A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1707)
1707sobota, 24, sierpnia 2019 12:42
Zgred
Siatkówka kobieca ME

Polskie siatkarki od pewnego zwycięstwa rozpoczęły udział w mistrzostwach Europy. W meczu grupy B, która rywalizuje w łódzkiej Atlas Arenie, Biało-Czerwone wygrały ze Słowenią 3:0 (25:12, 25:22, 25:23), choć set ostatni przebiegał w dość nerwowej atmosferze...
Podobnie do ich grupowych rywalek, które także w trzech setach rozpoczęły swój udział w ME.
Belgia - Ukraina 3:0 (25:10, 25:19, 25:22)
Włochy - Portugalia 3:0 (25:15, 25:14, 25:13)
Konkretne rozstrzygnięcia w naszej grupie będą zatem wynikiem bezpośrednich gier tych trzech zespołów.
1706piątek, 23, sierpnia 2019 13:54
Zgred
Siatkówka kobieca Mistrzostwa Europy

Mistrzostwa Europy w piłce siatkowej kobiet 2019 będą turniejem wyjątkowym. Rozegrane zostaną w aż czterech krajach: w Polsce, na Słowacji, na Węgrzech i w Turcji, gdzie odbędzie się faza finałowa (finał 8 września). O medale po raz pierwszy w historii walczyć będą 24 drużyny. Polki trafiły do grupy B, która w dniach 23-29 sierpnia będzie rywalizować w Łodzi. Rywalkami Biało-Czerwonych będą: Słowenia, Portugalia, Ukraina, Belgia i Włochy.
W ogłoszonej "14" znalazło się większość zawodniczek, które na początku sierpnia występowały we Wrocławiu w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio.

Skład reprezentacji siatkarek na ME

rozgrywające: Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano), Marlena Kowalewska (Chemik Police)
środkowe: Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (Developres Rzeszów), Agnieszka Kąkolewska (Savino Del Bene Scandicci)
przyjmujące: Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk (obie Chemik Police), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź)
atakujące: Martyna Łukasik (Chemik Police), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo), Katarzyna Zaroślińska-Król (Developres Rzeszów)
libero: Paulina Maj-Erwardt (Chemik Police), Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).

Terminarz
Piątek, 23.08.2019, godz. 20.30: Polska - Słowenia
Sobota, 
24.08.2019, godz. 20.30: Portugalia - Polska
Poniedziałek, 26.08.2019, godz. 20.30: Polska - Ukraina
Środa, 28.08.2019, godz. 17.30: Belgia - Polska
Czwartek, 

29.08.2019, godz. 20.30: Polska - Włochy

Celem reprezentacji Polski powinna być finałowa czwórka, natomiast medal z całą pewnością będzie sukcesem. Nasze panie nie zaprzeczają, że celują w medal. To bardzo dobrze, gdyż zawsze trzeba określać przed sobą wyższe cele. Moim zdaniem stoją przed dużym wezwaniem, ale nie są bez szans w realizacji swoich medalowych planów, czy marzeń - więc do boju Polsko.
1705poniedziałek, 19, sierpnia 2019 11:48
Zgred
Bardzo ciekawy wywiad - rolnik z ADHD
Vital Heynen

https://www.youtube.com/watch?v=pg34JoxSYRw

Trudno nie odnieść wrażenia, że ma się do czynienia z bardzo pozytywną jednostką Wink
1704środa, 14, sierpnia 2019 17:11
sektor212
Zgred

Cz. 2 ostatniego wpisu
„Oczywistą wartością Heynena są jego laptopy, gadżety i praca analityków”
Nie wiem, czy widziałeś, możliwości programu „Data Volley” Można zgłupieć. I teraz sedno tematu. Mądry trener nie potrzebuje 80 kartek wydrukowanych analiz. Zadaniem statystyka jest znalezienie tzw. igły w stogu siana. Dwa może trzy niuanse, które pozwolą przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Podejrzewam, że z kadrą nie pracuje wyłącznie jeden statystyk. Ilu? Tego nie wiem. Na pewną przynajmniej dwóch. Jeden klepie w klawiaturę odpowiednie kody w czasie meczu, zapisując dosłownie wszystko. Drugi śledzi wyznaczone elementy taktyczne, które mogą nas zaskoczyć lub pomóc. Pewnie zwróciłeś uwagę, że Heynen ma laptopa na ławce. Wyświetlany ma, ten sam obraz z kamery z tyłu boiska, co główny statystyk. Tylko zapewne ma ustawione opóźnienie obrazu 5-7 sekundowe. Czasami widać jak po punktowej akcji rywala, idzie do laptopa i ogląda powtórkę, szukając, co można poprawić w naszej grze. Kogo przesunąć, może jeszcze bardziej opóźnić blok itd. Jest w stanie bardzo szybko zweryfikować widok z perspektywy zawodnika do tego, co widzi, stojąc z boku boiska. Naprawdę aptekarsko dba o wszystko. Nie każdy trener osobiście to wykorzystuje tak jak nasz Belgijski Orzeł. W innych sztabach szkoleniowych zazwyczaj drugi, trzeci trener siedzi z laptopem i przekazuje informacje pierwszemu.
Są to ważne gadżety, lecz wyłącznie pomocnicze, które nie są w stanie zastąpić dobrego czytania i zmysłu trenera. Otrzymane dane można nie właściwie zinterpretować i zamiast pomóc, można również zaszkodzić.

Kurek
Fajnie, że pozostali atakujący naciskają naszą pierwszą strzelbę. Po powrocie mocno będzie musiał popracować, by odzyskać to, co mu się należy. Bez Bartka ta prawa strona rzeczywiście nie demoluje ustawień rywali.

Leon
Spotkałam się z opinią, że jest nam niepotrzebny. Mamy tylu znakomitych dobrych przyjmujących, że „Fifi” jest nam zbędny. Blokuje tylko miejsc naszemu z krwi i kości Polakowi. Dla mnie to stek bzdur. Przecież na parkiet wychodzi lepszy. Nie ten słabszy. Poza tym Heynen chyba jak żaden z wcześniej pracujący z kadrą trener nie wprowadził tak wielu młodych zawodników do reprezentacji. I nie chodzi tu o treningi w Zakopanem, tylko o grę o stawkę w Lidze Narodów. Nie wiem, który szkoleniowiec, mając już do dyspozycji 5 wybitnych środkowych zdecydowałby się grać kolejnym młokosem - Huber. Pamiętajmy, że cały czas koło szatni nerwowo kręci się nasz wieżowiec Lemański. Niektórym trenerom naprawdę jest ciężko dogodzić. Przykra, lecz nasza narodowa przypadłość, to wieczne niezadowolenie. Ja nie widzę żadnego problemu gry Leona z białym orzełkiem na piersi.
Co do jego gry i postawy chyba napisaliśmy wszystko.

Rozegranie
Jakoś tak wewnętrznie brakuje mi Komendy. Nawet kosztem Łomacza. Wychowanek Pekpolu Ostrołęka (dziś chyba nazwa klubu nie jest aktualna) to jednak spora wyrwa w bloku. Może się trochę na siłę czepiam, ale bardziej mi podchodzi młody Komenda.
Drzyzga ten to lubi chodzić swoimi drogami. Nie powiem Heynen udanie potrafi nawiązać komunikację z Fabianem i wystawa nie jest bardzo przyzwoita. Te „ciut” co robiło różnicę, o którym pisałeś, to wynika z przyspieszenia gry do skrzydeł. Element cholernie trudny, jeżeli chodzi o powtarzalność, porównując zasięg Kubiaka i Leona. Dokładną świeczkę postawić to dla sypacza nie jest kłopot. Grać szybko do lewego ze strefy trzech metrów to już wyższa szkoła jazdy.
1703środa, 14, sierpnia 2019 11:01
sektor212
Hola, hola jakie przeceniam. "moja tzw. "wiedza" została wyciągnięta z tego kwadratu na którym toczy się gra". Moja to w latach 80-tych gra w zawodach szkolnych Smile Ok. Faktycznie od 10 lat zgłębiam tajnik tej pięknej i dynamicznej dyscypliny, lecz tylko siedząc z laptopem obok trenera czy za reklamami okalającymi boisko. Wybacz to nie to samo. Napisać poniższe zdanie
"Pójście na "dzika" wyjdzie raz, czy dwa... ale cwane gapy z drugiej strony siatki jak wyczują ułożenie dłoni - przykryją wszystko co można i piłeczka się wróci w metr pierwszy"
może osoba, która grała długie lata na najwyższym poziomie. Ja za często mam analityczne spojrzenie i pewne rzeczy wyłapie później lub wcale. Oczywiście jestem na odprawach w szatni, słyszę bieżące uwagi trenerów do zawodników w czasie trwania meczu. Proszę, lecz nie wmawiaj mi, że mogę równać się z tobą. Reasumując tak jak napisałem wcześniej twoje wpisy są dla mnie bardzo cenne.

Komentatorzy - moim ulubionym jest Kadziewicz. Fajnie komentuje co chłopaki czują w danej chwili. To tak jak by on sam był na parkiecie. Bez zbędnych farmazonów, trochę na wesoło jednak zawsze konkretnie. Ktoś da dupy pod siecią to powie o tym bez owijania w bawełnę, lecz bez dodatkowego sarkazmu.
Drzyzga wcześniej bardziej rzeczowo komentował. Dziś chce być bardziej oryginalny, elokwentny, medialny i za dużo wymyśla zamiast przekazać sedno oglądanej akcji. Również trochę męczące jest wybielanie błędów syna. Jednak to zawsze syn, więc w jakimś stopniu rozumie jego zachowanie.
Swędrowski pochodzi z Wrocławia więc również przymykam oko na łagodniejsze traktowanie ziomala Muzaja. Jednak jakoś znacząco mi nie przeszkadza.
Mielewski pół wychowanek MDK również jakoś specjalnie mi nie wadzi.
Pozostałych typu Wanio, Mazur, staram się nie słuchać jak również od dłuższego czasu, daruje sobie przedmeczowe studia, w których najczęściej słychać bicie piany.

Kłos - kozak, KOzak, KOZAK. Dla mnie był murowanym kandydatem do pierwszej szóstki. Wyjście Nowakowskiego nieco mnie zaskoczyło. Sparingowych meczy (Holandia tylko dwa sety, turniej Wagnera) przyznam uczciwie nie oglądałem. Raz chłopaki byli po okresie przygotowawczym, dwa Heynen nie mógł odkryć wszystkich forteli jakie przygotował na decydującą batalię o Tokio. Opierając się na meczach z Chicago, gdzie Kłos grał fantastycznie, Piotrka nie widziałem w wyjściowej szóstce. Zresztą pytając się mądrzejszych od siebie o turniej Wagnera zawsze usłyszałem był Kłos i długo, długo nic. Tak więc początkowo decyzja Vitalija, była dla kontrowersyjna. Dziś wiemy, że błędu nie popełnił, gdyż Nowakowski zrobił to, co do niego należało.

Później odniosę się do pozostałych tematów. Pozdrawiam
1702środa, 14, sierpnia 2019 00:31
Zgred
@sektor

Zdecydowanie mnie przeceniasz, moja tzw. "wiedza" została wyciągnięta z tego kwadratu na którym toczy się gra (toczyła w moim przypadku). Siatkówka się zmieniała i dalej zmienia, co ważne w aspekcie naszego trenera ( o czym za chwilę) - zmienia się cały czas. Bardzo Ci dziękuję za siatkarski efekt tej strony, za zaangażowanie w opiniach, ocenach, wreszcie dzieleniem się wiedzą, czysto siatkarską w aspektach jej łatwiejszego zrozumienia. Podziękowania także dla naszego Senatora, który kiedyś dał wymownie zielone światło na nasz siatkarski kącik...Wink

Teraz tak...Skoro już poruszyłeś pewnego rodzaju kwestie tzw."panów ekspertów" (?), powiem bardzo szczerze, że dobór specjalistów (kasujących dodatki) jest co najmniej zastanawiający.
Taki pan Mazur...tu więcej:
"Pod jego wodzą w 1998 roku polscy siatkarze zadebiutowali w Lidze Światowej. W debiucie w tych rozgrywkach pokonali Rosję 3:2. Jednak w tych rozgrywkach zajęli dopiero 10. miejsce. Rok później w LŚ zajęli 8. miejsce. Na Mistrzostwach Świata w 1998 roku polscy siatkarze zajęli dopiero 17. miejsce. Nie zdołał awansować z reprezentacją na Mistrzostwa Europy w 1999 roku i na Igrzyska Olimpijskie w Sydney i przestał być trenerem reprezentacji Polski"
do reszty wspaniałości odsyłam do Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ireneusz_Mazur

Słuchając studia przedmeczowe, kiedy w/w koleś ( przepraszam ale to powiem) ma problem ze zwyczajną kreacją języka polskiego, zacinając jąkaniem przekazywane treści, który w świetle kamer bardzo chce uchodzić za wszechwiedzącego trenera, posuwa treści tak wydumane, podważające wszystko co podważyć można, od sensu przygotowań, powołań aż do wyborów personalnych - jest mi zwyczajnie głupio...Głupio, ponieważ doskonale wiem, że ten mały człowiek uwypukla do mikrofonu, który do ręki mu dają - całą żenadę swoich trenerskich umiejętności. Tam, kiedy jest Kadziewicz jest troszkę inaczej, bo przy nim "aż tak w kosmos" wyjechać się nie da...gdyż cały czas pan Łukasz ( jeszcze) zachowuje sens wypowiedzi jakby prosto z parkietu. W Polsatach jakaś klika mądrych inaczej się dobrała i prują...elokwencją typu Wanio, Mazur.
Dość Wink Drzyzgę z Swędrowskim zostawię na kiedyś...ale dużo jest do pogadania...

Leon
Jest kilka małych szczegółów, które są niewidoczne dla kibiców, jednak w perspektywie jego "przedłużonego debiutu" kiedy gra się już o konkrety, wybijają się na plan pierwszy. Raz - przy swoich parametrach wzrostu jest (!) przyjmującym...i wielokrotnie dał temu wyraz dogrywając piłkę w dłonie Drzyzgi pod "miszmasz rozegrania"
Dwa - kończył ataki (uwaga) z bardzo różnych piłek, kilka razy awaryjnych, a to, że nie kończył gwoździami piłek przechodzących...( doczeka się pan Drzyzga ojciec, oj się doczeka)
Trzy- zagrywkę jeszcze nie ma na ugruntowanym poziomie powtarzalności, ale w bodaj ogromnie stykowym momencie seta drugiego - pojechał z tzw. przytupem około 130km/h...
Nie będę pisał o wartościach, które wniesie będąc w formie po zgraniu wszystkich wzajemnych elementów z rozgrywającymi...gdyż będzie to zwyczajnie widać. Świetny debiut, nie łatwy, bardzo wymagający pod względem oczekiwań, moim zdaniem ładnie spełniony.

Muzaj
Leworęczność bywa w siatkówce plusem dodatnim, jednak tylko wtedy gdy doświadczeniami nabytymi ( bez emocji wrażeń) będzie można z wyrozumiałością igrać z blokiem rywali. Pójście na "dzika" wyjdzie raz , czy dwa...ale cwane gapy z drugiej strony siatki jak wyczują ułożenie dłoni - przykryją wszystko co można i piłeczka się wróci w metr pierwszy. Mam dziwne przekonanie ( Twoja ocena sylwetki), że to dziwne ułożenie ciała w ataku w wyskoku ze schowaną niżej głową - raczej przeszkadza, niż pomaga. Bardzo dziwne, że nikt tego na poziomach młodzików nie złapał...
Obserwując styl ataku, przy znacznym wyskoku mam wrażenie, że ten dziwny układ ze skręceniem i głową bardziej wysuniętą do przodu, zwyczajnie zabiera mu kilkanaście centymetrów zasięgu...
I jeszcze raz - na poziomie mistrzowskiego grania zostanie to - tak dokładnie wyłapane z opcjami bloku, że będzie "kruszał" i zbierał swoje ślady na trzecich metrach blokowań. Na mistrzowskich graniach, choć być może zabrzmi to trochę dziwnie - nie liczą się aż (!) tak strzały bliskie w parkiet ( one zawsze będą) ale, coś zupełnie innego... Umiejętności oszukiwania bloku, jego świadomego obijania kiedy zasięgi są nie do zwykłego przejścia. Ot - tajemnica. Na tą chwilę widzę młodego siatkarza, który wchodzi w rygory szóstki pierwszej w rozdaniach już konkretnych, pod wynik i musi (!) wiedzieć, że prawy atak jest bardzo ważny w grze. Bardzo! Bo +/- Wlazły w 2014 roku oczywiście prócz akcji Winiara, czy Miki i środka - właśnie atakiem prawym rozpierdalał systemy Wink

Teraz na chwilę wybiegnę myślami w rok 2020...kiedy wyleczywszy kontuzję do kadry włączy się atak prawy w osobie Bartosza Kurka.
Kompatybilność tego składu wyrasta ponad stan posiadania. Celowo nie pójdę dalej z myślami, przyglądając się jak krok, po kroku pewien ciekawy człowiek rodem z Belgii znalazł na swojej życiowej drodze możliwość realizacji przełożenia swojej wiedzy i intuicji na plan, a plan na realizację zamierzeń, zamierzeń, które w swojej wyrazistości dokładnie licują z grupą ludzi, którzy cel określają bardzo śmiało (!) znając swoją wartość.

Deeal urodzony
Chyba masz rację, że po Argentynie, co nie zmienia faktu, bo chodziło o specyfikę zdarzenia. Ta Serbia mi utkwiła w pamięci, bo wymownością dwóch rozdań była czymś nieprawdopodobnym. Na mój rozum Heynen pierwszy raz spotkał się z takim "iwentem", a przyzwyczajony do zupełnie innych poziomów komunikacji, z racji pracy w innych zestawach vide Niemcy ( pewnie był ornung), a tu mu Polacy wyszli na "rozmowę"...Ubieram to w humor, ale wiem, że sentencja tych wydarzeń, okazała się zmianą...udaną Wink czego świadkami wszyscy byliśmy. Jeśli uznać pewne wydarzenia za wzajemną naukę na linii zawodnicy - trener, to zwyczajny kolokwializm "odrobienia lekcji" nie jest punktem odniesienia. Stało się "coś więcej"...coś, co w skrócie można nazwać - wzajemnością (!). Kontrowersyjnych wersji podpisanych na kontraktach było wielu...z zasługami, którzy w erupcji treningu przedstawiali się jako elementarz gry...I co z tego, kiedy "wypluwani zostawali" bez spojrzenia na cv... Tyle i aż Tyle. Sens.

Odrabianie lekcji, inne właściwości
Co robi mądry gość, który ma ambicję i chce osiągnąć sukces?
Oczywistą wartością Heynena są jego laptopy, gadżety i praca analityków. Zgoda, ale nie każdemu, który zapoda siłowe zagrywki przyjdzie do głowy zupełnie inny pomysł, a co za tym idzie przestawienie tendencji ( utrwalonych światowo) - aby przestawić taktykę. Nie chcę powielać Twoich analiz, zatem jeśli uznał nasz blok za wartość dodaną, to wypracował sens zagrywek pod konkretnego ( z analizy) rozpisanego rywala lub dwóch i z do bólu konsekwencją wymagał realizacji, ale nie na sile, na technice. Jak trudny w odbiorze jest dobrze zagrany flot...oj, wiedzą to najlepsi. ( dla czytających) piłka uderzona dobrze, czyli centralnie płaską dłonią, kierunkowo osiągając zamierzony kierunek w fazie gaśnięcia lotu osiąga niezbadaną rotację, która w ułamku sekundy opadając, lub nagle skręcając swoją dziwną parabolą lotu - ucieka z pod idealnie ustawionych rąk do odbioru. I następuje skucha, a w wersji lepszej podbicie do góry na metr 3-4 , a to (!) z kolei uniemożliwia rozegrania piłki rywalom na przyspieszonych atakach. I tu, nawet jak wprowadzą atak, bez dokładnego ( siła rzeczy dogrania) strzelają ze skrzydeł z piłek odciągniętych, trudnych - co
Co - taktyką Heynena musi dać blok, lub wyblok, który daje nam możliwość rozegrania akcji pod wszystkie strefy ataku, przy "bałaganie" z drugiej strony siatki, decydujące ułamki sekund decydują o udanej akcji ataku, gdzie przy dograniu dobrym wszystkie strefy ataku są otwarte, a rozgrywający wybiera zakończenie...
W meczu z Francuzami, dokładnie było to widać, cisneli floty w Grebennikova i N`Dapetha, a Toniutti śmigał na trzecim metrze, wyłączyli z gry ludzi ze światowego topu na swoich pozycjach...

Środek
Ech -brakuje mi Kłosa...
To co zrobił w treningu, powrotem z 2014, szacun pełny. nie umniejszając Nowakowskiemu, czy Bieńkowi, Kłos ma "ten impuls" na bloku, jak to Drzyzga mawia wielokrotnie idzie na "łosia"...
Ale ile on bloków na swojej dynamice zbiera (?) Z całą pewnością jest (moje zdanie) lepszy od "Pita"...szybszy, z większą dynamiką, z obracaniem w skosy. Gdybym ustalał szóstkę na wyjściu - Kłos z Bieńkiem.

Libero
Tu nie ma co poruszać, jedynie szkoda, obserwując Wojtaszka - świetna osobowość i umiejętności. W grze obronnej - chyba (?) większa wartość dodana...zwykłe myśli moje.
Zatorski poziomu nie straci, ale ...( być może się mylę) Paweł już "trochę" osiągnął, a Damian - ma ostatni moment zapisania się w historii...Zupełnie niezależnie - tylko oceniając co widzę, wybrałbym Wojtaszka.

Sens
W światowych rozdaniach prócz formy, organizacji, tego całego blichtru istnieją pewne prawdy, które stanowią punkt odniesienia.
Owe prawdy są bardzo konkretne, wysublimowane wartością osiągnięcia. Nie są naginane i nierozumiane też nie są...
Jeżeli zatem, kapitan naszej reprezentacji narodowej zwyczajnie wobec przecież wiarygodności swojego poziomu, oraz z wiedzą na jakim poziomie grania są jego koledzy z reprezentacji, mało tego wiedząc, czego my (oglądacze) zwyczajnie nie wiemy, a Oni wiedzą - znając swoją wartość dość jednoznacznie kreuje wymiar wyjazdu do Japonii. Utożsamiając to z medalem, ale nie tylko z medalem...a raczej z jego kolorem...
...to ja w to "wchodzę", bo wiem, że istotą tej grupy ludzi są już złoci medaliści MŚ ( nawet podwójni) i dokładnie wiedzą "czym to się je"...i pewnie jak to ugrać można. Będzie się działo -to pewne.

..."Fajnie napisał Dalkub „siatkarze to klasa sama w sobie” Krótko i konkretnie."

Do tego tematu wrócę, za jakąś chwilę, bo to w jednym zdaniu nie wypada...
1701wtorek, 13, sierpnia 2019 09:20
sektor212
Zgred

Leon – bardzo mnie zadziwiali dwaj etatowi komentatorzy stacji Polsat Sport. Jak dzieci domagali się pionika wykonaniu Leona. Jakież było ich rozczarowanie, kiedy jego ataki nie były gwoździami w 4-6 metr. Moim zdaniem Leon grał bardzo dobrze w stosunku do piłek, jakie Drzyzga mu sypał. Jak skrzętnie zauważyłeś „to "ciut" właśnie robiło różnicę. Drzyzga ma przed sobą zadanie, do przegadania, przetrenowania i wreszcie dokładnego zgrania się z naszym "Fifi". Współpraca obu Panów do poprawy.
Twierdzisz, że Leon pokazał 50% swoich możliwości. Ty jesteś fachura w temacie, więc zapewne masz rację. Jeżeli zagra na 80% to o medal ME będę spokojny.

Muzaj – jak pisałem wcześniej, jego znam najlepiej z obecnej pierwszej szóstki. Zgadza się celowaliśmy w Kaczmarka jednak Heynen tak jak pisałem wcześniej obrał opcję przyspieszenia reakcji blokujących. Co by nie mówić to Muzaj na trzeciego w trójbloku meldował się w tempo i szczelnie domykał skos rywalowi. Nasz atakujący rzeczywiście ma tendencję do ataku po skosie. Lubi efektownie huknąć pionika w 4 metr. Chyba pisałem wcześniej, że jego największy problem to głowa. Mentalnie grzeje się w końcówkach. Pewnie zauważyłeś, że ułożenie jego głowy w stosunku do ciała w ataku jest trochę nienaturalne (przekrzywiona). Źle ułożony bark to brak zgodności w ruchu całego ciała. Zresztą zapewne wiesz o co mi chodzi. Stąd problem w obracaniu po prostej z piłek dobrze dociągniętych. Mimo to i tak gościu robi postępy i zaczyna grać na punkty, a nie pod siebie.

Ten przepis 12 zawodników to totalna głupota. Kto przyklepał ten niedorzeczny pomysł? Ręce opadają.

Wydaje mi się (przynajmniej tak mówił mi Szalupa), że rozmowa rady drużyny z trenerem była po meczu z Argentyną. To tam Vitali mocno szalał i rozregulował dobrze grający własny zespół i niespodziewanie przegraliśmy. Pierwszy mecz z Serbią był przełomowy i cementujący szatnie z trenerem. Dał pozytywnego kopa wszystkim. Uwierzyli we własne możliwości i później cieszyliśmy się ze złotego medalu. Zresztą to dziś mało istotny szczegół, kiedy nastąpiło oczyszczenie atmosfery. Najważniejsze, że Kubiak miał charyzmę i jaja i do takiej rozmowy doprowadził.

Zgred – ja przyznam nieskromnie, bardzo cenię twoje opinie, którymi się z nami dzielisz. Nie przeszkadzają mi twoje cięte riposty, którymi tonujesz nastroje na czarnej-elce. Jeśli chodzi o siatkówkę, to ja jestem cieniutki w porównaniu do twojej wiedzy. Nieraz się rozpiszę i wyczekuje twoich cenny uwag, kiedy mi odpisujesz. Dla mnie są bezcenne.
Wczoraj rozmawiałem z młodym Wójtowiczem, który był w Gdańsku. Powiedział krótko. Obecnie reprezentacja gra z turnieju na turniej coraz bardziej dynamicznie i efektywnie. Rywalom co chwila podnosimy poprzeczkę. Dziś, by ograć naszą reprezentację przeciwnik musi wspiąć się na wyżyny własnych umiejętności. Fajnie napisał Dalkub „siatkarze to klasa sama w sobie” Krótko i konkretnie.
1700poniedziałek, 12, sierpnia 2019 21:54
dalkub
siatkarze to klasa sama w sobie. Po meczu sobotnim przeczuwałem że mecz ze Słowenią nie będzie łatwy i nie był - z naszych zeszło powietrze bo byli strasznie napakowani na Francuzów. Nie wiem, ale potencjał mamy na wygranie każdego turnieju, jeżeli będzie forma fizyczna i czysta głowa to wygramy z każdym.
1699poniedziałek, 12, sierpnia 2019 21:17
Zgred
@sektorze

Ja będąc na emocjach opisywałem swoje przemyślenia czytaj obawy, biorąc pod uwagę gry Francuzów przed gdańskim turniejem i nasze w sparingu z Holendrami ( mało ważne) i (ważne) w Krakowie z Brazylią.
I szczerze Ci powiem, widziałem ludzi, którzy bardzo chcą Leona "przyzwyczaić" do naszej gry, widziałem też Leona, który bardzo chce się do naszej gry "przyzwyczaić" ...Wiemy doskonale, że od razu pewne niuanse, przyzwyczajenia, czy rozumienie się wzajemne - nie przyjdzie "na pstryknięcie palców". Wiemy doskonale również, że klasowy rozgrywający musi "czuć" każdego swojego atakującego partnera, któremu przyspieszać, któremu dociągać, a któremu dać wyższą, ale także "pod prostą". Musi też wiedzieć, jak który obraca i jaki poziom i szybkość piłki lubi. Wiemy to my - ale ludzie, którzy oglądają kibicując siatkarzom tego nie wiedzą. Przykład: dwie piłki na "pipe`a" na Leona, w których mimo swojego zasięgu się zwyczajnie nie mieścił, bo - były ciut za niskie...i to "ciut" własnie robiło różnicę. Drzyzga ma przed sobą zadanie, do przegadania, przetrenowania i wreszcie dokładnego zgrania się z naszym "Fifi".
Przecież było widać, że on sam się nieraz "męczył" na ataku, bo istnieje jedna - jedyna prawda (!) musi dostać "swoją" piłkę, a wtedy pójdzie nad blokiem. Bardzo męczył się na zagrywce, ale Wink przyszedł istotny moment seta i zrobił zaledwie... - 128.7 km/h oraz drugą asa.
To, co pokazał nam teraz jest, myślę 50% umiejętności. Kiedy się zgrają, wytworzą mechanizmy wzajemnego funkcjonowania - zacznie grać swoją prawdziwą siatkówkę...a jeśli dojdzie za rok Kurek...(!)

tu sam Leon:

https://sport.onet.pl/siatkowka/wilfredo-leon-po-turnieju-kwalifikacyjnym-do-igrzysk-olimpijskich/9fsc645

Muzaj
Obaj celowaliśmy w Kaczmarka, jednak Heynen postawił na Muzaja,
Jeśli przy tym zestawie ludzi mówiąc kolokwialnie "ochłonie", ma potencjał na dobry prawy atak. Musi się nauczyć wykorzystywania piłek dobrze dociągniętych w obracaniu po prostej, bez maniery strzału w 4- metrowe skosy i ogólnie w skosy. Mam też taką refleksję, że ma atut zagrywki flotowej, pasującej trenerowi.

libero na libero
Nowa sprawa, kolejna pt: coś wam pokaże. Sięgając pamięcią chyba nigdy nie było pod prądem "na raz" dwóch libero. Pozytywy - ogarnięcie tematu i wzajemna rywalizacja. Jeśli na podstawie obserwacji Heynen wyłuskał pewne predyspozycje obu panów, to ja nie mam nic przeciw. Problem zacznie się w olimpijskich nominacjach, bo na 12- tu ludzi do grania, trudno sobie wyobrazić dublowanie pozycji...ale, kto wie - może starczy mu 10-ciu pod siatkę( ? Wink)

Heynen -dla mnie MAG, lecz w tym określeniu jest zawarta puenta umiejętności nie tylko w znaczeniu znajomości dyscypliny. Przecież w porównaniu, mieliśmy na swojej drodze nie takie nazwiska...na ławce trenerskiej. Rzecz w tym, że nie mieli umiejętności, tej umiejętności Anastasi czy De Giorgi...wpatrzeni w swoje osiągnięcia. Podobną miał Castellani tworząc atmosferę na złoto ME 2009.
Tajemnicą poliszynela jest "to coś", co stało się w drużynie na MŚ 2018 po meczu z Serbią i przed następnym meczem z Serbią (!)
Kiedy rada drużyny w szczerej rozmowie z Belgiem uzgodniła pewne wzajemne ramy funkcjonowania...Kiedy zaświeciło się złoto, także Heynen zrozumiał, że funkcjonuje w grupie facetów, którzy potrafią zafunkcjonować bez dodatku "natręctw"... wtedy złapali wspólny deeal Wink wzajemnego się - szanowania.
Jego osobowość nie pozwala na spokój, ale zmiana jest widoczna gołym okiem. To już trochę inny Heynen - w końcu mistrz świata z ogromem ambicji i co ważne z wielkim rozumieniem kolejnych celów, które przed tą drużyną i samym sobą stawia...Może to zabrzmi dziwnie, ale mam wrażenie, że charakterologicznie pasuje do nas Polaków - jak ulał. I to jest ta jego MAGIA.

Sektor - zawsze z ciekawością czytam Twoje wnikliwe analizy, tym bardziej teraz po gdańskim turnieju. Na bieżąco, pod czasem opisuje raczej skrótowo głównie wydarzenia w podsumowaniach.
Cała sekwencja piłki siatkowej na C-elce, jej opisywanie wydarzeniami, nieraz artykułami powstała w moim zamyśle aby przybliżyć temat siatkarski od tej innej, mniej znanej strony niż szkło telewizorni. Mogę być tylko wdzięczny, że dzieląc się tu swoimi doświadczeniami i wiedzą - możemy tak pokazać siatkówkę (!)
1698poniedziałek, 12, sierpnia 2019 15:23
sektor212
Zgred

Vital Heynen mag czy szarlatan?
Fachura, praktyk, profesjonalista a przede wszystkim autorytet dla zawodników. Nikt z kadrowiczów nie śmie wątpić plan przygotowań, jaki na ten sezon przygotował dla reprezentacji Vitali. Tak pełne zaufanie kadrowiczów do Heynena jest kluczowe w osiąganych obecnie wynikach. Belgijski ORZEŁ z chirurgiczną dokładnością szlifuje do maximum, każdy siatkarski element gry. Dla większości kibiców, ekspertów wydawało się, że Vitalii osiągnął Himalaje siatkarskie na naszej planecie, zdobywając MŚ. Nie, to nie w jego stylu. Znalazł inny trudniejszy układ planetarny i podjął walkę, by go zdobyć. Aptekarsko rozpisuje nasze słabości i dziarsko zaczyna je krok po kroku eliminować. Przygotowuje jednostki treningowe w taki sposób, by każdy ćwiczony element zazębiał się z kolejnym. Podziwiam jego odwagę i wytrwałość w dążeniu do perfekcji. W czasie meczu przy linii wygląda na obłąkanego gościa. Dzikie oczy, ekspresyjne reakcje tak jak by on sam przebywał na parkiecie. Takie zachowanie pokazuje jak w czasie gry, pilnuje ćwiczone detale, by zespół je realizował. Doskonała czujka samej gry pozwala mu szybko reagować (taktyczne zmiany), jak i natychmiastowe krótkie uwagi (korekty zadaniowe) przekazywane zawodnikom. Dosłownie w każdym kolejnym turnieju widać jego rękę oraz element, nad którym pracował. Heynen to dla mnie fachura, jaką rzadko można spotkać.

Zagrywka – Vitali słusznie odczytał raporty przygotowane przez statystyków. Procentowe liczby są miażdżące, jeżeli chodzi o porównanie flota z siłową górna zagrywka. Nie chodzi tu o procent punktowy, lecz o regularność i taktyczną efektywność samej zagrywki. Nie ma większego sensu zagrywać mocno z góry, kiedy zagrywana piłka nie osiąga 110-120 km/h. Tylko prawdziwa bomba jest w stanie odrzucić rozegranie rywala od siatki. Te wolniejsze zagrywki 90-100 km/h nie są tak skuteczne. Również jest większy procent zepsutych zagrywek do zdobytych punktowych. Poza tym siłową górną zagrywkę taką 80-100 km/h prościej się przyjmuje (nadstawiasz tylko ręce pod odpowiednim kontem) niż flot, gdzie tor lotu piłki jest dużo mniej regularny powodujący większy dyskomfort na przyjęciu. Przyjmujący zawodnik do samego końca nie wie, czy będzie przyjmował na palce (daleki pod linie szybowiec) czy dyszlem (efekt spadającego kamienia). Przyjmujący nie wie, czy przy podrzucie piłki, kiedy zagrywa rywal, ma zrobić jeden, dwa, a może trzy kroki do przodu. Analizuje (bije się z myślami) jak się ustawić do przyjęcia. Spada koncentracja poprzez kalkulowanie. Pozycja przyjmującego staje się zachwiana i łatwiejsza do ustrzelenia. Poza tym flota można zdecydowanie lepiej wytrenować jako zagrywkę kierunkową. Ostatni istotny (może najważniejszy) plus zagrywki flot to seria. Mecz wygrywa się dzięki serii punktów zdobytych w jednym ustawieniu. Mając dobry wysoki blok, nie ma potrzeby marnotrawić zagrywki (aut, siatka), podając rękę rywalowi, by mógł zrobić przejście.

Blok – Vitali wybrał wzorzec na doskonałego środkowego. Dwa istotne czynniki to szybkość przemieszczania się i zasięg bloku. Środkowy ma blokować. Dla (chyba każdego) trenera kolosalne znaczenie w grze środkowego ma ilość bloków i wybloków, a nie zdobytych punktów w ataku. Heynen słusznie założył, że pierdolnąć w dół to każdy potrafi. Szybko przemieścić się ze środka do skrzydła to już nie. Nie każdy środkowy ma taki sam czas reakcji. Obecnie przy tak szybkim rozegraniu znacznie skraca się czas reakcji środkowego bloku. Prawidłowe przeciwdziałania to próba przyspieszenia przemieszczania się środkowego z pozycji wyjściowej do końcowej. Poziomy ruch pod siatką, dziś nabrał większego znaczenia. Kto z sześciu środkowych ma odpowiednie doświadczenie, zasięg, szybkość, by spełnić dziś wymogi nowoczesnej siatkówki. Heynen do dyspozycji miał: Kłos, Bieniek, Nowakowski, Kochanowski, Wrona i Huber. Dlaczego odpadli trzej ostatni. Kochanowski szybki jednak brak zasięgu, Wrona i Huber zapewne mnie zwrotni i widocznie wolniejszy czas reakcji przemieszczenia się na skrzydło. Tak to widzę.
Skuteczność bloku wynikała z dobrze dobranych pozycji wyjściowych pod dane ustawienie rywala oraz dążenia w pierwszej akcji do przynajmniej dwubloku. Natomiast, każda piłka sytuacyjna to trójblok jest obowiązkiem. Tempo i szczelność bloku można powiedzieć, było bliskie ideału. Jeżeli dodamy element dobrej zagrywki oraz trafne rozpisanie rywala to spokojnie można stwierdzić, że obecnie mamy najlepszą czapę na świecie.

Obrona – to dopiero Vitali okazał się magiem. Tak mało sprawne, ponad 2-metrowe klocki w obronie jak Muzaj Nowakowski, Bieniek nagle będąc w drugiej linii bronią strzały przeciwników. Nie wiem, czy to kwestia taktyki pod danego rywala, czy przesunięć pozycji końcowych w obronie zresztą to nieistotne. Fakt jest taki, że gdzie w obronie staliśmy, to ekipy atakujące z drugiej strony siatki o dziwo często tam atakowali. Minęli szczelny blok, a piłka nie dotyka parkietu, tylko wystawiony rąk naszych zawodników dobrze stojących w obronie. Nisko na nogach, twarzą i ciałem do piłki, z wysuniętą zewnętrzną nogą do przodu od linii bocznej. Wszystkie elementy techniczne na najwyższym poziomie. Dołóżmy do tego rotacje na pozycji libero w zależności od sytuacji czy jesteśmy w przyjęciu, czy na zagrywce, a ponownie otrzymujemy obraz dopięcia wszystkich detali kolejnego elementu gry.

Dystrybucja ataku – to następny plus dla całego sztabu szkoleniowego. Wszystkie cztery strefy aktywne (w górze), kiedy Drzyzga piłkę ma na palcach. Widoczne próby przyspieszenia gry. Quick (atak grany z szybkiej piłki) grany z Bieńkiem, Kubiakiem czy nawet z Muzajem znacznie poprawiły statystyki w rubryce atak. Sytuacyjne piłki ciągnięte z drugiej linii nie były grane wyłącznie do Leona tylko przez trzy strefy. No może by nie była za pięknie, to uważam, że kiedy Muzaj jest w drugiej linii, to można odpuścić grę na przyspieszonej piłce. To nie jest typ szybkiego atakującego ala Wlazły. Skuteczniejszy jest na zasięgu niż na zaniżonej przyspieszonej piłce. Nasz środek fantastycznie nam chodził w różne strefy (przy sypie, na suwa, za plecy), że środkowi stojący z drugiej strony sieci byli skutecznie wożeni po całym boisku, przez co często blokowali opcją. Kolejna część rzemiosła siatkarskiego jak ataku po przyjęciu i na kontrze Vitali drobiazgowo trenował i rozpisał pod każde ustawienie. Naprawdę statystycy z Francji czy Słowenii nie mieli łatwego zadania i wskazać swoim trenerom co Polska będzie grała w danym ustawieniu.

Reasumując tak grającej Polski, jak w meczu z Francją żadna znana mi reprezentacja w naszym układzie słonecznym nie byłaby w stanie zatrzymać. Z niecierpliwością oczekuje wrześniowych mistrzostw Europy. Są duże przesłanki, że możemy pozamiatać wszystkimi rywalami na tej imprezie.
1697sobota, 10, sierpnia 2019 18:10
Zgred
Siatkówka
Awans reprezentacji Polski na igrzyska olimpijskie Tokio 2020

"Vital Heynen mag czy szarlatan"...Wink MAG

Heynen z uporem maniaka przestawił na właściwe tory element zagrywki reprezentacji Polski, robiąc z tego elementu pierwszy taktyczny punkt zaczepny, który prawidłowo wykonany uruchamiał nasz drugi taktyczny element czyli blok i wyblok. Tylko Leon i Kubiak mieli zielone światło na mocne zagrywki, cała reszta z dokładnie rozpisanymi strefami odbiorów grali flotem, cały czas odrzucając rozegranie Francuzów od siatki, czego skutkiem były słabsze lub słabe ataki Boyera oraz N`Gapetha. Nasz udany blok w sposób bolesny wybijał chęci gry francuskich asów, a udane wybloki i ciągnięte piłki w obronach uruchomiały nam udane kończące kontry. Szczerze przyznam, że już dawno nie widziałem tak "zagotowanych" Francuzów, którzy patrzyli po sobie gasnąc z seta na set w klimacie swojej bezradności (!) Trener Tillie wymieniał skład, jeden z najlepszych rozgrywających na świecie Toniutti trzeci set oglądał z ławki, obok N`Gapetha, któremu po kilku blokach całkowicie odechciało się grania...
Konsekwencja w grze reprezentacji Polski, wytyczona przez Heynena taktyka przynosiła punkt po punkcie, każdym pojedynkiem na siatce przybliżała się do zwycięstwa, do perfekcyjnego zwycięstwa. Tak powinni grać mistrzowie świata - czapki z głów (!)

Polska - Francja 3:0 (25:21, 25:19, 25:20)

link do statystyk:

http://volleyball.ioqt.2019.fivb.com/en/men-pool4/schedule/9822%20poland%20france/post

ps: Jest jeszcze dzień jutrzejszy, ale nawet przy zmienionych składach, czy roszadach trudno sobie wyobrazić, abyśmy nie ugrali jednego seta...Mam wiarę, że jakim składem nie wyjdziemy pójdziemy po pełną pulę.

Edit: Jak zawsze postawienie "kropki nad i" jest obarczone nerwami, a po meczu z Francuzami trudno było o należytą koncentrację. Heynen wyszedł pierwszą szóstką, która miała kłopot z uporządkowaniem gry w każdym elemencie. Bardzo dobrze grający Słoweńcy wygrali zasłużenie pierwszą partię, podkręcając na wyższy poziom emocje. Drugi set już wyrównany i co ważne wygrany przez Polaków przyniósł potwierdzenie awansu na igrzyska olimpijskie.
Adrenalina uciekła, do gry przystąpiła druga szóstka, która przy wspaniale bawiącej się publiczności wygrała pozostałe dwa sety.

Polska - Słowenia 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21)
1696sobota, 10, sierpnia 2019 16:29
kibic60
DEKLASACJA !
1695sobota, 10, sierpnia 2019 08:57
Zgred
Siatkówka Kwalifikacje do igrzysk Tokio 2020

@kibic60

Masz rację, szkolenie i mocna liga, ale myślę także pewne sportowe tradycje.Zostawiając już bardzo odległe czasy Wagnera, z letargu wyrwał nas Lozano ( srebro MŚ) a utrwalił Castellani ( złoto ME).
Właśnie mija równo dziesięć lat, w których moim zdaniem nastąpił efekt "kuli śniegowej". Silna liga ( chyba druga po włoskiej) powodowała, że najlepsi Polacy grali w kraju, natomiast piłkarze ręczni z kraju za rozwojem i pieniążkiem migrowali. I tak, najlepsze pokolenie szkoliło się, osiągając sukcesy głównie za zachodnią granicą. Liga kulała i kuleje dalej, z wyjątkiem dwóch klubów z których jeden jest wiodący i finansowo i sportowo. Niestety kosztem rozwoju naszego rodzimego młodego pokolenia...

Jednak kłopoty bogactwa mogą także powodować prawdziwe kłopoty przy odpowiednich wyborach, powołaniach, selekcjach. Bardzo szybko można odwrócić budowane wspólnotowe relacje w kadrze w klimat negatywnych, czy niezbyt zrozumiałych wzajemnych niechęci, nawet żalu...obym nie wykrakał.

Dwa wczorajsze mecze przyniosły takie same wyniki i tak:
Polska - Tunezja 3:0 (25:15, 25:19, 25:19 )
Francja - Słowenia 3:0 (26:24, 25:20, 25:23)
i to wszystko co łączy te oba mecze...
Francuzi pokazali swoją siłę na tle dobrze grającej Słowenii właściwie w każdym elemencie gry ( być może słabszą w bloku), ale ofensywą i zagrywką dominowali. Nasz mecz był właściwie "rozbiegówką"...a i tak ukazał raczej niezbyt ciekawy obraz gry i formy reprezentacji Polski.
Dziś o 15- tej mecz o wszystko, a we mnie coraz mniej wiary, niestety...coś z założeniami przygotowań nie poszło w należytym kierunku. Chciałbym się jednak mylić )!)
1694piątek, 09, sierpnia 2019 20:09
kibic60
@ Zgred

Jak ja Ci zazdroszczę kłopotów bogactwa, jaki mamy w męskiej siatkówce.
Dobre szkolenie i wyrównana liga sprawiły, że możemy wystawić chyba cztery równorzędne drużyny, czego nie ma w innych grach zespołowych.
W bliskiej mi piłce ręcznej z reprezentacją jest kompletna klapa i muszę się skupić na grze mistrzów Polski z Kielc, którzy po występach w Final Four po wyeliminowaniu głównego faworyta z Paryża zakontraktowali najlepszego bramkarza na świecie Wolfa, i najlepszego rozgrywającego świata Chorwata Igora Karacića.
Niestety sukcesy drużyny z Kielc są kosztem rodzimych piłkarzy.
1693piątek, 09, sierpnia 2019 08:13
Zgred
Siatkówka Kwalifikacje do igrzysk Tokio 2020

Od piątku do niedzieli w Gdańsku (Ergo Arena) reprezentacja Polski będzie rywalizować w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Rywalami siatkarzy będą drużyny Tunezji, Francji oraz Słowenii. Stawka jest niezwykle wysoka, bowiem awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie zapewni sobie jedynie zwycięzca turnieju.

Trener polskiej ekipy zadecydował o takim a nie innym terminarzu spotkań, czy okaże on się trafiony zadecyduje wiele czynników, w tym najważniejszy - forma naszych reprezentantów. I tu, w moich odczuciach pojawia się dość znaczny niepokój...Obserwując uważnie grę podstawowych siatkarzy ( Leona, Kubiaka) w ostatnich sprawdzianach krakowskiego Turnieju JH Wagnera trudno było nie zauważyć, że należytej formy "jeszcze szukamy"...właściwie w każdym elemencie gry.
Francuzi, jako główny rywal do pierwszego miejsca wydają się być z formą "ładnych kilka kroków przed nami" ( w towarzyskim sprawdzianie odprawili na szybko Amerykanów 3-0), co pokazuje, że ich przygotowania są na dużo lepszych poziomach, ale jest także Słowenia, której nigdy nie należy lekceważyć.

Oczywiście mam nadzieję, że jako drużyna zawalczymy z Francuzami oraz ze swoimi brakami, ale - no właśnie, to ale...

Terminarz turnieju

piątek, 9 sierpnia

17:00 Polska - Tunezja (Polsat Sport, TVP 1, TVP Sport)
20:30 Francja - Słowenia (Polsat Sport)

sobota, 10 sierpnia

15:00 Polska - Francja (Polsat Sport, TVP 1)
18:30 Słowenia - Tunezja (Polsat Sport)

niedziela, 11 sierpnia

12:00 Francja - Tunezja (Polsat Sport)
15:00 Polska - Słowenia (Polsat Sport, TVP 1)
1692piątek, 02, sierpnia 2019 12:09
QD
O ile z reprezentacją w siatkę jest bardziej jak dobrze tak mam wrażenie, że liga jest mało stabilna. Wpierw Stocznia Szczecin, teraz ONIKO....
Na meczach AZS Politechnika Warszawska bywałem i jakoś strasznie się obawiałem tej strasznie agresywnej polityki klubu pod nowym szyldem. Mam nadzieję, że nie miałem racji. Szkoda, bo sportowo drużyna naprawdę zapowiadała się rewelacyjnie i udowodniła to w zeszłym sezonie.

https://onicowarszawa.pl/aktualnosci/komunikat-onico-warszawa-3425?fbclid=IwAR0MIy5Cx_IxRKuqbnMgQUu3PD8hqtEoKyMB8MSWzhtPE68VrIf4KzagXt0
1691środa, 31, lipca 2019 16:04
Zgred
@sektor

Prośba mała, poprowadź tu Turniej JH Wagnera, w wynikach, krótkich ocenach. Będę aktywny od 05.08.2019. Z góry Wink dzięki
1690niedziela, 28, lipca 2019 11:40
Zbyszek
Właściwie prawdziwe ściganie podczas tegorocznej 106 edycji Tour de France skończyło sie wczoraj.Dziś tylko tradycyjny etap przyjażni z rundami w Paryżu i finiszem na Avenue des Champs Elysees. Wyścig był prawdziwe emocjonujący, pewnikiem dlatego,że w odróżnieniu od wielu poprzednich lat przewaga jednej grupy nie była tak wyrazista. Do tego przyroda spłatała figle i skrócono dwa bardzo trudne w założeniu etapy alpejskie ( 19 i 20). Nie ogłoszono zwycięzcy etapu 19, który został przerwany , jedynie uznano różnice czasowe jakie odnotowano na 37,5 km od mety na przełęczy w Tignes. Te pomiary dały prowadzenie młodemu Kolumbijczykowi Eganowi Bernalowi, który żółtą koszulkę dowiózł do mety.Wczorajszy etap wygrał znakomity i utytułowany Włoch Vinzenzo Nibali, któremu tegoroczna "Wielka Pętla " zupełnie nie wyszła i zajął dalekie miejsce w klasyfikacji generalnej. W Wyścigu startowała Polska grupa CCC oraz dwóch kolarzy Michał Kwiatkowski Ineos oraz Łukasz Wiśniowski CCC. Wielkie litery CCC na strojach powodowały,że kolarze naszej grupy byli w TV widoczni. i tyle o "naszym "udziale w ściganiu na trasie.
Francuzi przez dużą część Wyścigu mieli nadzieję,że po 34 latach wygra zawodnik z ich kraju, gdyż prowadził w klasyfikacji przez 10 etapów Julien Alaphilippe Deceunick Quick Steep , a blisko czołówki byli Pinot oraz Bardet. Niestety Pinot na 19 etapie musiał się wycofać, a Bardet poniósł za duże straty w Pirenejach. Natomiast .Alaphilippe prezentował się naprawdę dobrze, co prawda wygrał w 2018 roku prestiżowy wyścig Dookołą Anglii z całą czołówką brytyjską ( m.innymi Froome, Thomas, bracia Yates),ale skala trudności była znacznie mniejsza. Objął prowadznie po etapie w Wogezach i bardzo umocnił je po etapie jazdy na czas oraz pierwszym etapie w Pirenejach. W moim przekonaniu kierownictwo jego ekipy popełniło zasadniczy błąd na 14 etapie w Pirenejach, kiedy na 15 km od mety zaczał odpadać od grupy liderów Thomas nakazano mu zaatakować i powiększyć przewagęnad Walijczykiem. Julien to zadanie wykonał,ale zyskał tylko 25 sekund przewagi , natomiast przyjechał na metę krańcowo wyczerpany. Następnego dnia w Pirenejach stracił to co zyskał i widać było,że wysoka forma uleciała. Do wczoraj był jeszcze na 2 miejscu,ale po skróconym do 57 km etapie , w tym, 33 km podjazdu spadł na 5 miejsce.Przypomnijmy tylko,że ostatnim francuskim zwycięzcą TdF w 1984 roku był Laurent Fignon ( wygrał 2 razy),a przed nim 5 razy ( z przerwą) wygrywał Bernard Hinault.
Dla ludzi mało związanych z kolarstwem fakt wygranej w całym wyścigu przez mało znanego Kolumbijczyka, 22 - letneiego Egana Bernala Gomeza z grupy Ineos ( przypomnijmy,że zastąpiła Sky) mogło być niespodzianką. I w pewnym sensie było, gdyz Bernal miał w tegorocznym TdF nie startować. Zastąpił w ostaniej chwili mocno poranionego Chrisa Froome. Mnie cieszy,że po raz kolejny TdF wygrał kolarz wszechstronny,a nie tylko specjalizująćy się jeździe po górach. Bernal w swej krótkiej karierze wygrywał wyścigi jednoetapowe, był mistrzem Kolumbii w jeździe na czas oraz w 2017 roku wygrał Tour de l"Avenir. Ja go oglądałem w zeszłorocznym Tour of California i tegorocznym Wyścigu Dookoła Austrii, które to imprezy wygrał. Imponował ogromną dojrzałościa, dyscypliną taktyczną i oczywiście siłą jazdy.On nie szarpe bez potrzeby, nie traci sił na pokazówki, nie gania za kolarzami, którzy mu nie zagrażają. W zasadzie przez większośc trasy jest niewidoczny,lecz kiedy potrzeba atakuje i wykorzystuje słabość rywali. Jego starszy o 7 lat i znacznie bardziej utytulowany rodak Nairo Quintana po raz kolejny nie wygrał TdF. Był on w "Wielkiej Pętli " dwa razy 2 i dwa razy 3, a wygrał Giro i Vueltę. W tym roku przygotowywał się specjalnie do Francji,ale chyba miał za słabą formę na początku wyścigu i za dużo stracił w Pirenejach, bo w Alpach prezentował się bardzo dobrze. Ale moim zdaniem nie wygrał dotychczas TdF, gdyż jest kolarzem jednostronnym i bardzo słabo jeździ na czas.
Jeżeli można mówić,że ktoś zawiódł to grupa Movistar, która patrząc na nazwiska była bodaj najmocniejszą i wprowadziła do pierwszej 10-tki trzech kolarzy Landę, Quintanę i Valverde ,ale na miejscach 6.8 i 9. Natomiast bardzo dobrze pojechał Niemiec Emanuel Buchmann z grupy Bora Hansgrohe, który 2 lata temu był pomocnikem Majki, a dziś Majki nawet nie wystawiono, a Buchmann zajął 4 miejsce.
Klasyfikacja końcowa 106 Tour de France ;
1 Egan Berdal Gomez Kolumbia Ineos.
2. Geraint Thomas ( ubiegłoroczny zwycięzca) Wielka Brytania Ineos
3. Steven Kruijswijk Holandia Jumbo Visma
4. Emanuel Buchmann Niemcy Bora Hansgrohe
5.Julien Alaphippe Francja Deceunick Qiuk Steep.
83 Michał Kwiatkowski Ineos strata 2,43 .
127 Łukasz Wiśniowski CCC strata 3,46.
1689niedziela, 28, lipca 2019 07:17
Zgred
@Senatorze

Moim zdaniem, dla niego samego debiut też był wydarzeniem w sferze psychicznej/mentalnej. Facet , z wiadomych względów związanych z przepisami federacji na możliwość występów w reprezentacji czekał bardzo długo. Oficjalny, choć towarzyski mecz musiał być też dla niego/dla rodziny przeżyciem.
Sportowo - jak wszyscy, którzy zeszli z zakopiańskiej hali treningowej z "lekko zaciągniętym hamulcem"...(Kochanowski w pomeczowej wypowiedzi przyznał, że trenowali bardzo ciężko...) więc na wielkie błyski jest za wcześnie. Pokazał swoje plusy ofensywne, trochę minusów w odbiorze, oraz zagrywkę, w której formy szuka...
Statystyki bardzo dobre ( grał dwa sety) atak/punkt 11/8 - 73%, jeden as, raz złapany blokiem. Oczywiście na tle mniej wymagającego rywala, jakim jest drużyna Holandii, celowo dobrze dobrana po dużych obciążeniach treningowych.
Jest dobrze, a jak Heynen puści lejce...wróci świeżość i błysk będzie jeszcze lepiej. Turniej J.H. Wagnera będzie bardzo dobrym sprawdzianem, przeciwnicy z topu, a i ranga większa. Dzieje sięWink
1688niedziela, 28, lipca 2019 00:25
Senator
@Zgred
Jak oceniasz debiut Leona?
On sam wystawił by sobie 7 w skali 1-10
1687czwartek, 18, lipca 2019 17:21
Zbyszek
Przepraszam za zaniedbanie obowiązków tyczące opisu Wimbledonowych zmagań, lecz w nawale różnych powinności nie znalazłem do dziś tyle czasu,aby o nim napisać tak jak na to zasługuje. Ja uwielbiam Wimbledon z tym jego trochę staroświeckim podejśćem do współczesnych wyzwań , nie tylko sportowych. Te białe stroje męskie i damskie, bez rewii mody, ta cisza na trybunach podczas gry i ta burza po każdym zagraniu, to dystyngoweane zachowanie uczestników, nawet Serena bez zwyczajnych fochów i wreszie to uwielbienie dla najlepszych. Mój idol Roger Federer był oglądany na korcie centralnym od I rundy przez wypełnione po brzegi trybuny i tysiące przez telebimem.
Ale po kolei. Najpierw o Polakach.Było ich czworo, dwie panie i dwóch mężczyzn.Najsłabiej wypadła Iga Świątek, ubiegłoroczna zwyciężczyni Wimbledonu juniorskiego.Przegrała z dużo niżej notowaną kwalifikantką Golubicz w I rundzie , podejmując trochę walki w 2 secie. Golubicz doszła do III rundy w której przegrała z Jastremską.O wiele lepiej zagrała Magda Linette, która doszła do III rundy przegrywając w niej z Czeszką Petrą Kvitovą , po drodze eliminując Kalinskaję i mocną Anisimovą. Przy nowym trenerze Magda zmieniła sposób gry na bardziej aktywny i ofensywny, ale jeszcze musi popracować nad pewnością siebie. Moim zdaniem Kvitova była do ogrania przy większej wierze w powodzenie.. Do finału pań doszły znane i zaliczane do faworytek Serena Willimas oraz Simona Halep. Na swej drodze nie napotkały rywalek z czołówki rankingu WTA i najwyżej rozstawionych w turnieju. Serena wygrała z Cotto Monticiore,Juoan, Georges, Suarez Navarro , Riske ( jedyny mecz 3 setowy) i w półfinale ze Svitoliną. Zaś Halep pokonała Sasnovicz, Burzenską , Azarenkę ( po której zostało tylko nazwisko) ,potem młodziutką 15 -letnią Amerykankę Gauff, Zhang i w półfinale Strycovą. Finał pań był znakomitym widowiskiem na dawno niewidzianym w tenisie kobiecym poziomie.Serena przegrała w dwóch setach do 2 ,ale zagrała jak za swoich najlepszych lat. Imponowała serwisem, returnami i wolejami po których większośc tensistek by nawet piłki nie powąchała. Ale nie Halep. Ta była szybka jak błyskawica i dokonywała wręcz cudów odbijając atomowe piłki z ekwilibrystyczną zręcznością i zabójczą precyzją. Obie dostały długotrwałą owację na stojąco.

Wśród panów również mieliśmy dwóch naszych. Kamil Majchrzak przegrał w I rundzie po bezbarwnej grze z Verdasco. Natomiast dobrze zaprezentował się Hurkacz. Wygrał z wyżej notowanymi, . w I rundzie Serbem Lajoviczem i drugiej z Argentyńczykiem Mayerem. Przegrał w III rundzie z Novakiem Djokoiviczem i był dla Serba do finału najtrudniejszym rywale. Widać juz efekty pracy z nowym trenerem, zwiększył repertuar zagrań, gra bardziej rozluźniony , wyraźnie poprawił precyzję i regularność.
W finale zagrali w tej chwili najlepsi tenisiści, a więc Roger Fedrer i Novak Djokovicz. Fedrer w drodze do finału pokonał : Harrisa z RPA, Clarka z Anglii, Francuza Pouilla, w ćwiećfinale po trudnym meczu Japończka Nishikorego oraz w półfinale Nadala. W tym ostanim meczu dwa pierwsze sety stały na dość słabym poziomie, obaj starali się jak najszybciej grać winnery, więc gra była rwana i chaotyczna. Ale sety 3 i 4 mogły zadowolić najwybredniejszych kibiców tenisa. Imponowali nienaganną techniką, dokładnością,regularnością i starali się zaskakiwać przeciwnika jakimiś wymyślnym zagraniem . Był to ich piewrwszy mecz w Wimbledonie od pamiętnego finału z 2008 roku, trwającego prawie 5 godzin, który wygrał Nadal. Tym razem Szwajcar był lepszy. Finałowy przeciwnik Federera tak trudnej drogi nie miał , bowiem pokonał Kohlscheibera, Kudlę,Hurkacza, Humberta, Goffina oraz w półfinale Bautistę. Po finale ze dwa dni nie mogłęm dojśc do siebie rozpamiętując jak Roger mógł to przegrać. W 5 secie przełamał Novaka na 8:7 i miał swój serwis czyli swoją najmocniejszą broń oraz prowadził w gemie 40 :15 i zamiast wygrać jedną piłkę to 3 przegrał. Choć trzeba przyznać,że Djokovicz grał diablo cwanie i wielce sprytnie. W I i III secie grał na odbitki, wygrywając swoje serwisy i oddając podania Federera praktycznie bez walki. Koncentrował się na tie breakach, które zapisywał na swoją korzyść. Oddał natomiast po niewielkim oporze Szwajacarowi sety II i IV. W piatym secie obaj wyglądali jak zmordowani do granic wytrzymalości bokserzy, którzy okładją się pięściami stojąc w miejscu i żaden na krok ustąpić nie chce. Obaj już nie mają sił,marzą o tym,żeby ta mordęga już się skończyła,ale żaden nie chce przegrać. Niestety kolejny tie break był dla Serba. Mecz był rzeczywiście szalenie emocjonujący ,ogromnie dranmatyczny,ale z poziomem było nietęgo( za dużo prostych błędów). No,ale ustanowili rekord długości meczu według nowego regulaminu. Mnie do dziś z takim rozstrzygnięciem jest się trudno pogodzić.
@ Zgredziku. Cieszę się,że moje uwielbienie dla Federera podzielasz. Mam nadzieję,że nie tylko za grę ,ale i za tzw. całokształt. Jest to pod każdym względem wzór do naśladowania, jako sportowiec i jako człowiek.
1686niedziela, 14, lipca 2019 21:12
Zgred
Jak nasz Zbyszek opowie o finale męskiego singla Wimbledonu - Anno Domini 2019...? Ciekaw jestem bardzo, gdyż oglądając ten spektakl, miałem wrażenie, że siedzę w kinie i na dużym ekranie mam możliwość niemalże wcielać się w postacie, które bez dwóch zdań swoją grą, zasługują na Oscara. Choć wynik w moim kibicowaniu Szwajcarowi się nie spełnił...Chyle czoła przed Gigantami Tenisa !
1685piątek, 12, lipca 2019 21:17
Zgred
@Senator

Ja nie chciałbym być w skórze Heynena, żaden trener na świecie jeśli chodzi o kadry narodowe nie ma takiego ilościowego, a w tym wartościowego wyboru. To jest niesamowita kumulacja potencjału, począwszy od kadr młodzieżowych...
Ciągle zastanawiam się, kiedy był początek tego ogromnego rozwoju, od czego to wszystko wzięło początek. Pewnie @Sektor wejdzie w rozmowę ze swoimi spostrzeżeniami.
Piszę to niezależnie od ewentualnych wyników dalszych gier. Na Uniwersjadzie młodzież zagra z Włochami, a w VNL wynik jest ciągle sprawą otwartą...
Niezależnie od wyników, podobnie myślę, że najbliższe lata będą zdominowane przez Polaków.
1684piątek, 12, lipca 2019 20:32
Senator
Aleś Zgredzie akcję zapisał Smile te obrony coś nieprawdopodobnego.
Na Uniwersjadzie nasza młodzież po 3:2 z Rosją w finale. Siatkówką Polska stoi bez dwóch zdań, żadnego ale.
1683piątek, 12, lipca 2019 10:01
Zgred
No tak...
Mamy półfinał w VNL i być może zagramy z Rosją o finał, która zmiotła Francuzów,
a w Neapolu na Uniwersjadzie U20 także gra w półfinale z Rosją o finał. Wink

Tu - Muzaj i Kwolek show - akcja, którą wybija się z głowy przeciwnikom chęci zwycięstwa :

https://media.polsatsport.pl/nieprawdopodobna-akcja-w-meczu-polska-iran-PAYz2N-19777521.html

Któraś reprezentacja wygra...a może Wink wygrają obie...

Edit: Jedna już wygrała 3-2 i zameldowała się w finale.
1682piątek, 12, lipca 2019 02:07
Senator
I mamy półfinał ligi narodów. Niesamowite Smile patrząc na skład.
1681czwartek, 11, lipca 2019 02:08
Senator
Niesamowita historia z tą Brazylią Smile żadnego dużego nazwiska w naszej kadrze a wygrywamy z nimi, lejąc ich wTie Breaku jakby po drugiej stronie siatki grały jakieś patafiany.
1680czwartek, 04, lipca 2019 21:08
Zbyszek
Tradycyjnie w pierwszą sobotę lipca rusza już 106 Wyścig Dookoła Francji (TdF).Będzie liczył 3460 km podzielonych na 21 etapów.Udział weźmie 22 ośmioosobowych ekip.W dniu 04.07 w Brukseli na Grand La Place odbyła się uroczysta prezentacja drużyn. Bowiem w 2019 roku TdF wystartuje z Brukseli w 50 rocznicę wygranej Eddy Merckxa, skąd ten belgijski kolarz pochodzi. W wyścigu będą dwa etapy jazdy na czas 2 ( 27,6 km) oraz 13 (27 km), 7 etapów górskich ( 1 w Wogezach i po 3 w Pirenejach i Alpach). oraz 12 etapów płaskich. Do najtrudniejszych należy zaliczyć :
- etap 6 w Wogezach podczas którego powinno dojść do ustalenia hierarchii,
- 18 z wjazdem na 3 dwutysięczniki z najwyższym wzniesieniem na Galibier 2642 m npm,
- 19 z podjazdem na najwyższy punkt na trasie wyścigu ,na przełęcz de Iseran 2770 m npm,-
- 20 z morderczym liczącym 33 km podjazdem do mety na Val Thorens 2365 m npm.
Z bardzo znanych kolarzy w wyścigu nie wystartuje Christopher Froome ekipa Ineos , który doznał poważnych obrażeń podczas treningu przed IV etapem Criteriunm du Dauphine, Tom Dumoulin grupa Sunweb, kontuzjowany na 3 etapie Giro oraz Carapaz i Lopez z Movistaru desygnowani do odegrania głównych ról w tegorocznym Giro (Carapaz wygrał ten wyścig).
W poszczególnych ekipach do tych, którzy zaznaczą swą obecność w kwalifikacji generalnej należy zaliczyć :
- w grupie Ineos ( dawna nazwa ekipy Sky) do faworytów należy ubiegłoroczny zwycięzca Geraint Thomas nr 1. Ale wzorem 2018 roku pojadą na 2 liderów i tym drugim będzie młody 22 letni, niesamowicie mocny Kolumbijczyk Egan Bernal Gomez nr 2 , zwycięzca tegorocznego Wyścigu Dookoła Szwajcarii. Głównymi pomocnikami zostali Polak Michał Kwiatkowski nr 4 oraz Castroviejo nr 3.
- w drużynie Bora Hansgrohe nie wystartuje Rafał Majka i jej liderem będzie Emamel Buchman nr 12, zaś tradycyjnie o białą koszulkę w klasyfikacji punktowej walczył będzie Peter Sagan nr 11,
- grupa Deceuninck Quick Steep ma lidera w osobie Juliana Alaphilippe nr 21 ,
- w AG2 R o czołowe lokaty walczyć będą Roman Bardet nr 31 oraz Tony Gallopin nr 35
- w ekipie Bahrain Merida pojedzie jeden z faworytów do wygranej Vincenzo Nibali nr ,a na etapach pokaże się Rohan Denis nr 44,
- drużyna FDJ to znany Thibaut Pinot nr 51,
- liderem mocnej ekipy Movistar będzie Nairo Quintana nr 61, który start w TdF potraktował docelowo, a jego pomocnikami i ewentualnie zastępcami będą takie tuzy jak Alejandro Valverde nr 62 oraz Mikel Landa nr 65,
- w Astanie najlepsi to Jakob Fugslnang nr 71 i Izaguirre nr 75,
- Jumbo Visna stawia na Stevena Krujswijka nr 81 oraz George Bennetta nr 82
- w drużynie EF Education First najlepsi to Rigoberto Uran nr 91 i Tejay van Garderen nr 97,
- z drużyny Mitchelton Scott zawsze walczącym o wygraną jest Adam Yates nr 101, który jednak zawsze ma jeden etap stracony,
- nasza polska ekipa CCC nie ma kandydatów do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej,ale dobrze powinien się pokazać przejęty z RMC Racing Greg van Averamet nr 111, W tej ekipie pojedzie drugi Polak w wyścigu Łukasz Wiśniowski. I dobrze, gdyż w awizowanym pierwotnie składzie w polskiej ekipie nie miało być żadnego polaka,
- liderem Treak Segafredo znowu będzie świetny,lecz pechowy Tasmańczyk Richie Porte nr 131, zaś jego zastępcą Bauke Mollema nr 136,
- w Lotto najlepszy to Caleb Evan nr 161, w Katiuszy Ilnur Zakarin nr 181,w Dimension Data Evan Hagen nr 201 oraz Roman Kreuziger nr 206,
- nowa ekipa Arkea Sansic ma w składzie Warrena Bargilla nr 211, a po sezonie przejdzie do niej Nairo Quintana, który miał też propozycję od CCC,ale postawił zbyt wygórowane żądania finansowe,
- wreszcie w silnej drużynie Uae Emirates pojadą tacy kolarze jak Daniel Martin nr 121, Fabio Aru nr 122 oraz Sergio Henao nr 125. Pozostałe drużyny : Cofidis, Total, Wanty i Sunweb wystawią młodych, będących na dorobku kolarzy.
Oczywiście jak w każdym wielkim wyścigu wieloetapowym powinni objawić się na wysokich miejscach kolarze nie zaliczani przed startem do grona faworyzowanych tak jak było w ubiegłorocznym TdF z Thomasem i Rogliczem czy w tegorocznym Giro z Carapazem. Miłego oglądania.
1679niedziela, 30, czerwca 2019 11:58
Zbyszek
Polski bokser Maciej Sulęcki lat 30 ,walk 29, 1 porażka, 11 wygranych przez TKO nie sprostał Amerykaninowi Demetriusowi Andrade lat 31, walk 27, wszystkie wygrane , w tym 17 TKO - w pojedynku o pas mistrza świata federacji WBO wagi średniej. Przed walką Sulęcki i liczni polscy "fachowcy" byli pełni optymizmu,lecz rzeczywistość okazałą się bardzo przykra. Sulęcki został zdominowany i tak naprawdę walki nie podjął, wychodził na kolejne rundy, dostawał po buzi i nie był w stanie chociaż zagrozić przeciwnikowi.
Być może nadzieje naszych fachmanów wynikały z tego,że nieceniony Riuz wygrał z Joshuą,ale to nie on wygrał,ale Angol przegrał, bo był kompletnie do walki nieprzygotowany.
Natomiast Sulęcki ma wiele zalet : jest dobrze wyszkolony technicznie, dobrze chodzi na nogach, poprawnie broni poprzez ruchomą gardę i stały balans ciała, jest dość szybki i ma szybkie ręce oraz potrafi wyprowadzić sporą ilość ciosów. Ale ma też liczne wady : zbyt często nie walczy w swoim dystansie , tylko w tym narzuconym przez przeciwnika przez co jego ciosy nie trafiają ,nie ma przyśpieszenia i porusza się w dość jednostajnym tempie i rytmie, ma słabe normalne uderzenie z obu rąk przez co jego ciosy nawet jak dochodzą to nie osłabiają rywala oraz ma chwile dekoncentracji. Generalnie Sulęcki walczy ospale, schematycznie, gdyż używa w zasadzie tylko lewego i prawego prostego .Na słabszych rywali to wystarczy,ale czołowych bokserów tymi walorami nie postraszy.
Natomiast w przypadku Andrade to przed walką można się było zastanawiać w jaki sposób rozwiąże pojedynek. Czy będzie walczył w defensywie kłując rywala prawym prostym (walczy z odwrotnej pozycji) i strasząc długim lewym,a w obronie stosując bardzo szybkie odejścia i unikając ciosów. jak w takich walkach jak z Hernandezem, Culcayem czy Martirosjanem czy też zawalczy ofensywnie i po przygotowawczym prawym będzie przechodził do średniego dystansu bijąc ciosy sierpowe jak w pojedynkach z Rose, Puchetą, Nelsonem czy Akavovem.
Dzisiejszy pojedynek Andrade zaczął od ataku i wykorzystując fakt braku mocnych kontr u Sulęckiego otwarcie przechodził na bliski dystans i zadawał dużo szybkich ciosów z obu rąk. Po jednym z nich Sulęcki był liczony.Podobny sposób walki Amerykanin zaprezentował tylko jeszcze w rundzie 10 kiedy to też chciał zakończyć walkę przed czasem, co mu się nie udało. W pozostałych dziesięciu rundach ograniczał się do zadawania prawych prostych z defensywy i unikaniu ciosów Sulęckiego dzięki ruchliwości i ogromnej przewadze w szybkości.Tak naprawdę nie wiemy na co tego Andrade stać, gdyż Sulęcki był dla niego za słabym rywalem. Spodziewano się dobrej walki,a wyszedł zakalec.Ani poziomu,ani emocji.
1678piątek, 21, czerwca 2019 14:54
Zgred
#Siatkówka Kobieca

Reprezentacja Polski w piłce siatkowej kobiet awansowała do turnieju finałowego Ligi Narodów.
Po wygraniu turnieju w Montreux Biało-Czerwone wysłały jasny sygnał, że w tym roku mogą powalczyć o coś więcej niż o wygraną w pojedynczych spotkaniach. W Lidze Narodów zawodniczki Jacka Nawrockiego od początku utrzymywały dobrą formę i poza meczami z bardzo silnymi reprezentacjami nie zawodziły.
Polki wystąpią w Final Six Ligi Narodów po raz pierwszy od 2000 roku. W tej fazie sześć ekip zostanie podzielona na dwie grupy, z których do półfinałów awansują po dwa najlepsze zespoły. Wcześniej udział w finałach zapewniły sobie reprezentacje USA, Brazylii, Włoch Turcji oraz Chin, które będą gospodarzem imprezy.

Zawody odbędą się w dniach 2-7 lipca w chińskim Nankin.

Trudno określić, czy wyniki kadry Nawrockiego można porównywać do osiągnięć "złotek Niemczyka", który w 2003 i 2005 roku zdobywał złote medale na Mistrzostwach Europy. Obecny zespół jest dopiero na drodze do ewentualnych sukcesów. Na przestrzeni wielu lat kadra siatkarek przechodziła zmiany, pod rękoma różnych trenerów czy aspektów szkolenia, prowadzenia kadry czy prowadzenia meczów. Widać gołym okiem popełniane błędy, ale widać także, co ważniejsze dobrą selekcję i trend stawiania na młodość, na rozwój.
Final Six Ligi Narodów to jedynie przedsięwzięcie komercyjne, ale też bardzo siatkarsko szlachetne i liczące się na świecie.
Dodatkowa nauka i doświadczenie, którego zawsze mało i mało...
yvComment v.2.01.1