający ryk "MOJA!!!" z ust Dusana Kuciaka. To czy Kuciak mógł wyjść do tej piłki, to kwestia osobna, niemniej jednak ryku ponad wszelką wątpliwość nie było, więc i takiej piłki nie można było przepuścić. Po prostu - nie można było. Nawet na tym podwórku z podania Dżalamidze oberwałoby się za taki numer po łbie.
Oczywiście nie piszę o tym po to, żeby się nad kimkolwiek personalnie znęcać, ale nie da się ukryć, że jakość naszej gry obronnej urasta do miana coraz poważniejszego problemu. Tu jest po prostu zbyt wiele indywidualnych błędów, które przestają wyglądać na wyjątki, a coraz wyraźniej zaczynają układać się w niepokojącą regułę.
Z przodu, cóż, po prostu nic nie chciało wpaść. Tak bywa niestety, ale bywa też tak, że traci się w takim przypadku punkty. Danijel Ljuboja był dziś moim zdaniem w wybornej wręcz formie, sposób w jaki kontrolował piłkę, w jaki gubił po kilku przeciwników jednocześnie balansem ciała, po prostu zapierał dech w piersiach. W kilku momentach Danijel pokazał futbol z innej planety. A jednak - poza tymi bajecznymi sztuczkami, z których jedna doprowadziła do bramki zdobytej przez Kubę Rzeźniczaka, były też cztery wyśmienite sytuacje Ljuboji. Cztery! I żadnego gola. Gdyby był Sagan (zdjęcie)... Ech, wiedziałem, że prędzej czy później przyjdzie mi to napisać.
Tak, Legia nie jest walcem, który mógłby przetoczyć się przez naszą ligę i zakończyć sezon z kilkunastoma punktami przewagi nad resztą stawki. Wiedzieliśmy nie od dziś, że możemy mieć kłopot w środku obrony, mieliśmy świadomość tego, że nie dysponujemy wszechstronnym i niezawodnym arsenałem w ataku. Dość długo udawało nam się oszukiwać przeznaczenie, dziś po prostu nadszedł ten dzień, w którym nie wyszło nam kilka rzeczy jednocześnie, w dodatku podczas meczu z przeciwnikiem, który był w stanie to wykorzystać. No i przegraliśmy.
Czy Ukah powinien wylecieć z boiska za faul na Koseckim? Moim zdaniem bezapelacyjnie tak, chyba trudno o bardziej ewidentny przykład faulu na żółtą kartkę, jednocześnie ostrego zatrzymania rozpędzonego przeciwnika, jak i taktycznego przewinienia przerywającego groźną kontrę przeciwnika. Nie mam pojęcia dlaczego sędzia stchórzył, bo że stchórzył - to pewne. Ale czy przewaga jednego zawodnika ułatwiłaby nam grę w dalszej fazie meczu? Absolutnie nie mam co do tego przekonania. Sędzia popełnił błąd, ale to nie przez ten błąd przegraliśmy.
Sądzę za to, że w naszej lidze powinno wziąć się pod lupę popisy niejakiego Alexisa. Ci spośród widzów, którzy pod koniec kwietniowego meczu z Jagiellonią nie byli w stanie zdenerwowania wykluczającego przytomną obserwację tamtych feralnych minut, pamiętają zapewne 'umierającego' aktorzynę Alexisa, który dziś... bezwstydnie powtórzył swój tani show. Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak piętnować takich oszustów?
Na domiar złego jeszcze żółta kartka dla Inakiego Astiza. Ręce opadają, niechby nawet ten Kupisz wpadł w pole karne i strzelił trzecią bramkę (akurat w przypadku Kupisza - wątpliwe), co za różnica w 96. minucie przegranego meczu. Taki Luis Henriquez zrezygnował z meczu reprezentacji z Hiszpanią, żeby zagrać w niedzielę z Legią, tymczasem Inaki Astiz beznadziejnie przegrywa pojedynek biegowy, a potem równie beznadziejnie fauluje Kupisza, żeby z Lechem... nie zagrać. Kumulacja prawie jak w lotto, tyle że nie milionów, a nieszczęść.
No ale co począć. Kiedyś musieliśmy przegrać, kiedyś musiał przyjść ten moment, w którym miało nie udać nam się odrobić strat. Pozostaje wierzyć, że limit wpadek na tę rundę niniejszym wyczerpaliśmy.


Nawet to zakończenie, całkiem inne niż np. z pbb czy piastem. Wrzutki na chaos w pole karne (albo w auty) ,gdzie nie mieliśmy żadnego dobrze grającego głową zawodnika. Ogólnie bez pomysłu na grę. Odniosłem wrażenie ,że to Jagiellonia lepiej operowała piłką.
Chyba dawno żaden sędzia tyle się u nas nie nasłuchał jak dzisiaj Pskit (z chęcią się dokładałem) . Choć po sprawiedliwości Koseckiemu też się druga żółta należała za późniejsze symulki czy odkopnięcie? piłki.
Mam nadzieję ,że za tydzień już wróci Wawrzyniak , i Jędza przejdzie na środek bo na boku ciężko się go ogląda tak jak i Kucharczyka.
To chyba słowa-klucze. Wielu z nas oszukiwało też siebie samych - że niby fajna drużyna, fajna gra, rotacja i takie bzdety.
Ljuboja w sytuacjach, gdy trzeba dostawić nogę jest trochę włodarczykowaty - tydzień temu z 7. metrów trafił w Buchalika, dzisiaj też ze dwa razy zdołał wcelować w Słowika.
Za tydzień kolejna porażka (seryjne porażki, w sensie, że nie pojedyncze, Urbanowi przytrafiały się często). Resztę dopełnią pech, kontuzje, choroby, profesjonalizm i ambicja piłkarzy, łatanie budżetu wyprzedażą, nieudane przygotowania zimowe - to Urbanowi nigdy dobrze w Legii dotychczas się nie udało.
Bardzo typowy przebieg sezonu.
Za dużo w każdym meczu jest słabych punktów - dziś pomogli Legii przegrać: Szuler, Astiz (jeśli żałować jego absencji za tydzień to tylko ze wzgl. na poziom reprezentowany przez zamienniki), Vrdoljak, Kuciak, Łukasik, Jędrzejczyk, pewnie też Ljuboja. Do tego kilkanaście minut M. Żyro tak jakby go wcale nie było na boisku. Za tydzień może lepiej zagrają, ale dla odmiany nawalą Kucharczyk, Żewłakow, Kosecki i tak w koło.
Typowe.
Obrona w składzie Rzeżniczak Jędza, Żewłakow i Wawrzyn to przeciez marzenie wielu klubów. Na koniec mam pytanie . Po co Jan wpuścił Gola?
Naprawdę nic do niego nie mam ale przecież widac ,że on czucia piłki na dziś nie ma żadnego.
No więc dziś, białą kredą w czarnym kominie, kwituję, Ljuboja mnie rozczarował! Gdyby strzelił bramkę w pierwszej akcji, do tego dołożył rozegranie z którego gol faktycznie już padł i gdyby na dodatek po główce Słowik refleksem się nie wykazał, to nasz internacjonał ponownie byłby niepodważalnym bohaterem, a ja o swoim rozczarowaniou mógłbym opowiadać na zasadzie dyrdymał malkontenta, jednak nie chodzi o te wszystkie "gdyby", po prostu wydawało mi się, że Serb jest w nieco gorszej dyspozycji niż dotychczas. To, że przypisywałem mu słabszą formę fizyczną, a i tak miał szanse na odegranie kluczowej roli, świadczy o niewątpliwej klasie trzydziestoczterolatka. Wiek wypominam nie bez kozery, opieranie gry Legii na Ljuboji jest ryzykiem. Spełnienie załozenia, że wysoką dyspozycje utrzyma przez cały sezon, gdy zamiast na treningi uczęszcza do masażysty, traktuję na zasadzie cudu. Dziś potencjał wystarczył do udziału w bramkowej akcji, ale w innych sytuacjach, tego milimetra, milisekundy do skutecznego zagrania brakowało i niekoniecznie mogło to być tylko za przyczyną futbolowego pecha. Moim zdaniem symptomatyczne, Danielowi udała sie najbardziej efektowna kiwka ze spektakularnym wyjściem na pozycję strzałową na samym początku meczu, gdy był w pełni sił, a póżniej, tu różnię się z Gawinem, odnosiłem wrażenie, że tego normalnego "kleju w nodze", nieco brakuje. Bez winy samego zawodnika, po prostu siła wyższa, orgaizmu oszukiwać ustawicznie nie można.
Znajomy z którym mecz ogladałem stwierdził, że u Ljuboji to norma, jedynie trochę większa skuteczność i by było jak zawsze. I tak, i nie, a przynajmniej moim zdaniem nie do końca. Bynajmniej nie podważam umiejętności Serba, do gestów wiatraka, się przyzwyczaiłem, do cech wolincjonalnych, nie roszczę nawet krzty pretensji, podoba mi się Ljuboji widoczna pazerność na zwycięstwa, czasami irytuje trochę tylko gdy przybiera nieco formę egoistyczną, ale to też atrybut 'klasycznego' napastnika. Ale Ljuboja znowu takim 'klasycznym napastnikiem' z definicji '9' nie jest, z tego powodu dla Legii w tym jest ukryta zarówno ofensywna siła jak i słabość. To drugie gdy na kogoś takiego są grane długie piłki na dobieg.W moim przekonaniu musi być alternatywa w napadzie, również taka, że czasami lepiej wpuścić 'świeżego' Ljuboję w drugiej połowie, na podmęczonych 'murarzy', sądzę że na trenera umiejętnie wyjaśniajacego swe postepowanie i motywy Danijel by się nie obraził.
Zdecydowanie obstawiam Sulera jako winnego utraty bramki, a nie Kuciaka - spolegliwa nuda!
Tu konieczna uwaga! Kontraktujemy piłkarza za jakąś kasę, z apanażami nie małymi, który albo siedzi na ławie, albo poddany próbie po prostu jej nie przechodzi, jest miną, która w jakiejś sekundzie podczas 90 minut zdetonuje, jak zauwazył słusznie Senator, to się potwierdza. Tymczasem jaką rolę spełnia Zbozień w Piaście? Warto było wydawać fundusze na obrońcę, żeby drugiego defensora z potencjałem Zbozienia wypożyczać?
Oby w Poznaniu jeżeli zagra Suler się nie zagotował, potwierdził, że jednak jest klasowym obrońcą, na którego drużyna może liczyć w kazdym momencie, bez wpadek, inaczej kolejna detonacja, a pociechy z niego to juz mieć nie będziemy.
Byłbym zwolennikiem środkowej pary, Jędza - IV, ale zdaje się, że Urbanowi Chorwat jest bardziej potrzebny w pomocy, może i słusznie, bo Łukasik którego talentu jestem dużym zwolennikiem tym razem zaprezentował się słabo, Gol "nie czuje piłki", Furman choć agresywny wydaje się w odbiorze gorszy od dwóch poprzednio wymienionych, a dla Kopczyńskiego występ w Poznaniu to mogą być jeszcze zbyt wysokie schody.
W ostatnich dwóch meczach u siebie na Ł3 na 180 minut, może ze 20-25 zagraliśmy, poziomem równym konsekwencji, różnorodności wariantów rozegrania, ich dokładności, zaangażowania w grę bez piłki, wychodzenia na pozycję, udziału w pressingu, do tego co było zaprezentowane w meczu z Podbeskidziem. Martwię się, że Widzew i Ruch potrafią zaryglować środek i grać szybkimi kontrami równie wydajnie jak Jaga.
Mecz w Gdańsku stawiam jednak po stronie plusów, zatem wizyta u Lecha, sprawi, że albo bedziemy mówić i pisać o wpadaniu w dołek, albo usatysfakcjonowani wynikiem kłopoty uznamy za przejściowe.
Brak chęci, miejmy nadzieję że nie, ale jakiś problem z odpowiednim mentalnym podejściem do meczu i utrzymaniem należytej koncentracji - już chyba tak.
Jagiellonia to zespół bardzo dobrze predysponowany do rozgrywania meczów w taki sposób jak wczoraj, z zawodnikami typu Plizga i Dżalamidze, którzy świetnie odnajdują się w sytuacji, gdy mają dużo miejsca. Spodziewałem się, że będziemy grać bardzo blisko Jagiellonii, że będziemy starali się narzucić duże tempo gry, tymczasem zdecydowanie za dużo było klasycznego 'chodzonego'. Jakbyśmy zupełnie nie spodziewali się, że Jagiellonia może zagrać tak dobry mecz, jakbyśmy byli przekonani, że mecz znów sam nam się wygra.
@ corazstarszy
"Za dużo w każdym meczu jest słabych punktów"
Racja, ale też w wielu przedsezonowych dyskusjach, także tych czarno-eLkowych, padało stwierdzenie, że Legia jest silna głównie słabością innych. To się póki co potwierdza - gdyby było inaczej, nie prowadzilibyśmy nadal w tej lidze.
Chociaż trzeba przyznać, że to co wyprawiają Górnik i Polonia to duże zaskoczenie, a i Lech imponuje zdobyczami punktowymi w sytuacji, w której w składzie pojawiają się już nie tylko młodzi Możdżeń i Kamiński, ale też coraz częściej Drewniak, Bereszyński i ostatnio Linetty. Naprawdę nie sposób przewidzieć, co będzie działo się wiosną - tym bardziej żal 'jesiennych' punktów oddanych tak beztrosko wczoraj.
@ iocosus
Wiele pamiętam meczów Ljuboji, w których przede wszystkim schodził na skrzydło po to, żeby tam szukać małej gierki, z której nic nie wynikało, uderzył jakiegoś wolnego, gdzieś tam dostawił nogę. Wczoraj było to ograniczone do minimum. Poza zwodem z pierwszej minuty, potem było błyskotliwe ogranie Modelskiego i wrzutka idealnie do Kucharczyka, który spartaczył woleja, w drugiej połowie cudowne wypuszczenie Radovicia tuż przed bramką Rzeźniczaka i jeszcze pod koniec meczu 'klej' w polu karnym i zgranie piłki do Rado (ostatecznie trafiła do Gola, który mocno strzelił, niestety został wyblokowany). Do tego, odliczając sytuację z pierwszej minuty, aż trzykrotnie Ljuboja dochodził do świetnych sytuacji strzeleckich. Moim zdaniem Ljuboja był wczoraj aktywny i żwawy jak rzadko kiedy - szkoda że również jak rzadko kiedy nieskuteczny... Najbardziej żałuję tej sytuacji na 2:2 zaraz po bramce Frankowskiego. To była czysta sytuacja, piłka idealnie na lewą nogę, powinien dużo lepiej przymierzyć. Gdyby wtedy trafił, pewnie skończyłoby się tak jak z Piastem.
Jeżeli coś mnie wybitnie irytuje u Ljuboji to oczywiście podatność na spalone, a właściwie (wspóldzielona z Radoviciem) tendencja do zawłaszczania piłek, które z powodzeniem mozna byłoby uznać zaadresowane do kogoś innego. Wczoraj 'spalony' Ljuboja zdejmował piłkę chyba Kucharczykowi w pierwszej połowie i na pewno Furmanowi w drugiej połowie. Szczególnie to drugie zachowanie było wręcz idiotyczne, Ljuboja wracał z dwumetrowego na oko spalonego, zepsuł akcję Furmanowi i jeszcze w swoim stylu machał łapami, że niby wcale na tym spalonym nie był.
Wyszkolenie techniczne tego zawodnika to najwyższa światowa półka, parametry fizyczne, mimo 34 lat, zupełnie przyzwoite (zwłaszcza start do piłki!), jeżeli nie osiągnął w piłce tego, co mógł osiągnąć - to ani chybi przez głowę.
"Ma boisku grają nie ci co sa najlepsi tylko ci co dają najwięcej drużynie". Tutaj trzeba szukac ich problemów.
Ale żeby nie było że Ljuboja jest głównym winnym porażki. Tutaj ponownie jak mantrę powtórzę sposób gry i poruszania się naszej drugiej linii. Wczoraj ponownie wyglądało to bardzo źle. Dzisiejszy futbol jest tak wymagający że każdy musi niestety zapierniczac na boisku. A efekty? Aż serce mi krwawi bowiem znowu jako przykład musze dac postawę Polonii. Nasi rywale zza miedzy pokazują co jest w piłce najpiękniejszego. Być może taki Górnik gra lepiej poukładana piłke, byc może polonisci popełniaja błędy taktyczne ale pokazują na boisku to co może porwac zwykłego kibica. I dlatego mimo nie najlepszego meczu w dniu wczorajszym taki Kosecki ma u mnie szacunek. Przypominają mi się tutaj słowa Witka Sikorskiego:
" Ja wiem że nie jestem dobry technicznie, wiem że niektórzy smieją się ze mnie, ale zaangażowania i serca do gry nikt mi nie może odmowić"
Naprawdę póki co więcej nie wymagam. A po wczorajszym meczu to wielu nadawało się do wdrożenia w życie słów Janka Tomaszewskiego. Niestety jest to kolejny mecz tym samym problemem. Wcześniej urywaliśmy się ze stryczka, wczoraj to się nie udało.
BTW, co do Okochy proponuję porozmawiać z kibicami Fenerbahce albo Boltonu.
Co do Okochy to własnie idealne przykłady. Jak dla mnie zawodnik tego pokroju grając w Fenerbahce czy Boltonie jest poza wielką piłą. On dla mnie miał talent do gry w największych z największych. Ale to tylko moja opinia.
Nie będę się zbyt szeroko wypowiadał na temat tego meczu, napiszę tylko, że, moim zdaniem, obydwie bramki ewidentnie idą na konto Sulera. Dlaczego? Ano wyobraźcie sobie, że na jego miejscu grał Choto w swojej optymalnej formie. W pierwszej sytuacji Plizga pewnie by się od niego odbił jak od ściany a drugiej by po prostu nie było.
Przypadek Sulera pokazuje, że jeśli Urban trzyma kogoś na ławce, to najzwyczajniej w świecie wie co robi. I jeśli jakiś kibic marudzi, że Janek kogoś nie wpuszcza na boisko, to taki kibic jest po prostu głupi i się na piłce nie zna. Kropka.
Ostatnia sprawa: Legia Urbana jest wyraźnie personalnie słabsza od Legii Skorży. W dodatku kilka tygodni temu dostaliśmy prawdziwy cios między oczy w postaci straty Saganowskiego. Cieszmy się tym, co mamy, bo jak na razie mamy bardzo dużo.
A walka o Mistrzostwo Polski i tak zwykle rozgrywa się wiosną.
1. Ljuboja w naszej Ekstraklasie to piłkarz wybitny, tak sądzę.
2. Winny porażki z Jagą z pewnością nie jest, tak uważam.
3. Nie roszczę pretensji do aktywności Ljuboji, że stara się brac ciężar gry na siebie, jest liderem drużyny i od kogoś takiego należy tego właśnie oczekiwac, Serb od tego się nie wymiguje, wręcz przeciwnie, tak twierdzę.
4. Jednak sądzę, uważam, twierdzę, że Ljuboja w meczu z Jagą, był ździebko mniej dokładny w swoich zagraniach, być może to wrażenie jest wywołane rozczarowaniem wynikiem, ale takie mam przekonanie. Problemem moim zdaniem może być rola Ljuboji, taki piłkarz, z takim potencjałem, to skarb, do pełnienia roli lidera bardzo dobry, indywidualnymi zagraniami może rozstrzygnąc wynik meczu, ale jeżeli gra zespołu będzie ustawiana tylko pod niego, zakończy się to tak jak ptfu, ptfu, wiosną. Jako zespół staniemy się banalnie przewidywalni. Tu widzę problem, przy tym Danijel fizycznie całego sezonu nie pociągnie, podwajany w kryciu, skazany na pojedynki biegowe do długich podań, nie będzie efektywny, choc w pojedynczych zagraniach dopóki sił mu starczy efektowny.
Widzę Ljuboję jako lidera, ale z arytmią gry, ściąganiem na siebie uwagi defensorów i daniem możliwości wykorzystania walorów przez innych, musimy mieć różnorodnośc w ataku, bo inaczej będzie bicie głową w mur.
Przy pierwszej utraconej bramce Sulera tak bardzo bym nie winił, poszedł z asekuracją do linii bocznej bo tam wbiegał Dzalamidze, a Rzeżniczak był wyciągany do środka, niestety muszę być nudno spolegliwy i przyznac rację Gawinowi, mój ulubiony Miłek odpuścił w pewnym momencie Plizgę, winę za dziurę w środku ponosi większą niż Suler.
Ze stadionu wyszedłem po drugiej bramce dla Jagi bo nie zdzierżyłem
Oni tego meczu wygrać nie chcieli i niestety innego wytłumaczenia nie widzę, przecież w pierwszych 10 minutach (zarówno pierwszej jak i drugiej połowy) pokazali że potrafią strzelić Jadze dowolną ilość goli tyle że chęci starczyło im na 20 min w całym meczu.
A to co zrobił ten pie.... kuta... z Łodzi to jest kryminał i mam nadzieję że kuta... już wiozą do Wrocławia. Przecież on sięgnął do kieszonki żeby pokazać żółtą kartkę i nagle widząc że to druga rozmyślił się. Kur.. do dziś mnie trzęsie.
Ps1. Co mówili w podsumowaniu kolejki o tym pierdo... drukarzu ??
Ps2. mort oświadczam że nikogo nigdy z Legii nie wyrzucą za bluzgi, a wiem to stąd że mnie nie wyrzucili a przekroczyłem wszelkie dopuszczalne i nie dopuszczalne normy.
Ps3. Mistrza nie będzie w tym roku i jeśli się ktoś łudzi to niech przestanie oglądałem mecze Polonii i Lecha i powiem tyle gdyby Legia tak grała z kim kolwiek to przegrał by 3-4 do zera a ci wygrywają po 1 zero. Niestety my mistrza zdobędziemy tylko wtedy jak będziemy 3-4 razy lepsi od całej tej wioskowej ligi
2/ jak ktos juz wczesniej napisal: ljuboja gral jak zawsze tylko tym razem nic nie wpadlo. a wiec gorzej. wg mnie brakuje mu sil niestety, co zreszta nie powinno dziwic biorac pod uwage ile (nie)trenuje.
3/ ja o druga bramke mam pretensje przede wszystkim do astiza i kuciaka. suler widzial po swojej prawicy ze astiz trzyma franka przed soba, pozniej kontrolowal lot pilki ktora poleciala za niego po lewej stronie. mogl wiedziec o tym ze franek tam sie nagle teleportowal (przepychajac dwa razy wiekszego od siebie astiza) tylko gdyby ktos mu o tym powiedzial. kuciak po meczu przyznal ze nic nie krzyczal w tej sytuacji (a mogl dodatkowo wyjsc do tej pilki przeciez bez problemu). zawiodla komunikacja i wg mnie w przypadku sulerreszta-obrony nie po raz pierwszy... ja bym tak psow na slowencu nie wieszal - wg mnie gdy zacznie grac pewnie (a do tego potrzebuje gry i zaufania) to bedzie najlepszym z naszych obroncow.
4/ przez niemal polowe drugiej polowy kuba kosecki byl nieobecny. niepokojace, podobnie jak skurcze milka.
5/ sedzia.
6/ jezeli nie wydarzy sie kataklizm (straszna wyprzedaz zima lub masakra z kontuzjami - szczegolnie w przypadku naszych napastnikow) to i tak mistrzostwo bedzie nasze.
Sędziego ocenili generalnie dobrze. Przyznali, że powinien rzeczywiście wylecieć Ukah za faul na Koseckim i to błąd sędziego, ale dużo dłużej dyskutowali o tym czy Kosecki nie powinien wylecieć za strzał po gwizdku. To zasługa Hajto który pięknie przeniósł ciężar dyskusji na ten problem. Dobrze się go słuchało trzeba przyznać, i zrobił na mnie dobre wrażenie.
No widzisz ty uważałeś że mecz mogli wygrać a ja widziałem że po prostu nie mieli takiej ochoty a skoro te piłkarzyki nie miały ochoty wygrać to ja nie miałem ochoty dalej tracić nerwów. Jak się okazuję racje miałem ja bo panowie piłkarze wygrać a nawet zremisować nie raczyli.
I zaznaczam gdyby na boisku była walka gdyby oni się starali i walczyli ale by nie szło to siedział bym tak jak siedziałem wielokrotnie i trzymał kciuki zdzierał gardło, ale tym razem IMO oni nie chcieli wygrać, mieli na ten mecz "wyjebane" więc uznałem że szkoda moich nerwów.
Swoją drogą uważam że kiedyś przy takiej grze powinien wyjść cały stadion to może panienki by zrozumiały że nie biegają po boisku z łaski.
mistis -> Nie zgadzam się z punktami 1., 2., 3., 4. i 6., ale chwilowo przynajmniej ograniczę się do Koseckiego. Niewidoczny w drugiej połowie? Ja go widziałem chociażby w takich sytuacjach:
- W 49. minucie wyprzedził Modelskiego i groźnie strzelił. Po tej akcji był rożny z główką Ljuboi.
- Przy golu Rzeźniczaka dobrze wszedł na pozycję rozgrywającego z głębi pola Ljuboi i zaabsorbował obrońców, dzięki czemu nikt nie doskoczył do Rzeźniczaka.
- Kilka minut później ograł jednego rywala na skrzydle, mijał już Norambuenę, kiedy został sfaulowany w polu karnym. Pskit nie zareagował.
- Tuż po golu na 2:1 Kosecki fenomenalnie wszedł na szybkości w pole karne, minął całą w zasadzie linię obronną i podał do znajdującego się w doskonałej sytuacji Ljuboi. To w zasadzie jedyna sytuacja, za którą mam pretensje do Serba - uderzył celnie, ale za lekko i Słowik obronił.
Chciałbym, żeby każdy piłkarz Legii był równie "niewidoczny" jak Kosecki w sobotę w drugiej połowie. I mówię to ja, który jestem do niego dość mocno uprzedzony (a przynajmniej byłem przed tym sezonem).
W ciągu ostatnich kilku lat za Skorży i Urbana, poza może ostatnim sezonem, to co drugi mecz była okazja do tego żeby wyjść przed końcem.
Myślicie, że na piłkarzach zrobiłoby wrażenie, jakby cały stadion wyszedł? To już lepiej w ogóle nie iść, niech będzie pusto i smutno od początku.
Tylko pusta sakwa może ich ruszyć, a że przepisy na to nie pozwalają, to mają no to wyje****.Pokazali to doskonale w zeszłym sezonie, a skład jakoś znacznie się nie zmienił.
Pozdrawiam
Wiesz ja wyszedłem za Skorży tylko raz z meczu z Lechią i teraz wyszedłem po raz drugi. Te dwa razy miałem nie odparte przekonanie że nasi po prostu olewają mecz a takie podejście po prostu doprowadza mnie do szewskiej pasji (użyłem tego stwierdzenia bo właściwe nie przeszło auto cenzury)
Ja jestem cholerykiem i naprawdę na trybunie żyje meczem i gdybym nie wyszedł w sobotę to pewnie skończyło by się zakazem bądź ostracyzmem kolegów wespół oglądaczy.
Teraz co do wychodzenia - Ja uważam że chodzić na mecze trzeba bo po za wsparciem wokalnym to również jest wsparcie finansowe dla klubu (a wspieranie klubu to obowiązek kibica) natomiast uważam również że kibic powinien reagować na to co się dzieje na boisku. I w takim meczu jak Sobotni powinien jasno dać kopaczom do zrozumienia co o nich myśli. Świetne było to że usłyszeli "Legia grać kuka wodna"
Ale nie ukrywam że jeszcze lepsze by było gdyby zobaczyli jak cały stadion pustoszeje w 70 czy 80 min. Takie coś było by nagłośnione na całą Polskę i w przyszłości panienki 3 razy by się zastanowiły zanim by odstawiły taką manianę.
To jest sport, porażki trzeba przyjąć na klatę i wyciągnąć z nich wnioski.
Wymsknie się coś od czasu do czasu, ale staram się kontrolować :>
@Lasica
Ja właśnie dlatego prawie zawsze nie oglądam Legii w tv. Nie mogę bo się za bardzo denerwuję, chodzę, siadam, wstaje, chodzę, krzyczę, gadam itp. Wiem ze to nienormalne więc bo co mam denerwować syna czy żonę. Na stadionie to co innego. Jeśli przegrywają i nic im nie wychodzi wciskam się w krzesełko milknę i tylko patrzę jeśli wygrywają to wiadomo radość itp.
Żyro podstawowy zawodnik lini ofensywnej ??????!!!!!
Kiedy bo chyba nie za mojego życia
Przecież ten koleś miał w życiu ze cztery fajne zagrania
A tyle to Giza miał w jednym meczu
No bądźmy poważni błagam
Ciebie się prawie tak samo fajnie czyta, jak słucha (może nawet fajniej-bo ciszej...)
muszę się z Tobą zgodzić, co do wychodzenia... jak panienki mają w du..ie kibiców, to kibice powinni mieć w du..ie panienki
zatem: wychodźmy (ja zacznę to wcielać w życie, jak tylko zacznę w ogóle chodzić na Ł3)
niesamowitą ilość reakcji udało Ci się wywołać tym krótkim "wyszedłem ze stadionu"
a to nie do końca jest, że tak powiem, meritum...
Dzięki Żyro graliśmy w ogóle w europejskich pucharach. Naprawdę, wierz mi, że jakakolwiek kontuzja u piłkarza dramatycznie obniża jego jakość gry i mnie osobiście bardzo denerwuje wyżywanie się na piłkarzu (to akurat dotyczy legijnych forów a nie Ciebie), który ma problemy zdrowotne. To jest naprawdę bardzo dobry piłkarz i ja się absolutnie nie dziwię zainteresowaniu zachodnich skautów jego osobą. 637 minut i 5 bramek, to daje najlepszy wynik ze wszystkich pomocników.
Ok ile ten "bardzo dobry" piłkarz zagrał bardzo dobrych meczy ?? 2-3 ?
Stary przypomnę ci że w zeszłym roku awans do grupy LE zapewnił nam niejaki GOL a ja nadal tak jak większość uważam że to piłkarz który w Legii nie powinien grać bo jest zwyczajnie za słaby.
Tak więc proszę bardzo wymień świetne mecze Żyro w ciągu ostatniego roku i zobaczymy jak się prezentuje nasza "Gwiazda"
I jeszcze co do kontuzji ja oceniam to co widzę a nie mityczny potencjał a niestety co widzę Żyro na boisku to bolą mnie zęby od patrzenia na jego grę.
Popełniasz dokładnie taki sam błąd jak kibice wieszający psy na Rybusie jakieś 1,5 roku temu. Żyro, dokładnie tak samo jak Rybus, musi po prostu dojrzeć i uporać się z kontuzjami. Jeśli chodzi o jego dobre mecze, to przede wszystkim zeszłosezonowy finał PP, mecz reprezentacji U-21 z Portugalią, mecz z Podbeskidziem. Ja się zgodzę, że jest to piłkarz chimeryczny ale takie są prawa młodości i nic pan nie zrobisz. Powtarzam jeszcze raz, to jest przede wszystkim bramkostrzelny piłkarz, czego nie da się powiedzieć o Kucharczyku czy Koseckim, którzy bardzo często głupieją widząc przed sobą bramkarza i głównie dlatego wzbudza takie zainteresowanie zachodnich skautów.
A co do bramkostrzelności to Kucharczyk ładował masę bramek do czasu aż taki jeden ignorant udający trenera co to teraz siedzi u Arabów nie zmarnował go przesuwając na skrzydło.
Gra Legii - ja odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu drużyna przechodzi lekki kryzys. W zasadzie od meczu z Pogonią gra była gorsza niż osiągane rezultaty. Jeżeli tak jest to i tak mamy masę szczęścia, że w tym okresie punkty straciliśmy tylko z Jagą. Może też kubeł zimnej wody przed rywalizacją z Lechem dobrze chłopakom zrobi.
Sędzia - po meczu do poniedziałku miałem zdarte gardło, nie przez doping, ale właśnie przez wyrażanie moich opinii w stosunku do tego Pana. Tu pragnę nadmienić, że w związku z tym, że na meczu jestem z dwoma moimi synami (9 i 15 lat) strasznie muszę "lawirować" przy okazywaniu dezaptobaty i zazwyczaj najostrzejsze słowa w kierunku sędziego, w momencie kiedy siedzą obok to rura i parówa. Wracając do tematu, po obejrzeniu na spokojnie Ligi + Extra, jak to często bywa, okazało się, że na szczęście/nieszczęście sędzia wyniku nie wypaczył. Błąd co prawda oczywisty przy faulu Ukaha (powinna być druga żółta kartka) ale zgadzam się z Gawinem, czy byśmy to wykorzystali ? Piszę o tym też dlatego, że rozdźwięk pomiędzy odczuciami na meczu a spokojną analizą był bardzo duży i mógłby zakłucić trzeźwe spojrzenie na sprawę. Sytuacja z Ukahem pokazuje natomiast dlaczego polscy sędziowie (to są niedobrzy Panowie
Wychodzenie przed końcem spotkania - ja pomimo, że jestem nerwusem siedzę na meczu do końca, nawet na takim jak z Lechią 0:3. Co najwyżej, tak jak Senator wbijam się w krzesełko z niewyraźną miną. Dopóki ktoś wychodzi ze względu na postawę drużyny nie mam nic przeciwko i jestem w stanie to zrozumieć. Nie rozumiem i nie toleruję natomiast wcześniejszego wyjścia żeby uciec przed korkami.
Na koniec Pan Daniel w meczu z Jagielonią - i tu mam duży problem - genialny czy słaby ? W zasadzie oba stwierdzenia dałoby się poprzeć szeregiem przykładów z tego meczu. Sam nie wiem.