- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Kosecki torero
Zadanie wykonane. Na koncie Legii pojawiły się kolejne trzy punkty, dzięki którym możemy z przyjemnym spokojem przyglądać się piłkarskiemu weekendowi w polskiej Ekstraklasie. Mecz z Widzewem nie był wielkim widowiskiem, o jego wyniku przesądziła jedna bramka, którą zdobył Jakub Kosecki.
Nie pasowało mi to forowanie Koseckiego przez Urbana, oj nie pasowało. Bo chaotyczny, bo nieskuteczny, bo spalił się, kiedy wystawił go Skorża, bo cieszył się z bramki, która oddaliła nas od mistrzostwa, bo skomplikował życie Michałowi Żyro, dla którego, jak wierzyłem, ten sezon miał być sezonem przełomowym. Roman Kosecki, o, to był piłkarz! Nie tylko szybki jak wicher, ale i piekielnie silny fizycznie, mocny również mentalnie, naturalny lider drużyny. Koseckiego seniora (cholera, jak to brzmi...) śledziłem już w Gwardii, oczywiście w Legii, potem dzięki niemieckiemu kanałowi DSF także podczas pobytu w Atletico Madryt. Jego epizod z powrotem do Warszawy w latach dziewięćdziesiątych już udany nie był, podobnie zresztą jak i powroty innych wielkich, Dziekanowskiego i Kowalczyka, ale Roman Kosecki bez dwóch zdań był prawdziwą gwiazdą naszej piłki, takim go zapamiętałem, w pewnym momencie najgłośniejszym i prawdopodobnie najlepszym polskim piłkarzem. Kuba? Kubę od takiego statusu zdawały się dzielić lata świetlne. Dzielą zresztą nadal, ale, uwaga, 'Kosa' coraz wyraźniej nam się wyrabia. Nie można odmówić mu zaangażowania, coraz umiejętniej wykorzystuje swoją szybkość, coraz częściej strzela ważne bramki. Obrońcy zaczynają się go bać. Trudno jest Koseckiego dogonić kiedy już zabierze się z piłką, przez to pojawiają się faule taktyczne. W meczu z Jagiellonią Kosecki mógł mógł w takich okolicznościach 'wykartkować' Ukaha, z Widzewem nieco boiskowego cwaniactwa zabrakło do tego, by z boiska wyleciał Kaczmarek. No i ta bramka... Tak to bywa, że czasem kiedy drużyna się męczy, o wyniku decydują indywidualności. Kosecki w piątkowy wieczór okazał się taką robiącą różnicę indywidualnością, po prostu, zwyczajnie, wygrał nam mecz z Widzewem. Cóż mogę zatem powiedzieć, czapki z głów. Moja w pierwszej kolejności. Tylko nie spoczywaj na laurach chłopaku.
Mecz stał na bardzo niskim poziomie, po części na skutek ultradefensywnego nastawienia Widzewa, po części przez nasz problem z rozwiązaniem tak układającego się meczu. Widzew nie miał armat, nie ryzykował, całkowicie oddał nam pole. Ludzie Mroczkowskiego grali na 0:0, grali tak nawet wtedy, kiedy przegrywali już 0:1. Dawno nie byłem tak spokojny o wynik przy zaledwie jednobramkowym prowadzeniu Legii. Widzew był za słaby w ofensywie, żeby cokolwiek nam zrobić i niedostatecznie zdeterminowany, żeby wprowadzić do meczu element emocji, żeby pojawiły się nerwy.
Obawiałem się o naszą grę defensywną, o powrót rozkojarzenia, które dopadało nas w poprzednich meczach u siebie, o krycie na radar, tymczasem blok obronny sprawował się dobrze, tak dobrze jak nie sprawował się już od dawna. Gorzej wyglądaliśmy w konstrukcji, ciężko było mi dostrzec jakiś wiodący pomysł na ten mecz. Ani nie wciągaliśmy Widzewa na swoją połowę (zresztą czy taki minimalistyczny Widzew dałby się wciągnąć na naszą połowę?), ani nie siedzieliśmy na nich wysoko na ich połowie, nie walczyliśmy o szybki odbiór. Brakowało naszym akcjom tempa, brakowało uwolnienia się od krycia przeciwnika, wygranych indywidualnych pojedynków na skrzydłach, precyzyjnej klepy na dwudziestym metrze, brakowało strzałów na bramkę. Głęboko cofnięty Widzew, podwajający naszych atakujących, w żadnym momencie nie zapominający o asekuracji, nie otwierający się nawet przy niekorzystnym wyniku, był dla nas twardym orzechem do zgryzienia.
Takich meczów będziemy musieli na pewno rozegrać w tym sezonie jeszcze kilka, niestety nie zawsze uda nam się 'rozbujać' w szybkim ataku. Sądzę, że z myślą o takich właśnie meczach Jan Urban wchodził w sezon z tylko jednym defensywnym pomocnikiem, z Radoviciem, Ljuboją i Saganowskim w składzie. Niestety, choroba 'Sagana' wyznaczyła koniec takiego pomysłu na grę.
Wydawało mi się, że nieźle zaczął mecz z Widzewem Miro Radović, ale później jakoś zgasł. Z animuszem wszedł w grę także Danijel Ljuboja, ale kolejny raz zmarnował wyborną sytuację strzelecką, potem już osunął się w przeciętność, ogólnie w jego grze w tym fragmencie sezonu widać coś jakby fizyczne zmęczenie. Czyżby zaczynał wreszcie dawać o sobie znać brak regularnego reżimu treningowego? Słabiutkie 45 minut zagrał Michał Żyro, nie tylko marnując dobrą sytuację na 1:0 dla Legii, ale też prowokując niebezpieczeństwo pod naszym polem karnym, bardzo łatwo przegrywając indywidualny pojedynek w defensywie. Równie słaby był niestety Janek Gol, który przemieszczał się po boisku bez wyraźnej myśli przewodniej, w dodatku zanotował jedną groźną stratę, wykładając widzewiakom piłkę na kontrę. Nie ma jednak co Żyry i Gola potępiać, obarczać odpowiedzialnością za remisową pierwszą połowę, zwłaszcza że zmiennicy też nie zachwycili (chociaż można zaryzykować twierdzenie, że Daniel Łukasik wywiązywał się ze swoich zadań ciut lepiej niż Jorge Salinas). Taka jest po prostu Legia w tym sezonie. Jeżeli słabszy mecz zagra X, a gorszy dzień ma Y, akurat bramkę potrafi strzelić Z. Cenna dywersyfikacja.
Mecz jak mecz, cóż, jeden z gatunku tych, które trzeba zagrać, wygrać i zapomnieć. Dobrze, że się udało, kropka.


1/ kosecki po bramce zaczal znacznie wiecej pracowac w obronie. i to skutecznie! to mile ze jak cos mu wyjdzie w ataku to gra pozniej na calej dlugosci boiska, a nie juz klapki na oczy i widzi tylko bramke przeciwnika.
2/ gol wg mnie zagral jak na gola dobrze. zmiana zyro (zolta kartka i blisko drugiej...) w przerwie byla przeze mnie pozadana (chociaz sie jej nie spodziewalem), natomiast zmiana gola byla zaskoczeniem. ale zwyciezcow sie nie osadza.
3/ w drugiej polowie ewidentnie gralismy na 1 def pomocnika - lukasika. furman w ostatnich 45 minutach gral w pomocy z przodu i byl przez caly mecz jednym z lepszych na boisku (choc na takim tle...).
4/ cieszy ze zarowno trener jak i pilkarze (mimo zwyciestwa) maja swiadomosc ze im wczoraj nie szlo...
Dawniej kiedy jeszcze pisano książki dla chłopców o karierach młodych piłkarzy, jej blaskach i cieniach, Kosa mógłby być archetypem takiej postaci. Nie jest piłkarzem kompletnym ale determinacja, ambicja i na pewno pracowitość pozwalają mu się wspiąć tam gdzie nie wróżono mu sukcesu. Jego postawa może otworzyć głowy wszystkim tym którzy w siebie nie wierzą.
Ja cieszę się, ze w kolejnym meczu widzę dostosowanie organizacji gry do przeciwnika. Zagraliśmy konsekwentnie w defensywie nie pozwalając rozwinąć się w szybkim ataku Widzewiakom.Na to co gra Widzew najlepszą metodą jest indywidualne ogranie rywala. Trzeba do tego mieć graczy o dużych umiejętnościach. Wygrany pojedynek to potrójna korzyść; raz - sytuacja bramkowa /tak Jakub zdobył bramkę/, dwa - zdobycie przewagi liczebnej w określonej strefie boiska, trzy - spowodowanie chaosu związanego z wypełnianiem luki. Oprócz Koseckiego tak grali Radović i Ljuboja. W Legii przyszła pora, aby grać dojrzale. Na wiosnę należy pomyśleć o stabilizacji formy. Mamy bowiem do czynienia z dziwaczną sytuacją polegającą na "szukaniu dziury w całym". Oczywiście nie jest tak, że wynik oznacza, że powiemy, ze zespół grał dobrze lub żle. W piłce najczęściej tak jest, ze "lepsi" wygrywają, ale bywa/rzadziej/ odwrotnie. Lecz rację mają ci, którzy mówią "liczy się to co w sieci".
Rzadko oceniam indywidualnie graczy po 1 meczu, ale odstąpię od zasady. Najpierw negatywy: Żyro - już w 23 minucie powinien sędzia usunąć go z boiska. Brakuje mu szybkości i każda jego interwencja jest spóźniona. Numer dwa to Ljuboja - tym razem miał pole do popisu i marnował prawie wszystko /grał na za małej przestrzeni i nie strzelił 2 bramek/.
I pozytywy: Furman - na tym etapie wejścia do drużyny jest lepszy od Borysiuka. Potrafi wejść przed wyprzedzającego go rywala, a nie tylko faulować. Kosecki-różni go od "waniek wstaniek" to, ze się nie przewraca pod byle pozorem. Jego trzeba obalić. Po przerwie w treningach nie ma na cały mecz szybkości wytrzymałościowej, ale czas jaki ma w meczu wykorzystuje wyśmienicie. Generalnie zawsze trzeba pamiętać, ze gra się tak jak przeciwnik pozwala, albo jak mu pozwolimy. Widzewowi na wiele nie pozwoliliśmy co słusznie Gawin podkreśla.
Z punktów bardzo ważnych, bo to właśnie te cholerne oczka w tabeli sumują się w jedną upragnioną na koniec sezonu całość. Rok temu się nie udało, czy w tym będzie inaczej? Mam nadzieję, to właśnie ten mecz (między innymi) ją podsyca. Takimi wymęczonymi zwycięstwami wygrywa się trofea. Nie da się zawsze grać pięknie, zawsze wygrywać jak w Poznaniu, natomiast sztuką jest wygrywać gdy nie ma się dnia (oj Legia nie miała). Sztuką jest zbierać punkty gdy mecz się nie układa, gdy nogi nie niosą, a zamiast remisu/porażki dopisujemy kolejny komplet punktów a koncie.
ps: @ Gawin
Genialny wstępniak o Kubie Koseckim, mam dokładnie tak samo. Choć daleko mi od gloryfikowania tego piłkarza, to muszą pochylić czoła w hołdzie dla jego zasług. Niesamowite jest to, że w Poznaniu będąc jednym ze słabszych graczy strzelił bardzo ważną bramkę otwierającą. Tłamszącą gospodarzy, naszym dającą sił i wiary. Wczoraj był... chyba jeszcze słabszy, chaotyczny, bezproduktywny, a jednak bramka jaką strzelił nie dość, że kluczowa to na dodatek pięknej urody. Chapeau bas Kosa! Jak pomyślę, że z czasem przyjdzie stabilizacja, większa świadomość swoich wad i zalet to...
Każdy ma na pewno własny ranking ocen piłkarzy za ten mecz. I chyba każdy się zgodzi, że tym razem lista słabych punktów była wyjątkowo długa, zwłaszcza skupiając graczy odpowiedzialnych za kreowanie.
Taka refleksja za ten mecz, ale i za kilka poprzednich - postępy Koseckiego jr. Gdy zaczynał ten sezon w Legii, grał może i błyskotliwie, ale chaotycznie, nie przynosząc pożytku drużynie. Co zgubił obrońcę na kilku metrach, to zaprzepaszczał akcję fatalnym dośrodkowaniem albo złym strzałem. Był jak Grosicki jesienią 2007, w trakcie krótkich występów w Legii.
Teraz to się zmienia. Jest coraz lepszy. Widać, że pracuje. Oby tak dalej. Bramka fajna, ale w zakresie jej genezy zgodzę się z Mroczkowskim. Podobną wbił GKS-owi Bełchatów Rafał Wolski wiosną.
Jesteśmy silni cudzą słabością, ale nie mam skrupułów, bo w przeszłości nieraz bywało, że inni zbierali laury dzięki słabości Legii.
Martwi mnie, od meczu w Gdańsku, gra Ljuboji. Wygląda słabo w czwartym kolejnym spotkaniu, a pole manewru - zerowe.
W przeciwieństwie do Gawina, drżałem o końcowy wynik, wyobrażając sobie jakąś desperacką wrzutkę w nasze pole karne w doliczonym czasie, itd.
30 punktów - jestem pod wrażeniem.
Oby teraz i Ruch udało się pokonać.
Mnie też imponują wymienione przez Ciebie cechy charakteru Kuby. Przebojowość, odwaga, wiara we własne możliwości. Gdy dołoży do tego pracę na treningach (tej jeszcze sporo przed nim), ustabilizuje formę, uświadomi sobie swoje wady oraz zalety i nauczy się to wykorzystywać to... no właśnie tylko czy to się uda. Paradoksalnie na przeszkodzie może stanąć... charakter Kuby Koseckiego. czy wygra tą walkę samego ze sobą ? Mam nadzieję, że tak.
@ Zbyszek
Masz rację oceniając tak a nie inaczej grę Michała Żyro. Choć swoją drogą gdyby zmieścił ta piłkę obok reki bramkarza to prasa by szalała. Ja jednak nie zwykłem oceniać gry zawodnika przez pryzmat bramek (no chyba, że tych jest trzy). Michał w tym meczu zagrał słabo, widać, że brakuje mu szybkości, ewidentnie brakuje mu sił. Te ostatnie są bardzo ważnym elementem gry Żyro. Po raz kolejny się powtórzę, nie rozumiem dlaczego ten piłkarz wciąż gra. Kontuzja ma ogromny wpływ na jego grę, po więc ryzykujemy jego zdrowiem? Kompletnie tego nie rozumiem.
Bo nie ma specjalnego wyboru zważywszy na formę Kucharczyka i Salinasa. A po drugie ja wiem, że po konferencjach Skorży mózg statystycznego kibica Legii nauczył się wpuszczać to, co mówi trener jednym uchem a wypuszczać drugim.
Naprawdę, polecam oglądać przedmeczowe (i pomeczowe) konferencje, to na meczu będzie mniej nerwówki wynikającej z oczekiwań.
Mecz jak mecz, ktoś powie, że słabiutko Legia (i słusznie), ale z drugiej strony Widzew ani razu nie zagroził naszej bramce, a o to się wielu dopominało. Ciężko mu było podejść pod pole karne, więc z jednej strony jak rzadko w tym sezonie mało atrakcyjny mecz (bo oczekujemy pięknej gry i dominacji), a z drugiej jak nigdy w tym sezonie nadzwyczaj spokojna i pewna gra w defensywie dająca zwycięstwo. Zależy jak na to patrzeć.
Co do Koseckiego to gawinie on się nie cieszył z bramki oddalającej nas od mistrzostwa, on się cieszył z bramki dającej utrzymanie klubowi w którym grał. To znacząca różnica. A co do jego gry to ja jestem fanem jego stylu gry od początku i szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałem tej zmasowanej krytyki. Był chaotyczny ? Owszem. Zdarzało mu się jeżdżenie po skrzydle bez głowy ? Owszem. Zdarzyło mu się olać grę w obronie ? Jasne, to wszystko było. Tyle, że oprócz tego to jest chłopak, który potrafi zrobić różnicę, a ja takich cenię najbardziej, bo raz, że to oni porywają tłumy swoją grą, a dwa, że to towar nadzwyczaj deficytowy. Gry w obronie, ustawiania, asekuracji można się nauczyć, doświadczenie z każdym kolejnym meczem wiele spraw poprawi ale naturalnej łatwości w dryblingu i szybkości, które w dużej mierze robią z niego właśnie tego gracza robiącego różnicę nie da się ani wyćwiczyć ani nabyć z doświadczeniem, to trzeba po prostu mieć, a Romek to ma. Wczoraj po raz kolejny to udowodnił, minąć 3-4 obrońców i zrobić bramkę z niczego gdy zespół tego najbardziej potrzebuje. Ja uwielbiam takich graczy i więcej im wybaczam. Chociaż ktoś kiedyś mi powiedział, że nie doceniamy "swoich" ludzi. Jakby Łukasik był zagranicznym transferem to po pierwszych meczach w sezonie zachwytów nie byłoby końca jak świetny gracz do nas przyszedł. To samo z Koseckim. Przecież ten chłopak w obecnej chwili wywołuje wielkie poruszenie na trybunach, każda jego otrzymanie piłki na skrzydle podrywa ludzi z siedzisk. Coś w tym niedocenianiu tudzież wymaganiu więcej od "wychowanków" chyba jest.
Trzeciak miał swojego Lewandowskiego, Skorża ma Koseckiego. Tak to trzeba uczciwie ocenić.
A bramka stadiony świata (kolejna na naszym stadionie), dla takich chwil warto żyć (szkoda, że dosyć spora część kibiców jej nie widziała, ale to dobrze, będą mieli nauczkę, że na trybuny wraca się w 46 minucie, a nie 48
Na trybunach było bardzo przyjemnie i momentami głośno, powtórka z meczu z Wisłą.
I jeszcze jedno spostrzeżenie, które powinno nas wszystkich niezmiernie cieszyć, a jest chyba niezauważalne. 4 wychowanków grających w meczu, 3 warszawiaków (tego nie pamiętają najstarsi górale) w pierwszej jedenastce z czego jeden zostaje absolutnie zasłużonych bohaterem, lider. Takiej Legii doczekaliśmy. Czego chcieć więcej ? Ja znam kilka osób, którym owszem zależy na zwycięstwach Legii, ale którym łezka się w oku kręci jak patrzą na grę kolejnego wychowanka klubu i to jest dla nich równie wielki powód do zadowolenia.
@CTP
Słuchajcie, a co tam się działo przy bramkach na Północną?
Nic, po prostu po raz kolejny udowadniano prawdziwość słów morta i "nie zajmowano się piknikami"
Ciekawe czy teraz też ktoś napisze do klubu list otwarty celem wyjaśnienia tej skandalicznej sytuacji na bramkach, stworzenia niekomfortowej sytuacji mogącej "zagrażać zdrowiu kibiców przedzierającym się przez ogromny ścisk, a dodatkowo prowadzić do niebezpiecznych i nerwowych sytuacji"
A ja odnoszę przeciwne wrażenie. Moim zdaniem jedną z ostatnich rzeczy jakiej obecnie brakuje Żyro jest szybkość i siła. Sytuacja z 1 minuty gdzie doskoczył na szybkości o tym może świadczyć, ale takich sytuacji było więcej. We wczorajszym meczu i poprzednim. Wielu rzeczy mu brakuje, naprawdę wielu, ale nie szybkości i dynamiki i kompletnie nie wiem po czym to wnosisz ?
- "Trzeciak miał swojego Lewandowskiego, Skorża ma Koseckiego. Tak to trzeba uczciwie ocenić"
Można określić to i tak. Ja mogę tylko powiedzieć, że obecny Romek i ten z tamtego sezonu to dwaj inni piłkarze, dwaj inni ludzie. Czy sezon temu dałby radę grać tak jak teraz? Szczerze wątpię, nie oznacza to jednak, że się nie mylę. Problemów z małym Romkiem trochę jednak było. Jedno jest pewne, Janek Urban i jego podejście bardzo Kubie pomogły.
- "...kompletnie nie wiem po czym to wnosisz"
Ano po obserwacjach wcześniejszych meczy Michała Żyro. Zdrowego Michała Żyro, oczywiście. Polecam. Mecze z Hapoelem, Ruchem Chorzów i wiele innych (te jednak z wiadomych względów utkwiły w pamięci). Michał już nie
zrywa się tak do podań na wolne pole, nie zostawia przeciwników na dwóch metrach. Miał problemy z przepchnięciem Ceesay'a. Wcześniej takich problemów nie miewał. Obecnie wybiera inne środki, taki jak szybkie oddanie piłki,
podanie do partnera. W obu ostatnich meczach Michał wygrał bardzo mało pojedynków biegowych, mało siłowych,
jak już wspomniałem w obecnej chwili posługuje się innymi metodami gry. To dobrze o nim świadczy jako o zawodniku świadomym, niestety nie pozwala mu używać ulubionych (często wcześniej obserwowanych) zagrań. Dlatego powtórzę, po Michale widać wpływ kontuzji na jego dyspozycję, wystawiania zawodnika grającego na prochach nie rozumiem.
Kolejny mecz gdy przychodzi końcówka i nie możemy utrzymać się dłużej przy piłce. Trochę to niepokojące.
PS. Jeżeli wiadomości się potwierdzą i Żyro przejdzie zabieg/operację 3 grudnia , to na 2 ostatnie kolejki zostajemy z jednym ofensywnym rezerwowym Salinasem/Kucharczykiem. Nie zbyt wesoła perspektywa.
Ciekawe czy Urban nie dostrzega w tej chwili nikogo wyróżniającego się w Młodej czy po prostu nie chce powiększać pierwszej drużyny i czeka na zimowe zgrupowanie by kogoś zabrać
Tak z szacunku dla kibica który przyszedł na mecz i coś mu się pokazać powinno? .No nić to takie przemyślenia z po za mojej głowy
PS
Pisze maila do klubu bo to co wyprawiają ochroniarze to jakiś kosmos. Przy mnie zbeształ dorosłego człowieka tak na oko ok 35- 40 lat za to że sam wprowadził kartę do czytnika. Ponoć to jest zabronione !!! Ja naprawdę pewnych spraw nie pojmuję. Jeśli nawet potrzebuje dokładnie przyjżeć się zdjęciu to ok. Następnie powinien jednak oddać kartę kibicowi i powiedzie słówko proszę a ten włożyć pod skaner. Nie róbmy z wszystkich idiotów.
Odnośnie wejścia na Żyletę. Niestety grypka ubranych na czarno młodzieńców stojąca przy balustradach mocno ograniczała wejście. Trzeba było się przez nich przeciskać, a komentarze do wchodzących to już zwykłe ludzkie chamstwo. Wraca stare ?
Moim zdaniem Radović jest w całkiem niezłej formie, niestety jest jeszcze bardzo chimeryczny. Dobre zagrania przeplata z fatalnymi kiksami. Niemniej jednak coraz przyjemniej się na niego patrzy. Co innego Ljuboja, który jakby faktycznie opadł z sił. Piłka mu odskakuje na znacznie większą odległość (prawie poza zasięg kontroli), nie najlepiej wychodzą strzały. No cóż, mam wrażenie, że po porostu coraz bardziej daje się we znaki zmęczenie materiału.
@ JJ
- "I jeszcze jedno spostrzeżenie, które powinno nas wszystkich niezmiernie cieszyć, a jest chyba niezauważalne. 4 wychowanków grających w meczu, 3 warszawiaków (tego nie pamiętają najstarsi górale) w pierwszej jedenastce z czego jeden zostaje absolutnie zasłużonych bohaterem, lider. Takiej Legii doczekaliśmy"
Nie wiem jakim cudem czytając twój komentarz przeoczyłem tą sentencję. Niemniej jednak nadrobiłem zaległości i podpisuję się obiema rękami. Cieszy mnie to przeogromnie. Cieszy jeszcze bardziej jak patrzę na Młodą Legię, a tam widzę kolejnych "prawie" gotowych do zajęcia miejsca obecnych "gwiazd". Bardzo czekam na powrót Michała Efira, wyglądam Rafała Wolskiego i zastanawiam się jak długo jeszcze będzie przestawiał się z piłki młodzieżowej Bartek Żurek. A przecież w kolejce czekają też Michał Kopczyński i Marcel Gąsior. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
Chciałbym się odnieść do tego, że ochroniarze nalegają na to, aby sami skanowali karty. Mnie to zirytowało, ale nie dyskutowałem z szeregowcem. Porozmawiałem z dowódcą. Wyjaśnił, że kibice powinni wręczać ochroniarzom karty kibica - i same karty osobno, nie w jednym etui z np. dowodem osobistym - ponieważ karta ze zdjęciem jest im potrzebna do zidentyfikowania kibica. Biorąc pod uwagę, że zdjęcia na kartach, które okazywali Prawdziwi Kibice (a nie pazie) dziwnym trafem ulegały zatarciom i uszkodzeniom, potrafię zrozumieć, że ochroniarz chce kartę do ręki i prosi też o zdjęcie czapki.
Po przemyśleniu sprawy dopowiadam jeszcze, że dawanie ochroniarzom wszystkich swoich dokumentów może być wykorzystane przez Prawdziwych Kibiców (a nie jakichś godnych pogardy pikników i paziów), że siepacze bezprawnie kradną dokumenty niewinnym ludziom.
Wystarczy pójść do sklepu papierniczego i kupić sobie etui na kartę na sznurku. Tyle.
Co do meczu, to było jak za Skorży. Ljuboja cofnięty do połowy, nieskuteczny Radović. Jedyną różnicę zrobił Kosecki. Obejrzyjcie akcję bramkową. Ljuboja wycofał się sprzed pola karnego na 30 metr i zdawał się mówić do Koseckiego: oddaj! A Kosecki go olał. Wynik znamy. Ale gdyby któryś z widzewiaków zatrzymał Koseckiego, to - sorki - nie byłoby już napastnika w polu karnym aby przejąć piłkę i zrobić coś więcej z akcją. Ljuboja sam się z niej wyłączył i ruch w kierunku pola karnego wykonał już tylko biegnąc z gratulacjami.
Naprawdę, filmik z tą bramką jest "lekturą obowiązkową" dla epigonów Skorży.
No taki ten Ljuboja już jest i chyba nikt tego nie zmieni. Urban zresztą mówił o tym w tym tygodniu. No, brakuje tego Saganowskiego jak diabli. Jedyna alternatywa, to Kucharczyk ale on ani głową nie potrafi uderzyć ani dograć precyzyjnej piłki. Obecna Legia trochę przypomina tę z wczesnej wiosny, gdy różnicę robił Wolski.
Mimo wszystko statystycznie w lidze lepiej wypadamy póki co bez Sagana niż z nim.
W sumie tak się zastanawiam co by było gdyby trafił do nas napastnik w rodzaju Korzyma, Papadopulosa czy nawet Demjana, czy wtedy okazałoby się, że Urban po prostu potrzebuje do tej swojej pierwotnej taktyki dowolnego napastnika o sensownych umiejętnościach, czy raczej coś 'kliknęło' między Saganem a resztą drużyny na tyle, że mógł wejść od razu do pierwszej jedenastki i okazywać się tak potrzebny.
@ Senator
"Czy ja dożyję czasów gdy moja drużyna zagra dla mnie?"
Senatorze, sądzę że to nie 'lenistwo' Legii, to po prostu polska piłka. Nie jest to produkt atrakcyjny dla masowego odbiorcy, w obecnym kształcie to produkt głównie dla zapaleńców takich jak my.
Czy sądzisz, że dramaturgia meczu z Piastem miała szansę przyciągnąć rzeszę nowych kibiców, czy choćby zatrzymać ich na stadionie? Ja obawiam się że nie - podobnie jak i przebieg meczu z Widzewem prawdopodobnie nie mógł nikogo specjalnie zniechęcić. Decydujące dla oceny atrakcyjności towaru jakim jest mecz piłkarski są czynniki inne niż widziane subiektywnym kibicowskim okiem tempo, w jakim porusza się po boisku dajmy na to Jorge Salinas.
@ JJ
Co do tych momentów poderwania ludzi z miejsc pełna zgoda, takich ludzi potrzeba w Legii, potrzeba w ogóle w piłce. Jeżeli Kosecki ma się stać jednym z nich - szacunek dla Urbana za to, że potrafił dostrzec w nim ten dar. Z tym, że na ostateczną weryfikację powyższego będziemy musieli jednak jeszcze chwilę poczekać, mimo przedniej urody bramy z Widzewem.
Co do tamtej ekspresji, była to dość drażniąca nieroztropność (nie wiedział że jest wypożyczony? że może wrócić do Warszawy? że go nagrywają?), która dołożyła swoją małą cegiełkę do mojego przynajmniej ówczesnego obrazu postaci Koseckiego, natomiast nigdy nie robiłem z zachowań tego rodzaju większego problemu. Piłkarzy należy rozliczać z tego co robią na boisku.
Pomyślcie chwilę po co ktokolwiek był pod Północną....dla ułatwienia relacja Widzewa:
"nas na trybunach ok. 50 osób incognito"
Widzew w piątek nie chciał wygrać. Dobrze, że Legia nie pozwoliła mu zrealizować nawet minimalistycznego celu remisowego.
Biorąc pod uwagę poziom Widzewa, szkoda, że Urban nie wypróbował wariantu z Kucharczykiem na szpicy kosztem Gola.
Nie wydaje mi się aby to było możliwe. Wydaje mi się, że podejście do meczu z Widzewem było bardzo poważne. Rzekłbym nawet pełne obaw. Tak to już w naszej drużynie jest, że po podobnej wiktorii jaką odnieśliśmy w Poznaniu dość ciężko się zmobilizować na mecz z zespołem teoretycznie słabszym. Wydaje się, że Jan Urban chciał zachować
w zespole pełną mobilizację. Oglądając ten mecz po raz drugi ze zdziwieniem patrzyłem jak bardzo skupieni, niestety również spięci są piłkarze Legii. Widać obawy co do tego meczu były i jakiekolwiek eksperymenty nie wchodziły w grę.
Jeśli chodzi o samego Koseckiego, to widzę, że chłopak bardzo mocno pracuje na treningach nad wykańczaniem akcji w stylu Messiego. Już z Lechią pokazał pierwsze przebłyski tego stylu, polecam akcję, gdy strzeliliśmy 2 bramkę - krótkie prowadzenie piłki, które pozwala na strzał, którego moment zwykle zaskakuje bramkarza.
AdamieJ, ja myślę, że Urban próbuje najpierw nauczyć Kucharczyka odpowiedzialnej i dokładnej gry na skrzydle. My potrzebujemy napastnika do ataku pozycyjnego, bo taki zwykle będziemy grali na wiosnę. Popatrz na grę Saganowskiego, który oprócz strzelania bramek wkładał mnóstwo pracy w grę przed polem karnym. Kucharczyk musi się najpierw zmienić mentalnie, żeby zacząć stanowić o sile Legii.
Szedłem na mecz przekonany o tym że przegramy.
Po pierwszej połowie byłem nadal o tym przekonany.
Co więcej nawet po bramce Kosy uważałem że my tego meczu nie wygramy.
Na szczęście Kuciak i indolencja Widzewa (no i oczywiście bramka Kosy) dały nam trzy punkty.
Kolegom piszącym że Widzew nie stworzył zagrożenia polecam obejrzenie tygrysiej parady Kuciaka i akcji bodajże z ostatniej minuty gdzie Widzewiak nie zdążył dobiec do piłki na długi słupek.
Do fanów drewniaków
Natomiast bardzo zmartwił mnie Salinas widać że na dziś to on do gry się nie nadaje.
Co do ochrony to ja tarcia na bramkach mam notorycznie i też się zastanawiam nad napisaniem meila do klubu (Senator może jakaś wspólna akcja). Wkurzają mnie dwie sprawy
1. Zabieranie mi karty kibica (która jest MOJĄ własnością) i wkładanie jej do czytnika tak jak ja bym sam tego zrobić nie umiał
2. Nakaz zdejmowania czapki nie tylko w czasie rewizji ale też przejścia bez czapki xxx metrów żeby jakieś mityczne kamery mogły nagrać moją fizjonomię bez czapki.
Zdaję sobie sprawę że takie a nie inne zabiegi podyktowane są takim a nie innym zachowaniem pewnych grup ale jak będzie - 30 to nie uśmiecha mi się paradować z gołą głową.
http://www.weszlo.com/news/12849-Zyro_zdjety_w_przerwie_po_zenujacej_grze_ale_jest_z_siebie_zadowolony
Pozwól, że znów się powtórzę. Masz jakieś zarzuty wobec dyspozycji zawodnika to spróbuj to wyartykułować, jakoś sprecyzować co w jego grze było nie tak. Pisanie o piłkarzu per drewno nie wnosi zbyt wiele do rozmowy. Na pewno też nie wpłynie na czyjekolwiek zdanie o piłkarzu czy też jego dyspozycji. Zanim jednak napiszesz coś o dyspozycji/występie Michała w meczu z Widzewem mam dobrą radę. Obejrzyj ten mecz, a raczej pierwsze 45 minut raz jeszcze.
Nasz lewy pomocnik nie zagrał może jakiegoś super meczu, nie zagrał nawet dobrego ale… żaden z legionistów tej pierwszej połowy spotkania nie zaliczy do udanych. A Michał należał do tej lepszej części. To On brał udział w naszych najlepszych akcjach (fakt,, nie było ich zbyt wiele). A gdyby umieścił piłkę 10 centymetrów niżej lub wyżej (nad lub pod ręką bramkarza) to pewni o nim by wszyscy pisali, jako o bohaterze tego pojedynku. Nie udało się, ale nie tylko jemu (vide sytuacje Ljuboji). Na pewno jednak robił więcej pozytywnego niż jego vis a vis, czyli Kosecki, który pierwszą połowę przespał kompletnie.
Na drugą połowę Żyro już nie wyszedł. Jednak moim zdaniem nie z powodu dyspozycji tylko taktycznej decyzji trenera. Jan Urban po pierwszej statycznej połówce postanowił zaatakować, zdjął Janka Gola by wprowadzić stricte defensywnego pomocnika, który miał zabezpieczyć tyły w razie kontrataków rywali. Zdjął Michała, bo obaj zawodnicy na lewej flance mieli kartki, kogoś musiał. Wawrzyniaka, obrońcy nie było co ruszać, padło na Żyro. Szczególnie, że ten wydawał się mocno zmotywowany, podchodził ambitnie do każdej piłki i kolejne starcia groziły czerwoną kartką.
Niestety przebieg drugiej połowy pokazał, iż jego zmiennik, Jorge Salinas zagrał co najmniej dwa razy gorzej od Michała. Jedynym bonusem było to, że nie osłabił zespołu liczebnie (przy siłowym stylu gry Żyro było to bardzo prawdopodobne). Niewielka to jednak pociecha. O podaniach „na nos” jakie zanotował Żyro młody Paragwajczyk mógł tylko pomarzyć. O stwarzaniu jakiegokolwiek niebezpieczeństwa pod bramką Widzewa już nawet nie wspomnę. Skąd, więc taka krytyka poczynań Michała Żyro? Wybacz, nie bardzo rozumiem. Chłopak nie zagrał olśniewająco, ale katastrofalnie? Zdecydowanie też nie.
Oczywiście Żyro zagrał wybitne 45 minut jak ja tego dostrzec nie mogłem ??!! Co gorsza jak nie dostrzegli tego inni (w zasadzie wszyscy komentatorzy, trener i większość kibiców) na szczęście dostrzegł to sam zainteresowany i jego główny obrońca.
Co do oglądania jeszcze raz tych 45 minut to nie chętnie ale wystarczy mi to co mam przed oczami ze stadionu.
1. Akcja Legii na prędkości piłka chodzi przed polem karnym Widzewa stoi Żyro tyłem do bramki dostaje piłkę ma ją odegrać i odgrywa tyle że w tak katastrofalny sposób że piłka trafia do przeciwnika.
2. Widzew prawą stroną przeprowadza atak nasz 'bohater' pędzi za zawodnikiem Widzewa i wycina go równo z trawą, chwała bogu Małek nie odgwizduje karnego a brakowało ile 5-10 cm ??
3. Akcja na naszym lewym skrzydle Luboja (któremu ten mecz nie wyszedł ewidentnie) usiłuje coś zrobić z piłką niestety nasz Michałek zamiast wyjść na wolne pole albo choć odsunąć się tak żeby rozciągnąć obronę stoi sobie radośnie i podziwia technikę Lubo.
4. Sytuacja bramkowa (choć tu mam akurat najmniejsze pretensje) zawodnik dostaje genialne podanie i TRAGICZNIE przyjmuje je na klatę piłka ucieka mu do przodu i odbija się dość wysoko stawiając go w zasadzie w przegranej sytuacji. Sam strzał niezły i wiele nie zabrakło żeby trafił do bramki.
I takich akcji było jeszcze kilka aż w końcu nasi stwierdzili że zagrywanie piłek do tak dobrze grającego Michała to zbyt wielkie ryzyko i przestali to robić.
Reasumując koleś jest TRAGICZNY wolny bez czucia piłki ale najgorsze jest to że on podobnie jak ty uważa że gra GENIALNIE.
Ciekaw jestem opinii innych czytelników jak wy widzieliście grę Żyry czy faktycznie jak pisze Monrooe był jednym z lepszych w naszej drużynie czy może tak jak uważam ja był tragiczny i pierwszy do zmiany ??
Odnoszę wrażenie, że opinie innych czytelników w ogóle nie mają dla ciebie znaczenia. Nie mam pojęcia skąd ci się wzięły te epitety "wybitnie" i "genialnie", bo nikt tak nie opisuje gry Żyro.
Może, gdyby kibice w stosunku do własnych piłkarzy używali mniej określeń typu "drewno", to i piłkarzy nie zjadałaby taka presja. A już kompletnie nie pojmuję jak można coś takiego mówić o 20-letnim młokosie, którego właściwy czas dopiero nadejdzie za jakieś 3-4 lata.
Słyszałeś kiedyś o ironii ??
a o hiperboli ??
Zwróć uwagę również że psot mój jest w opozycji do postu Monrooe który uznał Michała za jednego z lepszych zawodników w naszej drużynie co u mnie osoby oglądającej popisy naszego grajka z poziomu trybun wzbudza śmiech pusty i nie do powstrzymania.
Dodatkowo fajnie by było gdybyś miast krytykować mój styl pisarski (wiem wiem tragiczny ale niestety bozia talentu w tej dziedzinie poskąpiła) podał jakiś argumencik lub dwa (wiem dwa to może być trudno) na obronę naszej\waszej super star. A teksty o wieku sobie daruj bo ja na boisku chcę widzieć ludzi którzy umieją grać w piłkę tu i teraz a nie takich którzy mają lat 20 i może (MOŻE) będą umieli za lat 3-5-10.
Jeżeli pytasz o opinię innych to ja przyłączam się w 100% do zadnia Monrooe. Dodatkowo dodam, że zmieniłem mocno swoje zdanie o grze Michała po obejrzeniu tego meczu jeszcze raz i na spokojnie. Już kiedyś pisalem, że na stadionie żyję meczem i nie jestem w stanie na trzeźwo dostrzec wielu elementów. Wielokrotnie zawodnik, którym zachwycałem się na stadionie wypadał dość blado w trakcie spokojnej analizy i na odwrót, piłkarz, któremu wystawiałem kiepskie noty zadziwiająco dobrze grał podczas "replay-u".
Zauważem, że Michał Żyro i Janusz Gol to tacy "ulubieńcy" trybun, którym chętnie przypisuje się winę za kiepskie występy drużny. Zazwyczaj już po pierwszym niecelnym podaniu zaczynają się niepochlebne komentarze kibiców siedzących obok mnie co omija wielu innych zawodników. różnica pomiędzy nimi jest taka, że Michał jest chyba mniej podatny na reakcje kibiców, natomiast Janusz ma chyba słabą psychikę (coś jak P.Giza) i kiedy dobrze wejdzie w mecz zazwyczaj jest OK, natomiast przy spartoleniu na początku kilku zagrań bądź kiksie zaczyna się podawanie do najbliższego zawodnika i gra asekuracyjna, byle nie spieprzyć.
Co do Gola to akurat ja uważam że nie grał jakoś katastrofalnie i nawet się zdziwiłem że go zmieniono w przerwie (co do Michała to był IMO pierwszy do zmiany)
No to chyba musisz odpuścić sobie Legię i zacząć kibicować Barcelonie.
Naprawdę, dziwi mnie twoja postawa i nie mam pojęcia skąd u ciebie takie roszczeniowe podejście. Zwłaszcza, że poziom i klasa obecnej kadry Legii absolutnie nie uprawnia do takiego myślenia. Aż takie masz kompleksy, że wymagasz od Legii golenia całej ligi jak leci? Przecież Urban parę dni temu wyraźnie określił różnicę pomiędzy Legią a resztą ligi jako bardzo małą. Wyraźnie mówił, że aby pokonać zespół spinający się na Legię i parkujący autobus na własnej połowie, to ta różnica musi być dużo większa. Z chwilą przyjścia Urbana, cała zabawa praktycznie zaczęła się od nowa. Ten zespół tak naprawdę dopiero się tworzy i może dopiero w okolicach maja przyszłego roku będzie można mówić wykrystalizowanej kadrze. Urbana i tak można już określić cudotwórcą, bo przejął zespół kompletnie rozbity mentalnie i doprowadził co najmniej do mistrza jesieni.
Kilka razy już to pisałem ale będę powtarzał do znudzenia: cieszmy się z tego, co mamy, bo mamy naprawdę bardzo dużo.
Barcelona to nie moja bajka już wolę Real bo i stołeczny i powszechnie znienawidzony więc czuję analogię.
Czy zespół był rozbity po Skorży to ciężko mi osądzać bo nie mam z piłkarzami styczności. Że Urban robi dobrą robotę to zgodzić nie tylko się muszę ale i chcę co więcej jestem w szoku jak bardzo Urban trenersko się rozwinął (jestem przekonany że przy poprzednim podejściu z Legią zmian nie tylko nie było by w przerwie ale pewnie nawet i w 70 minucie byśmy ich nie doczekali)
Wybacz ja minimalistą nie jestem nie byłem i być nie będę i oczekuje że MOJA Legia będzie "golić frajerów" i "gryźć trawę" w każdym meczu.
A jak czasem to nas ogolą trudno przyjmę porażkę z pokoro jak nie raz przyjmowałem.
Rozumiem że argumenty na obronę Żyro wyszukujesz
Wracając do Żyro, powtórzę to co napisałem - Spokojne obejrzenie powtórki tego meczu pozwoliło mi dokonać korekty. O ile na stadionie wydawało mi się, że grał bardzo słabo, to bez emocji oceniłem go wyżej, zauważyłem udane zagrania oraz odbiory. Nie piszę i nie chcę na siłę pisać, że był to udany mecz tego zawodnika (choćby z tego względu nie piszę o konkretnych "genialnych" zagraniach) ale nie zgadzam się z Twoją opinią o nim. Gdybyś napisał to w kontekście Salinasa to bym się zgodził. Ja u Jorge nie zauważylem niczego, może poza jednym zwodem. Rozczarowała mnie jego szybkość, aktywność i jakaś bojaźliwość jaką wykazywał prze potencjalnym starciem z rywalem.
Zacznę od dwóch spraw. Po pierwsze po raz kolejny w swojej wypowiedzi powołujesz się na mitycznych innych. Co gorsza wywołałeś też do tablicy wyimaginowaną (tak sądzę) opinię trenera. No cóż, ja swojego zdania nie zmienię, zamiast posługiwać się onymi bazuję na własnej obserwacji. Nigdzie też nie znalazłem negatywnej oceny występu Michała popełnionej przez naszego szkoleniowca. Natomiast wcześniejsze zejście Żyro oceniam (tak samo jak w poprzedniej wypowiedzi) li tylko podyktowane względami taktycznymi o których już wspomniałem. Zmieniła się koncepcja gry na drugie 45 minut, Michał musiał zejść. Mało tego, jestem przekonany, że gdyby nie miał na koncie „żółtka” to nadal byłby na boisku.
Po drugie nie mogę zrozumieć w jakim celu wyolbrzymiasz opinie na temat gry Michała. Ani ja, ani tym bardziej nikt z komentujących nie użył przytoczonych przez Ciebie przymiotników. Genialny występ ? Gdzieś Ty to wyczytał, na pewno nie na tej stronie. Z drugiej strony jeśli nasze pokreślenia jego gry przyrównujesz do miana genialny to rozumiem, że powinienem również zastosować tą metodę do Twoich określeń. Wyszłoby, że Żyro zagrał nie tragicznie a słabo i to by się w sumie zgadzało (w pierwszej połowie nikt nie zagrał dobrze).
Odnosząc się natomiast do meritum Twojej wypowiedzi, wymieniłeś cztery przykłady (w sumie trzy) mające świadczyć o słabym występie Michała, niech będą. Dziwi mnie tylko, że na tej podstawie tak bardzo negatywnie oceniłeś jego występ. Jeśli jednak przyłożyłeś taką miarę to co trzeba by zrobić z resztą zawodników? Ileż udanych zagrań w pierwszych 45 minutach miał Kosa? Ileż niedokładnych piłek zagrał Gol i Rzeźniczak? Co mamy powiedzieć o zupełnie indywidualnych wyjściach Wawrzyniaka (jedno z nich zakończyło się ratującym nam tyłek desperackim faulem tuż przed polem karnym…. Żyro). Jak mamy w takim razie ocenić resztę piłkarzy Legii?
Ostatnia sprawa to tendencyjność Twojej wypowiedzi. Bo czy Michał miał tylko te nieudane akcje? Nie zauważyłeś jego kilku bardzo dobrych odbiorów, świetnego podania otwierającego do Radovicia, podania do Ljuboiji? Naprawdę nic dobrego Michał w tym meczu nie zrobił? Wybacz ja to widzę inaczej. Co nie znaczy, że oceniam jego występ jako dobry. Raczej średni, mógł a nawet powinien zaprezentować się lepiej. Na pewno jednak nie zagrał tragicznie, tego jestem pewien.
Ta trener zdejmuje zawodnika w przerwie a ty mówisz taktyka bo miał żółtko. I co ja mam powiedzieć ?? jak mam cie przekonać ?? może spróbuję tak zastanów się ilu zawodników wchodzi do szatni z żółtą kartką i wychodzą z niej na boisko. Jasne że Urban nie powie że Michał grał tragicznie (bo i po co w końcu zmienił go w PRZERWIE więc po co ma go dobijać). Co do innych to wybacz zachęcam ich do powtórzenia tego co wówczas mówili ale jeśli nie będą chcieli to ja tym bardziej nie czuję się władny.
Czyli znów twoja opinia jest taka że zagrał poprawnie (ale co zorbił dobrze to już nie powiesz) a moje konkretne przykłady to są oderwane od rzeczywistości. Gratuluję obiektywizmu całe szczęście Urban oszczędził nam "przyjemności" oglądania naszego "Bohatera" w drugiej połowie co jak myślę jednak zbliża go do mojego poglądu na jego boiskowe dokonania.
Tak, tak wiem Urban zdjął jednego z najlepszych Legionistów z boiska żeby zaskoczyć Widzew.
Ogólnie panuje ostatnio trend, że Żyro jest zły, niedobry i ma pełny bak sodówki. Nawet jego wypowiedź jest cytowana we fragmencie wyjętym z kontekstu.
Rozumiem ,że nie ma techniki Wolskiego, szybkości Koseckiego i takiej jak oni przebojowości ,ale też ma swoje zalety.
Drewno tylko ciekawe ilu zawodników przy 190cm porusza się szybciej i lepiej.
A i na koniec. Tak Żyro jak na swoje umiejętności zagrał średnio-słabo. Ale jak w takim wypadku ocenić Ljuboje ? Bo dla mnie tym razem bardziej przeszkadzał.
Wyobraź sobie, że nie przyszedłem na świat po to by przekonać Ciebie o zajebistosci Michała Żyro. Szczerze, średnio mnie interesuje jakie prywatnie masz o nim zdanie. Wdałem się w dyskusję bo nie lubię stronniczości, a tak oceniam Twoją postawę wobec tego chłopaka. Zresztą nie tylko Twoją, jesteś modelowym przykładem, że tak powiem. Chcesz robić z niego drewniaka - rób. Twoja sprawa, naprawdę.
Niemniej jednak zastanów się przez chwilę po co? O co w tym wszystkim chodzi? Żyro ma być odzwierciedleniem Twojej frustracji słabością tego zespołu? Ostatecznym powodem wszystkiego co złe? Negujesz wszystko co przemawia za talentem tego młodzieńca i nadinterpretujesz lub przywłaszczasz wszystko co może potwierdzać Twoją wizję.
Sam przed chwilą wyraziłeś zdziwienie zdjęciem Janka Gola, nie do końca rozumiejąc czemu trener to zrobił. Jednak wobec ściągnięcia Michała masz pewność – jest dziadem! Brzmi Twoje oskarżenie. Ok, niech będzie i tak.
Ja już napisałem, że w moich oczach zdjęcie zarówno jednego piłkarza, jak i drugiego było podyktowane zmianą taktyczną. Potrzebne było zabezpieczenie tyłów, wszedł Łukasik. Zawodnik, który w przeciwieństwie do Gola jest bardziej defensywnym graczem. Potrzeba było zamknąć lewą flankę, musiał zejść jeden z „lewych” bo obaj mieli kartki. Zostawienie ich na boisku groziłoby czerwienia i… być może tragicznymi skutkami. A przecież to tą stroną atakował Widzew (sporadycznie ale jednak).
Nie chcesz, nie przyjmuj tego do wiadomości, nie musisz. Ja tylko wiem, że jak Ljuboji odskoczy piłka nikt nie rwie włosów z głowy. A na trybunie słychać – „trudno”. Jak odskoczy Żyro wyrok jest jeden – „drewno”. Jak Ljuboja zagra super piłkę (jak podanie do Michała w pierwszej połowie) widać uśmiechy – „To nasz Ljubo, On tak gra”. Jak Żyro zagra genialną piłkę na nos (do Radovicia i do Ljuboji w pierwszych 45 minutach) to niesie się pomruk – „ale fuks”. I nikomu nie przeszkadza, że ten fuks wciąż się powtarza, bo przecież z Lechem tez miał przynajmniej dwie genialne piłki (asysta i prawie asysta do „Kucharza”).
No cóż, jak już nie raz powtarzałem, każdy widzi futbol inaczej. Każdy po swojemu.
No powiem ci teraz to mnie rozbawiłeś rozumiem że kreujesz się na miejscowego guru taktyki ale coś tym razem chyba się zagalopowałeś.
Sugerujesz mianowicie że trener Urban dokonał zmian na bardziej defensywne po połowie w której Widzew 3 strzały na naszą bramkę??
U powiem ci że ten Urban to murator jakich mało w naszej lidze gramy na własnym boisku z mocno przeciętną drużyną która muruje się do przerwy 0:0 a Urban ciach wzmacnia w przerwie defensywę.
Ja się nie znam na taktyce tak dobrze jak ty ale coś mi się wydaję że chyba było inaczej.
Porównywanie Żyro z Luboją to jak cytując klasyka "porównywanie gówna z czekoladą" ale skoro się upierasz proszę bardzo Luboja strzelił 9 bramek tylko w tym sezonie i daje nam pewną nieobliczalność w ataku Żyro strzelił bramki 2 i nie daje nam zbyt wiele ani w ataku ani w obronie.
A co do mojej rzekomej stronniczości i nie lubienia Żyro to oświadczam że jeśli kogoś nie lubię w Legii to Gola bo dla mnie od początku jest to zawodnik który MENTALNIE nie pasuje do naszego klubu.
A jako ciekawostkę napiszę Wam,że np. od jednego ze swoich kolegów -kiboli z Lechii Gdańsk jedyny sms o tematyce czysto piłkarskiej jaki dostałem na przestrzeni ostatnich lat to własnie ... zachwyty nad grą Żyro po jednym z meczów Legii
Tak więc czasami ta kibolska dezynwoltura odośnie pasjonowania sie piłką, może przybierać różne oblicza. Fakt, że ta skrajnie manifestowana, odżegnujaca się od futbolowej pasji, obecnie może wzbudzać ironiczny uśmiech, gdy wznoszone jest hasło: "Piłka nożna dla kibiców!"
Co do sporu, zakładam że każdy ma swoich bardziej i mniej ulubionych piłkarzy, przyznaję, że ja za specjalnym admiratorem talentu Kuby Koseckiego na ten przykład nie jestem, ale jeżeli będzie mi udowadniał, że sie myliłem, super. Co do Żyry, czy będzie piłkarzem na miarę reprezentacji, również nie miałem przekonania, a za takiego uważałem choćby Kucharczyka, któy obecnie dobrej "prasy" raczej nie ma. Jest tu jednak niezawodny, obiektywny sędzia, przy tego rodzaju dylematach, sporach, to czas. Żyro będzie graczem podstawowej jedenastki i dzięki niemu Legia zdobędzie tytuł i awans do Ligi Mistrzów, a sam piłkarz dzięki prezentowanej formie awansuje jeszcze do kadry, to Forever, znajdzie się w sytuacji, w jakiej niemalże ja jestem obecnie względem Koseckiego. Trzeba będzie się bić w piersi. Przypisywany przez zwolenników talentu potencjał się nie rozwinie, Forever zdobędzie przeświadczenie, że w swoich przewidywaniach się nie mylił, to znaczy to przeświadczenie juz jest nabyte, zostanie tylko utwierdzone!
Mimo wszystko oby iocosus względem Kuby i Forever wobec Michała się mylili.
Co do zmian taktycznych, to wyjaśnił je Mistis na samym początku komentarzy, w drugiej połowie graliśmy 4-1-4-1 lub uwzgledniając cofającego się Ljuboję 4-1-5. Łukasik starym wzorem był podwieszony między formacjami, Furman grał przed nim. Tak więc choć został wprowadzony piłlarz defensywny, taktyka została zmieniona na ofensywniejszą, w sumie i tak zadecydowała indywidualna akcja tego, który mi udowadnia, że potencjału piłkarza okreslić nie potrafię, czyli żem głąb, oby z Forevera głąba uczynił Żyrko.
Ależ ja z chęcią odszczekam wszystko co o Żyro mówiłem/pisałem niech on tylko da mi taką możliwość.
A na razie skoro jego gra to męka dla mych oczu będę nawoływał żeby mecze oglądał z poziomu trybun.
Wybacz, nie rozumiem po co przechodzimy na jakieś personalne przytyki. Nie wydaje mi się abym stosował podobne metody dyskusji. Nie zauważam też mementu w którym staram się kreować na cokolwiek. No chyba, że w Twoich oczach tak wyglądają wszyscy komentatorzy przedstawiający po prostu swoją wizję. No cóż, już kilka razy powtarzałem i powtórzę raz jeszcze - piszę o tym co widzę. Jest to moja wizja i nie ma się ona nijak do tego co mogą widzieć inni uczestnicy dyskusji. Ba, jeśli piszący tu komentujący pewne sprawy widzą inaczej jest to przyczynkiem do wymiany zdań, w trakcie których dopiero okaże się (lub nie) czyja wizja jest bliższa prawdy (niestety nie zawsze jest to moja wizja). Czy w tym są jakieś zapędy do bycia jakimkolwiek guru? jak kto woli, ja ich nie widzę.
Natomiast co do taktyki to cieszę się, że udało mi się ciebie rozbawić, niemniej jednak nie rozumiem czemu pisząc o modyfikacjach w składzie jakie zaszły w trakcie przerwy meczu z Widzewem mieszasz zmianę taktyczną (o której pisałem) ze zmianą defensywną (o której nic nie wspominałem). Czemu został wprowadzony Daniel Łukasik pisałem już wcześniej, wskazując, że wbrew pozorom wprowadzenie defensywnego „Miłka” miało pozwolić na bardziej ofensywną grę zespołu. We komentarzu powyżej jeszcze lepiej wytłumaczył to Iocosus (słusznie zresztą wskazując wcześniejszy wpis mistisa). Aby to jednak miało sens trzeba było zabezpieczyć nie tylko środek pola, ale również boki. Niestety ciężko tego dokonać z dwoma „żółtymi” graczami (I Żyro i Wawrzyniak mieli już po kartoniku tego koloru). Aby nie ryzykować „czerwieni”, jeden z nich zejść musiał. Zszedł Żyro, czemu? też to tłumaczyłem w jednym ze wcześniejszych wpisów.
Odnosząc się do różnic w reakcji na poszczególne zagrania graczy Legii (abstrahując od przyjętej przez Ciebie formy dyskusji) wygląda na to, że kompletnie się nie zrozumieliśmy. Jednak nawiązując już do Twoich słów po raz kolejny jestem zmuszony poprosić abyś i tym razem dostępnych danych nie stosował wybiórczo (w moich oczach tendencyjnie). Danijel Ljuboja rozegrał w tym sezonie 18 spotkań (1488 minut co daje ponad 16 całych spotkań) i strzelił 12 bramek oraz zaliczył 3 asysty. Natomiast Michał Żyro brał udział w 15 spotkaniach (718 minut, co daje prawie osiem pełnych meczów), w trakcie których strzelił 5 bramek i miał 4 asysty.
Jak widać młody piłkarz Legii grał zdecydowanie mniej (o połowę) niż nasz stary gwiazdor, ale jego bilans wcale nie jest najgorszy. Oczywiście nie mam zamiaru twierdzić, że Michał zasługuje na „pomnik”, ale… zdecydowanie nie zasługuje na Twoje stwierdzenie, iż (pozwól, że zacytuję) – „nie daje nam zbyt wiele ani w ataku ani w obronie”.
Pozwolę sobie też przypomnieć, że rozmawiamy o zawodniku który z niezrozumiałych dla mnie względów tą rundę gra z niezaleczoną kontuzją. Biorąc udział w co drugim treningu, często grając na środkach przeciwbólowych.
Po raz kolejny nie apeluję o nic więcej niż odrobina obiektywizmu.
----------------------------------------------------------------------
Potrzebne było zabezpieczenie tyłów, wszedł Łukasik. Zawodnik, który w przeciwieństwie do Gola jest bardziej defensywnym graczem. Potrzeba było zamknąć lewą flankę, musiał zejść jeden z „lewych” bo obaj mieli kartki.
----------------------------------------------------------------------
Co do Luboi i statystyk to nadużycia ty wprowadzasz no chyba że porównasz bramki Luboi do bramek Żyro wbitych Okocimowi Brzesko (mecz w którym większość naszych podstawowych zawodników nawet z ławki nei wstało)
Rozumiem że fajnie wyglądają statystyki tak przedstawione ale one zakłamują rzeczywistość i tyle w temacie.
Co do apelu o więcej obiektywizmu to rozumiem że kierujesz go przede wszystkim w swoją stronę bo jasno widać że tak dobierasz fakty jak ci to pasuje.
Dodam jeszcze że sprawdziłem sobie tu i uwdzie jakie to oceny za mecz zebrał "jeden z lepszych graczy Legii" otóż wyobraź sobie że Żyro był tam oceniany najgorzej albo był prawie najgorzej (Golowi udało się go wyprzedzić). Ale to pewnie zmowa i spisek żeby nasz gwiazdę zdołować.
I jeszcze słowo co do kontuzji - jeśli ma kontuzję to niech się leczy a jak wychodzi na boisko to ma grać a nie udawać.
No cóż widzę, że wybiorczość stosujesz nie tylko w stosunku do oceny poszczególnych piłkarzy, niestety zaczęła przenikać również do naszej dyskusji. Jeśli już zadałeś sobie trud by wynaleźć odpowiedni fragment (oczywiście potwierdzający Twoją wersję) to czemu nie przytoczyłeś całości opisywanego przeze mnie zagadnienia ? A przecież
ja już w pierwszym poście do Ciebie napisałem:
- "Jan Urban po pierwszej statycznej połówce postanowił zaatakować, zdjął Janka Gola by wprowadzić stricte defensywnego pomocnika, który miał zabezpieczyć tyły w razie kontrataków rywali"
W późniejszych swoich wypowiedziach, wchodząc w szczegóły tej zmiany już nie widziałem potrzeby powtarzać się by po raz kolejny tłumaczyć po co było to zabezpieczenie tyłów.
Co do "statystycznych" nadużyć... no cóż masz prawo sądzić, że lepiej jest nie podawać danych w ogóle (a raczej podawać je niepełne), niż przedstawić je "na sucho" bez analizy. Ja jestem zwolennikiem tej drugiej strony. Niech inni rozstrzygną czy bramki strzelane przez Michała Żyro takim zespołom jak Okocimski, Matalurg Lipawa, czy Podbeskidzie mają większą czy mniejszą wartość niż bramki Ljoboji z Piastem, Pogonią, czy SV Ried. Nie mnie to oceniać, wiem natomiast jedno, ja na pewno nie napisałbym, że którekolwiek z nich nic nie wniosły do gry zespołu. Ty jak widać uważasz inaczej, masz do tego pełne prawo.
- "Co do apelu o więcej obiektywizmu to rozumiem że kierujesz go przede wszystkim w swoją stronę bo jasno widać że tak dobierasz fakty jak ci to pasuje"
Wiesz co pozwól, ze tym cytatem skończę naszą dyskusję.
Skaba - Rzeźniczak, Jędrzejczyk, Suler, Wawrzyniak - Kucharczyk, Kopczyński (49' Łukasik), Vrdoljak, Furman, Żyro - Saganowski (63' Żurek)
A słyszałeś takie powiedzonko są "kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki" Zaraz się okaże że statystycznie najczęściej bramki strzela jakiś ogórek który wszedł na 10 min i strzelił bramkę.
Ktoś napisał że czas zweryfikuje naszą dyskusję i ja z przyjemnością za rok przyznam się do błędu (choć niestety wydaje mi się że nie będę musiał)
- "No i Panowie mamy paradoks. Artykuł z Kosą w tytule a największa dyskusja o Żyrce."
Wiesz co, może dlatego, że z Kubą Koseckim jest chyba jeszcze większy problem niż z Michałem Żyro. Na szczęście
dla "młodego Romka" jego zagrania nie przyciągają takiej uwagi jak w przypadku jego młodszego kolegi. A nawet jeśli, to skutecznie są maskowane poprzez strzelone bramki. A, że poza tymi bramkami często nie ma za co chłopaka pochwalić... no cóż, bywa. Pewne natomiast jest jedno, wpływ na wyniki tego zespołu, młody "Romek" ma przeogromny. I choćby dlatego ma spokój i możliwość dalszego rozwoju bo co by o chłopaku nie mówić to jeszcze daleka przed nim droga do zostania klasowym piłkarzem. Jak to napisał Gawin: - "Tylko nie spoczywaj na laurach chłopaku!"
Fujka, ale tam przeklinanie było, 10 razy głosniej niz doping dla Legii
strasznie sie to ogląda na spokojnie w domu, weźcie sie Panowie zmobilizujcie bo to jest dramat co się wyprawia
Powiem ci że już się bałem że coś ci się stało
Bo już na stadionie w myślach widziałem twoje posty o chamstwie i zwyrodnieniu
A poważnie niestety część trybun stwierdziła że mecz bez "pozdrowień" czy wyzwisk to nie może się odbyć.
Szkoda ale mam nadzieję że z czasem im przejdzie
A jak tam wasz protest i mityczne negocjacje podziel się swą wiedzą
WielkieLegiony - ale do tego bluzgania z tego co właśnie słyszę w tv nikogo nie trzeba było mobilizować
uważam,że jak piknik chce przyjść na mecz i oglądac go bez darcia gęby to idzie na własciwą trybune i ma pełne oraz święte prawo do podziwiania meczu a nikt nie ma prawa od niego wymagać dopingu gdyż nie pcha sie na Żyletę tylko na swoją trybunę
Oczywiscie teraz jest nieco inaczej bo część nie tyle kibiców Legii co antykibiców legijnych kiboli postanowiło to zmienić i udowodnić, że "my w 50 czy też 100 zastąpimy Żyletę"
PS. ale śliczne "łódzka kurwa aejaejao" na 50 głosików płynie z ekranu
To jeżeli ja dobrze rozumiem, teraz doping jest nie dla drużyny, co dla udowodnienia, że obecni na stadionie są w stanie zastąpić Żyletę. Ciekawa teza. Pozostaje pytanie, kiedy i który doping jest robiony dla zagrzania Legii do walki o zwycięstwo ?
Inna sprawa, że w takim razie, dopingując czuję się zmanipulowany ... Cholera drzeć japę na Ruchu czy nie ? Chciałbym pomóc drużynie ale z drugiej strony, dopingując ją jest mnie, niezależnego obywatela, mniej jakby.
Mityczne dotyczyło tego że jakaś gazeta napisała a ty zaprzeczałeś więc jakieś mity były
No właśnie 50-100 osób robi bydło a zakazów nima
Miejmy nadzieję że się im znudzi i będzie doping spontaniczny i w miarę kulturalny
Chcesz to dopinguj ale Ty chcesz przekształcić Wschodnią/rodzinną w drugą Żyletę a to według mnie nie ma sensu bo inny typ kibica na nich zasiada
Mam nadzieję,że te "kibolskie" bluzgi to nie Twoja robota
Forever - teraz to ogólnie sie poprawiło i kilka tysiecy dzieci można wpuścić i zniżki 50% na silvera, ogólnie jest lepiej więc gdzieżby jakieś tam zakazy
dlatego właśnie próbuję zrozumieć. Napisałeś: Oczywiscie teraz jest nieco inaczej bo część nie tyle kibiców Legii co antykibiców legijnych kiboli postanowiło to zmienić i udowodnić, że "my w 50 czy też 100 zastąpimy Żyletę" stąd moje pytanie czy ich doping jest dla drużyny czy dla udowodnienia swojej tezy ? I dalej, czy w związku z tym, ja, jeżeli dopinguję nie jestem zmanipulowany przez tę grupę. Ty wiele rzeczy wiesz, ja wielu rzeczy nie rozumiem i nie wiem dlatego to ja pytam Ciebie. To chyba dość logiczne, choć z drugiej strony skoro ja nie rozumiem i generalnie mało ogarniam, to może jednak nie jest logiczne. Ty wiesz lepiej to sam oceń.
I jeszcze kilka słów wyjaśnienia.Czy ja chcę przekształcić Wschodnią/rodzinną w drugą Żyletę ? Nie. Ja będę się cieszył kiedy jak największa ilość kibiców na stadionie będzie darła ryje dopingując Legię ale przekształcanie nie ma zupełnie sensu. Powinieneś wydedukować, że nie chcę przekształcać innych trubun w Żyletę. Gdybym chciał to byłbym członkiem tej grupy "antykibiców legijnych kiboli" a wówczas wiedziałbym czy doping jest dla drużyny, czy dla udowodnienia, że obecni na stadionie są w stanie zastąpić Żyletę i nie zadawałbym tego pytania Tobie.
Kibolskie bluzgi to nie moja robota. Jestem na meczu z moimi synami i jakoś głupio byłoby mi przy nich rzucać mięsem, choć czasem ma się ochotę
Czemu nie dziwią mnie twoje prowokacje o bluzgach ? Już nas swoimi problemami sprzed tv z tym związanymi uraczyłeś przy okazji meczu z Wisłą i myślałem, że na tym koniec, a tu jednak za spokojnie było, więc trzeba udowodnić, że jednak pikniki się Wami zajmują. 5 dni po meczu gdzie nikt się nie zajmował Wami,a dyskusja dotyczyła Żyro, Koseckiego i całej reszty ty nagle sobie przypominasz o tym co słyszałeś w tv i wywołujesz do tablicy inne osoby. Oczywiście należałoby to olać i pozostawić bez komentarza, ale doskonale zdajesz sobie sprawę, że różnie ludzie reagują i zapewne część nie pozostawi tego bez komentarza. Tak też się stało, mission complete. Inna sprawa, ze sam się w tym gubisz, bo raz piszesz, że pikniki bluzgają na potęgę (i więcej osób bluzga niż dopinguje czy, ze do bluzgów nie trzeba nikogo mobilizować), a za chwilę piszesz o 50 osobach bluzgających przy 12,5 tyś na stadionie. Ale nieważne, przecież gdyby chcieć prostować rzeczy które wypisujesz i wyłapywać nieścisłości/półprawdy to człowiek nic innego by nie robił.
Widzisz najpierw stwierdzasz, że pikniki się Wami zajmują (co jest nieprawdą, ale niech będzie), a za chwilę sam prowokujesz, żeby się Wami zająć. Wyśmiewasz ("10 razy głośniejsze bluzgi niż doping"), drwisz("bluzgi, gwizdy i cisza na przemian"), obrażasz("antykibiców legijnych kiboli") i mówiąc kolokwialnie "szukasz zaczepki" w tym kierunku.
Już możesz zacząć wyrażać swoje oburzenie i drwić, że 1,5 tyś kibiców Ruchu przekrzyczało łamistrajkowe pikniki, że były bluzgi i co tam sobie jeszcze chcesz. Przecież wszyscy wiemy, że cokolwiek się wydarzy to ty i tak swoje usłyszysz w tv, a opinię o tym co się dzieje i będzie działo na stadionie masz wyrobioną od 1 dnia protestu.
Dziwi mnie tylko jedno, że do Ciebie naprawdę nie dociera, że osoby, które chodzą na stadion (większość) mają tak naprawdę głęboko w nosie twoją i kogokolwiek innego opinię o jakości dopingu i inne rzeczy z tym związane. Serio zrozum, ze Ci ludzie nie startują w konkursie na najgłośniejszych kibiców, nie śpiewają ku chwale oglądaczy tv ani tym bardziej nie obchodzi ich co o nich powiedzą kibice/dziennikarze w całej Polsce. Oni tam chodzą dla Legii i dla swojej dobrej zabawy. A wyznacznikiem czy dobrze się bawili jest ich własne poczucie, a nie standardy wyznaczane przez "grupy kibicowskie". Śpiewają kiedy mają ochotę, kiedy widzą potrzebę wspomożenia piłkarzy, z potrzeby wyrażenia emocji i z pewnie kilku innych powodów. Ale generalnie zasada jest jedna: mają w danej chwili na to ochotę. Nie robią tego, żeby zrobić komuś na złość, nie robią tego, żeby kogoś zadowolić, nie robią tego, żeby się pokazać, nie robią tego, żeby ich chwalono czy wreszcie nie robią tego, żeby pokazać wyższość, więc uwierz mi, że po większości osób twoje szpile które próbujesz wbijać totalnie spływają. Trafiasz kulą w płot, bo kierujesz je do osób które kompletnie nie jarają się takimi zabawami. Tak jak nie ruszały ich zarzuty o jedzeniu kiełbasek czy siedzeniu w czasie meczu.
Muszę jeszcze przyznać, że jedno mnie rozbawiło w twoim tekście (zapewne przypadkowo, ale wyszło zabawnie):
strasznie sie to ogląda na spokojnie w domu, weźcie sie Panowie zmobilizujcie bo to jest dramat co się wyprawia
Okazuje się, że "Wy" dopingujecie i robicie atmosferę dla ludzi siedzących przed tv hahaha. Naprawdę o to Was nie podejrzewałem, ze głośno się śpiewa, żeby zadowolić ludzi przed tv i "niestrasznie" im się to oglądało
Fanem Żyro nie jestem i prawdopodobnie już nim nie zostanę. Nie ukrywam jednak, że geneza mojej niechęci jest trochę inna. Michał dostał mnóstwo talentu piłkarskiego (umiejętność dostrzeżenia partnera, koordynacja) przy swoich imponujących warukach fizycznych (wzrost, siła, szybkość krótkodystansowa, przyspieszenie), poparł to sensowną pracą na treningach (świetna technika użytkowa na tle naszej ligi, a na tle dryblasów w naszej lidze wręcz wyjątkowa), po czym koncertowo to kładzie w "jedynce" z powodu (dla mnie chyba wyłącznie) głowy - lub nawet jeszcze węziej: charakteru (żeby temat zakończyć - jego braku).
W tym sensie absolutnie nie mogę się zgodzić z Forevr(L), że Żyro to drewniak. Chłopak grać umie i według mnie pokazał to już nie raz. Natomiast do białej gorączki doprowadzają mnie ludzie, którzy potencjał mają wręcz bajeczny, a głowa im nie pozwala go wykorzystać. Brakuje im motywacji, żeby docisnąć na treningu; brakuje im charakteru, żeby docisnąć przeciwnika; brakuje im koncentracji, żeby grać równo i blisko swojego potencjału; wreszce brakuje im samozaparcia, żeby ne plakać, tylko zacisnąć zęby i z... W tym sensie moje uczucia względem Michała wydają się być dla odmiany bardzo bliskie Forever(L), który żywi do niego absolutnie irracjonalną niechęć ;D
Dla mnie Żyro to pierwszy (razem z Jędzą) kandydat do sprzedaży - w sensie jego stosunkowo łatwej zastępowalności (bardziej nawet niż Jędza) i możliwej do wydobycia kasy (młody, perspektywiczny, bramkostrzelny według statystyk, pewnie lepiej nieco się pokaże w mniej fizycznej lidze). Ciekawe jaki udział w jego grze (zarówno fakcie wyjścia w pierwszym składzie, zmiany w przerwie, jak i poziomie gry) miała obecność skautów na trybunach?
Wreszcie ploteczki o braku wyprzedaży w przypadku utrzymania "kufelka" ;p przez Legię cieszą tym bardziej, że my tę rundę zagralismy bez Wolskiego i Efira, po połowie bez Sagana i Ivo, z ciągle obitym Ljubo. Zaryzykuję tezę, że powrót tych piłkarzy, nawet przy sprzedaży Żyro, oznaczałby faktyczne wzmocnienie składu. W Legii, po potarganiu tyloma doświadczeniami, trudno być optymistą, ale jakoś tak czuję, że po Ruchu wyjdzie trochę słońca...
Ktoś zna jakieś insajderskie ploteczki o Saganie i Traore? Może Morcie u Was coś ciekawego w tym temacie było słychać?
Ja nie twierdzę że Żyro nie ma talentu (bo nie jestem w stanie tego ocenić) ja natomiast piszę to co widzę a widzę że gość gra tragicznie i strasznie mnie irytuje że ktoś pisze że Żyro zagrał dobrze jeśli widać było że zagrał tragicznie.
Ja wiem że na tym forum są ludzie którzy znają się na piłce 100 razy bardziej niż ja ale kurcze ja też coś potrafię dostrzec a jak jeszcze do tego czytam wszędzie (po za wpisami paru osób z tego forum) że to był bardzo słaby występ Żyro to zaczynam uważać że to jednak ja mam rację a nie Monrooe i spółka (mimo że pewnie wiedzą piłkarską przewyższają mnie wielokrotnie)