A+ A A-

Liga Konferencji po raz trzeci

Poznaliśmy przeciwników Legii w fazie ligowej Ligi Konferencji i szczegółowy terminarz meczów. Los przydzielił naszej drużynie rywali z Turcji, Ukrainy, Słowenii, Czech, Armenii i Gibraltaru. Swój pierwszy mecz Legia rozegra 2 października na Łazienkowskiej, mierząc się z tureckim Samsunsporem.

 

Plan gier Legii wygląda następująco:

2 października, 21:00 Legia - Samsunspor 
23 października, 18:45 Szachtar - Legia (w Krakowie)
6 listopada, 18:45 Celje - Legia
27 listopada, 21:00 Legia - Sparta
11 grudnia, 18:45 Noah – Legia
18 grudnia, 21:00 Legia - Lincoln Red Imps

Samsunspor Kulübü to drużyna, która zakończyła miniony sezon tureckiej Süper Lig na trzecim miejscu, pozwalając się wyprzedzić jedynie dwóm potentatom ze Stambułu. Turcy zaczęli grę w Europie od ostatniej rundy kwalifikacyjnej do Ligi Europy, gdzie nie sprostali Panathinaikosowi, w rezultacie meldując się w Lidze Konferencji. To właśnie do Samsunsporu trafił niedawno po długiej transferowej sadze Alfonso Sousa z poznańskiego Lecha, a w składzie tureckiej drużyny jest również inny były lechita, Ľubomír Šatka. Samsunspor stanowi pewnego rodzaju niewiadomą, na pewno trzeba jednak zauważyć, że jest to drużyna budowana, jak na tureckie warunki, w bardzo spokojny sposób. Wspomniany transfer Sousy (trzy miliony euro) jest jednym z najwyższych w historii tego klubu. Trenerem Samsunsporu jest Thomas Reis i będzie to drugi sezon niemieckiego szkoleniowca w tej roli. Za sprzyjającą okoliczność należy uznać fakt, że zmierzymy się z Turkami na Łazienkowskiej.

Ukraiński Szachtar Donieck z oczywistych względów rozgrywa mecze poza granicami kraju, korzystając ze stadionu Wisły Kraków. Poprzedni sezon Szachtar zakończył na trzecim miejscu w swojej lidze, przegrywając rywalizację nie tylko z Dynamem Kijów, ale i z ekipą FK Ołeksandrija. Nasi rywale wywalczyli za to puchar swojego kraju, pokonując w finale rzutami karnymi Dynamo. W walce o Ligę Europy Ukraińcy najpierw rozbili fiński Ilves (6:0 i 0:0), potem łatwo pokonali Besiktas (4:2 i 2:0), ale w trzeciej rundzie po dwóch bezbramkowych remisach przegrali konkurs rzutów karnych z Panathinaikosem. W walce o Ligę Konferencji Szachtar zmierzył się ze szwajcarskim Servette, rozstrzygając losy awansu na swoją korzyść w dogrywce meczu rewanżowego. Ukraińcy nie są już taką potęgą jak w czasach, kiedy wygrywali Ligę Europy (2009), a różnica między Legią a Szachtarem nie powinna być tak duża jak w 2006 roku, kiedy Szachtar dwukrotnie pokonał Legię w eliminacjach Ligi Mistrzów. To jednak niewątpliwie nadal bardzo silna drużyna, w której szeregach tradycyjnie brylują młodzi Brazylijczycy, między innymi skuteczni od początku sezonu Kauã Elias i Kevin. Ważnymi postaciami są także reprezentanci Ukrainy, 29-letni obrońca Matwijenko i 22-letni pomocnik Sudakow, który jednak najprawdopodobniej odejdzie przed końcem okna transferowego do Benfiki. Trenerem Szachtara jest były znany reprezentant Turcji, Arda Turan.

Słoweńska drużyna NK Celje kolekcjonuje w ostatnim czasie podobne doświadczenia do Legii. W poprzednim sezonie Słoweńcy dotarli aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji, tam napędzając stracha Fiorentinie. W lidze kibiców Celje spotkał zawód, ich zespół zajął dopiero czwarte miejsce. Przepustką do gry w Europie stało się zdobycie krajowego pucharu. W kwalifikacjach do Ligi Europy najpierw nastąpił zwycięski dwumecz Słoweńców z azerską drużyną Sabah (3:2 i 3:3), a potem porażka z AEK Larnaka (1:1 i 1:2). W rywalizacji o Ligę Konferencji Słoweńcy niespodziewanie zdeklasowali Lugano 5:0 na wyjeździe (2:4 u siebie), by wreszcie dość gładko ograć Banika Ostrawa (1:0 i 2:0). Z Celje stosunkowo niedawno rywalizowała Jagiellonia, remisując w Słowenii 3:3 w listopadzie zeszłego roku. W składzie Celje nie ma głośnych nazwisk. Kapitanem tej drużyny jest reprezentant Słowenii, prawy obrońca Žan Karničnik, a w kadrze naszych rywali znajduje się Łukasz Bejger, który trafił do Celje ze Śląska Wrocław. Z Celje gramy na wyjeździe między meczami z Szachtarem i Spartą i można spodziewać się, że będzie to istotny moment dla losów Legii w Lidze Konferencji.

Sparta Praga to potęga za naszą południową granicą, drużyna od kilku lat rywalizująca ze Slavią o prymat w kraju. Poprzedni sezon jednak zupełnie się Sparcie nie udał, po fatalnej rundzie mistrzowskiej prażanie zakończyli sezon na dopiero czwartym miejscu, aż szesnaście punktów za Slavią. Mistrzostwo kraju ma odzyskać dla Sparty duński trener Brian Priske, który wrócił do Sparty po nieudanym półrocznym epizodzie w Feyenoordzie Rotterdam. Sparta nie miała szczególnie wymagającej drogi do Ligi Konferencji, pokonując dobrze nam znane Aktobe, Ararat z Armenii oraz łotewską Rygę, przy czym nie był to triumfalny marsz, prażanie przegrali w Kazachstanie 1:2, a w decydującym meczu przeciw Rydze do ostatnich chwil drżeli o awans (porażka 0:1 po zwycięstwie 2:0 u siebie). Graczem Sparty jest znany z polskiej ligi Lukáš Haraslín, a w kadrze prażan uwagę zwracają nazwiska takie jak reprezentant Czech Jan Kuchta, Ekwadorczyk Angelo Preciado, Fin Kaan Kairinen, czy Gwinejczyk Eneme ściągnięty za dwa miliony euro ze Slovana Liberec. Ze Sparty wypożyczony do Legii został Ermal Krasniqi, który nie mieścił się w składzie czeskiej drużyny. W poprzednim sezonie Sparta nie potrafiła poradzić sobie w lidze z Banikiem Ostrawa, od którego Legia okazała się kilka tygodni temu lepsza w dwumeczu, należy jednak spodziewać się, że przedstawiciel ligi czeskiej, który pojawi się w listopadzie w Warszawie, będzie znacznie silniejszy od Banika.

Kolejny rywal Legii to drużyna mistrza Armenii, Noah Erewań. W pierwszym dwumeczu w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów zespół z Erewania pokonał Budućnost z Czarnogóry. Kolejne dwumecze zakończyły się porażkami z Ferencvárosem (1:2 i 3:4) i Lincoln Red Imps w eliminacjach do Ligi Europy (1:1 i 0:0, przegrana w karnych). W rywalizacji o Ligę Konferencji Noah zaskakująco łatwo pokonał mistrza Słowenii Olimpiję Ljubljana (4:1 i 3:2). Nasi rywale mają w dorobku imponujące eliminacje do zeszłorocznej edycji Ligi Konferencji, kiedy pokonali kolejno Skhendiję z Albanii, maltańską Sliemę, AEK Ateny (!) i słowacki Ružomberok. Faza ligowa nie była już taka udana, dorobek czterech punktów nie wystarczył do awansu do gier rozgrywanych wiosną. W składzie Noah jest kilku reprezentantów Armenii, ale dominują doświadczeni obcokrajowcy. Trenerem mistrzów Armenii jest Chorwat Sandro Perković, który w czerwcu opuścił Dinamo Zagrzeb.

Stawkę zamykają mistrzowie Gibraltaru, Lincoln Red Imps. Obecność tej drużyny w fazie ligowej europejskiego pucharu w teorii mogłaby się wydawać ogromną sensacją, ale przedstawiciele federacji Gibraltaru mają międzynarodowy skład z wieloma Hiszpanami w składzie i nie są wcale chłopcem do bicia w rundach kwalifikacyjnych do europejskich pucharów. W poprzednim sezonie drużyna Red Imps pokonała maltański Hamrun, w bieżącym islandzki Vikingur i innego rywala, z którym zmierzymy się jesienią, Noah z Armenii. Red Imps mają jednak na koncie także dotkliwe porażki z Crveną Zvezdą oraz Bragą i nie ulega wątpliwości, że grając u siebie i myśląc o ponownym przedłużeniu pucharowej przygody do wiosny, Legia musi rozprawić się z tym rywalem.

Na pierwszy rzut oka tegoroczna stawka rywali wydaje się bardziej wyrównana od zeszłorocznej, jednak Legia musi celować w awans do fazy pucharowej Ligi Konferencji rozgrywanej na wiosnę - to oczywisty plan minimum.

Prawdziwe wyzwanie jest gdzie indziej. Z transferowego, personalnego i taktycznego chaosu, który obserwowaliśmy w Legii w lipcu i sierpniu, jak najszybciej musi wyłonić się zespół, który będzie w stanie rywalizować na trzech frontach. Jednocześnie w sztabie szkoleniowym i wśród piłkarzy naszej drużyny musi być pełna świadomość, że Liga Konferencji nie powinna być w tym sezonie priorytetem. Kibiców interesuje realna walka o mistrzostwo kraju, a prawdziwa sława i pieniądze czekają w Lidze Mistrzów.

Na koniec przypomnienie zasad rywalizacji: 

- w Lidze Konferencji rywalizuje 36 zespołów,
- zespoły nie są podzielone na grupy, jest wspólna tabela dla wszystkich 36 drużyn,
- zespoły z miejsc 1-8 w tabeli trafiają bezpośrednio do 1/8 finału (12.03 i 19.03 przyszłego roku),
- zespoły z miejsc 9-24 w tabeli trafiają do 1/16 finału (19.02 i 26.02 przyszłego roku), zespoły z miejsc 9-16 będą w tej fazie rozstawione,
- finał odbędzie się 27 maja 2026 w Lipsku.

Dyskusja (2)
1niedziela, 31, sierpień 2025 17:33
Senator
Drużyny takie nieporywające , mało medialne. Moim zdaniem dla nas to wcale nie najlepiej . Potrafimy się spiąć i postawić tym zdecydowanie lepszym, a tu może być syndrom Niecieczy czy innej Stali Mielec. Jeśli ta drużyna zatrybi to gra na wiosnę raczej pewna. Pytanie tylko czy nam się to opłaca ? Sir Gawin jasno twierdzi że nie . Pewnie wiele będzie zależało od układu rodzimej tabeli . Dopuszczam możliwość że przy bardzo realnych szansach na tytuł na wiosnę szybko odpadną aby walczyć o tą wymarzoną Ligę Mistrzów , czyli ja już nie wiem czy piłka nożna to już tylko biznes czy jeszcze i sportowa rywalizacja.
2poniedziałek, 01, wrzesień 2025 08:29
gawin76
W ogóle w tym sezonie grono uczestników jakoś mniej ekskluzywne niż w poprzednich latach, jestem w stanie wyobrazić sobie finał np. AZ Alkmaar - Sparta Praga czy Mainz - AEK Ateny, jest bardzo szeroka i wyrównana stawka drużyn, które mogą myśleć o końcowym triumfie.

Co do priorytetów to w tym momencie rozmowa o tym, że na wiosnę Legia mogłaby odpuścić Ligę Konferencji, żeby walczyć o mistrzostwo, jest niestety czystą fantastyką. Jakość gry plasuje nas aktualnie gdzieś w środku tabeli Ekstraklasy, raczej bliżej dołu niż topu, tu musiałoby bardzo szybko wszystko kliknąć i zaskoczyć, nie zanosi się.

Możemy natomiast rozmawiać o tym w sposób teoretyczny i oczywiście, że Legia powinna walczyć o mistrzostwo. To właśnie regularne odpuszczanie meczów ligowych po to, żeby pokazać się w trzecich w hierarchii ważności rozgrywkach w Europie jest sprzeczne z duchem sportowej rywalizacji. Jasne, może się zdarzyć tak, że doraźnie mecz o awans do fazy ligowej pucharów okazuje się ważniejszy od pojedynczego meczu ligowego, czy że pojawia się szansa np. na półfinał Ligi Konferencji, wtedy myślę, że nawet nie da się zmienić nastawienia drużyny, to się stało wiosną w Jagiellonii, która dała z siebie absolutnego maksa w rewanżu z Betisem, wierząc w odrobienie 0:2 i momentalnie po tym meczu odpadła z rywalizacji o mistrzostwo. Ale jak widziałem z listopadzie zeszłego roku, że Legia rzuca ręcznik w drugiej połowie meczu z Lechem w Poznaniu, bo parę dni wcześniej rozbiła Dynamo Mińsk w Warszawie i dajcie im spokój, oni są zmęczeni, to szlag mnie mało nie trafił.

Inna sprawa, że w naszych warunkach nie ma sprawdzonego sposobu na łączenie ligi z pucharami. Kadry zespołów nie są tak szerokie, żeby rotować całym składem, liga jest fizyczna, konkurencyjna, trudno jest zrekompensować obniżenie intensywności gry umiejętnościami piłkarskimi. Póki co zdecydowanie najlepiej radzi sobie Siemieniec w Jagiellonii, ale koniec końców nawet on nie dał rady w zeszłym sezonie. Zobaczymy co będzie się działo w tych rozgrywkach, przy czym, powtórzę, według mnie problemem Legii nie jest w tym momencie łączenie ligi z pucharami. Nasz problem jest taki, że zmiany (trener i kadra) póki co cofnęły nas w rozwoju zamiast posunąć naprzód, my jesteśmy zwyczajnie słabi, a nie przeciążeni.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1