- Kategoria: Trybuna komentatorów
- iocosus
Legijne cytaty
Przed inauguracją batalii o Ligę Mistrzów, kilka „złotych myśli” zasługujących na przywolanie, tych, którzy już niedługo wkroczą, albo na drogę po laury i zaszczyty, po ambrozję fanów uwielbienia, albo zstąpią do Hadesu i pochłonie ich ogień piekielny w akompaniamencie kibicowskich lamentów, złorzeczeń i płaczu.
Nieba, czy piekła dostąpią, a może twardo będziemy wszyscy chodzili po ziemi?
Mateusz Cichocki:
–Furtka się otworzyła tylko przez moją ciężką pracę. W akademii jest wielu chłopaków z Warszawy, ale jeśli komuś w głowie siedzi imprezowanie, to daleko nie zajedzie. Ja starałem się wyrzekać tego typu przyjemności i teraz zbieram owoce. Jestem przygotowany, żeby przeciwko New Saints zagrać od pierwszej minuty. Dla mnie każda minuta spędzona na boisku będzie bardzo cenna. Mogłem grać w innym klubie, ale Legii po prostu się nie odmawia. (Fakt.pl)
Mam takie wewnętrzne przekonanie, w imię stawiania na młodych, o ile Mateusz znajdzie się na murawie przeciwko Walijczykom, to do momentu w którym nie popełni ewidentnego babola, w pierwszej jedenastce w kolejnych meczach powinien mieć miejsce, bez względu na to czy komuś skończy się kartkowa karencja, czy też ktoś powróci z rehabilitacji spowodowanej kontuzją.
Konkurent w rywalizacji o pozycję na środku obrony:
- Ostatnio byłem wystawiany na środku, gdzie gra się inaczej niż na boku, trzeba być cały czas skoncentrowanym, ogarniać większe pole gry. To dużo bardziej odpowiedzialna pozycja niż bok obrony gdyż nie ma nikogo kto cię zaasekuruje. Ale z prawej strony dużo więcej się biega, gra kosztuje więcej wysiłku. Grałem już 5 lat temu na środku, nie jest to dla mnie nowość...
http://sport.tvp.pl/11758281/rzezniczak-nic-tylko-tam-pojechac-i-wygrac
Dla Kuby Rzeźniczaka zdaje się, że perspektywa gry na środku defensywy polega na zasadzie: tu biorą, czyli tu bi or not tu bi w Legii.
Dobry nastrój Kuby nie opuszcza!
Daniel Łukasik o New Saints:
-Potrafią zagrać kombinacyjnie, zaskoczyć przeciwnika, w zeszłym roku zremisowali przecież z Helsinborgiem, który dość wysoko pokonał Śląsk Wrocław. Dlatego nikogo nie zlekceważymy, nie ma o tym mowy. (legia.net)
Przywołanie remisu Walijczyków ze Szwedami pożyteczne, prezentowana forma w sparingach przez Daniela raczej mniej korzystna, z takim spostrzeżeniem: Miłek zawsze wypada gorzej, gdy tylko na nim jest oparta asekuracja w pomocy, wówczas stara się być wszędzie, traci siły, funkcją tego są błędy, zdecydowanie inaczej wygląda, gdy ma partnera w drugim defensywnym pomocniku ze zrównoważonymi zadaniami. Na New Saints wątpliwe żebyśmy wychodzili asekuracyjnie z dwoma DM, zatem układ ze sparingu z Partizanem: Vrdoljak – Pinto raczej będzie obowiązywał. W kolejnych europejskich rundach, gdy rola faworyta ulegnie zmianie, również zestawienie defensywnych pomocników chyba Miłka uwzględni.
Dossa Junior:
-Kiedy jechałem do Polski słyszałem o tym kraju trochę niepochlebnych opinii. Powtarzano mi, że Polacy są zamknięci w sobie, w przeciwieństwie do Cypryjczyków i Portugalczyków. Jadąc tutaj nie miałem najlepszego wyobrażenia, ale na miejscu zostałem pozytywnie zaskoczony. (...) Trochę mnie zaskoczyło, że tak młody zawodnik (Cichocki przyp. wł.) prezentuje wysoki poziom na tej pozycji. Moim zdaniem on w niczym nie odstaje od pozostałych obrońców. Być może wywalczy miejsce w wyjściowym składzie. Czasami tak bywa, że pech jednego zawodnika otwiera okazję do gry kolejnemu piłkarzowi. (...) Mogłem wybrać ofertę klubu, w którym otrzymam furę pieniędzy, ale co z tego, skoro frekwencja na trybunach byłaby znikoma, a atmosfera przypominałaby pogrzeb? (...) Jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony do fanatycznego dopingu.
http://legia.com/news,36531-pieniadze_to_nie_wszystko.html
Jeżeli „King Kong” na boisku będzie prezentował równie wysoka formę, na miarę kurtuazji z jaką odnosi się do nowego miejsca pracy i o ile jest równie skutecznym piłkarzem jak dyplomatą w swych wypowiedziach, to powinniśmy mieć z niego pożytek.
Co by nie mówić „zaangażowani fanatycy” mają argument, respektowany również przez „futbolowego pasjonata”.
Inaki Astiz:
-O Dossie Juniorze - Na pewno to silny stoper, bardzo dobrze grający głową. Zaczął się szybko uczyć polskich słówek, na boisku potrafi się porozumieć w najważniejszych kwestiach. Widać, że chce i mu zależy, a to bardzo fajne i ważne.(...)
O zmianach dietetycznych - Ja nigdy z wagą problemów nie miałem, także pod tym względem nic się nie zmieniło. Różnica jest taka, że śniadania i obiady jemy w klubie. To krok do przodu, tak samo było w Osasunie. Jest kontrola dzięki temu nad wszystkim. Czasem ktoś mieszka sam i nie gotuje sobie w domu, nie żywi się tak jak powinien. Teraz takich problemów już nie będzie. Dobre odżywianie się przed i po treningu jest bardzo ważne dla organizmu.
Oprócz korzyści dietetycznych, być może równie istotne, a kto wie, czy nie ważniejsze, są pozytywy integracyjne wypływające ze wspólnych posiłków w klubie, tym bardziej, że ostatnio ilość nowych zawodników w kadrze jest niemała.
Raphael Augusto:
-Największe wrażenie zrobili na mnie „Lado” i „Rado”. Oni zagraliby w pierwszym składzie Fluminense od razu. Środkowym pomocnikom, jak Furman, też byłoby łatwiej, bo dobrze sobie radzą z kryciem. A w obronie spodobała mi się „trójka” (Jodła, przyp.wł.). (...) przeciwko niemu gra się bardzo ciężko. Tutaj ofensywnym pomocnikom jest zdecydowanie trudniej niż w Brazylii. Tam, jak dostaniesz piłkę, to przeciwnik czeka, co z nią zrobisz, dlatego łatwiej było mi wykorzystać umiejętności z futsalu, a tu od razu doskakują. Nie ma czasu na myślenie. Przyznaję, że nie jestem przyzwyczajony do stałego krycia. Brazylijczyk potrzebuje czasu, by się przyzwyczaić.
http://www.weszlo.com/news/15586-Mialem_wszystko_by_zostac_bandyta_w_Rio
Wydaje się w przypadku Rafaela w Legii, że - albo niebo, albo piekło - drogi pośredniej nie będzie, albo zostanie gwiazdą ligi, albo z Warszawą się pożegna, zadanie przed nim niezmiernie trudne, czasu i sposobności, żeby potwierdzić, że do europejskiej piłki się przystosuje, może mieć nie za dużo. Ale też jestem do niego bardziej pozytywnie nastawiony niż do Mezengi.
Bartosz Bereszyński:
- Było zamieszanie z ofertą od Benfiki, wydawało się, że jestem już jedną nogą w Lizbonie. Kiedy wychodziłem na trening skupiałem się tylko na piłce, ale potem już zaczynałem rozmyślać. Z jednej strony szkoda by było odchodzić, dobrze czuję się w Warszawie, super miasto, a Legia to najlepszy klub w Polsce. Warunki są tutaj świetne i pewnie bym tęsknił, gdybym musiał wyjechać. Ale cały czas muszę iść do przodu, muszę się rozwijać. Dlatego jeśli będzie równie ciekawa propozycja, to się nad nią pochylę i poważnie zastanowię. Być może odejdę w styczniu, zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Temat Benfiki na razie nie jest aktualny, ale są zainteresowania z innych klubów. (Legia.net)
Dobra gra Beresia w europejskich pucharach, kwoty odstępnego z klubu nie zwiększy, ale indywidualne apanaże w nowym miejscu pracy już tak, może je pomnożyć.
O ile obecne „klauzulowe odejście” traktowałbym sceptycznie, to w przerwie zimowej, będę już patrzył na taką ewentualność przychylniejszym okiem, niech tylko Bartosz poprawi statystyki, co stanie się świadectwem pożytku dla klubu i argumentem przy nowym indywidualnym kontrakcie.
Jakub Kosecki:
- (...) lubię wielką presję, ciśnienie i spotkania, o których wiele pisze się w mediach. Nie mam kłopotu z psychiką i stresem, bo na luzie podchodzę do życia. Na tyle wierzę w swoje umiejętności, że chętnie biorę wtedy ciężar pojedynku na swoje barki. Wolę mówić szczerze, a że jestem bezczelny, to częściej wychodzi to na moją niekorzyść.
http://legia.net/wiadomosci,52273-jakub_kosecki:_jestem_szalony_i_nic_mnie_nie_zlamie.html
- (...) mam takie podejście, że nie staram się patrzeć wstecz. Nie rozmyślam o czymś, co już jest za mną. (...) Jestem takim zawodnikiem, że nawet jak pięć razy mi coś nie wyjdzie, to próbuję znowu. Ale fakt, za te nieudane akcje dostaje mi się od trenera. (...) trener nie krytykuje mnie bezpodstawnie. Wiem, że mi ufa. Ja też mu dziękuję za to, że uwierzył we mnie w poprzednim sezonie. Pójdę za nim w ogień. A krytykuje mnie najczęściej za kombinowanie. On chce, żebym grał prosto - na dwa kontakty. Zależy mu na tym, żebym wykorzystywał swoją szybkość, a nie kiwał się z rywalem. Biorę sobie jego rady do serca i cały czas to poprawiam. (Warszawa.sport.pl)
Urban powtarzał, ze dla młodego piłkarza kluczowym bywa drugi sezon w klubie, w którym nie musi błysnąć, ale potwierdzić formę, predyspozycje, tak jest obecnie z młodym Kosą.
Jan Urban w rozmowie z Rzeczpospolitą:
- Nie udało się wszystkiego zrobić, ale było to do przewidzenia. 17 czerwca zaczęliśmy treningi, ale ci piłkarze, którzy grali w reprezentacjach, dostali urlop w późniejszym terminie i dołączali do nas podczas obozu w Austrii. Sukcesywnie też przychodzili nowi zawodnicy, więc chociaż to nie nasza wina – mało to wszystko jest poukładane. Nie mogliśmy przećwiczyć wielu schematów w składzie choćby zbliżonym do tego, który ma wystąpić w ekstraklasie czy Lidze Mistrzów. Na szczęście w starciu z mistrzem Walii – New Saints, jesteśmy zdecydowanym faworytem. Musimy to tylko udowodnić na boisku, czas pracuje na naszą korzyść. Im dłużej będziemy razem, będziemy lepiej współpracować na i poza boiskiem. Zmiany były jednak dosyć duże (...) Helio Pinto - Na pewno ma bardzo duże umiejętności, stać go na to, żeby dał dużo naszej drużynie. Jest bardzo dobry technicznie, dużo widzi na boisku i potrafi podjąć najlepsze decyzje w ułamku sekundy. Może nam to bardzo pomóc, liczę na jego współpracę z naszymi szybkimi skrzydłowymi. Na mówienie o liderowaniu jest jednak za wcześniej, na razie jest spora bariera językowa między Pinto a drużyną. (...) Dossa Junior, doświadczony zawodnik, znający smak europejskich pucharów. Jest jeszcze młody Mateusz Cichocki, ale na pewno przydałoby nam się jeszcze jakieś wzmocnienie. (...)
- Po przejściu New Saints w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów będziemy rozstawieni i przydałoby się wykorzystać taką sytuację. Dojście do ostatniej rundy dawałoby nam prawo gry w Lidze Europejskiej, chociaż oczywiście o Ligę Mistrzów gralibyśmy, jak o życie. Dla nas awans do fazy grupowej byłby jak wygranie całych rozgrywek. Nie oszukujmy się, nie stać nas teraz na wiele, nie mamy takich możliwości. Cała polska liga czeka na Ligę Mistrzów już za długo.
http://www.rp.pl/artykul/585939,1029343-Urban--Polska-juz-za-dlugo-czeka-na-Lige-Mistrzow.html
Jan Urban Ostrożny, albo „Wstrzemięźliwy” takimi przydomkami po słowach dla Rzepy, można go obarczyć, czy asekuracja wynika z obaw, z realnej oceny sytuacji, czy też jest próbą zdejmowania presji z piłkarzy, mam nadzieję, że to ostatnie, chociaż Adam Godlewski w studiu Orange Sport twierdzi, że:
„Legia w ostatnim czasie sprowadziła zbyt wielu piłkarzy, zamiast tak jak Lech dokonać jedynie niezbędnych uzupełnień na pozycjach, czasu na ponowne zgranie legionistów przed eliminacjami do Ligi Mistrzów nie będzie.”
No cóż, wiosną niektórzy w Lechu tez upatrywali lepiej grającą drużynę, na szczęście wynik i bezpośredniego starcia i całej rywalizacji rozstrzygnął się na legijną stronę, oby tak było i obecnie już na międzynarodowej arenie.

