A+ A A-

Zapraszamy do rozmowy "w przerwie", w przerwie od futbolu, do dyskusji w tematach związanych ze sportem, lecz nie pozostających w bezpośrednim związku z piłką nożną i Legią Warszawa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
Dyskusja (1823)
1823poniedziałek, 27, stycznia 2020 06:22
iocosus
Iga Świątek - Anett Kontaveit 7:6, 5:7,5:7.
Niestety. Jednak w tenisie pewnym czegokolwiek być nie wolno. Najsłabszy mecz Igi w tegorocznym Melbourne, a i tak miała szanse na wygraną. Iga grała i z rywalką i z własnymi słabościami. W pierwszym secie otajpowane udo, od drugiego już zabandażowane, nie ograniczało swobody ruchów, ale ograniczyło pewność siebie Igi. Gdy z tyłu głowy siedzi, że za chwilę coś może w nodze ukłuć, lub mięsień zacznie ciągnąć prowadzi to do podświadomych ograniczeń. Pochodną tego moim zdaniem ewidentna słabsza dyspozycja Igi. To co było dotychczas największym atutem, serwis, zawodził. Piłki grane po liniach, nie wchodziły, żeby ich nie wyrzucać, Iga ograniczała siłę uderzeń co wykorzystywała Estonka. Wielkiego meczu nie rozegrała ale byłaby frajerką gdyby jednak Polki nie pokonała. I tak gdy Iga zdaje się była już "obrażona" na samą siebie i grała na zasadzie "co ma być to będzie" pozwoliła na wyjście ze stanu 5:1 na 5:5, ale doświadczenie pozwoliło jej jednak zamknąć mecz z "rozregulowaną" nastolatką.
Według mnie gdyby Iga zagrała w IV rundzie w dyspozycji z poprzednich meczów choćby i tego z Vekić to odniosłaby przekonujące zwycięstwo, ale też gdyby tak jak dziś grała z Chorwatką, to Donna zmiotłaby ją z kortu w dwóch krótkich setach. Nie byłoby co zbierać.
Cóż wielkie dzięki, za ambicję, walkę, za dostarczone emocje. Teraz post factum można grymasić, a po jaką cholerę był ten mikst potrzebny, ale to chyba zbędne gadanie. Pewne jednak jest że Idze niezbędna jest uważna, ciągła opieka fizjologa. Potencjał gry jest przeogromny, serce, naturę wojownika Iga również posiada, oby "fizyczne dolegliwości" tego nie zaprzepaściły.

Senatorze dziś "ciało" się przeciwko Idze zbuntowało, a Ona się na nie "obraziła". W sumie to "głowa" sobie z tym nie poradziła, bo ten mecz nawet w tej dyspozycji fizycznej był do wygrania.
1822poniedziałek, 27, stycznia 2020 01:54
Senator
Życzę Idze jak najlepiej ale niepokoją mnie sygnały od trenera Gdyby ktoś przed startem turnieju powiedział mi, że Iga zajdzie tak daleko, nie uwierzyłbym
Jak i od samej zawodniczki Po raz pierwszy czułam, że ciało mnie nie słucha
1821niedziela, 26, stycznia 2020 09:55
iocosus
Mecz Igi Swiątek z Anett Kontaveit zostanie rozegrany na stadionie Melbourne Arena jako drugi w sesji porannej, co oznacza, że w Polsce spotkanie będzie transmitowane w nocy z niedzieli na poniedziałek. Już wiadomo, że mecz Polki odbędzie się nie wcześniej niż o godz. 2:30 - wszystko zależy od tego, o której skończy się pierwsze spotkanie sesji.(sportowefakty.wp.pl)

Anett Konteveit:"Gram na dość wysokim poziomie od kilku lat, a moja gra stopniowo się poprawia - cytuje Kontaveit portal sport.delfi.ee. - Iga to młoda, rozwijająca się tenisistka. Ma bardzo dobry turniej, świetne zwycięstwa. To będzie trudny mecz. Pamiętam, że dysponuje świetnym serwisem i agresywnym topspinem, którym chce kontrolować wydarzenia na korcie - o meczu z Bencić, w którym zanotowała 21 kończących uderzeń i siedem niewymuszonych błędów - Wszystko funkcjonowało bardzo dobrze, serwis i return. Byłam agresywna i cały czas wywierałam na Belindzie presję. Popełniłam tylko kilka błędów. Starałam się skupić na każdym kolejnym punkcie, od początku do końca i wszystko poszło świetnie. Nie mogę się teraz nadmiernie cieszyć, bo turniej wciąż trwa. Czuję, że mam szansę wygrać każdy kolejny mecz. Oczywiście nie mogę wybiegać. zbyt daleko, ale zdecydowanie chcę się poprawiać."

Dla Kontaveit Australian Open 2020 to 20 wielkoszlemowy występ i po raz czwarty awansowała do IV rundy. W 2017 roku na trawie w Den Bosch wywalczyła jedyny do tej pory tytuł w głównym cyklu. Poza tym Estonka zaliczyła jeszcze cztery finały, największy w Wuhanie (2018). Najwyżej w rankingu była klasyfikowana na 14. pozycji (kwiecień 2019). Z Bencić odniosła 10. zwycięstwo nad tenisistką z Top 10 rankingu. (sportowefakty.wp.pl)

Iga Świątek na konferencji po meczu z Donna Vekić: "To był najtrudniejszy mecz turnieju. Po raz pierwszy czułam, że ciało mnie nie słucha. Byłam bardzo zmęczona po pierwszych dwóch meczach. Byłam trochę przestraszona przed meczem. Nie byłam tak pewna jak przed pierwszymi meczami. I mogłam przez to popełniać błędy. (…) W pierwszym roku nie byłam pewna siebie. Teraz czuję, że mogę grać przeciwko najlepszym zawodniczkom. Jestem teraz spokojniejsza. Nie jestem do tego przyzwyczajona, ale wykonałam tyle pracy i myślę, że na to zasłużyłam. Nie mam żadnych oczekiwań. Chcę zagrać dobry mecz. Być może na wielkim stadionie. Nie miałam żadnych celów przed turniejem." (wp)
Piotr Sierzputowski, trener Igi w rozmowie z Polskim Radiem: "Gdyby ktoś przed startem turnieju powiedział mi, że Iga zajdzie tak daleko, nie uwierzyłbym. Jestem bardzo zadowolony, ale myślę, że Iga ma jeszcze zapas jeśli chodzi o grę. Tak naprawdę w spotkaniu z Vekić odpaliła na sam koniec, dwa ostatnie gemy były na pełnym luzie. Było widać, jak piłka "klei się" do rakiety, a nie gdzieś leci. To był bardzo dobry i spokojny tenis. Wykonała wszystkie zadania, które dostała przed meczem. - o meczu z Anett Konteveit - Nie chodzi tu o miejsca rankingowe, ale Iga grała z nią już w Cincinnati, po długim maratonie w Toronto. Dzień w dzień zagrała dziewięć meczów, była niezwykle zmęczona, a i tak podjęła rękawicę, wyglądało to bardzo dobrze. Mam nadzieję, że tu będzie w stanie pokazać jeszcze więcej." (wp)

Zatem, kolejna zarwana noc! A być może później już Simona Halep i to byłby crème de la crème dla śledzących historię Igi, a pewnie też i dla niej coś specjalnego. Obym tego grzeszku kibicowskiej arogancji nie musiał odpokutowywać, ale wierzę w udany rewanż Igi nad Anett Konteveit.
1820sobota, 25, stycznia 2020 06:05
iocosus
He, he, sport.pl przespał sukces Igi, panie Pawle Wilkowiczu redaktorze naczelny wstyd!
1819sobota, 25, stycznia 2020 05:23
iocosus
https://www.facebook.com/WTA/videos/1213266402186687/

Tak było w zeszłym roku w Cincinnati, czas na rewanż!
1818sobota, 25, stycznia 2020 04:55
iocosus
Drugi set 6:3 dla Igi!!! Kocham naszą małolatę, uczuciem wielkim ale platonicznym, żeby starego iocosusa o coś nie podejrzewać! Wink

Maksymalna koncentracja w końcówce pierwszego seta kosztowała Igę dekoncentrację w otwierającym gemie drugiej partii i utratę gema serwisowego, na szczęście w szóstym gemie nastąpiło powrotne przełamanie, następnie wygrany gem lacostowski, Vekic krzyczy na siebie a nasza spokojna, opanowana doprowadza już sprawę do końca i jest w IV rundzie AO.

Uff i będzie teraz się zmagać osiemnastolatka z rolą faworytki(???), bo Bencic sensacyjnie za burtą 0:6, 1:6 z Kontaveit - 31 w rankingu WTA.

Very Happy
1817sobota, 25, stycznia 2020 03:53
iocosus
Światek - Vekic 7:5 po pierwszym secie!

Obie dziewczyny ładne, zgrabne ale "tenis męski" taki unforgiven no i przynajmniej na razie młodsza w tym górą.
1816sobota, 25, stycznia 2020 02:16
Senator
Oglądałem Federera i tak sobie myślałem, starzy mistrzowie się kończą następuje zmiana pokoleniowa ( wcześniej Williams odpadła z młodziutką chinką co tylko otwierdzalo mnie w przekonaniu o odchodzeniu mistrzów) a tu bach ze stanu 4:8 W super Tie-breaku mistrz jednak pokazuje że głupio myślałem Smile
1815piątek, 24, stycznia 2020 16:02
iocosus
Federer - Millman 3:2 - mimo, że w super tie-braku piątego seta przegrywał już 4:8 i właśnie dlatego: "gdy trzeba siebie samego przełamać, gdy serwy i forhendy zawodzą, to nawet w takich momentach "starzy mistrzowie" z tenisistami pokroju Millmana jakoś sobie radzą, ciułają punkciki, wygrywają te decydujące i pewnie dlatego są mistrzami."

Wracam do naszej Igi. Nie ma takiej "prozy życia" która dzisiejszej nocy uniemożliwiłaby mi obejrzenie jej meczu. "Z Vekić Polka zmierzy się nie wcześniej niż o 2.30 czasu polskiego. Będzie to drugi mecz na "1573 Arena". W czwartym spotkaniu na tym samym korcie w parze z Kubotem wystąpi w 1. rundzie miksta."(interia)
Karolina Woźniacki przegrywa i kończy karierę, Serena Wiliams w słabej formie już również za burtą AO - zmiana warty w kobiecym tenisie. No i mamy "nasze" pretendentki do schedy: Donna Vekić i Iga Świątek. Taka z nimi refleksja.
Mamy w turnieju wielkoszlemowym pojedynek dwudziestej w rankingu WTA dwudziestotrzylatki -na fali wznoszącej, rozstawionej z 19 w AO, z osiemnastolatką z zaledwie rocznym stażem w wielkich szlemach, po pięciomiesięcznej przerwie w grze spowodowanej kontuzją, po zeszłym roku w rankingu WTA - 56. Kto jest faworytem pojedynku wydaje się oczywiste, ale oto dziennikarz dużego sportowego portalu napisał: ""Z Babos zagrałam praktycznie bezbłędnie, ani przez chwilę nie oddałam jej inicjatywy" - mówiła po otwarciu z Węgierką Iga Świątek. Po konfrontacji z Hiszpanką też musi być zadowolona. Rywalka była wymagająca, dużo bardziej wszechstronna, z większym wachlarzem uderzeń niż zawodniczka Madziarów, lecz Świątek w decydujących momentach pokazała klasę i mimo kilku pomyłek chłodną głowę. Niczego nie zostawiała po drugiej stronie siatki, sama była aktywna, brała sprawy w swoje ręce. Trener Donny Vekić Torben Beltz, który pojawił się na trybunach, musiał być pod wrażeniem tego, co zobaczył. Rozstawiona z nr 19 Chorwatka dowie się od niego, że w trzeciej rundzie czeka ją droga przez mękę! Tymczasem Iga Świątek będzie mogła zagrać na luzie. Przyjechała na antypody bez żadnych oczekiwań, a na oczach Polonii rośnie jak na drożdżach i gra jak z nut. Dojrzale, z pełną kontrolą emocji i dużo odpowiedzialniej niż jeszcze w poprzednim sezonie. (…) na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa!" (Przegląd Sportowy)
Kto jest w takim razie faworytem? Odlatuje pan redaktor, rozpoczyna się pompowanie balonika? Wojciech Fibak stary wyga asekuruje się: "To będzie bardzo trudny mecz, bo Vekić jest znakomitą tenisistką. Potem może na nią czekać Belinda Bencić, która prezentuje najwyższy, światowy poziom. Bencić to druga Agnieszka Radwańska, bardzo utalentowana tenisistka. W pewnym sensie to wspaniale, że Iga zagra z nimi, ponieważ nie będzie miała nic do stracenia. To one będą faworytkami i będą musiały pokonać Igę."
Mhm, niby pierwsza rywalka faworytką, ale mówi się już i o tej drugiej! Zatem ta pierwsza nie taka straszna. Fibak: " Iga może im zagrozić. Wiemy, jak gra. Lubi ryzykować. Ma inny talent niż Agnieszka Radwańska, ale bardzo duży talent do wygrywania mocnych piłek, bardzo blisko linii. Ma znakomite reakcje, jest pełna energii i taka atletyczna. Teraz zaczyna się dla Igi gra na najwyższym światowym poziomie. To będą dla kibiców interesujące mecze." Pełna zgoda.

Bez krygowania, według mnie jeżeli Iga zagra "swój tenis" to Vekić pokona. Natomiast mam wątpliwość czy Iga zagra "z czystą głową" i "nie mając nic do stracenia". Największą presję na siebie w zawodach może na siebie nałożyć sam sportowiec i może sobie z tym nie poradzić. Iga jest super, według mnie również pod względem charakteru ale to cały czas jeszcze nastolatka, nie jest maszyną terminatorem i choćby w meczu z Suarez Navarro przy meczbolach popełniała podwójne błędy serwisowe. Jeżeli będzie czysta głowa i uderzenia będą siedziały to w pojedynku z Vekić dla mnie faworytką jest Iga, pytanie czy uda się jej opanować emocje napędzane własną ambicją.
1814czwartek, 23, stycznia 2020 09:09
iocosus
Iga Światek - Carla Suarez Navarro 6:3, 7:5 
Uff, proza życia sprawiła że mogłem oglądać dopiero końcówkę drugiego seta, ale na emocje się załapałem! Wink Carla potwierdziła moje obawy, na szczęście Iga ... nie odpuściła.  
1813środa, 22, stycznia 2020 21:19
iocosus
Co do Hurkacza to w odróżnieniu od Świątek akurat nie miał "swojego dnia". Idze piłki wchodziły, Hubertowi odwrotnie, tyle tylko że nawet gdy gra się oprócz przeciwnika również przeciwko "sobie" , gdy trzeba siebie samego przełamać, gdy serwy i forhendy zawodzą, to nawet w takich momentach "starzy mistrzowie" z tenisistami pokroju Millmana jakoś sobie radzą, ciułają punkciki, wygrywają te decydujące i pewnie dlatego są mistrzami. Hurkaczowi gra nie szła, ale nawet w takiej dyspozycji miał swoje szanse, przełamywał rywala, prowadził w setach, mógł ten mecz wygrać, ale … czegoś zabrakło oprócz formy. Może jeszcze doświadczenia. Oby tylko.

Świątek - Suarez Navarro - "pojedynek tych tenisistek będzie drugim meczem dnia na korcie nr 14 i powinien się rozpocząć ok. 2.30 w nocy czasu polskiego." - litości nie mają w tym AO, nie mogły grać w sesji wieczornej, czyli u nas w porannej. Boję się tej Hiszpanki.
1812środa, 22, stycznia 2020 12:53
Senator
Oglądałem, dość swobodnie wygrała.
Szkoda że dziś Hurkacz pożegnał się z turniejem. W pierwszym meczu wyciągnął z 0:2 na 3 :2 dziś nie wygrał seta.
1811środa, 22, stycznia 2020 03:41
iocosus
Australian Open 2020. Iga Świątek - Timea Babos 6;3, 6:2.
Pierwsza noc dla AO zarwana, pierwszy mecz Igi od US Open czyli od września wygrany i po okresie wyczekiwania i niepewności można powiedzieć że jest ulga. Przerwa nie rozregulowała naszej "nowej nadziei", po kontuzji nie widać śladu, gra przypomina najlepsze momenty z poprzedniego roku, uderzenia siedzą, jest czucie piłki i pewność zagrań, uf, jest nieźle. Przyznaję kibicuję Idze i z jednej strony mam skrywaną nadzieję na sukcesy "bez limitu" bo tak postrzegam potencjał gry, a z drugiej strony jest obawa, że jak to często w sporcie bywa talent się nie ziści, kontuzje przeszkodzą lub uniemożliwią rozwój, coś tam pójdzie nie tak i zamiast topu, kariera potoczy się na poziomie pierwszej setki. Niby też dobrze, cały czas wysoko, dla innych ta setka to mogą być Himalaje, ale dla mnie Iga ze swoim stylem gry, predyspozycjami ma większe szanse na wygranie szlema niż Agnieszka Radwańska. Tyle tylko ze Aga swój talent potwierdziła, natomiast Iga dopiero to musi uczynić. Mowa oczywiście o poziomie absolutnego topu.
Mecz z Wegierką Babos w zasadzie bez historii. Iga prowadziła grę rozprowadzała Timeę, pewny serwis i mocna gra z głębi kortu, plus kilka skrótów i lobów wszystko świadczące o dobrym nastawieniu do gry, to wszystko pozwoliło na zamknięcie tematu w godzinę i sześć minut.
Inauguracja była istotna, ale teraz w drugiej rundzie już będzie "próba generalna" dla obecnej dyspozycji ponieważ rywalką w drugiej rundzie okazuje się doświadczona Carla Suarez Navarro, która pokonała 12 w rankingu Białorusinkę Sabalenkę 7:6, 7:6. Ciężki mecz dla młodej agresywnej szukającej winnerów pretendentki z mniej efektowną ale za to efektywną "rzeźbiarką" kortów potrafiącą neutralizować atuty rywalek. Doświadczenie kontra młodość - wynik nie jest oczywisty.
1810niedziela, 08, grudnia 2019 10:01
Zbyszek
Nareszcie można było obejrzeć mocną gale bokserską o normalnej porze..Najważniejszym wydarzeniem wieczoru w Arabii Saudyjskiej, wedle rozszalałej reklamy i skutecznego marketingu miała być rewanżowa walka w wadze ciężkiej o pasy mistrzowskie Federacji WBA, IBF i WBO oraz o pas magazynu "The ring". pomiędzy Meksykaninem Andy Ruizem jr oraz Anglikiem Anthonym Joshuą.
Skala zainteresowania medialnego pokazała,że współczesny sport jest przede wszystkim wydarzeniem biznesowym kreowanym przez telewizje i PR. I takie podejście do sportu ma swoje wymierne przełożenie na pieniądze.Bo oto marnego boksera bez wyników , wolnego, prymitywnego jakim był jest Ruiz wykreowano na jakiegoś giganta ringu tylko dlatego,że wygrał z przereklamowanym Joshuą. A przypomnijmy,że 1 czerwca w Nowym Jorku w MSG to Anglik przegrał przez całkowite zlekceważenie Meksykanina. Joshua do poprzedniej walki, po wpadce dopingowej Jarrella Millera, miał do wyboru 3 bokserów : Ortiza, Huntera i Kownackiego. Jego promotor Hearn zdecydował się na innego, w jego oczach najsłabszego,bo wolnego jak żółw Ruiza. W III rundzie Joshua w MSG posłał Ruiza na deski i będąc przekonanym,że tamten ledwo zipie ruszył,aby go dobić. A Ruiz padł nie tyle po ciosie ile dlatego,że źle stał na nogach. I trafił w odpowiedzi bardzo mocno lewym sierpem w okolice skroni rozpędzonego Anglika. Po tym ciosie dalsza walka to była agonia. Oczywiście była to sensacja,ale robienie z Ruiza wielkiego boksera to celowy zabieg PR, zresztą bardzo udany. Czując dobry interes na organizację walki zdecydowali się szejkowie z Arabii Saudyjskiej. W kilka tygodni wybudowali stadion na 17 tys, widzów, który po pokazowym meczu Federera z Nadalem zostanie rozebrany oraz przeznaczyli na gaże 150 mln USD , z których Joshua dostanie 85 mln,a Ruiz 13 mln.
Jako się rzekło wczoraj do pojedynku stanęli : posiadacz pasów Andy Ruiz jr, lat 30, wzrost 188 cm, waga 128,5 kg , walk 34, wygrane 33 z tego 22 TKO, jedna porażka z Josephem Parkerem o pas WBO w grudniu 2016 roku oraz Anthony Joshua lat 30, wzrost 198 cm, waga 107, 5 kg. walk 23, z tego 22 TKO, jedna porażka z Ruizem. Anthony Joshua to mistrz olimpijski z Londynu z 2012 roku. Pas IBF zdobył w kwietniu 2016 pokonując Charlesa Martina, po pas WBA sięgnął w kwietniu 2017 roku wygrywając z Władymyrem Kliczko, zaś pas WBO odebrał Parkerowi w marcu 2018 roku. Wśród rywali Ruiza poza Parkerem i Joshuą próżno szukać jakiś znaczących nazwisk, natomiast wśród przeciwników Anglika było i to wiele.,Nadto Ruiz . nie po raz pierwszy zresztą zademonstrował lekceważący stosunek do wymogów profesjonalizmu . Po wygranej z Joshuą nie trenował, za to jadł, pił i popuszczał pasa i tak spasł się do prawie 130 kg wagi.. Jego te tytuły interesowały umiarkowanie, on dostał 13 mln co jego i jego rodzinę ustawi na całe życie.
Napisałem tyle o otoczce pojedynku , gdyż o nim samym nie ma co pisać.Przewaga Josuy w każdym elemencie była gigantyczna , a szczególnie w szybkości, technice i taktyce.Joshua z lekkością motyla tańczył w ringu i całkowicie bezkarnie obijał Riuza lewym prostym , dokładając od czasu do czasu prawy prosty i bezpośredni lewy sierpowy. Ruiz natomiast ociężale spacerował po ringu i nawet nie próbował pogonić za będącym poza jego zasięgiem Anglikiem . Tylko w VIII rundzie Joshua stracił płynność, skrócił lewą rękę i dopuścił Ruiza w jego dystans , przez co dostał kilka ciosów na głowę i tę jedyną rundę przegrał.Przy czym i Joshua już od paru walk nie zachwyca. Brakuje mu takiej radości z boksu jaką miał do walki z Kliczką, brakuje mu dynamiki i obawia się podjąć ryzyka. Jego walki stracili na emocjonalnej atrakcyjności i stały się żerem dla koneserów.
Podczas tej gali z dobrej strony w walce z bardzo mocnym Anglikiem Dilianem Whytem pokazał się Mariusz Wach. Skazany na pożarcie Polak nie tylko przetrwał 10 rund,ale wygrał 3.A Whyte na 37 pojedynków przegrał tylko 1 z Joshuą, a do bezpodstawnego oskarżenia o doping był na 1 miejscu w rankingach wszystkich Federacji.Dla mnie była to 3 najlepsza walka w karierze Wacha, po wygranych z wysoko notowanymi Walkerem i Teperem. A po ostanie walce z Okolem przegranej przez TKO wydawało się,że czas Wacha się skończył.
W Arabii Saudyjskie na gali zaprezentował się jeszcze Hrgovicz w walce z Molina oraz Powietkin w pojedynku z Hunterem.Młody Chorwat uważany przez wielu za objawienie wagi ciężkiej zaprezentował się z jak najgorszej strony. Powinien zostać najpóźniej w II rundzie zdyskwalifikowany za bicie nasadą, uderzanie podczas klinczu barkiem, bicie poniżej pasa i przede wszystkim za uderzania w tył głowy , nawet po komendzie stop.Zresztą decydujący cios zadany został również w tył głowy, a po walce bezczelny Hrgovicz powiedział,że uderzył go tak, bo Molina się odwrócił.
W następnym pojedynku Powietkina z Hunterem "Rosyjski rycerz" po raz kolejny pokazał co to jest ringowe fair play. Nawet kiedy w trakcie wymian Hunter odwracał się "Sasza" wstrzymywał uderzenie. Jak raz trafił poniżej pasa to wylewnie przepraszał. Sam pojedynek zakończony sprawiedliwym remisem nie stał na wysokim poziomie, Po Powietkinie widać już ciężar lat i dużą ilość przyjętych mocnych ciosów w walkach z silnymi rywalami, zaś Hunter poza szybkością nie pokazał jakiś poważnych pięściarskich walorów, a raczej chaos .
Teraz Powietkin i Hunter muszą stoczyć rewanżowy pojedynek, bo jeden z nich ma być pretendentem do tytułu WBA. Zaś Riuz będzie domagał się 3 walki z Joshuą i będzie obiecywał,że tym razem zacznie trenować, a nie balować.
1809niedziela, 24, listopada 2019 09:39
Zbyszek
I znowu boks z najwyższego piętra.
O 6 rano pojedynek o pas mistrza świata wagi ciężkiej Federacji WBC rozpoczęli posiadacz pasa Ameryaknin Deontay Wilder l.34, wzrost 201 cm , waga 99,6 kg , walk 42 z tego tylko 1 remis , 40 wygranych przed czasem oraz Kubańczyk Luis Ortiz l.40, wzrost 193 cm, waga 107,3 kg,walk 32, 1 porażka ( z Wilderem w marcu 2018 r.) , w tym 26 przed KO i TKO. Wilderem został zawodowym bokserem od 2008 roku, a tytuł zdobył w marcu 2015 roku pokonując po 12 rundach na punkty Kanadyjczyka Stiverna walcząc od końca I rundy ze złamaną kością łokciową prawej ręki.Kubańczyk przeszedł na zawodowstwo po długiej karierze amatorskiej w 2010 roku. Jego kariera był hamowana dwoma wpadkami dopingowymi. Moim zdaniem Ortiz jest od wielu lat 2 ciężkim, lepszym od Wildera technicznie,ale wolniejszym i popełniającym błędy.
W dzisiejszej walce do 7 rundy na punkty prowadził Ortiz, pewno 59:55. . Każda runda miała podobny przebieg : Wilder zadawał lewe proste dystansujące i powstrzymujące, wsparte sporadycznie prawym prostym, zaś "King Kong" potrafił skrócić dystans i zadawał ciosy kombinacjami, kończonymi prawym lub lewym sierpowym na głowę.Jego firmowa akcja polegała na tym,że schodził w prawo , zadawał podwójny prawy prosty ( Ortiz walczy z odwrotnej pozycji) , prawy sierpowy, następnie obniżał pozycję i wyprowadzał silny lewy sierpowy na głowę Wildera. Ortiz prowadził też w rundzie siódmej. Lecz największą siłą Amerykanina jest jego nieprawdopodobna inteligencja ringowa i niebywale szybkie i precyzyjne uderzenie prawą ręką , prostym, sierpem lub hakiem. Pod względem inteligencji w ringu mógłby się z nim równać w ciężkiej tylko Wasilij Kliczko , dziś mer Kijowa. Pod sam koniec 7 rundy Ortiz zastosował swój firmowy manewr,ale w momencie wyprowadzania lewego prostego na moment prawa ręka nie zasłoniła szczęki i akurat w tym ułamku sekundy rękawica Wildera spadła jak grom na Ortiza. Wstał,ale walki kontynuować nie był wstanie. Gaże gwarantowane : Wilder 23 mln USD, Ortiz 8,5 mln USD.
Natomiast coraz ciekawiej robi się wokół naszego ciężkiego Adama Kownackiego. Wilder, który ma kontrakt z TV Fox ma zaplanowaną następną walkę z Furym pod koniec lutego 2020 roku,ale Fury kluczy i pewno do walki nie przystąpi, bo wie,że pierwszą walkę przegrał, mimo,że Wilder trenował do niej tylko 3 tygodnie,a nie 4 miesiące. Ja po tamtym pojedynku na gorąco , pewno kierując się sympatia dla słabszego,że nie pękł,również napisałem,że wyszedł remis,ale po powtórnym jej obejrzeniu stwierdziłem,że po pierwsze Fury po nokdaunie w 12 rundzie powinien być wyliczony, gdyż nie podjął walki po 10 sekundach, lecz dopiero po 23 , a po drugie w starciach był remis po 6 rund dla obu,a więc wynik punktowy to 114:112 dla Wildera.Powiada się,że gdyby Fury stchórzył to rywalem Wildera mógłby być Kownacki. Z kolei Federacja WBA poszukuje kandydata do walki o pas Regular , który posiada Manuel Charr. Kownacki jest najwyżej notowanym dostępnym kandydatem, gdyż taki np. Joshua z Charrem bić się nie chce. Zaś 7 grudnia odbędzie się pojedynek o pasy pomiędzy Andy Ruizem jr a Joshuą. Kto by nie wygrał rewanżu to ,musiałby zmierzyć się z obowiązkowym pretendentem Kubratem Pulewem, o pas IBF, a żaden z nich nie ma takich zamiarów i wolą się zrzec pasa. Gdyby do tego doszło to Federacja IBF zamierza jako przeciwnika dla Pulewa wyznaczyć Kownackiego. Tak czy inaczej raczej w 2020 roku Kownacki pewnikiem o pas zawalczy.
A u nas wczoraj ciekawa gala w Radomiu zorganizowana przez Mateusza Borka. Bardzo mi się podoba to co on robi dla boksu, gdyż stawia na sport i szanowanie widza,a nie na udawactwo i oszukiwanie publiki.
Zaś w Liverpoolu bity faworyt Calum Smith męczył się z Johnem Ryderem w walce o pas Federacji WBA wagi super średniej. Pojedynek był wyrównany, zacięty,ale poziom taki sobie. Sędziowie punktowali jednogłośnie, gdyż Smith te 8 rund nieznacznie wygrał.
1808niedziela, 03, listopada 2019 16:52
Zbyszek
Dzisiaj po 6 rano zakończyła się walka o mistrzostwo świata Federacji WBO w wadze półciężkiej pomiędzy posiadaczem pasa Rosjaninem Sergiejem Kowalowem,a Saulem "Canelo" Alvarezem z Meksyku mistrzem Federacji WBA, WBC i IBF w wadze superśedniej.Walka odbyła się w Las Vegas w pełni wypełnionej hali "T-Mobile" ,a zorganizowana została przez wchodzącą przebojem na rynek bokserski platformę cyfrową DAZN. "Canelo" zgodził się na zejście do wagi półciężkiej na Kowalowa za kwotę 35 mln USD ( Kowalow dostał 3 mln USD).
Kowalow to bardzo dobry bokser, który co prawda ma już 36 lat,ale na 38 walk wygrał 34, 3 razy przegrał i zanotował 1 remis. Przegrał 2 razy z Andre Wardem i raz Eleiderem Alvarezem z Kolumbii. Tytuł WB0 zdobył po raz pierwszy w 2013 roku pokonując Nathana Cleverlyego,a w rok później zunifikował 4 tytuły pokonując legendarnego Bernarda Hopkinsa. Jest to silny,ale walczący dość prymitywnie bokser i z uwagi na zbytnie przywiązanie do napojów wyskokowych miewa problemy kondycyjne. W walce z "Canelo" zademonstrował boks jak za swych najlepszych lat. Dobry, mierzony, dystansujący lewy prosty i kombinacje : podwójny lewy prosty, prawy prosty i lewy prosty lub sierpowy.
'Canelo" ma 29 lat, walk 55, z tego tylko 1 porażka w 2013 roku z fenomenalnym Floydem Mayweatherem jr oraz 2 remisy , wieku 19 lat z mistrzem IBF Vazquezem i z Gołowkinem . Zaczął karierę zawodową w wieku 15 lat,a pierwszy tytuł zdobył w wieku 21 lat pokonując idola Brytyjczyków "Rickiego" Hattona. Był mistrzem świata w kategoriach superpółśredniej, średniej i superśredniej.
Ja lubię boks "Canelo" , gdyż jest on wybitnie techniczny,a do tego zbalansowany. "Canelo" jest wyśmienity zarówno w ataku , jak i obronie. Jest jednym z niewielu bokserów , którzy w bardzo dobrym stopniu opanowali kilka technik obronnych.
Walka pomiędzy nimi nie była zbyt emocjonująca. W pierwszych 4 rundach Kowalow zadał więcej ciosów, gdyż "Canelo" ograniczał się do obrony sztywną i szczelną podwójną gardą. Tylko od czasu do czasu wyprowadzał lewe haki na dolne partie ciała Rosjanina. W 6 i 7 rundzie Meksykanin przyśpieszył, trafił celnie kilka razy na korpus rywala i rundy te wygrał. W 8 rundzie Kowalow nabrał animuszu i ruszył do ostrego ataku, zadał więcej ciosów,ale krzywdy one rywalowi nie uczyniły.Ale był to "łabędzi śpiew" Rosjanina. Począwszy od 9 rundy zaczął tracić kontrolę nad przestrzenią ringu, lewym prostym przestał dystansować i przygotowywać ciosy z prawej i "Canelo" coraz częściej wchodził w swój dystans i atakował nie tylko korpus,ale i głowę Rosjanina. W połowie 11 rundy "Canelo" zepchnął Kowalowa do lin i najpierw silnym lewym hakiem na głowę , a chwilę potem prawym sierpowym posłał go na dechy. Sędzia nawet nie liczył i od razu przerwał walkę. K.O.
1807piątek, 25, października 2019 23:34
kibic60
@ Handball

" W swoim ostatnim meczu towarzyskiego turnieju w Argentynie Polska przegrała z Rosją 19:30"

To mniej więcej tak, jakby siatkarze przegrali 0:3 do 8, 12, 16

Biało-Czerwoni kończą turniej Torneo Cuatro Naciones bez zwycięstwa.
Jesteśmy w czarnej dupie Sad
1806środa, 16, października 2019 12:34
Zgred Maruda
@kibic60

..."O złoto IO 2020 jestem spokojny Smile"

To ciekawe...Very Happy bo w Brazylii podobny - kibic62 i w Ameryce - kibic63 mówią to samo (!) Zatem, ktoś się bardzo pomyli...
1805środa, 16, października 2019 05:46
kibic60
@ Zgred

"Jakby nie podejść do tego turnieju, to jednak (!) przegraliśmy i z USA i z Brazylią - czyli w prostej linii....

z zespołami, które nie uczestniczyły w mistrzostwach Europy, tylko w spokoju przygotowywały sie do PŚ !

Ilość spotkań rozegranych w ciągu miesiąca niewyobrażalna dla innych gier zespołowych. Czapki z głów !
Dla mnie mamy reprezentację ze snu, jakiej nie mieliśmy w historii.
O złoto IO 2020 jestem spokojny Smile
1804wtorek, 15, października 2019 20:34
Zgred Maruda
Puchar Świata 2019 siatkówka

Srebrny medal i kilkaset tysięcy mamony...mało wymierne.
Bardzo dużo wiedzą, relacjami i wreszcie - błędami.
Jakby nie podejść do tego turnieju, to jednak (!) przegraliśmy i z USA i z Brazylią - czyli w prostej linii z naszymi konkurentami do olimpijskiego złota. Może lekcja - a może nie...są lepsi od wyciągania wniosków.

Bardzo dobry sezon, wymierny medalami, znajomością jedynki, pewną konsekwencją wyborów. Przygotowywania Leona ( którego Drzyzga) jeszcze nie - nie potrafił !!! postawić na piłkach, których potrzebuje. Od pana na rozegraniu trzeba wymagać jednak - pewną umiejętność wiarygodnego rozumienia kto jaką piłkę potrzebuje.
Ta umiejętność stanowi o tym, czy w rzeczywistości ktoś, kto rzuca piłki pod atak - jest faktycznie liderem, czy nie jest...
W moim przekonaniu - nie jest (!)
Grając drugimi zestawieniami pokazaliśmy świetne zaplecze...
Siłę i "to coś, co przyjdzie"...I dobrze!

Za dziewięć miesięcy trzeba wejść na wyżyny (!) Pewnie - wejdą (!)

Panie Zbigniewie - proszę mi wybaczyć, ale kończę z reprezentowaniem tej strony w mojej dyscyplinie, ponieważ pisanie dla pisania nie jest moim życiowym wyzwaniem (!), z całą odpowiedzialnością przekazuję w Pana ręce - opowiadanie o sensie sportowych zdarzeń, tych realnych lub tych mniej realnych ( niestety).
Proszę mi wierzyć, (wiedz panie Senator, Gawin), że chciałem pokazać koloryt innego sportu - niż piłka nożna.

Ja kończę pieprzenie o szopenie Wink bawcie się dalej, za stary jestem...sami "depczecie" tą stronę zaniechaniem...i OK !
1803środa, 02, października 2019 19:04
Zgred Maruda
PŚ siatkarzy 2019

Mecz nr1. Polska - Tunezja 3:0 (25:16, 25:23, 25:12)

Skład: Łukasz Kaczmarek, Grzegorz Łomacz, Bartosz Kwolek, Bartłomiej Lemański, Rafał Szymura, Norbert Huber, Jakub Popiwczak (libero). Grali także: Marcin Janusz, Tomasz Fornal, Michał Szalacha, Piotr Łukasik.



Mecz nr 2. Polska - Japonia 3:1 (25:23, 25:17, 19:25, 25:17)

Sklad: Grzegorz Łomacz, Bartosz Kurek, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Bartłomiej Lemański, Norbert Huber, Jakub Popiwczak (L) - Marcin Janusz, Łukasz Kaczmarek, Rafał Szymura, Jakub Kochanowski, Tomasz Fornal.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256227983

Trzeba odnotować fakt powrotu do zespołu po niemalże 365 dniach Bartosza Kurka(!). Wygląda na to, że po kontuzji nie ma śladu, widać natomiast duże chęci powrotu do dawnej wielkiej formy. Jest dynamika w ruchach, w ataku. Jeszcze nie zawsze na odpowiednim pułapie uderzania piłki, czy wyboru kierunków...Ale w polu zagrywki (kilka asów) i w bloku ( parę bloków) czucie piłki widać.
Powrót po roku - udany.


Mecz nr. 3 USA - Polska 3:1 (25:19, 25:20, 24:26, 27:25)

Skład : Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero), Damian Wojtaszek (libero) oraz Marcin Komenda, Bartosz Kurek, Bartosz Kwolek, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Jakub Kochanowski.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256228400

Amerykanie grają w swoich najlepszych ustawieniach, jedynie bez kontuzjowanego Sandera. Mecz z gatunku "siła razy ramię"...w którym zespół USA był bardziej konkretny. Strzały z obu skrzydeł i ze środka, z niesamowitym tego dnia Andersonem, który kończył wszystko, wtórował mu Russel i Holt na środku. W odróżnieniu od naszego zespołu Amerykanie grali bardzo mocnymi, kierunkowymi zagrywkami, głównie w Leona. W pierwszych dwóch setach przyjęcie nie było tak dobre, aby Drzyzga mógł ogrywać wszystkie strefy ataku, graliśmy głównie do skrzydeł pod podwójne, potrójne bloki...Blok - obrona Amerykanów funkcjonowała bardzo dobrze, dając im udane kontry. Przełamanie na 2-1, plus zmiany ( wszedł do gry Kurek) dało nam możliwość rywalizacji o tie break, gra się wyrównała, a o uzysku punktowym decydowały szczegóły. Jednak tymi szczegółami przegraliśmy set czwarty i cały mecz. Bardzo dobry mecz Leona, ( na tyle, na ile teraz może) Kurka, słabszy środek, który zawsze zależy od dobrych odbiorów. Wygrał zespół lepszy, bardziej wszechstronny z dużo lepiej rozłożonymi akcentami ataków. Mecz dobry, choć przegrany.


Mecz nr: 4 Polska - Argentyna 3:1 (27:29, 25:17, 25:18, 26:24)

Skład : Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Bartosz Kwolek, Jakub Kochanowski, Artur Szalpuk, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Wilfredo Leon, Marcin Komenda, Bartosz Kurek, Łukasz Kaczmarek.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256228525

Potyczka z młodą reprezentacją Argentyny - ciekawa i też zastanawiająca. Rozpisujemy sens jakoby mamy dwie równorzędne reprezentacje...Otóż ( na tym poziomie szukania formy, obecnie) - nie mamy(!). Zagubiony cały czas Szalpuk, nie lepszy Śliwka czy Muzaj, który nie spełnia wymogów pierwszego składu - niestety.
Szukamy zatem pewnych punktów oparcia w grze z "małolatami" z Argentyny. Leon, Kurek i...Kwolek. Szkoda, że temu ostatniemu Bozia nie dała 10cm więcej wzrostu...byłby siatkarzem kompletnym. A i tak wydaje się w następnej perspektywie następcą Michała Kubiaka.
Mecz wygrany za trzy punkty jest wartością, karuzela kręci się dalej...


Mecz nr : 5 Włochy - Polska 0:3 (18:25, 18:25, 22:25)

Skład : Marcin Komenda, Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero). Grali także: Maciej Muzaj, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256228612

W niedzielę Biało-Czerwoni zmierzyli się z Włochami. Rywal jak zwykle był niebezpieczny, jednak podczas tego Pucharu Świata grając bez swoich liderów spisywał się nieco poniżej oczekiwań, przegrywając dwa ostatnie mecze. Z Polakami przegrali także trzeci...Heynen dokonał kilku zmian, zagrali Komenda, Śliwka oraz Kochanowski i zagrali dobrze. Bardzo dobrze rozrzucał grę Komenda, dzieląc wszystkie strefy ataku. Przyspieszał skrzydła, ogrywał środek. Oczywiście Włosi nie zagrywali tak trudnych zagrywek jak Amerykanie, ale z całą pewnością trzeba podkreślić mądrą i ciekawą grę naszego młodego rozgrywającego. To dobre też dla Drzyzgi, który siedząc w dresie...mógł dostrzec, że nie jest w tej drużynie - jedyny. Pewny w ataku Leon, łapiący pewność Kurek, dobrze grający Śliwka, przy udziale środkowych Kochanowskiego ( wreszcie lepszy mecz) oraz Kłosa - nie dali pograć Włochom zwyciężając bardzo pewnie.
W rozgrywkach następuje przerwa do 09.10.2019r podczas której na drugi etap rozgrywek kadra przenosi się do Hiroszimy, gdzie zmierzy się z reprezentacjami Brazylii, Egiptu, Rosji, Iranu, Kanady i Australii.


Mecz nr : 6 Polska - Rosja 3 : 1 3:1 (25:27, 25:21, 25:18, 25:22)

Skład: Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (L) - Maciej Muzaj, Marcin Komenda, Michał Kubiak, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Artur Szalpuk, Damian Wojtaszek (L).

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256228987

Po trzech dniach przerwy Polacy zmierzyli się z reprezentacją Rosji. Mecze tych drużyn zawsze są dodatkowym smaczkiem biorąc pod uwagę aspekt sportowej historii w potyczkach obu zespołów siatkarskich. Rosja w PŚ nie gra pierwszym składem, który ME zagrał poniżej swoich możliwości, pokazuje natomiast bardzo ciekawe młode siatkarskie zaplecze. Mecz pod naszą zdecydowaną kontrolą, choć moim zdaniem trener Heynen w pierwszym, przegranym przez Polaków secie, przy stanie 22:18 popełnił błąd wprowadzając na podwójnej zmianie Komendę z Muzajem...Nie rozgrzany Muzaj się pogubił nie kończąc piłki na 23:18, a Rosjanie złapali kilka świetnych zagrywek doprowadzając do gry na przewagi, w której okazali się lepsi. Kolejne trzy sety to bardzo dobra gra Polaków z grającym pierwsze skrzypce Leonem i Śliwką, który zmienił zmęczonego Kurka. Także zmiana Kochanowskiego na Kłosa na środku dała dużo pozytywu, pan Ireneusz Kłos przeżywa drugą młodość i moim zdaniem powinien wychodzić w pierwszym zestawieniu. Pewne zwycięstwo z grającą bardzo ambitnie młodą reprezentacją Rosji której nie brakuje techniki i chęci, natomiast brakuje doświadczenia. Tą porażką stracili szanse na medalowe miejsce PŚ 2019.


Mecz nr : 7 Polska - Egipt 3:0 (25:19, 25:18, 25:16)

Skład : Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Norbert Huber, Łukasz Kaczmarek, Michał Kubiak, Karol Kłos, Damian Wojtaszek (libero) oraz Maciej Muzaj, Aleksander Śliwka.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256229174

Mecz z kategorii " musi się odbyć", nie wart komentarza.

Tego dnia oczy wszystkich komentatorów skierowane były na mecz USA - Brazylia. Mecz z gatunku "wszystko na maxa"...z obu stron. Siatkówka sięgająca najwyższych poziomów we wszystkich elementach gry. Ciosy z zagrywek, ataków ze wszystkich możliwych stref, w dowolnych kombinacjach. Szybkość rozegrania, obrony pod kontry, cios za cios...Wyrównana walka w pierwszych dwóch setach po jednym punkcie do wysokości 20 oczek. Końcówki wygrywali Brazylijczycy dokładnością, redukując błędy. W partii trzeciej Amerykanie gaśli fizycznie, Anderson (!) nie skończył żadnego ataku...z zespołu zeszło powietrze oddając cały mecz Brazylijczykom bez uzysku nawet jednego seta.


Mecz nr : 8 Polska - Australia 3 : 0 (25:18, 25:20, 25:9)

Skład : Bartosz Kurek, Marcin Komenda, Artur Szalpuk, Jakub Kochanowski, Michał Kubiak, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero)oraz Aleksander Śliwka.

Za komentarz do tego meczu niech posłuży wynik trzeciego seta...
25 : 9 (!)


Mecz nr : 9 Polska - Brazylia 2:3 (25:19, 23:25, 19:25, 25:16, 11:15)

Skład : Maciej Muzaj, Wilfredo Leon, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Marcin Komenda, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256229649

Mecz na szczycie, ostatnich mistrzów i vice mistrzów świata, przedostatnich, tak samo...Mecz walki technicznej połączonej z techniką na miarę tych tytułów. Mecz na siłę liderów i na rozegrania, które wygrywają "urywanie" bloków z jednej i z drugiej strony. Mecz na impulsy psychiczne, na bloki (wracające) i na wybloki pod kontry.
Mecz! Prawdziwy - prawdami w finale na małe półprawdy błędów...
Za dużo - w rozdaniu decydującym naszych błędów, zbyt mało naszych rywali.
Jednak (!) nie tylko błędy, nawet te minimalne - dały zwycięstwo Brazylijczykom. Istnieje sens kierowania/kreowania gry rękoma kolesia od rozegrania. To, w istocie cała "pula do zdobycia" w meczu. Nie chcę przywoływać śmiałych ludzi na tej specyficznej pozycji w hierarchii światowej, do których niejednokrotnie należało "pociągnięcie" zwycięstwa swoich drużyn. Ale od mistrza świata (pana Drzyzgi) wymagać jednak trzeba...
Z analiz meczowych wynika, że rozdawał po równo piłki do ataku między Leonem, a Muzajem ( po 17 -cie punktów z ataków)...Albo ja już nie znam się na niczym (?) albo...trzeba w grze znaleźć lidera(!).
Rezende dał wiele piłek na 27 punktów Alanowi, a to znaczy, że podpiął swojego atakującego pod kończenie i znalazł lidera Wink Leon / Muzaj - gdybym miał wskazać lepszego - nie miałbym wątpliwości...Gra Drzyzgi w ważnych fragmentach meczu ...co najmniej zastanawiała. Jakieś wymysły do nikogo, przepięte krótkie...piłki nie w tempo. Na taką reprezentacje kluczowe, złe i niewytłumaczalne. Błędy, które grając z Brazylią na równo przesądzają o wyniku i te miny (?) zadowolone, głupie, raczej głupawe.
Nie potrafię zrozumieć kiedy będąc lepszymi w kilku segmentach grania (blok, zagrywka) nie potrafiliśmy "zdusić" Brazylijczyków. W całym meczu punktowo wygraliśmy 103 do 100...Kłos na środku ( 5 blok/ 3 asy/ 6 atak w sumie 14 punktów)...i kiedy w kontr akcjach błędami technicznymi oddaje się punkty za frajer - nie można wygrać.
I jeszcze jedno -kiedy gramy piłki wyciągnięte z obron, ratunkowe szukamy jakiś plasów, lekkiego przebijania za siatkę, a rywal Wink napierdala z każdej piłki, nawet bronionej z asekuracji czy wystawianej na czwarte metry - strzela siłą obijając nasz blok. Oni mają odwagę, a my nie...błąd(!)

Wielka szkoda, że wygrywając takie akcje :

http://www.sport.pl/siatkowka/7,64948,25302009,polacy-przeprowadzili-akcje-turnieju-polaczenie-pilki-noznej.html

zeszliśmy z parkietu pokonani...



Mecz nr : 10 Polska - Kanada 3 : 0 (25:23, 26:24, 25:20)

Skład : Maciej Muzaj, Marcin Komenda, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Karol Kłos, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256229742

Wygrana nie bez problemów. Trudno po takim meczu jak z Brazylią wstać i zebrać się do gry z czystą głową. Wszyscy bez błysku, ociężale, nawet Leon. Heynen przywoływał "do pionu", wygrał mecz możliwościami naszej ławki rezerwowej. Po zmianach Szalpuk i Śliwka wnieśli trochę potrzebnej świeżości, zespół się zebrał i zostawił Kanadyjczyków po trzech setach.

Jutro mecz o srebrny medal z Iranem z którym zawsze gra się nam ciężko, pocieszające jest to, że Persowie na PŚ nie są w wysokiej formie...ale na nas z całą pewnością się zepną.



Mecz nr : 11 Polska - Iran 3 : 0 (25:18, 25:18, 25:16)

Skład : Maciej Muzaj, Wilfredo Leon, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Damian Wojtaszek (libero), Paweł Zatorski (libero). Grali także: Marcin Komenda, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek.

http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256229892


Mecz z zapleczem reprezentacji Iranu bez historii. Szybko, ładnie i przyjemnie. Koniec morderczego grania 11 - tu meczów w dwa tygodnie.
1802wtorek, 01, października 2019 19:32
Zgred Maruda
PŚ siatkarzy 2019

Terminarz Pucharu Świata siatkarzy (godziny czasu polskiego).

1 października (wtorek), godz. 8:00: Polska - Tunezja
2 października (środa), godz. 12:20: Polska - Japonia
4 października (piątek)), godz. 8:00: Polska - USA
5 października (sobota), godz. 5:30: Polska - Argentyna
6 października (niedziela), godz. 5:30: Polska - Włochy
9 października (środa), godz. 8:00: Polska - Rosja
10 października (czwartek), godz. 5:30: Polska - Egipt
11 października (piątek), godz. 5:30: Polska - Australia
13 października (niedziela), godz. 8:00: Polska - Brazylia
14 października (poniedziałek), godz. 5:30: Polska - Kanada
15 października (wtorek), godz. 5.30: Polska - Iran

Dla zainteresowanych do śledzenia wszystkich wyników, grup i tabeli:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Puchar_%C5%9Awiata_w_Pi%C5%82ce_Siatkowej_M%C4%99%C5%BCczyzn_2019

Mecz nr1. Polska - Tunezja 3:0 (25:16, 25:23, 25:12)

Skład: Łukasz Kaczmarek, Grzegorz Łomacz, Bartosz Kwolek, Bartłomiej Lemański, Rafał Szymura, Norbert Huber, Jakub Popiwczak (libero). Grali także: Marcin Janusz, Tomasz Fornal, Michał Szalacha, Piotr Łukasik.
1801poniedziałek, 30, września 2019 09:56
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME

Siatkarze Serbii po raz drugi w historii zostali mistrzami Europy! W wielkim finale, który odbył się w Paryżu, podopieczni Slobodana Kovacza pokonali Słowenię 3:1.

Serbia - Słowenia 3:1 (19:25, 25:16, 25:18, 25:20)

Skład finału czempionatu Starego Kontynentu był niespodzianką. Eksperci stawiali na Polskę i Francję, bo to te dwa zespoły były stawianie w roli faworytów turnieju. Zwycięski marsz tych drużyn został jednak zatrzymany w 1/2 finału. Słoweńcy sprawili niespodziankę i w Lublanie pokonali podopiecznych Vitala Heynena 3:1. Serbowie natomiast po pięciosetowym boju okazali się lepsi od Francuzów.

Mecz finałowy Słoweńcy rozpoczęli podobnie jak z Polakami, narzucając Serbom szybką grę, nakręcali się udanymi atakami i obronami, dokładając punktowe bloki. Co ciekawe, moim zdaniem właśnie element bloku rozdawał złote karty finału.
Słoweńcy cofali piłkę z siatki w trzeci metr 10- razy ( z czego 5 razy w secie pierwszym, a jedynie drugie 5 razy na przestrzeni trzech przegranych setów). Serbowie natomiast postawili ścianę 14 - razy ( z czego 1 - raz w pierwszym secie, aż 13 - razy w trzech setach wygranych)...Z każdym udanym blokiem Serbowie pokazywali swoją siłę, odbierając ją zrezygnowanym Słoweńcom.
Tego właśnie elementu zabrakło naszym siatkarzom w 1/2 finału...
Mocne ataki, które uporczywie wracają pod nogi potrafią zdusić mentalną siłę jednym, a skutecznie podnosić ją - drugim. Słoweńcy punkt po punkcie tracili wiarę, w atakach brylowali Atanasijević, swoje sztuczki na siatce prezentował Kovacević (MVP turnieju), dokładał Petrić, dwójka środkowych Lisinać i Podrascanin kończyli szybkie piłki. Pod takim naporem Słoweńcy nie mogli odwrócić losów spotkania, ulegli zdecydowanie mocniejszej drużynie, która sięgnęła po tytuł Mistrzów Europy.

stat:
https://www.cev.eu/Competition-Area/MatchStatistics.aspx?ID=36907

Biorąc pod uwagę tegoroczne sukcesy siatkarskie Serbii, przecież reprezentacja kobieca także wygrała Mistrzostwa Europy, można by rozpoznać jakie mają systemy szkolenia dzieci ( już w szkołach), czy też w poszczególnych rocznikach młodzików/młodziczek, kadetów/kadetek, juniorów/ juniorek...Wiedza nie boli, a poszerzanie jej jest jednym z pierwszych elementów na drodze do sukcesów.

Trzeba też nadmienić, że system kwalifikacji do igrzysk olimpijskich jest tragiczny. Europa dostaje tylko 4 miejsca, bez uwzględnienia poszczególnych tytułów np: MS, ME,MO...
I tak, w styczniowym turnieju odbędą się "małe ME" w których zagrają Francuzi, Niemcy, Holendrzy, Serbowie, Słoweńcy, Belgowie, Finowie...a zwycięzca jako jedyny otrzyma bilety do Tokio(!).
Choć w tej chwili brązowy medal zaciemnia obraz naszych oczekiwań co do miejsca na podium ME, to trzeba docenić, że całe przygotowania kadry były ustawione pod nasz turniej kwalifikacyjny,a wygrana w Gdańsku pozwala na stabilne planowanie oraz stabilną pracę przed najważniejszą sportową imprezą przyszłego roku...
1800niedziela, 29, września 2019 11:49
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME

Polska reprezentacja wraca z Mistrzostw Europy ...z tarczą.
Choć słowo "wraca" jest daleko idącym nadużyciem, gdyż zaledwie kilku siatkarzy wraca do kraju, a cała reszta wraz ze sztabem kieruje się na Japonię, grać w PŚ...

Francja - Polska 0 - 3 (24:26, 22:25, 21:25)

stat:
https://www.cev.eu/Competition-Area/MatchStatistics.aspx?ID=36906

Medal na każdej dużej imprezie - jest medalem, jako brązowy jest trzecim krążkiem w naszej historii ME (1967, 2011, 2019)
Wszyscy zawodnicy w wywiadach podkreślają, że ten medal miał mieć inny kolor oraz inne znaczenie...To prawda, ale może właśnie dlatego, że zaistniał jako niespełniona zapowiedź sukcesu "posłuży" w niedalekiej przyszłości za pewnego rodzaju ostrzeżenie "manii wielkości", ucząc zawsze potrzebnej pokory.

W meczu z Francuzami widzieliśmy bardziej skonsolidowaną, dobrze reagującą i walczącą drużynę. Po nieudanym półfinałowym meczu Kubiak jako kapitan pociągnął zespół charakterem do dobrej reakcji. Można było odnieść wrażenie, że jest odpowiedzialny za każdy atak, odbiór czy blok, dwoił się i troił, był wszędzie. Bezwzględnie poprowadził drużynę do zwycięstwa, wtórował mu Leon i Muzaj w atakach, w obronach zarówno Zatorski jak i Wojtaszek podbijali wiele piłek, obudził się blok, działał środek Nowakowski z Bieńkiem kończyli piłki punktami, funkcjonowała dobra zagrywka. Gdyby Polacy zagrali na takim poziomie ze Słowenią, rozdawaliby dzisiaj piłki w dużym finale.
Aż trudno uwierzyć, że przegrywając na dziewięć - jeden mecz, tracąc w całym rozciągniętym turnieju tylko cztery sety...zajmuje się tylko trzecie miejsce. Dzisiejszy finaliści mieli w grupach swoje problemy, oddając nawet punkty...a mimo to zagrają o złoty medal.

Francuzi, jako gospodarz układając pod siebie terminarz "złapali się we własne sidła"...mając po nieudanym półfinale zaledwie kilkanaście godzin na lizanie ran i regenerację, podjęli walkę. Wyszli tym co mieli najlepszego, grali o honor, jednak tego dnia było to za mało...

O tym i nie tylko mówi Vital Heynen:

https://sport.onet.pl/siatkowka/mistrzostwa-europy-siatkarzy/vital-heynen-o-zdobyciu-brazowego-medalu-po-meczu-z-francja/dgfc7vh
1799sobota, 28, września 2019 09:19
Zgred Maruda
Siatkówka męska ME

Francuzi pragnący rewanżu za gdański turniej eliminacyjny do Igrzysk w Tokio, gorąco oczekiwali Polaków na swojej hali w Paryżu, w finale ME.
Jednak w finałowej gorączce nie docenili zawsze bitnych Serbów...którzy bardzo dobitnie pokrzyżowali im plany.

Francja - Serbia 2:3 (25:23, 23:25, 21:25, 25:17, 7:15)

Świetny mecz, ze wszystkimi elementami siatkarskiej sztuki, zwrotami akcji, wymianą ciosów w technicznych zagraniach światowej klasy, przyniósł niedoceniane rozwiązanie...Francuzi upatrywani w roli faworytów do finału, do złotego medalu - nie dźwignęli presji. Natomiast Serbowie, zawsze grający do końca z zaangażowaniem i wiarą, wrócili po ostatnim okresie raczej ubogim w osiągnięcia, do siatkarskiej elity, dominując całkowicie na parkiecie w piątym secie, uciszając tym samym wypełnioną po brzegi paryską halę.
Siatkówka po raz kolejny ukazała swoją nieprzewidywalność i siłę charakteru. Kovacević, Petrić oraz grający świetne zawody Atanasijević nie zwalniali dłoni w atakach czy w zagrywkach, środkowi Lisinac i Podrascanin dokładali swoje strzały na środku. Lecz moim skromnym zdaniem Serbowie przełamali Francuzów blokiem, tym najbardziej siatkarsko podłym, wracającym pod nogi w parkiet. Tak zaczęli tie-breaka, robiąc pod rząd kilka punktów na francuskim asie Ngapethe...który nie mógł się przebić przez serbską ścianę. Z każdym punktowym blokiem coraz niżej spuszczał głowę...francuscy siatkarze tylko spoglądali na siebie bezradnie, bo przeciwnicy byli na fali. 3-0, 5-0, 7-1 10-5 i finalnie 15 -7.

Tym samym w finale ME zameldowały się dwie drużyny z Bałkanów (!) potwierdzając dodatkowo fakt wrodzonych sportowych predyspozycji, umiejętności szkolenia, kontynuowania tradycji mieszkających w tym regionie Europy ludzi, gdyż piłka siatkowa nie jest jedyną dyscypliną w której odnoszą sukcesy.

Tym samym także, siatkarski los kieruje w ręce Francuzów reprezentację Polski w walce o medal brązowy. Zasadniczym pytaniem jest - która z tych dwóch drużyn szybciej się opamięta, dojdzie do siebie po zweryfikowaniu planów, założeń na końcowe rozstrzygnięcia Mistrzostw Europy ...
Przegrany tego pojedynku - będzie wielkim rozczarowaniem.
1798piątek, 27, września 2019 22:38
CTP
@Zgred
Kurek w przyszłym roku będzie miał 32 lata. Jak na atakującego, to dość sporo. Wlazły mniej więcej w tym wieku zakończył reprezentacyjną karierę (wg Wikipedii nawet będąc rok młodszym).
Jeśli chodzi o resztę Twojej wypowiedzi, to ja się generalnie zgadzam. Moja teza jest tylko taka, że po awansie do finału ME Heynenowi byłoby o wiele trudniej ruszyć podstawową szóstkę a musi ja naruszyć (EDIT: czytaj: przegrać kilka meczów), bo w mojej ocenie nie gwarantuje ona żadnego medalu w Tokio. Nawet z Kurkiem. Zresztą, bardzo wątpię, aby Bartek powtórzył swoją formę z ubiegłego roku.
1797piątek, 27, września 2019 21:48
Zgred Maruda
@CTP

Ponownie - nie...
Być może złoty medal by ich, jak piszesz zakonserwował...ja bym to nazwał bardziej rozpasał, to wydaje mi się bardziej trafne, jako potencjalną sytuację. Heynen nie raz i nie dwa pokazywał, że presję ma w czterech literach - to po pierwsze, a po drugie - sam widzisz jaki medialny odzew uderzył gromem w tzw. układy rodzinno - towarzyskie w Polsacie. Obejrzyj sobie do końca mój linkowany przekaz gdzie Lepa, Milewski i Kadziewicz ( może i lekko trafieni) jadą mocno po temacie. Hejt akurat ( uważam bardzo słusznie) poszedł w drugą stronę - bezpośrednio w ojca Drzyzgę.

Owszem - nasi siatkarze nie przygotowali się należycie do meczu, lecz go nie olali...Ja tego nawet nie śmiałbym sugerować. Prawda jest taka, że wyszli zadufani i pełni pychy, nie doceniając potencjału siatkarzy Słowenii, dla których na ich ziemi był to mecz równoważny z finałem MŚ. W tym zadufaniu ferowali myśli złote - pan kapitan Kubiak, "że aby wygrać z Polską musieliby zagrać 50 asów"...jak wiemy nie zagrali - bo nie musieli, a i tak wygrali. Nie musieli, bo się "sypaliśmy" jak dzieci, w niektórych akcjach jak juniorzy w swoich ligach.
Dalej owszem, odporność psychiczna jest podstawą w obecnym sporcie. Polacy w różnych składach to właśnie pokazali i w 2014r i w 2018r ...różnicą w obu wypadkach stanowił ( tak, tak) większy ogólny potencjał oraz forma obu pierwszych szóstek. Jeżeli ktoś w bzdurny sposób pomyślał, że teraz Leon wygra nam wszystko - to się bardzo mylił. Kadra oparta na atakującym Kubiaku i Leonie będzie miała duży kłopot z Serbią jeśli na nią trafi, bo na tą chwilę tak się rozkładają nasze ofensywne akcenty. A to starcza na Holandię, Niemcy czy Czarnogórę, ale wyżej już nie...

Do Igrzysk w Tokio jest rok, rok ciekawych rozwiązań i rozdań w aspekcie kształtu kadry. Jeżeli Kurek wejdzie na swój normalny poziom gry i będzie w 100% zdrowy to prawy atak zyska dodatkowy cios, który to prawy atak ( z drugiej linii) wygrał nam pod rząd MŚ - raz Wlazły, dwa Kurek. Zyskamy ogromną siłę ofensywną, która w obecnym składzie jest zachwiana.
1796piątek, 27, września 2019 19:19
CTP
"Pokażą ...albo się posypią szatnią...taka prawda"
Nie martwię się tym kompletnie. Zdobycie złota na obecnym turnieju zakonserwowałoby obecną pierwszą szóstkę. Presja ze strony mediów byłaby dokładnie taka sama jak na Janasie, gdy ten odstrzelił Dudka i Frankowskiego. A jeszcze biorąc pod uwagę układy rodzinno-towarzyskie pomiędzy dziennikarzami (głownie ekipą Polsatu) a drużyną, to gdyby Heynen to naruszył, to spotkałby się z takim samym hejtem, co Janas.

"uwierz mi, że tym podsumowaniem nie zaciemniam obrazu wczorajszych wyczynów naszych siatkarzy"
To teraz ja się przyczepię do powyższego sformułowania. Bo to zdanie niejako sugeruje, że nasi siatkarze nie przygotowali się należycie do meczu i że generalnie olali ten mecz. No, nie. Nie zgadzam się z taką tezą. Uważam, że byli przygotowani na tip top i zagrali bardzo poważnie. Sęk w tym, że w obecnym sporcie o klasie sportowca świadczy nie tylko kondycja i technika ale też w bardzo dużym stopniu odporność psychiczna. Paweł Zagumny był wielkim siatkarzem nie tylko dlatego, że miał bajeczną technikę i był piekielnie inteligentny pod siatką ale też dlatego, że nie miał układu nerwowego. We wczorajszym meczu kilku naszym po prostu zagotowało się w głowach. W mojej ocenie to ich dyskwalifikuje z gry w naszej reprezentacji i teraz będzie dobry czas, aby poszukać innych, bardziej odpornych. Na szczęście, nasza siatka jest w o wiele lepszej kondycji niż piłka nożna i w naszej lidze da się znaleźć rozgrywających niewiele gorszych od Drzyzgi.
1795piątek, 27, września 2019 18:09
Zgred Maruda
@CTP

To "od przedpiśców" wybacz, ale mnie akurat nie kojarzy się dobrze...Chodzi mi o pewien kolarz słowny zawarty w tym określeniu. Mam prośbę foruj bardziej udane określenia...

Co do meritum - już o tym pisałem, terminarz światowej FIVB i europejskiego CEV jest wystrzelony w kosmos. Za chwilę za pieniążek ruszy PŚ i dalsze turnieje eliminacji do olimpiady. Europa dostała - cztery miejsca ...(?) Pisał o tym kolega - sektor212 - awans ugraliśmy na Francuzach rozstawiając ich po parkietowych kątach.
My mamy z głowy podróżowanie po turniejach ostatnich szans itd...
To główny cel, który spełniony został i uwierz mi, że tym podsumowaniem nie zaciemniam obrazu wczorajszych wyczynów naszych siatkarzy. Opisałem to, jak sądzę dość przejrzyście poniżej, nawet dla ludzi, którzy o siatkówce wiedzą mało...lub jeszcze mniej.

Muzaj - jako atakujący konkurował w przelotach z Kaczmarkiem we wszystkich grach wcześniejszych, ale zarówno jeden, jak i drugi pan są jedynie alternatywą dla wracającego do formy Kurka. Muzaj ze zmiennikiem Konarskim obecnie łata jedynie tą wyrwę na prawym ataku...to raz
Dwa - ja nie pominąłbym w 14 -tce Bednorza, z tego choćby powodu, ze będąc w formie jest dodatkowym przyjmującym umiejącym dobrze atakować, który w obliczu meczu w którym należycie nie idzie, wzmacnia pozycję na zmianie ( vide Śliwka, czy Szalpuk)

Dajmy ( w ocenach) dograć im te ME, choć po medialnej burzy nawet z wewnątrz drużyny trudno się spodziewać ciepłej atmosfery.
Jest bałagan i to potężny, pewne rzeczy są tak widoczne, że aż "śmieszne", ale to Oni muszą teraz tym bardziej "to Coś" pokazać...
Pokażą ...albo się posypią szatnią...taka prawda (!)
1794piątek, 27, września 2019 16:39
CTP
Ja, w odróżnieniu od "przedpiśców" bardzo się cieszę z tego łomotu, jak urządzili nam Słoweńcy. W mojej ocenie ME w siatkówce to jest impreza najniższej rangi w tym sporcie, na dodatek fatalna organizacja tegorocznych rozgrywek jeszcze bardziej tę rangę obniżyła. Najważniejsza impreza jest za rok a moim zdaniem polska reprezentacja w obecnym kształcie nie będzie zdolna zdobyć w Tokio jakiegokolwiek medalu. Cieszę się, bo ta porażka powinna Heynenowi uzmysłowić, że przed nim jeszcze długa droga, aby wyselekcjonować odpowiednią grupę siatkarzy, których zabierze do Japonii, bo ten "staff", którym dysponuje obecnie mógłby spowodować jeszcze większą kompromitację.
Nie przekonuje mnie Muzaj, nigdy nie przekonywał mnie Konarski a Drzyzga, to jeden z tych, co dobrze się zapowiadają ale do samej sportowej emerytury nie mogą się zapowiedzieć.
yvComment v.2.01.1