- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Dominacja
Lekko, łatwo i przyjemnie zakończyliśmy jesień na swoim stadionie. Ruch Chorzów nie miał w starciu z Legią żadnych szans, a wynik 3:0 można uznać za najniższy wymiar kary. Przyjezdni, którzy w zeszłym sezonie byli zaliczani do ścisłej ligowej czołówki, przez 90 minut dzisiejszego meczu zdołali oddać jeden celny strzał na bramkę Kuciaka.
Mecze takie jak dzisiejszy przypominają o czasach, których powrót marzy się z pewnością wielu z nas. O czasach, w których przeciwnicy przyjeżdżający na Łazienkowską mogli myśleć głównie o tym, żeby grająca na luzie Legia nie wbiła im przypadkiem zbyt wielu bramek. Co prawda Ruch wyszedł na boisko w składzie deklarującym raczej chęć kąsania nas atakami przy każdej nadarzającej się sposobności, niż zamiar prowadzenia zaciekłej obrony na własnej połowie, ale wszelkie ewentualne ambitne zamierzenia chorzowian musiały zostać poddane błyskawicznej weryfikacji, na boisku oglądaliśmy bowiem jednostronne widowisko i prawdziwą przepaść w jakości gry obu drużyn.
Weźmy takiego Artura Jędrzejczyka, który wygrał bodaj wszystkie indywidualne pojedynki na swojej flance, całkowicie miażdżąc fizycznie Andrzeja Niedzielana. Albo Miro Radovicia, który przyjmował futbolówkę z imponującą wręcz gracją, następnie z dziecinną łatwością gubiąc efektownymi balansami ciała zupełnie biernych przeciwników. Spójrzmy na Dominika Furmana, który dwa tygodnie temu udzielił srogiej lekcji futbolu Karolowi Linetty'emu, a dziś rozprawił się z kolejnym młodzianem, dystansując Filipa Starzyńskiego przede wszystkim pod względem wpływu na grę swojego zespołu i boiskowej inteligencji. Przy praktycznie każdym nazwisku piłkarza Legii można byłoby dziś śmiało postawić plusik, przy każdym zawodniku Ruchu, pomijając solidnie wykonującego swój fach Peskovicia, minus.
Kuba Kosecki obie bramki strzelił po asystach nieporadnych, spanikowanych defensorów gości, a gdyby nie rzeczony Pesković, być może już dziś dogoniłby Danijela Ljuboję w klasyfikacji strzelców. Mindaugas Panka powinien zarobić w pierwszej połowie aż trzy żółte karki, a Żeljko Djokić wylecieć z boiska z czerwoną kartką już za swój pierwszy ukarany kartką faul, kiedy wykonał wślizg z butem na wysokości kolana przeciwnika. Nawiasem mówiąc, gwiazda Djokicia nie od dziś świeci jasnym światłem na osobliwym firmamencie złożonym z ligowych brutali, nie od rzeczy byłoby, żeby sędziowie odważniej reagowali na wyczyny bośniackiego obrońcy.
Oczywiście, z naszej strony Inaki Astiz mógł wykazać się większym rozsądkiem i nie prosić się o czerwoną kartkę. Jasne, przy kilku atakach minimalnie zabrakło nam precyzji lub umiejętności podjęcia odpowiedniej decyzji w optymalnym momencie, gdyby nie te drobne defekty na poziomie realizacyjnym, rozbilibyśmy pewnie Ruch pięcioma lub sześcioma bramkami. Nie da się również ukryć, Danijel Ljuboja, mimo ewidentnej utraty sił, nadal nie czuje na plecach oddechu Michała Kucharczyka w rywalizacji o miejsce na naszej szpicy. Ale to wszystko w niczym nie zmienia faktu, że zagraliśmy dziś po prostu wyśmienite spotkanie. Dobra robota Panowie.
Znamienna jest ewolucja taktycznego pomysłu na Legię spłodzonego w głowie Jana Urbana. Przejście od ustawienia z Danielem Łukasikiem, osamotnionym na pozycji defensywnego pomocnika, przed którym mieli operować Ljuboja i Rado, do dzisiejszego ustawienia z aż trzema środkowymi pomocnikami i Kubą Koseckim dynamicznie wchodzącym w pole karne pod nieobecność fachowo przetrzymującego piłkę w środku pola Ljuboji. Kolejny dowód na to, że w piłkę nie grają strzałki wyrysowane na tablicy podczas przedmeczowej odprawy, a mięśnie i głowy zawodników.
Nie oszukujmy się, sezon układa się dla nas póki co perfekcyjnie. Nasi teoretycznie najgroźniejsi rywale gubią punkty na potęgę, a my spokojnie i konsekwentnie powiększamy swoje konto. Oczywiście tytuł 'mistrza jesieni' znaczy dokładnie tyle co nic, w zasadzie uważam medialne przypisywanie nam tego bezwartościowego miana za mocno irytujące, ale wymierna punktowa przewaga nad resztą stawki stanowi już bardzo konkretny zysk z kończącej się rundy jesiennej. Przydałoby się zakończyć tę rundę jeszcze jednym mocnym akcentem, w najbliższy piątek we Wrocławiu. To może być frapujący mecz. Śląsk w tej fazie sezonu gra lepiej niż wskazują na to jego wyniki (za mecze z Wisła i Jagiellonią mógł mieć pięć punktów więcej), a w meczu z Lechem wyglądał na ekipę dojrzałych mężczyzn, którzy udzielili lekcji kompletnie zagubionym młodzianom. Z naszą młodzieżą chyba tak łatwo już im nie pójdzie.


11 tyś kibiców mnie osobiście cieszy i ten bęben na północnej. Brawo chlopaki za odwagę, dziś Was jeszcze przegonili ale za jakiś czas Was będzie więcej.
Złóżcie zażalenie do klubu. Poważnie. Jeśli mieliście wykupione bilety na te miejsca, to jest przecież monitoring i gamonie załapią zakazy klubowe.
Tydzień temu na rodzinnym, dziś rzucili Was na trudniejszy odcinek.
PS. Z porównania fotek wychodzi,że ubrań nie zmieniacie czyli za dobrze nie płacą
obiecałem sobie już nie wchodzić z Tobą w polemikę na tematy kibicowskie; ale że bierność w obliczu skur.....stwa jest w istocie dla niego wsparciem, pozwolę sobie krótko zaznaczyć moją na ten temat opinię: "kanalie i warchoły".
Radovic był AB-SO-LUT-NIE GENIALNY !
W ogóle to był chyba jeden z 3 naszych najlepszych meczów w sezonie ligowym. Absolutna dominacja i kontrola, zero zagrożenia bramki Kuciaka. Pięknie się to oglądało, długo czekałem na taki mecz. Nawet najwięksi malkontenci nie będą mieli na co narzekać po takim spotkaniu
Chyba rekord frekwencji (nie licząc Wisły, ale to 1 mecz), bo wprawdzie było 11.700 a na Widzewie 12.500 ale teraz około 1.700 dzieci, a wtedy 4 tyś, więc różnica znaczna. Zniżka 50 % na trybunę Zachodnią chyba zrobiła swoje bo była dosyć pełna.
Co do meczu. Cóż tu jeszcze można napisać oprócz tej mojej mantry, którą powtarzam od paru miesięcy: czasy frajerstwa na Ł3 odeszły w zapomnienie.
@mort:
Nie mam biletu. Mam karnet. Mam też w czterech literach walkę o panowanie nad trybuną pomiędzy "grupami" a klubem.
- "Radovic był AB-SO-LUT-NIE GENIALNY ! "
Zgadzam się w 100%, absolutnie był najlepszym aktorem tego widowiska. Aż, żal, że runda się kończy. Mam jednak nadzieję, że utrzyma tą dyspozycję. Choć jak wiemy okres przygotowawczy to bardzo słaby punkt programu u Rado.
- "W ogóle to był chyba jeden z 3 naszych najlepszych meczów w sezonie ligowym"
Znów pełna zgoda, chyba drugi mecz po Bełchatowie. Nawet nie wiemy czy Ruch chciał i jak ewentualnie chciał atakować (teoretycznie ustawienie i skład sugerowały szybkie kontry). Legia swoim rywalom nie pozwoliła na nic, równie dobrze mogliby grać z zespołem z niższej klasy rozgrywkowej. Zagrożenie mniej więcej takie samo, czyli żadne.
O reszcie później
Ciekawie jak będzie we Wrocławiu ale mam takie wrażenie, że chyba szkoda że ta runda juz się kończy. Dawno tak dobrze nie było
2/ Zielinski wystawil 3 napastnikow (Piech, Niedzielan, Jankowski), a Urban (chyba po raz pierwszy w tym sezonie) 3 nominalnych srodkowych pomocnikow (normalnie gra tam Radovic [lub on i Ljuboja] ktory, mimo gry w srodku, srodkowym nie jest). W efekcie pelna kontrola boiska ze strony Legii - brawo!
3/ wolalbym zwyciestwo 1:0 po bramce Ljuboji - BARDZO boje sie o nowy kontrakt (lub jego brak, a wiec i transfer) Koseckiego po tym co ostatnio pokazuje na boisku (chociaz w pomeczowych wywiadach zdawal sie byc przekonanym do zostania).
4/ interwencja "prawdziwych kibicow" na zylecie: zachowania LTMow nie chce komentowac (bo nie bede kopal lezacego), ale to ze ochrona na Ł3 po raz kolejny nie zdaje egzaminu... ehh. LTMy maja racje - potrzebne sa zmiany w tym departamencie.
5/ tak jak mowili przedmowcy - swietny Rado i to mimo gry na skrzydle. Niech tam pojdzie na stale (no chyba ze porzyjdzie Traore
6/ Bardzo mile akcenty w meczu - czyli wejscie Kielbika i Choto. fajnie ze trybuny reaguja na to co sie dzieje, ale szkoda ze dzisiaj poza tymi momentami bylo naprawde cicho...
1. środek pola - jak przeczytałem skład z trzema defensywnymi pomocnikami (i Ljubo na szpicy), przed oczami stanęła mi wizja zasieków obronnych i ociężałości drużyny Skorży; nic z tego - widać jak zupełnie inne zadania mają u Urbana nasi środkowi pomocnicy - zarówno od siebie (cofnięty Miłek, wysunięty Furmi grający szybko do przodu, wspomagający ich w pionie Gol), jak i od zadań przydzielanych przez Skorżę; ten mecz wg mnie wygraliśmy właśnie środkiem pola - trzymając małe odstępy między formacjami i niszcząc Ruch w środku; to powodowało dwie rzeczy - wyciąganie pomocy i obrońców Ruchu i możliwość wykorzystania naszych skrzydeł w ofensywie (o tym za chwilę) i paraliż przeciwnika w defesywie - wyrwa między obroną i wyjątkowo licznym atakiem Ruchu była ogromna, w zwiazku z czym goście musieli grac dalekimi przerzutami na skrzydło, które padały łupem świetnego dziś Jędzy albo Wawrzyna; Furmi - świetny mecz, bez dwóch zdań; Łukasik - poprawnie (mógł podać, mimo że strzał świetny), zaskakująco dobry Gol (w ofensywie nawet bardzo dobry, ale w obronie irytujący niefrasobliwymi stratami, szczególnie tuż po ładnych przechwytach; wreszcie walczył fizycznie);
2. skrzydła - pięknie nam się otwierały skrzydła dzięki opanowaniu środka pola; paradoksalnie liczny środek pomocy (pionowo i poziomo) ściągał defensywnych pomocników i czasem środkowych obrońców Ruchu, co pozwalało Rado i szczególnie Kosie zbiegać za nimi do środka (właściwie tylko na obrońców, bez pomocników); rewelacyjny Radovic, odżył na skrzydle, miodne otwierające podania, mnóstwo pięknych zwodów, prawonożny mógł swobodnie biegać na dośrodkowania (dużo i wreszcie z sensem!), mógł też intuicyjnie ścinać do środka (jak zawsze z Ljubo) na prostopadłe podania; facet ewidentnie nie jest moim faworytem, ale za dzisiejszy mecz bez dwóch zdań chapeaux bas! Kosa bardzo dobrze, ale nie świetnie - o tym tuż poniżej.
3. Kosa - 2 bramki i asysta - to go zawsze rozgrzeszy ze wszystkiego, ale my przecież chcemy więcej:
a) bramki niestety raczej z kategorii "kartofle" (asysty obrońców Ruchu), mógł (i powinien) mieć więcej asyst i bramek (z naszych akcji!)
b) pierwsza bramka - wreszcie z chłodną głową! brawo!
c) martwię sie, czy młodemu w głowie się nie zakręci lub nie zakręcą (Ojciec!) i czy damy radę przedłużyć z nim kontrakt (szczególnie na sensownych warunkach); paradoksalnie modlę się o jego słaby mecz we Wrocławiu, bo jak wykorzysta tam wszystkie swoje okazje do bramek i asyst, to dostanie 1 mln EUR za sam podpis w zachodnim klubie i drugie tyle pensji
d) widać ponownie ile Skorża sobie (i nam) zrobił krzywdy odstawiając Kosę - w ustawieniu Skorży szybkie skrzydła były szczególnie cenne, a oprócz zmieniających się Ryby, Manu i Novo nie bardzo mieliśmy takich zawodników (a i Ci przecież tylko na chwilę albo okazywali się zbyt jednowymiarowi)
e) wreszcie Skorży też zawdzięczamy przewidywane przeze mnie problemy z kontraktem Kosy - przedłużanie przed tym sezonem w ciemno nie miało sensu (nikt go nie widział w Legii, bo Skorża go odsyłał), a z drugiej strony gdybyśmy za dziesięć dobrych meczów w rundzie mieli płacić młodzianom po 100-200 tys. EUR, to takie kontrakty mieliby już i Kucharz (olaboga), i Żyro (olaboga), i Wolski (kto wie co będzie dalej), a w kolejce z Kosą staliby jeszcze Furmi i Łukasik; mieliśmy niestety 2 lata na ocenę Kosy, ale ona nie została dokonana albo wcale, albo po prostu źle;
f) tak jak Mistyś zauważył tydzień temu - Kosa jak zrobi 1-2 dobre akcje, to się rozkręca też w obronie; właśnie tutaj zmiana w porównaniu do początku sezonu jest chyba najbardziej imponująca; dziś Kosa naprawdę niezwykle aktywny, waleczny, wychodzący na pozycję, super; teraz tylko robić kilometry, łapać doświadczenie i chłodzić głowę;
g) chemia między Ljubo i Kosą - w wywiadach niby wszystko super (jeden i drugi prawią sobie komplementy), ale jak patrzę na nich na boisku, to jednak mowa ciała zdaje mi sie mówić coś zupełnie innego (choć kiedy Ljubo miał największe pretensje do Kosy o brak podania, z naszego sektora wyglądało, że był już na spalonym)
h) straszne ciśnienie na hat-tricka - ostatnie dwadzieścia minut miał jeszcze siły (!!!), żeby biegać do każdego Leginisty, który miał piłkę i robić maślane oczy prosząc o podanie
4. Obrona - dzięki wyłączeniu środka pola, zadanie w defensywie mieliśmy zaskakujaco proste, mimo że zestawienie trzech napastników Ruchu na papierze wyglądało imponująco; drugi mecz na zero z tyłu i wyprzedzilismy Lecha w ilości straconych bramek (a właściwie to Lech nas wyprzedził, tracąc Arboledę i windując średnio 0,5 straconej bramki w pierwszych 11 kolejkach do prawie 3[!!!] w trzech kolejnych bez kolumbijczyka); świetny Jędza (to znowu nie mój faworyt, ale oddaję zasłużone honory) - mnóstwo dobrej gry głową (jak zawsze), wreszcie chodził do przodu (jak rzadko) i dawał się mądrze faulować (to widzę pierwszy raz); świetny Żewłakow (wreszcie! czyścił nawet po Astizie, 2-3 interwencje klasa światowa), nie pamiętam nic, o co mógłbym się przyczepić; Astiz kartka niestety zasłużona, ale to przecież druga żółta, a nie czerwona, więc przerażenie trybun i dziwne komentrarze prasowe że nie zagra we Wrocławiu na szczeście nieuzasadnione;
5. Zmiany - fajnie zobaczyć Choto na Ł3 przed niechybnym rozstaniem - zawsze miałem do faceta słabość, podobnie jak mieli słabość w straciach z nim odbijający się napastnicy drużyn przeciwnych (Piech przypomniał dziś sobie o tym
6. Urban - znowu mam poczucie, że Urban wygrał mecz taktycznie, naprawdę świetnie krając z materiału, którego coraz mniej; Ruch po prostu nie istniał, nie tylko indywidualnie - wreszcie fajny, ładny mecz, pod całkowitą kontrolą; trudno mówić coś o zmianach, bo były, jakie były
7. Ljubo (albo napad) - bardzo mu była potrzebna ta bramka - drużynie też, bo jego gra daje nam niesamowicie dużo poza tylko bramkami (gra na niego bez pilki obronców, robienie miejsca innym, niekonwencjonalne asysty, itp.), pod warunkiem że nie wpadnie w pułapkę bezrefleksyjnego i nieskutecznego egoizmu żeby samemu zdobywać laury; ta bramka nas od tego na szczęście odsuwa, bo ostatnie 2-3 mecze to była dla mnie niepokojąca tendencja; nie pamiętam, kiedy ostatnio został tak po prostu zmieniony w trakcie trwania meczu i miałem poczucie, że przyjął to nawet z ulgą (a zmiana Ljubo zawsze dotąd jawiła mi się jako coś, co mogło tylko Serba rozsierdzić); Kucharz po zmianie pokazał, że zdrowie Sagana i Efira jest dla nas (niestety) niezmiennie niezwykle ważne; w ataku, mimo że paradoksalnie jest naprawdę dobrze, mamy naprawdę ogromne pole do poprawy w przyszłej rundzie!
8. Atmosfera i frekwencja - jak dla mnie jest coraz lepiej (a to przecież niedzielna noc, lodowato i słaby przeciwnik) i na wiosnę spodziewam się dalszego postępu; stąd w sumie nie dziwi zachwyt co po niektórych nad akcją na Żylecie; "cała Legia zawsze razem", "tylko szmata bije brata", "jeszcze Polska nie zginęła", itp. - tak samo kibole sobie tym wycierają gęby, i tak samo nie przeszkadza im to mieć te wszystkie wartości w d...
9. I na koniec - Ruch zagrał beznadziejnie. Tragicznie. Dramatycznie. Fatalnie. Ich obrona wołała o pomstę do nieba (choć to im się udało skutecznie!). Nie wpadajmy więc w nadmierny zachwyt - nawet po kolejnych trzech punktach za tydzień. Po kielichu zatem, a nie cały garniec na raz. Mistrz jesieni jednak częściej traci prowadzenie, niż je broni. Dlatego to mistrzostwo będzie tak dobrze smakować
Do tego na trybunach nie było, tak wyczekiwanego przez niektórych, dramatu. Wiosna to może być ogromne wyzwanie dla klubu. Zarówno pod względem sportowym jak i organizacyjnym. Jak nie wyprzedadzą Legii w zimie, to sportowo może być... lepiej w tej chwili nie zapeszać
Organizacyjnie to przede wszystkim odpowiednia polityka cenowa jeśli chodzi o bilety i poważne potraktowanie sytuacji na trybunach, a raczej komfortu ludzi, którzy niekoniecznie mają ochotę protestować. Wtedy może być naprawdę dobrze.
nie, żebym miał bronić Skorżę, ale mam ciut inną wizję tego, jak na historię Koseckiego jr.a w Legii należy spoglądać. Jednak Urban, co by o nim mówić, ma smykałkę do wprowadzania młodych. Może jeszcze mają ją Chrobak, Mroczkowski, w jakimś stopniu pewnie kilku innych trenerów też. Skorża nie miał. Ja nie wierzę w to, żeby nam Kosecki jr. wiosną 2012, pod kierunkiem ówczesnego trenera, tak grał jak gra teraz. Może właśnie teraz tak błyszczy, bo mu dobrze, również psychicznie, zrobiło wypożyczenie. Czasem te ścieżki do sukcesu (którego, NB, jeszcze Legia nie odniosła) są kręte i nielogiczne. Ale nie wyobrażam sobie, żeby z Koseckim jr.em w składzie, pod wodzą Skorży, Legia sięgnęła po tytuł w 2012. Tam była cała seria czynników, które zdecydowały o klęsce. I nie wierzę, że z Koseckim.jrem w składzie udałoby się tych wszystkich złych rzeczy wiosną uniknąć.
Mecz bardzo dobry. Właściwie, od 2. kolejki w Bełchatowie, drugi raz tak, że mucha nie siada. Tzn. siada (Astiz, czemu tylko 3-0, egoizm Ljuboji i takie tam), ale oby tak zawsze. Całość w każdym razie imponująca.
Ljuboja mam wrażenie ucałował Koseckiego w czuprynę w podzięce za asystę - także może te ich relacje nie są najgorsze.
Fajnie byłoby w piątek co najmniej nie przegrać.
Wszędzie tylko Paranoja i Spisek. Przez takich osobników jak ty nie chce mi się czytać tego forum. Zresztą na legialive jesteś pośmiewiskiem, chcesz być tutaj?
To co robi właściciel to jego sprawa bo on kupił sobie ten klub, a nam nic do tego.
___________________________________________________________________
Kurdę co tu pisać, jest pięknie, a z Kiepskimi we Wrocku pojedziemy min 0:3. Liczę na to, że Rado poprowadzi tam rzeź
Wiosną może być tylko lepiej, jeżeli wróci Wolak,a młody Romek utrzyma formę.
Jedynie co mnie martwi teraz to linia obrony, Choto pewnie odstrzelony, Kiełbik i Żewłak koniec kariery, Jędza może zaczepi się w lepszej lidze, Suler fatalista i na dobrą sprawę zostaje tylko Rzeźnik, Rumiany i Inaki.
Chodzi Ci o stronę główną na której NIGDY nie pisuję?
Zgoda,że właściciel kupił sobie klub ale czy nam nic do tego co z nim robi to już bym polemizował.
I gdzie ja widzę spisek i paranoję? Stwierdzam fakt,że te typki, które dziś były na gnieździe na Północnej na poprzednich meczach byli na Południowej co łatwo sprawdzić w galeriach fotek.
Pierwszy raz od Bełchatowa byłem od początku spokojny o wynik
Nasi grali koncertowo a Ruch pomagał jak mógł.
Kosa zagrał świetnie i choć zawsze można się do czegoś przyczepić to ja właśnie takich skrzydłowych chcę.
Po meczu w Lidze+ Extra Urban podsumował naszą dyskusję o Żyro.
mort
Na tych zdjęciach widać to pewnie równie dobrze jak na pewnym zdjęciu kopiącego ochroniarza.
Ciekawe jak to jest że podobno wam pikniki nie przeszkadzają i namawiacie nas do prowadzenia dopingu a jak ktoś zaczyna ten doping próbować robić to się spotyka z agresją z waszej strony.
Wyjaśnij mi proszę możemy jako pikniki dopingować nasz klub czy też ten przywilej jest zarezerwowany dla was wybrańców??
Co to w ogóle za argument.
Poza tym jak już napisalem "Na aucie" - "obwiesili gniazdo niczym winogrona" a z tego co wiem klub biletow na gniazdo nie sprzedaje
Forever - dla mnie dopinguj ile chcesz ale zakładam,że nie chodzisz na Północną a tym bardziej nie podejmiesz proby wylapania zakazu za "nieprzebywanie na miejscu wskazanym na bilecie"
Dostaną zakazy to będziecie ich mieli z głowy choć przecież wy za siedzenie na gnieździe zakazów nie dostawaliście więc czemu on i by mieli dostać.
I jeszcze co du ubrań, nie wiem jak ty ale ja mam jedną zimową kurtkę i na każdym meczu możesz mnie ujrzeć dokładnie w tej samej "kreacji" czy to świadczy o poziomie moich zarobków ?? nie wydaje mi się ale co ja tam wiem
Przepraszam jaką żenadę ??
To że klubu robi coś (jeśli tak rzeczywiście było) żeby rozruszać mocno stypową atmosferę nazywasz żenadą ??
Jeśli tak to jak określisz "kibiców" którzy postanowili pogonić swoich "braci" z gniazda ??
Naprawdę jestem ciekaw jaki jad poleciał by po necie gdyby to pikniki pogoniły (albo choć próbowały) Starucha z czasu jego słynnego "plaskacza"
Nie chcecie z nami wspierać klubu i zawodników w walce o mistrzostwo nie wspierajcie ale dajcie się nam bawić po naszemu, zwłaszcza że nasze zabawy nie generują strat w klubowej kasie.
Skorża nie umiał (d)ocenić umiejętności Kosy, dlatego go odsyłał (liczba mnoga!) z Legii. I ja się nawet zgodzę, że samo ogrywanie Kosy nie musiało być złym pomysłem. Ale trudno mówić o dobrej decyzji Skorży, bo to nie jest tak, że Skorża pozytywnie Kubę ocenił, uznał go za przydatnego, zakontraktował i chciał, żeby po ograniu Kosa do nas wrócił i grał. On Kosę skreślił i nawet jeśli przypadkiem ogrywanie się w Lechii wyszło młodemu na zdrowie, to zasługa Skorży w tym żadna.
Skorża nie zobaczył w Kosie potencjału nawet na małe kilka (3-4) bramek i asyst (co przecież zrobił w Gdańsku), umiejętności grania na szybkości, dryblingu i uwalniania się, czyli tych wszystkich rzeczy, na brak których Skorża tak bardzo narzekał (twierdzenie że pozostanie Ryby dałoby nam mistrza jest dla mnie tak samo zasadne jak to, że tego mistrza dałby też po prostu Kosa w rundzie rewanżowej u nas - również z powodu jego braku w Lechii
No i nie zapominajmy, że Skorża pogrobowo będzie nas kosztować albo dodatkowe kilkadziesiąt tys. euro (na kontrakt Kosy), albo w ogóle jego stratę. Bo on niestety nawet nie rozważał jego przedłużenia, a Urban nie miał fizycznej możliwości oceny Kosy przed sezonem.
Po naszemu? Znaczy czyjemu? Skoro ktoś nie popiera stylu kibicowania jaki prezentowała Żyleta to czemu próbuje go odtworzyć? Taka zbiórka ludzi z łapanki na Żyletę to przecież nie próba stworzenia fajnej atmosfery na stadionie tylko udawania, że nic się nie dzieje. Udawanie, że nie ma żadnego protestu. Klub nie chce zorganizowanego dopingu i osób które go organizowały, ale chce ściągnąć kibiców którzy w nim uczestniczyli (no może nie tyle samych kibiców co ich opłat za bilety
PS
Sorry za prywatną uwagę, ale czy zauważyłeś Forewer, że zaczynasz gadać dokładnie w ten sam sposób, co krytykowany przez Ciebie mort? Cenie sobie Twoje zdanie, bo ułatwia mi zrozumienie odwrotnego niż mój punktu widzenia, ale coraz ciężej mi się Ciebie czyta. Rozumiem, że szczególnie w takim temacie emocje lubią brać górę, ale spróbuj zwrócić na to uwagę
Piszesz i masz
@Witek
Piszesz w liczbie mnogiej, a ja naprawdę życzę Wam abyście wytrwali w tym proteście jak najdłużej i oczywiście mam również nadzieję, że żadnych rozmów z klubem nie będzie.
Zgoda, jeśli to klub kombinuje to bez sensu. Trzeba czekać i tyle. Udowadnianie komuś czegoś z obu stron nie jest najlepszym pomysłem.
A możesz mi powiedzieć w czym konkretnie zaczynam Morta przypominać (to postaram się skorygować)
Ja po prostu staram się pokazać bezsensowność mortowych apeli. Mort z jednej strony nawołuje róbcie doping a z drugiej strony ludzi którzy ten doping robią (może i nie udolnie może odtwórczo ale jednak) gnoi miesza z błotem i wyśmiewa.
Tak się składa że moje chodzenie na stadion zbiegło się z Wilnem i protestem nr.1 i wtedy ja na krytej starałem się zachęcać ludzi do śpiewania (nawet raz czy drugi była u nas ekipa sugerująca żebym się zamknął) Teraz znów na miarę skromnych możliwości staram się ludzi poderwać (wiem że za mało się staram ale co zrobić leń zemnie straszny) i po prostu wpienia mnie kiedy ktoś kto twierdzi że prostuje i nie będzie się zemną/z nami bawił siłą i szyderą przeszkadza w zabawie mnie.
Osobiście uważam że wybraliście złą formę protestu co więcej nie rozumiem wielu waszych postulatów ale kiedy osiągnęliście z klubem porozumienie to się cieszyłem licząc na powrót normalności.
Nie chcecie zrozumieć że czasy się zmieniły wasza sprawa ale dajcie nam dopingować i kibicować tak jak chcemy (nawet jeśli uznacie to za głupie, wtórne, czy obłudne)
Ps. co do stylu kibicowania Żylety to ja nie popieram rac i tępienia ochrony a tego zdaje mi się nowi koledzy na gnieździe nie prezentowali więc nie bardzo wiem gdzie tu obłuda.
No, mów do słupa a słup jak dupa. Klub nie chce płacić kar za zachowanie kibiców na Żylecie. Tylko to! Nic więcej! Nie dorabiajcie sobie jakichś chorych ideologii do tego, co robi klub.
Co do trybun. Na CL bardzo się stanowiska spolaryzowały. Chciałbym tylko zaznaczyć, że gdzieś jeszcze jest środek. Może nie tak jednorodny jednak obecny. Może nie wszystkim Wam brakuje Żylety / dopingu, ale na pewno brakuje jej piłkarzom. Dobrze, że runda się kończy, może w zimę emocje i zacietrzewienie stron nieco złagodnieje i uda się dopracować jakiś sensowny kompromis.
Oczywiście można też polemizowac z Corazstarszym czy gdyby był to bysmy zdobyli mistrzostwo. Faktem jest że wtedy była "cała seria czynników, która zadecydowała o klęsce" ale także w kilku spotkaniach zabrakło oprócz odpowiedzialności np. Astiza choćby odrobiny szaleństwa które daje Kosa. Żeby z paru remisów wyciągnąć zwycięstwo nie brakowało wiele. Czy wtedy by dał to coś? Nie mam pojęcia
Dzięki za ten spokojny, wyważony głos, głos jakże potrzebny. Nie tylko na c-eL, ale na wszystkich innych portalach. wszędzie tylko My-Wy, nikt zaś nie mówi o tych trzecich, nikt nie wspomina o piłkarzach. A przecież to Oni są tu ponoć najważniejsi. Jeszcze raz dzięki.
Nie chodzi mi o konkretne wypowiedzi co styl. Zresztą może to moja nadwrażliwość
@CTP
"No, mów do słupa a słup jak dupa." Piszesz o mnie czy o sobie? Bo z tego co czytałem to już kilkakrotnie można tu było przeczytać nieco inne opinie w tym temacie, a z tego co wiem Watykan nie zdążył jeszcze ogłosić Twojej wersji dogmatem. Masz swoje zdanie - ok, ale ja mam prawo mieć swoje (czy Ci się to podoba czy nie).
@ave
Czytając komentarze na różnych serwisach obawiam się, że zimą konflikt i ta polaryzacja między nami się raczej skumuluje. Szkoda, bo masz rację - cierpi na tym głównie (o ile nie wyłącznie) drużyna.
@temat Skorży
Skorża sparzył się na Manu i przypuszczam, że dlatego bał się podobnie prezentującego się Koseckiego. Zdaje mi się jednak, że wynikało to raczej z nieumiejętności wykorzystania zawodników o parametrach których podobno potrzebował - podobnie było z napastnikami (Blanco, Novo, Mezenga)
Widzisz, QD, teraz, to my tak generalnie mamy was... w dupie.
Proszę powstrzymaj swoje pióro, a opinie o tej treści zachowaj dla siebie. Po pierwsze absolutnie nie pasują one w tym miejscu, po drugie pisząc tego typu teksty powinieneś skupić się na własnych odczuciach. "Podciąganie" się pod My jest bardzo wygodne ale też całkowicie... nieeleganckie. Generalnie proszę o stonowanie swoich emocji.
@ all
Panowie, proszę szanujmy to miejsce. Wielu z Was zaglądając/pisząc tu pierwszy raz chwaliło to miejsce jako swoistą oazę spokoju. Miejsce gdzie każdy niezależnie od poglądów może wypowiedzieć swoją opinię. Bardzo bym chciał aby ono takie tak pozostało, to jednak zależy od Was. Od tego czy szanujecie siebie samych, od tego czy szanujecie swoich rozmówców. Wydaje mi się, że na pewne rzeczy na łamach c-eL nie powinniśmy sobie pozwalać.
No chyba, że celem niektórych jest sprowadzenie tego zakątka sieci do ogólnie przyjętego w internecie poziomu.
Nawet jeśli to mam prośbę do pozostałych - nie dajmy się. Postarajmy się by takich opinii jak ta, jednego ze stałych rozmówców czarnej-eLki anonimowego_legionisty: - "... nie chce mi się czytać tego forum " było jak najmniej.
Niech kumaci wreszcie się ogarną bo dla korposzczurów z ITI są jedynie śmieszni. Jeżeli nawet na dniu meczowym mają stratę 1_mln zł to sobie wrzucą stratę w koszty uzyskania przychodu.
Niech korposzczury posadzą sobie na gnieździe nawet tajską drag queen w koszulce z napisem mort
Niech w serialach TVN będą wątki jak to ciężko kupić bilet na mecz Legia - Pścim Dolny, a w rzeczywistości trybuny są puste.
To wszystko naraża jedynie ich na śmieszność bo dla zwykłego kibica, który chce przyjść na Ł3 w weekend liczy się tylko to co zobaczy na boisku bo w tygodniu ma 1001 innych problemów niż to kto obsadza gniazdo.
Niech sobie nawet posadzą tam zwykłego wodzireja na mnie to nie zrobi wrażenia.
Zresztą jeżeli ten konflikt potrwa jeszcze trochę, a piłkarze pokażą grę z jajem i zdobędą MP, a przy okazji wywalczą awans do fazy grupowej europejskich pucharów to przy odpowiedniej polityce cenowej wymienią sobie publikę.
No właśnie widzę jak masz w dupie
Nie kojarzę o którym komentarzu JJ wspominasz - całkiem możliwe, że go nie czytałem, bo coraz częściej zaczynam olewać tutejsze dyskusje o kibicach (jeszcze nie wszystkie, ale dojrzewam do tego) - sensu w niej nie ma, a nerwów szkoda. Jeśli poczujesz się obrażony przepraszam, ale powiem szczerze: nie widzę różnicy między takimi komentarzami jak Twój o gadaniu do słupa, a tymi w stylu a'la "j***ć ITT"? I te i te mnie równo wnerwiają - nic nie wnoszą merytorycznego do dyskusji, a jedynie pokazują brak szacunku komentujących do tz. drugiej strony. Już tu pisałem kiedyś: nie jestem jakimś super zaangażowanym kibicem - też mnie nie obchodzi wiele spraw typu kosy, ale dlatego nie odnoszę się do nich. Piszę o tym co widzę w sposób jaki to rozumiem. Nie zakładam też, że kto nie jest ze mną jest przeciw mnie. Niestety tego typu odpowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że wbrew nadziejom avea nasze podziały będzie się dalej rozwijać. (a pisząc tą odpowiedź sam się do tego niestety przyczyniam :/ - obiecuję, że po raz ostatni)
Ok, ostatnie słowo zastępuję słowem "nos". Pasuje?
@QD
"Dziwi mnie tylko jedno, że do Ciebie naprawdę nie dociera, że osoby, które chodzą na stadion (większość) mają tak naprawdę głęboko w nosie twoją i kogokolwiek innego opinię o jakości dopingu i inne rzeczy z tym związane. Serio zrozum, ze Ci ludzie nie startują w konkursie na najgłośniejszych kibiców, nie śpiewają ku chwale oglądaczy tv ani tym bardziej nie obchodzi ich co o nich powiedzą kibice/dziennikarze w całej Polsce. Oni tam chodzą dla Legii i dla swojej dobrej zabawy. A wyznacznikiem czy dobrze się bawili jest ich własne poczucie, a nie standardy wyznaczane przez "grupy kibicowskie". Śpiewają kiedy mają ochotę, kiedy widzą potrzebę wspomożenia piłkarzy, z potrzeby wyrażenia emocji i z pewnie kilku innych powodów. Ale generalnie zasada jest jedna: mają w danej chwili na to ochotę. Nie robią tego, żeby zrobić komuś na złość, nie robią tego, żeby kogoś zadowolić, nie robią tego, żeby się pokazać, nie robią tego, żeby ich chwalono czy wreszcie nie robią tego, żeby pokazać wyższość, więc uwierz mi, że po większości osób twoje szpile które próbujesz wbijać totalnie spływają. Trafiasz kulą w płot, bo kierujesz je do osób które kompletnie nie jarają się takimi zabawami. Tak jak nie ruszały ich zarzuty o jedzeniu kiełbasek czy siedzeniu w czasie meczu."
To są słowa JJ, pod którymi podpisuję się obiema rękami. Dokładnie tak samo myślą działacze Legii, jak to zrozumiesz, to przestaniesz pisać o jakiejś obłudzie, bo klub nigdy nie był przeciwko żywiołowemu dopingowi z Żylety i nigdy mu nie przeszkadzał taki styl kibicowania. W ogóle nie mam pojęcia skąd ci się wzięły w głowie takie teorie. Dopóki poruszaliście się w granicach prawa, dotąd mogliście robić na Żylecie co tylko chcieliście. Przekroczyliście Rubikon i teraz oglądacie mecze w TV.
- "Ok, ostatnie słowo zastępuję słowem "nos". Pasuje?"
Wiesz co, jeśli to jest odpowiedź na moją prośbę to... chyba kompletnie nic z mojej wypowiedzi nie zrozumiałeś.
Chcesz dyskutować, dyskutuj, ba, kłóć się na potęgę, ale na litość Boską szanuj siebie i swojego rozmówcę.
Chodzi o całość wypowiedzi, o podejście do samej rozmowy i Twojego adwersarza. Naprawdę warto.
Ta partia sama siebie zepchnęła na margines i dokładnie to samo czeka tę grupkę z Żylety.
Ale czy w imię tego spychania warto poświecić atmosferę czarnej-eLki? Wybacz nie wydaje mi się, szczególnie,
że jak na razie widzę, iż obecnym tu dyskutantom daleko do tych najbardziej radykalnych odłamów. Może warto
więc rozmawiać zamiast stosować różnego rodzaju przytyki słowne, dyskutować ale tak po ludzku. Warto.
Mimo że patrzymy na pole bitwy ze zgoła odmiennych pozycji, ponura perspektywa wydaje się być niestety ta sama.
Ta polaryzacja, o której piszesz, pogłębiła się (i nie przewiduję odwrotnej tendencji) o tyle, że do typowych tematów klubowo-kibicowskich (powiedzmy "o prymacie wolności nad prawem") doszedł aspekt "honorowy" i "nadzorczy".
Nawet jeśli możnaby teoretycznie próbować znaleźć merytoryczną płaszczyznę kompromisu, to zdaje się że obie strony mają bardzo głębokie przeświadczenie (poparte oczywiście wieloma "dowodami"), że nie warto, bo i tak ich adwersarze:
a) nie mają honoru i nie dotrzymają zawartych ustaleń (kary, piro, korytarze, identyfikacja vs. oprawy, sektorówki, odwołania, bramki, itp.) oraz
b) nie kontrolują swojej własnej grupy (grup kibicowskich, SKLW vs. Błędowskiego, ochrony, itp.).
Nie mówiąc o tym, że my sobie dyskutujemy o ruchu "kibiców zaangażowanych" wyłącznie w kontekście klubu, a trudno udawać, że samo zjawisko, jak i konflikt z klubem nie ma też (lub przede wszystkim) podłoża społecznego, politycznego i niestety mafijnego. I obawiam się, że te czynniki długoterminowo znacznie mocniej ten protest warunkują niż tylko polityka klubu na bramkach i stadionie.
Wreszcie przy wszystkich dyskusjach o wymianie widowni, itp. warto pamiętać, że klub nie walczy z Żyletą (jak to próbują pokazać "zaangazowani"), tylko z wąskim gronem osób nią "zarządzających". To nie o zmianę publiki chodzi, tylko osób nią sterujących. Bo nie mam żadnych wątpliwości, że 90% tych samych kibiców z Żylety zdzierałoby gardło za Legią i ogarniało oprawy nawet gdyby były drożne przejścia, oprawy dotyczyły klubu a nie kibiców, a piro byłoby sporadyczne lub pod kontrolą klubu. Ja za tym szczerze tęsknię i tego żałuję.
Pierwsze rewolucje zawsze są nieudolne i giną w kłebach dymu armat dyktatorów. Ale równocześnie zasadzają one w tych społecznościach jakąś samorefleksję, która później coraz częściej i mocniej kiełkuje, prędzej lub później ostatecznie znosząc zniewolenie. Drodzy kibice z Żylety z meczu z Ruchem - i Ci w tych samych ubraniach, i Ci w kominiarkach - pamiętajcie tym...
chciałbym się odnieść do specyficznej zmiany atmosfery na stronie...
O ile postawa morta nie dziwi, o tyle nie potrafię zrozumieć, dlaczego uczestnicy mu odpowiadają... osobnik sieje prowokacje wpisami składającymi się z jednego zdania i dziesięciu śmieszków, a odpowiadacie mu elaboratami. Szkoda miejsca na serwerze.
Nie rozumiem też postawy pseudo-koncyliacyjnej u Monrooe. Po co podtrzymywać fikcję jedności trybun? Ona pękła w 2008, z trzaskiem plaskaczy wypłacanych przez Bojowników łamistrajkom. Mądrość z Baśni z tysiąca i jednej nocy: http://polonistycznie.info/Serena-krysztalowe-serce-5166.html
Na samym meczu nie byłem - nie mogę przebywać w dwóch miejscach naraz jak jakiś dżinn
Osobiście nie podzielam Waszych obaw że nastąpi jeszcze wieksza polaryzacja wśród kibiców, ta już jest od długiego czasu i szczerze większej sobie nie wyobrażam. Problemem jest to o czym wspomina QD klub nie jest od organizowania dopingu dla mnie to kwestia spontaniczności kibiców nic więcej czyli jasnym też jest że nie rajcuje mnie doping jaki narzucił ruch kibicowski . Tu zgoda z tymi którzy twierdzą że obie drużyny na tym korzystają. Nie podzielam też poglądu że piłkarzom ciągły doping pomaga. Osobiście myślę że on bardziej pomaga nam jako budujący atmosferę która pozwala nędzne mecze przeżyć w jako takim komforcie. Piłkarzom tu zgoda przeszkadza szydera, gwizdy po nieudanym zagraniu czy ogólny brak zainteresowania tym co się na boisku dzieje. Na Ł 3 tego nie ma więc wszystkie utyskiwania naszych chłopaków na brak dopingu między bajki wkladam . I sprawa dla mnie najważniejsza widowisko to Oni tworzą nie ja i inni kibice. Ja mogę się poddać emocjom tylko trzeba je na boisku stworzyć.
Oczywiście bardzo przepraszam, że użyłem Twojej zacnej osoby do przykładu. Osobiście zdanie mam zupełnie inne i pewnikiem Jesteś bardziej otwarty na pewne sprawy niż np. Szlachetny Walles
Tak na marginesie Pol na swoim blogu który znajdziecie u nas w rubryce "z innych boisk" dwa ostatnie wpisy poświęcił kibicom. Jak się klasyfikujecie ?
PS
Niunka nie przepraszam
- "Nie rozumiem też postawy pseudo-koncyliacyjnej u Monrooe. Po co podtrzymywać fikcję jedności trybun?"
Chyba faktycznie się nie zrozumieliśmy. Szczerze? mam gdzieś podział trybun, on zawsze był i zawsze będzie (nie jestem aż tak stary i pamiętam jak wypowiadaliśmy się o krytej i jej bywalcach siedząc naprzeciw). Nie rozumiem jednak i nie akceptuję braku szacunku dla adwersarzy w trakcie takich dyskusji jak te na c-eL. A już na pewno nie akceptuję schodzenia na personalia, inwektywy i rynsztokowy sposób "rozmowy". Ten mamy już na reszcie for Legii i chyba już wystarczy.
Czy bardziej pomaga ciągły doping, czy reakcyjny (że tak go nazwę) - przypuszczam, że to bez znaczenia. Gdy piłkarze opowiadają o tym co się działo na trybunach to często mówią, że w czasie gry nie zwracają na to bezpośredniej uwagi. To czy trybuny reagują na wydarzenia, czy krzyczą "Kasia Cichopek piękne włosy ma" się liczy dla nas - kibiców. To kwestia jak my się bawimy i czy potrafimy zaraziź naszą pozytywną energią. Dla piłkarzy sądzę, że bardziej od tego co krzyczą kibice liczy się w jakiej atmosferze to robią. Ich niesie atmosfera, radość, siła która płynie z tego dopingu, a nie jego hasła. Dlatego też często zagraniczni piłkarze byli pod wrażeniem naszych kibiców, a przecież nie rozumieli co śpiewamy.
Acz zgadzam się, że u nas doping za bardzo skupiał się wokół "Żyleta, Żyleta, Żyleta..", a nie "Do boju Legio marsz..", ale mówię - to sprawa drugorzędna
Obawiam się że będziesz musiał mocno poszerzyć wyobraźnię, jeśli w zimę nie dojdzie do porozumienia (a nic na to nie wskazuje) a Legia nadal będzie zyskiwać przewagę w tabeli to "kibice" będą musieli coś zrobić żeby nie zostać ostatecznie wyparci przez kibiców sukcesu.
Pomyśl co się stanie z najtańszymi biletami na Żyletę jeśli Legia zdobędzie Mistrza, a jak by jeszcze awansowała do LM.
Ja obawiam się że "Kibice" wtedy musieli by zrobić coś żeby zniszczyć taki sukces i boję się że może wrócić hasło "to będzie kara nie będzie Legii w pucharach"
Tak więc obym się mylił ale obawiam się że czeka nas jeszcze długa i "krwawa" wojna domowa.
"Klub zapewnił bezpieczeństwo Kibicom prowadzącym doping i wspierającym piłkarzy na stadionie przy Łazienkowskiej 3. [...] Podjęte działania były optymalne i uwzględniały okoliczności towarzyszące zdarzeniu."
Chyba pierwsza tego typu wypowiedź piłkarza w trakcie obecnego bojkotu. Ciekawe.
Racja. Pisałem tutaj jakiś czas temu o odjeżdżającym pociągu. Fakty są takie, że rundę wiosenną zaczynamy od stosunkowo łatwych meczów, które mogą nam powiększyć przewagę nad resztą stawki nawet do kilkunastu punktów. Gdyby to się udało, to najlepszy "pogodowy" okres dla kibiców, czyli kwiecień, maj Legia może grać na luzie, bez presji i widowiskowo, czyli to, co pikniki takie jak my lubią najbardziej.
Mort, nie chcę cię tutaj ewangelizować ale naprawdę, zastanów się chłopie, czy ta twoja droga nie zawiedzie cię na manowce.
Nie chcę jątrzyć - jestem spokojnym człowiekiem, od dawna czytuję CL i inne portale ale nigdy nigdzie nie pisałem. Poziom ciśnienia po tym co się stało w niedzielę podniósł mi się niebezpiecznie wysoko, ale na szczęście opadł więc podsumuję to tak:
- super mecz;
- świetnie się bawiłem przez pierwsze 40 minut;
- przez pozostałą część meczu bawiłem się dobrze.
Pozdrawiam.
nie do końca się z Tobą zgodzę. O wsparciu mówi w trochę innym kontekście, ale nawet zakladając, że się to łączy to co innego zabieganie o wsparcie a co innego wystawianie się na krytykę. Trochę inaczej można podchodzić do odważnej wypowiedzi (nie po myśli dużej i głośnej grupy kibiców) przez powiedzmy "Pączusia", a inaczej do Kuby. Zauważ, że Rumiany, niezależnie od tego co mówi, że nie miał wsparcia kibiców, nie miał też wsród nich "wrogów". Dużo więcej i głośniej kibice jadą na wszelakich forach po Kosie, Golu, Żyro, czy Rzeźniku.
Wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałeś jego wypowiedź. W kontekście bycia na cenzurowanym u kibiców mówi raczej o "neutralnych" kibicach w Polsce (reprezentacja) i potocznej opinii (również "ekspertów" i dziennikarzy) o nim , a nie o kibicach własnego klubu, więc poza tym, że jego wypowiedź jest po prostu prawdziwa to również jest odważna w rozumieniu o jakim piszą przedmówcy.
Kuba śmieje się z roli w reprezentacji i tego jak jest oceniany. Mówiąc w skrócie: po każdej straconej bramce znajdzie się odpowiednia interpretacja wydarzeń boiskowych w której to jego wskaże się jako winnego. Ja to zauważyłem już jakiś czas temu, ale cieszę się, że zauważają to inni np. Kowal po meczu z Urugwajem dokładnie to powiedział. Cytat z pamięci, ale wierny: "dobrze, że Wawrzyniak miał kontuzję, bo niezależnie od wszystkiego to on byłby uznany za winnego ich utraty".
Na Legii hejtowani są w pierwszej kolejności Gol, a w dalszej Żyro. Wawrzyniak choćby ostatnio otrzymał wielkie brawa gdy schodził z boiska, bo zagrał bardzo dobry mecz (a i zachowanie tuż po końcowym gwizdku meczu z Wisła będzie zapamiętane) i nie ma problemów z kibicami. Ba, przez moment nawet był pozytywnym bohaterem pewnej części kibiców po tym jak wypowiedział się odnośnie zamykania stadionów
BTW to też jest kolejna rzecz, która bardzo mi się podoba obecnie na trybunach. Doceniani są piłkarze za grę i zaangażowanie jakie wykazują w meczu, a nie za to, że się podliżą wypowiedzią czy w inny sposób zaskarbią sobie sympatię.
I jeszcze jedno pytanko:
QD: "Klub nie chce zorganizowanego dopingu i osób które go organizowały"
Abstrahując od stylu i jakości polemiki jaka się między Wami wywiązała czy masz już chociaż świadomość, że delikatnie mówiąc oszczędnie gospodarowałeś prawdą ? Poniosło Cię, napisałeś o jeden most za daleko, to się zdarza jak się mocno w coś angażuje, ale jestem ciekaw czy po tej polemice masz już świadomość, że lekko puściłeś się poręczy czy będziesz brnął w swoim nie zważając na fakty ?
Czyżbyś senatorze dołączył do "nas"-mitomanów wymyślających działania klubu?
A tak poważnie. Nie wydaje mi się, by była potrzeba takiej rozmowy. Inteligentny pracownik powinien wiedzieć - w takiej sytuacji jak się myśli coś przeciw pracodawcy to się nic nie mówi. Wawrzyn powiedział co myśli, ale powiedział to sposób bardzo rozważny. ja nie widzę jakiejś szczególnej krytyki czy osądów wobec którejkolwiek opcji (a że są tacy którzy go znajdą to już inna sprawa)
Swoją drogą to ja w tej wypowiedzi znajduję potwierdzenie tego co pisałem o atmosferze na trybunach kilka postów wyżej. Piłkarzom nie przeszkadzają race, serpentyny itp- są im neutralne, ale zależy im na dobrej atmosferze. Czyli nie liczy się jak jest osiągana, bo ważny jest efekt - dobra atmosfera
Z tym że ja absolutnie nie widzę nic w tym złego. Mało klub i piłkarze mają obowiązek tworzyć pozytywny przekaz medialny dla mnie to oczywiste
Co do atmosfery, przecież zacny kibicu QD ja o tym również pisałem. pisałem że atmosfera potrzeba jest przede wszystkim nam, a że przekłada się na boisko to oczywista oczywistość, gra się piłkarzom mniej nerwowo. Różnimy się chyba jednak w ocenie obecnej atmosfery. Dla mnie np ta z ostatniego meczu była ok i ogólnie od czasu protestu tylko w jednym meczu cześć "fachoFców" momentami cisnęła zupełnie niepotrzebnie. Obecnie zwróć uwagę taki Kosecki potrafi tak rozgrzać kibiców że żadna żyleta tego nie zrobi
Ja nie twierdzę, że Wawrzyniak ma kibiców w głębokim poważaniu, tylko raczej w takim kontekście o którym wspomniał Senator - nieumizgiwaniu się do kibiców. Bo niby co mu mogą zrobić? Właśnie dokładnie tyle co Ci reprezentacyjni itp. Powyzywają na forach, może pokrzyczą coś i tyle. Wawrzyniak jest na to odporny. Wie, że może mówić co chce - najwyżej nie będzie legendą trybun.
Co do samego konfliktu i mojej świadomości - Nie odpowiem. Dwa razy podejmowałem temat i dwa razy pożałowałem. Mimo dobrych intencji najwyraźniej nie potrafię odpowiednio przekazać tego co myślę pisząc na forum, a nie chce psuć tego co również mnie skusiło do uczestnictwie w społeczeństwie c-eL
Spoko wpadniesz na spotkanko to sobie POROZMAWIAMY
Ja tam też wolę słowo mówione od pisanego
Absolutnie się nie różnimy. Ja wcale nie przeczę, że Ci co są na stadionie się dobrze bawią. Ba! Bardzo się cieszę, że tak jest, bo po to tam są.
Swoją drogą to dla mnie meczami wzorowymi pod względem atmosfery nie były te na których była pełna Żyleta, ale te na których było również dużo żywiołowych kibiców na innych trybunach. Wtedy ta atmosfera się przenikała i dopełniała. Wówczas Żyleta była głośną muzyką, ale pozostałe trybuny reagując na wydarzenia na boisku tą muzyką sterowały (np. podłapując nasze śpiewy, lub zagłuszając gwizdami)
@Forewer
Czekam z niecierpliwością
P.S. Widzę że do QD ustawi się kolejka chętnych. Ja na spokojnie też chętnie wymienię się uwagami. Trzeba będzie mikrofon zorganizować. Albo megafon
Wiesz myślę że my jednak mamy więcej smaku i zrozumienia dla ludzkiej niedoli.
Senator ma konto na facebooku. Jak pokombinujesz, to go znajdziesz.
Faktycznie, trudno nie było