- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
LM czy LE? Liczby i nie tylko
Jakkolwiek potoczą się losy Legii w meczach z Steauą Bukareszt, zagramy w Europie i mniej lub wiecej euro wpłynie do klubowej kasy. Za sam awans do LM wpłynie na konto naszego klubu 8 600 000 euro!!! Dużo, bardzo dużo mniej, bo 1 300 000 jeżeli rumuński klub okaże się lepszy, a my zagramy w LE. To nie wszystkie pieniądze jakie można otrzymać od UEFA.
I tak zwycięstwo w bardziej prestiżowej lidze to dodatkowy milion euro, remis pół miliona, odpowiednio w Lidze Europy UEFA wypłaci za trzy punkty 200 000, za jeden punkt czyli remis 100 000. Wyjście z grupy, co w przypadku LM raczej nam nie grozi, premiowane jest kwotą 3 500 000 euro, a powtórka sprzed dwóch lat, czyli awans z ligi o mniejszym kalibrze to 200 000 euro. Dodatkowo w Lidze Europy pierwsze miejsce w grupie premiowane jest kwotą 400 tys. Euro, drugie 200 tys. Co by nie mówić sam awans do Ligi Mistrzów to pieniądze jakich w Lidze Europy się nie zarobi, choćby dotarło się do finału. Dla większej przejrzystości wstawiłem tabelkę która pokazuje ile za co i gdzie:
| LIGA MISTRZÓW | LIGA EUROPY | |
| AWANS | 8 600 000 | 1 300 000 |
| ZWYCIĘSTWO | 1 000 000 | 200 000 |
| REMIS | 500 000 | 100 000 |
| WYJŚCIE Z GRUPY | 3 500 000 | 200 000 |
| * dane za oficjalną stroną UEFA | ||
Do tych liczb, a właściwe realnych pieniędzy, trzeba dodać równie rzeczywiste pieniądze na przykład z wpływów z dni meczowych. Nie podejmuję się ocenić ich wielkości ale pewnikiem jest, że będą to kwoty liczone w milionach złotych. 6 milionów złotych to wpływy z jesiennych meczów ekstraklasy, jeżeli dobrze kombinuję wychodzi 0,5 miliona za mecz. Przy ewentualnej grze w Lidze Mistrzów można chyba założyć, że za jeden mecz można tę kwotę podwoić. Liga Europy miliona z meczu nie da, ale przy głodzie kibiców na poważne mecze, trzeba zakładać, że dużo mniej nie będzie. O plusach pisać właściwie nie trzeba. Takie 8,6 miliona, licząc tylko euro po 4zł, to 34,4 miliona złotych, jak by nie liczyć, niemal połowa obecnego budżetu. O ile ITI nie skorzysta w jakimś mega procencie z możliwości zmniejszenia długo wobec siebie, jest dużo pieniędzy na choćby urzeczywistnienie planów związanych z Akademią. Spokojna głowa prezesa związana z planowaniem to też plus, o którym zapomnieć nie sposób.
Niestety awans to nie tylko plusy ale możliwe zagrożenia. W klubach gdzie "władza" jest w nieformalnych rękach rad kibicowskich, a u nas niestety twierdzę, że tak jest, trzeba bardzo uważać na planowanie przyszłych budżetów. Jeden "krzywy" ruch zarządu, no w przypadku naszego prezesa Leśnodorskiego i estymy jaką się cieszy, tych ruchów trzeba by trochę więcej, ale szansa ,że przy "nieodpowiednim" postępowaniu "kibice" na stadion nie przyjdą, cały czas jest. Następna kwestia to kary finansowe, oby tylko takie. Nie ukrywam, świadomość rośnie z każdym sezonem i drastycznych kwestii nie biorę pod uwagę, ale już kar finansowych jestem pewny jak tego że dwa plus dwa jest cztery. W ubiegłej edycji kary się sięgnęły 200 tys. euro, niby nic w porównaniu z 8,6 miliona czy nawet 1,3 miliona euro, ale jedna szkoda to pensja dobrego grajka.
Sam zarząd też nie może popadać w euforię, przyszłoroczny budżet musi być oparty na realnych i rzeczywistych możliwościach. Zbyt wiele klubów z naszej półki zachwyciło się sukcesem, zakontraktowało na następny sezon piłkarzy o wysokich wymaganiach, w ten sposób budżet płacowy wyolbrzymiając do monstrualnych rozmiarów, po czym jeden dwumecz przekreślił szanse na kolejne pieniądze, a zobowiązania zostały. Co się wtedy dzieje – wiadomo. Krach, płacz i rozpacz. Mogę właściwie napisać, jestem przekonany, że nam takie rozwiązanie nie grozi, ludzie zatrudnieni w klubie zdają się osobami na właściwym miejscu i o wiedzy rzeczywistej, a nie pozornej.
Niestety trzeba brać też pod uwagę wyprzedaż zawodników po udanym wypromowaniu ich w Europie, a kiedy weźmiemy pod uwagę, że klub w ostatnim czasie przystał na wpisywanie klauzul odstępnego w kilku kontraktach ta możliwość staje się jeszcze bardziej realna. Gra w Europie to oczy wielu menadżerów obserwujących piłkarza, to dużo większa szansa na pokazanie się i dostrzeżenie przez możnych niż w naszej ekstraklasie.
Liga Mistrzów to naprawdę dużo pieniądze jak na nasze warunki, jednak Liga Mistrzów to równie duże zagrożenia w przypadku, gdyby ktoś zaczął marzyć a nie realnie patrzeć na finanse. Trzeba będzie w razie czego dużo odporności na parcie ze strony kibiców na ewentualne wzmocnienia. Już każdy z nas przecież widzi te komentarze nawołujące do kupienia tego i tego. Liga Europy to zdecydowanie mniejsze pieniądze, ale i zdecydowanie mniejsza szansa na "popłynięcie" w nierealne wydatki.
Gdzie nie zagramy, mocno wierzę, że zarząd Legii spożytkuje mniejsze lub większe kwoty we właściwy dla dalszego rozwoju klubu sposób.
Krzysztof Kaliszewski - "Senator"


Trochę podśmiewałeś się ze mnie,gdy jako najważniejszy aspekt meczu z Molde na pierwszym miejscu wymieniłem kasę. W sytuacji Legii te kilkanaście mln zł pozwoli zbilansować budżet.Holding ITI przyjął bowiem strategię nie pożyczania klubowi więcej pieniędzy, bo były one marnotrawione, a sam klub stawał się nienasyconym workiem bez dna.
Możemy więc mówić o sukcesach sportowych i dobrze. Dla kibica tylko to jest najważniejsze.Ale my już dorośliśmy i wiemy,że tak jak w domu samą miłością dzieci nie nakarmimy,tak firma może istnieć kiedy ma na swoje istnienie środki. Dobrze by było awansować do LM bo byłyby też pieniądze i na rozwój.Bo w tym względzie mam zaufanie do Pana Leśnodorskiego,że będzie potrafił te środki wydać z pożytkiem dla klubu.Dotychczas było akurat odwrotnie. Pieniądze wydawano ze szkodą dla klubu.
Pokusa, żeby zaryzykować w wyścigu po złote runo, jest znaczna. Ale trzeba ją zwalczyć, bo w sytuacji nieuniknionego przebijania się przez kwalifikacje (nawet z rozstawionej pozycji), gwarancji osiągnięcia sukcesu niestety nie ma i nie będzie.
Rozumiem że mylisz o pokusie związanej z finansowymi wydatkami? Inaczej pisząc sciagamy mocnych piłkarzy, płacimy im porządne pieniądze itp. Jeśli to masz na myśli pełna zgoda. Jeśli nawet się w tym roku powiedzie i klub uzyska znaczne środki zwane kasą to i przyszłoroczny budżet tej pokusie nie powinien ulegać. O tym zresztą chyba
@Zbyszek
Nigdy w moich myślach nie miałem zamiaru podsmiewac się z pana, a już jeśli chodzi o pieniądze tym bardziej. Sam nie umiem ich zarabiać więc smianie się z tej gałęzi byłoby z mojej strony niedorzeczne. Jeśli gdzieś pan tak odebrał moje komentarze to szczere przepraszam.
Dokładnie, o tym samym piszemy
Jeżeli w tej chwili mamy budżet płacowy na poziomie około 40 milionów złotych, to jest to wydaje mi się sporo, pułap wynagrodzeń trzeba mieć pod kontrolą nawet gdybyśmy mieli grać rok po roku w fazie grupowej Ligi Europy (co jest bardziej realne niż w przypadku ligi Mistrzów, ale jednak również trudne do zaplanowania). Tutaj nie można 'zgłupieć', chociaż podobnie jak Ty wierzę, że w Legii nie ma ludzi, którzy mieliby zapędy tego rodzaju.
Drobne sprostowanie.Budżet płacowy piłkarzy to w chwili obecnej ok.60% całości/znacznie mniej niż np. 2 lata temu/ czyli ok.50 mln zł rocznie.
Ależ ja do Ciebie żadnych pretensji nie mam.Uważałem tylko za stosowne usprawiedliwić się,że na pierwszym miejscu nie postawiłem sukcesu sportowego.W zaufaniu powiem Ci też,ze ja się nie obrażam i bardzo rzadko mam do kogokolwiek pretensje,a do osób,które lubię nigdy.Mało tego cenię jak ktoś mnie krytykuje,tylko nie trawię jak odpowiadam tym samym i czytam jaki to jestem mało dyplomatyczny.
Zgodnie z raportem Deloitte budżet płacowy to dokładnie 63% przychodu generowanego przez Legię. Jeżeli przychód wynosi 66,4 miliona, a płace pochłaniają 63%, to otrzymujemy w budżet płacowy w wysokości 41,8 miliona złotych.
z autorem. Z tym, że ja nie tyle wierzę, co mam nadzieję, że nasz plan "wydatkowania" jest... co najmniej dobry.
Masz rację jeśli chodzi o rozpoznawalność. Kiedy tylko mam do czynienia z kibicami z Europy, pierwsze pytanie jest na ogół właśnie o Ligę Mistrzów, czy w niej grają ? Jak widać gra w tej "lidze" dla wielu to wykładnik wielkości i poziomu jaki dany klub reprezentuje. Odnoszę wrażenie po takich kontaktach,że grasz w LM warto się zainteresować taką drużyną , nie grasz to znaczy że nie warto. Oczywiście mowa tu o kibicach interesujących się piłką, ale nie koniecznie jakoś mocno zaangażowanych .
Jestem tego samego zdania i dlatego zdumiewają mnie te 3 dni wolnego dla piłkarzy. A zwłaszcza po tym, co pokazali w Chorzowie. Obawiam się, że karty zostały już rozdane i Urban teraz myśli wyłącznie o meczach w grupie LE. W ogóle, nasz treneiro zachowuje się ostatnio dość dziwnie. Parę miesięcy temu jako pierwszy skrytykował reformę rozgrywek a teraz nagle ją chwali, bo może olać wyniki i zająć się eksperymentowaniem. Po meczu w Chorzowie był bardziej zadowolony niż np. po meczu z Pogonią.
Zaczynam podejrzewać, że przy podpisywaniu kontraktu dogadał się z Leśnym, że w tym sezonie postara się jeszcze o fazę grupową LE i potem MP a po sezonie obydwaj panowie podadzą sobie ręce.
- "Jestem tego samego zdania i dlatego zdumiewają mnie te 3 dni wolnego dla piłkarzy."
Mnie nie dziwią wcale, w moich oczach jeśli mieliśmy z czymś problem to ze świeżością. Poza tym odpoczynek (porządny) jest w sporcie równie ważny jak trening. Dlatego zadziwiają mnie tego typu opinie.
- "A zwłaszcza po tym, co pokazali w Chorzowie."
A co Oni pokazali w Chorzowie? Bo coś mi musiało umknąć. Szczególnie, że z Ruchem zagrali jak na razie Ci tak zwani "zmiennicy". To "trochę" tak jakby uzależniać treningi jedynki od wyników osiąganych przez Legię II. A tak poważniej, to naprawdę sądzisz, że sobotni mecz ma jakikolwiek wpływ na mikrocykl treningowy? A trener w zależności od tej masy przestrzelonych przez nas strzałów powinien postawić tenże mikrocykl na głowie? Taak to ma sens.
- " Po meczu w Chorzowie był bardziej zadowolony niż np. po meczu z Pogonią."
Jakoś mnie to nie dziwi. Aczkolwiek rozumiem, że dla wielu obserwatorów, wyznacznikiem "jakości" danego spotkania mogą być zliczone piłki w siatce. Wyobraź sobie, że trenerzy bardzo często /o ile nie zawsze/ odchodzą od tej metody oceniania własnego zespołu. Za co zresztą Janowi Urbanowi dostało się w poprzednim sezonie nie raz.
- "Zaczynam podejrzewać, że przy podpisywaniu kontraktu dogadał się z Leśnym, że w tym sezonie postara się jeszcze o fazę grupową LE i potem MP a po sezonie obydwaj panowie podadzą sobie ręce."
O Rany!
To chyba od tych rotacji chłopakom tak się zakręciło w głowach, że po 8 meczach stracili świeżość. No, daruj... A poza tym wiesz, jest takie powiedzenie, że jak ci parę ludzi mówi, że źle wyglądasz, to lepiej idź do lekarza. A te Urbanowe rotacje stają się już powoli tematem anegdot w piłkarskim środowisku. Może jednak Janek nie jest takim trenerskim geniuszem jak ci się wydaje?
"mikrocykl"
Opowiesz nam coś więcej o tym mikrocyklu? Bo ja odnoszę wrażenie, że ten mityczny mikrocykl przy graniu co 3 dni polega głównie na pomeczowym rozruchu, lekkiej zabawie z piłkami i przygotowaniu do następnego meczu. Jeśli można tutaj coś zaburzyć dodatkowymi treningami, to głównie samozadowolenie niektórych piłkarzy. Powiedz, Monrooe, naprawdę uważasz, że takiemu Koseckiemu czy Kucharczykowi te dodatkowe 3 dni treningów są niepotrzebne?
"Aczkolwiek rozumiem, że dla wielu obserwatorów, wyznacznikiem "jakości" danego spotkania mogą być zliczone piłki w siatce"
Uff... Dzięki, że jeszcze pozwalasz nam maluczkim i niekumatym uważać, że w piłce nożnej chodzi o strzelanie bramek.
Te trzy dni wolnego od treningu to jest absolutny dramat i pełna porażka Cezara. Kompromitacja. Najpierw kontuzje mięśniowe, a teraz próba regeneracji organizmów. Toż to amatorszczyzna. Ja zresztą dostrzegam konflikt pomiędzy Urbanem, a Cezarem. Janek podkreśla, iż nie ma do dyspozycji w dłuższym lub krótszym okresie podstawowych zawodników z powodu kontuzji, zaś Szklarz powiada, ze niektórzy zawodnicy powinni osiągnąć odpowiednią formę za tyle i tyle tygodni w czasie, gdy Janek karze im grać w meczach. Rozumiemy, że to swoisty sabotaż i wotum nieufności wobec odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne. Metodyka treningu powiada, ze formy fizycznej bez pracy nie poprawimy. To tak jak byśmy eksploatowali akumulator i odłączyli alternator. Zgroza.
To Twoja opinia, masz do niej pełne prawo. Jednakże muszę zdecydowanie zaprotestować. Znów ferujesz wyroki, opierając się jedynie na własnym widzimisię. Nie wiem skąd wziąłeś informację o opinii Janka o Szklarzu. Ja absolutnie nie słyszałem jakichkolwiek słów Urbana, które w jakikolwiek negatywny sposób dotyczyłyby pracy Cesara. Wręcz przeciwnie, raczej widać pełną akceptację dla pracy naszego trenera przygotowania fizycznego. A wiemy jak Janek potrafi zareagować na niewłaściwe, jego zdaniem prowadzenie zespołu, doświadczył tego Ryszard Szul.
To samo tyczy się mitycznych kontuzji mięśniowych, o których piszesz, a których w obecnym okresie przygotowawczym.... praktycznie nie było. Marco Suler, to jedyny piłkarz narzekający na tego typu uraz (niestety ciągle narzekający na tego typu urazy), pozostali mają urazy zupełnie innego typu. Skąd więc osądzenie i skazanie Cesara? Nie bardzo rozumiem.
Zadziwia mnie też podciągnięcie dwudniowego urlopu do miana Dramatu. Naprawdę? Znasz obecną dyspozycję podopiecznych Jana Urbana, znasz ich poziom zmęczenia? Jeśli tak, to rozumiem, jeśli nie.... to pojęcia nie mam o czym piszesz. Doskonale wiemy, że po odpoczynku poziom zdolności motorycznych wzrasta. A Zawodnicy po takiej dawce regeneracji są w stanie osiągnąć wyższy poziom wydolności. Masz pewność, że w obecnej chwili nie działamy dokładnie z wcześniej założonym planem? Jesteś pewien, że obecnie realizowany plan nie został przygotowany i wdrożony po to aby osiągnąć zjawisko podobne do superkompensacji przed najważniejszymi meczami tego sezonu?
Ja tego nie wiem, dlatego też ani nie będę pochwalał, ani też krytykował zarządzonej przez trenerów przerwy. Na pewno też nie jestem nią zszokowany. Podobne przerwy stosowane są na całym świecie przez wielu fachowców i nie mają nic wspólnego z ostatnio odnoszonymi wynikami. W Legii również już byliśmy świadkami podobnych przerw w treningach.
Pytasz skąd wiedza. Otóż onegdaj pytał Watson Sherlocka, a Holmes mu odrzekł: "A drogą dedukcji, drogi Watsonie, z dedukcji".
A teraz bezsporne fakty:
- i trener Skorża i Urban na pytanie dlaczego młodzi tak są oszczedzani odpowiadali: "Jeszcze nie są odpowiednio przygotowani". Jesienią Trener Urban otwarcie przyznał, że tylko Kosecki ma wytrzymałość, ale dodał "dlatego,ze ma ja wrodzoną". Podał przykład Żyry, który nie ma w ogóle wytrzymałości, tak jakby jej nie trenował. Nie muszę pisać, kto odpowiadał za ich przygotowanie
- gdy Urban został trenerem to juz Cesar był zatrudniony i po 2 tygodniach przygotowań Janek wezwał /za zgodą Pana Zygo/ na pomoc Irrubarena z Hiszpanii i zespół jesienią był przygotowany motorycznie co najmniej dobrze,
- wiosną tego roku drużyna na poczatku rozgrywek fizycznie prezentowała się źle i zaszła potrzeba korekty w pierwszej przerwie na reprezentację. Poprawa nastąpiła, ale to świadczyło nie o wiedzy, ale o eksperymentowaniu,
-w okresie przygotowań i do tej pory większość piłkarzy miała i ma poważniejsze i mniej poważne urazy mięśniowe. Trener Białas stwierdził, że to efekt złych przygotowań,
-część zawodników skarżyła się na brak świeżości, a Vrdoljak oświadczył. "Nie da się ukryć, ze jesteśmy w słabej formie".
Ja się nie dziwię trenerowi, ze usiłuje ratować co się da. Tylko jest to amatorszczyzna niespotykana w klubie jakimkolwiek chcącym coś znaczyć na arenie.
I na koniec anegdotka: Przewodnik w muzeum objaśnia zwiedzającym co widać na obrazie: "Na środku leży dziecko przecięte w poprzek, a obok drugie przecięte wzdłuż i w pobliżu trzecie z urwaną główką. Obok stoi kobieta, zapewne matka... czemuś smutna". Gdybyś tak zajrzał tam głębiej to być zoczył, że nieopodal stoi Janek Urban, też czemuś... zafrasowany.
Pozdrawiam.