A+ A A-

Lechia - Legia 2:0: Szkoda że Państwo to widzieli

Do niedzieli trzeba odłożyć rozstrzygnięcie kwestii mistrzostwa Polski. Legia mogła zapewnić je sobie już w środę, ale gładko przegrała w Gdańsku z Lechią. W tym samym czasie Piast Gliwice rozbił Ruch w Chorzowie i ponownie zrównał się z Legią punktami.

 

Wyjściowa jedenastka Legii sugerowała zresztą, że trener Stanisław Czerczesow liczył się z tym, że najważniejszy mecz sezonu 2015/16 Legia rozegra dopiero w niedzielę. Skład Legii na mecz z Lechią wyglądał bowiem następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Lewczuk, Hlousek, Brzyski – Masłowski, Guilherme, Vranjes, Aleksandrow – Hamalainen, Nikolić. Trener Piotr Nowak odpowiedział drużyną w składzie: Milinković-Savić – Wojtkowiak, Maloca, Wawrzyniak – F. Paixao, Kovacević, Mila, Krasić, Chrapek, Peszko – Kuświk.

Pierwsza połowa meczu stała nie niskim poziomie. Gra była chaotyczna, a jakość meczu nie dorównywała temu, co oglądaliśmy kilka kilka tygodni temu, kiedy te same drużyny w sezonie zasadniczym mierzyły się w Warszawie.

Lechia była groźniejsza. Już w 5. minucie niezbyt dobrze zachowali się Hlousek i Brzyski. Do strzału w polu karnym doszedł Paixao, ale nie trafił w bramkę. Legia zaatakowała w 9. minucie meczu. Wtedy w pole karne gospodarzy wpadł Nikolić, którego dobrze wypatrzył Aleksandrow, ale bramkarz Lechii przytomnie wyszedł z bramki i wybił piłkę na rzut rożny. W 11. minucie oglądaliśmy strzał Aleksandrowa, ale Milinković-Savić nie mógł przepuścić tego uderzenia. W 16. minucie Peszko strzelał głową po rzucie wolnym – jeszcze bez zagrożenia. W 20. minucie skrzydłowy Lechii miał więcej szczęścia. Piłka znakomicie 'siadła' na nodze Peszce po strzale zza pola karnego i Malarz nie miał nic do powiedzenia. Lechia prowadziła 1:0.

Legia nie rzuciła się do odrabiania strat, nasze ataki były anemiczne i prowadzone bez przekonania. Cztery minuty po stracie gola przez naszą drużynę Wojtkowiak zdjął piłkę z głowy Nikoliciowi po rzucie wolnym, w 35. minucie z woleja strzelał Hamalainen, jednak nie trafił w bramkę, a w 44. minucie piłkę w polu karnym Lechii przejął Masłowski i uderzył nad bramką. Nie były to czyste okazje strzeleckie. Legia nie była w stanie utrzymać się przy piłce, wymienić kilku podań, nie sprawiała wrażenia drużyny, która potrzebuje zwycięstwa do zapewnienia sobie tytułu mistrza Polski.

Również druga połowa od pierwszych minut toczyła się nie po naszej myśli. Już w 50. minucie gospodarze mogli utrzymywać się przy piłce na połowie Legii tak długo, aż wreszcie Krasić celnie przymierzył zza pola karnego. Było 2:0 dla Lechii. W 63. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Lewczuk, który sfaulował Peszkę przed polem karnym. Legioniści musieli kończyć mecz '10', co jednak zdawało się nie mieć większego znaczenia dla żadnej z drużyn. Toczone w spacerowym tempie końcowe trzydzieści minut nie przyniosło większych emocji.

Wygląda na to, że porażka z Lechią została wkalkulowana w przebieg ostatnich kolejek. Pozostaje wierzyć, że to wyrachowanie opłaci się w najbliższą niedzielę.

Dyskusja (45)
1czwartek, 12, maj 2016 11:02
1313
Trener rżnie głupa, piłkarze mówią wprost, że im walczyć nie kazano ręce opadają czy my kiedykolwiek wyleczymy się z tego cholernego minimalizmu???
Wstyd mi autentycznie za wczorajsze frajerstwo.
2czwartek, 12, maj 2016 13:09
Cóż.. Odpuścili.

Z jednej strony absolutnie zrozumiały ruch przed kolejnym i ostatnim w sezonie "najważniejszym meczem". Dawka minut ciąży.
Z drugiej.. Jeśli piłkarz podstawowej 11 mówi o braku zaangażowania tuż po triumfie w PP i perspektywie zdobycia MP,aby zgarnąć Dublet to... Porażka. A może taka wola koucza..?

Trener wyraźnie dał odpocząć przed Pogonią. Czy słusznie? Zobaczymy w niedzielę.
Fajnie było obejrzeć Masło.. Brzytwę oraz Vranjesa. A i Misze!
Od MM wolałbym Szwocha. Pierwszy jest nieprzydatny, drugi dowiózł awans Arki do esa. W ogóle nie widzę MM w kadrze na kolejny sezon. Podobnie Bułgara.

Teraz pora na zwieńczenie ligi. Tylko od zawodników zależy w jakim stylu podziękują kibicom za wsparcie. Pogoń nie jest nawet równym przeciwnikiem. Zaangażowania, koncentracji oraz skuteczności piłkarzom życzę.

Swoją drogą..
Zastanawiam się jak pokieruje drużyną trener w rundzie jesiennej. Czy również będą rotacje i odpuszczanie ze względu na sutą częstotliwość spotkań? Czy zrezygnuje z kogoś? Pomyśli nad nowym ustawieniem bądź taktyką?

A prezes niech już finalizuje temat skrzydłowych.
3czwartek, 12, maj 2016 13:37
anma1
Ocena naszego trenera: Legia zdobywa w niedzielę mistrzostwo - majstersztyk wspaniałego zagranicznego trenera, Legia przegrywa (w co nie uwierzę dopóki nie zobaczę) - trenejro, zwykły ruski zarozumiały burak.

A wszystko w nogach kopaczy, dyspozycji dnia, widzimisię sędzięgo etc. etc.

Cienka granica między "mądrością" a śmiesznością.
4czwartek, 12, maj 2016 13:40
Monrooe
@ Gawin

"Szkoda że Państwo to widzieli"

ano... nie widzieli, był to pierwszy odpuszczony przeze mnie mecz Legii w tym sezonie (cholera nawet pułkownikiem zostałem). Przyznaję, łamałem się tuż przed spotkaniem, ale jak zobaczyłem skład natychmiast mi przeszło...
Prawda jest jednak taka, że "zabrakło mi determinacji"....

@ czarnuch

- "Z jednej strony absolutnie zrozumiały ruch przed kolejnym i ostatnim w sezonie "najważniejszym meczem". "

serio?
5czwartek, 12, maj 2016 14:54
Senator
Abstrahując już od pomysłów trenera dodam dla mnie głupich smutne bardzo jest to że zmiennicy nie mieli ochoty pokazać trenerowi charakteru. Nie zrobili nic dla siebie. Pogodzeni z rolą lawkowiczów.
6czwartek, 12, maj 2016 15:27
Monrooe
sorry Senatorze to nie miało szans zadziałać. Tyle zmian w jednym momencie, w dodatku "podpartymi" przesunięciem na pozycjach musiało odbić się negatywnie na "mechanice" zespołu. Jeśli dodamy do tego ewidentny sygnał, który poszedł wraz z całym pomysłem to "reakcja" zawodników wydaje mi się całkowicie zrozumiała. Jedni zagrali bo musieli inni za karę to i efekt dziwić nie powinien.
7czwartek, 12, maj 2016 15:33
Senator
@Monrooe
Patrząc rozumem masz 100% racji, patrząc sercem musi smucić jego brak u zawodników .

Trochę mi przechodzi ale tylko trochę. Może być też tak że sytuacja zdrowotna jest bardzo zła. Nie wiemy zbyt wiele ale np czytałem że taki Rzeźniczak to może i gotowy będzie ale na Pogoń a tu gra 4 dni wcześniej. Może innego wyjścia nie było?
8czwartek, 12, maj 2016 17:19
Mroova
@Senator
przewrotnie napiszę, że pewnie, że nie było wyjścia. ostatecznie (prawie) wszystko sprowadza się do zarządzania ryzykiem. Lepszego lub gorszego.
9czwartek, 12, maj 2016 18:09
CTP
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że oszczędzając kluczowych piłkarzy Czerczesow miał wiele racji. Na tym m.in. właśnie polega wspomniane przez Monrooe zarządzanie ryzykiem. Zminimalizować jak tylko się da.
Ale, jest jedno "ale", za które mam do Rosjanina ogromne pretensje. Nawet z takim składem byliśmy w stanie powalczyć tam o jakąś zdobycz punktową, może nawet pełną.
Ale my wyszliśmy na Lechię, na wyjeździe, w mocno eksperymentalnym składzie, w systemie 4-4-2 bez nominalnych defensywnych pomocników! Dla mnie jest to szaleństwo graniczące z głupotą. A przecież, skoro i tak mecz miał być spisany na straty, to można było zagrać tylko z Hamalainenem, dać Nikolicowi odpocząć, zwłaszcza, że widać jak na dłoni, że liczba rozegranych przez niego meczów bardzo negatywnie wpływa na jego skuteczność a na "6-tkę" dać Makowskiego czy nawet Kopczyńskiego. I po prostu zamurować bramkę licząc na kontry i SFG. A tak zagraliśmy "swoje", dostaliśmy jeden strzał, potem drugi i z podkulonymi ogonami wróciliśmy do Warszawy.
10czwartek, 12, maj 2016 18:48
Mroova
@CTP
pełna zgoda, dokładnie tak.
11czwartek, 12, maj 2016 19:00
sektor212
Ochłonąłem więc spokojnie napiszę kilka słów co do wczorajszych wydarzeń w Gdańsku.
Przedstawiony skład przed meczem wprawił mnie w osłupienie. Ale dobra Stasia decyzje należy uszanować więc czekam zmieszany na początek meczu. Pierwsze 20 minut w miarę poprawnie stwarzamy jakieś zagrożenia choć w obronie widać mankamenty. Szczególnie słabo od początku prezentował się Jędrzejczyk. Peszko (kurna jak ja nie trawie tego zawodnika) w zasadzie bez większych problemów urywał się Jędzy i stwarzał zagrożenia pod naszą bramką. W końcu piłka szczęśliwie siadła mu na nodze i oddał swój strzał sezonu i brama (Malarz bez szans na skuteczną interwencje). Po stracie bramki znowu coś tam mieszaliśmy przed bramką Lechii ale bez fajerwerków. Rywale kontrolowali dalszy przebieg wydarzeń i doprowadzili do strzelenia drugiej bramki i było po zawodach. Od stanu 2:0 Lechia również spuściła z tonu i nie forsowała tempa czekając na końcowy gwizdek.

Po tym meczu mam jasność umysłu co do naszej ławki. Co najmniej czterech zawodników należy podziękować i pożegnać. Ich postawa dla mnie jest nie zrozumiała. Po stracie bramki w zasadzie spuścili głowy. Wyraźnie widać, że nie podejmą walki o pierwszą jedenastkę w przyszłym sezonie. Mentalnie wyglądają słabo i nie radzą sobie z obecną sytuacja. Dogadać się i dać im grać w innych klubach i niech tam się dalej realizują piłkarko. Legii nie pomogą a nas kibiców nie będą drażnić.

Trener
Jeżeli Stanisław wiedział i był przekonany, że zawodnicy nie czują świeżości czy leczą drobne urazy to ja dziś nie mam większych pretensji o wyjściową jedenastkę. Dodatkowo zawodnicy zagrożeni kartkami również nie grali by na pełnym zaangażowaniu we wczorajszym meczu. Będąc w ich skórze również bałbym się grać walecznie w kontakcie z przeciwnikiem. Na ich miejscu w czasie gry kierował bym się opanowaniem niż walką na całego mając świadomość, że w ostatni mecz oglądał bym z trybun. Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania to nie ma co obrażać się na trenera za jego decyzje. Przed meczem miał ból głowy i był zmuszony do podjęcia zaskakującej wszystkich decyzji. Czy zrobił dobrze czy źle okaże się w sobotę. Ja uważam, że w Gdańsku bez Jodłowca, Pazdana i tak byśmy nie wygrali. A naprawdę Musiał był by wstanie ze dwóch czy trzech zawodników nam wykartkować. Co by nie pisać to widać jak obecnie cała kadra ledwo dyszy i człapie do końca sezonu. Jeden dzień więcej regeneracji na pewno nieobecnym pomoże, a nie zaszkodzi.

Uczciwie się przyznaje, że porażka w Gdańsku była wkalkulowana w mojej głowie. Natomiast jakoś dziwnie jestem spokojny o mecz z Pogonią która w Warszawie zawsze nam leżał. Nie przewiduje katastrofy chodź należy pamiętać że to tylko sport i mogę się jeszcze mocno zdziwić na koniec sezonu.
12czwartek, 12, maj 2016 19:12
Zbyszek
Gawinie! Nie przesadzaj, nie zapeszaj,nie dramatyzuj.

O tym,że niedługo piłkarze będą grali do wczesnej starości.
Nie żebym coś miał przeciw mężczyznom w kwiecie wieku cokolwiek przejrzałym takim młodzianom po 30-tce bom sam bym rad do tamtych wrócić lat, ale żeby w krótkich gatkach na oczach, panie, publiki ganiać to musi być, panie, zakazane. Jeszcze pamięć nie szwankuje i przypominam sobie po ile lat mieli nasi reprezentanci z I składu/ z kadry byli jeszcze młodsi/podczas MŚ w 1974 roku w RFN : jeden miał 20 lat,1 -23,2-24,1-25,3-26, 1-27,1-28 i 1-29. Czterej z nich dziś byliby zaliczani do młodych , zdolnych, jeszcze perspektywicznych. A żaden nie przekroczył 30-tki.A zdobyli 3 miejsce na świecie.A dziś patrzę na tych co głównie stanowią wyjściową jedenastkę Lechii i widzę : Wawrzyniak-33 l,Wojtkowiak -32,Krasić -32,Mila -34,Peszko - 31,Marco Paixao -32, Flavio Paixao -32 lata. W Legii na boisku często staja : Malarz -36 lat, Broź -31,Brzyski-34,Lewczuk -31, Rzeżniczak -30, Hamalainen - 30 , Vranjes -30 no i Saganowski 38 lat.
I kiedy tak tamtych z tego 1974 roku przyrównuje do tych co teraz to pewno dziś tamci byliby cały czas zdolni i perspektywiczni czyli by nie grali, młokosy, ani w Lechii, ani w Legii, tylko by w najlepszym razie grzali ławę.
A miało być tak pięknie. W Lechii właściciel grupy ETL pan Franz, Josef Wernze deklarował,że u nich młodzi będą się ogrywać, promować, a on bedzie ich sprzedawał i zarabiał i nowych kupował i tak dookoła.Bo Lechia to Danzig i Ginter Grass. Może dla Franza nie swoi, ale i nie obcy.
A Legia miała być rajem na ziemi dla Akademików, takim wymarzonym miejscem na rozwój, skąd tylko kroczek w wielki świat, piłki i pieniądza.
I znowu popatrzmy kto się tam jeszcze z tej młodzieży, o przyszłości świetlanej, bo granej , jeszcze się koło szatni plącze. W Lechii paru by się zebrało :Vanja Milinkovicz Savicz -19 lat,Maricz-20,Stolarski-20,Haraslin-20,Buksa-20,Letniewski-18,.
W Legii jest niewiele gorzej : Duda - 22 lata,Makowski-20,Niezgoda-21 i Kopczyński -24lata.
Oto co z zupełnie sensownego zamysłu czyni presja doraźnego wyniku. To na tego kucyka wcześniej niż później wsiądzie każdy prezes, każdy trener i wszyscy kibice, a on wywiezie , gdzie on chce, a oni niekoniecznie. Albo do chwały, albo na manowce.
A gdzie miejsce młodych jeszcze zdolnych zapytacie ?. Tam , gdzie baby w znanym powiedzeniu - poza wozem.I nikt za nimi jakoś nie tęskni.Nawet Monrooe o nich nie pisze,a miał , i się o nich nie upomina, a powinien Smile.
Ja jednak z tymi młodzinami blisko 40-tki radziłbym ciutek ostrożniej, bo w znanej piosneczce tak idzie :
"On zimny, on zimny,ona gorąca,
On nie chce, on nie chce, ona go trąca
I prawą nóżkę na niego kładzie :
"ruszaj się , ruszaj, ty stary dziadzie".
Więc oby z tych zaniechanych inne nie miały większego pożytku Smile.

O tym,że kibice bywają różniści.
Wczoraj o godz.15.30 wsiadłem ci ja do tramwaju nr 14 na przystanku Marszałkowska drzwiami ostatnimi.Tramwaj do zapchanych nie należał,ale natychmiast młody człowiek wstał ustępując mi miejsca siedzącego.Okazał się być on jednym z 6 młodzieńców wracających z pracy do domu.co było pojęciem teoretycznym ,gdyż udających do kolegi mieszkającego na racławickiej, aby wspólnie oglądać mecz.to tez pojęcie teoretyczne.Prawidłowo powinno wybrzmieć : ŚWIĘTOWAĆ!., czego nie omieszkali zacząć tuz po wyjściu z roboty i kontynuowali w tyramwaju linii 14.Szybciutko mi to wyjaśnili pytając czy nie posiadam jakiegoś poręcznego otwieradła, bo nabyli piwo w butelkach marki "Tatra" i zębami nie chcieli.Jeżeli ktoś śmiał pomyśleć,że się oburzyłem, tramwaj opuścić nakazałem, to pobłądził, bo klucza domowego użyczyłem i on przydatnością się wykazał.Towarzystwo nie było wesolutkie, gdyż podpiło się na smutnego i wzięło ich na egzystencjalne rozważania o bycie : a co to znaczy, że ja żyję, a czy jak się urodziłem w Warszawie to jestem patriotą,a co to jest miłość i czy można kochać rzecz taką jak klub oraz czy Danzig i Gdańsk to to samo i czy ono było za Hitlerem?.Podróż do mojej wysiadki trwa z 8 minut, więc za długo się nie nagadałem i tuż za Madalińskiego zapytałem : jak chcecie ten mecz oglądać ?, przecież nie doczłapiecie w przytomnym stanie świadomości do niego?.Teraz oni wyjaśnili,że są z "Żylety"i oglądać meczów nie nawykli na żywo, więc tym bardziej nie w telewizornii.Nawykli za to do wspólnego przeżywania.A dociągną jak nieraz bywało. Nie miałem wątpliwości.Zapraszali do degustacji,ale ja nie kiper z "Żylety".A po za tym wolę "Kapera".

O tym,że rachunki krzywd z Lechią wyrównane nie zostały.
Czytałem wypowiedź Probierza, który szabelka wymachując szedł na wojenkę z niejakim Brukiem vel Kogutem co jego drużynie bramkę uprzednio strzeliła, kiedy "Sledzik" jeden z drugim dogorywał na trawie. Krzyczał Michał głośno i donośnie, jak bez mała Wołodyjowski, tylko,że tamten usiekł , acz nie do końca, a teraźniejszy dał ciała.A taki LInda Bohuna grać się nie zgodził, bo machanie szabelką to dla niego obciach, a jeszcze większy dostać baty od takiego konusa Smile.
Tak to pomsty po trzeźwemu szukać nie należy, bo skutek bywa odwrotny, a po kilku głębszych człek z kolei zapomina o co poszło i wroga największego z gwinta by ugościł.
Nasz trener nie trunkowy więc nawet o zemście nie pomyślał, bo też i nie wiedział za co ona? A za to,że oni z innymi nie grali, tylko na nas się szykowali i nam dupę zleli i tytuł zabrali i oddali Nestorowym. Co zajęciem sportowym nie jest.
Nie żebym był mściwy, ale sprawiedliwości nie stało się zadość. Więc na nią poczekam. Obym tylko zdążył Smile.

O tym,że pismactwo postanowiło układać skład Legii.
Kiedy tylko trener Czerczesow ujawnił skład Legii na mecz z Lechią w necie zawrzało od okrzyków oburzenia : "On ośmiesza ESA,on lekceważy rywal,on kpi, jak on śmie".Znaczy oni wiedzą lepiej kto w Legii ma grać i z jakim rywalem. Tylko na jakiej podstawie?.Ano na takiej,że ten sam trener wystawiał w poprzednich meczach innych zawodników ,niż wczoraj.Oni pewno by chcieli, aby taki Jodłowiec, Pazdan czy Borysiuk padli na boisku ze zmęczenia.Oni z tej głupoty oślepli i byli nie zauważyli,że trener w trakcie meczu z Piastem musiał zmienić Jodłowca, gdyż ten słaniał się na nogach, a dwaj pozostali nie mieli siły się szerzej uśmiechnąć Smile.Tu nie trzeba nowoczesnej aparatury badawczej, którą Legia dysponuje, tu trzeba chwilkę się zastanowić,że może ten trener to głupszy od nich nie jest.On ma główny cel do osiągnięcia. I konsekwentnie do jego realizacji dąży. Wczoraj pragmatycznie uznał,że finał i feta będą w Warszawie. Ja go ocenię po, a nie w trakcie.

O tym,że system 3-5-2 , którym grała Lechia bywa zawodny.
Lechia pod przewodem trenera Nowaka gra takim systemem jakim grała Legia za kadencji trenera Okuki.Wówczas ustawienie 3-5-2 było pewnym novum pozwalającym na zdobywanie terenu metodą walca drogowego.Dziś w ESA nikt tak nie gra.Próbowano jego odmianą 3-2(5)-4-1 lub 3-2(5)-3-2 w Cracovii i Górniku Zabrze,ale bez efektów.Trener Nowak, który sam był świetnym środkowym pomocnikiem w TSV1860 Monachium czuje grę tej formacji, a mając kilku dobrych pomocników chce ich umiejętności wykorzystać.I trzeba przyznać,że Lechia gra futbol zrównoważony, zbilansowany i w sumie przyjemny dla oka.Niemniej sam system jest zawodny w tym sensie, że jest bardzo wrażliwy na szybka grę skrzydłami. Złośliwie napiszę,że tak powinno się grać jak by się naprawdę chciało wygrać. Ale nie tak jak graliśmy. Albo raczej jak nieudolnie usiłowaliśmy .

O tym,że czasami wymiana jednego ogniwa zaburza bezpieczne granie.
Mowa oczywiśćie o wystawieniu Hlouska na środku obrony, a Tomka Brzyskiego na obronie lewej.Rozumiem,że z dwóch powodów trener dał wytchnąć Pazdanowi,ale jednak kiedy jego lub Rzeżniczaka na środku obrony brakowało to zastępował ich Jędrzejczyk, który na tej pozycji grywał i radził sobie owszem owszem czemu nie.Natomiast Hlousek gry na tej dla niego zupełnie nowej pozycji, zupełnie nie czuje..Jest ona zupełnie odmienna od gry na boku obrony.Nie trzeba tyle biegać, ale wymaga znacznie większej koncentracji, szybszego podejmowania decyzji i zdecydowania w odpieraniu ataków wroga.Z kolei Brzyski do szybkobiegaczy nie należy, a do tego słabo pilnuje odległości w poziomie.W sumie obrona zgrywała się dopiero w trakcie meczu.Pytanie otwarte : czy musiała, a jeśli tak to czy trener przewiduje jeszcze kiedykolwiek taki układ personalny?.Jeżeli nie, to po jaką cholerę był ten nieudany eksperyment?.

O tym,że słów wielu o grze Masłowskiego nie napiszę.
Może bym i napisał,ale kamerzysta uparł się,żeby go nie pokazywać.Nie mogę napisać niczego, ani dobrego, ani złego o grze człowieka, czego w zasadzie nie widziałem. Tym bardziej nie mogę go oceniać.Ja w ogóle zastanawiałem się przez czas dłuższy czy on w ogóle był na boisku.Pod koniec I polowy się ujawnił. Raczej niepotrzebnie Smile.Na początku II połowy wydał się nieco bardziej ożywiony, ale szybko wrócił do letargu.Byc może trener dostrzega w kolejnym Michale jakieś pokłady cennego piłkarskiego kruszcu. Dla mnie są one jednak zbyt głęboko ukryte. Nie nadążam.

O tym,że zupełnie nie rozumiałem o czym przynudzał redaktor Smokowski.
Kiedyś był to jeden z niewielu sensownych komentatorów. Kiedyś.
Od jakiegoś czasu ogarnął go jakiś amok słowotoku, przy którym nawet Darek Szpakowski wysiada.Ten drugi jest wkurzający,ale kiepsko go trawiąc, jednocześnie rozumiem co on mówi. Natomiast Smokowski wypluwa z siebie potoki słów, które zupełnie nic nie znaczą.Tak jak by używał jakiejś odmiany jakiegoś metajęzyka, w którym to narzeczu słowa nie mają żadnych desygnatów.Szukał jakiejś ukrytej dramaturgii, jakiś podtekstów, jakiegoś pierwotnego zagrożenia dla bytu, a to Lechii, a to Legii.I miał stale jakieś wiadomości, na ogół złe.To taka maniera , którą można porównać do założenia brudnych i dziurawych spodni, które facet zamiast zmienić to chce przekonać widzów,że tak naprawdę to ostatni krzyk mody.Jego ostatnie komentarze to krzyk rozpaczy.Najbardziej z nich zadowoleni byliby ci całkowicie głusi. Też się w takiego zamieniłem i glos przeszkadzający mi w oglądactwie wyłączyłem.Gra Legii dostatecznie mnie wnerwiła, abym się jeszcze na jakiegoś durnego gadułę nie wyczuwającego nastroju musiał wkurzać.
Jestem wolny w najprostszy sposób. Robię to co muszę, a jak nie muszę , to albo chcę,albo nie.W każdym razie wedle swobodnej woli mam wybór.Redaktora S. nie wybieram.

O tym,że znowu tracimy za dużo piłek i to nas gubi.
Od początku meczu nasza drużyna nie była w stanie grać płynnie, utrzymywać się przy piłce i udaremniać taką grę piłkarzom Lechii.
Demonstrowaliśmy grę szarpaną, w której traciliśmy za dużo piłek.Zawodnikom Lechii udało się przerwać łączność pomiędzy Nikoliczem i Hamalainenem, a resztą drużyny.Pomimo tego z uporem godnym lepszej sprawy nasi piłkarze z obrony i drugiej linii usiłowali zagrywać piłki do odciętych dwóch graczy ofensywnych. Niestety nasza drużyna nie była w stanie zmniejszyć odległości pomiędzy formacjami, a długie podania były albo niecelne, albo były przechwytywane przez dobrze ustawionych graczy Lechii.Im dalej w mecz tym nerwowość w naszym zespole się pogłębiała.Gdzieś tak widoczny spokój z meczu z Piastem uleciał.A tak w ogóle to po raz kolejny widać było,że mentalnie słabo sobie radzimy kiedy jako pierwsi tracimy bramkę.Zamiast grać wyrachowanie i zespołowo nasi zawodnicy próbują indywidualnie wygrać mecz.Taka droga nie prowadzi do dobrego celu.Dziwić się można ,że tak doświadczony zespół jak nasz tak szybko i tak dokumentnie gubi się kiedy mecz układa się nie po jego myśli.I co najgorsze nie ma nikogo. kto by to odmienił, kto by na powrót zaprowadził elementarny ład w poczynaniach.A m.innymi po tym można poznać klasowy zespół.Powiadacie,że sporo nam jeszcze do takiego miana brakuje. Ano , całkiem sporo.
13czwartek, 12, maj 2016 19:16
Mroova
@sektor212
ukłony i pełna zgoda

@CTP
Po namyśle sądzę, trzymając się koncepcji "udowadniania czegoś" lub choćby "pokazywania czegoś" władzom klubu przez Trenera (i z ryzykiem słuszności tejże koncepcji), że S.Cz. chciał nie tyle rozegrać ten mecz jak najlepiej można w tych warunkach, w jakich się drużyna znajdowała, ale chciał pokazać właśnie jak będzie wyglądała próba grania "swojego" w Europie w sytuacji, gdy nie zagra podstawowy skład tylko będzie trzeba posiłkować się zmiennikami. Poza tym, Trener chyba słabo się czuje w taktyce "mur i plomba zza muru". A może to nie było w kontrze do zarządu, ale był to wspólny eksperyment ? Może zarząd też chciał się przekonać, co są warci zmiennicy i czy naprawdę trzeba wydawać kasę na transfery ?
14czwartek, 12, maj 2016 19:51
Jeszcze słowo "jedno"
Za poprzednika, kiedy na grę drużyny, podobnie jak wczoraj patrzeć się nie dało przeczytać tu mogłem "Takie mecze się zdarzają"
Różnica jest jednak taka, że poprzednik MP spierdzielił, by w następnym sezonie pozostawić drużynę 10 pkt za Piastem.
Obecny Ruskij czeławiek, nie dość, że ową stratę odrobił, 18 w historii PP zdobył, to nadal jest głównym faworytem do zdobycia dubletu !
O tym, że wie co robi udowodnił w dwóch najważniejszych meczach wiosny Cracovia 4:0 i Piast 4:0
Mam nadzieję, w niedzielę podskoczyć z radości podobną ilość razy i w niepamięć porzucić mecz z w Gdańsku.
Za poprzednika wielokroć czytałem, że piłka można to nie jazda figurowa na lodzie i punktów za wrażenia artystyczne się nie daje.
Bądźcie panowie konsekwentni i z ocenami poczekajcie do niedzieli.
Jak nigdy dotąd, pewny jestem jednego: ONI TO ZROBIĄ ! Smile

edit
Działacze Legii Warszawa, której piłkarze w niedzielę mogą zdobyć mistrzostwo Polski, przygotowują się do świętowania tytułu. Zgłosili przemarsz 45 tys. osób spod stadionu przy Łazienkowskiej na plac Zamkowy.
15czwartek, 12, maj 2016 20:12
Monrooe a dlaczego by nie?
Pójście na całość też nie gwarantowało zwycięstwa ale za to groziło absencją paru zawodników.
16czwartek, 12, maj 2016 20:43
Senator
Czekałem na optymizm kibica50 i się doczekałem. Nawet poleciał Zgredem a to już szczytowe pokłady optymizmu.
Ogólnie widać podział na tych pewnych bronią Stanisława i tych mniej pewnych mających żal do trenera. Czyli wszytko się zgadza.
Legia zgłosiła marsz na 45 tys osób.
17czwartek, 12, maj 2016 21:32
Mroova
@Senator
Przepraszam, ale zgłaszam sprzeciw Wink. Gotów jestem bronić Stanisława Sałamowicza, ale aż taki pewny to ja nie jestem.... "wierzący" - tak, pewny - nie bezwarunkowo ....
18czwartek, 12, maj 2016 22:40
Senator
@Mroova
Dalej się wszytko zgadza, wyjątek od reguły właściwie jeszcze mocniej potwierdza tezę Smile
19czwartek, 12, maj 2016 22:56
Zgred Maruda
@Kibic50

Dziękuję za moje "cytaty"...Smile - piona

Senator

Ty myślisz tak samo, tylko trzymasz to w sobie ( pewnie z racji stanowiska) tak wypada, ale jesteś - taki sam Smile

Podbijam słowa Kibica50

ZROBIĄ TO...ZROBIĄ
20piątek, 13, maj 2016 07:51
@Senator

"Czekałem na optymizm kibica50 i się doczekałem"

To nie optymizm, a jedynie chłodna kalkulacja, oparta na dotychczasowych doświadczeniach.
Stawiam pytanie, czy któryś z panów postawiłby 100 tyś na inny wynik, niż zwycięstwo Legii, gdyby nawet płacili 10:1 ? No właśnie Wink
Nie czy, tylko ile ? W przeciwnym razie Czerczesow okazałby się zwykłą popierdółką, nie trenerem, a piłkarze ? Brakuje mi porównań Smile

@Zgred

Podbijam, choć tantiemy należą się Tobie Smile

ONI TO ZROBIĄ... ZROBIĄ TO NA PEWNO !

EDIT
Tytuł dnia.

"Fala ozdrowień w Legii" Very Happy
21piątek, 13, maj 2016 08:27
świrekwampirek
Co mogę powiedzieć przed niedzielą?
Nerwy, nerwy, nerwy.
Ja w każdym razie jutro się pakuję i wyjeżdżam a wynik sprawdzę w niedzielę wieczorem.
Po zdobyciu MP (oby) złoty zegarek dla Czerczesowa i się luzujemy z Panem Trenerem, jeśli zostanie zacznie się jesienią szukanie na gwałt nowego szkoleniowca.
22piątek, 13, maj 2016 09:48
@Świrek

Masz jakąś skłonność wywalania trenerów po "dublecie"
Zdumiewające Very Happy
23piątek, 13, maj 2016 09:54
dalkub
a ja spokojny o mecz z Pogonią nie jestem. Nadal nie do końca rozumiem skład z Gdańska - do pełni szczęścia zabrakło mi tylko Sagana na boisku. Skoro Staszek chciał ten mecz odpuścić/olać to trzeba było iść na całość i wrzucić Sagana razem z tym chłopakiem z Puław co go kupiono w poprzednim oknie.
Jeden mecz może nie wyjść, jeden mecz można przegrać będąc lepszym i nie trafiając w prostokąt - zwyczajnie tak bywa.
Nadal nie rozumiem niestety..........
24piątek, 13, maj 2016 09:57
Lasica
Ocenimy Czerczesowa na koniec sezonu. Teraz jest za wcześnie aby mówić, czy zrobił dobrze czy źle.

Podzielam zdanie Senatora, o tym, że zmiennicy zawiedli. Z drugiej strony Monrooe ma rację, że zmiany były zbyt drastyczne. To nie jest taka jednoznaczna sytuacja. Takie lotto to było, i w sumie gdyby Peszko nie oddał strzału życia nie wiadomo czy Lechii by było tak łatwo. Ryzykownie zostało to rozegrane, ale czy od razu oznacza to, że poddaliśmy mecz?
Z tą tezą się nie zgodzę. Jak wiemy piłka to sport kompletnie nieprzewidywalny, i czasami takie fortele działają od razu. Tym razem się nie udało.

Mimo wszystko póki co nic tak naprawdę się nie stało, a nawet wielu z nas pisało, że wystarczy wygrać wszystko u siebie, wiedząc, że z taką Lechią będzie ciężko.

Zmieniło się coś od tego czasu? Chyba nie. Nie rozumiem więc strasznego rozgoryczenia niektórych z Was.
25piątek, 13, maj 2016 10:35
Mroova
@Lasica
Pewnie masz rację, że nie było to świadome oddanie meczu przeciwnikowi, takie określenie (którego sam też używałem, przyznaję się) jest przesadą używaną po to, żeby wyrazić emocje w związku z wynikiem (tu mówię o sobie). Bardziej chodzi o to, że np. w mojej ocenie, Trener nie robił tego, co mógł, żeby zwiększyć szansę na wygraną tego konkretnego meczu w tej konkretnej sytuacji, wszystkich możliwości nie wykorzystał m.zd. Wiem, wiem, sytuacja zdrowotna i wiele inny rzeczy, nie wiem co się działo na treningach i to Trener wie kto był w takiej dyspozycji, żeby go wpuścić na murawę. Ale ja sympatyzuję z wrzutką dalkuba, że mógł może Sagana lub Niezgodę wpuścić. A moje poparcie dla "teorii spiskowej" bierze się stąd, że wpuścił tych, których by wpuścił jako zmienników w meczu w pucharach europejskich (m.zd. Sagana lub Niezgody w meczu w Europie by nie wpuścił, szybciej właśnie Beresia, Brozia i Masło), i dlatego podejrzewam go o zrobienie testu, przy okazji podniesienie mi (i tak wysokiego) ciśnienia.
26piątek, 13, maj 2016 11:35
MeM
@Mroova
"...wpuścił tych, których by wpuścił jako zmienników w meczu w pucharach europejskich" - no właśnie chyba w tym jest problem, ze zamiast próbować innych rozwiązań taktycznych trzyma się swojego żelaznego założenia. Zamiast spróbować wyrzeźbić co się da korzystając z zalet materiału jaki ma, spróbował (po raz kolejny) wymienić trybiki nie zważając, czy nowe będą pracować w maszynie tak jak powinny. Moja obserwacja jest taka, że jak nam nie idzie (tzn jak nie wychodzimy w miarę szybko na prowadzenie), to się wszyscy obsrywają a reakcji trenera brak. tym się Czerczesow różni od chociażby Latala.
27piątek, 13, maj 2016 11:49
Monrooe
@ Lasica

- "Ocenimy Czerczesowa na koniec sezonu. Teraz jest za wcześnie aby mówić, czy zrobił dobrze czy źle."

Nie, nie i jeszcze raz nie. Tak jak ocena gry zepsołu nie może być uzależniona od tego czy ktoś trafi między słupki, tak działania doraźne nie mogą być oceniane przez pryzmat dalszych wydarzeń. Tu pełna zgoda z MeM, to co widzieliśmy w Gdańsku świadczy o bardzo wielu rzeczach i proszę nie udawajmy, że tak nie jest. Kiedyś trener Henning Berg wystawił skrajnie rezerwowy skład w meczu o superpuchar, który przegraliśmy bo między innymi sędzia nie przyznał dwóch ewidentnych rzutów karnych, do których doszło kilka niewykorzystanych okazji (tak zwanych 100%). Oceniono ten "manewr" dość jednoznacznie, słusznie chyba zresztą. Nie widzę absolutnie żadnego powodu aby teraz wysilać się na szukanie usprawiedliwień na podobną szopkę odstawioną przez obecnego szkoleniowca "Wojskowych".

@ MeM

- "Moja obserwacja jest taka, że jak nam nie idzie (tzn jak nie wychodzimy w miarę szybko na prowadzenie), to się wszyscy obsrywają a reakcji trenera brak."

No co Ty, jest jeszcze bardziej nadąsany niż po strzeleniu przez nas bramki. Wink A poważniej mam dokładnie takie same obserwacje. Braku planu B nie dotyczy tylko okresów między meczowych, w trakcie spotkania też ciężko zaobserwować zmianę założeń, które nie przynoszą rezultatów. Dla mnie wygląda to mniej więcej tak, jakby z niemałym zdziwieniem zauważali, że walenie głową w mur nie przynosi rezultatu, ale naszą jedyną reakcja są coraz szybsze uradzenia.....
28piątek, 13, maj 2016 12:03
iocosus
Wskakuję dygresyjnie, off-topic do tego co nam głowę zaprząta, w zasadzie również nie polemicznie, bo kwestia jest w odbiorze indywidualna, a ten odbiór uzależniony od naszego subiektywnego nastawienia, preferencji itd. itp.

W czym rzecz: „ ... redaktor Smokowski. Kiedyś był to jeden z niewielu sensownych komentatorów. Kiedyś. Od jakiegoś czasu ogarnął go jakiś amok słowotoku, przy którym nawet Darek Szpakowski wysiada.Ten drugi jest wkurzający,ale kiepsko go trawiąc, jednocześnie rozumiem co on mówi. Natomiast Smokowski wypluwa z siebie potoki słów, które zupełnie nic nie znaczą.Tak jak by używał jakiejś odmiany jakiegoś metajęzyka, w którym to narzeczu słowa nie mają żadnych desygnatów.” – napisał Zbyszek i nie mam zamiaru tego podważać, właśnie zgadzam się że „ten drugi jest wkurzający i ciężkostrawny”, ale właśnie też dlatego zaznaczę że w moim indywidualnym, subiektywnym odbiorze, to Smoka mogę słuchać nawet jak „popłynie” coś przedobrzy, natomiast przy Szpaku krew mnie zalewa, czyli mam tak jak Zbyszek tylko że odwrotnie. Wink

To asumpt, żeby jednak powrócic do tematu komentatorów telewizyjnych. O tych z lat minionych już pisalem, kurz bitewny z ligowych boisk opadnie, a ten reprezentacyjny na Euro jeszcze się nie wzbije, to może będzie dobra okazja żeby o współczesnych następcach Ciszewskiego popitolić nieco. Wywiążę się z dawnego zobowiązania.

***

W tym co nam głowę zaprząta to tylko zauważę że skoro trener zdecydował się oszczędzic niektórych piłkarzy, to decydując się na rotację (byłem jej zwolennikiem, pytanie czy to był odpowiedni moment na nią obecnie, odpowiedź poznamy w niedzielę) to ustawił zespół z zmiennikami ignorując choćby jednak uwagi takiego dyletanta (niech w tym miejscu będzie) jak Senator który dowodził przed meczem: „Podstawa to wyeliminować w sensie ograniczyć do maximum ruchy Krasica. Skubany zaczął grać.” do spółki z drugim kompletnym laikiem czyli iocosusem: „wolałbym zabezpieczony pewny w odbiorze i asekuracji środek, na którym Mila z Krasiciem i Chrapkiem zęby sobie połamią.”
Michał Kopczyński w styczniu tego roku przedłużył z Legią kontrakt, powstaje pytanie na jakiej podstawie skoro trener nie ma do niego minimalnego zaufania jeżeli woli wystawiac na pozycjach defensywnego pomocnika piłkarzy lepiej czujących się w grze ofensywnej za to ze słabszym odbiorem niż specjalistę od asekuracji czyli właśnie Kopczyńskiego? I to wtedy gdy nawet takie kibicowskie eksperckie miernoty są w stanie skonstatowac ze piłkarz o preferencjach defensywnych w meczach z Lechią zdecydowanie by się przydał. Wynik i gra pokazały że jednak czuli pismo nosem, co nie znaczy że Kopczyński zdałby egzamin, ale pokazuje, że albo przedłużanie z nim kontraktu zimą nie miało sensu, albo Senator z iocosusem lepiej czują niuanse taktyczne niż Czerczesow. A co! Trener może sobie pozwolic na arogancję, to i kibic również! Wink

Przychylam się do Niezgody, chłopak sygnalizował zwyżkę formy, była okazja by dac mu zabłysnąć, to i tak „nic nie kosztowało” z założenia. Jak iść va bank to na całego, a nie na zasadzie „chciałabym a boję się”.

„Debiut rezerw Legii na stadionie w Ząbkach był niezwykle udany. Warszawiacy wysoko pokonali Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a hat-tricka zaliczył Jarosław Niezgoda, który wcześniej zawodził w „dwójce”, a teraz po wyleczeniu kontuzji kolana wrócił z przytupem. (...)Dobrze w środku pola prezentowali się Rafał Makowski oraz Michał Kopczyński. Przeciwnicy nie byli w stanie tworzyć sobie sytuacje.” (legia.net)

Oczywiście co innego gra przeciwko Pogoni Grodzisk Mazowiecki a co innego przeciwko Lechii Gdańsk, ale po co przedłużanie kontraktów, lub sprowadzanie młodych perspektywicznych piłkarzy do Legii? Skorża narzekał że nie miał kim grac, a Urbanowi Furman z Łukasikiem przysłużyli się do zdobycia Mistrzostwa Polski. Bez prób weryfikacji, bez dawania szansy, to „stawianie na młodych w Legii” wygląda obecnie na kpinę. Jakieś działania pozorne, choc Czerczesow szczerze swoje zdanie wyraził, więc może do niego pretensji mieć nie można, tylko że co Niezgoda z Kopczyńskim są w kadrze wbrew woli trenera? Nie decydował on o tym? Wyraził aprobatę wbrew sobie?
29piątek, 13, maj 2016 12:28
Mroova
@Mem
Nie ma między nami sporu chyba, tak myślę. Kol. St.Cz. próbował spojrzeć w przyszłość, a my mamy (m.zd. chyba słuszną) skłonność, żeby nie bajać o Lidze Mistrzów, nie mając jeszcze mistrzostwa. Choć niezależnie od wszystkiego w pucharach europejskich zagramy, i kiedyś o tym trzeba też pomyśleć.
30piątek, 13, maj 2016 13:20
Dzynek
@iocosus
Oszczędzanie piłkarzy..., rotacja..., przydatność rezerwowych..., ogrywanie talentów..., kalkulacja i szafowanie siłami.
Uderzasz w tony najbardziej na mnie działające. Już do palców spłynęły przemyślenia, już klawiatura zaczęła drżeć na widmo przeciążenia. Ale muszę ochłonąć i odpuścić.

Czy rzeczywiście możemy oczekiwać od tego trenera zamierzonej inwestycji w piłkarzy, kiedy takie ruchy kadrowe trenera widzimy drugi raz? W sytuacji, kiedy sam przyznaje, że okoliczności go do tego zmusiły, a nie wola własna?

Nie możemy. Jestem przekonany, że jaky mógł to posłałby w bój tych samych piłkarzy co z Piastem wystawił. A jakby mogli nadal ruszać intensywnie nogami to w natępnym meczu i następnym i następnym.
Taki to trener. Eksploatuje złoże aż do wyczerpania. A że wyczerpało się wcześniej niż zakładał przez ciągłą eksploatację to musiał korzystać z awaryjnego rozwiązania, choć wcześniej nie był do tego przygotowany. Efekty widzieliśmy.

Ja szczerze obawiam się meczu z Pogonią. Mam wątpliwości, czy w sferze menatalnej damy radę. To będzie jak finał Pucharu Polski. Jeden mecz o wszystkim zdecyduje. Stres będzie pętał nogi, a uczucie dyskomfortu będzie się zwiększać wraz z upływem czasu. Bo wiemy, że Pogoń nie przyjedzie tu grać otwartej piłki.
Czy fizycznie damy radę? Też mam wątpliwości. Jak już było wspomniane widać, że kilku piłkarzy słania się na nogach. Własnie ci najbardziej wartościowi w kadrze.

Oglądam się na Zagłębie Lubin, bo w tej chwili dają większe szanse na mistrzostwo dla nas niż nasza drużyna.
31piątek, 13, maj 2016 13:32
Trzeci
Mówiłem to już po meczu z Zagłębiem.
Legia zaczyna grać jak swego czasu Celtic w Lidze Mistrzów. U siebie potrafili wygrać nawet z Barceloną, a na wyjazdach kilkanaście porażek z rzędu z byle ogórkami.
Z Zagłębiem grał pierwszy skład a efekt był taki jak w Gdańsku.

W związku z tym dobrze, że z Pogonią gramy na Ł3.
Z ostatnich 3 meczów na wyjeździe wyjeżdżamy bez strzelonej bramki...
Wyobrażacie sobie taką grę w pucharach ?
32piątek, 13, maj 2016 15:18
Tak czytam i czytam aż się zastanawiam..

Oczekiwaliscie, że trener będzie desygnował niemalże ten sam skład do końca niezależnie od wszystkiego..? Boli? Weź zastrzyk i grasz. Jesteś zagrożony? Pier.. Idź na całość! W razie przegranej przynajmniej nikt mi nie zarzuci, że kogokolwiek oszczedzalem. A jak któryś będzie wykluczony? Trudno.

Dla mnie najważniejszy jest efekt końcowy. Jak ma wygrywać dublety co sezon to niech rotuje, oszczędza etc.

W niedziele świętujemy! Innej opcji nie ma.
33piątek, 13, maj 2016 16:34
Mroova
@Trzeci
a wiesz ? jak chyba taką grę Legii w pucharach już widziałem ..... i tylko jak odpuściłem wyjazd na Cypr - to wtedy się ogarnęli Smile .....
34piątek, 13, maj 2016 16:53
CTP
Ja jeszcze słówko na temat słabszej gry Legii na wyjazdach. Tak sobie patrzę na statystyki i wychodzi mi, że Legia za kadencji Czerczesowa jednak aż tak słabo na wyjazdach nie gra. W sezonie zasadniczym statystyki wyglądają następująco:
8-2-1 u siebie i, uwaga, 6-2-1 na wyjazdach. Praktycznie identycznie. Gorzej wygląda runda finałowa i tutaj, moim zdaniem, zadziałała czysta matematyka. Po 32 kolejce, po meczu z Ruchem, okazało się, że aby zdobyć MP, wystarczy wygrać u siebie wszystkie pozostałe mecze. I chyba w tym kierunku poszły wysiłki sztabu szkoleniowego: odpuszczamy mecze wyjazdowe a na maksa gramy u siebie.
35sobota, 14, maj 2016 08:48
Zbyszek
Panowie macie prawo tryskać optymizmem. Takim trochę taniutkim, bo podszytym obawą. Na ogół tak bywa,że chce się ukryć lęki zewnętrzną tromtadracją. Bo to niewiele kosztuje, zawsze można powiedzieć, jak się spełni, a nie mówiłem, a jak,nie daj Boże nie : a co miałem im źle życzyć ?.
Natomiast Prezes Leśnodorski przesadził. Na Facebooku od czwartku stał się nadaktywny, a jego wpisy wyglądały jak zaklinanie rzeczywistości : musimy, na pewno wygramy, zdobędziemy itp. Aż wczoraj wieczorem po rozważeniu za i przeciw na tablicy publicznie napisałem,że wszedł w nie swoją rolę. Zawodnicy sami mają ogromną presję. Nie trzeba ich dodatkowym głazem przywalać. Rolą wszystkich odpowiedzialnych ludzi przed takim meczem jak ten z Pogonią jest próba zdejmowania z nich tej presji, zwłaszcza tyczy to trenera i prezesa klubu. Bo to jest taki prościutki wybór, albo chcę osiągnąć zakładany cel i niejako swoje ambicje reklamiarskie poświęcam na jego ołtarzu,albo stawiam swoje ego ponad.
Być może to wynika z dużego bagażu doświadczenia,ale zawsze wolałem się pozytywnie rozczarować dopuszczając zaistnienie możliwości gorszego, niż być pewnym najlepszego i zostać z ręką w nocniku.
A wracając jeszcze do meczu z Lechią to trener Czerczesow postąpił racjonalnie. Po meczu z nimi w Warszawie i na podstawie ostatnich występów Lechii wygrana z nimi w Gdańsku, nawet przy wystawienie wszystkich tzw. najlepszych i bardziej ofensywnej taktyce była mocno niepewna. A zawsze istniała możliwość kontuzji czy wykluczenia w meczu z Pogonią z powodu kartek Borysiuka i Pazdana. I w meczu z Pogonią musielbyśmy grać z konieczności w mocno przysłabionym składzie. Moim zdaniem ryzyko byłoby za duże i podjęcie go graniczyłoby ze zwykłą głupotą. Inną zgoła kwestią jest to,że zespół nasz z Lechią zagrał po prostu źle, tak jak by dobór zawodników do niego podziałał paraliżująco na ich poczynania, a co mogło wyglądać na odpuszczenie meczu.Przejawiło się to przede wszystkim w tym,że drużyna praktycznie bez większego oporu przyjęła warunki dyktowane przez rywali i praktycznie bez walki oddała im środek pola gry.Drużyna taka jak Legia może przegrać mecz,ale styl porażki jest ważny.A w Gdańsku obyło się bez niego. I o to można mieć do drużyny największy żal.
36sobota, 14, maj 2016 10:16
świrekwampirek
Bo prezes sam mocno podszyty obawami i stresem sam sobie dodaje w taki sposób animuszu. A że po raz kolejny zapomniał jakie piastuje stanowisko i co się nim wiąże specjalnie mnie nie dziwi.
Po zwolnieniu Berga (mimo sympatii słusznym) trzeba było wziąć prawdziwego trenera a nie cyrk i to radziecki to i nerwów by nie było.
37sobota, 14, maj 2016 11:24
Mroova
@świrek
Jak masz problem z tym, że ktoś "wyszedł z nerw" (bez obaw, mnie też się wydaje, że Leśny powinien odstawiać telefon od czasu do czasu), to bądź uprzejmy trzymać sam nerwy na wodzy. Można lubić lub nie, można cenić lub nie, ale cyrku radzieckiego przedwcześnie proszę Cię nie odstawiaj. Jak Urbanowi i Bergowi należy się szacunek (i ich poprzednikom) to i temu trenerowi też. Bez względu na zdanie co do tego czy powinien, czy nie, zostać.
38sobota, 14, maj 2016 11:56
świrekwampirek
To nie ja robiłem cyrk od pierwszego dnia Czerczesowa w Legii "Przyszedł Syberyjski Niedźwiedź", to nie ja musztruję i obrażam dziennikarzy.
Co do szacunku, jestem kibicem Legii i tylko jej ale to nie znaczy że bezkrytycznie podchodzę do wszystkich osób z nią związanych.
39sobota, 14, maj 2016 12:36
iocosus
Poczekajmy z wnioskami aż się okaże definitywnie na jakim jesteśmy etapie w realizacji celów. To nie jedyna, ale istotna składowa przy ocenie trenera. Już wyartykułowałem taką myśl że trener może być arogantem wobec dziennikarzy, bucem, może być kacapem (niech to oleje), ale jeśli realizuje cele, to niech sobie taki będzie. Dla mnie to nawet bardzo dobrze bo w ten sposób skupia na sobie uwagę, odciągając ją od piłkarzy, czyli zdejmuje z nich w ten sposób w jakiejś części medialną presję. Odpowiedzialność za wyniki bierze na siebie i bardzo dobrze to też funkcja trenera.

Mam swoje „ale” do Czerczesowa innego rodzaju i tego zdobycie lub nie dubletu już nie zmieni, ale też ten dublet w gablocie będzie miał znaczenie, czy mimo pewnych „ale” przedłużam swój kibicowski kredyt zaufania wobec Stanisława Sałamowicza czy też nie. Z góry mogę założyć że w przypadku jutrzejszej wygranej prolongata nastąpi, choć zastrzeżenia pozostaną.

Ot ćwierkają z Ząbek
Piotr Kamieniecki ‏@PKamieniecki
1:0 dla Legii II. Niezgoda po podaniu Nawotki w 37.minucie.
Rafał M-ski‏@77Rafalsky
43' Legia ll 2:0 Broń Radom. Po dograniu Miłosza Szczepańskiego Jarek Niezgoda ogrywa 2 obrońców, bramkarza i wbija do pustej bramki
Piotr Kamieniecki ‏@PKamieniecki
Drugi z rzędu hat-trick Niezgody!!! W 48. minucie 3:1 dla Legii II.

No i nie warto było dać szansę Niezgodzie w takim meczu z Lechią?
40sobota, 14, maj 2016 13:06
Monrooe
@ CTP

problemy Legii nie są związane z miejscem rozgrywania zawodów, tylko ze stylem jaki prezentuje przeciwnik. Dlatego tez tak równo rozkłada się bilans meczów ekipy z Łazienkowskiej. Stąd też nie rozumiem optymizmu związanego z tym, że gramy "u siebie" z Portowcami. Szczerze mówić to wolałbym grać z nimi na wyjeździe, gdzie mam nadzieję presja na "wygraną" byłaby nieco większa. Tu w Warszawie oczekuje się od nich remisu... czyli tego co wychodzi im zdecydowanie najlepiej.

@ iocosus

- "No i nie warto było dać szansę Niezgodzie w takim meczu z Lechią?"

nie
(budujesz dyskusję i strasz się polemizować z decyzjami trenera na podstawie przeczytanych relacji na TT, serio?)
41sobota, 14, maj 2016 13:06
CTP
@Iocosus
Znaczy, Niezgoda jest lepszy od Nikolica bądź Hamalainena? Moim skromnym zdaniem, my w Gdańsku mieliśmy problemy z defensywą i środkiem pomocy a nie linią ataku i Niezgoda wiele by nam tam nie pomógł.
42sobota, 14, maj 2016 13:48
Mroova
@CTP
Zgoda. Ktoś słuszne zauważył, że atak Legii był odcięty od podań, tak mi się też wydaje.
43sobota, 14, maj 2016 14:06
iocosus
@ Moonroe & CTP & Mroova
Jeżeli swoją szansę otrzymują Masłowski, Aleksandrow, Brzyski to czemu w takim meczu nie skorzystać z Niezgody, dlaczego nie dać szansy Kopczyńskiemu od pierwszej minuty?
Nie dopominam się żeby tych dwóch chłopaków uwzględniać choćby w składzie na Pogoń, nie uważam za lepszych od tych z wyjściowego składu, choć być może Kopczyński lepiej wypełniłby funkcję asekurującego pomocnika grając od pierwszej minuty aniżeli Vranjes z Gui. Nie wiem tego, wiem że Czerczesow zaufaniem go nie darzy i szansy mu nie dał choć były ku temu przesłanki.

Przepraszam ale ja już u progu wiosny stwierdziłem, że wolę Niezgodę niż Sagana na ławce rezerwowych, (TT w tym był nieistotny) był kontuzjowany, dochodził do formy, ale dał też w końcu jej przebłysk, czemu z chłopaka nie skorzystać w meczu w którym i tak się eksperymentuje?

Niezgoda w składzie to by był rodzaj szaleństwa, ale my w tym meczu w Gdańsku czegoś takiego być może potrzebowaliśmy, może w tym była metoda. Zarotowaliśmy składem i zagraliśmy niestety przewidywalnie, żadnego zaskoczenia w tym dla Lechii nie było, na dodatek otworzyliśmy im środek pola.

Chciałbym trenera który gdy podejmuje ryzyko, odchodzi od dotychczasowego standardu, to jest w tym nieobliczalny, szuka innowacyjnych zaskakujących rozwiązań. Niestety Czerczesow namieszał, ale niczym nie zaskoczył.
44sobota, 14, maj 2016 14:21
Ale niektórzy czepnęli się Czerczesowa.
Ciekawy jestem ilu z nas kiedy obejmował Legię z 10 punktami straty wierzyło w zdobycie MP ?
Mnie do tej wiary było bardzo daleko, choć wierzyłem w odbudowanie fizyczne drużyny. O to miałem największe pretensje do poprzednika.
Pamiętam jak wielu pisało, że runda wiosenna będzie dopiero sprawdzianem jego umiejętności.
Dla mnie prawdziwym sprawdzianem będzie dopiero sezon, w którym drużyna pod jego wodzą rozpocznie od zera.
Awans do LM z tym składem, wg mnie w dużej mierze zależeć będzie od szczęścia.
Tak na trzeźwo, to obecna "jedenastka" wystarcza na TME. Aby odegrać coś w Europie potrzeba piłkarzy znacznie mocniejszych niż mamy.
45sobota, 14, maj 2016 15:30
Mroova
@iocosus
ja pisałem, że na boisko poszli tylko Ci, którzy wg Trenera mogliby zagrać w Europie (On by ich tam widział). Kopczyński akurat był wyjątkiem może, ale wszedł późno, stąd moja teoria, że on miał tylko rozprostować nogi i się generalnie "sprawdzić/przetrzeć" w takim ciężkim boju.

@kibic50
"mam tak samo jak Ty".

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1