- Kategoria: Krótka Piłka
- iocosus
Goncalo Feio!?
To be, or not to be dla Goncalo Feio w Legii? Z jednej strony zdobyty Puchar Polski i awans do ćwierćfinału Pucharu Konferencji to niewątpliwe plusy po stronie portugalskiego trenera, z drugiej, totalna klapa w Ekstraklasie to niepodważalny minus. Przed Michałem Żewłakowem trudna decyzja? Możemy wspólnie z nim kibicowsko się pozastanawiać?
Przede wszystkim na początku chciałbym zaznaczyć, że choć starając się dążyć do obiektywizmu w ocenach, to zaprezentowane poniżej poglądy będą jednak wyrazem moich subiektywnych odczuć, spostrzeżeń. Przy tym Goncalo Feio nie znam osobiście, cała moja wiedza o nim jest medialna i jako taka z pewnością jest zainfekowana ignorancją. Bierzmy to pod uwagę, ale to nie oznacza, że nie możemy jednak się pokusić o wyrażenie własnego zdania odnośnie gorącego tematu - czy ściąć głowę Goncalo Feio już teraz, czy jednak dać mu szansę na dalsze rządy?
Redaktor Piotr Koźmiński na swoim koncie w X przeprowadził ankietę. W niej na pytanie czy Feio powinien zostać, pozytywnie odpowiedziało 60% ankietowanych, negatywnie – 40%. Oddano 2 676 głosów, czyli ankieta powiedzmy, że była jakoś miarodajna, co nie oznacza, że rozstrzygająca. Kiedyś w audiotele kibice wybrali selekcjonera, który okazał się niewypałem i dał tyłka po całości na Euro 2012.
Moim zdaniem mecz z Lechem, o ile nie padłby remis, mógłby jeszcze trochę „namieszać” w takiej ankiecie, w każdym razie po finale PP akcje Goncalo Feio u kibiców, czyli u nas, niewątpliwie wzrosły. Po przegranej z Pogonią przepędzilibyśmy Feio gdzie pieprz rośnie, a teraz do triumfu w PP dodajemy udane gry w europejskim Pucharze Konferencji i wychodzi, że ten Portugalczyk nie jest jeszcze taki zły. Przynajmniej dla 60% z nas!
Plusy dodatnie Goncalo Feio:
a) Inteligencja, to jest niewątpliwie bardzo łebski facet, analizuje, wyciąga wnioski, prymus w szkole trenerów, zdolniacha robiący bardzo dobre wrażenie w bezpośrednim kontakcie, gdy chce i mu na tym zależy potrafi zjednywać sobie ludzi.
b) Pracowitość i ambicja. Niewątpliwie chce się wybić i dążąc do tego poświęca się temu w pełni.
c) Wymagający wobec siebie, ale i wobec otoczenia. Dla niektórych bezkompromisowość w kontakcie z współpracownikami może budzić wątpliwości, ale tak nie powinno być u tych, którzy za trenerski wzór stawiają choćby Marka Papszuna!
d) Dobry kontakt z piłkarzami. Feio jest młodym trenerem (35 lat), bez dorobku piłkarskiego, bez stażu na ligowych boiskach. Prestiż, zaufanie i szacunek u tych, których trenuje może wyrobić sobie tylko bezpośrednią pracą, kontaktami na co dzień. Musi zjednać sobie drużynę, nie może jej „podpaść” a równocześnie musi narzucić jej swoją wolę, własny plan działania, dokonwywać kontrowersyjnych wyborów personalnych i je właściwie umotywować. Wydaje się, że Feio to osiągnął, zyskał nie tylko akceptację zespołu, ale i sprawia wrażenie lidera grupy, naturalnego przewodnika stada. Niewątpliwie Goncalo ma ku temu predyspozycje.
e) Nie jest trenerskim dogmatykiem, jesienią potrafił się zreflektować i zmienić ustawienie taktyczne zespołu widząc, że dotychczasowe nie przynosi efektów.
f) Potrafi przygotować zespół na poszczególne, kluczowe mecze, czego dowodem wyniki w europejskich pucharach i w Pucharze Polski.
g) ?
h) ??
i) ???
Plusy ujemne Goncalo Feio:
a) Trudny charakter, nieokiełznany wybuchowy temperament. Feio mógłby uchodzić za synonim faceta z krótkim lontem, zapalniczki, jest granatem z wyciągniętą zawleczką, miną przy której nie jest zasadne pytanie czy wybuchnie, ale kiedy. Niektóre afery przed Legią:
- oplucie ochroniarki w czasach pracy w Wiśle,
- prowokowanie bójki z trenerem ze sztabu Lecha,
- awantura z członkiem własnego sztabu w Rakowie,
- zwyzywanie rzeczniczki prasowej Motoru Pauliny Maciążek, zwyzywanie kierownika drużyny Dariusza Baryłę i jego asystenta Przemysława Jasińskiego (obaj odsunięci od udziału w zgrupowaniu przedsezonowym)
- "znokautowanie" kuwetą prezesa Motoru Pawła Tomczyka
Praca z Goncalo Feio jest pracą podwyższonego ryzyka, a że potrafi być nieobliczalnym cholerykiem udowodnił też w Legii.
b) Ambicja Goncalo nakazuje mu podporządkowywanie otoczenia. Zadufanie może rodzic autokratyczne postępowanie. Feio uparcie i cierpliwie dąży do rozszerzania pola własnej dominacji tych, którzy jego decyzje podważają lub ograniczają będzie traktował jako wrogów. Poddawany krytyce będzie wietrzył w niej spisek tych, którzy są przeciwko niemu nieprzychylnie nastawieni.
c) Unika brania odpowiedzialności za swoje czyny. Moralność i etyka Goncalo Feio zostały podważone przez upublicznione zarzuty o wymigiwanie się z sądowej procedury ustalenia ojcostwa i spłaty alimentów.
d) W praktyce trenerskiej w Legii zawiódł w przygotowaniach zimowych, Legia wycofała się z wyścigu po mistrzostwo w pierwszych wiosennych meczach. Nie można tego tłumaczyć udziałem w Pucharze Konferencji, bo te mecze początkowo nie kolidowały, kiepski start zespołu do rundy wiosennej obarcza sposób przygotowań sztabu szkoleniowego pod kierownictwem Feio.
e) Błędne decyzje personalne, w których za przykład może służyć sprowadzenie Kovacevicia. To był ewidentny strzał kulą w płot. Wystawienie akurat tego bramkarza w meczu z Chelsea sportowo się obroniło, nie popełnił błędu, ale cała sytuacja i tak wydaje się kuriozalna.
f) Feio jako młody trener bez dorobku musi zabiegać o przychylność i akceptację piłkarzy, ale nie jest wobec nich lojalny. Zbigniew Jakubas w wywiadzie dla PS tak opisuje rozstanie z Feio: „Po przegranym meczu 1:2 ze Stalą Rzeszów Goncalo Feio złożył rezygnację, przy okazji obrażając piłkarzy, w tym tych, których sam do klubu sprowadził. Napisał: "Panie prezesie, chciałem złożyć rezygnację, ponieważ zasługuję na lepszych piłkarzy niż to"… Słowo "to" jest tu bardzo znamienne. Odpowiedziałem: "Panie trenerze, przyjmuję rezygnację. I przypominam panu, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy zatrudnił pan dziesięciu piłkarzy, których tylko pan wybierał". Było to możliwe, bo kiedy pan Tomczyk sam się zwolnił z klubu, Goncalo zastrzegł sobie, że nie chce mieć dyrektora sportowego, ponieważ nie ma zaufania”
g) ?
h) ??
i) ???
Czy jako trener już z sukcesami (zdobycie PP, awans do ćwierćfinału Pucharu Konferencji) ale i obarczony ligową klęską, Goncalo Feio stanie się bardziej dojrzały, opanowany, roztropny, poskromi swój wybuchowy temperament, pozytywnie (dla siebie samego) zmieni nieco charakter, czy też wręcz przeciwnie!?


Tak na marginesie, sprawdziłem sobie "wartości" naszej top 5 obecnej wg Transfermarkt. Nie wiem w jaki sposób dokładnie te wartości są wyliczane, ale obstawiam że gra w pucharach dosyć owocna, jednak winduje wartości poszczególnych zawodników, drużyn.
1. Raków 31 mln € (nie grał w pucharach)
2. Lech 35 mln € (nie grał w pucharach)
3. Jagiellonia 30 mln € (ćwierćfinał)
4.Pogoń 15 mln €, i co ciekawe 4 mln € Ii drużyna (nie grała w pucharach
5. Legia 36 mln € ( ćwierćfinał).
Przyglądam się tym wartościom i pokuszę się o stwierdzenie, że przy tak niewielkich różnicach w czołówce, nie zostaniemy mistrzem grając na wiosnę w pucharach, jeśli taki Lech, Raków lub Jagiellonia w pucharach grać nie będzie. Nie ważne kto będzie naszym trenerem. Musimy być znacznie lepsi kadrowo, sportowo, organizacyjnie, aby być mistrzem godząc grę na 3 frontach, jeśli jeden z wymienionych na tę chwilę przeciwników, skupia się tylko na lidze.
Można rozmawiać na poziomie - dać mu szansę no bo przecież ćwierćfinał i Puchar Polski no to mu się należy szansa - może za rok może za dwa a nóż się uda w lidze, bo się inni obsrają - tu też jest rozmowa bardziej na zasadzie jakiejś wiary czy przyszłych oczekiwań a nie w miarę rozsądnej analizy.
Można też rozmawiać na trochę innym poziomie gdzie staramy się poddać analizie faceta, który zarządza grupą 30 gości, ma wpływ na ich zwolnienie, zatrudnienie rozwój i wyniki, jak pracuje, jak wyciąga wnioski, jak się uczy itd. - jeżeli przeniesiemy dyskusję na ten poziom to ma to sens.
W takiej dyskusji warto sobie zdefiniować podstawowe elementy - co to znaczy że trener jest dobry do tego by był zatrudniony w Legii i co oznacza że osiąga w Legii sukces na oczekiwanym poziomie a co oznacza że osiąga sukces ponad miarę, a co oznacza że nie osiąga sukcesu.
A teraz do brzegu i zacznijmy od początku czyli od samego zatrudnienia Feio w Legii - tu w 100% zgadzam się ze Zbyszkiem że nie było żadnej merytorycznej podstawy do zatrudnienia Feio w Legii ŻADNEJ - bez doświadczenia, bez sukcesów, na dodatek z dziwnymi zachowaniami, z wybuchowym charakterem - gdyby ktoś podesłał CV takiego gościa Mioduskiemu i miałby go zatrudnić na kluczowe stanowisko dyrektora w jakiejś solidnej firmie to by nigdy tego nie zrobił a tu jednak zrobił - dlaczego? - biorąc pod uwagę kogo zatrudniał wcześniej to i przysłowiowej babci klozetowej nie można wykluczyć.
Ok. no mamy gościa, prezesik chciał dobrze, wyszło jak zwykle to teraz zastanówmy się jak mu poszło już w tej robocie jaką dostał - zacznijmy od transferów. Za kadencji Feio wydano na transfery najwięcej w ostatnich czasach i sprowadzono wielu zawodników - sprawdźmy który transfer jakoś spracował i dał Legii coś lepszego niż miała i prośba aby nie gadać że Feio nic nie wiedział, bo to nie jest prawda, szczególnie tych 3 z zimy po wywaleniu Zielińskiego - tu mamy Bichacziana, Shkurina i Kovacevića - pozostawiam bez komentarza. Mieliśmy też sporo transferów latem takich Goncalves, Barcia, Nsame, Alfarela, Luquinias, Chodyna, Oyedele, Dudziński, Vinagre - ilu z nich można nazwać udanymi, z pewnością Oyedele, pewnie gorzej Chodyna Vinagre, a inni? chyba nie koniecznie. Tak serio wiodący zawodnicy tacy jak Kapustka Wszołek, Morishita, Pankov Kapuadi zwyczajnie w tej drużynie byli i są nadal. To jak poszło duetowi trener/dyr sportowy z transferami? - dobrze? słabo? tragicznie?
Weźmy kolejne elementy trenerskiego fachu - czyli rozwój zawodników czyli który gra lepiej niż rok temu - Ja widzę maks 2 zawodników z jakim takim rozwojem, to Ziółkowski i Urbański, bo pozostali stoją w miejscu albo się cofają - choćby bramkarze są tu super przykładem. Na dodatek dwaj wymienieni młodzieńcy to też maga dziwna sytuacja - Urbański nie zgłoszony do Pucharów bo w niego nie wierzono że może coś dać i być pośród ponad 20 innych zawodników, ostatnio praktycznie nie gra. Ziółkowski po kilku meczach wywalony na ławę po czym wrócił z powodu kontuzji i grał tak sobie. Ktoś powie - do kadry go chcą - ło matko a kto w niej ostatnio nie grał albo nie był powołany. Coś mało tego rozwoju wg mnie, ale może jestem malkontentem.
Spróbujmy się zmierzyć z tzw. przygotowaniem do sezonu za czasów Feio - no więc Legia nic nie grała na początku sezonów, potrzebowała kliku tygodni aby wejść w sezon, a pierwsze mecze były beznadziejne. Szczególnie wejście w wiosnę to była dramat a po kilku kolejkach jak pisze Iocosus było jasne że Legia gra tylko w Pucharach, liga jest poza zasięgiem.
Wygrany Puchar jako sukces - no to zobaczmy z kim te sukcesy - najpierw Miedź, potem ŁKS, potem Jagiellonia (tak tu akurat przeciwnik solidny), pamiętacie sytuacje z karnym i varem od Marciniak? ok wygrali ważny mecz sztuk 1, półfinał w Chorzowie znowu pierwsza liga, no i finał z Pogonią - dwa solidne klubu, 2 poważne drużyny tyle - to taki sukces wygrać dwa mecze w Warszawie w ciągu 3 miesięcy? pewnie tak
to jeszcze ten Puchar Konferencji - ja czasami zapominam nazwę, ale jestem pewnie złośliwy - mówię na to puchar 3ligowy - przejrzyjci za pozytywe drużyny które tam grały - np w koszyku nr. 1 LASK Linz. Oczywiście zwycięstwo z Betisem (w rezerwowym składzie) w Warszawie się liczy, ale już Lugano z 4 koszyka dało nam w papę, podobnie jak Djurgarden z drugiego. Mecz z Chelsea w Warszawie pokazał różnicę,a fartowne zwycięstwo w Londynie urosło do jakiegoś wielkiego sukcesu - Legia po tym meczu odpadła, a goście z Londynu nas zwyczajnie olali - przykre ale prawdziwe. Ok przyjmijmy że to sukces, ja tego nie kupuję
Odejdźmy trochę od jądra i pójdźmy do otoczki - wariactwo obecnego treneiro nadal trwa, o prowokowaniu kibiców obscenicznych gestach wiedzą wszyscy, o sprawach w sądzie o ojcostwo również, zwalnianie przełożonych itp. jest tego sporo.
Są też inne powody moim zdaniem które warto rozważyć, a które ktoś może uznać za pozytyw - mowa o zmianie ustawienia defensywy - dla mnie to zwyczajny błąd i nie dlatego że należało grać 3, ale dlatego że Legia sprowadzała pod taki układ zawodników i do 4 obrońców nie było odpowiednich wykonawców na dłuższą metę - mnóstwo stoperów, brak obrońców bocznych i brak skrzydłowych bo miały być wahadła.
Znalazłbym więcej argumentów, ale jak na moje połowa wystarczy, aby wydrukować dyplom, dać proporczyk i kwiatek, a potem kupić chipsy i patrzeć jak nasz portugalski oszołom znajduje klub na wyspach i tam zdobywa "miszcza"
Teraz kluczowa jest osoba Żewłakowa, wtedy w drugim sezonie Skorży on był w Legii jako piłkarz, teraz jest jako dyrektor sportowy i to właśnie on może ocenić Feio nawet nie pod kątem popełnionych błędów (bo że zostały popełnione, to nie wymaga elaboratów), tylko pod kątem perspektyw na ich uniknięcie w przyszłości i potencjału danego szkoleniowca do wyciągania wniosków i poprawy stosowanych metod pracy. Gdyby zastanowić się czy trener w Legii ma być saperem, który dostaje szansę tylko do pierwszego popełnionego błędu, czy jednak trener powinien gromadzić doświadczenie i umiejętności, stanowiąc ogniowo łączące i spajające drużynę na przestrzeni kilku sezonów, to chyba wszyscy zgodzimy się, że drugie podejście jest bardziej zasadne. Tylko że taki model ostatecznie zależy od czynnika ludzkiego, trener może się nadawać do wieloletniej pracy, ale... może się też nie nadawać. To musi ocenić ktoś kto zna się na ludziach i na piłce. Cóż, po coś Żewłakow i Bobić tu trafili i właśnie teraz jest dla nich moment na podjęcie kluczowej decyzji.
Mnie osobiście jest trudno wybaczyć Feio tę wiosnę, pisałem to już kilka razy. Ale dla przeciwwagi napiszę, że moim zdaniem Feio zrobił u nas lepszą robotę niż Runjaić, pracując trudniejszych warunkach, nie mając komfortu pełnego sezonu przejściowego. A co do rozwoju zawodników to nie zapominajmy mimo wszystko o Morishicie, wiosną zeszłego roku facet był irytującą ciekawostką, teraz jest żołnierzem z liczbami, z pewności to Feio był tym, który umiał w nim coś dostrzec.
Darł szat nie będę ale może już dość tego corocznego cyrku z trenerami . Mamy młodego dobrze wykształconego trenera dla którego to nie praca a pasja i życie . Dajmy mu więc popracować tym bardziej że w wielu aspektach Legia się rozwija ( tak mówią fachowcy od statystyk analizy różnych programów etc)
Decyzja jest w głowie Michała Żewłakowa .
PS
Wracanie z aferami do czasów Motoru jest moim zdaniem trochę na siłę . Nie ulega żadnej wątpliwości że gość pracuje nad sobą i się zmienia .
Jesienią mimo gry na trzech frontach strata do pierwszego miejsca w Ekstraklasie wydawała się punktowo do odrobienia. Przegraliśmy wiosną, gdy mecze w lidze i w Europie jeszcze ze sobą nie kolidowały, zaliczyliśmy falstart przy którym wymówki pucharowej być nie powinno.
Dalkub - " do 4 obrońców nie było odpowiednich wykonawców " - ok, tylko że to jest też wymówka Michała Probierza i w kadrze uparcie tkwimy w tym jednym taktycznym ustawieniu, co mnie wkurza na maksa. W Legii adaptując do nowego zmienionego systemu piłkarzy nawet o nie do końca odpowiedniej charakterystyce, to i tak to lepiej wyglądało niż piłując stary system z przewidzianymi do niego odpowiednio dobranymi piłkarzami. Ot, zagwozdka i właśnie kamyczek do trenerskiego ogródka!
Zestawiając jednak tego wspomnianego Probierza z Feio muszę przyznać że ten drugi, młodszy w doborze taktyki, ustawień jest mniej uparty, zacietrzewiony. Co nie oznacza, że dla mnie na przykład Vinagre nawet w optymalnej formie jako obrońca jest bardzo kontrowersyjny, a wręcz ułomny, ale też nie chciałbym żebyśmy z tego powodu wracali do ustawienia z trójką środkowych obrońców.
Gawin: "w klubie naiwnie wierzono, że w środku sezonu można pozbyć się "przeciętniaków" i zastąpić ich "gwiazdami" (Blanco i Novo, których przydatność była ostatecznie na poziomie pachołków treningowych)" - celnie, oj, szacun!
Stawiając się na miejscu dyrektora sportowego, to od kogoś takiego jak Feio chyba chciałbym trzymać się jak najdalej. Oczywiście dla dyra każdy trener z wynikami powinien być dobry, tylko co wówczas gdy ten trener zacznie twierdzić że ten dyro do uzyskiwania wyników sportowych mu zbędny, że nie ma do kogoś takiego zaufania i że w ogóle trzeba powielać decyzyjny układ z Rakowa: właściciel Michał Świerczewski - trener Marek Papszun. Taki duet trzyma lejce i wszystko jest poukładane, a czyż to nie byłaby wymarzona opcja Goncalo Feio?
Czy Goncalo Feio mógłby byc drugim Markiem Papszunem? O tym że chciałby, nie wątpię!
Kadra skonstruowana pod jeden system, gdy przechodzi na drugi nie mając ku temu wykonawców, to kamyczek do trenerskiego ogródka, ok. zgoda, tylko dla mnie skoro trener już sobie uświadomił że jest z tym swoim preferowanym systemem w czarnej dupie, to zamiast w tym tkwić ryzykuje zmianę choćby i na zasadzie chwytania się brzytwy. To zeszłej jesieni u Feio zadziałało, bez tego byłby blamaż w lidze kompletny.
Zmiana systemu uratowała skórę Feio, czyli udało mu się to, o co mam cały czas wobec niego największą obawę, że w dołku, po przekroczeniu linii krytycznej pęknie, wybuchnie, rozerwie i siebie i tych co wokół na strzępy.
Jesienią zmiana taktyki mu dopomogła, ale u mnie są większe obawy o mental, gdy próby taktyczne zawiodą obawiam się, że szukając winnych wokół, pociągnie wszystkich na dno!
W tym naszym gorącym temacie, przyznaję, że subiektywnie jestem raczej sceptycznie nastawiony do dalszej pracy Feio w Legii. Obawiam się jego charakteru, sądzę, że w sytuacji kryzysowej sobie nie poradzi, właśnie ze względu na ten trudny wręcz toksyczny charakter. Zamiast wyjść z dołka, (a taki pojawi się z pewnością) jeszcze bardziej i siebie i zespół pogrąży. Co prawda w obecnym sezonie nie utonął, uratował klub pucharami, ale w przyszłych rozgrywkach presja na wyniki w Ekstraklasie wzrośnie.
Fakt, że nie ma trenera, który daje gwarancje, że z kryzysem by sobie poradził, ba, nowy szkoleniowiec, nowa miotła, układając klocki na nowo nie daje pewności, że poukłada zespół choćby na miarę tego, który mamy obecnie, ale ... ale subiektywnie boję się pozostawienia „granatu bez zawleczki” w skrzynce z fajerwerkami.
I w tym momencie, w te moje kibicowskie rozterki i rozkminki o Feio, wkracza na białym koniu, czyli na swoim vlogu, mój ulubiony „Mały Rycerz”, czyli Tomek Ćwiąkała. I szabelką retoryki i merytoryki wywijając broni z gracją Goncalo Feio, tworząc wręcz laudację na jego temat. Bach analizy, ciach wykresy, a z nich wychodzi, że Legia pod przewodem Portugalczyka notuje niepodważalny progres w grze. Na sportowe argumenty rozkłada mnie oponenta „trenerskiego furiata”. Rozbrojony statystykami sięgam po broń ostateczną ... skoro jest tak dobrze, Legia za Feio notuje taki progres, to dlaczego do kuźwy nędzy jest tak źle??? Kilkanaście punktów straty do Rakowa!
Pozdrawiam Tomka Cwiąkałę, cenię go niezmiennie, te dane, które udostępnił są ciekawe, nawet bardzo. Jak zawsze z jego strony była merytoryczna próba odniesienia się do tematu. No, cóż w kwestii Feio w Legii będziemy się pięknie różnili. Obym to ja się mylił, czego i sobie i synowi pana Tomasza z całego serca życzę.
Kto pominął głos Tomka Cwiąkały warto mimo wszystko nadrobic: (581) CZY LEGIA POWINNA ZOSTAWIĆ GONCALO FEIO? - YouTube
Aha, we vlogowe szranki w temacie trenera Feio z Tomkiem Cwiąkałą pośrednio wchodzi Paweł Paczul: (581) PACZUL: GONCALO FEIO POWINIEN ODEJŚĆ. LEGIA WARSZAWA PRZEGRAŁA EKSTRAKLASĘ W FATALNYM STYLU - YouTube
Problem nie polega na tym że doszedł do wniosku po jakimś czasie że to nie działa i zmienił, problem polega na tym ile czasu mu to zajęło aby do takiego wniosku dojść. Drugi element to jak uzupełniono skład zimą w kontekście zmiany systemu? czy znaleziono zastępstwa dla Wszołka i Vinagre na bokach obrony? Bo jeden był kontuzjowany a drugi uraz złapał. O ile pamiętam to Vinagre zastępował Morishita.