- Kategoria: Trybuna komentatorów
- Monrooe
Przegląd zastępów
Kluby Ekstraklasy jednogłośnie potwierdziły chęć kontynuowania rozgrywek w tej samej formule. To oznacza, że zmagania ligowe w sezonie 2014/2015 będą nie mniej wyczerpujące od tych dopiero co zakończonych. Legię czeka kolejny, jesienny maraton. Nic więc dziwnego, że w budynku klubowym zamiast myśleć o wakacjach, kombinują nad jak najlepszym przygotowaniem do tego ciężkiego okresu.
Z przeprowadzonej niedawno analizy pierwszej drużyny wynika, że sztabowi szkoleniowemu udało się zbudować solidny szkielet zespołu. Przeglądając kadrę, można też dojść do wniosku, że w zasadzie jest czym, a raczej kim, ten podstawowy trzon drużyny obudować. Faktem jednak jest, że w efekcie ewentualnych kontuzji, kartek czy przemęczenia, zasoby Henninga Berga dość szybko mogą się kurczyć, a nawet wyczerpać. Wtedy na „scenę”, a raczej na murawę, wkroczyć muszą rezerwy, piłkarze gotowi zastąpić pierwszoplanowych aktorów. Co ważne, zrobić to bez większej straty dla poziomu prezentowanego przez wychodzący na boisko zespół. Jak więc prezentuje się sytuacja na zapleczu zespołu? Tym razem zajmijmy się przeglądem legijnych zastępów:
Bramka:
Dusan Kuciak rządzi niepodzielnie, natomiast za jego plecami rywalizować będzie dwóch młodych (jak na bramkarzy) zawodników. Konrad Jałocha, zawodnik, na którego już chyba nikt nie liczył, jednak wypożyczenie do Chojniczanki zupełnie zmieniło postrzeganie umiejętności tego golkipera. Niedawny mecz w Szczecinie tylko potwierdził, że gra na poziomie Ekstraklasy wcale tego chłopaka nie przeraża. Drugim kandydatem na miejsce numer dwa, jest niedawny nabytek stołecznej ekipy, Łukasz Budziłek. Zawodnik, który w barwach GKS Katowice raz po raz udowadniał, że należy mu się miano najlepszego bramkarze pierwszej ligi. Mając w pamięci umiejętności trenera Dowhania o obsadę legijnej bramki jestem spokojny, a zacięta rywalizacja pomiędzy tą dwójką pozwoli utrzymać odpowiedni poziom zawodnika mogącego stanąć pomiędzy słupkami.
Obrona:
Mateusz Wieteska, według mnie jeden z powodów, dla których pożegnano Alan Fialho. Silny, trudny do przejścia, dobrze grający piłką, środkowy obrońca to rzadkość w naszym młodzieżowym futbolu. Mateusz zdradza wszelkie predyspozycje, aby te cechy dobrego defensora posiąść. Na szczególną uwagę zasługuje umiejętność wprowadzanie piłki do gry, w tym elemencie Wieteska już teraz zawstydza niektórych zawodników z kadry Henninga Berga. Nic więc dziwnego, że zwrócił na siebie uwagę norweskiego szkoleniowca i wraz ze starszymi kolegami pojedzie na obóz w Gniewinie.
Wydaje się, że pomimo braku młodych następców defensywa Legii jest całkiem nieźle zabezpieczona. Po zapowiadanym przyjściu Ronana, w podstawowym zespole, w zasadzie będziemy po dwóch zawodników na jedną pozycję. Opisany powyżej Wieteska może być czwartym do brydża na środku obrony, niniejszym zamykając zestaw naszych potrzeb w tej formacji.
Pomoc:
Środek pola to bardzo ważny rejon boiska. Dlatego może dziwić mizeria klubowych rezerw mogących grać w tym właśnie obszarze. O ile pierwszoplanowe postacie Vrdoljaka i Jodłowca to niesamowita siła zespołu prowadzonego przez norweskich szkoleniowców, o tyle w razie ewentualnych kontuzji, nie za bardzo jest w kim wybierać. Szczególnie w obliczu informacji, jakoby Daniel Łukasik wybierał się nad wielką wodę, grać w barwach gdańskiej Lechii. W tej sytuacji zaplecze tworzy grywający w tej części boiska Helio Pinto. Piłkarz, który może jest w stanie wzbudzić naszą grę do przodu, ale akcji rywali już raczej nie zatrzyma. Brakuje więc zawodników o odpowiednich cechach, mogących zastąpić dwóch naszych wojowników. Szykowany do gry od kilku lat, Michał Kopczyński nie wykorzystał swojego powrotu do zdrowia i nie przekonał do siebie sztabu trenerskiego, w efekcie czego, jesień najprawdopodobniej spędzi na wypożyczeniu. Utalentowany Bartłomiej Kalinkowski na każdym kroku pokazuje, że drzemie w nim niemały potencjał, wydaje się jednak, że przynajmniej jak na razie nie przekonał do siebie trenera Sokołowskiego i spółki. Pozostaje mu walka w zespole Jacka Magiery. Koniec końców, pozostajemy z niepewnym w tej chwili „Miłkiem” i udającym piłkarza mogącego grać na ósemce Portugalczykiem - niefajnie.
Skrzydła - paradoksalnie pozycja, na której mamy niemały problem, gdy mówimy o pierwszoplanowych graczach, natomiast gdy mówimy o rezerwach to, przynajmniej w teorii, jest to najlepiej obsadzona formacja w zespole. O ile nikt nie jest w stanie wskazać liderów tej formacji, o tyle zawodników mogących uchodzić za groźnych dla rywala mamy tu całkiem sporo. Nawet jeśli założymy, że Michał Żyro to już gracz pełną gębą, a Kubie Koseckiemu wystarczy do tego poziomu tylko odrobiny zdrowia, to wciąż pozostają nam Henrik Ojamaa Guilherme oraz Michał Kucharczyk. Piłkarze, którzy znaleźliby zatrudnienie w każdym z klubów Ekstraklasy, a pewnie i wśród naszych potencjalnych europejskich rywali mogliby wzbudzać zainteresowanie. Jest więc, w czym wybierać, a przecież dopiero co do drużyny dołączył Mateusz Szwoch. Młody piłkarz Arki Gdynia, który na boiskach pierwszej ligi udowodnił niemałe już umiejętności. Szwoch to zawodnik uniwersalny, mogący grać w zasadzie na każdej pozycji w ofensywie. W zasadzie jedyna wątpliwość to czy podoła fizycznej rywalizacji na poziomie Ekstraklasy. Jeśli w tracie obozu w Gniwinie okaże się, że jak najbardziej, to Mateusz powinien być naprawdę niezłym wsparciem legijnego ataku.
Na oddzielne potraktowanie zasługuje Robert Bartczak, niezwykle utalentowany 18-to letni wychowanek Lidera Włocławek. Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że kwestią tygodni jest moment, w którym młodu skrzydłowy zagości w szatni starszych kolegów. Niestety wiosna nieco ostudziła w obserwatorów, co gorsza zdaje się, że również trenerów stołecznej drużyny. Robert nie rozwija się tak jak wszyscy zakładali, nie może przeskoczyć pewnego poziomu, ma też problem z porzuceniem juniorskich przyzwyczajeń. Występujący w dorosłym zespole Estończyk, Henrik Ojamaa jest idealnym przykładem jak skrzydłowy grać nie powinien, niestety Bartczak zdaje się podążać tym samym torem. Fajnie się patrzy na jego dryblingi, na to jak potrafi wymanewrować obrońców przeciwnika, ale gdy spojrzy się na liczbę asyst czy goli, to uczucie zadowolenia szybko przechodzi. Piłkarz występujący na skrzydle musi albo wykorzystywać sytuacje, albo wypracowywać je kolegom, bezproduktywne kwiki żadnego pożytku zespołowi nie przynoszą. To musi zrozumieć Robert, w innym wypadku może podążyć drogą nie mniej utalentowanego Bartosza Żurka.
Podsumowując, o ile na skrzydłach nie mamy zawodników wybitnych, o tyle z pewną dozą pewności możemy założyć, że zawsze coś ciekawego w tej części boiska wykombinujemy. Wielka rywalizacja jaka będzie się toczyła na każdym właściwie treningu jest gwarancją utrzymywania najwyższej możliwej formy grających na tej pozycji futbolistów.
Niezwykle ważne rola rozgrywającego zarezerwowana jest dla Miroslava Radovicia, jego naturalnym zmiennikiem wydaje się Ondrej Duda. Ta dwójka zawodników w zasadzie zapewnia nam funkcjonowanie tej pozycji na odpowiednim poziomie. A warto wspomnieć, że obowiązki rozgrywającego to nie pierwszyzna do świeżo upieczonego legionisty, Mateusza Szwocha. Wygląda więc na to, że pozycja rozgrywającego to silna strona Legii i to zarówno tej pierwszoplanowej, jak i ewentualnych rezerw.
W tym momencie, orientujący się w legijnej młodzieży kibice zapytają, gdzie jest Grzegorz Tomasiewicz? Odpowiem krótko, w juniorach, ewentualnie na meczach rezerw prowadzonych przez Jacka Magierę. Grzesiek to niemały talent, świetny technik, błyskotliwy drybler. Jednak swojej fizjonomii nie przeskoczy, warunki fizyczne, jakimi dysponuje nie ułatwią mu funkcjonowania w futbolu, a juniorski styl gry, który wciąż prezentuje uniemożliwia na razie rywalizację z dorosłymi, doświadczonymi piłkarzami. Tomasiewicz musi zrozumieć, że Lionel Messi jest jeden, a nad tym, aby Argentyńczyk w ogóle zaistniał, pracował cały sztab ludzi. Dlatego taż, aby funkcjonować w poważnej piłce, młody pomocnik musi nauczyć się szybszej gry piłką. Im szybciej zrozumie, że to nie drybling powinien być jego najmocniejszą stroną, a szybkie podanie i wyjście na pozycje, tym szybciej zobaczymy go na boiskach Ekstraklasy. To nie wspomniany Lionel Messi powinien być jego wzorcem a grający w „Starej Damie”, Sebastian Giovinco. W innym wypadku starcie z bezpardonowym, dorosłym futbolem prędzej zakończy się jakimś poważnym urazem niż spektakularnym sukcesem.
Napastnik:
Wobec coraz pewniejszego wypożyczenia Michała Efira, na pierwszy plan wysuwa jego zastępca Jakub Arak. Zawodnik, o którym nie można powiedzieć, że jego rozwój przyspieszył, ale faktem jest napastnik wydoroślał, dojrzał mentalnie. Oczywiście, nie oczekujmy od Kuby dryblingu wkręcającego obrońców rywali w ziemię, za to możemy spodziewać się cech typowego, silnego snajpera, dla którego pole karne to środowisko naturalne. Wydaje się, że w oczach sztabu Henninga Berga młody napastnik zasługuje na szansę i bardzo możliwe, że to właśnie On będzie przygotowywał się do sezonu z pierwszym zespołem. Jeśli nie to podobnie jak Efir odejdzie do jakiegoś zespołu by rozwijać swoje umiejętności w wyższej lidze. Gra w III ligowych rezerwach, podobnie jak dla wspominanego Michała nie stanowi już dla tego chłopaka wyzwania.
Na pewno warto też wspomnieć o Adamie Ryczkowskim, który na życzenie sztabu szkoleniowego będzie przygotowywał się do sezonu z dorosłym zespołem. Młody napastnik, który występuje również na skrzydle zaskarbił sobie przychylną opinię nie tylko trenerów, ale też wielu obserwatorów. Teraz na boiskach w Gniewinie będzie miał okazję udowodnić swoje umiejętności i przydatność do drużyny Henninga Berga. Czy wykorzysta tą szansę? Sam jestem ciekaw, na pewno opinie odnośnie gry młodego napastnika są mocno podzielone. Nie ukrywam, że należę do tej grupy, dla której ten ruch jest zupełnym zaskoczeniem.
Siląc się na ocenę potencjału naszych młodych snajperów, sam jestem ciekaw czy ci zawodnicy faktycznie mają szansę odpalić „na już” i stanowić realne zaplecze dla starszych kolegów. Właściwie nigdy nie byłem zwolennikiem umiejętności Jakuba Araka, muszę jednak przyznać, że poczynione przez tego chłopaka postępy wzbudzają u mnie wielki szacunek. Decyzja norweskiego szkoleniowca, który to właśnie na Kubie widzi groźniejszego zawodnika niż w utalentowanym Efirze, też daje do myślenia. Adam Ryczkowski to melodia przyszłości, wydaje się, że jeszcze wiele pracy przed tym młodym jeszcze zawodnikiem, ale kto wie… ponoć dopóki piłka w grze…
Ogólnie rezerwy pierwszego zespołu może nie wyglądają tak obiecująco jak rok temu, ale wydaje się, że jest to spowodowane nie tyle mniejszym potencjałem samych zawodników, co podniesieniem kryteriów oceny przez obecny sztab szkoleniowy. W zasadzie poza środkiem boiska, gdzie mamy spory problem, dysponujemy odpowiednim zapleczem mogącym stanowić nienajgorsze zabezpieczenie dla jedenastki pierwszego wyboru. Oczywiście nie są to zawodnicy, których zobaczymy w meczach rozgrywanych na europejskich boiskach, ale już ze słabszymi przeciwnikami ligowymi, lub w krajowym pucharze, jak najbardziej możemy na nich liczyć.


Zespoły do których mogą trafić nie zagwarantują im takiej opieki (oczywiście pod warunkiem że my im zagwarantujemy) i będą tam wrzuceni do jednego worka z innymi zawodnikami, więc efekt tego ogrywania może być słaby.
Pytanie jest czy sami zawodnicy i ich menadżerowie będą chcieli pójść drogą cierpliwej pracy, czy pompowanie balona ego zawodników nie przeszkodzi im w harmonijnym rozwoju.
Wieteska, Kalinkowski raczej nie pograją bo Legia musi wygrywać każdy mecz a więc nie będzie okazji na ryzykowne eksperymenty.
Tomasiewicz świetny technicznie ale musi dojrzeć fizycznie. Wielu jest piłkarzy o mizernych warunkach fizycznych robiących kariery. Można jeszcze dodać Valbuene ze współczesnych i chociażby Pisza z przeszłości.
Ryczkowski według mnie jedzie na obóz z I zespołem (jeśli pojedzie w co wątpię) bo uchodzi za duży talent ale nie jest postacią pierwszoplanową w żadnym zespołów w którym gra i może chodzi o to żeby popracował z trenerami indywidualnie po to żeby mu pomóc wrócić na "ścieżkę" rozwoju, żeby mu wskazać w jakim kierunku powinien iść piłkarsko.
Arak jest dla mnie zagadką bo z jednej strony nie jest wirtuozem technicznym ale ma sporą intuicję boiskową wspartą nawykiem ciągłego ruchu którym może umordować prawie każdego obrońcę, no i oczywiście dobra gra głową co jest rzadką umiejętnością w Polsce (dlaczego?). Ale nawet w rezerwach nie był podstawowym zawodnikiem, więc w kontekście I zespołu jakoś go nie widzę. Jeśli przyjdzie Piech to tym bardziej nie ma szans.
Przed rezerwami trudne wybory, zostawać czy odchodzić.
Wśród defensywnych pomocników rzeczywiście zrobi się ubogo ale nawet pozostanie Łukasika w obecnej formie pozwoli tylko na zapełnienie dziury. Chyba kogoś tu potrzebujemy.
Ocena Heńka chociaż zasłużona to może nieco pospieszna. Ile lat zawodził nasz obecny lider Rado?
Na niekorzyść Heńka jest to że teraz jest w Legii inne ciśnienie i nie ma czasu na cierpliwość.
To samo dotyczy młodych zawodników.
Można powiedzieć że mamy motto nomen omen Legii Cudzoziemskiej - Maszeruj albo umieraj. Ciężkie warunki dla dojrzewania piłkarskiego.
Wobec coraz pewniejszego odejścia Łukasika, promocja do 'jedynki' dla Kalinkowskiego wydaje się logicznym wyjściem, ale i tak, jak piszecie, trochę to dziwne że zostajemy tylko z dwoma nominalnymi DMC plus ewentualnie Kali. No chyba że Berg inaczej to wszystko widzi i ma w zanadrzu jakieś odmienne rozwiązania taktyczno-personalne.
Dla mnie najbardziej sensownym wyjaśnieniem jest to, że Miłek sam chce odejść. Innych merytorycznych powodów jego odejścia nie widzę a przynajmniej nie widzę w nich sensu. Nikt mi nie wmówi, że Kalinkowski, który nawet jeszcze nie powąchał ekstraklasowej murawy jest od niego lepszy.
Natomiast, powołanie Ryczkowskiego, który ma raptem 7 występów w rezerwach i nie strzelił żadnej bramki a odstrzelenie Efira, który ma 17 występów i 11 bramek na koncie jest dla mnie swoistym kuriozum.
1. Z Łukasikiem to jestem pewny, że on chce odejść - widzi, że tu będzie miał kłopot z graniem, bo Berg nie wydaje się być mega pozytywnie nastawiony, a przy okazji dwaj podstawowi defensywni pomocnicy są rudni do ruszenia. A czekać Miłek to już nie ma na co.
2. Ryczkowski vs Efir - 1997 vs 1992. IMO młodzi jadą z pierwszą drużyną nie po to, aby walczyć o pierwszą drużynę, ale po to, aby potrenować pod okiem pierwszego sztabu szkoleniowego i z seniorami (taki Ryczkowski więcej się nauczy od Sagana, Rado czy nawet Piecha niż od dajmy na to Araka). Efir miałby walczyć o pierwszy skład, a uznano że nie ma dla niego miejsca. Chłopaki chodzą w innych wagach, więc nie ma co porównywać.
Natomiast zdaje się wszystkim przyglądającym się bliżej rezerwom dziwnym jest, że z młodych to właśnie Ryczkowski został wybrany do wyjazdu, bo zdaje się był jednym z najgorszych zawodników drużyny.
A ktoś na tyle oglądał Masłowskiego, że z czystym sercem może napisać, czy on się do nas w ogóle nadaje czy nie?
W zasadzie to o naszym zainteresowaniu nim pisano wiele razy. Na przeszkodzie stała kwota jakiej oczekiwał Osuch, a teraz to nie wiem czy nadal nie jest kontuzjowany.
Jasne, całą "sagę" jego przychodzenia (if any) tutaj znam. Ale mi chodzi o walory piłkarskie. Czy on umie grać w piłkę na takim poziomie, że będzie wzmocnienie. Czy kolejny dajmy na to Ireneusz Kowalski?
Zgadza się na kontrakt nie większy niż 200 tys. euro, więc się nadaje.
Mnie Masłowski podoba się bardzo, jak dla mnie to jeden z najlepiej wyszkolonych technicznie graczy Ekstraklasy. Do tego ten chłopak ma niezłą szybkość i nieszablonowy pomyślunek. Szkoda, że tak długo 'kisił' się w niższych klasach rozgrywkowych (ach ten skauting). Brakuje mu nieco obycia i doświadczenia, ale to przyjdzie z czasem. Jest jedno ale, moim zdaniem "Masło" nalepszy jest na środku, a tu zdaje się mamy aż za wielu dobrych graczy. Owszem grywa na boku pomocy (nawet w Zawiszy), ale to włąsnie ofensywny pomocnik jest pozycją jakby dla niego stworzoną.
-> Łukasik
Z jednej strony szkoda, że wybywa, niemniej jendak nie odczówam straty z tego powodu. Choć niewątpliwie ta pozycja wymaga wzmocnienia i to kimś "więcej" niż utalentowanym Kalinkowskim. Zrestą zwracałem na to uwagę powyżej.
-> młodzi w jedynce
Nie wydaje mi się, żeby ci chłopcy zastępowali kogokolwiek, to raczej zobrazowanie słów Henninga Berga, że wprowadzać do zepołu powinno się utalentowanych 17-latków a nie chłopów po dwadzieściakilka lat. Więc Ci, którzy wpadli w oko "norwegom" zawitają na obozie w Gniewinie. Czy się "zadomowią"? Zobaczymy. Nie sądzę jednak aby przy tego typu powołaniach decydowałą forma w jakichkolwiek rozgrywkach. Jest to raczej owoc obserwacji i zobaczenia "tego czegoś" u danego chłopaka. W innym wypadki Grzgorz Tomasiewicz byłby powołany. Nie jest, bo wciąż potrzebuje pracy na poziomie fizycznym i mentalnym. Chłopak ma supertalent, ale w tej chwili w dorosłym futbolu nie pograłby wcale.
Ale Kuciak wiecznie nie będzie grał w Legii. Sprzedajemy go od roku i kwestią najbliższych 2 okienek transferowych jest jego odejście. W związku z tym faktem musimy w większym stopniu ogrywać 2 i 3 bramkarza. Dla jednego rezerwy, dla drugiego PP i mecze ze słabszymi rywalami. Zainwestujmy w nich, żeby byli gotowi na zastępstwo i nie chcieli uciekać z klubu.
2.Kompletnie nie mam zdania na temat Wieteski, więc zdaję się całkowicie na opinię Monrooe. Natomiast ogromnie się cieszę, że bierzemy wychowanka jako tego 4 do kompletu środkowych obrońców. Tak właśnie powinno wyglądać wprowadzanie swoich do kadry. Najpierw runda nauki, później łapanie minut, a w międzyczasie rezerwy. Potrenuje z lepszymi, poczuje klimat i za pół roku, rok będzie o wiele lepszym piłkarzem, być może gotowym na awans na 3 w hierarchii środkowych obrońców. A na 4 OŚ kolejny wychowanek
3. Ronan. Nie wiem, co on potrafi w obronie, ale się usprawiedliwiam, bo nawet autor nie wie
Swoją drogą klub popełnił błąd nie wysyłając Brzyskiego na zabieg. Już dziś byłby w połowie drogi do powrotu do zdrowia. Ronan w lipcu spokojnie by sobie poradził, a Brzyski na sierpień byłby gotowy. A tak uraz będzie wpływał na jego grę przez całą rundę. Nie dziwmy się więc, kiedy Tomek będzie w słabej dyspozycji.
4. Vrdoljak z Jodłowcem odpalą jak na wiosnę? Śmiem wątpić. Sądzę, że trenerzy zdają sobie sprawę, że tak fenomenalna runda rzadko się powtarza u zawodników, którzy większą część kariery grali przeciętnie. Wobec powyższego oraz wobec odejścia Łukasika będą szykowane dwa rezerwowe warianty: Duda zostanie wycofany o jedną linię albo będziemy próbowali grać jednym defensywnym pomocnikiem. To drugie rozwiązanie wydaje się naturalne kiedy klub dysponuje i chce dysponować tak dużą ilością ofensywnych pomocników. Zupełnie nie ma powodów do niepokoju. Czuję w kościach, że szykuje się wymuszona zmiana taktyki.
Kalinkowski jest w podobnej sytuacji co Wieteska. Jest wolne miejsce w jedynce na określonej pozycji i ma szansę na nie wskoczyć przynajmniej na rundę. Czy się utrzyma będzie zależało tylko od tego, czy będzie robił postępy.
Łukasikowi nie dziwę się, że odchodzi i także nie dziwię się, że żadne prośby trenera nie pomogły. Ale tak to jest, kiedy się nie rotuje. Piłkarze chcę uciekać. Zwłaszcza ten, co pamięta traumę za Skorży.
5. Skrzydła niestety są naszym największym mankamentem. Poza Żyro (na razie nie liczę Szwocha, bo nie wiem jakie są plany wobec niego) żaden z nich nie ma smykałki do gry defensywnej oraz do rozegrania i stworzenia okazji kolegom. Wolą pokiwać i uderzyć lub jak Kucharczyk pobiec w pole karne i dołożyć nogę. Zachowują się jak napastnicy a nie jak pomocnicy. Z tego względu zawsze będziemy mieli problemy z kontrolowaniem gry w linii pomocy. Zbyt ubogi arsenał umiejętności tych chłopaków taktycznie mocno ogranicza trenera. Za bardzo z nimi nie pokombinuje. Co najwyżej zmieni im strony z lewej na prawą. Może to jest powodem ściągnięcia Szwocha i zakusy na Meliksona? Wydaję się to najbardziej logiczne. I na tych pozycjach zapowiada się mała rewolucja taktyczna. Może nie już, ale w niedalekiej przyszłości. W każdym bądź razie Żyro w tej chwili jest najlepszy z nich wszystkich. Jest niezbędny i praktycznie niezastąpiony ze względu na duży repertuar umiejętności możliwych do wykorzystania praktycznie w każdej taktyce i przeciw każdemu przeciwnikowi. Tylko ta dynamika i bieganie do piłek kuleje.
Szwoch. Jednego się obawiam, że zrobimy mu to samo, co Ojamie: Postawimy go na skrzydło i chłopak skapcieje, kiedy najlepsze mecze grał na OP. Mam nadzieję, że potrafimy uczyć się na własnych błędach.
6. Tomasiewicz. Brak powołania na obóz najlepszego zawodnika rezerw ewidentnie wskazuje na opcję wypożyczenia. Rezerwy już są dla niego za ciasne, a I drużyna zbyt wysokie schody. Głównie ze względu na nawyk przetrzymywania piłki. W I czy II lidze wybiją mu z głowy pieszczenie się z futbolówką, a trenerzy obudują go w mięśnie. To najlepsza recepta na jego "dolegliwości". Od tego, czy nauczy się szybko operować futbolówką zależy jego dalsza kariera, bo raczej już nie urośnie.
7. Nasi młodzi napastnicy to niestety na razie tylko poziom III ligowy i nic więcej. Tylko dlatego, że nie strzelają bramek. Innego kryterium selekcji dla nich nie ma. Jeśli nie strzelasz Mechanikowi czy Żyrardowiance to nie będziesz tego robił Ruchowi.
Mnóstwo roboty przed nimi. Praca pod okiem Jacka Magiery to w tej chwili dla nich najlepsze rozwiązanie. Odchodzi Efir to będą mieli okazję regularnie grać. Najważniejsze, że w lepszej lidze. Reforma II i III ligi i awanse z IV sprawiły, że rezerwy będą walczyć z takimi tuzami jak Polonia, ŁKS, Radomiak czy Pelikan Łowicz. Czego chcieć więcej w ich położeniu, skoro umiejętności na grę wyżej nie pozwalają? Jak złapią formę to wtedy można myśleć nad następnym krokiem w karierze.
Rezerwy pozostaną rezerwami tylko wykorzystywanymi w III lidze. Z prostego powodu: znowu kadra I zespołu liczy ponad 23 nazwiska piłkarzy nietuzinkowych. Chłopaki mogą co najwyżej liczyć na zaproszenia na treningi, obozy i nic więcej. Ich celem na ten sezon to poczynienie rozwoju, aby za rok o tej samej porze mogli powiedzieć, że są o wiele lepszymi zawodnikami niż przed rokiem. Wtedy będą mieli szansę na coś więcej.