- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Czarna-eLka pyta: preludium
Wkrótce na czarnej-eLce pojawi się wywiad z Bogusławem Leśnodorskim. Nasi czytelnicy z pewnością czytali już wiele wywiadów z prezesem, ale oczywiście zachęcamy do zapoznania się z kolejnym. Jednak zanim pojawi się rozmowa, którą z ramienia c-L przeprowadzili iocosus, Monrooe i gawin76, pozwolę sobie popełnić słów kilka o osobistych wrażeniach ze spotkania z prezesem Leśnodorskim.
Wiecie jak to jest. Słowo pisane to nie to samo co spotkanie twarzą w twarz. Umyka gdzieś komunikacja niewerbalna, mimika twarzy, ton głosu. Ciężko oddać wszystkie te elementy, spisując później wywiad. Nie będziesz przecież obudowywał tekstu dramatycznymi didaskaliami, wskazującymi, że w tym miejscu rozmówca wybucha śmiechem, w innym prawie że na ciebie krzyczy, a w jeszcze innym spogląda na ciebie z dezaprobatą, a może nawet politowaniem.
Powiem zatem krótko – prezes Bogusław Leśnodorski zaskarbił sobie moje zaufanie, oczywiście w takim zakresie, w jakim jest to możliwe po jednym spotkaniu. W tym momencie mam znacznie mniej wątpliwości co do tego, czy to właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Nie dlatego, że we wszystkim się zgadzaliśmy. Pomijając już fakt, że kryterium oceny rozmówcy przez pryzmat zgodności poglądów jest zwyczajnie bzdurne, nie, nie zgadzaliśmy się we wszystkim. Co zresztą nie może dziwić nikogo, kto czyta czarną-eLkę.
Nie dlatego, że prezes okazał się człowiekiem, który mógłby dać gwarancję, że z nim u sterów Legia gładziutko wdrapie się na sam szczyt futbolowej rywalizacji w Polsce, a może i w Europie. Nie, bo takiej gwarancji nikt dać nie może, a prezes sam wie o tym najlepiej.
Nie z powodu osobistych przymiotów Bogusława Leśnodorskiego, chociaż nasz prezes to bez wątpienia piekielnie inteligentna bestia, typ asertywny, komunikatywny, słuchający cię bardzo uważnie, nawet kiedy pozory wskazują na stan zgoła odmienny.
Nie dlatego, że prezes jakoś szczególnie połechtał próżność przedstawicieli czarną-eLki, choć potraktowani zostaliśmy z pełnymi honorami. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie na wywiad w dzień meczowy o godzinie 16:30. Na co możecie liczyć, na kurtuazyjne pół godzinki? Przecież nie jesteście z Przeglądu Sportowego ani Gazety Wyborczej tylko z niszowej czarnej-eLki, wasze nazwiska to nie Pol, Rudzki ani Stanowski. Cóż to za problem dla prezesa spławić bezużytecznych natrętów, wymawiając się pod byle pretekstem. Tymczasem siedzicie w gabinecie prezesa dwie godziny i jeszcze kwadrans.
Bogusław Leśnodorski 'kupił' mnie dwoma elementami.
Po pierwsze, ten człowiek żyje Legią i to widać. To nie jakiś korposzczur wysokiego szczebla, który chce tylko przeżyć kolejny dzień w firmie. Leśnodorski chłonie Legię 24 godziny na dobę i interesuje się dosłownie każdym aspektem funkcjonowania klubu. To pasja, uzależnienie i każdy kto cierpi na podobną przypadłość (a chyba trochę nas jest!) musi szanować takie nastawienie do pracy.
Po drugie, prezes Leśnodorski, excuse le mot (że tak sobie pozwolę skopiować z naszego znakomitego gościa a-c10), ma jaja. To nie jest człowiek, który się boi, chowa, przeprasza że żyje, szuka wymówek. To facet, który głośno mówi o tym, że Legia chce być liderem polskiej piłki, chce ciągnąć tę piłkę do przodu. Widzi dla Legii szansę i ma zamiar tę szansę wykorzystać.
Zapewne jeszcze wielokrotnie będziemy prowadzić tu z Bogusławem Leśnodorskim korespondencyjną polemikę, ale wywiad, który wjedzie na naszą stronę we wtorek lub środę, trochę pomógł mi zrozumieć niektóre motywacje prezesa. Niezależnie od tego, czy ktoś podzieli takie odczucia, czy wyrobi sobie zgoła odmienną opinię, jestem pewien, że ten wywiad przeczytać warto.


To dzięki poprzednim właścicielom mamy taki fajny stadion, sprawnie i dobrze wybudowany.
Problemem poprzednich właścicieli było to że nie mogli poświęcić tyle czasu zarządzaniu Legią z powodów oczywistych (szczególnie Wejchert)
To oni "urodzili" nową Legię i oddali na "wychowanie" młodszym i utalentowanym ludziom. Wybór właściwy bo zarówno Leśnodorski jak i Mioduski mogą potraktować Legię jako dzieło swojego życia a więc poświęcić jej wiele energii i czasu. Wszystko na to wskazuje.
Ja z prezesem nie zgadzałem się tylko w jednym a mianowicie w jego stosunku do kiboli ale nawet tutaj z czasem myślę że mógł mieć rację w swoim postępowaniu. Być może swoją otwartością i lojalnością dał im ogromny kredyt zaufania który oni nadużyli i może ich to zawstydziło i spowodowało refleksję (jednak ja też w nich wierzę). Może to jest lepsze niż wyłapywanie i zakazy. Zobaczymy, przyjdą puchary i wtedy będzie jasne czy tak jest.
Jedno jest jasne, Leśny z kolegą nie przyszli do Legii robić "lewizny" na transferach i już sam ten fakt jest bardzo obiecujący i finansowo i personalnie.
Dodatkowo są ludźmi z poczuciem własnej wartości potwierdzonej osiągnięciami, więc nie boją się otaczać innymi osobowościami, ludźmi kompetentnymi i z charakterem i efekty tego widać chociażby w działaniach marketingowych, transferowych i mam nadzieję infrastrukturalnych (akademia)
Jestem spokojny o losy Legii bo nie trzeba być miliarderem żeby efektywnie zarządzać klubem, trzeba być kompetentnym, mieć pomysł i charyzmę oraz umiejętność wcielania dobrych pomysłów w życie a pieniądze zawsze się znajdą.
Pieniędzy na świecie jest mnóstwo, dużo mniej jest dobrych pomysłów a jeszcze mniej utalentowanych ludzi którzy dają gwarancję sukcesu.
Jeśli potrafisz przekonać że taki jesteś to pieniądze same przyjdą bo one strasznie "nie lubią leżeć" bezczynnie, one muszą pracować i mam przekonanie że one do nas przyjdą i dogonimy takie kluby jak FC Basel (na początek)
Jeśli mi staremu anty kibolowi coś przeszkadza w kompletnie pozytywnej ocenie prezesa to właśnie to o czym wspominasz . Z tym że wolno bo wolno zaczynam rozumieć te ruchy i dostrzegać w nich sens.Pozytywny sens. W klubie już są Kouman, Cegła a niedługo wrócą po wielu latach Piątek ( kibicowska NL) Karpiński ( Jego przedstawiać nie trzeba). To co by nie pisać ludzie oddani Legii . Nie kariera ich interesuje a klub choć z dużym naciskiem na kibicowska część. Kto ma sobie dać radę z ekstremą jak nie tacy ludzie znani w środowisku kibiców, szanowani przez większość nie tylko zresztą na białej trybunie.
Owszem mocno zakreceni kibicowsko to jednak nie ekstremiści a reformatorzy już te 10 lat temu.
Teraz wszyscy starsi mądrzejsi i pewnie ( nie na pewno) z pewnych zachowań wyrośli choć jestem niemal pewny że wierni zasadom ruchu kibicowskiego .
Karpiko pojawi sie w Legii? A ostatnio wlasnie sie zastanawialem czy on jeszcze w ogle jest Legia zainteresowany.
@KAM
Ja wlasnie zawsze mialem zal do do duetu W&W - ze postawili na ludzi, ktorzy nie czuli tego biznesu. I przez to zostalo wyrzucone w bloto mnostwo kasy a sukcesow za wiele nie bylo. Szkoda bo Legia za iti mogla byc jak cupialowa Wisla
- "postawili na ludzi, którzy nie czuli tego biznesu. I przez to zostało wyrzucone w błoto mnóstwo kasy a sukcesów za wiele nie było"
Daleki jestem od totalnej krytyki ITI, mam wiele szacunku dla tego czego dokonali. Niemniej jednak masz wiele racji, stworzyli korporację (a raczej jej odłamek), która była fatalnie zarządzanym tworem. Myślę, że bez pasji pana Waltera bylibyśmy w fatalnej sytuacji. Udało się z tego wyciągnąć, ale zobowiązania były wielkie. W obecnej sytuacji jest inaczej, wyciągnęliśmy mnóstwo wniosków, staramy też się uczyć i co najważniejsze iść zupełnie inną drogą. O tym opowie już jednak prezes... niebawem jak mniemam. Oj będzie co poczytać, lektura na cały wieczór.
Wydaję się, że z kibicami sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Nigdy nie będzie idealnie ale chociażby ostatnia oprawa po prostu miód. Jak widać można przygotować super oprawę bez odpustowych świecidełek za które klub ponosi kary. Tu Żyleta pokazała klasę. Jeżeli chodzi o sam doping też na meczu z Wisłą był przyzwoity bez śpiewania w koło to samo przez 15 minut. Również zauważ, że doping czasami zgrywał się do wydarzeń na boisku. Osobiście życzył bym sobie więcej takich zachowań Żylety na innych meczach. Czasami pojawiające się wulgaryzmy zawsze będą ale mam nadziej, że w coraz mniejszym stopniu.
Sam prezes - zdecydowanie więcej pozytywów niż negatywów. Samego wywiadu nie mogę się doczekać.
Co do reakcji trybun - po prostu Staruch coraz częściej odwraca się patrzy co się dzieje na boisku, więc i reaguje z zarzucanym dopingiem. Niestety ma to też swoje złe strony (przynajmniej dla nas - Żylety), bo jak się Staruch za długo zapatruje na boisko to doping natychmiast siada
Jeśli Wam będzie się kiedyś chciało i jeśli uznacie, że wypada, napiszcie, proszę, czy nie dostrzegliście u niego czegoś w stylu nadmiernej chęci do ryzykowania, szukania na siłę, na już, poprawy, gdy lepiej czekać. I napiszcie, proszę, czy nie jest narcyzem. Bo takie mam czasem myśli.
Ale generalnie, wywiad - to superrobota z Waszej strony. Dziękuję
Myślę że przynajmniej na jedno z pytań znajdziesz odpowiedź już niebawem.
Co do narcyza to swego czasu również miałem możliwość dłuższej pogawędki z prezesem i zapewniam Cię że zupełnie błędny wniosek. Pewność siebie, znanie własnej wartości tak ale narcyzm ? w żadnym wypadku.
Ani w mowie ani w gestach czynach . No nie wszystko tylko nie to.
"To bardzo ładnie ze strony pana Leśnodorskiego, że nie usiłował Was spławić i że tyle czasu poświęcił, dyskutując. A dzień, jak piszecie, meczowy, więc mógł po 45 minutach się wymówić."
Taka opcja nie wchodzi w grę. Powiem więcej - ja dostrzegam u Prezesa bardzo dużą chęć do wszelkiego kontaktu z kibicami. Nie ze względu na jakąś chęć popisania się i medialnego zaistnienia (wspomnianego przez Ciebie narcyzmu), ale z głodu informacji o naszym środowisku. Tak jak chłopaki wspominali, Prezes żyje Legią i chce wiedzieć dosłownie wszystko. Każdy kto się z Prezesem widział i miał okazję porozmawiać (a to naprawdę bardzo liczna grupa różnych ludzi) ma bardzo podobne odczucia. Z naszej perspektywy jest to o tyle dobra informacja, że to nie jest wiedza dla wiedzy, a materiał z którego Prezes korzysta zarządzając klubem. IMHO to właśnie z takiego podejścia wynikają zachowania wobec Żylety (z racji zorganizowania to od tej grupy było najłatwiej zacząć) i będą wynikały wobec innych trybun (ja już dostrzegam pierwsze ruchy w tym kierunku, ale o tym pewnie chłopaki szerzej napiszą)
Z komentarzy wynika, że chyba tylko my nie poznaliśmy prezesa osobiście, więc może zamiast czekać na wywiad, lepiej udajmy się na Ł3
Na poważnie, to tak się panowie nie robi. "wywiad, który wjedzie na naszą stronę we wtorek lub środę" a może w czwartek ?
Kto mi zwróci za ogryzione paznokcie?
Z niecierpliwością wielką czekam na pytania..
- "Na poważnie, to tak się panowie nie robi."
Wolałbyś abyśmy nic nie napisali? Pracy jest przy tym co niemiara, a na stronie byłaby cisza.
A tak mamy nadzieję, że przynajmniej po części nieco usprawiedliwiona.
- ""wywiad, który wjedzie na naszą stronę we wtorek lub środę" a może w czwartek ? "
W czwartek raczej nie, ale materiału jest tyle, że faktycznie, czytanie w czwartek może się zakończyć
- "Z niecierpliwością wielką czekam na pytania.."
A nie na odpowiedzi? Tak pytam, bo okazuje się, że wywiady z prezesem są... specyficzne i chcąc nie chcąc muszę zdradzić, że pytania mogą okazać się niesatysfakcjonujące. Natomiast odpowiedzi... to już zupełnie inna para kaloszy
Ad1
To nie zarzut, a raczej pochwała. Suspens rozumiem u Alfreda Hitchcocka, ale tutaj
Ad2
W czwartki leciały "Kobry", to może dlatego
Ad3
Wywiadów z prezesem czytałem "setki". Wszystkie podobne.
Czekam na pytania, bo uważam autorów za osoby inteligentne, dla których Legia jest pasją, nie obowiązkiem wynikającym z zatrudnienia.
Odpowiedzi będą tylko konsekwencją zadanych pytań.
ps
Nie chcę po raz kolejny czytać "Kiedy Legia będzie w LM?"
- "Odpowiedzi będą tylko konsekwencją zadanych pytań. "
Ech..widzisz, gdybyż tak było w rzeczywoistości...
- "Nie chcę po raz kolejny czytać "Kiedy Legia będzie w LM?""
No, tu nie powinieneś być zawiedziony. Napiszę tak, nawet jeśli takia tematyka przewinęła się w trakcie rozmowy, to my nie poświęcaliśmy jej większej uwagi. Nie będe ukrywał, że w trakcie dysputy pojawiły sie tematy które nawet jeśli ciekawe, to ich nie kontynuowaliśmy. Naczytamy się o tym jeszcze nie raz, niekoniecznie na łamach czarnej-eLki.
"Ech..widzisz, gdybyż tak było w rzeczywistości..."
Na uniki nie ma rady. Mam jednak nadzieję, że byliście tak nieustępliwi, jak Ty w polemikach z moją skromną osobą
Pytania "Kiedy napastnik" pozostawmy innym forom.
Chyba nie głupim pomysłem byłoby podzielić wywiad na części.
Też jestem ciekawy pytań. Wiem, że się nie rozczaruję bo jeżeli wywiad swoją tematyką, bezie krążył wokół spraw poruszanych na CL, to będzie to kawał dobrego tekstu.
Widzisz, ja mogę stracić paznokcie, innym mogą nie wytrzymać serducha
- "Na uniki nie ma rady. "
Nie, absolutnie nie o uniki tu chodzi, a o specyfikę tegoż "wywiadu".
@ Dzynek
- "Chyba nie głupim pomysłem byłoby podzielić wywiad na części."
Myślimy o tym, ale po pierwsze uwierz, to niełatwa sprawa. Tematy się łączą, przenikają, tworzą pewną całość. Po drugie jaki cel osiągnelibyśmy dzieląc tekst? Wierzę w to, zę kazdy zainteresowany przeczyta, choćby na dwa razy. Kwestii klikalności i dowiedzin nie poruszamy, bo to temat co najmniej wtórny.
@ ave
- "błagam niech to będzie wtorek !!! "
Dla bezpieczeństwsa obstawiałbym jednak środę rano...
@ Kibc50
- "Widzisz, ja mogę stracić paznokcie, innym mogą nie wytrzymać serducha "
Mam nadzieję, że aż tak źle nie będzie
Domyślam się, że nie jest łatwo.
Mi głównie chodzi o jego przyswajalność i ewentualną klarowną dyskusję. Idealnie by było, gdyby dało się tematycznie podzielić, wtedy moglibyśmy komentować systematycznie konkretne zagadnienia. Bez podziału obawiam się, że rzucimy się na różne tematy, które będą sobie wzajemnie przeszkadzać. Komentarze zaroją się od własnych odczuć, zaś mniej będzie głębszej analizy.
Super
Jak z autoryzacja wywiadu? Czy prezes zastrzegł sobie prawo korekty?
"Nie, absolutnie nie o uniki tu chodzi, a o specyfikę tegoż "wywiadu".
No to bomba atomowa odpalona. Teraz napięcie będzie powoli rosnąć
Preludium powstało między innymi dlatego, że ja np. nie mam przekonania, że ten wywiad, mimo jego znaczącej objętości i dużej otwartości prezesa, jest w stanie oddać wrażenie, jakie wyniosłem z tych ponad dwóch godzin rozmowy. I właśnie o wrażeniu, które przynajmniej dla mnie było najważniejsze, ważniejsze od słów, postanowiłem się wypowiedzieć, za jednym zamachem awizując wywiad.
Domyślałem się czego większość z Was się spodziewa, ale od razu uprzedzam, że o tematyce kibicowskiej rozmawiało się stosunkowo najciężej.
Ave, autoryzacja post factum nie jest potrzebna, jeżeli dokonuje jej się, hm, na bieżąco
Dzynek, tak mieliśmy pomysł z podzieleniem. Ale u nas jednak teksty nie przypływają jak na portalach typu Weszło czy LN, to są zalety tej 'niespiesznej narracji' c-L, na którą narzekał kiedyś bodaj urka. Chyba nie ma potrzeby dzielić tego wywiadu, chociaż zobaczymy jak to będzie wyglądało na stronie.
Natomiast można się spodziewać odrębnych artykułów komentujących niektóre aspekty wywiadu.
Oczywiście ostrzę pióro
Trochę się obawiam czy nie będziemy świadkami samookaleczenia. Ostrożnie Zbyszku, mniej zamaszyście a celniej.
Co do wywiadu to jestem ciekawy czy udało się uniknąć sztampy i zapytać prezesa o coś o co jeszcze go nie pytali inni?
Ale środa aktualna
- "środa mija a tu dalej nic"
Owszem było małe opóźnienie, niezawinione, ale jednak. Niemniej... miało być i jest