A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (2595)
2595niedziela, 05, lipiec 2026 09:45
iocosus
Iga Świątek
"Trzeba ufać procesowi, to pewne. Szczerze mówiąc wyniki przestały mnie już obchodzić. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że ​​trudno tak dalej funkcjonować. Dlatego staram się po prostu odpuścić. Nie osiągam dobrych wyników, więc nie będę ich oczekiwać ..."

Ech, smutne to wszystko ... porazki to czesc skladowa sportu, ale tu tak jakby wykraczały poza strefe sportowej rywalizacji. Smutne.
2594środa, 01, lipiec 2026 14:31
iocosus
Neverending story
“— Zauważyłam interakcje w jej boksie podczas meczu, zwłaszcza między Francisco Roigiem a Darią Abramowicz. Oczywiście, po meczu wszyscy zbili piątki, ale potem Francisco Roig sam opuścił lożę. Nie obejrzał się za siebie i nie czekał na pozostałych. W tej chwili nie wygląda to na harmonijną atmosferę. Świątek potrzebuje spokoju i ciszy. Nie wiem, co się dzieje, ale po prostu wyczuwam pewne napięcie — mówiła Catherine Whitaker w The Tennis Podcast.
— Kiedy Roig pracował z Raducanu, to bardzo dużo mówił — zwrócił uwagę drugi z ekspertów.
— Ona [Abramowicz] też lubi mówić. Jej rola w sztabie Świątek znacznie wykracza poza kwestie czysto psychologiczne. Z jego perspektywy może to wyglądać na zasadzie: zajmij się kwestiami psychologicznymi, a mnie zostaw trenowanie. Wyobrażam sobie, że właśnie stąd może pojawiać się napięcie — oceniła Whitaker.
W studiu zwrócono także uwagę, że Roig i Abramowicz nie siedzieli w boksie obok siebie, a do wzajemnej komunikacji używali bardzo wielu gestów.”
https://przegladsportowy.onet.pl/tenis/wimbledon/francisco-roig-wyszedl-sam-napiecie-w-sztabie-igi-swiatek/s7395k7

Jezeli Iga przegra ponownie media zaczna obwiniac Darie Abramowicz jako przyczyne porazek. Slusznie czy nie, juz niewazne, pani psycholog skupia na sobie uwage mediow jako zły duch teamu Igi Swiatek.
Obie panie przyjely taktyke ze tylko wygrane moga zamknac usta krytykom i hejterom i ok tylko ze to naklada podwojna presje na Ige.
Gra o chwile spokoju i wytchnienia od hejtu i dla siebie i dla swojej psycholog.
2593wtorek, 30, czerwiec 2026 18:23
iocosus
Z główną rolą Mai Chwalińskiej został rozpisany kolejny scenariusz filmowy niestety tym razem smutny.
Pierwszy mecz po wspaniałym RG, pierwsze wyjście turniejowe na kort po przerwie, pierwszy mecz na trawie i wygrany pierwszy set, zdecydowane prowadzenie w drugim, piłki meczowe i ... kontuzja, próba dokończenia niestety zakończona niepowodzeniem i przegraną w trzech setach. Dramat!

Gdyby Iga obroniła tytuł to również byłby gotowy scenariusz, tym razem z kategorii thrillera psychologicznego, bo Iga zda się mierzyć z dwoma rywalkami równocześnie. Z przeciwniczką oraz z sobą samą i ta druga okoliczność wydaje się w tej chwili najtrudniejsza do pokonania. Dziś się udało, a o skali wyzwania świadczą łzy po zakończonym meczu.
Trudno o optymizm, ale może gdy „wszyscy” położą już kreskę na Idze to i wewnętrzna presja nieco zmaleje i Iga przestanie grac na takim kolosalnym wewnętrznym napięciu, które ją spala.
2592niedziela, 07, czerwiec 2026 09:05
iocosus
Tak Senatorze, to są dni szczęścia i radochy przede wszystkim Mai i jej obozu ("idą na kolanach do Częstochowy" jak sami przyznają) ale i dla mnie to było wyjątkowe kibicowskie doświadczenie.

Bajka nie przerosła życia, ale i tak jest pięknie. Mirra Andrejewa była zbyt cierpliwa, regularna, stabilna, doskonale nastawiona taktycznie przez Conchitę Martinez (nie bez kozery kamera co drugi kadr była skierowana na trenerkę) przy tym dziewczyna jest bardzo utalentowana tenisowo, dobra technicznie, na korcie kreatywna, dobrze biega i broni, jeżeli do tego dokłada siłę serwisu i swoich zagrań, które potrafi stopniować, mamy tenisistkę z którą nie wstyd przegrać w jej optymalnej dyspozycji a w Paryżu Andrejewa chyba taką uzyskała.

Co dalej z Mają? Oto jest pytanie? Z tej samej lub z nieco podobnej tenisowej półki Leylah Fernandez w 2021 roku grała w finale US Open, żeby później dojść najwyżej tylko do ćwierćfinału jednego ze szlemów, ale i to dobre bo obecnie jest na 22 miejscu WTA i gdyby Maja utrzymała się na tym poziomie rankingu który obecnie osiągnęła (wyprzedzi Fernandez) to by było super. Tylko że to będzie bardzo trudne, a kontuzje mogą zniweczyć najbardziej ambitne plany. Dlatego dla Mai na przyszłość życzenia zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, to że jest tenisowym brylancikiem już udowodniła.
2591czwartek, 04, czerwiec 2026 23:32
Senator
To jest aż niemożliwe ! Ile meczów w tym turnieju ma już za soba Maja? Czytam że w historii tego turnieju pierwszy taki przypadek aby z kwalifikacji dostać się do finału . Iocosusie masz swoje dni radości i szczęścia . Każdemu coś dobrego się od życia należy .
2590czwartek, 04, czerwiec 2026 23:13
iocosus
Kosmos, a Maja jest kosmitką w finale RG! Uff!
2589środa, 03, czerwiec 2026 17:12
iocosus
Oglądałem Sabalenkę z Sznajder i po pierwszym secie będąc pewnym na bank, że w tym meczu nie może się już nic wydarzyć spokojnie wyłączyłem kompa. Po kilku godzinach pro forma sprawdziłem wynik i ........... i wyszedłem na kretyna.
A. Sabalenka - D. Sznajder 6:3, 5:7, 0:6
A już się całym sobą szykowałem na pojedynek Dawida z Goliatem czyli Chwalińskiej z Sabalenką w półfinale RG a tu coś takiego. Oglądałem Sabalenkę z Osaką i prawdę mówiąc sądziłem że w takiej dyspozycji jaką zaprezentowała w Paryżu będzie nie do ugryzienia. Pierwszy set ćwierćfinału to potwierdzał, nawet przy własnych błędach kontrolowała mecz, a tu .... .
Nie rozpisuję się o meczu Maji, bo sen trwa, lepiej się nie budzić. Boję się że zabraknie dnia przerwy przed półfinałem na regenerację, ale ... za nic się nie znam na tenisie, dobrze że wyników nie obstawiam bo straciłbym całą kasę.
A. Kalinska - M. Chwalińska 6:7, 3:6
Co jest zdumiewające Maja nie rozegrała ćwierćfinału bezbłędnie, popełniła trochę dziwnych jak na nią błędów, pozwoliła wrócić rywalce ze stanu 1:5. Ale i tak wygrała seta i jak cały mecz. Z rozstawioną z numerem 22 Kalinską zagrała jakby od lat była notowana w rankingu w pierwszej 50.
Niech ten piękny sen w RG trwa!
2588poniedziałek, 01, czerwiec 2026 17:47
iocosus
Uwielbiam sytuacje gdy życie przerasta filmowe scenariusze.
Mała, drobna dziewczynka, która słyszy, że do profesjonalnego tenisa się nie nadaje, że warunki fizyczne w dorosłym sporcie jej na to nie pozwolą. Mimo to trenuje, gra ale przepowiednie "znawców" wydaje się, że się potwierdzają w dzisiejszym siłowym, fizycznym tenisie. Depresja, zmagania z ciągłymi kontuzjami, przebijanie się przez ITF-y drugiej kategorii. Koleżanka z początków kariery bryluje na światowym topie, kolekcjonuje szlemy, a ona musi się zmagać z własnymi problemami gdzieś na zapleczu wielkiego sportu, bez blasku kamer i fleszy.
Inteligentna, skromna, przesympatyczna dziewczyna, już 24-letnia kobieta. Pracowita, obowiązkowa, odpowiedzialna. Na korcie, skupiona, skoncentrowana, pozbawiona fanaberii. Wydaje że taka grzeczna. miła ale ... wojownik niesamowity, nieustępliwa z hartem ducha godnym gladiatora.
Oto dziś Maja Chwalińska awansuje do ćwierćfinału Rolanda Garosa. "Znawcy" niech połykają własne języki! Po dzisiejszym dniu można Maję Chwalińską umieszczać wśród pięciu najlepszych polskich tenisistek w historii. Nieważne co będzie dalej, już jest Wielka. Zasługuje na tribute, którego moje słowa nie oddają.
Turniej główny RG 2026:
Chwalińska - Q. Zheng 6:4, 6:0
Chwalińska - Mertens 6:4, 6:0
Sakkari - Chwalińska 6:1, 3:6, 2:6
Maja Chwalińska — Diane Parry 6:3, 6:2
p.s.
Jasne że znajdą się tenisistki, które zagrają z Mają dwa takie sety jak Sakkari pierwszego w ich pojedynku w RG, ale historia już została zapisana i to w piękny sposób.
2587poniedziałek, 06, kwiecień 2026 05:03
iocosus
U Igi gdy sukcesów brak, jest medialna drama i grilowanie Darii Abramowicz.
Gdy są sukcesy dramy nie ma!
Gdy są sukcesy Darii Abramowicz w mediach pełno, gdy sucesów brak pani psycholog/trener mentalny siedzi cicho jak mysz pod miotłą.
Żeby sukcesy powróciły został zatrudniony nowy trener Francisco Roig. Oby z powodzeniem, ponieważ zaczarowany krąg gdy obróci się jeszcze raz może zakończyć się przedwczesnym zakończeniem kariery przez Igę.
2586poniedziałek, 23, marzec 2026 21:30
iocosus
Iga rozstała się z Fissetem. W sumie info chyba spodziewane.

Na giełdzie nastepców na faworyta wyrósł Piotr Woźniacki, ale on wskazał swojego kandydata:
"– Sugeruje pan, że jej trener musi być Polakiem?
– Sugeruję, że nie musi, jeżeli wszystko jest ok, kiedy od początku do końca mamy wyjaśnioną sytuację. W momencie, kiedy jest jak jest, a Iga sama wypowiada się, że ma problemy takie czy inne, to uważam, że odpowiednim trenerem dla Igi Świątek w tym momencie – i mówię to z pełną odpowiedzialnością – jest nie Piotr Woźniacki, bo ktoś puścił taką plotkę, a Dawid Celt. To człowiek, który na pewno do końca roku mógłby spróbować współpracować z Igą.
– To jaki powinien być właściwy trener dla Igi Świątek?
– To bardzo szerokie zagadnienie. Jeszcze raz więc je zawężę – Dawid Celt. Ma doświadczenie, ma kontakt z Igą przez reprezentację. Jest też mężem Agnieszki Radwańskiej, z którą miał do czynienia, kiedy ona osiągała sukcesy. Nadal jest aktywnym komentatorem, czuje to wszystko od środka. Wie, co może, a czego nie.
Co do Igi, wiem, że ona ma to wszystko w sobie. Popełnia błędy tylko dlatego, że jest momentami wkurzona. Tenis to indywidualny sport, w którym następuje pięć minut braku koncentracji, wkurzenia, popatrzenie się na team, który zaczyna denerwować i… kończy się mecz, i nie wiesz dlaczego tak się stało. Dlatego właśnie uważam, że musi się znaleźć ktoś, kto wie, że na ziemi jest grawitacja, będzie odpowiednio reagować, a Iga zrozumie jego radę.
– Skoro pięć minut wkurzenia może wpłynąć na to, że zaraz skończy się mecz, to może rozwiązania problemu Igi należy szukać w innej strefie – tej mentalnej?
– Powiem przewrotnie: nie wchodziłbym za głęboko w czyjąś duszę. To bardzo drażliwy temat. Jeśli ktoś zaczyna komentować i opowiadać o czyjejś duszy, zaczyna brzmieć jak nawiedzony człowiek. Zawsze powtarzam to, że guru sekty ma sektę, dlatego że był guru i wchodził w dusze ludzi.
Wiem, o co mnie pani zapytała – o psycholog i tak dalej. Ja jednak uważam, że Iga sama dla siebie jest psychologiem. Doskonale siebie zna. Nie musi robić nic więcej. Ona po prostu ma wyjrzeć przez okno i zobaczyć, że pada deszcz albo świeci słońce – i to jest pogoda. Nie mówi się, że pogoda jak jest tylko wtedy, kiedy świeci słońce. Pogoda jest zawsze. I to ona musi zrozumieć, nie musi w tym celu iść do dziesięciu kolejnych ekspertów od przygotowania mentalnego. To dla mnie ogromne nieporozumienie.
Mówię to jednak wyłącznie ze swojej perspektywy, od siebie. Wiem, jak to jest mieć córkę zawodniczkę. Żeby odnieść sukces jako ojciec czy po prostu jako rodzice kobiety, naprawdę trzeba było czasami się ugryźć w język, dwa razy coś przemyśleć… Nigdy jednak nie wchodziliśmy w duszę naszej córki, no bez jaj. Iga jest człowiekiem, ona sama wie i czuje. Na pewno drażni ją opowiadanie z różnych stron jak i co powinna robić. Trzeba ją zostawić. Ona sama ze sobą da sobie radę."
https://sport.tvp.pl/92236742/piotr-wozniacki-dementuje-plotki-i-mowi-o-tym-kto-bylby-najlepszym-trenerem-dla-igi-swiatek-to-musialo-nastapic

Ciekawi mnie jak postąpi Iga. Albo zdecyduje się na trenera, który za jej akceptacją przewartościuje układy w teamie, albo wybierze kogoś przy kim wszystko zostanie po staremu.
2585sobota, 21, marzec 2026 08:41
iocosus
Smutne to wszystko.
"Iga sportowo dołuje, notuje dotkliwe porażki, autorytet Darii Abramowicz już nie tylko spada, ale z pięknej budowli zamienia się w gruzy, pani psycholog zaczyna być medialnie postponowana przez własne środowisko zawodowe. Wim Fissete jest wysyłany w diabły jako trener, który w wymiarze sportowym nie ma żadnego pozytywnego wpływu na swoją podopieczną."
To wpis z zeszłego roku, ale jakże aktualnie wybrzmiewa i dziś! Tyle tylko, że po tego rodzaju komentarzach przyszedł Wimbledon i nieoczekiwany sukces na trawie, który zamknął usta wszystkim krytykom i malkontentom.
Dziś jesteśmy ponownie w punkcie "dotkliwych porażek" a przed nami piach z RG i trawa z Wimbledonem. Ile bym dał żeby historia zatoczyła pełne koło i żeby Iga jeszcze raz uciszyła swoich hejterów.
Mecze z Sakkari i z Muchową w Indian Wells dowodzą, że nie jest to niemożliwe, ale ... czy powtórka z rozrywki nastąpi?
W kontekście współpracy i relacji Igi z Darią Abramowicz jeszcze wcześniej pisałem, że tylko sukcesy sportowe mogą zamknąć spekulacje. Gdy ich brak powracają ze zdwojoną siłą, a dziś Daria Abramowicz staje się niemalże obiektem nagonki i medialnej i kibicowskiej.
W mojej opinii i zawodniczka i jej trenerka mentalna popełniły katastrofalne błędy, ale cała sytuacja w tej chwili bardziej mnie smuci niż irytuje. Nie należę do "kościoła świętej Igi" jestem antagonistą Darii Abramowicz, ale ...
Stefano Vukov jako trener Jeleny Rybakiny był odsądzany od czci i wiary. Przyznaję, że i na mnie sprawiał odpychające wrażenie, ciągłe komentarze podczas meczu przywodziły skojarzenia "używania joysticka". Na temat wzajemnych relacji trenera z zawodniczką pojawiały się plotki i komentarze o negatywnym wpływie na zawodniczkę. Wobec oskarżeń o nadużycia Vukov został zawieszony przez WTA. Jelena Rybakina dołowała z formą, prześladowały ją kontuzje, dyspozycji na wysokim poziomie nie potrafiła utrzymać. Wstawiła się za swoim byłym trenerem "psychicznym prześladowcą i dręczycielem". Stefano Vukov powrócił do boksu, a Jelena zaczeła grać jak natchniona, w tej chwili do spółki z Sabalenką rządzi światowym tenisem. Ich mecze są ekscytujące i porywające.
Dziś rolę "czarnego charakteru" negatywnie wpływającą na swoją zawodniczkę przejęła po Stafano Vukovie Daria Abramowicz. Spada na nią fala krytyki, kibicowskiego hejtu. W tej nagonce u mnie jednak pojawia się refleksja, że tak jak Rybakinie w boksie potrzebny jest Vukov do odnoszenia sukcesów, tak i na być może nieco podobnej zasadzie Idze potrzebna jest Daria Abramowicz!?
Obojętnie czy relacje obu pań są "matczyne", "siostrzane" jakiekolwiek inne, nieistotne, nie ulega wątpliwości że są z pewnością emocjonalnie zażyłe. W pracy psychologa jest to nieakceptowalne, natomiast jako u trenera/coucha mentalnego wydaje się że również potrzebny jest jakiś reset. Nie rezygnacja z współpracy, ale jakieś przedefiniowanie ról. Być może Daria Abramowicz jest Idze Świątek do odnoszenia sukcesów sportowych niezbędna, ale coś obie Panie być może powinny zmienić w wzajemnym współistnieniu, żeby Iga miała czystą głowę na korcie i przyjemność z gry podobną jak obecnie wydaje się posiadać Jelena Rybakina.
2584niedziela, 31, sierpień 2025 10:39
iocosus
Signum temporis, potwierdzenie globalnej wioski, w której niekiedy buraczane zachowanie zostanie wychwycone, uwiecznione i powielone w niebotycznym globalnym zasięgu - wczorajszy wpis z X:
„Najsłynniejsi Polacy znani za granicą: Lech Wałęsa, Jan Paweł II, Robert Lewandowski, Iga Świątek i…właściciel firmy Drogbruk Piotr Szczerek”

W sobotę ok. godz. 15 Europejski Kolektyw Analityczny Res Futura poinformował na portalu X, że temat "Kamil Majchrzak's hat" w social mediach ma już miliard wyświetleń. Źródło: Głośno o aferze z czapką Kamila Majchrzaka. Jest finał akcji, która poruszyła świat - Przegląd Sportowy Onet
2583poniedziałek, 14, lipiec 2025 09:10
Zbyszek
Moja osobista małżonka od zawsze twierdziła,że sport jej nie interesuje , w tym tenis w szczególność,a Igi nie lubi ,bo taka niedostępna jest . Więc w niedzielę ja zasiadłem przed swoim telewizorem w swoim pokoju ,a małżonka w swoim co by Teleexpress oglądać.Aliści przez otwarte drzwi słyszę podekscytowany głos sprawozdawcy , więc zachodzę do pokoju małżonki ,a ona, jak by zawstydzona mówi,że ona tylko na chwilkę przełączyła co by zobaczyć jak to w tym Wimbledonie wygląda. Wyłączyłem swój i oglądaliśmy razem w 8K, to znaczy ja oglądałem, analizowałem, oceniałem zagrania, sposób poruszania się Igi, jej determinację itp , a moja małżonka co rusz wpadała w zachwyt i stale była zadziwiona mówiąc np.jak bym nie widział :" Patrz, Iga puszcza piłkę w prawo ,a tamta leci w lewo", albo :"Jak ona to robi,że piłka Igi leci tuż nad siatką,ale o nią nie zawadza ?", lub :" Skąd ona wie,gdzie bezie leciała odbita piłka i akurat tam stoi ?".
I to jest cała prawda o wygranej Świątek . Jak ona to robiła,że wszystko przewidywała, że byłą zawsze tam , gdzie trzeba,że wygrywała punkt za punktem , gema za gemem i seta za setem. "Geniusz jaki czy co ?" Smile.
2582niedziela, 13, lipiec 2025 08:42
iocosus
Wygrana w Wimbledonie, to dla mnie triumf dojrzałości. Sześciokrotna wielkoszlemowa mistrzyni Iga Świątek to już nie podlotek, sportowe cudowne dziecko, to już nie „gówniara z paletką”, a dojrzała, świadoma siebie kobieta „po przejściach”, ktoś, kto musiał uporać się z własnymi „demonami”, przeciwnościami i zaakceptować siebie nie jako perfekcjonistkę, ale i kogoś kto popełnia błędy i ma do tego prawo, kogoś kto nie jest przez wszystkich kochany, uwielbiany, ale ma za to „swoje zdanie” i dokonuje „swoich wyborów” choć wie, że nie muszą być one przez „wszystkich” akceptowane, zrozumiane.
Tak odbieram w tej chwili, to co wydarzyło się wczoraj, to życiowa historia, bynajmniej nie w płatkach róży i dobrze i ... jestem ciekaw, jak to dalej się potoczy. Ponieważ „Wimbledon 2025” to udowodnienie, że można, że dziewczyny z touru wcale nie odjechały, że każda nawierzchnia niestraszna, że można cały czas się doskonalić, pomału w detalach, ale też że można małymi krokami próbować wychodzić z własnej „strefy komfortu”, zmieniając drobne szczegóły, po to żeby nadal wygrywać i odnosić sukcesy, ale również żeby po drodze i akceptować porażki i wyciągać z nich wnioski. Iga Światek stała się dorosłą kobietą.
p.s.
Finał Wimbledonu Pań 2025 udowodnił jak czasami w ciele Horpyny, bezwzględnej big hitterki z całą mocą posyłajacą piłkil, po których rywalki są bezradne, tkwi bardzo wrażliwa, niekiedy krucha, bezradna młoda dziewczyna, która w danym momencie nie potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami. Po drugiej stronie siatki wydaje się, że stoi ktoś poza zasięgiem, a tobie lecą łzy po policzkach w poczuciu własnej niemocy w najważniejszym momencie sportowego życia.
Będę kibicował Amandzie Anisimowej w kolejnych meczach!

cdn
2581czwartek, 10, lipiec 2025 19:52
iocosus
Ha, najgorszy sezon Igi, sporo dotkliwych porażek, w ulubionych miejscach, na preferowanych nawierzchniach, spadek na ósme miejsce w rankingu WTA i ... awans do finału Wimbledonu. Ha.

Do meczu z Clarą Tauson nie ma co wracać, bo rywalka była wyraźnie niedysponowana, Jelena Rybakina gdyby zerknęła na to spotkanie to by stwierdziła, że jej pogromczyni niby wyglądała tak samo, ale jednak chyba została podmieniona. Cóż, Dunce należy życzyć zdrowia i oby takie sytuacje się nie powtarzały. Dla Igi istotne było utrzymanie koncentracji i z tego się wywiązała.

Ludmiła Samsonowa w ćwierćfinale wyszła na kort, zda się tak, jak Idze zdarzało się wychodzić przeciwko Jelenie Ostapenko. Iga odwróciła role, teraz ona była pewną siebie dominatorką rozdającą karty, ale do stanu 3:0 w drugim secie. Wtedy albo całe napięcie z Ludmiły zeszło, zaczęła grać bez obciążenia i bez błędów, albo zmieniła taktykę kładąc nacisk na utrzymanie piłki w korcie i to zaczęło przynosić efekty. Gra się wyrównała, doszły emocje i na szczęście Iga potrafiła sobie w tym momencie poradzić.

Półfinał bez historii, dziwnie brzmi wspominając tym bardziej poprzedni mecz z Bencic na Wimbledonie, ale wydaje mi się, że tym razem, Iga była „w uderzeniu”, piłka jej "siedziała" i widać było że jest w świetnej dyspozycji, natomiast Bencic chyba się trochę „wypruła” w spotkaniu z Andriejewą i paliwa w baku zabrakło.

Wszystkie pieniądze bym postawił na Sabalenkę w półfinale, ale już sobie udowodniłem jak „wspaniale” potrafię przewidywać wyniki meczów tenisowych. Wink Anisimowa mnie zadziwiła, to znaczy doceniałem ją, ale że w starciu dwóch big hiterek, dwóch tenisowych Horpyn, w meczu na warunkach Sabalenki ją właśnie pokona, to tego nigdy bym się nie spodziewał.

Finał powinien być ekscytujący, o jakiekolwiek inne przewidywania się nie pokuszę!
2580sobota, 05, lipiec 2025 18:56
iocosus
No to tenisowy profeta ze mnie do dupy, na szczęście dla Igi, która pokonała Collins i na zgubę Jeleny Rybakiny mojej faworytki tego turnieju, która dołączyła do koszyka wimbledońskich ulęgałek i uległa Clarze Tauson.
Dunka ma zbliżone do Rybakiny warunki fizyczne, gra również podobnie, dotychczas na nieco niższym poziomie niż Kazaszka, ale jeżeli podtrzyma ten level, który dał jej czwartą rundę Wimbledonu, to przed Igą poziom trudności się nie zmniejszy.
Światek na ulubionej mączce w Rzymie przegrywa wyraźnie z „rewolwerowcem z Dzikiego Zachodu” czyli z Danielle Collins, żeby na mało akceptowalnej trawie wziąć adekwatny rewanż. I bądź tu mądry człowieku. Cieszą dobre serwisy Igi i lepsze returny jak w poprzednich meczach. Z Clarą Tauson zapowiada się mecz na przetrzymanie, a raczej utrzymanie swojego serwisu. Długich wymian się nie spodziewam.
2579piątek, 04, lipiec 2025 09:48
iocosus
Napisać, że w tegorocznym Wimbledonie faworytki i faworyci spadają jak ulęgałki z drzewa, to nic nie napisać. W każdym razie „moje” faworytki do finału pozostają w grze, a nawet napiszę po pierwszych meczach, że wydaje mi się, że Rybakina pokona Sabalenkę.
Kazaszka jest na kursie kolizyjnym z Igą, ale przed naszą tenisistką jeszcze walka z Collins i tu spawa wydaje się otwarta, a nawet ze względu na nawierzchnię i ostatni ich pojedynek to może przewaga jest po stronie Amerykanki!?
Mhm, odnośnie Igi, to najwięcej pretensji było dotychczas względem serwisu, a w Wimbledonie, jak na razie ten element jest podstawą jej gry. Jeżeli nie zawodzi, a raczej tak jest, to Iga „trzyma” swój serwis i szuka szczęścia na returnach, które są bardzo niestabilne, ale jak dotąd, taka prosta kalkulacja wystarcza.
Teraz przed Igą dwie rafy, jeżeli się na nich rozbije, to ... płaczu i tak być nie powinno, wygrane dla mnie byłyby niespodzianką i oby tak się właśnie stało. Żeby nie wyjść na kibicowskiego malkontenta, to napiszę, że jeżeli nie w Londynie, to w NY mam nadzieję na powtórny wielkoszlemowy finał Igi.
2578sobota, 28, czerwiec 2025 16:33
iocosus
Fajnie, bardzo fajnie ogląda się Jessicę Pegulę na trawie w starciach z dziewczynami o większej sile ognia, takimi jak Linda Noskova lub Iga Świątek. Gdyby dziś w finale w Bad Homburg nie grała z Polką, to właśnie jej bym kibicował, za urozmaicony tenis, trochę w stylu Asi Radwańskiej, może nie tak technicznie wyrafinowany, ale też Jessica mimo niepozornych warunków potrafi posyłać piłki z większą prędkością niż onegdaj Agnieszka, tym samym gra bardziej ofensywnie, równocześnie rozregulowując slajsami rywalki, czyli tym w czym Radwańska była perfekcjonistką.

W Wimbledonie będę kibicował Peguli, Leili Fernandez, Ons Jabeur, choć faworytkami u mnie pozostają big hitterki. Dziś również gdyby Iga była stabilniejsza to by Jessikę pokonała, ale to i tak drugi pod rząd po RG udany turniej.

Mam nadzieję, że w Wimbledonie dojdzie do pojedynku z Rybakiną i oby to był zacięty, wyrównany mecz, bo jeżeli tak, to nawet gdyby Iga go przegrała „na styk”, to i tak byłby to dobry prognostyk przed amerykańskimi turniejami.
2577sobota, 28, czerwiec 2025 08:44
iocosus
Z sport.pl: „Nie spodziewałam się wygranej w tym meczu - wyznała Iga Świątek po pokonaniu Jasmine Paolini 6:1, 6:3 w półfinale w Bad Homburgu. - Na moje wyczucie Iga nawet przez sekundę nie zakładała, że może przegrać z Paolini! - zaskakuje Wojciech Fibak”
Czyli Danielle Collins miała jednak rację zarzucając Idze, że jest nieszczera! Wink

Fajny ten wywiad z Wojciechem Fibakiem: Oto cała prawda o zwycięstwie Świątek. O słowach Fibaka będzie głośno Tenis - Sport.pl

„Co zdaniem byłego świetnego tenisisty Świątek zmieniła w swojej grze na trawie? - Żadnych zmian nie widzę. Żadnych.” Pełna zgoda, choć z niektórymi innymi tezami naszego nestora ośmielę się polemizować.
„Zawsze mówię, że Iga świetnie się porusza, że – wbrew temu, co wielu kibiców i nawet dziennikarzy powtarza - serwuje znakomicie, że jest waleczna i mocna mentalnie, co też wielu kwestionuje. Od lat bronię Igi. A teraz nie muszę, bo znów wszyscy widzą, jak walczy o każdą piłkę, jak znakomicie gra bekhendem, który ma najlepszy na świecie, jak w ważnym meczu potrafi ustrzec się większej liczby błędów ze strony forhendowej.”- w tej chwili na korcie równie dobrze jak Iga porusza się Gauf, a zdetronizowała naszą Igę jeżeli chodzi o bekhend i teraz subiektywnie Amerykance przyznałbym pierwszeństwo w tym elemencie.
„Serwuje znakomicie”- owszem, biorąc pod uwagę występy w Bad Homburg, ale gdy Iga jest pod napięciem, pod presją, to serwis potrafił ją zawodzić. Tak było nie szukając daleko, choćby w trzecim secie spotkania z Sabalenką w RG, a gdy brak serwisu to i pewność własnej gry maleje, powielają się błędy i stąd moim zdaniem zdecydowane porażki, przegrane do zera lub do jednego sety w tym sezonie.

Oglądałem mecz Sabalenki z Rybakiną w Berlinie i jeżeli obie utrzymają poziom koncentracji i dyspozycji z tego meczu, to w Wimbledonie ponownie spotkają się w finale. Są moimi głównymi faworytkami, dlatego że mają najbardziej stabilny wygrywający serwis (dziwnie to brzmi w odniesieniu do Sabalenki sprzed lat) a też i ofensywny styl gry je do tego predysponuje. Szukanie wygranej nie w długich akcjach, ale w pierwszych czterech uderzeniach i to się na trawie opłaca. Tak stara się grać również Iga, bardzo dobry serwis i szukanie szczęścia na returnie i dlatego choć nic nie zmieniła w swoim tenisie to dotarła do pierwszego swojego seniorskiego finału na trawie.

Fibak o Idze: „jest waleczna i mocna mentalnie”- moim zdaniem, nie mylmy tego pierwszego z tym drugim. Iga to urodzony walczak i taką pozostanie, ale ... od IO w Paryżu, to najważniejsze punkty, w najważniejszych meczach wygrywały rywalki a nie Iga. „Mocna mentalnie”Iga wywiesza białą flagę na wspomnienie Jeleny Ostapenko, w starciach z innymi tenisistkami, gdy Iga prowadzi grę, dominuje to bez problemu dowozi wygraną do końca, ale gdy natrafi na opór, gdy traci dominację, to w tym roku błędy się mnożyły jak z rogu obfitości, czy na tym ma polegać ten „mocny mental”?

Fakt, przyznaję, moim zdaniem od RG Iga gra z „czystą głową”. Powstała nadzieja. Porażka z Sabalenką w Paryżu tego nie zmieni, ponieważ jeżeli Iga Świątek będzie potrafiła utrzymać swój serwis, to i z Aryną się upora. Czy już w Wimbledonie, to w to powątpiewam, bo na drodze są i Collins i Rybakina (mimo ostatniego przegranego meczu faworytka w potencjalnym meczu z Świątek na trawie) i Gauff z ustabilizowanym forhendem i jak mi się zdaje z podrażnioną ambicją po słowach Sabalenki w Paryżu.

Iga bez slajsa, bez drop shotów, bez podchodzenia do siatki, bez urozmaiconej gry, bez stabilizacji na serwisie i forhendzie teoretycznie nie ma czego szukać na wimbledońskiej trawie, nie będzie faworytką, ale to i bardzo dobrze.
2576poniedziałek, 02, czerwiec 2025 02:46
iocosus
RG 2025
Przyznam się, że wolałem żeby Iga w czwartej rundzie tegorocznego RG zagrała z Ostapenko, a nie z Rybakiną. Naszej tenisistce niezbędne jest „przełamanie”, takie z przytupem, a czyż nie byłaby takim wygrana z rywalką, z którą do tej pory sześc razy się przegrało!? Kiedyś to fatum musi zostać przełamane, a teraz wydawał się najlepszy ku temu moment.

Spełniły się najgorsze czarne scenariusze z zeszłego roku, Iga sportowo dołuje, notuje dotkliwe porażki, autorytet Darii Abramowicz już nie tylko spada, ale z pięknej budowli zamienia się w gruzy, pani psycholog zaczyna być medialnie postponowana przez własne środowisko zawodowe. Wim Fissete jest wysyłany w diabły jako trener, który w wymiarze sportowym nie ma żadnego pozytywnego wpływu na swoją podopieczną, na swoje szczęście polskich komentarzy zapewne nie czyta, a tych które są wypowiadane nie rozumie. Sprawia wrażenie faceta dosyć zdystansowanego, o co też są do niego podnoszone zarzuty.

Nasza tenisowa gwiazda z dominatorki na korcie, przeistacza się w „kobietę po przejściach” która zda się wiosną cały czas jest na zakręcie swojej kariery i nie wiadomo w którą stronę to wszystko się potoczy. Czy wyjdzie na prostą? Nikt tego nie zaręczy, wielu w to wątpi!

Dlatego uważałem że „przełom” Idze jest niezbędny. Dlatego wolałem żeby zagrała i w końcu wygrała ze swoim utrapieniem, z ciągłym prześladującym fatum, czyli z Ostapenko, ale Łotyszka nie dała rady w trzeciej rundzie, zawiodła moje kalkulacje.

I w tej sytuacji Iga zagrała z Rybakiną i dla mnie to było „meczycho” z kategorii tego ubiegłorocznego z Osaką. Wydawało się po 1:6 i 0:2 w gemach w drugim secie, że upiory cały czas prześladują Igę. Kazaszka zmiatała z kortu Polkę, nie było co zbierać. Zapowiadało się na porażkę z gatunku tych ostatnich z Coco Gauff lub z Danielle Collins. Na szczęście Iga w trzecim gemie utrzymała swój serwis, a przede wszystkim powtórzyła to w piątym gemie, wydaje się, że w kluczowym dla całego meczu. Odwróciła losy spotkania. Wygrała i teraz zadaję sobie pytanie, czy to był właśnie ten mecz, o który mi chodziło jako ten „przełomowy”?

Nie wiem, czas pokaże, być może demony powrócą, w sumie gdyby Rybakina nieco nie spuściła z tonu, jej wygrana mogłaby być okazała i bezproblemowa. Switolina w ćwierćfinale może być miną, która już raz z turnieju wielkoszlemowego Igę wyrzuciła. „Piach” nie wydaje się takim sprzymierzeńcem Igi jak w ubiegłych latach.

Zatem czy jest „przełom” nie wiem, do tej pory, wiosną pisanie o Idze uważałem za „kopanie leżącego”, teraz przynajmniej powstała nadzieja!?
2575sobota, 19, kwiecień 2025 17:08
iocosus
Jelena Ostapenko - Iga Świątek 6:0
2574czwartek, 27, marzec 2025 07:57
iocosus
Jeżeli 19-letnia dziewczyna jest w stanie wygrac z Ostapienko i z Keys (tegoroczną zwyciężczynią AO) to jej 140 miejsce w rankingu WTA nie ma znaczenia, te wygrane to był znak, że może pokonać każdą rywalkę . Z obiektywnego punktu widzenia kibica tenisowego zwycięstwo Alexandry Eali w ćwierćfinale Miami nad Igą Świątek 2:6, 5:7 to wspaniała sprawa, a reakcja Filipinki po ostatniej piłce była wręcz cudowna. Gdy takie dziewczyny wdrapują się na „tenisowy Olimp”, to kwintesencja sportu, rywalizacji uznanego faworyta z under dogiem, emocji z tym związanych.

Subiektywnie, Iga gra regularnie w tym roku. Gdy kontroluje mecz, a raczej, gdy ma poczucie kontroli, to wówczas notuje dosyć pewne zwycięstwa. Gdy mecze są na żyletki, decydują kluczowe piłki w gemach, to tak jak z Keys w AO lub w drugim meczu z Andrejewą Iga przegrywa, gdy nasza faworytka pewność własnej gry traci, to ulega zdecydowanie Gauff, Ostapienko, Andriejewej w pierwszym tegorocznym meczu, a teraz Eali. W takich spotkaniach „nie ma co zbierać”.

Po porażce z Mirrą Andrejewą w Indian Wells Iga powiedziała: „Ona grała bez oczekiwań, na luźnej ręce. A ja nawet nie pamiętam, kiedy rozegrałam taki mecz, w którym w decydujących momentach miałabym taką luźną rękę, żeby zaryzykować, żeby ta piłka weszła. Teraz jak próbuję to robić, to raczej wygląda to jak szarpanie. Ciężko nawet to opisać. To jest takie momentum, taka metafizyka. Ciężko wytłumaczyć to osobom, które nie grają w tenisa. Ale spróbuję w decydujących momentach zrobić trochę więcej roboty, żeby być solidniejszą i móc takie mecze odwracać.”

Według mnie „na luźnej ręce”Iga z otwartą głową, zagrała w zeszłym roku w Madrycie pokonując Arynę Sabalenkę w meczu „na styk”z meczbolami po obu stronach. To nie był optymalny tenis Igi, a i tak pokonała wówczas rywalkę zdaje się w szczytowej formie. RG był dograny bez historii, to znaczy z jednym kluczowym momentem, którym okazało się spotkanie z Noami Osaką. Iga „przetrzymała”Japonkę, która nie zamknęła meczu mając wszystkie zda się karty po swojej stronie. I Madryt i Rolland Garros potwierdzały niezłomność Igi.

W którym momencie to uleciało? Moim zdaniem w Paryżu na IO.

Słowa Danielle Colins zarzucające publicznie Świątek „fałsz” , przegrany dzień później półfinał Igrzysk w roli zdecydowanej faworytki na ulubionej nawierzchni, w ulubionym miejscu. Zwolnienie trenera, roszada Wiktorowskiego na Fissetta, medialne spekulacje nad rolą Darii Abramowicz w sztabie szkoleniowym, afera z zanieczyszczoną melatoniną, absencja w turniejach, zarzuty o doping i ulgowe traktowanie przez WTA, zarzuty o hermetyczny krąg informacyjny stworzony wokół Igi, roztrząsanie braku podania ręki Wimowi Fissetttowi po przegranym meczu, zarzuty o niezbyt sportowe zachowanie Igi na korcie z kulminacją po odbiciu piłki w stronę ball boya w półfinale Indian Wells, ataki hejterskie w necie z apogeum z bezpośrednimi werbalnymi atakami w Miami – przyznanie ochrony podczas trwania turnieju.

Dużo tego, żeby zachować „czystą głowę”. Co gorsze jak wyjśc z tego „zaklętego kręgu”za bardzo nie wiadomo? Prostych recept brak, albo są tylko pozornie proste.
Iga rozpoczyna gry na mączce, na piachu, na ulubionej nawierzchni. Albo dzięki temu jej pewnośc gry wzrośnie pozwalając odnieść sukces, albo „oczekiwanie sukcesu”i presja z tym związana zniweczy i tę ostatnią nadzieję!?
2573piątek, 21, marzec 2025 10:41
Zbyszek
@Iocosus.
Ja zawieszam pisanie o Idze i o tenisie, do czasu zakończenia RG, z przyczyn , moim zdaniem,wiadomych..
2572środa, 19, marzec 2025 11:17
iocosus
W AO Iga Świątek grała dobrze, lub nawet bardzo dobrze, w półfinale z Madison Keys miała już piłkę meczową, mecz był na przysłowiowe żyletki. W Indian Wells z Mirrą Andrejewą w pierwszym secie prowadziła 6:5 i 30:0, była o dwa punkty od wygrania seta, a gdyby to nastąpiło, biorąc pod uwagę jak wyglądał drugi set, to najprawdopodobniej wygrałaby cały mecz. Niestety oba te spotkania Iga przegrała, w tym drugim, pozwoliła sobie na wybuch frustracji, co o mały włos nie zakończyło się tragedią, czyli dyskwalifikacją. Po tym wszystkim medialna atmosfera wokół Igi ponownie zgęstniała, co jeszcze raz dowodzi jak w sporcie nikła jest różnica między niebem a piekłem!

Mam przed oczami, jak kilka lat temu Aryna Sabalenka w przerwie miedzy gemami rzuca na kort pustą butelkę, żeby chłopiec od podawania piłek ją podniósł. Ten obrazek w necie stał się viralem i był dowodem na aroganckie zachowanie Białorusinki. Sabalenka nie była pozytywnie postrzegana, wręcz przeciwnie. Dziś aktualna liderka rankingu, nawet po przegranych meczach jest uśmiechnięta, wyluzowana sprawia wrażenie otwartej kobiety czerpiącej z życia dużo radochy. Jej wizerunek przeszedł metamorfozę. Zyskuje powszechną sympatię.

Odwrotnie z Igą, gdyby w półfinale Indian Wells trafiła piłką w „ball boya” z jej wizerunku nie było by, co zbierać. Na korcie było buczenie, w necie posypały się gromy, jeżeli to dalej będzie szło tym torem, w kolejnych meczach Iga nie zapanuje nad swoją frustracją, rozczarowaniem, złością na samą siebie, to jedynymi jej kibicami pozostaniemy tylko my Polacy!

Iga na korcie mierzy się z oczekiwaniami. Tymi zewnętrznymi, ale i tymi narzucanymi sobie samej. Po Miami Open będzie już „mączka” czyli czas w którym Iga króluje, ale i w takim razie i „oczekiwania” wobec siebie samej będą największe, co się stanie jeżeli im nie sprosta?

W zeszłym roku twierdziłem, że tylko sukcesy sportowe mogą powstrzymać dywagacje odnośnie roli psycholożki Darii Abramowicz w sztabie Igi. Dziś one powracają ze zdwojoną siłą, gdy w tym temacie wypowiadają się byli zawodnicy, trenerzy, dziennikarze, kibice można to zignorować, ale gdy z grona profesjonalistów są upubliczniane krytyczne głosy, to już tylko zbyć i wzruszyć ramionami się nie powinno.

Fragmenty wywiadu z doświadczonym psychologiem sportu Dariuszem Nowickim:

Pytanie Artura Gaca z Interii: „... były tenisista Jerzy Janowicz, w rozmowie ze sport.pl w kontekście oceny relacji Iga Świątek - Daria Abramowicz, powiedział tak: "wolałbym nazywać ją raczej przyjaciółką niż panią psycholog. Większość dobrych psychologów, którzy pracują z najlepszymi sportowcami na świecie, zazwyczaj trzyma się w cieniu. Często nawet nie wiemy o ich istnieniu".
Dariusz Nowicki: „Jest to trafna wypowiedź. Wypowiedź co prawda zawodnika, a nie fachowca od strony sztuki trenerskiej czy psychologii sportu, jednak sportowca, który - jak mniemam - bacznie obserwuje tenisową rzeczywistość. I sam z psychologami współpracował. Jak mówię, jest to moim zdaniem trafna wypowiedź, zresztą nie tylko pana Janowicza, bo również kilku komentatorów tenisa udzieliło podobnych wypowiedzi, a z ich ust pojawiły się określenia typu powierniczka i mentorka. Gdybyśmy spojrzeli na tę relację tylko i wyłącznie z punktu widzenia stricte warsztatu psychologicznego, to rzeczywiście jest to relacja zaburzona, w której przekroczone są pewne granice dystansu zawodowego pomiędzy psychologiem, czy też psycholożką, a klientem lub klientką.
Co ma pan na myśli?
- W naszej pracy zawodowej nie powinniśmy sobie pozwalać na aż tak bliskie relacje. Z tego względu, że to zaburza ocenę sytuacji. Niestety najwięcej błędów w postrzeganiu pojawia się wtedy, gdy są wzbudzone emocje. Obojętnie, czy to będą emocje natury pozytywnej czy negatywnej, wówczas popełniamy błędy w trafności obserwacji. Pewien dystans psychologiczny w stosunku do klienta, jakim jest zawodnik czy w ogóle do zespołu szkoleniowego, który znajduje się przy zawodniku lub drużynie, jest niezbędny. Ktoś w tej grupie musi zachować pewien rozsądek i samokontrolę emocjonalną, a najbardziej taką osobą powinien być psycholog. O ile trenerzy pozwalają sobie na dosyć duże emocje w sytuacjach startowych, będąc współuczestnikiem tego wydarzenia, o tyle zawodowo zajmujący się psychologią sportu psycholog powinien umieć zachować dystans i nie wchodzić w emocje. Tylko wtedy będzie mógł skutecznie funkcjonować w ramach swoich zawodowych kompetencji.
A czy w sytuacji, gdy psycholog jest zbyt blisko zawodnika, to poza tym wszystkim, co już pan nakreślił, dzieje się też tak, że sportowiec zaczyna tracić respekt i swoistą bezwarunkowość wobec takiego fachowca?
- Zgadza się, jest to celna uwaga. Gdy zaczynają się relacje przyjacielskie, wówczas nikną relacje zawodowe. Tak trzeba na to spojrzeć. I to w oczywisty sposób także nie sprzyja efektywności wpływu psychologa. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że cel uświęca środki, bo skoro Iga głównie wygrywa, to wszystko jest w porządku. Jednak zaczynamy widzieć, że pewna tendencja, nazwałbym ją nawet spadkową, zaczyna się pojawiać i raczej jest ona powiązana z niestabilnością psychiczną. Przynajmniej tak to odbieram, chociaż podkreślam, że opieram się na relacjach fachowców od tenisa i opiniach, że odporności psychicznej jest coraz mniej, za to coraz więcej emocji. I to emocji na linii zawodniczka - sztab współpracujący. Prowadząc zajęcia z psychologii sportu na studiach podyplomowych, spotykam się w tej chwili z chyba najczęściej zadawanym pytaniem o to ze strony studentów, czyli przyszłych psychologów, którzy kształcą się w tym kierunku, by pracować w sporcie.
Jakie konkretnie formułują pytanie?
- "A co pan sądzi na temat tego, jak pani Daria pracuje z panią Igą?".
I co pan odpowiada?
- Zaczynam od tego, że nie chciałbym się na ten temat wypowiadać, niemniej uważam, że pewnego rodzaju zasady, związane z relacjami psychologa sportu z zawodnikiem, niestety są tam przekroczone, czyli nie są zachowane.”
źródło: sport.interia.pl/iga-swiatek/news-otwarcie-o-relacji-igi-swiatek-z-daria-abramowicz-dariusz-nowicki
2571piątek, 24, styczeń 2025 11:56
Zbyszek
Ostatnia reprezentantka Polski w tegorocznym AO Iga Świątek odpadła w półfinale po porażce z fenomenalnie grającą Amerykanka Madison Keys w setach 7;5, 1;6 i 6;7( 8:10). Widziałem kilkanaście meczów Keys,ale nawet w US Open w 2017 roku, w którym doszła do finału nie grała tak dobrze, powiem więcej, nie spodziewałem się ,że zawodniczka mająca już 29 lat i będąca na 29 miejscu w rankingu WTA może wznieść się na tak niebotyczny poziom.
Keys była lepsza ,a jej przewaga uwidoczniła się w : większej dyscyplinie taktycznej, zachowaniu spójności gry przez całe spotkanie oraz w sile zagrań .
Spotkanie zaczęło się dla obu niezbyt fartownie , bo do stanu 2;2 2 I secie następowały wzajemne przełamania , po nich Iga złapała swój szalenie wydajny rytm gry i doprowadziła do stanu 5;2 i zaczęła grać reaktywnie , wręcz pasywnie co wykorzystała Amerykanka wygrywając trzy gemy ,ale w końcówce Iga zebrała się siły i rozstrzygnęła seta na swoja korzyść. W I secie widać było ,że bardzo wysoka forma Igi prezentowana w poprzednich spotkaniach, zwłaszcza z Emmą Navarro ( nr 8 WTA) należy do przeszłości , bo w secie drugim wygrała tylko jednego gema. W III secie decydujący był 9 gem , kiedy to przy stanie 4;4 Iga przy własny serwisie prowadziła 40:0 i tak jak w I secie weszła w tryb reaktywny ,a w istocie pasywny. Przegrała gema i nie odbudowała się w walce na przewagi. Mimo niesamowitej siły gry Keys Iga mogła wygrać spotkanie,ale tym razem zawiodła ją dotychczas bardzo silna samoocena jakości gry oraz nastawienie psychiczne. My widzieliśmy ,że Keys przegrywa długie wymiany czyli takie w których obie przebijały piłki licząc na błąd rywalki,lecz Iga zamiast spokojnie wyczekiwać na zdobycze punktowe usiłowała grać winery i trafiała albo w siatkę,albo poza pole gry. Niecierpliwość i wadliwa ocena sytuacji zamiast zdobyczy przynosiły straty. Więc z jednej strony mecz Igi z Keys to była tenisowa uczta,a z drugiej żal tyłek ścisnął,że można naszą tenisistkę pochwalić za heroiczną walkę ,a nie za zwycięską.
W drodze do półfinału Iga pokonała : Katerinę Siniakwa 6:3, 6;4 , Rebeccę Stramkową 6:0, 6:2, Emmę Raducanu 6;0, 6;1, Evę Lys 6;0, 6;1 i Emmę Navarro 6;1 i 6;2.

Pozostali nasi reprezentanci osiągnęli wyniki:
- Magdalena Linette przegrała w I rundzie z Japonką Uchijma 6;4, 2:6 i 6;7(8),
- Magdalena Fręch wygrała z Poliną Kudiermietową 7;5, 4;6 i 64, z Aną Blinkovą 0;6, 6;0 i 6;2, aby przegrać w III rundzie z młodą ( 17 lat) Mironą Andriejewą 2;6. 6;2 i 1;6,
- Maja Chwalińska odpadła w I rundzie z Lulie Niemeier 0:6 i 1:6,
- Kamil Majchrzak przegrał w I rundzie z Pablo Carreno Busta 4;6, 4;6 i 3;6,
Hubert Hurkacz po wygraniu w I rundzie Tallona Giekspoora 6;4,6;4, 6;3 , przegrał w II rundzie z Miomarem Kecmanoviczem 4:6, 4:6 i 2:6.
2570sobota, 11, styczeń 2025 12:47
Zbyszek
W dniu 12.01. 2025 roku zaczyna się kolejna edycja Australian Open , pierwszy Turniej tenisa ziemnego w ramach Wielkiego Szlema.

Reprezentantki Polski wylosowały w I Rundzie następujące rywalki :
- Iga Światek trafia na Czeszkę Katerinę Siniakową ( nr 46 rankingu WTA) z którą jeszcze nie grała,
- Magdalena Fręch zagra z Kazaszką Polina Kudiermietową ( nr 77),
- Magdalena Linette z Japonką Moyuka Uchijima ( nr 63),
- Maja Chwalińska trafiła na Niemkę Julię Niemeier ( nr 42).

Natomiast reprezentanci Polski zagrają z :
- Hubert Hurkacz z Holendrem Tallonem Gieskpoorem ( nr 40 rankingu ATP).
- Kamil Majchrzak z Hiszpanem Pablo Carreno Busta ( obecnie nr 184 ).
2569sobota, 30, listopad 2024 08:22
Zbyszek
Na jednym z portali poproszono mnie o komentarz do wypowiedzi tych, którzy uważają karę dla Igi za zbyt niską oraz do tych , którzy twierdzą,że nie powinna być ukarana , bo jest niewinna. Wskazałem,że wina w sporcie nie jest zdefiniowana tak jak w prawie karnym : wiedziałam, chciałam, brałam, ale również w sposób skutkowy .Chodzi o to ,aby sportowiec nawet bez udziału swojej świadomości nie otrzymał korzyści z tytułu obiektywnego braku możliwości udziału w zawodach.W przypadku "dopingu" chodzi o to ,że sportowiec będący pod jego wpływem nie miał prawa uczestniczenia w imprezach sportowych. Więc jedni i drudzy nie mają racji . ITIA tak naprawdę Igi nie ukarała tylko dokonała niejako sanacji stanu faktycznego. Bowiem po stwierdzeniu w dniu 12.09.2024 roku w jej organiźmie niedozwolonej substancji wykluczono ją z cyklu 3 Turniejów , bo była pod wpływem ,a po wyjaśnieniu i stwierdzeniu ,że nie miała świadomości brania "dopingu" zawieszono ją w startach na okres miesiąca po to ,aby nastąpiło "wyczyszczenie' organizmu ze skutków dopingu. Ponieważ przekroczenie było niewielkie to i zawieszenie krótkie.
Natomiast z uwagi na status Igi jako wielkiej gwiazdy sportu budzi wielkie emocje i nie dziwi wielkie zainteresowanie sprawą ,ale po wyjaśnieniu braki winy zawodniczki powinno dla jej dobra wygasać.

PS. Po raz drugi musiałemSmile prostować brednie jakiegoś " znawcy" , który "pierdział ustami " że oto WADA z Bańką na czele dobierze się Idze do tyłka i da jej popić i popalić.Otóż WADA nie jest żadną instancją nadzorczą nad związkami sportowymi i organizacjami międzynarodowymi. WADA jest niezależną Fundacją przy MKOL i ustala listę środków zabronionych , prowadzi działania edukacyjne oraz zajmuje się " czystością " farmakologiczną uczestników Igrzysk : nikt kto nie zaakceptuje regulaminu nie może na IO startować, każdy kto nie podda się badaniu nie może w IO uczestniczyć oraz bada wszystkich medalistów i 10 % pozostałych uczestników w danej dyscyplinie.W przypadku Igi WADA mogłaby podjąć działania , gdyby w próbce A pobranej przed lub w trakcie IO stwierdzono obecność niedozwolonej substancji .
2568piątek, 29, listopad 2024 15:25
Zbyszek
Wreszcie można napisać otwartym tekstem o tym co spowodowało ,że Iga Świątek dokładnie przez 108 dni była nieobecna na korcie ,a co nic niewiedzące patopismactwo wykorzystywało do snucia różnych niedorzecznych teoryjek i szukania spisków, konfliktów i tym podobnych bredni . Przyczyną było wykrycie w organiźmie Igi niedozwolonego środka wspomagającego trimetazyny ( pochodna popularnej piperazyny) . Po wykryciu śladowych ilości tego środka WTA wykluczyła Igę z cyklu turniejów w Korei Płd. i Chinach oraz prowadzono postępowanie wyjaśniające. Trimetyzna jest związkiem aktywnym biologicznie o działaniu cytoprotekcyjnym , który ekstraktuje się głównie z fruktozy. Mówiąc prostym językiem jej działanie polega na wzmocnieniu przyswajalności glukozy oraz na wzroście szybkości jej transportowania do komórek nerwowych i mięśniowych przez tlen zawarty w krwi. Sztab Igi prowadził poszukiwania źródła z którego związek dostał się do organizmu Igi i potwierdzono ,że zakażana nim była melatonina , którą Iga zażywała jak środek nasenny .Niestety melatonina , podobnie jak wszystkie suplementy , nie jest lekiem i jako taka nie podlega kontroli Instytucji i Instytutów dopuszczających środki lecznicze do użytku i są one często zanieczyszczane. Melatonina jest środkiem mało skutecznym ,ale podstawowe składniki leków nasennych o dużej skuteczności jak barbiturany, bezodiazepam czy opioidy są na liście środków o charakterze dopingu. Po ustaleniu źródła Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa ( ITIA) zatwierdziła zawieszenie przez WTA oraz ukarała Igę miesięcznym zakazem startów. Względna łagodność kary dla Igi nie polegała na jej wysokości, bo za ten rodzaj środka grozi kara od nagany do 2 lat dyskwalifikacji ,ale na tym ,że karę zakazu startów zawieszono na okres startu Igi w WTA Finals.
Jak zwykle mamy do czynienia z wysypem różnych oskarżeń, domagania się surowego ukarania itd itp czyli jak to bywa zemsty na lepszym.

Ja daję wiarę wyjaśnieniom Igi i karę uważam za surową ,bo wystarczyło by zatwierdzenie zakazu startów , a to z tego powodu,że dość dobrze przyswoiłem sobie wiedzę jaką zechciał się z publiką podzielić w kilku książkach najwybitniejszy znawca problematyki dopingu prof. Jerzy Smorawiński.Na podstawie wnikliwych badań klinicznych oraz doświadczeń z zakresu fizjologii i przede wszystkim homeostazy prof. Smorawiński opisał zjawisko "krzywej dopingu" czyli wpływu dopingu na wyniki . Polega on na gwałtownym , sprzecznym z ewolucyjnym wzrostem wydolności wynikającym z treningu,wzroście wyników oraz na dużej ich amplitudzie w krótkich okresach czasowych. W ten sposób można dość łatwo znaleźć "dopingowiczki' , bo są one takie same jak jętki jednodniówki. Podczas kiedy Iga utrzymuje bardzo wysoki poziom wydolnościowo-wynikowy przez ponad 4 lata - co gdyby stosowała niedozwolone wspomaganie było by wykluczone.Nadto takie tenisistki jak Halep nie mają prawa porównywać się z Igą , bo w jej przypadku trimetazyna mogła trafić do organizmu doustnie , a więc można domniemywać, że skoro tak to mogła zażyć ją nieświadomie , podczas gdy to co miała w organiźmie Rumunka i inne zdyskwalifikowane panie mogło trafić tylko poprzez iniekcje i to uczynione w warunkach klinicznych - co wyklucza nieświadomość.
Niemniej sam ten fakt uświadamia konieczność zwiększenie ostrożności i kontroli nad żywnością i środkami farmaceutycznymi jakie dostarczane są do organizmu naszej tenisistki.

PS. Czekam na ujawnienie jeszcze jednego poważnego problemu z którym zmagała się Iga w 2024 roku.
PS.Do mediów w sumie nie można mieć pretensji ,że sugerują pozwanie firmy farmaceutycznej o odszkodowanie , nie pytając prawników . Taki pozew zostałby przez Sąd oddalony, chyba ,że powód dowiódłby,że poniósł wskutek jego zażycia szkodę na zdrowiu . Produkt w sensie konsumpcyjnym jest bezpieczny . A ponadto trzeba mieć ogrom czasu i zdrowia ,aby w Polsce się "sądzić ",a Idze potrzebny jest spokój i koncentracja ,
2567wtorek, 19, listopad 2024 09:49
Zbyszek
We wczorajszym półfinale nasza reprezentacja kobieca w Billi Jean King Cup przegrała 1;2 z Włoszkami. Gorzka prawda jest taka,że na poziomie światowym mamy tylko jedną tenisistkę Igę Światek i ona sama wszystkiego wygrać nie jest w stanie.
W studiu TVP Sport przed spotkaniem z Włoszkami i w przerwach pomiędzy pojedynkami komentujące panie , b. zawodniczki, omawiały głównie aspekty związane z obciążeniami psychicznymi zawodniczek występujących na korcie ,a poziom merytoryczny ich wypowiedzi był bardzo wysoki. Trzeba sobie uświadomić,że Iga pewnikiem najlepiej zarządza emocjami spośród wszystkich czołowych tenisistek i jest to niewątpliwie zasługą Darii Abramowicz . Nie chodzi o to ,aby umieć tłumić emocje ,ale je okazywać jednocześnie zachowując to co się nazywa zdefiniowaną funkcję bazową czyli maksymalnie szybkie osiąganie stanu równowagi emocjonalnej. Jest to podobne do powrotu do zdatności do wysiłku po skrajnym zmęczeniu fizycznym.
Ja natomiast zwróciłbym baczniejszą uwagę na sposób poruszania się zawodniczek po korcie . Tenis staje się coraz bardziej , tak jak piłka nożna , sportem wysiłkowym, w którym sprawna praca nóg odgrywa coraz większą rolę.To temat sam w sobie i na inne opowiadanie. W każdym razie prawidłowe dobieganie umożliwia skuteczne zagrywanie piłek.Obserwując zawodniczki, które w 2024 roku zanotowały największy progres jak Paolini, Zheng, Sabalenka czy Gauff można dostrzec,że jest to zasługą zdecydowanej poprawy pracy nóg. I na ten aspekt trener Fissette będzie musiał w pracy z Igą zwrócić baczną uwagę.
2566niedziela, 17, listopad 2024 17:00
Zbyszek
W dniach 12-20 listopada 2024 roku w Maladze w Hiszpanii rozgrywany jest tegoroczny finał Pucharu Billie Jean King w tenisie z udziałem naszej kobiecej reprezentacji . W finale gra 12 reprezentacji ,w tym ubiegłoroczne finalistki ( Włochy i Kanada) , gospodynie :Hiszpania , 8 drużyn wyłonionych w kwalifikacjach zaś "dziką kartę' przydzielono Czeszkom.
Tym razem , po dłuższej przerwie ,w naszej reprezentacji wystąpiła Iga Świątek oraz pozostałe zawodniczki liczące się w rankingu WTA ,a więc Magdalena Linette . Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa.Kierownikiem sportowym jest Dawid Celt . Na turniej udał się Zarząd PZT w pełnym składzie , bo wybory władz Związku już za niecały rok Smile.
Przystąpiłem do oglądania spotkań nastawiony nieco sceptycznie , bo to praktycznie jest po sezonie i wydawało się ,że trudno od zawodniczek wymagać wysokiej formy , pełnego zaangażowania i co za tym idzie dużego poziomu.
Całkowicie się myliłem. Jednak reprezentowanie kraju ma wielką wartość i panie grają jak by walczyły o życie .
Nasza drużyna zaczęła od Hiszpanek ,a właściwie ten straceńczy bój ponad siły rozpoczęła Magda Linette, która po prawie 4 godzinnej morderczej walce wyszarpała wygraną z wyżej notowaną Sarą Tormo. Po niej na korcie zameldowała się Iga i toczyła nie mniej zacięty i do tego stojący na bardzo wysokim poziomie pojedynek z wielce uzdolnioną Badosą , który rzutem na taśmę wygrała.Ponieważ w finale gra się do dwóch wygranych , to w następnej rundzie przyszłą kolej na Czeszki.Potwornie zmęczoną Linette w meczu z Bouzkovą zastąpiła Magda Fręch ,ale widocznie była tak zestresowana ,że pierwszego seta przegrała prawie bez walki, Potem ruszyła do boju ,ale impetu wystarczyło jej tylko na wygranie drugiego seta. Z kolegami uważaliśmy ,że Celt powinien na Bozukovą wystawić Igę ,a na Noskovą Fręch , bo charakterystyka gry młodej Noskovej nie pasuje Idze - o czym mogła świadczyć porażka Igi z Czeszką w tegorocznym AO. I rzeczywiście Idze szło jak po grudzie, kilka razy bezradnie rozkładała ręce,aż Daria Abramowicz krzykiem chciała jej pomóc. Celt popadł w stupor , nic nie mówił, stał i nawet bał się poruszyć. Iga się męczyła ,ale wymęczyła wygraną.
Jakież było nasze zdziwienie gdy Iga odmówiła wywiadu i pobiegła do szatni, jak się okazało po to, aby zadeklarować swój udział w deblu, w którym miała nie grać , bo partnerką Katarzyny Kawy jest z zasady Fręch . I znowu wydawało się ,że szanse na pokonanie najlepszych w świecie Czeskich deblistek przekracza nasze możliwości,ale Iga kierowana przez doświadczoną deblistkę Kawę zagrała fenomenalnie i wystarczyły dwa krótkie sety,aby odesłać rywalki z kwitkiem. Jutro 0 17.00 w półfinale nasz drużyna zagra w Włoszkami , których gwiazdą jest Jasmine Paolini.W drugim półfinale zmierzą się Słowaczki ze zwyciężczyniami meczu Kanadyjek z Brytyjkami.
Tuż po spotkaniu Świątek napisała do swoich sympatyków,że jak będzie trzeba to też zagra w deblu " Prędzej umrę na korcie niż odpuszczę" - cała Iga !.
Tym razem do nastroju tenisowego święta dostroili się komentatorzy : Marek Furjan i Michał Regulski oraz prowadzący studio Marek Rams i zaproszeni przez niego goście, w tym Agnieszka Radwańska . Słuchanie ich komentarzy to czysta przyjemność, bo objaśniają "co jest grane" czyli robią to czego od nich widzowie oczekują. Można ? Można !.
yvComment v.2.01.1