A+ A A-

Ruch - Legia 0-0: Zawód

We wtorkowy wieczór Legia miała okazję do powiększenia przewagi nad Piastem Gliwice do pięciu punktów. Niestety na remis wicelidera w Poznaniu odpowiedziała bezbramkowym remisem z Ruchem w Chorzowie. Tym samym na szczycie tabeli trwa status quo.

 

W Legii nie mogli zagrać kontuzjowani Michał Pazdan i Tomasz Jodłowiec oraz zawieszony za żółte kartki Igor Lewczuk. Spowodowało to zmiany w ustawieniu naszej drużyny. Na prawej obronie pojawił się Bartosz Bereszyński, zajmując miejsce przesuniętego na środek defensywy Artura Jędrzejczyka. W środku pola pojawił się tylko jeden typowo defensywy środkowy pomocnik w osobie Ariela Borysiuka. Od ławki rezerwowych mecz rozpoczął Ondrej Duda. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Jędrzejczyk, Rzeźniczak, Hlousek – Aleksandrow, Guilherme, Borysiuk, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Gospodarze rozpoczęli mecz w składzie: Putnocky – Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Koj – Podgórski, Surma, Lipski, Hanzel, Moneta – Stępiński. W meczowej kadrze chorzowian uwagę zwracał brak Kamila Mazka.

Legia w pierwszej połowie zagrała z dużą intensywnością. Nasi zawodnicy mocno weszli w mecz i stosując wysoki pressing, skutecznie utrudniali gospodarzom rozgrywanie piłki. Przewaga Legii była wyraźna, niestety nie znalazła odzwierciedlenia w wyniku. Legionistom brakowało skuteczności, w kilku sytuacjach szwankowała precyzja podań mających na celu przyspieszenie akcji.

Najlepszą okazję do objęcia prowadzenia Legia miała w 25. minucie meczu. Nikolić dośrodkował z lewego skrzydła do Prijovicia, ten uderzył z powietrza, ale Putnocky był blisko i zatrzymał strzał. Piłka trafiła do Aleksandrowa, który strzelił płasko, lecz Cichocki dobrze interweniował, wybijając piłkę zmierzającą do pustej bramki. Gospodarze, pomijając kilka stałych fragmentów gry i słabych strzałów z dystansu, nie zagrozili poważnie bramce Malarza. Nasz bramkarz najwięcej pracy miał w 36. minucie, kiedy z pewnymi problemami przeciął dośrodkowanie Monety, który chwilę wcześniej wygrał biegowy pojedynek z Bereszyńskim i dynamicznie wbiegł w pole karne Legii.

Do przerwy było 0:0 i ten wynik na pewno nas nie satysfakcjonował. Legia umiejętnie utrudniała grę Ruchowi, ale brakowało udokumentowania przewagi golem.

Nieoczekiwanie w drugiej połowie to Ruch był drużyną lepszą i stworzył znacznie więcej okazji strzeleckich. Gospodarze zaczęli odważnie nacierać od razu po wznowieniu gry. W 47. minucie Stępiński doszedł do strzału głową, ale piłka w nieznacznej odległości minęła bramkę Legii. Minutę później snajper gospodarzy kapitalnie złożył się do strzału nożycami po dośrodkowaniu Podgórskiego, jednak Malarz stanął na wysokości zadania i świetnie sparował to jakże efektowne uderzenie.

Legia przez blisko dziesięć minut była w defensywie i nie była w stanie odzyskać inicjatywy. Nasza drużyna odgryzła się dopiero w 56. minucie gry. Wreszcie zanotowaliśmy odbiór na połowie Ruchu i od razu zrobiło się groźnie. Strzał Guilherme był jednak za słaby, a Aleksandrow nie dość zdecydowanie zaatakował sunącą przez pole karne piłkę i nie zmienił jej lotu na tyle, by zaskoczyć Putnocky'ego. W 62. minucie w Legii pojawił się Hamalainen, który zmienił Aleksandrowa. Niestety Fin nie odmienił gry Legii. Zepchnięty na prawą flankę był mało pod grą i łatwo tracił piłkę. Miał swoją okazję do zdobycia gola, ale w 71. minucie nie trafił w bramkę po dośrodkowaniu Kucharczyka.

Gospodarze byli zdecydowanie bliżej wyjścia na prowadzenie. Tercet Surma, Hanzel, Lipski spokojnie rozprowadzał akcje gospodarzy - Legia nie umiała znaleźć na to odpowiedzi. Przestał działać nasz pressing, mieliśmy również problemy z odcinaniem od piłek ofensywnych zawodników Ruchu. W 68. po podaniu od Monety świetną okazję miał Stępiński, ale źle wykończył tę sytuację, przenosząc piłkę nad bramką. W 76. sam na sam z Malarzem znalazł się Moneta, ale trafił w naszego bramkarza. Wreszcie w 79. potężnie uderzył Podgórski, a przed stratą gola uratowała nas kolejna parada Malarza.

Mecz zakończył się rozczarowującym wynikiem 0:0. Remis w Chorzowie nie wygląda jednak tak źle jak wyglądała gra Legii w drugiej połowie wtorkowego meczu. Kiedy zawiódł nasz pressing, kiedy przeciwnik nie popełniał błędów w obronie, Legii nagle zabrakło planu B. Gospodarzom trzeba oddać, że mimo że z najwyższym trudem zameldowali się w górnej połówce tabeli, przez 45 minut grali w piłkę lepiej od Legii i mieli ciekawszy pomysł na grę. Pamiętajmy zatem - tytuł jeszcze nie jest nasz.

Dyskusja (43)
1wtorek, 19, kwietnia 2016 23:04
sektor212
Szczęśliwy remis.

Po meczu z Lechem gdzie nasza gra nie podobała mi się wstrzymałem się od komentowania.
Nie wiem czy dziś ma gorszy dzień, ale jestem zdegustowany naszą grą. Szczególnie poraża mnie nasza gra bez piłki. Niby biegamy, przesuwamy się jednak bez celu zupełnie bez produktywnie. Nie zdobywamy wolnej przestrzeni nie pokazując się kolegom do gry. Ogólna niemoc przemieszczania się poszczególnych formacji wygląda tragicznie. Brak prostych schematów wyjścia z piłką. Kopanina w środkowej części boiska. Wymiana trzech celnych podań w tempo to w Legii obecnie rzecz bardzo trudna. Jak można kaleczyć tak rzemiosło. K..wa co się dzieje. Trafi się skuteczny rywal i ponownie powiezie nas i oberwiemy 0:3.

Borysiuk – scharakteryzowałem jego grę pisząc „Nie fauluje głupio”. No to postanowił mi udowodnić że pisze bzdury i od meczu z Lechią zupełnie się pogubił. Co mecz to żółć (dziś śmiało mógł dostać drugą żółtą kartkę i ponownie osłabić zespół) za głupawy faul na połowie przeciwnika w niegroźnej sytuacji.

Napastnicy - kolejny mecz gdzie zawodzi skuteczność.

Stałe fragmenty gry (rzuty rożne) – pisałem niedawno, a po meczu z Lechem również Zbyszek też to zauważył, że sposób rozegrania nic nie wnosi i nie stanowi żadnego zagrożenia. Obecnie już dwóch zawodników staje w narożniku by utrudnić czy zmylić rywala. Tylko, że na kontrze rywala w obronie brakuje jednego zawodnika. Nie wiem czy to udany manewr taktyczny.

Przygotowanie fizyczne – no nie wiem czy nie łapiemy dołka. Ruch w drugiej połowie zdecydowanie nas wyprzedzał był szybszy. Dodatkowo zdecydowanie lepiej operował piłką niż Legia. Oj będzie ciężko utrzymać przewagę punktową do końca sezonu.

Ile znaczy w obronie Lewczuk a ile w pomocy Jodłowiec to po dzisiejszym meczu mamy jasna odpowiedz. Przesunięty do środka Jędrzejczyk to olbrzymia strata na prawym skrzydle. Brak Jodłowca który ostatnio był dobrej dyspozycji i nasze poczynania ofensywne kuleją. Zmiany przeprowadzone w drugiej połowie nic nie wniosły. W dalszym ciągu mieliśmy problem z rozegraniem składnej akcji.

Mam nadzieję, że zaczniemy trochę lepiej grać piłką niż obecnie. Oby Cracovia w piątkowy wieczór nie obnażyła naszych słabości.
2wtorek, 19, kwietnia 2016 23:16
Moros
Kubeł lodowatej wody. O ile po remisach z Lechią czy Pogonią bym tak nie napisał, to po dzisiejszym tak, bo byliśmy bardzo bliscy porażki. Kiedy w "internetach" zaczęły pojawiać się wyliczenia sugerujące, że już przed finałem PP możemy zapewnić sobie mistrzostwo, przychodzi taki mecz, że człowieka bierze zwątpienie czy to przypadkiem nie idzie w odwrotnym kierunku. Ciężko mi cokolwiek więcej napisac po tym meczu, bo nic poza grą Malarza mi się nie podobało. Nas bramkarz wywalczył nam dzisiaj ten jeden punkt. Reszta niedokładna, za wolna, podająca do nikogo. Gdzie jest ten zespół sprzed przerwy na reprezentację? To tylko o Jodłowca chodzi? No oby, choć wydaje mi się, że to by było zbyt proste. Poczekam jednak na Cracovie u siebie. Nie chce mi się wierzyć, że możemy zagrać drugi tak słaby mecz. O dzisiejszym chcę jak najszybciej zapomnieć...
3wtorek, 19, kwietnia 2016 23:18
Mroova
taaaa.... już przestałem wrzeszczeć i kląć więc mogę spróbować coś sklecić ....... na przykład pytanie Smile Czy ktoś z Szanownych Kolegów (ew. Koleżanek, jeśli takie tu uczestniczą) może mnie, chyba jednak laikowi, wytłumaczyć co na boisku robi Borysiuk ? Niewielu piłkarzy Naszej Drużyny dziś zagrało dobry mecz, szczególnie w drugiej połowie, ale Vizir - gdyby go nie było - to mnie się wydaje, że bardzo by pomógł. Bardzo chciałbym, żeby ktoś wytłumaczył mi, dlaczego Vizir występuje w 1szej 11ce (poza prostą konkluzją, że go tam wstawia Czerczesow, bo tyle to jednak kojarzę ....). Może cos w swojej "laickości" pomijam, i bardzo proszę o oświecenie. Mam wrażenie, że Nawałka dawno już go skreślił z kadry, więc to już nie ma sensu go pokazywać światu, szczególnie ze względu na formę, jaką ostatnio prezentuje .....
4wtorek, 19, kwietnia 2016 23:23
Zgred Maruda
@Sektor212

"Przygotowanie fizyczne – no nie wiem czy nie łapiemy dołka. Ruch w drugiej połowie zdecydowanie nas wyprzedzał był szybszy. Dodatkowo zdecydowanie lepiej operował piłką niż Legia. Oj będzie ciężko utrzymać przewagę punktową do końca sezonu."

Zaczynam się zastanawiać czy sens przygotowania fizycznego, który ewidentnie przeważa nad taktyką gry...( ? ) jest tylko jedynym pozytywem "Misia" z zimnej krainy...
Wymagany pressing kosztuje nas bardzo dużo sił, a przy braku wykończenia sytuacji bramkowych, mówiąc kolokwialnie "idzie w powietrze"...
Oczywiście rozumiem inny skład i osłabienie typu Bartosz Bereszyński, brak podstawy w środku ( Jodłowiec) i w obronie ( Lewczuk, Pazdan), ale chyba po jest trener żeby "pograł" wobec takich faktów troszkę inaczej.
I to co podnosisz - stałe fragmenty gry, niestety mają jedynie skutek "podnoszenia ręki w górę" - to chyba za mało...
Co to dalej będzie?
Zobaczymy...

ps: Malarz - dzięki za jeden punkt
5wtorek, 19, kwietnia 2016 23:36
Zgred Maruda
@ Mroova

Ponieważ nie było go "kimkolwiek" zastąpić...
Chłop -bo już "chyba" dorósł ( a może i nie) chce na siłę zabłysnąć
przerzutami na 40-50 metrów. Owszem przy Jodłowcu jest jedynie do "przecinki" , a dziś niech się nie dziwi, że nie wyleciał z boiska...
Zero kreatywności.
Ja rozumiem ubytki kadrowe, ale jak dla mnie dziś remis zawdzięczamy trenerowi z dużym humorem, tak po przestawiał drużynę, że większość nie wiedziała jak i co ze sobą zrobić...
6wtorek, 19, kwietnia 2016 23:41
sektor212
@Zgred

"Zaczynam się zastanawiać czy sens przygotowania fizycznego, który ewidentnie przeważa nad taktyką gry...( ? ) jest tylko jedynym pozytywem "Misia" z zimnej krainy"

Wiesz również to pytanie mnie nurtuje od kilku spotkań. Co prawda lubię trochę finezji nie szablonowych podań, a szczególnie gry piłką, a nie dzidy do przodu. Jednak grając czasami topornie punkty zdobywaliśmy i odzyskaliśmy fotel lidera. Więc nie marudziłem.

Wymagany pressing kosztuje oczywiści ale tak trzeba grać. A że partolimy kolejne okazje to oczywiście nikomu nie będzie się podobać.

Ja również uważam że wobec takich faktów nasz trener powinien pograć inaczej. Wejście Broźia nic kompletnie nic nie dało. Ale dobra taki jest sport. Co dalej będzie Zobaczymy Smile
7wtorek, 19, kwietnia 2016 23:50
Mroova
@Zgred
Ja mam problem z tym "przecinaniem" przez Ariela, w 2 połowie szczególnie. Wydaje mi się, że on się chyba ograniczył do niecelnych podań, gubienia się w pobliżu piłki i podobnie zabawnej działalności ("to nie był jego dzień"). Ja się może nie znam, ale jak gość nie za bardzo wykonuje swoje zadania (poza tym, że jest nominalnym defensywnym pomocnikiem w randze "przecinak") to trener miał szansę wprowadzenie kogoś, kto mógłby coś jednak wnieść do gry lub zdobywać doświadczenie, może gorzej by nie było ... Tu chyba faktycznie trener zawalił. Przestraszył się Gui z Hamą w środku pola ? Może słusznie, nie wiem ...Co do kondycji i "wystrzału" Ruchu w 2 połowie to mnie się wydaje, że oni sobie powiedzieli "a ch..j, co nam zależy, nie wygląda to źle - bijemy się z nimi". A nam zabrakło nie tyle pary w nogach, co prądu w głowach. Remis Piasta podziałał demobilizująco m.zd.
8środa, 20, kwietnia 2016 00:03
Senator
@Mroova
Może w głowach a może jednak w nogach i stąd panika w głowach.
I proszę Cię tu laik jest jeden Smile nie wchodź w moje buty
; -)
A zresztą i o Borysiuku i o widocznym powolnym traceniu sił pisałem po meczu z Lechem.
To samo jeśli idzie o grę piłką tu akurat prawie po każdym meczu pisałem że takowej zwyczajnie brak. Teraz kiedy zaczyna brakować sił wygląda to tak jak wygląda.
Aby Was panie i panowie pocieszyć jeśli wygramy wszystko u siebie to tytuł jest nasz. Trzeba tylko wygrać 3 mecze na Ł3.
9środa, 20, kwietnia 2016 00:06
Lasica
W Chorzowie od kilku już sezonów jest męczenie buły, niezbyt ładne mecze i wyniki dla nas średnio korzystne. Liczyłem, że wymęczymy jakieś 1:0 i w pierwszej połowie było blisko w sumie. W drugiej Fornalik kazał nas ponaciskać, wiedząc, że mamy w nogach ciężki mecz z Lechem i wyglądało to jak wyglądało. Raz im wyszła akcja poczuli więc krew. Nie dało się wygrać, należało więc zremisować i to dobre. Wygrać wszystko u siebie i będzie dobrze.
10środa, 20, kwietnia 2016 00:14
Mroova
Ruch znalazł sposób, żeby 2 połowie obnażyć nasza słabość w środku. kropka. boli ! Ja nie zauważyłem (może pominąłem to co widzę), żeby zawodnicy Ruchu stali się szybsi w 2 połowie, oni byli tam gdzie nie było legionistów i biegali w strefy, które były wolne. A nasi ich w miarę dobrze gonili, bo inaczej byłaby kicha i nie utrzymalibyśmy tego remisu.
@Senator
1. Tylko (i aż Smile ) 3 mecze. Amen.
2. gra piłką - zgoda. Ale czy to słabość fizyczna (przestrzelił Stasio z formą i brakuje kiedy trzeba), czy mentalna (jak nie idzie to nie możemy wymyślić / zagrać niczego nowego) to ja bym tak łatwo nie konkludował.
M.zd wcale aż tak bardzo się nie słanialiśmy na nogach po tym meczu .... drużyna miała wkurw.... niezadowoleni byli, ale nosami się nie podpierali ....
11środa, 20, kwietnia 2016 00:28
Senator
@Mroova
I jeden warunek z tych trzech jeden musimy wygrać z Piastem inaczej matematycznie może być kicha.
12środa, 20, kwietnia 2016 00:53
Zgred Maruda
Mroova

Nie trzeba tylko się nosami podpierać, wystarczy niezliczona ilość złych decyzji, czy niecelnych ( zgroza) podań -własnie to bierze się z "ubytku" fizyczności.
Graliśmy na wyjeżdzie więc nominalnego defensywnego pomocnika musiał mieć..." nominalnego"
Czy inne ustawienie? Jeszcze bardziej pomieszanie składem?
Dla mnie na drugą połowę powinien wyjść zmieniony skład -bez Prijovica, z Finem ustawionym za Nikolicem,
Bardzo też brakowało wykorzystania szybkości Kucharczyka?

ps: Ty Senatora z "tronu" nie spychaj, On dzierży buławę Smile ( swoją drogą pozdrawiam serdecznie), a skoro mówi, że 3 mecze u nas - to
Oni to ZROBIĄ Smile
przypominam się z tamtego sezonu...Smile
13środa, 20, kwietnia 2016 01:05
Senator
Zgredzie cieszę się że jesteś w formie, również serdecznie pozdrawiam.
Co do środka to tu wyraźnie widać preferencje trenera. Obrona to jego priorytet.
Ja się nie znam ale jak by wyglądała nasza gra z Dudą, Finem, Gui ? Myślę że kreatywność w ofensywie by wzrosła o 100%
14środa, 20, kwietnia 2016 01:20
12345
ta silna szeroka kadra to raczej mit. Obecność w kadrze takich siłaczy jak Kopczyński, Niezgoda, Saganowski, Masłowski, Vranjes czy bez formy Hamalainen to potwierdza. Do mistrzostwa powinni się doczołgać, ale nie tak to powinno wyglądać. Nie oczekuję samych zwycięstw i wysokiej formy przez całą rundę, ale przekonująco pokonaliśmy tylko chłopców spod Podlaski. W pozostałych albo sprawiedliwe remisy albo minimalne zwycięstwa. A to co robiła z nami drużynka złożona z naszych niechcianych wychowanków, 67- letniego Surmy, paru ligowych przecinaków i Stępińskiego nie miało się prawa zdarzyć. To nie jest pierwszy tak słaby mecz, to obciach aby przy takich środkach zbudować taką drużynę, którą może cisnąć największa łajza sklecona z odpadów w ostatniej chwili - wystarczy jeden warunek pełne zaangażowanie i trochę farta. Jak Stasek przegiął z obciążeniami, do tego nie chciał powrotu Rado i odesłał Piecha to historia może się powtórzyć. Z taką różnicą, że za Berga nie mieli sił bo nie trenowali, a teraz trenowali ale za mocno. Wtedy grał Sagan, a bramki strzelał w Bełchatowie Piech, teraz mamy dwóch napastników ze świetnymi statystykami, ale zajechani fizycznie poruszają się jak oldboje (a Piech swoje wciska na Cyprze). Do tego Piast poczuł krew, a u nas chłopcy czują, że coś jest nie tak. Jak wróci Jodła to czy zagra tak dobrze po przerwie jak Covilo z nami (też wracał po kontuzji i grał bardzo dobrze). Czy jednak stopniowo jak KuchyKing? W piątek wiele się wyjaśni.
15środa, 20, kwietnia 2016 08:49
dalkub
było to najsłabszy mecz Legii od dawna, szczególnie po przerwie. tyle komentarza. Grając w ten sposób mistrz nam umknie.......
16środa, 20, kwietnia 2016 08:57
CTP
Legia, niestety, cierpi na podobną przypadłość, co Lech, czyli dramatycznie słaby środek pomocy. To, jakie dziury wczoraj zostawiali Trałka z Tettehem powoduje, że bardzo wątpię, czy Poznaniakom w ogóle uda się załapać na puchary. Nasza przewaga nad Lechem wynika głównie z tego, że nasza linia defensywna jest o niebo lepsza. W środku na jako takim poziomie mamy tak właściwie tylko Jodłowca, który akurat jest kontuzjowany. Czerczesow próbuje kombinować wystawiając Guilherme na "8", który jakieś tam pojęcie o destrukcji posiada, w odróżnieniu od Dudy czy Vranjesa, no ale ofensywną efektywność sympatycznego Brazylijczyka znamy i nie jest to jakiś europejski poziom.
Wydaje mi się, że wczoraj Legia też nie do końca wyszła skoncentrowana po tym zwycięstwie nad Lechem i stąd te przegrywane przebitki i niemoc pod polem karnym Ruchu. Na duży plus, moim zdaniem, gra Kuby Rzeźniczaka, który w ostatnich sekundach miał wielką szansę, żeby jeszcze raz zakrzyknąć "Brawo, kurwa!".
Jeśli my coś chcemy w tych pucharach ugrać, to formację pomocy koniecznie trzeba wzmocnić. Szkoda, że w zeszłym roku nie udało się wyciągnąć Linetty'ego, bo chłopak naprawdę ma papiery na granie. Prezesowi proponuję zarzucić sieci na Janka Gola.
17środa, 20, kwietnia 2016 09:37
iocosus
1. Nastawieni krytycznie do Arkadiusza Malarza, a do grona takowych się zaliczam, tym razem powinni bramkarzowi wyrazić uznanie i podziękowanie za dobrą dyspozycję, co niniejszym czynię.
2. Wobec Czerczesowa mam swoje obawy i wątpliwości, ale nie będę już w tej chwili twierdził, ze znajdują potwierdzenie, on cały czas może się okazać dla Legii drugim Vejvodą, czego mu szczerze życzę. Ciągle ma wszystko do wygrania, choć i wszystko do stracenia. Na cztery ostatnie mecze trzy zremisowaliśmy, w tym jednym wygranym jakiejś super dyspozycji tez nie było prezentacji. Jesteśmy zda się lekko ‘pod formą’, są kontuzje, presja i nerwy rosną jak sobie z tym wszystkim poradzi Stanisław Sałamowicz będzie jego trenerską miarą.
3. Przekonanie, że dzięki treningowi na wzór Foresta Gumpa zabiegamy ligę staje się powoli upadającym mitem.
4. „gra z Dudą, Finem, Gui ? Myślę że kreatywność w ofensywie by wzrosła” – Czerczesow postawił na pressing, szybki odbiór piłki na połowie rywala, do tego dobierał odpowiadających mu zawodników i to przynosiło mu efekty, dzięki temu zniwelował stratę i wyprzedził Piasta. Tylko tym na przykład tłumaczę sobie że „usynowił” Aleksandrowa. Po Dudzie i jego dyspozycji my kibice potrafimy się dosadnie przejechać, o Gui ekspert Jacek Gmoch twierdzi że jest nieefektywny, z jego techniki mało wynika pożytku dla drużyny, Hamalainen lepiej wyglądał w sparingach niż obecnie, osobiście wołabym inne wybory personalne niż poczynił Czerczesow, ale nie ma tez pewności ze efekt byłby znacząco lepszy.
5. Do Borysiuka mam pretensje że się zagotował „przy Grodzickim” w drugiej połowie, konsekwencją mogła być druga żółta, w konsekwencji czerwień i od doświadczonego już piłkarza należy wymagać ‘zimnej głowy’. Co do samej gry miałem innego „ulubieńca” który wzbudzał moją irytację.
6. „musimy wygrać z Piastem” – w formie którą obie drużyny zaprezentowały wczoraj, to Piast przyjeżdzający do Warszawy nie jest pozbawiony szans na korzystny wynik. Ba, ma prawo i podstawy żeby o tym myśleć.
7. Badźmy szczerzy, wielu z nas już przed meczem dopisało Legii trzy punkty, czytam i słyszę że prwadziwą weryfikacją dla legionistów będą pucharowe eliminacje tak jakby sprawa zdobycią mistrzostwa była już przesądzona. Cholera mnie bierze bo nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte, o ten tytuł ciągle jesteśmy w walce, są dwa ciężkie wyjazdy, Piastunki grają lepiej niż wskazują wyniki, z Pogonią niedawno zremisowaliśmy, jeżeli z Cracovią dopiszemy sobie trzy punkty przed meczem możemy się obudzić z ręką w nocniku.
8. Piech, Gol jako zbawcy na puchary? To już decydowanie w tej chwili wolę w tej roli Jodłę, oby mieli rację ci którzy od niego uzależniają jak gra Legii ma wyglądać.
9. W drugiej połowie gra się nie klei, kiepsko to wygląda, a z możliwych trzech dokonujemy tylko dwóch zmian w tym ta jedna z nich w obronie? Krótka ławka, o co tu chodzi?
10. Do wywyższającego się laika! Ty tu sobie tytułów nie przypisuj i nie przywłaszczaj, natomiast jest jedna kwestia w tym wątku nie poruszana, w której powoli wychodzi ‘na twoje’. Niestety, bo to kiepsko Legii rokuje, a coś wątpię żeby Czerczesow w tej kwestii zmienił zdanie.
18środa, 20, kwietnia 2016 09:45
Oley
Ale niby z podstawowej jedenastki wypadł "tylko" Jodłowiec, wszak to Tomek razem z Vizirem nominalnie tworzą parę środkowych pomocników. Mimo tego, mam wrażenie, że bez Jodły nasz środek pola nie istnieje. Kuchy w taktyce "skrzydłowi schodzą do środka" nie daje rady. Przecież to jest koleś, który bazuje na szybkości, w grze kombinacyjnej zwykle się gubi. Nawet Pendolio Hlousek nie wystarczy... (chyba jedyny, poza Arkiem, który zagrał na akceptowalnym poziomie).
Panowie... tak płakaliśmy, że Dusan odchodzi, że nie mamy bramkarza... a jak tak patrzę na Arka, to On jest niebo lepszy od Kuciaka. Poza tymi hardcore'owymi wyjściami z bramki, co to nigdy nie wiadomo, co mu strzeli do głowy, to refleks i gra na linii... o niebo lepsza!! No i gra nogami... zdecydowanie.
Jodła wracaj, chłopaku!!
19środa, 20, kwietnia 2016 10:23
Mroova
to ja już tylko cicho pisnę w kącie, że jeszcze niedawno były komentarze (nie będę wytykał paluchem), że broń Boże problemu z kondycją NIET, a po następnym meczu communis opinio jest, że jednak jest. Jak sobie palnąłem o Pazdku, to dostałem kontrę (słusznie, przemyślałem, obejrzałem jeszcze raz i się zgadzam z krytyką). I tak już? .... już w następnym meczu? ..... co oni na ten Śląsk per pedes zasuwali czy jak .... Ja wiem, kiedyś to może przyjść, ale co niby wszyscy naraz zdechli ? Nie kupuję tej teorii....
20środa, 20, kwietnia 2016 11:07
12345
Piecha nawet w dwóch wyrazach nie połączyłem z pucharami. Jest to gracz Legii, kupiony, z niezłą kasą co miesiąc, a dwa razy wiosną zostaje wypożyczony i strzela. Jeśli Stasek uznał, że całą rundę zagra Niko i Prijo oraz Saganem i Niezgodą to tego nie potwierdza. Wolałbym na ławce Piecha niż Masłowskiego, Vranjesa, Kopczyńskiego, Brozia, Bereszyńskiego czy Brzyskiego. Każde ich wejście z ławki potwierdza, że tworzą tylko szeroką kadrę, a drużynie nic nie dają. Nie mamy silnej i szerokiej kadry, a i trener jest nieomylny.
21środa, 20, kwietnia 2016 12:17
iocosus
12345 -> jeżeli w momencie gdy Piech wylatywał na Cypr byłeś za tym żeby pozostał, to chylę czoło, przyznaję że ja w jego przydatność do Legii kompletnie zwątpiłem i nawet te wyczyny strzeleckie jakoś na mnie nie działają.

Sądzę że Masłowski w innym klubie może bramek by nie strzelał, ale w środku pola mógłby być też dużo przydatniejszy niż u nas i zbierać pochlebne recenzje.
22środa, 20, kwietnia 2016 12:18
12345
Ale głowy do góry, już wkrótce powstanie akademia. W niej cała nadzieja, co roku pierwszą jesdenastkę będziemy wzmacniali 2-3 świetnie wyszkolonymi wychowankami. Naprawdę wystarczy kilka boisk, świetny system i odpowiedni trenerzy. Akademie Arsenalu, Bayernu czy Milanu niech się schowają, nam się na pewno uda.
23środa, 20, kwietnia 2016 13:15
Senator
@Mroova
Widzisz jak ten Iocosus mnie poniewiera? Złośliwy typ mowię Ci.
Obyś miał rację. Może to wynikać z faktu o którym większość jednak wspominała czyli z nami grają na maxa.

Ruch następny mecz przegra i tak będę stawiał z kim tam nie grają. Mamy problem bo nie mamy kreatywnego zawodnika potrafiącego zrobić różnicę. Jeśli wzdychamy za Jodłą to tylko źle o naszej drużynie świadczy .
Właściwie zagrażają nam tylko dwie drużyny, obie podejmujemy u siebie. Wygrywając z Cracovią i Piastem przy dodatkowo dwóch remisach myślę że mamy tytuł. Nie jest to przecież zadanie nie do wykonania.
Postawił bym jednak na Dude, co by nie mówić jedna jego akcja może dać nam bramkę. Trzeba zachować spokój i pełną mobilizację, najważniejsze nie panikować.
24środa, 20, kwietnia 2016 13:34
12345
iocosus
a ja chylę czoło, że dla Ciebie można go było wypożyczyć, pozostawiając legendę i Niezgodę-zagadkę. To nie chodzi o wiarę czy jakieś zaślepienie, tylko fakt, że żaden trener, mając do wyboru wzięcie za darmo jednego z tych trzech, wybrałby innego niż Piech. Pozostawienie Masłowskiego można tłumaczyć tylko tym, że utopiono w nim większą kasę, a nie potencjalny pożytek dla drużyny. Próby wystawiania go przynoszą odwrotny skutek, gdyż z każdą minutą, kiedy chodzi po boisku ciężko go będzie komuś wcisnąć za darmo. Chyba, że Legia będzie płaciła całą pensję.

Po co podpisywano kontrakt z Kopczyńskim? Ani on młody, ani utalentowany, nie zagrał żadnego dobrego meczu w ekstrakasie i nawet nie jest brany pod uwagę, jak wypada gracz z jego pozycji. Stasek woli przesunąć z obrony Pazdana lub wstawić gracza z innej pozycji. To po co?
25środa, 20, kwietnia 2016 13:38
sektor212
Zgodzę się z Senatorem ja również postawił bym na Dudę. Jednak odnoszę wrażenie, że Słowak jakoś nie leży naszemu trenerowi w środku pola i w jego schemacie gry z napastnikami. Choć przyznam uczciwie, że ja mam problem dostrzec jakiś wyćwiczony pomysł na grę. Pchamy się środkiem tak trochę na wariata (szybko bez ładu i składu).
Ja bardziej upatruję przyczynę naszych problemów w grze skrzydłami. Za mało boczni pomocnicy współpracują ze skrajnymi obrońcami chowając się w środkowej strefie. Niby jest wolny korytarz, ale przeciwnik doskonale o tym wie i zaczyna poprawnie zapobiegać naszym poczynaniom przy linii.
26środa, 20, kwietnia 2016 14:00
Moros
@sektor

Problem w tym, że grając skrzydłami najczęściej finalizowalibyśmy akcje wrzucając piłkę w pole karne. Nie wiem czy nasi napastnicy nadają się na taką zabawę. Nie przypominam sobie za wielu goli tak strzelonych. Ostatnia to chyba wrzutka Dudy i gol Hlouska w meczu z Górnikiem u siebie. Niestety ale wrzucanie w pole karne to w naszym przypadku najczęściej strata piłki, bo ani Nikolić, ani Prijović to nie są goście w stylu młodszego Sagana. Potwierdza się to przy stałych fragmentach gry. Czasami coś się uda strzelić Jodłowcowi ale w większości przypadków nasze wrzutki w pole karne nie stanowią dla rywali większego zagrożenia. Może więc dlatego "pchamy się" głównie środkiem bo nie widzimy sensu wrzucania piłki w pole karne. Gdybyśmy mieli jeszcze skrzydłowych, którzy nie baliby się pojedynków 1 na 1 i co ważniejsze potrafili te pojedynki wygrywać. Takich jednak nie mamy i nie łatwo nam stworzyć wtedy przewagę, bo jak słusznie zauważyłeś, rywale o zapędzaniu się Jędzy czy Hlouska pod pole karne wiedzą i często te strefy odpowiednio asekurują.
27środa, 20, kwietnia 2016 14:02
ksjp
@sektor212
cyt.:
"a bardziej upatruję przyczynę naszych problemów w grze skrzydłami. Za mało boczni pomocnicy współpracują ze skrajnymi obrońcami chowając się w środkowej strefie. Niby jest wolny korytarz, ale przeciwnik doskonale o tym wie i zaczyna poprawnie zapobiegać naszym poczynaniom przy linii."

Wiesz a ja odnoszę wrażenie, że wszyscy pozwalają nam tak hasać przy linii, przecież już się przekonali, że jak odpowiednio zablokują pole karne, to nic z tych wrzutek im nie grozi, a można i zyskać bo jak nasi się zapędzą to może fajna kontra wyjść. Tak myślę. Myślę, że też nauczyli się z nami grać, a że nie mamy kogoś takiego w środku jak Pisz, Radowic, Lubolja to i i mamy problem. Siła i bieganie samo z siebie niewiele da.
Ale cytując Klasyka c-l "ja się nie znam" ja tylko kibicuję...
28środa, 20, kwietnia 2016 14:32
sektor212
Moros

Twoje spostrzeżenia są trafne. Tylko na dziś i ten sposób gry zaczyna szwankować. Musimy również grać bokami rozrywać/rozciągać zasieki obronę stawiane przez przeciwników. Liczyć tylko na prostopadłe podanie oczywiście można tylko należy wypracować odpowiednią pozycje wchodząc w tempo między obrońców. A my mamy problem urwać się rywalowi.

Wrzutka nie musi być górą. W ostatnim meczu z Ruchem w tej słabej drugiej połowie właśnie akcja z bocznego sektora przyniosła największe zagrożenie dla Chorzowian którą Fin zmarnował. Trzeba starać się grać kreatywnie. W ruchu a nie stać w miejscu.
Najlepiej sprawdzają się wypracowane schematy przykładowo rozegranie piłki w trójkącie z wyjściem na czystą pozycje. Tylko z tym również mamy problem bo najczęściej trzecie zagranie jest niedokładne lub spóźnione.
29środa, 20, kwietnia 2016 14:39
1313
Ehh to już jest nudne bo napisze to już po raz 5-ty Z TAKĄ GRĄ MP NIE ZDOBĘDZIEMY.
30środa, 20, kwietnia 2016 14:51
iocosus
12345 -> Nie jestem trenerem dlatego postawiłbym na Niezgodę zagadkę, zamiast na Piecha rentiera. Tego drugiego starałbym się wypchnąć z klubu i wznosił o to modły do nieba, dlatego teraz byłbym hipokrytą gdybym przypisywał błąd w tym zakresie. Odnalazł skuteczność na Cyprze – super, niech tam bryluje, obawiam się że po powtórnym wylądowaniu w Warszawie powróciłby do roli rentiera.

Co do Masłowskiego to w momencie sprowadzenia pisałem o zbyt wysokim ryzyku kosztem ceny, a Kopczyński jest zdolny i utalentowany tylko chyba niekoniecznie do piłki na poziomie Legii. Legendę zostawmy już w spokoju, trudno zejść ze sceny, po ludzku rozumiem.
31środa, 20, kwietnia 2016 15:14
12345
ciekawe czy ktoś korzysta z naszego najlepszego w lidze systemu monitoringu treningów, a jak tak to kiedy wróci szybkość i dynamika i czy nastąpi to jeszcze w tych rozgrywkach.
Czy Stasek ma jakiś inny pomysł na zaskoczenie przeciwników. Bo ci już potrafią odciąć napastników od prostopadłych podań, nic sobie nie robią z ofensywnych zapędów naszych bocznych obrońców, a już górne piłki wrzucane na pole karne wywołują pusty śmiech oraz są okazją do kontry.
Może z cracovią zaskoczyć ich duetem Sagan-Niezgoda w ataku i Masłowskim na mózgu. Niech też przyczynią się do dubletu i dadzą czas na odpoczynek trzeciemu w europie duetowi napastników.
A za rezerwowego z biednego Ruchu - Podgórskiego oddałbym Kopczyńskiego, Vranjesa i Masłowskiego. Tylko kto się da tak nabrać.
32środa, 20, kwietnia 2016 15:30
sektor212
1313

Nie wiem dlaczego, ale odniosłem wrażenie jak byś tego oczekiwał. Sad

Głowa do góry po marudzimy sobie po stękamy a pewnie Legia doczołga się do tego MP. Jestem przekonany, że Piast nie jest zainteresowany walką o fazę grupową LM. A tak w Le dwa meczyki i mają spokój. Przy tak słabej frekwencji gra w pucharach nie jest dla nich opłacalna. A budżetu na wzmocnienia nie mają.
33środa, 20, kwietnia 2016 15:49
Zgred Maruda
Panowie
Trudno Was wszystkich ogarnąć myślami, ja rozumiem, że wymogiem ba! nawet k...wa obowiązkiem jest aby Legia wygrywała zawsze i wszędzie...pełna zgoda! ale...
Każdy z Was ma swoje " niebotyczne" pojęcie o piłce nożnej w ocenach, analizach i co najważniejsze- zawsze poSmile rozegranym meczu...kto z kim, który za kogo itd, itp...
Przywołując jedynie suche fakty ( podobno te najważniejsze), kiedy "Misio" -ten zamordysta zaczął pracę mieliśmy 10 punktów straty...do Piasta Gliwice, teraz mamy "nadwagę" 3 punktów.
Nie kuje to w oczy frustratom? Smile
Spokoju Życzę, nie wszystko w sporcie wygrasz od- zaraz...

Za słowami Senatora idę... wygrywamy u siebie...
Cała reszta będzie się "gonić" między sobą ewentualności pucharów. I bardzo dobrze, niech się "wyrzynają"- to zapewnia brak "spółdzielni" w ostatecznych rozdaniach.
34środa, 20, kwietnia 2016 16:24
12345
iocosus
oczywiście to twój wybór i nic mi do tego. Ja również nie jestem trenerem, ale gdybym miał zadanie zdobycia mistrzostwa i dylemat kto mi może bardziej pomóc, gdyby kontuzje wykluczyły Niko i Prijo, a do wyboru miałbym Niezgodę-zagadkę i Piecha-rentiera to wybrałbym tego drugiego. Może choćby ze względu na fakt, że w kadrze mam już kilku rentierów i jeden więcej, który jest szybki, doświadczony i jeszcze skuteczny, dawałby większą gwarancję na gole niż Niezgoda, któremu życzę wszystkiego najlepszego. Twój wybór wydaje się, że jest lepszy bo nawet trener wolał Niezgodę, tylko dlaczego na ławce woli 3 bocznych obrońców, nie jego, a jak wynik jest do dupy to nawet nie wykorzystuje wszystkich zmian. Może się pomylił, a może myślał, że jest taki mądry, że nie będzie miał potrzeby jakichkolwiek zmian, tylko dublet opędzi w 15/16 zawodników, zmieniając im tylko pozycje na boisku. A tu niespodzianka, ruskiego stratega ogrywa łapanka z wioski i ciśnie biedny klubik z Chorzowa.
35środa, 20, kwietnia 2016 18:08
iocosus
‘12345’ -> cofnijmy się w czasie i wróćmy do zimy, mamy w napadzie Nikolica, Prijovica, Hamalainena który w tę rolę wcielał się w Lechu i młodego rozwojowego Niezgodę zbierającego pochwały na zimowych zgrupowaniach. O Legendzie nie wspominam dajmy mu spokój. W takiej sytuacji wypożyczamy Piecha który w Legii za dwóch trenerów jest kompletnym niewypałem, darmozjadem i życzymy mu wszystkiego dobrego, strzela wiosną bramki na Cyprze – super niech go Limassol wykupuje, trochę grosza przynajmniej wpadnie.

‘12345’ konkretne pytanie jesteś zwolennikiem powrotu Piecha latem? Ja zdecydowanie nie. Wierzysz że w Legii Piech będzie skuteczny, proszę bardzo być może masz rację, ja jestem sceptyczny, być może błędnie. Ani ty ani ja przyszłości przewidzieć nie jesteśmy w stanie, a decyzję trzeba podjąć, ja bym Piecha bez zastanowienia sprzedał, gdybyś ty go na miejscu klubowych decydentów sprowadził powtórnie, to gdy zacząłby na Ł3 strzelać gole pogratulowałbym tobie trafności decyzji, gdyby jednak powtórnie wylądował w głebokich rezerwach to ……… Wink

Post factum to każdy z nas jest mądry i krytykować jest bardzo łatwo.
36środa, 20, kwietnia 2016 19:11
12345
iocosus
to nie chodzi o to czy chcę jego powrotu latem, zimą czy po wykopkach. Ogólnie jest niewypałem i nadaje się do tarcia chrzanu. Cały czas piszę o kwesti wyboru z tego co mamy na kontraktach. Nie nadaje się to niech go sprzedadzą lub wypożyczą, a w jego miejsce sprowadzą kogoś kto będzie się mieścił na ławkę, a jak z niej wstanie to pokaże cokolwiek co pomoże drużynie. Jeśli zostawimy legendę to zostaje Fin i Niezgoda. Jeśli Piech jest rentierem to kim jest Hama, który już przytulił więcej euro przez kilka miesięcy niż AP od początku pobytu w Legii. A obaj nic nie dali. Niezgoda, załóżmy, że ma talent, chęć do pracy i kiedyś może grać jak Lewandowski. Ale na tym etapie kariery, lepszym klubem dla niego byłby Ruch, gdzie miałby więcej szans na kilka pełnych występów, zdobył niezbędne doświadczenie i grę z mniejszą presją. Jedno jest pewne, nie jest to gość, który z buta wszedł do jedenastki i strzela. Bardziej taki Zjawiński, który za kilka lat po tułaczce w kilku klubach, w końcu zostanie rezerwowym w Cracovii. I nie piszę tego po fakcie, tylko cały czas krytykuję politykę transferową nastawioną na okazje i szybki zarobek, a nie na zastępowanie najsłabszych pozycji. Potwierdzeniem tego jest liczba prawych obrońców i środkowych ofensywnych pomocników (Szwoch jest jeszcze w Arce). W kadrze brakuje za to skrzydłowych, defensywnego pomocnika i napastnika, ale takich, którzy wchodzą na swoje pozycje, jak wypada gracz z pierwszej jedenastki. Z tego co oglądam to Stasek nawet nie gra ofensywnym pomocnikiem, za to chętnie obsadza nimi skrzydła, napad, a nawet defensywnego pomocnika. To nie jest przemyślana polityka transferowa tylko okno wystawowe nastawione na handelek.
To, że dostrzegam takie rzeczy nie znaczy, że źle życzę Legii, a to, że bardzo zależy mi aby klub odnosił sukcesy na miarę swojego budżetu. A jak mają nas cisnąć miejskie klubiki zbudowane z emerytów, wychowanków i drugoligowych odpadów to lepiej zredukujmy budżet do ich poziomu i nie kompromitujmy się marzeniami o LM.

Kończę dyskusję i z pokorą przyznaję, że to ty jednak masz rację.
37środa, 20, kwietnia 2016 22:53
iocosus
12345 -> „Kto ma rację ten stawia kolację” – napisze jeszcze Senator Wink , nieistotne który z nas ma rację, spieramy się na opinię, poglądy i ja takie ‘spory’ lubię, bo coś mogą wnieść do własnego wnioskowania.

Tenże wymieniony Senator w duchu przyzna i by potwierdził, że jest kwestia w której (‘12345’ i iocosus) jesteśmy bardzo zgodni, tylko że to nie dotyczy polityki transferowej. Jak się zbiorę, to wyłuszczę treściwie i dokładnie o co mi chodzi.
38czwartek, 21, kwietnia 2016 18:21
Zbyszek
Złośliwość martwych przedmiotów mnie wczoraj zmogła. Za to dziś z naddatkiem.

O tym, że Ruch Chorzów to część naszej historii.
W dzisiejszej Ekstraklasie grają tylko 3 drużyny spośród 14 , które zainaugurowały rozgrywki ligowe o tytuł Mistrza Polski w piłce nożnej w 1927 roku ;Legia Warszawa, Ruch Chorzów i Wisła Kraków. Wówczas Ruch miał w nazwie Wielkie Hajduki.Każdy kto trochę liznął historii powinien mieć nutkę sympatii dla Ruchu, gdyż klub ten wyrósł z jednoznacznie patriotycznych, powstańczych i propolskich korzeni.Tylko sygnalnie przypomnę,że po I wojnie światowej toczyła się rzeczywista i dyplomatyczna wojna o kształt Państwa Polskiego.Na przemysłowym Śląsku starły się żywioły polski i niemiecki.Najpierw w 3 powstaniach Śląskich, a potem w plebiscycie , w którym ludność miała opowiedzieć się za przynależnością do jednego lub drugiego kraju.Polski Komisariat Plebiscytowy wzywał do zakładania sportowych klubów polskich i tak w 1920 roku w Bismarkhuta/ Hajduki Wielkie/powstał Ruch.Ludność Chorzowa i okolic wypowiedziała się w większości za Polską i w połowie 1922 roku miasto i klub weszły w skład Polski.Od czasu jak kibicuję Legii tj. od zawsze Smile nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, która by była przejawem wrogości pomiędzy klubami.Właściwie to chyba tylko kibice Ruchu mówią,że nienawidzą Legii,ale tak "... bez powodu i bez przyczyny ..." .W ich hierarchii Legia jest jednak na 3 miejscu za Górnikiem i GKS. W mojej Ruch jest jeszcze niżej, aczkolwiek też śpiewałem :" Powiedz matko, powiedz ojcze..." , lecz bez entuzjazmu Smile.Ale kiedy prześledzimy przykładowo kariery zawodników i ich związki pomiędzy Legią i Ruchem to okaże się , że o ciężkiej Lechickiej zarazie mowy nie ma.W Ruchu w tej chwili jest 7 b. Legionistów i nic się nie dzieje.Podobnie, tylko na przykładzie reprezentantów kraju,którzy trafiali z Ruchu do Legii i często powrotnie żadnych oskarżeń o zdrady nie było,że wymienię :Bednarza,Buncola,Piechniczka,E. Szymkowiaka, Śrutwę,Wierzchowskiego,P. Włodarczyka, Brzyskiego czy Piecha.A w latach 1965-1970 to nawet Prezesi się przyjaźnili.Z meczów najbardziej utkwił w mej pamięci ten z 22.06.1969 roku decydujący o Tytule Mistrza Polski zakończony wynikiem 6:2 / bramki : Deyna 2, Pieszko 2,Gadocha i Żmijewski/.W Ruchu grały takie tuzy jak :Nieroba, Herman, Piechniczek,Rudnow,Bula, Maszczyk,Lerch, Faber i Marx. To w tamtym meczu na naszym stadionie na meczach z Ruchem był chyba jedyny raz komplet publiki, a nawet sporo więcej Smile.A główną pieśnią tamtej niedzieli była dziś zapomniana ta o tym,że :"Jeszcze Polska nie zginęła, póki MY żyjemy...".To takie skromne przypomnienie na 100 -lecie klubu,że sami na tym futbolowym padole nie byliśmy, z kimś godnym walczyliśmy, przegrywaliśmy, ale na szczęście częściej wygrywaliśmy.

O tym,że nieważne kogo nie ma, ważne,że ja jestem.
Nasz trener z jednej strony mówi,że szanuje dziennikarzy / kogo on zresztą nie szanuje Smile/, a z drugiej chyba ich lekceważy. Czemu ja się nie dziwię.Pytania jakie mu zadają są na poziomie brzdąca, a już na pewno nie zadają ich ludzie sportu. Zapytać czy Ruch jest słaby może ten tylko, kto patrzy wyłącznie w tabelę i jej na dokładkę nie pojmuje,a ten, kto pyta czy trener się boi powinien ze strachu zamknąć się w domu i go nie opuszczać.Powiecie,że maja prawo pytać.Oczywiście,ale mając świadomość,że pytanie jest ważniejsze od odpowiedzi i nie narażając się na ośmieszenie.A Czerczesow gapami nie karmiony ma swój leitmotiv, który po polsku brzmi :" Wsio w pariadkie".Nie ma Jodłowca :"Kto tu mówi o osłabieniu", nie ma Lewczuka : "Nie ma ludzi niezastąpionych", Pazdan mówił,że mu kolano ucieka :" Ale nie uciekło i nie ucieknie",Nikolicz złamał palec:" Na bramce to ja mam Malarza".Jakż to odmiana po wypowiedziach frustratów Skorży i Urbana, którzy nie mieli nigdy nikogo do grania,a jak który wypadł to był lament i rozpacz ,aż puchły gazety i internety.
Ten ton też jest różny od Bergowego sztucznego optymizmu, który jak nawet miał kim grać to akurat nim nie grał przypominając męża , który w pełniutkiej sali sądowej żądając rozwodu na pytanie sądu :"Jaki jest powód pozwu?" odpowiedział ;"Nie odpowiada mi żona seksualnie" , na co chór mężczyzn :" Każdemu odpowiada, a jemu nie".Więc Czerczesow do rzeki tych panów nie wchodzi.Ma tę pewność siebie ,że nie ma złych decyzji, bo złe to są te niepodjęte i że trudno zrobić cokolwiek, kiedy się nic nie robi.
I kiedy tak go wychwalam Smile, to przypomina mi się fragmencik wierszyka Marii Konopnickiej :" O większego trudno zucha, jak był Stefek Burczymucha, ja nikogo się nie boję, choćby niedźwiedź to dostoję.."I to jest clou programu, bo jak tu nie bać się spotkania z rozjuszonym niedźwiedziem?.Nasi chłopcy nawet jak nie chcą to muszą wojować.Tyle,że na końcu wierszyka niedźwiedź zmienia się w małą myszkę, która "..siedzi sobie i ząbkami serek skrobie".
Co ja godom, co ja godom Smile.

O tym,że trener nasz jest konsekwentny.
Czerczesow udawadnia,że jest konsekwentny w swojej filozofii futbolu oraz w ocenie przydatności zawodników. Stawia najpierw na umiejętności w połączeniu z przygotowaniami.Ale zawsze sprawdzianem jest boisko.A tu liczy się zaangażowanie w grze i dokładne wykonywanie założeń taktycznych.Kilku zawodników wykruszyło się na ławę lub trybuny , bo to było dla nich za trudne do pojęcia.Gdyż zdaniem trenera najlepiej myśli się wtedy kiedy ma się czas, a ma się czas kiedy się jest odstawionym.Bo wtedy dociera :" Chłopie , zawiodłeś!.To nie ja mam się zmienić, to ty musisz zmienić swój stosunek do zawodu".Z Prijoviczem wyszło, zobaczymy jak wyjdzie z Dudą i Vranjeszem.Mnie odnośnie Dudy cieszy,że Kazio Węgrzyn w ostatniej Lidze + Ekstra gadał o nim jak by mnie cytował Smile. Dlaczego mamy identyczne zdania ?. Bo Czerczesow to normalna trenerska szkoła , on jest przewidywalny i można go czytać jak otwartą księgę.Różni niedouczeni cwaniacy udający trenerów usiłowali robić za wizjonierów i twórców cudownych metod.Nie uczynili żadnych cudów, sami zrobili z siebie cudaków.Pora zrozumieć,że nie ma żadnych cudownych recept na wygrywanie poza ciężką , rzetelną i konsekwentną pracą. Na treningu i w meczu.

O tym,że nareszcie zaczęliśmy grać uporządkowany futbol.
Pewnikiem na taki obraz gry w naszym wykonaniu największy wpływ wywarła postawa drużyny Ruchu.Trener Fornalik jest wysokiej klasy metodykiem co widać chociażby po tym ,jakie postępy czynią u niego młodzi zawodnicy, również ci nieprzydatni w Legii, zwłaszcza w zróżnicowaniu i zdyscyplinowaniu taktycznym. Stawia to przeciwnikom Ruchu zadanie przeciwstawienia się im nie tylko poprzez wyższe umiejętności,ale przede wszystkim przez doskonalszą organizację gry. Z Ruchem nie da się wybijać piłki na aferę, bo się ją traci, trzeba wprowadzać piłkę do gry od tyłu, nie da się stawiać wyłącznie na wysoki pressing, gdyż gracze Ruchu są zbyt dobrze wyszkoleni i umieją grać na wolne pole, nie da się szukać przewagi poprzez dryblingi, gdyż oni nie dają się ogrywać.Nie jest to zespół idealny, gdyż zawodnicy Ruchu mają mierne ogólne umiejętności piłkarskie i maja problemy decyzyjne oraz słabo antycypują wydarzenia.Niemniej ja doceniam taką czytelnie zorganizowaną grę.Nie przepadam za tzw. meczami walki , które w istocie są chaotyczna bijatyką.Jak w boksie. Mistrzami są ci, którzy uprawiają szermierkę na pięści ,a przegranymi ci, którzy walą pięściami na oślep.

O tym,że skuteczność gry w obronie nie przekładała się na tę w ataku.
Prasa i portale internetowe wiele uwagi poświęciły Stępińskiemu-napastnikowi Ruchu,jako kreowanej młodej gwieździe z tej racji,że jest drugi w tabeli strzelców za Nikoliczem.Tym razem Kuba Rzeźniczak wyciągnął wnioski z czasami uzasadnionej krytyki , gdyż Stępińskiemu pograć nie dał, a do tego dobrze asekurował Hlouska.Gra naszej obrony z lewej strony do środka była prawie bezbłędna.Znacznie gorzej było ze strony prawej, gdyż Bereszyński nie dawał sobie rady z dwójkowymi atakami rywali,a Jędrzejczyk często nie nadążał z asekuracją.Niemniej obrona grała dość pewnie.Natomiast w ataku coraz lepiej wygląda współpraca Prijovicza z Nikoliczem . Ale tylko na poziomie rozgrywania piłki, bo dobrą ocenę obniża niska skuteczność , zarówno jeżeli idzie o precyzje strzałów na bramkę , jak i często o końcowe podanie.Szkoda,że Duda nie stanowi ich uzupełnienia i nie jest łącznikiem pomiędzy nimi. Ale to tylko jego wina i niczyja inna.

O tym,że klasowa drużyna nie może dać się zdominować zespołowi obiektywnie słabszemu.
Początek drugiej połowy to niezrozumiałe wycofanie się naszej drużyny. Nie wiem czy było to wynikiem świadomego zamysłu, aby rozrzedzić pole gry czy też po prostu daliśmy się zepchnąć do defensywy.Kolejnym wyłomem w poprawnej grze obronnej z pierwszej połowy było przejęcie opieki nad Stępińskim przez Bereszyńskiego.Grę na Bereszyńskiego wybrał sam Stępiński, a my to faktycznie zaakceptowaliśmy. Szkoda, bo przy Kubie on nie istniał,a przy Bereszyńskim błyszczał.Też nie rozumiem czy tak to zaplanowano czy też samo wyszło.W każdym razie oba elementy zadziałały na korzyść Ruchu.Trener musiał zareagować, wpuścił Hamalainena nie zmieniając ustawienia. Natomiast zmieniliśmy sposób gry. Poszliśmy na wymianę ciosów.Znowu jak w boksie. Tylko,że w nim wymianę ciosów prowokuje zawodnik słabszy i w niej upatruje swoich szans.Lepszy bokser woli walczyć w linii, niż wdawać się w bijatykę . Gdyż w takiej sytuacji rządzi bardziej przypadek , a w mniejszym stopniu umiejętności.

O tym,że Malarz był tym razem najlepszy.
Fatalnie to świadczy o drużynie, której najlepszym graczem jest bramkarz.Tym razem miał on to co lubi, a więc dużo pracy w bramce do czego przez lata był przyzwyczajony.Dobrze to świadczy wyłącznie o nim.Ale ta przewaga zespołu Ruchu wzięła się nie tylko z ich większej dynamiki i ruchliwości. Winni byli nasi zawodnicy.Albo byli nadmiernie uspokojeni po 1 połowie i nie wierzyli,że graczy Ruchu stać na lepszą od nas grę, albo zostali zaskoczeni ich atakami większą ilością zawodników, albo zaczyna brakować sił. Pewno wszystkiego po trosze.Lecz główna przyczyna to brak ruchu naszych zawodników zmierzającego do uwolnienia się od opieki rywali oraz niecelne podania.To dzięki celniejszym podaniom gra Ruchu była płynniejsza, dokładniejsza i groźniejsza. To również dzięki nim zdobyli przewagę nad nami. W tak niekorzystnych okolicznościach szalę powinny przeważyć indywidualności oraz ci, którzy przejmują odpowiedzialność za innych na siebie.Niestety w teorii takich posiadamy, ale na boisku byli tym razem niewidoczni. To już drugi mecz, po Lechii, w którym nasz drużyna jest po prostu słabsza. I to my musimy cieszyć się z remisu.Jeszcze nie jestem w "Seksmisji" i nie dopowiadam po "Nic nie widzę", "Czarno widzę",ale już jestem blisko Smile.
39czwartek, 21, kwietnia 2016 19:09
Mroova
@Zbyszek
Tylko jedna uwaga, do końcowego cytatu. to było chyba tak: "widzę ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę...."
40czwartek, 21, kwietnia 2016 21:10
Zbyszek
@Mrova.
Ja często stosuję parafrazy różnych utworów. Przepraszam. Na przyszłość będę anonsował. Ja to zapamiętałem tak. Łukaszewicz i Stuhr budzą się w ciemności. Jeden z nich mówi :"Nic nie widzę"" co jest zgodne z prawdą , a drugi na to "Ciemność widzę". Jak się okazuje można nic nie widząc równocześnie widzieć i to ciemność. Ja to przekształciłem na "Czarno". Tyż niebrzydko Smile.Dla mnie to cudownie ożywczy tekst. Inny , który uwielbiam to ten z "Wniebowziętych" Kondratiuka , gdzie bodaj Maklakiewicz lecąc samolotem mówi :" piękna jest ta nasza Polska z lotu ptaka". I ma racje , bo z ziemi to wcale taka piękna nie była i nie jest . Pozdrawiam.
41czwartek, 21, kwietnia 2016 23:05
iocosus
https://www.youtube.com/watch?v=g9tLkisIUnE
42piątek, 22, kwietnia 2016 09:54
Mroova
@Zbyszek
ok, ukłon i wyrazy uznania; na usprawiedliwienie powiem, że ja uwielbiam Stuhra w roli Maksia, jak dla mnie zdominował Łukaszewicza w tym filmie, stąd moja wybiórcza pamięć.
43piątek, 22, kwietnia 2016 10:10
Mroova
aaa.... to tak o tym meczu "po filmowemu" mówiąc, za inż Mamoniem powiedziałbym, że pierwsza połowa to film amerykański był, druga to zdecydowanie polski ...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1