- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Norweg na początku drogi
Jakkolwiek na ocenę pracy trenera Henninga Berga w Legii jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, zwłaszcza że norweski szkoleniowiec miał do osiągnięcia cele zgoła odmienne niż prężenie muskułów w pierwszych meczach po objęciu stanowiska, uzasadnione są próby rozszyfrowania taktycznego i personalnego kierunku, w jakim Berg chciałby pchnąć Legię.
Zadanie nie jest jednak proste. Norweski szkoleniowiec z upodobaniem stosuje przewrotną strategię starannie rozdzielającą słowa i czyny. Po wygranym meczu z Koroną Kielce Berg bronił Lado Dwaliszwilego przed krytyką opinii publicznej, chwaląc go za ciężką pracę wykonywaną na boisku. Jednocześnie pozbawił miejsca w pierwszym składzie Gruzina, kiedy tylko ten powrócił do drużyny po odcierpieniu kary za czerwoną kartkę. Nawet wobec urazu Orlando Sa, w meczu ze Śląskiem Wrocław Norweg wolał wpuścić do gry dopiero co sprowadzonego do Legii Ondreja Dudę niż Dwaliszwilego.
Henning Berg nie mógł również nachwalić się Helio Pinto, przekonywał, że ten piłkarz daje mu wiele do myślenia i że będzie szukał możliwości wkomponowania go w wyjściową jedenastkę – by w praktyce odstawić Portugalczyka daleko od składu Legii, do którego, jak się okazuje, bliżej mają Michał Kucharczyk i Raphael Augusto.
Taktyczne i personalne poszukiwania Berga przypominają na razie operację na żywym organizmie. Okres przygotowawczy nie zdał egzaminu jeżeli chodzi o przygotowanie zespołu do rundy wiosennej. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro istotne zmiany personalne dokonywane były w Legii już po zakończeniu przedsezonowych przygotowań. Odszedł Jakub Wawrzyniak, po kontuzji wrócił Michał Żyro, do zespołu dołączyli Orlando Sa i Ondrej Duda. Swoje żniwo zebrała tradycyjna plaga kontuzji, której ofiarami stali się tym razem Guilherme, Bartek Bereszyński i Inaki Astiz.
Berg zdobył komplet punktów w dwóch pierwszych meczach, ale ewidentnie nie był zadowolony z gry ofensywnej Legii, która stwarzała zbyt mało sytuacji strzeleckich tak w otwierającym rundę meczu z Koroną Kielce, jak i w pewnie wygranym pojedynku w Zabrzu. Zdecydował się więc na niespodziewaną rewolucję, jaką stało się wystawienie w ataku Legii duetu Miro Radović – Ondrej Duda. Legia dzięki temu zabiegowi zaczęła grać w ofensywie znacznie szybciej, korzystać na mobilności atakujących, na tym, że chętnie pokazują się do gry. Efekt – w pojedynkach ze Śląskiem i Wisłą stworzyliśmy sobie multum sytuacji strzeleckich. Jednak, paradoks, Legia tych meczów nie wygrała, a pozbawiona Inakiego Astiza defensywa popełniła niepokojącą ilość błędów.
Piszę te słowa tuż po konferencji prasowej trenera Berga przed meczem z Piastem. Norweg przekonuje, ze jest zadowolony z gry zespołu w ostatnich meczach. Analizując dotychczasowe poczynania naszego trenera, może to oznaczać, że Berg... szykuje kolejne zmiany.
Ewolucję pomysłu na drużynę w trakcie rundy w najnowszej historii Legii obserwowaliśmy już i za czasów Macieja Skorży, i za Jana Urbana. Skorża zaczął sezon 2010/11 z Legią grającą z ustawioną wysoko defensywą, potem z tego pomysłu stopniowo się wycofywał, by wreszcie, w reakcji na fatalne wyniki zespołu, dokonać odważnego manewru taktycznego w postaci przesunięcia Miro Radovicia na pozycję ofensywnego pomocnika.
Jan Urban zaczynał swoją drugą przygodę z Legią z pomysłem na Radovicia rozgrywającego na pozycji 'ósemki', ale szybko od niego odstąpił, stopniowo wyrównując balans między atakiem a obroną, wreszcie w mistrzowskiej rundzie wiosennej minionych rozgrywek z konieczności przestawiając zespół na grę z dwoma typowymi napastnikami (Dwaliszwili – Saganowski).
Berg dystansuje jednak tak Skorżę, jak i Urbana. Kiedy przypomnę sobie Legię z meczu z Koroną i tę z Wisłą, widzę dwa kompletnie różne zespoły, ogromną woltę dokonaną na przestrzeni zaledwie pięciu meczów (w zasadzie czterech i pół).
Wygląda na to, że Henning Berg jest jeszcze na wczesnym etapie doboru optymalnej taktyki do gry Legii i najlepszych wykonawców tej taktyki. Ryzykuje, bezceremonialnie dłubiąc przy drużynie w trakcie rundy, traktując mecze o punkty niczym przedsezonowe sparingi.
Skąd to ryzyko? Tylko i wyłącznie z konieczności, jaką wytwarzają kartki i kontuzje? Z przeświadczenia, że Legia poradzi sobie z ligową konkurencją niezależnie od wszelkich taktycznych eksperymentów? Z niecierpliwości i chęci jak najszybszego 'urobienia' zespołu do pożądanego kształtu?
Odpowiedzi nie znam, ale nabieram przeświadczenia, że mało atrakcyjny, gładki i bezbarwny medialny wizerunek Henninga Berga, uporządkowanego asekuranta, jest mocno mylący. To ambitny człowiek, a takich, jak wiadomo, czekają albo bardziej niż zwykle dotkliwe rozczarowania i porażki, albo... spektakularne sukcesy.


'- Wynik spotkania nie był dobry, ale sama gra była lepsza. Mogliśmy wykreować więcej szans, strzelić więcej goli. Stworzyliśmy więcej okazji strzeleckich niż Wisła. Krakowianie mieli dwie sytuacje i je wykorzystali (...) Byłem bardzo zadowolony z naszej gry ofensywnej w meczu z Wisłą. Myślę, że to był najlepszy mecz tej wiosny pod tym względem. Wszystko było dobre - poruszanie się po boisku, jakość, konstruowane akcje, bramki. Taki jest futbol. Graliśmy niezbyt dobrze z Koroną - zdobyliśmy trzy punkty. Graliśmy świetnie ze Śląskiem i Wisłą - zdobyliśmy łącznie dwa punkty. Jako trener muszę stwierdzić, że progres w naszej grze jest zauważalny.'
Skoro jest tak wspaniale jak mówi trener Berg i progres jest dostrzegalny, to nie ma się co przejmować 8 punktami w 5 meczach i trzeba pokładać wiarę w to, że zmierzamy szybkim krokiem w stronę wyżyn klubowego piłkarstwa. Co za pech - Krakowianie mieli dwie sytuacje i dwie wykorzystali. Legii zawsze wiatr w oczy wieje, a Legii trenera Berga to już szczególnie. I dochodzi do tego wspaniały mecz we Wrocławiu przeciwko 13 wówczas drużynie ligi. Aż strach pomyśleć, jak to będzie, gdy uśmiechnie się do nas szczęście. Aż boję się myśleć: mecz z Koroną bis? 0-0 z Jagiellonią do przerwy?
''Berg dystansuje jednak tak Skorżę, jak i Urbana''
A pod jakim względem jeżeli można wiedzieć ???
Kłania się czytanie ze zrozumieniem. "Kiedy przypomnę sobie Legię z meczu z Koroną i tę z Wisłą widzę dwa kompletnie różne zespoły, ogromną woltę dokonaną na przestrzeni zaledwie pięciu meczów (w zasadzie czterech i pół)."
Gawin pisze o błyskawicznej wręcz zmianie taktyki w porównaniu do poprzednich szkoleniowców, którzy byli bardziej zachowawczy.
@corazstarszy
Nie jest ciężko być aż takim pesymistą?
A to dobre, bo akurat drużyna Urbana była grającą najbardziej ultra ofensywną Legią ostatnich lat.
Jeżeli chodzi o momentalny skok jakościowy to był większy w przypadku przejęcia Legii Urbana po Skorzy,niż teraz z Urbana na Berga.
Legia Urbana z marszu zaczęła gromić krajowych ( na dzień dobry 4-0 z Koroną, z niespotykaną dotąd ilością strzałów )kiedy ze Skorzą byliśmy przyzwyczajeni do antyfutbolu 3 defensywnymi i męczarni z tym związanych.To był dopiero MEGA SKOK I PRZEISTOCZENIE.
Legia Berga podobnie jak Skorzy męczyła się na dzień dobry z Koroną,z rozbitym Górnikiem jakoś poszło ,ale już z Jagiellonią zero celnych strzałów wciągu 45 min,podobnie jak z Wisłą w drugich 45 min.
Cztery dobre niewykorzystane okazje,ze Sląskiem i Wisłą nie świadczą o jakimś widocznym skoku jakościowym bo to jest zakłamywanie rzeczywistości.
Jak na razie styl Berga jest bliższy Legii prezentującej styl Macieja z drugiego sezonu.
Poza tym, mnie styl Legii z drugiego sezonu (na przykład z meczów ze Spartakiem, Rapidem, Sportingiem) się podobał.
Odnośnie Berga to prawdę mówiąc dalej nie mam pojęcia co o nim sądzić. Jestem trochę jak purytańska mieszczka. I chciałbym i się boję
Z praktycznie wszystkich wypowiedzi Berga bije taki przekaz - jest dobrze, będzie jeszcze lepiej, moi zawodnicy są świetni.
Tylko że on moim zdaniem co innego mówi ludziom w wywiadach i na konferencjach, a zupełnie co innego myśli (i robi).
@ MP 2013
Może nie dość jasno się wyraziłem, ale chodzi mi o to, o czym pisze aylarad1916, tzn. skłonność do przeprowadzania zmian taktycznych na przestrzeni kilku meczów.
Jest to uważam dość ryzykowne, wręcz dziwne. Trenerzy raczej trzymają się pierwotnej koncepcji, dążąc do jej udoskonalenia, ew. reagują na złe wyniki (jak to miało miejsce za Skorży).
Zgadzam się, że Berg bardziej przypomina Skorżę (zwłaszcza z pierwszego sezonu) niż Urbana, choć nie w kategoriach podziału na futbol defensywny / ofensywny. To oczywiście moja subiektywna opinia, ale tamtego Skorżę i teraz Berga uważam za trenerów, hm, 'inwazyjnych', starających się wtłoczyć drużynę w upatrzone ramy taktyczne. Urbana uważałem raczej za trenera 'reagującego', obserwującego zespół i starającego się dostosować grę do możliwości piłkarzy. Nie przesądzam, która metoda jest lepsza.