- Kategoria: Wokół boiska
- Monrooe
Czas zacząć walkę na całego
Szybkim krokiem zbliża się 20 kolejka ekstraklasy, kolejka które może uświadomić nam jak wygląda rozkład sił w naszej rodzimej lidze. Dotychczasową kiepską postawę faworytów określano mianem wypadków przy pracy. Można jednak powiedzieć, że na drugiej wiosennej kolejce żarty się skończyły, w trzeciej najwyższy czas zacząć już grać na poważnie. Dla zespołów zgłaszających akces do batalii o mistrzostwo to ostatni moment by pokazać na co tak naprawdę je stać. Dla walczących o utrzymanie to ostatni dzwonek by pokazać swoje umiejętności mające zapewnić pozostanie w gronie najlepszych polskich drużyn.
Wiadomo, że oczy kibiców Legii zwrócone będą na Łazienkowską 3, gdzie ich ukochana drużyna zmierzy się z „szalonym gangiem Świra”. Mecz ten ma potwierdzić jaka Legia jest prawdziwa, ta z Wrocławia czy jednak ta z Zabrza. Czy zwycięstwo nad liderem to efekt szczęśliwego splotu okoliczności i dobrego wejścia w mecz?, czy faktycznie świetnej formy zespołu Macieja Skorży. Pytań związanych z tym spotkaniem jest zdecydowanie więcej. Jak naprawdę gra Nacho Novo, czy jest w stanie zastąpić Macieja Rybusa? I w końcu chyba to najważniejsze, jak zaprezentuje się Ismael Blanco?. Czy faktycznie jest to snajper wyborowy jakiego zespołowi z Warszawy brakowało od dawna? Czy raczej tylko produkt medialny mający odwrócić uwagę od problemów jakich przecież na Ł3 niemało. Na szczęście o tym wszystkim fani stołecznej drużyny będą mogli przekonać się naocznie. Dlatego nie dziwie mnie, że bilety na sobotnie spotkanie idą jak świeże bułeczki.
Mecz z ŁKS-em choć niezwykle ważny nie jest jedynym który będzie przykuwał uwagę warszawskich kibiców, wszak najpoważniejszy (na razie) rywal jedzie do Łodzi na spotkanie z tamtejszym Widzewem. Drużyną pełną niespodzianek, zespołem co pół roku składanym i z równie wielkim zacięciem co pół roku transferującym najlepszych swoich graczy. Tej zimy nie było inaczej, z ekipy trenera Radosława Mroczkowskiego odszedł obiecujący Piotr Grzelczak, nieobliczalny Nika Dżalamidze i doświadczony pomocnik Adrian Budka. Na ich miejsce spece z działu sportowego zatrudnili zawodników bliżej nikomu nad Wisłą nie znanych. O ile pierwsza wiosenna kolejka (i przegrana z Podbeskidziem) potwierdzała opinię o słabości łódzkiej drużyny, o tyle mecz z Polonią Warszawa całkowicie takiemu klasyfikowaniu Widzewiaków zaprzeczył. Wygląda na to, że Śląsk trener Lenczyka nie będzie miał w Łodzi łatwo. Biorąc pod uwagę nienajlepszy start presja ciążąca na piłkarzach z Wrocławia wydaje się coraz większa, w takich warunkach gra się niełatwo. Dlatego można się spodziewać, że w tej kolejce wyjątkowo za zespół łódzkiego Widzewa kciuki trzymać będą … kibice Legii Warszawa.
Bardzo ciekawie będzie też na innych boiskach ekstraklasy. Już w piątek dojdzie do spotkania „na szczycie”. Choć to nieco inny „szczyt” niż z reguły mamy na myśli myśląc o takowym. Tym razem jest to szczyt niemocy, szczyt fatalniej postawy wbrew wszystkim środkom czy zapleczu jakimi dysponują drużyny Zagłębia Lubin i Cracovii Kraków. Czego brakuje tym zespołom by rywalizować o prawdziwe szczyty Ekstraklasy? To wiedzą chyba tylko najwierniejsi fani tych zespołów. Fakty jednak są takie, że przegrany tego meczu może ustawić się na „szczycie” tabeli. Niestety to będzie szczyt nieudolności, a wraz z nim prosta droga do… ligi niżej.
W Kielcach za to będziemy światkami walki na maxa. Do takich spotkań przyzwyczaili nas chłopcy trenera Leszka Ojrzynskiego, ale jestem pewien, że Górale z Podbeskidzia nie ustąpią im na krok. Będzie ostro, to pewne. Jak ostro? Aby na to pytanie odpowiedzieć trzeba by to spotkanie obejrzeć. Mam wrażenie, że przed meczem nawet zawodnicy obu zespołów nie są w stenie powiedzieć jak mocno przyjdzie im walczyć na boisku. Zapewnią nas za to o jednym, na pewno nie cofną nogi. Coś czuję, że kości będą trzeszczeć w tym meczu.
Mająca nowego trenera ale będąca w wyraźnym dołku Wisła Kraków jedzie na ciężki teren do Gdańska. Co ciekawe tu kibic Legii tez znajdzie akcent dla siebie. W drużynie Lechii prowadzonej przez starego znajomego Pawła Janasa ma szansę zadebiutować Jakub Kosecki. Młody zawodnik nad morzem chce udowodnić, że jego aspirację do gry w pierwszej jedenastce Legii Warszawa nie są na wyrost. W jakim meczu mógłby zwrócić uwagę niż właśnie w potyczce z Krakowianami?. Przyczynić się do zwycięstwa swojej nowej drużyny a jednocześnie zasłużyć kibicom stołecznym, to coś o czym „Kosa” na pewno myśli przed tym meczem. A przecież ewentualna porażka wybiła by chyba z głów piłkarzy Krakowskiej Wisły ewentualne aspiracje mistrzowskie, a trenera Michała Probierza już na początku postawiła w mało komfortowej sytuacji. Wszak Wisła (czy tego chcemy czy nie) co roku walczy o najwyższe laury.
Znienawidzony przez wielu kibiców naszej drużyny rywal zza miedzy jedzie na piękny kameralny stadion do Bełchatowa. Co prawda zespół Kamila Kieresia zajmuje dopiero 12 pozycję w lidze ale przywieźć z ich stadionu komplet punktów jest niesłychanie trudno o czym choćby w poprzedniej kolejce boleśnie przekonał się opromieniony zwycięstwem z warszawską Legią Górnik Zabrze. Co gorsza dla fanów drużyny z Konwiktorskiej znów dał znać o sobie prezes Polonistów, pan Józef Wojciechowski w prostych słowach „wyjaśnił” trenerowi swojego zespołu co myśli o jego ostatnich ruchach personalnych. Być może po przejęciu w zimie posady dyrektora sportowego nadszedł czas na to by zasiąść na ławce „Czarnych Koszul”. W tej sytuacji trener Jacek Zieliński ma całkiem poważne powody by potraktować spotkanie z górnikami z Bełchatowa w pełni poważnie. Wszak może się okazać, że „ni z gruchy, ni z Pietruchy” to mecz o… jego trenerskie życie.
W Białymstoku ekipa popularnego „Gianniego” zmierzy się z najlepszymi ligowymi prestidigitatorami. Mistrzami sprawiania wrażenia, że o nic nie walczą (tylko nie wiadmo czemu co roku mówi się o nich jako o niebieskim czarnym koniu rozgrywek). Prowadzona przez jednego z najlepszych naszych trenerów Waldemara Fornalika drużyna Ruchu Chorzów zdaje się mieć gdzieś problemy finansowe z jakimi boryka się od lat. Dla nich jakby nie miało znaczenia ilu dobrych piłkarzy opuszcza ekipę z ulicy Cichej, w każdej kolejnej rundzie okazują się tak samo groźni dla wszystkich. Owszem prochu może i nie wymyślą, Abbot nie zagra na Euro a Piech nie trafi do Bayernu Monachium ale.. to chyba właśnie siła zespołu z Chorzowa. Zespół to chyba właśnie słowo klucz do zrozumienia wyczynów Niebieskich. Tomasz Hajto będzie musiał wykrzesać wszystkie siły ze swoich zawodników by rozbić gości w niedzielne popołudnie. Na pewno będzie to mecz walki a nie pięknych porywających akcji ale myślę, że i tak warto zasiąść przed telewizorem by zobaczyć kawałek ostrej i ambitnej piłki.
Na deser zostaje mecz w Poznaniu, walka udręczonych Lechitów ze skrzywdzonymi (choć skrzywdzili się sami) Górnikami z Zabrza. Umiejętności nowego trenera Lechitów sprawdzi stary wyga Adam Nawałka. Jedni mogą, drudzy muszą, niby prosta układanka. Wszystko było by jasne gdyby nie to, że jedni nie lubią grać gdy muszą, podczas gdy drudzy wręcz uwielbiają „nie musieć”. Jaki wynik padnie w Poznaniu? Ja nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. Zbyt wiele niewiadomych, zbyt wiele spraw może wpłynąć na końcowy rezultat tego spotkania. Wiem jedno, będzie bardzo ciekawie.
Zapraszam.


Na ten mecz Z ŁKS czekam z większa niecierpliwościa niz czekałem na Śląsk. Jest tyle niewiadomych. Jak zagra Novo, Blanco? Jak Skorża to poukłada w ataku? Kto z trójki Vrdoliak, Gol, Rzeźniczak siądzie na ławie? A może Blanco, czy Novo zaczną od ławki?
Może nie Korona, bo ta zagrała w swoim stylu ale Podbeskidzie bardzo szybko spasowało. Widać szybka bramka potrafi wybić ich z rytmu gry. Z drugiej strony prowadzącej Koronie bardzo ciężko strzelić cokolwiek.
W drugim meczu Cracovia zagrała beznadziejny mecz, tak jak na początku nie rozumiałem zamiany Szatałowa na Pasiekę tak dalej nie rozumiem. Może a-c10 nam to jakoś wyjaśni. Dla mnie to typowe "zamienił stryjek siekierkę na kijek". Zespół broniący się przed spadkiem, grający na własnym obiekcie, przy własnej publiczności zagrał kompletnie bez jaj. Bez wiary, bez "zęba". W efekcie czego Zagłębie grając niewiele lepiej wywiozło trzy punkty.
Nie ukrywam, że bardzo liczę na Cracovię i Zagłębie w tej rundzie. My już zn nimi graliśmy i teraz mogliby zabierać punkty na prawo i lewo, niestety po tym meczu pozostaje bardzo sceptyczny wobec moich planów związanych z grą tych ekip na wiosnę.
Mam nadzieję, że dziś będzie ciekawiej
No ale mecz z Koroną, to dopiero za jakiś czas. A ŁKS? Nic! Dosłownie nic nie przemawia za tym, że ŁKS dzisiaj zdobędzie jakieś punkty. Musielibyśmy chyba sami sobie strzelać samobóje.
Oby słowa trenera o każdym meczu o życie weszły piłkarzom w głowy, wtedy faktycznie będę spokojny, Do tego momentu jednak będę się denerwował przed każdym spotkaniem z teoretycznym słabeuszem.