- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Iocosus
Gra o rozstawienie
Reprezentacja Polski grupowe eliminacje do przyszłorocznego Mundialu kończy meczami z Holandią na Narodowym i z Maltą na wyjeździe. Szanse na bezpośredni awans pozostają iluzoryczne, ale i drugie miejsce może odebrać tylko kataklizm i choć te ostatnie polską piłkę nawiedzają, to autentyczną stawką listopadowych meczów jest rozstawienie w barażach.
Eliminacje MŚ 2026 – terminarz:
14.11 (18:00): Finlandia - Malta
14.11 (20:45): Polska - Holandia
17.11 (20:45): Holandia - Litwa
17:11 (20:45): Malta - Polska
Tabela grupy G:
1. Holandia – 6 meczów, 16 pkt., bramki 22-3
2. Polska – 6, 13, 10-4
3. Finlandia – 7, 10, 8:13
4. Litwa – 7, 3, 6:11
5. Malta – 6, 2, 1:16
Kadra reprezentacji Polski na listopadowe mecze z Holandią i Maltą:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (Panathinaikos AO), Kamil Grabara (VfL Wolfsburg), Łukasz Skorupski (Bologna FC), Kacper Tobiasz (Legia Warszawa)
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Porto), Matty Cash (Aston Villa F.C.), Tomasz Kędziora (PAOK FC), Jakub Kiwior (FC Porto), Kryspin Szcześniak (Górnik Zabrze) , Przemysław Wiśniewski (Spezia Calcio), Paweł Wszołek (Legia Warszawa), Jan Ziółkowski (AS Roma)
Pomocnicy: Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin), Jakub Kamiński (1. FC Koeln), Bartosz Kapustka (Legia Warszawa), Kacper Kozłowski (Gaziantep FK), Filip Rózga (SK Sturm Graz), Michał Skóraś (KAA Gent), Bartosz Slisz (Atlanta United), Sebastian Szymański (Fenerbahce SK), Nicola Zalewski (AS Roma), Piotr Zieliński (Inter Mediolan)
Napastnicy: Adam Buksa (Udinese Calcio), Robert Lewandowski (FC Barcelona), Krzysztof Piątek (Al-Duhail SC), Karol Świderski (Panathinaikos AO)
Z powodu zawieszenia za kartki na PGE Narodowym w piątek zabraknie Bartosza Slisza oraz Przemysława Wiśniewskiego. Kontuzje na „ostatniej prostej” wykluczyły zaś: Łukasza Skorupskiego, Jana Bednarka oraz Krzysztofa Piątka. Jan Urban dowołał Mateusza Kochalskiego z Karabachu Agdam oraz Bartosza Bereszyńskiego z Palermo.
Pitolniczy rozkład jazdy:
1. Podróż kapitana repry z Hiszpanii przez Nowy York do Warszawy i co z niej wynika?
2. Jaki jest pomysł selekcjonera na defensywnego pomocnika?
3. Kartki i kontuzje destabilizujące obronę szansą dla kogo?
4. Dlaczego priorytetem jest u-21 Brzęczka, a nie repra Urbana, czyli o Oskarze Pietuszewskim?
5. Czy młodzieżówka zakwalifikuje się na Igrzyska, a później „zmieni szyld”?
Ad. 1
Lewy do Warszawy wybrał lot przez „Big Apple City” za wielką wodą, żona w necie skwapliwie o tym poinformowała i skandal wywołała. Gdy medialna burza wzbierała na sile, okazało się, że: „"Robert Lewandowski leci do Nowego Jorku, by z Polonią uczcić Święto Niepodległości i odpalić narodowe barwy na Empire State Building. Dla niektórych jest to skandal, że na kadrze pojawi się dzień później. Okej" — napisał na portalu X Tomasz Włodarczyk z serwisu Meczyki.pl.
Nie wszyscy zostali przekonani: "Włodar lubię co robisz, ale cała ta sytuacja to niekompetencja pana Zawiślaka i teraz tak piszesz bo chcesz mieć dobre relacje z Lewym i jego otoczeniem. Komunikacyjnie to jest dno, bo można było wyjaśnić to wcześniej i przewidzieć reakcje ludzi. Nie odwracaj uwagi że to nie jest słaba akcja" — podkreśla Maciej Akimow.
"Odpowiedzmy sobie, czy FC Barcelona pozwoliłaby i byłaby szczęśliwa, gdyby event był na 3 dni przed meczem np. z Atletico. Mam pewne wątpliwości co do tego, jak również co do faktu, czy RL w ogóle by się na to zdecydował. Ale wciąż lepsze niż impreza u Brzoski kosztem meczu eliminacyjnego" — zauważa Jakub Seweryn.
Trudno zaprzeczyć, że uświetnienie „po kryjomu” wygląda dziwnie, eskapada sprawia wrażenie niefortunnej, ponieważ po raz kolejny wychodzi, że za sprawą kapitana w reprezentacji są równi i równiejsi i jedni muszą się stawić w wyznaczonym terminie a inni mogą w tym czasie latać sobie przez Atlantyk. Jeżeli to „sobie” ma nawet szczytny cel, to i tak bilans zysków i strat (wizerunkowych) pana Roberta wydaje się nieoczywisty, lub wręcz niekorzystny. Ukrzyżowanie Lewego, wieszanie psów na tych, którzy mu coś takiego doradzili, chyba jednak nie ma sensu, ponieważ o tym, czy na kapitana reprezentacji będziemy pomstowali czy nosili go na rękach i tak w ostateczności zadecydują mecze w piątek i w poniedziałek.
Ad.2
Pamiętam jak Czesław Michniewicz dowodził i nawet rozrysowywał schematy gry w obronie, w których „czwórka” w linii to było „za mało”, ponieważ przestrzenie między piłkarzami były za duże a podania rywala przeszywające taką obronę lub wchodzenie z piłką między obrońców były dzięki temu skuteczne. Pragmatyczny do bólu Czesio miał fioła na tym punkcie i u niego linia obrony składała się niekiedy i z sześciu zawodników w schemacie 6-3-1. Dla mnie taka „murarka” to ewidentna przesada, ale akceptuję, że w momentach naporu drużyny przeciwnej, gdy zostajemy zepchnięci do głębokiej, niskiej defensywy, to wówczas te szeregi obronne trzeba faktycznie zacieśnić i grać piątką zamiast czwórką w linii.
Zdecydowanie wolę, gdy między czwórkę obrońców cofa się jednak jeden z pomocników (dla przykładu, w Legii świetnie robił to kiedyś zdrowy Vrdoljak, a w reprezentacji praktykował Krychowiak), niż gdy linię defensywy z trzema „środkowymi obrońcami” tworzą wahadłowi. Z zespołami o lepszej technice i kulturze gry, gramy wówczas w taktyce 5-4-1, wahadłowi de facto stają się permanentnymi obrońcami, a żeby wyjść do ataku z takich głębokich zasieków muszą pokonać całą długość boiska. Wahadłowi w ofensywie przestają istnieć, paliwo w baku szybko się wyczerpuje, gdy na pełnej szybkości mają pokonywać takie dystanse.
Dlatego z zasady wolę „poświęcić” jednego z pomocników wycofanego w szeregi obrońców, niż tracić z linii pomocy dwóch wahadłowych/skrzydłowych. Tyle tylko, że do takich założeń niezbędny jest pomocnik, który o grze w linii obrony ma pojęcie i będzie jej pełnoprawnym ogniwem, a nie ją dezorganizował. W grze z wycofanymi wahadłami pomocnik o takiej charakterystyce jest zbędny, chyba, że tak jak u Michniewicza chcemy grać szóstką w linii.
Jan Urban aktualnie w reprezentacji preferuje hybrydę, w której Kiwior w fazach ofensywnych staje się lewym obrońcą, a dzięki temu Zalewski ma hasać swobodnie z przodu, ale w momentach niskiej obrony cofa się już jednak do obrony uzupełniając piątkę w linii. Tym sobie tłumaczę, że Urbanowi „klasyczna szóstka” czyli pomocnik w chwilach naporu potrafiący uzupełnić linię obrony jest zbędny. Woli gracza lepiej operującego piłką przy jej rozgrywaniu, wyprowadzeniu niż skupionego na jej odbiorze lub przechwycie. Jak na tym wyjdzie, czy taka koncepcja zda egzamin, czas pokaże, według mnie sporo ryzykuje, efekt nie jest oczywisty, ale też czasy „klasycznej szóstki” rozumianej, jako jedynie „przecinak” do odbioru lub „odkurzacz” asekurujący kolegów być może odchodzą powoli do lamusa. Ideałem w linii pomocy wydaje się, że dla Urbana byłby Jakub Moder, niestety tyleż w kompletnych futbolowych arkanach utalentowany co i kontuzjogenny.
Tak sobie tłumaczę w repie, że oprócz wykartkowanego Slisza brak na Holandię „klasycznej szóstki” i przyznaję, że obawy mam ogromne, ale według przedstawionych założeń, zapewne dla selekcjonera ważniejsze jest w linii pomocy operowanie piłką, utrzymanie się przy niej niż jej odbiór i przechwyt. Co z tego, że to ostatnie uczynimy jak później i tak nastąpi strata piłki w wyniku kontr pressingu rywala lub w najlepszym razie zobaczymy „lagę na Robercika”.
Ad. 3
Piłka jest zmienna i tego doświadczamy. Jakub Bednarek za grę w repie był w komentarzach krytykowany wręcz poniewierany (biję się w piersi, że i z moim udziałem, samemu byłem sceptykiem, mea culpa) a teraz jawi się jako ostoja nie tylko defensywy Porto ale i reprezentacji. Przemek Wiśniewski – objawienie Urbana, gladiator, silny tur z dynamiką pantery, równie szybko jak porusza się po murawie zyskał niepodważalne miejsce w reprezentacyjnej jedenastce. Teraz na Holandię ich obu zabraknie, plus klasycznego defensywnego pomocnika mogącego wydajnie wspomóc kolegów w odbiorze lub w przechwycie piłki również nie będzie. Znikąd nadziei, zatem wywieszamy przed Oranje białą flagę!?
Jeszcze niedawno, Janek Ziółkowski gdy przeszedł do Romy ku zdziwieniu malkontentów zaczął łapać minuty u wymagającego Gasperiniego. O Kamilu Piątkowskim po pierwszych meczach w Legii pomyślałem, że na roszadzie z Ziółkowskim Legia zyska, a nie straci, a byłem wszak entuzjastą talentu młodszego z tych panów. Później Ziółek dostał upokarzającą wędkę w pierwszej połowie w pucharowym meczu Romy z Victorią Pilzno, a Kamil Piątkowski zaliczył podwójnego pecha przy niefortunnych interwencjach z Górnikiem Zabrze, żeby następnie ponowić wtopy z Zagłębiem Lubin i w pełni zasłużenie stracił miejsce w klubowej jedenastce.
Wydawało się że potencjalnych zastępców dla Bednarka i Wiśniewskiego mamy godnych, a tymczasem Ziółkowski po lekcji pokory od Gaspariniego musi udowodnić swój potencjał, a jest obawa że Pomarańczowi ryzykowną grę młokosa mogą jeszcze obnażyć, natomiast Kamil Piątkowski o ile nie przeskoczy w dołującym klubie Radomira Pankova to i o reprezentacji może zapomnieć.
Na ratunek pozostają, doświadczeni Tomasza Kędziora z Bartkiem Bereszyńskim plus królik z kapelusza magicznie wyciągnięty przez Urbana czyli Kryspin Szczęśniak. Ten ostatni nie ma pewnego miejsca w Górniku Zabrze, ale zyskał zaufanie Urbana i jeżeli je potwierdzi na pułapie repry to z obecnego selekcjonera jest sztukmistrz na miarę Copperfielda lub Houdiniego.
Ad.4
Redaktor Jacek Laskowski w programie: U21 czy seniorska? Spór o Oskara Pietuszewskiego (TVP SPORT) wygłosił expose o wyższości i priorytecie reprezentacji seniorskiej nad każdą inną młodzieżową reprą. Mój pełny szacunek i uznanie dla Pana Jacka, w pełni z jego argumentacją się zgadzam i podzielam. Natomiast jedyna refleksja, która wzbudza moje wątpliwości i rozterki, to konstatacja, że być może dla przyszłości i rozwoju talentu Oskara Pietuszewskiego lepsze jest 90 minut przeciwko Włochom niż iluzoryczna i epizodyczna perspektywa występu przeciwko Oranje lub 15 czy nawet 30 minut w meczu z Maltą!?
Młodośc jest chimeryczna, nie wiadomo w jakiej dyspozycji Oskar Pietuszewski będzie wiosną. Mateusz Musiałowski był polskim Messim z Liverpoolu, dziś nie mieści się w składzie Omonii Nikozja. Kolega Oskara Jan Faberski miał podbić Ajax Amsterdam, na dziś nie ma miejsca w wyjściowej jedenastce PEC Zwolle i choć tu można jeszcze liczyć na progres i choćby nawet na dobre występy w U-21 przebojowego lewonożnego(!) skrzydłowego, to jednak trudno nie zauważyć, że ścieżki rozwoju kariery mogą być kręte i trudne.
Ciężko sobie wyobrazić żeby w hierarchii Urbana Oskar Pietuszewski zdystansował aktualnie i Kubę Kamińskiego i Michała Skórasia, natomiast jeżeli wiosną uniknie dołka i spadku formy, nadal będzie się rozwijał i nabierał doświadczenia nie zatracając tych cech którymi obecnie imponuje, to nie wyobrażam sobie seniorskiej repry bez niego, również w pierwszej jedenastce.
Ad. 5
„Niekochany” Brzęczek wzbudza entuzjazm wśród kibiców grą u-21, którą prowadzi. Jego posada w zamierzeniach Kuleszy miała być zapewne „przechowalnią” i odskocznią do przejęcia stołka po Janie Urbanie a tymczasem przynajmniej do wiosennych baraży nie ma tematu podmianki pana Janka, a przed młodzieżówką kwitnie perspektywa awansu do Mistrzostw Europy, ewentualnie Igrzysk, a to jest oparte na atrakcyjnej i skutecznej grze młodzieżowców.
Tak sobie patrzę na młodzieżówkę i ofensywny kwartet: Tomasz Pieńko, Kacper Urbański, Oskar Pietuszewski, Marcel Reguła ma papiery na duże granie również i w seniorach. Jest przy tym rywalizacja, gdy kontuzjowany Kacper Urbański wypada, to może go zastąpić również Kacper tylko, że Duda, strzał z dystansu posiada lepszy od imiennika. Rezerwowi Faberski, Kuziemka wprowadzeni na plac posiadają wystarczające umiejętności, kreatywnośc, fantazję i odwagę w grze, żeby nie tylko utrzymać ofensywny poziom, ale i wzmocnić zespół. Brak Filipa Rózgi oddelegowanego już do seniorskiej repry, nie powinien być odczuwalny!
W pomocy Kozubal prezentuje się lepiej niż w klubie, a kontuzjowanego Kowalczyka powinien w pełni zastąpić Filip Kocaba, przez niektórych (Jakub Polkowski) przymierzany już i do seniorskiej kadry.
No i wszystko pięknie i ładnie, nazwiska można mnożyć i liczyć, że w przyszłości faktycznie „zmienią szyld”, tylko, że to dotyczy ofensywy, a co z defensywą!? Na to pytanie odpowiedzą mecze z Włochami, dalsze mecze kwalifikacyjne, ewentualne baraże do euroczempionatu lub sam udział w nim. Okaże się czy aby nie jesteśmy „słoniem na glinianych nogach”. Co prawda Kacper Potulski osiemnastolatek z imponującymi warunkami fizycznymi przebija się do składu w FSV Mainz, ale pytanie czy potencjał talentów w defensywie dorównuje tym ofensywnym pozostaje aktualne?
Kadra U-21 Jerzego Brzęczka:
Bramkarze: Marcel Łubik, Aleksander Bobek, Oliwier Zych
Obrońcy: Miłosz Matysik, Kacper Potulski, Michał Gurgul, Filip Luberecki, Igor Drapiński, Mariusz Kutwa, Igor Orlikowski
Pomocnicy: Dawid Drachal, Mateusz Kowalczyk, Antoni Kozubal, Kacper Urbański, Tomasz Pieńko, Kacper Duda, Wiktor Nowak, Filip Kocaba
Skrzydłowi i napastnicy: Oskar Pietuszewski, Witkor Bogacz, Jan Faberski, Maciej Kuziemka, Marcel Reguła
Za kontuzjowanych Kacpra Urbańskiego i Mateusza Kowalczyka powołania otrzymali Wojciech Urbański z Legii i Kamil Jakubczyk z Arki Gdynia.
Terminarz reprezentacji Polski w kwalifikacjach UEFA EURO U-21 2027:
14 listopada 2025, Polska – Włochy (godz. 16:00)
18 listopada 2025, Macedonia Północna – Polska (godz.18)
27 marca 2026, Polska – Armenia
31 marca 2026, Czarnogóra – Polska
30 września 2026, Polska – Szwecja
5 października 2026, Włochy – Polska


Eskapada do NY zdecydowanie już nie frapowała, skoro „cel patriotyczny” nad nią dominował i Lewy to podniósł, a z dziennikarzy 11 listopada nikt nie odważył się tego podważać.
Lektura książki „Lewandowski. Prawdziwy” przede mną, a bez tego, trudno się odnosić i do pytań i do odpowiedzi, jedno nie ulega wątpliwości Lewy mógł łatwo uciec od trudnych pytań wymawiając się tym samym, co niżej podpisany, czyli że treści książki nie zna, ale z takiego uniku zrezygnował, a dzięki temu konfa nie była stereotypowo nudna i banalna.
Gdy „obudził się” Jan Urban, a w zasadzie jego obecność została zauważona, padło kilka ciekawych stwierdzeń i refleksji selekcjonera odnośnie najbliższego meczu.
Jan Urban w odpowiedzi na pytanie czy uważa, że jesteśmy dobrze zabezpieczeni na pozycji środkowego obrońcy i defensywnego pomocnika:
– To wyjdzie w praniu. Oczywiście mamy plan na to spotkanie, choć faktycznie w ostatniej chwili wyskoczyły pewne trudności. Na pauzę z powodu kartek łatwiej się przygotować, bo jest więcej czasu. Ale kontuzja może wydarzyć się w ostatniej chwili i wtedy czasu na reakcję jest zdecydowanie mniej. Wydaje mi się, że jesteśmy dobrze przygotowani, natomiast odpowiedzi przyniesie piątkowy mecz. (...)
– Dla mnie nie jest najważniejsze to, kto będzie grał na jakiej pozycji. W jednym spotkaniu można wygrać z każdym, ale dobrze wiemy, gdzie globalnie jest reprezentacja Holandii a gdzie my. Mamy troszkę mniej jakości i nie musimy się tego wstydzić. Przecież mimo przewagi nie potrafili wygrać z nami na własnym boisku. (...)
– Wygrać możemy sposobem, odpowiednią strategią. Tylko tak można zniwelować różnicę umiejętności. To byłoby coś niesamowitego, gdybyśmy z takim przeciwnikiem osiągnęli pozytywny wynik. Ale ja myślę trzeźwo. Chciałbym widzieć zespół robiący kolejny krok do przodu. Nie myślę tyle o wyniku co o drużynie pokazującą dobrą grę
– Chciałbym zobaczyć np., że jesteśmy w stanie dłużej utrzymać się przy piłce niż podczas meczu w Holandii. Że jesteśmy w stanie przeciwsawić się ich pressingowi. Uważam, że mamy zawodników, którym taka gra pasuje. Jeśli rywal zauważy, że raz, drugi, trzeci wychodzimy spod ich pressingu, zmieni myślenie o nas i zacznie grać nieco inaczej. Dla mnie byłby to dowód na to, że drużyna zrobiła kolejny krok do przodu
Podsumowując, wydaje się że Jan Urban chciałby żebyśmy z Oranje zagrali w piłkę, przynajmniej żebyśmy tego spróbowali, sposobem, ale jednak. Herezja choćby dla pragmatycznego Czesława Michniewicza i jest ryzyko ogromne, że kunktatora będzie na wierzchu, a Pomarańczowi nas rozstrzelają i zdemolują, ale skoro Jan Urban ma pomysł to trzymam za niego podwójnie kciuki. Wolę żebyśmy próbowali niż byli skazani na słowa: „W DNA naszej piłki jest cierpienie na boisku, szukanie kontr, stałych fragmentów gry, szybkich ataków.” Już niedługo „laga na Robercika” i związane z nią sukcesy bezpowrotnie odejdzie do przeszłości ponieważ i Lewego w kadrze zabraknie!
Klasyczna burza w szklance wody. Wielkie insajderskie info i kuriozalne kopanie się mejwenów pod stołem w temacie, którego przecież i tak nie dałoby się ukryć. Co do Lewandowskiego to bardziej zastanawiam się, czy chce mi się czytać kolejną sportową biografię i kolejną Lewandowskiego. Póki co zaopatrzyłem się w Szpakowskiego napisanego przez Rudzkiego, ale myślę że wydarzeniem jesieni w polskiej popkulturze pozostanie jednak "Heweliusz" na Netfliksie
Ad. 2
czasy „klasycznej szóstki” rozumianej, jako jedynie „przecinak” do odbioru lub „odkurzacz” asekurujący kolegów być może odchodzą powoli do lamusa.
Dokładnie tak! Tzn. niby nadal ci DMC funkcjonują, ale klasyczne zadania w postaci łatania dziur przed linią obrony nie są już najważniejsze, przede wszystkim dlatego, że drużyny są bardziej kompaktowe, obrońcy grają wyżej. Mniej potrzeba Augustyniaków, a więcej np. Moderów, rzecz jasna ze zdrowiem do uprawiania sportu. Na Kapustkę niestety nie liczyłbym specjalnie właśnie z uwagi na zdrowie i myślę, że Urban nadal musi szukać. Oczywiście Bartek Slisz daje radę, ale wszyscy wiemy, ze ma on pewne ograniczenia piłkarskie, trudno liczyć na to, że nie będzie tracił piłek, nie jest on Lobotką ani Xhaką.
Ad. 3
Bednarka szkoda i rozbicia jego duetu z Kiwiorem. Całe to polskie Porto z nieba nam spadło, niestety daje o sobie znać to co często w polskiej piłce, krótka kołdra. Padają pytania o Walukiewicza i dlaczego Urban wydaje się być uprzedzony do tego zawodnika i to jest faktycznie zagadkowa sprawa. Na logikę powinien wskoczyć Ziółkowski, pytanie czy go holenderskie wygi nie wsadzą na karuzelę.
Ad. 4
Myślę, że jeżeli awansujemy na MŚ to Pietuszewski w kadrze znajdzie się na pewno. A gdyby trenerem nadal był Probierz to Pietuszewski byłby już po debiucie tak jak Oyedele i Ameyaw swego czasu. Pojawił się w polskiej piłce prawdziwi brylant i wszyscy to widzą, Urban na pewno ma go w notesie, a że postępuje z nim na razie z dużą ostrożnością - OK.
Ad. 5
Ciekaw jestem tego piątkowego meczu z Włochami. Z całym szacunkiem dla dotychczasowych wyników, na czele z laniem spuszczonym Szwecji, to będzie pierwszy prawdziwy test.
Niestety na przykładzie reprezentacji widzimy ,że obecne media to szambo, które nawet złoto potrafią zeszmacić i zamienić w gówno.Widocznie uznają,że czytelnicy są takimi samymi jak oni obsranymi debilkami i walczą z konkurentami nie wiedzą,nie informacją, nie pozytywnym przekazem ,ale kłamstwem ,oszczerstwem i patologicznym jadem.
Te tumany chcą nam wmówić ,że nikt poza nimi się na niczym nie zna , niczego nie rozumie i wszystko robi źle.
Trener Urban już przestał być ich ulubieńcem , bo nie bredzi ,że nasza reprezentacja to potęga, która musi z każdym wygrywać,ale tłumaczy ,że obecnie na bezpośredni awans nie mamy szans, więc on chce , aby zespół w meczu z Holandią zanotował progres , bo z taką gra jak do tej pory szanse w barażu na awans są zerowe.
Natomiast zamiast być dumnym z faktu,że po wielu latach , po raz drugi w historii najbardziej znany budynek na świecie został oświetlony polskimi biało czerwonymi barwami , to antypolacy uznali,że ważniejsze było ,aby Lewandowski mógł się rozgościć w hotelu i pochodzić po terenie. Otóż jak wyjaśnił Konsul Generalny RP w Nowym Jorku ponowne oświetlenie Empire State Building było zadaniem trudnym ,a władze NJ zażyczyły sobie ,aby tego dokonał znany w świecie Polak , a obecnie nikt z żyjących nie jest bardziej znany niż Lewandowski. O tych zbydlęciałych pismakach, którym się wydaje ,że się wylansują na wielkości - nikt nie słyszał ,a wspominanie ich nazwisk jest wręcz nieprzyzwoite.
Co do Pietuszewskiego to jest to typowa gównoburza, bowiem trener Urban , który dał liczne dowody promowania młodych zawodników wie co robi . Urban jest trenerem reprezentacji.,a nie klubu i musi zachowywać hierarchię. Trener Urban, tak jak wielu trenerów w Polsce ubolewa nad faktem,że nasi młodzi gracze odchodzą do klubów zachodnich zbyt szybko , nie będąc gotowymi fizycznie i mentalnie na ostrą konkurencję. W sytuacji Pietuszewskiego można zadać pytanie czy trafiając do silnego klubu grałby w nim w I składzie, czy też grzałby ławę, byłby wypożyczany i dopiero za kilka lat może by wrócił ,a może nie - do wielkiej piłki. Zdaniem Urbana dla tego wybitnie utalentowanego zawodnika na grę w I reprezentacji jest za wcześnie .
I ja Urbanowi i w tej sprawie,ufam , bo dał rozliczne przykłady ,że wie co robi.
Natomiast co do U21 to przystąpi do meczu z Włochami osłabiona , głównie brakiem Urbańskiego i zobaczymy na ile Janek Faberski potrafi go zastąpić. Trener Brzęczek w U21 robi to co powinien robić każdy średnio uświadomiony trener,a mianowicie ustala taktykę pod posiadane umiejętności i jakość zawodników. Obecnie wśród młodych graczy dysponujemy bardzo dobrymi graczami ofensywnymi ( Urbański, Pietuszewski, Pieńko, Reguła, Faberski) oraz defensywnym pomocnikiem Kozubal i "normalny" trener na plan pierwszy wybija to co ma mocne ,a nie to co słabe. Zobaczymy tylko jak nasi zawodnicy poradzą sobie z bardzo silną w defensywie reprezentacją Włoch.
PS. Co do godnego reprezentowania Polski przez Lewandowskiego z czego jako Polacy powinniśmy być dumni ,w znacznie ostrzejszym tonie ( takie są prawa FB) wypisałem się na kilku portalach i mam trochę polubień ( trochę oznacza tysiące) ,a to jeszcze nie koniec. Więc naród nie daje się przez patopismacze szmaty otumanić.
Niestety propagowanie tekstów z C-L na polsko-amerykańskim portalu "Prawda jest poza wszelkimi wzorcami" oraz incydentalnie na portalu "Pro Army Plus' zostało zakończone śmiercią spowodowaną rakiem płuc mojego przyjaciela ( wyższego oficera NSA USA) Andrzeja Bartoszuka.
1) Od kilkunastu lat wiadomo, że Lewandowski robi w kadrze co tam sobie chce. Jak akurat ma lepszy humorek, to przyjedzie, zagra dobrze, strzeli jakiegoś gola, może nawet zapewni jakieś punkty. A jak gorszy, to też przyjedzie, ale zamiast grać będzie wymachiwać łapami, strzelać fochy, stroić miny srającego kota, wymownie milczeć i takie tam, w ten deseń. Kiedy zaś jeszcze co innego mu do łba strzeli, to nie przyjedzie w ogóle, albo odpuści sobie jakiś mecz, bo impreza.
Równie oczywiste pozostaje, że w przypadku każdego innego reprezentanta usprawiedliwieniem dla spóźnienia na zgrupowanie mógłby być wyłącznie jakiś czynnik losowy. Awaria samolotu, wyjątkowo niesprzyjające warunki pogodowe, te rzeczy. Nno, ewentuaaalnie można by jeszcze wziąć pod uwagę jakąś ekstraordynaryjną sytuację osobistą: narodziny potomka, (ha-ptfu…!) śmierć bliskiej osoby, albo coś. Lewuś tymczasem się spóźnił, bo postanowił przelecieć pół świata, by spróbować swych sił jako nowojorski elektryk. No cóż, nawet trochę to rozumiem. Trzeba się rozglądać za nową fuchą w obliczu nieuchronnie nadciągającego końca kariery. Oby jak najprędzej.
2) Blisko mi tutaj do opinii Gawina. Pamiętam w ogóle, że gdy granie trójką stoperów wracało do łask, tak właśnie to tłumaczono: że od tej pory w drugiej linii zabraknie miejsca dla klasycznego destruktora. Oczywiście, Czesław eM Jak najbardziej to miejsce znalazł. Cieszy mnie jednak, że Urban nie chce.
3) Piszesz, Iocosusie – i całkiem przecież słusznie – że gramy o rozstawienie. Rozstawienia, moim zdaniem, absolutnie nie należy lekceważyć, ale też nie ma sensu go przesadnie demonizować. Ergo, warunki mamy wręcz idealne, by kogoś praktycznie przetestować. No bo stawka, owszem, jest i w żadnym wypadku nie da się mówić o zgrupowaniu sparringowym. Ale też kaliber tej stawki nie przeraża. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa to nie teraz się rozstrzygnie czy pojedziemy do Ameryki. A skoro tak, uważam że zagrać powinni Ziółkowski i Szcześniak. Nie jestem, przyznam szczerze, entuzjastą talentu żadnego z nich. N’ale jeśli selekcjoner coś w nich widzi, niech da im zagrać. Gdyby mieli zostać wywiatraczeni, to z dwojga złego lepiej przecież teraz, niż w barażach, nie?
4) Z dokładnie tego samego powodu nie rozumiem braku powołania dla Pietuszewskiego. Wypowiedzi Jacka Laskowskiego nie słyszałem, ale się z nią zgadzam ;p Wyniki w kategoriach młodzieżowych to dla mnie kwestia nie tyle drugo-, co ósmo-, albo i piętnastorzędna. Jedynym prawdziwym celem istnienia wszystkich „U” jest przygotowanie do grania w dorosłej reprezentacji.
Tymczasem mimo PESELu, Oskar Pietuszewski wydaje się być już do tego gotowy. Jest w końcu wyróżniającym się zawodnikiem silnego klubu Ekstraklasy. Na co mamy jeszcze czekać…?
Wspominasz, że młodość bywa chimeryczna. Uhmmm… Nie chciałbym wyjść na zgryźliwego tetryka, nie mogę jednak nie zauważyć, że forma polskiego piłkarza to generalnie jeździ na dość pstrokatej kobyle. Jasne, dziś Kamiński (zwłaszcza) i Skóraś wydają się być pewniakami do gry na pozycji Oskara. Skąd jednak czerpać pewność, że wiosną – dajmy na to – jeden z nich nie ugrzęźnie na ławie, a drugi nie będzie się leczył…? Czy na taką ewentualność nie byłoby mądrze mieć Pietuszewskiego już z A przy nazwisku, przetestowanego w meczu z silnym rywalem o realną, acz nie paraliżującą stawkę?
A że bez niego młodzieżówka miałaby mniejsze szanse z rówieśnikami z Italii? Och, stlasna zaba…
5) Dajmy tym chłopakom czas. Niech papiery zamienią się w realne, regularne granie na sensownym poziomie.
Dziś w nastrojach kibicowskich „dołek po Probierzu” został zasypany, Urban jest odbierany powszechnie pozytywnie, dysponuje dużym kapitałem zaufania, ale jeżeli za bardzo wtopimy, to powrócą „pragmatyczne” głosy, że w barażach powinniśmy się skupić na zgodności gry z „naszym DNA”. Urban przestanie być mężem opatrznościowym repry, Lewemu „specowi od oświetlenia” będzie wypominane, że na last dance powinna mu akompaniować Electric Light Orchestra. Powrócimy do nawoływania, że na boisku „musimy cierpieć” itp., itd. gdyby Urban w to poszedł, uległ namowom kunktatorów, to moim zdaniem znaleźlibyśmy się w ślepej uliczce. Taki lęk mnie prześladuje. Obyśmy nie zaliczyli katastrofy na miarę „Heweliusza”, jak umoczymy, nie będzie kogo wyławiać.
Odnośnie zamieszania z Big Apple to tak sobie dumam, co mamy zrobić z tymi naszymi politykami różnorodnej proweniencji, żeby oni sportowcami się nie wysługiwali, w ich świetle się nie grzali? Był premier, który przed meczem na Mundialu wparował do szatni, potrzebę skupienia i koncentracji mając za nic, był inny premier, który opatrznie obiecał złote góry za awans z grupy na mundialu i głowy zatruł, no i teraz mamy konsula, który z Lewego postanowił zrobić „elektryka/oświetleniowca”. Zbyszek napisał: „władze NJ zażyczyły sobie ,aby tego dokonał znany w świecie Polak , a obecnie nikt z żyjących nie jest bardziej znany niż Lewandowski” – otóż pewna gówniara z paletkom równie dobrze mogłaby uświetnić swoją osobą event i rozświetlić Empire State Building. Różnica taka, że wielkie szlemy i finałowy turniej WTA byłyby już za nią, jej pobyt w NY z sportowymi wydarzeniami w żaden najmniejszy nawet sposób by nie kolidował.
Odnośnie Pietuszewskiego decyzję Urbana pozostaje zaakceptować, świat się nie zawali, gdy zamiast siedzieć na ławie z Holendrami to zagra z Włochami, chociaż jest aspekt, który słusznie podniósł Albiceleste. Jeżeli Kamiński lub Skuraś w marcu będą kontuzjowani lub pod formą, a Pietuszewski byłby w obecnej dyspozycji, to wówczas powołanie do seniorskiej kadry powinien moim zdaniem kategorycznie otrzymać. I tak sprawę rozpatrując, to przetarcie w dorosłej kadrze już obecnie może i by się przydało, a nawet zapoznanie ze starszymi kolegami i kilka treningów z nimi by było pożądane. Cóż pozostaje zaufać Panu Janowi!
Skoro „zgryźliwy tetryk” napisał: „uważam że zagrać powinni Ziółkowski i Szcześniak. Nie jestem, przyznam szczerze, entuzjastą talentu żadnego z nich. N’ale jeśli selekcjoner coś w nich widzi, niech da im zagrać.” – to jako zrzędzący matuzalem przyznam się, że Janka Ziółkowskiego jestem entuzjastą i dlatego przede wszystkim, że to obrońca w typie właśnie „old schoolowym”, czyli lepiej potrafi piłkę odebrać niż ją rozegrać. Nawet te wślizgi Ziółka piętnowane jako staromodne u mnie wzbudzają aprobatę, bo wolę to niż zachowawcze krycie na radar i brak reakcji na rywala z piłką w obawie że zostanie się ośmieszonym. Ziółek ma coś z Pazdana, nie boi się naprawiać błędów kolegów, a gdy przy tym „spóźniony do pożaru” da się nawinąć to zbiera krytykę. Zatem entuzjasta ze mnie talentu Ziółka, tylko ... że, mhm, równie wielkie nadzieje pokładałem w Maiku Nawrockim, sądziłem ze mamy reprezentanta na lata, a co z tego wyszło!
W piątek Ziółkowski choć na lekcje w liceum Serie A nie dojeżdża, jeden sprawdzian zawalił z kretesem, to teraz będzie musiał eksternistycznie zdać maturę przed profesorami z Holandii.
Jeżeli chodzi o Kryspina Szczęśniaka to przyznaję, że jest on poza moimi radarami. Wielu oczekiwało powołania Oskara Wójcika i tu zestawienie obu tych graczy i czym się kierował Urban przy swoim wyborze, to odpowiedź na takie pytanie z chęcią bym usłyszał, ale póki co, zdaje się nie padło? Może ktoś zada?
Tak, tylko że po pierwsze, za Michniewicza to było obskoczenie łomotu (co najmniej) z zamiarem ewentualnym. Znaczy może i ówczesny selekcjoner nie chciał, abyśmy (aż tak wysoko) przegrali, wciąż jednak doskonale zdawał sobie sprawę z takiej ewentualności i w pełni się na nią zgadzał. Ba! Miał plan na to, jak ją spożytkować. Bo – no właśnie! – po takim laniu mógł bezradnie rozłożyć ręce i przekonywać, że tylko przesuwanie, przesuwanie, (…), przesuwanie może nam dać jakieś wyniki, gdyż granie w piłkę… No cóż, sami państwo widzieli. W przypadku Urbana nawet w razie dotkliwej porażki wolty w stronę murowańca raczej nie uświadczymy.
Po drugie, to i tak najprawdopodobniej nastąpi. Znaczy, mam nadzieję, nie powrót przesuwania. Natomiast przygaśnięcia urbanowego nimbu odnowiciela jak najbardziej się spodziewam i to dosyć szybko. Zobacz, poza może jednym Felipe Cmentarzem, każdy z rozlicznych selekcjonerów, jacy w ostatnich latach prowadzili naszą kadrę, miał swój miesiąc miodowy. A przynajmniej jego namiastkę. Po Probierzu niby został dołek, ale przecież gdy chłop przychodził, to podobno atmosfera znacząco się poprawiła. A jak się – he, he… – kapitalnie z kapitanem dogadywał! Michniewicz zaczął od zwycięstwa w ciężkim meczu barażowym ze Szwecją i bajerki w szatni. Sousa bajerkę kleił gdzie popadło i taki fajny był, zagramaniczny. I papieża szanował! Cholera, nawet ten nieszczęsny Brzęczek wcale nie zaczął źle i w pewnym momencie śmiało można się było zastanawiać czy aby jego nominacja nie była aż tak bezsensowna, jak to się wcześniej zdawało. A potem cyt – w każdym przypadku iskierka gasła. Bez względu na jutrzejszy wy…
Albo dobra, nie. Jestem w stanie wyobrazić sobie jeden scenariusz, w którym selekcjoner Urban bije co najmniej pięciu swych bezpośrednich poprzedników i prolonguje miesiąc miodowy aż do lata, a może i dłużej: jutro wygrywamy z Holandią, w poniedziałek z Maltą, zaś przybici porażką w Warszawie Oranje tracą punkty z Litwinami i w efekcie ustępują nam pierwszego miejsca. Urban ma swój założycielski (dwu)mecz, lecimy do Ameryki i na fali entuzjazmu robimy tam spore zamieszanie i docieramy co najmniej do ćwierćfinału, przy okazji grając całkiem atrakcyjny futbol. Prawdopodobieństwo takiego przebiegu zdarzeń oszacuj sobie sam
W każdym innym wypadku już za chwilę okaże się, że – podobnie jak wszyscy jego poprzednicy – Jan Urban nie jest cudotwórcą, który by w ręce klasnął i wytrzasnął drużynę grającą i osiągającą rezultaty na miarę oczekiwań środowiska tkniętego permanentnym delulu*. Już za chwilę mejweni będą wiedzieć lepiej, kapitan na powrót zacznie wymachiwać łapami i wymownie milczeć, reszta reprezentantów trochę poburczy, ale w razie wu pochowa się po kątach… Normal service is restored. Przez baraże może jeszcze jakoś przebrniemy (a może i nie). Potem ewentualnie letni wypad za ocean, tam trzy, góra cztery bezbarwne meczyki i powrót do domu. I a piat’ to samo.
Co się jeszcze tyczy „elektryka Lewandowskiego”, to tak po głębszym namyśle: wiesz, ja nie jestem patriotą. A już te wszystkie wzniosłe gesty, symbole i cała reszta bogoojczyźnianych zaklęć i rytuałów… Uhmmm… No nie, kompletnie nie moja bajka. Nie rozumiem tego, nie czuję, nie dostrzegam choćby ćwierci powodu, dla którego miałbym się ekscytować, że jakiś budynek gdzieś tam w świecie, tysiące kilometrów od moich okien, podświetlono akurat tak, nie inaczej. W pełni jednak akceptuję, że są ludzie, którzy mają do tych spraw skrajnie odmienne podejście. Jeśli zrobiło im dobrze to, że właśnie Lewy właśnie z Empire State Building zrobił na chwilę imitację polskiej flagi, to może faktycznie nie ma co się czepiać? Ostatecznie przecież gdyby problemy z RL9 ograniczały się tylko do takich akcji, to naprawdę nie byłoby źle.
Gwoli pełnej jasności w kwestii Pietuszewskiego: braku powołania dla tego chłopaka nie rozumiem, ale nie zamierzam robić z tego wielkiego halo. Z Oskarem, czy bez – na chwilę obecną jakiejś wyraźnej różnicy nie widać.
A gwoli pełnej jasności w kwestii Ziółkowskiego
Oskar Wójcik w reprezentacji? Uhmmm… Powiedzmy, że Amir Al-Ammari to bardzo sympatyczny, koleżeński chłopak. I na tym zakończmy ten temat
* moja młodsza córka twierdzi, że to kryndż używać tego słowa, ale mnie się ono strasznie podoba
Więc trochę liczę na to ,że nasze reprezentacje i ta U21 i ta dorosła zmniejszą stan psychicznego dyskomfortu
Mnie jakoś trudno przychodzi zrozumienie ,że ktoś mówi, pisze sobie a muzom , w oderwaniu od realiów. Trener Jan Urban jest praktykiem i do tego wielce odpowiedzialnym i ten aspekt jego osobowości trzeba brać pod uwagę. On nie ma kłopotów bogactwa, wręcz cierpi na ubóstwo kadrowe , bowiem wybór składu ma wielce ograniczony i może albo zagrać jak reprezentacja Janusza Wójcika w eliminacjach do Euro 2000 przeciw Szwecji i Anglii ( m.innymi remis z Anglią 0 :0 - 08.09.1999 roku) czyli : Grabara - Kędziora , Ziółkowski , Kiwior - Cash, Szymański, Zieliński, Kozłowski, Kamiński, Zalewski - Lewandowski albo 3-5-2 i wówczas Kacpra Kozłowskiego zastąpiłby Świderski.
Trener Urban ma pełną świadomość ,że aby awansować na MŚ to trzeba poprawić to co nazywamy finalizacją , a, najbardziej znany aby to uczynić to drużyna musi swe wysiłki kierować na obsługę Lewandowskiego .
W ostatnich kilku dniach moi znajomi z Hiszpanii, Niemiec, Francji , Włoch , USA i Kanady dumni z tego ,że Lewandowski rozsławił Polskę symbolicznie "rozpalając" oświetlenie naszymi biało-czerwonymi barwami najbardziej znany budynek świata - przesłali mi na Messengera filmy ( z tłumaczeniem) ukazujące jak w tamtejszych telewizjach pokazuje się sylwetkę Lewandowskiego , z wypowiedziami największych trenerów i wielu znakomitych zawodników z tak wielkich klubów jak Bayern czy Barcelona. Ci najwięksi doceniają Lewandowskiego mówiąc o nim w samych superlatywach ,a trener Flick oraz tak znakomici gracze jak Pedri, de Jong i Yamal stwierdzili ,że jego przyjście uratowało Barcelonę i że on podniósł ją z kolan.
Na tym tle wypowiedzi wielu rodaków Lewandowskiego można porównać do srania otworem gębowym.
Do kilku wcześniejszych książek o Lewandowskim doszlusował Sebastian Staszewski z pracą "Robert Lewandowski. Prawdziwy". Jest to pozycja warta przeczytania ,aczkolwiek brakuje mi krytycznej analizy wypowiedzi kilku osób o Lewandowskim . Podam tylko jeden przykład ; Jakub Kamiński powiada m.innymi ,że jego zdaniem Lewandowski wykonuje za dużo gestów świadczących o niezadowoleniu ,jak machanie rękami, a powinien pochwalić . Zawodnik ma prawo tak mówić,ale nam nie wolno przyjmować jego słów jako świętej racji i jedynej prawdy. Bowiem nasuwa się pytanie : a co ma zrobić Lewandowski jak ktoś pieprzy grę ? - dać mu w ryja ?. Nie jest Deyną ani Bońkiem , którzy takim delikwentom w szatni sprawiali wpierdol. Lecz druga część o tym ,żeby chwalić za niecelne podania, za dawanie sobie odbierać piłek , za straty spowodowane nierozważnymi dryblingami - to byłaby aberracja . I to takie podejście tolerancji dla złej roboty działa niszczycielsko na naszą piłkę.
Wszyscy musimy wreszcie zrozumieć ,że aby być tak wielkim piłkarzem jak Lewandowski, to trzeba być takim perfekcjonistą jak on.
Bramki: Wiktor Bogacz (83.), Maciej Kuziemka (87.) - Niccolo Pisilli (61.)
Polska: Marcel Łubik - Wiktor Nowak Ż, Mariusz Kutwa, Igor Drapiński, Michał Gurgul - Filip Kocaba (66. Dawid Drachal), Antoni Kozubal Ż - Oskar Pietuszewski (75. Maciej Kuziemka), Kacper Duda Ż (75. Jan Faberski), Tomasz Pieńko (90. Kamil Jakubczyk) - Marcel Reguła (66. Wiktor Bogacz).
Włochy: Lorenzo Palmisani - Marco Palestra Ż, Pietro Comuzzo, Filippp Mane, Davide Bartesaghi Ż - Niccoloo Pisilli (82. Tommaso Berti), Luca Lipiani Ż, Matteo Dagasso - Luigi Cherubini Ż, Francesco Camarda (75. Alphadjo Cisse), Lusa Koleosho ŻŻCZ (92.).
Mammamia, co tu się działo!!!
Polska młodziezówka wygrała zdawało się już przegrany mecz. Pierwsza połowa z szansami dla obu ekip. W drugiej spuchliśmy, Włosi nas zdominowali, wyszli zasłużenie na prowadzenie, kontrolowali mecz i ... przegrali!
Super akcje rezerwowych. Faberski top, Drachal top, Kuziemka top, Bogacz, nie wierzyłem że strzeli, a strzlił.
Włosi pewnie długo będą się zastanawiać jak ten mecz przegrali! Ich problem, nasza radocha!
Gdzie my byśmy byli, gdyby Boniek Brzęczka nie zwolnił, echhh... ;p
re: Pietuszewski
Wygląda na to, że trener Urban jednak miał rację.
re: Lewandowski
Bez wchodzenia w bezsensowną.polemikę i zniżania ust do poziomu kloaki, chciałbym tylko przypomnieć jeden oczywisty fakt - obowiązkiem lidera jest robić to, co przynosi pozytywne efekty, nie zaś to, co podpowiadają mu buzujące hormony.
Kamiński (43. min) – Depay (47. min)
ŻÓŁTE KARTKI: Zieliński, Ziółkowski – van Hecke.
POLSKA: Grabara – Cash (81' Wszołek), Ziółkowski, Kędziora, Kiwior, Skóraś – Kamiński (90' Rózga), Szymański (13' Kapustka), Zieliński, Zalewski (82' Grosicki) – Lewandowski (90' Buksa).
HOLANDIA: Verbruggen – Geertruida (74' van Hecke), Timber, van Dijk, van de Ven – Malen, de Jong, Gravenberch (89' Schouten), Kluivert (74' Reijnders), Gakpo – Depay (89' Emegha).
Mimo wszystko, był pragmatyzm, było cierpienie, przesuwanie, ale były też fragmenty dobrej gry. Były niewykorzystane szanse Zalewskiego i Lewego. Oranje z lepszą jakością, z większą kontrolą gry, ale bez konkretów z przodu. Świetna asysta Lewego, dobry cały mecz Kamińskiego. Spory materiał do przemyśleń przed barażami w marcu.
Nie no, to już by chyba trzeba kompletnej odklejki, żeby liczyć na to, że w meczu z Holandią reprezentacja Polski w ogóle nie będzie cierpieć
Generalnie fajny mecz, przyjemny do oglądania. Szkoda trochę tych niewykorzystanych okazji. Z drugiej strony, może lepiej zachować amunicję na baraże
Ciekawi mnie co Jan Urban wykombinuje na Maltę. Ten mecz, wbrew pozorom, może być taki trochę tricky.
Broniliśmy niskim blokiem, stąd efekt pełnej kontroli Holendrów i naszego cierpienia, ale gdybyśmy zostawili im przestrzeń to pewnie dziurawiliby nas jak np. Portugalczycy kilkanaście miesięcy temu. Najbardziej nieudane były te fragmenty, w których po odbiorze traciliśmy od razu piłkę na skutek lagi kasowanej na środku boiska.
Dobrych rzeczy było mimo wszystko znacznie więcej. Przede wszystkim dobrze wychodziło nam uwalnianie przestrzeni dla wahadłowych i opieranie ataku o boczne strefy boiska. To dawało nam czas, żeby podejść, utrzymać się na połowie Holendrów, podwoić w ataku, zdecydowanie to nie był futbol rozpaczliwy. I w ogóle o ile pod względem posiadania piłki Holendrzy mieli przewagę, to mieliśmy przecież więcej strzałów i lepsze sytuacje.
Z Maltą oczywiście trzeba wygrać, choć faktycznie tam nie będzie spacerku, role się odwrócą, to my będziemy musieli kombinować w ataku pozycyjnym. Pierwszy koszyk play-off nie zależy do końca od nas, psikusa mogą nam zrobić Słowacy, spychając Niemców na drugie miejsce, ewentualnie jeszcze Szkoci mają szansę wyprzedzić Duńczyków, Dania wtedy wypchnie nas z pierwszego koszyka, ale tak czy inaczej, w każdej konfiguracji, w marcu będą zupełnie inne mecze. Najważniejsze to utrzymać w nich tego dobrego ducha tchniętego w kadrę przez Janka Urbana. Gramy w tym momencie normalną piłkę na miarę swoich możliwości i ta drużyna wreszcie wygląda na taką, która wierzy w to co robi.
Na plus na pewno Kędziora (bezbłędny mecz!) i Kamiński. Na drugim biegunie Zalewski, jakiś zablokowany, bez polotu i dynamiki.
re: młodzieżówka
To był pierwszy mecz młodzieżowej kadry Brzęczka, który obejrzałem w całości i szczerze mówiąc, przez większość tego meczu zastanawiałem się o co cały ten hałas. Włosi od początku drugiej połowy podeszli wysoko i była kolosalna różnica w piłkarskiej jakości. U nas w obronie jakieś klony Kruszankinów i Węgrzynów, nieistniejący środek pola, straceńcze indywidualne szarże w ataku. U nich kompaktowy zespół, każdy zawodnik swobodny z piłką przy nodze, no przepaść.
A potem strzeliliśmy dwie bramki.
Aż mi się skojarzył mecz Legii z Celje. I to w sumie pokazuje jak ważna jest budowanie atmosfery i wiary zespołu we własne możliwości przez kolejne zwycięstwa. Po prostu, jak idzie to idzie.
Gawin skrótowo oddał to co widział w meczu U21 z reprezentacją Włoch . Nie trzeba przypominać,że w piłce nożnej grają dwa zespoły ,a reprezentacja U21 Włoch jest niesamowicie mocna, zaś samo spotkanie stało na znacznie wyższym poziomie techniczno-taktycznym niż wiele spotkań "dorosłych " reprezentacji.
Mnie trener Brzęczek zaskoczył negatywnie tym,że przez 75 ' nasza drużyna grała bez rozgrywającego .Ze względu na kontuzję nie mógł zagrać Kacper Urbański .,a w jego miejsce trener wystawił Kacpra Dudę, który w Wiśle Kraków jest defensywnym pomocnikiem , walecznym , agresywnym w odbiorze ,ale do kreowania gry mający mikre kompetencje. Pewno Brzęczek chciał zadbać o bezpieczeństwo i na tym fundamencie budować groźne akcje ofensywne. Tyle tylko ,że Duda nie wykonywał zadań organizacyjnych w stosunku do Pietuszewskiego , Pieńki i Reguły. Oni mają ogromny talent ,ale muszą być kierowani i muszą mieć asekurację . Widzieliśmy wczoraj ,że i Pietuszewski i Pieńko nie mieli wsparcia , bowiem nawet jak przedryblowali rywala ich kryjącego to nie mieli nikogo z boku do kogo mogliby podać, z kim kontynuować akcje w trójkącie , lub innym wariancie kombinacyjnym. Taki Pietuszewski gra w Jagiellonii jak z nut , bo ma dyrygenta w osobie Imaza i grał jak z nut w U21 przy dyrygencie Urbańskim.
Trzeba oddać honor Brzęczkowi ,że na kilkanaście minut przed końcem wystawił naturalnego zmiennika Urbańskiego czyli Janka Faberskiego.I nasza drużyna stłamsiła Włochów.
Mnie przesłano film z telewizji RAI UNO, która w głównym wydaniu wiadomości pokazała genialną akcję Faberskiego . Naszła mnie taka refleksja ,że nie tylko w Legii popełniamy błędy w ocenie potencjału młodych zawodników. Bowiem Faberski odszedł do Ajaxu z Jagielloni w 2022 roku jak miał 16 lat za 25 tys Euro. W Ajaxie zaczął od U16,ale szybko wchodził do wyższych roczników i w wieku 18 lat trafił do U21 Ajaxu ,ale uznano ,że jest za dobry do U20 ,a za słaby do U21 i wypożyczono go Zwolle z kwotą wykupu 700 tys Euro. Po tym co pokazał w meczu z Włochami jego wartość rynkowa wzrosła kilkukrotnie. Owszem Ajax ma prawo pierwokupu Faberskiego ,ale po cenie rynkowej . Rewanż z Włochami dopiero za rok , więc można liczyć ,że nasi najbardziej utalentowani zawodnicy ofensywni wejdą na jeszcze wyższy poziom.Bowiem Gawin ma rację ,że gra U21 musi opierać się na napadaniu wrogów, gdyż obrona nasza do zapór nie do przebycia nie należy.
Chwalimy reprezentację pod wodzą trenera Urbana i słusznie , bowiem to Holendrzy mieli wielkiego farta ,że nie przegrali spotkania. Ale też powiedzmy sobie szczerze ,że nie wykorzystanie przez Zalewskiego, Casha , Skórasia i Kamińskiego stuprocentowych sytuacji do zdobycia bramki chluby im nie przynosi.
Chwali się Urbana i sztab ( głównie Jacka Magierę) za wybór optymalnej taktyki ,lecz po pierwsze organizacyjne nie była ona "dopieszczona" a po wtóre , co nie jest zarzutem, była ona wtórna do tego co grała nasza reprezentacja w meczu z Portugalią w Porto za kadencji Jacka Gmocha i co grała nasza reprezentacja pod wodzą Janusza Wójcika w eliminacjach do Euro 2000. System 1-3-6-1 jest rzadko spotykany , bo sporadycznie można na boiskach hiszpańskich widzieć 1-4-6. Sześciu graczy w środku pola ma zapewnić równowagę pomiędzy fazami meczu i zależnie od sytuacji wspomagać obronę lub wchodzić w pole karne rywali przy wykorzystaniu całej szerokości boiska. Dysonansem było więc wystawienie dwóch zawodników o takiej samej charakterystyce , grających w klubach na tej samej pozycji - lewych pomocników czyli Skórasia i Zalewskiego . O ile Skóraś był widoczny i dobrze się odnalazł na boisku , poza niewyprzedzeniem Depaya do piłki w naszym polu karnym , to Zalewski był mało widoczny i obok Kapustki zagrał słabe spotkanie. Lekkim usprawiedliwieniem dla Skórasia może być ,że nie spodziewał się ,że Grabara zaliczy pusty przelot i nie złapie lub nie wybije piłki.Szkoda ,że Szymański doznał kontuzji, bo gdyby grał to byłby na przemian z Zielińskim defensywnym pomocnikiem kierującym przechodzeniem z fazy przejściowej do fazy ataku , czego Kapustka nie udźwignął. Takie ustawienie Zielińskiego było efektem obsadzenia Roberta Lewandowskiego w roli pomocnika . W I połowie średnia pozycja Lewandowskiego była poniżej Ziółkowskiego, Casha, Skórasia i Kiwiora. W II połowie zagrał nieco wyżej ,ale nadal było to w granicach środka boiska.
Ten wariat to przeniesienie żywcem taktyki Gmocha z meczu z Portugalią w Porto . W tamtym meczu 16.10.1977 roku Gmoch ustawił wedle dzisiejszej nomenklatury ofensywnego pomocnika Kasperczaka na pozycji defensywnego pomocnika celem wzmocnienia defensywy oraz wprowadzania piłki do gry od obrony. Ale jak pisze Gmoch : " Był w naszym planie jeszcze jeden chwyt , z Szarmachem.Portugalczycy znali i bali się Andrzeja i byli przekonani ,że będziemy atakowali środkowym napastnikiem.My natomiast poświęciliśmy Andrzeja i wycofaliśmy go do pomocy.Zadziałała tu też pewna motywacja ,bo Szarmach lubił grać w pomocy , tylko rzadko był tam umieszczany. Dostał ponadto zadanie indywidualnej opieki nad liderem Portugalii Alvesem. ...Takie ustawienie spowodowało dezorganizację ich szeregach, bo w środku powstała luka. Dwaj środkowi obrońcy mający grać destrukcyjnie nie wiedzieli co robić , tym bardziej ,że Andrzej wszedł na początku w pole karne rywali aby sprawić wrażenie ,że gra na tej pozycji....Nasz manewr zdał egzamin". Ktoś może powiedzieć ,że już Michniewicz próbował stosować ten chwyt ,ale niekonsekwentnie i bez organizowania gry ofensywnej z Lewandowskim jako pomocnikiem i bez uruchomienia bocznych pomocników jako napastników.
Córka mojej dobrej znajomej nadesłała mi filmik z telewizji hiszpańskiej pokazujący uniknięcie krycia przez Lewandowskiego z fenomenalnym podaniem , po którym padła bramka dla Polski. Hiszpanie są tak dumni z Lewandowskiego jak byłby ich rodakiem.
Wczorajszy mecz dostarczył wiele radości , dowiódł ,że nasz zespól czyni postępy ,ale trudno nie zgodzić się z A-c10 ,że mecz z Maltą nie będzie spacerkiem, bowiem czeka nas egzamin z dojrzałości.Tym bardziej,że Maltańczycy ograli Finów, a więc trzeba uważać.
PS.Lecz nic nie przebije krzyku Jerzego Brzęczka "Gramy do gwizdka" kiedy w meczu ze Szwedami przy stanie 6:0 dla nas do końcowego gwizdka pozostało 7 sekund.
Polska : Włochy,
posiadanie piłki: 50% - 50%
Strzały ogółem: 7:5
Strzały celne: 3:1
Rzuty rożne: 1:2
Podania: 250: 217
Faule: 8:8
Żółte kartki: 0:3
Owszem Włosi mieli swoje okazje (słupek nas uratował) my notowaliśmy problemy w obronie, ale generalnie to dałbym dużo żeby tego rodzaju statystyki notowała seniorska repra w starciach z europejskimi potentatami. Trener Brzęczek w pomeczowym studiu TVP wypalił, że pierwsza połowa była „praktycznie perfekcyjna” no i z tym jednak popłynął i przesadził, ale że kosztowało nas to dużo sił, to z tym już należy się zgodzić, jak i z tezą Gawina, że w drugiej połowie w zasadzie już nie istnieliśmy.
Dlaczego spuchliśmy? Włosi dominowali kulturą gry, my w ofensywie odwagą, przebojowością, kreatywnością, dynamiką i intensywność gry z pierwszej połowy zabiła nas w drugiej. Padający deszcz i zapewne „ciężka murawa” nam nie pomogła. Przy tym jednak przypominamy trochę „słonia na glinianych nogach” z przodu mamy indywidualności na topie, a z tyłu czasami z umiejętnościami nie dojeżdżamy. Trudno, nie chciałbym żeby Brzęczek deficyty w defensywie ukrywał ograniczeniami taktycznymi w ofensywie i póki co, na razie, tego nie robi.
Oskar Pietuszewski, chyba jest już powoli zmęczony sezonem, a przy tym siedemnastolatek zaczyna trochę „gwiazdorsko” grać pod siebie, rola trenerów w jego prowadzeniu niewątpliwie wzrasta, żeby nam gwiazdka nie odfrunęła, nie bujała w obłokach i boleśnie nie spadła na ziemię!
Kacper Duda nie zaskoczył strzałem z dystansu, tak jak mu to w Wiśle się zdarza, środek pola z Kacprem Urbańskim jednak sporo zyskuje, a bez niego – traci! Być może Drachal w rankingu pomocników wyprzedzi Dude, bardzo dobrze się odnalazł w akcji przy drugim golu.
W seniorskiej repie mamy problem z „szóstkami”, w u-21 według mnie i Kozubal i Mateusz Kowalczyk to bardziej ósemki niż szóstki, Kocaba z piłką przy nodze też sobie nieźle radzi, teraz pytanie czy któryś z nich trzech może wskoczyć do pary z Piotrem Zielińskim w seniorskiej repie?
W marcu bez względu na nic priorytet powinna mieć kadra Urbana i jestem bardzo ciekaw jak to wiosną będzie wyglądało. O ile będą w formie i zdrowi, to choćby Pietuszewski ale i Kacper Urbański, i Reguła, i Pieńko w szerokiej kadrze powinni się znaleźć.
Piątkowy mecz przypominał mi najbardziej nasze spotkanie z Niemcami na Euro 2016, tam również Teutonom na wiele z przodu nie pozwoliliśmy a Milik miał okazję na gola nie gorszą od tej Zalewskiego. Niemcy grali pod presją, zmobilizowani w pełni, na 100% ale czy Holendrom presja by pomagała, czy równie dobrze nie pętała by im nóg?
Gdy teraz słyszę analogię do ekipy Nawałki, to właśnie do tamtego meczu z pamiętnego dla nas turnieju przyjmuję za uzasadnioną, z tym że jesteśmy dopiero na drodze, żeby status tamtej ekipy osiągnąć i tego rodzaju porównania generalnie uznaję za zdecydowanie przedwczesne.
Ac-10: „może lepiej zachować amunicję na baraże” – już teraz rozsądny, analityczny redaktor Ćwiąkała opisując ten mecz użył słówka „zwycięski” !
Teraz do marcowych baraży podejdziemy może nieco spokojniej i realnie. Zdaje się, że ekipa Urbana zna swoją wartość, klękać przed nikim nie będzie, pewność siebie dają i remisy z Holendrami, ale skupienie, koncentracja i mobilizacja będą musiały być optymalne żeby pójść dalej.
dałbym dużo żeby tego rodzaju statystyki notowała seniorska repra w starciach z europejskimi potentatami
Przebieg meczu odczytywałem (może nazbyt krytycznie wobec naszej reprezentacji) tak, że Włosi zaczęli mecz ostrożnie i z zamiarem wybadania Polaków, tymczasem nasi w pierwszej połowie dawali maksa. W przerwie Włosi stwierdzili, że nie ma się czego bać, zaatakowali i powinni na luzie strzelić ze trzy bramki. No ale nie strzelili i ostatecznie polegli, nad czym rzecz jasna ubolewał nie będę, zresztą urok piłki polega przecież także na tym, że nie zawsze jest sprawiedliwa.
Tylko że:
z przodu mamy indywidualności na topie, a z tyłu czasami z umiejętnościami nie dojeżdżamy.
No właśnie, U-21 jako drużyna póki co fajnie dojeżdża, natomiast jako że tak powiem przedstawicielstwo pokolenia, wydaje się demonstrować te same ograniczenia, z którymi tradycyjnie się borykamy, czyli na przykład zbyt niskie umiejętności techniczno-taktyczne w obronie i drugiej linii, co utrudnia nam przejęcie kontroli nad meczem na naszych warunkach. Wygraliśmy ten mecz, ale gdybym miał wskazać drużynę, w której byli bardziej kompletni piłkarze, lepiej wyszkoleni i lepiej poruszający się po boisku - byliby to bez wątpienia Włosi.
czy któryś z nich trzech może wskoczyć do pary z Piotrem Zielińskim w seniorskiej repie?
Cytując klasyka, "nie i jeszcze długo nie"
Słyszę, czytam że Oranje w tym meczu się oszczędzali, nie grali na maxa, może i tak, również uważam że dbali o kości i nie był to mecz, w którym z ich punktu widzenia, trzeba było się zabijać o wygraną.
Może i tak, chociaż trudno to ocenić, bo Holandia to jest teraz taka właśnie reprezentacja jaką widzieliśmy w tych eliminacjach w meczach przeciw nam, podania, posiadanie, nienaganna technika, ale jednak ofensywna jakość znacznie niższa niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Można szanować Depaya za jego strzeleckie rekordy, ale bardziej niż na klasę tego napastnika, wskazują one na przedłużający się problem Holandii ze znalezieniem dziewiątki na miarę legend sprzed lat, na skrzydłach nie jest wcale lepiej. To jest nadal reprezentacja groźna na każdej wielkiej imprezie, bo trudno jest pokonać zespół złożony z tak znakomicie wyszkolonych zawodników, ale jednak nie będą na MŚ wymieniani jako faworyci na równi z Hiszpanią, Anglią czy Argentyną, brakuje tam pierwiastka geniuszu.
W zestawieniu z nim, to wychodzę na malkontenta, który nie potrafi dostrzec i talentu naszych młodych grajków i geniuszu ich trenera.
Do tej pory widziałem u niego tylko jedną ułomność ... jest wiślakiem, trudno, przeboleję, jedną wadę można mieć, ale teraz pokłady tego entuzjazmu u pana Redaktora, wzbudzają lekką obawę!
"nie i jeszcze długo nie"
A niech to będzie fajny asumpt do rozważań personalnych. Do baraży mamy cztery miesiące, czyli wieczność, wszystko się może zmienić, ale zróbmy na dziś przegląd kadr i seniorskiej i młodzieżowej repry, możemy się pokusić o kibicowski, subiektywny ranking na pozycjach.
Zacznijmy od tego „defensywnego pomocnika”. Dookreślmy że w seniorskiej repie gramy piątką w linii obrony z wahadłami, zatem pomocnik ze środka pola nie musi się cofać i wypełniać rolę obrońcy. Urban jako partnera dla Zielińskiego widzi kogoś, „do gry”, umiejętność wyjścia spod pressingu jest równie ważna jak odbiór lub przechwyt piłki. W głowie pana Jana być może na dziś wygląda to następująco:
1. Moder – o ile jest zdrowy!
2. Sebek Szymański – w rosyjskiej lidze brylował jako pomocnik pod względem przechwytów, u Michniewicza w u-21 grywał jako boczny lewy defensor, nie dziwię się, że Urbana korciło eksperymentalne wypróbowanie Sebka jako „6”. Mankament – niepozorne warunki fizyczne, zaleta – technika i strzał z dystansu.
3. Slisz – rozbiegany, najbardziej pasujący pod „starą” definicję „odkurzacza”, ale z wyjściem spod pressingu już może mieć problemy.
4. Kapustka – nie zawiódł z Holandią, ale też i nie olśnił. Kibicuję Bartkowi, ale na reprę musi być w swojej optymalnej formie, a teraz przyznaję, że jest pod nią. Technicznie pewnie Urbanowi pasuje, problemem jest dyspozycja fizyczna.
5./6. Kozubal /Kowalczyk – Brżęczek gra na dwie równoprawne ósemki, czyli nieco podobnie jak chciałby Urban, tylko że u pana Jana „pivotem” w randze generała jest Zieliński i potrzebuje „adiutanta” kogoś kompatybilnego „do gry” ale i do asekuracji.
7./8. Romańczuk/ Repka – klasyczne szóstki, Urban przyznał, że są pod obserwacją ale bez powołań do 23 osobowej kadry.
9. Kocaba – jeżeli zrobi karierę, redaktor Jakub Polkowski będzie dumnie prężył pierś.
10. Oyedele – gdyby grał w Strasbourgu zapewne byłby numerem dwa za Moderem. Gdzie jest problem? Może w parametrach wydolnościowych, dynamiki, nie wiem, piłkarsko były mecze, w których robił wrażenie.
Poza "10": Radosław Murawski, Jakub Kałuziński, Patryk Dziczek, Damian Szymański, Rafał Augustyniak.
U nas w obronie jakieś klony Kruszankinów i Węgrzynów
Aż tak fajnie to nie było. Nikt nie krzyczał „wyjaaazzzd…!!!”
te same ograniczenia, z którymi tradycyjnie się borykamy, czyli na przykład zbyt niskie umiejętności techniczno-taktyczne w obronie i drugiej linii + Holandia to jest (…) jednak ofensywna jakość znacznie niższa niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu
No właśnie. Rozmawiałem o meczu Pol-Hol ze znajomym, który spory kawałek życia spędził w Niderlandach. Mówi, że oni tam wszyscy jojczą. Że gdzie te Gullity, van Basteny, van Nistelroye, Seedorfy, Davidsy, Robbeny, van Persie, van der Vaarty, Sneijdery… Że żałość, panie. Żałość i mizeria. Patrzę na tę naszą (od niedawna) powszechnie wychwalaną kadrę A, patrzę na wynoszoną pod niebiosa młodzieżówkę i tak se myślę, że ja bym tę ich mizerię wziął. Trochę smutne.
Z drugiej strony…
@ Iocosus:
Oranje w tym meczu się oszczędzali, nie grali na maxa
Borze Tucholski, jak mnie wkurrr… tego typu gadanina. I co nasi mieli zrobić? Przerwać mecz i rzucić do rywali coś w stylu „e, chłopaki, albo zaczniecie się bardziej przykładać, albo idziemy do domu!”? Echhh…
Co by się działo w mediach gdybyśmy to meczycho faktycznie wygrali!?
Balon rośnie, że aż strach… Kurczę, wiadomo że gol wyrównujący dla drużyny przeciwnej nigdy nie cieszy. Jeśli jednak można sobie wyobrazić warunki, w których jakoś przesadnie nie boli, to – pomijając mecze o ewidentną pietruchę – chyba właśnie takie.
zróbmy na dziś przegląd kadr i seniorskiej i młodzieżowej repry
Nie bawię się
W tym moim rankingu, w którym bawię się w odgadywanie co też Urbanowi może chodzić po głowie, na pozycji bramkarza na przekład wydaje się że Grabara mógłby wskoczyć przed Skorupskiego ale w meczu z Oranje swojej szansy nie wykorzystał choć też trudno powiedzieć żeby zawiódł. Skorup może moim zdaniem spać spokojnie, jeżeli w klubach do marca zachowają podobny status jak obecnie, to obstawiam że goalkeepera z Serie A zobaczymy w barażach. Drągowski jeżeli nie będzie grał w Panathinaikosie to zaliczy spadek w rankingu i nawet plecy w PZPN mu nie pomogą. Kochalski wyskoczył jak Filip z konopii z azerskich pól Qarabagu i staje się trójką w rankingu, a Mrazka zdystansował Tobiasz ale już raczej na pozycji bramkarza niezbędnego w kadrze do treningu. Mimo wszystko, deficytu na tej pozycji nie mamy, ale z poziomem chyba zeszliśmy szczebel niżej wobec czasów Szczęsnego z Fabiańskim. Można się zastanawiać, który z "młodych gniewnych": Abramowicz, Zych, Piekutowski, Łubik zrobi najwiekszą karierę?
Wśród obrońców do gry trójką sprawa wydaje się oczywista. Mecz z Pomarańczowymi utwierdził piątkę zawodników do kadry: 1. Bednarek, 2.Kiwior, 3. Wiśniewski, 4. Kedziora, 5. Ziółkowski o pozycję numer sześć mogą rywalizować: Bereszyński, Walukiewicz i mimo wszystko moim zdaniem Kamil Piątkowski. W każdym razie, mając trochę szczęścia (Bednarek i Kiwior w super formie w Porto) oraz jednak pomysł i wizję na grę w trójce z Wiśniewskim oraz z przesuwanym na bok Kiwiorem to Urbanowi udało się stworzyć coś co wydawało się niemożliwym, czyli w miarę stabilną i pewną hybrydową linię defensywy.
cdn.
Jako że strasznie się opuściłem w temacie piłka nożna baraże bardzo proszę wytłumacz łopatologicznie jak to będzie wyglądało . Czytam o jakiś koszykach ? Grupach etc . Coś mi się zdaje że kiedyś było prościej . Mecz rewanż i wygrany awansował . Teraz to chyba nie tak będzie działać ? Ile drużyn w barażach ile awansuje i ile tych meczów trzeba wygrać ?
12 zespołów z drugich miejsc jest rozstawionych według rankingu FIFa lub UEFA nieistotne
Zespoły z miejsc w rankingu 1-4 i 5-8 pierwszy mecz grają jako gospodarze. Miejsce drugich meczów będzie losowane.
Wszystko! Najważniejsze! W marcu musimy wygrać dwa mecze nieistotne z kim!
Bramki: Cardona (36.), Teuma (68.-karny) - Lewandowski (32.), Wszołek (59.), Zieliński (85.)
Żółte kartki: Teuma, Satariano - Wiśniewski, Zalewski.
MALTA: Bonello - Muscat (54, Corbalan), Shaw, Mentz (87, Buhagiar), Camenzuli - J. Mbong (46, Overend), Guillaumier, Satariano, Teuma (77, Pepe), Chouaref - Cardona (77, P. Mbong).
POLSKA: Drągowski - Wszołek (78, Grosicki), Wiśniewski (78, Bereszyński), Kędziora, Kiwior, Skóraś - Kamiński (90, Rózga), Slisz (78, Kapustka), Zieliński, Zalewski (46, Świderski) - Lewandowski.
Biorąc to pod uwagę, nie bardzo rozumiem dlaczego trener Urban nie zdecydował się bardziej poszaleć z rotacją, zarówno przed meczem, jak i w jego trakcie. Jaki, tak dla przykładu, był sens i cel występu Lewandowskiego i Zielińskiego w tym spotkaniu? Kiwiorowi i Zalewskiemu też odpoczynek by nie zaszkodził, co zresztą obaj dzisiaj potwierdzili, choć oczywiście bardziej ten pierwszy. Nie wiem, może jest w tym jakiś głęboki zamysł, którego z mojego poziomu nie widać, ale wydaje mi się to cokolwiek dziwaczne.
To znaczy jak do tej pory Urban stawia „w rotacji” na „stare wygi”: Wszołek, Grosicki, Bereszyński, Kapustka, w tym gronie Rózga wpuszczony w 90 minucie może robic za listek figowy i alibi, że trener o młodzieży nie zapomina!
Na dziś z Malty doświadczeni rutyniarze wracają zwycięsko z tarczą, ale patrząc na grę musi nasuwać się pytanie czy na baraże to wystarczy? Młodzieżówka z Włochami dołowała jeszcze bardziej niż seniorzy wczoraj, ale otrzymała zastrzyk świeżej krwi, impuls, który z przegranego meczu doprowadził podopiecznych Brzęczka do zwycięstwa. W marcu również możemy być w tarapatach, mogą być ciężary, staniemy przed próbą odwrócenia wyniku, nie można tego wykluczyć, no i ciśnie się na usta pytanie, czy wśród wybrańców Urbana są tacy którzy wejdą z ławki i pójdą na przebój à la Faberski lub kropną na bramkę à la Kuziemka. Bynajmniej nie jestem zwolennikiem już ich akurat powołania do kadry na baraże, Faberski niech wpierw wywalczy miejsce w jedenastce PEC Zwolle, a Kuziemka z Wisłą awansuje do Ekstraklasy, ale przed marcem i barażami trzeba będzie sobie postawic pytanie, czy wprowadzeni z rezerwy w trudnym momencie więcej dadzą repie ci doświadczeni, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb jedli, czy też aby nie szybciej „game changerem” nie okażą się młodzi gniewni: Pietuszewski, Reguła, Pieńko i czyż nie lepiej na nich postawić? W pierwszym meczu marcowym, oby nie ostatnim, nie wystąpi już z pewnością wykluczony za kartki Zalewski, powinien go zastąpić Świderski, czy też choćby na przykład Kacper Urbański?
Oczywiście o wszystkim powinna decydować forma i dyspozycja wiosną, ale właśnie o to chodzi, że jeżeli młokosy będą ją prezentowały to niech sobie głowy u-21 nie zawracają, a powalczą o Mundial!? Jeżeli mamy awansować na Mistrzostwa i pokazać na nich coś innego niż to było w Katarze, to według mnie szybciej tego dokonamy z żółtodziobami ale z odwagą i fantazją niż z rutyniarzami pobierającymi lekcje u kunktatora Michniewicza.
Mentalnie odpuściliśmy co jednak mi pozwala wyciągnąć wniosek , klasową drużyną jeszcze nie jesteśmy . Nawet przy mniejszym zaangażowaniu taki mecz powinniśmy kontrolować a tak nie było. Jasne sytuacja z cofniętą bramką i przyznaniem karnego swoje zrobiła ale to było już w drugiej połowie . Do tej bramki na 2:2 nic nie graliśmy . Po tym zdarzeniu też nie potrafiliśmy zapanować nad meczem. I druga sprawa odnośnie pytań Iocosusa o młodzież .
Stary wyga Zieliński w wywiadzie pomeczowym otwarcie mówił . Nie walczyłem na maksa ponieważ w głowie miałem świadomość , że ewentualna kartka i nie gram w następnym meczu . Żółtodziób Zalewski walczył i „wywalczył” kartkę przez co zabraknie go w pierwszym meczu barażowym .
Co nie znaczy ,że nie należy sobie zadać podstawowego pytania : która reprezentacja jest prawdziwa czy ta z meczu z Holandią czy ta z Maltą ?. Na tak zadane pytanie odpowiadam w sposób pośredni ,a mianowicie , nasza reprezentacja miała wielki fart ,że wylosowała do grupy drużyny , poza oczywiście Holandią, które są poza "setką" w rankingu FIFA.
Kiedy dokonujemy porównania w pionie to zauważamy ,że zespól nasz czyni postępy , w wielu elementach , lecz kiedy dokonujemy porównania w poziomie ( w stosunku do innych reprezentacji) to nasze otoczenie rozwija się szybciej niż my czyli relatywnie coraz bardziej odstajemy.
Pisałem o prawie "proporcjonalnego rozwoju "Zipfa, które stwierdza, a co potwierdzają badania ,że różnice pomiędzy najlepszymi a średniakami i słabeuszami stają się coraz mniejsze . Nasza drużyna jest średniakiem , ale z tendencją odwrotną , nie ku czołówce ,ale ku dołowi . Wynika to przede wszystkim z faktu ,że nasi zawodnicy grają w coraz słabszych klubach , bowiem obecnie tylko Lewandowski gra w wielkim klubie , gdyż Zieliński w Interze jest , bo zagrał w 30% czasu meczowego.
Z tego punktu widzenia patrząc to naszymi atutami powinna być taktyka, organizacja gry oraz mentalność w ślad za którą powinny iść zaangażowanie i ofiarność.
Robert Lewandowski , który pracował z wieloma wielkiej klasy trenerami powiada,że zawodnicy nabierają zaufania do takiego trenera, który stawia im zadania możliwe do wykonania i kiedy ich wykonanie przekłada się na korzystny wynik . A do tego dobrze jest kiedy trener kształtuje pozytywną atmosferę ,a nie gdy sam stanowi problem .
Przed spotkaniem z Maltą trener Urban stwierdził,że jest wielce zadowolony z gry defensywnej i obronnej zespołu , bo mocni Holendrzy oddali na naszą bramkę w pierwszym meczy 4 celne strzały ,a w drugim tylko trzy. Otóż Maltańczycy oddali tych strzałów aż pięć.
Po spotkaniu z Holendrami chwaliłem trenera i sztab ,że ustawili jednego z najlepszych strzelców na pozycji pomocnika , co zdezorganizowało ich grę , zwłaszcza wprowadzanie piłki do gry od obrony. Jak pamiętamy manewr te zastosował jako pierwszy Jacek Gmoch w 1977 roku przeciwko Portugalii . Lecz ten sam Gmoch grając przeciwko Danii w tych samych eliminacjach do MŚ w Argentynie uznał ,że grę ofensywną musi oprzeć na twardej nisko zawieszonej obronie i wykorzystaniu w ataku najlepszego strzelca , który ma wysoki współczynnik skuteczności i w tym celu przywrócił reprezentacji Włodka Lubańskiego ( mecz w Kopenhadze zakończył się wynikiem 2;0 ,a Lubański strzelił obie bramki) .
We wczorajszym spotkaniu z Maltą ustawienie Lewandowskiego w takiej samej roli jak z Holendrami było błędem . Jeszcze większym było bronienie w wysokiej strefie , bowiem zawodnicy byli niejako skazani na indywidualne pojedynki z napastnikami gospodarzy.
W naszą grę wkradł się chaos, i okazało się ,że mówienie o wysokiej klasie Kędziory, Kiwiora czy Wiśniewskiego to mrzonki, gdyż muszą oni w grze przeciwko kilku rywalom być asekurowani przez wahadłowych oraz pomocników.
Nie szukam przyczyn słabej postawy we wczorajszym meczu w ustawieniu 3-4-2-1 ,ale na pewno ono nam nie pomagało .
Nasza drużyna nie jest na tyle silna ,aby grać w takim samym systemie , z takimi samymi zadaniami przeciwko Holandii i Malcie. Niestety ,ale musimy się pogodzić z tym ,że założenia taktyczno-organizacyjne musimy dostosowywać do rywala , do jego słabych i mocnych stron.
Dziennikarze podpowiadali trenerowi Urbanowi ,żeby powołał Walukiewicza , a nie Bereszyńskiego , jak by nie znali integralnych zasad Urbana. Trener Urban ceni piłkarzy charakternych, ale zdyscyplinowanych i lojalnych i do takich ma zaufanie. Bartka Bereszyńskiego wprowadzał do drużyny Legii , po tym jak uznano go za nieprzydatnego w Lechu i miał satysfakcję z jego rozwoju , ale też z tego ,że wraz z Magierą zmienili mu pozycje ze skrzydłowego na prawego obrońcę. Natomiast Walukiewicz zdradził wraz ojcem Urbana, bo jako trener Legi rozmawiał z bardzo młodym obrońcą ukazując mu ścieżkę rozwoju , a ten uwierzył Jóźwiakowi i odszedł do Pogoni. Urban ma swoje kryteria ocen i dla niego charakter liczy się tak samo jak walory piłkarskie.
W mediach mamy do czynienia z festiwalem pseudosensacji , czyli gówno burzy związanych z podziałem uczestników baraży na koszyki oraz z kartkami niektórych zawodników.
Los naszej reprezentacji nie zależy od koszyków ,ale od poziomu gry drużyny . Właściwie moglibyśmy obawiać się losowania z 4 koszyka, bowiem rzeczywiście byśmy trafili na teoretycznie mocniejszych rywali z 1 koszyka. Natomiast czy będziemy losowani z 1 czy 2 koszyka ma minimalne znaczenie . Np. wszyscy obawiają się reprezentacji Włoch ,a ona grając makabrycznie przegrała nie tylko eliminacje ,ale w ostatnim meczu u siebie dostała w kuper od Norwegów 4;1, a powinno być wyżej.
Dobrze ,że baraże odbędą się dopiero za 4 miesiące, bo będzie czas na rozpracowanie rywali , przy czym mnie martwi ,że nadal bardzo daleko nam do profesjonalizmu . W większości reprezentacji wokół sztabu Związki gromadzą wielu naukowców, specjalistów z różnych dziedzin w tym analityków , którzy opracowuję zagadnienia potrzebne w pracy z drużyny i sztabu i np. wokół najlepszych ( Francja, Niemcy, Anglia, Portugala itd) jest ich blisko stu. Przy takiej ilości analiz, opracowań możliwa ilość błędów maleje do minimum.
Ja osobiście mam nadzieję,że trener Urban na baraże wybierze do pierwszego składu tylko tych zawodników, którzy są w rytmie meczowym i grają przynajmniej w 75 % czasu meczowego w swoich klubach. Bowiem on wie ,że zawodnik, który nie gra systematycznie np. przez miesiąc traci ze swojej wartości ok. 30 % wartości , a im dłużej ten stan trwa tym jest gorzej.
Równocześnie taki zimny prysznic przyda się na rozpalone głowy i uświadomi ,że Urban nie jest żadnym cudotwórcą ,a awans na kolejne MŚ wymaga zdwojonego wysiłku i że nasza reprezentacja nie wystartuje do tego wyścigu z pozycji faworyta.
Macedonia Północna 0-1 Polska
gol: Filip Kocaba 33"
żółte kartki: Dimeski - Kocaba.
czerwona kartka: Andrija Dimeski (78. minuta, Macedonia Północna, za drugą żółtą).
sędziował: Gergő Bogár (Węgry).
Macedonia Północna: 1. Vasko Vasilev - 4. Andrija Dimeski, 5. Anes Melići (46, 16. David Dailoski), 3. Ǵorge Džekov, 19. Memetriza Hamza - 21. Dimitar Danev, 6. Matej Angelov, 8. Adrian Zendelovski (70, 15. Mateo Sofijanoski), 7. Matej Gaštarov, 11. Dimitar Trajkov (70, 10. Martin Ǵorgievski) - 20. Dašmir Elezi (16, 2. Džezair Avduli).
Polska: 1. Marcel Łubik - 7. Wiktor Nowak (90, 23. Igor Orlikowski), 20. Mariusz Kutwa, 2. Igor Drapiński, 3. Michał Gurgul - 18. Jan Faberski (73, 9. Wiktor Bogacz), 6. Antoni Kozubal (73, 11. Wojciech Urbański), 15. Filip Kocaba, 19. Dawid Drachal (62, 16. Kacper Duda), 17. Oskar Pietuszewski (63, 14. Maciej Kuziemka) - 10. Tomasz Pieńko.
Warunki determinowały przebieg meczu. Rzęsisty deszcz padający przez 90 minut, grząska murawa, która w drugiej połowie zamieniła futbol w kąpiele błotne, to wszystko sprawiło że trudno wyciągac daleko idące wnioski, wystawiac miarodajne oceny. Kontrowaliśmy spotkanie, Łubik bez żadnej poważnej interwencji, gol zdobyty na pograniczu spalonego, ale tym razem brak var-u byc może był dla nas korzystny. Mimo skromnego wyniku dominacja podopiecznych Brzęczka była bezsprzeczna.
„Trzeba mieć umiejętności na reprezentację Polski, a nie na U-21. Widzę tam jednego czy drugiego zawodnika, który pojawi się w pierwszej reprezentacji, ale to kwestia tego, kiedy.
To, że ktoś gra dobrze w młodzieżówce, nie znaczy, że będzie grał dobrze w pierwszej reprezentacji. Mamy Kozłowskiego, Rózgę, Ziółkowskiego, mamy komu dawać szanse. Bez przesady, nie sugerujmy się nie wiadomo czym. Ja nie patrzę na piłkę w ten sposób.
To przeskok jak z juniorów do seniorów. Jeden sobie radzi, inny nie. Proszę mi wierzyć, z młodzieżówki do pierwszej reprezentacji jest naprawdę bardzo daleka droga.”
Lubię pana Jana, byłem zwolennikiem powołania na selekcjonera i nie zawodzę się, ale te słowa mnie jednak zdumiewają. Kacper Urbański pokazał już na dorosłym Euro, że może sobie doskonale radzic na poziomie reprezentacji w poważnym futbolu, w jego przypadku nie jest problemem przejście z młodzieżówki do seniorskiej kadry, ale odbudowanie i powrót do formy. Gdy to osiągnie trzymanie go w u-21 to by było marnotrawstwo potencjału. Nicola Zalewski u Probierza wpierw został odesłany do młodzieżówki, a ponieważ dobrze się tam zaprezentował to dostał powołanie ponowne do seniorskiej kadry i stał się w niej od razu najlepszym jej zawodnikiem, kluczowym, bez którego trudno by było sobie reprę wyobrazic.
To są dowody, że młodzi piłkarze, gdy mają papiery na granie, to nie muszą i nie powinni się kisić w jakichś młodzieżowych gierkach. Jan Urban zaskakuje w nieprzyjemny sposób, zaprzecza sam sobie jako trenerowi, który w prowadzonych przez siebie klubach nie obawiał się dotychczas stawiac na młodych. Jedynym wytłumaczeniem dla mnie, tej zadziwiającej metamorfozy selekcjonera, jest jakieś zobowiązanie wobec Kuleszy i PZPN, że nie będzie podbierał piłkarzy Brzęczkowi. Innego wytłumaczenia tego kuriozum nie potrafię znaleźć. Gdyby w takim podejrzeniu tkwiło choćby źdźbło prawdy to byłaby to piramidalna głupota.
Panie Janie, błagam niech Pan pozostanie wierny sobie samemu jako trener!
Zakładając że wszyscy z koszyka pierwszego wygrają w drugim meczu zmierzymy się ( jeśli oczywiście wygramy pierwszy ) z którąś z tych drużyn
: Włochy, Dania, Turcja, Ukraina
Rozumiem że drugi mecz na obcej ziemi no chyba że trafimy na Ukrainę . Dobrze to przedstawiłem ?
1. koszyk: Włochy, Dania, Turcja, Ukraina
2. koszyk: Polska, Walia, Czechy, Słowacja
3. koszyk: Irlandia, Albania, Bośnia i Hercegowina, Kosowo
4. koszyk: Rumunia, Szwecja, Macedonia Płn., Irlandia Płn
Ścieżki barażowe zostaną rozlosowane w czwartek o 13:00 w Zurychu.
Senatorze miejsce rozegrania drugiego meczu będzie rozlosowywane i być może jest to równie ważne jak to na kogo możemy potencjalnie wpaść!? Dostrzegam dosyć sporą różnicę w grze na przykład z Turcją u siebie na Narodowym lub nad Bosforem, na wyjeździe szanse na wygraną spadną moim zdaniem wyraźnie. Cóż, tak czy siak, trzeba będzie się bić!
Obojętnie kogo wylosujemy w pierwszym meczu będziemy faworytem. W drugim wpadnięcie na Włochów byłoby chyba tym czego sobie nie życzymy, chociaż z drugiej strony będą pod olbrzymią presją, trzeci raz z rzędu odpaśc z Mundialu dla ekipy z europejskiego Top 5 to by była tragedia!? Trudno to sobie wyobrazić, ale to może równie dobrze spętać nogi lub pozbawić snu Makaroniarzy.
przed marcem i barażami trzeba będzie sobie postawic pytanie, czy wprowadzeni z rezerwy w trudnym momencie więcej dadzą repie ci doświadczeni, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb jedli, czy też aby nie szybciej „game changerem” nie okażą się młodzi gniewni
No i tutaj Urban mógłby się uśmiechnąć i nie bez racji przypomnieć, że wtedy, gdy naprawdę było trzeba – czyli w wyjazdowym meczu z Holandią – stare wygi weszły z ławki i zrobiły robotę
pięciusześciu meczach wciąż pozostaje niepokonany, a jedyne punkty pogubił w remisach z w/w Oranje (przy czym, owszem, w Rotterdamie był to remis fartowny dla nas, ale już w Warszawie zdecydowanie dla nich). Może zatem weźmy się od chłopa odczepmy i pozwólmy mu spokojnie pracować, przecież najwyraźniej wie co robi.I w zasadzie jedyne, co mnie tak naprawdę uwiera, to moja własna awersja do bujania się po skrajnościach. Probierzowi zdarzało się robić z selekcji nieśmieszny żart. Pod jego wodzą kadra przypominała momentami dworcowe bistro, gdzie drzwi w zasadzie się nie zamykają. Ten wchodzi, tamten wychodzi, siamten wraca, owamten nie – ładu i składu dopatrzyć się w tym nie sposób. Urban przestawił pokrętło może nie o sto osiemdziesiąt, ale na pewno sto pięćdziesiąt parę stopni w drugą mańkę. Teraz reprezentacja Polski to ekskluzywny klub dla wąskiej grupki dżentelmenów. No i dobra, póki to działa, nie zamierzam jakoś mocniej zrzędzić, w końcu liczy się efekt. To zresztą bezsprzecznie dobrze, że trener wie (przynajmniej z grubsza) jaka jest jego najsilniejsza jedenastka, a kto ma pierwszy wchodzić z ławki.
Tyle tylko, że jest to wiedza na dziś. Na połowę listopada’25. W połowie marca’26, gdy przyjdzie rozsyłać następne powołania, ta wiedza może być już mocno nieaktualna. W takim meczu, jak ten wczorajszy, można ją było ociupinkę poszerzyć. Szcześniak, Ziółkowski, Kozłowski, Rózga, Buksa – skoro selekcjoner każdemu z nich zaufał na tyle, by zabrać go na zgrupowanie, dlaczego nie wypuścił ich na maltańskie boisko w jakimś sensownym wymiarze czasowym? Nie da się przecież żadną miarą wykluczyć, że za te cztery miesiące właśnie na pozycji któregoś/-ychś z nich będziemy mieli problem. Jasne, nawet jakiś niesamowity występ w meczu z Maltą nie dałby przesadnie wiążącej odpowiedzi w kwestii przydatności na baraże. Ale przecież nawet koszmarna wtopa nic przesadnego by nie zepsuła. Dlaczego zatem do takich prób nie doszło? Wciąż tego nie rozumiem.
Natomiast do beczki miodu, w której pławią się „młodzi gniewni” muszę, chcąc nie chcąc, dorzucić odrobinę dziegciu.
• kilka dni temu brak powołania do seniorskiej kadry dla Oskara Pietuszewskiego uważałem za niezbyt zrozumiały. A potem obejrzałem mecz U-21 w Szczecinie i, jak już wspominałem, wyszło na to, że trener Urban jest jednak ode mnie mądrzejszy
• Kacper Urbański podpisał kontrakt z Legią nie dlatego, że onegdaj zasypiał pod plakatem z Vadisem, a eLkę w kółeczku ma wytatuowaną na piersi. Bądźmy szczerzy, gdyby ktokolwiek z Włoch (bądź jakiejkolwiek innej ligi top 5) był nim poważnie zainteresowany, chłopak zostałby zagranicą. Ale nie był, co – jeśli się przyjrzeć bliżej – wcale nie jest aż takie znowu dziwne. W niedługiej przecież karierze tego zawodnika, jak na razie przestoje dominują nad przebłyskami. I to, niestety, trwa nadal. Ani mi w głowie się wyzłośliwiać i proszę serdecznie, abyś ani Ty, ani nikt inny nie odebrał moich słów opacznie, jednak fakty są jakie są. Urbański raz daje radę, raz nie w zespole, który na chwilę obecną zajmuje jedenastą pozycję w Ekstraklasie. Powiedz szczerze, Iocosusie: gdyby nie chodziło o Legię z całą jej renomą i medialnością oraz o gostka, który coś tam kiedyś tam pokazał na i przed Euro, jak zareagowałbyś na pomysł powołania takiego piłkarza do dorosłej reprezentacji?
• jeśli na potrzeby tej dyskusji przyjmiemy to – dość karkołomne, przyznaję – założenie, że Zagłębie Lubin to poważna piłka
• wreszcie Tomasz Pieńko, któremu, w moim skromnym mniemaniu, najbliżej z całej gromadki nie tyle nawet do debiutu, co do zadomowienia się w dorosłej kadrze. Wciąż jednak „najbliżej” =/= „blisko”. Owszem, chłopak się – o dziwo – ładnie w tej Częstochowie odkopał. Gra, stanowi silny punkt zespołu Rakowa, który po problemach na początku sezonu chyba się (niestety) pozbierał i maszeruje w górę tabeli. Dodatkowo jest (Pieńko, nie Raków
Oczywiście, każdemu z w/w zawodników (poza Wdowiakiem, bo to lost cause raczej) szczerze i serdecznie życzę, aby w marcu byli w tak oszałamiającej formie, że ich obecność w kadrze stanie się niekwestionowalną oczywistością. W końcu wszyscy mielibyśmy z tego radochę, prawdaż? Póki co jednak, dostrzegam aż nadto powodów do wstrzymania konnicy i nie dostrzegania w nich więcej, niż mają.
Obojętnie kogo wylosujemy w pierwszym meczu będziemy faworytem.
Pamiętam, że całkiem niedawno graliśmy z Albanią. I też byliśmy faworytem. Irlandia także może się okazać bardzo nieprzyjemnym rywalem.
W drugim wpadnięcie na Włochów byłoby chyba tym czego sobie nie życzymy
Ja sobie nie życzę jako italofil, chciałbym wreszcie Azzurrich na Mundialu znów zobaczyć
Natomiast w ujęciu ogólnym, na kogokolwiek byśmy nie trafili, najwięcej, moim zdaniem, zależeć będzie od nas. I dobrze to, i źle. Dobrze, bo nie widzę tutaj żadnych mission: impossible. Cała czwórka ekip z pierwszego koszyka nie zapewniła sobie bezpośredniego awansu na MŚ z jakiegoś powodu. Z każdą z nich, nawet w gościach, możemy wygrać, choć oczywiście łatwo raczej nie będzie. Źle, bo rywale z pierwszego koszyka mogą nas w ogóle nie obejść jeśli, na ten przykład, przefikamy u siebie z Kosowem. A, znając nieprzewidywalność reprezentacji Polski, tego też wykluczyć nie sposób.
(a jak można nie…?
Gdybyśmy byli klasową drużyną, pojechalibyśmy na Mundial bez baraży
Dlatego mam, przynajmniej w tej chwili, dość poważne obawy przed półfinałem baraży. Bardzo bym nie chciał, aby nastawienie poszło w kierunku „eee, przyszedł trener Urban, jest fajnie, wygrywamy, to tera tę Albanię/Bośnię/Irlandię/Kosowo opstrykamy na luzaku!”.
Żółtodziób Zalewski walczył i „wywalczył” kartkę
Nicola Zalewski to już wcale nie jest taki znowu szczyl
Akurat zwolennikiem postawienia na Urbana w kadrze byłem „od zawsze”, łatwo to sprawdzić i zweryfikować na c-L, zatem mam podwójną satysfakcję, że cechy które posiada Urban, a które predysponują go do pracy z reprą się potwierdzają. Natomiast słowa, które wypowiedział o młodzieżowcach dużo łatwiej by mi było przypisać choćby Maciejowi Skorży niż Urbanowi i dlatego to mnie bardzo dziwi.
Gdy Skorża objął Legię poprowadził ją do wspaniałych, pamiętnych zwycięstw nad Spartakiem w eliminacjach do Ligi Europy, wyszedł z grupy w europejskich pucharach, ale mistrzostwa z Legią nie zdobył. Oprócz Rafała Wolskiego na młodzież z Akademii raczej nie stawiał, nie miał do niej zaufania, twierdził że w kadrze miał za „krótką kołdrę”. Skorżę zastąpił Urban i wprowadził odważnie do pierwszego zespołu falę niedocenianych „młodych wilków” Łukasika, Furmana, Kubę Koseckiego, Michała Żyrę tych wobec których Skorża miał wątpliwości a Urban na nich postawił i mistrzostwo z nimi zdobył!
Skorża to wybitny trener w naszych realiach, cenię go, dlatego tym bardziej zapamiętałem to co uczynił wówczas Urban jako szkoleniowiec. Można powiedzieć stare czasy, dawno temu, ale kto w Górniku w tym roku postawił na osiemnastoletniego Dominika Sarapatę, który szansę otrzymaną od Urbana wykorzystał i jest już w FC Kopenhaga.
Nie wpycham do kadry Kozubala, bo w młodzieżówce robi swoje, ale na podstawie gry w Lechu notuje regres. Młodzież ma to do siebie, że jest chimeryczna, góry i doliny są jej przynależne, wpada w dołki i albo tam ugrzęźnie, albo ponownie wspina się na szczyty. Nicola Zalewski na Mundialu w Katarze grał piach, był cieniem tego piłkarza, którego kojarzymy z kadencji Probierza. Kuba Kamiński dołował w Bundeslidze, żeby teraz w niej błyszczeć.
Kacper Urbański - „W niedługiej przecież karierze tego zawodnika, jak na razie przestoje dominują nad przebłyskami. I to, niestety, trwa nadal.” – doskonały przykład młodego „trekkingowca”, który przemierza góry i doliny, na dziś na kadrę seniorską zdecydowanie za słaby, u-21 stanowiła optimum dla obecnej formy, ale ... do 26 marca Legia rozegra w 2026 roku bodajże osiem meczów w Ekstraklasie. Jeżeli krzywa formy Kacpra Urbańskiego będzie w nich rosła, to dlaczego ma grac w u-21 zamiast w dorosłej kadrze? Subiektywnie wydaje mi się że choćby Kacper Kozłowski nigdy w kadrze nie pokazał takiego pułapu umiejętności jaki udowodnił że posiada drugi z Kacprów czyli Urbański. Kwestia w tym żeby ten drugi na ten pułap sobie znajomy ponownie zaczął się wspinać, tylko jeżeli tak się stanie to dlaczego go ograniczać do pagórków z kategorii u-21, skoro już wiemy, ze może radzic sobie jako taternik lub alpinista, a tych nie mamy zbyt wielu.
Oskar Pietuszewski – „obejrzałem mecz U-21 w Szczecinie i, jak już wspominałem, wyszło na to, że trener Urban jest jednak ode mnie mądrzejszy W sumie żadne to zaskoczenie. W każdym razie, na tle (może i) włoskich (wciąż jednak) juniorów zawodnik Jagiellonii zaprezentował się po prostu źle.” – również uważam, że Pietuszewski obecnym sezonem jest już zmęczony, żeby nie rzucac kamyka do ogródka trenera Siemieńca i nie stwierdzic, że może i wyeksploatowany. Ale nawet w tym meczu w którym był pod formą, (z Macedonią było podobnie) nawinął dwóch Włochów na skraju pola karnego. Pietuszewski ma to w sobie, że na boisku z piłką przy nodze może zrobic coś z niczego. Albiceleste miałeś możliwość obserwować Filipa Rózgę i teraz z ręką na sercu, porównując obu, wyznaj który z nich według Ciebie ma większy talent? Jeżeli kontuzje nie przeszkodzą, to który z nich Rózga czy Pietuszewski zrobią większą karierę piłkarską? Jeżeli Pietuszewski odpocznie, zresetuje się i będzie pokazywał taką formę jak tej jesieni to trzymanie go na siłę w u-21 ma tylko jedno wytłumaczenie. Priorytetem w PZPN jest kadra młodzieżowa, a pan Jan się temu podporządkował, mając nadzieję ze jego „stare wygi” dadzą radę!
Gdyby to był Maciej Skorża uznałbym to za naturalne, ale ... . w odniesieniu do Jana Urbana dziwię się okrutnie!
„Bezproblemowo” jest na pozycji napastnika, egzekutora, przysłowiowej „9”. Do póki mamy Lewego! Daleko za nim Buksa i Piątek, w ostateczności Świderski a później długo, długo nic. Nie mam pojęcia czy z Wiktora Bogacza coś będzie, czy też zatrzyma się na poziomie rzemieślniczym, czyli Sebastiana Bergiera lub Patryka Makucha. Po cichu najbardziej liczę na 19-letniego Daniela Mikołajewskiego z Parmy. W zeszłym sezonie w Zabłębiu Lubin nic nie pokazał, odbił się od Ekstraklasy, ale teraz w Primaverze i w repie u-20 zdobywa gole jak na zawołanie. Bez weryfikacji na poziomie Serie A trudno stwierdzić z jakim pułapem strzeleckiego talentu mamy do czynienia!?
Podwieszony napastnik, fałszywa dziewiątka, "satelita Lewego", wszystkie określenia dotyczą tej samej pozycji. Jako partner dla Lewandowskiego zdecydowanie najlepiej prezentuje się Jakub Kamiński, zdetronizował Świderskiego, natomiast za tą dwójką według mnie są już „młodzi gniewni”: Marcel Reguła – ponoc najlepsze parametry fizyczne w młodzieżówce: dynamika, siła, wydolność, Oskar Pietuszewski mogący grać na każdej ofensywnej pozycji, Tomasz Pieńko – chyba najbardziej „elegancki” w grze z wymienionych. U Urbana młokosów w hierarchii wyprzedza Grosicki, ale ... oby pan Jan się na tym nie oszukał.
Ofensywny pomocnik – z Holandią i Maltą na tej pozycji zagrał Nicola Zalewski i choć nie olśnił to być może jest to optymalna pozycja w reprezentacji dla niego. Kacper Kozłowski i Filip Rózga rywalizują o status zmiennika, choć w ostatnim meczu Zalewskiego zmienił Świderski. Pozycja środkowego ofensywnego pomocnika wydaje się optymalną dla Kacpra Urbańskiego warunkiem powrót do dyspozycji, którą prezentował w Bolognii i w repie za Probierza. Inteligencja w grze pozwala na tej pozycji widzieć Tomasza Pieńkę, utrzymanie się przy piłce, umiejętność gry na małej przestrzeni pozwala wystawić Oskara Pietuszewskiego.
Lewe wahadło/skrzydło: 1. Zalewski, 2. Skóraś, 3. Pietuszewski, 4. Kamiński przy ofensywnym nastawieniu wydaje się, że mamy „kłopot bogactwa”, uwzględniając walory defensywne o dziwo taką hierarchię być może należałoby odwrócić.
Prawe wahadło/obrona: Cash, Wszołek, Frankowski, Bereszyński – ostatnich dwóch wstawiłem pro forma, Frankowski z kadry wypadł, Bereszyński przebranżowił się na półprawego defensora.
Cofnięty środkowy pomocnik, po prawdzie „pivot” łączący defensywę z ofensywą: 1. Piotr Zieliński, 2.-9. – brak 10. Klich
Jeżeli w barażowej ścieżce wylosujemy Włochów to w rankingu na pierwszym miejscu na pozycji straszaka Jan Urban powinien umieścić i powołać do kadry Jana Faberskiego!
No właśnie. Jan Urban wielokrotnie dał się poznać jako trener z dobrą ręką do młodzieży. Stąd też uznaję, że jego kompetencje w tym temacie zdecydowanie przewyższają i moje, i – z całą sympatią
Jest jeszcze jedna rzecz, o której, moim zdaniem, wciąż należałoby pamiętać: Urban nie był pierwszym wyborem Kuleszy. Ani nawet drugim, czy trzecim. Ba, pewnie nie poceluję jakoś daleko od prawdy strzelając, że prezes PZPN był jego kandydaturze wewnętrznie przeciwny (otwarcie nawet o tym wspominał), a ostatecznie zdecydował się na nią wyłącznie w obliczu presji czasu, otoczenia/mediów i niedostępności innych opcji. Sam zresztą ledwie kilka tygodni temu pisałeś, że to małżeństwo, z braku laku klejone na kit, łacno może się zakończyć błyskawicznym rozwodem. Na szczęście do tego nie doszło, niemniej łatwo sobie wyobrazić, że Czaro czeka z palcem na spuście, gotów odstrzelić Janka gdy tylko powinie mu się noga. Jako człowiek inteligentny, Urban na pewno doskonale o tym wie. A jak dołoży sobie do tego zwyczajowo odrealnione oczekiwania środowiska, wychodzi mu niezbicie, że utrzyma tyłek na stołku tylko i wyłącznie w przypadku awansu na MŚ. Jak na moje, w takich okolicznościach troszkę mniej dziwi, że sięga po sprawdzone rozwiązania kosztem eksperymentów z młodzieżą.
Przynajmniej na razie, uważam bowiem, że jeśli ten awans stanie się faktem, w samolocie do Ameryki może się znaleźć ładnych kilka miejsc dla „młodych gniewnych”. Co więcej, wciąż przypominam, że do tych baraży pozostał szmat czasu. W zupełności może go starczyć na to, by wybitnymi występami przekonać do siebie selekcjonera i – np. w przypadku Urbańskiego – wywalczyć sobie plac na półfinał w miejsce idiotycznie wykartkowanego Zalewskiego.
A co do Rózgi – no weź
Credo: Kibic-pitolnik wie wszystko, zawsze i najlepiej!
Kiedyś uważałem, że z Daniela Łukasika będzie najlepszy polski defensywny pomocnik na lata, Gawin potwierdzi! Niestety z telepatycznej podpowiedzi skorzystał Fornalik i wystawił Daniela przeciwko Ukraińcom na Narodowym w eliminacjach do WM 2014 z efektem żałosnym.
Lubiłem oglądać mecze Młodej Ekstraklasy, raz czy drugi zawitałem do Sulejówka i w Bartku Kalinkowskim widziałem polskiego Bernda Schustera. Poważnie, jak przesadzam to niewiele. Wcześniej o ile uważałem, że młody Kuba Kosecki ma jedynie nazwisko po tacie i trochę szybkości, to resztę piłkarskich atrybutów przypisywałem Miłoszowi Szczepańskiemu. Prorokowałem mu reprę. Gdzie dziś jest pan Miłosz? Za Rafała Wolskiego z jego talentem dałbym sobie rękę uciąć, że zrobi karierę w Top 5 Lig. Bez komentarza! Żeby nie być legiocentrycznym sądziłem, że Bartek Pawłowski ma wszystko żeby zawojować Zachód, a odbił się od La Liga jak piłeczka pinpongowa.
Na dziś nie można być pewnym, że z Pietuszewskim, Regułą, Pieńką, Kacprem Urbańskim nie będzie podobnie jak z Rafałem Wolskim i Bartłomiejem Pawłowskim. Kacper Urbanski już się odbił od Serie A i być może ugrzęźnie w Ekstraklasie jak Bartek Kapustka. Oby nie, ale nie można tego wykluczyć. Jak wcześniej już pisałem postrach Włochów Janek Faberski musi się uporać z własnymi problemami w PEC Zwolle. Bez tego o świetlanej karierze w Ajaksie może zapomnieć. Pieńko już miał swoją dolinę w Lubinie, nie sądziłem, że u Papszuna sobie poradzi, to trener który wydawało mi się preferuje inny typ piłkarzy, w skrócie – bardziej kontaktowych, ta sama wątpliwość budzi się we mnie gdy lokuję obecnie kapitana i lidera młodzieżówki w dobrym klubie z top 5 lig. Bez weryfikacji, pewności nie będzie, że sobie poradzi. Podobne znaki zapytania są i przy Pietuszewskim i Regule, ten pierwszy będzie musiał sobie jeszcze radzic z presją ogromnych, rozbudzonych oczekiwań, a że w dołku z formą się znajdzie, to pewnik!
Zatem, czy z tej mąki będzie chleb, to się dopiero okaże, ale jestem pewien, że swoje szanse powinni otrzymywać, a jedynym kryterium powołań do repry winna być aktualna forma i prezentowane umiejętności. I repra zawsze winna być priorytetem, tak jak za Nawałki gdy wyciągnął z u-21 Milika przed jej decydującym meczem o awansie do młodzieżowego Euro. Młodzieżówka swój mecz przegrała i co z tego!?
Krok pierwszy – super!
Krok drugi – dobrze, nie jest źle!
Krok trzeci – o kuźwa, niedobrze, tarapaty!
Krok czwarty – fatalnie, bilans fartu i pecha wyszedł na zero!
Pary w barażach o awans na MŚ 2026:
• Ścieżka A: Włochy - Irlandia Płn., Walia - Bośnia i Hercegowina (zwycięzca drugiego półfinału będzie gospodarzem finału)
• Ściezka B: Ukraina - Szwecja, Polska - Albania (zwycięzca pierwszego półfinału gra u siebie)
• Ścieżka C: Turcja - Rumunia, Słowacja - Kosowo (zwycięzca drugiego półfinału gra u siebie)
• Ścieżka D: Dania - Macedonai Płn., Czechy - Irlandia (zwycięzca drugiego półfinału gra u siebie)
Ewentualny mecz ze Szwedami na wyjeździe to mogą być poważne tarapaty! Oni nie są tak słabi, jak ostatnio wyglądają. Personalnie mocni, jeżeli trener ich ogarnie, mogą być ciężary. Obawiam się ich bardziej niż Ukraińców. Z Albanią mamy porachunki do wyrównania, będziemy faworytem 60:40 czyli nie pewniakiem, ale takim ze wskazaniem.
Owszem Albańczycy dwa lata temu mieli "rok konia" i pokonali nas 2;0,ale wówczas ich czołowi zawodnicy ogrywali wiodące role w klubach włoskich i tureckich, a obecnie ich wartość w Transmarkcie spadła ze 140 mln Euro do 88 ,a w Torino , gdzie ich gra najwięcej w I składzie grywa tylko Asllani ( wart 13 mln). a np. o Mucim słuch zaginął.
Podczas kiedy wartość reprezentacji Szwecji to 518 mln Euro ,a jej czołowi gracze grają, głównie w topowych klubach angielskich np. Bergviil ( 40 mln) w Tottenham, Larson ( 40 mln) w Eintrachcie, Elmar ( 55 mln) w Newcastle czy przede wszystkim znakomici napastnicy Isak ( 140 mln) w Liverpoolu oraz Gyokerer ( 75 mln) w Arsenalu.
Szwedom tylko brakuje trenera , który by te znakomitości poukładał i zespół ułożył taktycznie. Szwedzi podobnie jak my mają jeszcze 4 miesiące,aby poprawić grę drużyny. Więc dla mnie reprezentacja Ukrainy w spotkaniu ze Szwedami może być uznana tylko za papierowego tygrysa.I nie wiadomo czy nie lepiej nam było trafić na Albanię ( wartość 89 mln Euro) ,niż na Szwecję w pierwszej parze.
Jak by nie patrzeć na losowanie nie mamy prawa narzekać.
- Albania? Nie możemy narzekać. Pierwszy mecz gramy u siebie. Jesteśmy faworytem - nie boję się tego powiedzieć. Wiadomo, że w jednym meczu wszystko może się wydarzyć, ale gramy na własnym boisku i musimy wykorzystać ten atut.
- Brak gry u siebie w ewentualnym finale? To by było już trochę za dużo szczęścia, gdybyśmy grali u siebie. Mogliśmy trafić gorzej w półfinale. Dobrze trafiliśmy - gdybyśmy grali finał u siebie, byłaby to pełnia szczęścia.
- Jeśli chcesz jechać na mistrzostwa świata i zagrać tam dobry turniej, to trzeba się tam dostać i wygrać baraże, niezależnie od tego, z kim grasz. Jeśli tego nie zrobisz, to znaczy, że na samych mistrzostwach też za wiele byś nie osiągnął.
Amen! Pan Jan mi trochę podpadł ostatnio, ale tym słowom mogę tylko przyklasnąc!
Moim skromnym zdaniem, przy tym losowaniu porażka na którymkolwiek etapie baraży oznaczać będzie spadek szans Jana Urbana na dalszą pracę z kadrą do wartości homeopatycznych. Wiesz, jeszcze gdyyyby to były Włochy na wyjeździe (i porażka po dogrywce, bądź zgoła po karnych), może, moooże facet by się uratował. Ale Ukraina/Szwecja? Albo – o zgrozo! – Albania…? Wszyscy się na niego rzucą. Przecież wg naszego, pożal się Boże, środowiska piłkarskiego, miejsce na Mundialu należy nam się jak psu micha, nie?
Co więcej, jak pisałem wyżej, Kulesza Urbana nie chciał i na pewno własną piersią zasłaniać go nie będzie. Tym bardziej, że przecież Brzęczek robi świetną robotę z młodzieżówką, drugi tom japońskiej sagi Skorży zdaje się dobiegać końca, niewykluczone że do marca Legia zdąży wywalić Papszuna…
Co do Jana Urbana pewnie tak będzie jak pisze komentator z miasta na wzgórzu . Ja się do ew nagonki nie dołączę .
Albania miała swoje pięć minut, miała swój miesiąc miodowy z Sylvinho na ławce, myślę, że tamta euforia jest już za nimi, że trudno będzie wznieść tak przeciętnych piłkarzy ponownie na tamten poziom, nie wierzę, że raz jeszcze co jeden z drugim kopnie z trzydziestego metra, to wszystko będzie wpadać do bramki. Oczywiście jest to tak zwany solidny europejski średniak, nie ma mowy, żeby ich lekceważyć, ale jeżeli Kiwior, Zieliński i Lewandowski mają odpadać po meczu z Albanią u siebie to szkoda strzępić języka i niech światowa publika faktycznie lepiej ogląda Curacao zamiast znów nas.
Potem wolałbym Ukrainę, już abstrahując od kwestii wyboru przez nich obiektu, jest to zwyczajnie bardzo średnia drużyna, grająca futbol wolny i przewidywalny, myślę, że powinni nam leżeć. Szwecja to jest dla odmiany gigantyczna niewiadoma. Oczywiście te ich kwalifikacje to jakiś żart, oczywiście brakuje tej drużynie balansu, no ale bierzmy pod uwagę wariant, w którym do marca zdrowy będzie Kulusevski, formę z gry w Newcastle odzyska w Liverpoolu Isak, a Gyökeres będzie rósł razem z Arsenalem Artety. Nie ma ani jednej reprezentacji na świecie, która pogardziłaby tak gigantyczną siłą ognia, mając ten tercet, tacy np. Holendrzy z pewnością biliby się o mistrzostwo świata. Kulusevski, Isak i Gyökeres rzecz jasna nie rozwiążą szwedzkiego problemu deficytów w środku pola i w obronie, ale trochę się boję się, żeby nie zaskoczyli nagle jak Norwegowie, którzy przez tyle lat konsekwentnie kopali się w czoło w kolejnych eliminacjach, żeby teraz nagle dwukrotnie rozwalcować Włochów.
Mimo wszystko zaryzykuję twierdzenie, że z całego tego kwartetu to my jesteśmy faworytem do awansu.
W kwestii przejścia z młodzieżówki do pierwszej reprezentacji to szczerze mówiąc potencjał ku temu widzę na razie jedynie na pozycjach tych ofensywnych dziesiątek, przede wszystkim Pietuszewski, ale też Pieńko i K. Urbański. Może to kwestia tego, że w U-21 cały zespół pracuje na to, żeby ci ofensywni gracze mogli błyszczeć, ale tak, Pietuszewski to jest niebywały talent, a Pieńko okrzepł w Rakowie w sposób jakiego się nie spodziewałem. Kacpra Urbańskiego znamy, on musi wejść w rytm meczowy i nabrać pewności siebie. Co by Janek Urban nie powiedział, myślę, że obserwuje ich wszystkich.
"Faberski mógł wrócić do Holandii podbudowany udanym zgrupowaniem, ale jego błysk nie zrobił wrażenia na trenerze Henrym van der Vegcie. Niedzielny mecz z Groningen młody Polak obejrzał w całości z ławki rezerwowych. Miał taką perspektywę na boisko w drugim spotkaniu z rzędu.
Jego bilans w tym sezonie to jedna asysta w ośmiu występach. Nie jest też tak, że koledzy "okradają" go z asyst. Według danych portalu Sofascore, jego współczynnik xA, czyli asyst oczekiwanych, to ledwie 0,31. W Eredivisie na razie nie znajduje też potwierdzenia jego opinia dryblera. Wykonuje średnio 0,4 udanego dryblingu na mecz." (sprotowefakty.wp.pl)