- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Senator
Żal do siebie
Z góry przepraszam za chaos, jaki być może będzie panował w tym tekście, ale piszę te kilka słów parę godzin po wydarzeniach, które odebrały mi całą radość kibicowania i bycia kibicem Legii Warszawa. Mam żal przede wszystkim do siebie. Ile to lat temu pisałem, że ruch kibicowski z jego zasadami i uwarunkowaniami to zło? Ile lat temu pisałem, aby nie mówić o pozytywnym fanatyzmie i tego typu kłamstwach?
Niestety, druga strona jest taka, że pisałem również o potrzebie reformy ruchu kibicowskiego, znajdowałem uzasadnienie dla niegroźnych opraw z racami i w końcu angażowałem się w doprowadzenie do zakończenia protestów, szukałem liny łączącej protestujących z klubem i z nami. Czy i jak pomogłem, to sprawa drugorzędna, najprawdopodobniej efekt był żaden lub minimalny, ważne że wierzyłem. Wierzyłem, choć z tyłu głowy cały czas kołatała myśl, nic z tego, ich mózgi są tak zindoktrynowane, przesiąknięte kretyńskimi zasadami i zachowaniami, że tu nic nie pomoże.
Dziś mam mętlik w głowie i co wyda się Wam dziwne, drodzy kibice Legii, wcale winą nie obciążam zaangażowanego ruchu kibicowskiego. Nie obciążam, bo jak mieć żal do ludzi chorych? Ludzi wierzących w pewną religię, ludzi przesiąkniętych do szpiku kości wiarą i ufnością w jedyny prawdziwy dla nich dogmat. U nas 'Legia to my', w Gdańsku 'Lechia to my', a w Pierdziszowie to np. 'Unia to my'. Ta religia nie narodziła się dziś ani trzy lata temu, to sekta skrzętnie budowlana od lat siedemdziesiątych, której siła dziś jest nie do oszacowania.
Niedzielne wydarzenia tę siłę doskonale uwidoczniły, na stadionie nikt, powtarzam nikt prócz garstki naczelnych misjonarzy nie mógł zapanować nad sytuacją. Nikt nie mógł dać gwarancji, ani służby ochrony, ani organizator, ani policja, że za chwilę sytuacja się nie powtórzy. Te gwarancje mogli dać przywódcy sekty, ale chodziło o pokazanie siły i jasne przesłanie, kto rządzi, jak rządzi i po co rządzi.
Już dziś prezes Boniek grzmi, że kary będą surowe, PZPN, Ekstraklasa, Komisja Ligi, wszyscy jak jeden mąż będą karać i to surowo, bardzo surowo, pytam - tylko co z tego? Czy w ten sposób osłabimy sektę? Czy wyznawców ruchu kibicowskiego obchodzi coś innego niż sam ruch? Przecież dowodów na to, że klub, czy szerzej piłka ich nie interesuje, są setki. "Gdybym się interesował piłką to zostałbym piłkarzem", to tylko najbardziej znany banał.
Czy scenka z tego filmiku (ochrona atakującego przez atakowanych) naprawdę nie uzmysławia wszystkim, o co tu chodzi i co jest grane? Dojrzyjmy wreszcie problem tam gdzie jego jądro, bo w przeciwnym przypadku +10 w lidze chuliganów co i raz będzie powodem do dumy i jeszcze większych zwyrodnień.
Wchodząc na mecz z Jagiellonią wiedziałem, że za dużo to ja nie zobaczę, bo Gawin miał 100% racji, pisząc nie tak dawno, że jesteśmy lemingami. Wszyscy stali, stał pan, którego bardzo lubię, stał inny fajny gość, z którym spotykam się w tym miejscu od początku nowego stadionu, stali inni normalni kibice. Staliśmy jak lemingi, bo na trybuny przyszli wyznawcy sekty i już. Przyszli ci sami, którzy każą nam wstawać i my wstajemy, każą nam odpowiadać i my odpowiadamy. Niby jasne, fajna sprawa, pośpiewać, pobawić się i uczestniczyć w dopingu. W końcu również po to przychodzimy, aby tak jak umiemy i potrafimy wspierać własną drużynę.
Tylko trzeba we wszystkim mieć umiar i w końcu zdać sobie sprawę, że ktoś chce i to niestety z pozytywnym skutkiem wkręcić nas w swoją religię. Religię wrogą nam, wrogą naszemu klubowi. Nie wszystko złoto co się świeci, proszę Was, pamiętajmy o tym i nie bądźmy lemingami, posłusznymi pajacami na usługach wątpliwych misjonarzy. To od nas niech zależy jak i kiedy się bawimy.
Ostatni obrazek, który do tej pory siedzi mi w głowie i za nic mój durny rozum nie może pojąć, jak to możliwe. Kibic, tak zwykły kibic lat ok 45- 50, elegancki pan, ubrany równie dobrze, zaczyna razem z gawiedzią skandować: "Zostaw kibica, hej k.. zostaw kibica".
Leming Krzysztof Kaliszewski - "Senator"


Ja do siebie żalu nie mam, o nic. Kupiłem karnet na początku sezonu, wierząc, że wracamy do normalności. Wróciliśmy, ale nie tej, którą znam. Dlatego żal będę miał jeśli po raz kolejny przyłożę rękę (portfel) do tego aby banda matołów mogła się dobrze bawić. Nie wydaje mi się abym po raz olejny dał się na to nabrać. Mam nadzieję (wiem, złudną), że te sześć tysięcy lemingów postąpi tak samo. Niech się bawią sami. To jest drogi, zagubiony QD "działanie" zwykłego człowieka. Ja nie muszę stawać na barykadzie, szczególnie gdy widzę, że nikt na tej barykadzie mnie nie chce.
A, że byłby straszny jazgot dziennikarzy i prezesów? Trudno, jak się chce rozwiązać realnie problem, a nie odkładać go wciąż na nową półkę to czasami tak trzeba. A polska piłka wciąż na dnie...
PS
nie traktuj tego poważnie, to tylko taka tam fantastyka, bo przecież wiemy, ze kompletnie nic się nie zmieni. Będą rozmowy, będą zapewnienia, będzie tona propagandy itd. Do następnego razu.
@Monrooe
Mam dokładnie to samo. Niestety, ale więcej karnetu przy tym prezesie nie kupię, bo nie gwarantuje absolutnie niczego.
Chociaż myślę sobie, ze tak naprawdę prezes ani jego nowi przyjaciele kompletnie nie zdają sobie sprawy co się wydarzyło. Tu zupełnie nie chodzi w tym momencie czy wojewoda zamknie stadion na 1 mecz czy na 3. Tu zupełnie nie chodzi o takich żuczków jak my. Czy uda się czy się nie uda znowu z pomocą zaprzyjaźnionych dziennikarzy odkręcić sprawę. Ja naprawdę od poważnych ludzi słyszę, że więcej ich noga nie postanie na stadionie (a chodzą np. na VIP), ja naprawdę od poważnych dziennikarzy słyszę, że będzie wielki problem z biznesem. I ja naprawdę od normalnych kibiców słyszę, że więcej karnetu nie zakupią, a i na stadion ograniczą wizyty, bo zwyczajnie nie chcą dalej finansować tego cyrku.
Wyobraź sobie choćby nowego sponsora stadionu w przypadku tragedii (do której nie było wczoraj wcale tak daleko, ludzi spadali z kilku rzędów, a mogli i z trybuny górnej przecież): "Znowu zamieszki na X Arenie", "Ofiara śmiertelna na X arenie", "Chuligani znowu górą na X Arenie" itd. No, nie jest to zbyt ciekawa perspektywa dla poważnych firm.
Wiesz kto jest pewnie najbardziej zadowoloną (chociaż go nie podejrzewam o takie intencje, więc weź to w ") osobą? Walter, który pozbył się tego problemu. Miał nosa i w odpowiednim momencie rzucił to w cholerę, nawet jeśli nie zwrócono ITI za dużo z długu. Kamień musiał spaść mu z serca.
Nie obciążam, bo jak mieć żal do ludzi chorych?
Nie mogę się z Tobą nie zgodzić Senatorze, ponieważ sam od dawna powtarzam tę niezbyt popularną tezę. Nie ma żadnych szans na to, żeby stadion traktowany jako pewna mikro społeczność był miejscem sterylnym, wolnym od zachowań niepożądanych, naruszających prawo.
Natomiast istnieją kwestie związane z prewencją i reagowaniem, które przynależą nie do lemingów takich jak Ty czy ja, lecz do organizatora i odpowiednich służb. Wczoraj miała miejsce totalna kompromitacja tych służb. To co się stało, cofa nas w czasie o ładnych kilkanaście lat. Okazało się, że wszelkie ewolucyjne zmiany, które miały zbliżać nas do Europy, potrafią w pewnych okolicznościach zadziałać przeciw nam, że może łatwiej byłoby zapobiec wczorajszym wydarzeniom na starym stadionie, pełnym kordonów policyjnych, okratowanym niczym więzienie o zaostrzonym rygorze, z armatkami wodnymi gotowymi do akcji przez pełne 90 minut. Dla mnie to katastrofa, jestem po prostu załamany.
Oczywiście jest szczególnie smutne, ze wszelkie prawdopodobne kary, jakich doświadczy Legia oraz zwykli kibice, nie uderzą w sprawców wczorajszych zajść. Oni, jak mawia moja Ulubiona Żona, mają 'centralnie w dupie' mistrzostwo Polski, stadion zamknięty na cztery spusty, gawina i Senatora, bo to płaczki i lemingi, takimi to oni szczerze pogardzają.
Ale nie łudźmy się, że ktokolwiek będzie brał takie niuanse pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o karach.
- "Niestety, ale więcej karnetu przy tym prezesie nie kupię..."
Ja aż tak kategoryczny ni jestem, czekam na ruch prezesa. Najbliższe dni wiele wyjaśnią. Nie przychodzę na Legią dla niego, ani dla "wrażliwych", przychodzę dla Legii i nie da się ukryć dla siebie. Rozumiem błędy popełniane przez nuworysza w tym biznesie, mającego pewnie pierwszy raz do czynienia z ludźmi postępującymi zupełnie nielogicznie z biznesowego puntu widzenia. Jak można podcinać gałąź, na której się siedzi, tego prezes nie był w stanie pojąć. To niemożliwe zapewne myślał widząc "robotników" z piłami. To jakiś żart przekonywał sam siebie gdy zaczynali piłować. Teraz gdy wszyscy leżymy na ziemi, złudzenia prysły jak bańka mydlana. Czas na powrót do normalności. A jak będzie?
Myślę, że oświadczenie MSW na temat meczu jednoznacznie wyjaśnia, jakie będą konsekwencji sportowe. Walkower bo organizator meczu nie był w stanie zapewnić aby go rozegrano. To tak samo, jakby przyjechała do nas Jaga a u nas zamiast boiska zboże po pas - walkower dla gości bo organizator nie zapewnił możliwości rozegrania meczu.
I właściwie trudno mieć pretensje, że ktoś się kimś nie przejmuje przy orzekaniu kar.
Ja aż tak kategoryczny ni jestem, czekam na ruch prezesa. Najbliższe dni wiele wyjaśnią. Nie przychodzę na Legią dla niego, ani dla "wrażliwych", przychodzę dla Legii i nie da się ukryć dla siebie.
Nie napisałem, ze nie będę chodził na Legię, ale, ze nie kupię karnetu. Kasy nie zwracają, nie szanują i okazuje się, że kupując na pojedyncze mecze wychodzi taniej. Jaki w tym interes?
- "Nie napisałem, ze nie będę chodził na Legię, ale, ze nie kupię karnetu."
Faktycznie, przepraszam nadinterpretowałem. Faktem jest, że do czego służą lemingi wiemy już doskonale.
Od wczoraj od mniej więcej piętnastej chodzę jak struty. Poburkuję na żonę i dzieci (Bogu ducha winne przecie), plunąłem jadem w stronę ochroniarza w Tesco (nie wiedział gdzie mają otręby pszenne, no co za cymbał!), nawet w kościele znak pokoju przekazywałem z miną sugerującą zamiary dalekie od pokojowych. I skąd to wszystko? Bo grupka facetów w krótkich portasach i pasiastych koszulkach przerżnęła mecz. A właśnie - kościół. Co tydzień ta sama godzinka identycznych rytuałów zakończona konsumpcją niewielkiego opłatka (którego akurat wczoraj nie zjadłem, no to już by była przesada). Z racjonalnego punktu widzenia to wszystko jest zwyczajnie śmieszne. Nie ma przecież żadnego wytłumaczalnego powodu, dla którego dorosły człowiek miałby tracić humor, bo piłka wpadła nie do tej bramki. I tak samo nie ma powodu, by próbować podejmować dialog z istotą, na której istnienie nie ma absolutnie żadnych namacalnych dowodów. A jednak i jedno, i drugie robimy. I jedno, i drugie odczuwamy. Ja, Ty i miliardy innych ludzi na całym świecie.
Jasne, część z nas traci czasem z oczu - i tak przecież mglisty - sens tego wszystkiego. To, co stało się wczoraj na Waszym stadionie, nie ma nic wspólnego z piłką nożną. Ale tak samo przecież mordy na tzw. tle religijnym nie mają nic wspólnego z wiarą. Ani w Biblii, ani w Koranie, ani w żadnym innym tekście religijnym, jaki udało mi się przeczytać, nie ma choćby pojedynczego półsłówka o tym, że trzeba zabijać.
Jasne, "gwałt niech się gwałtem odciska" to bardzo kuszący modus operandi. Ot, po takim WTC niejeden Amerykanin miał zapewne ochotę posłać wszystkich wyznawców Proroka wprost do piekła. Ja sam nieraz łapię się na myślach, że tych, czy owych można by po prostu zaszlachtować i byłby spokój.
No... nie, nie byłoby. Wszystkich co do łba i tak nie wyrżniesz, a większy gwałt = większa radykalizacja stanowisk = większe zamachy/burdy na stadionie. Dlatego uważam, że Twoja wiara w reformowalność członków ruchu kibiowskiego, choć trudna, choć często wystawia człowieka na bardzo nieprzyjemne próby, jest słuszna. Rozumiesz, jedynie słuszna. (cdn)
Oczywiście masz rację, niestety to tylko cześć prawdy. mam żal do siebie ,że to co robię zdaje się psu na budę. Mam żal do siebie ,że tyle lat pisania to nic innego jak rzucanie grochem o ścianę. Wczoraj to było doskonale widać. Jako jedyny dwa razy prosiłem aby być sobą czyli siedzieć. Czytam teraz ,że niezawodny Forever(L) był następnym. Zal mam do siebie ,że nie zaczepiłem żadnej świadomości tego co się dzieje. Możemy ganić QD ale w jedynym ma rację. Jesteśmy nikim i nikt nas nie szanuje. Pisałeś o weteranach walki z kibolstwem, pojedynczo jesteśmy mocni w necie, w realu nas nie ma i nie będzie.
Muszę tu i teraz przerosić naszego młodego kibica Garma. O tym ,że jest pięć razy mądrzejszy niż ja pisałem. Nie pisałem o tym ,że nie rozumiałem Jego decyzji bodaj z przed roku lub dwóch kiedy to po trzech minutach opuścił stadion w ramach indywidualnego protestu. Garm przepraszam ,że nie rozumiałem ale gdyby wtedy razem z Garmem wyszło 500 to następnym razem może 1000 a jeszcze następnym razem wszyscy. Klub musiałby zrozumieć. Mam żal do siebie ,że jestem zwyczajnie głupi i nie wiem co robić. Z jednej strony doskonale rozumiem wszystkich tych którzy nie chcą już chodzić. Z drugiej strony nie zgadzam się z tym bo oddajemy im klub i osłabiamy go finansowo. W czasie protestu właśnie dlatego chodziłem na krytą aby nie dać im satysfakcji ,że mnie pokonali, czy obecnie też powinienem tak robić? Nie wiem naprawdę nie wiem i to fajne nie jest.Mam żal do siebie ,że jest nas tak mało, mało kibiców Legii świadomych i oddanych klubowi.
Kary za wczorajsze zajście będą drakońskie. I słusznie. Trudno żeby taka hańba i dla Waszego klubu, i dla całej rodzimej kopanej, poszła płazem. Jeśli jednak ktoś liczy na to, że same kary rozwiążą problem, niech sobie - wybaczcie płaski kalambur - kupi kalkulator. Będzie jak znalazł do podliczania strat po następnej burdzie.
Ty, Senatorze, Walles i jeszcze parę osób piszecie o gitowskich zasadac wywodzących się z lat 70tych. Nie wiem, osobiście tamtych czasów pamiętać zwyczajnie nie mogę. Kojarzę za to doskonale co działo się w latach 90tyh, a także w dekadzie następnej, gdzie, moim zdaniem, należy szukać klucza do zrozumienia obecnej sytuacji. Na początku bieżącego stulecia ja sam jeszcze byłem fanatykiem. Darlem gardło za swój klub, wymachiwałem flagą, potrafiłem zapierdzielać przez pół Polski, żeby pomóc w skonstruowaniu oprawy. I doskonale pamiętam, że wtedy właśnie mnóstwo ultrasów spod bardzo różnych barw zaczęło prezentować postawę pod hasłem "a na ch*j nam w ogóle cała ta chuliganka?! Niech się napierdalają po polach i lasach, jeśli im się to podoba, a my rywalizujmy na doping, śpiewy, oprawy, etc." Trzeba było kuć żelazo. Przy mądrych ruchach władz (tak klubowych, jak i państwowych) i mediów była spora szansa na to, byśmy dziś mieli głośne, rozśpiewane i naprawdę bezpieczne stadiony. Niestety, zamiast mądrych ruchów pojawiły się debilne podrygi gazetowych speców od "fetowania Kaki" i "drugiej Anglii" oraz politykierskie cwaniaki, zainteresowane wyłącznie podbijaniem słupków. No i mamy co mamy. Bezsensowną radykalizację ruchu kibicowskiego, który niemal kompletnie oderwał się od futbolu jako takiego, debilne wojenki na liniach kibice-działacze-dziennikarze-politycy i resztę tego cyrku.
Z każdej złej drogi można zawrócić. Ale niezbędny do tego est dialog. I wiara. Toteż wierz, Senatorze
Moim skromnym zdaniem, rozwiązanie tej sytuacji jest w miarę proste: zamknięcie północnej do końca sezonu a dodatkowo embargo na bilety dla tych, co tam siedzieli na meczu z Koroną. Czyli to, co zrobiła Wisła po derbach. Takie rozwiązanie przede wszystkim nie uderzy w nas, normalnych kibiców, nawet jeśli na wschodniej pojawią się jakieś niedobitki, to raczej nie będą dymić. Problemy widzę dwa: przy tym kwiku jaki się podniósł w całej Polsce po wczorajszych zajściach raczej będzie to trudne do zrealizowania, bo i KL i Kozłowski będą pod dużą presją a drugi, to bardzo możliwa powtórka trybuny Torwar sprzed kilku lat.
Anglia Panie
O rany... a ja myślałem, że to już jest sooo last season, że nawet Stece i Szadkowscy powbijali sobie do zaczadzonych łebków, że to nie Anglia, tylko "Anglia", jakaś mityczna kraina, istniejąca jedynie w mokrych snach antykibolskich paranoików. Bo (tak Ci na wszelki wypadek wytłumaczę, jakbyś rzeczywiście nie wiedział, choć wydaje mi się to naprawdę słabo możliwe) w prawdziwej Anglii, tej za Kanałem, nie tej zrodzonej w główkach Rafcia i Miszeńki, dzieją się czasem rzeczy znacznie gorsze, niż wczoraj na Ł3. A tam, gdzie udało się osiągnąć względy spokój, dokonano tego nie za pomocą jakichś genialnych rozwiązań formalnoprawnych, czy cywilnych, a poprzez brutalny, drastyczny skok cen biletów.
Tak, mamy na polskich trybunach problem. Duży problem, co doskonale było widać wczoraj. Ale leczenie tego problemu za pomocą rozpowszechniania bzdur o wyśnionej angielskiej krainie wiecznej szczęśliwości jest równie sensowne, jak zapobieganie bezrobociu za pomocą narkomanii.
Zaraz jak to szło, kto był winny wielu rzeczy jeszcze 2 lata temu? Dyrektor bezpieczeńśtwa? No tak, "na Lechu to wchodzą na stadion elegancko". Może właściciel? Jasne, przecież przy "normalnym" właścicielu byłoby zupełnie inaczej, to jak nas traktują to skandal. Pomyślmy teraz czy coś się ostatnio u nas zmieniło? Może właśnie prezes, który od roku uchyla nieba pewnej grupie i co? I nic, więc trzeba teraz zrobić winnych z polityków. W sumie nic dziwnego, ze jest to co jest skoro tylu pożytecznych idiotów świadomie czy nie umacnia ten przekaz.
@a-c10
Bo (tak Ci na wszelki wypadek wytłumaczę, jakbyś rzeczywiście nie wiedział, choć wydaje mi się to naprawdę słabo możliwe) w prawdziwej Anglii, tej za Kanałem, nie tej zrodzonej w główkach Rafcia i Miszeńki, dzieją się czasem rzeczy znacznie gorsze, niż wczoraj na Ł3
Wobec tego czekam Panie nie poddałem się "snom antykibolskich paranoików" na jakieś konkrety na którym to meczu Premiership działy się "rzeczy dużo gorsze niż wczoraj na Ł3". Chciałeś mi coś wytłumaczyć, bo przecież ty wiesz lepiej, więc nie będzie stanowiło problemu znalezienie takich przykładów gdzie dzieciaki na stadionie lądują u pomocy medycznej, a na jednej z trybun jest krok od powtórki z Heysel.
Ale słyszałem, że na Ł3 ma być jeszcze wyższy płot (czy siatka) otaczający sektor gości. Słuszne rozwiązanie, dokładnie tak samo jest w Anglii, płoty aż pod dach.
gówno na tym stadionie zaczęło się wylewać z kibli w momencie, gdy celebryta rodem z pudelka -pan S. pobił piłkarza swojego klubu, który "był w pracy, u siebie w pracy".
Nie spotkała go z tego tytułu żadna kara ze strony klubu ,choć powinien ten stadion do końca życia oglądać ew. przy okazji meczów TVN-reszta swiata. Mało tego, już kilka tygodni, czy nawet dni po tym incydencie podczas finału PP kapitan druzyny biegnie do niego z pucharem, żeby ten mógł celebrować triumf.i celebrowal, triumf swojej bezkarności i wpływów. to wtedy stal sie bohaterem nie do ruszenia. Miro Radovic biegnie do niego z pucharem wiedzac ze dopiero co pobil on jego kolege. kazdy normalny spyta o co kaman?
potem był slawtny protest po meczu z Polonia i normalnośc na trybunach. nieststy przyszedl prezes koralik i wprowadzil swoje rzady.
W momencie gdy Legia idzie na Mistrza, nawet dziecko wie ze stadion zacznie sie zapelniac, prezes blyszczy pierwszy raz i dogaduje sie jak teraz widac przyjmujac wareunki protestujacych. Protestujacy wygrywaja, choc juz widzieli swoja porazke. przeciez nie omineliby mistrzostwa i wrociliby na zylete z podkulonym ogonem. niestety prezes dal im prezent z nieba i znowu poczuli sie silniejsi. potem prezes juz tylko tanczyl jak mu zagrali, naiwnie myslac i wierzac w to co mu wmawiaja jego nowi pobratymcy, ze Legia to oni i ze to oni przyciagaja innych kibicow na trybuny.ze Legia bez nich nie istnieje.
niestety te grupy wbrew temu co się na ich temat mowi, nie sa debilami. oni sa bystrzy i inteligentni.to sa biznesmeni ktorzy zyja z terminu Legia. wiedza jak sterowac tlumem i wykorzystywac do swoich celow wiekszosc, wiekszosc ktora to wlasnie jest debilami i kretynami.
Masz rację w sensie ogólnym.Niestety,wybacz,ale to co piszesz jest takie poetyckie.Pewnie,że trzeba sobie wyrzucać,że dało się złapać na to darcie ryjów i nazywało to dopingiem.Tylko nie to doprowadziło do tego i poprzednich zdarzeń.W demokracji już tak jest, do czego myśmy jeszcze nie dorośli, że każdy ma wolną wolę i może robić to co chce.Tylko,że kiedy narusza ustalone zasady postępowania to nie ma zmiłuj.Jak trzeba to się do niego strzela i Policja go zabija. Przyjmuje się,że sam tego chciał.U nas stróże porządku jak użyją zwykłej siły fizycznej, aby kogoś przesunąć są traktowani jak oprawcy. To jest ta nasza niewolnicza mentalność. Więc też ci ochroniarze czuja się ubezwłasnowolnieni.
Ale to nie zmienia istoty sprawy.O tym,że tak może się zdarzyć powinien wiedzieć każdy,kto obserwował radykalizację bandziorów.Ja co prawda dopiero o 12.11 napisałem,że na wschodniej może być paląco, ale ja jestem w tej chwili kibic z dala.Nawet rzadko poza pracą wychodzę z domu. Ja wiedziałem, a co dopiero osoby odpowiedzialne za ochronę.Gdyby zrobili to co do nich należało w sensie zabezpieczenia do niczego by nie doszło.Jest jeszcze gorzej, bo bandziorów z północnej wpuszczono na wschodnią .Jakim prawem na karnety nie na tą trybunę.Ktoś taka decyzję podjął chcąc ponownie być cwańszym od nakazującego zamknięcie tej trybuny.Jeżeli jednak już to należało utworzyć kordon sanitarny i tego też nie zrobiono.Można by mnożyć.
To co się wydarzyło to nie wynik jakiejś mistyki i metafizyki, ale całkowity brak elementarnej odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzi.Oprócz kar dla klubu prokurator musi się tym zająć z urzędu,bo zaszło podejrzenie popełnienia przestępstwa z art.165 i 172 kodeksu karnego.Osoby winne takiej nieodpowiedzialności, wręcz gówniarzerii muszą być ukarane z całą surowością prawa.
Serdecznie dziękuję za miłe słowa. Na rowerze przyjechał Iocosus a Gabrysia rzeczywiscie znałem osobiście. Nie w tym jednak rzecz, po takich wydarzeniach ogarnia każdego rozpacz i niemoc, pyta sam siebie czy zrobił wszystko. Nie da się po niedzieli ukryć, że robimy wszyscy za mało lub nie potrafimy przekazać wartości które są przecież w zdecydowanej większości z nas.A może nie jest nas tak wielu ? Nie wiem już sam mam nadzieję że jednak jest nas wiekszość tylko nie potrafimy. Nauczymy się, musimy.
Cholercia, fajny nick
Pozwól czcigodny kolego, że odnoszę się tylko do jednej sprawy a drugą mimo że ważniejsza potraktuje marginalne.
Edukować pytanie kogo. Na dziś nie mam złudzeń, ich się nie da. Mamy w swoim gronie dwóch bywalców białej trybuny. Obaj wiedzą co i jak i obaj napisali komentarze. QD naprawdę fajny gość w bezpośrednim kontakcie to jednak już przesiakniety pewną myślą. MeM równie sympatyczny z tym że nigdy nie poddał się ideologii widać to w komentarzach. Jaki wniosek? Jeśli edukować to tych którzy w to nie wdepneli na całej reszcie położyć krzyż bo szkoda zdrowia sił i czasu.
Sprawa druga piszesz o ultras i winą obarczasz szeroko rozumiane państwo. Ja widzę to zupełnie inaczej i jako dowód mam wydarzenia na Pucharze Polski w Bełchatowie. Idea ruchu ultras jest nam wszystkim znana, Włochy przeciwieństwo chuliganki i te sprawy, takie są korzenie. Nasi kumaci nie mogli na to pozwolić i przejęli ten ruch. Nie ma żadnej pozytywnej energii radosnego kibicowania , jest rygor i święte reguły ruchu kibicowskiego. Na wspomnianym finale raz a dobrze wybili ultrasom z głowy niezależność i mrzonki o pozytywnym dopingu. Tak to z mojej perspektywy wygląda.
--------
Drogi Senatorze. O ile z większością tez artykułu mogę się zgodzić, o tyle zadziwiła mnie puenta. Mnie ten kibic nie dziwi. Mam 52 lata i pamiętam czasy ścieżek zdrowia: czasy, gdy milicja nie cieszyła się tak powszechną "sympatią" jak obecnie, gdy zapewne stali się - w końcu - powszechnie szanowanymi obrońcami porządku publicznego.
Teraz też, mimo iż minęło sto lat, gdy widzę policjanta bijącego kibica Legii, mam ochotę krzyczeć: "hej ....., zostaw kibica!", i naprawdę mam to w de, czy to jest kibic z Żylety czy ze Wschodniej. Może to tylko uraz? Trauma z przeszłości? Może faktycznie to się nareszcie zmieniło: teraz w końcu policja to grupa naszych serdecznych, cudownych przyjaciół, którzy z sympatii do kibiców wpadają sobie (za darmo oczywiście, nikt im za to nie płaci) na stadion, żeby przytulać się do kibiców, to jest ich nadrzędna myśl, myśl wiodąca w ich życiu: zbratać się z kochanymi kibicami, których do wieków darzyli ciepłą przyjaźnią, z wzajemnością zapewne, bo wszyscy pamiętają ich uściski na pałacu mostowskich.
Jakim chamem musiał być ten 45letni kibic, który krzyczał coś przeciwko przyjaznej policji, w swoim uwiądzie starczym. Przecież obecnie policja to są przyjaciele, nie tak jak wtedy milicja.
Co Cię zdziwiło, gdy ten 45letni kibic krzyczał brzydkie słowa o naszej kochanej policji? Jego wiek? Jego zapatrywania? Jego pobyt na wschodniej lub północnej? Co Ci się nie zgadzało w tym śpiewie?
pozdro
piro
Do Wallesa: koncert Slade`ów na Torwarze to był chyba mój najfajniejszy koncert w życiu, zapalniczki, wchodzenie na kolumny i Yesterday lub My oh my.
dzięki za przypomnienie
Drogi miłośniku piro i bandytów, których z dumą nazywasz kibicami.
Pierdoły, jakimi próbujesz nas raczyć są dobre dla czytelników innego portalu. Swoją "logiką" przypominasz polityków, którzy na Niemców patrzą przez pryzmat, "Klosa" i "Czterech pancernych"
Tutaj większość bywalców poza tym, że posiadła w dzieciństwie umiejętność pisania i czytania, potrafi również myśleć.
Powiem szczerze, że nie dziwi mnie, że Ciebie nie dziwi. Znając Twoją "radosną twórczość" wcale bym się nie zdziwił, że to Ty byłeś ów kibicem.
U mnie dorosły facet, który pod wpływem gawiedzi, w odruchu źle pojętej solidarności wykrzykuje brednie, nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości, nie wzbudza jak u Senatora zdziwienia. Wzbudza politowanie.
Tak samo jak 12 letni chłopcy z pianą na ustach wykrzykujący "Wypierdalać"
Z tym, że dla tych drugich jest jeszcze nadzieja. Tak myślę..
QD naprawdę fajny gość w bezpośrednim kontakcie to jednak już przesiąknięty pewną myślą.
Wybacz Senatorze, ale muszę odpowiedzieć, bo tu się trochę zbliżyło do zaszufladkowania. Nie zarzucam Ci tego, ale chcę zareagować zanim ktoś wyciągnie pochopne wnioski.
1) Ja jestem trochę "zawsze na nie" i mój komentarz był tego odzwierciedleniem. O to co się stało na Legii mam pretensje do WSZYSTKICH. Tu skrytykowałem Was, gdzie indziej wsiądę na innych, ale to i tak pikuś w porównaniu z tym o co mam pretensje do siebie samego.
2) Mam jakiś tam swój kibicowski światopogląd, ale on wcale nie odbiega(ł) mocno od Waszego. Ba! Często znacznie bliżej mi do tego o czym tu pisano niż żyletowych zasad. Jak każdy tutaj z niektórymi poglądami się zgadzam z innymi nie. Jednak faktycznie zawsze brałem poprawkę, że jako aktywny bywalec białej trybuny mogłem przestać zauważać jakieś sprawy i dlatego starałem się nie wypowiadać w tematach kibicowskich. Tutaj zrobiłem znaczny wybieg od tej zasady z prostej przyczyny: to nie jest pitolenie o strategii drużyny, a temat na który bezpośrednio dotyczy wszystkich i mamy na niego bezpośredni wpływ z czego IMHO nie wiemy jak korzystać.
3) Chciałbym się z Wami pożegnać przynajmniej na jakiś czas. Może powpadam na typera, może nie - nie wiem jeszcze. Na razie chcę trochę odciąć się od Legii i nabrać dystansu. Bywajcie i powodzenia.
PS
Widzę, że nie tylko ja tutaj odebrałem dobre muzyczne wychowanie
Szkoda czas u bo i tak kazdy wcześniej czy później wróci a tego co przepadnie w miedzyczasie nikt Ci nie odda
" Na razie chcę trochę odciąć się od Legii i nabrać dystansu. Bywajcie i powodzenia. "
Nabierając dystansu, nie zapominaj komu to zawdzięczasz..
Powodzenia
Stary, nie ma tu takich, którzy nigdy nie napisali nic, hm, kontrowersyjnego
Na TT czytałem sporo wpisów osób przyznających po niedzieli, że na razie mają dość kibicowania i muszą się zdystansować. Widać taki trend. Cóż, ja go nie pochwalam
W każdym razie pamiętaj, że zawsze jesteś tu mile widziany. No i z typera nie rezygnuj, co ma być Senatorowi za łatwo z liczeniem punktów
A ja już tak kategoryczny bym nie był. Myślę, że coś w tym o czym pisze Piro Forewer! jest. Siedzą w nas pewne zaszłości, wciąż coś co jest publiczne jest niczyje, niczyje więc moje. A jak moje to mogę zrobić z tym co chcę. Zabrać, zniszczyć i nic nikomu do tego. Ale to tylko przykład. Powszechna niechęć do prawa i regulaminów tez nie bierze się znikąd, ustrój, a raczej ludzie się w nim znajdujący, pracował na to latami. Milicjant to wróg, a jego poplecznik to konfident. Jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie zanim to nastawienie ulegnie zmianie. Oczywiście, można się od tego oderwać, zmienić myślenie, ale... nie zawsze jest to łatwe. Solidarność, nawet ta niezbyt rozgarnięta też w końcu jest pewnego rodzaju tradycją. Zapewniam, że wielu z krzyczących nie ma pojęcia czemu i po to krzyczy. Zapytani po meczu mogliby mieć nielichy problem z uzasadnieniem. Niestety dotyczy to też tych wyglądających przynajmniej na statecznych.
- " Na razie chcę trochę odciąć się od Legii i nabrać dystansu. Bywajcie i powodzenia. "
Jak Ty tak to ja też się obrażam. Foch i to co najmniej marszałek, ten od pomnika w Paryżu. I nie chcę Ciebie widzieć... przynajmniej dopóki nie wrócisz. A mam nadzieję, że wrócisz... powiedzmy jutro. Bo jak nie... to naślemy na Ciebie...
...Forever(L). Tak, wiem, że nie dowierzasz, ale będziemy aż tak bezwzględni.
- kiedy ostatnio miała miejsce konfrontacja między kibicami przeciwnych drużyn na Łazienkowskiej?
- w jakim kraju całkowicie wyeliminowano bójki między kibicami na/obok stadionów (wykluczmy Koreę Północną)
I jeszcze jedno, takie dziwne spostrzeżenie: czasem na mecze zabieram moją Małżonkę (poświęca się dla mnie biedaczka). Jest osobą ze wszech miar przestrzegającą prawa. Ostatnio po innym meczu Legii - powiedziała mi cos co dało mi do myślenia. - " Wiesz, dziwne, ale jakos niepewnie czuję się gdy obok są ci wszyscy policjanci, a nie odczuwam niepokoju, gdy obok są kibice..."
Nie uda się wyeliminować całkowicie tego co wydarzyło się w niedzielę.
Pewne rzeczy można przewidzieć ale nie wszystkie. Gdyby Żyleta siedziała na Żylecie - prawdopodobnie nie doszłoby do konfrontacji. Prawdopodobnie.
Zakazy stadionowe (są niezbędne) na jakiś czas odsuną ale nie wyeliminują całkowicie tego zjawiska.
Wydaje mi się, że Leśnodorski zrobił bardzo dużo i szedł w dobrym kierunku. Wielu mu zazdrościło i teraz mają satysfakcję, stąd te triumfalne: Leśny wszedł w układ z kibolami - to teraz ma. Co za bzdura. Pokażcie lepszego Prezesa.
Po meczu, po tym co się wydarzyło, byłem załamany. Teraz mogę na zimno o tym pisać. I jakiś dziwny jestem - na obecną chwilę - bardziej mnie martwi, to jak Legia beznadziejnie grała. Nie wiem czy Ojamaa zszedł z kontuzją. Nie przypuszczam, żeby w najbliższym czasie doszło do podobnego wydarzenia na naszym stadionie.
Panie Krzysztofie, Senatorze. Czy naprawdę nadal ma pan żal do siebie? Ruchu kibicowskiego Pan nie zmieni. On sam ewoluuje. A głupich nie brakuje i nigdy nie zabraknie. To jedno jest pewne.
Od kiedy to zwykli, uczciwi obywatele mogą mieć wpływ na cokolwiek. To nie Islandia
A na mecze i tak będziemy chodzić...
Mam nadzieję, że się nie obraziłeś . Posłużył się niecnie Wami dwoma jako rozpoznawalnmi u nas a akurat w tym temacie komentarze były skrajnie różne. Zapewniam Cię że wolę z Tobą zgubić niż z niektórymi wojownikami z mojej strony znaleść. Co do odpoczynku od Legii mogę zrozumieć trauma ale od nas ?
"A ja już tak kategoryczny bym nie był."
Trudno. Każdy widzi co chce.
Siedziałeś, a raczej stałeś blisko mnie, a jednocześnie bardzo daleko. Do tego często wychodziłeś.
To dwa rzędy pode mną był usytuowany "punkt dowodzenia"
Na moich oczach odpowiednie osoby rozwijały i zwijały odpowiednie flagi. Czas też nie był przypadkowy.
Na moich oczach wydano rozkaz "do ataku"
Na moich oczach zamaskowana (kominiarki, kaptury) grupa, gęsiego w rytm bijących bębnów przesuwała się między rzędami od strony "starucha", wyjmując "coś" z przygotowanych wcześniej toreb.
Co było później wszyscy wiemy.
Najwyższy już czas abyśmy wszyscy zdali sobie sprawę, że to nie jest spontaniczne działanie, robione pod wpływem emocji.
To świetnie zorganizowana grupa, która doskonale wie, co chce osiągnąć i dąży do celu po "trupach"
Jeśli edukować to tych którzy w to nie wdepneli na całej reszcie położyć krzyż bo szkoda zdrowia sił i czasu.
Nie no, jasne. Nawet ja, przy swojej głębokiej, po dziecięcemu naiwnej i niezabijalnej wierze w ludzi mam świadomość istnienia jednostek niereformowalnych. Rzecz w tym, aby te jednostki ze stadionu wyprzeć, a dotrzeć do pozostałych. Do tych, którzy chcą kibicować, chcą wspierać swój zespół, ale etos bandyty jest im kompletnie niepotrzebny. A do tego niezbędny jest dialog, zrozumienie i otwartość. Jeśli się na ten - jakkolwiek często trudny i niewdzięczny - dialog zamkniemy, (albo wzorem kolegi JJa będziemy klepać farmazony o wyśnionej "Anglii"), to całą masę dzieciaków, którym obecnie zdaje się, że Legia/Cracovia/Lech/Wigry/cokolwiek to całe ich życie, wepchniemy wprost w czułe objęcia zbirów. A zbiry, jak przecież obaj wiemy, już doskonale będą wiedzieć, co z tymi dzieciakami zrobić.
Co do ultraski, piszesz: Nasi kumaci nie mogli na to pozwolić i przejęli ten ruch.. Pełna zgoda. Powiem więcej: przez długo, długo w ogóle nie było u nas rozróżnienia między chuliganką, a ultraską. Twierdzę jedynie, że siedem-osiem, może dziesięć lat temu była spora szansa na to, by takie rozgraniczenie wprowadzić. Niestety, wtedy właśnie do akcji wkroczyło nasze kochane państewko i usłużnie ujadający nocnikarze (którzy sw.dr. stadion widują niemal wyłącznie w tv, a o specyfice trybun wiedzą tyle, co ja o wędkarstwie).
@ JJ:
Osz kurde, przepraszam, nie chciałem w żaden sposób Cię urazić. Ja się naprawdę nie spodziewałem, że istnieją jeszcze ludzie wierzący w szadkowszczyznę. Ale... wiesz, że św. Mikołaj nie istnieje? Ani wróżka zębuszka?
Tyne Wear Derby plus niedawny półfinał Pucharu Anglii z udziałem Millwall (na samym świętym Wembley!). Takie dwie rzeczy z ostatnich miesięcy przychodzą mi go głowy tak na raz, bez góglania. Znam relacje naocznych świadków tego drugiego zdarzenia. Nie są to strachliwi ludzie, ale wierz mi, byli ciężko przerażeni.
@ Kibic50:
Powoli, powoli, bo nam się motur spoli. Wiesz co? Ja jestem rocznik '81. Zdziczałe Oddziały Milicji Obywatelskiej znam jedynie (na szczęście!) z opowieści rodziny i starszych kolegów. A mimo to spory procent blizn, jakie (niestety) noszę na ciele, został mi po spotkaniach z kochanymi stróżami prawa. Przy czym zaręczam, żadnym bandziorrem nie jestem. Spotkaliśmy się niedawno, bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało, mam nadzieję, że w drugą stronę było identycznie i że ani przez chwilę w mojej obecności nie poczułeś się zagrożony
OK, to się podobno zmienia. Niedawno Iocosus pisał na Ce-eL, że ma kumpli policjantów, którzy są zupełnie normalni. Dopóki się jednak do końca nie zmieni, nie dziwmy się, że panowie w niebieskim (i nie mam tu na myśli sympatyków Ruchu Chorzów
- "To świetnie zorganizowana grupa, która doskonale wie, co chce osiągnąć i dąży do celu po "trupach"
Ależ ja o tym doskonale wiem. To co widziałem nijak nie zmieniło mojego punktu widzenia. Jedynie potwierdziło. Tu brak jakiegokolwiek zdziwienia. Niemniej jednak nie ma to się nijak do starszego pana krzyczącego w amoku.
" Niemniej jednak nie ma to się nijak do starszego pana krzyczącego w amoku."
Ależ ma i to bardzo dużo. Pisze o tym Senator i nie wiedzieć czemu jest troszkę w moim odczuciu ignorowany.
To między innymi ci panowie w garniturach, nad którymi owa grupa pracowała od dawna (z doskonałym skutkiem jak widać) legitymizuje bandyckie zachowania. To oni wespół z "matkami z dziećmi na rękach" zapewniali, że jest bezpiecznie. To oni wspólnie, bez żadnej refleksji patrzyli na demolowane toalety. To oni stoją murem za pięknymi oprawami, sektorówkami i racami, których notabene sami nie są w stanie zobaczyć, o czym mogliśmy sie przekonać osobiście. To oni dziś piszą o potrzebie dystansu...
"Spotkaliśmy się niedawno, bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało, mam nadzieję, że w drugą stronę było identycznie i że ani przez chwilę w mojej obecności nie poczułeś się zagrożony"
Nie poczułem, bo nie nadużywałeś
Co do koloru niebieskiego, to byłem świadkiem takiego oto zdarzenia.
Rok, może dwa lata temu wychodząc stadnie ze stadionu po wygranym meczu Legii śpiewałem z innym piosenki. Cała duża grupa kibiców szła chodnikiem obok stojącego szpaleru policji. W pewnym momencie jeden z "nas" podbiegł do policjanta od tyłu i z całej siły uderzył go pięścią w twarz, by natychmiast po akcji ukryć się między "nami"
Policjanci stali nieruchomo i tylko jeden z nich krwawił jak diabli.
Jak myślisz, czy po takim zdarzeniu (myślę, że było ich wiele) mając okazje, którą bandyci sami im dali w niedzielę, "niebiescy" powinni mieć jakieś skrupuły ?
O ile nie wątpię,że znalazlaby się niejedna osoba, ktorej taki pomysł powstałby w głowie o tyle wszyscy doskonale też wiemy jaka byłaby reakcja milicji
Nie zmyslaj proszę,żeby uwiarygodnić rzeczy (że są takie osoby), z których wszyscy tu zdajemy sobie sprawę bo wyłącznie osmieszasz swój przekaz choćby i był jak najbardziej prawdziwy
faktycznie trochę przesadziłem. Ten szpaler ruszył za tym nieszczęśnikiem, który chciał jedynie wytrącić papierosa z ust policjanta, bo jak wszyscy wiemy, palenie szkodzi. Dorwali go po 20 metrach i zakatowali na śmierć. Na oczach matek z dziećmi na rękach, które akurat tam przechodziły.
Teraz lepiej ?
Osz kurde, przepraszam, nie chciałem w żaden sposób Cię urazić. Ja się naprawdę nie spodziewałem, że istnieją jeszcze ludzie wierzący w szadkowszczyznę. Ale... wiesz, że św. Mikołaj nie istnieje? Ani wróżka zębuszka?
Fajnie, ze potrafisz wszystkich obrażać, głupkowato ironizować i opisywać jakieś swoje fetysze związane z Szadkowskim i Stecem, ale może lepiej skupiłbyś się na treści?
Nadal nie pokazałeś meczu Premiership na którym działyby się takie sceny, ale jak widać do propagandy jesteś pierwszy. Zacznijmy od tego, że nie rozumiesz różnicy między występowaniem różnych niepożądanych zachowań na całym świecie, a sposobem radzenia sobie i eliminowaniem RAZ NA ZAWSZE.
Tyne Wear Derby plus niedawny półfinał Pucharu Anglii z udziałem Millwall (na samym świętym Wembley!).
To 1 nie działo się na stadionie, a na ulicy, więc jeśli chcesz przekonywać, że w Anglii zdarzają się bójki to faktycznie misja zaliczona. No chyba, ze masz na myśli tych dwóch fanów którzy wtargnęli na boisko i zostali zatrzymani od razu i wysoko ukarani? Faktycznie, porównywalne...
A co do półfinału to zapomniałeś wspomnieć, że uczestnicy zajść dostali dożywotnie zakazy udziału we WSZYSTKICH meczach rozgrywanych w Anglii? Pewnie przypadkiem zapomniałeś...
Na tym samym Wembley Polacy odpalili race podczas meczu z Anglią, po meczu 20 zatrzymano i nałożono kary. Identycznie jak w Polsce. Zawsze możesz krzyczeć, ze "na Wembley też odpalano race jak w Polsce!".
Tak więc dla mnie mogą się przez pół sezonu lać na każdym polskim stadionie, jeśli tylko każdy/większość z nich dostanie dożywotniego bana. Może nawet im pokibicuję tak jak kibicowała część stadionu w niedzielę (ale oczywiście to garstka osób się awanturuje, margines i nie ma związku z pozostałymi aspektami).
Z tym, że ja nie zmyślam. Tak było. Czy tylko raz ? Mam nadzieję.
Nie przekonasz mnie tym razem, że to co się działo w niedzielę, było nie zamierzone, spontaniczne, pod wpływem chwili, zbyt dużych emocji i takie tam pierdoły. Tym razem byłem w samym centrum decyzyjnym (stadionowym) bo to, że rządzi tym ktoś wyżej nie mam żadnych wątpliwości. Scenariusze są rozpisane dokładnie. Nawet osoby od zwykłych przylepców (plastrów) dostają opierdol, jak nie przyniosą na czas.
Koszmar
Wypowiedziałem się na temat Twojej historii o bezkarnie bitych, zakrwawionych i nie reagujących policjantach.
Policjant nie był bezkarnie bity. Dostał w pysk z zaskoczenia od tyłu. Dlaczego pozostali nie interweniowali ? Nie mam pojęcia.
Pewnie takie były rozkazy.
Gdybym chciał zmyślić historyjkę, to uwierz, stać mnie na więcej.
Możesz mi wierzyć lub nie ale znam tego pasiaka osobiście i darzą Go dziwną jak na swój wiek sympatią, najzwyczajniej w świecie strasznie lubię tą mordę
"Panowie, nie mieszajmy ze sobą różnych systemów walutowych. Nie można jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko. A tak zachowują się media, ludzie z piłkarskiej branży, działacze, piłkarze, Stanowskie i zwykli fani futbolu, którzy z natury i z wyboru są piłkami. Oceniają niedzielne wydarzenia z perspektywy zero-jedynkowej, bliskiej im i ja to rozumiem, nie mam o to do nich żalu, tak samo, jak nie mogę mieć pretensji do napisanych słów przez Brychczego. Szanuję je i w pełni respektuję. Ale też wszyscy "oni" nie przesiadują z nami na trybunach i nie jeżdżą na wyjazdy, wychowało ich boisko, a nie drewniane ławki. Ich światopogląd jest obdarty z istotnej dla nas bazy danych, z rdzenia w naszych mózgownicach, stąd ich ocenami nie powinniśmy się aż tak bardzo gorączkować. Powiedzieli wszystko to co musieli powiedzieć i wszystko to, co sami wiedzą. Kropka.
Jednak od kibiców oczekuję trochę większego spektrum informacji, zasobu wiedzy oraz wyrozumiałości. Światek kibicowski na przestrzeni dziesięcioleci wielokrotnie się zmieniał, wszyscy to wiemy doskonale. Zmieniają się stadiony, pewne zwyczaje, ale nie zmienia się w nas najistotniejszy z równań tej sumarycznej układanki - pierwiastek fanatyzmu, którego nie da się od tak po prostu wymazać, wykreślić z naszych łbów. Wszyscy, którzy nas wyzywają teraz od bydląt, zwierząt i bandytów uznali z dziwnych i bliżej mi nieznanych przyczyn, że wybudowanie nowych stadionów od razu eliminuje pewne zachowania. Otóż nie eliminuje, jedyne ogranicza. Jako kibice sami się wychowujemy, ale są pewne granice, których nigdy nie będziemy w stanie przekroczyć. Akcja na Jadze była właśnie tego przykładem. Klasyczną reakcją na stadionowe wydarzenia, stara jak świat, jak nasze kibicowskie korzenie, niczym zaskakującym, no, chyba, że weźmiemy pod uwagę okoliczności oraz infrastrukturę, wtedy tak, jest to pewnego rodzaju novum.
Do czego zmierzam. Otóż z perspektywy zarówno kibola, jak i piłkarskiego fana Legii, której jak każdy z was życzę jak najlepiej i tak samo jak wy pragnę jej wielkości oraz sportowej dominacji, nie mogę wiadomych wydarzeń ani skrytykować, ani też wyraźnie pochwalić. Uznaję więc, być może z wygody, że każdy kibic wychowany na Żylecie oraz na jej wartościach czuje tak samo. To właśnie odróżnia nas od pierwszej grupy, która wyzywa nas teraz od bandytów. Piszę "nas", mimo, że nie brałem udziału w szturmie na sektor Jagi, ale czuję się mentalnym reprezentantem tej szkoły. To nie jest żaden bandytyzm, nie jest także zezwierzęcenie jak to błyskotliwie wmawia wszystkim w swoim felietonie Stanowski (który chyba celowo udaje debila, bo doskonale wie jak to na trybunach od lat wygląda), to jest sól naszego kibicowania, szalenie kosztowna tym razem, oczywiście że tak, wszyscy to doskonale wiemy i będziemy wspólnie cierpieć, ale jednak. Jeśli więc ktoś stanowczo krytykuje niedzielne wydarzenia, podnosi też jednocześnie rękę na szeroko rozumiany ruch ultras, na zorganizowany doping na naszym stadionie, na oflagowanie Legii, oraz na wszystkie kibicowskie inicjatywy. To jest ze sobą nierozerwalne. Warto o tym pamiętać. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, patrzy nieco inaczej, ale czuje się częścią tego środowiska, musi okazać solidarność, albo się z tego wypisać. Po prostu. Nie ma stania pośrodku. Nie da się."
- " Jeśli więc ktoś stanowczo krytykuje niedzielne wydarzenia, podnosi też jednocześnie rękę na szeroko rozumiany ruch ultras, na zorganizowany doping na naszym stadionie, na oflagowanie Legii, oraz na wszystkie kibicowskie inicjatywy. To jest ze sobą nierozerwalne. Warto o tym pamiętać. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, patrzy nieco inaczej, ale czuje się częścią tego środowiska, musi okazać solidarność, albo się z tego wypisać. Po prostu. Nie ma stania pośrodku. Nie da się"
W zasadzie te kilka zdań kończy jakąkolwiek dyskusję. Wszystko staje się jasne i klarowne. Dokłądnie tak jak priorytety. Powyższe zdania powinny trafić do Zbigniewa Bońka, fana pięknych racowisk oraz do Bogusława Leśnodorskiego. Oczywiście nic by to nie zmieniło, ale przynajmniej nie mogliby udawać tak bardzo zdziwionych jak obecnie.
To też dowód na co co napisałem dzień, dwa dni temu. Ruch kibicowski pewnych barier sam z siebie nie przekroczy bo nie wolno mu tego zrobić.
A to zdanie nie brzmi bliźniaczo podobnie?
A problemy będą dotąd dopóki władze, dziennikarze i opinia publiczna nie zrozumie, że oprawy, "fajna" atmosfera, doping i cała resztą mniej chwalebna to JEDNOŚĆ. Dopóki będą zachwyty nad jednym i obrona w ten sposób tudzież legitymizowanie (bo dokładnie to oznacza) całej reszty dopóty będzie problem.
Widzisz jak dobrze wiem o co w tym chodzi, napisałem to w 1 komentarzu pod artykułem gawina o "wstydzie"
Nie za bardzo rozumiem co miałbym Ci dopowiedzieć
Ależ to jest tylko potwierdzenie tego wszystkiego o czym piszemy. Nie ma "róży" (tak to umownie nazwijmy) bez kolców.
Nie, nie, po prostu zabawnie wyszło, jakiś tam pitolnik na C-L lepiej wie o co chodzi niż 95% bywalców Północy przekonanych, że tego nie można wiązać i nie rozumiejących co legitymizują
Poczytaj komentarze/wpisy oburzonych kibiców Legii (również Północy). Nie mówię o C-L tylko ogólnie jest wielkie oburzenie i poruszenie wśród kibiców, a tutaj jednak szczerze postawiono sprawę
Zauważył to też bodajże Monrooe pisząc o oderwaniu prezesa i chociaż rozumiem skąd te słowa to są absolutnie nieprawdziwe, a mianowicie mówił, ze istnieje całkowite potępienie i jedność wśród kibiców z którymi rozmawiał. No nie jest tak o czym świadczą chociażby reakcje na stadionie (pisał o tym Stanowski i chociaż ją wyolbrzymił to miały miejsce, nie ma co ukrywać, ze nie).