- Kategoria: Wokół boiska
- Monrooe
Derbowe rozterki
Na to spotkanie czekają kibice obu drużyn, Ci z Konwiktorskiej chcieliby utrzeć nosa bogatszemu, Ci z Łazienkowskiej rozjechać kolejnego rywala w drodze po mistrzostwo. A, że przy okazji byłby to rywal zza miedzy, to dodatkowy smaczek sobotniej konfrontacji. Dla piłkarzy, trenerów nie ma to raczej większego znaczenia. Chociaż nie, dla niektórych piłkarzy to spotkanie może mieć znaczenie. Wladimer Dvaliszvili, Tomasz Brzyski, Tomasz Jodłowiec to zawodnicy, którzy jeszcze niedawno przywdziewali czarną koszulę. Warto byłoby udowodnić, że przejście do Legii to krok naprzód.
Polonia jaka jest, każdy widzi, zespół prowadzony przez trenera Stokowca stara się maksymalnie wykorzystać wszystkie swoje zalety, jednocześnie ukryć niedostatki. Co ciekawe, o ile każdy wiedział, że tych drugich Poloniści mają pod dostatkiem, o tyle tych pierwsze jakoś nie były dostrzegane wcale. O dziwo życie pokazało, że z zespołem grającym na co dzień przy Konwiktorskiej wcale nie jest tak źle, a lekceważony do niedawna szkoleniowiec ma sporo do zaoferowania swoim piłkarzom. To właśnie dzięki jego pomysłom i skrzętnej ich realizacji udaje się przechytrzyć ligowych rywali. Determinacja, szczelna obrona i szybki kontratak to znak firmowy zespołu „Czarnych Koszul”. W naszych warunkach to argumenty nad wyraz skuteczne i to z nimi będzie musiał sobie radzić Jan Urban.
A łatwo niestety nie będzie, bo i problemów szkoleniowcowi legionistów nie brakuje. Wciąż wielu zawodników z kadry pierwszego zespołu nie osiągnęło swojej optymalnej formy. Nadal daleki od swojej optymalnej dyspozycji jest król środka* pola Ivica Vrdoljak, jego interwencje nie dają odpowiedniej pewności blokowi defensywnemu, a rozgrywanie futbolówki wręcz prowokuje sytuacje awaryjnie. Jeszcze na jesieni wydawało się, że miejsce w środku pola zajmie Daniel Łukasik, a za rozegranie kolejny z młodych gniewnych Dominik Furman. Niestety już pierwsze mecze tej rundy pokazały, że „Furmi” nie jest tak dobrze dysponowany jak przed zimą, a spotkanie reprezentacji ukazało z kolei niedostatki w grze „Miłka”. Wygląda więc na to, że Chorwat wciąż jest nam bardzo potrzebny, przynajmniej jeśli chodzi o zabezpieczenie tyłów naszej linii pomocy. Szczególnie, że Janek Gol wciąż ma problemy z odpowiednią koncentracją, dobre a może nawet wybitne zagrania przeplata ze niezrozumiałymi stratami. A jego „zniknięcia” mogłyby stanowić temat jednego z odcinków archiwum X. Gdyby nie to, prawdopodobnie to ten zawodnik dowodziłby naszym rozegraniem z linii pomocy. Na ten moment jednak bym się nie odważył postawić na byłego gracza GKS-u Bełchatów.
* Jak rozumiem, mając na uwadze koszt zawodnika, z takim zamysłem Chorwat był ściągany do Legii
Nieco wyżej, z lewego boku zazwyczaj oglądamy Kubę Koseckiego, któremu niestety brak jakiejkolwiek stabilizacji. Młody piłkarz gra bardzo nierówno, A to się zerwie obronie, innym razem okiwa rywala, ale równie dobrze może przedreptać całe spotkanie. Równie ważną kwestią jest charakterystyka tego piłkarza. Kuba jest świetny, gdy ma wolne pole, gdy ma choć cień szansy na wejście za linię obrony rywali, gdy jest w stanie skorzystać z jego największego atutu jakim jest szybkość, a to w nadchodzącym spotkaniu może okazać się niemożliwe. W meczu z Olimpią Grudziądz swoją wartość pokazał Tomasz Brzyski, jego wejścia lewą flanką siały panikę w szeregach rywali, a dośrodkowania co i rusz stwarzały zagrożenie bramki przeciwnika. Może więc warto byłoby skorzystać z bardziej statycznego, ale za to świetnie operującego piłką pana Tomka? A „młodego” Romka wpuścić na podmęczonego już rywala? Tą zagadka będzie się musiał zająć Jan Urban, ale na swoje nieszczęście nie tylko tą.
Kolejny problem to defensywa, tu od początku wiosny mieliśmy spore problemy. Okazało się, że coraz więcej błędów popełnia Michał Żewłakow, a Inaki Astiz to tykająca bomba zegarowa. Coś trzeba było zmienić, padło na „Żewłaka”, jego miejsce zajął Artur Jędrzejczyk. I gdy wydawało się, że para „Jedza” - Inaki będzie tą właściwą, odezwały się demony tego pierwszego. W kompletnie nie groźniej sytuacji, pod koniec meczu z Górnikiem obrońca Legii wszedł niebezpiecznym wślizgiem w nogi rywala, efekt? A jakiż mógłby być - żółta kartka eliminująca Artura z kolejnego meczu, właśnie tego na Konwiktorskiej. Jak by to powiedział Siara, - „Cały misterny plan w ….” A defensywę „Wojskowych” trzeba budować od nowa. Tylko na kogo postawić? Atak „Czarnych Koszul” to szybki Wszołek i jeszcze szybszy Przybecki, a my dysponujemy staruszkiem Żewłakowem i rekonwalescentem Tomaszem Jodłowcem. Braki tego ostatniego obnażył mecz pucharowy, problemy tego pierwszego, doskonale znamy wszyscy. Na kogo postawić? Ból głowy szkoleniowca gwarantowany.
Na szczęście są też pozycje, których obsada nie wydaje się tak problematyczne jak tych dotychczas wymienionych. W legijnym ataku niepodzielnie panuje Marek Saganowski, którego w razie potrzeby bez problemu zastąpi Wladimer Dvaliszvili, bez większego uszczerbku dla siły tej formacji. Prawe skrzydło to domena Miroslava Radovicia, który w tej chwili jest chyba najlepszym piłkarzem w ekipie z Ł3. Gdy „Rado” w swoim stylu zejdzie do środka, minie go pociąg pospieszny w postaci Bartosza Bereszyńskiego, którego występy na prawej flance defensywy już nikogo nie dziwią. Ofensywny środek pomocy to królestwo Danijela Ljuboji - ten mecz to idealna okazja dla pokazania umiejętności Serba. Jego zdolność kreacji, niekonwencjonalnego zagrania może być nam bardzo potrzebna do rozerwania defensywy gospodarzy. Pomijając pewniaka w bramce Dusana Kuciaka, pozostaje jego lewa strona strefy obronnej, nie czarujmy się, ta część boiska należy do Jakuba Wawrzyniaka. Znamy doskonale przywary tego defensora, niemniej jednak większego manewru to Jan Urban tutaj nie ma. Konsekwencja, większa uwaga w defensywie i nie powinno być, źle. Przydałaby się też pomoc kolegi występującego po tej samej stronie placu i to kolejny powód dla którego warto byłoby postawić na „Brzytwę”. Prawda jest taka, że gra obronna u „Kosy” to wciąż czarna magia.
Jak widać przed trenerem lidera Ekstraklasy sporo ciężkich wyborów, zapewne wiele pomysłów kłębi się w głowie szkoleniowca, zdaje się, że jakiej decyzji by nie podjął, bez kompromisów się nie obędzie.


Ciekaw jestem czy Marek Saganowski zdąży się wykurować przed sobotą, mam nadzieję, że tak. Wladimier Dvaliszvili potrafi co prawda dać się we znaki bramkarzowi rywali, ale nie pracuje tak w defensywie jak Marek. A tego możemy bardzo potrzebować w tym meczu, Gruzin wciąż jest za wolny aby stanowić alternatywę dla "Sagana". Czwórka Lado, Ljubo, Rado, Kosa to zbyt wielu stricte ofensywnych graczy w składzie jak dla mnie.
Bardzo zgrabnie wywiedzione.Aliści nie tylko ostatnimi czasy nazwijmy to delikatnie do zainteresowania kibiców i mediów żadną miarą nie chcą dostroić się milusińscy kopacze obu drużyn.Na trybunach i wokół niemalże wojna, a na boisku stoicki spokój.Taka alternatywa. Kibice tak to my odwrotnie.W przyrodzie równowaga być musi i gracze o nią dbają jak o życie. Chciałoby się rzec ,a może tak tą razą inaczej. Lecz chyba nadzieje płonne,bo kibice Legii raczej draki na swoim stadionie polonistom nie darują. Oby w tej atmosferze nasi pokazali naprawdę kto nie bogactwem,ale na boisku rządzi w Warszawie.
I udowodnili to dobitnie.
To moze być mecz przypadku, nie chcę krakać, z własnego typu zwycięskiego dla Legii sie nie wycofuję, ale realia warto uwzględniać.
Zauważam, że przed Mini Derby stałeś się optymistą inaczej. Albo też stosujesz polskie przysłowie: "Należy być optymistą, ale jednak trzeba liczyć się z niepowodzeniem". Lecz kiedy właściwie odczyta się też polskie przysłowie: "Złej tanecznicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy" wówczas dowiedziemy, iż dobrej tanecznicy nic nie ma prawa przeszkadzać. Tak też jest z piłką kopaną. Lepsi technicznie w trudnych warunkach radzą sobie lepiej od drwali. Natomiast prawdą jest też, że w takich warunkach jakie są bronić się jest znacznie łatwiej niż atakować. Powiem, że liczę na otwarty mecz z obu stron.
I jeszcze ogólne refleksja. Gdy słyszę narzekania różnych miglanców z naszej strony,że nam się gra trudniej, bo wszyscy się na Legię sprężają to ja powiadam: "Tak ma być i bardzo dobrze". W naszej bardzo słabej lidze charakter zdobywa się tylko pokonując trudności, a nie spacerując sobie z uśmiechem na ustach.Tak to można piknikować, a nie uprawiać wyczynowo sport chociażby był piłką nożną. Pozdrawiam nie tylko z okazji Świąt.
Ale jest szansa, że w tym roku będzie naprawdę dobrze