A+ A A-

Lewy czerwcowy

Czerwiec kadry Probierza miał być nudny i przewidywalny jak sparing z Mołdawią, jak wybór nowego/dotychczasowego prezia PZPN, jak wygrana lub remis z Finlandią w eliminacjach do mundialu. Wszystko wzięło w łeb, gdy do kończącego reprezentacyjną karierę Grosika dołączył niespodziewanie jeszcze jeden zawodnik. Dzieje się!

 

Zacznijmy chronologicznie. Bezpośrednio przed czerwcowymi powołaniami kapitan reprezentacji Robert Lewandowski na swoim Instagramie ogłosił: „Drodzy kibice! Biorąc pod uwagę okoliczności oraz natężenie sezonu klubowego, wspólnie z trenerem zdecydowaliśmy, że tym razem nie wezmę udziału w czerwcowym zgrupowaniu Reprezentacji Polski. Gra w biało-czerwonych barwach zawsze była dla mnie spełnieniem marzeń, ale czasem organizm daje sygnał, że trzeba na chwilę odetchnąć. Trzymam mocno kciuki za chłopaków i wierzę, że przed nami jeszcze wiele pięknych chwil oraz celów do zrealizowania. Do zobaczenia niedługo!”

Michał Probierz na towarzyski mecz z Mołdawią w Chorzowie oraz na wyjazdowe spotkanie o punkty z Finlandią w eliminacjach do Mistrzostw Świata powołał następujących piłkarzy:
Bramkarze: Marcin Bułka, Bartosz Mrozek, Mateusz Kochalski, Łukasz Skorupski,
Obrońcy: Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Matty Cash, Paweł Dawidowicz, Jakub Kiwior, Mateusz Skrzypczak, Sebastian Walukiewicz, Mateusz Wieteska,
Pomocnicy: Mateusz Bogusz, Przemysław Frankowski, Kamil Grosicki, Jakub Kamiński, Jakub Moder, Jakub Piotrowski, Maxi Oyedele, Oskar Repka, Bartosz Slisz, Sebastian Szymański, Nicola Zalewski, Piotr Zieliński
Napastnicy: Adam Buksa, Krzysztof Piątek, Karol Świderski

W piątek 6 czerwca odbył się mecz towarzyski podczas którego ostatni raz w reprezentacji zagrał Kamil Grosicki, a na pożegnaniu kolegi na chorzowskim stadionie pojawił się „w cywilu” również Robert Lewandowski.

Polska – Mołdawia 2:0 (1:0)
Matty Cash 30' Bartosz Slisz 88'
Polska: Marcin Bułka – Jakub Kiwior, Mateusz Skrzypczak, Jan Bednarek (46' Sebastian Walukiewicz) – Nicola Zalewski (60' Jakub Kamiński), Bartosz Slisz, Jakub Moder, Sebastian Szymański (46' Mateusz Bogusz), Matty Cash (60' Przemysław Frankowski) – Kamil Grosicki (32' Karol Świderski), Adam Buksa (74' Krzysztof Piątek).
Mołdawia: Cristian Avram – Veaceslav Posmac, Vladyslav Baboglo, Victor Mudrac – Maxim Cojocaru (78' Sergiu Perciun), Mihail Caimacov (86' Vitalie Damascan), Vadim Rata (78' Victor Stina), Artur Ionita (65' Stefan Bodisteanu), Oleg Reabciuk – Nikita Motpan (59' Sergiu Platica) – Ion Nicolaescu (65' Virgiliu Postolachi).

Opis meczu: Nieistotny, był nudny jak przysłowiowe flaki z olejem. Gratki dla Grosika za 95 występów dla Biało-Czerwonych.

Komentarze: Bardziej niż forma i styl gry reprezentacji dziennikarzy i kibiców frapowała decyzja i absencja Lewego: „Do całej sprawy odniósł się także defensor biało-czerwonych Paweł Dawidowicz. W wywiadzie udzielonym "Przeglądowi Sportowemu" 30-latek przyznał, że Lewandowski pokazał charakter. – Kibicom nieobecność Roberta się nie podoba. Pewnie niektórym piłkarzom też. Ale ja uważam, że facet pokazał jaja – stwierdził obrońca Hellasu Werona. Reprezentant Polski przyznał, że gdyby znalazł się na miejscu kapitana polskiej kadry, to... symulowałby kontuzję, aby nie przyjechać na zgrupowanie. – Na jego miejscu w 88. minucie ostatniego meczu Barcelony złapałbym się za udo, zrobił kwaśną minę, poprosił o zmianę i dzień później wypuścił komunikat, że nabawiłem się kontuzji. A on się w nic takiego nie bawił. Powiedział, jak jest. Udowodnił, że krytykę ma w dupie. Natomiast wierzę, że Robert jeszcze wróci i nieraz nam pomoże – dodał Dawidowicz.”
Powyższe słowa piłkarza redaktor Roman Kołtoń na X skomentował w następujący sposób:
D jak… pacan. PACAN, żeby nie użyć słowa debil @PrawdaFutbolu

W niedzielę 8 czwerwca PZPN za pośrednictwem „Łączy nas piłka” na X obwieścił:

Decyzją selekcjonera Michała Probierza nowym kapitanem reprezentacji Polski został Piotr Zieliński. Selekcjoner osobiście poinformował o swojej decyzji Roberta Lewandowskiego, całą drużynę oraz sztab szkoleniowy.

O 9:40 PM 8 czerwca Robert Lewandowski odpowiedział: „Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera Reprezentacji Polski postanowiłem do czasu kiedy jest trenerem zrezygnować z gry w Reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie."

Dzieje się!

W wtorek 10 czerwca o godzinie 20:45 w Helsinkach reprezentacja Polski zmierzy się z Finlandią w eliminacjach do Mundialu.

Dyskusja (44)
1poniedziałek, 09, czerwiec 2025 14:09
a-c10
Lobelcikowi śmatkę ź łapki ziajumali, śkulwisiny! Telaź Lobelcik ma kadlę w dupie i nie cie juź glać, o!
2poniedziałek, 09, czerwiec 2025 14:17
iocosus
To się nie dzieje!!! 
Plotki, domysły, komentarze medialne:
"W relacji Roberta Lewandowskiego z Michałem Probierzem iskrzyło od dłuższego czasu. Selekcjoner uważał, że były już kapitan reprezentacji podważa jego autorytet. Za przejaw tego uznał puszczenie przez napastnika w autobusie piosenkę autorstwa Sylwii Grzeszczak - donoszą Marcin Borzęcki i Weszlo.com.Wedle najnowszych doniesień konflikt między napastnikiem FC Barcelony a selekcjonerem eskalował do wielkich rozmiarów w marcu. To wtedy po wymęczonym zwycięstwie z Maltą zawodnik miał otwarcie skrytykować w szatni sztab. Na tym się nie skończyły, gdyż ponoć jeszcze osobiście wybrał się z pretensjami do Probierza.Opiekun kadry zaczął uważać, że 36-latek podważał regularnie jego autorytet. Upatrywał tego nawet w puszczanych przez niego piosenkach w autobusie.Probierz wielokrotnie wspominał o małych detalach, które powodują, że należy z optymizmem spoglądać na reprezentację. Lewandowski odtworzył więc z głośnika utwór „Małe rzeczy” autorstwa Sylwii Grzeszczak.[...] Chodziło o małe gesty i z pozoru niewinne sytuacje, w których selekcjoner czuł, że podważany jest jego autorytet. Jako osobisty przytyk miał odebrać nawet… piosenkę puszczoną przez Lewandowskiego w autokarze. Brzmi głupio i dziecinnie? No brzmi." weszlo.com/transfery.info

Żadne z nas już nie pamięta
Jak beztrosko biegły dni
Wiele nam nie było trzeba
Ja i Ty i długo nicNie zadawaliśmy pytań
Nie prowadziliśmy gier
Dziś kalkulujemy wszystko
Nie ma w tym szaleństwa, wiem
Co z tym możemy zrobić?Budujemy nasz dom na piasku
Cena nie gra roli dziś
Kupiliśmy prawie wszystko
Ale wciąż nie mamy nic
Chce pozbierać znowu myśli
Słyszeć bicie naszych serc
Widzieć ile szczęścia w sobie
Kryje każda mała rzecz?Cieszmy się z małych rzeczy, bo
Wzór na szczęście w nich zapisany jest!Między nami znów zaiskrzy
Odnajdziemy blask i wdzięk
Zakończymy smutny shopping
Sztucznych, galerianych szczęśćI będzie jak dawniej
Przestańmy się spieszyć
Zacznijmy od nowa
Od tych małych rzeczyBudujemy nasz dom na piasku
Cena nie gra roli dziś
Kupiliśmy prawie wszystko
Ale wciąż nie mamy nic
Chce pozbierać znowu myśli
Słyszeć bicie naszych serc
Widzieć ile szczęścia w sobie
Kryje każda mała rzecz?Cieszmy się z małych rzeczy, bo
Wzór na szczęście w nich zapisany jest!I będzie jak dawniej
Przestańmy się spieszyć
Zacznijmy od nowa, od tych małych rzeczyI będzie jak dawniej
Przestańmy się spieszyć
Zacznijmy od nowa, od tych małych rzeczyBudujemy nasz dom na piasku
Cena nie gra roli dziś
Kupiliśmy prawie wszystko
Ale wciąż nie mamy nic
Chce pozbierać znowu myśli
Słyszeć bicie naszych serc
Widzisz ile szczęścia w sobie
Kryje każda mała rzecz?Cieszmy się z małych rzeczy, bo
Wzór na szczęście w nich zapisany jestCieszmy się z małych rzeczy, bo
Wzór na szczęście w nich zapisany jestCieszmy się z małych rzeczy, bo
Wzór na szczęście w nich zapisany jest

O ten tekst puszczonej piosenki według plotki trener kadry się obraził! To się kuźwa nie dzieje!
3poniedziałek, 09, czerwiec 2025 14:21
iocosus
Plotki, domysły, komentarze medialne:
"Piłkarze świętują" — to była pierwsza wiadomość, jaką otrzymałem od osoby doskonale orientującej się, co w reprezentacji Polski piszczy. Później napływały kolejne. Że informację o odebraniu opaski Robertowi Lewandowskiemu i przekazaniu jej Piotrowi Zielińskiemu kadrowicze przyjęli oklaskami. Że zapanowała euforia. Że płakać za byłym kapitanem nie będą." - Dariusz Dobek "Przeglad Sportowy
4poniedziałek, 09, czerwiec 2025 14:31
iocosus
"To nie tak, że nagle obraziłem się na kadrę. Zawsze dawałem jej wszystko. Jednocześnie bardzo boli mnie to, co się stało. Nie chodzi o samo zabranie mi opaski, ale o to, jak zostało mi to zakomunikowane - mówi WP SportoweFakty Robert Lewandowski.
Dostałem z zaskoczenia telefon od trenera Michała Probierza z informacją, że podjął decyzję o odebraniu mi opaski. W ogóle nie byłem na to przygotowany, usypiałem dzieci. Rozmowa trwała kilka minut. Nawet nie miałem czasu poinformować rodziny czy porozmawiać z kimkolwiek o tym, co się wydarzyło, bo po kilku chwilach ukazał się komunikat na stronie PZPN-u. Sposób, w jaki zostało mi to zakomunikowane, naprawdę jest dla mnie zaskakujący.
Nie byłem kapitanem rok czy dwa. Nosiłem opaskę jedenaście lat, a od siedemnastu gram w reprezentacji. Wydawało mi się, że takie sprawy powinno się załatwiać inaczej. Tym bardziej że jest dużo czasu do kolejnego zgrupowania. Dodatkowo jesteśmy przed ważnym meczem, a wszystko zostało przekazane przez telefon. Naprawdę nie tak to powinno wyglądać. Selekcjoner zawiódł moje zaufanie. Chcę jednak podkreślić: to nie tak, że teraz nagle obraziłem się na reprezentację. Przez lata zawsze dawałem kadrze wszystko, co mam. Reprezentacja zawsze była dla mnie najważniejsza. Jednocześnie bardzo boli mnie to, co się stało. Nie chodzi nawet o samą decyzję dotyczącą opaski, a o sposób, w jaki zostało mi to przekazane."
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/1192990/robert-lewandowski-mam-zal-takie-sprawy-zalatwia-sie-inaczej
5poniedziałek, 09, czerwiec 2025 14:36
iocosus
Prezes PZPN Cezary Kulesza jak dotąd milczał. W końcu jednak zabrał głos.

- Michał rozmawiał z Robertem, to jego suwerenna decyzja. Będzie konferencja w tej sprawie, selekcjoner odpowie na wasze pytania - powiedział Kulesza, którego cytuje TVP Sport.
- Mógłbym mediować, gdybym był przy tej rozmowie. Mnie przy niej nie było, nie wiem, jak wyglądała. O szczegóły pytajcie selekcjonera - dodał.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/1192960/kulesza-zabral-glos-ws-afery-w-polskiej-kadrze-suwerenna-decyzja-probierza

Struś schował głowę w piasek i ten struś nie ma kontrkandydata w ubieganiu się o stołek prezia PZPN. Degrengolada związku w całej pełni!
6poniedziałek, 09, czerwiec 2025 18:46
iocosus
Konferencja w Helsinkach.
Piotr Zieliński:
 - To ogromne wyróżnienie i olbrzymia odpowiedzialność (o funkcji kapitana).
- Na reprezentację przyjeżdżają zawodnicy, którzy chcą reprezentować kraj. To najważniejsza drużyna, w jakiej gram, robię dla niej wszystko. Każdy podchodzi na swój sposób.
- Nie rozmawiałem z Robertem Lewandowskim po zmianie kapitana i jego rezygnacji z kadry . Ale nie będę miał problemu, jeśli do takiej rozmowy czy spotkania by doszło. Jestem otwarty. Jeśli ma dojść, to po meczu z Finlandią.

Michał Probierz:
- Dogadaliśmy się z Robertem, że nie przyjedzie na zgrupowanie. W środę 4 czerwca dowiedziałem się, że przyjedzie na pożegnanie "Grosika". Po Mołdawii, analizie, rozmowie z zawodnikami i członkami sztabu, (...) doszedłem do wniosku, że nastąpi zmiana kapitana. Czas i miejsce, w jakim się podejmuje taką decyzję, zawsze jest bardzo trudny. Szczególnie, że to wybitny, wspaniały zawodnik. Ale tutaj uznałem, że to dobry moment na zmianę. 
(Rozmowa z Lewandowskim przez telefon?) - Nie było innej możliwości. Po przylocie do Finlandii o 20:45 czasu fińskiego (19:45 czasu polskiego) spotkałem się z Piotrem Zielińskim i porozmawiałem z nim na temat przejęcia opaski. Trochę porozmawialiśmy. O 21:16 zadzwoniłem do Roberta, porozmawiałem chwilę, przekazałem informację, że ze względu na to, że powinniśmy coś zmienić, na dzień dzisiejszy lepszym kapitanem byłby Zieliński.
- Odpowiedź Roberta była taka: "opaska kapitańska nic nie znaczy i w tym zespole nic to zmieni". Z mojej perspektywy dużo to zmieni i postanowiłem, że kapitanem zostanie Piotrek.(Probierz) - przekazałem informację Zielińskiemu oraz Cezaremu Kuleszy. O 21:50 czasu fińskiego było zebranie drużyny i sztabu, podczas którego poinformowałem wszystkich o swojej decyzji.
- Następnie o 21:59 oddzwoniłem do dzwoniącego wcześniej Roberta Lewandowskiego, który chciał, by podać informację, że to on sam zrezygnował z opaski. Odmówiłem, bo to była moja decyzja.
- Uważam, że w danym momencie była to najlepsza decyzja. Z mediów społecznościowych dowiedziałem się, że rezygnuje z kadry. Życzę mu powodzenia, to wybitny zawodnik. Dla mnie reprezentacja jest najważniejsza, liczy się dobro zespołu, wierzę, że to mu pomoże.
- Zdaję sobie sprawę, że podjąłem bardzo trudną decyzję wobec znakomitego zawodnika. (...) Dla dobra zespołu dzisiaj jest to dobra decyzja. Pojednanie? Jestem otwartym człowiekiem, na nikogo się nie gniewam. W piłce ani życiu nie można się obrażać.
 - Rozmawiałem z wieloma zawodnikami i ludźmi ze sztabu. (...) Decyzję (o zmianie kapitana) przemyślałem. Uważam, że w tym terminie była najlepsza dla drużyny. Biorę pełną odpowiedzialność. Ten czas był najlepszy na tę decyzję.
- Rezygnacja Lewandowskiego? Szanuję jego decyzję, każdy ma swoją drogę, takie jest życie. Dowiedziałem się o tym z mediów społecznościowych .
 - Powrót? Nie zamykam przed nikim drzwi. Zrobiłem wszystko, byśmy wygrali jutrzejszy mecz z Finlandią.
źródło: meczyki.pl
7poniedziałek, 09, czerwiec 2025 19:20
iocosus
Scenariusz wydarzeń i ich interpretacja rozpisane przez redaktora Łukasza Olkowicza.

"Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet ujawnił kulisy tego, co wpłynęło na ostateczną decyzję Probierza. Kluczowe było zachowanie Lewandowskiego związane z pożegnaniem Kamila Grosickiego. Padło pięć konkretnych punktów, jakie miały kluczowe znaczenie.

Kulisy decyzji Michała Probierza według Olkowicza:
1. Zaczyna się zgrupowanie, Robert ogłasza, że nie przyjedzie. Nie było planu, pomysłu Michała Probierza, by mu wtedy odebrać opaskę kapitana. Podszedł do tego ze zrozumieniem.
2. To Robert sam narobił zamieszania przyjazdem na pożegnanie Kamila Grosickiego [plan przyjazdu wyszedł na jaw po wywiadzie Grosickiego dla Meczyków, w którym ten wyraził rozczarowanie nieobecnością kolegi — przyp. red.]. To nie spodobało się reprezentantom Polski. Oni czuli, że to robienie, poprawianie sobie PR-u, zamieszania przed meczem, którego oni nie potrzebowali. Dla nich to wyglądało tak, jak ratowanie wizerunku. Odebrali to tak, że kosztem zamieszania naprawia swój PR. Przerywa urlop, przylatuje do Polski. Mieli wrażenie, że Lewandowski sam się zakiwał.
3. Z drużyny po raz pierwszy docierają do Probierza sygnały, że im się to nie podoba. Piłkarze na początku spuszczają zasłonę milczenia, ale potem coraz głośniej docierają głosy, że im się to nie podoba.
4. Michał Probierz rozmawia w Polsce z radą drużyny. Słyszy od nich, że chcieli tej decyzji przed meczem z Finlandią. Teraz mamy tłumaczenie, dlaczego Probierz zachował się tak teraz. To drużyna to wymogła, by decyzja została podjęta teraz. On jeszcze musiał to sobie przemyśleć, to sprawa wagi państwowej. Kiedy Probierz dostał sygnały od drużyny, musiał zareagować.
5. O tym też już powiedział Michał. Zadzwonił do Roberta, Lewandowski oddzwonił. To miał być zabieg PR-owy, że to sam Robert decyduje się oddać opaskę. Probierz się nie zgodził. On nie powiedział dziś tego, co my. Chronił drużynę. Wziął to na siebie, tego wymagamy od trenera — ujawnił Łukasz Olkowicz w studiu Przeglądu Sportowego Onet.

 Łukasz Olkowicz: "Robert Lewandowski był kapitanem, ale i ciałem obcym. Można to zrozumieć, to piłkarz z innego świata. Różnica jest taka, że tym razem po raz pierwszy przemówił "piłkarski lud". Drużyna, która mówiła, że to o jeden most za daleko. (...)  Gdyby Probierz powiedział Zielińskiemu, że "będziesz kapitanem, bo tak zdecydowałem", a za godzinę Robert Lewandowski zrzekłby się opaski, byłby kompletnie niewiarygodny. Lewandowski jest dziś niewolnikiem PR-u. Jakaś część świata Roberta też się wali. W takim momencie, gdy wali się jakiś jego świat, on myśli o tym, jak przedstawić to światu na Instagramie."
 źródło: Granica przekroczona. Piłkarze nie wytrzymali! Ujawniamy kulisy decyzji Michała Probierza - Przegląd Sportowy Onet

Według tej relacji spirytus movens "przeczołgania" Lewego i pozbawienia go kapitańskiej opaski byli jego koledzy z kadry, którym podpadał, z którymi nie miał wspólnego języka i dla których kroplą przepełniającą czarę goryczy był jego przyjazd na pożegnanie Grosika, który zinterpretowali jako jedynie PR-owy gest. "Głosem ludu" kadry domagającym się dekapitacji Lewego miała być Rada Drużyny do której Pan Redaktor zaliczył Piotra Zielińskiego, Jana Bednarka, Łukasza Skorupskiego. Zgodnie z tym scenariuszem Michał Probierz byłby jedynie wyrazicielem woli kadrowiczów, którzy mieli dość dotychczasowego kapitana. Probierz odpowiedzialność za decyzję wziął na swoje barki zapewne w przekonaniu że tą decyzją scementuje, zmobilizuje i "kupi szatnie". Scenariusz Olkowicza jest bardzo przychylny Probierzowi, który zaryzykował poświęcenie jednego gwiazdora w imię uzyskania zjednoczenia i przychylności pozostałych kadrowiczów. 
8poniedziałek, 09, czerwiec 2025 21:16
Senator
Czy trzeba się opowiedzieć za jedną ze stron? Nie, nie trzeba .
Wyglada na to że to drużyna zarządała zmiany kapitana . To jest właściwie już pewna wiadomość . Czy powinna ? Od dłuższego czasu słyszało się że Lewy nie jest lubiany jako człowiek . Podziwiany jako piłkarz ale jako kolega, członek rodziny odrzucany . Pewnie i ze względu na charakter ale też i wiek . To już nie mogły być reakcje koleżeńskie .i dziwić się nie wypada .
Probierz zaryzykował ale i pewnie odetchnął . Na linii piłkarz trener też nie układało się .
Dużo będzie zależało od jutrzejszego meczu . Nie mam wątpliwości że będą chcieli pokazać , bez Lewandowskiego jest życie i zwycięstwa . Walka o każdy cm boiska zaangażowanie jutro pewne . Bo jak inaczej ?
Jeśli przegrają większe gromy posypią się na piłkarzy . Kozaczyliście a gówno potraficie . Lewy wam dupy ratował nie raz a wy tak postępujecie ? etc itp
Sam Probierz nie do ruszenia przy koledze prezesie Kuleszy .
Przecież powiedział ( w domyśle ) zrobiłem to bo tak drużyna chciała a drużyna jest najważniejsza .
Lewandowski też przegrał . Utwierdził większość w przekonaniu że public relations to dla niego podstawa podejmowania decyzji i działań . U nas to mało popularne i niezrozumiałe .
9wtorek, 10, czerwiec 2025 01:20
a-c10
@ Senator:

Akurat jeśli chodzi o public relations, Lewandowski kroczy ostatnio od porażki do klęski. OK, nadal istnieje w Polsce spora grupa ludzi, którzy gdyby im Lewy nasrał na talerz, to w najlepszym wypadku spytaliby przed konsumpcją, czy mogą posolić. Ale ta grupa chudnie, co doskonale widać choćby po tym, że „zmęczeniowa” dezercja RL9 z bieżącego zgrupowania została bardzo chłodno przyjęta, a „niespodziankowy”, ratunkowy przyjazd na Śląski w roli fana-celebryty tylko pogorszył sprawę. Biorąc to pod uwagę, poważny, emocjonalnie dojrzały i oblatany w PRze człowiek dałby sobie wczoraj na wstrzymanie. Po rozmowie z selekcjonerem dokończyłby usypianie dzieci (w końcu czymże jest jakaś tam opaska, czym nawet cała kadra wobec spokojnego snu ukochanych córek? Smile). Potem by poszedł na spacer. Odetchnął świeżym powietrzem. Policzył do dziesięciu. Do dwudziestu. Do stu. Następnie wróciłby do hotelu (czy gdzie on tam stacjonuje), wyżalił się ukochanej żonie i zasnął w jej objęciach. I dopiero dzisiaj, już ze znacznie chłodniejszą głową, wydałby komunikat +/- takiej treści:

Kochani kibice! Jak zapewne wiecie, od wczoraj nasza kochana Biało-Czerwona kadra ma nowego kapitana. Pełniłem tę funkcję z dumą przez jedenaście lat. Prowadziłem kolegów do boju w […] meczach i za każdym razem dokładałem wszelkich możliwych starań, by sprostać odpowiedzialności związanej z tą jakże zaszczytną funkcją. Teraz ta odpowiedzialność przechodzi na Piotrka. To świetny kandydat, klasowy, bardzo doświadczony zawodnik i jestem pewien, że kapitalnie sobie poradzi i poprowadzi nas do wielu sukcesów. Gdyby zaś potrzebował rady i wsparcia… Zielu, wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć.

Chciałbym z całą mocą podkreślić, iż w pełni akceptuję prawo selekcjonera do takiej decyzji i nie mam wątpliwości, iż została ona podjęta w trosce o dobro reprezentacji. Nie zamierzam jednak ukrywać, iż jest to dla mnie trudny, bolesny moment, a styl zakomunikowania mi omawianej zmiany pozostawił, w moim odczuciu, sporo do życzenia. Mam nadzieję, iż trener Probierz w stosownej chwili znajdzie więcej, niż tylko dwie minuty na rozmowę o mojej nowej roli w kadrze. Najlepiej osobiście, nie przez telefon.

To jednak drobnostki. Reprezentacja pozostaje dobrem nadrzędnym, przewyższającym osobiste relacje i chwilowe niesnaski zawodników i trenerów. Wierzę w chłopaków, wierzę w nowego kapitana, ściskam kciuki za trzy punkty jutro w Helsinkach! Do boju, Polsko!


Jest podkreślenie, że kadra über alles? Jest. Jest szpila wsadzona Probierzowi? Jest. Jest sugestia, że z tą nową rolą w kadrze to jeszcze różnie może być? A jak. Jest powtórzenie, że kadra über alles? Nie inaczej. Senatorze, wysmażenie tej odezwy zajęło mi kilkadziesiąt sekund, a przecież nie jestem na tym terenie jakiś przesadnie genialny. OK, kumam, Lewandowski jest od kopania piłki, nie od składania zdań. N’ale, do k’nędzy, stać go chyba na kogoś, kto w jego imieniu te zdanka poskłada i to lepiej, niż kompletny amator a-c10…!? Niestety, zamiast skorzystać z takich usług, Robercik postanowił strzelić gówniarskiego focha. Jak rozwydrzony pięciolatek, ziabiela śwoje glapki i śpiejdaja ś tej piaśkownici, kulwa! Nie pierwszy to raz i, niestety, najprawdopodobniej nie ostatni. Plus jeszcze te kretyńskie wrzutki o zaufaniu, nieobrażaniu się na kadrę, etc. Jpr.dll, chłopie… Ty aby nie za dużo piłek na głowę ostatnio przyjąłeś…?

I nie, tu nie chodzi o opowiadanie się po którejś ze stron, pojmowane jako „bliżej mi do Michała (i Czarka), niż Robercika”. Jak na moje, rzecz raczej w stanięciu po stronie rozumu. Czy wybitna jednostka może funkcjonować w grupie na specjalnych, mocno preferencyjnych zasadach? Ależ oczywiście! Pod jednym, bajecznie prostym warunkiem: jej wybitność będzie autentyczna, nie tylko deklarowana, a pozytywny wpływ na pracę i wyniki zespołu ewidentny i absolutnie niepodważalny. No owszem, Robercik może i wyżej sra, niż dupę ma, może straszliwie gwiazdorzy, może i przypierdala się o przysłowiowy damski do trenera, kolegów i generalnie wszystkich, ale za to jak gra, to paaanie, klękajcie narody! Nie dość, że sam ładuje gola za golem, to jeszcze sprawia, że wszyscy wokół niego stają się lepsi. Gdyby tak było – nie mam pytań. Niestety, prawdziwość tego obrazka kończy się przed „ale”. Co gorsza, proporcje się rozjeżdżają. Wpływ Lewandowskiego na grę Biało-Czerwonych sukcesywnie maleje. Ostatnimi czasy trudno się oprzeć wrażeniu, że gdyby tak go podmienić na przykładowego Patryka Makucha, nikt nie odczułby różnicy. Za to gwiazdorskie wymagania wręcz przeciwnie, rosną. Już nie wystarczy kretyńskie machanie łapami, mimika srającego kota i sekundy wymownego milczenia. Teraz jeszcze jaśnie pan (eks)kapitan chciałby sobie wybierać które zgrupowania łaskawie raczy ubogacić swą obecnością, które zaś niekoniecznie. Jak już tu wielokrotnie pisałem, fanem Michała Probierza nigdy nie byłem, nie jestem i raczej już nie zostanę. Uważam jednak, że bardzo dobrze, że selekcjoner zakończył ten coraz bardziej żenujący cyrk.
10wtorek, 10, czerwiec 2025 01:22
a-c10
@ Iocosus:

Według tej relacji spirytus movens "przeczołgania" Lewego i pozbawienia go kapitańskiej opaski byli jego koledzy z kadry

Uważam tę teorię za wysoce prawdopodobną. Nikt nie lubi bumelantów i nikt nie lubi ludzi, którzy przesadnie zadzierają nosa. A już bumelanci przesadnie zadzierający nosa to w ogóle są powszechnie znienawidzeni (i przecież ze wszech miar słusznie).
11wtorek, 10, czerwiec 2025 08:24
Senator
a-c10
Ja nie mam zamiaru kogokolwiek bronić .

I szopki ciąg dalszy
PZPN wydał komunikat w którym zaprzecza doniesieniom jakoby to piłkarze wymusili na trenerze tą zmianę. Jedynym odpowiedzialnym jest Probierz .
Cwane bo wiadomo co by się dziś nie stało zostanie . Ciśnienie z drużyny teoretycznie zdjęte .
Nie kupuję tego .
12wtorek, 10, czerwiec 2025 10:24
iocosus
Subiekt z antykami, czyli tylko subiektywnie i skrajnie anty-probierzowo i anty-kuleszowo!

1. Czy Robert Lewandowski to najlepszy polski piłkarz? Tego nie wiem, kwestia uznaniowa, dla niektórych takim może byc Boniek, dla innych Deyna. Większe od wyżej wymienionych sukcesy z reprezentacją odnosili Lato z Żmudą. Natomiast RL9 to najbardziej rozpoznawalny globalnie polski piłkarz w historii kopanej, z największymi klubowymi sukcesami w zespołach z europejskiego topu. Triumf w plebiscycie FF na najlepszego grajka w roku odebrała mu tylko pandemia, nikt z Polaków futbolowo nie był tak doceniany. 158 meczów dla reprezentacji i 85 goli również należy uwzględnić ponieważ wyznaczają pułap do którego przez lata, a byc może i dziesięciolecia nikt inny się nie zbliży, a przynajmniej na to się nie zapowiada. Ów realny pomnikowy status w polskiej piłce RL9 osiągnął pracowitością, determinacją i sumiennością, narzuconą sobie dyscypliną w egzekwowaniu profesjonalnych sportowych obowiązków. Rodzimi eksperci futbolowi przypisywali mu talent dużo uboższy od piłkarzy takich jak choćby Lucas Barrios lub nawet Mikel Arrubarena co świadczy jak niestereotypową drogą przebiegała kariera Lewego. Wyznaczył nowe standardy w drodze do sukcesu w polskiej futbolowej rzeczywistości. Powyższa laudacja nie służy wznoszeniu pomników Lewemu, wsadzać na piedestał i czcić jak bożka Robercika nie należy, nie jest wolny od wad, ludzkich przywar, ale jednak jakiś tam szacunek, chocby i ten wyświechtany można mu okazać. Bez nadęcia i zadęcia, ale jednak.

2. Bezwzględny dla siebie ale i dla otoczenia ambitny perfekcjonista nie będzie wzbudzał sympatii. Raczej introwertyczny indywidualista, skupiony na sobie, nie jest typem lidera, przewodnika w grupie. Czy z czasem, wraz z kolejnymi sukcesami, w tym dążeniu do perfekcji, z Roberta stawał się Robercik - rozkapryszona primadonna - pewnie tak, ale wydawało się, że z tego nadętego balonika powietrze skutecznie spuszczają o dekadę młodsi koledzy z kadry, owi dowcipkujący Puchacze i Świdry. Przynajmniej tak to wyglądało w video-zajawkach z Euro 2024.

3. Robert Lewandowski to bardzo dobry piłkarz, świetny napastnik, egzekutor. Uważałem, że powierzenie mu roli kapitana to było świetne posuniecie ze strony Nawałki, bo uczyniło z Lewego biorącego na siebie odpowiedzialność za wynik, pewnego siebie w zespole, zadaniowego lidera na murawie w trakcie meczu. Zdawało to egzamin w kolejnych cyklach eliminacyjnych do Euro i Mundiali. Jednak prawdziwymi mentalnymi "przewodnikami stada" na kadrze wydaje się, że byli bardziej ku temu predysponowani Glik, Boruc, Jędza. Kontrapunkt do nich, ale i nie podległy Lewemu tworzyli Szczęsny z Krychą. Ich wszystkich już jednak nie ma.
Z biegiem lat rola zadaniowego lidera na murawie zmalała, a poza nią wyniosły perfekcjonista krytykujący i sztab szkoleniowy i kolegów z boiska, zaczął irytować i wkurzać. Kogo bardziej, czy sztabowców, czy piłkarzy? Tego nie podejmuję się rozstrzygać, zakładam, że jednych i drugich równie mocno.

4. Lewy popełnił ewidentny błąd. Czy jako 37-letni zasłużony dla kadry weteran eliminacyjny miał prawo do odpoczynku od repry czy to pod względem fizycznym czy psychicznym, według mnie - tak!
Czy jednak jako kapitan, lider zespołu walczącego o przejście eliminacji, mający własnym przykładem dać dowód determinacji i poświęcenia mógł odpuścić ważny mecz być może decydujący o udziale przynajmniej w barażach? Według mnie zdecydowanie - nie! Absencją zaprzeczył ideom, którymi winien kierować się przywódca, kapitan.
Jako zasłużony „prawie piłkarski oldboy” RL9 miał prawo do odpoczynku, jako kapitan nie powinien tego jednak czynić. Przyjmując takie założenie, moim zdaniem można założyć, że Lewemu przysługuje „urlop” gdy inni muszą jeszcze na kadrze zapieprzać, ale bez równoczesnego piastowania funkcji kapitana. Takowy musi zasuwac i pocic się tak samo jak inni, albo nawet jeszcze bardziej dajac przykład swoją postawą i dopingując, mobilizując pozostałych.

5. Lewy popełnił błąd ponieważ odpuścił sobie w czerwcu kadrę, niech będzie, że w oczach kolegów zabumelował, ale równocześnie gdy się zorientował w nieprzychylnym odbiorze swojej decyzji, postanowił wykorzystać kadrę – pożegnanie Grosika – przylatując do Chorzowa dla poprawy wizerunku. Czyli bez potu, bez nadstawiania karku, dzięki tylko pojawieniu się na meczu kadry chciał PR-owo zapunktować, a koledzy kadrowicze niech się sami martwią jak tu sobie poradzić z Finami w Helsinkach. Tak to mogło być odbierane, interpretowane.

6. Czy jednak błąd i wtopa Lewego winna skutkowac „przeciągnięciem pod kilem”? Jeżeli piłkarze i trener zgodnie z ich wolą chcieli pozbawic Lewego kapitańskiej opaski, dać mu w ten sposób nauczkę, to zgodnie z relacją Probierza on na to przystał, chciał tylko żeby „na zewnątrz” to wyglądało na jego decyzję. Cóż oprócz chorej ambicji postawienia na swoim i publicznego tego udowodnienia szkodziło, żeby na taki postulat przystać? Dla zreflektowanego Lewego to by oznaczało zachowanie twarzy, skoro spotkał się z odmową uznał, że tej „twarzy” na kadrze chcą go pozbawić, a skoro tak to i z tej kadry pozbyć. Zakładam, że Lewy w ten właśnie sposób mógł sobie to wszystko uświadomić, że nie o opaskę kapitańską tu chodziło, ale o coś więcej.

7. Pytanie czy piłkarze, rada drużyny, faktycznie chciała tylko dać nauczkę Lewemu wymieniając kapitana, czy też faktycznie uznali, że jest im całkiem zbędny i bez niego będą sobie lepiej radzili? Jeżeli to drugie, to Probierz nie miał wyjścia i nie mógł się zgodzić na propozycję Lewego przedstawienia rezygnacji z opaski kapitańskiej jako autonomicznej jego decyzji, jeżeli to pierwsze to ... trener odmawiając wykorzystał sytuację, żeby krytykanta i malkontenta Lewandowskiego wyeliminować.

8. „Scenariusz Olkowicza” wydaje mi się prawdopodobny, jestem przekonany, że w głosowaniu na kapitana repry wśród kadrowiczów wygrałby Zielek a nie Lewy. Zakładam, że wśród reprezentantów są tacy, których Lewy frustrował i irytował i być może jest ich większość. Natomiast gdy „scenariusz Olkowicza” czyni z Probierza mimowolnego niemalże bezwiednego wyraziciela woli ludu piłkarskiego domagającego się zgilotynowania głowy dotychczasowego kapitana, to tak jakoś mimowolnie i bezwiednie się uśmiecham. To by przeczyło wszystkiemu, co Probierzowi do tej pory przypisywano, to by wręcz negowało jego naturę!

9. Mimo wszystkich zastrzeżeń i wątpliwości trudno mi dać wiarę, żeby piłkarze Lewego z kadry chcieli się definitywnie pozbyć. Natomiast, że Michał Probierz jest w stanie wyeliminować każdego kogo uzna za podważającego jego pozycję i autorytet, to w to mogę bardzo szybko uwierzyć, ba i dowody na to łatwo znaleźć.
Nie kupuję argumentacji Olkowicza, że Probierz nie mógł się zgodzic na abdykację Lewego bo by utracił wiarygodnośc wobec szatni, bo by ją stracił. Gdyby nastąpiła roszada Lewego na rzecz Zielka to „szatnia” byłaby już ukontentowana, forma nieistotna, Robercik dostałby nauczkę a na pocieszenie uratowałby tylko twarz. Ale i dzięki temu pozostał w kadrze.
Według mnie to Probierz wykorzystał sytuację, wkurzenie Grosickiego i spółki, ale przede wszystkim to za marcowe krytykanctwo i malkontenctwo wywalił Robercika za burtę. Nie pierwszy raz udowodnił, że tego, kogo chce to jako trener może się pozbyć. „Dla dobra drużyny!”

10. Praprzyczyną „Lewego na aucie” była rezygnacja Pawła Wojtali z ubiegania się o fotel prezia PZPN. Cezary Kulesza poczuł się niezagrożony, jest pewny królowania przez kolejne cztery lata, nikt w związku mu nie podskoczy, nikt jego pozycji nie podważy. Gdyby wyścig o prezesurę o reelekcję był wyrównany, to cwany Czaruś Kulesza za żadne skarby by nie pozwolił na jakieś awantury w reprezentacji, które mogłyby zostac zapisane na konto Probierza a zatem i Kuleszy.
Probierz konsultował decyzję odnośnie RL9 z swoim chlebodawcą i dostał „zielone światło” bo Kuleszy nic nie grozi, może się zdystansować na swoim prezesowskim stołku i udawać bezstronnego bo i tak prezesurę na następną kadencję ma w kieszeni.

Wszystko co powyżej to subiektywne domysły i dywagacje i tylko tak proszę to traktować.
13wtorek, 10, czerwiec 2025 22:07
Krzysztof Jastrzębski
Świetny tekst @iocosus.
14wtorek, 10, czerwiec 2025 23:29
iocosus
FINLANDIA – POLSKA 2:1 (1:0)
Pohjanpalo (31. min – k.), Kallman (64. min) – Kiwior (69. min)
ŻÓŁTE KARTKI: Kairinen – Bednarek, Zalewski

FINLANDIA: Hradecky – Peltola, Hoskonen, Uronen (71' Niskanen) – Lod (86' Ivanov), Kairinen, Kamara, Tenho, Jensen (63' Alho), Antman (86' Pukki) – Pohjanpalo (63' Kallman)
POLSKA: Skorupski – Skrzypczak, Bednarek, Kiwior – Cash, Szymański, Slisz, Moder (87' Piotrowski), Zalewski – Piątek (87' Buksa), Świderski (57' Kamiński)

PZPN, PZPN, j***ć, j***ć PZPN
PZPN, PZPN j***ć, j***ć PZPN
PZPN, PZPN j***ć, j***ć PZPN

Probierz won!!!
15środa, 11, czerwiec 2025 02:12
a-c10
@ Iocosus:

Najlepszość jest bardzo względna. Skrajnie subiektywna. Porównywanie zawodników z różnych pozycji, a co dopiero odmiennych epok, nie ma żadnego racjonalnego sensu i niechybnie zepchnie każdą dyskusję na mieliznę osobistych sym- i antypatii. Jest jednak inna kategoria, w której porzucając własne widzimisię na rzecz twardych, chłodnych liczb, śmiało można przyznać Lewandowskiemu prymat, przynajmniej w rodzimym futbolu. Tą kategorią jest stat padding. Nigdy w historii (polskich) boisk nie zdarzyło się, by tak wiele (osiągnięć indywidualnych) przełożyło się na tak niewiele (sukcesów zespołowych). Siedemnaście lat występów, 158A, 85 goli. I co z tego wyrosło? Jeden ćwierćfinał ME i jedna druga runda MŚ. Przyznasz chyba, Iocosusie, że dupy to ten bilans nie urywa. Oczywiście, z pełną słusznością można by tu przypomnieć, że przecież w piłkę nożną gra się w jedenastu, do tego wypadałoby mieć na ławce kilku sensownych rezerwowych, no i – last but not least – ogarniętego trenera. Trudno jednak nie zauważyć, że zespołom o nie większym potencjale, niż Biało-Czerwoni, prowadzonym przez wcale niekoniecznie genialnych selekcjonerów, udawało się osiągać okazalsze sukcesy. M.in. dlatego, że nierzadko ich liderzy ciągnęli je za uszy. Powodowali, iż mniej zdolni partnerzy dzięki ich wpływowi stawali się lepsi. Czyli robili coś, co Lewandowskiemu zdarzało się wyjątkowo sporadycznie.

Tak, jasne. W lore RL9 poczesne miejsce zajmuje opowieść o skromnym, nieśmiałym chłopaku z podstołecznego Leszna, który z Delty Warszawa, poprzez rezerwy Legii, pruszkowskiego Znicza i poznańskiego Lecha dotarł na szczyty światowego futbolu dzięki samozaparciu, sumienności, pracowitości i obsesyjnej wręcz trosce o własne ciało. O modelowym profesjonaliście, negatywne emocje wzbudzającym wyłącznie w jednostkach słabych, zawistnych, niezdolnych do sprostania narzucanym przez Roberta wysokim standardom. Gdy się jednak przyjrzeć bliżej, widać że ten wizerunek jest cokolwiek lipny. Owszem, nie da się zaprzeczyć, że na niwie klubowej Lewandowski zawędrował na rewiry jeszcze niedawno dla polskich piłkarzy absolutnie niedostępne. Tak samo jednak nie sposób nie zauważyć, iż ów szalenie wysoki profesjonalizm R.L. rezerwuje niemal wyłącznie dla klubów właśnie, zaś reprezentacji ewidentnie go skąpi. Żeby nie cofać się w zbyt odległą historię, spójrzmy tylko na ostatnie tygodnie, które w wykonaniu Lewego stanowią pasmo klęsk i kompromitacji. Najpierw pan jeszcze-wtedy-kapitan oznajmia, że nie weźmie udziału w zgrupowaniu obejmującym arcyważny mecz z Helsinkach, albowiem jest zmęczony. Czy ma prawo być zmęczony? Ma. Każdy ma. Niemniej, po tym m.in. poznaje się profesjonalizm. Hell, po tym właśnie (a nie po szumnych, ale czczych deklaracjach!) poznaje się, że na kimś/czymś ci zależy. Po tym, że robisz coś przez niemoc. Że nie masz ani siły, ani – tym bardziej – ochoty, ale zaciskasz zęby, spinasz pośladki i może sycząc i postękując z wysiłku, może i klnąc pod nosem na czym świat stoi, ale jednak przechodzisz tę dodatkową milę.

Lewandowskiemu nie chciało się przejść nawet pół mili. W końcu jego udział w sparringu z Mołdawią śmiało można było umówić albo na żaden, albo na zgoła symboliczny, tak żeby zauczestniczyć w pożegnaniu Grosickiego. Wystarczyło zagrać z Finlandią. Ale na to pan gwiazdor był rzekomo zbyt zmęczony. Rzekomo, bo przecież w tzw. międzyczasie udzielił głośnego wywiadu (kierowanego, jak można domniemywać, do kierownictwa Barcelony), gdzie z całą mocą podkreślał, że czuje się świetnie, a wiek biologiczny ma o ładnych kilka lat niższy od metrykalnego. „Hola, kochane szefostwo! Ja wcale nie jestem viejo! Nie, absolutnie nie ma potrzeby szukać nikogo na moje miejsce!” – trudno o bardziej dobitną wskazówkę gdzie leży lojalność Lewandowskiego i co naprawdę należy sądzić o jego „zmęczeniu”. Które to „zmęczenie” nie przeszkodziło mu zresztą nic-a-nic w występach w końcowym fragmencie sezonu, gdy losy tytułu mistrzowskiego w Hiszpanii były już rozstrzygnięte, ale koronę strzelecką wciąż pozostawała teoretycznie do zgarnięcia. Klub? Zawsze. Kadra? Niepotrzebna od momentu, gdy zanikł sens nabijania w niej cyferek. W końcu do prawie 160 spotkań i ponad osiemdziesięciu goli to przez dekady nikt się nie zbliży, prawda?

Wszystko powyższe może stanowić efekt chłodnej kalkulacji. Nagrał się już chłopak w tej kadrze za pięciu, może mieć dość tego całego cyrku (o którym jeszcze zaraz), występ w Helsinkach mógłby mu nadszarpnąć reputację (a dba o nią jak o własne cojones…), zaś w klubie przecież mu płacą. Summa summarum – rozumiem. Nie pochwalam, nie popieram takiego cynizmu, ale dobra, z trudem, bo z trudem, wciąż jednak jestem w stanie zmieścić go we łbie. Natomiast zachowanie Lewandowskiego w „opaskagate” to już było gówniarstwo do sześcianu. Najpierw rzucił, że opaska nie ma znaczenia. Doprawdy, Robuś? To dlaczego naście lat wstecz z takim uporem zrywałeś ją z ręki Biletellemu…? Chwilę potem się jorgnął i zaproponował… no nie, nie to, żeby selekcjoner jeszcze raz tę kwestię przemyślał. Nie żeby spotkali się w spokojniejszym czasie w cztery oczy (a może w sześcioro oczu, znaczy z udziałem Zielińskiego) i bez emocji różne sprawy sobie obgadali. Nie. Szło mu o to, by wszem wobec nakłamać, że to była jego decyzja. Ja pierdolę… Metrykalny wiek Lewandowskiego to prawie trzydzieści siedem lat. Biologiczny podobnież trzydzieści. A mentalny? Siedem? Pięć…? (przepraszam wszystkich siedmio- i pięciolatków urażonych tym pytaniem)

Co do rezygnacji Pawła Wojtali i generalnie niechęci wobec Cezarego Kuleszy – jak mało kto, Lewandowski sam jest sobie winien. Pomijając może najtwardszy pezetpeenowski beton plus ewentualnie członków jego najbliższej rodziny, każdy trzeźwo myślący, jako-tako oblatany w realiach rodzimej kopanej człowiek przyzna, że pan Zazuzi-Zazuza prowadzi nasz futbol w stronę ruiny. Szlag, Boniek był straszny, ale rządy Kuleszy to jest wehikuł czasu lądujący w erze Grzegorza Laty! My, kibice, ale także dziennikarze, trenerzy, mniej opromienieni sukcesami piłkarze – wszyscy możemy sobie co najwyżej zanucić zapodany przez Ciebie stadionowy evergreen. Ale taki Lewy…!? W Stanach mawiają, że sławni sportowcy mają swoją platformę (nie mylić z tą od Donalda). Przez powszechną rozpoznawalność, ich głos jest nieporównywalnie lepiej słyszalny, niż głos szarego zjadacza chleba. Lewandowski – o, kolejna kategoria, w której można przyznać mu prymat – ma tę platformę znacznie większą i znacznie wyżej położoną, niż jakikolwiek inny polski sportowiec ogółem, nie wspominając o piłkarzach. Jedna opinia z jego strony, jeden głos silnej dezaprobaty wobec bieżącego kierownictwa PZPN i Czaro może pakować manatki. Ale to by przecież trzeba chcieć.

A że się nie chce, to w najbliższym czasie najprawdopodobniej mamy – excusez le mot – fest przejebane. Owszem, wyrażone na koniec Twojej ostatniej wypowiedzi życzenie przypuszczalnie lada moment się spełni. Tylko co z tego, skoro następcę Probierza po staremu będzie wybierał pan Zazuzi-Zazuza? I skoro ów następca będzie składał kadrę z tych samych ćwierćzdolnych, zblazowanych, zdemotywowanych piłkarzy? I jeszcze skoro całkiem możliwe, że jednym z jego głównych zadań będzie ułożenie na nowo funkcjonowania w reprezentacji pewnego sławnego 37-/30-/5-letniego obsrajtucha…?

Echhh.
16środa, 11, czerwiec 2025 09:53
gawin76
Co do meczu, każdy chyba widział, wyeksponowane zostały wszystkie nasze słabości. Probierza po ludzku rozumiem, on nie chce sam odejść, nie ma w nim wewnętrznej zgody na konstatację, że się na to stanowisko nie nadaje, nie chce przyznać, że nie zdołał dotrzeć do zawodników, że jakikolwiek miał plan na prowadzenie kadry po zeszłorocznym Euro, ten plan fatalnie zawiódł i z tej mąki chleba już nie będzie. Tylko że Probierz ma przełożonego, przynajmniej ten powinien widzieć co się dzieje. Jeżeli tego nie dostrzega bądź dostrzec nie chce to znaczy, ze w Polskim Związku Piłki Nożnej piłka nożna istotna jest najmniej.

I rzecz jasna w tym momencie możemy znów płynnie przejść do rozważań na temat poziomu polskiego futbolu, szkolenia itp. itd. tylko że i tak (!) ci zawodnicy, których obecnie mamy, powinni grać znacznie lepiej jako drużyna, powinni demonstrować zupełnie inną energię, zupełnie inny poziom odpowiedzialności za piłkę. Po roku pracy w bardzo sprzyjających warunkach, my kopiemy się w czoło w rywalizacji z Litwą i Maltą u siebie, sprawiając wrażenie, że zespół w ogóle robi łaskę, zniżając się do konieczności gry przeciw takim rywalom, a teraz jeszcze przegrywamy z Finlandią, która w ostatnim czasie znajdowała się na równi pochyłej i ze składu której może ze dwóch, trzech zawodników miałoby szansę walczyć o miejsce w naszej pierwszej jedenastce. To jest wielopoziomowo dyskwalifikujące.

Co do afery z Lewandowskim to... później Wink
17środa, 11, czerwiec 2025 11:19
Zbyszek
Osobiście nie przepadam wypowiadania się i komentowania tego co wypisują dziennikarze, od których nie wymagam refleksji ogólnej ,bowiem natłok informacji sprawia ,że reagują jak pies Pawłowa. Wymagam tylko odrobiny przyzwoitości i szacunku dla czytelnika. Lecz sam i każdemu polecam swoje przesłanie :"Nie wierz każdemu słowu tylko dlatego,że zostało wydrukowane".

Zacznę od lejtmotywu jaki przyświeca wielu tekstom Rafała Ziemkiewicza ,a mianowicie ,że odziedziczyliśmy po okresie zaborów i "komuny" mentalność kolonialno-niewolniczo-pańszczyźnianą. O jednej z jej odmian w "Myślach nowoczesnego endeka " pisze on tak " Tak właśnie został ukształtowany współczesny Polak - wedle pańszczyźnianego wzorca. Obywatel polski widzi w swym państwie nie wspólne dobro ,ale wrogi, wyzyskujący go folwark, myśli tylko o tym ,jak nie dać się wykorzystać i jak najwięcej korzyści osobistych wyciągnąć , imponuje mu cwaniactwo i sam stara się być cwany.
Natomiast charakterystyczny dla mentalności kolonialnej elity , czyli ekonomów na folwarku , jest poczucie wyższości. Czuje się ona bytem pośrednim pomiędzy cywilizacją uosabianą przez ośrodek władzy i jego przedstawicieli, a miejscowymi dzikusami. Jest to znany "syndrom kolonialnego sierżanta' - nikt bardziej nie gardzi "czarnuchem", niż jego pobratymiec.
Sytuacja elity kolonialnej sprawia ,że w przeciwieństwie do elit społeczności wolnej nie poczuwa się ona do powinności wobec swoich rodaków.Fakt,że swoją pozycję zawdzięcza wyborowi kolonizatora , rodzi w niej poczucie bezkarnej pewności siebie ,ale też kompleks pochodzenia z nieprawego łoża. I to ten kompleks leczy poczuciem wyższości wobec "dzikusów' . Skłania ją to do przyjęcia odwrotnej niż w normalnych społecznościach wizji świata. Być elitą w kraju postkolonialnym oznacza słuchać i odpowiadać tylko przed ośrodkiem władzy, nie tworzyć żadnych programów ,a przede wszystkim tresować w posłuszeństwie tych, których uważa się za poddanych ".

Nie jestem zwolennikiem omnipotencji władzy politycznej ,uważam istnienie niezależnych instytucji za rzecz potrzebną i pożądaną,licząc jednakowóż ,że będą one działały zgodnie z zasadami aksjologii i nadziwić się nie mogę ,że PZPN kpi sobie z narodu w żywe oczy i obraża wszelkie standardy przyzwoitości. Toż to wokół piłki nożnej ogniskuje się zainteresowania milionów Polaków i nie chodzi o to ,aby reprezentacja wygrywała, ale abyśmy nie byli ośmieszani . PZPN uległ deprawacji , stworzył system w którym nastąpił zanik poczucia działania na na rzecz dobra wspólnego.

Trener Probierz , jest wypisz , wymaluj ekonomem z tekstu Ziemkiewicza . On uważa,że piłkarze nie grają w reprezentacji Polski, ale u niego , w jego folwarku. Więc mają być posłuszni i nie wychylać się , a każdy kto coś wie, więcej znaczy jest podejrzany o nielojalność i podlega kasacji.To samo robił w każdym klubie w którym pracował. Nie będę robił za psychologa klinicznego ,ani za psychiatrę,ale jak się przeczyta definicję jednej z chorób psychicznych to po wypowiedzi Probierza pasuje jak ulał, bowiem on naprawdę wierzył w to ,że usunięcie najlepszego piłkarza, jedynego gracza klasy światowej poprawi grę zespołu. Zacytuje tylko fragment tej definicji zawartej w Słowniku psychologii pod redakcją Norberta Sillamy :" Chorych cechuje : rozdęte ego, przerost dumy, brak giętkości psychicznej, ogólna nieufność, nadwrażliwość i myślenie paralogiczne tzn. ich całkowicie logiczne rozumowanie opiera się na fałszywych przesłankach , błędnym odczytaniu sytuacji i złudzeniach zrodzonych przez ich anormalną uczuciowość."

Ktoś kto wiedzę czerpie z mediów za każdym razem jest zaskakiwany newsami mającymi pozory prawdziwości ,a będącymi bądź wytworami fantazji patopismaka , bądź tzw. kontrolowanym przeciekiem lub celową manipulacją. B. Prezes Boniek ( pozdrawiam) zakpił ,że już widzi jak paru graczy biegnie do Probierza co by pozbył się Lewandowskiego . Bądźmy poważni. Po swojej decyzji Probierz w tej kadrze stał się ciałem całkowicie obcym i raczej piłkarze bardziej byli skłonni opuścić zgrupowanie, niż potępiać Roberta. Osobiście znam sporo kibiców starszych i młodszych i wczoraj do południa rozmawiałem o sytuacji i żaden z nich nie zostawił suchej nitki na Probierzu , mało tego na FB została ad hoc utworzona grupa " Solidarni z Lewandowskim" na której tekst broniący Roberta polubiło do południa blisko 80 tysięcy osób, a wyraz swym odczuciom dali także kibice na stadionie w Helsinkach.

Oglądając wczorajsze spotkanie nie można było ,ani przez moment dostrzec,że piłkarze grają dla trenera, nie mówiąc już o umieraniu za niego.
18środa, 11, czerwiec 2025 13:48
iocosus
Gawin: "możemy znów płynnie przejść do rozważań na temat poziomu polskiego futbolu, szkolenia itp. itd. tylko że i tak (!) ci zawodnicy, których obecnie mamy, powinni grać znacznie lepiej jako drużyna, powinni demonstrować zupełnie inną energię, zupełnie inny poziom odpowiedzialności za piłkę."

Pełna zgoda. Fernando Santos nie odpowiadał za poziom polskiego futbolu, szkolenia itp. itd. był rozliczany za to jak gra repra, tylko i wyłącznie a ponieważ ta ocena była krytyczna to został pogoniony. Oceniajmy polskich trenerów kadry identycznie jak zagranicznych, mamy grupę powiedzmy stu kilkudziesięciu profesjonalistów którzy są elitą zawodową, to jaki ten top naszych futbolowych fachowców gremialnie prezentuje poziom daje nam asumpt do rozważań na temat stanu naszej piłki, jakości szkolenia, jego systemów, czy są dobre czy złe, jak je zmieniać, żeby były efektywne! Na podstawie jakości tej naszej elity, tych polskich piłkarzy z Ekstraklasy oraz z tych którzy są zakontraktowani w ligach zagranicznych określmy pułap naszych wymagań i aspiracji.
Przez analogię od Puszczy Niepołomice nie oczekujemy przecież zdobycia Mistrzostwa Polski, awansu do Ligi Mistrzów i jeszcze dojścia do powiedzmy półfinału tych rozgrywek. Jakość naszej elity piłkarskiej pozwala nam na jakie wobec niej oczekiwania? Według mnie jest niska, poza pierwszą europejską dziesiątką z pewnością. Domagajmy się żeby ta jakość rosła, niech odpowiada naszym aspiracjom czyli kraju pod względem demograficznym ale też i gospodarczym właśnie z tej pierwszej europejskiej dziesiątki. Natomiast skoro taką jakością piłkarską nie dysponujemy to od trenera obojętnie jakiego cuda wianków nie oczekujmy, ale rozliczajmy go też uczciwie i w drugą stronę. Na zdobycie Mistrzostwa Europy nie liczę ale skoro w reprezentacji są piłkarze z topowych europejskich lig, to uważam że mam prawo wymagać zwycięstw nad reprezentacjami których piłkarze w takich ligach nie grają, ich status zawodowy jest mniejszy od naszych kadrowiczów.
Na tej zasadzie porażki z drużynami zaliczanymi do pierwszej europejskiej dziesiątki, pokornie akceptuję, mogę tylko postulować, domagać się żeby ten średni poziom wyszkolenia naszych rodzimych futbolistów ciągle rósł, zmniejszał się dystans do najlepszych, uzurpuję sobie prawo do krytyki i utyskiwań bo mam wrażenie że dzieje się odwrotnie. To mnie irytuje, kibicowsko frustruje, ale od selekcjonera reprezentacji wygranych przykładowo z Holandią nie wymagam, tak krawiec kraje jak mu materii staje. Co innego jednak w przypadku konfrontacji z Finami lub z drużynami z naszej półki. Skoro z takimi ekipami są porażki, słabe mecze to znaczy że w tej naszej kadrze coś zawodzi, coś nie funkcjonuje i nie ma tu sensu szukać usprawiedliwienia dla danego trenera "w stanie naszej piłki, w poziomie wyszkolenia". Ameryki do spółki z Gawinem nie odkrywamy, podobnie sądzi nawet i Cezary Kulesza: "Trudno ochłonąć. Czułem to, co każdy Polak. Zdaję sobie sprawę, że nie mamy aż takiej jakości, która upoważnia nas do wygrywania meczów z najlepszymi, ale Finlandia nie jest rywalem z najwyższej półki" — przekazał prezes PZPN-u w rozmowie z WP SportoweFakty.

Tylko co z tego, skoro Michał Probierz został zatrudniony w imię kolesiostwa i tylko z tego samego powodu ciągle jeszcze swoją funkcję sprawuje. Analogicznie, przy takim prowadzeniu drużyny jak obecnie repry z Puszczy Niepołomice zostałby już definitywnie i bezzwłocznie pogoniony.

Świadectwo efektywności pracy Michała Probierza, Kacper Tomczyk na X: "Kolejny pokaz maszyny do pressingu Michała Probierza. Między 15, a 19 minutą nie jesteśmy w stanie zabrać piłki Finom, którzy wymieniają w tym czasie 62 PODANIA. Wiadomo, że w piłce nożnej nie rywalizuje się na posiadanie piłki, ale biegać za nią to my możemy w meczach z Holandią czy Portugalią, bo tam nie ma wyjścia. Ale nie w Helsinkach czy Kiszyniowie, ludzie kochani."

PZPN - banda kolesi!
19środa, 11, czerwiec 2025 14:40
gawin76
Co do afery z Lewandowskim to wiadomo, że zagrały emocje. Źle się stało, fatalnie on to wszystko rozegrał, ale też czekam z niecierpliwością aż a-c10 wyprodukuje tuzin akapitów rozprawiających się z zachowaniem Probierza czy tzw. Rady Drużyny (niepotrzebne skreślić) w sposób równie bezkompromisowy co z futbolistą Lewandowskim Wink Przecież gdybyśmy mieli dostrzegać gówniarzerię i tchórzostwo po tylko jednej stronie konfliktu to czym prędzej należałoby poddać się testom funkcji kognitywnych.

Ogólnie to Lewandowski już od zakończenia MŚ w Katarze powinien być inaczej postrzegany w reprezentacji. W naszych warunkach nie da się opierać gry o starzejącego się napastnika będącego mistrzem dobijania do pustej w klubach, które w miesiąc generują większe xG niż nasza kadra przez cały rok. Magia nazwiska w nieunikniony sposób działa, ale wiara w aurę Lewandowskiego to był strzał w stopę zarówno dla Santosa jak i Probierza. Lewandowski oczywiście powinien być w kadrze, dostawać jakieś minuty, czasem wykorzystać karnego, zebrać owację na Narodowym, pojechać na ostatnią dużą imprezę, bo marnowanie takiej piłkarskiej osobistości jest czystym idiotyzmem, podobnie jak wielu lat doświadczeń pracy z Kloppem, Guardiolą, Flickiem i wszystkimi polskimi selekcjonerami od czasów Beenhakkera. Jeżeli jakaś miernota ma problem z tym, że Lewandowski jest w kadrze na specjalnych prawach i czasem kogoś skrytykuje - to właśnie tę miernotę należy pożegnać, nie Lewandowskiego.

Tylko że Lewy musiałby być częścią takiego planu, rozumieć go i podporządkować się jego zasadom. Jeżeli jego ego i pazerność nie pozwoliłyby mu w tym uczestniczyć to wtedy pozostałoby zorganizować mu pożegnanie z pompą, życzyć powodzenia w Barcelonie czy MLS i czekać aż wróci do polskiej piłki w innej roli, bo wróci na pewno.
20środa, 11, czerwiec 2025 15:39
gawin76
PZPN - banda kolesi!

Kolesiostwo jako takie jest całkiem częstym problemem federacji piłkarskich, zarówno mniejszych i uboższych niż nasza, jak i tych najpotężniejszych (UEFA, FIFA). Za dużo pieniędzy, zbyt wiele pokus, za łatwy dostęp. Tylko że właśnie, zwykle chodzi o pieniądze. Dlaczego Kulesza nadal stoi murem za Probierzem i do czego jest on mu właściwie potrzebny, skoro wybory już wygrane, to jest jednak w jakimś sensie zagadka.

@ pressing

Umiejętność odbioru piłki to jest na pewno poważny deficyt tej reprezentacji, najbardziej jaskrawy przykład to chyba mecz z Chorwacją na wyjeździe. Przy czym wg mnie wynika to z założeń taktycznych, to nie jest tak, że my w ogóle nie robimy skoków pressingowych, my po prostu długimi fragmentami zupełnie odpuszczamy ten element. Dlaczego? Pewnie jest w tym jakaś myśl, jakaś założona z góry arytmia, niestety wczoraj przeciw Finlandii to się zupełnie nie sprawdziło.

Ale i tak większym problemem była w Helsinkach konstrukcja ataku pozycyjnego, słabiutkie wyprowadzenie z obrony, brak jakościowego środka pola, napastnicy pozbawieni umiejętności utrzymania się przy piłce. Wystarczy zablokować nasze wahadła i jesteśmy bezzębni. Probierz brnie w 3-5-2 z jednym pivotem w środku pola, ale to po prostu nie działa przeciw nawet średniej jakości rywalom, pokazała to porażka ze Szkocją w Warszawie, pokazał wczorajszy mecz, drużyna chyba widzi i czuje, że to nie funkcjonuje, w tej sytuacji trzeba spróbować czegoś innego, no chyba że i w środku tam wszyscy mają już w pompie co będzie z tymi eliminacjami.
21środa, 11, czerwiec 2025 16:21
Zbyszek
@gawin76.
Nie da się rozmawiać o wczorajszym spotkaniu w kategoriach taktyki, organizacji gry, popełnionych błędów itd. w sytuacji , w której nasi zawodnicy wyszli na boisko w każdym innym celu , poza graniem Smile. Nawet gdyby jak za Smudy trener wymyślił wymyśloną taktykę w postaci "Słuchajta , grajta !". to przewaga w umiejętnościach indywidualnych po naszej stronie jest tak duża,że na stojąco z Finami musielibyśmy sobie poradzić. Lecz nie w sytuacji, w której w naszej drużynie nic nie działało.

Podobnie rozpatrywanie sporu na linii Probierz - Lewandowski w kategoriach symetryzmu jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, bo w strukturze funkcjonalności całości układu nie są to równoprawne strony i każda z nich ma inne uprawnienia i inne obowiązki. Nie opisując metodyki zarządzania, ani jej praktycznych zastosowań to każdy wie,że układ trener- zawodnik jest hierarchiczny i to na przełożonym spoczywa obowiązek takiego ułożenia stosunków,aby ten układ działał.Współczesna prakseologia nazywa taki system zespolonym kierownictwem. Gdyby w "normalnej "firmie do "szefa" przyszedł kierownik ,że sobie nie radzi z pracownikiem ,albo gdy najlepszego zawodnika zmusza do odejścia to sam natychmiast by został zdymisjonowany. Po to ktoś jest mianowany przełożonym, aby sobie radził z pracownikami , jak nie potrafi to się na tę funkcje nie nadaje.

Znając Kuleszę to on na tę chwilę żadnej decyzji nie podejmie , twierdząc,że ma czas , bo rzeczywiście najbliższe mecze we wrześniu,ale też licząc ,że obie strony ochłoną i uda mu się konflikt polubownie załagodzić.Moim zdaniem będzie to zadanie karkołomne, bo Probierz przesiąkł mentalnością ekonoma, jest butny i arogancki i każde ustępstwo uzna za dyshonor , natomiast Lewandowski nie pozwoli sobie na to ,aby taki chłystek nim pomiatał. Lewandowski też wyrósł na gwiazdę, a do tego jest bogaty i takich jak Probierz zatrudnia w licznych biznesach na posadach cieci. Więc Probierz zadarł z niewłaściwym facetem ,a Kulesza jak chce ,żeby jeszcze były szanse na awans na MŚ to powinien Probierza zwolnić.
Lecz zgadzam się ,że sytuacja jest absurdalna , paranoiczna , tyle tylko ,że Lewandowski nie jest jej autorem. Nikt przy zdrowych zmysłach w toku przygotowań do tak ważnego meczu nie usunął by z zaprzęgu najsilniejszego konia .
Od początku swej kadencji Probierz przemyśliwa jak w piosence Młynarskiego : "Co by tu jeszcze spieprzyć panowie ? Co by tu jeszcze?".
Najlepiej niech sam spieprza !.
22środa, 11, czerwiec 2025 20:24
iocosus
@A-c10
Albiceleste, skoro ze mnie jest subiekt antyprobierzowo-kuleszowy to nie mogę mieć pretensji że z Ciebie w pełni "subiekt antylewy". Spoko, Nasuwa mi się jednak pytanie, wątpliwość czy w swojej tyradzie przeciwko Robercikowi nie wyważasz aby otwartych drzwi. Nikt tu z nas RL9 w ramki nie oprawia i modłów do niego nie wznosi. Dla mnie nie podlega dyskusji że jako kapitan na meczu z Finami powinien się stawić, popełnił babol, wtopę, a w konsekwencji opaskę kapitańską w repie powinien sobie odpuścić. Nie neguję również że może być odbierany jako wyniosła primadonna, skupiona na sobie i uskuteczniająca nade wszystko samorealizację. Pisałem o tym nie warto się powtarzać, drzwi do tego rodzaju określeń są otwarte, nie mam zamiaru ich zatrzaskiwać. Tyle tylko że w moim subiektywnym postrzeganiu powstaje sprzeciw, gdy w sporze wiadomym dwóch panów jeden ma być postrzegany jak zadufany w sobie, egoistyczny, cyniczny, rozkapryszony bachor a drugi ma uchodzić za empatycznego, wrażliwego, altruistę, miłośnika filozofii Schopenhauera i fraszek Sztaudyngera, który w wykonywanym zawodzie wszystko co robi to jedynie czyni "dla dobra drużyny". Otóż u tego drugiego fascynacji panami Arthurem i Janem nie podważam, ale w pozostałe rzeczy powątpiewam, a w zasadzie to podejrzewam niecnie że są zaprzeczeniem faktycznych cech charakteru.
Przerywam ponieważ teraz chcę się skupić na piłce i meczyku Biało-Czerwonych z u-21 tym razem na szczęście bez żadnych pozasportowych podtekstów, uwarunkowań. Uff.
23czwartek, 12, czerwiec 2025 00:24
a-c10
@ Gawin:

Rady czego...!? ;p

Tuzina akapitów nie będzie. Będzie za to, tak a propos funkcji kognitywnych, głęboka refleksja: człowiek to głupi jest. Znaczy ja, Wy to tam sobie pooceniajcie na własną rękę i odpowiedzialność. Co najmniej od grudnia'22 (choć przecież mocne i liczne sygnały ostrzegawcze zdarzały się i wcześniej) wiadomo, że obecne wcielenie reprezentacji Polski w piłce nożnej mężczyzn to nie jest żaden zespół, żadna drużyna, tylko dwudziestu paru bardzo niepoważnych ludzi. Tak się jakoś po głupiemu łudziłem, że maybe just maybe coś w tym temacie ulegnie pozytywnej odmianie. No to mam za swoje. Dawno temu trzeba było przestać poświęcać jakąkolwiek uwagę występ(k)om tej żałosnej trupy, a na pewno nie przywiązywać do nich jakichkolwiek emocji. Szkoda zdrowia.

Dlaczego Kulesza nadal stoi murem za Probierzem i do czego jest on mu właściwie potrzebny, skoro wybory już wygrane, to jest jednak w jakimś sensie zagadka.

Jak na moje – i tu bodaj pierwszy raz w życiu zgadzam się ze Zbigniewem Bońkiem – Kulesza nie potrafi podejmować decyzji. Jest jak polscy biskupi: przeczekamy i prosimy o przeczekanie. Przecież on nawet tego Probierza mianował najprawdopodobniej wcale nie dlatego, że jakoś specjalnie go kocha i poważa. Po prostu facet był pod ręką, można było posadzić go na wyższym stołku i dłużej się tą sprawą nie zajmować.

Tyle, że jeśli faktycznie chodzi o pieniądze, pan Zazuzi-Zazuza może jednak zostać zmuszony do jakichś kroków. Lewandowski może i ma mentalnie pięć lat, ale ma też znaną buźkę. I to za nią płacą związkowi sponsorzy, bo przecież nie za łysinę Probierza.

@ Iocosus:

I abarot Wink Ja nigdzie nie napisałem, że Probierz jest „empatycznym, wrażliwym altruistą” (jo Cię prosza Very Happy). Mamy żałosnego, rozwydrzonego (eks)kapitana, bezjajecznych reprezentantów, selekcjonera-egomaniaka, a na domiar złego kibiców z syndromem sztokholmskim, którzy jak im wspomniany wyżej (eks)kapitan napluł w twarz, skandują jego nazwisko. Nasrać i zamieszać, jak zwykł mawiać mój teść.

I jeszcze na domiar domiaru złego, młodzieżówka zamiast nieść nową nadzieję, wydaje się powielać błędy starszej siostry. Dupa, dupatuum et omnia dupa.
24czwartek, 12, czerwiec 2025 09:06
dalkub
i po Probieżu, czyli Lewandowski zwolnił go w kilka dni, a pomogli mu najbardziej ci którzy podobno mieli chcieć odsunięcia Lewandowskiego czyli grupa partaczy przypadkowo nazwanych drużyną narodową.

To całe towarzystwo jest do zaorania, od wieśniaka prezesa, przez pseudofachowców, Robercika i resztę zgrai.
Mam nadzieję że nowy trener ktokolwiek nim będzie popełni pierwszą decyzję o podziękowaniu za grę w kadrze Lewandowskiemu i zrobi to sprytnie.
25czwartek, 12, czerwiec 2025 09:18
gawin76
@ młodzieżówka

Nie jestem aż tak krytyczny wobec nich, z boku patrząc byliśmy piłkarsko lepsi, ciekawsi jako drużyna. Chcieliśmy prowadzić grę na połowie Gruzinów, oni nas usypiali i nagle przechodzili do ataku. Ale to nie tak, że ich taktyka okazała się lepsza, przesądziły detale, Gruzini sprezentowali nam karnego, my im dwie bramki, bo indywidualne błędy Szymczaka i Rakoczego ewidentne, a przecież blisko było, żeby Szmyt dołożył jeszcze trzecią bramkę dla nich. Ciężko wygrać mecz, oddając bramki za darmo. Shit happens, trochę spaliło się paru chłopaków, oczywiście Majewski ewidentnie przekombinował ze składem i zmianami, no ale "analiza wsteczna zawsze skuteczna". Wynik to zawód, myślę, że indywidualne rozczarowanie to Kozłowski, cień samego siebie, niemniej jednak poziom rozczarowania (mojego przynajmniej) i ogólnego zdegustowania grą pierwszej kadry we wtorek był bez porównania wyższy.
26czwartek, 12, czerwiec 2025 09:28
gawin76
O, to Probierz jednak out, Dalkub pierwszy zareagował.

Niby jego własna decyzja, ale też jestem trochę sceptyczny wobec tej wersji.
27czwartek, 12, czerwiec 2025 10:36
Zbyszek
Aktualnie miałem nieco ważniejsze sprawy związane z ratowaniem mojej kotki, więc nie pisałem. Po komunikacie prezesa Kuleszy ,że on ma czas na podjęcie decyzji wiadomym było ,że dał Probierzowi szanse na tzw. honorowe wyjście czyli podanie się do dymisji. Zrobił to czego dla Lewandowskiego nie zrobił Probierz.
Nie byłoby problemu gdyby Probierz był w sensie psychicznym normalny , bo po pierwsze jest symptomem choroby ( stan zaawansowania określiłby psychiatra) paralogiczne myślenie ,że pozbycie się najlepszego zawodnika poprawi grę i wyniki, po drugie dokonanie takiego ruchu bez rozmowy z Prezesem i bez przemyślenia konsekwencji ( reakcja kibiców i sponsorów) jest przejawem skrajnej głupoty i arogancji i po trzecie pomiatanie jednym z najlepszych piłkarzy świata, również przez to ,że nie dało mu się szansy na złożenie rezygnacji z funkcji to przykład zwyczajnego chamstwa . Chamowi pseudowładza uderzyła do pustego łba.
Prezes Kulesza w ten sposób zyskał czas na poszukiwanie trenera , który ma warsztat i ma dorobek , a taki trener osiąga sukcesy tylko z pomocą zawodników, w tym gwiazd ,a nie przeciwko nim.

Wczoraj obejrzałem mecz U-21 w ramach Euro21 z Gruzją i nie rozumiem skąd PZPN bierze takie wynalazki jak Brzeczek , Probierz czy Majewski. Czy nie ma w Polsce trenerów , którzy myślą racjonalnie ,a nie żyją w wymyślonym przez siebie świecie.Trener Majewski na pytanie dlaczego nie zabrał Ziółkowskiego i wystawił w pierwszym składzie Pyrkę i Szymczaka , którzy na wiosnę nie grali ( Pyrkę w Piaście odstawił Vukovicz ,a Szymczak był w GKS rezerwowym) - odparł z rozbrajająca szczerością,że oni wywalczyli awans i im się należy. Przypomnijmy,że ostatni mecz w eliminacjach U-21 grała w połowie października 2024 roku . Albo więc drużyna jedzie na Mistrzostwa,aby coś ugrać,albo zawodnicy dostają miejsce w składzie za "zasługi".

Z tego co mi przekazano to prezes Leśnodorski bardzo pozytywnie wyrażał się o Kuleszy jak był jeszcze prezesem Jagiellonii mówiąc ,że to "swój chłop" i pewno jest on rzeczywiście porządnym facetem,ale nie może być tak tolerancyjnym wobec jawnych przejawów szkodliwej głupoty i traktowania przez trenerów reprezentacji Kraju jak swojego prywatnego folwarku.

PS. Przy takich okazjach zawsze przypomina mi się fragmencik "Traktatu moralnego " Miłosza :"... Największą klęską / jest w przyrodzie / wariat na swobodzie...".Smile.
28czwartek, 12, czerwiec 2025 12:39
iocosus
„Zrobił to czego dla Lewandowskiego nie zrobił Probierz.” – dokładnie, to była pierwsza myśl, która mi również przyszła do głowy. Probierz złożył rezygnację z funkcji trenera na tej zasadzie, której odmówił Lewemu przy rezygnacji z funkcji kapitana repry.
Wszystko! The end. Teraz mamy reset, czyli piłkarze ciągle są w czarnej dziurze i niezbędny jest ktoś, który ich z niej wyciągnie. Jak dla mnie filozofii w tym wielkiej nie ma Jan Urban jest najlepszym kandydatem dla tej "mission impossible".

Zagraniczny trener nie będzie miał pojęcia do jakiego bagna wchodzi, potrzebny jest ktoś z autorytetem, który kompleksów wobec piłkarzy z top 5 lig europejskich nie będzie posiadał, przy tym jest otwarty na dialog, a nie na poszukiwanie konfrontacji. Bardziej od „warsztatu”, zdolności taktycznych będą miały znaczenie umiejętności miękkie a nie widzę nikogo którego „soft power” jest bardziej znacząca niż u Jana Urbana. Gwarancji sukcesu nie będzie, sytuacja mega trudna, ale lepszego rozwiązania nie dostrzegam.
29czwartek, 12, czerwiec 2025 12:56
iocosus
# U-21
Wolę zdecydowanie taki meczyk, nawet z przegraną niż to co było udziałem seniorów. Będę się powtarzał, ale trudno, trener Majewski również nie jest moim ulubieńcem, w tym meczu i taktyką i zmianami w trakcie meczu moim zdaniem drużynie nie pomógł.
Czytałem że Kacprem Kozłowskim interesują się czołowe kluby ligi tureckiej, niestety progresu formy wczoraj nie potwierdził. In plus zaskoczył mnie za to Peda, którego gra w u-21 była dotychczas słaba, natomiast chyba pojawia się „światełko w tunelu”.
Fornalczyk z tej młodzieżówki może być „królikiem z kapelusza” wyciągniętym we wrześniu do dorosłej repry.
Interesujące jak ta repra postawiona pod ścianą zaprezentuje się w konfrontacji z Francją i z Portugalczykami. Do wyników nie przywiązuję znaczenia, ciekawi mnie, czy w tych meczach pokaże się ktoś, kto dołączy do Fornalczyka czyli zgłosi akces do powołania przez następcę Probierza!?
30czwartek, 12, czerwiec 2025 15:39
dalkub
a mnie ciekawi co z kapitanem Zielińskim? czy będzie to pierwszy kapitan, który nie wyprowadzi jedenastki w żadnym meczu
31czwartek, 12, czerwiec 2025 22:00
a-c10
@ Dalkub:

Mam nadzieję że nowy trener ktokolwiek nim będzie popełni pierwszą decyzję o podziękowaniu za grę w kadrze Lewandowskiemu i zrobi to sprytnie

Generalnie uważam przedstawioną wyżej opinię Gawina w tym temacie za niezwykle rozsądną. Albo buraczany kapitan godzi się na przesiadkę na tylny fotel, albo cóż: kwiatki, rąsia, buzia, zapraszamy w stronę drzwi. Mam jednak silne obawy, że nowy selekcjoner, ktokolwiek by nim nie został, swoją pracę będzie musiał po staremu zaczynać od desperackich prób obłaskawiania rozbuchanego ego buraczanego kapitana. A że – zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń – nie wierzę, aby takie próby miały jakiekolwiek szanse powodzenia, to...

@ Iocosus

...nie życzę Janowi Urbanowi, aby obejmował schedę po Michale Probierzu. Owszem, wciąż uważam, że J.U. jest najciekawszym spośród dostępnych kandydatów. Co więcej, czuję doń instynktowną sympatię. Tym bardziej jednak nie chciałbym, aby się spalił. Niech kto inny (Papszun?) się zajmie dorzynaniem tych eliminacji. Niech na kogo innego spadnie ostatni (oby!) selekcjonerski obowiązek użerania się ze skretyniałą primadonną. Urban czeka już długo, śmiało może przeczekać jeszcze tę (gówno)burzę.

re: młodzieżówka

Mnie o tyle mecz środowy martwi bardziej od wtorkowego, że... Mógłby ktoś przypomnieć tym chłopakom, że robią w branży rozrywkowej...? Kurde, awansowali na mistrzostwa, czyli zrealizowali cel wynikowy. Więcej nikt o zdrowych zmysłach nie wymaga, no bo wiadomka, wyjście z takiej grupy należałoby rozpatrywać w kategoriach cudu. W dodatku na dzień dobry dostali teoretycznie najłatwiejszego rywala. Takiego, który raczej nie grozi deklasacją, blamażem ani żadną inną ujmą na honorze. I co? Guzik. Nadal strach. Nadal nuda. Nadal asekuranctwo. Nadal próby zawiązania jakichś ciekawszych akcji da się policzyć na palcach (i jeszcze sporo ich zostanie). Smutne to.
32piątek, 13, czerwiec 2025 01:07
iocosus
A-c10: „Albo buraczany kapitan godzi się na przesiadkę na tylny fotel, albo cóż: kwiatki, rąsia, buzia, zapraszamy w stronę drzwi.” – a o którym kapitanie tak piszesz? Tym który być może nie wyprowadzi jedenastki w żadnym meczu? Wink
Sprawa „kapitana” jest do rozwiązania, pierwsze zadanie i mina do rozbrojenia dla nowego trenera. Może jakiś zjazd weekendowy na grilla u nowego „Narodowego” w składzie Lewy, Zielek plus owa rada drużyny która niby raz jest za, a później nawet przeciw, w każdym razie nie wiadomo ostatecznie za kim? Niech chłopaki się zamkną, wszystko sobie wyjaśnią i potwierdzą „konklawe”. Robercik powinien mieć świadomość, że nie może kozaczyć bo w jego przypadku sprawa może być bardzo prosta. 4 września dostajemy bęcki od Pomarańczowych cztery lub pięc do zera, a 7 września na Narodowym remisujemy z Finami 0:0 i po zawodach. Kwestia awansu do mundialu rozwiązana, a Lewemu w takiej sytuacji pozostanie już tylko mecz pożegnalny do rozegrania i czy w roli kapitana czy nie to już bez znaczenia. Łatwiej mi uwierzyć że w eliminacjach do Euro 2028 objawi się jako skuteczny napastnik Filip Szymczak, Wiktor Bogacz lub Daniel Mikołajewski niż że dociągnie do nich Robert Lewandowski. W wrześniu będziemy mieli wóz lub przewóz w drodze do Ameryki.
„Urban czeka już długo, śmiało może przeczekać jeszcze tę (gówno)burzę.” – a mnie dręczy obawa, żeby Urbana nie spotkał los Henryka Kaperczaka. W perspektywie awansu do mundialu, potrzebujemy trenera cudotwórcy, który wyselekcjonuje grupę, scementuje ją, dobierze taktykę i może dzięki modlitwie jakoś to ruszy. Od pierwszych tych wrześniowych meczów. Cud potrzebny i nie trener fachowiec ale z fartem, któremu Bogowie będą sprzyjać. Urban to dobry człek, może do niego się uśmiechną!

re: młodzieżówka
"Nadal strach. Nadal nuda. Nadal asekuranctwo" - niestety, dla mnie to wpływ trenera Adama Majewskiego, stara szkoła PMS-u trzyma się mocno! Niestety!
***
Widzę wzmożenie wśród dziennikarzy, żeby zdetronizować Kuleszę! Idea ze wszech miar godna poparcia, szlachetna, tylko jak to w naszej rzeczywistości uczynić? Pertkiewicz, Cygan, pewnie każdy lepszy, tylko wśród kolesi w PZPN już chyba wszystko pozamiatane, porozdzielane, ustalone.
33piątek, 13, czerwiec 2025 15:18
Senator
Tu chyba nie ma dyskusji . Zieliński powinien być kapitanem i przy nowym trenerze . Dla Lewego to i lepiej nie będzie gadania że przez opaskę rzucił kadrę . A ogólnie to trzeba budować już bez niego .
34piątek, 13, czerwiec 2025 15:22
Senator
Acha, to jak ci młodzi mają się rozwijać kiedy i tak wiedzą, że pojadą „za zasługi”
35sobota, 14, czerwiec 2025 00:30
a-c10
@ Iocosus:

Nie no, Zieliński to, jak na razie, jedynie kapitan-elekt. A z elektami bywa tak, że, no cóż, there's many a slip 'twixt the cup and the lip Wink

Niech chłopaki się zamkną, wszystko sobie wyjaśnią i potwierdzą „konklawe”.

Mhmmm... Tak, jak we własnym gronie „wyjaśnili” aferę premiową...? Smile

W wrześniu będziemy mieli wóz lub przewóz w drodze do Ameryki.

Ująłbym to inaczej: albo przewóz, albo nieco tylko zmniejszone szanse na przewóz. Owszem, nadal możemy wygrać wszystkie mecze do końca i awansować z pierwszego miejsca. Bądźmy jednak szczerzy, przy tym scenariuszu taka Kana Galilejska wygląda na średniawkę. Nieporównywalnie bardziej realne – co żadną miarą nie oznacza, że pewne – jest zajęcie drugiej lokaty i walka w barażach. A tam, jeśli mam być szczery, nie postawiłbym na naszą kadrę złamanego grosza. I to bez względu na to, czy selekcjonerem zostanie Urban, Nawałka, Bjelica, Papszun, Magiera, czy ktokolwiek inny. Dlatego...

mnie dręczy obawa, żeby Urbana nie spotkał los Henryka Kaperczaka

Jesteś przekonany, że ten los byłby zły? OK, rozumiem: splendor, zaszczyt, spełnienie zawodowych marzeń, ukoronowanie kariery, te rzeczy. Wciąż jednak, moim zdaniem, jest to – tak a propos koronowania – sytuacja typu careful what you wish, you just might get it. Polski voxpop piłkarski wciąż czeka na Godota. Na czarodzieja-mesjasza, który przyjdzie, zrobi szacher-macher i znów będzie jak w good ol' 2016. Cóż, nie będzie. Od Mistrzostw Europy we Francji mija właśnie dziewięć lat. Przez cały ten okres poziom reprezentacji Polski sukcesywnie spada. Nie jesteśmy już w czołowej ósemce Starego Kontynentu. Nie jesteśmy nawet w czołowej szesnastce. Jak sam zauważasz, do awansu na Mundial potrzebny będzie fart. Duuużo farta. A co, jeśli go zabraknie? Urban dostanie takie same kubły pomyj na łeb, jak Probierz? To może jednak nie warta skórka wyprawki...?

dla mnie to wpływ trenera Adama Majewskiego

Widzę to trochę inaczej. Owszem, Majewski niewątpliwie zanieczyścił pancerz i obok Rakoczego (rrrany, jakten chłopak się stoczył...) pozostaje jednym z dwóch głównych winnych porażki. Tyle tylko, że kij tam z tą porażką. Bezboleśnie łyknąłbym taki rezultat, gdyby poprzedzała go odważniejsza postawa. Tymczasem powiedz mi, proszę, ilu naszych reprezentantów (poza jednym Fornalczykiem, który chyba po prostu nie potrafi inaczej) próbowało pokazać jakąkolwiek boiskową śmiałość? Kurczę, to są może i młodzi, acz jednak dorośli ludzie. Odpowiadają za swoją postawę, nie da się wszystkiego zrzucić na trenera.
36sobota, 14, czerwiec 2025 22:50
iocosus
Tak sobie w drugiej połowie już tylko zerkam na naszych młodzieżowców zastanawiając się czy to był dobry pomysł poświęcić sobotni wieczór na tego rodzaju rozrywkę, ... no cóż, w takim smętnym nastroju, łatwo przejechać się po u-21 i tym całym naszym futbolu, ale ... czyż to już nie nudne i powtarzalnie banalne.
Na poziomie siedemnastolatków gramy jak równy z równym z europejskimi tuzami, bez kompleksów, co dziwne nie odstając wyszkoleniem indywidualnym i grając odważną, ofensywna piłkę a im dalej w las, im większe te cyferki przy U czyli u-19, u-20, u-21 to wygląda to co raz gorzej i gorzej.
Najgorsze że taki trener jak Adam Majewski będzie zapewne dowodził że jego założenia na taki mecz jak z Portugalią były słuszne. Trzeba było być dobrze zorganizowanym i agresywnym w obronie, skutecznym w ataku, wszystko się zgadza, tylko dlaczego w u-21 jest taka już różnica indywidualnego wyszkolenia, że pozostaje jedynie szukanie sposobu na jej zniwelowanie taktyką, organizacją gry, agresją i pozostaje kurczowe trzymanie się tyłów, a gdy się na chwilę zapomnimy i trzeba następnie odrabiać bramkowe straty to jesteśmy punktowani wyprowadzanymi ciosami jak bokserski amator przez zawodowca.
Portugalczycy dali nam lekcję gry z kontrataku, w której to podobno jesteśmy mistrzami, tyle tylko, że to jest i dawno i nieprawda.
37sobota, 14, czerwiec 2025 23:20
Senator
Szanowny panie Iocosusie w kwestii ostatniego zdania .
Nie my mistrzami nigdy nie byliśmy , my jedyne co potrafiliśmy jako tako to właśnie granie z kontry .
Dziękuję i oczywiście pozdrawiam
PS
Nie dotyczy czasów pra czyli XX wieku, końca dla ścisłości .
38sobota, 14, czerwiec 2025 23:27
a-c10
@ Iocosus:

Moim zdaniem należałoby złapać pasożyta nazwiskiem Boniek oraz wszystkich jego chwalców, przywiązać ich do krzeseł i kazać oglądać ten mecz na zapętleniu do porzygania. Tak, jakbyś pytał, Kuleszę też by można na takim krześle posadzić. I Latę, rzecz jasna, nie inaczej. Co najmniej naście zmarnowanych lat. Naście lat psu w dupę. Naście lat przepieprzonych na żonglowaniu selekcjonerami, wydawaniu żałosnych książczyn o narodowym modelu gry (ta, chyba w pici polo na żużlu…), kretyńskich kombinacjach z jakimiś tam limitami młodzieżowców i innych podobnych bzdurach. A potem – ekhem… – kwiat naszej młodzieży, reprezentacja z entry level poważnego grania, z rzekomymi nadziejami naszej kopanej w składzie, mierzy się z Portugalią i wygląda na jej tle jakby pochodziła z innego, znacznie gorszego uniwersum.

Jasne, można niby (nie bez pewnej racji) zauważyć, że taka różnica w skuteczności to jednak anomalia. Że to był mecz bardziej na 1:3, niż na 0:5. Możne (jw.) podnieść argument, że gdyby Majewski kazał naszym grać murarkę, to cholera wie, może nawet wyszarpalibyśmy jakiś bohaterski remisik. Koniec końców jednak bardzo dobrze, że i wynik, i przebieg spotkania wyglądały tak, jak wyglądały. Na takim tle znacznie lepiej widać rzeczywistość.
39niedziela, 15, czerwiec 2025 08:12
gawin76
re: młodzieżówka

Piłkarz 21-letni już powinien być praktycznie ukształtowany i oczywiście problemem jest, że w pewnym momencie piłkarskiego dorastania (18 lat, 19?) nasi zawodnicy zaczynają odstawać od rówieśników np. z takiej Portugalii i krzywe ich rozwoju już w zasadzie nie mają szansy się pokryć. Pierwsze przykłady z brzegu to tacy Szmyt i Pieńko, to są dokładnie ci sami zawodnicy co dwa czy trzy lata temu, zero progresu, a przecież naprawdę trudno było odmówić tym chłopakom potencjału. To jest porażające jak my marnujemy talenty, tylko problem wydaje mi się jest przede wszystkim na poziomie Ekstraklasy, taki zawodnik musi mieć się od kogo uczyć, musi regularnie grać, musi rywalizować z poważną konkurencją. U nas największy defekt jest nie na poziomie przedszkola czy podstawówki tylko gdzieś na etapie pierwszych klas futbolowego liceum, obrazowo mówiąc.

Akurat co do tego konkretnego rocznika to rozmawialiśmy o nich już ponad 1,5 roku temu, a może nawet jeszcze dawniej, i już wtedy widać było, że linia obrony nie jest szczególnie rokująca, jeżeli tam za lidera robi Mosór, no ja was proszę. I teraz, mając tak słabych obrońców, jak można liczyć na cokolwiek w momencie gdy oni mają grać jeden na jednego z takimi rywalami jak ten Quenda ze Sportingu (tzn. już z Chelsea)? Oczywiście tu mógłby wpaść Czesław, ustawić autobus i kto wie czy nie wygralibyśmy z tą Portugalią tak jak on wygrał z Włochami na ME w 2019, tylko czy to o to chodzi w tej kategorii wiekowej? Można się spierać czy 3-4-3 lub 3-5-2 to jest najlepszy wybór, ale sama idea, żeby kolejne roczniki polskich reprezentacji grały podobnym ustawieniem, żeby pod kątem tego ustawienia dokonywać selekcji i wypracowywać automatyzmy, zła nie jest, podobnie jak próba odejścia od schematu gry z kontry. Tylko że (naiwna?) gra otwartej piłki przeciw lepszemu rywalowi zwykle będzie się kończyć tak jak w przypadku konfrontacji z Portugalią i na poziomie dorosłej kadry, i na poziomie młodzieżówki.

re: następca Probierza

Na giełdzie pojawiło się nazwisko Skorży, szczerze mówiąc Iocosusie to właśnie Skorża wydaje mi się bardziej trafnym porównaniem do Kasperczaka niż Urban.

Natomiast moment jest bliźniaczo podobny do tego, w którym kadrę obejmował Probierz i pytania też podobne, tzn. czy awans na MŚ w ogóle powinien być traktowany jako cel, czy celem powinna być przebudowa kadry i nabranie rozpędu przed kolejnymi eliminacjami.
40niedziela, 15, czerwiec 2025 09:19
Senator
@Sir Gawinie
No właśnie . Od ilu lat piszemy , problemem jest przejście z wieku juniorskiego do seniorskiej piłki . Ta zagwozdka nie została zdefiniowana do dziś . Myślę , że jak w końcu rozwiążemy ten problem to i będziemy mieć piłkarzy na poziomie .
41niedziela, 15, czerwiec 2025 11:41
Zbyszek
Obejrzałem z przykrością wczorajszą klęskę U-21 na Euro z Portugalią i pierwsza refleksja jest taka,że w PZPN ,albo Wydział szkolenia nie działa,albo nie ma nic do gadania, bowiem dobór trenerów selekcjonerów jest tragiczny.
Trener Adam Majewski to niewątpliwie sympatyczny i w ogólnym ujęciu porządny i przyzwoity facet , tyle tylko,że naturszczyk ,a w dzisiejszym futbolu tacy zaliczają twarde lądowanie.
Współczesna wiedza o piłce weryfikuje prawie wszystkie stare pojęcia i nakazuje na budowę zespołu patrzeć nie pod kątem mocnych stron ,ale tych słabych, co obrazuje powiedzenie ,że "łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo'. A Polska U21 te słabe ogniwa miała dwa: po pierwsze system z trzema środkowymi obrońcami i po drugie sama gra w obronie.Dziś ani jeden klasowy zespół nie gra w ustawieniu z 3 obrońcami , gdyż w ujęciu stacyjnym pokrywa on tylko 5 z 9 stref boiska ,a system 4-3-3 pokrywa wszystkie 9 ,ale bardziej chodzi o to ,że system oparty na 3 środkowych obrońcach ma pietę Achillesa w postaci niemożności pokrycia strefy blisko linii końcowej po obu stronach pola karnego. Wczoraj tę systemową słabość wykorzystali szybcy skrzydłowi Portugalii i gdyby utrzymali tempo z I polowy to wynik byłby dwucyfrowy. Można próbować grać 3-4-2-1 ,ale trzeba mieć bardzo wysokiej klasy obrońców i wahadłowych,a Gurgul ( prawy obrońca w Lechu) , Peda i Mosór do takich nie należą.
Tę słabość naszych środkowych obnażyli w eliminacjach Niemcy , którzy w obu meczach strzelili nam po 3 bramki .
Więc analitycznie myślący trenerzy poszukiwali by albo lepszych wykonawców,albo zwiększyłby siłę obrony liczebnie ,a najlepiej jedno i drugie.
W tym sensie trudno zrozumieć ,że Majewski w ogóle nie zabrał najlepszego młodego obrońcę naszej ligi Ziółkowskiego ,a także nie wziął młodego Mońkę z Lecha , który w bardzo mocnej konkurencji przebił się do I składu. Ponadto brakowało takich wyróżniających się i co najważniejsze grających w klubach takich graczy jak Lisman z Lecha, Urbański z Legii, Przyborek z Pogoni, Drachal z Rakowa czy Kłudka z Zagłębia, a także niezrozumiałe było siedzenie na ławie u Probierza Oyedele zamiast wzmocnienie U21.
Pewno Portugalczycy by z nami i tak i tak wygrali ,ale po walce ,a nie tak jak wczoraj kiedy gra toczyła się do jednej bramki ,a nasz zespół nie był nawet tłem.
Ręce i majtki opadają.

@Senator.
To Antoni Piechniczek tak definiował polską myśl trenerską,że na bazie wytrzymałości ogólnej mamy grać defensywnie ,a straszyć rywali kontratakiem.
Natomiast po MŚ w 1974 roku wszyscy fachowcy i kibice uznali,że polska reprezentacja grała najbardziej ofensywny futbol w czym nie było niczego dziwnego, bo kierował nimi najlepszy rozgrywający świata Kazimierz Deyna, a w ataku grali najlepiej na świecie dogrywający Robert Gadocha, król strzelców Turnieju Grzegorz Lato i wicekról Andrzej Szarmach .

@Gawin et consortes.
Dyskusja prowadzona była na bardzo wysokim poziomie co podkreślano na kilku portalach internetowych ,a ja w dyskusjach radziłem ,aby uczestnicy zapoznali się z komentarzami na Czarnej Elce.
Brakowało mi tylko odwołania się do konkretów, bowiem nie funkcjonujemy w pustce medialnej,a Lewandowski jest obecny w naszej reprezentacji od 17 lat czyli nie został wyciągnięty z niebytu przez Probierza. W ciągu tych 17 lat Robert był przysłowiową solą w oku tylko u trzech trenerów selekcjonerów : Brzęczka , Michniewicza i Probierza. A współpraca z nim układała się znakomicie selekcjonerom m.innymi :Beenhakkerowi, Smudzie, Fornalikowi czy zwłaszcza Nawałce .ale także tak wybitnym trenerom klubowym jak : Klopp, Heynckes ( dwa razy), Kovacz, Flick ( dwa razy), Nagelsman, Guardiola i Ancellotti .
To może tak naprawdę Lewandowskiemu zależało na sukcesie reprezentacji ,a nieudacznikowi Probierzowi tylko na tym ,aby pokazać ,że on rządzi i nikt inny nie ma nic do powiedzenia .
42środa, 18, czerwiec 2025 01:02
a-c10
@ Gawin: oczywiście problemem jest, że w pewnym momencie piłkarskiego dorastania (18 lat, 19-letni ?) nasi zawodnicy zaczynają odstawać od rówieśników np. z takiej Portugalii i krzywe ich rozwoju już w zasadzie nie mają szansy się pokryć (…) U nas największy defekt jest nie na poziomie przedszkola czy podstawówki tylko gdzieś na etapie pierwszych klas futbolowego liceum, obrazowo mówiąc.

@ Senator: Od ilu lat piszemy , problemem jest przejście z wieku juniorskiego do seniorskiej piłki (…) Myślę , że jak w końcu rozwiążemy ten problem to i będziemy mieć piłkarzy na poziomie .

Z całą sympatią i szacunkiem, chłopaki, ale od Waszych słów zalatuje hurraoptymizmem. Jak na moje, to wcale – niestety! – nie jest tak, że rozwój polskiego piłkarza przebiega harmonijnie i nie wolniej, niż rozwój jego rówieśników z bogatych kultur piłkarskich aż gdzieś do „połowy liceu-, m”. Raczej w tym właśnie momencie przestają ostatecznie działać środki maskujące jego niedorozwój. 18-, 19-, 20-letni Portugalczyk, Hiszpan, czy inny tam Francuz ma już od kilku sezonów wbitą do poziomu podświadomego:

a) taktykę. Ale nie że swobodnie popiarduje o jakichś tam „systemach” i żongluje głupimi cyferkami (ten „szóstka”, ten „ósemka”, a tamten nie wiadomo, chyba „siedem i dwie piąte”!). Znaczy może też. Przede wszystkim jednak doskonale rozumie podstawy taktyki w ujęciu praktycznym. Wie, co sam ma grać. Wie, co mają – i będą! – grać jego koledzy. Dzięki czemu, w przeciwieństwie do swego polskiego kolegi, nie musi za każdym razem ładować nowej mapy. Nie musi w każdej kolejnej akcji od początku się zastanawiać nad rozwojem akcji, idzie to raczej automatycznie;

b) technikę. I nie że koniecznie musi umieć wiązać stopami te mityczne krawaty. Natomiast w stopniu biegłym ma opanowane podstawy, czyli przede wszystkim dokładność. Dokładne przyjęcie pozwala na zachowanie kontroli nad piłką i wykonanie dokładnego podania. Które to dokładne podanie umożliwia dokładne przyjęcie partnerowi, potem kolejne dokładne podanie, itd., itd., itd., aż do momentu, gdy zawodnik kończący akcję może oddać dokładny strzał z przygotowanej pozycji.

Polscy piłkarze tego nie mają. OK, przez czas jakiś mogą niwelować te braki ambicją, wybieganiem, tężyzną fizyczną, etc. W końcu jednak przychodzi ten moment w rozwoju rywali, gdy oni też są ambitni, też są szybcy i wybiegani, też są silni i leją naszych aż furczy. Przestańmy się oszukiwać, że jakiś fine tuning w ostatnich dwóch-trzech latach załatwi sprawę. Zacznijmy szukać głębiej albo będzie naprawdę kiepsko.

@ Gawin: Skorża wydaje mi się bardziej trafnym porównaniem do Kasperczaka niż Urban.

Tu też się nie zgodzę. Kasperczak bardzo chciał poprowadzić kadrę i expressis verbis to przyznawał. Skorża nie robi żadnej tajemnicy ze swojego désintéressement wobec tego – ekhem – „zaszczytu”. I, moim zdaniem, trudno mu się dziwić. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa, Kulesza szuka właśnie jelenia, na którego być może już za kilkanaście tygodni, a najpóźniej za kilkanaście miesięcy spadnie gniew, rozczarowanie, wściekłość i hejt większości piłkarskiej Polski. Nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że Skorża jakoś nie bardzo się widzi w takiej roli.
43środa, 18, czerwiec 2025 21:02
dalkub
a ja się z ac zgodzę w całej rozciągłości w obu kwestiach
44czwartek, 19, czerwiec 2025 16:08
iocosus
No to, żeby było ciekawiej jestem za, a nawet przeciw.
A-c10: „przez czas jakiś mogą niwelować te braki ambicją, wybieganiem, tężyzną fizyczną, etc. W końcu jednak przychodzi ten moment w rozwoju rywali, gdy oni też są ambitni, też są szybcy i wybiegani, też są silni i leją naszych aż furczy.” – te słowa można podciągnąć pod reprę u-21 Czesława Michniewicza. Ambicją i wybieganiem zaskoczyli Portugalczyków w eliminacjach, do póki była tężyzna fizyczna to na samym Euro ograli Belgów i Włochów, tyrali na żyle w tym michniewiczowskim systemie z sześcioma zawodnikami w linii obrony. Gdy pary zabrakło, gdy bak się wyczerpał na turnieju to polegli z Hiszpanami w rozmiarze na wzór obecnych dokonań wybrańców Adama Majewskiego. To można podciągnąć pod tezę, że wszystkimi innymi walorami oprócz czystko piłkarskich polscy młodzieżowcy niwelują przewagi innych nacji, a kiedy tych „innych walorów” brak to dostają permanentne baty.

Ale ... o ile repra u-17 z 2023 roku Marcina Włodarskiego nie była jakąś efemerydą, jakąś anomalią (niestety wykluczyć tego nie można, a nawet należy to mocno rozważyć) to ona wygrywała swoje mecze tylko i wyłącznie dzięki walorom czysto piłkarskim. To Niemcy naszych technicznych „mikrusów” stłamsili i warunkami fizycznymi i tężyzną fizyczną. Na oko wyglądali z rocznika o dwa lata starszego. Ale to się dokonało dopiero w półfinale turnieju.

Gdyby wszystkie nasze roczniki reprezentacyjne prezentowały się podobnie, robiły wrażenie właśnie swoją grą w piłkę, imponowały techniką użytkową, to o przyszłość repry seniorskiej można by było być spokojnym. Jasne w jednym roczniku by było więcej talentów, w innym mniej, ale gdyby średnia jakość piłkarska nie odbiegała od tej jakości siedemnastolatków z 2023 roku, gdyby taką odwagę w grze, brak kompleksów, dążenie do zdominowania rywala w ofensywie, gdyby to wszystko prezentowały poszczególne reprezentacje z danych roczników, to i o przyszłość tej seniorskiej repry przynajmniej samemu byłbym spokojny.

Pytanie dlaczego tak się nie dzieje, dlaczego reprę u-17 z 2023 roku powoli można zaczynać traktować jako anomalię w systemie? Nie znam odpowiedzi, chciałbym żeby dyrektor sportowy w PZPN Marcin Dorna wiedział o co chodzi, w czym i gdzie tkwi błąd i co należy robić, żeby to zmienić. Niestety powołanie i niedawana prolongata kadencji trenerskiej Adama Majewskiego nastraja pesymistycznie. Kolesiostwo górą! Przykre, bo Marcin Dorna sprawiał na mnie pozytywne merytoryczne wrażenie i inteligentnego i roztropnego faceta. Na temat pracy wiceprezesa związku do spraw szkolenia Maciej Meteńki trudno mi się wypowiadać, efekty tego prezesostwa, póki co nie są zadowalające, jedna „anomalia” wiosny nie czyni, ale też dowodzi, że „cuda się zdarzają”, że „Polak też potrafi” grać w piłkę odważnie, czasami nawet porywająco. Pytanie jak tej wartości nie tracić, cyklicznie ją powielać, jak „cuda” zamienić w prozę dnia codziennego.

A-c10: „18-, 19-, 20-letni Portugalczyk, Hiszpan, czy inny tam Francuz ma już od kilku sezonów wbitą do poziomu podświadomego: a) taktykę. .... b) technikę” – Albiceleste dookreślę, że zapewne nie masz na myśli że młody Portugaczyk, Francuz czy Hiszpan ma za sobą ileś tam set godzin wykładów o taktyce za sobą? Nie chodzi również żeby w tych krajach brylować techniką Janusza Chomontka?

Moim zdaniem w uproszczeniu i w skrócie myślowym i taktykę i technikę wbijają do głowy młodym Portugalczykom, Hiszpanom, Francuzom poprzez ... grę w „rondo”, czyli i w dobrze nam znanego poczciwego "dziadka”. U nas to zabawa koleżeńska, na rozruch, rozgrzewkowa, tymczasem i Lewy i inni nasi stranierii podkreślają że do tej „zabawowej gierki” na Zachodzie Europy podchodzi się jak najbardziej poważnie i traktuje się jako istotny element treningu. I ci, co na obwodzie i ci co w środku muszą się wykazać, a później podczas meczu mam wrażenie że i Portugalczycy i Francuzi grają czasami na naszej połowie właśnie w „dziadka”. Wyjść spod pressingu również potrafią „rondem”, a i odbiór piłeczki jej przechwyt, gdy krąży po obwodzie też mają przećwiczony i wychodzi to im dużo lepiej niż naszym młokosom.

Dla mnie to „rondo” czyli „dzidek” to symbol, gdy się do tego podchodzi na poważnie na treningu ... to efekty są widoczne podczas meczu. U mnie niekiedy powstaje wrażenie że odbioru piłki kompletnie nie potrafimy, mamy tego świadomość i dlatego z tego z góry rezygnujemy, kładąc nacisk na „odbudowę pozycji” i przesuwanie, przesuwanie w liniach nisko ustawionych zasieków.

@ Gawin: „Skorża wydaje mi się bardziej trafnym porównaniem do Kasperczaka niż Urban.” – Pan Maciej jest młodszy o dekadę od Pana Jana, ten drugi jest w wieku Henryka Kasperczaka, gdy w 2009 roku obejmował kadrę na jej zgubę Franciszek Smuda. To był ostatni moment wówczas na powierzenie repry Kasperczakowi.

A tak w ogóle, w kwestii nowego trenera zaczynają mnie prześladować koszmary, że Kulesza sobie pogrywa, podpuszcza nas kibicowskie pospólstwo. Zainteresowanie Skorżą lub Runjaicem to według mnie ściema, mają kontrakty klubowe zatem odmówią, a wówczas zostanie namaszczony Brzęczek, żeby krzyk za duży się nie podniósł w tandemie z Łukaszem Piszczkiem. Gdyby ta mara się spełniła to uznałbym, że trochę zamienił stryjek siekierkę na kijek, podobnie by było z Nawałką, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1