A+ A A-

Pierwszy finał sezonu

W sobotę 2 maja o 16:00 Legia rozpocznie rywalizację w finale pucharu Polski. W przypadku zwycięstwa nasza drużyna wywalczy krajowy puchar już siedemnasty raz w swojej historii. Przeciwnikiem Legii będzie Lech Poznań, który w przypadku zwycięstwa zostanie triumfatorem po raz szósty.

To proste porównanie, wzbogacone o przypomnienie faktu, że przeciw drużynie, która w dwóch sezonach z rzędu zdobywała tytuł mistrzowski, staje zespół który w tych samych sezonach zajmował w tabeli drugie miejsce, daje wyobrażenie o możliwej różnicy w podejściu do tej prestiżowej rywalizacji. W sobotnie popołudnie poznamy odpowiedź na pytanie co zwycięży - głód sukcesu i motywacja biorąca się z pragnienia doprowadzenia do detronizacji starego mistrza, czy doświadczenie, ogranie w trudnych meczach, przeświadczenie o własnej wyższości.

Rzecz jasna, zaraz po meczu zaczniemy zastanawiać się w jaki sposób jego wynik, obojętnie jaki będzie, wpłynie na przebieg ligowego starcia w kolejną sobotę, którego stawką może już być, kto wie, mistrzostwo Polski. Warto jednak pamiętać, że dystans między tymi meczami jest na tyle duży, że nie sposób doszukiwać się bezpośredniego związku, przynajmniej nie w warstwie fizycznej. Bez wątpienia nikt nie będzie chytrze kalkulował w obliczu finału pucharu Polski, szykując się już do następującej za tydzień rywalizacji w Ekstraklasie.

Legii Henninga Berga nie służy w tym sezonie rywalizacja z Lechem Macieja Skorży. W jesiennym meczu w Warszawie defensywnie usposobiony Lech w pierwszej połowie wyprowadzał kontrę za kontrą i zasłużenie prowadził 2:0. Legia doprowadziła do remisu w końcówce dzięki pamiętnej 'bombie' Tomasza Brzyskiego i sile fizycznej Dossy Juniora, który w odpowiednim momencie wygrał walkę w polu karnym gości. Wiosną w Poznaniu oglądaliśmy Legię z Michałem Masłowskim i Ondrejem Dudą, a bez napastnika, nudny mecz na 0:0 i niespodziewany zwrot akcji po czerwonej kartce dla Arkadiusza Malarza i precyzyjnym rzucie wolnym Barry'ego Douglasa.

W obu tych meczach można było doszukiwać się różnic w taktycznym nastawieniu obu drużyn. Czy tak będzie również w sobotę? Niewykluczone. Z pary trenerów Henning Berg – Maciej Skorża, to po tym drugim można spodziewać się większych taktycznych kombinacji i ustawienia zespołu 'pod przeciwnika'. Trener Legii musi uporać się przede wszystkim z nadmiarem chętnych do gry na pozycjach ofensywnego pomocnika i napastnika. Czy zobaczymy parę Duda – Guilherme, a napastnicy Orlando Sa i Marek Saganowski zostaną na ławce rezerwowych? Czy szansę gry od pierwszej minuty dostanie Sa, który dał dobrą zmianę w meczu z Pogonią Szczecin, czy 'defensywny napastnik' Saganowski, a powracający do drużyny Duda będzie musiał zacząć mecz na ławce? A może Berg upchnie w składzie i Dudę, i Sa, i Guilherme, desygnując tego ostatniego do gry na prawym skrzydle? Przy czym, uwaga, ten ostatni pomysł jest o tyle dyskusyjny, że zupełnie nie sprawdził się kilka tygodni temu w Gdańsku.

W Lechu na pewno nie zobaczymy Gergo Lovrencsicsa, dla którego ten sezon jest już zakończony. W meczu ze Śląskiem Węgra z dobrym skutkiem zastąpił Dariusz Formella. Na drugim skrzydle trener Skorża ma do dyspozycji powracającego do formy Szymona Pawłowskiego. W środku pola Lech straszy skutecznym Kasperem Hamalainenem, a Skorża ma jeszcze wybór między Łukaszem Trałką, Karolem Linettym i Darko Jevticiem. Być może trenera Lecha kusi wariant, w którym na boisku są i Hamalainen i Jevtić, a nie ma Zaura Sadajewa.

Składy obu drużyn mogą kształtować się następująco, w przypadku Legii: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Żyro, Vrdolajak, Guilherme, Jodłowiec, Kucharczyk – Sa oraz w przypadku Lecha: Gostomski – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas – Formella, Trałka, Hamalainen, Linetty, Pawłowski – Sadajew.

Jak ważny jest to dla nas mecz? Cóż, Legia jest permanentnie pod presją. Wiosną krytykowana za styl, w lidze człapiąca po tytuł, od tygodni zmagająca się ze złą atmosferą (rzekomo?) unoszącą się nad naszą szatnią. Finał pucharu Polski na Stadionie Narodowym, mecz transmitowany w otwartej telewizji, starcie z największym obecnie krajowym rywalem, to wymarzona okazja, by zewrzeć szeregi, z nową energią ruszyć w kierunku kolejnych trofeów i znów usłyszeć, że... puchar jest nasz!

Dyskusja (16)
1piątek, 01, maja 2015 22:58
Senator
@Dzynek
No to już tuSmile
Nie zakładałem braku Żyro. Ja go lubię ale tak jak pisałem Michał sprawia wrażenie jakby był już myślami daleko od Łazienkowskiej więc jestem za. Warunek jeden trzymający szatnie muszą pogadać i dogadać się z Sa choćby na ten jeden mecz. W innym przypadku boję się, że na boisku będzie za dużo udowadniania.
2sobota, 02, maja 2015 10:51
kibic60
Przed nami mecz, na który się czeka. Jeden z najważniejszych w sezonie, bo dający kolejne trofeum, o którym czytać i mówić będą kolejne pokolenia. Większości kibicom w kraju nie jest dane choćby raz w życiu przeżyć tego, co przyjdzie nam za kilka godzin. Wisienką na torcie jest przeciwnik i miejsce spektaklu Smile

Ja na ten mecz patrzę wyłącznie z jednego punktu.
Jak trener Berg z całym sztabem szkoleniowym zdołali przygotować zespół na ostatni miesiąc sezonu, którego inauguracja rozpocznie się dzisiaj ?

Między bajki wkładam teorie o "podziale szatni".
Jeśli nawet takowa ma miejsce, to kończy się wraz z wyjściem z "tej szatni".
Wiem to z autopsji i nie mogę sobie wyobrazić, aby zawodowi piłkarze przenosili antagonizmy na murawę.
Nie wyobrażam sobie, aby np Ondrej Duda przy wrzasku ponad 40 tysięcy gardeł nie podał do wychodzącego na czystą pozycję Orlando Sa, tylko dlatego, że ten drugi więcej zarabia, mniej się uśmiecha czy nie ustąpił mu miejsca w kiblu.
Najlepsze jest to, że o "szatni" najwięcej mówią ci, którzy jedyne szatnie w jakich byli, to te z workami na kapcie.

Tak samo nie wierzę w teorie o "wypaleniu" (nasyceniu) piłkarzy Legii po zdobyciu (aż) dwóch MP pod rząd, bowiem świadczyłoby to o tym, że występujący w naszej drużynie piłkarze to kretyni. Skoro nie dostrzegamy tego w Hiszpanii, Niemczech, Włoszech, Anglii czy Francji, dlaczego akurat w Polsce syndrom "spełnienia" miałby mieć miejsce, tym bardziej, że w drużynie występuje spora grupa obcokrajowców ?

Piłkarze, którzy wystąpią w dzisiejszym meczu to faceci (chłopcy), którzy całe swoje dotychczasowe życie poświęcili na granie w piłkę. W miesiącach, kiedy ich koleżanki i koledzy korzystają z uroków wakacji, dni wolnych od pracy, oni wylewają wiadra potu na zgrupowaniach i treningach. Zamiast dyskotek, siłownie. Zamiast trzepaków czy komputerów kolejki ligowe i setki godzin w autokarze, a dni przeznaczone na leczenie kaca spędzają w gabinetach odnowy biologicznej.
"Aktorzy" dzisiejszego widowiska, to wyselekcjonowana z tysięcy "kopiących skórę" grupa, która oprócz trofeów walczy również o ogromne pieniądze.
Zapomnijmy zatem o wyssanych z palca teoriach o odpuszczaniu, nasyceniu czy wypaleniu, bo to tylko marna wymówka, którą w zasadzie można wytłumaczyć każdą porażkę.
O dzisiejszym zwycięstwie zadecyduje aktualna forma, stopień przygotowania fizycznego i doświadczenie boiskowe. O to ostatnie jestem spokojny. Gorzej z tym pierwszym. Dzisiaj wreszcie będziemy się mogli przekonać, czy i na ile potrzebna była "Bergowa rotacja" ?
Jako żem optymista, stawiam wynik Lech vs Legia 1:3 Very Happy
3sobota, 02, maja 2015 13:10
Dzynek
@senator
Pisząc o Zyro to trzeba pamiętać, że Lech ma bardzo mocną lewą flankę. Douglasa i Pawłowskiego. Podejrzewam, że to tamtą stroną będą sunęły akcje ofensywne Lecha. Jakoś ich trzeba zneutralizować. Szczelnie w obronie lub agresywnie w ofensywie szachując wyjścia Szkota.
I bardziej mi tu pasuje Guilherme.
4sobota, 02, maja 2015 13:32
Dzynek
@Gawin76
Akurat po Skorży nie spodziewam się fajerwerków. Wiele nie wymyśli, kiedy grę ofensywną faktycznie musi opierać na dwóch zawodnikach: Hamalainenie i Pawłowskim. Sadajew służy tylko do szybkiego przeniesienia ciężaru gry, a prawa flanka i środek pomocy nie robią liczb. Pozostaje mu jeszcze liczyć na sfg i nasze błędy. W zasadzie na tyle stać dziś Lecha. Podwójna garda i szybki atak. Sam bym tak zagrał mając świadomość ogromnej ilości strat piłki po naszej stronie.

To już Berg musi bardziej się nagłowić jak nie dać szans Lechowi do grania po swojemu.

Tym argumentem o ustawieniu na mecz z Lechią to posłałeś mnie na deski. Ale trzeba pamiętać, że cała drużyna wtedy zagrała słabo, szybka czerwona kartka wymusiła rezygnację z wielu ofensywnych rozwiązań, a Guilherme bodajże pierwszy raz od bardzo dawna zagrał na skrzydle.
Dlatego nadal widzę ogromny potencjał w tym ustawieniu.
5sobota, 02, maja 2015 13:36
Dzynek
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/puchar-polski,jak-graja-finalisci-pucharu-polski-,artykul,564776,1,968.html
6sobota, 02, maja 2015 14:03
corazstarszy
Ze zmartwień przed meczem, to wymieniłbym grę Tomka Brzyskiego. Jest źle.
7sobota, 02, maja 2015 14:42
Senator
@Dzynek
sprawiło się o Twoje i moje. Nie ma Żyro są i Duda i Gui.
Choć chyba Twoje bardziej. Bo ja nie widziałem ani Sa ani Sagana.
8sobota, 02, maja 2015 14:50
Dzynek
@corazstarszy
Na Brzyskiego teraz za bardzo nie ma opcji. Gui więcej daje w ofensywie niż w tyłach, a Bereś wcale nie jest lepszy od Tomka. To nasz słaby punkt i wszyscy o tym wiemy od dawna. Ale zaś Lech po tej stronie nie ma kim straszyć. Nie będą tu mieli przewagi. I tu mamy trochę szczęścia. Jedno słabe ogniwo nie powinno być nadmiernie testowane.
9sobota, 02, maja 2015 14:57
Dzynek
@senator
Najbardziej to się sprawdziło chyba marzenie środkowych obrońców Lecha. Nawet nie będą musieli podwajaćWink
10sobota, 02, maja 2015 15:08
Senator
@Dzynek
ale Saganowski w pucharach strzela Smile
11sobota, 02, maja 2015 15:12
Senator
@kibic50
między bajki wkładam teorie o "podziale szatni"
Sa nie ma w 18- tce. Kontuzja jasne naturalna rzecz, może zdarzyć się każdemu Wink
12sobota, 02, maja 2015 15:13
Dzynek
@senator
Koło ratunkowe dla rozdygotanego kibicaSmile
13sobota, 02, maja 2015 16:55
Dzynek
Wrażenia po pierwszej połowie.
1. Tomek Brzyski dwa błędy i z tego gol i akcja bramkowa.
2. Guilherme nie odpalił. Szkoda. Za to Douglas od razu gra wyżej. Częściej na naszej połowie niż na swojej. U nas w ofensywie bez wyraźniej różnicy.
3. Srodek pola bardzo elektryczny. Za dużo strat i gra się nie klei.
4. Z Saganem kojarzą mi się dwa słowa - bezsilność i bezradność.
5. Trałka kopie z premedytacją po achillesach, kostkach i jeszcze jest na boisku. Niewiarygodne. Gdzie jest granica?
14sobota, 02, maja 2015 17:03
gawin76
Arajuuri kasuje Sagana przy każdym dojściu do piłki. Aż żal patrzeć. Podobnie zresztą jak i na Brzytwę wożonego przez młodego Kownackiego.

Dzynek, racja co do środka pola, ale pod koniec wreszcie zaczęliśmy podchodzić bardziej agresywnie i od razu Lechowi gorzej się grało. Może będzie lepiej po przerwie pod tym względem.
15sobota, 02, maja 2015 18:17
Senator
A ja na ręce naszego mocno zaangażowanego kibica Morta składam serdeczne podziękowania kibicom. Tak panowie trzymać tylko Legia.
16sobota, 02, maja 2015 19:50
kibic60
Ten niedobry, emerytowany przez wielu Sagan załatwił Legii puchar Very Happy

@Senator
Z tymi podziękowaniami to się wstrzymaj. Przez prawie całą pierwszą połowę "bracia po szalu" prali się po ryjach aż miło.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1