- Kategoria: Trybuna komentatorów
- gawin76
Tykalni
Stało się. Po wielu miesiącach utrzymywania prowadzenia w ligowej tabeli Legia została wyprzedzona przez Lecha Poznań. Czekaliśmy na to, by Legia udowodniła swoją klasę w najważniejszym momencie sezonu – tymczasem właśnie w nim najbardziej zawiodła. Mistrzostwo wprawdzie jeszcze nie przepadło, ale szansę na obronę tytułu drastycznie zmalały.
Urodziłem się kibicem Legii i kibicem Legii umrę, ale nie powstrzyma mnie to przed napisaniem, że w sobotnie popołudnie dokonał się akt piłkarskiej sprawiedliwości. Bo przecież gdybym był kibicem neutralnym, od pierwszych kopnięć piłki w sezonie 2014/15 chciałbym żeby Legię spotkała kara za arogancję, za ostentacyjne lekceważenie ligowych przeciwników, za wybieranie sobie meczów, w których gra się na 'maksa' i przeplatanie ich porażkami ponoszonymi po kuriozalnych indywidualnych błędach popełnianych z regularnością kompromitującą dla zespołu tej klasy. Gdybym był neutralnym kibicem, rechotałbym złośliwie, obserwując strategię budowy drużyny, w myśl której lepszych zawodników zastępuje się słabszymi i pozwala z dnia na dzień odejść liderowi zespołu, nie mając przygotowanego następcy, jednocześnie nadal święcie wierząc w swoją ogromną przewagę (sic!) nad konkurencją. Gdybym jako neutralny kibic oglądał mecz Legii z Lechem, wiedziałbym bez pudła, której z dwóch drużyn bardziej zależy na grze w piłkę i zwycięstwie, a która grę tylko markuje, nie pierwszy raz w tym sezonie porzucając swój zachowawczy, siermiężny styl dopiero wtedy kiedy zaczyna jej się robić 'ciepło'.
Będąc kibicem Legii, zawsze szukałem usprawiedliwień. Bo to ludzka rzecz, że w natłoku meczów zdarzają się dekoncentracja, rozprężenie czy fizyczny dołek. Bo to nie Henning Berg wynalazł rotację. Bo mecze pucharowe to święto, a ligowe – codzienność. Bo Miroslav Radović zasłużył sobie na to, żeby pozwolić mu skorzystać z intratnej oferty. Bo Orlando Sa marnuje sytuacje na potęgę i irytuje gwiazdorską manierą. Wreszcie – bo pierwsza pozycja w tabeli, zwycięstwa i trofea, nawet te najbardziej wymęczone czy zdobyte w najmniej przekonującym stylu, w ostatecznym rozrachunku usprawiedliwiają wszelkie wybory personalne i taktyczne. Tylko że nadszedł wreszcie ten moment, w którym dziecko z baśni Andersena krzyczy: „Przecież on jest nagi!”.
Pocieszające, że iluminacja tego rodzaju, jakkolwiek będąca skutkiem ubocznym przegrywanej właśnie rywalizacji o mistrzostwo Polski, ma szansę przynieść korzystne skutki. Niewątpliwie byłyby one pożądane wewnątrz drużyny, która po kolejnych porażkach nieodmiennie sprawia wrażenie organizmu stosującego jakiś osobliwy, zbiorowy mechanizm wyparcia. Obawiam się jednak, że w tym przypadku trudno liczyć na szczególnie konstruktywną refleksję. Poza tym wiosenna słabość Legii ma mimo wszystko zbyt złożone przyczyny, by wygodnie ograniczać się do aspektu mentalnych niedoskonałości obecnych wśród naszych piłkarzy.
Dalece istotniejsze są wnioski, do jakich dojdzie trener, dyrektor sportowy i właścicielski tercet. Jak zareagują na to, że najwyraźniej dobiegł końca czas, kiedy wszystkie błędy uchodziły nam na sucho, kiedy Legia na pojedyncze niepowodzenia odpowiadała serią przekonujących zwycięstw. Jak najważniejsi w klubie ludzie przyjmą konstatację, że... przestaliśmy być nietykalni.
Jeszcze na początku grudnia, po osiemnastu ligowych kolejkach, mieliśmy nad Lechem dziewięć punktów przewagi, a ta przewaga mogła i powinna być większa, bo w tym sezonie najmocniejsi byliśmy akurat wtedy kiedy Lech był najsłabszy. Pod koniec kwietnia, po trzydziestu kolejkach, nasza przewaga zmalała do zaledwie dwóch punktów. A już w pierwszym meczu rundy finałowej pozwoliliśmy Lechowi na pokonanie nas w bezpośrednim starciu, co zresztą nastąpiło drugi raz tej wiosny i drugi raz w podobnych okolicznościach, po bramkach traconych 'parami'. Kiedy Lech pod wodzą Macieja Skorży mozolnie wygrzebywał się z kryzysu, poprawiał organizację gry, zaczynał regularnie zdobywać punkty i nabierać pewności siebie, w grze Legii następował stopniowy zjazd. Nikt nie umiał powstrzymać tego procesu, mimo prób i pojawiających się od czasu do czasu przebłysków dawnej mocy.
Niestety nie ma przypadku w tym co zdarzyło się w sobotę. Nie przegraliśmy z powodu jakiegoś zdumiewającego zbiegu okoliczności. Przegraliśmy z przyczyn czysto sportowych, piłkarskich. Przegraliśmy choćby dlatego, że nasz kluczowy zawodnik, Ondrej Duda, nie był w stanie dać tego dnia swojej drużynie nawet połowy tego co jego poznański odpowiednik, Darko Jevtić. Przegraliśmy, bo młody Karol Linetty kolejny raz tej wiosny (przypomnijmy sobie gola na 2:0 w Poznaniu) potrafił błyskawicznie przemieścić się z piłką pod bramkę Legii, a nasi obrońcy kolejny raz (przypomnijmy sobie gola Arkadiusza Milika na 0:1 w rewanżu z Ajaksem) cofali się przed nacierającym przeciwnikiem tak długo, aż ten mógł swobodnie oddać strzał na bramkę. Przegraliśmy, bo w ostatniej akcji meczu, która mogła przesądzić o tym, ze nadal bylibyśmy 'nietykalni', znajdujący się kilka metrów przed bramką Jasmina Buricia i mający piłkę na swojej lepszej nodze Guilherme 'zagotował się' i huknął w trybuny.
Tak grając, nie wygrywa się mistrzostw. Tak je się przegrywa – i to przegrywa zasłużenie.


Nie interesuje mnie Lech, nigdy mnie nie interesował. Nie interesuje mnie kto na kogo się zepnie a komu odpuści. Interesuje mnie jedno, czy Legia w tych sześciu meczach pokaże warszawską dumę, chart ducha,zaangażowanie i walkę. To że jest źle to wiemy bo to widać, nie musi tak jednak się skończyć choć gdyby Zgredowe " zrobią to" swoją drogą to bardzo trafne i idealne na ten czas określenie miało się spełnić, nic nie może powstrzymać analiz, wyciągnięcia trafnych wniosków i zamian na plus. Jeśli przegramy ( choć puchary przecież mamy) nie wolno wpadać w panikę. Tylko spokój może nas uratować. Niestety zdobycie PP spowodowało zbyt wielką nonszalancje i wręcz arogancje ( płacząca adeptka dzienikarstwa której nikt nie chce po treningu powiedzieć trzech słów na temat roli dopingu kibicow) . Tak się panowie piłkarze nie robi, śmialiscie się teraz śmieją się z Was. Zmieńcie ten paskudny obraz pokazując charakter i zaangażowanie.
Zmiany nastąpią bo są konieczne jeszcze raz jednak proszę aby przy tym myśleć. Stulecie klubu to zaszczyt i duma nas wszystkich związanych z tym klubem. To również musimy brać pod uwagę .
Zmieniamy mądrze.
edit
Kapitalny tytuł oddaje w 100% wsio, oby nie było tylko tak zesrała się bida i płacze, tego bym nie zniósł.
Przykład arogancji i buty idzie z góry, więc nie dziw się, że piłkarze to podłapali.
@Gawin
Świetny tekst. Dodam tylko od siebie, że obserwując pracę Skorży w Lechu zaczynam mieć obawy, czy wkrótce nie zaczniemy oglądać ich pleców bardziej regularnie. Mają młodszy zespół i bardziej wartościową młodzież. Brak im tylko sensownego bramkarza i napastnika klasy Rudnieva. Czasy Rumaka cofnęły ich trochę do piłkarskiego średniowiecza ale bardzo szybko to nadrabiają.
Po pierwsze, oglądając spotkanie ani przez chwilę nie rechotałem. Po drugie, po raz enty mogę wyrazić swą niezachwianą pewność, że sprawiedliwość (ogólnie, choć w futbolu jakby tym bardziej) to taki kumpel Yeti. I jedno, i drugie rzekomo ktoś tam kiedyś oglądał. Po trzecie, wymienione w tekście "usprawiedliwienia" (to trochę brzmi jak "wymówki", a zupełnie nie powinno) wydają mi się zupełnie logiczne. Nie takie firmy jak Legia miewały, miewają i będą miewać kłopoty z pogodzeniem rywalizacji na froncie krajowym i kontynentalnym. Jak dotąd nikt nie wynalazł uniwersalnej recepty na podobne bolączki. Henning Berg zdecydował się zmierzyć z problemem za pomocą rotacji. I choć - co wielokrotnie wypominał mu np. CTP - stosował ją na skalę wręcz groteskową, już wykręcił naprawdę ładny wynik w Europie, już zdobył Puchar Polski, a szanse na Mistrzostwo wciąż ma całkiem nie najgłupsze. O tym zresztą jeszcze za moment. Co zaś się tyczy personaliów - w sprawie Radovicia mam wciąż to samo zdanie: każdy zawodnik każdego polskiego klubu jest na sprzedaż. Obyśmy doczekali takich pięknych czasów, gdy ten stan ulegnie zmianie, na razie jednak się na to nie zanosi. Owszem, moment odejścia uzdolnionego Serba z Legii był dosyć niefortunny, a na pewno nieoczekiwany. Co do zasady nic się jednak nie zmienia. Analogicznie, każdy piłkarz z zagranicy przychodzący do naszej ligi ma jakiś feler. W przypadku Orlando Sa jest to najwyraźniej kompletny bigos między uszami. Gdyby Portugalczyk, przy takich zdolnościach czysto piłkarskich, miał na dodatek równo poukładane pod fryzurą, nigdy by do Legii nie trafił. Proste, prawda?
Podobnie prosta wydaje mi się prawda, że wbrew przekonaniu części z Was (ponownie uprasza się o powstrzymanie wzburzenia), jak i - przede wszystkim - mnóstwa warszawocentrycznych dziennikarzy, przewaga Legii nad resztą ligowej stawki nie jest jakaś przeogromna. Owszem, ona istnieje. Owszem, jest widoczna. Niemniej sama z siebie nie zapewni zdobywania kolejnych trofeów. Legia jest "tykalna" (faktycznie, rewelacyjny tytuł). Zawsze była. I tylko taki wniosek można - o ile ktoś tego wcześniej nie uczynił - wyciągnąć z wczorajszego spotkania.
Bo generalnie to moje neutralne oczęta wciąż widzą, że faworytem do Mistrzostwa wciąż pozostaje ekipa z Ł3. Z prostego powodu: nie liczy się kto które miejsce zajmuje po 2giej, 19tej, czy 31wszej kolejce, ani jaką ewentualnie ma przewagę. Jedyna tabela, która ma jakiekolwiek znaczenie*, to ta po zakończeniu rozgrywek. A do tego pozostało, jak wiemy, jeszcze całe sześć serii spotkań. Tymczasem - co potwierdza m.in. pewien znany ekslechita - uciekać jest znacznie trudniej, niż gonić. Poznaniacy będą w tych sześciu spotkaniach musieli udowodnić, że są ekipą i mentalnie, i piłkarsko dojrzałą. Może ich nie doceniam, jednak jakoś tak trudno mi uwierzyć w powodzenie tej misji. Znacznie prościej wyobrazić sobie skuteczną pogoń podopiecznych Berga.
* dla Legii, niezainteresowanej - w przeciwieństwie do większości ligi - walką o ósemkę.
Największym skarbem Legii jest jednak Radek Kucharski, szef młodzieżowego skautingu Legii. To on stał za transferem Bielika a także za transferem Dudy. Zbudował skauting na całą Polskę, teraz zajmuje się budowaniem juniorskiego skautingu w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, krajach nadbałtyckich czy na Bałkanach.
I to jest cały problem Legii- mamy naprawdę bardzo dobrych skautów z doświadczeniem, potrafiących ocenić potencjał zawodnika, jego przydatność dla drużyny a niestety za skauting pierwszego zespołu odpowiadają osoby, które dostały te funkcje na kredyt, po znajomości.
Myślę, że ta buta i późniejsza arogancja to zła interpretacja przez zawodników tego co próbowano ich nauczyć czyli mentalność zwycięzcy. Sam pomysł bardzo dobry i potrzebny tylko jeśli słucha się prezesa gadającego zbyt często zbyt frywolnie ( tak to nazwe) i czyta dziennikarzy którzy wiedzą lepiej ( mistrzostwo w kieszeni, nie ma przeciwnika itp itd) myli się jedno z drugim.
Teraz mają możliwość pokazania mentalności zwycięzców, czekam niecierpliwie.
Jak widać muszę mieć coś z dziecka, może nie z baśni ale jednak, co zresztą niektórzy próbują mi wytykać.
Może dlatego nie uległem wrażeniu i ogólnej "euforii", że jest dobrze "bo pierwsza pozycja w tabeli, zwycięstwa i trofea, nawet te najbardziej wymęczone czy zdobyte w najmniej przekonującym stylu" czemu dawałem wyraz od początku rundy wiosennej.
Po meczu ze Śląskiem (1:1)
"NT meczu nie piszę. Żal ścisnął mi dupę"
Po meczu z Jagiellonią (1:3)
"Po takim "widowisku" odechciewa się wszystkiego. Jak to jest możliwe, że trener Berg nie dostrzega słabości tego "zestawu" piłkarzy ?
Po meczu z Koroną (0:0)
"Jak widzę brak chętnych aby skomentować kolejny "sparing" Legii. Powoli chyba przemija mit jakoby Berg podnosił jakość poszczególnych piłkarzy. Najlepszy na boisku Furman, który w Tuluzie nie łapał sie na ławkę. Przy nim pozostali piłkarze wyglądali jak dzieci we mgle."
Po meczu z Ajaxem (0:3)
"W przeciwieństwie do wielu zaskoczony nie jestem. Najwyższy czas powrócić na właściwe tory i zdobyć dublet, co nie będzie wcale TAKIE PROSTE, a walkę o puchary pozostawić lepszym. Niestety ale my równie słabo prezentujemy się na tle Piasta, Łęcznej, Jagiellonii, Bełchatowa, Podbeskidzia, Śląska czy Korony,"
Po meczu z PBB (3:0)
"Bardzo dobry i pasjonujący mecz.
Po meczu ze Śląskiem (0:0)
"Mnie osobiście cieszy wyłącznie awans do 1/2 PP
Co do reszty, mogę jedynie powtórzyć "W mojej opinii wszyscy piłkarze grają poniżej tego, co grali na jesieni. Wszyscy"
Po meczu ze Śląskiem (1:3)
"Jeszcze nie mogę dojść do siebie po tym "meczu' i zachodzę w głowę, kto się bardziej zmordował ? Piłkarze na boisku, czy ja przed telewizorem ?
Ilość bezsensownych zagrań, niecelnych podań czy strat piłki zatrważająca. Podobnie jak celnych strzałów, pomijając stałe fragmenty gry"
Po meczu z Wisłą (2:2)
"Szczęście i to ogromne dopisywało Legii przez cały mecz.
Bramka Żyro, po ewidentnych opanowaniu piłki ręką. Bereszyński jakimś mega cudem wybija piłkę z bramki. Samobój w 90 min.
Poza tym graliśmy taki piach, że zęby bolały"
Po meczu z Lechią (1:0)
"Aktualnie Legia gra bardzo słabo, wolno i przewidywalnie. "Antagonizmy" nie mają nic wspólnego z osiąganymi obecnie wynikami."
Po meczu z Zawiszą (2:0)
"Nie ma co się zbytnio rozpisywać po tym meczu, najważniejsze są 3 pkt"
Po meczu z Pogonią (2:1)
"Od jesiennego meczu z Pogonią w Szczecinie minęło kilka miesięcy. Choć wynik był odwrotny, widziałem Legię grającą o kilka(naście) klas lepiej od portowców. Od tamtego czasu Pogoń zdążyła wymienić kilku trenerów, gdy Legia ma tego samego. Nie gramy już co 3 dni, więc teoretycznie powinno być łatwiej. Nie jest."
Po meczu z Lechem (2:1)
" Mecz z tych, o których rozpamiętywać nie będziemy. Sytuacji jak na lekarstwo. Trzy dosyć przypadkowe bramki i wszystkie z naszym udziałem.
Może entuzjaści zawiłości taktycznych mieli frajdę, natomiast dla mnie mecz bardzo słaby. Gdyby nie ranga wydarzenia, nie byłoby o czym mówić"
Gołym okiem widać, że w przeciwieństwie do innych, którzy zakłamując rzeczywistość, w grze Legii dopatrywali się "Bóg wie czego" aby sens myślą nadać, Bareją pojadę "mnie te plusy nie przesłoniły minusów"
Gdyby ktoś w klubie poczytał moje wpisy, być morze nie musiałby dziś pisać o "braku marginesu" czy "akceptacji wyniku"
Taki myk stosując, Gombrowiczem pojadę:
"Jak może zachwycać, kiedy nie zachwyca", nawet gdy inni z uporem maniaka powtarzają "oni to zrobią". Oby..
gawin76 -> Świetny tekst, pozwoliłem go sobie tu i ówdzie podpromować.
Jestem pod wrażeniem Twojej przenikliwości.Ja , prosty zaangażowany w Legię mitoman na przekór wszystkim , dostrzegałem w naszej drużynie jakieś tam pozytywy,jakieś tam możliwości ,jakąś tam myśl trenerską. Może innaczej - chciałem widzieć. A tu bach dostałem parę razy z plaskacza ,w sobotę z piąchy i wreszcie dostrzegam to , co dla Ciebie jest oczywiste.
Wybacz mój cynizm, nie wyważaj otwartych drzwi , nie wsadzaj kija w mrowisko ( a nie mówiłem ? ) bo to wkurwiające.
Przyczyn jest bardzo dużo i zdumiewa mnie, że sztab trenerski nie potrafi wyciągać wniosków. Mecze z Celtikiem były całe wieki temu..
A co do "neutralności" - to zgodzę się tylko połowicznie. Tak, frajda dla "neutralnego" jak widzi, gdy pyszałek dostaje pstryczka w nos od losu. Ale neutralny kibic nadal jednak będzie widział Legię jako mistrza. Obiektywnie patrząc to nadal Legia jest klubem, który może najwięcej ugrać w pucharach. Z nadzieją, że w Legii nastanie stan przejściowy - normalność, czyli wykorzystanie w pełni potencjału (sportowego, finansowego etc.).
Legia wiosną: LDWWDLWLWDWL
Jedna (!) 'passa' dwóch zwycięstw z rzędu. Zatem, właśnie, tu nie chodzi o Lecha. Tu chodzi o nas, o to że zwyczajnie brak przesłanek ku temu, by wierzyć, że Legia nagle zacznie dobrze i skutecznie grać w piłkę.
Oczywiście też nadal mam nadzieję i nie będę miał wątpliwości jakie wyniki obstawiać w typerku. Też oczekuję od naszych piłkarzy charakteru i zaangażowania. Natomiast uważam, że charakterem i zaangażowaniem można odmienić losy jednego czy drugiego meczu - na dłuższą metę potrzeba jednak przede wszystkim piłkarskiej jakości, a z tym obecnie jest duży problem. Nie jesteśmy w stanie co mecz grać z taką intensywnością jak kilka miesięcy temu, siedzieć na przeciwniku, ponawiać ataków. Nawet grając ostrożnie, popełniamy błędy w defensywie, nawet frontalnie nacierając, jesteśmy porażająco nieskuteczni.
Spokój zachowuję o tyle, że już od jakiegoś czasu powtarzałem, że bardziej od mistrzostwa interesuje mnie co stanie się z tą drużyną po sezonie, bo to będzie kwestia nadania jej nowego kształtu na pewnie kilka najbliższych lat.
@ a-c10
Czasem to jest tak, że sekwencja niby oczywistych, w pełni usprawiedliwionych i ze wszech miar logicznych decyzji prowadzi do zaskakująco kiepskich końcowych efektów. Być może to właśnie stało się w Legii - stabilizacja przeszła w stagnację, a ta niepostrzeżenie zmieniła się w regres.
Oczywiście masz rację, że Legia zawsze była 'tykalna', rzecz w tym, że w ten sezon wchodziliśmy z taką przewagą nad konkurencją, jaką ostatnio mogła pochwalić się chyba Wisła Kraków naście lat temu. Mimo Bielska, Gliwic, Szczecina czy Łęcznej to było widać na i boisku i w tabeli. Przerżnąć sezon w takich okolicznościach to naprawdę sztuka.
Gdyby w klubie Ciebie czytali być – może - pływałbyś po dzień dzisiejszy po bezkresnym - morzu - okrętem pod śląską banderą...
Powyższe opisy po każdym meczu wygranym miałyby dużo ciekawsze zabarwienie kolorami mocnymi nawet jaskrawymi, a po meczach przegranych pieściłyby odcieniami wszelkich pasteli w delikatności ciepła...
Jaki to siedzi w Tobie „diabełek” , który nie pozwolił Ci wkleić opisów po meczach w LE?
Moim zdaniem wtedy czytelnicy mieliby całkowity obraz gry Legii grającej prawie połowę więcej meczów ( oczywiście wszyscy wiemy) w wymiarze czasowym grając co trzy dni.
Co się tyczy myku „oni to zrobią”
Każdy z nas kibicuje inaczej. Jedni skrycie, drudzy w zadumie jeszcze inni w krzyku i nerwach. Rywalizacja sportowa nauczyła mnie wiary do tzw. końca. Bo to jest mój Klub
Być może po ostatniej kolejce ligowej przeżyje gorycz porażki, może wcześniej, lecz na te 6 kolejek dalej wierzę i we mnie będzie dalej ten zwrot, myk jak wolisz- „ oni to zrobią”.
Świetnie opisał to ac-10
To Lech teraz musi pokazać swoją siłę. Siłę nie tylko czysto piłkarską, ale także psychiczną.
Presja będzie rosła z każdym meczem i będzie ciążyła z tyłu głowy.
Jeśli Lech wzniesie się na wyżyny i zdobędzie tego swojego majstra , a ja, jak napisał Senator zobaczę Legię grającą do końca o każdy centymetr boiska, z zaangażowaniem, z
determinacją godną Mistrza Polski to mój żal będzie mniejszy, będzie mniejszy kiedy uznam, że zrobili wszystko by „to zrobić”
ze sportowym pozdrowieniem
dlaczego na polskiej stronie używasz angielskiego nazewnictwa?
Może nie jasno się wyraziłem. Jeśli się nie uda a będą grać ambitnie z zaangażowaniem to ja pretensji miał nie będę.
Pamiętaj ja starolegijny swoje przeżyłem, więc jest odporność.
Dobrze prawisz Lech na zdecydowanie młodszą kadrę, a przynajmniej więcej młodych którzy grają i łapią doświadczenie. Przebudowa naszej kadry to klucz do następnych lat i sam jestem bardzo ciekawy co i jak.
Ale to właśnie zależy od tego, czy to trofeum zdobędziemy, czy nie. I wedle mojego piłkarskiego nosa, będziemy mogli o tym porozmawiać za niewiele ponad tydzień a być może już w niedzielny wieczór. A jeśli Legia nie zacznie w końcu grać w piłkę, to to "być może" zmieni się w "na pewno".
"Jaki to siedzi w Tobie „diabełek” , który nie pozwolił Ci wkleić opisów po meczach w LE?"
Moja "analiza" dotyczy wiosny, więc w LE meczów było całe dwa. O jednym napisałem.
Największa liczba meczów powiadasz ?
A jak to się przekłada na poszczególnych piłkarzy ?
Ile minut na boisku spędzili Broź, Bereszyński, Astiz, Lewczuk, Junior, Guilherme, Orlando, Kosecki, Masłowski, Furman, Duda ? Czy oby na pewno więcej od konkurencji ?
Mógłbyś bardzo się zdziwić, gdybyś zadał sobie trud i zechciał policzyć.
"determinacją godną Mistrza Polski"
No widzisz, mnie przez cały czas chodzi o to, że tej DETERMINACJI na wiosnę nie widzę (poza malutkimi fragmentami)
Mało tego. Obawiam się, że już nie zobaczę, bo wg mnie piłkarze są źle przygotowani.
"żal będzie mniejszy, będzie mniejszy kiedy uznam, że zrobili wszystko by „to zrobić”
Co to znaczy wszystko ?
Czy do tej pory robili wszystko ? Kto im zabronił pokonać drużyny walczące w dolnej ósemce ?
W dzisiejszej prasie można przeczytać - "Legia koncentrowała się na pucharach wiele miesięcy. Na ligę spoglądała wtedy z przymrużeniem oka. Nie przejmowała się porażkami, krytykom kazała patrzeć, kto jest liderem"
Wiele porzekadeł ciśnie się na usta.
"Nosił wilk razy kilka..", "Sami sobie zgotowali taki los"
"Pycha kroczy przed upadkiem", choć podobnie jak wszyscy tu piszący mam nadzieję, że jeszcze jest szansa, bowiem "Nadzieja umiera ostatnia" więc trzeba wierzyć, że również u naszych piłkarzy.
są dwa komentarze, Twój i Zgreda. Różnicę widać gołym okiem. Widzisz masz żal i pretensje do wielu komentatorów, że jadą po Tobie itp. Zastanawiałeś się skąd to się bierze?
Ja Cię znam więc wiem że to co teraz napiszę to nieprawda, ale Ci co tylko czytają dzięki stylowi w jakim piszesz odbierają Twoje posty jako Twoją satysfakcję z porażek naszej drużyny. Czytając wyciągają wnioski, cieszy się. Wierz mi ludzie mają takie prawo bo w literkach są emocje, a Tobie ich wyrażanie się nie udaje. Nie koniecznie zawsze trzeba być tym zamykającym dyskusję, nie na każdy komentarz trzeba koniecznie odpowiedzieć.
Ja Cię znam, wiem że jesteś kibicem Legii pełną gębą i zależy Ci na klubie mocno, bardzo mocno. Ci co Cię nie poznali dzięki stylowi i narracji z jakiej korzystasz mają wierz mi uzasadnione pretensje.
"Ja Cię znam, wiem że jesteś kibicem Legii pełną gębą i zależy Ci na klubie mocno, bardzo mocno. Ci co Cię nie poznali dzięki stylowi i narracji z jakiej korzystasz mają wierz mi uzasadnione pretensje."
Nigdy nie twierdziłem, że jestem erudytą. Piszę jak umiem i emocje w literkach wyrażam jak potrafię. Wiem kim jestem i wiem, ze Ty wiesz
"Tylko przełam w sobie ten strach : a kogo to obchodzi, a co oni powiedzą. A co Ciebie to obchodzi?. To ja jestem Panem , sterem i jednocześnie okrętem. Reszta to fale. Spróbuj."
Taką radę dał mi Zbyszek
no właśnie
A Zbyszek dał Ci radę bardzo dobrą. Problem jest taki że należy się zastanowić w jakim dziale ta rada padła i czy przypadkiem nie dotyczyła piłki ręcznej?
Na mój głupi chłopski rozum zachęcał Cię abyś śmielej, więcej i cyklicznie pisał o drugiej Twojej pasji.
Oczywiście mogę się mylić, nawet bardzo, chciałem dobrze ale jak to mówią dobrymi checiami piekło. ........
pozdrawiam i przepraszam.
Przepraszać nie masz powodu, boś nie obraził.
Każdą radę przyjmuję z pokorą, jeśli szczerze zadana.
Mam jednak problem, bo nie potrafię cieszyć się czymś, co w moim odczuciu na radość nie zasługuje. Legia swoją grą na wiosnę męczyła mnie niemiłosiernie, o czym dawałem wyraz na tej zacnej stronie.
Gdybym jeszcze potrafił całą frustrację wywalić z siebie na podobieństwo Forevera(L)
Z każdym kolejnym meczem niestety nie dostrzegałem żadnej zmiany. Toporna "taktyka" na dzidę itd Nie widziałem żadnej reakcji, kiedy jeszcze był czas. Mamiony "liderem" i finałem o PP miałem spokojnie patrzeć i cieszyć się z każdego "wyszarpanego" punktu.
Dlaczego ?
Dziś CHYBA jest za późno i nie dlatego, ze Lech wygra wszystko, tylko
dlatego, że MY gramy po prostu słabo.
Obym się mylił, dla całej Legijnej braci..
"A jak to się przekłada na poszczególnych piłkarzy ?
Ile minut na boisku spędzili Broź, Bereszyński, Astiz, Lewczuk, Junior, Guilherme, Orlando, Kosecki, Masłowski, Furman, Duda ? Czy oby na pewno więcej od konkurencji ?
Mógłbyś bardzo się zdziwić, gdybyś zadał sobie trud i zechciał policzyć"
Wymieniłeś tzw. ławę, piłkarze Ci prócz kontuzjowanych byli zawsze w meczowych 18- kach. Byli zawsze w treningach, byli w składach kiedy latali samolotami na mecze w Europie. Niektórzy wchodzili z ławki do gry, wracając często nad ranem. Cykl treningowy był zaburzony w stosunku do innych drużyn w lidze. Było lekkie rozbieganie, odnowa i lekki trening bo zaraz wsiadali do autokaru i jechali gdzieś w Polskę, że o poobijaniach i mikro urazach nie wspomnę...
Daleki jestem od myślenia, że Legia gra dobrze i, że wszystko jest OK. Nie- nie jest lecz mimo to trzy dni wstecz byliśmy na pierwszym miejscu, na którym siedzieliśmy 3/4 sezonu.
Z doświadczenie swojego doskonale wiesz, że jak można "ukąsić" lidera to wszyscy spinają pośladki i idą na bitwę.
Dwa chyba najlepsze przykłady:
Mistrzostwa Świata w Siatkówce
Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej
Na obu turniejach graliśmy z wyżej notowanymi rywalami i ( jak wyżej) spinaliśmy pośladki idąc na bitwy wygrywaliśmy wojny osiągając sukcesy.
Lech zrobił to samo -bitwę wygrał, czy wygra wojnę- zobaczymy
Zatem raz jeszcze na ostatnią fazę sezonu:
"jak napisał Senator-jeśli zobaczę Legię grającą do końca o każdy centymetr boiska, z zaangażowaniem, z
determinacją godną Mistrza Polski" - jeśli ligę wygra Lech to mój żal będzie mniejszy, będzie mniejszy kiedy uznam, że zrobili wszystko by „to zrobić”
Czy teraz jest jaśniej?
Dziś widać że to była niedzwiedzia przysługa.
Nietykalność przerodziła się u niektórych w pychę.
Kolejne MP niestety oddala się od Legii
Jasne, ambicja i zaangażowanie powinny być zawsze, ale są to jednak czynniki wtórne w stosunku do piłkarskiej jakości. Czasem gra się po prostu nie klei, a z boku wygląda to na efekt 'zwieszonych głów' i niedostateczną determinację czy wolę walki. Dlatego ciekaw jestem np. na ile sterowany i zaplanowany przez nas był przebieg pierwszej połowy sobotniego meczu.
Młodzieży Lecha nie przeceniam, zresztą wiadomo jak to jest z młodzieżą, parę razy kopną dobrze piłkę i już ich nie ma. Raczej chodzi mi o tzw. kręgosłup, zawodników, który są w stanie ciągnąć wózek przez parę sezonów. Niedobrze że np. Łukasz Trałka (którego zawsze uważałem dowód słabości Lecha - że tak mierny piłkarz może być dla nich tak ważny) wyglądał znacznie lepiej niż Jodła czy IV. Jeszcze rok temu Jodła przestawił sobie rzeczonego Trałkę i dośrodkował na głowę Rado w meczu, który wygraliśmy 1:0. Teraz Trałka praktycznie nie do przejścia.
PS. To pewnie przez Twoje ciągłe 'sir' to angielskie nazewnictwo mi się wzięło
@ CTP
Nie myślę tu o żadnej rewolucji, wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że zostanie Berg i zostanie większość piłkarzy, natomiast byłbym jednak nieco zaskoczony, gdyby weryfikacja obecnego stanu posiadania była przeprowadzona na podstawie tego czy Lech zgłupieje w ostatnich sześciu kolejkach czy nie
Mamy oczywiste potrzeby, zarówno w obszarze stricte kadrowym (lewa obrona, napastnik, a właściwie napastnicy), jak i nazwijmy to mityczno-szatniowo - jakościowo - osobowościowym, zwłaszcza po odejściu Rado.
Legię czeka gruntowna przebudowa sportowa, z niewiadomym skutkiem i z niewiadomym okresem trwania. W międzyczasie tego wieszczonego duopolu nie będzie. Raczej oligopol, czyli jeszcze ze dwa kluby, z których żaden nie będzie zachwycał, a wygra najsprytniejszy, najbardziej fartowny, ten, który akurat się wstrzeli z formą na dodatkowe siedem meczów.
Widzę w takim rozwoju sytuacji zwieńczenie pewnego łańcuszka zdarzeń, którego jednym z pierwszych ogniw była sprawa BB. Kolejne ogniwa zawodziły, dla mnie przede wszystkim piłkarze i włodarze klubu. I tak to się musiało skończyć. Zamiast sumiennej pracy na co dzień była buta i gadanie.
Senator, tak powinno być jak Ty piszesz: że zaczną wygrywać i będę kontynuować zwycięstwa do końca rundy. Ale zwłaszcza na wyjazdach tej wiosny nie zaczną. Niby dlaczego mieliby nagle zacząć, skoro dotychczas im się nie udawało?
Najpierw zacyduje Berga: "- Niezależnie od tego, czy w tabeli jesteśmy za, czy przed Lechem, naszym głównym zadaniem jest ciągła poprawa gry i koncentrowanie się na naszych celach. Dlatego nie uważam, żeby obecna sytuacja zmieniała cokolwiek. Po jednej porażce nie możemy kompletnie zmienić naszej codziennej pracy, tego, co staramy się budować od ponad roku. " Jak wy uwazacie, czy Berg powinien wystawic lepszych zawodnikow czyli Lewczuk, Furman, Guilerme, Sa i Kosecki zamiast Astiza, Vdorjaka, Dudy, Saganowskiego i Zyre i tym samym przyznac sie do bledow i ze sie jest laikem trenerskim czy byc upardym i dalej forsowac gre swoimi pupilami?
Czasem to jest tak, że sekwencja niby oczywistych, w pełni usprawiedliwionych i ze wszech miar logicznych decyzji prowadzi do zaskakująco kiepskich końcowych efektów.
No właśnie. Piłka nożna, krwawe piekło
Przerżnąć sezon w takich okolicznościach to naprawdę sztuka.
Nie mogę się pozbyć awersji do tego typu twierdzeń. Jakie znaczenie ma w chwili obecnej rzeczywisty, bądź rzekomy impet, z jakim Legia otwierała sezon? Co ma do rzeczy przewaga po którejś tam kolejce?
Odwróćmy to: Lech uparcie gonił Legię przez większość sezonu. Mozolnie odrabiał straty, w pewnym momencie sięgające nawet dwunastu punktów. Wreszcie, na sześć kolejek przed końcem, mu się udało. Czy jeśli teraz "przerżnie" sezon, to będzie frajerem-sztukmistrzem?
Ja myślę, że w przypadku braku mistrzostwa, to te zmiany w klubie powinny być jednak głębsze i dotyczyć nie tylko samej drużyny. Nie chce już się znęcać nad prezesem ale w stosunku do osób odpowiedzialnych za politykę transferową muszą zostać wyciągnięte konsekwencje. Kontuzja Dudy i odejście Radovica nie miały prawa aż tak zaskoczyć Żewłakowa. Poza tym, nie wyobrażam sobie, że latem ściągniemy znowu jakiegoś Budzińskiego czy innego ligowego ogórka, który po paru meczach usiądzie na trybunach i tylko będzie sprawdzał swoje konto w banku. Masłowski pograł w kilku meczach i stało się dokładnie to, co twierdzili ci, co pukali się w czoło w momencie transferu - wylądował na ławce. Chłopak ma kontrakt praktycznie do emerytury i teraz spokojnie może mieć wszystko w dupie. A szczerze wątpię, żeby poważnie myślał o wyjeździe za granicę.
Scouci Legii to sa chyba tu najmniej winni.
Berg chcial Piecha, to dostal.
Na Maslowskiego parcie mial Lesnodorski, ktory spodziewal sie ze zastapi Rado.
Poza tym kontuzja Dudy - zdarza sie.
Sa zmiennicy, a ze Berg nie korzysta?
Najtrudniej zrozumieć przeświadczenie Berga, że Astiz, Żyro, Vrdoljak, Duda i Saganowski są w tej chwili najlepszymi, dostępnymi na konkretne pozycje zawodnikami. Uznaje, że tamci są gorsi, mimo wielu dowodów, że jest na odwrót.
Kiedy próbuję wczuć się w skórę Berga to ciężko znajduję argumenty za takimi wyborami, a tym bardziej trudno mi ignorować słabości tych piłkarzy, które wykorzystuje przeciwnik. Czy będąc trenerem stawialibyśmy na defensywnego pomocnika, który nie będąc asekurowanym wdaje się w drybling i permanentnie traci piłkę? I to tak, że już kilka bramek przez to straciliśmy? No nie. Wybralibyśmy bezpieczniejszą wersję, pewniejszego zawodnika, który zapewni spokój i szybki transport piłki do przodu. Czy stawialibyśmy na obrońcę, który zawsze przegrywa pojedynki biegowe, kryje na radar i unika odbioru piłki pozwalając swobodnie dojść do sytuacji strzeleckiej? No nie. Wybralibyśmy takiego, który w miarę szybko stara się kasować akcję przeciwnika i nie daje łatwo się objeżdżać. Czy postawilibyśmy na napastnika, którego praktycznie nie ma w polu karnym, nie jest w stanie wygrać pojedynku biegowego z obrońcą, nie dochodzi do sytuacji i praktycznie każdy jego kontakt z piłą to strata? Nikt by nie stawiał na takiego zawodnika, kiedy ma na ławce idealnego do preferowanej gry. Kiedy ma na ławce odpowiednich zastępców.
Jak więc wytłumaczyć wybory Berga? Zaufaniem, które ma się przełożyć na mentalne przełamanie? Raczej nie, bo takich spotkań drugich szans tego samego zestawu personalnego było multum. Nie działa. Zgranie poszczególnych zawodników i formacji ma przełożyć się na płynniejszą grę i kreowanie akcji, a ci ławkowicze tego nie dają? No właśnie nie widać naturalnych efektów zgrania, bo nie ma płynnych akcji, automatycznego ruchu do piłki, szybkiego przesuwania się formacji, czy zorganizowanego pressingu. Jest "stojanow" i multum strat, które przy tak doświadczonych zawodnikach i wspólnym, wieloletnim zgraniu nie mają prawa występować. Co jeszcze można wymyślić na obronę Berga? Na pewno nie to , co sam mówi, czyli brak odpowiedniej ilości jednostek treningowych przed meczem. Duda, Zyro, czy Vrdoljak nawet nie muszą trenować, żeby grać w podstawie. Każdy z nas przypomni sobie przypadki, kiedy kurowali się do ostatnich godzin przed meczem lub wskakiwali do składu bezpośrednio po kadrze. Trudno też dać wiarę, że tamci taktycznie nie pasują, skoro z ich udziałem notowaliśmy dobrą grę i dobre wyniki. A może boi się braku rytmu meczowego? No też trudno to brać poważnie, kiedy mieliśmy rotację i praktycznie każdy zawodnik jest gotowy z marszu zagrać.
Guilherme nie zagrał, bo miał w nogach mecz w Pucharze Polski? Z tego co pamiętam, to tylko 30 kilka minut, w przeciwieństwie do Dudy i Żyry. Zresztą czy nie kuriozalne jest stawianie na piłkarza ze złamanym nosem, z maską na twarzy, w której nigdy nie grał, bez formy, z ogromnym dyskomfortem fizycznym i psychicznym kosztem gracza w pełni zdrowego, bardziej wypoczętego, żądnego rehabilitacji? Jak to wytłumaczyć?
Furman w sobotę kontuzjowany? Dzień wcześniej uczestniczył w treningu.
A co to za argument, że Sa zagrał tyle samo minut co Sagan, skoro gołym okiem widać, którego gra jest większym zagrożeniem dla przeciwnika? I to w sytuacji większej presji, braku komfortu regularnej gry, braku zaufania.
Dlaczego więc on tak ufa tym, którzy ostatnio zawodzą? Chyba trzeba zostać Norwegiem, żeby to zrozumieć.
Ulubieńcy trenera to nie są profesjonaliści, bo jedynym rozwiązaniem w kryzysie, jakie znają to zaprzeczać i udawać, że nic się nie stało, po czym z tą samą lekkomyślnością i z tą samą arogancją przystąpią do kolejnego meczu. Będą podejmowali te same decyzje, te same błędy, bo trener ciągle utwierdza ich w przekonaniu, że są fantastyczni. I jestem przekonany, że Astiz, Vrdoljak, Saganowski, Żyro i Duda znowu zagrają padakę, skoro nie daje im się odczuć, że są bez formy i zawodzą.
Jeszcze komentarz do wywiadu trenera. Tako rzecze trener:
---"Mimo słabszej postawy stworzyliśmy sobie osiem dobrych okazji bramkowych przy zaledwie trzech Lecha.Problem w tym, że większość z nich to efekt stałych fragmentów, a nie płynnych akcji"---
Komentarz: trudno o takie akcje przy Vrdoljaku, Jodłowcu i Dudzie bez formy i bez brania odpowiedzialności za grę.
---"Później zaczęliśmy grać zdecydowanie za wolno. Nie wykorzystywaliśmy przestrzeni, której nie brakowało. Nasze akcje nie miały odpowiedniego tempa, przez co nie mogliśmy tworzyć sytuacji bramkowych, co było naszym celem"---
Komentarz: Bo jak odzyskujemy piłkę to się z nią pieścimy. Vrdoljak w tym wiedzie prym na spółkę z Astizem. A reszta na ogół spodziewa się straty i gotowych zasieków obronnych, więc za bardzo ruszać się nie chce.
---"Zarówno Pogoń, jak i Lech strzeliły nam gole po błędach w obronie. Te, niestety, wciąż zdarzają nam się także w późniejszych momentach spotkań, nie tylko na ich początku."---
Komentarz: Bramka po rzucie rożnym, po takim bilardzie zdarza się każdemu i za to nie winię nikogo. Ale druga to znowu popis Vrdoljak&Astiz Sp. b. o. (Spólka bez odpowiedzialności). Nie pierwszy raz.
---Główny problem to brak skuteczności. Tworzymy sobie świetne okazje zarówno po dobrych akcjach, jak i stałych fragmentach gry, ale brakuje nam spokoju w decydujących momentach. Najlepszym przykładem jest ostatni mecz w Chorzowie..."---
Komentarz: Mecz w Chorzowie to już prehistoria. Od tamtej pory mamy OGROMNE PROBLEMY z konstruowaniem akcji bramkowych w tym zestawie personalnym. A jak już tworzymy sytuacje to wtedy jak przeciwnik jest zadowolony z wyniku. Trener nie powinien tak manipulować faktami, tylko spojrzeć na ostatnie mecze z Lechem. To one są naszym papierkiem lakmusowym. To na ich tle możemy wyciągać wnioski na temat jakości naszej gry i szukać błędów do poprawy.
Tak, trener odpowiada za wynik. Także piłkarze odpowiadają za wynik. Tylko jak wynik nie jest dobry to trenerzy i piłkarze odchodzą, a klub i kibice muszą z konsekwencją porażki żyć następny sezon. To my musieliśmy palić się ze wstydu w 2012 r, a nie trener Skorża. On korzystał z odprawy i zaprzątał sobie głowę nową drużyną. To my będziemy pośmiewiskiem, a nie trener jak zawalimy tak wspaniały sezon w Pucharach.
Phi! Pewnie że jeżeli Lech to teraz roztrwoni to będzie frajerem
Co do Legii. Jasne, nie tacy jak my dokonywali nie takich sztuk, na czym zresztą skorzystał ten gość od krwawego piekła
Impet! O to to. Ów Impet Legii polegał na tym, że w meczu z amatorami z St. Patrick's Athletic zremisowała u siebie 1:1, w następstwie czego musiała praktycznie bez walki oddać pierwszy ligowy mecz Bełchatowowi. I taki właśnie stosunek do ligi towarzyszył nam przez całą jesień (nie wiem czy w całym swoim kibicowskim życiu widziałem tyle bramek dosłownie sprezentowanych innym zespołom przez Legię co podczas tamtej rundy). No bo przecież puchary, bo podział punktów, bo wiosną skoczymy w nadprzestrzeń niczym USS Enterprise. I może tak by się stało, tyle tylko że wiosną okazało się że niestety nigdzie jednak nie skoczymy bo w międzyczasie sami zdemontowaliśmy zupełnie sprawny hipernadęp.
@ CTP
O skali zmian możemy dyskutować, natomiast chodziło mi o to, że nawet zdobycie mistrzostwa nie powinno tych zmian powstrzymać, bo ta Legia ma za sobą moment szczytowy, teraz wpadła na krzywą opadającą i potrzebuje jakiegoś impulsu, który pchnie nas znów w górę.
Egzemplifikację Masłowskim muszę niestety przełknąć, chociaż powtórzę się - w momencie transferu sądziłem, że na wiosnę i tak nie będzie dla niego miejsca w składzie, że będzie wchodził tylko jako zmiennik Dudy w pewien dobrze funkcjonujący układ, poznawał go od środka i przygotowywał się do tego, żeby od lata zacząć odgrywać w drużynie ważną rolę. Niestety póki co wygląda na kompletnie zagubionego.
Opisałeś obecną sytuację dokładnie tak, jak ja to też widzę. Martwi mnie jeszcze fakt, że tzw. mikrocykle treningowe nie sprawiają, że dynamika i szybkość ulega poprawie. Czyli co nie potrafią nic teraz zmienić, a jednak głupotą ma być pozbycie się ich. Wyniki w Europie były doskonałe, ale też nie wynikały one tylko i wyłącznie ze świetnej gry, bardziej z aktualnej formy przeciwników i dużego szczęścia. A w lidze też więcej przykładów można przypomnieć, gdzie zdobywaliśmy punkty teoretycznie nie będąc lepszą drużyną, niż takie jak w ostatni mecz w Chorzowie. Jeśli zwolniono Urbana (którego nie jestem fanem) za brak perspektyw na poprawę taktyki i lepszych wyników w Europie, to jakie argumenty przemawiają za Bergiem. Jest on uparty i po za pomysłem z zamianą stron skrzydłowych i grą na dwóch kombinacyjnie grających pomocników nie potrafi wymyślić nic innego, ani nawet nie próbuje. Nawet gdy jednego od początku rundy nie ma, a drugi jest bez formy.
Nie no, ja sobie doskonale zdaję sprawę, że kiwanie głowami i - zwłaszcza - wyrozumiałość nie należą do fundamentalnych elementów Waszego kibicowskiego światka. Nawiasem pisząc, przydałoby się Wam parę sezonów rozpaczliwej, czasem nieskutecznej walki o utrzymanie. Człowiek potem inaczej zerka na pewne rzeczy
Jeśli zdobędziecie jednak kolejny tytuł, za chwilę nikt nie będzie pamiętał, czy śmigaliście jak Enterprajz, czy może telepaliście się niczym furmanka dziadka Wiesia.
A latem prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej, gdyż pewno Duda, Żyro, Kucharczyk odejdą.
Niestety poza Dudą do drużyny od dłuższego czasu trafiają w większości piłkarze tzw. doświadczeni / czytaj wiekowi/. I tu dłużej trenerowi ulegać nie wolno. Trener za wszelką cenę chce , aby przychodzili zawodnicy ograni, którzy niczego nie zepsują. Ale to oznacza,że też niczego do gry nowego nie wniosą. Nie dadzą nowego impulsu. Zapewnią tylko "małą stabilizację" i zero postępu.Można powiedzieć,że wielcy w piłce ganiają za młodymi rozwojowymi, lecz my ich nie poszukujemy.
Tu w pełni wspieram trafne uwagi Mohikanina. Skaut to nie jest łatwa robota, bo przede wszystkim musi mieć to coś co pozwoli ocenić jakim piłkarzem za rok, dwa. trzy będzie chłopak mający dziś poniżej 20 lat.Widać wyrażnie,że tym co tworzą skauting I drużyny to zupełnie nie wychodzi.
Ale jest jeszcze drugie dno.Młodzi zawodnicy w Legii nie czynią postępów. Wręcz widać w ich grze regres.Zacznijmy od motoryki. O tym po meczu z Lechem pisałem. I zgadzam się w tym względzie z Mielcarskim i Łapińskim. A przygotowanie fizyczne to fundament. Bez niego nie ma gry na jakim takim poziomie. Również taktycznie drużyna się cofa. Taktyka jest schematyczna, ortodoksyjna, żeby nie rzec archaiczna, a na pewno nieskuteczna.I co najgorsze nie dostosowana do potencjału młodych piłkarzy.Ta gra na " odwróconą nogę" bardziej rywali śmieszy niż straszy, to wybijanie piłki im jest na rękę / przepraszam na nogę/, ta gra w poprzek boiska i do tyłu pozwala im na bezkarne odbieranie lub przechwytywanie piłek, to branie udziału w defensywie jako priorytecie wszystkich odbiera drużynie walory ofensywne. A nade wszystko piłkarze grają pasywnie, ustawieni są nie na to, aby narzucać swój styl ,ale aby dostosowywać się do gry rywali.
Do końca nie rozszyfrowałem czy to wynika ze strachu o wynik , czy z braku umiejętności trenerskich.Pewno jedno i drugie. Tyle,że przy takim zachowawczym podejściu nie ma miejsca na ryzyko. Ergo nie ma miejsca dla młodych.
I najpierw to wadliwe nastawienie musi się zmienić.Bo drużyna weszła na równię pochyłą.Mogę zaryzykować tezę : im drużyna starsza tym wyniki coraz gorsze. Tę złą tendencję trzeba odwrócić.
Powinieneś napisać: "I zgadzam się w tym względzie z kibicem50, Mielcarskim i Łapińskim"
Piszę o tym od tygodni albo i dłużej.
Przecież to prawie moje słowa. "A przygotowanie fizyczne to fundament. Bez niego nie ma gry na jakim takim poziomie. Również taktycznie drużyna się cofa. Taktyka jest schematyczna, ortodoksyjna, żeby nie rzec archaiczna, a na pewno nieskuteczna"
Szkoda, że pisząc takie słowa, nie tak składnie rzecz jasna jak Ty, o złą wolę i działanie na szkodę Legii posądzany jestem
Czytając Twoje słowa od pierwszego momentu kiedy zostały tu napisane, nie mogę odejść od przykrego myślenia, że Jesteś sportowym przegrywaczem!
Lubie słowa Ludzi ze sportu, ale wybacz Twoje są - negacją...
Zawsze miałem wrażenie, że mam do czynienia z Człowiekiem na prawdę sportem poważnym z dużego "S"... życie przynosi inne rozwiązania -niestety!
Cenię szczerość i sportową prawdę- jeśli jest za "mocna" do przyjęcia -wygubiam się od pewnego myślenia i RZECZYWISTYCH spraw, które mogą być pozbawione dodatkowych ładnych uśmieszków...:) ...>(
Najpiękniejszy Twój wpis-Drogi Kibicu50 nie przekreśli mi( osobiście) ułożenia myśli w jakim kierunku pójdzie moje zadanie.
Tak rozumiejąc to co się dzieje, idąc rozumieniem Zycia
Jakie? Ty masz prawo.... zapytac o sens?
ja się nie znam więc nawet jak napiszę, że się z Panem zgadzam euforii to u pana nie wywoła.
Zapominamy o jednym. Presja wyniku w nas klubie jest aż chora, lub inaczej, normalna nie jest.
Tytuł właściwie już dzisiejszego przeglądu " Stolica nie wybacza porażek " i zdjęcie Berga.
Jak nic uczyni w razie co szykują grunt.
Przy takim nastawieniu dziwi się pan że jest tak a nie inaczej? Gdzie transfery do cholery?
Przegranie tego mistrzostwa to i tu wstawiaj pan wszystkie epitety zasłyszane na podwórku.
Nie chce cytować kibica50 co myśli o tym.
Do tego dochodzi ciśnienie na kasę bez której jak mówi sam prezes będzie słabo.
Tyle z mojej strony.
Czytałem ten ostatni wpis kilka razy, no i po prostu....nie rozumiem co tam jest napisane?
Z kibic50 czy też z CTP jak i kilkoma innymi szanownymi komentatorami często się nie zgadzam, ale przynajmniej rozumiem co piszą.
Czy tylko ja jestem jakoś dziwnie ograniczony, czy może warto by koledze zwrócić uwagę, że albo niech pisze zrozumiale dla wszystkich, albo niech nie pisze wcale.
Rozumiem Ciebie, Zgreda nie zawsze. Prosiłbym tylko o odrobinę wyrozumiałości
Czego Drogi Panie nie rozumiesz?
Czego?
Rozumiem, uwielbienie liter zadanych w majestacie "prawa" - każdy swój głos odda! Co Ci przepraszam za wyrażenie -przeszkadza?
Zostawiając te Nasze wybory...co Ty do mnie masz- Chłopaku?
Lubisz czytać- brawo
Umiesz - czytać- jeszcze większe brawo
masz-
A jeśli chodzi o rozumienie, wybacz całym swoim życiem musiałem rozumieć wiele spraw, tych co dawały mi przełożenie, ale także tych co były jak nazwał to CTP -śmieciami.
Zycie jest tak poukładane, że bzdury potrafią być nawet domeną, a pięknie zadane słowa, coś tam, coś tam mogą być -bzdurą!
Może spokojnie z ocenami, zawsze łatwo wywalić "światła", które palą się w Nas, w Naszych tzw.Życiach- a może Panie Lasica warto wyhamować i spojrzeć bez zadania pewnej "majestrii"- tego czym "buzujemy" każdym dniem-no k.....wa może warto!
Jak pisałem "Każdą radę przyjmuję z pokorą, jeśli szczerze zadana"
"Nie koniecznie zawsze trzeba być tym zamykającym dyskusję, nie na każdy komentarz trzeba koniecznie odpowiedzieć"
Z tej skorzystam z niezwykłą przyjemnością
zaczynam się "bać"
poczytam...
Nigdy nie byłeś ...
Mało tego- zawsze Byłeś...
Bo Czym ta Legia jest?
Nami
" nie wywal za dużo
dobra!czekam
pozwól, że zacytuję to co wszyscy mamy w sercu: "Mam tak samo jak Ty..."
Ależ daj!
Nawet od drugiego meczu z Ajaxem!
Smiało!
Czym w tym Naszym Życiu jest -( myki zastosuj) jest prawda!
Czy? Nie o nią się bardzo ładnie lub jak wolisz bardzo brzydko się tu na..........my słowotokiem.
A czym ta ( prawda) jest?
Pewnego rodzaju wiarą... No chyba tak- bo zawsze z Tym Klubem i zawsze - MIMO WSZYTKO !
Trzymając Cię za rękę, spoconą graniem - wybacz( nie bądz mimozą) , która przegrywa wszytko- wszystkim!
Ludzie dają Ci sens- POWALCZ
To zwykłe litery- zadaj sobie pytanie Panie Krzysztofie- warte?
Ktoś z ofensywnego kwartetu musi zostać i stawiam tu na Kucharczyka i jednak w 50% na Dudę. Przecież na czymś trzeba budować nową drużynę, a nie zaczynać od spalonej ziemii.
W pełni podzielam obawy co do polityki transferowej Berga. Piech, Lewczuk, Malarz i pogłoski o zgranych już zawodnikach, którzy mieliby wzmocnić Legię wywołują u mnie podobne refleksje. Tylko jak problem rozwiązać, kiedy Berg nie będzie stawiał na zawodnika, którego ściąga się wbrew jego opinii?
Zawsze mam problem z oceną motoryki. Trudno mi ją ocenić nie znając szerszego planu. Rzeczywiście mam wrażenie, ze piłkarze nie mają szybkości, dynamiki. Dotarło to do mnie, kiedy Kucharczyk nie mógł wygrać pojedynku biegowego z Kędziorą. Ale czy swego czasu nie było mówione o zmianie planów treningowych pod kątem poprawienia szybkości wytrzymałościowej? Ponoć ustalono, że nasi zawodnicy pod tym kątem odstają od zachodnich kolegów. Może obecne problemy są spowodowane zmianą treningu?
Taktycznie rzeczywiście wygląda coraz gorzej. Zastanawiając się, co jest tego przyczyną już jest trudno jednoznacznie wskazać jednego winnego. Winą Berga jest, że zaufał jednym skostniałym schematom aż tak długi czas, choć zmieniły się okoliczności. Jednak trzeba przyznać, że ten rok z okładem owa taktyka z odwróconymi skrzydłowymi sprawdzała się całkiem dobrze. Także dlatego, że Radovic z Dudą wiązali defensywę przeciwnika w środku boiska. Ta taktyka była dostosowana do posiadanych piłkarzy, była pewną nowością ,nieznaną dla innych trenerów. Wszystko było za. Teraz zwyczajnie się zestarzała i straciła część wykonawców. Ładnie przykleiłeś jej kilka przymiotników i nie ma możliwości odmówić ci racji. Zawodnicy już robią ją wolno i bezmyślnie, nawet wtedy, gdy jest to niewskazane, bo przeciwnicy już ją znają i wiedzą jak się ustawiać, bo nasi zawodnicy nie wprowadzają do swojego repertuaru nowych zagrań, które by przedłużyły żywot owego przekładania na silniejszą nogę, bo trener nie zmienia wykonawców. Ale przede wszystkim pomysł padł,bo nie ma wiązania obrońców w środku boiska.
Przeładowanie zadań defensywnych nad ofensywne wydaje się jedyną taktyczną reakcją na brak Radovica i Dudy w formie. Wyjęto z drużyny fundament akcji ofensywnych, na co Berg nie był przygotowany. Plan awaryjny w postaci Dudy rozwalił jakiś czeski piłkarz w sparingu, co czujemy do dzisiaj. To wydaje się , że Berg wyszedł z założenia, że skoro drużyna nie ma możliwości zrobić skrzydłowym miejsca poprzez kombinacyjną grę w środku pola to zrobi to poprzez wciągnięcie przeciwnika na własną połowę, odbiór i szybki atak. Też nie działa. Z powodu tych, co mają te piłki dostarczać.
Tak ,trener przegapił moment na zmiany. Jednak piłkarze nie są tu świętoszkami.
Granie wolno i w poprzek boiska podbudowana arogancją i pewnością, że "coś tam zawsze wpadnie" to choroba naszych grajków znana już od wielu, wielu lat i nawet Berg tego nie naprostował. To kwestia zmiany ludzi odpowiedzialnych za kreatywność i szybkość. Za nastawienie do gry.
Co prawda były oznaki otrzeźwienia w postaci postawienia na Furmana i Gui w centralnej osi boiska, ale nasz zachowawczy trener uznał, ze było to rozwiązanie jednorazowe spowodowane niemożnością skorzystania z podstawowych graczy. Po czym wrócił do tego, co nie działa. To był ten moment, który dobry trener łapie go jak autostopowicz okazję i trzyma się tak długo jak to tylko możliwe. Nasz autostopowicz nie docenił komfortu tego ustawienia i szybko wysiadł.
Wszystko fajnie - ale...
Oglądając mecz "Króla wszelkiej piłki" zadanej - przekonałem się , ze znowu coś nie wyszło.Wielu Ludzi powie jak to?...ano tak to
I rację będą mieli ci, którzy "pięknote" wygrają solidnością.
Bo ( moje zdanie), tu już nie liczy się "piękno" -liczy się wynik!
Ale jak to możliwe?
Tyle miliardów Euro biega na boisku i robią coś, co jest rzutem karnym...Ojjojjj aż tyle...czy tylko tyle...resztę widzieliśmy.
Dzynek gdyby był kibicem Realu Madryt -zagorzałym utopił by się w łzach, ale, że jest Kibicem Legii jeszcze łza mu po poliku nie płynie...
A może popłynie Radością - kto wie
Każde zapytanie "układów" składu sensu nie ma
Panowie teraz to trzeba wygrać WSZYSTKO
Aby ta przywołana Dzynkowa "łza" była Ciepła
Znakomicie rozwinąłeś i dodałeś mnóstwo ważnych i potrzebnych drużynie rozwiązań.Rzeczywiście jest problem i pytanie czy trener Berg jest w stanie w pełni zaakceptować zawodnika, którego on niejako nie wynalazł?. Dziękuję za rozszerzenie horyzontu, bo na to nie wpadłem.Jak to drzewiej mawiali : "Masz kiepełę nie od parady".
@Kibic50.
Oddaję Tobie honor. Tak. Byłeś jednym z pierwszych, którym zauważył,że coś w tym przygotowaniu fizycznym graczy nie klapowało.
@Senator.
Każdy widzi podobnie. Parafrazując Hamleta z dramatu Szekspira :" Żle się dzieje w "Księstwie Warszawskim". Tylko ja staram się unikać obwiniana niewinnych.Drużyna gra żle i ktoś za to odpowiada, ale przecież nie Prezes.A na ewentualne rozliczenia przyjdzie czas po sezonie :"Bo dopóki piłka w grze...".
A no widzisz, Zbyszku, sęk w tym, że taki scenariusz ja już przewidywałem kilka miesięcy temu (jak nie więcej). Zwracałem uwagę, że Norweg patrzy wyłącznie we własne CV, że zamyka się na grupę wybrańców i de facto zabija rywalizację w zespole. Prorokowałem, że skończy się to zjazdem formy większości piłkarzy, bo ci pewni placu przestaną się rozwijać a ci odstawieni przestaną walczyć.
Ale to nie Berg zwolnił Urbana a Norweg sam też się nie zatrudnił. Oczywiście, ponosi odpowiedzialność za stan drużyny ale pierwszorzędną odpowiedzialność ponosi ten, co zrobił tę idiotyczną roszadę i ja byłbym bardzo zadowolony, gdyby w przypadku wtopy Legia jako pierwsza w kraju wyciągnęła konsekwencje nie tylko wobec trenera ale też wobec głównego sprawcy. Bo trenera zwolnić, to oczywiście najprościej, tylko nie dziwmy się potem, że trenerzy mają generalnie w dupie rozwój klubu a zachowują się jak, nie przymierzając, Dyzma, czyli aby jak najdłużej, zanim się zorientują.
2-3 lata temu w roczniku 96 reprezentacji Polski grali z Legii Tomasiewicz, Bartczak, Suchanek, Kochański, Anczewski, Najemski i co się teraz z nimi dzieje? Jeszcze za czasów wchodzenia do zespołu Łukasika, Wolskiego czy Furmana( to gracze którzy zadebiutowali w kadrze Polski w wieku 19 lat) ściągaliśmy do akademii zawodników którzy nie grali w kadrach juniorskich ale mieli potencjał i gdy kończyli wiek juniora dopiero wtedy rozwijali się bardzo szybko, w tej chwili ściągamy najbardziej utalentowanych chłopaków z całego kraju, reprezentantów i chwili obecnej te największe talenty w wieku juniora zatrzymują się w rozwoju, stają w miejscu i przepadają. Warto zwrócić też uwagę że za czasów tak krytykowanego trenera Banasika nasi młodzi gracze robili największe postępy. Niestety bardzo rozczarowują mnie obecny opiekun rezerw Jacek Magiera, spodziewałem się po nim dużo więcej i faktem jest że na palcach jednej ręki można policzyć graczy którzy zrobili przy nim postęp. Klub musi coś zmienić.
Co do Legii- możemy wyjść z kryzysu jak i stoczyć się. Bardzo prawdopodobne jest że nie zdobędziemy mistrza, sprzedamy Dudę, Żyro w ich miejsce sprowadzimy doświadczonych graczy, kryzysu nie opanujemy, odpadniemy dosyć szybko z pucharu UEFA i zostaniemy z olbrzymimi problemami finansowymi, z drużyną złożoną z samych weteranów z wysokimi kontraktami, Jeśli nie zmieni się polityka transferowa klubu to szybko możemy wpaść w przepaść.
ja niewinnych nie winię. Podkreślam tylko jedną sprawę, chora presja powoduje, że błędy są popełniane od góry do dołu ,każdy na swoim poletku.
Tak jak pisze Mohikanin, sprzedamy Dude, oby Żyro i zastąpimy ichyba doświadczonymi bo oni to ho ho pomogą. A tu potrzeba siły spokoju, jeśli zarząd ma plan i wizję* to powinien bezwzględnie ją realizować nie zważając na Kowalczyków itp. Korekty wiadomo, każdy plan można i należy korygować tym bardziej gdy błędy są rozpoznane. Reasumując jeśli kiedyś coś postanowili,przemyśleli to należy to dokończyć. Nie chcę sytuacji w której każda porażka nawet ta większa powoduje porzucenie jakiegoś cyklu i zaczynanie wszystkiego od nowa.
* Oczywiście zakładam, że wizja plan była przemyślana i przeanalizowania na wszystkie sposoby i jest dobra dla klubu. Za to odpowiada zarząd. Jeśli nagle zmienią plany znaczy jedno sp... sprawę.
Ja rozumiem sympatię do Janka.Sam mam do niego tę słabość, również dlatego,że w czasach korupcji i kupowania meczów przez Górnika, w tym od Legii Mistrza, z tego co wiem nie brał w tym udziału.Tylko,że Urban to powiedzmy sobie szczerze instruktor, który potrafi zwrócić uwagę na konieczność zmiany nawyków czy wyeliminowania prostych błędów. Natomiast to żaden strateg czy przywódca stada. Jego dokonania tak w pierwszym podejściu do Legii, w Polonii Bytom, Zagłębiu Lubin oraz Ossasunie są żadne.Ja bym go jako zbawcy Legii nie traktował, tym bardziej,że Prezes uważa go za "zakutą pałę" zamkniętą na to co w trenerce nowe.Natomiast masz w jednym rację. Janek nie bał się ryzyka i stawiania na młodych.
Ja po roku pracy Berga miałem nadzieję,że Norweg wywodzący się z innej tradycji szkoleniowej , mający naturalny autorytet wśród piłkarzy i dobrze prowadzący drużynę w LE ma pomysł na dalszy jej rozwój. Niestety jak wielu trenerów przyuczonych do zawodu on miał pomysł na rok pracy i dalej nic.Powiela to co było. A tego już nie wystarcza nawet na marne drużyny w naszej Ekstraklasie.Gra Legii jest schematyczna, przewidywalna, nie mająca żadnego elementu zaskoczenia. I gdy do tego dołożyło się wadliwe przygotowanie, głównie szybkościowe to na wiosnę z Legii została tylko nazwa, gdyż drużyna gdyby liczyć tylko ten rok byłaby na siódmym miejscu w tabeli.Staliśmy się przeciętnym zespołem z aspiracjami sięgającymi znacznie powyżej aktualnego poziomu gry.
Ja Prezesa nie obwiniam o ściągnięcie Berga, przecież największe sukcesy Legia odnosiła mając trenerów zagranicznych.Z tego co wiem chciano zatrudnić Ole Gunnara Solskjaera, ale ten negocjował z klubami angielskimi i polecił Berga.Nie widziano i nie chciano zatrudnić trenera Polaka. I tu można mówić,że zatrudnienie w roli skautów byłych piłkarzy jest dużym błędem. Oni bowiem szukają graczy, a o jakości trenerów pojęcia nie mają. Ja już od dawna głoszę,że dla Legii potrzebny jest najpierw trener tzw, młody rozwojowy, ale już z warsztatem trenerskim.I tu widać co znaczy inne spojrzenie na piłkę ,niejako od środka. Ja mogę nie lubić Pana Osucha, ale jego i Pana Mandziarę muszę ocenić bardzo wysoko. Jeden dał szansę trenerowi Rumakowi, który w Lechu zdobył warsztat i to widać, a drugi odkrył ponownie dla wielkiej piłki Jerzego Brzęczka, który to samo zdobył w Rakowie.Szczególnie Brzęczek to moim zdaniem przyszłość trenerska.Jako kapitan reprezentacji rządził niepodzielnie. Do annałów przeszła historyjka jak to usadził dotychczasowego kapitana Romana Koseckiego uważanego za przywódcę kadry. Ma naturalne cechy przywódcze i charyzmę.Na większe sukcesy musi jeszcze popracować, gdyż w Lechii dobierano zawodników trochę bez sensu i stworzenie z nich kompatybilnej drużyny graniczy na dziś z cudem.I na przykładzie Osucha i Mandziary widać ich przewagę w rozumieniu piłki i jej mechanizmów rozwojowych. Bez trenera z prawdziwego zdarzenia trwałych sukcesów osiągnąć się nie da i od tego trzeba zacząć budowę lub przebudowę zespołu. Tak robią we wszystkich poważnych klubach. Tylko ludzie nie mający pojęcia o futbolu traktują trenerów jak jętki jednodniówki.Tylko,że zanim ich się zatrudni to trzeba umieć ich umiejętności ocenić. Najłatwiej jest tym co mają duże pieniądze, bo zatrudniają tych co mają patent na sukces. Gorzej jest takim jak my, gdyż zatrudnienie trenera jest obarczone dużym ryzykiem.
Takie ryzyko podjął Prezes Leśnodorski. Uznał,że Berg jest jeszcze na tyle młody, aby się uczyć i doskonalić i na tyle ambitny , aby to czynić. I tu zgadzam się z Tobą,że się "naciął". Trener Berg nie jest zainteresowany rozwojem zespołu ,współpracą z II zespołem ,ustalaniem metod szkoleniowych całego pionu piłkarskiego itd.Chce osiągnąć wymierny sukces wyłącznie na dziś, stąd takie a nie inne wybory kadrowe, stąd zachowawcza taktyka, stąd zatrudnianie takich, a nie innych piłkarzy itd.Jest takie powiedzenie, które do niego pasuje na dziś jak ulał : " Po mnie choćby potop".
Przy czym ja nie wykluczam jego przemiany i przewartościowania stosunku do klubu i do tego co robi.Jeżeli by zadeklarował,że chce się doskonalić, to należałoby go wysyłać na staże, wysłać do szkoły trenerskiej, nakazać samokształcenie, gdyż ja mocno podejrzewam,że on nie tylko ma marny warsztat trenerski, ale też ma braki w podstawowej trenerskiej wiedzy , a tym samym nie wie nie tylko czego potrzeba drużynie, ale nawet jak by wiedział to by nie potrafił tego wdrożyć czyli nauczyć drużyny jak ma grać.Bo na razie to się ograniczył do ustalania i utrwalania taktyki indywidualnej i taktyki formacji odnośnie obrony. Ile można ? I co z resztą ?.
Dlatego nie uważam za stosowne naciskać na zmianę trenera, a jeżeli już taką decyzje podjąć to znależć kogoś odpowiedniego. A o Janku pamiętać w Legijnym Muzeum.
Przepraszam za dygresję, ale na początku lat 70-tych ubiegłego wieku biskup profesor Hans Kung głosił śmiałe tezy,że do zbawienia wiedzie każda droga, byle nią konsekwentnie podążać. Porównywał to do sytuacji gdy jesteśmy po jednej strony wielkiej kuli i nie wiemy co jest po stronie drugiej. I tu rzeczywiście jak będziemy szli krok za krokiem to na tę drugą stronę przejdziemy. Kościół uznał to za herezję i wykluczył Kunga ze swego grona.Moim zdaniem miał rację.Bowiem rzeczywiście drogi bywają różne,ale drogowskazy na nich są od wieków ustalone. Podobnie jest w życiu, także tym piłkarskim.Nie bez kozery powiada się,że ktoś zszedł na złą drogę.W futbolu tą miarą poprawności obranej drogi jest sportowy sukces, jest wynik.Osiągnięty na miarę możliwości drużyny jak i to co jest trudne do oceny, a mianowicie rozwój , stały progres. Jeżeli zespół osiąga słabe wyniki ,jego gra jest coraz gorsza to jest to co najmniej poważny sygnał ostrzegawczy.Więc należy dokonać analizy, przyczyny ustalić, znależć środki zaradcze i je wdrożyć. Tylko,że ten kto ma to czynić musi mieć samokrytycyzm, odwagę intelektualną i wiedzieć jak mechanizm powinien funkcjonować prawidłowo. Jak powiada ,że wszystko jest cacy to się do poprawy nie nadaje.Jeżeli więc sytuacja nie ulega poprawie w dłuższym horyzoncie czasowym to tak jak na okręcie , kiedy widzimy,że sternik go wiedzie na mieliznę - wymieniamy sternika. Nie kapitana, nie załogę , nie okręt - sternika. bo to on się nie nadaje. Natomiast jeżeli on tylko szuka jak najlepszych przejść, aby płynąc szybciej, bezpiecznej, lepiej to musi dostać szansę, aby swe racje udowodnić.
Dlatego oczywiście potrzebny jest namysł, refleksja, krytyczna, ale i wyważona ocena, aby lekarstwo nie było bardziej szkodliwe dla organizmu od choroby.I musi to być decyzja autonomiczna, wolna od ulegania naciskom czy chęci przypodobania się komukolwiek.
Lecz kiedy widzimy,że jesteśmy nad przepaścią to wiemy,że nie mamy na co czekać i decyzję podejmujemy bez żadnych zahamowań.Ratujemy przed ruiną to co jest jeszcze do uratowania. I nie jest to kaprys, ale po prostu obowiązek.
Coś mnie szanowny Zbyszek ostatnio często cytuje..
"Po ostatnich wynikach i słowach "rozumiem krytykę, ale to ja ustalam skład" można odnieść wrażenie "Po mnie choćby potop"
Tylko z tym Jankiem jakoś nie mogę się zgodzić.
Wystarczy prześledzić statystyki jakie z Legią osiągnął.
Dla mnie zdobycie v-ce, przegrywając 3 mecze w sezonie, podczas gdy Wisła przegrała tylko jeden jest sukcesem, nie porażką. W kolejnym od MP dzieliła nas przestrzelona (z metra) sytuacja Tejksia z końcówki meczu z Wisłą.
To wszystko podczas totalnej rozpierduchy na trybunach i poza.
Później dublet (67 pkt) i 10 pkt przewagi na jesieni.
O "zarządzaniu zasobami młodymi" już nie trzeba pisać.
Wg mnie wystarczyło dać mu kliku piłkarzy więcej, nawet takich, jakich otrzymał Berg.
Z Polonią czy teraźniejszą Ossasuną to i Guardiola by sobie nie poradził
Nie wiem też, skąd zaczerpnąłeś opinie Leśnodorskiego, że Urban to "zakuta pałą"
Mnie udało się przeczytać taki komentarz:
"Dla mnie wczorajsza rozmowa była naprawdę ciężka. Szanuję go bardzo jako szkoleniowca i człowieka. Dalej uważam, że to najlepszy polski trener. Po prostu formuła współpracy się wypaliła, musimy spróbować czegoś innego. Idziemy do przodu."
Jak widać, żeby iść do przodu, trzeba się czasem cofnąć. Żeby tylko nie tak, jak w słynnym dowcipie o staniu nad przepaścią i zrobieniem wielkiego kroku naprzód
dla udowodnienia swoich racji to i cytat sie wymysli.
To co Urban powiedzial pare miesiecy temu ze glownym powodem bylo to ze Lesny oczekiwal sukcesow z Mikita, Arakiem itp.Urban chcial wzmocnien bo inaczej odejdzie.NO wiec Lesny honorowo zareagowal.
Podobalo mi sie stwierdzenie Berga na poczatku, ze w szystkie druzyny w academii bed a graly tym samym systemem.
hahaha
musi to być decyzja autonomiczna, wolna od ulegania naciskom czy chęci przypodobania się komukolwiek
I o tym piszę, albo ufamy zarządowi albo nie. Ja ufam i wierzę w kompetencje.
"musi to być decyzja autonomiczna, wolna od ulegania naciskom czy chęci przypodobania się komukolwiek"
Naprawdę w to wierzysz? Szczerze? Naprawdę wierzysz, że decyzje Leśnodorskiego są wolne od tego? Bo ja mam wręcz przeciwne odczucia, że chłodnych kalkulacji, to tam nie ma za grosz a wszystko się dzieje pod wpływem emocji. Ostrowską zatrudnił, bo chciał być cool. Zatrudnił dietetyka szarlatana, bo uwierzył w jakieś głupoty. Kupił Piecha, bo mu się dobrze z nim gadało, gdy piłkarz przechodził rehabilitację na Ł3. Napalił się na Masłowskiego jak szczerbaty na suchary, bo mu się ubzdurało, że to dobry piłkarz.
Podziwiam ludzi, którzy jeszcze wierzą w te głupoty, które wygaduje. "5, może 7 transferów". Aha! Już to widzę. No chyba, że w drugą stronę.