A+ A A-

Barometr reprezentacyjny

Euro nierozstrzygnięte, covid się nie skończył, a już trzeba się szykować na Katar! W poniedziałek 7 grudnia poznamy zestaw grup eliminacyjnych do Mistrzostw Świata. Przekonamy się czy niekochany w narodzie Jerzy Brzeczek ma przynajmniej farta w losowaniu rywali. Bez tego zapaść może dopaść kadrę już w marcu, a aktualny selekcjoner na swym stanowisku może nie doczekać czerwca.

FIFA dręczy przewlekłe choróbsko którego objawom notable permanentnie zaprzeczają, a tym razem infekcję trzeba nazwać "petrodolary". Z powodu temperatury, stłuczono termometr i przeniesiono mundial na "zimowy" termin, czyli od 21 listopada do 18 grudnia 2022 roku, a wszystkie spotkania grupowe eliminacji mają zostać rozegrane w przyszłym roku. Z Europy awans wywalczy trzynaście drużyn – zwycięzcy dziesięciu grup oraz trzy drużyny z dwustopniowych baraży. Losowanie grup eliminacyjnych w poniedziałek w Zurychu w trybie zdalnym - objaw dnia dzisiejszego. Oby wtorek był bezobjawowy i bez bólu głowy.

Podział na koszyki podczas losowania grup eliminacyjnych do MŚ 2022
I: Belgia, Francja, Anglia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Chorwacja, Dania, Niemcy, Holandia
II: Szwajcaria, Walia, POLSKA, Szwecja, Austria, Ukraina, Serbia, Turcja, Słowacja, Rumunia
III: Rosja, Węgry, Irlandia, Czechy, Norwegia, Irlandia Północna, Islandia, Szkocja, Grecja, Finlandia
IV: Bośnia i Hercegowina, Słowenia, Czarnogóra, Macedonia Północna, Albania, Bułgaria, Izrael, Białoruś, Gruzja, Luksemburg
V: Armenia, Cypr, Wyspy Owcze, Azerbejdżan, Estonia, Kazachstan, Kosowo, Litwa, Łotwa, Andora
VI: Malta, Mołdawia, Liechtenstein, Gibraltar, San Marino

Terminarz rozgrywek:
1. kolejka: 24-25 marca
2. kolejka: 27-28 marca
3. kolejka: 30-31 marca
4. kolejka: 1-2 września
5. kolejka: 4-5 września
6. kolejka: 7-8 września
7. kolejka: 8-9 października
8. kolejka: 11-12 października
9. kolejka: 11-13 listopada
10. kolejka: 14-16 listopada

Po ogłoszeniach parafialnych, możemy się oddać kwintesencji pitolnictwa czyli spekulacjom. Grupa śmierci jawi się na przykład w ten sposób: właściwie oprócz Chorwacji i Danii to każda ekipa z pierwszego koszyka pozbawia nas złudzeń, plus z trzeciego Rosja Czerczesowa lub Norwegia z Hålandem na kolana przed nami z pewnością nie padną, z czwartego byli "jugole" w zasadzie bez znaczenia którzy, a z piątego jedna z "kaukaskich" ekip. I jedni i drudzy na 99% punkty pourywają, pytanie tylko pozostaje w jakim wymiarze. W takiej grupie szanse na zajęcie pierwszego miejsca wydawałyby się iluzoryczne, a i o drugą lokatę walka jawiłaby się jako bardzo ciężka. Z drugiej strony mocno bym chciał się zrewanżować Duńczykom za to że rozstroili nam dobrze działającą maszynerię Adama Nawałki. Skoro u Chorwatów z prawej strony pomyka Juranović to już mi się tak bardzo straszni nie wydają, gdyby do jednej z tych drużyn dodać Irlandczyków z Północy lub Finów i skład grupy uzupełnić na ten przykład o Luksemburg, Łotwę i San Marino to wówczas Biało-czerwonych w eliminacjach do mundialu uznałbym za w czepku urodzonych.

Druga refleksja. Obojętnie z kim staniemy w szranki, to na marcową turę eliminacyjną kadrę już powinniśmy mieć wyselekcjonowaną, przygotowaną. Kręgosłup pierwszej jedenastki w głowie Jerzego Brzęczka z pewnością istnieje, ale pojawiają się też znaki zapytania. Na wielu stronach w necie są już rozsyłane powołania do kadry na Euro, według mnie zdecydowanie za wcześnie. Z formą, dyspozycją piłkarską i ze stanem zdrowia kadrowiczów w marcu, też w zasadzie nie wiadomo jak to będzie wyglądać. Repry na przyszłość bym zatem nie powoływał, ale o hierarchię wśród kadrowiczów "na dziś" na grudzień 2020 już pokusić się można. Będzie można określić czy i jak stan kadry się zmieni w marcu i w czerwcu przyszłego roku. Zatem rozpocznijmy swoisty "barometr reprezentacyjny".

Jeżeli rotacja wśród bramkarzy ma służyć utrzymaniu Fabiana pod bronią, bez niej pan Łukasz z kadry już by zrezygnował, to wówczas dla tych bramkarskich roszad byłbym wyrozumiały. W rywalizacji o pozycję trzeciego, wybrałbym tego bardziej rozwojowego, młodszego czyli Drągowskiego, ale na dziś covid zepchnął go na pozycję numer cztery, a Skorupski nie zaprzepaścił swojej szansy.
Bramkarze:
1.Szczęsny
2.Fabiański
3.Skorupski

Na prawej stronie obrony przyznaję że dla mnie zdecydowanym pewniakiem był Bartosz Bereszyński, tyle tylko że u Jerzego Brzęczka hierarchia wydaje się odwrotna i trzeba przyznać że Tomasz Kędziora go nie zawodził. Jako żołnierz, rzetelny, oddany powierzonym funkcjom się sprawdza, choć "prochu nie wymyśli" i o porównaniach do Łukasza Piszczka mowy być nie może. Obym zmienił zdanie po ewentualnych występach pana Tomasza wiosną w Serie A i w AS Roma. Subiektywnie bardzo kibicuję rozwojowi talentu Roberta Gumnego w Augsburgu, choć mam też i spore obawy, żeby nie było "powtórki z rozrywki" z Milika, Kapustki, Kownackiego, którzy od Bundesligi w pierwszym podejściu się odbili.
Prawy obrońca:
1.Kędziora
2.Bereszyński

Na środku defensywy pewniacy obecnej repry czyli Kamil Glik z Janem Bednarkiem. Miano ich zmiennika chyba wywalczył i potwierdził swoją grą Sebastian Walukiewicz, w odróżnieniu od Pawła Bochniewicza, niestety odpadł również nasz doświadczony Jędza i niestety raczej słusznie, a do walki o pozycję czwartego być może włączą się Michał Helik lub Paweł Dawidowicz. Pewniakiem do kadry i jako obrońca byłby Krystian Bielik, ale wpierw musi wywalczyć powtórnie sobie miejsce w klubowej jedenastce.
1.Glik
2.Bednarek
3.Walukiewicz
4. ............ (wakat)
5.Bochniewicz / Helik / Dawidowicz

Lewa flanka obrony to chyba najbardziej kontrowersyjna pozycja za której obsadzanie spadała na selekcjonera największa krytyka. O ile rozumiałem trenera gdy powierzał zadania obronne po tej stronie Bartkowi Bereszyńskiemu (moim zdaniem nie mamy lepiej grającego w destrukcji lewonożnego zawodnika) to nie podzielam uznania pana Jerzego dla Arka Recy. No cóż, jak Włosi go nie nauczą gry w własnej strefie obronnej to nikt go nie nauczy. Ewidentne braki w tym zakresie mają i doświadczony Maciek Rybus i perspektywiczny Tymek Puchacz ale obu cenię bardziej od gracza Crotone. Odmiennego zdania pozostaje jednak Jerzy Brzęczek.
1. ............ (wakat)
2. Reca
3. Rybus

Defensywny środkowy pomocnik - tak jak nieustannie jesienią wzbudzał w reprezentacji swoją grą wątpliwości, tak i nieustannie chyba stanowi jej kręgosłup czyli Grzegorz Krychowiak. Przyznaję że określenie "sierżant Garcia" uznaję obecnie za adekwatne i mam nadzieję że zimowy okres przygotowawczy zmieni i wizerunek i dyspozycję pana Grzegorza. Jako "libero" linii pomocy Krycha posiada jeszcze ten walor, że może wchodzić w linie obrony i nie traci tam głowy, stanowiąc tym samym atut w rozwiązaniach taktycznych. Pod tym względem alternatywą może być jedynie Krystian Bielik, ale póki co jest to alternatywa hipotetyczna do zrealizowania przy dobrej reaktywacji Krystiana w Championship. Być może niespełniona reprezentacyjna wielka nadzieja Matiego Borka czyli Paweł Dawidowicz mógłby jeszcze posłużyć za rozwiązanie pod tym kątem, ale i tu potrzebna jest stabilna, dobra gra na poziomie Serie A. Piłkarzem o innej charakterystyce jest Jacek Góralski, odkurzacz z bateryjką z reklamy w miejscu nie do zacytowania. Niestety za "grzałkę" i przemotywowanie w meczu z Włochami jak dla mnie wielki podpadziocha. Jeżeli wszyscy wokół trąbią, że piłkarz stanowi minę, która w każdym momencie może eksplodować i piłkarz świadomy takich opinii wpuszczony na murawę ją potwierdza, to jak to nazwać? I jak wiązać z kimś takim jakiekolwiek nadzieje?
1.Krychowiak
2.Góralski

Ofensywny środkowy pomocnik - czy może być w Polsce większy spór niż pomiędzy zwolennikiem partii rządzącej, a stojącym wobec niej w opozycji? Chyba tylko pozycja Piotra Zielińskiego w reprezentacyjnej jedenastce wywołuje równie gorące antagonizmy. Ponieważ zapisałem się do partii "proZielek", liczę że z piłkarza o największym potencjale w polskim futbolu Jerzy Brzęczek nie zrezygnuje. Czy jestem pewien że ten potencjał zostanie zrealizowany, tego dowodzić już nie mogę. W każdym razie pozycja "półlewego środkowego pomocnika" skoro sam zawodnik się tak definiuje w optymalnej dla siebie roli powinna być mu przypisana. Jako "półprawa druga ósemka" w takim układzie może funkcjonować Mateusz Klich lub jeden z nowopozyskanych zawodników Brighton czyli Jakub Moder lub Michał Karbownik, ten drugi mógłby pełnić podobną rolę jak w klubie, a w Piotrze Zielińskim mógłby znaleźć lepsze uzupełnienie niż w Gwilii. Z roli żołnierza do specjalnych poruczeń w linii pomocy mógłby również się doskonale wywiązywać Karol Linetty, oby tylko nie był ustawiany na "dziesiątce" za plecami napastnika, bo taki układ absolutnie został zweryfikowany negatywnie.
1.Zieliński
2.Klich
3.Moder
4.Linetty

Skrzydłowi - czy bez regularnej gry w klubie można być powoływanym na ważne, istotne mecze reprezentacji? Jeżeli odpowiedź jest negatywna to Kamila Grosickiego w grudniowej kadrze anno domini 2020 być nie powinno. Pozostaje nadzieja że do połowy marca sytuacja się odmieni. Kto może pełnić rolę "pędziwiatra" w zastępstwie? Kamil Jóźwiak pokazał plecy holenderskiej defensywie zatem można go rozpatrywać jako dzierżącego palmę pierwszeństwa na takiej pozycji, oby klubowe perypetie tej sytuacji nie skomplikowały. Przemek Płacheta wydaje się sporym "Victorem" jesiennych gier, jeżeli utrzyma progres przyszły rok również pod kątem reprezentacji może należeć do niego. Typem skrzydłowego schodzącego do środka może być Sebastian Szymański niestety w reprze jesienią zaliczył ewidentny zjazd formy, pozostaje sądzić że genezą tego stanu były perypetie zdrowotne, a awizowana operacja i przepracowany solidnie zimowy okres przygotowawczy przywrócą pełnoprawnie Sebka do wyjściowej jedenastki. Na ofensywnej bocznej flance debiutował u Brzęczka Michał Karbownik i nie można mówić o zawodzie, w tym przypadku charakterystyką gry przypominałby nieco Szymańskiego, również ciągnęłoby go do środka. Atutem obu jest przy tym niezła gra w pressingu. Niestety problemy zdrowotne uniemożliwiły weryfikację umiejętności Jakuba Kamińskiego. Przemysław Frankowski i Damian Kądzior wydaje się, że póki co wypadli z orbity zainteresowań selekcjonera.
1.Jóźwiak
2.Płacheta
3.Karbownik
4.Szymański

Napastnicy - Jerzy Brzęczek zdeklarował się wobec trzech pewniaków, choć sytuacja jednego z nich jest analogiczna do Kamila Grosickiego. Gdyby Arek Milik w marcu ciągle przynależał do neapolitańskiego "klubu Kokosa" kogo w zamian by należało uwzględnić z napadziorów? Mogą być rozważani Klimala i Świderski, gdyby jednak do 24 marca Bartosz Białek strzelił jeszcze kilka bramek dla Wolfsburga w Bundeslidze mógłby wyprzedzić w hierarchii nieco starszych kolegów.
1.Lewandowski
2.Piątek

Tym sposobem 23-osobowa kadra Biało-czerwonych z grudnia obecnego roku wyglądałaby następująco: Szczęsny, Fabiański, Skorupski, Kędziora, Bereszyński, Glik, Bednarek, Walukiewicz, Bochniewicz, Reca, Rybus, Krychowiak, Góralski, Zieliński, Klich, Moder, Linetty, Jóźwiak, Płacheta, Karbownik, Szymański, Lewandowski, Piątek.

Brakuje w niej trzech pewniaków: Grosicki, Milik, Bielik, którzy, o ile powrócą do regularnej gry w klubach, to i w marcu przyszłego roku otrzymają powołania. Bielik hipotetycznie zastąpiłby Bochniewicza, ale kogo "wyrzucą" z dwudziestki trójki Grosicki z Milikiem? Wydaje się również że jedenastka wystawiona w listopadzie przeciwko Holendrom jest pierwszym zestawem Biało-czerwonych "na dziś" według Jerzego Brzęczka. Gwoli przypomnienia: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Arkadiusz Reca – Przemysław Płacheta, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Piotr Zieliński, Kamil Józwiak – Robert Lewandowski.

Czy to jest faktycznie najmocniejsze nasze zestawienie i czego powinniśmy w związku z tym oczekiwać, gdzie tkwią alternatywy i czy można personalnie siłę tego składu zwiększyć? Przekonamy się również czy i jak kadra personalnie zmieni się w marcu, a jak w czerwcu? Czy w ostatniej chwili ktoś wskoczy, a kto wypadnie z ekipy na Euro. Wypada również przestrzec, że w marcu już raz zdarzyło nam się pogrzebać szanse na awans do finałów Mistrzostw Świata przegrywając na Narodowym w Warszawie z Ukrainą 1:3 w 2013 roku. Tych wiosennych meczów w najmniejszym stopniu nie wolno zlekceważyć.

Dyskusja (19)
1poniedziałek, 07, grudnia 2020 12:29
xxx
Według mnie wśród wymienionych kandydatów do kadry brakuje Buksy, który podobno bardzo dobrze wygląda i Wszołka, który moim zdaniem śmiało może konkurować o miejsce z Płachetą i Kądziorem.
2poniedziałek, 07, grudnia 2020 14:38
iocosus
Ograniczyłem się do kadry 23-osobowej, ponieważ o ile covid nie wymusi zmian to tylu piłkarzy pojedzie na Euro. Zatem o ile jest rywalizacja o pierwszą jedenastkę to również i o kadrę z konkretnym progiem liczbowym. Jeżeli ktoś dojdzie, to równocześnie z kogoś trzeba będzie zrezygnować i to jest również zajmujące. 
Na przykład , skoro czytam takiego newsa: "Od początku grudnia Krystian Bielik występuje już regularnie w pierwszym składzie. Najpierw zagrał 90 minut meczu Championship z Coventry, a następnie rozegrał całe spotkanie przeciwko Millwall. Szczególnie udany dla piłkarza okazał się drugi mecz – piłkarz wygrał większość pojedynków z rywalami, zaliczył skuteczny drybling, a jego długie podania trafiały do kolegów z zespołu. Poza tym był jednym z najbardziej aktywnych i zaangażowanych piłkarzy drużyny. Jego postawa w środku pola przyczyniła się do zwycięstwa jego zespołu 1:0. Postawa reprezentanta Polski nie umknęła uwadze kibicom Derby County. Krystian Bielik wyraźnie wygrał głosowanie na najlepszego piłkarza meczu, zdobywając 52% głosów. Warto również dodać, że trzecie miejsce zajął inny Polak, Kamil Jóźwiak (18%)." - to na własny pitolniczy użytek tak sobie koncypuję, że o ile w Derby z jego formą nic się nie zmieni to z miejsca wskakuje do kadry zamiast Bochniewicza, a przy tym ponieważ Krystiana można wykorzystać i w pomocy, dla mnie na kluczowej pozycji defensywnego pomocnika, to mogę się zadumać czy Brzęczek wówczas nie zrezygnuje z Góralskiego lub z Linettego. Będzie musiał się kogoś pozbyć z kadry, żeby choćby uwzględnić w niej Milika z Grosickim.
Odnośnie samego Buksy to nie sądzę żeby zaistniał na kadrze w przyszłym roku. Przemek Frankowski w ostatnim Foot trucku przyznał że Brzeczek doradzał mu zmianę kraju w kontekście przydatności do repry, a ich status pod tym względem jest wspólny z Buksą.
Subiektywnie to liczę na to że kadra nie jest jeszcze zamknięta. Jeżeli choćby Kapustka będzie lepiej grał w klubie niż Karbownik to dlaczego przed nim zatrzasnąć drzwi. Z kolei jeżeli Modera zimą Brighton już wyjmie z Lecha, a on jednak się nie przebije do pierwszego klubowego składu, to przecież powoływać go wówczas nie ma sensu. Odnośnie Wszołka to pominę klubową sympatię i zgrzeszę bo wpierw wolałbym zweryfikować zdrowego Jakuba Kamińskiego. W kadrze gdybym miał wybierać to postawiłbym również na Michała Karbownika niż na pana Pawła, ze względu na uniwersalność młokosa. Ale znów decydująca będzie forma od lutego do maja. Przy tym bardzo się cieszę że Michał zostaje w Legii do czerwca, jakoś nie mam przekonania, że on w tym Brighton zaistnieje, zdecydowanie na robienie progresu wolałbym Włochy, Hiszpanię, Niemcy, Holandię, Belgię. 

Tak w ogóle to "moja" kadra różniłaby się trochę od tej "brzęczkowej", choćby Arka Recy by w niej zabrakło.
3poniedziałek, 07, grudnia 2020 17:55
xxx
Jak już sobie tak pitolimy, to jestem zdania, że Bielik jest zdecydowanie lepszy od wszystkich wymienionych (Bochniewicz, Helik, Dawidowicz) bo jako obrońca nie jest gorszy i do tego jest bardziej uniwersalny, bo potrafi zagrać na 6-ce.
Wszołek oprócz tego, że jest wybiegany, rzadko traci piłkę i do tego nieźle się odnajduje w polu karnym przy wrzutkach, co lubimy robić.
Karbownik ma chyba najmniejsze szanse, bo mam wrażenie, że jeszcze się nie wykluł jako zawodnik w sensie pozycji na boisku. W środku raczej nie ma szans.
Kapustka też chyba poczeka, bo jest Zieliński i Klich.
Generalnie w kadrze mamy mniejszy problem kadrowy, niż oczekiwałem kilka lat temu, ale wciąż jestesmy średniakiem europejskim.
4poniedziałek, 07, grudnia 2020 19:01
iocosus
Aktualizacja
Wyniki losowania el. MŚ w Katarze:
Grupa A: Portugalia, Serbia, Irlandia, Luksemburg, Azerbejdżan
Grupa B: Hiszpania, Szwecja, Grecja, Gruzja, Kosowo
Grupa C: Włochy, Szwajcaria, Irlandia Północna, Bułgaria, Litwa
Grupa D: Francja, Ukraina, Finlandia, Bośnia i Hercegowina, Kazachstan
Grupa E: Belgia, Walia, Czechy, Białoruś, Estonia
Grupa F: Dania, Austria, Szkocja, Izrael, Wyspy Owcze, Mołdawia
Grupa G: Holandia, Turcja, Norwegia, Czarnogóra, Łotwa, Gibraltar
Grupa H: Chorwacja, Słowacja, Rosja, Słowenia, Cypr, Malta
Grupa I: Anglia, Polska, Węgry, Albania, Andora, San Marino
Grupa J: Niemcy, Rumunia, Islandia, Macedonia Północna, Armenia, Liechtenstein

Wszystko jasne! Na gorąco, moim zdaniem, Angole poza naszym zasięgiem, gramy o baraże i w tych konfrontacjach nie jesteśmy większym faworytem aniżeli w eliminacjach do WM2010.
5poniedziałek, 07, grudnia 2020 21:00
Senator
Pełna zgoda też nie widzę szans z Anglią.
Węgry są wyraźnie na fali wynoszącej, no ale chyba na drugie miejsce w grupie my mamy 80% szans .
6wtorek, 08, grudnia 2020 08:41
iocosus
Zbigniew Boniek w Kanale Sportowym otwarcie stwierdził, że zajecie gorszego miejsca niż drugie będzie porażką naszej piłki i jest to jasne postawienie sprawy, na papierze i z Węgrami i z Albanią będziemy faworytami, ale gdzieś tam jeszcze dodał, że z obu tymi reprezentacjami możemy pogubić punkty i to jest również prawda. Akurat w tym aspekcie wydaje się że z prezesem PZPN wypada się zgodzić, choć obecnie uważam i utwierdzam się w opinii, że wybierając Brzęczka na selekcjonera popełnił największy z możliwych błędów. Nie dlatego, że Jerzy Brzęczek jest niekompetentny, niedouczony, za mało pojętny itp. itd. według mnie to bzdury, tylko że potrzebowaliśmy trenera, który w szatni Biało-czerwonych będzie oliwą na wzburzonych falach, znajdzie z piłkarzami wspólny język, utrzyma hierarchię grupową w oparciu o przywództwo Roberta Lewandowskiego i z nim jako liderem - jeżeli nie najlepszym to jednym z najlepszych obecnie graczy na świecie - będzie budował "team spirit" tej selekcjonowanej przez siebie grupy. Wydawało się to oczywistym, tyle tylko że Jerzy Brzęczek tego nie uczynił, nie ze względu na brak wiedzy, kompetencji trenerskich, umiejętności, ale ze względu na własne powiazania rodzinne i chyba również przez własne kompleksy - "niekochanego", niedocenianego trenera. 
Dlatego jestem sceptykiem, pocieszam się tym, że wbrew temu co powyżej, to jednak na Euro awansowaliśmy, piłka bywa irracjonalna, zależności międzyludzkie są nieprzewidywalne czasami w odniesieniu do wywoływanego efektu. 
7wtorek, 08, grudnia 2020 11:45
xxx
Iocosus poruszył bardzo istotną stronę kompetencji trenera. Chodzi o jego stronę mentalną i zdolności przywódcze. Najczęściej jest aspekt znikający za rozkminami o taktyce a przecież to są sprawy ze sobą połączone. Żeby skutecznie stosować taktykę na boisku, trener musi być uznany przez zawodników za przywódcę, czyli mieć posłuch.
Czy łatwo jest być przywódcą, czy do tego wystarczy rozdzielanie zadań na boisku i rysowanie wielokątów w które maja się ustawiać zawodnicy? Według mnie nie.
Każdy zespół a już szczególnie reprezentacja, to mieszanina róznych osobowości, ambicji, megalomanii, nie wyłączając trenera. To trener ma mieć największą samoświadomość, czyli kontrolę nad tym co w nim samym racjonalne a co emocjonalne, żeby umiał odróżnić osobiste sympatie od korzyści dla zespołu.
Czy można to zadanie powierzać zawodnikowi? Myślę że tak ale w ograniczonym zakresie. Piszę to w kontekście "przywództwa" Lewandowskiego w zespole. Mnie się wydaje, że Lewandowski może być liderem z racji swojej pozycji w światowej piłce i oczywiście umiejętności, ale bycie liderem nie jest moim zdaniem tożsame z byciem przywódcą.
Jest pewnie kilku zawodników w kadrze, którzy szanują i doceniają osiągnięcia sportowe Lewego, ale nie lubią go jako człowieka a może nawet odczuwają skrywaną zawiść z powodu udanej kariery. Oni mając tą samoświadomość mogą zaakceptować fakt, że Lewy jest liderem, ale nie zgodzą się na to żeby rządził. To musi robić trener. To trener musi trafić do głów WSZYSTKICH zawodników. Czy może mieć swoich "pułkowników"? Nawet powinien. Powinien mieć lidera w każdej formacji, który jak dowódca ma polu bitwy decyduje o tym, czy strategia generała będzie miał większe, czy mniejsze szanse powodzenia. A więc ci liderzy powinni się czuć docenieni.
Jednoosobowe przywództwo na boisku kończy się źle, tak jak w Barcelonie, gdzie podobno Messi decydował kto gra a kto nie.
My Lewego znamy z boiska oraz z wykreowanego obrazu medialnego, który jest od dawna kreowany przy wspólpracy ze specami od kreowania wizerunku medialnego a więc nie wiemy dokładnie co się naprawdę roi w głowie Lewego.
8wtorek, 08, grudnia 2020 13:00
xxx
Temat jest na tyle obszerny, że napisano tym wiele książek. Je tylko chcę zasygnalizować, że zanim zostanie się trenerem (szefem) zbiera się w życiu cały bagaż doświadczeń, tych dobrych i tych złych, które kształtują osobowość. Bo trener to nie tylko zbiór wiedzy o taktyce, ale przede wszystkim osobowość z jej silnymi i słabymi stronami.
Trenera Brzęczka też życie kształtowało od momentu narodzin. Podobno pochodził z biednej rodziny, ale wyrwał się z biedy. Nie wiadomo co wywarło na nim większe piętno, dolegliwość biedy i wynikające z tego upokorzenia, wpływające na niską samoocenę, czy fakt że znalazł w sobie siły żeby się z niej wyrwać, podnosząc samoocenę.
Podkreślam ten pozornie odległy od piłki fakt (domysły), bo wiele razy spotykałem w swoim życiu ludzi, którzy mimo sukcesu w życiu, nie mogli się wyzbyć poczucia niższości i kompleksów powstałych w dzieciństwie czy młodości, kiedy emocje kształtują nas najmocniej.
Bardzo często decyzje w dorosłym życiu są obciążone tymi doświadczeniami. A bycie przywódcą daje bardzo wiele okazji, żeby słabości albo kompleksy wzięły górę, powodując irracjonalny strach albo nieuzasadnioną brawurę, żeby sobie i innym coś udowodnić.
Nie wiem jaki jest Brzęczek, ale fakty z jego życia świadczą raczej o tym, że jest właściwie zbilansowany emocjonalnie. Był niekwestionowanym kapitanem w reprezentacji olimpijskiej, co świadczy o postrzeganiu go przez kolegów i trenerów jako osoby godnej zaufania i podobno nie zawodził.
Dzisiaj jest pod wyjątkowym obstrzałem, bo naszym ulubionym sportem narodowym jest bicie po głowie tego, kto wyrósł ponad przeciętność, czy to z racji zajmowanego stanowiska, czy swoich osiągnięć. Są dziesiątki dziennikarzy, którzy z niewiadomych powodów przypisują sobie eksperckie kompetencje. Czy któryś z nich się sprawdził w realnym działaniu. Jest wielu trenerów, którzy w przeszłości wygrali kilka meczów, niekiedy nawet w niezłym stylu, ale większość ich kariery to nic szczególnego a dzisiaj występują w roli nieomylnych.
Kiedyś piłkarze łoili wódę i zarywali noce a słabą formę tłumaczyli "błędami w przygotowaniach" i "zajechaniu" treningami. Dzisiaj się chwalą w swoich wspomnieniach, że dawniej to byli piłkarscy tytani, którzy pili, palili i grali a teraz to same popierdułki, bo nie strzelił i nie wybronił.
Ja pamietam tych wszystkich herosów jak pudłowali, kiksowali i człapali.
Nie dajmy się zwariować, tym opowieściom.
Media żyją z sensacji, emocji i "problemów" więc je tworzą. Najpierw windują oczekiwania, bo dają emocje a potem wpadają w histeryczne drgawki, bo ktos nie spełnił oczekiwań. A fakt czy te oczekiwania są racjonalne nikogo nie zajmuje, bo publika też uwielbia obietnice a potem taczanie w smole i piórach, tych którzy chociaż niczego nie obiecywali nie spełnili cudzych obietnic.
Ludzie jak ślimaki, zostawiają za sobą ślad w życiu. Jak słuchacie tych wszystkich "ekspertów", to zadajcie sobie proste pytanie, dlaczego oni nie robili tego o czym dzisiaj mówią?
9wtorek, 08, grudnia 2020 19:46
iocosus
Aktualizacja
Terminarz meczów reprezentacji Polski w eliminacjach MŚ:
25 marca 2021: Węgry - Polska
28 marca 2021: Polska - Andora
31 marca 2021: Anglia - Polska
2 września 2021: Polska - Albania
5 września 2021: San Marino - Polska
8 września 2021: Polska - Anglia
9 października 2021: Polska - San Marino
12 października 2021: Albania - Polska
12 listopada 2021: Andora - Polska
15 listopada 2021: Polska - Węgry

Ooooo! Marzec może być ciężki dla Brzęczka. Obyśmy 15 listopada grali o drugie miejsce w grupie.
10środa, 09, grudnia 2020 04:49
a-c10
@ Iocosus:

Przykro mi, Iocosusie, że tak bezceremonialnie spuszczam powietrze z kół Twoim rozważaniom, ale póki co dla mnie to wszystko takie wróżenie z fusów. OK., na papierze sprawa wygląda względnie prosto, a rozkład szans na awans przebiega mniej/więcej zgodnie z „koszykami pochodzenia”. Ergo pierwsze miejsce i bezpośrednia kwalifikacja zarezerwowane dla Anglików, my z dużymi szansami na baraże, Węgrzy z mniejszymi, Albańczycy raczej bez szans na cokolwiek. O Andorze i San Marino w ogóle nie wspominam, bo choć ich bezpośrednia rywalizacja zapowiada się naprawdę pasjonującoWink tak już urwanie przez którąś z tych ekip punktów komukolwiek poza sobą nawzajem trzeba będzie traktować w kategoriach sensacji.

Tyle tylko, że w tej chwili to moglibyśmy sobie ów papier na gwoździu w wychodku powiesić, może tam by się do czego nadał. Nawet w normalnych czasach prorokowanie formy reprezentacji Polski z tak dużym wyprzedzeniem obarczone jest potężnym ryzykiem. A przecież obecne czasy normalne nie są, o nie! Funkcjonujemy w realiach pandemii. Trzy i pół miesiąca temu wynik*kilku tysięcy zakażeń covidem dziennie uznalibyśmy za niemalże apokaliptyczny. Dziś wydaje się on nieść nadzieję. A co będzie za kolejne trzy i pół miesiąca? Ktoś wie…? A tak, jasne. Idzie szczepionka. Pożywiom, uwid’im, jak to nasi wschodni sąsiedzi mawiają. Już raz słyszałem, że wirusa w zasadzie pokonaliśmy. Jakoś w lipcu. Stąd też absolutnie bym się nie zakładał o to, kto zostanie (i będzie mógł zostać) powołany na marcowe mecze. Ba, wcale bym się nie zdziwił, gdyby w ogóle nie doszły one do skutku.

A nawet jeśli dojdą, będą to pierwsze eliminacje toczone (no, przynajmniej w dużej mierze) w formule trój-, a nie dwumeczów. Jak poszczególne reprezentacje to zniosą? No cóż, jawi mi się to jako kolejna zagwozdka.

Czyli dokładnie tak samo, jak to, czego możemy się po naszej kadrze spodziewać. Mecz z Węgrami zaplanowano na 25. marca 2021. Nawet zakładając, że to spotkanie się w rzeczy samej odbędzie, minie wówczas prawie półtora roku od naszej poprzedniej gry o poważną stawkę (13.10.19., Warszawa, Polska-Macedonia Płn. 2:0). Następne dziesięć meczów Biało-Czerwonych to były de facto sparringi (nawet jeśli de iure tylko dwa). Koledzy Kibic60 oraz xxx mogą sobie do woli wypisywać peany na cześć żądzy zwycięstwa w każdym starciu. Spoczko, to się nawet miło czyta. To samo mogą również podkreślać nasi kadrowicze. Że to niby narodowe barwy i koszulka z orzełkiem (kurwa, jak na nie cierpię tego określenia…) i Mazurek, i w ogóle. Gołym okiem jednak widać, że ich determinacja w meczach o realnym znaczeniu jest większa, niźli w grach towarzyskich, bądź w jakiejś śmieszno-żałosnej LN. Co i zresztą bardzo dobrze.

Kalendarz? A jakie on niby ma znaczenie? No dobra, powiedzmy że istnieje szansa na to, że w związku z covidem wyjazdowe mecze z Węgrami i Anglią zagramy przy (prawie) pustych trybunach, a jesienią tych samych rywali podejmiemy na wypakowanym SN. To chyba dla nas lepiej, nieprawdaż?Wink A nawet, jeśli nie, to przecież rozgrywki toczą się systemem kołowym. Tak czy siak, z każdym trzeba zagrać raz u siebie i raz w gościach. Co za różnica kiedy gdzie?

W kwestii trenera jeszcze: Iocosusie, przecież to są mity. O team spirit nasłuchałem się – i Ty, jak mniemam, nie inaczej – bez mała osiemnaście lat temu, kiedy to chłopcy-engelowcy jechali do Azji po medal MŚ. Och, ach i ych nawet, jakże oni się koffali! A potem raz wpierdol, drugi raz wpierdol i hamburger na deser. Wybacz, mnie się zawsze pośród tych wszystkich teamspiritów, atmosfer, hierarchii i innych Szalenie Istotnych Rzeczy kołacze po głowie takie natrętne pytanie: a nie można by tak po prostu grać w piłkę…?

* o metodologii testowania i innych kwestiach politycznych nie chce mi się gadać.
11środa, 09, grudnia 2020 11:57
xxx
ac-10
"Koledzy Kibic60 oraz xxx mogą sobie do woli wypisywać peany na cześć żądzy zwycięstwa w każdym starciu."

Trochę spłycasz i przekręcasz, wyrywając z kontekstu. Moje i kibica60 podkreślanie strony emocjonalnej sportu, było przeciwwagą dla opisu Zbyszka, który przedstawił myślenie zawodników na poziomie "kalkulatora". Napisałem, że strona emocjonalna jest RÓWNIEŻ a nie WYŁĄCZNIE ważna.
Żeby coś zrozumieć, to trzeba dostrzec złożoność zjawiska.
Jak wiadomo kubki smakowe rozróżniają cztery smaki (słodki, kwaśny, słony i gorzki) niedawno dołączono piąty (umami) a za całą resztę wrażeń smakowych odpowiada powonienie.
Otóż jeśli ktoś posługujący się wyłącznie smakiem chce być recenzentem kulinarnym, to z pewnością opisze tylko ułamek możliwych doznań.
Jest ogromne parcie na upraszczanie opisów wszystkiego. Może daje to poczucie zrozumienia zjawisk, ale z całą pewnością nie jest ich zrozumieniem.
Pewnie pojawi się zarzut, że ja uważam że rozumiem wszystko. To nie prawda, ja tylko próbuję zrozumieć, ale żeby to robić trzeba najpierw dostrzec. A więc próbuję.
12środa, 09, grudnia 2020 13:13
iocosus
Abiceleste skoro Ty spuszczasz powietrze, to ja zaczynam pompować, ponieważ bardzo lubię te momenty, w których mogę się z tobą nie zgadzać. Podobnie zresztą jak z Gawinem lub z Senatorem, po prostu wiem, że skoro będę miał odmienne zdanie to głowy mi nie urwiecie, nie zakopiecie żywcem, jakiegoś focha na zabój nie rzucicie, a gdybyśmy w tych naszych polemikach nawet się ugotowali, to po jakimś czasie ostygniemy. No i wiem, że jeżeli Ac-10 lub Senator według mnie nawet w czymś tam błądzi, to znaczy pieprzy głupoty, to nie są to większe głupstwa od tych co sobie potencjalnie roi w głowie iocosus i coś tam analogicznie bajdurzy i pieprzy i przy takim założeniu może nawet czasem z tego naszego wspólnego pitolenia a nuż coś pozytywnego wyniknie. Postrzeganie, rozpracowywanie tematu z różnych, odmiennych perspektyw jest fajne, wręcz pożądane.

Zatem,  zacznijmy od końca i tego galonu czy też innej miary "tim spirytu", czy ma on znaczenie, czy też nie? Przyjmijmy takie hipotetyczne założenie, do czarnej elki zgłosił się sponsor, funduje nam imprezkę integracyjną, popitkę zacną, wyżerkę smaczną, a przy tym gry i zabawy z znaczącą nagrodą. No i tenże nasz dobrodziej podzielił pitolników na zespoły dajmy na to trzyosobowe, w jednym znaleźli się akurat Senator, Albiceleste i iocosus, a w drugim na ten przykład: Dalkub, Kibic60 i ... Mort. Nagroda na tyle znacząca, że wszyscy w tych grach i zabawach będziemy chcieli ją zdobyć i zakładam że w danych konkurencjach indywidualne zdolności, umiejętności, wiedza Dalkuba, Kibica60 i Morta będą większe niż tym czym dysponują obwiesie miary iocosusa, Senatora i Albiceleste, ale konkursy będą zespołowe i żeby w nich wygrać niezbędna będzie trójkowa współpraca. Kto będzie faworytem i komu przyznamy większe szanse. Przyjmijmy, że imprezka integracyjna będzie miała miejsce w Sopocie, a pierwszym zadaniem będzie dojazd na nią z Warszawy na wybrzeże każdej trójki w jednym samochodzie. Dla iocosusa taka wspólna podróż nad morze byłaby frajdą, żadnym problemem, czy to samo napisaliby Kibic60 z Dalkubem skazani na własne towarzystwo przez kilka godzin? Dojechaliby żywi do tego Sopotu? Albiceleste jeżeli tylko Senator by nas zdyscyplinował żebyśmy browca lub innych napitków nie nadużyli w tych grach i zabawach, to wygraną nad Kibicem60 do spółki z Dalkubem i Mortem mamy w kieszeni! Zatem niebezpieczeństwo w tim spirycie istnieje, czyha i drzemie, nie wolno mu pofolgować, ale lepiej nim dysponować, niż być go pozbawionym. 

Druga kwestia - terminarz. Jak sam zauważasz jesienią dla nas kibiców lepiej grać na wypakowanym SN, dla kasy PZPN to również korzyść, ale postawię tezę, w której obecny terminarz jest bardzo niekorzystny dla jednej osoby. Otóż jeżeli w marcu w eliminacjach do Mistrzostw Świata w tym tryptyku meczowym zdobędziemy tylko trzy punkty, to moim zdaniem Zbigniew Boniek zwolni Jerzego Brzęczka i powoła na jego miejsce jakiegoś "strażaka". Oby moja teza nie była weryfikowana, zakładam że w Budapeszcie osiągniemy przynajmniej remis, a to już moją pesymistyczną dla Jerzego Brzeczka tezę zdezaktualizuje, ale jeżeli przegramy to pod naporem mediów Zibi się ugnie. To jedyny w miarę rozsądny moment na taką roszadę o ile Biało-czerwoni zawalą wiosną dwa mecze. Ewentualny "strażak" miałby kwiecień i maj żeby przyjrzeć się kadrowiczom, wyselekcjonować według bieżącej formy, oraz dwa tygodnie obozu przygotowawczego przed Euro żeby ich poustawiać "po swojemu". Po Euro a przed następnymi meczami eliminacyjnymi do WM22 żaden nowy trener na miejscu Brzęczka takiego komfortu nie będzie już posiadał. Zatem jeżeli prezes PZPN utraci zaufanie do Brzęczka, przestanie wierzyć że Biało-czerwoni pod jego wodzą coś osiągną, to moim zdaniem zwolni go już z końcem marca. Będzie miał wymówkę, że przynajmniej próbował reagować, jeżeli roszada reprezentacyjna przyniesie taki sam skutek jak sierpniowa decyzja Mioduskiego. Jeżeli w marcu zaliczymy wtopy, a na Euro się nie zrehabilitujemy to odsądzany od czci i wiary będzie  i "papież" Brzęczek i jego zwierzchnik prezes Zibi który go powołał i utrzymał na stanowisku.

Rzecz jasna, rzeczywistość może też być i zgoła odmienna i bardzo korzystna dla Jerzego Brzęczka. Gdyby z bratankami madziarskimi uzyskał pozytywny wynik a do tego dorzucił "historyczny" remis z Angolami, to ktoś wówczas mógłby doznać orgazmu zestawiając ponownie pana Jerzego z Panem Kazimierzem. Biało-czerwoni jechaliby na Euro w uniesieniu, a podważać kompetencji trenera nikt by się nie ośmielił.  
13środa, 09, grudnia 2020 20:51
dalkub
mam prośbę aby mnie nie wsadzać do żadnego samochodu z kimkolwiek Smile

Generalnie zgadzam się AC, te rozważania to chyba trochę za wcześnie i de facto do końca marca może się wiele zdarzyć. Spadki formy, kontuzje w tym dziwacznym roku są na porządku dziennym i mogą dotknąć tak samo naszych zawodników jak i przeciwników. Ocena teraz jak to będzie wyglądać to faktycznie wróżenie z fusów.
Gra co trzy dni - na to moim zdaniem jest proste rozwiązanie - z całym szacunkiem dla Andory to na nich należy wystawić całą drugą jedenastkę, wystarczy powołać więcej zawodników i tyle. Wtedy gra się de facto dwa mecze a nie 3 tymi samym składem.
co do tej atmosfery - ona z pewnością się przydaje, ale dokładnie jak mówi AC najpierw trzeba grać w piłkę, potem może pomóc atmosfera, a inna sprawa to atmosferę buduje wynik, ja go nie ma to i o atmosferę trudno.
14czwartek, 10, grudnia 2020 10:22
iocosus
Dalkubie nie chcę komukolwiek w czymkolwiek sprawiać przykrości, dlatego moje rozważania były, są i będą tylko i wyłącznie hipotetyczne. Wink

Pewnie że nie wiadomo co będzie w marcu, tym bardziej jesienią, dlatego personalny skład kadry odnosiłem do grudnia bieżącego roku. Natomiast o terminarzu o ile nie zostanie wystrzelony w powietrze pandemicznymi perturbacjami, można moim zdaniem sobie popitolić jakie ewentualnie niesie ze sobą konsekwencje przy różnych założeniach rozwoju sytuacji. 
15piątek, 11, grudnia 2020 02:13
a-c10
@ xxx:

Trochę spłycasz i przekręcasz, wyrywając z kontekstu.

To z wrodzonej wredotyWink Rozumiem o co Wam tam szło (z jednym małym zastrzeżeniem, o którym jeszcze zaraz). Dokładnie tak samo pojmuję o co szło Zbyszkowi. I szczerze powiedziawszy, wpisuję się gdzieś pomiędzy Wasze poglądy. Bo owszem, bez żyłki rywalizacji zostanie profesjonalnym sportowcem byłoby niezwykle trudne, o ile nie zgoła niemożliwe. Niemniej, mam graniczące z pewnością przekonanie, że kalkulator też idzie w ruch, choćby nawet podświadomie.

Bądźmy szczerzy, pomijając Lewandowskiego, Szczęsnego i może jeszcze kogoś tam (ale to z naciskiem na może), chłopcy z naszej kadry nie mają jakichś wyraźnych szans na wielkie sukcesy na niwie klubowej. Nie będą opowiadać wnukom, że byli mistrzami topowej ligi. Albo że wygrali CL. Albo że chociaż byli blisko. Ich szansą na nieśmiertelność – jakkolwiek by to nie brzmiało – są występy w narodowych barwach na wielkiej imprezie. Zwłaszcza na Mundialu. Stąd też jestem skłonny mocno przypuszczać, że na spotkania eliminacji tegoż będą się jakby bardziej spinać, niż na jakąś zabawną LN. I tylko o to mi szło.

I jeszcze a propos tego małego zastrzeżenia, zupełnie poza tematem: ścigasz się na żaglach? Serio…? Very Happy Cóż, dla mnie to zawsze było bardziej na zasadzie „wiatr, woda i dziewczyna młoda” (znaczy od lat grubych nastu wciąż ta sama małżonkaWink). Co zaś się tyczy regatowców, jak na moje, podejrzanie często zmieniają się oni z żeglarzy w grzybiarzy ;p Ale wiesz, co kto lubi.

@ Iocosus:

Z jednej strony, lepszy z Ciebie cwaniak. Dzięki swojemu doświadczeniu Senator wyprowadza nas z warszawskich korków, potem Ty dajesz dyla po autostradzie, a na koniec ja, wykorzystując lata przemieszkane ongiś w Trójmieście, omijam zatory i bocznymi uliczkami szybko docieram na miejsce. No chytroplan jak się patrzy, nie ma to tamtoWink

Tyle że wiesz, aby dotrzeć z Wawy do Sopotu, naprawdę nie trzeba być Ogierem (Sebastienem, nie takim ze stadniny/alkowyWink). W zupełności wystarczy samochód rozwijający autostradową prędkość. Gdybyśmy zatem my podróżowali sfatygowanym Warczyburgiem, a rywale – bez względu na skład – choćby nawet Skodą Octavią w kolorze corpo white, to nasza podróż może i będzie przyjemniejsza. Za to ich krótsza.

Podsumowując moje wypociny, od długich już lat dręczy mnie nieznośne przekonanie, że my, jako całe polskie środowisko piłkarskie, zdecydowanie za dużo uwagi poświęcamy kwestiom marginalnym. A czy atmosfera dobra. A czy przygotowanie fizyczne w porządku. A czy lokalizacja zgrupowania należyta. A czy kalendarz pasowny. A czy to, a czy tamto, a czy kolwiek.

OK., ja rozumiem, że na tym najwyższym, niezwykle wyrównanym poziomie tego typu detale w rzeczy samej mogą robić różnicę. Gdy już przeputamy trzeci z rzędu półfinał wielkiej imprezy, wtedy się zastanówmy czy to aby nie dlatego, że nasi futboliści nieprzesadnie się kochają. Tylko może jednak najpierw zadbajmy o to, by w tym półfinale zagrać. Chociaż raz.
16piątek, 11, grudnia 2020 09:19
xxx
@a-c10
"wpisuję się gdzieś pomiędzy Wasze poglądy."

To tak jak ja, tyle tylko, że żeby być pomiędzy, to trzeba dostrzegać drugą stronę medalu. U Zbyszka tego nie dostrzegam. Ja nie lekceważę strony finansowej. Piłkarze są przecież ludźmi takimi jak my i "składają się" z tego samego co każdy człowiek, tylko działają w innej dziedzinie. To my ich beatyfikujemy oczekując od nich umierania za barwy, albo walki o honor. A oni są po prostu w robocie, którą przeważnie lubią.

" dręczy mnie nieznośne przekonanie, że my, jako całe polskie środowisko piłkarskie, zdecydowanie za dużo uwagi poświęcamy kwestiom marginalnym."

Mnie to przeświadczenie prześladuje od bardzo dawna i to nie tylko w sprawie piłki nożnej.
Kiedy słucham polskich dyskusji, to mam wrażenie, że są one prowadzone najczęściej obok tematu głównego.
17niedziela, 24, stycznia 2021 09:43
Zbyszek
C-L wróciła z niebytu, więc nie ma co się roztkliwiać tylko zasuwać palcami po klawiaturze i to migiem. Pozdrawiam wszystkich.
Tematem numer 1 w ostatnim czasie stało się zwolnienie z funkcji trenera reprezentacji Jerzego Brzęczka i obsadzenie jej przez Portugalczyka Joao Sousę. Nie ma ma satysfakcji, że gdzie mogłem nawoływałem do pozbycia się Brzęczka po roku jego cofania naszej drużyny reprezentacyjnej do oślej ławki. Ba, nawet napisałem posta do Bońka ,na co ten odpowiedział, że trzeba pozwolić trenerowi dokończyć to co zaczął i do czego wywalczył awans czyli powinien prowadzić zespół podczas EURO 2020. Co się zmieniło, można zapytać, że taka konieczna decyzja jednak zapadła? Przyczyny były dwie. Po pierwsze Zbyszek pod koniec listopada 2020 roku poddał się operacji oczu ( oby udanej) i nareszcie przejrzał na oczy i zoczył to co wszyscy widzieli od dawna czyli ,że Brzęczek się nie nadaje, bo wszystko psuje . Po drugie z oddali widać lepiej ( Boniek spędzał większość czasu w Rzymie z rodziną) i to w dwojakim aspekcie, a mianowicie nie jest się zanurzonym w polskim piekiełku i można było ocenić pracę Brzęczka nie z dnia na dzień ,ale z perspektywy ponad 2 lat oraz co najistotniejsze patrząc poprzez interes reprezentacji i szerzej naszej piłki ,a nie na fochy trenera. I to tak dokonany ogląd i bilans wypadł dla Brzęczka fatalnie, gdyż jego ponad dwuletnią szkodliwą działalność spinały dwa mecze z drużyną Italii. Po jesiennym meczu z Włochami w 2018 roku tamtejsi fachowcy i media cieszyli się, że ich zespół nie przegrał wysoko ,bowiem zespół Polski był lepszy w każdym aspekcie gry. Po meczu listopadowym 2020 nie zostawiono na grze naszej drużyny , przysłowiowej suchej nitki uznając, że zaprezentowaliśmy poziom San Marino.
Prezes zastanawiał się w gronie fachowców włoskich co zawiodło i doszedł do jedynego wniosku, że tym najsłabszym ogniwem jest trener. Nastąpiło dramatyczne rozdarcie pomiędzy funkcjami trenera i graczy co doprowadziło do sytuacji w której za porażki i marną grę odpowiadał trener ,a nie zawodnicy.
Nie znam na tyle Bońka i nie wiem czy skończył on jakieś kursa z zakresu prakseologii ,ale prawidłowo rozumie na czym w gruncie rzeczy polega zarządzanie . Właściciel czy prezes jak powierza komuś stanowisko kierownicze to wymaga, aby było "dobrze". Wiadomo, że postawionych celów nie da się zrealizować bez ludzi, ale jakimi metodami przełożony do nich trafi to decydenta nie interesuje. Brzęczek nie potrafił . Co widać po reakcjach na jego zwolnienie. Nie miejsce tu na psychologizowanie co było przyczyną ,ale np. moim zdaniem Lewandowskiego stracił kiedy publicznie chwalił się jak to rzekomo Robert chciał mu podskoczyć, a ten go usadził. Nie takie powinny być relacje pomiędzy najlepszym piłkarzem świata i kapitanem drużyny, a trenerem.
Więc nie czas żałować róż, gdy płonie las.
Prezesowi doradzono ,aby na następcę wybrał Portugalczyka Joao Sousę, niegdyś znakomitego piłkarza występującego na pozycji defensywnego pomocnika w wielkich klubach ,ale trenera, mówiąc eufemistycznie, bez wielkich dokonań. Sousa po nieudanej przygodzie z Bordeaux od sierpnia 2020 był bezrobotny i wziął naszą reprezentację ,aby odnieść z nią sukces po to ,aby podnieść swą wartość na trenerskim rynku. Na pewno nie dla pieniędzy , bo od Francuzów kapało mu rocznie 7 razy więcej niż zarobi u nas. Na pewno zrobi wszystko, aby cele jakie przed nim postawił PZPN ,ale i on sam sobie wypełnić. A że jest człowiekiem wielce ambitnym, o bardzo mocnym charakterze to raczej nikt mu nie podskoczy. Tylko, że czasu do pierwszych meczów eliminacji do MŚ ma bardzo mało.
Ja w każdym razie życzę jemu jak każdemu nowemu powodzenia.
18poniedziałek, 25, stycznia 2021 02:50
a-c10
@ Zbyszek:

Wypada się cieszyć, że operacja oczu Twojego imiennika zakończyła się sukcesem. Szkoda tylko, że przy okazji nie zajęto się innym jego organem, wcale od oczu nieodległym.

Co do całej chryi, mam w zasadzie jedną refleksję. Bo my sobie lubimy cokolwiek popsioczyć na tych naszych Filipiaków, Mioduskich, Rutkowskich, Kuleszów, kogo tam. Ja wiem. Słusznie, zasadnie i w ogóle, w żadnym wypadku nie zamierzam nikomu prawa do krytyki odmawiać. Tylko wiecie co? Może następnym razem wyobraźmy sobie, że na ich miejscu mógłby być Boniek.

No. Dokładnie. Serdecznie Was przepraszam za snucie tak przerażających wizji. Tak tylko, ku przestrodze.
19środa, 27, stycznia 2021 10:45
Zbyszek
@A-C10.
Zanotowałem falstart I Ciebie przedwcześnie wyciągnąłem z bloków startowych. Niestety, albo stety Iocosus przeniósł zawody na inny stadion pod wezwaniem Króliczek A.D.2021. Potrzebny jest Twój zdrowy dystans i wrodzona prześmiewczość w dyskusji, która w banałach zamiera. Bowiem chyba nie chodzi o samego Brzęczka, ale o kondycję naszej piłki w jej wydaniu reprezentacyjnym.
Co do Bońka to ma on wady , których chyba się wyzbywa, a mianowicie miał on zawsze silną predylekcję do klikowości , do robienia za tzw, mocnego człowieka na pokaz, do lojalności nie do sprawy ,ale do osoby - co mu przeszkadzało widzieć rzeczywistość z właściwej perspektywy . Mnie w napomknięciu o udanej operacji oczu chodziło o to ,że chyba przestał tylko patrzeć, a zaczął widzieć. Szkoda ,że o tyle lat za późno. I nie chodzi mi tylko o Brzeczka, ale o to ,że mając tak duże zaufanie społeczne mógł i powinien zrobić dużo więcej dla naszej piłki.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1