A+ A A-

Vital Heynen – mag czy szarlatan?

Zaglądając w przeszłość, nawet odległą, biorąc dodatkowo pod uwagę wymierne wyniki siatkarskiego rzemiosła rozdanego na pierwsze, drugie czy wreszcie nawet trzecie reprezentacje narodowe w siatkówce męskiej, różnice znajdzie nawet laik. Jeżeli dość kulawą przeszłość trudnego czasu Swiderskiego, Murka czy wcześniej Kłosa z Drzyzgą (ojcem) zostawimy w pamięci jako próby nawiązania do poziomów światowych rozdań, to teraz, świadomie, możemy uznać, że karty światowej siatkówki są w naszych rękach.

Ogromna wartość, którą trzeba uznać, a co najważniejsze szanować i doceniać. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat doczekaliśmy się nie tylko dwóch mistrzostw świata, ale także światowych wyników reprezentacji młodszych, będących należytym zapleczem pierwszej reprezentacji.

Należytym zapleczem, które każdym występem pokazuje przynależność, charakter i to, że naciska na wymiary sukcesu. Czy można było się spodziewać aż takiej eksplozji kreatywności w szkoleniu poszczególnych roczników? Czy, wreszcie, w tym kraju, rozpisując poszczególne systemy szkolenia zarówno młodych dziewcząt i chłopców – można zawierzyć w umiejętności szkolenia na najniższym poziomie? Czy rozpisując, już po selekcjach w kategoriach kadetek, kadetów poziom szkolenia z uwzględnieniem światowych trendów taktyki i dalej szkoląc technikę, można doczekać się tak wybijających się młodocianych i młodzieżowych siatkarskich kadr?

Okazuje się, że można...

Zatem, mając w pamięci tak bardzo odległe sukcesy Huberta Wagnera, jako stary siatkarski zgred, mienię się uśmiechem, że dane mi było naocznie dotykać tej ogromnej zmiany! Zmiany, która w ewidentny sposób pokazuje, że należyte podejście, szkolenie już na poziomach zabawy, po wejściu w zaangażowanie jest najbardziej istotne w całej edukacji dyscypliny. Na słowa ogromnego uznania zasługują ludzie, którzy nawet w najmniejszych organizacyjnych sportowych jednostkach przykładają wiarę w istotę swojej pracy, tworząc klimat i sens tego rozwoju. Często pozostając bezimiennymi, są pierwszymi twórcami sukcesów.

Bezimienność jest wspaniałą cechą, jednak zarezerwowaną dla wybranych...

Ciekawą konstrukcją medialną jest bowiem stanowisko prezesa PZPS Kasprzaka w studiu Polsatu w otoczeniu redaktora Wanio oraz ekspertów Kadziewicza, Drzyzgi i Mazura... Zastanawiam się czy może ta inność – inność we wszystkim jest elementem tzw. „bólu”… Ale, jako opłacający abonament Polsatu, niekoniecznie chciałbym być świadkiem narracji pana Wanio, który proponując przekazanie medalu napotkanemu dziecku na lotnisku Chopina w Warszawie, przeszedł wszelkie bariery set listy kabaretu Ani Mru Mru...

Od zawsze rozumiałem zasadnicze znaczenie pewnych możliwości, do których w komentarzach można się posunąć… Dbając jednak o pewne szczegóły, czy niuanse tego co można – lub nie. Istotą tego „zacnego” studia za chwilę będzie dogłębny i jedyny wybór wszystkiego i wszystkich od siatkówki, co można, co nie można, jak trzeba, jak nie trzeba itd. itp. Mądrości prawdziwej jest zawsze mało, a „wkręty medialne” stanowią w obecności obecnego / lub mniej obecnego prezesa PZPS – maksymalną strukturę łapania punktów za ideowość... Tak - oczywiście można, tyle tylko, że zachowując taką postawę, jedynie punkty za „łysy za łysym” są ważne, życząc wielu lat zdrowia prezesowi PZPS.

Dotykając prezesury, śmiem twierdzić, że wszelkie niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba uzgodnienia powinny podlegać – jednak - sentencji wzajemnych kontraktowych uzgodnień i ( co ważne) w żadnej, nawet najmniejszej kwestii, nie powinny być przedmiotem medialnej wiedzy. Gubiąc pewien sens, gubimy profesjonalne podejście, z czym z okazji chęci np. takiego Beenhakkera zderzył się PZPN...

Polskie ciskanie się jest nader widoczne we wszystkich aspektach, istotą tego ciskania jest „heroiczna” walka o piedestał sprawczości, takiego utożsamianego jedynie z sobą układu decydowania o wiarygodnych kierunkach wyborów, kierunków, systemów, schematów – nawet mówienia. Jednym słowem – straszne!

Dziwnym trafem żaden reprezentant kraju nie poczuł się „upokorzony” nieobecnością trenera Heynena w meczu o medal, mało tego, każdy reprezentant wiedział, że trenera w tym meczu nie będzie. Kiedy, choćby na chwilę, uznamy, że oni jednak wiedzę od najbardziej zainteresowanego mieli z ręki pierwszej, to jakim sensem jest/było to „opluwanie godności”, tak wyjęte medialnie?

Jaki uzysk? Jaki sens? Mając podpisanego faceta na kontrakcie, który obronił mistrzostwo Świata i idzie po wynik na Igrzyskach Olimpijskich, uznając medal jako priorytet… dostaje po „polskim ryju”. Bo! Gdyby ktoś nie wiedział, „polski ryj” jest ważną ideologią zdarzeń, mało tego, jest potencjałem, tzw. wartością prerogatyw prezesów czy też prezydentów...

Zakładam jednak, ze Heynen będąc człowiekiem innym, dalej będzie sobą, a to znaczy, że kreacja zdarzeń będzie postrzegana dobrze. Mało tego, będzie rozmiarem selekcji, której nigdy nie byliśmy świadkami, a tym razem… tak! Dlatego właśnie dał nam opcję ocen poszczególnych kadrowiczów, co było widoczne dla wszystkich, którzy siatkówkę oglądają.

Wynik tej retrospekcji zdarzeń jest nader widoczny. I kwestie wyborów – także!

Igrzyska w Japonii już za rok, mamy wieki deficyt zdarzeń, które znaczeniem powinny stanowić wartość... Dla wielu ludzi, sam udział jest już ważną sprawą. Zrobienie wyniku na igrzyskach, jest ogromną wartością sportową. Zrobienie wyniku - większego, jest dodatkową wartością.

A zdobywanie medali… jest wszystkim!

Dyskusja (5)
1środa, 17, lipca 2019 14:34
Zgred
@sektor

Trochę mi się "wylało" - jak to na środku z blokiemWink
Ciekawy jestem Twojej "ogólniekadrowej" opinii ?
Jedynka tłucze "płotki" w Zakopanem i dodatkowo meldują się faceci, którzy - moim zdaniem centrowo na to zasługują. Ta cała "przebieżka" startu w VLN doprowadziła do takiego systemu wartości ( wiemy co mam na myśli), że jedynym zdobywcą K2 - jest/był Kłos! I jeśli mam być szczery, to zamykając w prawej dłoni te "wariacje" typu ambicja, charyzma, siła... a otwierając drugą z metodyką zagrywek, czy atakami ze środka - musiałbym poczytać składy z 2014 ...oczywiście żartując.
To wspaniały przykład sensu, znaczy tzw. sensu ( @a-c10) jeśli czytasz pewne sprawy - to do Ciebie...
Zatem, wychodząc trochę przed szereg, ta szóstka pierwsza zostaje mi już przed oczami/okiem, w którym cały czas szukaliśmy zastępstwa Bartosz Kurka na ataku. Kaczmarek/ Muzaj / Konarski...
Szczerze -chciałbym to zobaczyć z Kaczmarkiem! Coś mnie "pcha" w tych ocenach, na oko Wink
Jedna niewiadoma jest już rozkminiona - Leon na przyjęciu, z należytą sytuacją bez przestawień, i dobrze, że Heynen nie szuka cudów...jest na szczęście trenerem nie szukającym "guza" na siłę...
Więc zagramy systemem, który jest znany wszystkim- i tylko atakujący (?) musi się urodzić...Tylko poród, na tą chwilę jest nieznany...czy naturalny, czy też z cesarskimi wartościami Very Happy
2czwartek, 18, lipca 2019 02:02
sektor212
@Zgred

Fajny artykuł. Dzięki za trud.
Obecne młode pokolenie, które tak licznie wdarło się do kadry miałem przyjemność obserwować ich rozwój od poziomu młodzika do gry w kadrze. Pamiętam wspaniałe pojedynki na siatce Szalpuka (MDK Warszawa) ze Śliwka (Resovia Rzeszów). Pamiętam Muzaja (Gwardia Wrocław), kiedy stawał na zagrywce to po drugiej stronie siatki, był popłoch wśród przyjmujących. Potrafił aplikować rywalom po 3-4 asy w jednym ustawieniu. Ogólnie w tamtym czasie miał ksywkę młotek. Kwołka, kiedy również zagrywka demolował dwa lata starszego Szalpuka. Czy łzy i niemoc Mateusza Bienka (Norwid Częstochowa), kiedy został finale MP kadetów zdemolowany przez zawodnika, który dziś błąka się po 1 czy 2 lidze. Dziś patrząc w ekran telewizora, często w myślach wracam do tamtych chwil. Słusznie piszesz, że doczekaliśmy się wspaniałych czasów Polskiej siatkówki. To fakt i żadna gra zespołowa w naszym kraju obecnie nie ma tak silnego potencjału i zaplecza co siatkówka. Z czego ten sukces wynika? Dlaczego siatkówka, a nie piłka nozna? Przedstawię ci moją opinię.

1. Zacznę od trenerów. Porównując szkoleniowca piłki nożnej i siatkówki szkolącego młodzież to z przykrością stwierdzam, że fachmani od kopanej są zainteresowani wyłącznie zarabianiem pieniędzy, a nie dobrze przygotowanym treningiem. Brak indywidualnego podejścia, wyczucia/rozpoznania ewentualnego wrodzonego talentu młokosa to kolejny kamyk nieudolności do piłkarskiego środowiska. Trener siatkówki jak znajdzie brylant w danym roczniku z miejsca robi wszystko by przyszły talent nie został zmarnowany. Jest młodzikiem to gra w swojej kategorii wiekowej, lecz trenuje z kadetami oraz gra w rozgrywkach ligowych kadetów czy MP. Chłopakowi cały czas podnosi się poprzeczkę, by nie zastopować jego rozwoju. Zdecydowanie lepiej wyedukowani i przygotowani do trenerki są młodzi siatkarscy trenerzy. W siatkówce nie masz sztabu szkoleniowego typu, drugi trener, trener od przygotowania fizycznego czy mentalnego, masażystów, fizjologów, psychologów itp. Jest trenerem, który ma wiedzę techniczną, taktyczną, psychologiczną oraz jak stosować i dawkować obciążenia. Bardzo dobrze w środowisku siatkarskim funkcjonuje współpraca stary i młody trener. Choć często doświadczony i młody trener ścierają się między sobą o detale to podstawowa wiedza szkoleniowa jest niezmienna i przekazywana dalej następnemu pokoleniu. Ewoluuje taktyka, gdzie stara wiara jest bardziej zachowawcza, lecz młodzi trenerzy odważnie wprowadzają ją w trening i wymagają od zawodników w czasie rozgrywanych meczów. Kluby mają ułożony plan szkolenia, który jest realizowany, a nie udawany.
2. Infrastruktura treningowa piłkarzy a siatkarzy to następny parotysięczny szczyt nie do przeskoczenia dla środowiska siatkarskiego. Patrząc tylko na własne podwórko, czyli Warszawę to nie wiem, czy miałeś przyjemność widzieć w jakich warunkach i wymiarze godzin trenują, czy rozgrywają swoje mecze kluby Metro, MOS Wola MKS MDK czy Plas. Paradoksalnie najbardziej utytułowany młodzieżowy klub siatkarski w Polsce MDK w podziękowaniu za dobrą pracę urząd miasta Warszawa, prawie że zniszczył klub odbierając im halę sportową (dziś jest tam teatr) skazując na tułaczkę po różnych obiektach w Warszawie. Jak siatkarskie hale porównasz do dzisiejszych boisk czy orlików jakie powstały w Warszawie to naprawdę mocno się zastanawiam jak w tych PRL-owskich warunkach wytrenowano i wykształtowano takich zawodników jak Bartman, Kłos, Wrona, Nowakowski, Szalpuk, Lemański wymieniam tylko tych, co zahaczyli w ostatnim czasie o kadrę pomijając grających wychowanków Warszawskich klubów w Plus Lidze. Tak więc problem szkolenia młodzieży w piłce nożnej to nie infrastruktura, tylko szkolący młodych adeptów trenerzy.
3. Zawodnicy porównując inteligencję czy wychowanie to do siatkówki, garną się bardziej poukładani chłopcy niż do piłki nożnej. Sposób zachowania, podejścia do treningu czy psychikę młodych chłopców uprawiających sport znacznie różni młodych piłkarz od siatkarza. Na parkiecie jest dużo większy szacunek pomiędzy młodymi ludźmi niż na boisku. Trening i zaangażowanie też zdecydowanie na plus dla siatkówki.
4. Na koniec może niektórych zdziwię, ale to rodzice. W piłce nożnej najczęściej rodzic to najgorsza zmora. Na wstępie tylko przyprowadzają synka do klubu to z miejsca stają się trenerami, menadżerami swoich pociech. Zaczynają się pretensje, a dlaczego takie treningi, a dlaczego trener ustawia mojego syna na tej pozycji, a dlaczego mój syn nie gra itd. Rodzice od trenera wymagają wyników meczowych, a nie szkolenia. Nie ważny jest rozwój techniczny tylko zwycięstwa. Druga strona debilizmu rodziców to pretensje do trenera, dlaczego tak ciężko trenują. Wyobraź sobie, że będąc na obozie z piłkarzami (koniec czerwca początek lipca) z jednym z Warszawskich klubów rodzice wydzwaniali do trenera z pretensjami, że obciążenia są za ciężkie i dlaczego trening odbywa się w tak wysokiej temperaturze. Dobre co? Biedny szkoleniowiec musiał wyjaśniać głupim rodzicom, że to jest obóz sportowy na którym się trenuje. To nie wyjazd kolonijny. Te ciężkie wymęczające obciążenia to były ćwiczenia koordynacyjne Smile Uwierz mi, dzisiejsi młodzi rodzice w sporym stopniu są tak pieprznięci, że brak mi słów. Same żale. Proszę uważać, by synek się nie spocił. Najistotniejsze by dziecko miało telefon i dostęp do internetu. Nieważne, że ich własna pociecha to leń, który patrzy tylko jak nie wykonać danego ćwiczenia czy zasłaniając się bólem brzucha, głowy, palca szuka sposobu, by trener zwolnił go z jednostki treningowej. Mówię ci masakra. W siatkówce takie sytuacje są zdecydowanie mniej widoczne.
Reasumując to w/w czynniki dużym stopniu mają wpływ na poziom sportowy w obu dyscyplinach.

Natomiast zupełnie nie rozumie postawy PZPS w stosunku do trenera, klubów dzięki którym zawdzięczają, że pławią się w chwale przed opinią publiczną. Trenerzy pracujący w Warszaskich klubach tacy jak Felczak, Cop, Szczucki, Kopaniak, Góra, kto Ich zna? Który komentator, ekspert podczas transmisji powie coś miłego o tych wszystkim trenerach co najwięcej wykonali ciężkiej roboty by obecni kadrowicze prezentowali tak wysoki poziom sportowy. Uważają, że przeciętnego kibica nie interesuje jaki trener czy klub danego zawodnika ukształtował sportowo. PZPS czy dziennikarze młodzieżową siatkówkę mają w dupie. PZPS tylko kombinują jak by tu najwcześniej ściągnąć kadeta do Spały do SMS i zarobić. Były pomysły by związek wykupywał młodych zawodników z klubów młodzieżowych za 3 tys. zł do SMS, a następnie sprzedawał ich do klubów Plus Ligi. Cena juniora kadrowicza to 16-18.000 tys. zł. PZPS tak ochoczo wspomaga kluby młodzieżowe, że przykładowo nagroda za MP kadetów czy Juniorów to kwota 5.000 zł (nawet nie pokrywa kosztu wynajmu autokaru na finały). Dany klub wygrywając krajowy championat pieniądze z PZPS otrzyma pod koniec roku. Dobre co. PZPS nie stać na wcześniejszy przelew. Jak klub zacznie się dopominać to łaskawie wydadzą dyspozycję księgowej. Ostatnie wybory to wyłącznie polityka. Ty poprzesz tego, a on w zamian załatwi tobie to i tak dalej. Wszędzie pajęczyna układów i układzików działaczy – rzygać się chce. Ja tak jak od polityki, tak staram się być, jak najdalej od związku.

Vital Heynen – mag czy szarlatan? Zdecydowanie praktyk mający pomysł i odwagę jak korzystać z tak dużego dobrodziejstwa jaki posiadamy w siatkówce. Wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło na plus w finale LN? To jak dużo pracy Heynen włożył w obronę i zagrywkę. Oba elementy od ostatnich MŚ zdecydowanie poprawił. Mając wiedze, że mamy dobry blok postanowił bardziej rywali odrzucić od siatki i tym samym zwiększyć skuteczność bloku. Aptekarsko przesunął nasze pozycje wyjściowe i końcowe w obronie. Szczególnie skutecznie broniliśmy atak z pierwszego tempa czy na kontrze. Naprawdę dobrze zdiagnozował oba elementy. Poza tym Vital ma charyzmę i nie pęka przed opina publiczną/mediami i odważnie realizuje plan przygotowań jaki ułożył na ten sezon. Konkurencje jaką wytworzył w zespole - podziwiam! Walka zawodników, by być nawet rezerwowym w kwadracie jest pasjonująca. Stąd olbrzymia rywalizacja i dobre wyniki.

Co do atakującego podzielam twoje zdanie, że chyba Kaczmarek może okazać się najlepszym wyborem. Muzaj jeszcze zbyt często nieskuteczny w końcówkach seta. Jego głowa — to ciągnie się za nim od czasów kadeta. Choć z jego psychiką jest coraz lepiej to ja chyba bym nie postawił na Muzaja, że jego akcja da nam awans na Igrzyska.
Pozycje szóstkowych dwóch przyjmujących dziś mogę obstawić w ciemno. Kubiak – Leon. Natomiast zmienników stojących w kwadracie nie potrafię wskazać. Wydaje się, że będzie to Kwołek (dobre przyjęcie i mocna w miarę regularna zagrywka) i ktoś z pozostałych Bednarz (zagrywka, atak) Śliwka (przyjęcie, obrona) Szalpuk (atak, blok). Na środku pewniakiem będzie Kłos, a dalej to chyba sam Heynen nie ma pojęcia. Pewnie ostatnie szlify formy i statystki wskażą mu czy postawi na Kochanowskiego, Bienka, Nowakowskiego, Wronę, a może na Huberta? Jeszcze wszystkich zadziwi i nasz wieżowiec Lemański zamelduje się w kadrze.

Wybacz troszkę się rozpisałem, ale mam nadzieje, że nie przynudzałem.
3czwartek, 18, lipca 2019 17:01
dalkub
to może i ja słowo - jestem ojcem dwóch młodych siatkarek z Metra, więc Metro znam całkiem nieźle. I chyba wleję tu klika łyżek dziekciu do tego co napisał Sektor.
Metro jest klubem który w obecnej Plus Lidze ma największą ilość wychowanków, lub zawodników którzy w Metrze jakiś czas trenowali. Wspomniani Wrona, Kłos Bartman Nowakowski Lemański wychowali się na Ursynowie. Tak serio klub Metro stoi sobie na dwóch osobach i gdyby nie oni to tego klubu by nie było. Nikt się nim specjalnie nie interesuje, nikt mu specjalnie nie pomaga, dostaje kasę z miasta ale dokładnie na tych samych zasadach co kluby osiedlowe i inne tkkf. Jezeli pojawiają się sponsorzy to są oni przyprowadzani przez rodziców albo są to rodzice. Dziecko aby trenować w Metrze musi wnosić opłatę, rodzice kupują stroje, wożą na mecze, czasami po całej Polsce, często partycypują w kosztach noclegów w części albo całości.
Związki siatkarskie generalnie mają w nosie co taki klub robi, jeżeli nie podlega pod tzw. SOS to nie ma praktycznie żadnej pomocy ze strony związku
W tym roku moje córki wraz z drużyną młodziczek zdobyły brązowy medal MP i klub otrzymał w nagrodę czek na 1000 pln słownie tysiąc polskich złotych oraz siatkę z napisem Orlen na taśmie. Metro w tym sezonie wprowadziło wszystkie drużyny, które mogło do rozgrywek ogólnopolskich, czyli każda musiała wygrać lub być w top 3-4 na Mazowszu, wszystkie drużyny awansowały do 16 MP a 3 do finałowej ósemki. Koszty jakie klub poniósł tylko na wyjazdy kadetek i młodziczek, aby zagrać ćwierćfinał, półfinał i finał MP wyniósł około 35 tyś pln + koszty rodziców (benzyna).
Teraz o trenerach - tak są fajni fachowcy, problem polega na tym że wcale nie ma za dużo młodych co chcą pracować z młodzieżą za 1000 czy 1200 pln - niekiedy ze świecą ich szukać. Młodzi chcą pracować ale w klubach Plus Ligi, często jako analitycy z komputerem a nie z zawodnikiem. Kluby zwyczajnie nie mają dużej kasy na to by płacić więcej.
Dla najlepszych i to z pewnością ratuje sytuację są szkoły SMS - dla dziewczyn w Szczyrku, są też kluby takie jak Legionovia, która ściąga do siebie najlepsze zawodniczki i zdobywa hurtowo MP Kadetek czy Juniorek, ale generalnie każdy ma problem, a całe połacie Polski to pustynia siatkarska, z pojedynczymi klubami jako rodzynkami w danym województwie. W przypadku dziewczyn często ulokowanych w małych miastach i miasteczkach, gdzie znajduje się wójt, burmistrz albo prezydent co da trochę więcej kasy, gdzie jest kilku entuzjastów i tam się coś dzieje.
4sobota, 20, lipca 2019 15:15
Zgred
@sektor i dalkub

To ja bardzo dziękuję za zainteresowanie i bardzo ciekawe wpisy.
Odezwę się z chęcią, lecz w tygodniu...(jestem wyjęty zawodowo) -dzięki raz jeszcze.
5wtorek, 30, lipca 2019 21:53
Zgred
Panowie
Jestem w "wirze", więc korzystając z chwili wolnej, raz jeszcze dzięki za opinie i sugestie.
Sektor - Ty nigdy "nie siej nasion przynudzania", Twoje doświadczenia ( teraz także dalkuba) są dla mnie wykładnikiem zdarzeń, czy uwarunkowań. Mam dzięki Wam pewien podgląd na "real show", który świadomie porzuciłem ładnych parę lat temu...
Dlatego, wracając do moich lat młodocianych, odkąd sięgam pamięcią - klub MDK był właściwie "wytwórcą" ...późniejszych reprezentantów kraju. Na warszawskiej mapie siatkówki w latach minionych nawet Wink bardzo minionych - był pewnego rodzaju pomnikiem, nawet symbolem.
Sektorze- bardzo, nie ukrywam, po tylu latach to trudne dla mnie do zrozumienia, jak można było jednak zaorać takie znaczenie i ośmielę się nazwać - tradycję... Oczywiście wiem, że tzw. era gospodarczego rozwoju może zmieniać tendencje, przyjęte nowe formy działania skutkują innością, strukturą prywatną, ale ...( choć to tylko moje) mam takie myślenie, że jednak pewne specyficzne formy ( w tym wypadku niepodważalne) warto zachowywać jako kontynuację wybornej działalności Młodzieżowych Domów Kultury ...tamtych czasów. Ech - zapach tej sali na tyłach teatru, a bliskim zejściem po schodach i parkiem na Ł3...pozostawię na stałe w pamięci...
Zostawmy przeszłość - była, minęła, taka "jej" wartość co w Nas.

Przedstawili panowie swoje spojrzenia, a ja ze swojej odległej perspektywy czasu, nawet nie umiem spoić w ramy ogarnięcia z czym ( każdy na swój sposób ) z was się boryka. To - uwierzcie bardzo trudny punkt odniesienia. To, totalnie inne przełożenia cyfr, sum, zaangażowania, wszystkiego...
Bardzo was proszę, nie karzcie mnie rozumieniem, ale miejcie wiarę, że kibica oddanego macie.

Sektorze, do ewidentnej różnicy na linii piłka nożna/ siatkówka, dodałbym jedynie jeden znaczący szczegół.
Na przestrzeni powiedźmy ostatnich lat 30 -tu średnia wzrostu młodych ludzi wzrosła. Innymi słowy, młode pokolenie dziewcząt i chłopców osiąga większe parametry wzrostu, co w naturalny sposób rzutuje na ewentualność uprawiania sportu, ale...w danych dyscyplinach.
Piłka nożna, jednak skupia ( zostawiając poszczególne przypadki) górną granicę pod 185 cm. Młodzież wyrastająca wyżej ma skrócone opcje, koszykówka/ siatkówka. Tu widzę także różnicę.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1