- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Mr Hyde
Co prawda w piłce podobno niczego nie można być pewnym, ale zaryzykuję twierdzenie, że wczorajsze zwycięstwo 4:1 nad Olimpią Grudziądz rozstrzyga kwestię awansu do półfinału pucharu Polski. Poza tym najprostszym wnioskiem z wtorkowego meczu, można jednak pokusić się o jeszcze kilka przemyśleń.
Zapewne nie byłem jedynym kibicem, który spoglądał wczoraj na boisko, z niepokojem wypatrując objawów tłumaczących sobotnią porażkę w Kielcach i wieszczących kłopoty w sobotnim meczu z Bełchatowem. W pierwszej połowie niestety było ich aż nadto. Znów oglądaliśmy drużynę rozgrywającą swoje akcje wolno, by nie rzec ślamazarnie, bez polotu, bez należytej dokładności i staranności.
Przyznam, że kiedy jestem pobudzony meczowymi emocjami, dosłownie szlag mnie na miejscu trafia, gdy widzę zagrania takie jak strzał (?!) Kuby Wawrzyniaka po dośrodkowaniu Dominika Furmana w pierwszych minutach meczu. Ciekawa sprawa, próbujemy tego schematu co jakiś czas - dośrodkowujący najpierw wykonuje 'przymiarkę' do podania z wolnego, ale niby zmienia zdanie, cofa się do piłki, potem szybko posyła skórę po ziemi w pole karne, gdzie z długiego słupka wyskakuje ktoś do strzału. Widzieliśmy to już kilka razy i sztuczka w zasadzie się udaje, dochodzimy do w miarę klarownej sytuacji strzeleckiej, tyle że wczorajsze wykończenie 'Rumianego' dość dobrze charakteryzuje naszą (nie)skuteczność w finalizowaniu całego skomplikowanego manewru. Albo Marek Saganowski, któremu piłka jakoś dziwnie ześliznęła się po głowie w ostatniej akcji pierwszej połowy, podanie Gola było idealne (chyba jedyne tak dobre zagranie Janka w meczu), sytuacja stuprocentowa, ale strzał, cóż, poniżej wszelkiej krytyki. Bramka stracona z kolei, jakżeby inaczej, po prezencie dla przeciwnika, tym razem w roli darczyńcy wystąpił debiutujący w barwach Legii Tomasz Jodłowiec. Nawiasem mówiąc, kilka prostopadłych podań Jodłowca z defensywy do drugiej linii było przedniej marki, na właśnie taką jakość 'Jodły' bardzo liczę, czegoś takiego brakuje w naszym sposobie rozgrywania ataku pozycyjnego. Natomiast kolejne zabawy w Hummelsa czy Lucio, hm, jednak zalecałbym umiar.
Legia z pierwszej połowy bez wątpienia nie zrobiłaby żadnej różnicy jeżeli chodzi o wynik z Kielc, a i Bełchatów mógłby tę Legię wypunktować.
Na szczęście potem przyszła druga połowa, w której wybiliśmy Olimpii futbol z głowy. Pytanie tylko, kto właściwie zmienił się w drugich czterdziestu pięciu minutach bardziej - my, czy Olimpia. W pierwszej połowie stali przy nas krótko w obronie, podwajali, mieliśmy kłopot z wygraniem indywidualnego pojedynku i wyjściem na czystą pozycję. Poniekąd powiela to obserwacje z Kielc, gdzie parametry szybkościowe niektórych naszych piłkarzy wydawały się pozostawiać nieco do życzenia. Po przerwie Olimpia klasycznie 'spuchła', pomocnicy zaczęli zostawiać obrońców bez asekuracji, goście przegrywali fizyczną walkę o piłkę (kilka świetnych zastawień Radovicia) i pojedynki biegowe (imponujący sprint Brzyskiego lewym skrzydłem). Brak odpowiedniego poziomu wytrenowania i kontaktu z naturalną nawierzchnią zrobiły swoje, zaczęliśmy strzelać do nich jak do kaczek.
Mimo wszystko - mam pewne obawy, że Legia z pierwszych 45 minut daje bardziej miarodajny obraz aktualnej dyspozycji naszej drużyny, niż wydarzenia, których świadkami byliśmy po przerwie. Cóż, obym okazał się być jedynie starym, zrzędliwym malkontentem, srodze się mylił, a Bełchatów wyjechał z Warszawy z workiem goli!
Żeby nie było, że tylko narzekam, 'Lado' Dwaliszwili - dla mnie bajka. Powtórzę to co pisałem w zeszłym tygodniu, dla mnie to jest zawodnik do pierwszego składu Legii obowiązkowo, na już, i guzik mnie obchodzi, że nie przepracował z drużyną obozu przygotowawczego. Jak on przyjmuje piłkę pod kryciem, zastawia w polu karnym, w polskiej lidze to rarytas. Do tego drybling, strzał, umiejętność odnalezienia się w grze kombinacyjnej. Oj, narobił mi smaku tym występem, potwierdził dokładnie wszystkie te walory, które sygnalizował w barwach Polonii. To jest kawał grajka i trzeba go umiejętnie zagospodarować. Tylko właśnie - jak? Z nim, z Ljuboją i z Rado w składzie, nasi pomocnicy będą mieli mnóstwo roboty z asekuracją, będziemy dostawać kontry po stratach, to pewne jak dwa plus dwa jest cztery. Ale - kto nie ryzykuje, ten nie je. Powtórzę się zatem kolejny raz - 'Lado' podwieszony pod Ljuboję, Rado na prawej stronie, chciałbym zobaczyć ich w takiej konfiguracji. Siłą rzeczy jeszcze nie w sobotę (kartki Rado), ale już z Podbeskidziem - jak najchętniej.
Jeszcze mi się przypomniało! Strzały z dystansu. Toż to jakaś katastrofa. Żeby z czystej pozycji, bez krycia, nie być w stanie oddać soczystego kopa w światło bramki z dwudziestu kilku metrów? I to nie raz, tylko, ja wiem, z sześć czy siedem razy? Panowie Radović, Furman i Łukasik, zróbcie coś tym, bo trochę siarkę czuć w powietrzu. Gorąca prośba i z góry serdeczne podziękowania za pozytywne rozpatrzenie.


Olimpia w II połowie, owszem, spuchła ale to przede wszystkim Legia przyspieszyła grę.
Natomiast o te niedokładności, to ja bym się nie martwił. Z każdym meczem powinno się to poprawiać.
Proszę o rzeczowe propozycje...
Saganowski
Kosecki Dwaliszwili Ljuboja
Furman Vrdoljak
Brzyski Astiz Żewłakow Jędrzejczyk
Kuciak
I gdzie miejsce dla Rado?...
Moim zdaniem zbyt duże ryzyko. Nie zobaczymy ich jednocześnie na boisku. Tym bardziej ze słabymi drużynami gdzie głupia strata narażałaby nas na kontry i frajerskie bramki. No chyba, że gramy na 3 obrońców ale ja tam analitykiem futbolowym nie jestem.
No cóż, pozostaje mi pogratulować obiektywnej obserwacji.
I vice versa...
Co do sędziowania to juz tak nie narzekajmy. Ja myślałem że dwie ostatnie bramki padły ze spalonego. Ze skrótów wynika że tylko Sagan strzelił ze spalonego. Kolejny plus bo Ljuboji by gwizdnęli
A odnośnie składu na Bełchatów to miejsce Rado jest na trybunach - odpoczywa za kartki
- ”Pytanie tylko, kto właściwie zmienił się w drugich czterdziestu pięciu minutach bardziej - my, czy Olimpia.”
Oczywiście najłatwiej byłoby napisać, że wszystko po trochu. Olimpia osłabła (wyraźnie), a Legia złapała wiatr w żagle, a raczej łapała go coraz więcej po każdej stworzonej okazji (i to niezależnie od tego czy wykorzystanej, czy nie). Ja jednak skłaniam się do bardziej karkołomnej tezy, legioniści wyszli na drugą połowę bardzo umotywowani. Zaczęli zupełnie inaczej rozgrywać pikę, przeprowadzać akcje na zdecydowanie wyższej szybkości i wreszcie wchodzili w strefę obronną zespołu z Grudziądza większą liczbą zawodników. Dlatego tak świetnie ustawiony w pierwszej połowie rywal zaczął się gubić. Niemrawe ataki dwójką, trójką zawodników, jakie „wojskowi” przeprowadzali do przerwy odeszły w niebyt. Z upływem kolejnych minut bywało tak, że gospodarze wchodzili ławą w defensywę przyjezdnych, a Ci po prostu gubili się kompletnie. Gdyby nie nasza nieskuteczność ostatnich, przedostatnich podań to wynik byłby (lub mógłby być jak kto woli) makabryczny.
Co gorsza legioniści zaczęli istne polowanie na przeciwników z piłką już na ich połowie. Dla piłkarzy pierwszoligowca było do zdecydowanie za dużo. Raz po raz futbolówkę odbierał Dvaliszvili, Radović lub Furman, zawsze dzięki pomocy kolegi z drużyny i podwojeniu. W pewnym momencie podopieczni Urbana zamknęli środek boiska zupełnie, przedarcie się tamtędy z piłką graniczyło z cudem. Natomiast nasze kolejne ataki były dla goście coraz większym zagrożeniem. Legia ruszyła lewą, prawą flanką a jak trzeba było to i środkiem. Przebitka, odbicie czy bezpańska piłka padały łupem legionistów, dodajmy legionistów będących ciągle w ruchu. Role z meczu Korona-Legia jakby się odwróciły. Dlatego ja nieco inaczej podejdę do zagadnienia niż autor tekstu. Może jestem niepoprawnym optymistą ale uważam, że tak poruszająca się ekipa Jana Urbana nie ma sobie równych w naszej lidze. Gdyby udało się osiągnąć ten poziom zaangażowania i szybkości gry całego zespołu bylibyśmy szalenie ciężkim orzechem do zgryzienia w naszej Ekstraklasie. Szkoda tylko, że tak rzadko oglądamy podobny sposób gry u naszych ulubieńców.
Na koniec garść spostrzeżeń:
Na początek… Kuba Kosecki! o rany jak ten chłopak „urósł”, piłkarsko wydoroślał, upewnił się co do własnych możliwości. Niesamowicie oglądało się panikę w szeregach rywali gdy do piłki dochodził „młody Romek”. Strach, miękkie nogi, to wszystko widać było u zawodników rywali, podwajanie, potrajanie i „ratuj się kto może” to najczęstsze sposoby radzenia sobie z Kosą. Co ważne, często i tak nieskutecznie.
Saganowski, no, no, pan Marek dał mocną odpowiedź wątpiącym w to, że nadal może stanowić mocną stronę Legii Warszawa. Zdecydowanie może, a nawet nie tyle może co stanowi. Walka, zastawienie się, strzał to Sagan ma i ani upływ lat, ani kłopoty zdrowotne nie zabiorą jemu tych cech. Jeszcze nie jeden bramkarz będzie rwał włosy z głowy wyjmując piłkę z siatki.
Dvaliszvili, rewelacja, naprawdę. Z wielką przyjemnością patrzyło się na grę tego piłkarza. Co prawda widać, że brakuje mu jeszcze dynamiki, jest nieco powolny, nieco ociężały, ale już w tej chwili potrafi zniwelować te mankamenty. Jego siła i umiejętność zastawiania się, połączone z bardzo dobrą techniką użytkową daje nam szalenie niebezpieczną dla przeciwnika mieszankę. W meczu z Olimpią pooglądałem sobie grę Lado, już teraz wiem, że chcę więcej.
Jodłowiec, pomimo straty piłki (moim zdaniem po faulu) to był bardzo dobry występ tego defensora. W obronie pewny, zdecydowany, natomiast jak się okazało równie dobry z piłką. Świetne podania wyprowadzające, naprawdę niezła wizja gry. To cechy z których w najbliższej przyszłości będziemy mieli wiele pociechy. Wracaj Tomek jak najszybciej.
Brzyski, jak dla mnie gość potwierdził wszystkie pozytywy jakie o nim krążyły. Świetna lewa noga, podania, wyrzutki i ofensywne wejścia to znak firmowy kolejnego z legijnych Tomaszów. Bardzo się cieszę, że następny jego mecz zobaczymy już w sobotę. Rywalizacja na lewej stronie defensywy naprawdę może być ekscytująca.
Kończąc, o taką Legię jaką oglądaliśmy w drugiej połowie z Olimpia Grudziądz nie martwię się wcale.
A dopóki przeciwnikowi starcza sił to i na Barcelonę mają sposoby. A nam do hiszpanów jeszcze daleko ...
Radzę zwrócić uwagę na tego piłkarza Olimpii po lewej. Gdyby Astiz miał oczy z tyłu głowy i jednak pobiegł za Ruszkulem, to podanie poszłoby właśnie do tamtego piłkarza i wyszłoby na to samo, tylko z drugiej strony. Trzecia fotka pokazuje, że uciekł już na kilka metrów od Furmana. Na pierwszej fotce widać dokładnie, że Wawrzyniak sobie po prostu spaceruje po boisku w roli obserwatora, podczas gdy jego zakichanym obowiązkiem jest uzupełnić lukę po stoperze, który poszedł z akcją ofensywną.
Masz rację, warto jednak dodać (szczególnie, że to ostatnio "chodliwy" temat), że różnica pomiędzy tym, że nasza linia to jak pięknie ująłeś Rollercoaster podczas gdy ta "Olimpijaka" jest prosta jak z bicza strzelił, spowodowana jest tym, że rywale w założeniu bronili się całym zespołem, pilnując stref, linii i ustawienia. Podczas gdy my, a raczej nasza defensywa musi mierzyć się z kontrami, lub akcjami sytuacyjnymi (patrz strata bramki w tym meczu). W takich momentach jest zdecydowanie trudniej o błąd, o nie utrzymanie wspomnianej przez Ciebie linii. Prawdą jednak jest to, że bronić się w tej chwili potrafi każdy. Różniąca klasy rozgrywkowej już nie jest aż tak wyraźna jak jeszcze kilka lat temu. Szczególnie, że w zespołach z pierwszej ligi gra bardzo wielu zawodników z ekstraklasową przeszłością (proponuje przejrzeć skład naszego ostatniego rywala - Olimpii Grudziądz).
I jeszcze jedno. "Trzecia fotka pokazuje, że uciekł już na kilka metrów od Furmana" Więc czyja jest to wina - Wawrzyniaka czy Furmana?
Nie mam najmniejszego zamiaru do niczego cię przekonywać. Ty zostajesz przy swoim zdaniu, ja przy swoim. O wszystkim i tak decyduje Urban.
@Monrooe
Zapomniałeś o Jędrzejczyku. Dla mnie zagrał rewelacyjny mecz. Gdyby jeszcze nie był tak drewniany technicznie...
Z innych spostrzeżeń - środek pola. Słabiutki Gol. Wg mnie wielka zmiana w grze w drugiej połowie to właśnie wynik zejścia Janka i wejścia Łukasika. Wcześniej Gol z Furmanem grali ni to ofensywnego ni to defensywnego, w efekcie obaj latali od jednego pola karnego do drugiego i mało było z tego pożytku (i z przodu i z tyłu). Gdy wszedł Łukasik podział był jasny - on się cofnął i czyścił jak trzeba (chociaż ze dwa błędy które jego pamiętam na pół godziny gry to nie tak mało), a Furman grał do przodu. I właśnie! Furman! Ewidentnie (imho) w pierwszej połowie najlepszy na boisku. W drugiej najpierw trochę przygasł (chyba kondycja), a później jak został zluzowany przez Łukasika z zadań defensywnych to czarował z przodu. Strzały z dystansu do poprawki, tu zgoda z sir Gawinem, ale te jego dwa wejścia w pole w karne w dryblingu? Miód na me serce! Ja wierzę że to będzie kiedyś pomocnik klasy Światowej (przez wielkie eŚ). Co do Łukasika (to bardziej refleksja po meczu z Koroną niż wczorajszego) - szkoda że ma takie marne warunki fizyczne, bo też byłby z niego kawał defensywnego pomocnika.
Kolejny pozytyw - kolejny dobry mecz Rado. Chociaż oczywiście jak niby miał wypaść na tle takiego przeciwnika? Ale cieszy że nasz Serb chyba w końcu dobrze wejdzie w rundę wiosenną (i że mu starczyło sił na bieganie przez dosłownie cały mecz! brawo!)
Brzyski - wg mnie lepiej grał w obronie niż w pomocy, w pomocy był często niewidoczny - zdecydowana większość akcji szła prawym skrzydłem. Świetne wrzutki (choć nie wszystkie) - szkoda tak naprawdę że w pierwszej połowie stałe fragmenty częściej wykonywał mój ulubieniec Furman - Brzytwa jednak robi to lepiej. Fajnie później układała się współpraca z Koseckim. I Kubie wystawiłbym tutaj laurkę, ale już zrobił to za mnie Monrooe.
Przy straconej bramce (oprócz oczywistego błędu Tomka J.) nie popisał się też Astiz, jak widać na załączonych przez anonimowy_legionista screenach. Czemu pobiegł tam gdzie pobiegł? Wg mnie po prostu spodziewał się że tam pójdzie podanie, a nie do środka. Innego wytłumaczenia nie mam. Coś więcej o obronie? Wawrzyniak mnie irytował swoją szeroko pojętą nieporadnością. A Jędza? Nie mam pojęcia co powinniśmy zrobić z Jędzą - wczorajszy mecz pokazał że każde jego włączenie się do gry ofensywnej to sabotaż. Może on nawet nie straci piłki, ale nie potrafi podać dokładnie, o dośrodkowaniu można zapomnieć. Ma fajną szybkość i mega wydolność (dlatego żal do stawiać na stoperze - tam te zalety są mniej ważne, a ważniejsze jest ustawianie się i antycypacja ruchów przeciwnika - niekoniecznie atuty Artura) ale to jak gra w ofensywie...
I ostatni "grosz" ode mnie. Wcale nie mam poczucia że zagraliśmy wczoraj w pierwszej połowie jakąś padake. Pierwsze 10 minut byliśmy o trzy klasy lepsi. Rzeczywiście chyba zauważyłem to nie tylko ja ale i nasi bohaterowie, i wtedy spuścili nieco z tonu
@ Walles
"A dopóki przeciwnikowi starcza sił to i na Barcelonę mają sposoby. A nam do hiszpanów jeszcze daleko ..."
Właśnie. Pamiętajmy o tym gdy nam się noga powinie z jakimiś ogórkami (a na pewno jeszcze tak się stanie) i nie rozdzierajmy od razu szat z tego powodu.
A odnośnie naszego bogactwa w przednich formacjach - też nie widzę tych wszystkich panów grających razem. Gdybym to ja ustawiał drużynę to z trójki Ljubo, Sagan, Dwaliszwili jednocześnie na boisku przebywałoby tylko dwóch. Choć zmianę robiłbym za jednego z nich dość wcześnie
To właściwa diagnoza Gawina. W tej chwili Legia nie daje się do występów w Ekstraklasie. Może za miesiąc, gdy już będzie pozamiatane.
Dodam, że ewentualnego sukcesu w PP, przy jednoczesnym braku zwycięstwa w lidze, wręcz sobie nie życzę. Będą znowu gadki w stylu Rafała Janasa z września 2012 - co prawda, w lidze nam nie poszło tak, jak sobie zakładaliśmy, ale przecież w finale w Kielcach Ruchowi w ogóle szans nie daliśmy. Sezon był udany.
Otóż, wolę uczciwe stwierdzenie, że sezon był nieudany niż mydlenie oczu jakimś tam pucharem Polski.
Rzeczywiście te strzały Furmana i Łukasika, a także jedno dośrodkowanie Janusza Gola w 2. połowie - nie do wiary, że zawodowy piłkarz może tak kopnąć. A to im przecież nie pierwszyzna.
Sędzia Szrek nie był wirtuozem w swoim fachu (ta dłuższa chwila zastanowienia się przed gwizdkiem
Z Korona sie przeliczył, ale to inna półka niz nastepni rywale.
Obym sie nie mylił, a Legia objedzie w najblizszym czasie kelnerów, prezentujac naprawde wysoka forme dopiero w kluczowym momencie.
Twój pesymizm staje się powoli przysłowiowy.
@mistis
Był ewidentny faul na Dwaliszwilim w polu karnym Olimpii. Gdyby Gruzin troszkę przy tym przyaktorzył, to pewnie byłaby 11-tka. Sędzia Szrek chyba nieprędko zawita na sędziowskie salony - troszkę go ten mecz przerósł.
- "...wszyscy zachwycacie się Panowie Dwaliszwilim. Jak to? Przecież on grał totalnie niemrawo, zaliczał stratę jedną za drugą."
To akurat proste. W moim przypadku jest tak dlatego, że podziwiam to co Gruzinowi wyszło. Jestem zdania, że gdy poprawi parametry fizyczne to takich właśnie akcji będzie zdecydowanie więcej. Oczywiście, że wczoraj miał słabsze momenty, ale miał też takie które na naszych boiskach są ekstremalnie rzadkie. I właśnie na zwiększenie częstotliwości tych drugich liczę. Po meczu z Olimpią Grudziądz wiem, że mam na co i tego będę się trzymał.
@ zmorecki
Prawdę mówiąc mam podobne wrażenie do twojego. Jak jednak będzie, zobaczymy.
Z wieloma opiniami się nie zgadzam, szczególnie z przydatnością Sagana na Koronę, ale odniosę się do jednego.
"naprawdę będziemy zachwycać się taką skutecznością w starciu z 7-mą drużyną pierwszej ligi!?"
Będę się podniecał, bo pamiętam taki mecz w PP z zeszłego sezonu...o którym chciałbym szybko zapomnieć. Rywal był jeszcze słabszy, a wynik pominę milczeniem.
W zeszłym sezonie zdobyliśmy puchar i to (z mojej perspektywy) się liczy. Oczywiście po meczu z gryfem na Ł3 pewnie też kilka przykrych słów mi się na usta cisnęło
I dalej nie rozumiem zachwytów nad wczorajszym meczem w wykonaniu Wlado
Najbliżej mi do oceny tej sytuacji przez CTP, a co ja bym zrobił?
# W momencie kiedy piłkę zgarnął Jodła należy postawić pytanie czy widział co się dzieje za jego plecami. Furmi mógł mu krzyknąć wypier... wykopanie piłki w wolny sektor boiska, koniec problemu.
# Astiz nie wie co się dzieje za jego plecami.
# Rumiany daje za dużo swobody rywalowi.
# Żaden z naszych obrońców nie wie co się dzieje za jego plecami.
# Rumianego powinien gdzieś tam na dole zdjęcia asekurować pomocnik, pojawił się dopiero jak akcja nabrała rozpędu.
Cóż z taką grą defensywną MP to będzie wypadek przy pracy innych drużyn
"# W momencie kiedy piłkę zgarnął Jodła należy postawić pytanie czy widział co się dzieje za jego plecami. Furmi mógł mu krzyknąć wypier... wykopanie piłki w wolny sektor boiska, koniec problemu. "
Nie da się ukryć, że sam pomysł wyjścia w ten sposób z akcję był... karkołomny. Zbytnia pewność siebie? Chęć pokazania swoich możliwości? Nie wiem, ale mam nadzieję, że ta sytuacja wybije "Jodle" z głowy podobne wyczyny.
"# Astiz nie wie co się dzieje za jego plecami."
Jeszcze raz spróbuj mi wytłumaczyć jakim cudem Astiz na zdjęciu numer 4. stoi do przeciwnika plecami? Przecież jest odwrócony do środka pola, musi kontrolować całą tą strefę boiska. Nie mogę pojąć jakim zmysłem się wykazał podążając do zawodnika teoretycznie kontrolowanego przez Furmana puszczając wolego rywala środkiem pola?
"# Rumiany daje za dużo swobody rywalowi. "
Ale Rumiany nie może zostawić swojej flanki kompletnie wolnej, szczególnie w sytuacji (4 zdjęcie) w której zawodnicy w środku pola mają swoich "opiekunów" a za plecami "Wawrzyna" jest wolny pas ziemi niczyjej.
"# Rumianego powinien gdzieś tam na dole zdjęcia asekurować pomocnik, pojawił się dopiero jak akcja nabrała rozpędu."
Tu pełna zgoda. Gdyby ta asekuracja była, wtedy Rumiany mógłby pobiec do środka (co zresztą i tak zrobił, tyle, że we wkurzającym tempie) i przejąc zawodnika Olimpii od Astiza. Generalnie o problemie z asekurację mówiłem/pisałem niejednokrotnie. To jest właśnie ta część gry obronnej z która mamy najwięcej problemów. Poprawy nie widać.
Monrooe, jak ja lubię, gdy udowadniasz, że białe jest czarne.
Czyżby Kucharczyk był naprawdę taki słaby, że i w takim meczu nie dane mu jest zagrać kilkunastu minut?
Panowie nie każdy napastnik gra jak Ślusarski choć chłop już się zaczął wyrabiać.
(jakby ktoś dysponował lepszym materiałem video, niż skrót z jutjube to nie zrobi obrazki bez przebitek kamery. Filmik za mało klatek, żeby coś zrobić lepiej)
Moim zdaniem, Rumiany mógł nie czuć się pewnie, że za plecami nikogo nie ma, ale czy nie mógł mu ktoś krzyknąć np. z ławki?
Po pierwsze ponownie napiszę, żaden z naszych obrońców nie wie co się dzieje za jego plecami, a Rumiany powinien być bliżej rywala, brak komunikacji.
Każdemu kto łudzi się jeszcze, że łatwo zdobędziemy MP proponuję obejrzeć skróty z jesieni. Wystarczy, że rywale poprawią celność!
Na tej drugiej edycji screenów wyraźnie widać, że wszystko jest niby poprawnie, w środkowej strefie, mamy liczebną przewagę, wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą.
Sekwencja wydarzeń.
Środkowy obrońca wchodzi z piłką na połowę przeciwnika, zgodnie z kanonem, jego pozycję na własnej połowie przejmuje defensywny pomocnik, prawy obrońca ustawia się wysoko na połowie rywali, zatem lewy cofa się, wszystko z regułami, zgodnie z którymi dwaj boczni defensorzy w ofensywę równocześnie sie nie angażują, robia to wahadłowo.
Dzieki takiej wzajemnej asekuracji, widać na screenach, że na własnej połowie mamy uklad piłkarzy 2 - 3, paniki wielkiej być nie powinno, tyły są pozornie zabezpieczone. Tu jest sedno jednak zagadnienia, jak taka trojka w defensywie ma reagować w momencie straty piłki, wydaje sie jasnym, ze dwoch powionno kryć dwójke "napastników", a trzeci powinien ich asekurować, gdyby cos sie przydarzyło. Ten trzeci trzyma głebię, gdyby nie było podania, a pilka byłaby holowna w strefe obronną, to on, ten trzeci, ustawia się na przeciwko delikwenta z pilką. Tym "trzecim" w naszym przypadku jest, środkowy, Astiz.
Co się dzieje? Jodła traci piłkę, dwójka ofensywnych z Olimpii probuje wyjść na pozycję, Furmi zostaje w blokach przy "swoim" do pokrycia, widzi to Astiz ("cos się przydarzyło") i reaguje sądząc, że podanie będzie własnie w tamtym kierunku i uważając, że drugiego z przeciwników bedzie miał pod kontrolą Wawrzyniak. Gdyby Astiz biegł na wprost wlasnej bramki, mialby szanse na interwencje. Rumiany jest za daleko, zakladam ze przyjmował, że to Hiszpan będzie do konca miał pod pieczą tego drugiego z atakujących, gdy idzie podanie, nie ma szans na jakąkolwiek skuteczną reakcję.
Jodła traci piłke, Furmi, zostaje w blokach, Astiz traci orientację i podejmuje złą decyzję, a Wawrzyniak asekuruje na radar, lub na alibi, jak kto woli. Jednego winnego tu nie ma.
Jeszcze jedno, gapiostwo Rumianego jest moim zdaniem ewidentne, ale uwazac, że Brzyski jest lepszy od niego w destrukcji to zart, wyciągać ostateczne, definitywne wnioski po jednym ligowym meczu to również zart.
Wawrzyniak często dopuszcza do sytuacji, że rywal jest przed nim, a nie on przed rywalem przez to nie może dobrze interweniować i iść na wyprzedzenie.
Jesienią też mieliśmy problemy z wejściem w niektóre mecze. Odnoszę ważnie, że to problem mentalności. Na tym polu jest chyba najwięcej do poprawienia.
Podobał mi się Furman w drugiej połowie. Wszędzie go było pełno. Miał ciśnienie na gola. Szkoda, że w jego poczynaniach było sporo niedokładności.
Podoba mi się Twoja analiza tej sytuacji. Wszak w naszym sporze też nikt nie umniejszał błędów poszczególnych zawodników. Dopiero jednak Ty jasno i czytelnie opisałeś cała sekwencję zdarzeń. Jednocześnie uwypuklając największe mankamenty naszych piłkarzy. Bo przecież nie raz i nie dwa Inaki Astiz pobiegł gdzieś, nie wiadomo gdzie, lub miał jakiś swój alternatywny pomysł na rozwiązanie akcji. Wawrzyniak jak to opisuje anonimowy_legionista notorycznie jest za daleko od pilnowanego przez siebie zawodnika, w efekcie czego często nie jest w stanie w odpowiednim momencie przerwać jego akcji pozostając jej biernym obserwatorem. I w końcu nasi asekuranci (w tej sytuacji Furman) niby są ale jakby ich jednak nie było. Brakuje im determinacji i konsekwencji, decyzji natychmiastowego przerwania sytuacji w zarodku (wybiciem, czy wślizgiem). Tak aby dać zespołowi czas na reorganizację. Dlatego to zachowanie całej części defensywnej drużyny najczęściej jest powodem naszych nieszczęść. Późniejsze indywidualne błędy są tylko pochodną tych problemów. Martwi mnie to, że wciąż nie widać poprawy.
dobrze jest panie Wit
- "... dobrze jest panie Wit"
Dobrze to nie jest, bo bramki tracimy.
dobrze jest panie Wit zachęta do dalszych analiz , nie ma nic wspólnego z grą drużyny
Dobrze to nie jest, bo bramki tracimy.
Zawsze można wprowadzić milion pięćset stu dziewięciuset (czy to po polskiemu?) defensywnych pomocników o ile reguły gry w piłkę nożną na to pozwolą
Jeśli tylko pozwoli to opanować i zdominować środek boiska to czemu nie. Piłka nożna to prosta gra, jak masz zabezpieczone tyły to i atakuje się łatwiej. Jeśli uda nam się grać tak jak jesienią z Ruchem Chorzów, gdy to Janek Urban wystawił trzech defensywnych pomocników i kompletnie zdominował tą część boiska paraliżujący poczynania rywali. W takim wypadku ja jestem jak najbardziej za. Gorzej gdy będzie tak jak w niektórych meczach rok temu, gdy byliśmy tak zaangażowani w walkę o środek placu, że zapomnieliśmy, że wygrywa ten kto strzela bramki. Niemniej jednak, ja tam się Skorży nie dziwiłem, że starał się zabezpieczać naszą bramkę dodatkowymi zasiekami. Po takich meczach jak z Lechią u siebie (pamiętne 0:3) wcale mnie to nie dziwiło. Janek woli pójść do przodu, ok, ale to oznacza, że porażki po kontrach czy naszych błędach będą się zdarzały. Nie zawsze uda się odwrócić losy meczu tak jak było to choćby z Piastem Gliwice. Dlatego też porażka w Kielcach nie wyzwala we mnie uczucia paniki czy strachu o kolejne nasze spotkania w dalszej części sezonu. Gra ofensywna ma swoje plusy i minusy, podobnie jak i defensywna.
Ruch to bardzo zły przykład z wielu powodów. Ja tam wole oceniać naszą grę np. w Poznaniu i cieszyć się, że dzięki Ślusarskiemu ten mecz nie skończył się hokejowym wynikiem.
Porażka w Kielcach miała coś wspólnego z naszą grą ofensywną? Wydawało mi się, że wszystkie bramki straciliśmy po SFG.
Ps. Może ktoś chce założyć jakiś kącik taktyczny na C-L? Jak ktoś się nie chce bawić w programy graficzne to za jedyne 20$/rok można robić schematy na this11.com, tylko jest potrzebny ktoś systematyczny. Mam nadzieję, że sir Gawin się nie obrazi za tą propozycję