A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2149)
2149niedziela, 26, września 2021 17:12
Zbyszek
Hubert Hurkacz w finale turnieju w Metz pokonał w dwóch setach Hiszpana Pablo Carreno Bustę 7:6 (7:2) i 6:3. Poza bardzo skutecznym pierwszym serwisem jaki zaprezentowali obaj tenisiści to za dużo dobrego tenisa nie oglądaliśmy. Hiszpan grał solidnie ,ale Hurkacz był solidniejszy. Cieszy spokój i dojrzałość Hurkacza, który w tym turnieju pozbył się wahań poziomu gry . W USA czekają go większe wyzwania.
Iga Świątek zdradziła , że w USA zagra tylko w turnieju WTA 1000 w Indian Welles ( od 6.10 do 17.10) i zamierza zdobyć tyle punktów, aby wystarczyło do zakwalifikowania się do Finals Masters WTA , który w tym roku odbędzie się wyjątkowo w Guadalajara w Meksyku.
2148niedziela, 26, września 2021 08:58
Zbyszek
Z utęstnieniem czekałem na powrót wielkiego boksu i się doczekałem ,a wraz ze mną setki milionów kibiców. Na londyńskim stadionie Tottenham Hotspur wypełnionym prawie po brzegi ( ponad 70 tysięcy) doszło do długo oczekiwanej walki o trzy pasy ( WBA, IBF i WBO) w "królewskiej' wadze ciężkiej. Na ring wyszli dwaj tytani opromienieni wybitnymi osiągnięciami jako amatorzy ( mistrzostwa świata, złote medale olimpijskie) oraz wieloletni posiadacze tytułów Mistrzowskich w boksie zawodowym, przy czym jeden w wadze ciężkiej ,a drugi w wadze junior ciężkiej. Mowa o Brytyjczyku Anthonym Joshua . posiadaczu tytułów , lat 32 . wzrost 198 cm. waga 108,8 kg , walk 26, w tym 22 TKO , 1 porażka ( z Andy Ruizem jr) , który walczył z Ukraińcem Oleksandrem Usykiem , lat 34, wzrost 190 cm, waga 100, 2 kg , walk 18, wszystkie wygrane w tym 13 TKO. Usyk od czasu wygrania w 2018 roku WBSS był posiadaczem wszystkich tytułów Mistrzowskich w wadze junior ciężkiej, a po ich obronie w walce z Tonym Bellewem ( KO w 8 rundzie) w listopadzie 2018 roku przeszedł do wagi ciężkiej. Za walkę Joshua otrzymał gwarantowane 15 mln. funtów, a Usyk 5 mln.
Walkę obaj zaczęli z wielkim respektem dla siebie ,ale to Usyk był aktywniejszy, szybszy i bardziej precyzyjny. I to on w 3 rundzie mocno trafił lewym sierpowym rywala , po którym to ciosie Joshua wyraźnie cofnął się do tyłu. Następne rundy 4 i 5 były spokojne z niewielką przewagą Usyka, który znakomicie " obtańcowując" przeciwnika walczył w rytmie doskok- odskok. Po przegraniu pierwszych 5 rund Joshua zdecydował się na przejście do kontrofensywy i rundę 6 wygrał osłabiając Ukraińca bardzo mocnym lewym sierpowym na głowę. Joshua w 7 rundzie nadal przyśpieszał, ale nadział się znowu na bity z rotacją lewy sierpowy przeciwnika. To go przystopowało i od 8 rundy widząc ,że na punkty pojedynku nie wygra zaczął polowanie na zadanie ciosu nokautującego. Wygrał kolejno rundy 9,10 i 11 ,ale Usyka nie napoczął. Ostatnia 12 runda to był opis Usyka, który przeszedł do frontalnego natarcia, zasypywał Brytyjczyka gradem ciosów i gdyby dysponował silniejszym uderzeniem to pewno wygrałby przed czasem. Sędziowie punktowali jednogłośnie wygraną Usyka .Mnie wyszło 116 -112 ( wygrana Joshuy rund 6. 9.10 i 11).
Joshua to znakomity bokser, ale wygrał artysta, który boks podniósł do rangi sztuki. Czekamy na wielki rewanż.
2147sobota, 25, września 2021 16:08
Zbyszek
W półfinale turnieju w Metz Hubert Hurkacz pewnie pokonał Niemca Petera Gojowczyka w setach 6;4, 7:6( 7:4). Suchy wynik sugerowałby wyrównane spotkanie ,ale nasz zawodnik zagrał wyśmienicie taktycznie, chciał rywala ograć jak najmniejszym wysiłkiem i to mu się udało. W I secie wygrywał gemy po swoich podaniach i pozwolił Gojowczykowi wygrać bez walki 3 pierwsze gemy, po czym chciał go przełamać w gemie 8, co mu się udało w gemie 10. W II secie Gojowczyk go zaskoczył przełamaniem w 1 gemie , na mu odpowiedział tym samym w gemie 8 ,aby następnie spokojnie doprowadzić do tie breaka i bez problemów go wygrać. W jutrzejszym finale zagra ze zwycięzcą pojedynku pomiędzy Francuzem Gaelem Monfilsem ( 35 lat nr 3) a Hiszpanem Pablo Cerrero Bustą ( 30 lat nr 2) . Obaj są w jego zasięgu. Następnie leci do USA na 3 turnieje , które, a zwłaszcza Indian Welles ( ATP 1000) zadecydują o udziale ATP Finals Masters w Turynie.

W półfinale turnieju pań w Ostrawie Iga Świątek stoczyła bardzo wyrównany, nerwowy , pełen zmian akcji pojedynek z Greczynką Marią Sakkari. Obie tenisistki grały bardzo ekspansywny tenis, pełen trudnych technicznie zagrań. Nic dziwnego ,że błędów było co niemiara. Nasza zawodniczka dała się zaskoczyć i przełamać w 1 gemie I seta i mimo ,że goniła Greczynkę to była o tego jednego gema za nią ( 4:6). W drugim dała się przełamać w 5 gemie, ale wygrała w ładnym stylu kolejne 3 gemy doprowadzając do stanu 5:3. Nie była niestety w stanie utrzymać tak wysokiego poziomu gry i sama przegrała 4 gemy pod rząd i seta 5;7 . Iga zagrała chyba trochę za ostrożnie w decydujących fragmentach gemów o czym może świadczyć fakt ,że Sakkari miała o 30 % winnerów więcej od Polki. O planach na dalszą cześć sezonu sztab Igi jeszcze nie poinformował.
2146sobota, 25, września 2021 13:11
Zgred Maruda
Wypada mi jedynie przekazać podziękowania. Mówię poważnie - Dziękuję za lekcje nauki życia. Idąc dalej z rodziną zawsze zachowam w pamięci - naukę jakim być się nie powinno,
jakim nigdy być nie przystoi i jakim wreszcie nie można być zachowując w końcu twarz ( swoją dodam)

Starcze miły! Pląsasz tekstami na portalu syna, który chyba z perspektywy równoważności wpuszcza ( nie wiem czy chce) twoje wypociny. Istniejesz "wydolnością rodzinną", jesteś tak zabity na każdy sport, że ten każdy sport się z ciebie śmieje. Gdybyś choć próbował rozumienia, no niestety- ty masz tok pisania kończący, swój w aprobacie siebie samego....
Uwielbiasz pasjami taki trend, samozachwyt daje ci jeszcze siłę...
Na jak długo?
Ile jeszcze zmieścisz tej wrodzonej kultury, ile wierszów jeszcze zapodasz, w ilu kwestiach będziesz się musiał potykać i czemu to robisz swojemu synowi?

To TWOJE OBSRANIE - kwituje sens. Jest jak prezentacja! Poznałem tu kilku dobrych myślami ludzi. Bardzo przepraszam - ale pan do nich NIE NALEŻY!
2145sobota, 25, września 2021 12:33
Zbyszek
@ZgredMaruda.
Chciałeś - to masz.!. Przytoczę słowa poety Juliana Tuwima z poczytnego przedwojennego "Kuriera Warszawskiego" skierowane do jakiegoś palanta :

"Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ,ani klapsa
Nie powiem nawet pies cię jebał
Bo to mezalians byłby dla psa".
2144sobota, 25, września 2021 11:33
Zgred Maruda
Wielce szanowany, umiłowany uwielbieniem wszystkich ludzi świata - Zbigniewie!

Opisując swoje werbalne odczucia połączone z narodową dumą przeżywania, której poświęca pan aż taki ciąg myślowy, jest lekko chybionym zamysłem. Te miliony ludzi na których się pan powołuje z wielką dozą prawdopodobieństwa zależało kilka lat temu od dobrych palców Pawła Zagumnego. Chyba wie pan co to znaczy(?). Za długo aby wyjaśniać...
Zatem po latach może pan unieść swoją narrację poświęcając się sraniu, wysraniu czy tam nawet zasraniu...Gdzieś Very Happy w tym wszystkim są palce Pawła, na tych halach aby się pan mógł spełniać. Powinien pan mu dziękować, za takie ułożenie znaczenia...taki Robert Lewandowski nawet geniuszem dotyku tego nie zrobi...Mistrzem Świata nie zostanie.

Trochę pokory panie Zbigniewie, nie chamstwa. Miliony ludzi, na których z zamiłowaniem się pan powołujesz wywalczyło wolność, dokładnie w tych samych czasach, kiedy pan wprowadzał zarządzanie ludźkim zasobem lat minionych. Podkreślanie tego z pana perspektywy o czym ma świadczyć? Kurwa! Chłopie Ochłoń! To ja byłem za tą wolnością zbierając cięgi, a ty czym się szczycisz bywałeś w radach, w gremiach, w przynależności oddania...
Dość Kurwa panie wielki - dość!

..."Jesteś klasycznym wychowankiem systemu słusznie minionego, w którym zasadą było posiadanie jednego, takiego samego zdania w myśl zasady o "jedności społeczno-politycznej narodu". Na szczęście mamy od ponad 30 lat demokrację."

Na Miłość Boską! Te słowa napisał człowiek mieniący się za znawcę wszystkiego...
Przepraszam, ale dla mnie to zbyt dużo...dużo za dużo

Wypadam z tego grypsu, pozdrawiam normalnych!
2143sobota, 25, września 2021 09:38
Zbyszek
@ZgredMaruda.
Jesteś klasycznym wychowankiem systemu słusznie minionego, w którym zasadą było posiadanie jednego, takiego samego zdania w myśl zasady o "jedności społeczno-politycznej narodu". Na szczęście mamy od ponad 30 lat demokrację. A ona zakłada nie tylko wolność słowa, ale różnice poglądów, punktów widzenia i przede wszystkim interesów.
Ja , o ile tak można powiedzieć, wychowałem się na przedwojennych felietonach poety Antoniego Słonimskiego, Adolfa Nowaczyńskiego - endeka oraz Tadeusza Boya- Żeleńskiego , a w ostatnich latach na dorobku G. K. Chestertona. Ci ludzie nie byli zaczadzeni zakłamaniem ,ale wyrażali swoje poglądy czy to się komuś podobało czy nie i używali do ich wyrażania języka jędrnego, soczystego , często na adwersarzu nie pozostawiając suchej nitki .
Jednocześnie ja od wielu , wielu lat posiadam jasno skrystalizowane zasady i tak samo mnie oburzało flekowanie i szkalowanie Kazia Górskiego, Jacka Gmocha czy zwłaszcza Huberta Wagnera, ( o którym napisałem na tej stronie całkiem spory felieton) , jak i próba nurzania w szambie tych, którzy dziś w sporcie odnoszą sukcesy. Te szambonurki wówczas i dziś nie oczerniają ludzi sukcesu na jakiś faktach czy rzeczywistych podstawach, ale usiłują ich zdyskredytować twierdząc, że nie osiągnęli sukcesu jaki musieli, ich zdaniem, osiągnąć. Obrazuje to powiedzenie, że "Jak zboczeniec chce psa uderzyć to kij zawsze znajdzie". Otóż, ja kocham zwierzęta (od zawsze miałem psa, a od paru lat mam 3 koty) i temu, kto podnosi rękę z kijem na "psa" ( "kota") tę rękę bym uciął ( to przerzutnia - taki chwyt erystyczny).
Do tego moje wieloletnie doświadczenie w pracy z ludźmi nauczyło mnie , że budować coś dobrego można tylko z ludźmi w oparciu o dwa fundamenty : jeden moralny nazwany obowiązkiem i drugi wolicjonalny czyli ambicja. Jeden zakłada rzetelność w wykonywaniu powinności, a drugie ustawiczne samodoskonalenie . Dla mnie są to dwa narzędzia służące do oceniania postaw ludzi ,ale także sportowców. Zarówno w pracy jak i w sporcie ich ścisła korelacja i ich pełna realizacja przynosić muszą zakładane efekty. Czyli jeżeli przy pełnym zaangażowaniu sił fizycznych i psychicznych nie udało się czegoś osiągnąć to oznacza tylko tyle, że przeciwnik te cechy posiadał i dał im konkretny wyraz na wyższym poziomie czyli mówiąc wprost : był lepszy. I to trzeba umieć uznać, a nie poniżać pokonanych .
Są tacy , którzy zawsze i wszędzie szukają dziury w całym, ale nie nazywajmy ich autorytetami i nie twierdzmy, że ich grzebanie w szambie to zacne zajęcie. Tym bardziej ,że miliony kibiców akurat siatkówki ,myślą inaczej.
Nasi siatkarze na ostatnich Mistrzostwach Europy godnie reprezentowali Polskę i Polaków.

A do tego ja od zawsze tak miałem w życiu, że większość ludzi mnie ceniła, szanowała , czego wielokrotnie do dziś doświadczam ,ale była mniejszość , która by mnie pewno , gdyby mogła, to w łyżce wody utopiła. Ten margines nigdy mnie nie zawrócił z obranej drogi. Ty, należysz do tej drugiej grupy i to ta niechęć Ciebie do mnie spowodowała, że oślepłeś i "szambo nazywasz perfumerią" ( to z klasyka Rydzyka).
2142piątek, 24, września 2021 22:53
Zgred Maruda
No dobrze! Wygrał pan siebie!
Czytelników siatkarskich pozdrawiam serdecznie, próbowałem przybliżyć całą zawartość tej dyscypliny. Prowadziłem sensem turnieje, te w których graliśmy. Przynajmniej tak mi się wydawało. Dzisiaj kończę swój przekaz ponieważ nie interesuje mnie "zbyszkowanie".
Dlatego czując radość mogę się nią podzielić, opisać, przybliżyć...

To "sranie", które tak łatwo panu przychodzi niech będzie mottem Very Happy W końcu już nie wiem obsranie, zasranie czy posranie...Łatwość pisania, którym pan tak się szczyci - czyżby stanowiła wartość (?) Naprawdę "sralnictwo" jest pańskim przekazem(?)
Proszę mi wierzyć, że łączą pana wyłącznie sukcesy kibicowania, to w końcu ten piękny przekaz. Ten twórczy i jednoznaczny w swej wymowie. Przecież Naród zrozumie - mając takiego znawcę, a tam znawcę - zbawcę. Kurwa Naród klęknie - pewnie.
Uwielbiam te historie, są ponad czasowe, można z nich czerpać wiedzę...

Poczuje się pan pewniej w sekcji sportowej, czytelnicy będą zadowoleni przekazem.
Problemu nie będzie, ze srającymi reprezentami kraju.

No cóż Wink trzeba się ładnie pożegnać

Iocosusie - dziękuję za wszystkie teorie, Senatorze - za wszystkie pytania dziękuję.
Trzymajcie się w zdrowiu - Zgred.
2141piątek, 24, września 2021 18:13
Zbyszek
Dzisiejsze zmagania zmagania tenisistów rozpocznę od spotkania legendy tenisa Andy Murraya z Hubertem Hurkaczem podczas turnieju w Metzu . Warto było obejrzeć tenis w ich wykonaniu. Mecz wyglądał jak by był pokazowy . Murray zawsze grał niezwykle efektownie i elegancko i cieszy, że Hurkacz jemu w tej takiej grze trochę pod publiczkę dorównał. Oczywiście skuteczność Murraya to nie ta co sprzed kilku laty, bo ma już 34 lata i ponad 30-miesięczna przerwa spowodowana wszczepieniem endoprotezy stawu biodrowego zrobiła swoje ,ale urodę gry zachował. Hurkacz wymęczył wygraną w I secie 7:6 ( 7:4) ,ale w drugim dominował i wygrał 6:3, chociaż Murray walczył do końca. Na drodze do finału naprzeciw Hurkacza stanie 32-letni Niemiecki tenisistka Peter Gajowczyk (101 ATP) który w tym sezonie gra dobrze i dotarł do IV rundy US Open ,a jedynym wygranym przez niego turniejem ATP jest akurat ten w Metzu w 2017 roku.

Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju w Ostrawie wygrała z Kazaszką Jeleną Rybakiną w dwóch setach 7;6(7:5) i 6:2. Iga przystąpiła do meczu z zabandażowaną górną częścią uda lewej nogi co świadczyć może o jakimś problemie z którymś mięśni : grzbietowym, napinającym , przywodziciela lub może krawieckim. Być może z tego powodu gra Igi w I secie nie była pewna, bowiem nie była w stanie dobiegać do piłek na tyle szybko, aby grać je nisko nad siatką , na koniec kortu. Zbyt często piłki były zbyt wolne i odbijały się za wysoko. Na szczęście Rybakina jest silna, ale do maestrii technicznej brakuje jej jeszcze sporo. I seta Iga wygrała 7:6(7:5). W drugim tylko momentami dawała sobie odebrać inicjatywę i wygrała go 6:2. W półfinale zmierzy się ze znaną sobie i wielce niewygodną rywalką jaką jest Maria Sakkari.

@Zgredmaruda.
Ja na FB napisałem pod tym wstrętnym wywiadem z b. reprezentantem kraju , co się nie brzydzi , co się nie wstydzi - znacznie ostrzejszy tekst, ale to i tak był sam miód wobec setek postów nazywających go po imieniu. Sam miałem kilka tysięcy polubień. Prawdziwi kibice po meczu ze Słoweńcami płakali w hali i pewno w domach , dziękowali naszym zawodnikom za emocje, za ambicję, za postawę i współczuli im ,że przegrali . Żaden z prawdziwych kibiców, a nie zapijaczonych chłystków, nie miał do naszych graczy pretensji. Nikt nie poważyłby się na obrażanie ich i ośmieszanie twierdzeniem, że mieli pełne gacie.
W ogóle u nas obrodziło w bydlaków , którzy każdy sukces muszą wyśmiać, wyszydzić, obsrać. zmieszać z gnojem. To nie ludzie ,ale gównojady. I pomyśleć, że kogoś takiego ktoś nazywa autorytetem tylko dlatego, że parę razy piłkę lepiej lub gorzej odbił.
Ja w odróżnieniu, od robiących z głupoty cnotę, pamiętam nasze sukcesy w siatkówce w latach 70-tych odnoszone głównie dzięki Wagnerowi .Pamiętam też jak jego drużyna nie zdobywała na każdych MŚ , ME pierwszego miejsca jak był wyzywany , jakie podłe zarzuty mu stawiano. Po nim przez ponad 25 lat nie było żadnego sukcesu. I teraz kiedy od kilku lat siatkówka jest jedynym naszym sportem zespołowym ,który liczy się Europie i świecie jakiś błazen mówi ,że to nie prawda. Ja i pewno miliony prawdziwych kibiców by oczekiwały ,aby ludzie siatkówki w Polsce zaczęli się chwalić i fachowo wskazywać na czym ten fenomen naszej męskiej siatkówki polega, co sprawia ,że odnosimy tak wielkie sukcesy. Wmawianie nam ,że nasi siatkarze są nic niewarci nas obraża.
Siatkówka stała się naszym narodowym sportem , głównie dzięki sukcesom .ale i wspaniałej postawie , godnemu reprezentowaniu Polski. Kibice na meczach siatkówki się doskonale bawią, a tą radością napawa ich gra ich chłopaków. To co powiedział ten, tfu b. reprezentant można porównać do sytuacji ,że jest wesele, wszyscy radośnie się bawią i nagle przychodzi jakiś obrzympała i sra na środku sali balowej. Chyba nie znajdzie się wielu, którzy ten smród nazwą aromatem. Ja ich zwykłem nazywać wykolejonymi zwyrodnialcami. Bo nazywanie ich chamami to byłaby pieszczota, na którą nie zasłużyli.
2140piątek, 24, września 2021 15:28
Zgred Maruda
@ Garm, Senator, iocosus, i wy wszyscy od tych pojęć

Ulało mi się ...teraz mnie banujcie "Rycerze Wolności"
2139piątek, 24, września 2021 11:43
Zgred Maruda
OK! Pojawił się pan Zbyszek kibicujący siatkarzom i siatkarkom, który twierdzi, że nie uważa się za fachowca. Jest świetnie Wink w końcu format kibicowania bywa różny, różnorodny, a nawet nieokiełznany...Dalej jest świetnie w tym aspekcie kibicowania, dodając do tego własne inspiracje można śmiało powiedzieć o sobie - jestem "prawdziwym" kibicem.
Prawda o kibicowaniu kończy się już ...w drugim zdaniu naszego wielkiego kibica, który zarzuca Pawłowi Zagumnemu defekty psychiczne. Tu, jak sądzę kibicowanie się kończy, ponieważ wszyscy musimy uciekać od zmian, czy defektów psychicznych... BRRRRR!

Jakim? W takim razie jest ten specyficzny zwrot?...Dotykamy tu, sam autor głosi o przerośniętym ego, tromtadracji ( czyli przejaskrawieinom) i pisze to wszystko jako ten kibicujący kibić...
Dobrze, zakładając na chwilę dobre chęci kibicowania - czym jest ten tekst panie Zbigniewie? Nie umiem, nie potrafię znaleźć choćby wycinku pańskich zdobyczy, wyczynów, o medalach nawet nie wspomnę. Generuje pan z atencją teksty o swoich "wyczynach" w latach minionych, nie uwzględniając nawet sztuki zwykłej arytmetyki. Te pańskie przedśięborstwa, zakłady pracy, te rady w jakich pan tam uczestniczył...śmieszne jest to, że pan z znaną sobie satysfakcją to zgłasza. Zapytam otwartym tekstem zapytam - "za kogo mnie masz" ? Pójdziesz w polemikę? ... Mam w dupie poszczególne stołki, którymi się z uwielbieniem obnosisz. Wstydu pan nie masz!!! Jaką chlubę chcesz przełożyć, Pańskie wyczyny znane ze stron C-lki ograniczają się do pisologii, którą ( no może ktoś czyta - przepraszam) zwija się do dołu.
Serio...a kim pan jest )?) żeby oceniać reprezentanta kraju? Mały portal, wyciągnięty gimnastyką pana syna istnieje, a pan z uporem maniaka robi mu "po górę" - to pańskie osiągnięcia, pewnie jedyne. Gdzie (?) "Lud wyklęty może" pozyskać treści pisane rękom znawcy/zbawcy, sam pójdę na wycieczkę dostarczania do skrzynek....
Kiedy w następnym wpisie okrytym latami wiadomymi, niech pan skupi się na tym - czego dotyczą dokonania. Łatwiej będzie rozumieć przekaz...

Naprawdę w pana otoczeniu nie ma kogoś, kto dopyta o sens? Proszę nie mieć do mnie żalu, ale pewnie są inne, bardziej pozytywne atrakcje niż "rzeźbienie" Pawła Zagumnego. To co pan zrobi ze swoją stylistyką będzie wartością zwrotną - mówię poważnie...

A już skoro o nim- Prawdziwi kibice to wiedzą, wniósł mały impuls ( mały ale duży) w tryby meczu o wszystko. Wygrał ładnie! Jakieś znaczenie panie Zbigniewie? Jakiś protes songi?
Ile "wypocin" będzie pan musiał spisać?, aby był pan zapamiętany? On nawet pisać nie musiał ! Kiedy broni się jakość - istnieją wartości...!

"O tym, że" - to tylko pana wariacja, ratująca umysłową rozterką, pewnie na potrzeby wyłącznie pana, więc ramieniem swojego syna niech pan pisze...To ciągle jeszcze nie zaburza innych aspektów na tej stronie. Gramy dalej!
2138piątek, 24, września 2021 09:29
Zbyszek
@ZgredMaruda.
Ja kibicuję siatkarzom i siatkarkom, ale nie uważam siebie za fachowca. Natomiast takie gadki jak Zagumnego uważam za przejaw niczym nieuzasadnionej tromtadracji i przerośniętego ego , pewno wskutek jakiś defektów psychicznych. Może by tak zanim coś powie to by pomyślał, że może nasi przeciwnicy byli lepsi . Po prostu, zwyczajnie byli lepsi. I może jak ktoś po wspaniałej i dramatycznej walce przegra z lepszym, to może nie zasługuje pod razu, aby go wieszać.
2137czwartek, 23, września 2021 17:11
Zbyszek
We Francuskim Metz odbywa się turniej ATP125 w którym gra Hubert Hurkacz i jest rozstawiony w nim z nr 1. Dziś pokonał 6:2 i 6:2 Francuza Lucasa Puille'a i jutro w ćwierćfinale zagra z Andy Murrayem. Byłem ciekaw jak Hurkacz poradzi sobie z 27-letnim Pouillem ( 142 ATP) , bo pamiętam go jako bardzo interesującego gracza sprzed kilku lat. W 2016 roku był w ćwierćfinale US Open i Wimbledonu ,a w 2019 w półfinale AO oraz wygrał 5 turniejów ATP .Najwyżej był na 10 miejscu ATP.Podczas cyklu turniejów w Japonii w połowie 2019 roku doznał kontuzji łokcia i był operowany. Wrócił na korty podczas tegorocznego wiosennego turnieju w Monte Carlo w którym dotarł do ćwierćfinału. Ale potem wszystkie starty kończył w pierwszych rundach. Dziś w starciu z Hurkaczem miał kilka ciekawych zagrań ,ale to cień dawnego silnego gracza.
2136czwartek, 23, września 2021 13:57
Zbyszek
Ćwierćfinał turnieju WTA500 w Ostrawie nie dla Magdy Linette. Spotkanie z młodą ( 22 lata), wysoką ( 184 cm) zawodniczką z Kazachstanu Jeleną Rybakiną ( nr 7) nasza tenisistka rozpoczęła od wygrania swego podania i prowadzeniu w drugim gemie 40:0 na przełamanie. Niestety swoim starym zwyczajem kiedy rywalka postawiła twardy opór zamiast przyspieszyć i zaryzykować , zaczęła spowalniać i grać bezpiecznie. W efekcie pierwszy set 3;6 dla rywalki. W drugim secie, pewno po reprymendzie trenera, przyśpieszając zagrania i zmieniając kierunki natarcia ograła Rybakinę 6:2. Do trzeciego seta Magda wyszła jednak wyraźnie zmęczona tak intensywną grą w II secie i stanowiła tło dla przeciwniczki, Set 1:6.Tym samym nie dojdzie do pojedynku dwóch Polek. Iga jeżeli zagra chociaż na 50% swoich możliwości to spokojnie ogra Kazaszkę, bowiem dla niej to jest jedna z tych tenisistek z czołówki, których gra jej "leży".
2135czwartek, 23, września 2021 12:53
Zgred Maruda
Niech ten wywiad nie przeleci Ci wiatrem...
https://www.onet.pl/sport/onetsport/pawel-zagumny-punktuje-heynena-zaniechal-zmian-me-w-siatkowce/5szyypk,d87b6cc4
2134czwartek, 23, września 2021 06:44
Zgred Maruda
Iocosusie
No tak -"nie wierzę w to, ale jednak"
Zobacz jak tym skojarzeniem wpisujesz się w element rozdania, rozgrywania meczu finałowego...Szli na stykach, De Giorgii wprowadza do gry (teraz ważne) leworęcznego małolata o nazwisku Yuri Romanow i ten małolat ciągnie mu pięć punktów (!) w ataku w każdym obejściu.
W teraźniejszej dobie analityki, Słowenia nie miała go rozpisanego )!) dlatego skakali świetnym blokiem, ale nie pod lewą rękę...! Teraz ja "nie wierzę w to, ale jednak"...
To są te perełki rozgrywania meczów, mała forma czegoś z zaskoku, nieznana.
Ten ich młody gwiazdor Michieletto grając cztery sety na takich minusach, że w rozdaniach każdego trenera powinien siedzieć na ławce, ale...strzelił trzy asy w tie- breaku ...wygrał!
"A może jednak" pomyślał De Giorgi i zrobił zmiany, jak się okazało na tyle skuteczne, że złote medale zawiesili sobie na szyjach.
Teraz! Myślisz, że robiąc te zmiany szedł w wiedzy swojego rozmachu(?) Nie! Gdyby to wiedział, grałby nim ( Romanow) we wcześniejszych setach. Odwrócił w znaczeniu punktowym prawe skrzydło, zaorane już przez blok Słoweńców. I co zrobił cwany Giannelli ? Sypał z byle jakich, niedogranych piłek na skrzydło do Romanowa, a ten je kończył...rozpisując w statystykach dramat Słoweńców...czyli kurwa można! To są momenty na raz(!) nie wytrenowane, układ meczowy pokazuje sens...Włosi nie mieli skrzydła, które im zamurowali Słoweńcy i ...i wszedł "chłopczyk" który właściwie wygrał mecz. Te miny Słoweńców po jego atakach były tak dosadne...Oni sami siebie pytali - "co jest grane" (?)
Drużyna, która potrafi jak nikt inny grać w defensywie poległa pod dłonią młodzieńca...

Mam już dość(!) "Kubiakowania" zależności wzajemnej o której pisałem, uśmiechów radości i wynaturzeń ratowania wizerunku dla siebie samych...
To co dane mi jest oglądać, w połączeniu jakichś tam doświadczeń z parkietu pozwala na ciut szersze rozumienie tego "co jest grane"...Więc skromnie powiem tak - to co było grane dobre nie było.
Mam także dość wyimaginowanych opisów akcji pana od znawstwa wszelkiego, prowadzących wprost do oszukiwania oglądających i słuchających widzów...tak, tak - wielokrotnie włączane symbole teorii gubią się w tak jakże jasnym obrazie. Bywa nawet na tyle śmiesznie, że Swędrowski "musiał mieć" problem z głosem...

Nawiązując do Kubiaka!
Jest w sporcie wyczynowym czas...aby pomyśleć(!) I wszystko w tym czasie można zrobić, zaorać i wyjebać w kosmos każdą teorię, ale(!)
Ale przychodzi też czas zwykłych refleksji, własnych, cichych ciszą...Patrząc na regał z pucharami oczami wiedzy że...następnego nie będzie...trzeba z pietyzmem odkurzyć te co stoją z uśmiechem pamięci.

Iocosusie, Heynen przegrał sens oddając w ich ręce cały swój kapitał inności...Z dnie na dzień stał się może nie marionetką, ale kimś, któremu wydaje się, że rozdaje karty...
Nie musisz mnie brać na świadka, przecież choć własnymi słowami przyznawałem Ci rację - zdrowy Tak, chory Nie. To najlepsze w świecie sportu reguły. Ten cały impas z Kubiakiem ma moim zdaniem jeszcze inne znaczenie. Ten Lider, w naszych rozdaniach jednak skrojony do "rzucania facków czy tam innych zaczepek" powinien prócz tego, prócz tego grypsu nieść wyczyn, a z tym akurat było słabo...
Na zawsze w mojej pamięci pozostaną obrazy z igrzysk olimpijskich kiedy Wladimir Grbić w Sydney "wygrał wojnę z wiadomym rywalem"...Zostawiając na boku politykę, czy też uwarunkowania lat tamtych, w mojej ocenie najpiękniejszy wzór(!) znaczenia.

Może ja jestem za stary z tymi poglądami, przywołując jakieś historie o jeszcze byłej Jugosławii...OK Zgoda, tylko na kim małolaty maja się wzorować (?) Na N`Gapetach, Kubiakach, Marufach...(?) czy może na Grbićach...no i bądź tu mądry.

Iocosusie, obojętnie jaki trener kiedy już nim zostanie zada sobie pytanie o Kubiaka, to zrozumiałe, pewnie i logiczne - ale...
Ale jeżeli, a na takiego stawiam, będzie to człowiek mający w dupie kompromisy Wink
skupi się bardziej na tzw. "przydatności" / na wynik ...i wybierze CEL, do którego będzie musiał podążać, To chwile uniesień przyjdą w rozdaniach, dla niektórych jednak(!) na kanapie bo- swój CEL spierdolili...dlatego zostanie im oglądanie z funkcją powtarzania...

ps: Iocosusie ja podobnie jak Ty rozumów tego świata nie posiadam, mam tylko margines ledwo innego spojrzenia nazwijmy to ze środka...Tylko tyle! Mało tego, co ważne - polegam na Twoim oglądaniu, na oglądaniu Senatora i tych którzy oglądają i weryfikując ze swoim "oglądem" ciągle jestem pod presją ( otóż Tak) weryfikacji wiedzy - czy tam jak to nazwiemy...Czy Ty wiesz? Jak taka rola jest trudna...? Przecież ja nie mam wiedzy szatni ( tej wybitnej) Istotą różnicy jest to - o co spytał nasz Senator w temacie "kiksów" Leona...
To akurat w ocenach jest moje, czytaj - dobre ( mam nadzieję) zdając sobie sprawę, że Polsat Sport będzie miał swoją wersję...
2133środa, 22, września 2021 22:01
iocosus
Zgredzie w ramach systemu dubeltowy wpis "zaszpeciłem". Wink

Oj, widzę że Kubi bardzo ci zalazł za skórę. Mam taką gorzką satysfakcję, ale to złe słowo, bo żadnej radochy z tego nie czerpię, natomiast Zgredzie biorę cię na świadka, kiedy pisałem o "problemie Heynena z Kubim"? Kiedy podjąłem ten temat? Przed czy po "tokijskiej katastrofie"? To można w banalny sposób zweryfikować. 
Moje zdanie było i jest niezmienne, Kubi na kadrę powinien być powoływany w formie, a nie za zasługi i nie jako "atmosferowicz" bo to drugie jemu samemu by umniejszało. Mam poważną wątpliwość czy pan Michał reprezentacyjną formę jeszcze osiągnie, pisałem niech z Japonii wraca do polskiej ligi i tu wykaże że nie ma sobie równych wśród przyjmujących. Tyle tylko że to jest moje kibicowskie zdanie, nie jestem trenerem siatkówki, nie znam wewnętrznych realiów obecnej kadry siatkarskiej, mogę sobie po kibicowsku pitolić jedynie na podstawie obrazka telewizyjnego z meczów i na podstawie innych medialnych siatkarskich przekazów. Stąd Zgredzie "a może jednak" bo ono w tym naszym mędrkowaniu kibicowskim moim zdaniem być powinno, chyba że uzurpujemy sobie prawo do nieomylności.
Uważam Paulo Sousę za kiepskiego trenera, pisałem o tym, według mnie jest upartym doktrynerem, nie akceptuję jego wyborów personalnych, a może jednak mimo tych moich uprzedzeń doprowadzi nas do Mistrzostw Świata w Katarze? Nie mogę tego wykluczyć no i przecież tej reprezentacji w tym kibicuję. Piłkarze na czele z Lewym są za Portugalczykiem, kiedyś żal tyłek ściskał gdy graliśmy z Austrią w Warszawie, z Holandią i z Włochami w LN. A teraz remisujemy z Hiszpanią i Anglią i te mecze da się oglądać. Zatem zdania własnego krytycznego o Sousie nie zmieniam, ale może jednak i z nim za rok w roli selekcjonera będziemy się emocjonować zbliżającym się mundialem i udziałem w nim Biało-czerwonych. "A może jednak." 
Na analogicznej zasadzie, bardzo chciałbym żeby to Świderski został preziem PZPS, a wówczas po kibicowsku nie miałbym również nic przeciwko, żeby to  Grbić objął reprezentację. I załóżmy że to się spełni i w tym układzie w przyszłym roku powołanie do kadry otrzymuje Michał Kubiak. I co, mam się pogniewać i obrócić plecami i pokazać język bo z taką decyzją się nie zgadzam. A może jednak jako ten kibic pitolnik wszystkich rozumów nie pozjadałem i może jednak Michał Kubiak rozegra turniej życia na Mistrzostwach Świata. Nie wierzę w to, a może jednak. 
2132środa, 22, września 2021 20:07
Zgred Maruda
Może to i dobrze - "szpece" Dbajcie o system
2131środa, 22, września 2021 19:35
Zgred Maruda
Iocosusie
Pisałem,...ciąg dalszy
Trochę się dziwię tej Twojej formie postrzegania... pt: "a może jednak"
Czyli...? Kubiakowe stygmaty uważasz, że aż taki mają sens...(?)
Teraz poważnie! Ten cały obieg olimpijski z ukrywaną kontuzją przyniósł takie wyniki, jakie przynieść musiał. Prostowanie, leczenie, w końcu dopuszczanie na blokadach wymiernie pokazało "system wzajemności"...
Mam wrażenie, że Heynen opierał grę właśnie na Kubiaku (?) lub jak wolisz na lewym skrzydle. Oglądałem ten znaczący mecz kilka razy...Drzyzga mógł dotknąć trzech stref, byliśmy o jeden punkt do remisu 2 - 2 ...i - (?) piłka z dogrania poszła w lewo, skoczył mu ( ale jak to?) potrójny blok i... zbierał swój cień w pomarańczowym. Przegrał fantazję kolegi, przegrał fantazję drużyny, generalnie przegrał chcąc jeszcze kopać piłkę do góry...tylko pytanie brzmi? Ta synergia, to wspomaganie...i tylko zastąpiłbym słowo -fantazję, słowem wzajemność...
I generalnie chuj z tym, że tysiące Ludzi płoną emocjami, że papa wypierdoli mądrość sięgającą nawet Buddyzmu, a Swędrowski w swojej pokucie nawet się nie zająknie..

Taka prawda, taka rzeczywistość - każdy trzyma swoje pozycje finansowania. To jest OK, ale kiedy słucham Wojciecha Drzyzgi w komentarzu ciągle zastanawiam się na ile tego co "sprzedaje gadką" można uznać za komentarz? Pan Wojtek każdy mecz, mam wrażenie rozgrywa sam ze sobą Wink co jest o tyle dziwne i śmieszne, że nawet mając przed sobą dokładne dane z CEV potrafi gubić dokładne dane...Problem w tym, że potrafi się bardzo rozpychać jako gwiazda wiedzy...I żeby złym nie być - niech trwa...Wink
Śmieszność bywa też reglamentowana. To oczywiste.
2130środa, 22, września 2021 18:18
iocosus
Cholera, kiedyś człowiek mógł robić dziesięć rzeczy równocześnie i nie stanowiło to problemu, dziś na multifutboltenis jestem już za stary. Dobrze że Iga w tych dwóch setach uporała się z Putincewą. 
Pokuszę się o pewną przepowiednię: jeżeli Magda Linetty przejdzie Rybakinę to wygra i z Igą. Coś mi tak w kościach strzyka, że na tym korcie w Ostrawie może się to najszybciej zdarzyć. 
Mhm, Tomasz Wiktorowski i dziś powtórzył że bekhend po linii w wykonaniu Igi jest jednym z najlepszych na świecie. Wink
2129środa, 22, września 2021 18:09
Zbyszek
Podczas halowego turnieju WTA500 w Ostrawie w II rundzie Iga Świątek - rozstawiona z nr 1( w I rundzie miała wolny los), pokonała po bardzo twardym boju zawodniczkę Kazachstanu Julię Putintsevą ( 47 w rankingu) 6;4, 6:4. Iga nadal gra bardzo nierówno , ma co prawda mniej niezrozumiałych przestojów ,ale zbyt łatwo gubi punkty po zagraniach bekhendowych. Widać natomiast lepsze przygotowanie szybkościowe oraz udane próby nowinek technicznych , zaskakujących dla rywalki. W III rundzie napotka tenisistkę z Kazachstanu Rybakinę ( rozstawiona z nr 7) albo Magdalenę Linette, która awansowała do turnieju z kwalifikacji . Gdyby Maga ograła młodą i silną rywalkę to było to pierwsze oficjalne spotkanie obu Polek.
2128wtorek, 21, września 2021 19:02
Zgred Maruda
Iocosusie
Pisałem, że jeżeli te ME nie przyniosą w przybliżeniu sytuacji win -win...będzie się działo.
Z tym, że ja akurat nie mam nic przeciwko realnemu spojrzeniu na całokształt pracy kadry i z kadrą. Rozumiejąc wywiady wzajemnie "samochwalcze" reprezentantów kraju, trudno nie odnieść się do elementarnych słów krytyki ludzi wyrytych siatkówką.

https://www.onet.pl/sport/onetsport/michal-kubiak-najbardziej-kontrowersyjne-wypowiedzi-kapitana-reprezentacji/b4jlpdz,d87b6cc4

Kubiak do 2018 był inny, Kubiak po 2018 wiele razy przeginał...to wiemy przecież. Istota pozycji kapitana nie polega li tylko na "ciągnięciu "faków" pod siatką. Atmosfera na kadrze jak widać "troszku poszła nam bokiem", co nie znaczy, że nie była wyśmienita...perspektywa znaczeń stanowiła jednak znaczącą różnicę. W atmosferze wzajemnego "umiłowania" można przejebać całą dekadę...ciągle podkreślając wybitną "wzajemność"...
Rozumiem słowa Boska, człowieka innej historii siatkówki, który pod zdecydowanie innym osobowością trenerem siatkówki święcił wybitne sukcesy.
Te czasy - iocosusie prowokują połajanki, pyszczenie, ukryte układy wzajemne i wreszcie pewien nominał stanowiący nasze kibicowskie trybuny na arenach Krakowa, Gdańska czy Katowic. Wszystko wybaczalna warioza jest też środkiem "przechodzenia się po porażkach"...Przechodzenia - dodam, suchą nogą...
"Lud stratę przepłakał jednym dniem" i stawił się wszystkim co ma, dostał w rewanżu brąz, całe szczęście że Serbowie machnęli rękoma na taki sukces...

Patrząc na to jak prowadzi reprezentację Słowenii - Alberto Giuliani po pierwsze rzuca się w oczy hierarchia, ta właściwa i niepodważalna. Kiedy widać na czasach jak 36 letni Pajenk, Kozamernik, Stern czy Cebulj, Kovacić słuchają wskazówek, podpowiedzi bez grymasów na twarzy, z atencją wsłuchując się w polecenia -widać różnicę postrzegania pewnej zasady.
Kiedy widać jak Giulianii prowadzi grę zmianami, jak szuka rozwiązań, kreacji - widać różnicę. Szczerze kibicowałem Słoweńcom! I właściwie szli po swoje w tie- breaku, ale zabił ich grający cały mecz totalny piach 19 letni Alessandro Michieletto, który zadał ciosy z zagrywki.

"Stare" lub jak wolisz podstarzałe u nas już było... Nie mam na względzie tylko wieku niektórych reprezentantów, ale i podejście, wymiar zależności, wzajemności, czy wreszcie choćby konkurencji na pozycjach. Musi nastąpić inne, zdecydowanie inne spojrzenie na całość funkcjonowania "tego zamieszania".
Dobry wybór prezesa PZPS będzie temu służył, lecz żyjemy w kraju tak wielkich paradoksów, że być może trzeba będzie dopisać nuty ...do Twojego hymnu.

Heynen kocha Polskę, Polska kocha Heynena...
Kiedyś napisałem felieton pt " Mag czy Szarlatan", oczywiście w innym czasie i tego czasu znaczeniu, ta fraza powraca, lecz z perspektywy czasu oparta na już innym spojrzeniu.
Prawda bowiem jest taka, że Perugia Volley podziękowała Belgowi nagle, zrywając kontrakt w trakcie gier w lidze...Znamienne są jego słowa po tym fakcie - cyt: "Mój zespół zasługuje na tytuł. Jeszcze wczoraj trenowaliśmy i zostawiam ich ze świadomością, że się odbijemy. Nawet, kiedy między nami będzie duża odległość, będą czuli moje wsparcie".
Pozostawiając na marginesie powody takiej decyzji szefostwa tego zacnego klubu z Włoch ( choć przecież nie wymaga to nadmiernej inteligencji) - mnie uderzają, biją po oczach pierwsze słowa Belga..."Zasługiwanie na tytuł" (!)
Punktów odniesienia jest jest nazbyt dużo...Rzecz w tym, że złotych medali nie wieszają za zasługi, za wyimaginowane pojmowanie rzeczywistości, za jej przeistaczanie, zakrzywianie.
Sport, a już drużynowy w swoim sensie tym prozaicznym jest bardzo prosty w przełożeniu. Wszystko jest wartością czasu oraz zasad punktowych...w obu przypadkach wygrywa ten, który tą wartość i zasadę spełni(!) Tylko to ma znaczenie i tylko to się liczy. Tym bardziej biorąc pod uwagę finansowe przełożenie sportu naszych czasów.
Nasza kobieca siatkówka potrzebuje okresu dopracowania dobrego systemu grania pod niewątpliwy potencjał który mamy. Bez "nowalijek" w ustawieniach, a konkretu w tym w czym możemy być lepsi. Bez nadmiernej magii, raczej pracy u podstaw ustawienia powtarzalności różnych wariantów ofensywnych z wykorzystaniem wszystkich opcji.
Lubię Belga, ale niech odpocznie, nabierze dystansu, ochłonie...zupełnie inne walory powinien mieć człowiek, który dostanie to do "lepienia".
2127poniedziałek, 20, września 2021 16:53
iocosus
Wyjęte z siatki:
1. "z informacji Sport.pl wynika, że Heynen jest zdecydowany ubiegać się o konkretną posadę. Tę, którą niedawno zwolnił Jacek Nawrocki! (...) Belg ma już pewne doświadczenie w pracy z kobietami - prowadził kiedyś pary siatkarek plażowych ze swojego kraju: Liesbeth Mouha/Liesbet Van Breedam i Liesbeth Mouha/Katrien Gielen. Z pierwszą z nich awansował nawet na igrzyska olimpijskie w Pekinie w 2008 roku. (...) Pojawienie się nazwiska Heynen na giełdzie kandydatów na nowego trenera naszej damskiej kadry to wielkie zaskoczenie. Za faworytów uchodzą Włoch Stefano Lavarini i Turek Ferhat Akbas. Wymieniany jest też były trener naszej męskiej kadry, Stephan Antiga."
Czy aby nowego trenera kadry nie powinna wybrać Joanna Wołosz, to znaczy czy nie powinien to być trener, który "na tu i teraz" przede wszystkim z nią się "dogada"? A czy taka sytuacja nie zmierzałaby jednak do casusu Michała Kubiaka o ile coś takiego istnieje i o co sprzeczają się teraz dawny mistrz świata i olimpiady z aktualnym mistrzem świata?

2. Skład i trenera ponoć miał "ugadanego" Michał Kubiak, który burzy się na takie sugestie, a Ryszard Bosek burzy się na Michała Kubiaka. 
MK: "Zbyt dużo się nasłuchałem, między innymi z ust Ryszarda Boska, że to ja kontroluję trenera. Że mam wpływ na wybór szóstki, że mam wpływ na wybór trenera, że mam wpływ na to, kto jest w reprezentacji. Niech ten człowiek pomyśli, zanim coś takiego piep*****. Poświęcamy zbyt dużo zdrowia, żeby takie głosy gdzieś do nas dochodziły. On sam był zawodnikiem i wie, jak to wszystko wygląda. Nie doceniając nas, pokazuje totalny brak klasy.
R.B.: Ja mówiłem tylko, że siatkówka to sport, gdzie wszystkie nerwowe reakcje i agresje – z mojego punktu widzenia – są lekceważeniem przeciwnika, który tak samo ciężko pracuje. Nie akceptuję sytuacji, kiedy Kubiak jest agresywny dla rywala. Nigdy nie wypowiadałem się w kwestii, że on decyduje i ma wpływ na coś – to jest całkowita nieprawda. Poza tym, nie jestem "ten" człowiek, tylko Ryszard Bosek i mam prawo do swojej oceny. Bardzo szanuję go jako zawodnika, ale nie podoba mi się jego zachowanie i mam prawo to powiedzieć. Siatkówka to nie MMA czy boks, gdzie trzeba się rzucać na przeciwnika. On reprezentuje sport zespołowy, a nie indywidualny. Nigdy go nie zaatakowałem słownie, tak jak on zaatakował mnie. (...) Nie powiedziałem nic o tym, że Kubiak coś ustalał. Powiedziałem, że słyszałem, że jest "przywódcą stada". I jeśli on mówi, żebym pomyślał, zanim coś pieprznę, to ja powiem: niech ten nie-człowiek lepiej milczy" 
O co ta "amba"? Co mówił Bosek? 
Bosek dla SE: "Zawsze było tak, że jeżeli trenerem rządziła drużyna, nigdy nie było wyniku. Bez względu na to, co powie kapitan zespołu, którego niektóre wypowiedzi mnie zresztą bulwersowały, choćby ta, że ma wszystkich krytyków w nosie i liczy się tylko ze sobą "
Bosek w Polsacie: ""Nawet w żartach nie powiedziałbym tego, co Vital Heynen po jednym z meczów, gdy stwierdził, że Michał Kubiak podszedł do niego i powiedział, że wchodzi, a potem, że schodzi z boiska. Nawet jeśli to były żarty, nie powinien tak mówić. Doszły mnie tylko jakieś takie plotki, że starszyzna ma dużo do powiedzenia. A jeśli drużyną zaczynają rządzić zawodnicy, to zawsze kończy się to porażką."
Dla nowego trenera kadry, obojętnie kto nim zostanie, kluczowym wydaje się pytanie: co dalej z jej kapitanem? 
Kibicowsko subiektywnie jeżeli krewki pan Michał pozostanie w obecnej formie, to chyba wolałbym zaryzykować utratę atmosfery na kadrze, ale stawiałbym na nowe rozwiązania. To grozi jakąś demolką, mentalnym rozpadem drużyny choćby i na przyszłorocznych  Mistrzostwach Świata, ale "nowe rozdanie" może pozbyłoby się "starych klątw". Z drugiej strony, Kubi w formie i chcący wszystkim swoim adwersarzom udowodnić swoją wartość to również mógłby być niebagatelny atut. Pytanie czy taką formę jest w stanie osiągnąć? 

3. Faworytów do prezesostwa PZPS ponoć jest już tylko dwóch: Świderski i Czarnecki. Jeżeli ten drugi zostanie preziem, to na koszulce robię wklejkę: ***** PZPS i będę intonował piłkarski hymn tylko że z zmienioną ostatnią literką:
"pzps, pzps *****, ***** pzps!
2126czwartek, 16, września 2021 16:40
Zgred Maruda
Zastanawiam się nad tym, komu zależy po tylu latach na "biciu piany"...legijnej piany.
https://www.onet.pl/sport/onetsport/robert-gadocha-i-afera-dolarowa-niejasna-rola-polskiej-gwiazdy/vtv65d5,d87b6cc4

W jakim kontekście teraz ukazują się słowa pana Bugajskiego...autopromocja książki?
W końcu Grzegorz Lato będąc na prezesurze w PZPN mógł sprawę prześwietlić do spodu...
ostatni cytat brzmi tak:
..."W niczym nie zmienia to faktu, że był jednym z najlepszych polskich piłkarzy w czasach, gdy nasza reprezentacja odnosiła największe sukcesy. I tego już nikt mu nigdy nie zabierze…"

Panie Bugajski w niczym nie zmienia to faktu, że być może tak jak Gadocha szuka pan tych "przysłowiowych 18 tysięcy dolarów w przeliczeniu na złotówki" ...grzebiąc i babrając się historią ludzi z przed czterdziestu siedmiu lat...wstyd!!!
Niech pan napisze książkę o poznawaniu geografii świata w wykonaniu na cabriolet...zdecydowanie WAŻNIEJSZY temat.
2125czwartek, 16, września 2021 07:02
Zbyszek
@Iocosus.
Już pisałem o tym wiele razy. Ja starannie odróżniam walory człowieka od oceny umiejętności fachowych i sposobu wykonywania zawodu. W przypadku Brzęczka to on jest ta samo winny jak Boniek. Boniek , bo zrobił kiepski żart i obraził nas wszystkich , a Brzęczek, że się zgodził robić za małpę w tym tandetnym cyrku.
PS. Więcej na ten temat napisałem po jednym z meczów reprezentacji w poście do @A-c10.
2124środa, 15, września 2021 14:37
iocosus
Ech Zbyszku, żebyś Ty był tak wyrozumiały i szlachetny wobec Jerzego Brżęczka, ale rozumiem, że to ten wyjątek przy wzbranianiu się z radykalnymi ocenami. Wink 
Ze mnie jest przyziemny, mały człowieczek, mam swoje sportowe sympatie i antypatie, jednym kibicuję bardziej, innym mniej i nie widzę powodu żeby się z tym kryć, przy tym to nie musi zależeć od wartościowania człowieka, czy jest dobry, czy zły, od tego niech sobie będzie ksiądz w konfesjonale. 
Jako dzieciak kibicowałem Borgowi a nie McEnroe, później Lendlowi a nie Beckerowi i nie miało tu znaczenia że np. Bjorn zachowywał stoicki spokój na korcie a John się wściekał na wszystko, kibicowałem krnąbrnemu enfant terrible Andre Agassiemu gdy grał z gentlemanami kortów za jakich uchodzili Edberg i Sampras. Był w tych wyborach mój indywidualny kibicowski kod, ale nie miało tu znaczenia ile który z nich nagrzeszył w życiu, lub czy jest miły i sympatyczny albo nieprzystępny i arogancki.
Wolałem tenis Steffi Graf niż Moniki Seles ale tej drugiej współczułem po ataku szaleńca. Przyznaję ujęła mnie Kim Clijsters swoją osobowością, za to że sama równała sobie kort na Warszawiance zawsze trzymałem za nią kciuki i jeżeli wróci uczynię to ponownie, a rezultat tego powrotu jest nieistotny. Moje sympatie kibicowskie są różnorodne, wiodą różnymi ścieżkami, a wśród nich wolę trzymać kciuki za Federrera i Nadala niż za Djokovica. Jeżeli ktoś kibicuje Nole, spoko, o ile tylko nie zachowuje się tak jak na ostatnim finale US Open. Czemu ten wrażliwy, delikatny, subtelny Djoker choćby jednym minimalnym gestem, jedną chociaż próbą, nie uspokoił swoich kibiców przeszkadzających w skandaliczny sposób Miedwiediewowi?  
Jeszcze jedno, Zbyszku skoro uznajesz że "Raducanu była w tym turnieju najlepsza i żadna tenisistka nie miała z nią żadnych szans, czy byłaby zmęczona czy wypoczęta", to tego samego równoprawnie uznaniowo może ktoś dowodzić w odniesieniu do Miedwiediewa. Oboje swoje tytuły wielkoszlemowe zdobyli zasłużenie, wygrali siedem meczów, nic więcej nie mogli dokonać żeby bardziej zasłużyć na tytuł. Dlatego trochę dziwi mnie że gloryfikujesz Raducanu lekceważąc "zmęczenie Bencić", a równocześnie deprecjonujesz tytuł Miedwiediewa słowami: "Serbowi jednak współczuję, bo być może gdyby nie morderczy bój w półfinale ze Zwieriewem, to być może to on by triumfował."
Na zasadzie uznaniowej jeżeli już to można współczuć i Serbowi, ale i w takim razie i mistrzyni olimpijskiej ze Szwajcarii.

Aha, pełna zgodność w tej kwestii: "miarkujmy nasze oczekiwania odnośnie Igi i nie oczekujmy od niej samych zwycięstw."
2123środa, 15, września 2021 08:11
Zbyszek
Jeżeli chodzi o Novaka Djokovicza to jego obraz medialny jest wypaczony . Jest to bardzo wrażliwy, delikatny , inteligentny i subtelny człowiek. Przed wielu już laty nikt by go nie opisywał w kategoriach "macho", bo na korcie był wzorem skromności . Ten jego obecny zewnętrzny obraz został wykreowany przez jego psychologa. Djokovicz boryka się z niedomaganiem łokcia prawej ręki i lekarze stwierdzili ,że te dolegliwości są efektem zmian w kręgosłupie i w roku 2010 oraz w 2015 miał paromiesięczne przerwy na rehabilitację. W tym czasie intensywnie pracował z psychologiem, bowiem miał ogromne problemy z koncentracją w decydujących momentach meczów i kiedy mecz był wyrównany to go z reguły w takiej sytuacji przegrywał. Jak sam o tym kilka razy mówił psycholog stwierdził, że jest on człowiekiem wybuchowym ,a w takich momentach tłumił swoje emocje. I nie powinien tego robić, ale cały czas na korcie musi być agresywny i pobudzony. Natomiast jest to jeden z najbardziej szanowanych tenisistów , jeden z tych, którzy biorą udział w akacjach charytatywnych. W US Open był blisko historycznego wyczynu, którego do tej pory dostąpili tylko Don Budge i Rod Laver ( dwukrotnie) ,a mimo to uznał wyższość rywala, nie szukał tanich usprawiedliwień . Niestety uwagi krytyków uszedł fakt, że przed ostatnimi gemami w trzecim secie finału ten uznawany za twardziela Djokovicz zwyczajnie się popłakał. Nie potrafił ukryć wzruszenia poparciem dla niego publiczności czemu też dał publiczny wyraz. Ja poza nielicznymi wyjątkami nie wyrażam ani sympatii, ani antypatii dla sportowca, na zasadzie podoba mi się, albo nie podoba. Chcę , aby wygrał lepszy. Serbowi jednak współczuję, bo być może gdyby nie morderczy bój w półfinale ze Zwieriewem, to być może to on by triumfował.

PS. @Iocosus.
Raducanu była w tym turnieju najlepsza i żadna tenisistka nie miała z nią żadnych szans, czy byłaby zmęczona czy wypoczęta. Wiemy coś o tym , bowiem sami mieliśmy do czynienia z analogiczną sytuacją podczas RG w 2020 w wykonaniu naszej Igi Światek. Więc nie mówmy, że Raducanu wygrała, bo Bencicz był zmęczona, bo inni na podobnej zasadzie mogą umniejszyć triumf Igi. Tenis pań jest mało przewidywalny i do gry wchodzi coraz większa liczba młodych pań, które zaskakują rywalki siłą gry. Niestety nie są w stanie sprostać oczekiwaniom w dłuższej pespektywie czasowej. Więc również miarkujmy nasze oczekiwania odnośnie Igi i nie oczekujmy od niej samych zwycięstw.
2122wtorek, 14, września 2021 20:22
Zgred Maruda
Ja tylko na chwilę, podziwiając Panów z aż taką rekonstrukcją zdarzeń.
Nie ucieknę do formy bylejactwa, nie zrobię tego, tylko dlatego, że wiem jak potrafi ranić własna szatnia.
Panowie - bardzo się rozpisują nad historiami, których Panowie oczekujecie, dla spełnienia swoich potrzeb ocen - TAK , TAK...
Uzurpujecie sobie prawo do ocen, piszecie o tajemnicach aż takiej wiedzy, że ...
To- ciągle jest "wasz" start w wiedzy o wszystkim(!) i to jest tak ogromnie pięknym zwyczajnym momentem aby, ten 'niuans" - zwalczyć.
Ponieważ na pierwszym planie, pomijając sympatie jest sport. A w nim, dobry dzień, który rzuca na światło dzienne nabyte umiejętności, które potrafią "wybuchać" triumfami nie patrząc na system...I właśnie to jest Piękne!
2121wtorek, 14, września 2021 15:05
Senator
@Iocosus
Nawet nie wiesz jak się cieszę . Miedwiediew wisi mi kompletnie, a Serba zwyczajnie nie lubię . Nadal, Federer super ale nie Djokovic.
2120poniedziałek, 13, września 2021 18:05
iocosus
Nie jestem fanem Miedwiediewa, ale cieszę się że ograł Djokovica. Nole pewnie jeszcze kilka szlemów ugra, będzie rekordzistą, ale dobrze że nie skompletował klasycznego wielkiego szlema i oby już mu nie było dane, oby taka okazja się nie powtórzyła. Postawa kibiców - żenada. 
Za to, finał pań dla mnie był bardzo fajny. Nie żeby jakoś wbił mnie w fotel, lub przykuł do ekranu tv, ale postrzegam rywalizację nastolatek jako godny pojedynek następczyń Agi Radwańskiej i Martiny Hingis. Od kilku lat jest obawa że tenis zdominuje atletyka, rosłe dziewczyny o posturach koszykarek, serwisem i forhendem zza końcowej linii, na zasadzie ile fabryka dała, bez przebaczenia, będą zmiatały z kortu kolejne słabsze fizycznie rywalki. Nasza Aga, wcześniej Martina miały być ostatnimi Mohikankami urozmaiconego, technicznego i taktycznego tenisa. Na szczęście pojawiła się Halep, później Barty, w tym roku Krejcikowa wszystkie z pełną paletą uderzeń, a przy tym i z dobrą motoryką, a teraz mamy kolejne panny, które niekoniecznie muszą uskuteczniać tylko i wyłącznie tenisowe łubudubu. 
Leylah Fernandez ma plastyczny nadgarstek z czuciem o jakim choćby Sabalenka i jej podobne Horpyny mogą tylko pomarzyć. Jeżeli jej rozwoju nic nie zatrzyma, to będziemy mieli tenisistkę z dropszotami na miarę Radwańskiej. 
Emmie Raducanu trzeba pogratulować i triumfu i talentu, ale mnie teraz zastanawia, jak będzie sobie radziła w przyszłym roku na wimbledońskiej trawie. W Big Apple miała wszystko do zyskania, nic do stracenia, teraz w Londynie będzie się już mierzyła z nadziejami i oczekiwaniami całego Zjednoczonego Królestwa. Po "underdogu" pozostaną wspomnienia, sytuacja się odwróci, jeżeli nowej roli sprosta, Brytyjczycy na jej punkcie oszaleją.

Zbyszku czemu słowa Sierzputowskiego traktujesz jako "usprawiedliwienie"? Trafnie przewidział przyszłość i co w tym złego? 
"wielu fachowców, nie hejterów, ma swoje poważne zastrzeżenia co do sposobu prowadzenia Igi przez sztab" - dziwi to Ciebie, mnie by dziwiło gdyby w naszym piekiełku było inaczej. Tomasz Świątek weryfikował wielu trenerów dla swojej córki, było o tym w wywiadach, które przytaczałem. Wybrał po prawdzie  trenerskiego gołowąsa, żółtodzioba, 23-latka, bez żadnych sukcesów zawodniczych, nawet do ITF-ów się nie łapał, ot studenciaka, który można powiedzieć, dorabiał jako trener tenisa. Dziwi ciebie że są trenerzy w Polsce, środowiskowo uznani, doświadczeni, którzy "za plecami" perorują że Igę mogliby dużo lepiej poprowadzić, nauczyć. I być może tak by było, ale może dziewczynę zniechęciliby tylko do tenisa i "zwykły kibic" nie miałby pojęcia że ktoś taki jak Iga Świątek istnieje. Nie wiemy tego, jak mogłyby potoczyć się losy Igi pod opieką innego szkoleniowca. Może lepiej, a może gorzej. Podobno byli w Polsce juniorzy którzy na tym poziomie mieli na rozkładzie Rogera Federera, no i co z tego? 
Czy Sierzputowski powinien korzystać z rad? Pewnie, ale od kolegów z Touru WTA, mówił że ma dobre relacje z byłą ekipą Agi Radwańskiej i to w tym również się zawiera, niech podpatruje, dopytuje, uzupełnia wiedzę w ten sposób, a od naszego piekiełka związkowego niech się trzyma z daleka, osobiście to bym mu doradzał.
Jako kibice jakie mamy narzędzia żeby "weryfikować trenera"? Dostrzegam tylko jedno, czy dany zawodnik, zawodniczka rozwijają się, robią postępy, osiągają zakładane wcześniej wyniki, czy też nie. Sierzputowski zaczął pracę z Igą w 2016 roku, w 2018 wygrała juniorski Wimbledon, w 2019 dostała się do pierwszej setki rankingu WTA, w 2020 wygrała RG. Związkowi trenerzy i działacze mogą pieprzyć co chcą, dla mnie Tomasz Świątek dokonał dla córki optymalnego trenerskiego wyboru. Co nie znaczy że ten układ nie może się wyczerpać, że Iga będzie potrzebowała do rozwoju innych bodźców, innych metod, innego trenera. Czy już jest taki moment, czy w 2021 roku pod okiem Sierzputowskiego Iga tenisowo przestała się rozwijać? To pytanie przede wszystkim do niej samej, wcześniej, czy później ale taki moment pewnie nastąpi, coś się wypali, nastąpi obopólne zmęczenie, znużenie. Czy tak już jest w tej chwili? Mimo impulsywnej reakcji w meczu z Bencić, wydaje mi się że chyba jeszcze nie. Czy Iga w tym roku zanotowała tenisowy progres, stagnację, czy regres możemy dyskutować. 
Sama Świątek stwierdziła że na US Open grała lepiej niż w Adelajdzie i to ciekawe spostrzeżenie, zakładam że odnoszące się do pierwszego seta z Bencić. Drugiej partii tego meczu nie rozważam, nie analizuję. Już w trakcie meczu napisałem, że drugi set będzie "szybki" i taki z grubsza był. 
Chciałbym żeby Iga przełamała moim zdaniem mit że jest specjalistką od "kleju". Jej styl - ofensywny, dążący do przejęcia inicjatywy, szukający winnerów, powinien być skuteczny właśnie na twardych kortach, przecież nie jest "rzeźbiarką na piachu" cierpliwie przebijającą w defensywie piłki. Natomiast Mats Wilander twierdzi że na twardych kortach Iga jest nieco spóźniona z własnymi uderzeniami no i tu "wolniejszy piach" faktycznie może mieć znaczenie, z tego powodu Iga może mieć lepszą kontrolę piłki i pewniej się czuć na mączce. 
Wchodząc do Touru Iga się obawiała ze nie będzie nadążać, mówił o tym Sierzputowski po przegranej z Camilą Giorgi w pierwszym AO. Tyle tylko, że jeżeli Iga rozegra więcej takich setów jak z Bencić to "spóźnianie z uderzeniami" przejdzie ostatecznie do historii, a okaże się jeszcze że "hardy" będą sprzyjać Idze bardziej niż mączka. Tak mi się wydaje, a czas zweryfikuje ten pogląd.
Zbyszku jesteśmy zgodni odnośnie returnów Igi, tu i moim zdaniem jest "zapas" bo nasza panna nie jest "returnowym killerem" a przecież ma kończące uderzenia i lubi ofensywę. Moja teoria jest taka, że przekonywano Igę żeby nie grała na raz, nie szukała winnera za każdą cenę, w każdej sytuacji. To miało znaczenie przy ustabilizowaniu gry Igi, natomiast pozbawiło ryzyka przy returnach. Moim zdaniem, jeżeli problem z nadążaniem przestaje istnieć to i ryzyko przy returnach przez Igę powinno być podejmowane. Liczę się z tym że i być może kosztem kilku przegranych meczów, lub wręcz turniejów, ale oby Iga wychodziła ze swojej strefy komfortu. Return choćby taki jak u Bencić jest Idze potrzebny, zaoszczędza energię, potwierdza dominację, nasza panna potrafi "strzelić" returnem ale chyba tego nie wykorzystuje w pełni. 
Natomiast subiektywnie nie widzę jakichś wielkich problemów z bekhendem. Sakkari wygrała z Igą w RG bo ogrywała jej forhend: "w Paryżu z Marią Sakkari forhend nie pomógł Polce. Jak wyliczyli statystycy WTA, Świątek zanotowała w całym spotkaniu 17 winnerów, z czego 15 z forhendu. Miała 18 wymuszonych błędów, z czego 14 z forhendu. Do tego aż 25 niewymuszonych błędów, z czego 17 z forhendu. - Maria Sakkari skutecznie zaatakowała forhend Igi Świątek - napisano w komentarzu." (sport.pl) Świątek jest już znana w Tourze ze swoich atutów i deficytów, ale dziewczyny po przeciwnej stronie siatki jakoś nie upierają się by grać na bekhend Igi. Ba, chyba wręcz obawiają się winnera wzdłuż linii właśnie z tej strony z czego Iga jest ceniona. 
Ot, można o tym kibicowsko dyskutować i mieć przeciwne zdania. 
yvComment v.2.01.1