- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- gawin76
Kurs na fiord?
Jeszcze na dobre nie przebrnęliśmy pierwszej przeszkody w eliminacjach do Ligi Mistrzów, jeszcze w środę musimy dopełnić formalności (oby!) w meczu z walijskim TNS, tymczasem UEFA już dokonała losowania kolejnej rundy eliminacji. Naszym przeciwnikiem będą Irlandczycy ze Sligo Rovers lub norweski zespół FK Molde.
W futbolu żadnego wyniku nie można co prawda zakładać z absolutną pewnością, wydaje się jednak, że zarówno w przypadku naszego dwumeczu z The New Saints, jak i w rywalizacji Molde ze Sligo Rovers, faworyt do awansu jest jeden. Legia nie uwiodła nas jakością swojej gry we Wrexham, jednak wynik 3:1 to bez wątpienia wyśmienita zaliczka przed rewanżem. Molde w wyjazdowym meczu pokonało mistrzów Irlandii 1:0, wynik to mniej pewny niż nasz, jednak gdyby Norwegowie wypuścili w tej sytuacji awans z rąk, byłaby to sensacja nie lada. Podejmując ryzyko być może nie do końca usprawiedliwionego podzielenia skóry na niedźwiedziu, zerknijmy zatem w stronę prawdopodobnego przeciwnika Legii w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów.
Skrótową analizę wypada rozpocząć od osoby, na widok której wielu kibiców futbolu uśmiechnie się z sympatią. To słynny baby-faced assassin, Ole Gunnar Solskjær, który funkcję trenera Molde sprawuje od stycznia 2011. Solskjær jako szkoleniowiec do tej pory radził sobie znakomicie, w pierwszym roku pracy (gwoli przypomnienia, w Norwegii gra się systemem wiosna - jesień) zdobywając mistrzostwo kraju, w kolejnym ów wyczyn powtarzając, dokładając do tego bardzo przyzwoite wyniki osiągnięte przez Molde w europejskich pucharach. Bieżący sezon to kryzys, Molde po 16 kolejkach zajmuje w tabeli Tippelegaen 11. miejsce, tracąc aż 18 punktów do Rosenborga Trondheim, o trzecim mistrzostwie z rzędu nie ma więc mowy. Niska pozycja Molde w tabeli, pozornie dobra wiadomość, może okazać się jednak z naszego punktu widzenia trochę myląca, w największym stopniu przyczynił się do niej dramatycznie słaby początek sezonu. Molde poniosło pięć porażek w sześciu meczach otwierających sezon! W tym momencie mistrzowie Norwegii prezentują się jednak już znacznie lepiej, ostatnia porażka podopiecznych Solskjæra miała miejsce w połowie maja (1:5 u siebie z Haugesund), od tego czasu w różnych rozgrywkach Molde wygrało 7 meczów, notując przy tym zaledwie trzy remisy. Świadomość, że norweski zespół może rzucić wszystkie siły na walkę z Legią, nie martwiąc się przy tym o ligę, nie jest szczególnie optymistyczna.
Molde w zeszłym roku obficie zakosztowało smaku europejskiej przygody, w eliminacjach do Ligi Mistrzów najpierw bez wysiłku pokonując łotewski Ventspils (3:0 i 1:1), a następnie odpadając po ciężkiej walce z FC Basel. Molde przegrało u siebie z późniejszą rewelacją Ligi Europy 0:1, jednak na wyjeździe długo prowadziło 1:0 i dopiero kwadrans przed końcem meczu David Degen zapewnił Szwajcarom awans. Molde trafiło do IV rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy, gdzie osiągnęło bardzo dobry wynik dwumeczu z holenderskim Heerenveen (2:0 i 2:1). W fazie grupowej los przydzielił Molde do grupy z FC Kopenhaga, Steauą Bukareszt i VFB Stuttgart. Norwegowie podeszli do rywalizacji bezkompromisowo, nie notując ani jednego remisu. Dominowały jednak porażki, komplet w dwumeczach z Kopenhagą i Steauą, przy dwóch zwycięstwach nad VFB (2:0 i 1:0), oznaczał dla Molde koniec intensywnej piłkarskiej jesieni.
Z tamtej drużyny pozostało jeszcze wielu zawodników, jednak przed rozpoczęciem kolejnych rozgrywek opuściło ją kilka ogniw, czołowy środkowy obrońca oraz trzech zawodników odpowiadających za poczynania ofensywne. Być może to jedna z głównych przyczyn, dla których Molde zanotowało nagłe załamanie dyspozycji na początku sezonu, choć wiosenna degrengolada ludzi Solskjæra mimo wszystko wręcz szokuje. O tym, że w szykującym się do nowego sezonu zespole Molde coś mogło poważnie szwankować, świadczyć może wyraźna porażka Molde z Widzewem Łódź, poniesiona w towarzyskim meczu rozegranym w styczniu tego roku. Tamten mecz powinien pamiętać Łukasz Broź, zarobił wtedy żółtą kartkę, w składzie Norwegów pojawili się wtedy między innymi Knut Rindaröy, Martin Linnes, Daniel Berg Hestad, Etzaz Hussain oraz Mattias Moström, których prawdopodobnie zobaczymy na boisku także w dwumeczu z Legią. Bramki z tamtego sparingu można obejrzeć na You Tube:
Z zeszłorocznej drużyny, szczególnie interesujące są losy wzmiankowanego wyżej czołowego środkowego obrońcy, Vegarda Forrena. Otóż ów Forren został wypatrzony i zakupiony przez drużynę Artura Boruca. Southampton wyłożył za Forrena ponad 4 miliony funtów (prawie pięć milionów euro!), Forren w Southampton nie zagrał jednak ani jednego meczu, po czym... wrócił do Molde (co formalnie nastąpiło kilka dni temu). Być może zadeklarowany legionista, jakim jest Artur Boruc, zechce podzielić się ze sztabem Jana Urbana informacjami na temat tego zawodnika, który przed wyjazdem był i po powrocie najpewniej znów będzie kluczową postacią defensywy mistrzów Norwegii.
Studiowanie składu Molde nie przynosi żadnych sensacyjnych wniosków, nie ma tam powszechnie znanych nazwisk, talentów, o które zabijałyby się zachodnie kluby. Od personaliów, o których z obowiązku kilka słów za chwilę, zdecydowanie ważniejsza jest konstatacja, że spotkamy się z drużyną znajdującą się w pełni sezonu, doświadczoną w grze o stawkę, zdeterminowaną, żeby w dwumecz z Legią włożyć wszystkie siły.
Z norweską piłką najświeższe doświadczenia mamy nieprzyjemne, w zeszłym roku nie wykorzystaliśmy sposobności na pokonanie Rosenborga w pierwszym meczu, w rewanżu natomiast zostaliśmy zabiegani i stłamszeni, wynik 1:2 zdaje się co prawda wskazywać, że brakowało nam naprawdę niewiele (no i pamiętny strzał Michała Żyro w ostatniej minucie), jednak pozory nie mogą zmylić naszego sztabu szkoleniowego - Rosenborg w rewanżu był taktycznie i fizycznie wyraźnie lepszy. Cieszę się, że pierwszy mecz gramy na wyjeździe.
Jeżeli jesteśmy już przy Michale Żyro, jego oraz mocnej grupy legijnej młodzieży (Furman, Cichocki, Mikita) nieprzyjemne doświadczenia z norweską piłką mogą być dodatkowo spotęgowane przez wrażenie wyniesione z czerwcowej porażki 2:4 w meczu reprezentacji do lat 21. Na szczęście Mushaga Bakenga nie jest zawodnikiem Molde, ale są nimi Etzaz Hussain, Magnar Ödegaard i Fredrik Gulbrandsen, członkowie norweskiej kadry U-21.
Analiza taktycznych zestawień Molde z ostatnich miesięcy, świadczy o tym, że będziemy mieć do czynienia z drużyną grającą systemem 4-3-3 lub 4-2-3-1. W bramce zaprezentuje się prawdopodobnie Örjan Nyland, który zimą dołączył do doświadczonego Espena Pettersena, etatowego bramkarza Molde w toku ich zeszłorocznej kampanii w europejskich pucharach. Na prawej obronie zagra zapewne Martin Linnen, natomiast po lewej stronie defensywnego bloku Knut Rindaröy lub Magne Simonsen. Na środku obrony pewniakami wydają się być wspomniany Forren oraz reprezentant Finalndii Joona Toivio. Zakładając, że na mecz z Legią Solskjær desygnuje trójkę środkowych pomocników, 'na papierze' największe szanse mają niezwykle doświadczony, 37-letni Daniel Berg Hestad, Nigeryjczyk Emmanuel Ekpo oraz Hussain. Ofensywny tercet najprawdopodobniej stworzą na prawej flance Moström, w środku Jo Inge Berget oraz nacierający z lewego skrzydła, strzelec jedynej bramki w pierwszym meczu ze Sligo, kolejny Nigeryjczyk Daniel Chukwu, choć do pierwszego składu Molde aspirują także młodzi Norwegowie Gulbrandsen oraz Zlatko Tripić, a także senegalski napastnik Aliou Coly.




Brawo gawin. Nie ma co owijać w bawełnę i udawać, że nie jesteśmy faworytem, a Molde to wymagający rywal. 11 drużyna ligi norweskiej, czołowi gracze opuścili drużynę, więc naprawdę jesteśmy zdecydowanym faworytem. Oczywiście to piłka nożna, nie ma co lekceważyć rywala, należy zagrać dużo lepiej niż z TNS itd., ale na papierze tak to wygląda.
Obecne Molde jest dużo gorszą ekipą od Rosenborga, więc naprawdę nie bójmy się słów. Legia jest faworytem i z roli faworyta powinna zostać rozliczona.
Nie do końca o to chodziło mi w tym akurat zdaniu
Ale generalnie to zgadzam się, że teraźniejsze Molde jest 'na papierze' drużyną zdecydowanie słabszą niż zeszłoroczny Rosenborg, w przebudowie, bez takich indywidualności.
Jeżeli ich nie przejdziemy, będę potężnie rozczarowany.
- "11 drużyna ligi norweskiej, czołowi gracze opuścili drużynę, więc naprawdę jesteśmy zdecydowanym faworytem. "
A jacyż to czołowi gracze opuścili mistrzowską drużynę, zapytam? Skoro aż taki exodus tam nastąpił to może faktycznie nie są lepsi od "pół amatorów" z TNS'u. No chyba, że to jednak bajka, a jedyny poważy ubytek, wspomniany przez Gawina Vegard Forren wrócił do nich z powrotem. A sam zespół od dawna prezentuje się bardzo solidnie. Jestem pewien, że będzie ciężko, co jednak nie znaczy, że grając na swoim poziomie nie możemy pokonać mistrza Norwegii.
Za dużo chcę nadrobić i przez to czytałem pobieżnie tekst gawina. Nie wiedziałem nic o powrocie gracza Świętych, ale jakie to ma znaczenie jak on od początku roku meczu nie zagrał, a 1 mecz z Legią za 10 dni? A kto odszedł? Do Chin czołowy napastnik Davy Claude Angan, do Holandii reprezentant Norwegii Magnus Wolff Eikrem, powrotne wypożyczenie skończyło się (chyba) Pape Pate Diouf, którego dwa lata wcześniej sprzedali za 2,5 mln euro. O reprezentancie Senegalu nie będę wspominał, bo fakt, że coraz mniej tam grał i sam odszedł, ale jeszcze kilka ubytków pewnie zaliczyli odkąd zdobyli mistrzostwo.
Skoro mnie tak atakujesz to rozumiem, ze ty pilnie śledziłeś ich mecze i na tej podstawie wyrobiłeś sobie opinię, a nie na wyniku sprzed roku? Oczywiście nie patrząc w tabelę, bo 11 miejsce to przypadek, a fakt, że są za Tromso w którym podstawowy skład trzyma sympatyczny (ale wprost ze szpitala - to przenośnia
To mniej więcej tak jakby jakiś fan z innej ligi rok temu bał się Wisły. Melikson jest? Jest. Genkow jest? Jest itd., więc teoretycznie to ta sama drużyna, która ogrywała Fulham i zdobywała mistrzostwo, tylko, że miejsce dalekie w lidze polskiej i gra fatalna. Jeśli mamy się bać 11 drużyny ligi norweskiej to może w ogóle nie wychodźmy na boisko.
Nie tyle atakuje, co chciałbym nieco bardziej rzetelnych informacji. Sorry, rzucić tekst o odejściu czołowych graczy rzucić można zawsze, tylko po co? Tak naprawdę większym problemem był fatalny start o którym napisał Gawin niż obecna dyspozycja. Masz rację pisząc aby nie demonizować rywali, ale umniejszanie ich klasy też nie ma większego sensu.
Norwegowie grają, zespołowo, szybko, ale też bardzo siłowo. Zawsze będzie grało się z nimi ciężko. Jasne, że możemy ich pokonać, ale musimy zagrać bardzo dobre spotkanie, lepsze niż rok temu z Roseborgiem. Czy jesteśmy w stanie? Zobaczymy, na pewno w naszej ekipie zaszło zdecydowanie więcej zmian niż u nich, więc tu przewag bym nie szukał.
@ Garm
Masz rację, strata Claude Angana mogła być dla nich dotkliwa. Co prawda rozłożyli zbywanie bramek na większą liczbę graczy, ale fakt, faktem, stracić bramkostrzelnego napastnika nie jest fajne. Być może stąd te początkowe problemy na starcie ligi. Ostatnie mecze pokazują jednak, że wrócili na swój standardowy poziom.
Sorry, rzucić tekst o odejściu czołowych graczy rzucić można zawsze, tylko po co?
Po co? Bo to prawda? I sorry, ale rzucić takiego tekstu nie można zawsze np. jak czołowi gracze nie opuszczą zespołu to taki tekst będzie nie na miejscu
Nie tyle atakuje, co chciałbym nieco bardziej rzetelnych informacji.
Nie wiem czy czytasz swoje teksty, ale to nie było pytanie o informacje. Kpiące porównanie do TNS (tak jakbym choćby zasugerował, ze to ten poziom), opinia, a wręcz taka pewność, ze to co piszę to bajki. Wiesz, ja nie mam problemów z ostrą oceną moich tekstów czy wiedzy, lubię się spierać nawet ostro, ale wydaje mi się, żeby pisać, że ktoś opowiada bajki to trzeba mieć tego pewność
A wiesz nad czym się zastanawiam teraz? Skoro jeszcze 15 minut temu nie wiedziałeś, że odszedł od nich ich NAJLEPSZY strzelec i (chyba) w ogóle gracz to zachodzę w głowę na jakiej podstawie wygłaszasz pozostałe opinie na temat siły i jakości zespołu, ich solidności i gry? Losujesz z kuli czy jak (żart)
Po pierwsze jak piszesz to nie krzycz, naprawdę nie trzeba. Po drugie ja wyimaginuj sobie (gdzieś to ostatnio czytałem) wiedziałem o odejściu Iworyjczyka, natomiast nie przywiązywałem do tego aż takiej wagi. Bo co by nie mówić, Molde poradziło sobie z tym faktem. Niemniej jednak po wpisie Garma, który uświadomił mi, że taka strata nigdy nie jest miła, przyznaję rację, strata Claude Angan mogła być dotkliwa. Nie zmienia to jednak faktu, że Molde to bardzo mocny rywal jak na ten moment eliminacji i mecz z nimi będzie zaciętym pojedynkiem. Oczywiście, bardzo,a le to bardzo chciałbym się mylić. Niestety moje oczy widzą problemy z jakimi boryka się nasz zespół i słowo fawory jakoś mi do nas nie pasuje.
Choć sam fakt, że to do nas dolosowywano rywala powinien wskazywać na to, że racja jest po Twojej stronie. Oby.
Jedenaste miejsce nie musi odzwierciedlać ich słabości. Myślę że sir Gawin zwraca uwagę na najważniejszy aspekt. Oni mogą się skupić tylko i wyłącznie na walce o puchary. Uratują sezon a i monety troszki przytulą . Taka Wisła w lidze nie istniała ale jak trzeba było zagrać z nami to pokazała swój potencjał. Osobiście nie uważam Legii choćby za lekkiego faworyta w tym dwumeczu. Ot slogany dyspozycja dnia, umiejętnie dobrana taktyka zaangażowanie to zdecyduje.
Po pierwsze jak piszesz to nie krzycz, naprawdę nie trzeba.
Nie użyłem ani jednego wykrzyknika, więc nie rozumiem Twojej uwagi. Najpierw kpisz i lekceważąco pokazujesz domniemaną wyższość w informacjach, a teraz jeszcze taka uwaga? Nie kumam co masz na celu.
Po drugie ja wyimaginuj sobie (gdzieś to ostatnio czytałem) wiedziałem o odejściu Iworyjczyka, natomiast nie przywiązywałem do tego aż takiej wagi
Nie chce być złośliwy, fajnie, ze gdzieś to czytałeś, ale użyłeś zupełnie odwrotnie do zamierzeń. Wyimaginować sobie to znaczy coś ubzdurać, wymyślić, wyobrazić zgodnie ze swoim chciejstwem, więc nie wiem czy to chciałeś przekazać
Ok, więc wiedziałeś o jego odejściu, ale twierdziłeś, że jedyną stratą jest kolega Boruca. O odejściu reprezentanta Norwegii miesiąc temu tez wiedziałeś? Nie brnij, napisałeś co napisałeś i tyle, każdy się może mylić.
mecz z nimi będzie zaciętym pojedynkiem.
To, ze pojedynek może być zacięty o niczym nie świadczy. Nie twierdziłem nigdzie, ze to słaby rywal i ogolimy go 3:0. Nie o tym jest dyskusja (tzn. nie o tym ja pisałem co skontrowałeś), pisałem o faworycie i tak samo jakbyśmy trafili na Lechię Gdańsk to Legia byłaby jednoznacznym faworytem, co nie znaczy, ze dwumecz z gdańskim klubem nie byłby zacięty, nieprawdaż? Ale i tu i tam Legia ma obowiązek wygrać.
@Senator
Myślę że sir Gawin zwraca uwagę na najważniejszy aspekt. Oni mogą się skupić tylko i wyłącznie na walce o puchary. Uratują sezon a i monety troszki przytulą .
Ależ to również nie jest prawda, bo mają zaledwie 2 punkty przewagi nad strefą spadkową. Tam tak jak w każdym normalnym miejscu zwycięstwo daje 3 punkty, więc to zaledwie 1 mecz. Tak więc polemizowałbym czy mogą się skupić jedynie na nas, jest wręcz przeciwnie, to my możemy się skupić jedynie na nich, bo w lidze przy obecnych zasadach 2 porażki to absolutnie nic.
- "Nie użyłem ani jednego wykrzyknika, więc nie rozumiem Twojej uwagi. "
Pisanie w internecie słów wielkimi literami, lub po prostu używając caps locka jest tożsame z krzykiem. Wykrzyknik tu
do niczego nie jest potrzebny. Na tym zakończę, bo do niczego się nie zbliżamy, a w kłótni dla kłótni sensu nie znajduję.
Edit: Wyimaginuj, miało być w formie żartobliwej, w sensie wyobraź, ale faktycznie, jest to raczej forma wytworu fantazji. Choć to ciekawe, bo sama imaginacja to wyobraźnia, wyimaginuj więc powinno być zamienne z wyobraź i tak też tego użyłem. A chyba jednak nie jest... celna uwaga, dzięki.
A tego nie wiedziałem .Ufam bezgranicznie sir Gawinowi a On mi takie numery wycina
Możemy tylko teoretyzować na podstawie znanych nam faktów, czyli przypadku bardzo dobrej drużyny, która praktycznie z dnia na dzień wpadła w potężne tarapaty w rodzimej lidze. Wyobraźcie sobie, ze od nas odchodzą teraz Astiz, Dwaliszwili, Radović i Kosecki, boli? Boli. Ale czy przegrywamy wszystko jak leci? No raczej nie. Jest zatem zagadka.
Najbliżej mi do hipotezy Garma, wyjęcie kilku ogniw z podstawowego składu okazało się zbyt trudne do szybkiego nadrobienia, rozpadł się kolektyw, dobrze funkcjonująca maszynka, nie było komu pociągnąć wózka. Mogą stopniowo wchodzić na coraz wyższy poziom, ale raczej nie na ten sam, co pół roku wstecz. Zwłaszcza, że transfery Molde pokazują, że zbierają oni przede wszystkim zawodników młodych, prawdopodobnie myśląc przyszłościowo, zapewne dając Solskjærowi czas przynajmniej do końca kontraktu (czyli do grudnia 2014). Swoją drogą, u nas trener dwukrotnych mistrzów kraju po czterech z rzędu porażkach w nowym sezonie pewnie już dawno musiałby szukać sobie roboty, a tam? To takie... skandynawskie
O Forrenie pozwoliłem sobie napisać z nazwiska, bo to ciekawy przypadek, jak można kupić kolesia za 4 miliony funtów i za chwilę odesłać go z powrotem?
Co mnie martwi? Istnieje taka możliwość, że ta liga jest po prostu piekielnie wyrównana, stąd natychmiastowe kłopoty Molde po być może nieznacznym tylko obniżeniu poziomu. Istnieje też taka możliwość, że uśredniony poziom tej ligi jest wyższy od ligi polskiej, norweski średniak z powodzeniem walczyłby o czołowe miejsca w Ekstraklasie, a ich kłopoty organizacyjne czy personalne nie zmieniają faktu, ze są tam piłkarze znacznie silniejsi fizycznie i lepiej przygotowani taktycznie niż zwykły kopacz polskiego chowu, przypomnijmy sobie w tym momencie casus słabej w swojej lidze Austrii Wiedeń, która w 2006 pokonała Legię. Molde zapewne będzie chciało nas ograć właśnie siłą i taktyką, jak Rosenborg, my musimy znaleźć na nich sposób piłkarski, bo walka wręcz może skończyć się tak jak roku temu w Trondheim.
Jednak mimo wszystkich powyższych zastrzeżeń i wątpliwości, jeżeli ich nie pokonamy, to, że tak sobie kolokwialnie pozwolę, z czym do ludu. Zwróćcie uwagę, że Rosenborg w tym momencie w Lidze Europy ma duży problem ze szkockim St. Johnstone (0:1 u siebie), a zeszłoroczny wicemistrz i tegoroczny wicelider (czyli forma niby constans) Strømsgodset w ostatniej minucie meczu ledwo uratował u siebie remis 2:2 z Debreczynem. Nie są to wielkie chwile norweskiej piłki.
Moim zdaniem sprawę trzeba załatwić już w pierwszym meczu i tyle.
Rok temu pierwszy mecz przegrał Urban, który nie potrafił zareagować na zmieniającą się sytuację na boisku i nie zastosował taktyki mogącej zredukować zagrożenie płynące z mocnych stron przeciwnika. Rewanż przegrali piłkarze, z których tylko jeden (i to ten, którego już u nas nie ma) pokazał, że nadaje się do gry na tym poziomie. Teraz to jest dla nas najważniejszy dwumecz pucharowy w tym roku. Jeśli wyeliminujemy Norwegów, mamy pewną grupę Ligi Europy. Jeśli trener lub piłkarze powtórzą błędy sprzed roku, będzie to potwierdzeniem, że nadają się tylko na krajowe podwórko.
Brawo !!! Dobrze prawisz !!! Też tak uważam , znaczy się jeśli chodzi o najważniejszy dwumecz. Może się to zmienić i najważniejszym będzie ten następny bo będzie wilka szansa aby po 17 latach, ale tak na dziś najważniejszy ten.
Jaroslaw Fojut @JaroslawFojut
Co do losowania eliminacji do Ligi Mistrzów to uważam, że @LegiaWarszawa pokona Molde jeśli oczywiście spotkają się w następnej rundzie.
Miłe
Czas żebyśmy i my dopilnowali awansu.
Oglądałem mecz Molde i mam mocno mieszane uczucia. Gdybym miał oceniać ich po pierwszej połowie, powiedziałbym, że to dość przeciętny zespół, co prawda na początku strasznie usiedli na Irlandczykach, szybko zdobyli gola, ale potem stanęli, Irlandczycy z dużą łatwością przechodzili przez pomoc Molde, mogli i powinni wyrównać.
W drugiej połowie Norwegowie zaczęli częściej grać piłką, rozgrywać po obwodzie, mecz był nudny jak flaki z olejem, ale awans Molde był już najzupełniej bezpieczny.
Nie byłem pewny jak oni grają w obronie, najbardziej wyglądało mi to na grę trójką obrońców, z Linnesem przesuniętym do pomocy, ale ten Linnes formalnie to grał chyba 'Bereszyńskiego', na środku byli Forren z Hovlandem, Toivio na lewej.
W ataku trzeba uważać na Chukwu, bardzo silny, aktywny, dużo biegający, chociaż chaotyczny. Poza tym cały czas zmieniali się stronami w ataku, właśnie Chukwu, bodaj Moström i Coly, ten ostatni wszedł po przerwie niby na prawe skrzydło, ale bramkę na 2:0 strzelił wbiegając w pole karne z lewej strony po świetnym zgraniu piłki przez Chukwu.
Cały czas zastanawiałem się do jakiej drużyny ich porównać, ale... nie wiem. Po pierwszej połowie pomyślałem, że nawet Ried był lepszy, tam Hinum, Gartler czy Hadzic od razu rzucali się w oczy klasą, ale po drugiej połowie wydaje mi się, że Molde grało dziś na pół gwizdka i jest w zupełnie niezłej formie.
podobno można tu obejrzeć skróty Molde z tegorocznej odsłony ligi i nie tylko. Osobiście jeszcze nie sprawdziłem bo trzeba z proxy się pobawić a na to czasu jeszcze nie miałem.
Mimo wszytko wierzę, że Urban nie będzie kurczowo trzymał się tej jedenastki i na Molde wyjdą rzeczywiście najlepsi.
Stojąc na stanowisku realisty, w przeciwieństwie od optymistów i pesymistów, uznaje za możliwe wszystkie scenariusze: od pogromu Legii po pogrom Molde. O wyniku zawsze zdecydować może też (stronniczy) sędzia lub "wyższe instancje": niesłuszne żółte i czerwone kartki lub ich nieuzasadniony brak, pseudokarne, rzekome spalone lub rzekome niespalone, mówiąc krótko, do wyboru koloru...
Słuszne uwagi, popadanie w skrajności w kreśleniu szans obu stron wydaje się być mało uzasadnione.
Mimo wszystko, skoro wracamy do tego nieszczęsnego Rosenborga z zeszłego roku, podpisałbym się pod stwierdzeniem, że zrobiliśmy od tego czasu krok do przodu jako drużyna, stąd mój optymizm.
Z zainteresowaniem przeczytałem rozmowę z Kibu na temat Molde na warszawa.sport.pl.