A+ A A-

Trójka do zera

leggorNa taki mecz czekaliśmy tej wiosny. W mroźny piątkowy wieczór Legia pewnie pokonała drużynę Górnika Zabrze 3:0, umacniając się na pierwszym miejscu w tabeli oraz pozbywając jednego z rywali do mistrzowskiego tytułu, wszak nasza przewaga nad Górnikiem wzrosła już do dziewięciu punktów. Doskonały początek ligowego weekendu.

Kiedy rozmawiamy o różnego rodzaju 'specjalnościach zakładu', w przypadku Legii zwykle w pierwszej kolejności przychodzą nam do głowy definicje oparte na doświadczeniach wyraźnie negatywnych, typu wyjazdowe męczarnie gdzieś na prowincjonalnych boiskach, względnie rozczarowujące remisy na Łazienkowskiej z wszelkiej maści ligowymi przeciętniakami. Tymczasem specjalnością legijnego zakładu są również takie mecze jak ten piątkowy. Mecze, po których myślisz: "Hm, ten zagrał średni mecz, tamten podejmował złe decyzje, ten to w ogóle niczego ciekawego nie pokazał", a potem... patrzysz na wynik, widzisz 3:0 i przypominasz sobie, że w sumie mogło być dwa razy tyle.

Dwa tygodnie temu, po kopaninie z Bełchatowem, narzekałem na taktyczną niekonsekwencję i selekcyjną nerwowość trenera Urbana. Tym razem wypada mi zatem pochwalić... trenerską konsekwencję. Posadzenie na ławce Michała Żewłakowa po to, żeby przesunąć na środek obrony Artura Jędrzejczyka, umieszczenie w pierwszej jedenastce dopiero uczącego się nowego fachu Bartosza Bereszyńskiego - to decyzje odważne, odległe od wszelkiego personalnego kunktatorstwa, od szukania łatwizny, widać przy tym, że nie podyktowane jedynie doraźną potrzebą fizycznego wzmocnienia środka obrony w obliczu meczu takiego jak ten zeszłotygodniowy z Podbeskidziem, lecz wskazujące na zmianę systemową, przemyślaną, aczkolwiek zdaniem wielu spośród nas... spóźnioną. Również konsekwentne stawianie na Marka Saganowskiego kosztem 'Lado' Dwaliszwilego broni się póki co wymierną efektywnością takiej decyzji. Ze swojej strony, jak pisałem o tym już kilka razy, wolałbym Gruzina, dostrzegając w nim obietnicę czegoś więcej, niż może zaoferować nam Marek, ale uważam, że systemowo najistotniejsze jest, żeby w Legii był przejrzysty podział boiskowych ról. Zatem jeżeli napastnikiem jest 'Sagan', a jego dublerem 'Lado', mówię OK, taką trenerską decyzję szanuję i w pełni respektuję. Bardziej niż na przepychankach pod tytułem 'kto jest lepszym napastnikiem', zależy mi na tym, żeby nie było takiego chaosu i bałaganu jak z Bełchatowem.

Szkoda tylko, że za kolekcjonowanie 'żółtek' od nowa zabrał się 'Jędza', bo z Polonią oznacza to kolejną, tym razem wymuszoną roszadę w obronie. Czy okaże się nią powrót Michała Żewłakowa, czy wejście do składu Tomasza Jodłowca? W tym momencie stawiam na to pierwsze, nie tylko dlatego, że Jodłowiec będzie dopiero wracał do kadry po kontuzji, ale... czynię to z dość ciężkim sercem.

Kto zaimponował w piątek? W pierwszej kolejności wskazuję Daniela Łukasika. Kilka pokazów boiskowej antycypacji w wykonaniu 'Miłka' było absolutnie najwyższej próby, przy tym doskonała asekuracja, odpowiedzialne wypełnianie luk w grze defensywnej, bardzo mało strat. Vrdoljak zagrał wprawdzie mecz lepszy niż zdarzało mu się to w ostatnim czasie, naprawdę nieźle wszedł w pierwszą połowę, ale jednak wyraźnie pozostawał w cieniu Łukasika. Bartek Bereszyński - tu również kilka ciepłych słów. Imponującą ambicją wykazuje się ten chłopak, nawet po rajdzie w osiemdziesiątej minucie meczu potrafił jeszcze wrócić na swoją pozycję, żeby walczyć, jak lew i zwycięsko, ze świeżo wprowadzonym do gry 'Prezesem' Nakoulmą. Tym razem do poprawki, o dziwo, wyjścia do przodu, nie zawsze w odpowiednim momencie, nieco na 'hurrra', ale ludzi z takimi płucami i takim serduchem zdecydowanie nam potrzeba! No i jeszcze Inaki Astiz, przecierałem oczy, widząc jak w starym stylu bezbłędnie wyprzedza napastników gości, jak pewnie operuje piłką. Oby tak dalej.

Ucieszyła mnie tez ogromnie bramka Danijela Ljuboi. Jasne, niby nie grał najlepiej, seriami podejmował złe decyzje, zwalniał akcje, za co nawet zebrał porcję gwizdów pod koniec pierwszej połowy, pozwalał się przepychać Szeweluchinowi i Gancarczykowi, ale ta bramka... Cud, miód i orzeszki!

Rzecz sporej wagi teraz w tym, żeby nie popadać ze skrajności w skrajność, z wysokiej mobilizacji i koncentracji w samozadowolenie. Legia w pojedynczym meczu jest zdolna do zaprezentowania potencjału nieosiągalnego dla innych polskich drużyn. Demolka Śląska we Wrocławiu, nokaut mocnego przecież w zeszłym sezonie Ruchu w finale pucharu Polski, w tym sezonie trzy bramki w poznańskiej sieci już w pierwszej połowie meczu, wreszcie całkowita bezsilność Górnika w piątkowym starciu z nami - taką absolutną dominację nad bezpośrednim rywalem w walce o najwyższe cele w tym momencie potrafimy pokazać tylko my. Tyle że na przestrzeni całego sezonu chodzi o regularność i powtarzalność, a nie o pojedyncze erupcje, czego zresztą ponad wszelką wątpliwość dowiodły zeszłoroczne rozstrzygnięcia. Dlatego, Panie i Panowie... Nie grzejemy się!

Zwłaszcza, że aż przykro zestawić piątkowego Górnika ze wspomnieniem tego, co prezentował na jesieni. Gdzie tamta imponująca łatwość gry piłką, gdzie dynamika w ataku? Jakże widoczny jest brak Milika, jakże oni cierpią bez ostrych, precyzyjnych dośrodkowań Bembena. A Danch z Szeweluchinem, których, o zgrozo, sam niedawno reklamowałem, jako jeden z najlepszych duetów środkowych obrońców w lidze? Wolne żarty, w piątek najlepszym środkowym obrońcą Górnika był... defensywny pomocnik, Bartosz Iwan.

Ale to ich problemy. My złapaliśmy oddech, przypomnieliśmy sobie, że potrafimy stwarzać sytuacje, strzelać bramki, pewnie wygrywać mecze. Brawo!

Dyskusja (8)
1sobota, 16, marzec 2013 09:08
corazstarszy
No właśnie - apel z końcówki tekstu "Nie grzejemy się!" słuszny. Poprzednio, gdy Legia wygrała u siebie 3-0 też były ochy i achy, a w następnym meczu wyjazdowa przegrana we Wrocławiu. My jak my, ale, żeby piłkarze się nie grzali. Tzw. Polonia, mimo przegranej, zagrała całkiem fajnie, stworzyła wiele ciekawych sytuacji i nie omieszka skorzystać z buty Legii, jeśli się taka pojawi.
Faktycznie, Górnik bardzo na ę chwilę traci w porównaniu do jesieni. Szkoda mi pracy Nawałki, bo naprawdę cenię tego pracowitego szkoleniowca.
Elementy indywidualnych cenzurek trafne, ale póki co jednorazowe. Wiadomo, że np. Iniaki Astiz czasem zagra dobry mecz, bez błędu, ale potem, w kilku kolejnych meczach, jest dużo mniej pewny.
"Posadzenie na ławce Michała Żewłakowa po to, żeby przesunąć na środek obrony Artura Jędrzejczyka, umieszczenie w pierwszej jedenastce dopiero uczącego się nowego fachu Bartosza Bereszyńskiego - to decyzje odważne". Tutaj z tą odwagą bym się nie zgodził. Dla mnie Urban miał małe pole manewru w tym względzie. Jednak Żewłak jesienią grał często po prostu źle i zmiany były nieodzowne.
Rzeczywiście, absencja Jędzy to duży kłopot.
Podobne to wszystko trochę do wydarzeń sprzed roku - falstart w Zabrzu, niesamowita wygrana we Wrocławiu, potem wygrane w miernym stylu z ŁKS-em i Bielsku, gdzie wiele osób rozgrzeszało styl zdobyczą punktową. Teraz niby w ciut innej kolejności, ale zdecydowanie klimatów euforycznych trzeba unikać.
2sobota, 16, marzec 2013 10:47
CTP
Ja tam się nie grzałem ani po porażce w Kielcach ani po zwycięstwie z PBB. Dla mnie taka postawa Legii jak wczoraj jest po prostu logiczna z punktu widzenia tego, co obydwa te zespołu pokazały w poprzednich 3 meczach.
Też bardzo się cieszę z bramki Ljuboji, głównie dlatego, że ostatnio wyraźnie widać było, że przestaje sobie radzić z krytyką i że nawet u tak doświadczonego piłkarza pojawiła się duża niepewność. Nawet wczoraj miał kilka sytuacji, w których po prostu przestraszył się podjąć bardziej odważne decyzje. Miałbym też apel, żeby nie wytykać mu tych spalonych. To po prostu wynika z jego braku szybkości, on musi grać na granicy spalonego, bo inaczej przegrywałby wszystkie pojedynki z obrońcami.
@corazstarszy
Porównywanie gry Legii sprzed roku i tej wczorajszej jest po prostu nie na miejscu. Jest zasadnicza różnica w sposobie gry i radziłbym jednak nie przesadzać w drugą stronę.
3sobota, 16, marzec 2013 12:01
iocosus
Czy wyciąganie analogii do zeszlego roku jest słuszne, czy nie, to sie dopiero okaże, po dwóch pierwszych tegorocznych meczach "skorżopodobnych" skojarzeń w komentach było pełno, moim zdaniem sekwencja wydarzeń przytoczona przez Corazstarszego jest uprawomocniona, a to czy druzyna i trener potrafią wyciagnąć wnioski z poprzedniego sezonu, po prawdzie dopiero przed nami. Niech głowy sobie tym nie zawracają (oprócz trenera), skupią sie na kolejnym meczu, zrobieniu wszystkiego, żeby go wygrać, to najprostsze moje życzenie i rada.

Ponieważ "krakanie" obróciło się na dobre, po zwycięstwach "marudą" pozostanę. Wink

To prawda, że Górnik jest cieniem siebie z jesieni, ale nawet w tej dyspozycji po przerwie prowadził wyrównaną z nami grę, dobrze że Ljuboja indywidualnie choć z małą pomocą Sagana pozbawił ich złudzeń, bo wyglądało to tak sobie, mieliby trochę farta, wyrównali, a wówczas juz by mogła być nerwówka, a nasz dobry obecny nastrój, diabli by wzięli.

Tak więc po "trafieniu trójką frajera" nie wyobrażajmy sobie, że w każdym kolejnym meczu MUSI być podobnie, pompowanie siebie, a przede wszystkim piłkarzy, na zasadzie, że teraz wskoczymy na poziom na którym "nikt nam nie podskoczy" to według mnie prosta droga do "powtórki z rozrywki". Pewność siebie, własnych umiejetności, potwierdzona wynikami to element przydatny, ale jeżeli zamieni sie w zadufanie prowadzone do dekoncentracji, a następnie nerwów przy niekorzystnych wynikach, to będzie to droga do piekła numer 2013!

Kilka własnych pomeczowych refleksji.

Rado nie dość, że obalił mit własnego trudnego wchodzenia w sezon po okresie przygotowawczym, to na dodatek pokazuje, że jest kluczowa postacią druzyny, gdziekolwiek będzie na taktycznym papierze ustawiony.

Miłek chyba rozegrał jeden z najlepszych swoich ligowych meczów, gdyby taką dyspozycję powtórzył na kadrze, byłbym bardzo usatysfakcjonowany, a Fornalik nie powinien mieć obecnie dylematów z obsadzeniem DM. Tu jedna jeszcze uwaga, powtarzam tezę, najlepsze swoje mecze do tej pory Łukasik rozgrywa gdy ma u boku Vrdoljaka, Chorwat w duecie defensywnych pomocników daje Miłkowi pewność, a przede wszystkim pozwala wykazać mu się walorami ofensywnymi, które również posiada. Nie znaczy to że dyskredytuje parę Łukasik - Furman, ba widzę przed nią reprezentacyjną przyszłość, ale chłopaki muszą się na poziomie seniorskim 'dogadać', żeby funkcjonowali tak jak w młodej ekstraklasie. Pod względem treningowym, lub szkoleniowym wystawiłbym Furmiego w jakimś meczu jako jedynego defensywnego pomocnika, na którym w 99% ciążyłaby odpowiedzialność za asekurację środkowej linii! Wink Smile

Przed derbami podstawowa zagadka, na kogo postawi Urban? Jodła, czy Żewłak? Mhm, pewności co do trenerskiego wyboru nie mam żadnej. Skłaniałbym sie, teraz, że to będzie raczej Jodłowiec, ale tak na 51%.

Dwaliszwili na ławce to też zachwostka, ale tu Urban na koncepcję z Saganem i Kosą znajdzie argumenty, proces wdrażania Gruzina do pierwszej jedenastki jest bardzo interesujący, jak sobie Urban z tym poradzi, to też bedzie swiadczyło o jego trenerskiej klasie? Na razie temat otwarty!
4sobota, 16, marzec 2013 13:39
QD
Mnie z tego zwycięstwa najbardziej martwi, że piłkarze za bardzo uwierzą w swoje odblokowanie. Rado mówił, że po Bełchatowie się odblokowali i teraz dostali na to dowód który może ich za bardzo rozluźnić. No ale zobaczymy. Może przerwa reprezentacyjna nie będzie drugim gwoździem do trumny, a właśnie czasem na trzeźwe przemyślenie sytuacji.

A co do samego meczu to ja muszę pochwalić asekurację drużyny. Kilkakrotnie zwracałem uwagę na drobne kiksy Astiza, Wawrzyniaka, Łukasika czy Beresia i zawsze jeszcze nim zdążyłem przeklnąć ktoś je już poprawił. Brawo!

Z indywidualnych laurek to tylko Bereszyńskiego wspomnę, bo powiem szczerze, że jestem mocno zaskoczony jego przydatnością. Chłop dopiero się uczy nowej pozycji, więc to jeszcze za mały kaliber by straszyć nim innych, ale zaskakująco dobrze sobie radzi. Myślałem, że to najsłabszy transfer zimy, służący tylko wnerwieniu Lecha, a tu niespodzianka. Z niego może być niedługo całkiem duży pożytek (ale nie musi- Zobaczymy jak będzie wyglądał gdy przestanie być zaskoczeniem dla rywala).
5sobota, 16, marzec 2013 14:43
Senator
Dobrze ,że się nie znam bo np w temacie Łukasik mam odmienne zdanie od naszych ekspertów. Zbyt chaotyczny i zbyt duża ilość start jak na newralgiczną pozycję środek pola. Mam wrażenie że strat było nie dużo mniej niż przerwań akcji. Tu ciekawa sprawa bo w końcówce meczu po zejściu Ljuboi zdecydowanie lepszy chyba że mi się już z zimna blond głowy myliły Smile O Serbie borsuku nie ma co pisać, zwalnia jeśli nie sfaulują to strata ale klasa bramka i tyle w temacie.
QD w pełni popieram Twoje spostrzeżenia i idę krok dalej, Bereszyński już po schodach chodzi jak piłkarz. Osobiście widzę w nim grajka jak się patrzy.
Teraz ogólnie - to jeszcze nie klasowa drużyna, ilość fuszerek zbyt duża. A to za mocno, a to za lekko, a to nie w tempo, a to zły wybór. Naprawdę niby są zalążki klasowego grania ale jeszcze długa droga. Muszę jeszcze słówko o Rado. Nigdy nie byłem jakimś wielkim jego zwolennikiem ale to co pokazuje w ostatnim czasie każe mi zrewidować swój punkt widzenia. Łatwość z jaką operuje piłką , mnogość zagrań , lekkość i panowanie . Rado brawo kurwa!!!
6sobota, 16, marzec 2013 16:19
iocosus
Mhm, chyba ufunduję specjalną nagrodę dla tego kto przekona imć Senatora, że na c-L łączy nas nie tylko kibicowskie fraternite, ale i egalite w wydawaniu ocen i w wyrażaniu poglądów!

Słuchaj ignorancie senatorski, dyletantowi iocosusowemu gra Miłka wczoraj subiektywnie przypadła do gustu, co kompletnie nie oznacza, że w obiektywnym wymiarze była faktycznie tak pozytywna jak to dyletantowi iocosusowi sie wydaje, ale to też nie oznacza że "nie znający się" Senator ma prawo do ferowania kompetencyjnego rozróżnienia na jakichś ex i siebie samego. Nie obrażaj tym ex- cos tam, cos tam. Wink Smile
7sobota, 16, marzec 2013 20:46
Bolek
No to po 4 meczach rundy wiosennej wróciliśmy do punktu wyjścia. Cóż, smucić się nie będę Wink
8sobota, 16, marzec 2013 21:13
CTP
Powiedzmy, że "prawie" do punktu wyjścia, bo powiększyliśmy przewagę nad Polonią i Górnikiem a wcale się nie zdziwię, gdy jutro też nad Śląskiem.
W ogóle, mimo tego falstartu znacznie poprawiliśmy statystyki. Liderujemy w tabeli również pod względem liczby przegranych meczów, strzelonych bramek (tutaj jest już prawie przepaść) i, mimo wielu uwag do naszej defensywy, jesteśmy w ścisłej czołówce w liczbie straconych bramek (Górnik stracił 17, my 18).

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1