- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Pogoń - Legia 0-1: Wyjazdowe przełamanie
Legia, przynajmniej do niedzielnego wieczoru i zakończenia meczu Lechii Gdańsk z Lechem Poznań, znów jest na pierwszym miejscu w tabeli Ekstraklasy. W meczu 34. kolejki nasza drużyna zwyciężyła 1:0 z Pogonią w Szczecinie. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Orlando Sa.
Przed meczem z Pogonią można było zastanawiać się na ile dramatyczne okoliczności zwycięstwa nad Jagiellonią wzmocniły i podbudowały Legię i czy nasza drużyna ruszy z nowym animuszem do walki o mistrzostwo Polski. Przekonującej odpowiedzi w temacie poprawy morale i jakości w drużynie wprawdzie nie otrzymaliśmy, ale najważniejsze, że Legia wreszcie skutecznie wywiązała się z zadania i zwyciężyła w meczu wyjazdowym.
Legia rozpoczęła sobotnie mecz w bardzo podobnym zestawieniu co środowe starcie z Jagiellonią: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Żyro, Jodłowiec, Masłowski, Furman, Kucharczyk – Sa. Jedyna zmiana dotyczyła pozycji lewego obrońcy, na którą powrócił Tomasz Brzyski. Jedenastka wybrańców Czesława Michniewicza prezentowała się następująco: Kudła – Rudol, Golla, Matras, Nunes – Frączczak, Murawski, Akahoshi, Walski, Kun – Zwoliński.
Mecz zaczął się spokojnie, ale obie drużyny szybko zaczęły stwarzać sobie okazje do zdobycia bramki. W 6. minucie rzut rożny miała Legia. Gospodarze wyszli jednak z szybką kontrą i po błędzie Rzeźniczaka w dobrej sytuacji w polu karnym Legii znalazł się Zwoliński. Na szczęście z interwencją zdążył Broź. W 10. minucie niezłą okazję miała Legia. Po rzucie rożnym Furmana na linii pola karnego do piłki dopadł Rzeźniczak, ale uderzył nad poprzeczką. W 12. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Brzyski, jednak piłka odbiła się od poprzeczki.
W kolejnych minutach mecz uspokoił się. Pogoń grała odważnie, wysoko. Legia miała kłopot z dłuższym utrzymaniem się przy piłce i zgubieniem ruchliwych piłkarzy Pogoni.
W 30. minucie nieco swobody na linii pola karnego Legii miał Akahoshi. Uderzył jednak bardzo nieprecyzyjnie. W 34. minucie do podania spóźnił się Masłowski, wpadł na Gollę i ujrzał żółtą kartkę, która wyklucza go z gry w kolejnym ligowym meczu. W 38. minucie bardzo dobrą akcję przeprowadziła Pogoń. Po efektownej wymianie podań w pole karne Legii wpadł Murawski, minął Rzeźniczaka, ale na posterunku był Kuciak. W 42. minucie blisko szczęścia była Legia. Po rzucie wolnym Furmana do strzału głową doszedł Jodłowiec, jednak drugi raz w tym meczu piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki gospodarzy. W 44. minucie Lewczuk sfaulował Walskiego. Wydawało się, że będzie to idealna okazja do celnego uderzenia, ale Frączczak trafił w mur.
Do przerwy utrzymywał się wynik 0:0. Mecz był wyrównany i oczekiwaliśmy, że Legia, której przecież bardziej powinno zależeć na zwycięstwie, spróbuje zaatakować w bardziej zdecydowany sposób w drugiej odsłonie meczu.
Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian. Szybko żółtą kartkę złapał Broź. W następstwie faulu naszego obrońcy Pogoń miała rzut wolny, ale nie stworzyła zagrożenia pod bramką Kuciaka. Inaczej było pod bramką Kudły, który od pierwszych minut po przerwie miał dużo pracy. W 49. minucie dobrą akcją popisał się Sa, uderzył z pola karnego z lewej nogi, ale Kudła odbił ten strzał, podobnie jak i dobitkę Brozia. Za chwilę Kudła przerzucił nad poprzeczką 'podcinkę' Sa. Aktywny Portugalczyk złapał żółtą kartkę za faul na Matrasie, co oznacza, że niestety nie zobaczymy Sa na boisku w meczu przeciw Wiśle Kraków.
Legia grała zwiększą werwą, ale nadal brakowało upragnionego gola. W 57. minucie na boisku za Michała Żyro pojawił się Ondrej Dda. W 64. w pole karne gospodarzy przedarł się Jodłowiec, strzelił, jednak znów lepszy był Kudła. W 66.minucie dobrą okazję do zdobycia gola z rzutu wolnego mógł mieć Brzyski, ale strzał z rzutu wolnego był zbyt anemiczny i Kudła bez problemu złapał piłkę. Legia dopięła swego w 76. minucie meczu. W kierunku pola karnego gospodarzy sunął Ondrej Duda. Słowak długo trzymał piłkę, wydawało się, że zbyt długo. Z interwencją zdążył Matras, jednak obrońca Pogoni pechowo skierował futbolówkę pod nogi Orlando Sa, który z kilku metrów umieścił piłkę w bramce. Legia zasłużenie prowadziła 1:0.
Po tej bramce nasza drużyna ograniczyła się do obrony, zwalniając grę i dążąc do utrzymywania się przy piłce nawet przy obiecujących stałych fragmentach gry na połowie gospodarzy. Na boisku pojawili się Bartosz Bereszyński (za Michała Masłowskiego) i w końcówce Marek Saganowski (za Orlando Sa). Właśnie Saganowski miał okazję na podwyższenie wyniku w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, ale pomylił się. Wydaje się, że nieco lepiej w tej akcji mógł podać mu Duda. Najważniejsze jednak, że nasi piłkarze bez większego stresu dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka.
Legia pierwszy raz od marca wygrała na wyjeździe, spełniając nasze przedmeczowe życzenie. Teraz pozostaje nam czekać na odpowiedź Lecha.


Zdecydowanie, już w drugim kolejnym meczu, podobała mi się gra Jodłowca. Jakub Rzeźniczak za to mocno obniżył loty. Kucharz – ok, ale głównie w 1. połowie. Brzytwa, skoro jest pod formą, słusznie nie lata za często do przodu.
A teraz negatywy: absencja Sa w meczu z Wisłą. Nie chcę lekceważyć Marka, ale nie wierzę, że wniesie więcej do gry Legii. O strzelaniu decydujących bramek nie ma co mówić. A Orlando, jaki jest, taki jest, ale strzela. Poprzednio, gdy Legia wygrała na wyjeździe (Wrocław), tez w następnej kolejce mieliśmy Wisłę. Gra była okropna, dużo gorsza niż niekorzystny przecież remis na koniec. I ogólnie: doceniam, późne bo późne, ale zawsze, starania zawodników, ale wydaje mi się, że w tej chwili Legia jest za słaba, żeby udało się zająć 1. miejsce na koniec sezonu. Jest za mało atutów sportowych, skala wyzwań za duża.
Nie pisałem tego wcześniej ale teraz kiedy wykartkował się Sa, trener nie może również skorzystać z Masłowskiego jeszcze bardziej moje obawy wzrosły. Chodzi właśnie o Wisłę, tego meczu boję się bardziej niż z Lechią. I znowu całą nadzieję pokładam w tym żem laik, ignorant i piłkarski analfabeta ( widzę tylko to co chcę widzieć ).
3 punkty są, ale perspektywy na mecz z wisłą, która znów się sfrajerzyła, ale z nami zagrają mecz stulecia nie są za wspaniałe.Kilka kontuzji plus kartki i nie ma komu grać, a na ławce nikogo wartościowego. To co obecnie prezentuje Żyro to dramat nas kibiców, klubu jak i samego piłkarza, a to, ze on w ogóle gra pokazuje w jakim miejscu jest Legia.
Jakoś ciągniemy te nasze maratony ( nazewnictwo Twoje doskonałe
Ja tylko przypomnę, że był to trzeci mecz w przeciągu tygodnia i to po Legi widać- biegamy, siłę mamy , ale nie ma dynamiki. Mamy ten sezon w nogach oj mamy.
@ corazstarszy
Duda owszem uczestniczył w akcji bramkowej, ale...
A jeszcze większe ALE...kiedy podawał do Sagana to to ALE jest do sześcianu. Nawet nie chcę myśleć gdyby wtedy na tablicy świecił się wynik 0:0.
Jak ważne są to czynniki pokazuje obecny sezon. Mimo dobrej gry w LE taktyka i mentalność w ekstraklasie zawodzi i chyba nie do końca odpowiada samym piłkarzom. Dodatkowo słabe rezultaty osiągane na własnym podwórku deprymują samych piłkarzy i rośnie nie zadowolenie, frustracja, kłótnie w szatni. Co za tym idzie kolektyw drużyny się rozpada i brakuje sukcesów.
Mam nadzieję, że przede wszystkim zarząd oraz sztab trenerski w przyszłym sezonie nie popełnią tych samych błędów. Powinni wyciągnąć wnioski z sezonów 2012 i 2015 gdzie dobra gra LE nie powinna owocować sprzedażą najlepszych zawodników kosztem Mistrzostwa Polski (2015 może uda się obronić). Oczywiście tu my kibice możemy komentować czy filozofia budowy klubu jest odpowiednia czy nie. Ja chciałbym oglądać choć troszkę lepszą grę Legii z sezonu na sezon. Czy tak będzie? Pożyjemy zobaczymy.
Nawet jeśli po dzisiejszym meczu w Gdańsku, Legia będzie liderować, to jest kilka pytań: jak zdołamy pokonać Wisłę i jak zdołamy pokonać Lechię w Gdańsku? Dzisiaj, zwłaszcza tego drugiego nawet nie potrafię sobie wyobrazić.
@Zgred
Faktycznie, Słowak nie podał dokładnie. Ale po tym, co demonstrował w poprzednich meczach tej wiosny, to w Szczecinie nawet całkiem fajnie mu szło: nie spowalniał akcji, starał się grać zespołowo, nie złapał głupiej kartki, nie demonstrował swoich frustracji. Jak na niego, to sporo. Oceniam dodatnio zamianę Michała Żyry na niego.
Legia po mękach wyrwała Pogoni zwycięstwo po znakomitej asyście ich obrońcy, a przecież mogliśmy ich zdemolować. Nie odgwizdany, ewidentny karny na Broziu, (kara za Jagę) dwie poprzeczki i spartaczona przez Dudę setka w ostatnich sekundach i wynik na tablicy mógł wyglądać 0 : 5
Czy to oznacza, że gramy dobrze ? Wg mnie nie i im bliżej końca, tym większy strach zagląda mi w oczy. Wiosenne mecze Legii kojarzą mi się z porodem pośladkowym. Męczą okropnie się wszyscy, lecz ciągle jest jeszcze szansa na zdrowe bliźniaki
Ps
Jak to jest możliwe, że na boisku prawie nie było widać różnicy pomiędzy drużyną Legii a "juniorami" Pogoni ? Najmłodszy miał zaledwie 17 lat...
Taki sam strach zagląda wszystkim drużyną. Ciśnienie podnosi się wszystkim. Dziś Lechia - Lech też będzie bardzo nerwowo. Psychika odegra kluczową rolę w walce o mistrzostwo.
Inna sprawa to nasza gra wygląda z meczu na mecz ciut, ciut lepiej (nawet ostatnio nie tracimy bramek). Czy to wystarczy na Wisłę? Zobaczymy. Osobiście denerwuje mnie brak Orlando SA w kolejnym meczu. Natomiast dostrzegam że, gra bez Vrdoljaka wygląda nieco lepiej.
Co do młodzież to wydaję się że sprawa jest przesądzona. Berg zainteresowany jest wyłącznie pierwszym zespołem a nie promowaniem naszej akademii.
Moim zdaniem najważniejszym czynnikiem będzie umiejętność radzenia sobie z presją, każdy mecz będzie inny, inną będzie miał też swoją dramaturgię. Ligę w tym roku wygra zespół Najbardziej odporny psychicznie. Moja wiara w Legię prócz tego, że jestem jej kibicem opiera się także na tym iż doświadczenie z czynnikiem presji mamy największe.
Co do Dudy chodziło mi o dwa drobne szczegóły w tzw. zakończeniu kontry. Dwa razy się pogubił grając nazwijmy to niechlujnie. O tym, że
w pierwszym przypadku pomógł nam obrońca Pogoni wiemy wszyscy...zaś drugą sytuację powinni rozwiązać z "zamkniętymi oczami". Oczywiście, wprowadził dużo do ofensywy i zmiana za Żyrę była OK, lecz w nadchodzących trzech meczach takie sytuacje NALEŻY wykańczać bez przysłowiowego mydła! Bo lepszych możemy nie mieć! A i Jodłowiec też - musi strzelić swoją sytuację.
@Kibic50
prawie robi różnicę, oglądając ten mecz wiedziałem, że w drugiej połowie "padną", za dużo dali z siebie na początku meczu i choć ambicji i zaangażowania im nie odbieram, to chemii i biologii się nie oszuka.
"Wiosenne mecze Legii kojarzą mi się z porodem pośladkowym. Męczą okropnie się wszyscy, lecz ciągle jest jeszcze szansa na zdrowe bliźniaki"...
No medyk całą gębą
Na zasadzie rozumowej, analitycznej to ja nie będę oponował, ba wręcz twoje obawy podzielam, uważam że z Wisłą choć będziemy faworytem, to Senator po meczu może ze smutkiem stwierdzić - cholera, nie znam się, ale przeczuwałem – i to nie byłoby przeczucie intuicyjne, ale oparte na racjonalnych wrażeniach, zasadnych wnioskach z gry jaką tej wiosny prezentuje Legia.
Gdyby Lechia dziś wygrała lub zremisowała z Lechem, to my już do Gdańska nie pojedziemy w roli faworyta, nawet jak się z Wisełką uporamy. Wywiezienie stamtąd trzech punktów jawi się niezwykle karkołomnym zadaniem, ale … obyśmy przed nim stanęli. Kibicowska wiara, nadzieja, a głowa i rozum to dwie oddzielne sprawy, podobnie zresztą, jak kibicowskie rozczarowanie, emanacja frustracji po goryczach porażek, w takim stanie też o rozsądek i jakieś miarodajne wnioski trudno. Taki ogląd duszy i głowy kibica konsekwentnie prezentuję.
Miarą tego co przedstawia Legia obecnie w tym sezonie jest to że musimy liczyć na potknięcie rywali, zagrają dobrze, pozamiatają, to choćbyśmy na uszach stanęli, Berg wycałował Sa, reaktywował Żyro, znalazł miejsce dla Guilherme, a ten formy by nie utracił, nic to już nie zmieni i nawet gdyby się przytrafiło to trzeba będzie o tym pamiętać przy końcowej globalnej ocenie sezonu. Nawet gdyby wszystko się spełniło po kibicowskiej, trenerskiej i zawodniczej legijnej myśli, to choćby to co napisał Sektor212 w komentarzach powyżej pozostanie jak najbardziej aktualne.
Niestety, Kolejorz weźmie co jego, to po zabawie.
Chciałbym zauważyć, że zamiast na bliźniaków czekamy na trojaczki
No tak trojaczki, ale ja w sprawach medycyny porodowej jestem laikiem...
Tu trzeba polegać na Kibicu50
Chyba, że chodzi o Super Puchar ? To trojaczki jak najbardziej wskazane
Zostawmy na razie in vitro
Niech "ustawa"