A+ A A-

Propaganda sukcesu a propaganda klęski

Podsumowanie sezonu piłkarskiego 2021/2022 wypada napocząć od starej żydowskiej mądrości, która idzie tak oto: „Pewien cadyk (może być też cudak) nie otrzymał tego czego pragnął. Rozeźlił się więc mocno i zagroził, że jak jego życzenia nie zostaną spełnione to zgładzi ludzi i ich grzeszne miasto. Wystraszeni niegodziwcy jęli przeto błagać cadyka, aby oszczędził ich i ich mienie przed taką sromotą. Cadyk okiełznał swój gniew i rzekł: Chociaż wysłałem już Anioły Zagłady, to zawrócę ich z drogi i wasze dobra pastwą pomsty nie padną”. I istotnie ludzie i ich miasto ocalone zostało. Tak wielkiego cudu mógł dokonać tylko (tu można wstawić dowolne nazwisko, może być np. Vuković albo Zieliński albo Mioduski).

Człowiek, który – jak całe moje pokolenie – siedzi okrakiem na przełęczy dwóch epok, mimo woli dokonuje porównań. W przypadku drużyny Legii przełomów było kilka więc okazji do zestawień czasów lepszych i gorszych jest jeszcze więcej. Moja pamięć odnotowała różne formy istnienia i różniste sposobny reagowania na nie, a to wiało przeszłością, a to jutro krzyczało, a wszystkie te stany się nieustannie mieszały i zazębiały. Moraliści od niepamiętnych epok wybrzydzają na chwilę obecną, chwaląc to co było onegdaj, bowiem ich zdaniem świat stale się psuje. Bardzo sobie tym koślawym oglądem rzeczywistości ułatwili sprawę, bo potępiają prawie wszystko, zawsze ganią, nigdy nie chwalą. A kiedy jeszcze jest rzeczywiście gorzej to wpadają we wręcz cielęcy zachwyt. Powstaje zasadnicze pytanie: jeżeli świat się ciągle psuje, a nigdy nie poprawia, to jak mógł dojść do dzisiejszego stanu? Nękany tym zagadnieniem, uczułem potrzebę wyjścia z ogólników i sporządzenia jakiegoś rodzaju bilansu. I nasunęła mi się myśl szalenie prosta, a może by tak dokonać absorpcji katolickich siedmiu grzechów głównych. Opowieść o nich to rodzaj spowiedzi dokonanej nie przed konfesjonałem, ale przed PT Czytelnikami.

1. Pycha.
Kiedyś Ludwik XIV, król Francji, po przegranej bitwie rzekł: „Nie spodziewałem się tego po Bogu i po tym wszystkim com dla niego uczynił”. Tak i w klubie naszym, po sukcesach jego osiąganych od dekady uznaliśmy się za wybrańców losu, którzy są skazani na Tytuły i Puchary. Kiedy przyszedł „chudy” sezon nie potrafimy się z tym pogodzić i wszędzie szukamy winnych. Tak jak by ktoś specjalnie nam szkodził. Nie od dziś prezes Mioduski grzeszył pychą , bo dobór takich trenerów jak Jozak, Klafurić, a nawet Vuković dowodzi, że jemu wydaje się, że jest demiurgiem, który piasek zamieni w złoto. Z drugiej strony przejawem pychy jest zarządzanie  klubem, kiedy się tego nie potrafi. Panu Mioduskiemu wydaje się, że jak jest właścicielem to ma patent na wiedzę i umiejętności kierownicze. Pychą grzeszył dyrektor Kucharski, któremu oferowano szrot zamiast pełnowartościowych piłkarzy, a on nie potrafił odróżnić kału od pieprzu. Szkodliwymi arogantami byli zatrudniani jako trenerzy byle czeladnicy. To oni poczynili najwięcej szkód. Ktoś powie, że sami się nie zatrudniali. Tak, ale trzeba mieć w sobie poczucie godności, honoru i samokrytycyzm, aby nie podejmować się pracy, której dobrze nie potrafi się wykonać, bo jest się niedouczonym i nieprzygotowanym. Tacy nie zasługują na szacunek.
2. Chciwość.
Chciwość jest właściwością świata opartego na posiadaniu. Nie ma niczego zdrożnego w dążeniu do bogacenia się, pod warunkiem że ten proces nie odbywa się kosztem ubożenia innych. W sporcie należy jednak starannie odróżnić chciwość rozumianą jako pazerność na sukcesy od prymitywnego jej pojmowania, czyli bogacenia się na sporcie. Od chwili przejęcia Legii przez Dariusza  Mioduskiego został wdrożony model biznesowy funkcjonowania klubu, którego podstawowym miernikiem był zysk. Legia co najmniej dwa razy w roku publikowała sprawozdania finansowe, a tabuny publicystów zajmowały się wielkościami pozycji w budżecie, tak jakby to był jedyny cel istnienia klubu. W Zarządzie pion sportowy zajmował marginalną pozycję, bo wszystkie działania podporządkowane były mamonie. Ten fikcyjny i fałszywy ogląd rzeczywistości nie mógł trwać wiecznie i samo życie zweryfikowało jego jałowość. Przykładów jest aż nadto, ale to temat na inne opowiadanie. W sporcie to sukces sportowy generuje sukces finansowy. Ten przekaz chyba nareszcie dotarł do prezesa. Na jak długo, to czas pokaże.
3. Nieczystość.
W tym wypadku ścisłe dane są najtrudniejsze do zdobycia, bo to grzech mocno poufny. Ma on zresztą trzy kategorie: „Myślą, mową i uczynkiem”. Co sobie myśleli prezesi, trenerzy, zawodnicy to tego nie wiemy, bo oceniamy ich po słowach i czynach. Możemy tylko skonstatować, że nie wszystkie działania były „czyste” skoro jesteśmy w miejscu, w którym nie powinniśmy być. Nie rozwijam tematu zdrad, nielojalności, podejrzeń, insynuacji, bowiem zbyt często jest to czysty subiektywizm podszyty chęcią zdyskredytowania tego czy owego. Powiem więcej, mianowicie uważam za nieczyste metody oczerniania osób zwalnianych z klubu. Kiedy taki ktoś pracował to był dobry, a nagle jak odchodzi przeistacza się w złego. Do ludzi tak postępujących tracę zaufanie i uważam je za osoby cyniczne, nihilistyczne i zdemoralizowane. Mimo że swe postępki usprawiedliwiają rzekomym interesem klubu.
4. Zazdrość.
Ten grzech był w równym stopniu popełniany przez nas Legionistów, jak i przez otoczenie zwane konkurencją. Otóż w ustroju zwanym kapitalistycznym konkurencja jest dobrodziejstwem tak dla biznesu, jak i dla konsumentów. Tym bardziej powinna być w najwyższej cenie w sporcie, który bez konkurencji traci rację bytu, traci sens swego istnienia. Niestety u nas wygląda to tak jak by jedni drugich chcieli zniszczyć, chcieli wyeliminować. To przypomina dawne dworskie czasy, kiedy wszystko zależało od łaski władcy, od przywileju, który można było zyskać po wygryzieniu rywala. Legia, a zwłaszcza kibole w tej nienawistnej zawiści wręcz się zatracili. I teraz kiedy nasz klub opadł bliżej dna, inni nam odpłacają tym samym. Zbieramy zatrute owoce z nasion, które sami zasialiśmy.
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
Tego grzechu nie pojmuję w tym felietonie dosłownie. Chodzi o rozrzutność, o wydawanie na bieżącą „konsumpcję’ wszystkich środków jakie zostały zarobione, o swego rodzaju hedonizm. Klasycznym przykładem jest wydanie na podwyżki płac, na premie, na zbędne, a kosztowne transfery i ich pochodne  pieniędzy jakie klub otrzymał w 2016 roku za grę w LM. To to marnotrawstwo sprawiło brak awansów w Europejskich Pucharach, aż do 2021 roku. Jednocześnie spowodowało ono, że Legia stała się „dojną krową’, a jedyną motywacją przyjścia  do niej stały się wysokie zarobki oraz prowizje agentów piłkarzy. I ten stan trwa do dziś, choć z mniejszym nasileniem (bo wielkość szmalu nie ta). Zawodnicy Legi są przepłacani w dwojakim sensie: po pierwsze ich umiejętności są wyceniane stanowczo zbyt wysoko, a po wtóre grą i wynikami nie zasługują na tak wysoki poziom wynagrodzeń.
6. Gniew.
Nie ulega wątpliwości, że gniew nie jest samoistnym stanem psychicznym, lecz wywołanym czynnikami zewnętrznymi i wewnętrznymi. W komentarzu po meczu z Cracovią napisałem o frustracji, której efektem jest agresja. W obecnej chwili gniewu jest ogromnie wiele i odgrywa on wiodącą rolę w narracji. Media, kibice, a i komentatorzy na tej stronie „pogniewali się” na rzeczywistość, na fakty i na siebie nawzajem. Każdy bowiem nie tyle chce mieć rację, nie tyle chce, aby jego racja była nadrzędna, ale chce, aby była ona jedyna. To ani normalne, ani poważne nie jest, aby być niewolnikiem gniewu.
7. Lenistwo.
Zabawnie brzmi ta nazwa w naszej epoce, która pędzi jak pociąg ekspresowy coraz szybciej i szybciej. W tym wypadku chodzi o niepodejmowanie trudnych decyzji, o pójście na łatwiznę, o bierność, o brak koniecznych zmian lub podejmowanie ich zbyt późno. Oczywiście, dziś każdy post factum, jest w stanie wskazać te momenty, w których podejmowano złe decyzje, co nie pozbawia słuszności takich uwag. Legia tak naprawdę od czasów przełomu ustrojowego jest klubem zarządzanym przez ludzi leniwych i dodatkowo niekompetentnych. Bowiem aby taki organizm jak klub sprawnie działał to musi być profesjonalnie  zorganizowany, muszą być do konkretnych osób przypisane uprawnienia, obowiązki i odpowiedzialność za nie. Dopiero od niedawna, kiedy klub stanął nad przepaścią zaczęto wprowadzać niezbędne zmiany,ale trzeba je wdrażać dwa razy szybciej.

Na zakończenie tej części rozważań napiszę, że za bardzo nauczono nas zrzucania odpowiedzialności za niepowodzenia na czynniki tzw. obiektywne, zbyt mało i zbyt wolno wyciągane są konsekwencje, tak jak by obowiązek i odpowiedzialność były pustymi hasłami. Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę ze swego coraz jaśniejszego upodmiotowienia co z kolei nakłada na nas swoistą powinność domagania się ujawnienia grzechów i ukarania winnych.

Powyżej naszkicowane rozważania mieszczą się w szeroko rozumianej dialektyce. Dialektyka nie zajmuje się problemami, które można rozwikłać przy pomocy nauk dedukcyjnych i logiki formalnej. Analizowane dialektycznie argumenty nie są oparte na nieuniknionej relacji przyczynowo-skutkowej, ale na prawdopodobieństwie. Nauka uznaje trzy prawa dialektyki: przechodzenie ilości w jakość, wzajemne przenikanie się przeciwieństw (jedność i walka) oraz negacji (zaprzeczenie zaprzeczenia). Praktyczna dialektyczność oznacza uznanie, że w żadnej kwestii nie ma jednego, jedynie słusznego rozwiązania. Tak naprawdę dialektyka wyklucza możliwość rozwiązywania problemów przyszłości na zasadzie powielania tego co zdarzyło się w przeszłości. Wymaga twórczego , otwartego umysłu zdolnego do kreowania rzeczywistości, a nie do jej odtwarzania.

Legia znalazła się w takiej sytuacji, w której powielanie tego co było o mało nie doprowadziło do katastrofy, więc nie może być mowy o odtworzeniu struktur, ani modelu organizacyjnego, bo one nie zdały egzaminu. Klub musi zdecydować czy postawić na nadrzędny sukces I drużyny czy na rozwój oparty na strukturze piramidy. W moim przekonaniu jedynym sensownym podejściem jest postawienie na sukces sportowy, zdobywanie Tytułów, ew. PP i udział w Europejskich Pucharach. Bowiem jak wykazuje praktyka najbogatszych krajów taki model jest zgodny z najprostszą kategorią przedsiębiorczości. Ona daje szanse ludziom aktywnym, twórczym, aby ujawnili swe talenty i ciągnęli wóz, na którym siedzi reszta niemrawego towarzystwa. Mamy do czynienia z istnym festiwalem przechwalania się kto jest lepszym Legionistą, jakby takie gadulstwo miało jakiekolwiek znaczenie. Ono w obecnej chwili zakrawa na kpinę i farsę. Ten jest dobrym Legionistą kto na jej chwałę ciężko pracuje, a nie kto tylko drze ryja.

Takie podejście zakłada profesjonalizację działania na wszystkich szczeblach, a to z kolei wymaga doboru jak najbardziej kompetentnych kadr. Dobór taki musi mieć walor obiektywizmu w tym sensie, że powinien być oparty na takich samych kryteriach i zasadach jak konkurs. Bo to ludzie są tworzywem, ale i twórcami, tak sukcesów, jak i porażek. Legia musi się szanować i zatrudniać najlepszych!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1