- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Wszystkie słabości
Falstart - niestety takie określenie najlepiej pasuje do inauguracji rundy wiosennej w wykonaniu naszej drużyny. Wyprawa do Kielc zakończyła się stratą trzech bramek, trzech punktów oraz trzech zawodników, którzy z powodu nadmiaru żółtych kartek nie wystąpią w meczu z Bełchatowem.
Fakty nie kłamią, przegraliśmy drugi z rzędu ligowy mecz. Bezpieczna przewaga nad grupą pościgową maleje w niepokojącym tempie, nie można wykluczyć, że po niedzielnym meczu Lecha zmaleje do dystansu zaledwie jednego punktu. To oczywiście martwi.
Martwi również fakt, że zaprezentowaliśmy jakość gry dość odległą od wszelkich wyobrażeń na temat tego, czego należałoby spodziewać się po głównym kandydacie do zwycięstwa w wyścigu o mistrzostwo Polski. W Kielcach byliśmy świadkami wyrównanego meczu, w którym to trzynasta w tabeli Korona okazała się drużyną dysponującą minimalnie lepszym pomysłem na grę, drużyną odrobinę szybszą, nieco bardziej zdeterminowaną. Ba, także drużyną zdolną do bezczelnego popisywania się smaczkami taktycznymi w postaci wyrafinowanych wariantów rozegrania stałych fragmentów gry. Korzym, Janota i Kijanskas rozegrali z Legią znakomity mecz - czego niestety nie da się powiedzieć o żadnym zawodniku naszego zespołu.
Jan Urban w jednym z licznych wywiadów udzielonych w przerwie zimowej przypominał, zapewne pół żartem, pół serio, okoliczności poprzedniego rozstania z Legią. Trzy lata temu, jak pamiętamy, wznowiliśmy sezon wyjazdowym meczem z Cracovią, meczem w naszym wykonaniu koszmarnie wręcz słabym, meczem, który na dobrą sprawę mogliśmy przegrać różnicą kilku bramek, jednak szczęśliwie zwyciężyliśmy 2:1 po bramkach Szałachowskiego i Grzelaka. W kolejnych meczach pozostała słabość, zniknęło szczęście - w efekcie po poniesionych w rozpaczliwym stylu porażkach z Odrą w Warszawie i z Polonią w Bytomiu, Urban musiał odejść. Miejmy nadzieję, że tamta lekcja została dobrze zapamiętana tak przez trenera (w co akurat nie wątpię), jak i przez kibiców (wszak ówczesne spalenie Urbana na stosie przyniosło więcej szkody niż korzyści).
W Kielcach Urban chciał, jak się wydaje, uszanować zawodników, którzy tak dobrze prezentowali się jesienią, chciał utrwalić wykształconą w drużynie hierarchię, chciał zagrać wypróbowanymi schematami, sposobem gry, który dał nam zwycięstwo choćby na trudnym terenie w Gdańsku, na murawie równie grząskiej jak ta kielecka, w starciu z ekipą stojącą w ekstraklasowej hierarchii wyżej niż Korona. Doprawdy trudno za tę zachowawczość naszego szkoleniowca winić. Kosmetyka w postaci pojawienia się w składzie Bartosza Bereszyńskiego, który wyrzucił z meczowej osiemnastki Michała Kucharczyka, raczej nie zadecydowała o naszej porażce, można wręcz zaryzykować twierdzenie, że prawdziwe nieszczęście zaczęło się właśnie od momentu zejścia Bereszyńskiego i wprowadzenia w jego miejsce Jorge Salinasa. Paragwajczyk stał się piątą kolumną, najpierw kompletnie gubiąc się w niezłej sytuacji w polu karnym gospodarzy, wkrótce potem do spółki z Danielem Łukasikiem tracąc piłkę na kontrę dla Korony, wreszcie pozwalając się oszukać szybkim rozegraniem rzutu wolnego i nie będąc w stanie zablokować sunącego skrzydłem Lisowskiego.
Taktyczny znak zapytania można za to śmiało postawić przy bardzo późnym wprowadzeniu na boisko Dwaliszwilego, ewentualnie (skoro 'Lado' nie jest jeszcze zgrany z zespołem, względnie gotów fizycznie) przy pozostawieniu na ławce przez pełne 90 minut Marka Saganowskiego. Od 50. minuty wprowadzenie napastnika, który zająłby miejsce tradycyjnie uciekającego z pola karnego Ljuboi wydawało się dość logicznym wyjściem, cóż, nasz szkoleniowiec postanowił inaczej.
Mecz z Koroną nie wykreował w grze Legii żadnej nowej jakości, nie było pewności, nie było siły gry, nie było szybkości, nie było kreatywności - ten mecz przypomniał za to o wszystkich znakach zapytania i bolączkach.
Przypomniał przede wszystkim o kłopotach z grą defensywną i ustawieniem przy stałych fragmentach gry. Bardzo zabolał zwłaszcza gol Lenartowskiego, zdobyty po zgarnięciu piłki przebijanej w polu karnym i uderzeniu kompletnie bez krycia, ten gol odtworzył koszmary z meczów z Rosenborgiem. Mecz z Koroną przypomniał również, że Ljuboja miewa gorsze dni, wtedy oparcie na nim ataku prowadzi jedynie do regularnego powtarzania notorycznie zawodzących schematów. Przypomniał, że Ivica Vrdoljak nadal jest cieniem samego siebie z pierwszego sezonu w Warszawie. Przypomniał, że nasza przewaga nad ligową stawką nie jest tak duża, jak wskazywałoby na to medialne zainteresowanie Legią, jej transferami i nowym prezesem.
W kolejnych meczach - dla wielce pożądanej w tej sytuacji przeciwwagi - czas przypomnieć jaśniejszą stronę naszego zespołu. Walka dopiero się rozpoczyna.


Jakbyś nie mieszkał gdzieś hen daleko to bym Cię za te słowa ucałował. No, przynajmniej wyściskał
Obawiam się, że kibice są równie skorzy do palenia na stosie i pod tym względem niewiele się zmieniło. Może wręcz głód sukcesu sprawia, że postawy są jeszcze gwałtowniejsze niż wcześniej.
Zmiany ? Żart. Skład ? Żart. Jak to możliwe, że trener, który w meczu LE decydującym o sporej kasie potrafi wystawić 1 DM (i to młodziaka bez doświadczenia wtedy) i Ljubo z Rado, a w meczach w polskiej lidze unika tego jak ognia ? Ba, pal sześć 1 skład, ale jak można przegrywać, grac totalny piach i nic nie próbować zmienić ? Zamian IV na Furmana to kosmetyka. Jak można przegrywać większą część 2 połowy i napastnika wprowadzić na ostatnie 7 minut ? Kiedy ja się doczekam trenera, który przegrywając mecz w 60 minucie i będąc całkowicie bezradnym będzie zmieniał obrońcę na napastnika i pokazywał, ze zależy mu na zwycięstwie, a nie liczył na cud ? Co to za różnica czy przegrasz 2:3 czy 2:5 ?
Gdzie w tej drużynie jest kreatywność ? Jeden Rado na całą drużynę, który potrafi minąć balansem ciała czy zwodem 2 graczy i stworzyć przewagę, otworzyć pole gry. Owszem Kosecki też potrafi zrobić różnicę dryblingiem, ale to troszkę inna kreatywność. Bardziej indywidualna niż tworząca akcje zespołu. Jeden Rado to za mało na całą ofensywę, a przecież absolutnie KAŻDY wie, że będziemy grać tylko i wyłącznie atak pozycyjny w każdym meczu. Śmiech na sali się podnosił jak niektórzy dziennikarze pisali, że jeden Wolski wart więcej niż cała 4 "wzmocnień" (oprócz Lado), a to była i jest prawda. Szczera prawda.
Jeszcze jedna obawa z mojej strony. Tak sobie przed meczem myślałem czy aby na pewno Urban wystawia BB, bo ten pokazał, że na to zasługuje. Czy to nie jest kwestia psychologii: wystawię go aby wiedział, ze warto było przychodzić z Lecha, aby czuł, ze na niego liczę itd. Sorry, ale Kucharczyk przynajmniej by pojeździł na wślizgu w obronie ile sił i poprosił o zmianę. Naprawdę "zasługuje" na wyrzucenie na trybuny tak ten Bereszyński olśnił trenera ?
Kolejna uwaga do trenera, coś co mnie wkurza na maksa. Porażka ? To piłka, można przegrać jeden czy drugi mecz, każdy popełnia błędy. Ale niech ktoś wytłumaczy po co było grać całe 2 miesiące napastnikiem Saganowskim albo Efirem ( w międzyczasie dostać Dwaliszwiliego), aby w 1 meczu wystawić na szpicy Ljubo. Po co było całe zgrupowanie granie Rado na skrzydle (IMO dużo tam traci, ale nie o to chodzi), zeby w 1 meczu znowu go pakować do środka ? Po co to ciągłe rzucanie na pozycjach ? Czemu wszyscy łykają tak łatwo te gadki o uniwersalności, każdy jeden transfer to musi być gracz uniwersalny dla Urbana, bo on takich ceni. Brzyski ? Obrona, pomoc, super. Bereszyński ? Skrzydła, obrona, atak od biedy. Dwaliszwili to samo itd. Rozumiem posiadanie takich graczy 2-4 w zespole, ale nie 22. Ilu graczy z naszego składu jest przypisanych do pozycji i wiedzą, że są pewniakami na niej ? Kuciak, Wawrzyniak i ... to wszystko ? Kosecki na lewe skrzydło teraz już chyba takim pewniakiem też jest (wcześniej go Urban rzucał jak miał Żyro), Jędza niby też, ale już nie do końca, bo w każdej chwili może wylądować na środku. Reszta nie wie czy zagra, nie wie gdzie zagra, za dużo się tego nazbierało. Nawet Ljubo i Rado, owszem są pewniakami do gry, ale już nie wiadomo gdzie, dzisiaj tu, jutro tam. Nie mamy pewniaka w środkowej linii pomocy, nie mamy pewiaka na szpicy, nie mamy pewniaka na ofensywnej pomocy, nie mamy pewniaka na środku obrony, nie mamy pewniaka na skrzydle. Ale to się poniekąd wiąże z tym, że mamy bardzo dużą liczbę graczy o podobnym potencjale, a za mało jakości.
Więc na koniec powtórzę to co pisałem na aucie: sprowadźcie jeszcze Brozia, Trałkę i Ricardinho, a potem dziwcie się, że drużyna wcale nie jest silniejsza. Józek Wojciechowski bis. No jak to tak, sprowadziliśmy 7 dobrych graczy i nie jesteśmy silniejsi ? Za mało mamy przeciętniaków i uzupełnień składu, Kucharczykowi i Golowi się nudzi na trybunach, więc śmiało.
Ten mecz pokazał jeszcze jedno. W polskiej lidze trzeba jednak zapieprzać. I to cały czas. Mam na myśli Legię. Każdy się na nas spina i każdy mecz trzeba wybiegać i wywalczyć. Szczególnie na wiosnę. A co do zmian? Od 50 min to trzeba było zdjąć Ljuboję. Po co nam środkowy napastnik który klepie piłkę przy linii środkowej? Mam jeszcze wątpliwości czy Kuciak dobrze się zachował przy 1 bramce, ale faktem jest że w pewnym momencie tam było 4 Koroniarzy na naszych dwóch. To zalatuje podwórkiem.
To jakaś makabreska.
Pominę milczeniem to że można inaczej rozegrać rzut wolny niż uderzać z narożnika pola karnego w środek bramki. W ogóle można wymyślić coś innego niż strzał na bramkę z każdej pozycji. Bramka Astiza to potwierdza.
Salinasa broniłem do tej pory, ale jak to możliwe, że Lisowski z piłką był szybszy od niego bez piłki ?.
Naszej Legijnej defensywie chce zadedykować piosenkę .
Dzięki Ci Senatorze! Długo myślałem nad czymś pozytywnym co by ten mecz przyniósł i zupełnie nie mogłem tego czegoś znaleźć. Cieszę się że się myliłem
a proszę
W ogóle nie mogę uwierzyć jak można dopuścić do takich sytuacji mając przewagę co najmniej 3 piłkarzy w polu karnym, bo tak to mniej więcej wygląda przy SFG. Przecież to się w pale nie mieści. Ja nie wiem, czy oni wszyscy lekceważą przeciwnika, czy po prostu nie wiedzą jak i gdzie się ustawić?
Niby tych bramek po SFG nie tracimy tak wiele - jesienią strzelał nam tak bodaj Śląsk w Superpucharze, Rosenborg, Wisła (bezpośrednio), znów Śląsk. Natomiast wczoraj to była bez dwóch zdań zgroza. Urban tym razem zdaje się dość ewidentnie obarcza winą piłkarzy ('brak odpowiedzialności').
@ Senator
'Młodość i entuzjazm' brzmią rzecz jasna nieźle, tyle że po pierwsze wczoraj na boisku (w różnym wymiarze czasowym) pojawili się Łukasik, Bereszyński, Kosecki, Furman i Salinas. Ani oni starzy, ani obciążeni tym co stało się rok temu. Po drugie - kto jeszcze? I tak konkretnie, za kogo?
Nawiasem mówiąc, ze środka obrony raczej wyjąłbym Astiza niż Żewłakowa. Korzym wczoraj woził nim strasznie (druga brama wzięła się między innymi właśnie z tego).
@ Walles
Ljuboja tak gra od 1,5 roku i to jest głównie kwestia tego, jak drużyna reaguje na jego manewry. Wczoraj w lukę w polu karnym wchodził w drugiej połowie Kosecki, ale posyłanie 'Kosy' w fizyczny bój o górną piłkę to żart.
Myślę, że to ostatni mecz bez kogoś z pary Dwaliszwili / Saganowski w składzie. Z tym że Ljuboja jak dla mnie nadal na szpicy (nominalnie), bo po pierwsze najlepiej z całej drużyny ściąga długie piłki posyłane na połowę przeciwnika, po drugie nie angażuje się w inny rodzaj gry defensywnej niż wczesny (trochę pozorowany) pressing.
@ JJ
Przecież wczoraj to była niemal dokładnie ta drużyna co na jesieni (pomijając Bereszyńskiego), drużyna, którą tak często chwaliliśmy, podobnie jak jej trenera. Gdybyśmy przegrali taki mecz trzy miesiące temu, też mieszałbyś do komentarza transfery, które Twoim zdaniem sprawiają, że drużyna 'wcale nie jest silniejsza'?
Poczekajmy - czy jesteśmy silniejsi czy nie, to będzie widać po dwóch miesiącach, nie po jednym meczu.
Natomiast masz rację co do wyrugowania Kucharczyka kosztem Bereszyńskiego. Dla mnie też w tym momencie to trochę pic i sztuka dla sztuki, chociaż Bartek nie zagrał gorzej niż reszta drużyny (jedna fajna akcja w pierwszej połowie, szkoda, że Rado się zagapił i nie poszedł w tempo w pole karne). Kombinuję, że może chodzi tu o czynniki innego rodzaju - co i rusz padają dyrektorskie i prezesowe deklaracje, że zawodnik musi pasować do Legii charakterologicznie, być może mocny psychicznie i ogólnie ogarnięty Bereszyński pasuje komuś bardziej niż Kucharczyk, pytanie na ile przełoży się to na kwestie piłkarskie.
O braku napastnika już pisałem, natomiast co do Furmana, żałuję tylko, że nie zagrał od początku. IV zawiódł, kompletnie. Ale ogólnie winy trenera (czy może całego sztabu szkoleniowego) doszukiwałbym się raczej w przygotowaniu do tego meczu niż w personaliach. Korona zbyt często była od nas o jedno tempo szybsza.
@ Garm
Ciekawe co na to nasze Żony?
Masz rację, jedna skrajność wrzuca w drugą skrajność, to nieuniknione. Pozostaje mieć nadzieję, że parę zwycięstw i sytuacja wróci do normy.
Z balonika powietrze zaczyna uchodzić. Czytałem ostatnio na sport.pl z cyklu 5 na 5. Jedno z pytań brzmiało - Czy obecna Legia jest lepsza od Wisły Kasperczaka? Doprawdy, co w przerwie zimowej sprawiło, że staliśmy się super drużyną? Jak pokazał mecz z koroną do dominacji ligi trochę nam brakuje.
Wczoraj podczas meczu wielokrotnie kamery kierowały swoje oko na prezesa Leśnodorskiego. Reagował dosyć nerwowo. Ciekawe, czy teraz objawi nam się jego drugie ja? Typu opierdziel w szatni i karny trening w niedzielę. Mam nadzieję, że nie. Któryś z Was w dyskusji pisał, że prezesa poznamy dopiero wtedy, gdy zaczną się problemy. No to powoli się zaczyna.
Mimo wszystko nie ma co wpadać w panikę. No chyba, że Lech dziś pyknie Ruch 4-0 po pięknej grze, a jutro Górnik w dobrym stylu ogra Piasta.
Mnie zastanawia jedno- czy Janek Urban powtórzy wyczyn z Lubina z zeszłego sezonu- najpierw znakomita runda wiosenna, oparcie składu na młodych i utrzymanie go w lidze. W lato zaciąg transferowy w postaci np- Sernasa, Gancarczyka, Rachwała, Małkowskiego, Telichowskiego, Hanka czy Kowalczyka. Mieli bić się o mistrza a skończyło się tym że po kilku kolejkach mieli ostatnie miejsce w lidze.
Legia też przypomina drużynę z wiosny za czasów Skorży, zwłaszcza Radović i Ljuboja. Trener po za tym chciał drugiego napastnika i żaden nie zagrał w składzie.
Według mnie i Żewłakow i Astiz powinni iść na ławkę. Na środku pola powinni zagrać Jędrzejczyk i Jodłowiec, na prawą obronę można przesunąć Kucharczyka, który na tej pozycji grał w kadrze. IV to zawodnik na ławkę, taksamo jak Radović czy Ljuboja. Dla Salinasa nie widziałbym nawet miejsca na ławce. Może czas dać szansę Kurowskiemu, Jagiele czy Mizgale? Na pewno walczyliby z większym zaangażowaniem. Nie rozumiem też dlaczego takiego Tomasiewicza trzymają w juniorach. Najlepszy polski gracz rocznika 96, a gracze z jego wieku są już gwiazdami w innych zespołach ME.
W Legii potrzebny jest wstrząs. Kolejny temat który mnie drażni to Cichocki, przecież na zgrupowaniach wcale nie prezentował się gorzej od weteranów, jednak nie dostał szansy na jesieni.
Ej, no już nie rozpędzajmy się z tą rewolucją. Jeszcze raz przypominam, że do 30 minuty wygrywaliśmy, więc można powiedzieć, że nasza ofensywa zrobiła to, co do niej należało. Legia ma wielki problem ze środkiem defensywy, który kompletnie nie daje zespołowi żadnej pewności i to potem rzutuje na grę całej drużyny. Ten problem, zresztą, nie zaczął się wczoraj, tylko trwa od co najmniej kilku lat. Przecież pierwszy sezon Skorży, to był jakiś koszmar. Potem przyszedł Żewłak, Kuciak i jakoś to zaczęło wyglądać. Ale wystarczyło, że Urban zaczął grać bardziej ofensywnie i demony przeszłości powróciły. W tej formacji przede wszystkim należy oczekiwać jakichś bardziej stanowczych ruchów.
a) Brzyski Żewłak Jodła Jędza
b) Brzyski Jodła Jędza Bereś
c) Brzyski Jodła Jędza Rzeźnik
...a inne warianty powinny być zakazane do końca sezonu
1. Kosecki z nowym kontraktem nadal potrafi strzelać gole
2. Strzeliliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry
Winnymi porażki są fatalna gra obronna oraz trener:
1. Bezproduktywny, notorycznie uciekający z pola karnego Ljuboja - nadawał się do zmiany już po drugiej bramce dla Korony, my w polu karnym nie mieliśmy napastnika
2. Wpuszczenie Salinasa na boisko to był chyba dowcip, może Urban nie widział jak się gra równie filigranowemu Koseckiemu, może poza bramką go w ogóle nie zauważył
3. Napastnik - Ljuboja na prawym skrzydle, Kosecki w polu karnym pomiędzy sekwojami, kto miał dla nas strzelać gole z gry? Na pewno łatwiej mi teraz mówić, ale jeden koń typu Saganowskiego lub Dwaliszwilego to minimum, a w końcowej fazie wstawiłbym ich obu
Gdy się nad tym zastanawiam to trudno mi uwierzyć, że Urban takie błędy mógł popełnić, więc przychylam się w części do stwierdzenia Senatora - celowo rozwiązał sobie ręce przy ustalaniu składu na kolejne mecze
Jakbyśmy taki mecz przegrali 3 miesiące temu to nie mieszałbym do komentarza transferów, bo ich by nie było
Pisałem o tym poprzednio na aucie, ale nie zdążyłem odpowiedzieć, więc zrobię to teraz. Monrooe się uczepił tego Traore, a to był tylko przykład (sam nie miałem do niego przekonania pod względem charakterologicznym). Tyle, ze mi chodziło o symbol, przykład. Sprowadzenie gracza, który w swojej drużynie robił różnicę, bo my sprowadziliśmy dobrych graczy, ale poza Lado żaden z nich nie wyrastał ponad drużynę. Skoro nie potrafili być "gwiazdami" w słabszych zespołach to jak mają błyszczeć u nas ? Jak mają podnieśc wartość drużyny ? Słysząc o transferze Brozia( a to fakt, a nie domysły dziennikarzy) czy Todorovskiego przestraszyłem się, bo zmierzamy w kierunku Józefa Wojciechowskiego wersja druga, poprawiona. O tyle poprawiona, że wciąż jest Ljuboja, Radovic czy Kosecki, ale to wszystko. Oni też mieli tam po 2, a nawet 3 dobrych graczy na KAŻDEJ pozycji. Powiedz mi czy uważasz, że Traore zagrałby tak bezbarwnie jak Bereszyński ? Nie zrobiłby żadnej akcji indywidualnej, nie minął chociaż raz 3 graczy, nie podał niekonwencjonalnie, nie zagrał jednej akcji kombinacyjnej z Ljubo i Rado ? No, ale mamy Brzyskiego, Kucharczyka itd. Głębia składu
Nie podoba mi się również domaganie się rewolucji w składzie. To jest najgorsze co mogłoby się zdarzyć, ale jest to pokłosiem tego co pisałem poprzednio: nikt nie jest przypisany do swojej pozycji jako pewniak. Zobacz ile głosów się pojawia: praktycznie jedynymi, których nikt nie domaga się zmiany są Kosecki i Kuciak. Pozostali przewijają się w rozważaniach: Ljubo jako napastnik Ljubo jako ofensywny, Vrdoljak - nie, Furman, Jędza do środka, Brzyski za Wawrzyniaka, Jodłowiec za Astiza - nie, Jodłowiec za Żewłaka itd. Nie ma absolutnie pewniaków w składzie i to wina trenera, bo sprowadza "uniwersalnych" graczy i miesza tym niesłychanie. To mi się nie podoba, bo z tego w dłuższej perspektywie nic dobrego nie może wyniknąć. Zwyczajnie za dużo tego.
Nie rozumiem też nagonki na stoperów, akurat straciliśmy bramki po stałych fragmentach gry, gdzie całą drużyna jest w polu karnym, więc to, że ktoś jest stoperem nie ma wielkiego znaczenia, nie widziałem wielkich błędów Żewłaka. Poza tym stałych fragmentów gry nie da się wyćwiczyć i jest w tym zawsze element przypadkowości (coś na ten temat może powiedzieć Mourinho). Poza tym my nie straciliśmy goli po klasycznych stałych fragmentach gry, my zostaliśmy 2 razy zaskoczeni sposobem ich rozegrania (a trzeci raz w końcówce spotkania, ale nie skutkowało to golem), to jest tragiczne. Ale powiedzmy, że więcej się nie zdarzy.
Dla mnie dużo większą bolączką była gra ofensywna, przecież my przez pierwszą połowę (a i kawał drugiej, ale nie jestem w stanie odpowiedzieć do której minuty) zaliczyliśmy 2 (!) strzały na bramkę, Ljuboja na notę z wolnego i indywidualna akcja Kosy. To jest nieprawdopodobne i o to mam pretensje do trenera. Im dalej w sezon tym gramy mniej ofensywnie, tym Urban chce być "mądrzejszy" i bardziej "wyrachowany". Kombinuje chcąc wygrywać dojrzałością i taktyką. Uwierzył w swoją wielkość i geniusz taktyki. Zauważ, ze jak przychodził do nas to jednym z aspektów o które miał zadbać była gra ofensywna, do przodu, radosna dla kibiców nawet kosztem traconych bramek. Nikt na niego nie liczył, nastroje wśród kibiców były fatalne i generalnie nawet przegrane nie wywoływałyby wielkiego zdziwienia. Miał luz i komfort pracy. W LE mógł wystawić super ofensywny skład z ofensywną taktyką, prowadząc 1:0 z Rosenborgiem drużyna stwarzała sytuacje i parła do przodu. Był fun. Mogliśmy przegrywać, ale strzałów oddawaliśmy na potęgę. Przegraliśmy z Jagiellonią i oczywiście każda porażka wkurza, ale graliśmy swoje, mieliśmy mnóstwo sytuacji, bramkarz grał mecz życia, a nam się zdarzył niebywały babol w obronie. Ale drużyna grała swoje i chociaż przegraliśmy to byłem "zadowolony". O to mam pretensje, gdzieś się to zmieniło w jego głowie i nie wychodzi. Przejrzyj statystyki gawinie w przekroju całego sezonu, im bliżej końca rundy tym coraz mniej strzałów i coraz mniej akcji ofensywnych. Byłem spokojny, bo sądziłem, że to zmęczenie fizyczne, sporo kontuzji mieliśmy, więc siłą rzeczy ofensywa spadła itd. Byłem przekonany, że mając zdrowych i świeżych graczy wróci do piłki polegającej na tłamszeniu rywala i tysiącu strzałów. Że na wiosnę nadal może się zdarzyć porażka, ale sytuacji nie będzie brakowało. Nic z tego, wczoraj oglądaliśmy późniejszego Skorżę.
Znamienny obrazek to zaciśnięte pieści złocisto krwistych w geście triumfu po ostatnim gwizdku Musiała, padali sobie w ramiona i cieszyli się jakby zdobyli mistrzostwo świata i nie miejmy złudzeń właśnie w ten sposób zmotywowani, a nie z „pieluchomajtkami” (sorki
Dopóki się ich nie złamie, nie pozbawi nadziei, każda drużyna czy to u siebie, czy na Ł3, będzie wypluwała płuca i jeździła tyłkiem po murawie, żeby tylko „FC Hollywood” dokopać. A my nie jesteśmy żadnym murowanym faworytem i absolutnie nie jesteśmy skazani na zdobycie mistrzostwa w tym roku. Im szybciej to sobie wszyscy uświadomimy, tym lepiej.
Jeżeli zreflektujemy się, że nie mamy drużyny, która będzie goliła frajerów lekko, łatwo i przyjemnie, a w takim razie, wszystkich meczów w rundzie z pewnością nie wygra, co już się stało faktem, to ta porażka przytrafiła się w najlepszym z momentów! O ile tylko wyciągnięte zostaną z niej wnioski, nie tylko personalne, te po jednym meczu mogą być zwodnicze, choć materiał do przemyśleń już jest, ale jeżeli chodzi o nastawienie, determinację, koncentrację, konsekwencję w grze, czyli wszystkie lub prawie wszystkie zagwozdki mentalne, które z ekipą z Ł3 są związane od zawsze. Nie można legionistom zarzucić braku zaangażowania, że przeszli koło gry, tego nie było, ale to koroniarze, jak sam Urban zauważył zgarniali „drugie piłki”, stosunek wygranych indywidualnych pojedynków, również był po stronie kielczan(!!!), a przecież trudno za lepszych indywidualnie piłkarzy ich uznać, zatem co o tym decydowało?
Stan murawy im sprzyjał, ale czy to wystarczające wytłumaczenie?
Bez determinacji i koncentracji równej rywalom, którzy z „wojskowymi” grają swój odpowiednik „finału ligi mistrzów”, o tytule trzeba będzie zapomnieć, najlepiej w ogóle o nim nie myśleć, a wychodzić do kolejnego meczu z nastawieniem, że to gra o wszystko.
Kilka subiektywnych spostrzeżeń:
1. Trzecia bramka, dla mnie w 70% obarcza Żewłaka(!!!), w 20% Salinasa, a w 10% Wawrzyniaka, dziwnie w tej sytuacji zagubił się też Jedza.
2. Zdecydowanie wolę Brozia od Wasilewskiego, jeżeli już, ale w to, że para Jędza – Jodła będzie nieomylna absolutnie nie wierzę i tu mamy zdaje się problem trudny do rozwiązania. Najlepszym partnerem dla Artura byłby ... Żewłakow lub Choto, kwestia w tym, że sprzed kilku lat.
3. Oby tym meczem Urban „Beresia” nie „spalił”, zachowanie byłego lechity przy drugiej bramce jak słusznie zauważył Mistis daje do myślenia, w perspektywie obronnych predyspozycji.
Spostrzeżenia pozytywne!
1. Dobra forma Rado, a przecież Serb zawsze miał problemy z wejściem w sezon.
2. Po meczu z Koroną być może najwięcej zyskał ... Kucharczyk, krytykowany powszechnie, fakt że wielokrotnie pod formą, bez pewności siebie w operowaniu piłką, bez ‘arogancji’ Kosy, ale ...
3. Urban musi wyciągać wnioski, zarówno wobec piłkarzy, ale i wobec własnych decyzji, bez tego pozostanie trenerem sympatycznym, z autorytetem opartym o zawodniczą karierę, z dużą erudycją piłkarską, ale bez wyników. Po „Koronie” musi główkować, by koronę zdobyć, warto przypomnieć dotkliwą porażkę jeszcze aktualnego Mistrza Polski prawie równo rok temu we Wrocławiu. Oni wyciągnęli wnioski, jednostkową przegraną przeistoczyli w ostateczny, globalny sukces.
Obejrzyj sobie jeszcze raz 3 bramkę dla Korony i zwróć szczególną uwagę na zachowanie Żewłakowa (z 6 na plecach). Piłka przeszła jakieś 20 cm od jego nóg, wystarczyło tylko zamachnąć się i wypieprzyć ją za boczną linię. Nie zrobił tego, bo prawdopodobnie myślami był zupełnie gdzie indziej i to jest jego największy problem.
Bramka nr 2. Skandaliczny babol Vrdoljaka, który zamiast wybić piłkę na przedpole, to wrzuca ją na 11 metr, gdzie skacze do niej Jędza i po prostu podaje do Lenartowskiego. Jedynym piłkarzem, który coś tam robi jest Astiz, reszta stoi i się przygląda.
Bramka nr 1. Moim zdaniem to była strefa Wawrzyniaka i to on przy tym najbardziej zawinił. Ale też to podanie głową na 5 metr powinno również być po prostu wybite poza pole karne.
Wszyscy tu piszemy o naszej porażce, zwracamy uwagę na rażące błędy naszych defensorów, ale nie zapominajmy, że to nasz rywal zagrał świetne zawody, pokazując wszystkie swoje atuty, wykorzystując to, że grząskie i nierówne boisko bardzo ograniczyły nasze poczynania. Agresywna gra kielczan, szybki i bardzo skuteczny pressing bardzo skutecznie ograniczały poczynania ekipy Jana Urbana. No jasne, że nie zagraliśmy na swoim poziomie, ale czy… w takich warunkach kiedykolwiek zagraliśmy? Nie pamiętam, skąd więc aż tak wielkie zdziwienie takim obrotem sytuacji? Czyżbyśmy wszyscy ulegli magii „rosnącego balonika”, uwierzyli w wielkość Legii na tyle, aby zapomnieć o jej słabościach? Jasne, że mecz w Kielcach obnażał wszystkie niedostatki naszego zespołu, ale chyba nikt nawet nie marzył, że jedna przerwa zimowa pozwoliła na wyemitowanie tych problemów. W mojej ocenie ściągnięcie takiego piłkarza jak Tomasz Jodłowiec i dalsze poszukiwania wzmocnień tej formacji jednoznacznie pokazują, jaką drogę obraliśmy. Defensywę będziemy wymienić i tyle, do tego czasu gramy tym co mamy.
Nie obwiniałbym też naszego trenera o „zbytni konserwatyzm” w doborze wyjściowej jedenastki. Nie róbmy problemu z jednej z głównych zalet Jana Urbana. W trakcie wielu wywiadów udzielanych przez piłkarzy przebija wielki szacunek do tej cechy szkoleniowca. Uczciwość wobec zawodników, traktowanie ich fair i zapewnienie uczciwej rywalizacji, to coś, dzięki czemu Jan Urban zjednuje sobie podopiecznych. Dlatego teraz nie mógł po prostu „odstrzelić” tych, którym bądź, co bądź zawdzięczmy obecna pozycję w lidze. W Legii Urbana miejsce na placu zdobywasz w trakcie gry, a nie dzięki transferom czy widzimisię sztabu szkoleniowego. „Starzy” mieli swoją szanse na udowodnienie swojej przydatności, teraz czas na zmiany. Te nastąpią, jestem o to spokojny.
Co ciekawe, pomimo bardzo niekorzystnego dla nas wyniku dostrzegam sporo pozytywów w grze Legii. Zespół wydaje się być nieźle przygotowany do rundy rewanżowej, w gazie jest Kosa, dobrze wygląda Radović, nieźle wygląda Łukasik. W swoim stylu zagrał Wawrzyniak (słabo w defensywie, ale świetnie w ofensywie), ciężko ocenić Ljuboję i Jędrzejczyka. Mając na uwadze rywalizację na pozostałych pozycjach to obecne plusy nastrajają mnie optymistycznie. Mamy też trzy spotkania, które powinniśmy wykorzystać do wejścia w rytm. Scalić zespół i wypracować bardzo potrzebny automatyzm gry. Mamy czas i musimy go wykorzystać, a potknięcie w Kielcach powinno dość skutecznie wybić nam z głowy gwiazdorstwo. Koniec bezproduktywnego prężenia klaty, czas na prawdziwą walkę panowie.
Doszukujemy się ewentualnych pozytywów tej przegranej i ja widzę to w ten sposób: Prezes wspominał o chęci zdobycia (jeżeli dobrze pamiętam 3 mistrzostw w ciągu 5 lat). Jeżeli udałoby się to wpoić zawodnikom w ten sposób, że jesteśmy właśnie na starcie i nie będzie tragedii i zamknięcia projektu "Wielka Legia" jeżeli nie uda się zdobyć mistrzostwa (robimy LE, zbieramy punkty i doświadczenie na przyszłość) to może zdejmie to choć odrobinę presję jaka ciąży na piłkarzach co przełoży się na lepszą i swobodniejszą grę. Mam świadomość, że mogą odezwać się głosy, że w ten sposób nie budujemy drużyny o mentalności zwycięzców. Ale też czy mamy teraz mocne podstawy do budowania takiej świadomości w piłkarzach ? Nie wiem. Moim zdaniem zdjęcie presji, pokazanie długofalowego celu, którego się trzymamy, stabilność tej filozofii (ta zakłada jednak JU na dłużej na ławce trenerskiej) musi przynieść efekt. Co Wy na to ?
1) "Zimny prysznic się przyda", "Piłkarze poczuli się już mistrzami, więc dobrze, że przegrali teraz, a nie w dalszych kolejkach"
Co przepraszam ? A to rok temu mając absolutny nóż na gardle w meczu z Górnikiem nie przegraliśmy tego meczu na inaugurację ? Coś to pomogło ? Coś zmieniły dalsze porażki ? Szczerze mówiąc ja bym wolał jednak uniknąć tego prysznicu, dla mnie gracze mogą wierzyć, ze już się mistrzami, byleby wygrywali. Poza tym lepiej było wygrać ten mecz i zimny prysznic odłożyć na jak najpóźniej, bo może się okazać, że będziemy go przeżywać x-krotnie. Mit, że porażka nie mogła się przytrafić w lepszym momencie.
2) "Urban chciał dać szansę drużynie, która wywalczyła mistrzostwo jesieni"
Aha, to dlatego w podstawowej jedenastce wybiegł ten który jest uważany za najmniejsze wzmocnienie a Kucharczyk wylądował na trybunach ? Dlatego na szpicę wszedł Lado, a Saganowski nawet placu nie powąchał ? Dlatego IV wyszedł w podstawowym składzie, a Gol wylądował na trybunach ? Bzdury. Urban zestawił skład tak jak mu się podobało (Jodłowiec i Dwaliszwili dołączyli tuż przed rundą), nie było w tym drugiego dna w postaci nagrodzenia mistrzów jesieni.
3) Prezes chociażby w CF oświadczył, że trener Urban ma taki wachlarz możliwości, że będzie dostosowywał skład pod przeciwnika, podobne głosy pojawiły się wśród kibiców "Saganowski i Dwaliszwili idealnie pasowali na Koronę", "Salinas się nie nadawał na drwali" itd.
Moim zdaniem jest to kompletne pomylenie pojęć i bardzo mnie to zaniepokoiło (słowa prezesa,który rozmawiał z trenerem, a nie kibiców). Kompletne pomylenie pojęć, bo to PRZECIWNIK powinien się zastanawiać co wymyślić na nasza grę, jak nas zatrzymać, a nie Legia. Legia powinna grać swoje, bo jej przewaga umiejętności jest wielka nad większością rywali. A nie, zmienię skład i taktykę bo "tam jest Kijanskas i Sierpina, którzy grają ostro i są wysocy". A może to Kijanskas i Sierpina powinni się martwić jak zastopować szybkiego Koseckiego w dryblingu ? Jak zastopować grę kombinacyjną Rado-Ljubo-Salinas-ktośtamjeszcze ? Jak będąc mało zwrotnym i wysokim nadążyć za szybką piłką po ziemi ? Może to Korona powinna się zastanawiać co zrobić, aby grając takimi drwalami nadążyć za świetnie wyszkolonymi legionistami ? Czy Barcelona martwi się, że przeciwnik ma drwali w składzie ? Gra swoje, a rywal ma się martwić jak ich zastopować.
"Trener ma wiele opcji w ofensywie i będzie dostosowywał skład i taktykę do rywala" - padłem po prostu jak to usłyszałem w CF. Legia będzie się dostosowywała pod styl gry przeciwnika, takiego przeciwnika jak trzecia od końca Korona. Oczywiście to lekkie przerysowanie, bo dopuszczam kosmetykę czy pomysł na przeciwnika o zbliżonym potencjale np. z Lechem w Poznaniu wykorzystanie faktu, że będzie musiał zaatakować, ale jednak są jakieś granice i szukanie rozwiązań na ekstraklasowych ogórków, mając potężną przewagę umiejętności to kiepski żart. Pomimo,że robię to zastrzeżenie, iż czasami jestem w stanie to docenić to wciąż obstaję, że Legia w każdym meczu powinna atakować, tłamsić rywala i niech ten się martwi jak zatrzymać taką siłę ofensywną i graczy, którzy umiejętnościami indywidualnymi biją ich na głowę. Jak zatrzymać cokolwiek co będzie znakiem rozpoznawczym Legii i stylem jej gry.
Jeżeli chodzi o obronę - ja mam poczucie że głównym problemem jest Żewłakow. Który niestety gra piach, puszcza babola za babolem a i tak jest pewien swego. Poczucie to moje rośnie szczególnie jak patrzę na przebitki Kuciak-Żewłakow, gdy ten pierwszy coś mu tłumaczy i pokazuje, a drugi każe się wyluzować. Ja bym pana kapitana już zluzował... I to wcale nie na stanowisko dyrektorskie, ale to już dyskusja na inną okazję.
@ JJ
Odniosę się tylko do pkt 3:
W dupce, za przeproszeniem, Ci się poprzewracało
Korona w takich warunkach pogodowo-boiskowych jest właśnie idealnym rywalem do zatrzymania Legii. To nie był jakiś geniusz taktyczny tylko po prostu Korona ma taki styl gry który akurat wybitnie niweczy zwyczajowe atuty Legii. Czy powinniśmy wygrać? Oczywiście, jesteśmy po prostu lepsi. Ale jakoś w tym starciu tego nie widziałem. Korona idealnie zniwelowała atuty Legii. A my mieliśmy w talii inne karty którymi można było zagrać. Żal że z nich nie skorzystaliśmy.
Ja zgodzę się tylko z jedna twoją tezą, że to gadanie o presji, to zwykła tania wymówka, która ma usprawiedliwić ewidentne olewanie swojej pracy przez niektórych piłkarzyków. Uważam też, że po tym meczu żadnego zimnego prysznica nie będzie, bo Astiz, Żewłakow i Wawrzyniak grają taką padlinę w defensywie już od co najmniej kilkunastu meczów i nie wierzę w to, że ta porażka zmieni cokolwiek w ich poczynaniach na boisku w następnych meczach. Ich po prostu trzeba stopniowo wymieniać na takich, którym się chce grać.
W meczu nasza drużyna wykazała brak przygotowania szybkościowo-wytrzymałościowego. Przed rundą jesienną na prośbę trenera Urbana przygotowania prowadził trener Irrubaren stosujący tzw. system eksplozywny. Jest to metoda mocno kontrowersyjna, ale przynajmniej ma on to sprawdzone. Trener Cesar dopiero się uczy. Moim zdaniem w drużynie Legii nie ma czasu na naukę. Tu mają pracować profesjonaliści. Wracając do meczu to przewaga Korony w motoryce była przygniatająca. Legia natomiast zdecydowanie przeważa umiejetnościami technicznymi. W normalnych warunkach drużyna znacznie lepsza technicznie jak Legia powinna tym elementem zniwelować przewagę fizyczną rywali. W tym meczu nic takiego nie miało miejsca. Na razie nie wiemy czy ta słabość wynika z trochę za dużych obciążeń w okresie przygotowawczym czy też z zza małych. Gdyby te obciążenia były za małe to źle rokowałoby na przyszłość, bo w mikrocyklu /bez przerw co najmniej 14 dniowych/ wytrzymałości szybkościowej poprawić w zasadzie nie można. Pozostaje mieć nadzieję, że lekko przeholowano z dozowaniem wysiłku i nie utrafiono z tzw. świeżością. Druga sprawa też jest istotna. Trener Urban po meczu z Krasnodarem był zadowolony, że poprawiła się organizacja gry defensywnej, a zwłaszcza jej płynność. We wczorajszym meczu było z tym gorzej niż jesienią. Zespół powinien w defensywie ustawiać się 1-5-4-1, /gdyż Ljuboja się nie wraca/ w odległości od bramkarza ok. 20 metrów i druga linia od pierwszej 10-12 metrów. Z Koroną trudno było mówić o liniach. Jak jeden skrzydłowy wracał to drugi już nie. Żaden z defensywnych pomocników nie wchodził samoistnie w linię obrony i czynili to dopiero pod presją rywali rozbijając strefę. W efekcie panował po stracie piłki jeden wielki chaos. No i obrona przeciwko stałym fragmentom gry wołająca o pomstę do nieba.
Jeżeli ktoś widzi jakieś pozytywy na przyszłość po meczu z Koroną to jest wielkim optymistą. Braki mają charakter systemowy i ewentualną wolicją można je zamaskować, ale nie wyeliminować. Wydaje się też, ze poziom wymagań wobec sztabu i zawodników jest za niski. Naprawdę w tym biznesie nie można być tylko dobrym wujkiem.
Absolutnie nie zgadzam się z tymi szlachcicami którzy twierdzą,że porażka przyszła w najlepszym momencie i będzie to jakiś zimny prysznic i tego typu popierdułki. Panowie szlachta mieliśmy za darmo zrobioną reklamę potęgi itp . Nie wykorzystaliśmy tego zupełnie. Gdybyśmy gładko ograli jeden z ostatnich zespołów ekstraklasy, później poprawili w nadchodzących meczach wrzucając na luzie po kilka bramek słabym zespołom, poszedłby jasny przekaz do wszystkich, no tak Legia jest nie do ogrania, mają pakę są dobrzy itp. Obecnie jest dokładnie odwrotnie, hej ta Legia nie taka mocna wystarczy się na nich spiąć i leżą. Panowie szlachta to jedna sprawa druga to nasze (piłkarzy głowy) i myśli, kurcze znowu się nie uda , nie damy rady? Taki stan ducha i umysłu pomaga czy przeszkadza? Lepiej mieć pewność swojej siły czy odwrotnie?
Panowie dywagacje dywagacjami , realna ocena realną oceną, a prawda jest taka ,że tak jak na jesieni tak i na wiosnę na naszą ligę to co mamy powinno wystarczyć i w cuglach powinniśmy prowadzić z przewagą kilku jak nie kilkunastu punktów. Coś tu więc nie gra prawda ?
Ty piszesz o kosmetyce, dostosowywaniu niuansów i ja to akceptuje, ale ja mówię o zmianie generalnych założeń. Drobna różnica ? Jak gramy piłką to grajmy piłką, jak stosujemy pressing to stosujmy, jak oddajemy pole i gramy z kontry to grajmy z kontry, a jak gramy górne piłki to grajmy je. Albo wychodzimy Ljuboją z przodu albo Saganowskim. To są zupełnie różne style gry, górnych piłek nie ma sensu rzucać na Ljubo, a na Sagana jak najbardziej. Z Ljubo gra kombinacyjna, na ścianę jak najbardziej, z Saganowskim niekoniecznie itd. To jest tylko jedna zmiana w składzie, a już jak wiele zmienia w taktyce. I tak można opisywać po kolei, aż urośnie zupełnie nowa taktyka.
My wczoraj oddaliśmy całkowicie inicjatywę gry, dopiero jak w dupce się paliło to proporcje posiadania piłki zmieniły się na naszą korzyść.
Po 1 Barcelona grała na 3 obrońców (tryb przeszły i eksperymentowała to w meczach o pietruszkę), ale nie zmieniało to sposobu gry: pressing, dominacja, posiadanie piłki. Po 2 mylisz się, bo dla 3/4 ligi jesteśmy właśnie taką Barceloną, Realem czy MU. Przecież nie pisałem o europejskich pucharach, ale o lidze właśnie.
Po 3 piszesz "po prostu Korona ma taki styl gry" - jak to ma taki styl gry ? To nie zmieniała go specjalnie na nas ? No, niemożliwe, mają taki styl gry... Ciężkie do uwierzenia po wywodzie, że KAŻDA drużyna dostosowuje taktykę pod przeciwnika.
I wreszcie po 4 owszem nie uważam aby transfery zimowe pozwalały nam wskoczyć na poziom wyżej (precyzyjnie rzecz ujmując oprócz Lado), ale to się nie gryzie z tym, że nadal mamy skład najsilniejszy. Oh wait, jednak się mylę, przecież Ljuboja, Radovic, Kosecki to faktycznie za mało na Sierpinę z Kijanskasem, trzeba zmienić taktykę...
Ja sądziłem po jesieni, że wiem jaki styl gry ma Legia i będzie go udoskonalała, a nie całkowicie zmieniała pod przeciwnika. Ale po ostatnich meczach już sam tego nie wiem, właściwie ktoś może odpowiedzieć jaki ten nasz styl jest ? Chcemy dominować, utrzymywać się przy piłce, grać kombinacyjnie czy walić górne piłki przez dwie formacje ? Raz wyjdziemy atakować skrzydłami, raz środkiem, innym razem wrzutki na Sagana, a za chwilę gra kombinacyjna na małej przestrzeni. No, nie da się tak długo ciągnąć, wydaje mi się, że się nie da. Niestety dużą rolę odgrywa domniemana uniwersalność naszych piłkarzy i jak widać kusi trenera, aby z tego korzystać. Za tydzień wyjdziemy z zupełnie innym składem i taktyką na Bełchatów, a potem przestraszymy się rosnącego stadionu w BB i Malinowskiego z Telichowskim, trzeba będzie wymyślić na nich coś extra.
Powtórzę: dla mnie oczywistą oczywistością jest, że Legia powinna dominować w każdym spotkaniu i narzucać własny styl gry (jakikolwiek by on nie był), a nie próbować dostosowywać się do przeciwnika.
@CTP
Czyli z tą tezą się zgadzasz
A ja uważam, że już najwyższy czas skończyć z graniem za zasługi. Jeśli Urban boi się pana kapitana, to niech pójdzie ze swoimi obawami do Leśnodorskiego - jestem pewien, że prezes bardzo szybko wyprostuje pewne sprawy w szatni.
Mistraz może i zdobędą, ale napewno nie od razu i nie z jakąś niebywałą przewagą nad całą resztą.
Masz całkowitą rację, ale ja pisząc o zimnym prysznicu i tym, że porażka zdarzyła się teraz, nie miałem na myśli, że jest ona lepsza niż zwycięstwo. To było tylko i wyłącznie szukanie jakiegoś ziarnka pozytywów po wczorajszej przegranej.
@Monrooe
Chciałbym napisać, że masz rację. Chciałbym w to wierzyć. Jednak dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Wiedzieliśmy jak zagra Korona, wiedzieliśmy jak wyglądać będzie murawa. I co? I nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Pewnie tej wiosny jeszcze nie raz przyjdzie nam grać na klepisku z drwalami. Takie mecze też musimy wygrywać.
Masz rację ale tylko po części. Ci piłkarze, ten klub mają jeden podstawowy problem: nie wiedzą jak się zdobywa Mistrzostwo Polski. 7 lat to kupa czasu.
Przed prezesem Leśnodorskim stoi teraz chyba najważniejsze zadanie: przekonać piłkarzyki do tego, że, jeśli chce się zdobyć najwyższy laur, to w każdym meczu trzeba po prostu zapierdalać na maksymalnym poziomie koncentracji. Inaczej się nie da. Piłkarzyki należy teraz nauczyć metodami Pawłowa, że jeśli w meczu nie wypełnia się zaleceń trenera, to Młoda Legia czeka. Raz na jakiś czas powinien wziąć bat do ręki i poprosić Urbana o wskazanie kandydata.
"W Legii nie uczą się na błędach(chociaż oni myślą inaczej)
Podstawowe pytanie jak to się stało,że Śląsk został MP?
-Oczywiście wtopy Legii,ale to mogłoby nie wystarczyć
-Ruch grał ostatnie mecze(no, może z wyjątkiem ostatniego)z zespołami,które o coś jeszcze walczyły
-Śląsk ostatnie trzy mecze grał z zespołami,które nie walczyły o nic(Jaga,Zagłębie,Wisła),a bardzo chciały udupić Legię.Zagłębie przemogło nawet swą niechęć do Śląska i praktycznie same sobie strzeliło bramki we Wrocławiu,podobnie Jaga,która jeszcze kilka dni wcześniej walczyła jak lew w Wa-wie,a GTS to wiadomo.
Teraz niechęć do obwieszczonego już przez media nowego MP z Wa-wy, zaczyna zataczać coraz większe kręgi i chęć utarcia nosa bufonom rośnie z dnia na dzień,a mają tego pecha,że zespołów grających o nic, jest w tym sezonie znacznie więcej niż w poprzednim(spadkowicze praktycznie już znani).
Raczej nie jestem złośliwy,ale może tak prawie cała Polska odśpiewa im w czerwcu hymn....Gdzie Twoje Berło,Berło i Korona.............."
Niby nic nowego, ale jednak...
"Mimo wszystko nie ma co wpadać w panikę. No chyba, że Lech dziś pyknie Ruch 4-0 po pięknej grze, a jutro Górnik w dobrym stylu ogra Piasta."
Mówisz i masz.
Leśnodorski opowiadał, że zachodził w głowę, jak to możliwe, aby przez 9 lat, przy takich nakładach, raz zająć 1. miejsce. Teraz pozna z autopsji, jak.
Może zamiast z roku na rok się ośmieszać, lepiej ograniczyć działalność tylko do Akademii. Nie mam wielkich wymagań, ale na pięć ośmieszeń się, raz mogliby się nie ośmieszyć. Nawet tego nie potrafią. Uważają, że są stworzeni do innych, wyższych spraw, tzw. gry kombinacyjnej. Nie zniżą się przecież, i trenerzy (nie tylko Urban) i piłkarze, do ćwiczenia czegoś tak pospolitego, jak stałe fragmenty. A Michał Żewłakow szykowany jest na dyrektora. Ale nas czasy czekają.
Zimą 2005/06 biegali w Olecku przy minus 20 stopniach. Czemu teraz jeżdżą tam, gdzie jest ciepło i wracają 7 dni przed startem rundy?
najgorsze jest to że wczoraj Korona nie musiała kombinować jak zatrzymać. Korona gra tak zawsze. Tylko my żadnych wniosków z tego nie wyciągneliśmy.
@ JJ
Policz ilość trofeów (nawet tylko na krajowym podwórku) zdobytych przez Barcelonę/Real/ManU, później policz trofea Legii. Czy to w historii czy to w ostatnich 5/10/20 latach. Ja nie widzę analogii. Skończmy te marzenia ściętej głowy - co najwyżej naszą ambicją może być stanie się Barceloną/Realem/ManU - bo obecnie to mamy z nimi bardzo mało wspólnego (nawet biorąc pod uwagę tylko krajowe podwórko - co nie ma zresztą sensu).
Tu jest apel do Urbana wziąć za mordę, zburzyć hierarchię w drużynie i postawić na rzeczywiście najlepszych!
... i jeszcze moja taka sugestia, absolutnie dzień prze meczem nie uczestniczyć w żadnych akcjach marketingowych, a to mikołaje, a to pieski, potem tacy rozmemłani na boisko wychodzą bo są zajebiście fajni.
Żebyście się nie zdziwili, że za tydzień Lech z Polonią przegra 0:1 albo 0:2. Stokowiec z Lechią pokazał jak się bronić kiedy rywal atakuje, wystarczy, że Lech zagra jak z nami u siebie
Chętnie się zdziwie, tyle tylko że chyba jednak Lech ma ciut lepszych napadziorow niż Lechia.
To się zdziwisz, mi się to jak się bronili podobało, nieźle zawężali pole gry i chyba tylko Messi albo Wolski mogli by momentami próbować tam wejść.
Wiadomo potem mecz się "rozluźnił", ale jeżeli w Poznaniu zagrała cały mecz tak jak w pierwszej fazie z Lechią będzie dobrze dla nich i dla nas.
@CTP
Myślę, że i tak się skupiamy na sobie, czytałem dzisiaj wpisy na forum Wiary Amiki i skupiają się na Legii i Leśnym
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Generalnie Bełchatów i tak spadł bo niedostanie licencji, jeżeli nie spłaci piłkarzy, co jest raczej nie możliwe
...a co do zgrupowań przedmeczowych, chyba warto zaczynać je w tej rundzie dzień wcześniej i odcinać gwiazdy od uciech życia
No daliście
Trochę mi się humor poprawił i za to wam dziękuję
Co do meczu gadałem w piątek z Monrooe i w zasadzie przewidzieliśmy to co się stanie. Głównym winnym niestety IMO jest trener bo wystawianie na takie boisko i na tych rzeźników (wybaczcie ale ja zawsze uważałem i uważać będę że Koroniarze mają w naszej lidze immunitet na kartki za brutalną grę) graczy pokroju Luboi Koseckiego i Salinasa to sabotaż. My powinniśmy wyjść z Saganowskim/Dwaliszwilego i podjąć walkę porozbijać się a Luboje i Kose wpuścić co najwyżej na ostatnie 15 min jeśli by trzeba ratować wynik.
Urban powinien zagrać na 0:0 zamurować się i czekać aż się Koroniarze odsłonią.
Ale stało się inaczej i teraz cała nadzieja w tym że trener wyciągnie wnioski i na PBB wyjdzie inaczej.
Urban oczywiście swoje dołożył ale to nie Urban zachowywał się we własnym polu karnym jak stado baranów. Natomiast Urban ma psi obowiązek wyciągnąć z tego meczu odpowiednie wnioski i wyciągnąć odpowiednie konsekwencje wobec niektórych piłkarzy.
Ja jeszcze raz powtarzam, my nie przegraliśmy tego meczu przez brak Saganowskiego czy Dwaliszwilego, nie przegraliśmy go, bo murawa była za słona
Pomimo, że swoją propozycję wariantów defensywy napisałem powyżej, ale mam obawy bo ...
...no niestety nasz nowy nabytek ponoć w kasynie w czasie jednego wieczoru potrafił zostawić 100 tysięcy złotych - czy po czymś takim jest w stanie zagrać dobry mecz? Zresztą jak mi się przypomina wywiad z Iwanem, że jak był w cugu to i w trzy dni potrafił przegrać 100 k$. Po prostu załamka.
Praktycznie każdy, gdzie idą Polacy.
@ JJ
Wiesz, masz we mnie sojusznika jeżeli chodzi o konieczność zasilania drużyny 'ponadprzeciętnymi' jakościowo piłkarzami. Ja tam bym Traore brał (gdyby było to finansowo w zasięgu naszych możliwości) i nie martwił się za bardzo o kwestie charakterologiczne czy o jego stosunek do gry w defensywie.
Dwaliszwili to dla mnie wzmocnienie podobnego kalibru, w sumie gdybyśmy to okienko zamknęli tylko z Dwaliszwilim po stronie wzmocnień, byłbym i tak na maksa zadowolony
@ WielkieLegiony
Z tą presją to jednak nie takie oczywiste. Są ludzie, którym, paradoksalnie, presja służy, są tacy, którzy źle funkcjonują w warunkach mocno stresogennych. Natomiast trudno będzie mimo wszystko tę presję tak do końca zdjąć, bo jeżeli prezes mówi '3 mistrzostwa w 5 lat' to znaczy, że nawet jeżeli zdejmuje tę presję dziś, to nakłada podwójną jutro.
abstrahując od pyskówek - RACZEJ nie odstawia się od składu na miesiąc za jeden zawalony mecz obrońcy który do tej pory był bez skazy ni zmazy. Tutaj zgadzam się z Garmem. Problem w tym że to nie pierwszy zawalony mecz i nie pierwszy potężny babol w wykonaniu naszych czołowych obrońców. A w tej sytuacji sądzę że należy wypróbować inny wariant - szczególnie że nasi zmiennicy są wydaje się bardzo wysokiej jakości. Tutaj pośrednio zgoda z CTP.
Właśnie to miałem na myśli. Czy ktoś w ogóle pamięta, kiedy Żewłakow ostatni raz wyskoczył do główki?