A+ A A-

Jedna jaskółka

podbeskidzie49Po ostatnim gwizdku sędziego Pawła Gila, kończącym mecz Legii z Podbeskidziem w Bielsku-Białej, wielu kibicom Legii spadł zapewne z serca pokaźnej wielkości kamień. Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Na szczęście po nierównym, nerwowym spotkaniu - stało się ono faktem.

Strach pomyśleć, co pisalibyśmy teraz i o czym rozmawiali, gdyby nie znakomita parada Dusana Kuciaka w jednej z ostatnich akcji meczu. Cetković kropnął jak się patrzy, ale 'Kucio' pokazał, że nie gapa. Że zuch!

Jedno dość przypadkowe kopnięcie mogło kompletnie zmienić naszą optykę, tak jak zapewne jeden gol zdobyty w meczu z Bełchatowem zmieniłby znacząco ocenę tamtego spotkania. Cóż, tak to się w piłce układa, mecze często wygrywa się i przegrywa pojedynczymi zagraniami, dziś na szczęście wyszło na nasze.

Kwestia ważniejsza - jaki jest, jak zapytaliby klasycy z Kabaretu pod Egidą, "trynd".

Cieszą stwarzane sytuacje strzeleckie. Był ciąg na bramkę, był pomysł na grę, którego nie oglądaliśmy ani w Kielcach, ani w Warszawie podczas kopaniny z Bełchatowem. Przyjemnie patrzyło się na swobodę dryblingu Miro Radovicia, dobrze było widzieć Danijela Ljuboję w starym stylu wszędobylskiego, wychodzącego ze skóry, żeby pokazać krytykom, że mylą się w ocenie jego przydatności dla Legii. Fajnie wyglądało kilka podłączeń Bereszyńskiego, kilka zrywów Koseckiego, umiejętnością rozpoczęcia akcji kilkukrotnie zaimponował Daniel Łukasik.

Ogólnie rzecz biorąc - można zatem dostrzec progres w prowadzeniu gry ofensywnej. Były momenty, w których urywaliśmy się obrońcom, w których zdobywaliśmy teren podaniami. "Tyn trynd" trzeba określić mianem słusznego, radującego oko, godnego kontynuacji. Oczywiście, skuteczność jeszcze do poprawki. Co tu kryć, jakość większości zademonstrowanych dziś wykończeń - arcymizerna. Ale o skuteczność jestem spokojny, przyjdzie. Najważniejsze, że coś wreszcie zaczęło zazębiać się w grze ofensywnej.

Natomiast nasi ludzie nie wyglądali jeszcze na boisku szczególnie pewnie. Mieliśmy problem z odepchnięciem Podbeskidzia od naszego pola karnego, chaotyczne, prowadzone zrywami ataki gospodarzy sprawiały nam wiele problemów.

Choćby Bartek Bereszyński, tak jak dynamicznie podłączał się do ataków prawą flanka, tak jak imponował odpowiedzialnością, zaangażowaniem i wybieganiem, tak kilka razy pogubił się w ustawieniu w obronie, zdarzyło mu się stosunkowo łatwo przegrać indywidualny pojedynek. Mam problem z pełną oceną przydatności tego zawodnika na tej pozycji, tak jak chwilami chciałoby się zakrzyknąć: "Brawo, tego nam było trzeba" po jego rajdach zwieńczonych mocnymi dośrodkowaniami w pole karne, tak trudno oprzeć się wrażeniu, że Bereszyński na tej pozycji jeszcze nie raz i nie dwa zostanie wkręcony w ziemię przez przebojowych skrzydłowych.

Ha! Ale co tam Bereszyński. Wszak z drugiej strony czai się doświadczony reprezentant kraju Kuba Wawrzyniak, który z jednej strony potrafi zapewnić nam zwycięstwo kapitalnym trafieniem po rzucie rożnym, z drugiej strony, z właściwym sobie wdziękiem systematycznie prowokuje zagrożenie pod bramką Kuciaka, dziś choćby dopuszczając się faulu tuż przed naszym polem karnym po nieudanej próbie opanowania piłki, no i wystawiając głową piłkę Cetkoviciowi, który o mały włos (a właściwie mały palec Kuciaka), zrujnowałby nam już trzeci kolejny weekend.

Mimo wszystkich niedoskonałości, mecz w Bielsku okazał się jednak krokiem do przodu pod względem jakości naszej gry. Niewielkim, lecz zauważalnym. W sumie chyba to nawet lepiej że wygraliśmy ten mecz po ciężkiej walce, nie prezentując jakiegoś wybitnego futbolu, niż byśmy mieli sprasować gospodarzy trzy czy pięć do kółka. Dzięki temu możemy mówić nie o jakiejś nadzwyczajnej mobilizacji czy szczęśliwym zbiegu okoliczności, lecz o logicznym postępie w wynikach i grze Legii, o progresie, powolnym, lecz przecież widocznym. Wypada czekać zatem na kolejne gry z optymizmem, choć, uwaga, bez euforii. Bo wiosna jeszcze nie uczyniona.

Dyskusja (11)
1sobota, 09, marzec 2013 01:22
Walles
Muszę napisać że nie jestem specjalnym fanem Radovica ale według mnie grał dzisiaj takie piłki jakie mało kto w naszej skopanej potrafi zagrać. Do tego zagranie do Koseckiego przed bramką Sagana wykonał lewą nogą. Duże uznanie dla Miro.

Natomiast absolutnie nie zamknął ust krytykom Ljuboja a wręcz przeciwnie. Tak już pewnie jest że mam uczulenie na tego zawodnika a jego rzuty wolne doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Zresztą od zawodnika z taka renoma oczekuję że będzie trafiał w bramkę z 11 metrów i przede wszystkim że będzie strzelał takie bramki jak Wawrzyniak. Fantastyczne zastawienie się, przyjęcie i strzał. Poezja. Jak ja lubię tego Wawrzyna w ofensywie. Niestety jest także obrońcą Smile

Niestety Astiz ma rundę wiosenna mocno pod górkę. Już w Warszawie z Bełchatowem miał "kilka wejśc smoka". Dzisiaj przy bramce tez się zdrzemnął. Niestety brak jest w dalszym ciągu pozytku z gry Vrdolijaka, jedyna nadzieja że przy tak upartym Urbanie w meczu z Górnikiem pokaże się z niezłej strony - Ivica lubi takie mecze.

Bereszyński bardzo fajnie zagrał po nijakich poprzednich meczach no i Kosecki który parę razy ładnie szarpnął.
Na koniec dzięki Dusan ale tak coś czuję że wszystkie mecze będa tak wyglądały. Kopanina, agresja, wejścia w stawy skokowe, korkami w udo, skrobanie achillesów etc etc etc. Recepta jest prosta. Przerywac akcje Legii faulami z dala od pola karnego. A dlaczego nie było drugiej żółtejo po faulu na Ljuboji tego naprawdę nie wiem.
2sobota, 09, marzec 2013 01:28
JJ
Trzy punkty są, więc to najważniejsze, ale z każdym meczem coraz bardziej się utwierdzam w kilku rzeczach. Bez Radovica nie istniejemy z przodu, jako jedyny potrafi minąć dryblingiem dwóch i rozegrać akcję, pociągnąć zespół (Kosecki też potrafi dryblować, ale jest to raczej taki "kończący" drybling, a nie otwierający grę). Kosecki może zrobić fantastyczną akcję na miarę 3 punktów czy też w kilku akcjach zrobić różnicę, dograć itd., a Radovic swoją grą sprawia, że partnerzy obok grają o wiele lepiej. Tak więc będę się upierał nadal: zapomniano zakupić gracza kreatywnego w miejsce Wolskiego i ostał się jedynie Rado. Oby forma i zdrowie dopisywało.

Bereszyński całkiem ciekawie wypadł w debiucie na prawej obronie. Ja nie jestem tak krytyczny w stosunku do niego jak ty gawinie, wręcz kilka razy to on asekurował środkowych obrońców. Nie zauważyłem również, aby był ogrywany 1 na 1 jakoś znacząco częściej niż Jędrzejczyk ostatnio. Naprawdę miło popatrzeć na jego grę do przodu i niech się rozwija na tej pozycji.

Oczywiście nadal gra była słaba, ten mecz powinien wyglądać jak jesienny w Bełchatowie i doprawdy ciężko mi zrozumieć czemu Urban zmienił taktykę i nie gramy wysokim, agresywnym pressingiem. Wystawiamy IV i Łukasika, którzy się do tego idealnie nadają, a praktycznie zero korzyści jest z ich obecności (tzn. z obecności równocześnie). Jak miałbym określić dzisiejszy mecz naszego kapitana to rzekłbym: do bólu bezbarwny, aż zadziwiające, że kompletnie nie zapadł mi w pamięć.

Nie będę opisywał każdego gracza po kolei, ale to co się rzuciło mi w oczy i bardzo spodobało (Saganowi chyba mniej Wink) to zmiana Saganowskiego. Dobra decyzja trenera, bo poza bramką (i jeszcze jedną sytuacją na samym początku 2 odsłony) to cieniutko, bardzo cieniutko. Oczywiście zrobił co do niego należało ktoś powie i to jest jasne, ale w grze zespołu był całkowicie nieprzydatny.

Co najbardziej optymistyczne z każdym meczem powinno być coraz lepiej, właściwie to MUSI być coraz lepiej, a taki wynik gwarantuje spokojny weekend i spokojne oglądanie pozostałych meczów. Niech się wykrwawiają między sobą.
3sobota, 09, marzec 2013 09:02
CTP
@Walles
"Recepta jest prosta. Przerywac akcje Legii faulami z dala od pola karnego"
Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jak mnie to wk***. Tych wszystkich naszych, pożal się Boże, sędziów należałoby wysłać na jakieś staże do lig zachodnich. Przecież taki Bełchatów, czy nawet PBB po 30 min. grałyby tam w 9-tkę. I potem się wszyscy dziwimy, skąd tyle kontuzji i dlaczego żaden normalny piłkarz nie chce tu przyjść.
A co do meczu, to już po Bełchatowie pisałem, że głównym naszym problemem nie były żadne tam sprawy kondycyjne czy wolicjonalne, tylko po prostu brak pomocników. Pojawił się Radovic i od razu sypnęło akcjami bramkowymi. Jedyne, do czego mogę się doczepić, to skuteczność. Mieliśmy co najmniej 4 dość klarowne sytuacje, po których powinny paść bramki dla nas i wynik powinien być wyższy. Ale też rozumiem, że piłkarze w tygodniu dość mocno dostali po tyłkach od kibiców i mediów i grali pod olbrzymią presją.
Wszyscy chwalą Bereszyńskiego ale ja jednak muszę mu wytknąć dwie sytuacje, po których PBB, gdyby miało lepszych piłkarzy powinno nam strzelić. Moim zdaniem, na ten jego dobry wynik zapracował głównie Jędza, który go świetnie asekurował. Chłopak musi jeszcze bardzo dużo się nauczyć, jeśli chodzi o grę w defensywie.
Na szczęście, loża szyderców na razie się zamknęła i pochowała się do swoich norek. Mam nadzieję, że przynajmniej w tym tygodniu nikt nie będzie zwalniał Urbana i dadzą mu spokojnie popracować.
4sobota, 09, marzec 2013 09:28
Moros
Czy z każdym meczem powinno być coraz lepiej, to po tym meczu akurat ciężko coś na ten temat powiedzieć. Zupełnie mnie ten występ nie przekonał, że idzie to w dobrą stronę. Wygraliśmy zasłużenie, to fakt ale był to zespół najsłabszy z jakim spotykaliśmy się na wiosnę, a i tak był w grze do samego końca. Tak jak napisał gawin, po końcowym gwizdku chyba każdy zjechał z emocji na samo dno fotela i pozostał tam przez chwilę dziękując Bogu "że Pan Turek" w końcu skończył ten mecz.

Niby ten mecz był pod nasze dyktando, strzałów było naprawdę dużo, a i rywal jakoś specjalnie nie cisnął ale jakoś cały czas drżałem o wynik. Zawiodła skuteczność, bo gdyby nie ona to od jakiejś 60 minuty można by było spokojnie oglądać do końca rozmyślając kto jutro na kim się "wyłoży". Wynik cały czas był jednak na styk i tylko dzięki Kuciakowi nie zastanawiamy się dzisiaj czemu jest tak źle jak było tak dobrze.

Co do indywidualnych ocen zawodników to zwróciłbym uwagę na zawodnika, który zrobił na mnie największe wrażenie i takiego co mnie nieziemsko irytował.

Pierwszy to Bereszyński. Podobnie jak JJ też uważam, że w obronie nie był on jakoś objeżdżany. Tak naprawdę ma on wiele cech, które mogą mu pozwolić zostać na tej pozycji na dłuższy okres. Jest szybki i wytrzymały. Nie jest też łatwo go przepchnąć. Jego niewątpliwym atutem względem Jędzy i Rzeźniczaka jest to, że potrafi on minąć rywala i dobrze dośrodkować. Dwaj poprzedni o ile w destrukcji byli ok, to w ataku byli dramatyczni. Powodowało to, że byli łatwi do rozczytania i ich włączanie się w akcje ofensywne było mało efektywne. Bereszyński może to zmienić. Zobaczymy jednak, co pokaże w następnych meczach gdy za rywala będzie miał kogoś pokroju Pawłowskiego, bo mimo wszystko gra na obronie i z destrukcji będzie rozliczany w pierwszej kolejności. Wczoraj wyglądało to jednak obiecująco.

Zawodnik, który mnie nieziemsko irytował był Ljuboja. Tak wiem, hejtowanie Serba jest teraz dosyć popularne, ale niestety daje ku temu powody. Najbardziej wkurw.... te jego spalone. Daje się na nie łapać jak junior, a potem ma pretensje nie wiadomo do kogo. Jako, że jak słusznie zauważyli wczoraj komentatorzy, gdy tylko Ljuboja rozłoży ręce, reszta graczy jak zahipnotyzowana podaje do niego piłkę to w meczu tracimy tak kilka naprawdę obiecujących akcji. Jeszcze żeby te spalone były minimalne gdzie byłaby spora szansa, że pułapka się nie uda bądź sędzia się pomyli i Serb wyjdzie na czystą pozycję. Jednak nie, te jego spalone są nierzadko tak ewidentne, że nie ma nawet o czym rozmawiać. Moim zdaniem od początku wiosny Ljuboja nam absolutnie nie pomaga.

Teraz Górnik i teoretycznie dopiero teraz powinny zacząć się schody. Niestety natraciliśmy już sporo punktów i jest to kolejny mecz, który musimy wygrać aby znowu nie zrobiła się w prasie jakaś nagonka i śmiechy z FC Hollywood w tle. No ale tak jak napisałem wcześniej, wczorajszy mecz, przynajmniej mnie, jakoś optymistycznie na przyszłość nie natchnął.
5sobota, 09, marzec 2013 10:46
corazstarszy
Ja wieszczyłem tydzień temu, że nas Podbeskidzie zniszczy. A więc odszczekuję i bardzo mi z tego powodu miło.
No, wszyscy są zgodni - jakości wielkiej w tym nie było, mankamentów ciągle liczba ogromna, ale nie można zarzucić, że Legia spała i nie walczyła. I w końcu wygrana, nad rywalem słabym i do końca niepewna, ale jednak. Trudno cokolwiek prognozować przed następnymi meczami. Bardziej martwi gra obronna niż budowanie.
A propos Ljuboji (często go krytykuję), to mi w 2. połowie się dosyć podobało, jak grał. Rzeczywiście, powrót Radovicia dużo dał. I miło mi pochwalić Kuciaka, może jeszcze bardziej niż za strzał Cetkovicia, to za interwencję w końcówce 1. połowy, po wrzucie z autu, gdy odbił do boku. Rzadko chwalę Słowaka i uważam, że obniżył loty, ale tym razem się spisał. Mimo złej interwencji Astiza przy golu na 1-1, jestem też pod wrażeniem kunsztu Demjana. Zrobił to kapitalnie.
6sobota, 09, marzec 2013 11:03
gawin76
Jeżeli chodzi o Bereszyńskiego, musiałbym obejrzeć mecz jeszcze raz na spokojnie, ale szperając w pamięci, upieram się, że w obronie kilka razy ewidentnie było się do czego przyczepić. Jak na moje oko to były tam i błędy w ustawieniu i przegrane pojedynki indywidualne. Fizycznie jest naprawdę dobry, Grzyb (nawiasem mówiąc, fajny komentarz w roli eksperta) cmokał kiedy w drugiej połowie Bartek wygrał biegowy pojedynek z Malinowskim, ale gorzej to wyglądało, kiedy przeciwnik miał piłkę przy nodze. 'Jędza' (w formie!) gra na tej pozycji bardzo wysoko, kasuje większość akcji w zarodku, co bardzo pasuje mi do naszego 'modelowego' stylu, jeżeli Bereszyński faktycznie ma grać na tej pozycji, powinien starać się naśladować Jędrzejczyka.

Natomiast nie chciałbym, żeby wyszło na to, ze krytykuję 'Beresia', bo ogólnie to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony stylem, w jakim ten facet wszedł do drużyny. Zero jakiegoś focha, że musi grać raz w pomocy raz na obronie, zasuwa aż miło, nikomu nie odpuszcza. Ma cojones (to zresztą udowodnił, przychodząc do nas), ma i serducho do gry. Będą z niego ludzie.

Co do Ljuboi, powiem Wam (głównie piszę do Wallesa i Morosa), że Ljuboja dający się łapać na spalone i rwący się do wolnych to dokładnie taki Ljuboja, do jakiego przyzwyczaiłem się w Legii i którego szalenie cenię, mimo pewnych oczywistych minusów i słabości. Ljuboja, którego w zasadzie nie ma na boisku, jak z Bełchatowem - o, to była dla mnie bardzo niepokojąca nowość.

Wczoraj dużo biegał, zmieniał pozycję (!), oba wolne w jego wykonaniu tym razem dość niebezpieczne, szkoda tylko tej sytuacji z pierwszej połowy (tej, po której huknął w niebo z prawej), sądzę, że powinien wtedy zostawić piłkę Koseckiemu. Z drugiej strony, Kosecki w ostatniej minucie pierwszej połowy też mógł zgrać z pierwszej do Ljuboi (cóż to byłaby za asysta!), zamiast walić na wiwat z woleja. Trafił swój na swego Wink
7sobota, 09, marzec 2013 11:27
Moros
@gawin

To był dopiero pierwszy mecz Bereszyńskiego na obronie, więc nie należy oczekiwać cudów. Na lewej obronie mamy Wawrzyniaka, który w destrukcji za dużo lepszy niestety nie jest i gra. Wracając do Beresia, to jest młody i jeśli Urban zdecyduje się go tam zatrzymać na dłużej, to ma czas na naukę gry obronnej. Czy kiedykolwiek dorówna w tym względzie Jędrzejczykowi, trudno powiedzieć, ale wierzę, ze chłopak będzie to poprawiał z meczu na mecz. Jego atut to przede wszystkim gra do przodu. W systemie jakim gramy, podłączanie się obrońców jest bardzo istotne. Jednakże to podłączanie się w stylu Jędzy czy Rzeźniczaka częściej irytowało niż dawało pozytywne efekty. Zawodników tych trudno już będzie nauczyć jako takiego dryblingu o wrzutkach nie wspominając, bo wydają się mało pojętnymi uczniami. Bereszyński grą w przodzie bije obu na głowę. Teraz należy nauczyć go gry w obronie, co przy jego dotychczasowej postawie, może nie być aż takie trudne. Po wczorajszym meczu jestem, czego nie ukrywam optymistą, jeśli chodzi o tego piłkarza na tej pozycji. Wiem jednak, że jeszcze sporo pracy przed nim i póki co potrzebna jest mu dobra asekuracja, bo jeszcze niejednego zrobi babola. Wczoraj ta asekuracja była, choć rywal nie zmusił do jakiegoś wysiłku. W następnych meczach rywale będą trudniejsi i tutaj będzie trzeba większej uwagi ze strony Jędrzejczyka (jeśli dalej będzie grał na środku) czy danego defensywnego pomocnika. A Bereszyński niech się uczy...
8sobota, 09, marzec 2013 12:48
Pozwolę sobie na kilka słów od siebie. Od kibica oglądającego mecz sercem a nie rozumem. Stąd też proszę nie doszukiwać się mertytorycznych czy nawet trafnych uwag. Drgnęło. Odrobinę ale drgnęło. Mamy pierwsze 3 punkty na wiosnę i mam nadzieję, że rozpoczynamy marsz po mistrzowski tytuł. A co do meczu. Kuciak na plus. Wreszcie wybronił nam punkty. Dobry ruch z Jędzą na środku i Beresiem na prawej obronie. Bask Astiz. Cóż, przy samej bramce bardziej tam widzę błysk "geniuszu" Demjana niż błąd Inakiego. Już bardziej zagapił się chwilę wcześniej przy podaniu w pole karne i obronie Kuciaka niż przy samej bramce. Łukasik - fajnie, walecznie, zuch chłopak. Rado - dla mnie gracz meczu i zgodzę się tu z JJ, że możemy mieć problem z zastępstwem. Ljuboja - Jakżesz irytowały mnie jego wczorajsze spalone. O ile sama gra lepsza niż z Bełchatowem to w tym elemencie dno. Ja rozumiem łapanie zawodnika, który gra na styku bo 2, 3 czy 4 akcja w końcu wyjdzie, rozumiem spalony przy dynamicznej akcji ale on sam pchał się za/przed obrońców na 2 metry. Sagan - fajnie, że strzelił bramkę, Dwaliszwili dobra zmiana, Kosa dynamicznie i odważnie i w zasadzie 1/2 (lub ciut więcej) pierwszej bramki jest jego. Tu mała dygresja - należy zrzucić się na dużą flaszkę dla Darka Pietrasiaka (chyba lubi). Chłopakowi należy się jak nikomu z drużyn przeciwnych. Na koniec wrócę jeszcze do Bereszyńskiego jako PO. Może wyjść z tego całkiem fajna sprawa. Oczywistym jest poprawienie (lub nawet nauczenie się) gry defensywnej bo z przodu było super, ciąg na bramkę i wytrzymałość aż miło patrzeć. Dośrodkowania i drybling niejędzowe Smile Mdli mnie tylko robienie ze wszystkiCh Piszczków. Jeżeli Bereszynski sprawdzi się na tej pozycji to 3/4 napastników i skrzydłowych w TME zostanie przekwalifikowanych.
Na koniec. Dużo nam jeszcze brakuje skoro jestem zdenerwowany przed meczem z PBB, jestem zdenerwowany w jego trakcie i do końca drżę o wynik. Zachowanie drużyny po zdobytwj pierwszej bramce, w takim meczu, załamujące. Dopiero końcówka poprawiona. Skuteczność - zdecydowanie do poprawy bo mógł być dużo spokojniejszy mecz. Sędzia Gil, tak jak nazwisko. I nawet nie chodzi mi o brak drugiej żółtej kartki za faul na Ludojadzie. Po prostu bardzo mierny przez cały mecz.
9sobota, 09, marzec 2013 18:13
Senator
Panowie szlachta z Ljuboją sprawa prosta . Trzy a właściwie dwa spalone bez konsekwencji, każdy następny kosztuje Cię bratku. 10 tys. Może zacząłby myśleć bo naprawdę w głowie się nie mieści jak tak doświadczony zawodnik może tak olewac ten temat i zniweczyć trud drużyny.
10sobota, 09, marzec 2013 18:58
@Senator. No i nie byłoby problemu z renegocjacją wysokości umowy dla Daniela. Mogłaby zostać na obecnym poziomie a i tak kosztowałby nas mniej.
11poniedziałek, 11, marzec 2013 12:46
PRom
Mecz z PBB jest kolejnym kiedy upewniam się w teorii, że wszystkie drużyny wychodzą na Legię z przesłaniem od trenera kopać, kopać kopać. A że w Ekstraklasie sędziowie są chwaleni przez wszystkich komentatorów (przykład naczelny Kazek Węgrzyn na C+) za tzw."puszczanie gry" to taka gra przynosi efekty. Jeśli natomiast sędzia jak w meczu z PBB postanowi odgwizdywać przewinienia i karać je kartkami zgodnie z wytycznymi FIFA to zaczyna się biadolenie, że Legii pomagają sędziowie. Z drugiej strony wg mojego ojca co najmniej 3/4 meczów jest sędziowanych przeciwko nam Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1