A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1852)
1852wtorek, 11, sierpnia 2020 08:09
Zgred Maruda
@Zbyszek

Z punktu widzenia sportowego nie ma nic większego(!) jak postawa tego w końcu młodego Belga. Wiem, wiem - Mistrz Świata ( w swoich kategoriach wiekowych) i nie tylko...
Chodzi mi o to, że zaczyna "zwyciężać" bezkompromisowość, wydajność swojej siły oraz ambicja. Oczywiście dostał na słuchawki info, że Carapaz leży w kraksie, że teraz...ale nie każdy pójdzie w ten przekaz. Prawie 55 kilometrów samotnej walki z całym szanownym peletonem było pięknym obrazem specyfiki tego sportu. Dla mnie, jako laika obserwowanie kosztem kamery, każdego ruchu tego młodego człowieka było pewną świadomością , pewnej inności w wyścigach kolarskich. Jego jazda, w sumie jakby jechał na czas...była dodatkowym w rozważaniach elementem czytania kolarstwa.
Przecież każdy kibic przypomni sobie samotną walkę Majki o złoty medal na Olimpiadzie...
Mam wrażenie, że różnice było widać gołym okiem, we wszystkim.
Te tzw. różnice...zawsze obchodziłem śmiechem - ci górale, ci sprinterzy, a ci - "nie wiadomo". A tu - młody Belg dodał jeszcze jedno określenie - atak i sens.
Biorąc pod uwagę piękny gest z nr 75 na mecie, swojego zmasakrowanego kolegi - trzeba uznać, że właśnie tak chciał zakończyć ten etap. tak go chciał rozegrać i - tak zrobił.
Nie wiem, jak będzie potrafił pokazać siebie w wyścigach we Francji czy Włoszech, ale sens zwyciężania ten chłopak ma. Zobaczymy. Moje kciuki ma bardzo zaciśnięte...
1851poniedziałek, 10, sierpnia 2020 09:55
Zbyszek
Zakończył się Wyścig kolarski Dookoła Polski. Poziom sportowy zgodny z oczekiwaniami czyli bardzo wysoki. Wydawało się,że do Polski przyjechało tylu asów kolarstwa,że nastąpi rodzaj klinczu na zasadzie,że "Złapał Kozak Tatarzyna,a Tatarzyn za łeb trzyma",ale sobotni etap z i do Bukowiny Tatrzańskiej zatrząsł przewidywaniami, a jego przebiegu nie powstydziłyby największe wyścigi z TdF na czele. Do piątkowego etapu do Bielska Białej wszystko układało się wedle założeń fachowców,a mianowicie silna grupa Ineos rządząca peletonem jak chciała, wyprowadziła swego lidera Richarda Carapaza na zwycięzcę etapu i na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej.Chyba za bardzo byli przekonani,że wszystko już pozamiatane, bo w sobotę popełnili rażące błędy,ale też zapłacili za niedocenienie klasy rywali.Etap sobotni , wymagający koncentracji i wytrzymałości zaczął się tak jak poprzedni od ucieczki kilku harcowników, którym peleton pozwolił na odjazd na ponad 3 minuty. Lecz w odróżnieniu od poprzednich 3 etapów podczas których ucieczka kasowana była na ostatnich kilometrach grupa Ineos postanowiła zlikwidować ją począwszy od 70 km do mety. Do likwidacji ucieczki przeznaczono 3 kolarzy,a pozostali trzej, z Caparazem, jechali w środku zmniejszonego do ok. 35 kolarzy peletoniku . Lecz kiedy dojechali do uciekających na ok 20 sekund doszło do upadku kolarzy w środku peletoniku , w tym Carapza i 3 jego pomagierów. Dyrektor sportowy grupy zamiast natychmiast zarządzić zmniejszenie tempa czołówki najpierw polecił wymianę kół w rowerze Carapaza, który w kraksie mocno ucierpiał i stracił do czołówki co najmniej 3 minuty. Sam bez pomocników usiłował dojechać do peletonu.Kiedy to się działo kolarze Ineos najpierw ostro pedałując zlikwidowali ucieczkę,a potem zamiast być na czele i spowalniać tempo zeszli na dalszy plan. Powstało zamieszanie, kto ma wziąć na siebie ciężar prowadzenia i peleton zwolnił. Z tego rozgardiaszu skorzystał Belg z grupy Deceunick Quick Step Remco Evenepoel, który odjechał na 52 km od mety od grupy i systematycznie powiększał przewagę. Na mecie miał nad następnym 1,48 sek. . Po kilkunastu kilometrach od ucieczki Belga, z peletonu wyskoczył Rafał Majka, a za nim Duńczyk Jakob Fugslang z Astany. Wkrótce doszedł Polaka z Bory Hansgrohe i go wyprzedził. Na 6 km do mety od grupy odjechał Brytyjczyk Simon Yates z Mitchelton Scott, który także wyprzedził Majkę. Ostatni etap nie przyniósł zmian w klasyfikacji .Zauważyć wypada,że Carapaz wycofał się z Wyścigu przed etapem.Wygrał rewelacyjny, młody ,bo 20 letni Belg Remco Evenepoel, drugi o 1,52 za nim Jakob Fugslang, trzeci Simon Yates, a czwarty Rafał Majka. W tym towarzystwie to dobry wynik.Natomiast znakomicie zaprezentował się młody, 24 letni Polski kolarz Kamil Małecki z polskiej grupy CCC, który zajął wysokie 6 miejsce.
Nie chwaląc się,ale poza Małeckim to czołowe miejsca zajęli kolarze, którzy nie byli liczeni przez fachowców, a których wymieniłem w prezentacji Wyścigu pisząc,że wszystkich faworytów może pogodzić wschodząca gwiazda kolarstwa Remco Evenepoel. Ciekawe jest to,że on kolarstwo uprawia dopiero od 3 lat.Wcześniej przez 11 lat szkolił się na piłkarza w Anderlechcie. Był nawet graczem i kapitanem reprezentacji Belgii U-15, U-16 i U-17. Kiedy Remco miał 17 lat trener juniorów młodszych Anderlechtu nie rekomendował go do przejścia do wyższej grupy, bowiem miał niedostateczną szybkość specjalną i bardzo słabą technikę użytkową. Wytrzymałość , waleczność i cechy przywódcze to było za mało. To się nazywa selekcja.Dopóki w Polsce szkolenie piłkarzy nie będzie polegało na selekcji to postępu nie zanotujemy.Lecz w taki sposób narodził się wyśmienity kolarz.
I jeszcze dwa zdania na mój ulubiony pismaczy temat. Oglądałem transmisje na TVP Sport, do czasu wejścia Eurosportu. Nie potrafię pojąć jak można krzewić w tej reżimowej szczujni głupotę, niechlujstwo i nieróbstwo. W każdym liczącym się wyścigu narodowym sprawozdawcy informują,ale i propagują miejsca na trasie w postaci zabytków, udziału w historii czy zgoła jako atrakcje turystyczne. Wszędzie tylko nie w tej TV , która ma takie statutowe zadania. To czego nie było u reżimowców było na Eurosporcie. A jako ciekawostkę podam,że relacjonując 2 etap nie byli w stanie dociec kto z kolarzy ucierpiał w kraksie na mecie etapu do Katowic,a na ostatnim etapie szukali w peletonie wycofanego Carapza. Za co oni pieniądze biorą to chyba nikt poza obleśnym capem, ich prezesem ,nie wie.
1850czwartek, 06, sierpnia 2020 08:04
Zbyszek
Wyścig Dookoła Polski znalazł się w serwisach wszystkich mediów na całym świecie. Organizatorzy pewno by tego rozgłosu pragnęli,ale nie z powodu makabrycznej kraksy do jakiej doszło na mecie I etapu w Katowicach.Ubiegłoroczna śmierć belgijskiego kolarza Lamberchta wywołała duży,ale jednak mniejszy rezonans, pewno dlatego,że TdP był pierwszą wielką imprezą kolarską od wybuchu pandemii i zainteresowanie nim było na zasadzie,że "na bezrybiu i rak ryba".Organizatorzy oraz UCI nie uciekną jednak od pytań czy czegoś nie zaniedbali czy czegoś nie dopilnowali,ale o tem potem.
Podczas rund kończących etap w Katowicach doszło do 3 poważnych kraks , w których ucierpiało łącznie kilkudziesięciu kolarzy, z których 20-30 nie dojechało do peletonu i straciło od minuty do 4 minut. Z bardziej znanych w takiej sytuacji znaleźli się m.innymi Degenkolb Gołaś,De Gendt. Schwarztzman, Bouchard. Do peletonu zdołali dołączyć m.innymi Ackermann i Zakarin.Niemiec nawet na końcowych metrach zabierał się do ataku,ale widząc potworny ścisk odpuścił.
Lecz to co zdarzyło się na mecie przeszło najgorsze wyobrażenie. Oto wyprowadzeni na czoło tuż przed metą zostali dwaj Holendrzy Dylan Grenewengen oraz Fabio Jakobsen. Grenewengen finiszował środkiem ,a Jakobsen z prawej strony. Prowadził Dylan i nie wiadomo z jakiego powodu zaczął zjeżdżać na prawą stronę ,mimo,że wydłużał sobie tor jazdy ,co widząc Jakobsen odbił jeszcze bardziej w prawo i wpadł na barierki przewracając je ,a ponieważ spadł mu kask to doznał poważnych obrażeń głowy i narządów wewnętrznych zagrażających życiu. Upadając trafił w polskiego sędziego, który wskutek obrażeń głowy stracił przytomność. Urazów doznali jeszcze sprawca wypadku,który ma złamany obojczyk, Francuz Marc Serreu, mający uraz barku i zerwane w nim więzadła oraz z lżejszymi obrażeniami Francuz Damian Touze, Hiszpan Eduard Prades i Holender Jasper Philipsen.
Oczywiście sprawcą wypadku jest Gronewengen. Lecz władze UCI, nie tylko jako współorganizator ,ale i zatwierdzający wyścig oraz organizatorzy nie tylko TdP,ale i innych wyścigów powinni poważnie rozważyć czy nie zaniechać kończenia etapu rundami w miastach. Jest to widowiskowe,ale przy szybkościach jakie obecnie rozwijają kolarze jazda po rondach i ostrych zakrętach jest zbyt niebezpieczna.Tym bardziej,że ma to być widowisko dla widzów, których wczoraj prawie nie było , więc sens takiego ścigania był żaden.Mnie raził brak oznakowania dojazdów do rond. W innych wyścigach jednak na kilkadziesiąt metrów przed rondami maluje się na jezdni pas rozszerzający się w kierunku ronda , na który kolarzom nie wolno wjechać, a który powoduje,że peleton musi zwolnić i kolarze nie wjeżdżają na urządzenia techniczne ronda na pełnej szybkości.
Nie rozumiem jak można było dopuścić,aby finisz etapu odbywał się mocno w dół,tak, jak by szybkość kolarzy ok.70 km na godzinę była za mała i należało ją sztucznie zwiększyć do ponad 80km na godzinę. W innych wyścigach finisze z grupy są prawie zawsze pod górkę. To co stało z boku na finiszu i miało zabezpieczać trasę to była dekoracja ,a nie bariery. Owszem Jakobsem wpadł w nie na pełnej szybkości,ale gdyby były zamocowane na sztywno to nie miały by prawa się rozwalić,a wtedy kolarz wpadłby na nie i straciłby cały impet i doznałby urazów,ale mniej groźnych.
Oczywiście nasi mediaworkerzy z reżimowej szczujni nadali kraksie ogromny rozgłos mówiąc m.innymi ,że takiej kraksy nie widzieli. Nawiasem mówiąc nie ma się czym chwalić. Ale bajdurzenie ,że takiej kraksy nie było jest nieprawdziwe. Na każdym prawie wyścigu zdarzają się kraksy i mają one często większy i bardziej znaczący zasięg oraz groźniejsze skutki. Przypomnijmy sobie chociażby TdF i kraksę spowodowaną przez Sagana,czy biegnącego po kraksie do mety na piechotę Froomea, kraksę z udziałem Majki , kraksę na Vuelcie po której wielu kolarzy w tym Rigoberto Uran przez kilka miesięcy było rehabilitowanych czy kraksy na trasie wyścigu podczas Igrzysk w Rio spowodowanych dziurami w jezdni.Lecz tamtym wydarzeniom mądrzy Francuzi, Hiszpanie, Brazylijczycy i inni nie nadawali rozgłosu, bo nad trumną najlepiej być cicho.
1849środa, 05, sierpnia 2020 08:17
Zbyszek
Dziś startuje 77 Wyścig Dookoła Polski. Został skrócony do 5 etapów, w tym 3 sprinterskie i 2 górskie, liczy 891 km. Start w Chorzowie, meta w Krakowie.Praktycznie bez udziału publiczności.Ekip 22 siedmioosobowych jak w każdym wyścigu World Tour . W tym roku nie odbędą się wielkie Toury Dookoła Francji i Vuelta.Giro planowane jest na październik.
W tegorocznym TdP wystartują wszystkie liczące się ekipy z wieloma znanymi kolarzami oraz reprezentacja Polski
Trudno mówić o faworytach , bowiem na etapach płaskich jeżeli nie będzie bocznego wiatru i konieczności jazdy w wachlarzu lub na rantach to różnic czasowych nie będzie, natomiast góry u nas to nazwa na wyrost, nie dlatego,że nie mamy gór,ale nie mamy tras do jazdy po nich. Tym samym nie ma sztywnych podjazdów i możliwości dynamicznej jazdy w wysokich partiach gór.
W peletonie trzeba wydzielić tych kolarzy, którzy będą liczyć się przy wygrywaniu etapów płaskich oraz tych, którzy mogą wygrać klasyfikację generalną.
Przeglądając listę startową to chyba najlepszymi sprinterami będą : Dylan Groenewegen (numer startowy 152) z Yumbo Visma, Pascal Ackerman (41) Bora Hansgrohe, Mark Cavendish ( 31) Bahrain-Mc Laren,John Degenkoldb( 144) Lotto Soudal). Mocno może namieszać wschodząca gwiazda Remco Evenepoel ( 74) Deceunick Qiuck Step . Z naszych kolarzy na netach powinien powalczyć Szymon Sajnog ( 55) CCC. Wypada zwrócić baczną uwagę na Marca Cavendisha, który od 11 lat jest nieformalnym przywódcą i największym autorytetem peletonu w każdym wyścigu w którym startuje.
Natomiast kandydatami do wygranej w klasyfikacji generalnej są w pierwszej kolejności mocni kolarze z silnych grup tacy jak :
- Richard Carapaz ( 1) z grupu Ineos , dawniej Sky, zwycięzca Giro z 2019 roku . Ma on numer startowy 1 gdyż w ubiegłym roku z tej grupy TdP wygrał Siwakow, który w tym roku nie startuje. Będzie wspierany przez mistrza jazdy na czas Rohana Dennisa(2) oraz m.innymi Michała Gołasia (5). Michał Kwiatkowski nie wystartuje, gdyż jest szykowany na klasyki.
- Geoffrey Bouchard (11) z AG2 R,
- De Vrese (21), jakob Fugslang ( 22) i Ion Izagirre(26) z Asatany,
- Rafał Majka (44) , zwycięzca TdP z 2014 roku wspierany przez tak mocnych kolarzy jak wspomniany Ackerman, Maciej Bodnar (42),Schachmann(450, Partick(430, Schwartzmann(46) i Selig (47),
- Simon Geschke (52) i Ilnur Zakarin (57) z CCC,
- Esteban Chavez(112), Michael Nieve (115) i Simon yates ( 116) z Mitchelton Scott,
- Thomas de Gendt (142), Tim Wellens(148) z Lotto Soudal,
- Vilco Kelderman ( 165) z Sunwed.
Reprezentanci Polski pojadą z numerami od 211 do 217.
Transmisje w TVP Sport, początek dziś o 13.30.
1848niedziela, 26, lipca 2020 18:12
Zbyszek
P.S.
Cieszy kiedy reakcja na skandal jest szybka. Dziś Polska Unia Boksu Zawodowego zawiesiła sędziego Piotra Kozłowskiego w obsadzaniu go w punktowaniu walk.Wracając jeszcze do walki Szpilka vs Radczenko to promotor Wasilewski ogłosił,że stracił chęć na zorganizowanie rewanżu, gdyż wartość sportowa Radczenki spadła po tym, jak Austriacka Federacja Boksu ogłosiła po ponownym wypunktowaniu walki przez ekspertów,że jej wynik był prawidłowy oraz po bezduskusnej porażce Radczenki z Masternakiem.
1847niedziela, 26, lipca 2020 08:47
Zbyszek
Po wstępnym rozruchu wczoraj ruszył na dobre sezon gal bokserskich. W Polsce w auli na świeżym powietrzu w Augustowie i w Anglii w studio telewizyjnym. Widać,że w Anglii koronawirusa traktują poważnie,gdyż zawodnicy do ringu podchodzili w maskach, sędziowie w ringu byli w maskach, podobnie jak punktowi, w narożnikach sekundanci w przyłbicach,a nieliczni widzowie w maskach. A u nas nic z tych rzeczy : hulaj dusza, piekła nie ma.

Tyle,że w Anglii były 3 pojedynki i wszystkie słabiutkie.W walce wieczoru mistrz olimpijski z Rio w wadze super ciężkiej Joe Joyce (11-0- 10 K0) pokonał przed czasem w 3 rundzie Niemca Michaela Wallischa( 20-4-8 K0) mając go wcześniej trzykrotnie na deskach . Fani boksu ostrzą zęby na pojedynek zapowiadany na 24.10 Joyce z młodym angielskim talentem Dubois.

U nas pojedynkiem wieczoru było rewanżowe starcie Marka Matyi ( 17-2-2) z Pawłem Stępniem (14-0-1) o pas mistrza polski wagi półciężkiej. Poprzedni pojedynek w Rzeszowie pomiędzy nimi zakończył się remisem.Obaj mają po 30 lat i po ok.187 cm wzrostu. Matyja to bardzo solidny, poprawnie wyszkolony i zawsze świetnie przygotowany motorycznie zawodnik,ale walczący przewidywalnie i dość wolny. Natomiast
Stępień od lat uchodzi za wielki talent. Jest bardzo szybki, co pozwala mu na skuteczną walkę w dystansie, ma szybkie ręce , dzięki czemu dobrze czuje się półdystansie, ma opanowane kilka obron , blok, garda, zejście, odejście,ale też nietypowe jak unik rotacyjny oraz balans rotacyjny. Walka była taką jak się spodziewano, Matyja parł do przodu, wywierał presję, ale bił tylko lewymi i prawymi prostymi, które Stępień wyłapywał,albo których unikał,a sam uderzał a to podwójnym lewym prostym,a to bezpośrednimi lewym lub prawym sierpem.Matyja wygrał nieznacznie 3 rund;, 3, 7 i 10. pozostałe 7 w większości wysoko wygrał Stępień. Jeden sędzia punktowy przyznał wygraną Matyji 98:93 co jest absolutnym skandalem.
W pozostałych pojedynkach bardzo dobrze pokazali się Kamil Bednarek(24 lata) wygrywając przed czasem z doświadczonym Grafką oraz Przemysław Zyśk(24 lata) pokonując mającego 65 walk Litwina Levickisa. Nieco gorzej zaprezentowali się Damian Kiwior oraz Adam Balski. Ten ostatni wystąpił po raz pierwszy po 3 operacjach i 1,5 rocznej przerwie.Wielce obiecująco wypadli bardzo młodzi Maciej Kiwior ( 21 lat), a szczególnie Denis Krotiuk ( 19 lat). Krotiuk ma zadatki na boksera wysokiej klasy w typie Fiodora Czerkaszyna.
1846środa, 01, kwietnia 2020 11:01
Zbyszek
Odczuwam wręcz fizyczny ból,że ten sport jaki znałem i który był ważną częścią mojego życia i wręcz istnienia , nie jako jałowa rozrywka,ale potrzeba bytowania - przestaje na moich oczach istnieć.Ten pierdolony koronawirus uświadomił nam aksjologię czyli hierarchię wartości Powiedzmy sobie otwarcie,że politycy,ale i działacze, poza moim przyjacielem Zbyszkiem Bońkiem, nie zdali egzaminu. Ale wierzę,że to wszystko da się odrobić, lecz jak komuś się wydaje,że nie poniesie kosztów to oznacza,że nadaje się na złom Bowiem my i naukowcy nic pewnego nie wiemy,ale wiemy,że przetrwają najmocniejsi. I to zadaje kłam temu przekonaniu,że prywatne jest lepsze. Tak. Dopóki zarabia, a jak nie to niech prywaciarz spierdala.,Liczę na to,że PZPN rozpierdoli tych palantów, którzy żerowa.li na naszej piłce i dlatego wspieram ten zamysł, aby nikt nie spadał. Śliwki same lecą z drzewa.
1845środa, 18, marca 2020 15:37
Senator
Energa Baskiet Liga zakończył a rozgrywki. Uznała tabelę z rozgrywkami zakończonymi 12.03.
Tytuł przypada Stelmetowi Zielona Góra.
Wszystkie sklasyfikowane drużyny mają prawo do uczestnictwa w EBL w przyszłym sezonie.
1844poniedziałek, 09, marca 2020 16:30
Zbyszek
@Senator.
Dziś obejrzałem jeszcze raz walkę Szpilka - Radczenko. Zdania co do punktacji nie zmieniam.Według reguł sędziowania do wygrania walki liczą się wygrane rundy,a rundy wygrywa ten ,który zadał więcej ciosów.W ten sposób Szpilka zadał więcej ciosów w co najmniej 7 rundach. Tylko,że powtórka dobitniej pokazała bezradność Szpilki.On po każdym prawie ciosie Radczenki wyglądał tak jak by zaraz padał na deski .Więc dla publiki , która nie zna niuansów punktacji decyzja sędziów jest nieczytelna. Z kolei gdyby walczył tak jak w 10 rundzie to pewno by Radczenko wytrzymał z nim ze 3 rundy. Chyba powinien zmienić trenera , bo takie pseudowalki na taktyki to nie dla niego.No i chyba szybki rewanż jest niezbędny..
1843niedziela, 08, marca 2020 08:59
Zbyszek
@Senator,
Chciałem napisać o wszystkich walkach, też Kownackiego,ale po nieprzespanej nocy musiałem się nad ranem trochę zdrzemnąć.
Ale dobrze.
Zacznijmy od walki Artura Szpilki z Siergiejem Radczenko. Szpilka wrócił po 10 latach do swej naturalnej wagi junior ciężkiej, a więc w limicie do 90.7 kg. Przypomnimy ,że roztył się w więzieniu i ważył prawie 105 kg po jego opuszczeniu. Do klęski z Chisorą walczył w wadze ciężkiej i doszedł w niej aż do walki o pas Federacji WBC, w której przegrał przez KO z Deontayem Wilderem. I ta walka odmieniła Szpilkę. Na gorsze. Zaczął się chyba bać, bo wychodził na ring sztywny, , na trzęsących się nogach i na ogół przegrywał . Nie należy się temu dziwić, gdyż po ciosie Wildera odzyskał przytomność po 40 minutach w szpitalu. Uświadomił sobie,że mógł nie żyć lub być rośliną,ale też i to, że Mistrzem to on już nie będzie. Chciał rzucić boks i zająć się hodowlą psów rasowych,ale na ponad 2 lata z boksu i z biznesu nici , gdyż popadł w depresję. Wielu podziwia Furyego,że z tej ciężkiej choroby wyszedł. Tyle ,ze o tym ogół wie,a Szpilka chyba wstydzi się przyznać,że stał się w jego mniemaniu, mięczakiem. Na ponowne wejście do wagi junior ciężkiej Wasilewski przysposobił mu jako rywala Ukraińca Siergieja Radczenkę, który walczył z 3 Polakami ,Głowackim, Balskim i Cieślakiem. Tylko Cieślak go rozbił,a dwaj pozostali mieli kłopoty i wygrali na punkty przy czym "Główka, tak jak Szpilka był dwa razy liczony.( Nikt nie kwestionuje wygranej Głowackiego po 2 liczeniach,a Szpilce tak ).We wczorajszym pojedynku Artur był faworytem ,gdyż Radczenko jest wolny, źle pracuje na nogach, zadaje mało ciosów i ma ich ubogi repertuar. gdyż uderza tylko lewym prostym , lewymi i prawymi sierpami,ale te ciosy mają moc. Wczorajszą walkę Szpilka zaczął taktycznie, obchodził Radczenkę, kłuł go prawym prostym jako ciosem samodzielnym,ale i powstrzymującym. Od czasu do czasu poprawiał lewym sierpowym. Rundę wygrał 10:9. W następnych rundach do 5 obraz walki był taki sam , z tym,że w drugiej i piątej Radczenko posłał Szpilkę na deski po lewych hakach na głowę. Zaznaczyć wypada,że w rundach, w których Szpilka był liczony zadał on więcej ciosów,a więc rundy 2 - 9:10, 3 - 10 :9 , 4 - 10;9 i 5 - 9:10.Rzeczywiście denerwujące było to,że prawa ręka Szpilki za późno wracała do gardy i Ukrainiec zbyt często i mocno trafiał go, bez reakcji obronnej. Chyba speszony nokdaunem w rundzie 5 Szpilka przegrał 10:9 rundy 6,7, i 8. W rundzie 9 Szpilka widząc,że przegrywa ruszył do natarcia. Już nie było taktyki,ale bijatyka, nie było ciosów ,ale uderzenia .
Zdobył przewagę i znowu za blisko podszedł do Radczenki i dostał krótki prawy na szczękę, po którym odwrócił się i stanął pochylony przy linach. Radczenko zaczął go okładać ciosami z góry, ja nie wiem czy nie było tam "młotkowania" i nie przestał nawet jak sędzia podał komendę "stop". Za to przewinienie dostał ostrzeżenie karane odjęciem dodatkowego punktu. Już wcześniej sędzia parokrotnie upominał Radczenkę za bicie nasadą rękawicy i mógł mu wlepić ostrzeżenie w 2 rundzie za zadanie ciosu po gongu. Runda 10:8 dla Szpilki. Ostatnia runda zdecydowanie dla Polaka 10:9. Jak by nie liczyć wychodzi 95-94 dla Szpilki. Można mówić,ze Szpilka walczył słabo, na pewno nie na na miarę oczekiwań,ale nie, że przegrał walkę Przy czym ,gdyby nie ostrzeżenie w rundzie 9 to byłby remis.Ani jeden z wysoko kwalifikowanych neutralnych sędziów nie widział wygranej Radczenki. Gdyby któryś widział to wtedy byłby to skandal,a tak ton narzuca jakaś idiota komentatorska z TVP , ględząca że Szpilka nie wygrał. To kto wygrał ? Krasnoludek?. Natomiast to co po walce bredzi taki Borek wynika nie z obiektywnej obserwacji,ale z jego obsesyjnej walki z Wasilewskim , który go skrytykował za dobór rywali w ostatnich w 2 galach organizowanych przez Borka i Polsat. Ponieważ TVP I Polsat współpracują ze sobą na niwie nie tylko sportowej,to taka wojenka Borka ze sponsorującą Wasilewskiego TVP jest dla nich nie do przyjęcia i Borka z Polsatu wywalili.

W nocy na ringu w hali Barclays Center w Nowym Jorku doszło do walki w wadze ciężkiej o prawo bycia pretendentem do pasa Federacji WBA pomiędzy Polakiem Adamem Kownackim oraz Finem Robertem Heleniusem. Kownacki l.30, wzrost 192 cm, waga 120kg, zwycięskich 20 walk, w tym, 15 KO. Helenius l.36, wzrost 200 cm, waga 108 kg walk 32, w tym 3 porażki z Francuzem Duhaupasem Anglikiem Whytem i Washingtonem , przed czasem , tym z którym przed czasem Adam wygrał. Fin ma na koncie wygrane z tak znanymi bokserami jak b. mistrzowie świata Brewster i Liachowicz oraz Chisorą. Faworytem był Kownacki.I pierwsze 2 rundy Kownacki wygrał. Był aktywniejszy , dobrze skracał dystans i wyprowadzał liczne ciosy na dół i na górę rywala z obu rąk.Fin przyjął taktykę przeczekania ataków Polaka, zadawania pojedyńczych mocnych ciosów na górę oraz zmęczenia naszego zawodnika wikłaniem go w przepychanki i klincze.W 3 rundzie impet Kownackiego osłabł i po koniec rundy Heleniusowi zaczęło udawać się trzymanie Adama na dystans lewym prostym. Na początku 4 rundy Fin przy linach trafił Polaka krótkim prawym hakiem na głowę i ten przyklęknął. Nie wiemy dlaczego sędzia nie liczył., bo nasz zawodnik był wyraźnie oszołomiony. Po wznowieniu walki Helenius wykorzystał stary błąd Kownackiego,że jego prawa ręka po ciosie nie wraca do gardy i długim lewym sierpowym posłał go na deski. Polak wstał,ale był półprzytomny i już się nie bronił.Żeby to nie było smutne , że tak przegrywa nasz rodak, to bym się uśmiał z komentatorów, którzy nakłaniali go, aby klinczował. Jest to jedna z technik obronnych,ale trzeba umieć ją stosować. Fin obnażył Kownackiego. Był lepszy technicznie, szybszy i silniejszy. Adam o czym pisałem,aby móc walczyć
z czołówką musi być szybszy, ażeby być szybszym to musi przy jego wzroście i budowie ważyć nie więcej niż 105 kg,a nie 120 kg.Musi poprawić pracę nóg i wypracować przynajmniej ze dwie techniki obronne, przy czym pierwszą to musi być powrót lewej ręki do gardy na odpowiedniej wysokości i odległości od twarzy. Samo serce do walki oraz duża ilość wyprowadzanych ciosów to o dużo za mało.

Na gali w Łomży już nasz rodak Fiodor Czerkaszyn ( dostał obywatelstwo od 01.03.2020) pokazał,że czyni stałe i systematyczne postępy. Wczoraj miał walczyć z b. mistrzem wagi średniej WBO Solimanem,ale zwalczył z niezłym bokserem Anglikiem Mendym. Wcześniej walczyli z nim Parzęczewski i Szeremeta ( czeka na walkę o pasy z Gołowkinem) i obaj wygrali na punkty.A młody(24 lata) Czerkaszym wygrał przez KO w 7 rundzie. Pokazał dojrzały, solidny boks, oparty na aktywnej obronie i niekonwencjonalnych atakach. Brakuje mu jeszcze płynności w walce, takiego bezkolizyjnego przechodzenia z obrony do ataku i odwrotnie, szybkiego wejścia w drugie tempo. Brakuje mu też luzu w wielu fazach pojedynku Lecz tego nabiera się w bojach z silnymi rywalami.Ale ma zadatki na Mistrza.
1842niedziela, 08, marca 2020 03:00
Senator
Panie Zbyszku to jak to w tej walce Szpilka kontra Radczenko było?
1841czwartek, 05, marca 2020 15:45
iocosus
Będę rzecz jasna trzymał kciuki za Jerzyka, no już Pana Jerzego ale zbyt wielkich nadziei sobie nie robię. Zdrowie to raz, dojście i ustabilizowanie formy to dwa. Będąc przy tym szczerym to w ewentualnym pojedynku Janowicza z Hurkaczem to trzymałbym kciuki raczej za tym drugim, ale obaj do spółki, razem wzięci nie wzbudzają nawet w połowie tak wielkich moich kibicowskich emocji, nadziei jak Iga.
1840poniedziałek, 02, marca 2020 18:44
Zbyszek
@Iocosus.
Jerzy Janowicz się odezwał. Pisze, że cieszy się,że wrócił,ale nie wie na jak długo i po dwóch turniejach jest w "jednym kawałku". Dostał powołanie od PZT na mecz Pucharu Davisa i pewno przyjedzie. W Pau we Francji przegrał w finale z Łotyszem Gulbisem (220 ATP),ale i tak zanotował skok w rankingu o 580 miejsc na 460. Mecz Daviskupowy Polski z Hongkongiem odbędzie się w dniach 6-7.03. w Kaliszu . Ponieważ rywale są słabi (najlepszy z nich jest na 926 miejscu ATP) PZT wystawia skład juniorski , bez Hurkacza i Majchrzaka. Niestety nie wystąpi również bardzo utalentowany Daniel Michalski. Obok Janowicza, który będzie kapitanem zagrają :Kacper Żuk ( z Legii),Szymon Walków, Jan Zieliński i Maks Waśnikowski. Stawką będzie możliwość gry we wrześniu w play off o udział w finale światowym.
1839piątek, 28, lutego 2020 19:13
Zbyszek
@Iososus.
I tu zgoda. Ja powiadam , o czym też pisałem,że zawsze czekałem z utęsknieniem na mecze Agnieszki Radwańskiej ( jak grała po nocach to ustawiałem budzik), gdyż grała urokliwie, tak swobodnie , leciutko ,że człek odzyskiwał dobre samopoczucie i żałował po jej meczach,że to się już skończyło. Niezależnie od wyniku. Natomiast "Masza" miał wiele osiągnięć tenisowych,ale to przede wszystkim wielka dama , wielka gwiazda, celebrytka na miarę najbardziej znanych aktorów i aktorek. Zawsze szykowna, świetnie ubrana, poruszająca się, pomimo słusznego wzrostu z gracją modelek , uśmiechnięta i nie wyniosła,a przy tym bardzo przychylnie wypowiadająca się o Polsce.. Taką ją zapamiętam.
1838piątek, 28, lutego 2020 16:17
iocosus
Zbyszku nie porównuję osiągnięć Agi i Igi, a ich styl gry oparty o umiejętności i predyspozycje. Mógłbym zestawić Radwańską z Szarapową, która właśnie kończy swoją karierę i wnioski by były podobne. Agnieszka była dużo wszechstronniejszą tenisistką od Maszy, grała dużo bardziej urozmaicony tenis, subtelny i finezyjny, w zestawieniu z nią Rosjanka technicznie na korcie była uboga, choćby przy siatce raziła desperacją, ale miała takie atrybuty swojej gry, takie atuty w ofensywnych uderzeniach i na kontrach, że to jej pozwoliło (sprawdzam) zainkasować pięć szlemów, zdobyć każdą lewą z RG dwukrotnie i przez 21 tygodni przewodzić rankingowi WTA, o takich osiągnięciach nasza Aga mogła tylko pomarzyć, nie było jej dane z powodu o którym napisałem.
Według mnie analogicznie jest z Igą Świątek. W arkanach tenisowych Idze do Agi sporo brakuje, ale tu może się jeszcze rozwijać notować progres, natomiast Iga ma to co było udziałem Szarapowej. Może nie bombarduje z taką siłą jak Maria zza końcowej linii, nie jest Horpyną na korcie, ale szuka winnerów, potrafi jak Rosjanka przyostrzyć, wie jak skończyć wolniejszą piłkę i nie boi się tego. Co istotne zda się jest równą Szarapowej fighterką, walczakiem. Zatem jeżeli chodzi o osiągnięcia, to boję się to napisać, ale Iga ma potencjał Szarapowej, może zdystansować Agę, może wygrać szlema i to nie jeden raz, ale nie umie więcej od Agnieszki, nie ma jeszcze takiej palety tenisowych środków, ba i po prawdzie nie musi mieć, nie na tym to polega, żeby w technicznej wszechstronności dorównała Radwańskiej.
Dlatego moim zdaniem nie można stwierdzić że Iga "więcej umie niż Isia w jej wieku", natomiast zestawiając te dwie tenisistki to dla mnie z pewnością ma większe predyspozycje do "dzisiejszego tenisa" i posiada atuty których u Agnieszki Radwańskiej brakowało.
1837piątek, 28, lutego 2020 08:27
Zbyszek
@Iocosus.
Za przeproszeniem.ale ja wyraźnie napisałem,że moim zdaniem Świątek jest lepiej przygotowana do gry niż Radwańska w jej wieku. A Ty porównujesz osiągnięcia Radwańskiej z najlepszego okresu jej kariery.Czy będziemy w stanie porównać obie te tenisistki za 10 lat tego nie wiemy, gdyż Isia wybrała tenis,a co tak naprawdę wybierze Iga to dopiero czas pokaże. Też byłem wielkim fanem Radwańskiej i wielokrotnie jej broniłem ,także na tych łamach,ale nie zawsze jej postawa była odpowiednia. Nie chcę do tego wracać. Niech w naszej pamięci pozostanie jako finalistka Wimbledonu z 2012 roku, zwyciężczyni Mastersa z 2017 roku czy laureatka najlepszych zagrań miesiąca czy lat 2014 i 2017. Przy czym akurat Radwańska fizycznie była nieprzygotowana do gry w Wielkich Szlemach, w czasach kiedy zwłaszcza młode tenisistki ( po 2014 roku) postawiły na siłę. Pod tym względem Świątek nie ustępuje najlepszym np. szybkość serwisu Radwańskiej to najwyżej 159 km ,a Igi prawie 190 km /godz.. Ja szanowałem wybór Isi,że stawia na kobiecość i nie chce być babochłopem.gdyż kiedyś kariera się kończy,a kobietą się jest,albo nie przez całe życie.Tym niemniej słaba konstrukcja fizyczna , nieduża siła i porażki z mięśniarkami spowodowały,że czuła chyba,że w nowym rozdaniu ma małe szanse. A ponadto na pewno nie godziła się z tym,że te wzrosty siły miały nienaturalne pochodzenie z czym nie walczono i nie walczy się nadal.Była taką postacią , która walczyć chciała z wiatrakami i nie dała rady, taką na którą patrząc widziało się ten dawny uroczy i powabny tenis kobiet , tak różny od tego męskiego. I tu muszę się zgodzić,że też za nim tęsknię. Lecz chyba to się już nie wrati.
P.S.Natomiast co do porównań to zobaczymy co zdziała Świątek na Igrzyskach, o ile się odbędą.
1836piątek, 28, lutego 2020 07:17
iocosus
Zbyszek: "Moim zdaniem (Iga Świątek) gra lepiej i więcej umie niż Isia (Radwańska) w jej wieku." - jako fan i wielki zwolennik Igi Świątek i jej tenisa, to jednak z takim stwierdzeniem zgodzić się nie potrafię. Moim zdaniem pod względem technicznym, palety możliwości uderzeń, zagrań piłki jej czucia również w kwestii orientacji na korcie, antycypacji tego co zrobi rywalka, to Iga nigdy nie osiągnie tego czym dysponowała Aga pod tymi względami. I nie jest to moim zdaniem ujmą dla Igi ponieważ "Ninja" "Magik" i "La profesora" była fenomenem w kobiecym tenisie, jeżeli chodzi o różnorodność gry porównywalna być może była tylko Martina Hingis. Niestety Adze brakowało jednego? Fizyki! Siły uderzeń trzymających przeciwniczkę w defensywie, nie miała kończącego agresywnego uderzenia którym przy lżejszej odegranej piłce zmiatałaby rywalkę z kortu, gdyby tym dysponowała zostałaby Rogerem Federerem w spódnicy z pokaźną kolekcją tytułów wielkoszlemowych.
Atuty których brakowało Adze, posiada jednak Iga. Nie jest jednak tylko i wyłącznie jednostronną tenisistką, strzelającą winnerami na zasadzie uda się albo nie. Iga dysponuje "fizyką" ale nie jest choćby przykładową Sabalenką wpisującą się doskonale w rozpowszechniający się trend tenisistek o posturze wioślarek. Gra Igi zasadzająca się na dążeniu do dominacji na korcie, do bycia zależnym od własnych zagrań a nie od tego co zrobi rywalka, polega co raz częściej na cierpliwym wypracowywaniu pozycji do skończenia piłki a nie na bezmyślnym waleniu jej z całej siły na drugą stronę siatki. Dlatego nasza małolata jest u buków faworytką w starciach z dziewczynami z miejsc 10 - 50 w rankingu. Po prostu jej potencjał jest widoczny, kwestia żeby tylko go wykorzystać, ale to "tylko" może też i pozostać niezdobytą górą. No i trzymam za Igę kciuki, zarówno pełen nadziei jak i obaw.
1835czwartek, 27, lutego 2020 21:37
Zbyszek
@Iocosus.
Twój wpis ,nie wiem czemu,ale otworzył mi w mózgu jakąś szufladkę z pamięcią o zaprzeszłych naszych mistrzach. Pewnikiem ma to związek z Hurkaczem a właściwie z kolejnymi marzeniami o Polaku w czołówce zawodników w tak popularnej dyscyplinie jak tenis ziemny. Gdyż rzeczywiście od czasów Fibaka , aż po niesfornego lenia Jerzego Janowicza. a więc przez 30 lat o męskim polskim tenisie było cicho. Ja pamiętam jeszcze czasy przedFibakowe , gdy grali tacy tenisiści jak Władysław Skonecki, Andrzej Licis czy Wiesław Gąsiorek. I powiedzmy sobie szczerze,że autorem ich popularności były nie tylko mecze o międzynarodowe Mistrzostwa Polski ( były takie) czy w Pucharze Davisa,ale nieodżałowany Bohdan Tomaszewski. Ja dziś nie pamiętam czy tenis oglądałem w TV (pewno nie) czy tylko słuchałem w radio, bowiem Tomaszewski opowiadał tak plastycznie,że "widziało się" grę. A tenisem zainteresowałem się już w wieku 7 lat , kiedy to nagłośniano każdy powrót z zagranicy, głównie z tzw. Zachodu znanych polaków do kraju. A Skonecki wrócił w 1956 roku, Przywrócono go wojska i od razu reprezentował kraj w meczu Daviscoupowym. Na marginesie sobotniego meczu , to reprezentował on barwy m.innymi Cracovii i Legii.Największe sukcesy w tamtym czasie odniósł Gąsiorek , który m.innymi w 1967 i 1969 roku był w IV rundzie French Open.Później większymi dokonaniami może poszczycić się tylko Wojciech Fibak, który m.innymi dwa razy był w półfinale w Paryżu, wygrał 15 turniejów,a w 1979 roku był drugi w rankingu tenisistów.Dopiero w 2013 roku Janowiczowi udało się zagrać w półfinale Wimbledonu. Lecz właściwie po tym sukcesie, zamiast iść wzwyż zaczął się staczać.Ja go lubiłem i często wymienialiśmy e-maile których treścią np tyczącą jego zdrowia dzieliłem się na tej stronie. Janowicz był autentyczny, szczery i bardzo emocjonalny,ale miał defekt charakteru który nie pozwolił mu osiągnąć tego o czym marzył,a mianowicie był roszczeniowy i widział zło wszędzie, tylko swych błędów nie dostrzegał. Dużo by o tym pisać,ale od 3 lat nie mam z nim kontaktu, więc nie wiem czy by się zgodził. Miesiąc temu wrócił na kort i obrażony na PZT gra w Challengerach we Francji. Przypomniałem Janowicza, gdyż dla mnie Hubert Hurkacz jest jego gorszą kopią. Można było wierzyć,że Janowicz zrobi karierę na miarę talentu jak zadba o zdrowie i będzie słuchał lekarzy,a nie znachorów oraz jak zacznie pracować. Hurkacz ma zdrowie, jest pracowity tylko nie ma sukcesów.Posiada na poziomie najlepszych tylko pierwszy serwis ,a reszta do poprawki. Na dodatek fizycznie dzisiaj prezentuje się źle, przede wszystkim jest wolny i nie dochodzi do piłek,aby je zagrać pełną ręką tylko odbija ręką wyciągniętą przez co zagrania nie mają i siły i precyzji. Pewno zagra jeszcze jakieś dobre mecze,ale moim zdaniem na większe sukcesy go nie stać.
Odnośnie pań to do Agnieszki Radwańskiej to tenis kobiet u nas w przestrzeni publicznej nie było.Wspominano o Jadwidze Jędrzejowskiej,ale jak ja jej nie pamiętam to znaczy,że grała w czasach króla Ćwieczka. Na godną następczynię Radwańskiej wyrasta Iga Świątek, która ma niecałe 19 lat. Moim zdaniem gra lepiej i więcej umie niż Isia w jej wieku.Pamiętać przy tej ocenie należy,że ona przez ponad 1,5 roku nie grała i nie trenowała,a więc jest na etapie rozwoju tenisistki w wieku sportowym niewiele ponad 17 -letniej.Lecz z paniami w naszym i nie tylko , tenisie jest tak,że wiele z nich pomimo talentu jak wchodzi w dorosłość to wybiera uroki życia, raczej nie sportowego. W samej Legii trenerka Klaudia Jans-Ignacik powiedziała,że w sekcji było kilka dziewczyn znacznie zdolniejszych od Igi,ale wybrały inną drogę życiową.Moim zdaniem u Światek najważniejszym zadaniem jest dbanie o zdrowie, nadrobienie zaległości w przygotowaniu fizycznym i ogólnoatletycznym oraz nabieranie doświadczenia w grze przeciwko najlepszym. I taką drogą jest prowadzona. Tylko duże turnieje i przerwy pomiędzy nimi na trening. Nie ma żadnego wstydu ,że przegrała z Kuźniecową. Rosjanka kiedy wyszła z problemów zdrowotnych to nadal bardzo wysoka klasa, jeszcze dużo ponad poziom Igi.Zresztą w III rundzie ograła wysoko notowaną Bencicz. Natomiast Magda Linette wybrała inna drogę. wiedząc,że ma marne szanse w grze w dużych turniejach gra w tych najniżej notowanych w WTA Tour. I tam ogrywa spokojnie znacznie niżej notowane rywalki i dzięki temu zdobywa parę groszy i punkty w rankingu i jest stale od 2 lat w okolicach 40 miejsca. Mnie cieszy ,że dużo jest tenisa w telewizjach, aczkolwiek wdjabliło mnie,że żadna nie pokazała na żywo spotkania Igi z Vekicz i musiałem korzystać z internetu.

Boks.
Nie tylko dla Ciebie nie sama porażka,ale styl w jakim doznał klęski Wilder była zaskoczeniem. Pisałem o tym przed walką,że Wilder jest jednostronny, nastawiony tylko na zadanie nokautującego ciosu i że nie stosuje w zasadzie żadnych technik obronnych. Lecz głównym sprawcą sensacji był Fury, który zawalczył tak jak nigdy dotychczas i jak nikt się tego po nim nie spodziewał. Zamiast walczyć w dystansie wykorzystując ogromny ( 216 cm) zasięg ramion on skracał dystans. Wilder nie był na to zupełnie przygotowany i sobie z takim sposobem walki zupełnie nie radził. Sama walka była brzydka, gdyż Fury też w półdystansie radzi sobie mocno średnio, Tak więc Anglik wpadał z impetem na Widera po drodze zadając jakieś ciosy, z których ten z III rundy uszkodził ucho rywalowi,ale przede wszystkim uniemożliwiając Amerykaninowi zadawanie morderczych ciosów prostych z prawej ręki. Dochodziło do stałych przepychanek, szamotaniny i klinczów, tak,że legenda sędziów ringowych Kenny Bayless musiał w każdej rundzie interweniować po kilkanaście razy ,a w szóstej za nieczystą walkę ukarał Furyego ostrzeżeniem. Moim zdaniem pomimo zapisu w kontrakcie o obowiązkowej walce rewanżowej Fury będzie robił wszystko,aby do niej nie doszło.Bowiem to co zrobił to jest sztuczką na raz i drugi raz na nią Wildera nie nabierze. Ten w ewentualnej 3 walce nie będzie na nic czekał tylko ruszy do boju od pierwszej sekundy na zasadzie,albo wóz,albo przewóz.A ma czym uderzyć.
Najbliższa dla nas interesująca walka to 7.03. Kownackiego z Heleniusem, prawdopodobnie w eliminatorze WBA. Jak Adam by wygrał to byłby 3 w kolejce do Joshuy Po Pulewie (IBF) i Usyku (WBO). Natomiast wygrany w rewanżu Fury Wilder musiałby walczyć z pretendentem , którego wyłoni czerwcowy pojedynek Powietkin - Whyte.
1834wtorek, 25, lutego 2020 22:35
iocosus
@ Zbyszek
Spoko, mam nadzieję że się tenisowo uzupełniamy a nie powielamy. Skupiam się tylko na Idze i raczej jako zapisie własnych wrażeń, nadziei i rozczarowań, a niekoniecznie koncentrując się na rzetelnej relacji przebiegu samych meczów. Przyznaję bardzo jej kibicuję i trzymam za nią kciuki. Aga miała bardziej urozmaicony tenis, ale Iga jest mi bliższa. Gdy tylko mogę staram się oglądać jej mecze.
Magdę Linetty szanuje i doceniam za pracę, wytrwałość, super że teraz osiąga swoje apogeum, obym się mylił. Trochę podobnie jest z Hubertem Hurkaczem to znaczy widzę szanse na progres ale dla mnie jeżeli zadomowiłby się w drugiej dziesiątce rankingu to już by było super. Przy tym coś takiego by oznaczało, że w jakiś poszczególnych szlemach gdyby z formą akurat odpalił to moglibyśmy taki turniej wspominać i ekscytować się nim po latach. Sadzę ze Hubert jest z tej samej półki potencjału co Bublik, ten jest nieco niżej w rankingu ale mieści się już w 50, w zasadzie są rówieśnikami, warunki fizyczne również mają zbliżone, zatem nie byłbym taki surowy w ocenach dla Huberta za porażkę. Oni różnią się charakterologicznie, nasz to taki "wymarzony zięć dla przyszłej teściowej", dobrze ułożony, utalentowany, pracowity, w emocjach opanowany, no po prostu wzór sportowca profesjonalisty. A Bublik to freak, albo za takiego chce uchodzić. Tatuaże, piercing, bransoletki, paciorki no i oryginalne, szokujące wypowiedzi. Za trzy, cztery lata zobaczymy który z nich - "dobry" czy ten "zły" - więcej w tenisie osiągnie. Dla mnie kwestia otwarta.
@ boks
Sądząc po komentarzach i relacjach Zbyszku nim zajmujesz się dużo uważniej ode mnie. Dla mnie że Wilder tak się dał zdominować Furyemu to jednak szok. Komentator telewizyjny stwierdził że widzi strach w oczach Deontana i nawet jeżeli przesadził to już bezradność i jej poczucie można mistrzowi przypisać, natomiast pretendent Tyson imponował pewnością siebie, świadomością tego co robi w ringu.
Coś mi się jednak zdaje że Gyspy King "popłynie", nie sądzę żeby rutynowo seryjnie bronił tytułu. Ciekawe czy Wilder się podniesie, ze względu na przyszłość to ten "rzucony ręcznik" i brak, uniknięcie ciężkiego nokautu to był mimo wszystko dla niego dobry obrót zdarzeń.
1833wtorek, 25, lutego 2020 20:04
Zbyszek
@LIocosus
Nie chciałem powielać,ale jak zaczynałem pisać to o tenisie było pusto.Teraz dwie panie i Hurkacz zagrają w dwóch wysoko plasowanych turniejach w USA w Indian Wells i Miami. Na szczęście wszyscy zagrają w turniejach głównych, bez eliminacji.
1832wtorek, 25, lutego 2020 17:31
Zbyszek
Niepowodzeniem zakończył się start naszych eksportowych tenisistek i tenisisty na turniejach w Doha WTA Tour Premium 5 oraz w Dubaju ATP500.
Magdalena Linette odpadłą bez walki w I rundzie z podobnie notowaną Caenlą Muchovą do 1 i do 3. Lepiej spisała się Iga Świątek, która w I rundzie wygrała z nr 13 rankingu Donna Vekicz, mając pewne problemy z odbiorem serwisu Chorwatki w 2 secie, wygranym 7:5.Niestety w II rundzie nie sprostała weterance kortów Swietłąnie Kuzniecowej. Zaczynała ona swoją karierę kiedy jeszcze Igi nie było na świecie. A wygrała 18 turniejów WTA i ponad 20 w deblu, w tym wszystkie Wielkie Szlemy. Grała podobnie jak Isia Radwańska, taki naprawdę kobiecy techniczny, pełen pięknych dla oka zgrań. Dziś to dopiero 46 w rankingu i pomimo,że Światek jest niżej , bo na 49 miejscu to ona byłą uważana za faworytkę. Polka jak wiadomo gra bezkompromisowo wykorzystując szybki serwis i świetne rozrzucenie piłek crossami pod nieprawdopodobnymi kątami , czyniąc je niemożliwymi do odbioru.Rosjanka na takie dictum zwalniała piłki, zagrywała je z coraz to inną rotacją i nasza tenisistka popełniała błędy, głównie wyrzucając piłki za linię końcową.Przegrałą wysoko ,bo oba sety do 2.
Hubert Hurkacz przegrał w I rundzie z niżej notowanym Aleksandrem Bublikiem z Kazachastanu do 4 i 7:5. Nie będę się nad nim znęcał,ale został ośmieszony i to przez tenisistę, który popisuje się sztuczkami jak np.dolny serwis ,a poza tym niewiele umie.Nasz tenisista robi zaś na korcie za połączenie żółwia z osłem.Gdzie się podziała jego świetna gra o tej samej porze rok temu.
1831wtorek, 25, lutego 2020 17:19
iocosus
Trudne jest życie sportowego fana! Wczoraj moja tenisowa nastoletnia ulubienica po raz wtóry w tym roku odprawiła z kwitkiem w Dosze Donnę Vekić 6:4, 7;5. W zasadzie dla Igi Światek to był chyba łatwiejszy mecz niż ten w AO, o dziwo małolata lepiej radziła sobie z wiatrem od bardziej doświadczonej rywalki, a warunki pogodowe miały spory wpływ na wydarzenia na korcie. W drugim secie sytuacja była już trudna 3:5 ale "nasza nadzieja" zmobilizowana wygrała pod rząd cztery gemy udowadniając że w poważnym tenisie każda tenisistka z miejsc w rankingu 10-50 nie powinna się czuć faworytką w spotkaniu z Igą. W drugim secie nastolatka pokazała również to o czym dotychczas tylko mówiono, otóż że potrafi być uparciuchem, czyli spierała się z sędziną a z dobrych parę minut o jedną decyzję. Zobaczyliśmy również że taka sytuacja (błędna, niekorzystna decyzja) nie deprymuje Igi, a wpływa na nią wręcz motywująco. To wszystko sprawiało że o ile przed rewanżem za AO z Donną czułem respekt i obawę, tak dziś przed spotkaniem z Swietą Kuzniecową byłem pełen optymizmu i sprawdzałem drabinkę w Katarze na dalsze pojedynki.

Pamiętam jak Kuzi "uczyła" grać w tenisa młodziutką wchodzącą w światowy tenis Agnieszkę Radwańską. Była dla niej bardzo "niewdzięczną" rywalką, z którą Aga na korcie miała ogromne problemy, ponieważ Swieta nie odstawała techniką gry, a potrafiła Agnieszkę zdominować fizycznością. Dlatego sobie myślałem że dziś Iga na Kuzniecowej powetuje wszystkie porażki Agi i nestorce zipnąć nie pozwoli. 16 lat różnicy, młodzieńcza fantazja, szukanie winnerów, a przede wszystkim siła i fizyka po stronie Polki to wszystko nastawiało mnie na srogą zemstę na "emerytce" Kuzi. No i mam za swoje!
Iga Świątek - Swietłana Kuzniecowa 2:6, 2:6.
1830niedziela, 23, lutego 2020 08:34
Zbyszek
Deontay Wilder nie obronił po raz 11 pasa Mistrza Świata Federacji WBC. To,że przegrał z pretendentem Tysonem Fury jakąś specjalną sensacją nie jest,ale sposób w jaki został pobity zaskoczył wszystkich fachowców. Właściwie od I rundy obrońca tytułu nie istniał na ringu. W pierwszej i drugiej rundzie przegrywał na punkty , gdyż Anglik zadawał więcej ciosów czego można się było spodziewać. Ale od rundy 3 był demolowany i nie był w stanie zagrozić rozpędzonemu Furyemu.Był liczony w 3 rundzie po ciosie w lewe ucho, organy którego zostały poważnie uszkodzone. Liczony był i w rundzie 5 po ciosie lewym hakiem na korpus. I właściwie w tej rundzie sędzia powinien przerwać pojedynek. Chyba jednak brał pod uwagę,że ma do czynienia z Mistrzem i nie chciał swoją decyzją przesądzać o wyniku. Wreszcie w połowie 7 rundy narożnik Wildera rzucił ręcznik.
Jeżeli Wilder przystąpił do walki w pełni zdrowy ,jeżeli po bardzo mocnym haku z prawej pod koniec 1 rundy zadanym poprzez blok rywala nie złamał , którejś z kości przedramienia co by tak słabą jego postawę jakoś usprawiedliwiało to by oznaczało,że Fury jest wspaniałym bokserem, który może zawojować wagę ciężką na lata. Jeżeli nie popłynie jak po walce z Kliczko.
Moja osobista refleksja jest taka,że poziom tej walki był bardzo słaby, zero emocji, zwyczajne mordobicie, w którym Wilder wyglądał jak chłopaczek, któremu wydaje się,ze umie boksować co jest boleśnie weryfikowane przez doświadczonego repa.Ale na pocieszenia obaj dostaną po co najmniej 25 mln USD.Smile.
1829czwartek, 20, lutego 2020 16:17
Zbyszek
Pewno ok.5,15 (naszego czasu) w dniu 23.02.2020 roku w hali MGM w Paradise (Las Vegas w stanie Nevada) odbędzie się rewanżowa walka o pas mistrza Świata Federacji WBC wagi ciężkiej pomiędzy posiadaczem pasa Amerykaninem Deontayem Wilderem ,a pretendentem Brytyjczykiem Tysonem Furym. Hala MGM została oddana do użytku w 1993 roku , ma 16800 miejsc i jest drugą po T-Mobile pod względem wielkości w Las Vegas. Właściciele , Firma MGM, robią wiele,aby zrobić z niej mekkę boksu zawodowego i zastąpić w tym symbolu legendarną Madison Square Garden w Nowym Jorku.
Stracie pomiędzy Wilderem i Furym jest rewanżem za remisowy pojedynek z grudnia 2018 roku.W międzyczasie obaj stoczyli po dwa wygrane pojedynki.Niezależnie od wyniku niedzielnej walki mają zagwarantowaną trzecią walkę pomiędzy sobą. Dzieje się tak., gdyż od kilku lat po wyjściu z boksu HBO rynek praw telewizyjnych na boks dzielą między siebie telewizje: ESPN, ShowTime . Fox ( kontrakt z Wilderem) i platforma cyfrowa DAZN ( kontrakt w Furym). Te telewizje pozawierały umowy z najlepszymi bokserami i to one są głównymi organizatorami walk. Walka w USA będzie pokazywana w systemie PPV w cenie 80 USD. U nas walkę pokaże TV Sport.
Wynik ich poprzedniej walki wzbudził wiele emocji ,chyba głównie z tego powodu,że Wilder był zdecydowanym faworytem,ale Fury wcale mu nie ustępował i pomimo,że był dwa razy liczony to te 7 rund co najmniej wygrał. Przy czym klakę na rzecz Furego robili Angole, głównie ci, którzy wręcz twierdzili,że Fury nie powinien walczyć, bo jest za słaby.
W grudniu 2018 roku obaj nie przystąpili do pojedynku w pełnej dyspozycji, bowiem Fury po wygranej z Włądymyrem Kliczko w listopadzie 2015 roku rozpił, się, roztył i nażarł koki co go wykluczyło z boksu na ponad 2,5 roku, zaś Wilder ze względu na urazy zaczął treningi dopiero na 18 dni przed walką.
Jako się rzekło walkę stoczą : Deontay Wilder l.35, wzrost 201 cm, waga pomiędzy 96,5 kg a 101 kg walk 43,żadnej porażki, jeden remis , 41 TKO oraz Tyson Fury l.32, wzrost 206 cm, waga pomiędzy 117 a 127 kg.walk 30 , w tym 1 remis oraz 20 TKO.
Oceniają walory i wady obu bokserów trzeba powiedzieć,że obaj są dość jednostronni , przy czym Fury jest zdecydowanie lepiej wyszkolony technicznie. Fury ma chyba najlepszy lewy prosty w wadze ciężkiej. Z uwagi na duży zasięg ramion używa tego lewego jako ciosu dystansującego , ale też jako rozbijającego i kontrującego, a do tego dysponuje celnym prawym prostym. Mimo swego wzrostu i wagi jest szybki, ruchliwy , często zmienia pozycję i ma niezłe techniki obronne. Natomiast Wilder technicznie jest prymitywny i przede wszystkim nie potrafi się bronić. Owszem ma niezły lewy prosty,ale jego ciosy i z lewej i prawej bite są w tak nieprawdopodobnych płaszczyznach,że aż dziw bierze, że od razu nie łamie sobie kości rąk i nie rozrywa mięśni. Lecz jednocześnie jest to jeden z najinteligentniejszych współczesnych bokserów , chyba tylko równym mu pod tym względem był Witalij Kliczko ,a obecnie Łomaczeno, Canelo Alvarez i Usyk. A do tego ma błyskawiczny i dość mocny prawy prosty.
Jeżeli więc walka trwała by na całym dystansie to wygrałby ją na punkty Fury. Moim faworytem jest Wilder, który walkę wygra przed czasem ,lecz trudno powiedzieć kiedy. Na pewno pomiędzy 1 a 12 rundą Smile.Podobnie jak z Ortizem Wilder nie będzie się spieszył, ale kiedy tylko zauważy,że lewa ręka Furyego nie zdąży wrócić do bloku lub do gardy to wystrzeli i ustrzeli.
Nie podano wysokości gaży. Obaj mają z telewizji po 20 mln USD za walkę , więc pewno tyle będzie sumy gwarantowanej plus udziały w dochodach z PPV oraz indywidualne kontrakty reklamowe.
1828niedziela, 16, lutego 2020 12:30
Zbyszek
Magdalena Linette nie zawiodła. W finale turnieju z cyklu WTA Tour International Series w Hun Hin w Tajlandii łatwo w dwóch setach do 3 i do 2 pokonała Szwajcarkę Delanie Kung. Mecz bez historii, Polka była lepsza w każdym elemencie gry Jest to jej drugie zwycięstwo w WTA TIS ,po ubiegłorocznej wygranej w Nowojorskim Bronxie. Co prawda International Series są najniżej punktowane,ale co WTA Tour to WTA Tour. Zarobiła 13580 USD i 280 punktów w kwalifikacji WTA.
1827sobota, 15, lutego 2020 13:06
Zbyszek
Magdalena Linette awansowała do finału turnieju w Hua Hin po pokonaniu Rumunki Patrycji , Marii Tig w dwóch setach do 5 i do 4. Rumunka co prawda zajmuje 105 miejsce w rankingu WTA,ale nie jest winą Smile Polki,że znacznie wyżej notowane i rozstawione rywalki odpadły z tymi niefaworyzowanymi. Spotkanie stało na dość dobrym poziomie, głównie z uwagi na sporo ciekawych zagrań ze strony naszej tenisistki. Linette zaczęła dobrze i objęła prowadzenie 3;1,ale potem przegrała kolejne 4 gemy popełniając błędy w postaci zbyt długich piłek i kiedy wydawało się,że już po secie, nagle ożyła. W końcówce seta miał kilka drivów, slajsów, parę oburęcznych smeczy i crossów których najlepsze tenisistki by się nie powstydziły. W II secie przełamała rywalkę i tylko pilnowała przewagi. W ćwierćfinałach odpadły najwyżej rozstawione Switolina oraz Wan Qiang i w 2 półfinale spotkają się Japonka Nao Hibino l.26 w WTA 84 ze Szwajcarką Leonie Kung l.20 w WTA 330. Kung pamiętamy z porażki ze Światek w finale juniorskiego Wimbledonu z 2018 roku. Polka jest faworytką finału, gdyż aktualnie jest na ok. 40 pozycji w rankingu WTA i gra dojrzale i pewnie, w najtrudniejszych momentach pokazując najlepsze zagrania.Finał jutro pewno ok.12.00.
1826piątek, 14, lutego 2020 13:02
Zbyszek
Dziś w turnieju WTA 250 w Hun Hia w Tajlandii (arena tenisowa cacuszko) Magdalena Linette po pokonaniu Chinki Wang Xiyu awansowała do półfinału. Identyczny wynik osiągnęła w ubiegłym roku , gdzie przegrała z rozstawioną Dajaną Jastremską . W tym roku w półfinale będzie miała za przeciwniczkę Rumunkę Patrycję Marię Tig ( 105 w WTA) Gra jutro pewno o 9.00.. Nasza jest na 52 miejscu w WTA a w turnieju była rozstawiona z 5 numerem. Formalnie ten awans to sukces,ale 18 letnia Chinka to w WTA 134 miejsce.
Sam mecz z kategorii tych bardziej emocjonujących,ale nie stojących na wysokim poziomie. Na początku Chinka miotała Magdą po korcie jak stara wyga i wygrywała już 4:0,a by 1 seta zakończyć 6:2. Polka starała się jak najbardziej zwalniać grę, wciągać Chinkę w wymiany, skracać i wydłużać piłki po to,aby Xiyu wybijać z uderzenia. Z czasem uwidoczniła się też przewaga doświadczenia i ogrania Linette. Chinka walczyła ,ale to nasza tenisistka popełniała mniej błędów i wygrała 2 i 3 seta do 3. Faworytką turnieju jest nr 4 WTA Elina Switolina.
1825środa, 12, lutego 2020 08:31
Zbyszek
Wczoraj w I rundzie halowego turnieju ATP 500 w Rotterdamie Hubert Hurkacz( 37 ATP) przegrał ze Stefanosem Tsitsipasem( 6 ATP). Obaj zaczęli mecz mocno, agresywnie i w tej wymianie ciosów Hurkacz był początkowo lepszy. Przełamał Greka w 3 gemie i doprowadził do stanu 5:4 przy swoim serwisie. Grał tenis prosty, oparty o silne liftowane uderzenia na koniec kortu, poprawnie operując zarówno bekhendem jak i forhendem. Mając wygraną I seta na wyciągnięcie rakiety zaczął grać pasywnie i przegrał 2 kolejne gemy ,ale znowu się obudził i wygrał gema na 6:6,aby po tie breaku wygrać seta. Ale animuszu starczyło mu tylko,aby wygrać 2 gemy II seta. Potem nie tyle stanął,ale dał na wsteczny i Tsitsipas go rozjechał. II set 6:3, a III 6:1. Żal było patrzeć na bezradność Hurkacza, tym bardziej,że Grek nie jest jeszcze w wysokiej formie ( na pewno nie w takiej jak w wygranym w ub.roku Mastersie) i waży więcej o 5 kg, niż normalnie. Być może Hurkacz waży za mało, bo przy wzroście 196 cm tylko 81 kg i stąd brak sił. W każdym razie na razie gra gorzej niż w ubiegłym roku.
1824niedziela, 02, lutego 2020 16:40
Zbyszek
Tenis ziemny.
Zakończył się 108 turniej tenisowy Australian Open z cyklu tzw. wielkiego szlema.
Zanim w zwycięzcach słów kilka o udziale polskim.
Do turnieju zakwalifikowano z kobiet Magdalenę Linette l.28 oraz Igę Świątek l.18 a z mężczyzn Kamila Majchrzaka, który z uwagi na kontuzje odniesioną podczas ATP Cup nie wystartował i Huberta Hurkacza l.23, rpozstawionego z numerem 32.. W deblu wystartował Kubot w parze z Melo i w mikście ze Świątek , zaś w juniorkach Weronika Baszak. w kwalifikacjach wystartowały 4 panie,ale do turnieju głównego się nie dostały.
Hubert Hurkacz grał w tym roku w ATP Cup, gdzie wygrał m.innymi z Thiemem oraz w turnieju w Aucland , gdzie doszedł do półfinału., w którym przegrał z francuzem Paire. W AO w I rundzie miał za przeciwnika Denisa Novaka z Austrii z którym w ATP Cup wygrał w 2 setach rezerwowy naszej reprezentacji Żuk.Hurkacz ze słabym Austraikaiem przeghrał 2 pierwsze sety,a potem kiedy rywl osłabł wygrał 3 następne i trafił w II rundzie na Australijczyka Johna Millmana l.30.Mnie dziwiło przekonanie,że Hurkacz powinien wygrać czemu dałem wyraz na FC. Millman to bardzo solidny gracz, który z byle kim nie zwykł przegrywać,a w ubiegłorocznym USOpen wyeliminował samego Rogera Federera. I dla MIllmana Hurkacz był tylko tłem.Australijczyk gra poprawnie,a na Hurkacza wystarczyło tylko przebijać piłki na jego stronę.aby kilka razy pobłądził.Hurkacz wolno przemieszczał się po korcie, zwłaszcza w układzie przód- tył, miał niedokładny forhend,nie atakował 2 serwisu rywala i przegrywał prawie wszystkie wymiany. cały czas uchodzi za duży talent,ale musi zacząć go udowadniać na korcie, bo jest w wieku Miedwiediewa i Zwieriewa i jest starszy do Tsitsipasa.
Z pań zawiodła Magda Linette. W I turze trafiła na kwalifikantkę Aranxę Rus l.29 z Holandii nr 97 rankingu WTA. Pierwszego seta wygrała,ale 2 gemie 2 seta zrobiła prosty błąd, kory rywalka wykorzystała i na kort wróciła "stara' ułomna Magda" Oddał inicjatywę, bała się zagrać ryzykownie, ograniczała się do bojaźliwego odbijania piłek. Przegrała bez stylu.Zgoła odmiennie zaprezentowała się Iga Świątek. Wróciła w bardzo obiecującym wydaniu po ponad 5 miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Najpierw ograła silną Węgierkę Timeę Babes l.26 nr39 rankingu WTA, która w singlu wygrała 2 turnieje WTA ,a bardziej znana jest jako deblistka i zwyciężczyni 2 turniejów Wielkiego Szlema.potem wygrała z wysoko notowaną (27WTA), doświadczona Hiszpanką Carlą Suarez Navarro l.31, która ma wyśmienite topspiny grane z półkortu, nastepnie ograła mocno faworyzowaną, bardzo ładną Donnę Vekicz l.24, nr 19 w rankingu WTA. Niestety w starciu z Vekicz doznała jakiegoś uraz mięśni prawego uda i do następnego pojedynku z Estonka Anett Kontaveit l.29 nr 31 w rankingu WTA przystąpiła z opatrunkiem na nodze. Estonka była podobnej sytuacji co Świątek , gdyż przez prawie 5 miesięcy nie grała i przez ten czas spadłą z 14 na 31 miejsce rankingowe. Świątek walczyła bardzo dzielnie,ale w końcówkach dwóch przegranych setów wyraźnie brakowało jej świeżości.Polka nadal zachowała naturalną łatwość gry wzdłuż linii,ale wydatnie poprawiła szybkość i dokładność serwisu oraz grę przy siatce. I co najważniejsze praca z psycholożką sprawiła,że już nie popada w skrajne nastroje, od euforii do depresji.a jej uporczywa walka w 3 secie od stanu 5:1 do 5:5 świadczy o ducha walki jaki ja opanował. wypada jej życzyć zdrowia i ogrywania się z dobrymi rywalkami. Jest jedna tych, które w tenisie kobiecym mogą namieszać. Gdyż tegoroczny turniej potwierdza ,że u kobiet mamy do czynienia ze zmianą pokoleń. Już nie tylko Serena Willimas odchodzi do lamusa,ale i inne znane tenisistki jak Pliszkova,Halep,Kerber,,Svitolina,Bertens, Kvitova, Konta czy Marticz coraz częściej przegrywają z młodzieżą. Aczkolwiek jeszcze do półfinału wydawało się ,że góra rankingu w postaci Australijki Barty nr 1 rankingu w pojedynku z Amerykanką Sofią Kenin nr 14 oraz Rumunka Halep nr 4 z Hiszpanką Gabrine Muguruzą nr 34 powinny sobie poradzić. Nic bardziej mylnego Wygrały niżej notowane tenisistki i w finale walczyła 21 letnia Kenin z 27 letnią Muguruzą. Po ostrej 3 setowej walce wygrała ta młodsza. Decydujący dla rywalizacji był 4 gem przy stanie 2;1 dla Hiszpanki , który ogromnym wysiłkiem Amerykanka przechyliła na swoją korzyść.
U panów jedynym pytaniem było czy 3 muszkieterów Nadal, Djokovicz, Federer odeprą atak młodych wilków. Mnie zaimponował Roger Federer, który z powodu kontuzji nie grał w styczniowym ATP Cup i ledwo zaleczony przystąpił do boju. Problemy miał już w III rundzie z Millmanem, gdzie s 5 secie w supertiebreaku Australijczyk prowadził 8;4,aby przegrać 8:10.W ćwierćfinale Amerykanin Sandren miał 7 meczboli i tez przegrał. Niestety w półfinale Djokovicz na kuśtykającego Szwajcara był zbyt mocny. W 2 półfinale zmierzyli się Nadal z Austriakiem Dominikiem Thiemem. Thiem w meczu z Nadalem w zasadzie oddawał Hiszpanowi jego gemy serwisowe,walczył tylko zaciekle przy swoim podaniu.Natomiast nie oddawał pola Nadalowi w tie breakach. Pokazał znakomity, szybki, niezwykle precyzyjny serwis i bardzo dobrą, dokładną grę obronną poza linią pola gry. Nadal natomiast bił się o każdy punkt przy swoim i przy wrażym podaniu. Ta taktyka Thiema zwyciężył. Bowiem Nadal tylko w 2 secie go przełamał i wygrał 6:4,ale w pozostałych trzech było 6:6 i w "dogrywkach " lepszy okazywał się Thiem.. W finale Thiem zmienił nastawienie i chcą chyba zamęczyć starszego o 6 lat Djokovicza walczył z determinacją o każdy punkt i każdego gema. Do świetnego serwisu i dobrej obrony poza linia końcową dołożył jeszcze bardzo precyzyjny bekhend i szybkie przemieszczanie się po korcie. Ten sposób gry spowodował,że po 3 sety grali ponad 3 godziny,ale Thiem prowadził 6:4, 3:6 i 6:2. Lecz chyba Austriak przecenił swoje siły, bo w 2 następnych setach inicjatywę przejął Serb i to on ganiał plasowanymi piłkami rywala po korcie zmuszając go do popełniania błędów i wygrał AS po raz 8.

Nasza juniorka Weronika Baszak na którą nikt nie stawiał doszła do finału w którym uległą zawodniczce z Andory Kasintsevej.

Boks.
Wczoraj na ringu w stolicy Demokratycznej Republiki Konga Kinszasie w walce o pas mistrza świata federacji WBC wagi junior ciężkiej polski bokser Michał Cieślak przegrał jednogłośnie na punkty z zawodnikiem gospodarzy Ilungą Makabu .Promotorem Makabu jest znany od 50 lat słynny promotor Don King, który dokładnie 46 lat temu w styczniu 1974 roku w Kinszasie stolicy ówczesnego Zairu zorganizował walkę znaną jako "bijatyka w dżungli" o pas mistrza świata wagi ciężkiej pomiędzy Muhammadem Ali i George Foremanem. Pamiętam tamtę walkę jak by to było wczoraj . Przez 7 rund Ali uciekał po ringu, kucał przy linach,a Foreman go gonił i bił . W 8 rundzie Ali zaatakował i w 57 sekundy trafił Foremana takim niedostrzegalnym jak muśnięcie,ale precyzyjnym jak skalpel prawym prostym. ten padł i już się nie podniósł. Po tej walce obaj stali się parą nierozłącznych przyjaciół.
Zdecydowanym faworytem wczorajszej walki był bardziej doświadczony i więcej umiejący Makabu.Miał on 28 walk z czego 26 wygranych w tym 24 przed czasem. W ubiegłym roku wygrał przed czasem w mocnymi Rosjanami Kudriaszowem przed czasem oraz na punkty z Papinem.Natomiast Cieślak wygrał przed czasem z niezłymi,ale przed dwoma laty nazwiskami Kalengą i Durodolą.Makabu walczył z Tonym Belewem o pas,ale przegrał. Cieślak moim zdaniem nie mógł z Makabu wygrać na punkty, gdyż ma za mały repertuar ciosów, gorzej broni i jest mało zwrotny. Mógłby wygrać przed czasem,ale musi umieć przygotowywać taki atak,a nie liczyć tylko na błędy rywala. Ale wczoraj pozytywnie mnie zaskoczył, bo wygrał z Makabu 5 rund i nawet w 5 rundzie był on liczony. Sam przegrał 7 rund, w tym w 4 był liczony ,a w ostatnich 3 rundach tylko dzięki ogromnej ambicji dotrwał do gongu.
Natomiast okoliczności towarzyszące walce były wielce bulwersujące, gdyż m.innymi manager Makabu chciał wykiwać Don Kinga i ten blokował walkę. zmieniano terminy, z ledwością skompletowano obsadę, ponoć okradziono naszą ekipę. Ja na to patrze z przymrużeniem oka, gdyż widzę w tym zagrywki PijaRowskie ,a poza tym kto zabronił zorganizować walkę w Polsce. Czego się można było spodziewać po Demokratycznej Republice Konga, jak jest to kraj rządzony przez dyktaturę wojskową, zajmujący 267 miejsce pod względem dochodu na mieszkańca na 170 krajów. Nadto Cieślak był zamiennikiem ,gdyż oficjalny pretendent Krzysztof Włodarczyk odmówił walki z Makabu zasłaniając się kontuzją. Skądinąd wielce ciekawym jest,że promotorzy Cieślaka Wasilewski i Babiloński zerwali umowy na pokazywanie boksu z Polsatem i podpisali kontrakt na wyłączność z TVP. A walkę pokazywał Polsat i to w PPV. Czy to jeszcze skandal czy już kant. ?.
P.S. Cieślak zarobił 150 tys. USD,a nasza ekipa pieniądze wywozi w skarpetkach za zgodą ich ministra od wojny, bo formalnie można gotówką wywieźć . 10 tys. USD. Śmiać się czy płakać?.
1823poniedziałek, 27, stycznia 2020 06:22
iocosus
Iga Świątek - Anett Kontaveit 7:6, 5:7,5:7.
Niestety. Jednak w tenisie pewnym czegokolwiek być nie wolno. Najsłabszy mecz Igi w tegorocznym Melbourne, a i tak miała szanse na wygraną. Iga grała i z rywalką i z własnymi słabościami. W pierwszym secie otajpowane udo, od drugiego już zabandażowane, nie ograniczało swobody ruchów, ale ograniczyło pewność siebie Igi. Gdy z tyłu głowy siedzi, że za chwilę coś może w nodze ukłuć, lub mięsień zacznie ciągnąć prowadzi to do podświadomych ograniczeń. Pochodną tego moim zdaniem ewidentna słabsza dyspozycja Igi. To co było dotychczas największym atutem, serwis, zawodził. Piłki grane po liniach, nie wchodziły, żeby ich nie wyrzucać, Iga ograniczała siłę uderzeń co wykorzystywała Estonka. Wielkiego meczu nie rozegrała ale byłaby frajerką gdyby jednak Polki nie pokonała. I tak gdy Iga zdaje się była już "obrażona" na samą siebie i grała na zasadzie "co ma być to będzie" pozwoliła na wyjście ze stanu 5:1 na 5:5, ale doświadczenie pozwoliło jej jednak zamknąć mecz z "rozregulowaną" nastolatką.
Według mnie gdyby Iga zagrała w IV rundzie w dyspozycji z poprzednich meczów choćby i tego z Vekić to odniosłaby przekonujące zwycięstwo, ale też gdyby tak jak dziś grała z Chorwatką, to Donna zmiotłaby ją z kortu w dwóch krótkich setach. Nie byłoby co zbierać.
Cóż wielkie dzięki, za ambicję, walkę, za dostarczone emocje. Teraz post factum można grymasić, a po jaką cholerę był ten mikst potrzebny, ale to chyba zbędne gadanie. Pewne jednak jest że Idze niezbędna jest uważna, ciągła opieka fizjologa. Potencjał gry jest przeogromny, serce, naturę wojownika Iga również posiada, oby "fizyczne dolegliwości" tego nie zaprzepaściły.

Senatorze dziś "ciało" się przeciwko Idze zbuntowało, a Ona się na nie "obraziła". W sumie to "głowa" sobie z tym nie poradziła, bo ten mecz nawet w tej dyspozycji fizycznej był do wygrania.
yvComment v.2.01.1