A+ A A-

Gdzie jest drużyna?

Ljubo3Drugi ligowy weekend i drugie srogie rozczarowanie dla wszystkich kibiców Legii. Po porażce w Kielcach, przyszedł czas na bezbramkowy remis z 'czerwoną latarnią' ligowej tabeli. GKS Bełchatów okazał się  przeszkodą nie do pokonania dla zespołu będącego głównym kandydatem do zdobycia mistrzostwa Polski.

Przykro wspomnieć mecz z Bełchatowem rozegrany podczas rundy jesiennej tegorocznych rozgrywek, bardzo przykro. Wtedy 'usiedliśmy' na bełchatowianach od pierwszych minut, nie pozwalając gospodarzom nawet zipnąć. Graliśmy z imponującą pewnością siebie, a wygrana 2:0 była najniższym wymiarem kary, wymierzonym GKS-owi przez podopiecznych Jana Urbana.

Dziś nasuwa się tylko jedno pytanie - gdzie, do diabła, jest tamta Legia?!

Dlaczego grając na własnym obiekcie, przy dopingu kilkunastu tysięcy kibiców, rywalizując o mistrzostwo Polski, nie jesteśmy w stanie strzelić bramki, słabiutkiemu, praktycznie już zdegradowanemu Bełchatowowi? Dlaczego tak fatalnie wyglądają Tomasz Brzyski i Wladimer Dwaliszwili, którzy nie tak dawno gromili naszych dzisiejszych rywali 6:0, skąd rażąca wręcz nieporadność naszych młodych gwiazdek, Kuby Koseckiego i Dominika Furmana, jakim sposobem swojego miejsca na boisku za nic nie może znaleźć as atutowy Legii, Danijel Ljuboja?

Legia jest źle przygotowana do pierwszych meczów rundy wiosennej. W tę rundę należało wejść mocno, wygrać kilka meczów ze słabszymi przeciwnikami, od razu odskoczyć stawce. Tymczasem otrzymujemy... 0:0 z Bełchatowem?!

Trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć, że jako zespół póki co wyglądamy zadziwiająco słabo fizycznie (na co uwagę zwracał między innymi komentujący dzisiejszy mecz dla C+ Kazimierz Węgrzyn), że jesteśmy kompletnie zagubieni taktycznie, że nie potrafimy pograć piłką, nie jesteśmy w stanie wyprzedzić obrońcy w polu karnym. Nasi ludzie irytują brakiem dokładności, ślamazarnością rozgrywania ataku pozycyjnego, nieporadnością demonstrowaną przez poszczególnych zawodników. Nie ma nikogo, kto pociągnąłby ten wózek, nikogo, kto wyróżniałby się na tle kolegów. Nie mamy najwyraźniej do czynienia z przypadłością dotykającą zawodnika X, czy futbolisty Y, co jeszcze można byłoby postrzegać w kategoriach przypadku, lecz z systemową niemocą toczącą cały zespół.

W meczu z Bełchatowem nie było cienia progresu w stosunku do porażki w Kielcach, wręcz przeciwnie - wyglądało to na regres. Nie wygrywaliśmy pojedynków indywidualnych, nie umieliśmy wymienić kilku podań na połowie gości, nie uderzaliśmy z dystansu, nie stwarzaliśmy sytuacji strzeleckich. Tak źle jak dziś nie wyglądaliśmy ani w zeszłym tygodniu w Kielcach, ani w przegranym u siebie meczu z Jagiellonią, ani nawet w uznawanym za najsłabszy w naszym wykonaniu w tym sezonie jesiennym boju z Zagłębiem w Lubinie.

Na ten moment to jest jakaś zupełnie inna Legia niż jesienna. Dzisiejszej kopaniny, beznadziejnej, prowadzonej bez cienia pomyślunku, po prostu nie dało się oglądać.

Dyskusja (53)
1sobota, 02, marca 2013 22:03
JJ
Teraz przynajmniej wiem co trenowali 2 zgrupowania: wybijanie piłki z obrony (ewentualnie przez bramkarza) w okolice pola karnego przeciwnika ! A co, zaskoczymy całą Polskę ! Muszę przyznać, że świetnie wyszkolili tą umiejętność i z każdym meczem jest coraz lepiej pod tym względem. Mniej podań po ziemi, mniej gry w środku (bo po co skoro można na skróty ?) i laga do przodu niech się martwią "napastnicy". Brawo trener za taktykę, brawo zawodnicy za realizację ! Za tydzień 5 napastników o takich samych walorach wstawmy, a i zróbmy ze 3 nowe transfery, kopaczy w Polsce pod dostatkiem. Tylko pod żadnym pozorem nie kupować indywidualności czy gracza kreatywnego !
2sobota, 02, marca 2013 22:13
CTP
Po pierwsze, widzę Gawinie, że nie oglądałeś potyczki Bełchatowa z Wisłą. Mecz wyglądał praktycznie identycznie i też identycznie się skończył. To już nie jest ten Bełchatów, co na jesieni.
Po drugie, porównaj sobie skład Legii w meczu z Olimpią a konkretniej z ostatnich 30 minut tamtego meczu oraz dzisiejszy skład. Brakuje 2 piłkarzy, prawda? Niestety, to są obecnie kluczowi piłkarze dla naszej gry ofensywnej.
Teoretycznie mamy szeroką kadrę, której nie powinny przeszkodzić kontuzje czy kartki ale praktyka wygląda jednak mniej różowo. W praktyce taki Gol i Vrdoljak zajmują się obecnie wyłącznie liczeniem kasy na własnych kontach a grę w Legii mają w głębokim poważaniu. Jeśli doliczymy do tego Ljuboję, który ewidentnie jest chory i praktycznie niezdolny do gry na jakimkolwiek poziomie, to z dzisiejszego wyniku powinniśmy się jednak cieszyć.
Nie znam się na przygotowaniu kondycyjnym piłkarzy ale daleki jestem od oskarżania trenera o spapranie tego elementu, bo wiem, że to się ostatnio bardzo ustandaryzowało i skomputeryzowało tak, że ciężko to spieprzyć. Jedyne za co mogę winić Urbana, to olanie faktu odejścia Wolskiego. Mamy w praktyce tylko jednego kreatywnego środkowego pomocnika i chyba najwyższy czas zajrzeć do drużyny Banasika i popatrzeć jak w sparingach gra Mizgała.
3sobota, 02, marca 2013 22:18
JJ
Dopiero teraz przeczytałem tekst i uważam, że najgorsze co mogłoby się stać dla piłkarzy, trenerów i wszystkich związanych z Legią to sytuacja w której oni naprawdę uwierzą, że głównym winowajcą jest przygotowanie fizyczne. Już widzę, ze niektórzy im podsuwają to jakże wygodne rozwiązanie. Nie żartujmy, przygotowanie nie ma nic do rzeczy przy takiej grze, przy takiej (nie)taktyce, przy takim braku zaangażowania, przy takiej żenadzie za którą są winni piłkarze i trener. Nie sądziłem, że tego doczekam, ale Urban się totalnie pogubił, rozpieprzył wszystko na co pracowali całą jesień: swój styl. Rozczarował mnie na maksa, bo nawet po porażkach na jesieni broniłem zespołu, a teraz to jest jakaś absurdalna sytuacja, schyłkowy Skorża wersja 2.0.

I proszę nie wymieniajmy meczu z Jagiellonią w jednym szeregu z tym co widzimy teraz. Tamto to była porażka, ale w naprawdę dobrym stylu (jeśli można tak mówić). Legia grająca tak jak z Jagiellonią rozwaliłaby Bełchatów ze 4:0.

Przy okazji dzisiejszego meczu zostało odczarowanych kilka innych mitów, tych piłkarskich i pozapiłkarskich, ale na to nie mam siły póki co.
4sobota, 02, marca 2013 22:28
JJ
Jak się czułem występując na skrzydle? (Śmiech) Nie będę oszukiwał, jestem napastnikiem! Ok, mogę wystąpić na skrzydle jeżeli zachodzi taka potrzeba i jeśli szkoleniowiec potrzebuje mnie właśnie na tej pozycji, ale zdecydowanie lepiej czuje się w ataku i tam najbardziej lubię grać - dodał gruziński napastnik, który przez całe spotkanie biegał na obu skrzydłach.

Dwaliszwili się lekko złości i ma racje, oby tylko atmosfera nie siadła po porażkach. To widać, że on jest tylko i wyłącznie napastnikiem i naprawdę jedna czy 3 udane akcje ze skrzydła z pierwszoligowcem lub jakimś Rakowem tego nie zmienią. Duży błąd Urbana potwierdzający, ze on jest totalnie zagubiony. Zrobili te transfery bez pomysłu trenera na ich wykorzystanie i teraz co mecz to szuka nowych rozwiązań. Za chwilę znowu zmieni się koncepcja i Rado będzie na skrzydle, Ljubo na szpicy, a Lado za nim.
5sobota, 02, marca 2013 22:45
CTP
@JJ
Nie, no nie róbmy tutaj forum LN i nie dyktujmy trenerowi składu i ustawienia. On dzisiaj naprawdę nie miał zbyt wielkiego pola manewru. Dzisiaj mogliśmy co najwyżej liczyć na farta, że Bełchatów sam sobie wbije bramki, tak jak np. Ruch na jesieni. Piłka, to prosta gra - wyjmiesz z drużyny Łukasika i Radovica i zespół traci całą ofensywną wartość. Czy Ljuboja potrafi przejąć mocną piłkę od stoperów i od razu zgubić rywala tak jak Radovic? No, nie potrafi. Czy Vrdoljak albo Gol potrafią zabiegać środkowych pomocników rywala tak jak Łukasik, tak, że po jakimś czasie już nie mają siły go pilnować? No, nie potrafią. Potrafią posłać precyzyjną piłkę na 50 metrów na skrzydło? Gol potrafi jedynie podać na 10 metrów i to wyłącznie do tyłu.
Gra zespołu jest zawsze wypadkową klasy poszczególnych piłkarzy a my dzisiaj w środku mieliśmy wielką dziurę. Stąd taki a nie inny obraz gry.
6sobota, 02, marca 2013 22:53
corazstarszy
O ile kojarzę wypowiedzi bywalców cl, jest tu wiele osób w takim wieku, że 75 proc. życia, albo więcej interesują się Legią i wspierają ją. Nie stała się żadna niemiła nowość (tzn. niemiłe to było, ale nie nowe) – tak było i za PRL-u, i za Daewoo, i za Zarajczyka (0-0 w Warszawie z Pogonią w 2002, w 3. chyba kolejce sezonu pomistrzowskiego), teraz i dalej będzie. Nie jest też nowością, że do Legii przychodzą piłkarze, których gra w poprzednich klubach bardzo nam się podobała, a którzy tutaj grają tak jakby nie potrafili grać. A i to wiemy, że przygotowania zimowe nigdy nie były atutem Jana Urbana, przynajmniej w Legii, a na poprawę gry to trzeba czekać do utopienia marzanny, a i wtedy ta poprawa nie staje się zupełna. Widać to było doskonale w meczu z Olimpią (ba, widać było doskonale we Wrocławiu i w sparingach z Rakowem i Motorem), ale myśmy woleli mydlić sobie oczy 2. połową. Cóż – to ludzkie, a tymczasem - nihil novi.
Nam brakuje trzeźwego spojrzenia na Legię, jak to kibicom. A tymczasem taka jest specyfika tego klubu, i nie tacy jak my temu nie potrafili zaradzić.
Ja widzę jeden pozytyw – czyste konto, na które nie liczyłem. To rzadkość w tym sezonie.
Ale negatywów jest więcej. Pierwszy jest taki, że w następnym meczu Podbeskidzie nas zniszczy, stałymi fragmentami lub inaczej, ale zniszczy. Drugi – że to dopiero początek rundy. Jeszcze tyle kolejek będą trwały te męczarnie. Ja już bym wolał mieć kolejny przegrany sezon za sobą, bo on będzie przegrany, a nie dopiero go oglądać i przeżywać.
Legia, zwłaszcza pod kierunkiem nowego prezesa, najlepiej się prezentuje i będzie prezentować między rundami.
7sobota, 02, marca 2013 22:53
mort
Chyba poważnie powinniśmy rozważyć powrót protestu Wink
8sobota, 02, marca 2013 22:56
Oliver
Po tym meczu widać już wyraźnie, że zimowe transfery zamiast wzmocnić to totalnie rozbiły i skłóciły drużynę.
Tu niemal wszyscy są niezadowoleni - a to z dodatkowej konkurencji na swojej pozycji, a to ze zmiany swojego miejsca na boisku.
Absolutnie zgadzam się z JJ w twierdzeniu o braku pomysłu na ustawienie sprowadzonych zawodników, a tym samym mocno jest podważona celowość tych transferów.
Moje wcześniejsze pytanie o sposób upchnięcia wszystkich "gwiazd" w drużynie staje się dzisiejszego wieczoru jeszcze bardziej frapujące.
W drużynie jesiennego lidera nawet Kuciak ma prawo być zdegustowany oświadczeniami o (niezrealizowanej) chęci sprowadzenia zimą Boruca.
Nie jesteśmy Man Utd a Urban ma może z 20% charyzmy Fergussona - w Legii niestety żądzą lokalne "gwiazdy"...
9sobota, 02, marca 2013 22:58
gawin76
@ CTP

Jasne, że Bełchatów może być teraz silniejszy niż był jesienią. Ale jednak - Wisła walczy trudno powiedzieć o co, a my o mistrzstwo Polski. Oni stracili Meliksona, a my zyskaliśmy Dwaliszwilego. Porównania zdają się być nie do końca uzasadnione, tymczasem - jak sam zauważasz - mecze wyglądały dość podobnie. Delikatnie mówiąc, zły znak.

Rzecz jasna też nie znam się na przygotowaniu kondycyjnym, ale moim zdaniem chodzi tu o kwestie szybkościowe raczej niż wytrzymałościowe.

@ JJ

Ustawieniem 'Lado' byłem zdumiony, sądziłem, że zagramy 'Kosą' na lewej, że Dwaliszwili zagra w pionie z Ljuboją, a na prawej Bereszyński. Efekt dzisiejszego ustawienia był taki, że i Dwaliszwili i Kosecki grali bardzo słabo (delikatnie rzecz ujmując).

Przygotowania fizycznego nie można jednak lekceważyć. Zobacz na Koseckiego czy Jędrzejczyka, co oni dziś grali, jak żle wyglądali w pojedynkach biegowych, to nie może być przypadek.

PS Czy mógłbyś w wolnej chwili odezwać się do mnie na maila (gawin76@czarna-elka.pl)?
10sobota, 02, marca 2013 23:18
Senator
Na razie krótko. Kosecki to nasz atut jeśli gra przodem do bramki i może wykorzystać swoją niezaprzeczalna szybkość. Dziś większość meczu grał tyłem i na moje oko nie przyjął żadnego podania będąc w tej pozycji do bramki .Obrońcy bądź to go wyprzedzili bądź spokojnie wybijali mu piłkę. Zupełnie stracony dziś zawodnik.
Jeszcze kwestia IV moim zdaniem dziś jako defensywny pomocnik rozegrał dobre pół spotkania. Przerywał większość akcji rywala.
11sobota, 02, marca 2013 23:23
CTP
@Gawin
Oni stracili Meliksona a u nas dzisiaj nie było Radovica. Efekt ten sam. Jeśli przeciwnik gra w taki sposób jak dzisiaj Bełchatów, to trzeba mieć naprawdę dobrych piłkarzy aby coś ustrzelić. Jak pisałem "Na aucie" oglądałem tylko I połowę i sam początek meczu naprawdę nie był zły pod względem wolicjonalnym. Zabrakło jakości, którą nam daje Radko. Zabrakło też Łukasika, bo Bełchatów przesunął pressing na naszą połowę a Vrdoljak nie za bardzo rozumiał się z Furmim, żeby to wykorzystać.
Mam nadzieję, że ten mecz wybił Urbanowi z głowy pomysły ustawiania Serba z powrotem na skrzydło. W ogóle takie kombinowanie, żeby na siłę wystawić Ljuboję nie za bardzo mi się podoba. Mamy w środku 3 bardzo kreatywnych i coraz lepiej rozumiejących się grajków (Łukasik, Furman i Radovic) i niech tak zostanie.
12sobota, 02, marca 2013 23:35
JJ
@JJ

Dopatrzyles sie u Kosy brakow szybkosciowych i przygotowania fizycznego ? Ja tego nie widzialem, nadal jezdzil miedzy trzema, ale byl zatrzymywany. Poza tym gral nie na swojej pozycji (pisalem tydzien temu, ze jest jednym z 2-3 o ktorych wiadomo gdzie zagra i jak widac mylilem sie). Poza tym i tak Kosa stwarzal wieksze zagrozenie niz cale trio napastnikow razem wziete, jak juz dostawal pilke to cos sie przynajmniej dzialo.

Ja mam po prostu dosc tlumaczenia wszystkiego w Polsce przygotowaniem fizycznym, a slucham tego dokladnie co roku. Czas z tym skonczyc.

Poza tym nie da sie tego co widzimy tlumaczyc wylacznie przygotowaniem fizycznym, bo tutaj brakuje znacznie wiecej elementow niz tylko szybkiego biegu. Mecz z Korona byl identyczny jak ten dzisiejszy, ale nie wiedziec czemu duzo osob widzialo w nim pozytywy. Roznica polegala na tym, ze Kosa zrobil jedna indywidualna akcje, a drugi gol padl po stalym fragmencie gry (dzisiaj na dobra sprawe tez mogl po jakims tam zamieszaniu w polu karnym albo glowie Ljubo). Gra byla tak samo fatalna, bardzo rzadko bywamy w polu karnym, strzalow jak na lekarstwo, oddawanie inicjatywy, granie z kontry (!) i dlugie lagi. Dla mnie kalka, ale przez dwie bramki ladnie zamaskowana.

@CTP

Zaraz, zaraz, najpierw pouczasz mnie, że "Nie, no nie róbmy tutaj forum LN i nie dyktujmy trenerowi składu i ustawienia.", chociaz nie mam pojecia w ktorym miejscu to zrobilem (cytujac Lado ?), zeby za chwile samemu pisac "Mam nadzieję, że ten mecz wybił Urbanowi z głowy pomysły ustawiania Serba z powrotem na skrzydło.". No nieladnie sie bawisz, nieladnie Smile
13sobota, 02, marca 2013 23:37
JJ
hehe odpowiedzialem sobie Smile oczywiscie zamiast @JJ mialo byc @gawin76 Wink
14sobota, 02, marca 2013 23:41
CTP
@JJ
Powiedzmy, że byłem pod wielkim wrażeniem gry tej trójki z Olimpią. Smile
Myślę, że zobaczymy ten układ z Podbeskidziem i w końcu będziemy zadowoleni z gry.
15niedziela, 03, marca 2013 00:24
QD
Hmmm.. a ja proponuję ogolić Monrooea. Może pomoże? Bo na razie coraz gorzej to wszystko wygląda
16niedziela, 03, marca 2013 02:41
anonimowy_legionista
Panowie proponuję obejrzeć skróty z jesieni . Dla mnie jest to ta sama Legia z tą różnicą, że teraz nic nie wpada, więc nie wygrywamy, a "styl" wciąż ten sam.

Legia źle wchodzi w mecze, rywale nie popełniają błędów i niestety to nie będzie drugi i ostatni przykry występ tej rundy. Przygotujcie się na zebranie oklepu od PBB - będzie wstyd jak cholera.
17niedziela, 03, marca 2013 03:10
anonimowy_legionista
PS. Czy od początku tego sezonu Legia zagrała choć jeden mecz przekonywająco od pierwszej do ostatniej minuty, kontrolując wydarzenia na boisku?
Zawsze się coś wydarza, a to rywal naciśnie, a to kontra i zawodnicy rywala objeżdżają naszą defensywę.
18niedziela, 03, marca 2013 03:35
Senator
Zacznę od pana corazstarszego.
To co pisze to esencja naszego jakby inaczej kochanego klubu. Panowie szlachta niedługo stulecie a My przecież tych tytułów mistrza to mamy całe 9 lub uczciwiej napisać osiem. Nic to bo tak jak niedawno pisałem cały nasz piękny kraj i jego mieszkańcy interesujący się piłka wiedzą doskonale ,że jesteśmy najlepsi i w tym nasza wielkość i siła a że rzadko to dokumentujemy? taka nasza uroda. Wracając z meczu ze szlachetnym Wallesem, padały nazwiska, Buncol, Pisz, Ćmikiewicz i parę innych i teraz tak .Gdzie obecnym do Nich no pytam gdzie? Wtedy mistrz od wielkiego dzwonu więc spokojnie musimy z tym żyć. Co działo się dziś? Miałem możliwośc obejrzenia meczu Ruchu z Widzewem i wierzcie mi to był jakiś sparing, podwórkowe granie. Tu przynajmniej mieliśmy dobrze zorganizowany GKS który właściwie do 85 minuty potrafił bez paniki wymieniając podania wyjść z opresji. Mieliśmy Legię która niby grała tyle że wszerz. Takie granie będzie pasowało każdej przyjeżdżającej tu drużynie ,wystarczy trzymać linię a niech legia sobie podaje na całą szerokość boiska. Bo kto niby ma rozegrać tą piłkę inaczej? Gol ? Owszem jedna dwie świetne akcje w meczu ale nawet gdy wchodzi w 60 minucie kilka piłek odpuszcza w sposób którego nikt normalny nie zrozumie.Głowa nie tu i tyle w temacie. Ljuboja ? Po co podchodzi do linii środkowej ? Tylko po to aby odegrać piłkę do zawodnika którego ma dwa, trzy metry od siebie. Zainicjował jaką akcję tym cofaniem się? Nie zauważyłem. Panowie szlachta nie mamy zawodników do gry barcelońskiej. Mamy w miarę szybkich, a jednego nawet bardzo szybkiego skrzydłowego. Mamy Sagana i teraz Lubo którzy w środku potrafią dostawić nogę lub głowę i to tyle. Muszę zgodzić się z CTP brakowało dziś wyraźnie Rado może i Łukasika ale też tak tak Wawrzyniaka który w takich klepkach jest dobry. Panowie szlachta aby dziś strzelić bramkę trzeba było biegać dużo szybciej i co oczywiste powinno to robić wielu zawodników. Tu JJ choć Cię doskonale rozumiem i sam wzdrygam się na myśl ,że mogą mieć jakieś alibi to rację ma sir Gawin pisząc o no właśnie. Wytrzymałość jest, kondycja jest brakuje zrywu , szybkiego startu do piłki , krótkich sprintów czyli nie wiem ale chyba dynamiki. Przegrywaliśmy większość przebitek gdzie trzeba było zareagować natychmiast, Brakowało nawet prób urwania się kryjącemu zawodnikowi. Byliśmy wyprzedzani w większości akcji.
Jakie pozytywy? Cały czas te same. Mimo mizerii mamy łebków którzy mimo wszystko lepiej operują piłką niż większość innych drużyn, mamy napastników którzy nie potrzebują dwudziestu sytuacji aby strzelić jedną bramkę i w końcu to jest Legia klub który potrafi wygrać z każdym jeśli tylko chce. Trzeba biegać biegać i jeszcze raz biegać z tym, że samo bieganie to mało ,trzeba to robić z sensem.
PS
Panowie szlachta tak już my kibice mamy za tydzień wszyscy jak jeden mąż będziemy na 100% pewni że takie Podbeskidzie pojedziemy co najmniej trójką Smile i tak trzymać panowie szlachta.
19niedziela, 03, marca 2013 09:06
gawin76
@ JJ
Prawdę powiedziawszy, zupełnie nie rzuciło mi się w oczy, żeby Kosa 'jeździł między trzema'. Zrobił super akcję na początku meczu, tylko niepotrzebnie trochę podniósł piłkę przy dośrodkowaniu, OK, ale później? Raczej dostrzegałem u niego nietypowe problemy ze startem do piłki i odnalezieniem się w grze defensywnej.
Celowo napisałem o złym przygotowaniu fizycznym do początku rundy, a nie o w ogóle złym przygotowaniu. Bełchatów grał z nami na luzie, świeżości, pewnie za miesiąc ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Tylko wkurza mnie to trochę, bo zdecydowanie wolałbym jakiś kryzys gdzieś w połowie rundy niż taki denny start.
Rzecz jasna nie mnie rozstrzygać czy pierwotny jest problem fizyczny, a taktyczny wtórny, czy odwrotnie, natomiast piszę to samo już po trzecim kolejnym meczu - Legia fizycznie, szybkościowo, wygląda po prostu źle i tyle.

Urban twierdził, że potrzebujemy napastnika i wydawał się dość zadowolony z transferu Lado. Tylko że, cóż, chciał napastnika, a wystawił go na skrzydle...
20niedziela, 03, marca 2013 09:28
gawin76
@ Oliver

Teza o zgubnym wpływie transferów i ich ogólnej niecelowości wydaje się jednak dość ryzykowna. Natomiast kwestia taktycznego pomysłu Urbana na rundę wiosenną jest faktycznie szalenie istotna.

Trochę martwi mnie nerwowa reakcja samego trenera na porażkę w Kielcach - zwłaszcza posadzenie na ławie Bereszyńskiego i zmiana pozycji Koseckiego. Jakby mało było zmian wymuszonych...

@ anonimowy_legionista

Nie no, jesienią nawet w gorszych meczach stwarzaliśmy dużo sytuacji (Jagiellonia!). Wczoraj to była jakaś makabra.

@ QD

Jeżeli jest nadzieja, że to może pomóc, to jestem za. Tylko to musiałaby być jakaś zorganizowana akcja. We dwóch możemy nie dać rady.
21niedziela, 03, marca 2013 09:44
Zbyszek
Pozwolę sobie pobieżnie przeanalizować wczorajszy mecz. Niestety z powodu remontu mieszkania z instalacją elektryczną nie mogę meczów nagrywać i spokojnie rozpatrywać zagrań. Zapewne ci co oglądali mecz na żywo mają inne trochę spojrzenie, gdyż przekaz telewizyjny obraz spłaszcza.

Słów kilka o taktyce.
Zacznę od Bełchatowa. Przyjechali do Warszawy po remis i temu podporządkowali ustawienie i organizację gry. W defensywie /gdy my mieliśmy piłkę/ ustawiali się od 4-4-2 do 5-5. Ostatnia linia grała na wysokości 18 metra. Odległości pomiędzy liniami 10-12 metrów. Asekuracja w poziomie pomiędzy najbliższymi. Krycie strefowe z przekazywaniem w pionie. Skuteczność gry obronnej wysoka. Nie dopuszczali do ataku przez centrum i do oddawania strzałów, gdy piłka była w świetle bramki. W ofensywie /gdy oni mieli piłkę/ grali ustawieniem od 3-5-2 do 3-2-5. Tylko zawodnicy posiadający piłkę i wychodzący do podania odrywali się od naszych graczy. Reszta grała cały czas blisko, będąc gotowa do krycia najbliższego po utracie piłki. Nawet atakując pięcioma /poza stałymi fragmentami gry/ w nasze pole karne wbiegało 2-3. Ich gra ofensywna nastawiona była bardziej na utrzymanie piłki niż na stworzenie realnego zagrożenia bramkowego. Mogli zdobyć bramkę po stałym fragmencie lub po dużym naszym babolu co nie nastąpiło.

Nasze ustawienie i nastawienie taktyczne zapewne było takie samo na cały mecz, ale realizacja w pierwszej połowie była diametralnie różna od połowy drugiej. W 1 połowie drużyna zagrała ze zbyt dużą asekuracją, fragmentami broniąc się 7 zawodnikami. Gubiliśmy przy tym strefę i dobrze iż oni nie zagrali z determinacją w ataku. Przy czym drużyna dobrze przygotowana fizycznie nawet mając 7 zawodników w polu karnym jest w stanie zareagować po zdobyciu piłki jak ściśnięta i nagle puszczona sprężyna. Nas na to nie było stać. Poza tym w 1 połowie w obronie graliśmy 4-5-1. W ataku graliśmy ustawieniem zespołu od 3-4-3 do 2-4-4. Staraliśmy się prowadzić akcje przez centrum z rozszerzaniem pod ich bramką na skrzydła, ale braki motoryczne i niedokładność podań powodowały, że zagrania te były nieefektywne. Za mało próbowaliśmy indywidualnymi akcjami zdobyć przewagę liczebną w określonym rejonie boiska. W drugiej połowie zagraliśmy wyżej w obronie stosując ustawienie 4-3-3. W tym ustawieniu centralny środkowy defensywny pomocnik ma być zawodnikiem obrotowym. Niestety ani Vrdoljak,ani póżniej Gol nie potrafili tej roli wypełnić. W ofensywie dochodziliśmy nawet do ustawienia 2-2-6. Niewiele było z tego pożytku, bo nasza gra bez piłki stała na niskim poziomie. Pomimo w 2 połowie dużej przewagi pozycyjnej
meczu nie wygraliśmy, gdyż za mała była intensywność naszych poczynań i zbyt niska ich dynamika.

Cechy motoryczne.
Z przykrością trzeba stwierdzić, ze zawodnicy Bełchatowa wykazali lepsze przygotowanie szybkościowo-wytrzymałościowe co miało decydujący wpływ tak na przebieg meczu jak i na jego wynik. Oni byli w stanie swobodnie realizować swoje założenia taktyczne, a my tylko incydentalnie. Na przykład Kosecki przeprowadził jedną akcję indywidualną w którą zaangażował 4 rywali i zdobył dla drużyny przewagę w polu karnym. Powinien takich akcji mieć przynajmniej 10.
Podobnie Kucharczyk tylko po swoim wejściu wyprzedził do piłki pilnującego go rywala. Potem zgasł. Mnie osobiście negatywnie zaskakują braki wytrzymałościowe u Koseckiego, gdyż ma on jako jeden z nielicznych naturalną tzw. wrodzoną szybkość i wytrzymałość, a więc dwie przeciwstawne cechy motoryczne. Za szybkość odpowiada mięsień czworogłowy uda, zaś za wytrzymałość mięsień dwugłowy. Także trening wytrzymałościowy ma charakter aerobowy, zaś trening szybkościowy anaerobowy. Np. Żyro ma wrodzoną szybkość, ale brak mu wytrzymałości i jeżeli jej nie poprawi to dobrym zawodnikiem nie będzie. Aby tę naturalną przeciwność złagodzić wymyślono w latach 20 XX wieku trening interwałowy, który do piłki trafił pod koniec lat 50-tych. Czytając doniesienia z obozu na Cyprze nie słyszałem, aby nasi trenowali interwałem. Dwa czy 3 razy kilkanaście minut trenowali bieg ciągły. Tak to stosuje się rozgrzewkę przed treningiem we Francji czy Niemczech w mikrocyklu, a nie w okresie przygotowawczym.Chyba, ze w ME. Możliwe, że Cesar pracował nad mięśniami uda przy pomocy sztangi i innych przyrządów, gdyż zawodnicy po obozie na Cyprze przyjechali zmęczeni. Wtedy trzeba by przeprowadzić badania i obniżyć produkcję kwasu mlekowego, uzupełnić glukozę w osoczu, glikogen w mięśniach, wysycenie erytrocytów tlenem oraz makro i mikroelementy.

Tym, którzy kwestionują rolę motoryki w nowoczesnym futbolu radzę zapoznać się z opracowaniami metodyków FIFY. Tu tylko kilka cyfr:
-tylko ok.2% dystansu biegowego w meczu zawodnicy pokonują z piłką,
-w trakcie gry wykonują ok.1000-1200 przyspieszeń, zahamowań, zatrzymań,
-ok.16% z tych poruszeń wykonywanych jest do tyłu i na boki.

Wracając ad rem: mam nadzieję, że nastąpiło tylko nietrafienie z formą i dalej będzie poprawa. W każdym razie oddanie newralgicznego przygotowania do sezonu nowicjuszowi było błędem. Wskutek tego już straciliśmy 5 punktów z rywalami z dołu tabeli. Nie jest dobrze.
22niedziela, 03, marca 2013 10:10
anonimowy_legionista
@gawin76

...ale ciągle nie ma stylu, stylu Legii.

Niby trener Urban zaprzecza, że było coś nie tak w przygotowaniu fizycznym, bo wyniki są naprawdę bardzo dobre, ale nie przekłada się to na obraz meczu. Więc tu pełna zgoda.
(choć jakbym ja był trenerem i w badaniach było wszystko OK to bym im kazał biegać Agrykolą w górę i w dół tak żeby się porz...)

W dodatku mam deja vu, Urban chce zdjąć presję z zawodników jak Skorża Wink Tylko ciekaw jestem czy w ogóle mu się to uda bo do końca jest 13 meczów, a trzeba wygrać min 8-9 żeby myśleć o tytule - presja wciąż rośnie.
23niedziela, 03, marca 2013 11:06
iocosus
Dyspozycja fizyczna versus zaangażowanie - przyczyny dołowania i wtop?

"najgorsze co mogłoby się stać dla piłkarzy, trenerów i wszystkich związanych z Legią to sytuacja w której oni naprawdę uwierzą, że głównym winowajcą jest przygotowanie fizyczne."

"Ja mam po prostu dość tlumaczenia wszystkiego w Polsce przygotowaniem fizycznym, a slucham tego dokladnie co roku. Czas z tym skonczyc."

"JJ" tłumaczenie kiepskich wyników brakiem zaangażowania, to jest dopiero populistyczna stara, zdarta płyta! Wielokrotnie pisałeś tu inteligentnie i logicznie, przywoływanie w tej chwili, braku zaangażowania, jako jednego z czynników kiepskich wyników, dla mnie jest trywialne, budzi zdziwienie tym większe, kto taką tezę lansuje.

Komu konkretnie zarzucimy brak zaangażowania?

Saganowi - facetowi po przejściach, stawianemu obecnie młodym za wzór profesjonalnego podejścia do zawodu. Jemu na mistrzostwie z Legią na koniec kariery już ma nie zależeć?
Koseckiemu - który, zrobi wszystko by być gwiazdą?
Furmanowi - on w pierwszym składzie wcale tak często nie wychodzi, aspiracje ma reprezentacyjne, zatem jezeli ma okazję, to nie chce dać z siebie wszystkiego żeby potwierdzić swoja piłkarską wartość?
Naszym "Jugolom" - oprócz Ljuboji, to oni właśnie ze względu również na cechy wolincjonalne do Legii byli sprowadzani. Ljuboji nie zależy na wyniku? Ten facet aż za bardzo pali się do tego żeby być cały czas pod grą!
Dwaliszwili, Brzyski - debiutują na ligowym poziomie na Ł3, walczą o miejsce w pierwszej jedenastce, Gruzin pewnie chciałby w niej błyszczeć i co mają odpuszczać?
Żewłak z Astizem - zaliczyli "szulerówki" na szczęście bez konsekwencji, ale czy one mają być świadectwem braku zaangażowania? Dla mnie to absurd.

Legia wielokrotnie potrafiła, przechodzić koło meczu, lekceważyć przeciwnika, mieć muchy w nosie, diabli wiedzą co, ale szermować 'brakiem zaangażowania" przy kazdym niekorzystnym wyniku, to prostackie rozwiazanie, a przy tym dające alibi, bo jezeli problem sprowadzimy tylko do cech wolincjonalnych, to inne kwestie mozna bagatelizować.

Z punktu widzenia kibica, nie jestem w stanie zdiagnozować przyczyn gorszej dyspozycji, natomiast na podstawie własnych obserwacji, mogę stwierdzić, że ruchliwość zawodników, wychodzenie na pozycje, gra bez piłki, również aktywny pressing w meczach z tym samym Bełchatowem, ale jesienią i wiosną, to diametralna różnica. Odrzucam mityczny "brak zaangażowania", zbyt łatwą, lapidarną wymówkę i wolę się pozastanawiać co jest przyczyną, takiego stanu rzeczy?

Potencjał w tych piłkarzach istnieje, jesienne wyniki dowodem, w to że Mistrzostwo chcą zdobyć, sorki, ja nie wątpię, Sagan, Żewłak, Rado daliby wiele by tak ukoronować pobyt w Legii, młodzi flaki wyprują, wierzę, a jednak na boisku, efektów brak, jest piach. Gdzie zatem tkwi przyczyna?

I Korona i Bełchatów pod legijnym pressingiem mogli całkiem spokojnie rozgrywać sobie piłkę, w defensywie podwajali krycie, przy statycznej grze Legii raczej bezproblemowo, Urban mówi, że graliśmy co innego niz było zakładane i ćwiczone na treningach, czyli zamiast gry kombinacyjnej, długa laga, a system sprowadzony do 4-2-4 z kwartetem ofensywnych indywidualistów, opis trafny, tylko dlaczego coś takiego zaistniało?

Albo "mityczne" przygotowanie fizyczne szwankuje, piłkarze jednak są "zamuleni", w takim razie decydują się na najprostsze rozwiązania, albo ustwienia taktyczne, wzajemne zrozumienie w drużynie przestało wiosną funkcjonować? Nie wiem co gorsze i co można szybciej poprawić.

JJ jeżeli szermujesz tezą o "braku zaangażowania" dajesz tym samym usprawiedliwienie Urbanowi, nie chciałbym żeby go po dwóch ligowych meczach zupełnie dyskredytować, ale mozna juz powiedzieć, że trener stanął przed małym kryzysem w zespole, jak sobie z nim poradzi, stanie się świadectwem jego szkoleniowej wartości.
24niedziela, 03, marca 2013 12:38
JJ
@iocosus

Lubię ostrzejsze polemiki, złośliwości czy ironię, ale jednak wszystko musi mieć ręce i nogi. Postawiłeś sobie tezę, przypisałeś ją do mnie, a potem napisałeś wielką polemikę z moją nieistniejącą tezą. Paradne. W którym momencie ja niby tłumaczę wyniki brakiem zaangażowania ? haha dostrzegasz niewidzialne, moje gratulacje, ale wydaje mi się, że za mało tekstu poświęciłeś na ten temat Smile

To mnie ubawiło, ale jednak sugerowanie/zarzucanie, że "szermuję brakiem zaangażowania przy każdym niekorzystnym wyniku" to już jest jakieś tam przekroczenie granic polemiki. Mam w związku z tym prośbę: daruj sobie takie aluzje albo czytaj uważniej moje teksty.

Nieporadna jest również obrona przez Ciebie braku zaangażowania w meczu wczorajszym sprawami "historycznymi". Sagan nie, bo jest facetem po przejściach, Furman nie, bo rzadko gra w 11 itd. Po co ta wyliczanka powodów dla których POWINNI wkładać masę serducha w grę skoro można obejrzeć mecz i ocenić ? To, ze Sagan jest facetem po przejściach, a Żewłak nie ma jeszcze mistrzostwa z automatu oznacza, że już nie może im się zdarzyć mecz w którym nie zaprezentują zaangażowania ?

I na koniec fragment z felietonu redaktora naczelnego legia.net:

Ale nie tylko to jest niepokojące – legioniści nie zaprezentowali za grosz zaangażowania i woli zwycięstwa. Sprawiali wrażenie, jakby im nie zależało na trzech punktach.

Jak widać nie tylko ja z wysokości trybun zauważyłem, że nie było woli zwycięstwa i wkładania całego serducha w grę. Do niego też napiszesz pełen ironii i obśmiania tekst ? Chociaż nikt nie stawia tego jako główny powód kiepskich wyników to nie ma powodu, aby tego nie zauważać. Samo to, że we wczorajszym meczu największe zaangażowanie wykazał chyba Kucharczyk już o czymś świadczy.
25niedziela, 03, marca 2013 13:23
Senator
@JJ
Co mi się zdaje,że zbyt ostro potraktowałeś Iocosusa Smile źle interpretujesz Jego intencje. Tak na logikę to jedno wynika z drugiego. Jeśli nie masz "gazu" to i o zaangażowanie trudno.
Po mieście chodzi plotka ,że drużyna ma dość Ljuboi. Wczoraj słyszałem to dwa razy. Moim zdaniem bzdura, szczególnie gdy ma się w kadrze Żewłakowa, Saganowskiego czy Wawrzyniaka a nawet Astiza. Jan zapewne z nimi rozmawia i ich uwag by jednak wysłuchał.
26niedziela, 03, marca 2013 13:56
JJ
@Senator

A na moje oko to ja zostałem zbyt ostro potraktowany, zupełnie nie wiem z jakiego powodu Wink Ale się nie obrażam, tylko odpowiadam tym samym. Ja żadnych intencji nie interpretowałem, odpowiedziałem jedynie na słowa, które faktycznie padły.

Nie, nie zgadzam się, że z braku "gazu" miałby wynikać brak zaangażowania. Jak rozumiem pojawiają się głosy o braku "szybkości", a nie wytrzymałości. Biegać siły mają, biegać szybko sił nie mają.

Tu chodzi o całokształt, czy widziałeś w nich sportową złość ? Taką zwyczajną, sportową złość w 70-80 minucie, że nic nie wychodzi ? Zaciśnięte zęby ? Poderwanie zespołu do walki ? Zwyczajne wk.... na to co się dzieje ? Ja nie, a tego nie da się tłumaczyć brakiem szybkości. Jedyne chwile kiedy pokazują złość i wkurzenie to tuż po meczu. Zresztą identycznie jak kibice co słusznie zauważył Kucharski, ale ten temat odpuśćmy.

O dziwo to wszystko wychodzi od dziennikarzy i kibiców, a sami piłkarze czy trener nie tłumaczą się brakiem mocy. Przynajmniej ja nie słyszałem nawet takiej sugestii. Takiego Dwaliszwiliego nie było na obu zgrupowaniach, więc teoretycznie powinien biegać na świeżości, a wygląda identycznie jak reszta. A np. Radovic w poprzednich meczach wyglądał pod tym względem bardzo dobrze. Kosecki też moim zdaniem wygląda bardzo dobrze pod względem szybkości.

Trener jest na co dzień z nimi, jakby czuli się fatalnie to wiedziałby o tym i nie kazał raczej grać tak jak mówi Żewłak:

Chcieliśmy od pierwszej minuty narzucić swój styl gry, zagrać wysokim pressingiem. Na boisku wyglądało to tak, jakbyśmy nie usłyszeli tych uwag od trenera.

To jest IMHO świetne podsumowanie i prawdziwy problem. Skoro trener każe im grać wysokim pressingiem, klepać dołem i grać kombinacyjnie to czemu od pierwszych minut wywalają górne piłki przez dwie linie ? O co tu chodzi ? I jeszcze rozczulające słowa, że "graliśmy jakbyśmy nie usłyszeli tych uwag od trenera". To jest niezrozumiałe.
27niedziela, 03, marca 2013 14:09
iocosus
@ JJ


"Nie żartujmy, przygotowanie nie ma nic do rzeczy przy takiej grze, przy takiej (nie)taktyce, przy takim braku zaangażowania... " - przepraszam JJ, opacznie zrozumiałem chyba ten fragment.

Jezeli odnosimy wrażenie, że piłkarze w jakimś meczu nie prezentuja zaangażowania, to chyba warto sobie postawić pytanie czemu tak się dzieje? Faktycznie mają taki olewczy stosunek do pojedyńczego meczu, czy może jednak przyczyna naszego odbioru tkwi w czymś innym. Jeżeli mówi i pisze się o braku zaangażowania to najprostszym skojarzeniem wydaje się, że lekceważą swoje obowiązki, mają wszystko w tyłku, a mi się wydaje, że oni akurat w przypadku meczów z Koroną i Bełchatowem, "chcieli" tylko nie byli w stanie własnym dążeniom podołać.

"Nieporadna jest również obrona przez Ciebie braku zaangażowania" - no cóż, widzisz staram się jak mogę, z pełnym własnym zaangażowaniem, a jednak z marnym skutkiem, nieporadnie, moze podobnie jest z piłkarzami.

Napisałem, "przywoływanie w tej chwili, braku zaangażowania, jako jednego z czynników kiepskich wyników, dla mnie jest trywialne" - "jednego z czynników", zatem nie twierdzę, że dla ciebie to jest jedyna przyczyna słabej gry, dostrzegam to, ale właśnie z tym "czynnikiem" tak postawionym się po prostu nie zgadzam, jak również z Twoim zanegowaniem kwestii przygotowania fizycznego, choć tu odpowiedź dla mnie jako kibica nie jest jednoznaczna.

JJ bardzo cenię i szanuję Redaktora Legia.net, ciebie nie znam osobiscie, ale wiele komentarzy czytam z dużym zainteresowaniem, zawsze z ciekawością, co nie znaczy że zawsze będę się z zaprezentowanymi tezami zgadzał i nie ma tu różnicy czy taka opinia jest autorstwa JJ czy Redaktora Legia.net, nawet chyba Urban cos napomknął o "zlekceważeniu", tak więc grono tak twierdzacych jest i liczne i fachowe i ja się z nim zdecydowanie nie zgadzam.
28niedziela, 03, marca 2013 14:21
iocosus
Co do "ostrości" starałem się równie zdecydownie przeciwstawić tezie o braku wpływu czynnika "przygotowania fizycznego" na obecną formę, jak JJ go podważyć, termin "zaangażowanie" moim zdaniem równiez należy zniuansować, mhm, moze i przedobrzyłem, sorki, ale nie żądajcie ode mnie powtórnego aktu ekspiacji. Wink
29niedziela, 03, marca 2013 14:40
JJ
@iocosus

Zacznę od końca, nawet nie chciałbym aby się ze mną wyłącznie zgadzano i każda polemika mnie cieszy, a chyba odebrałeś moje słowa jako brak zgody na niezgadzanie się z moimi słowami Wink Im więcej się kłócimy tym lepiej, ale nie spodobał mi się styl w jakim to zrobiłeś. Plus polemika i obśmianie rzeczy, których nie twierdziłem. To 1 sprawa.

"Nie żartujmy, przygotowanie nie ma nic do rzeczy przy takiej grze, przy takiej (nie)taktyce, przy takim braku zaangażowania... " - przepraszam JJ, opacznie zrozumiałem chyba ten fragment.

Bardzo opacznie zrozumiałeś ten fragment. Nawet w urwanym cytacie są wymienione różne rzeczy (taktyka), a ty pomimo tego wyciągnąłeś wniosek, ze ja obarczam winą za wyniki wyłącznie brak zaangażowania.

Poza tym wyciągasz błędne wnioski, że brak zaangażowania oznacza automatycznie, że nie chcą wygrać meczu i zdobyć mistrzostwa. Niekoniecznie, mogą chcieć wygrać mecz, ale sądzą, ze zrobi się to mniejszym nakładem sił ? Chcą bardzo zdobyć mistrzostwo, ale może myślą, ze są tak dobrzy, ze wystarczy zrobić kilka akcji na najwyższych obrotach ?

"Nieporadna jest również obrona przez Ciebie braku zaangażowania" - no cóż, widzisz staram się jak mogę, z pełnym własnym zaangażowaniem, a jednak z marnym skutkiem, nieporadnie, moze podobnie jest z piłkarzami.

Wyrwałeś cytat z kontekstu, nie wiem czy celowo czy nie, ale wypaczyłeś zupełnie jego sens.

Cały cytat brzmiał: "Nieporadna jest również obrona przez Ciebie braku zaangażowania w meczu wczorajszym sprawami "historycznymi".

Nie odrzucam Twojego zdania z góry, masz do niego prawo, ale nieporadne jest ukazywanie ich zaangażowania w konkretnym meczu sprawami z przeszłości. Widziałeś ich zaangażowanie i poświęcenie ? Ok, napisz to i argumentuj (lub nie) np. w minucie x zawodnik y bla bla bla, w drugiej połowie bla bla bla itd. Ale jakie znaczenie dla zaangażowania w meczu z Bełchatowem ma fakt, że Ljuboja ma bałkańską krew, Sagan jest po przejściach, a Żewłak nie ma mistrzostwa, nie mam bladego pojęcia.

Napisałem, "przywoływanie w tej chwili, braku zaangażowania, jako jednego z czynników kiepskich wyników, dla mnie jest trywialne" - "jednego z czynników", zatem nie twierdzę, że dla ciebie to jest jedyna przyczyna słabej gry,

Napisałeś też "JJ tłumaczenie kiepskich wyników brakiem zaangażowania" - to jest zdanie nieprawdziwe i ma jasno pokazywać co według mnie jest przyczyną słabych wyników.

Przeczytaj sobie swój 1 wpis jeszcze raz, choćby to zdanie "Wielokrotnie pisałeś tu inteligentnie i logicznie, przywoływanie w tej chwili, braku zaangażowania, jako jednego z czynników kiepskich wyników, dla mnie jest trywialne, budzi zdziwienie tym większe, kto taką tezę lansuje." Jakoś mam dziwne podejrzenie graniczące z pewnością, że redaktorowi naczelnemu nie sugerowałbyś pisania głupot i nielogicznych wywodów. Po prostu byś się nie zgodził z jego zdaniem i przedstawił swoje. Skoro dużo osób (w tym jak twierdzisz Urban) również zauważyło to zjawisko to tym bardziej nie ma co oskarżać mnie o jakieś niebywałe głupstwa. Ale nie chcę dalej ciągnąć kwestii personalnych, bo dla mnie naprawdę nie ma problemu w ostrych polemikach.
30niedziela, 03, marca 2013 15:35
Senator
@JJ
Piszesz brak zaangażowania, a więc po kolei. Kuciak? Moim zdaniem nie, żyje każdą sekundą meczu, gestykuluje , popędza. Jędza? Przecież jak mógł tak ciągnął po linii , było go pełno i w ataku i w obronie, w żaden sposób nie napiszę Jędzy brakowało zaangażowania. Żewłakow? Ok tu na oko jego gra może tak wyglądać tyle tylko, że jego pozycja na boisku (ostatni), doświadczenie i rutyna nie pozwalają mu na ułańskie szarże. Powtarzam na oko ktoś może twierdzić, że gra bez zaangażowania. Ja jednak pod tą tezą bym się nie podpisał. Astiz? no chyba żart. Jego rajdy przez pól boiska, chęć pomocy drużynie dla mnie była naprawdę widoczna. Brzyski? Ok bezbarwny występ, ale też czy nie starał się , nie chodził do przodu, nie wrzucał piłek? Tak gra zawodnik któremu wszystko wisi?
IV dla mnie jeden z lepszych do przerwy. Bardzo dobrze robił to co umie, czyli przerywał akcje rywali. Czyli ponownie, zawodnik któremu nie zależy, pokazuje swoje walory i wykonuje zadania dobrze? Gol? ok tu nic na obronę nie mam to taki typ. Zagra na mecz dwie dobre piłki i uważa, że jest spełniony. Pisałem o tym wcześniej głowa tak mu pracuje i tyle. Dobrze pierwszy któremu ja mógłbym przypisać cechę brak zaangażowania przez większość meczu. Młody Romek? Fakt zagubiony, nie umiejący się znaleźć, ale znowu kiedy dostał piłkę w dobrym dla niego sektorze to nie próbował , nie włączał piątego biegu, nie chciał? JJ udawał czy jednak próbował? Kogo tam mamy dalej? sławny i jak twierdzi Jan Urban najlepszy piłkarz naszej Ligii Ljuboja. Jemu zarzucimy brak zaangażowania? Przecież osobiście ja uważam ,że jest prze motywowany. Ta jego chęć bycia wszędzie tam gdzie jest piłka dotykanie jej w każdej akcji po 10 razy jest aż irytująca. Tak gra piłkarz któremu n nie zależy na wyniku? Dwaliszwili również mecz poniżej oczekiwań jakie z nim wiązaliśmy, ale ponownie która jego akcja, jakie zachowania pozwalają na postawienie tezy ,że olał ten mecz? ,że mu się nie chciało biegać itp. Saganowski? no nie istny wulkan zaangażowania i chęci do gry. JJ napiszesz zdanie ,że Marek w meczu z Bełchatowem wykazał totalny brak zaangażowania i udowodnisz tą tezę? Młody Lechita? teraz nasz piłkarz? Przecież jak wszedł to kilka razy pięknie no ok bez przymiotników , pociągnął skrzydłem stworzył przewagę. Dla mnie starał się bez dwóch zdań . O Kucharczyku napisałeś szanowny kibicu sam .
Czyli konkretnie u kogo nie było zaangażowania? Może jest tak, że mamy takich piłkarzy jakich mamy? Tak grają jak graja, a jeśli do tego trener zamiesza za bardzo to oni się najzwyczajniej w świecie gubią bo reprezentują taki poziom a nie inny. Może taki Jędza najzwyczajniej w świecie chce, stara się ale z 20 dośrodkowań wyjdzie mu jedno. Może taki Astiz z piętnastu główek jedną trafi do bramki i to też tylko dlatego, że piłka akurat się tak szczęśliwie odbije od głowy. Możemy pisać, że drużyna olała mecz ale jeśli rozłożymy to na poszczególnych zawodników to bardzo proszę podaj mi konkretnych, którzy przeszli koło meczu. Konkretnie dla Ciebie kto miał w dupie wynik?
Moja teza jest prosta, brak trzech kreatywnych piłkarzy, błędy trenera w ustawieniu drużyny i mieliśmy to co mieliśmy .Oczywiście wszystko to okraszone umiejętnościami jakie każdy posiada. Nie mamy grajka który sam wygra mecz, a reszta gra jeśli wszytko inne gra. Wczoraj nie grało bo tak jak już pisałem, wypadły podstawowe tryby a trener nie tak poukładam pozostałe. Zbyt wiele poprzestawiał, jeśli więc wirtuozami nie są to i nie dziw ,ze się pogubi.
PS
Tezę że grają przeciw Ljboi wcześniej stanowczo odrzuciłem.
31niedziela, 03, marca 2013 16:29
Senator
*Furman
W końcówce meczu ledwo powłóczył nogami. Jak by mógł to by się ze zmęczenia położył. Tak wygląda zawodnik po meczu, któremu brak zaangażowania?
32niedziela, 03, marca 2013 16:39
iocosus
@ JJ

Jeżeli jest zgoda na niezgadzanie się to fajnie. Wink

JJ: "ty pomimo tego wyciągnąłeś wniosek, ze ja obarczam winą za wyniki wyłącznie brak zaangażowania." - nie uważam, że obarczasz winą za wyniki wyłącznie brak zaangażowania, jeżeli zależało ci na takim sprostowaniu, proszę bardzo, natomiast nie zgadzam się gdy podnosisz "brak zaangażowania" jako jeden z czynników, już nie wiem nawet czy dla ciebie bardzo istotny, średnio czy mało. Proszę określ, żebym powtórnie opacznie nie zrozumiał.

JJ: "Poza tym wyciągasz błędne wnioski, że brak zaangażowania oznacza automatycznie, że nie chcą wygrać meczu i zdobyć mistrzostwa. Niekoniecznie, mogą chcieć wygrać mecz, ale sądzą, ze zrobi się to mniejszym nakładem sił ? Chcą bardzo zdobyć mistrzostwo, ale może myślą, ze są tak dobrzy, ze wystarczy zrobić kilka akcji na najwyższych obrotach ?"

Ha, tu mozemy się zbliżyć poglądowo, nie wykluczam tego, tak moze być w istocie, tak bywało wielokrotnie tylko że wczoraj tej druzyny nie było stać na zrobienie kilku akcji na najwyższych obrotach, na tle ostatniej drużyny ekstraklasy, dla ciebie JJ jest to argument na potwierdzenie Twojej tezy, a dla mnie właśnie wprost przeciwnie, oni wczoraj grali jednostajnie przez 90 minut, nie stać ich było na zaden zryw, jakieś 15 czy 20 minut zduszenia rywala i wciśniecia mu tej jednej zwycieskiej bramki, obojetnie jak, obojetnie którą częścią ciała. Nie byli w stanie tego zrobić. Niechby się wznieśli na 15 minut na tych najwyższych obrotach, to ja bym ci przyznał rację, że są kunktatorami i przez 75 minut nie angażowali się w grę i wspólnie z Tobą JJ, lub nie, coś takiego bym wówczas uważał za godne napiętnowania. Być może dowieźlibyśmy kunktatorskie 1:0, ale gdybym zobaczył, że przez kwadrans potrafią stłamsić przeciwnika, a dalszą cześć meczu olewają, to ja bym słówkiem nie pisnął, samemu brak zaangażowania w grę bym im zarzucał.

JJ: "w meczu wczorajszym sprawami "historycznymi". - gdybym uwzględnił te słowa, to cokolwiek by zmieniło, że moja argumetacja zostałaby odebrana jako nieporadna? Z tymi słowami lub nie, była nieskuteczna, tak jak wczorajsza gra, ta ostatnia cytowana fraza nie ma dla takiego wniosku żadnego znaczenia.

JJ to co nazywasz "sprawami historycznymi" ja określę w wielkim uproszczeniu kwestiami mentalnymi, lub nawet osobowościowymi, co jest niezwykle istotne w rozważaniach wolincjonalnych, ja tu widzę korelację, czasmi mniejszą, czasami wiekszą, Ty to bagatelizujesz, w porządku, ale pod tym względem zgody poglądowej miedzy nami tu nie będzie.

JJ: "Widziałeś ich zaangażowanie i poświęcenie ? Ok, napisz to i argumentuj." - Dobre! Wink Smile Widzialem apatyczna druzyne grajaca statycznie i jednostajnie, pod względem zgrania bez pomysłu, na zasadzie, każdy sobie rzepkę skrobie, zastanawiam sie co jest tego przyczyn?

JJ w "kwesti personalnej", Ty akurat w komentarzach podniosłeś kwestię "zaangażowania" i być może faktycznie ja za bardzo spersonifikowałem to zagadnienie "pod ciebie", mój sprzeciw wobec takiego stawiania sprawy skumulował sie na Tobie, ale moze to i dobrze, bo zamiast "latać opłotkami" te zagdnienia możemy jak je indywidualnie postrzegamy i interpretujemy, wyjasnić.

Ot, i Senator sie rozpisał! Wink
33niedziela, 03, marca 2013 17:09
anonimowy_legionista
To żeście się rozpisali, a ja proponuję inne rozwiązanie jeżeli nasi piłkarze nie są w stanie wnieść rywala i go zdominować od pierwszej minuty Very Happy

Wszystkim polskim piłkarzom leży gra z kontry, żadna hańba ustawiać się na 30m od własnej bramki i wciągać rywala na własną połowę, a potem długa piłka od Rumianego (jak w Poznaniu) czy od Brzyskiego pod szybkich skrzydłowych Bereś i Kosa. Pal licho sposób, ważne są 3pkt/mecz i MP.
34niedziela, 03, marca 2013 17:52
Mohikanin
Kiedyś już o tym pisałem- Legia podążą śladami poprzedniej ekipy Janka Urbana- Zagłębia Lubin. Tam też miał znakomitą rundę, wprowadził młodych graczy, utrzymał zespół w lidze i w następnym sezonie miał walczyć o mistrza. W tym celu sprowadził takich graczy jak Hanek, Telichowski, Małkowski, Sernas, Kowalczyk, Rachwał czy Gancarczyk. Zamiast walczyć o mistrza Zagłębie było czerwoną latarnią ligi, póki go nie zwolnili i nie przejął ich Hapal. Sytuacja w Legii zaczyna się powtarzać i Legia, pod względem gry przypomina tamto Zagłębie.

Czego brakuje Legii?
*kreatywnych zawodników w środku pola i na skrzydłach, którzy są dobrze wyszkoleni technicznie, szybcy, ruchliwi, wymieniają między sobą piłkę, potrafią ją przetrzymać, rozegrać czy podać. Tacy po części są Furman i Kosecki, ale to mało. Powinien dać szanse Jagiele czy Mizgale, te cechy ma 80% ofensywnych graczy z akademii, tylko wystarczy dać im szanse.
*Jędrzejczyk obowiązkowo powinien przejść na stopera, to jest osłabianie własnego zespołu. Wystawiając go na boku obrony robi mu się krzywdę i marnuje się jego atuty. To jest stoper, a stopera z jego atutami brakuje w składzie Legii, ponieważ Żewłakow i Astiz, to gracze tego samego stylu. Brakuje też w Legii ofensywnie grającego prawego obrońcy, który potrafił by wrzucić piłkę.
*Ustawianie jednocześnie w zespole w ofensywie po 2-3 graczy pokroju Ljuboje, Radovicia, Salinasa czy Gruzina na skrzydle. To są gracze dobrzy w ofensywie ale słabi w defensywie, mało ruchliwi, wolni. To wszystko powoduje że zespół gra słabi presingiem, cześć graczy rzeczywiście walczy, a cześć się tylko przygląda i udaje. Doskonałymi graczami do stosowania presingu są Żyro czy Kucharczyk.
*skład Legii jest zbyt mocno zaawansowany wiekowo, 8-9 graczy z podstawowego składu osiągnęło już swoje maksymalne umiejętności i lepsi już nie będą, oprócz wychowanków akademii. Nawet najnowsze legijne transfery oprócz Bereszyńskiego.


Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden fakt- w Polsce za gwiazdy są uważani Traore, Radović czy Stilić. A jakoś to nie oni trafiają do Bundesligi czy innych czołowych europejskich lig, tylko młodzi Polacy którzy są uważani w Polsce za graczy 2-3 krotnie słabszych od wyżej wymienionych grajków. Z czego to wynika?
W Polsce nie muszą grać w obronie, starać się w destrukcji, co na Zachodzie nie przejdzie i z miejsca dyskkwalifikuje.
35niedziela, 03, marca 2013 18:12
Senator
@Mohikanin
Fajne spostrzeżenia i moim zdaniem trafne. Nawiązując jednak do tematu dyskusji to brak presingu u zawodników ofensywnych przez Ciebie wymienionych to nie brak zaangażowania a brak tej umiejętności. Nie zostali tego nauczeni .O tym aby mistrzostwo zdobyć młodymi pisałem a z tydzień temu. Smile Ogólnie pytanie postawione przez sir Gawina w tytule felietonu jest trafione w punkt. Chyba Janek Urban się lekko pogubił . A i jeszcze jedno, zdaje się że potwierdzać iż jakiś mega grajkow to my nie mamy
@iocosus
nie smiej się draniu Smile ale ok wiem ignorant i laik powinien jednak mieć wyczucie Smile
Że nie będę nie obiecuję ale starań dolożę Wink
36niedziela, 03, marca 2013 18:29
JJ
Tak tylko bez komentarza (bo to nie wyrocznia, ale ciekawa opinia od środka):

Astiz: Nie sądzę, aby naszym problemem na początku rundy wiosennej było przygotowanie fizyczne.

@iocosus

Nieporozumienie bierze się też z jeszcze jednej rzeczy. Moje słowa są odczytywane jakbym twierdził, że są perfekcyjnie przygotowani pod względem fizycznym. A tak nie jest, ale uważam, że jest 1235 innych problemów, niektóre kompletnie niezależne od szybkości biegu, więc nie można wszystkiego sprowadzać do dynamiki. Tyle.

Po prostu brak zaangażowania był widoczny, na pewno nie był to kluczowy czynnik, bo grali z jakąś zbieraniną śmieszno-tragiczną. Stałe fragmenty gry tez były fatalne (poza może 2) i tez warto to zauważyć, ale też nie był to główny czynnik. Po prostu był to jeden z elementów który rzucał się w oczy, tak to określę.

Nie, nie zbliżymy stanowisk, bo ja nie twierdzę, że oni liczyli na 2-3 akcje, po prostu pokazałem teoretyczne możliwości w których brak zaangażowania nie oznacza automatycznie, ze chce się celowo przegrać, a niestety chyba z Senatorem tak to utożsamiacie. Ja nie twierdzę, że oni celowo nie chcieli wygrać czy że im nie ZALEŻY. Tak jak nigdy nie twierdziłem, że "pressing" Iwańskiego wynika z faktu, że nie chce on wygrać meczu czy przechodzi obok niego.

Z tymi słowami lub nie, była nieskuteczna, tak jak wczorajsza gra, ta ostatnia cytowana fraza nie ma dla takiego wniosku żadnego znaczenia.

Właśnie ma, bo ja pisałem nieporadna o argumentacji, a nie tezie. To tak jakbyśmy rozmawiali o wczorajszej pogodzie w Warszawie i ty byś argumentował: ale rok temu o tej porze było ładnie, ale w Krakowie świeciło słońce, ale prognozy sprzed tygodnia pokazywały słoneczko. Nie, to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia dla faktu, ze ty widziałeś za oknem słońce, a ja chmury. Tak samo byłoby to bezcelowa argumentacja.

Widzialem apatyczna druzyne grajaca statycznie i jednostajnie, pod względem zgrania bez pomysłu, na zasadzie, każdy sobie rzepkę skrobie, zastanawiam sie co jest tego przyczyn?

No to ja widziałem to samo i piszę o tym od początku. Plus kilka innych rzeczy.

@Senator

Nie oglądałem tego meczu w tv, wyrażam swoją opinię na podstawie tego co widziałem z trybun. Nie mam ochoty oglądać powtórek, więc nie będę szczegółowo analizował każdego zagrania czy sytuacji. Poza tym chodzi o całokształt, drużynę. Senatorze skoro pytasz mnie o Kuciaka i środkowych obrońców to znaczy, że się nie dogadamy. Nie potrafię najwyraźniej wyrazić swoich myśli skoro moje słowa wciąż są odbierane tak jakbym twierdził, ze celowo zremisowali czy im nie zależało. U niektórych graczy widziałem to zaangażowanie na wysokim/normalnym poziomie np. IV chyba był najlepszy na boisku do przerwy. I właśnie dlaczego był najlepszy na boisku ? Przecież nie dlatego, że konstruował akcje czy dryblował rywali, ale dlatego, że walczył, biegał, starał się, grał z poświęceniem, odbierał piłki. Był widoczny i tym się wyróżniał. Zgodzisz się z tym ? Skoro tak i właśnie z tych powodów to w nim dużo osób upatruje najlepszego gracza to co powiedzieć o innych ?

I teraz co do całokształtu to chodzi np. o to, że za którymś razem do pressingu wyskoczył np. Gol, a reszta się patrzyła jak biega między 3 obrońcami. W ogóle nie wychodzili na pozycje, uciekali od piłki, ciężko jest wybić aut nie podając do Ljubo. Wszyscy stoją i się patrzą. Powtórzę pytanie: czy widziałeś w nich taką sportową złość koło 70-80 minuty jak już widać było, że "czyste" umiejętności piłkarskie nie wystarczają ?

Więc nie będę analizował indywidualnych zagrań każdego gracza, mogę jedynie podać jeden dobitny przykład.

Saganowski? no nie istny wulkan zaangażowania i chęci do gry. JJ napiszesz zdanie ,że Marek w meczu z Bełchatowem wykazał totalny brak zaangażowania i udowodnisz tą tezę?

Tak, dokładnie napisze coś w tym stylu. Może nie kompletny brak zaangażowania (bo przecież biegał Wink), ale dawał dużo, dużo mniej niż zwykle. Powiem więcej: w obronie angażował się na poziomie Ljubo. Ile ja widziałem sytuacji w tym meczu gdzie dosłownie stał w miejscu przy linii środkowej ? Wiele. Skąd takie przerwy między formacjami ? Ljubo mógł grać jesienią jako ofensywny bo w defensywie biegał za niego Sagan, wczoraj stali obydwaj. Kiedyś nie do pomyślenia, w rundzie jesiennej biegał po całym boisku, robił wślizgi, a wczoraj ? Cieniutko, ze 3 razy powalczył w swoim stylu o piłkę, a poza tym człapał. A chyba obaj się zgodzimy, że to zawodnik o chyba największych cechach ambicjonalnych w drużynie.

Poza tym ja nie do końca chcę udowadniać taką tezę, bo to jest tylko i wyłącznie moja opinia. Jest to kwestia ocenna, nie spieramy się o fakty policzalne, jeden zgadza się z moim zdaniem, inny nie. Oczywiście podajemy argumenty i jakieś własne obserwacje, ale to wszystko.Tak jak z Koseckim, dla gawina76 widać u niego braki szybkości i dynamiki, a moim zdaniem wręcz przeciwnie, akurat pod tym względem wygląda według mnie normalnie. Poprzerzucaliśmy się argumentami, ale zdania nie zmieniliśmy. Ja nawet nie stawiałem problemu zaangażowania jako kluczowego, a zrobiła się z tego dyskusja. Nie upieram się przy tym, każdy może sądzić co chce, ale ja zdania jednak nie zmieniam, wyglądało to źle pod względem wolicjonalnym.

Furman
W końcówce meczu ledwo powłóczył nogami. Jak by mógł to by się ze zmęczenia położył. Tak wygląda zawodnik po meczu, któremu brak zaangażowania?


Nie, to żaden argument. Zarówno Łukasik jak i Furman od samego początku gry w 1 drużynie mają spore kłopoty z kondycją i dociągnięciem do końca meczu. Niezależnie czy wygranego 3:0 po brazilianie czy przegranego 0:1 po ciężkiej walce.

Ale na koniec ja też mam zagadkę dla Ciebie, słowa Żewłaka raz jeszcze:

Chcieliśmy od pierwszej minuty narzucić swój styl gry, zagrać wysokim pressingiem. Na boisku wyglądało to tak, jakbyśmy nie usłyszeli tych uwag od trenera.

Z czego wynika fakt, że trener każe im stosować wysoki pressing, a oni tego nie robią ? Jak uważasz ?
37niedziela, 03, marca 2013 18:44
JJ
@Mohikanin

Ustawianie jednocześnie w zespole w ofensywie po 2-3 graczy pokroju Ljuboje, Radovicia, Salinasa czy Gruzina na skrzydle. To są gracze dobrzy w ofensywie ale słabi w defensywie, mało ruchliwi, wolni. To wszystko powoduje że zespół gra słabi presingiem, cześć graczy rzeczywiście walczy, a cześć się tylko przygląda i udaje. Doskonałymi graczami do stosowania presingu są Żyro czy Kucharczyk.

Zgadzam się, chociaż wyłączyłbym z tego grona Dwaliszwiliego. Chociaż wczoraj zagrał beznadziejnie i nie pokazał tego, ze jest walczakiem to oglądając go w polskiej lidze nie uważam aby był kiepski w defensywie i nie nadawał się na pressing. Wręcz przeciwnie moim zdaniem w formie będzie idealny do pressingu, jak czołg.
38niedziela, 03, marca 2013 19:17
Senator
@JJ
OJ to może wynikać z kilku przyczyn. Jedną sam podnosisz czylizbyt duża ilość zawodników którzy tego nie umieją. Jeśli do tego dochodzi np jakaś psychiczna blokada lub podświadomie boją się że może braknąć sił to mamy taki obraz. Ja jednak dalej twierdzę że nie w zaangażowaniu problem, zdaje się że i Ty szanowny kibicu większości zawodników patrząc na nich indywidualnie nie zarzucasz . Twojej uwagi dotyczącej Furmana czy Łukasika kompletnie nie rozumiem. Oczywiste jest że mecz można wygrać przegrać czy zremisować nawet przy maksymalnym zaangażowaniu. Trudno jednak się zmęczyć jeśli pozoruje się grę lub unika jej wcale, a Ty moim skromnym zdaniem cały czas to nam sugerujesz.
39niedziela, 03, marca 2013 20:02
CTP
Wy tu prowadzicie żarliwe dyskusje, rozkładacie każdego piłkarza na czynniki pierwsze a wychodzi na to, że z całej czołówki najlepiej punktowała właśnie Legia (Polonii chyba raczej nie ma co liczyć). Smile
A tak nawiasem mówiąc, gdybyście odrobinę zmniejszyli swoje wyobrażenie o potędze drużyny Legii, to może zaczęlibyście posługiwać się bardziej racjonalnymi argumentami. Prawda jest taka, że na tych piłkarzy jakich mamy wystarczy postawić autobus pod własnym polem karnym i już robi się duży problem. Jak było z Widzewem na jesieni? Błysk Koseckiego i tylko dzięki temu zainkasowaliśmy 3 pkt. Ten zespół jest jaki jest i może przestańmy oczekiwać od nich nie wiadomo czego.
40niedziela, 03, marca 2013 20:13
JJ
@Senator

OJ to może wynikać z kilku przyczyn. Jedną sam podnosisz czylizbyt duża ilość zawodników którzy tego nie umieją

Nie bardzo, bo jedynym którego wymieniłem był Ljuboja, a to ciężko podpiąć pod "dużą ilość graczy". Gruzina sam wyeliminowałem z tej wyliczanki a Rado i Salinasa wczoraj nie było na boisku.

Po raz 11: nie w zaangażowaniu główny problem tak jak nie w stałych fragmentach gry, ale rzucało się to w oczy.


@CTP

Prawda jest taka, że na tych piłkarzy jakich mamy wystarczy postawić autobus pod własnym polem karnym i już robi się duży problem

Moim zdaniem to też kolejny mit, a raczej żelazna wymówka. Z przyzwyczajenia wszyscy ją powtarzają (tak jak z Barceloną), ale akurat Bełchatów nie postawił autobusu. Grał zaskakująco otwartą piłkę, nie wybijał po autach, grał w miarę wysoko i naprawdę powiedzieć o nich, że postawili autobus to moim zdaniem pomyłka. Rzekłbym nawet, że byli chyba najdalej od ustawienia autobusu ze wszystkich drużyn wizytujących Ł3 w tym sezonie.
41niedziela, 03, marca 2013 20:31
CTP
Autobus, nie autobus, zagrali bardzo mądrze w destrukcji i to wystarczyło na to nasze ustawienie. Ja rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie Szymczyka ale tym swoim felietonem zrobił więcej szkody niż pożytku. W dodatku ten tekst jest po prostu głupi. Jeśli pan Szymczyk nie rozumie, dlaczego Legia w sobotę nie strzeliła żadnej bramki, to może niech popatrzy w statystyki publikowane na tym portalu, a zwłaszcza na asysty.
Umiejętnie się bronić potrafi każda kaleka z okręgówki, żeby jednak pokonać taką skomasowaną defensywę trzeba już piłkarzy o odpowiedniej klasie. W przypadku Legii jest to szczególnie widoczne, bo nikt w lidze nie pozwoli sobie na otwartą grę z nami.
42niedziela, 03, marca 2013 20:56
Senator
@JJ Zaczynamy zbliżać stanowiskaSmile nie w zaangażowaniu główny problem. Co do Bełchatowa też zgoda, zagrali bardzo dobry mecz jako DRUŻYNA my drużyny nie mieliśmy i buch Sad Mi np to najbardziej rucało się w oczy.Smile
43poniedziałek, 04, marca 2013 09:57
iocosus
No i ja się w jednej rzeczy zgodzę z JJ w pełni i nie dlatego, że taka rzecz jest tylko jedna (gdzieś tam jeszcze może bym i był spolegliwy Wink ) ale, że zaprezentowana dewiza jest uniwersalna i w naszych dysputach poglądowych na c-L winna zawsze obowiązywać:

JJ: "Jest to kwestia ocenna, nie spieramy się o fakty policzalne, jeden zgadza się z moim zdaniem, inny nie. Oczywiście podajemy argumenty i jakieś własne obserwacje, ale to wszystko.(...) Nie upieram się (...), każdy może sądzić co chce, ale ja zdania jednak nie zmieniam, "

Absolutnie akceptuję i podzielam takie podejście, uważam jak najbardziej za wskazane, a my dyskutujemy nie po to by narzucać wzajemnie sobie poglądy, udowadniać uparcie swoje racje, ale żeby się uwagami wymieniać i w ten sposób ewentualnie weryfikować albo pozytywnie, albo negatywnie własne opinie. Ale to juz każdego indywidualna sprawa.

A teraz już z mojej strony chyba na zakończenie własnych wywodów.

"Brak zaangażowania" to dla mnie jeden z piłkarskich grzechów ciężkich, chyba większy jest tylko brak uczciwości na boisku, ale na czym tak po prawdzie ten brak zaangażowania ma polegać? Piłkarz z premedytacją i z wyrachowaniem się oszczędza, nie daje z siebie wszystkiego na co go stać przez 90 minut, taką bym najprostszą stworzył definicję, tylko, że każdy nawet ten najbardziej zaangażowany w trakcie meczu będzie sie "oszczędzał". Sprintami ciagle biegać nie moze, kazdy na podstawie znajomości swego organizmu w jakiś sposób stara się racjonalnie rozkładać siły, świadomie lub intuicyjnie. Jako kibic wzbraniam się więc przed szybkim osądem, że ktoś z premedytacją i wyrachowaniem odstawia fuszerkę, gdy po prostu w rzeczywistości na wymagany wysiłek fizyczny go być może nie stać, nie tylko ze względu na pułap fizycznych możliwosci, ale również jak pewien "laik" i "ignorant" stwierdził choćby z uwagi na jakąś blokadę psychiczną, złe nastwienie mentalne, inne czynniki wpływające na indywidualną dyspozycję. Jeżeli nie mogę tego wykluczyć, z bardzo kategoryczną, negatywną w moim odczuciu oceną wolę się wstrzymać.

JJ wobec powyższego, na przykład, w ocenie gry Sagana, pełna zgodność między nami, to nie ten sam agresywny, nieustepliwy piłkarz co z początku sezonu, tylko że ja nie potrafię mu zarzucić, że on się z premedytacją i wyrachowaniem w tym meczu oszczędzał, a zatem brak mu było zaangażowania, dla mnie jego pasywność musiała wynikać z innych rzeczy własnie przez pryzmat i tego co sam napisałeś: "że to zawodnik o chyba największych cechach ambicjonalnych w drużynie."

Jasne nawet ten przeambitny, może w jakimś meczu odpuścić, ale akurat u Sagana są potencjalne powody, że tak aktywny jak przed "sercową diagnozą" po prostu w tej chwili nie jest w stanie być. Moze warto postawić pytanie czy my kibice, ale i trener, słusznie od Sagana od razu wymagamy takiego "zaangażowania" w meczach jak z początku rozgrywek, a jezeli nie wymagamy, to dlaczego z niego czynimy piłkarza wiodącego. Z drugiej strony z Olimpią swoje zadanie Sagan wypełnił, w takim razie prostej odpowiedzi brak, ale chyba nie na etapie czy Pan Marek na placu będzie sie oszczędzał czy nie, sadzę, że gdy wychodzi w pierwszej jedenastce to z założeniem, że da z siebie wszystko, ale to może i oznaczać taki mecz jak z Bełchatowem, na więcej w tej chwili po prostu go nie stać.

JJ: "brak zaangażowania nie oznacza automatycznie, ze chce się celowo przegrać, a niestety chyba z Senatorem tak to utożsamiacie." - mhm, napisałem: "Być może dowieźlibyśmy kunktatorskie 1:0, ale gdybym zobaczył, że przez kwadrans potrafią stłamsić przeciwnika, a dalszą cześć meczu olewają, to ja bym słówkiem nie pisnął, samemu brak zaangażowania w grę bym im zarzucał. " a zatem raczej tak tego nie utożsamiamy, że pozwolę sobie własną opinię przypisać i Senatorowi. Mogą być sytuacje, że mecz drużyna wygra, a równocześnie przez wiekszą jego część piłkarze rywala lekceważą, a publikę olewają brakiem własnego zaangażowania.

Dla mnie "brak zaangażowania" podpada pod bardzo silny negatywny osąd, za to uważam, że nalezy danego klienta wygwizdać, jezeli druzyna podpada pod taki termin dla mnie traci atrybuty integrowania się z nią, kibicowania jej, mogę choć z trudem wybaczyć brak determinacji, wolincjonalnie rywal może prezentować sie lepiej, jest to dla mnie trudne do przyjęcia, zaakceptowania, chciałbym zeby pod tym parametrem druzyna była zawsze przynajmniej na poziomie równym z przeciwnikiem, jeżeli tak nie jest tego będę wymagał, o to wnioskował, apelował, ale cały czas się z nią utożsamiał, jej kibicował. Natomiast jeżeli uznam, że odpuszczają, z wyrachowaniem i premedytacją przechodzą koło meczu, meczów, czyli de facto klub, kibiców, mnie olewają, to moje zaangażowanie w kibicowanie mija.

Dlatego JJ nadmieniłem o niuansach posługiwania się terminem "zaangażowanie". Zabrakło "sportowej złości" fakt, też mam o to pretensję, ale nie w pryzmacie, intencyjnego odpuszczenia, braku ambicji.

W tej chwili uważam, że Legia gra źle, niedobrze, nie funkcjonuje jako druzyna, współpracująca ze sobą grupa z wytyczonym wspólnym celem, zęby bolą gdy sie patrzy na grę, boję się, że kryzys może się poglębić, zastanawiam się czy trener będzie w stanie go przełamać, ale cały czas kibicuję jej, tym chłopakom, temu trenerowi, jak cholera, a zatem myśli o ich "braku zaangażowania" w wymiarze który opisałem do siebie nie dopuszczam.
44poniedziałek, 04, marca 2013 12:06
Walles
Przeczytałem sobie waszą dyskusję odnośnie braku zaangażowania vs przygotowania fizycznego, braku sił. Jak oglądałem mecz z trybun to jedynym który padł fizycznie w meczu z Bełchatowem był Furman. W ostatnich minutach powłóczył nogami ale to wynikało z tego że to jest strasznie ambitny piłkarz i nabiegał się w tym meczu co niemiara. Nie zawsze biegał mądrze ( jak to było, czasami lepiej mądrze stać niż głupio biegać) ale to prawa młodości.
Wczorajszy mecz pokazał to co powinniśmy wiedzieć od dawna. Mamy przeciętnych piłkarzy, w pewnych arkanach przerasta ich Ljuboja. Jednak Ljuboja w pewnych aspektach szkodzi także drużynie. W sobotnim meczu każde pójście do przodu Jędrzejczyka kończyło się na niczym bowiem nasza prawa strona ma wystawiony przez Ljuboje znak "Zakaz ruchu". Pierwsza akcja po zejściu Daniela to atak prawym skrzydłem, dośrodkowanie i świetna sytuacja Kucharczyka. Ja od dawna widze pewien problem z Ljuboja. Problem z nim ale także z tym że inni zawodnicy szukają w nim usprawiedliwienia a czasami uważają go (przynajmniej w akcjach na boisku za męża opatrznościowego). To bardzo źle dla drużyny jako całości bo wtedy ta druzyna przestaje się rozwijac. Pisze o tym od pół roku a teraz czytam w przeglądzie sportowym

"Mówi się, że Legia jest od Ljuboi uzależniona. Może warto w końcu zobaczyć, jak ta drużyna będzie funkcjonować bez swojej największej gwiazdy? Serbowi mecz z perspektywy ławki rezerwowych też może pomóc."

Czyzby czytali C-L Wink Dodatkowo widać że Ljuboja jest pod kreską jeśli chodzi o formę. Tutaj tez źle sie dzieje w ogródku Urbana. Najpierw było że nie ma świętych krów , że na plac gry zasługują ci którzy wyglądają najlepiej na treningach a teraz że Ljubija jak tylko będzie mógł chodzić to będzie grał. Nic bardziej dołującego dla ławki rezerwowych. Dodatkowo martwi mnie też jeszcze jedno. Mam wrażenie (obym się mylił) że Urban wprowadza nowych zawodników tak jak Skorża nowy zaciąg truskawkowy. Przyszli więc muszą grać. Wtedy też ileś meczów potrzebował Złotousty ale zobaczyć że Knezevic czy Antolovic stanowią pewien problem. Że przy całym szacunku dla Iwańskiego, który był ostatnim rozgrywającym Legii o którym mozna było mówić że jest rozgrywającym to jednak inne sprawy zmusiły w końcu trenera do takich a nie innych reakcji.

Jeszcze jedno. To można powtarzać jak mantrę. Piłka nożna to prosta gra i nie wymaga nie wiadomo jakich umiejętności. Zaprezentował to i Bełchatów i Polonia. Wybieganie, gra zespołowa, wychodzenie na pozycje, uważna gra w destrukcji. Niestety nasza liga jest taka że to wystarcza. Pokazują to chocby wyniki ostatniej kolejki

P.S. Nie uważam że nie wygralismy głównie przez Ljuboje ale fakt jest faktem że po kolejnym rzucie wolnym z 40 metrów gdzie przed strzałem powiedziałem że i ja pewnie bym obronił zaczęła u mnie narastać jakaś agresja. Dobrze że charakter mam spokojny bo jakby trafiło na wariata ...
45poniedziałek, 04, marca 2013 12:43
Walles
Krótka uwaga na koniec po konsultacjach telefonicznych Wink Czesto słyszymy że Legia jest skazana na mistrzostwo, że mamy taki zespół który powinien rządzić i dzielić w naszej lidze. Mamy wybijających się zawodników z naszej ligi. I co? Cos to przypomina? Jakis syndrom Wojciechowskiego ściągającego gwiazdki i nie mającego drużyny?
W sobotę grało czterech zawodników słabo grających presingiem i w destrukcji. Sagan, Ljuboja, Dwaliszwili oraz (Kosecki/Furman). Jak pokazał ten mecz Bełchatów nie ma samych ogórków i wymiana podań na kilku metrach, gra z klepki nie powoduje większych problemów. Środek pola ogarnął trochę Rachwał i nagle Bełchatów z jesieni - kompletnie bezradny i nie umiejący wymienić kilku celnych podań zniknął.

Wróćmy także na chwilę do jesieni. Ile meczów wygraliśmy tam w porywającym stylu a ile takich że po meczarniach cos wpadało i bylismy zadowoleni bo "zespół mistrzowski poznaje się wtedy gdy wygrywa jak mu nie idzie". Ciekawe czy gdyby wczoraj Kucharczyk w końcówce strzelił bramkę to też bysmy tak mówili. Czy ten mecz różnił się czym od jesiennego choćby meczu z Widzewem?
46poniedziałek, 04, marca 2013 21:29
JJ
Senatorze, a ja powrócę do jeszcze dwóch kwestii o których dyskutowaliśmy.

Jutro, stołeczna drużyna ma zaplanowany jeden trening. Dodatkowo, "Wojskowi" spędzą cztery godziny na spotkaniu motywacyjnym, które zostało zaplanowane na dwie serie po dwie godziny z przerwą na obiad.

Spotkanie motywacyjne ? A w jakich sytuacjach przeprowadza się spotkania motywacyjne, ktoś wyjaśni ? Senator ? iocosus ? Wink

I druga kwestia:

Łatwo jest zwalić wszystko na przygotowanie motoryczne. Martwiłem się i czekałem na wyniki opisujące grę chłopaków z meczu z Bełchatowem. Są dobre - mówi Warszawa.sport.pl Cesar Sanjuan, specjalista od przygotowania fizycznego w Legii.

Hmmm czy to nie brzmi łudząco podobnie do moich słów ? Aż je przypomnę:

uważam, że najgorsze co mogłoby się stać dla piłkarzy, trenerów i wszystkich związanych z Legią to sytuacja w której oni naprawdę uwierzą, że głównym winowajcą jest przygotowanie fizyczne. Już widzę, ze niektórzy im podsuwają to jakże wygodne rozwiązanie.

Very Happy
47poniedziałek, 04, marca 2013 22:01
CTP
Pamiętam takie spotkanie motywacyjne parę lat temu z Miklasem. To był początek drugiego sezonu Urbana, o ile pamiętam sezon 2009/2010. Legia zaczęła sezon w kratkę i po remisie, bodajże z Piastem Miklas spotkał się z drużyną bez trenerów. Poskutkowało, kilka dni później Legia rozgromiła Koronę. No ale w tym samym sezonie, na wiosnę rozmowy już nie pomogły i Urban pożegnał się ze stanowiskiem. Jak pamiętamy, zastąpił go Białas i skończyło się miejscem poza pucharami.
Ja nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem takich rozmów, zwłaszcza, że uważam, że przyczyny przegranej w Kielcach i tego nieszczęsnego remisu leżą jednak po stronie złej selekcji. W pierwszym meczu nie mieliśmy napastników a w drugim z kolei nie mieliśmy pomocników.
Ale akurat w tym przypadku warto byłoby, aby niektórzy piłkarze jednak poznali prezesa od tej złej strony.
48poniedziałek, 04, marca 2013 23:03
Senator
@CTP
Rzeczywiście było takie spotkanie które wspominasz, myślę jednak że obecnie chodzi o zupełnie inne. Podejrzewam że zostaną wzięci w obroty przez psychologa - ów. I to jest odpowiedź dla JJ. Jak zwał tak zwał taki mityng, można też śmiało założyć, że po takim Początku podlamali się, upadli na duchu itp. Spotkanie ma przywrócić wiarę w umiejętności piłkarzy jak i to że cel dalej jest jak najbardziej realny.JJ ja jak iocosus nie podpiszę się pod stwierdzeniem, że legioniści olali mecze z Koroną i Bełchatowa a tak właśnie rozumiem słowa brak zaangażowania. Co do wytluszczonych przez Ciebie słów to oczywiście bardzo trafne przyczyn jest wiele i źle by się stało jeśli jedynym winnym miałby być trener od przygotowania fizycznego.
49wtorek, 05, marca 2013 10:11
gawin76
@ Walles

Mam dokładnie to samo spostrzeżenie co do Furmana. On jest na boisku strasznie ekstensywny, ja bym wolał, żeby czasem zatrzymał się i pomyślał, zamiast ciągle biegać, jak to mówi młodzież, na pełnej Wink

Natomiast jeżeli chodzi o porównanie z Widzewem, moim zdaniem to były jednak trochę inne mecze. Widzew się zamurował, praktycznie nie zaistniał w ofensywie, bodaj poza jedną dość przypadkową sytuacją po dalekim kopie 'na uwolnienie', tymczasem w sobotę Bełchatów grał z nami w sumie zupełnie wyrównany mecz. Poza tym wtedy było tak, że nawet jak dołował Żyro czy Gol, to punkty potrafił załatwić Kosecki, jeden zagrał gorzej, to drugi lepiej - jak to bywa w normalnej drużynie. W sobotę nie było zupełnie nikogo, kto wyróżniałby się na tle reszty.
50wtorek, 05, marca 2013 11:35
iocosus
JJ a nie berzesz pod uwagę, że tak jak zwalanie wszystkiego na złe przygotowanie fizyczne jest zbyt prostym wytłumaczeniem, a przy tym byc moze nie trafnym, choć ja przyjmuję że piłkarze mogą biegać po 12-13 km na mecz, ale będą o tą milisekundę wolniejsi w reakcjach od rywala, od tego co jest ich optymalnym poziomem, ale kwesti osobiście tu nie rozstrzygam mam choćby watpliwości przez pryzmat Rado i Miłka, którzy fizycznie wydawało mi się że prezentowali sie dobrze, ale wracajac do sedna, również podnoszenie "'motywacji", informowanie o tym wszem i wobec, to zdziebko pójscie na łatwiznę, a przy tym pod publiczkę, pokazanie że w piłkarskich kwestiach wszystko gra, zawodzą tylko głowy zawodników.

Przy tym ja jestem zwolennikiem pracy z psychologami sportowymi, a w obecnej sytuacji wydaje się to tym bardziej pożądane, ci którzy wybiegają na boisko nie sprawiają wrażenia grupowo zintegrowanych, tylko że coś takiego powinno być systematyczne, a nie na zasadzie gaszenia pożaru i publicznej wymówki. Fajnie też gdy dobrym psychologiem jest trener, nie musi mieć "papierków" w tej materii, wystarczy dar spostrzegawczości społecznych zachowań i umiejetne wyciaganie z nich wniosków.

Gdyby na spotkaniu "motywacyjnym" w rolę "motywatora" wcielił sie Prezes, to tak jak do tej pory go chwaliłem, to w tej chwili po raz pierwszy bym go zganił.
51wtorek, 05, marca 2013 14:31
JJ
@iocosus

również podnoszenie "'motywacji", informowanie o tym wszem i wobec, to zdziebko pójscie na łatwiznę, a przy tym pod publiczkę, pokazanie że w piłkarskich kwestiach wszystko gra, zawodzą tylko głowy zawodników.

Oczywiście, że oceniam to tak samo jak ty. Poprzednio nie komentowałem tej informacji, a przedstawiłem jedynie jako fakt, aby pokazać, że według "klubu" też coś jest na rzeczy. Ja mogę powtórzyć to co pisałem: zbyt wiele rzeczy było złych/fatalnych/kompromitujących, aby zwalać na jedną przyczynę, jakakolwiek by była. Kompletnie też nie rozumiem dobrych humorów w zespole i sztabie trenerskim, wygląda na to jakby "normalnie" przegrali i np. wystarczy poprawić jedynie skuteczność. Dla mnie szwankowało dosłownie wszystko, to był chyba najgorszy mecz na nowym stadionie.
52wtorek, 05, marca 2013 18:35
iocosus
@ JJ

Doczytałem w końcu wypowiedzi Sanjuna. Wink

"Wracając do meczu z Bełchatowem, to z ławki rezerwowych widziałem, że piłkarze się starają. Znam ich nie od dziś i zaangażowanie w ich grze było widoczne. Łatwo jest zwalić na przygotowanie motoryczne. Wyniki Amisco jednak tego nie potwierdzają. Nie wiem, czego zabrakło w tym spotkaniu - zastanawia się Sanjuan"

http://www.warszawa.sport.pl/sport-warszawa/1,124557,13504084,Legia_zmeczona_jak_po_polmaratonie__Cesar_Sanjuan_.html#TRrelSST

JJ propnuję, żebyśmy tym cytatem zamknęli nasze rozważania "brak zaangażowania" versus "przygotowanie fizyczne" Smile "Szczęścia" jak jeszcze sugeruje Sanjuan, też naszym nie zabrakło i tu chyba beproblemowo się zgodzimy. Wink Nie o fart i jego brak chodzi. Miejmy nadzieję, że do piątku sztab szkoleniowy zagadkę rozwiąże.
53środa, 06, marca 2013 05:16
anonimowy_legionista
@iocosus

Mnie najbardziej rozwala inny fragment Widziałem też wyniki piłkarzy GKS-u. Nie wypadli oni wcale dwa razy lepiej. Ich wyniki były porównywalne z naszymi - powiedział trener od przygotowania fizycznego.

Podkreślam fragment porównywalne z naszymi i zastanawiam dlaczego nie jesteśmy lepiej przygotowani fizycznie. Po co te wielkie przygotowania z Juanem Iribarrenem, co z pracą Paolo, dlaczego nie jesteśmy lepsi, a porównywalni? Dlaczego zawodnicy, którzy są w Legii od dłuższego czasu po tylu specjalistach i zagranicznych obozach nie notują progresu formy?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1