A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Cracovia - Legia 1-2: Zasłużone zwycięstwo

W meczu dziewiątej kolejki Ekstraklasy Legię czekał wyjazd na mecz z Cracovią. Nasza drużyna wygrała na trudnym terenie, częściowo zamazując niekorzystne wrażenie po środowej porażce z Wisłą Płock. Autorami bramek dla Legii byli Niezgoda i Gwilia.

 

Trener Vuković tym razem postawił na ustawienie z dwoma nominalnymi skrzydłowymi. W składzie zameldowali się też Karbownik i Wieteska. Wyjściowa jedenastka Legii wyglądała następująco: Majecki - Vešović, Wieteska, Jędrzejczyk, Karbownik - Nagy, Cafú, Martins, Gwilia, Luquinhas – Niezgoda. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Peškovič - Râpă, Dytiatjew, Datković, Sipľak - Wdowiak, Gol, Dimun, Rakoczy, Hanca – Lopes.

Legia dobrze weszła w mecz i od początku sprawiała korzystniejsze wrażenie od Cracovii. Gospodarze mieli kłopot z rozegraniem piłki i przeprowadzeniem składnej akcji na połowie naszej drużyny. Przewaga Legii nie przekładała się jednak na sytuacje bramkowe. W 25. minucie boisko musiał opuścić Cafú, którego zmienił Antolić. Kontuzja naszego pomocnika wyglądała groźnie. Chwilę później doszło do zmiany w Cracovii. Jablonský zastąpił Datkovicia. Zmiennicy odegrali istotną rolę już w kilka chwil po pojawieniu się na boisku. Antolić oddał strzał, któzy sparował  Peškovič. Ruszającego do dobitki Niezgodę Jablonský szarpnął za rękę i sędzia Frankowski podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Niezgoda i pewnym strzałem wyprowadził Legię na prowadzenie.

Do przerwy Legia prowadziła minimalnie, ale zasłużenie.

Już w 47. minucie było 2:0. Kuriozalną asystę zaliczył Luquinhas. Brazylijczyk był dwukrotnie ‘nabijany’ przez obrońców Cracovii, za drugim razem odbita piłką trafiła do Gwilii, który z kilku metrów pokonał Peškovicia. Wydawało się, że Legia ma mecz pod kontrolą, ale gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. W 66. minucie efektowna wymiana podań w polu karnym Legii doprowadziła do celnego strzału Wdowiaka. W Legii na boisku pojawili się Kanté i Lewczuk, którzy zmienili Niezgodę i Luquinhasa. W końcówce meczu na boisku nie było wielkich emocji. Legia dość pewnie obroniła jednobramkowe prowadzenie.

Po dwóch meczach bez strzelonej bramki, Legia tym razem wygrała i to musi cieszyć. Piłkarska jesień trwa jednak nadal, a o tym jak potrzebna jest ciągła koncentracja, przekonał choćby mecz w Płocku. Legię czeka teraz mecz pucharu Polski z Puszczą Niepołomnice, a potem ligowe starcie z Lechią w Warszawie.  

Dyskusja (35)
1poniedziałek, 23, września 2019 07:53
kibic60
Mimo dużej przewagi na boisku nie potrafimy wypracować akcji bramkowej chocby takiej jak Cracovia. Dwie dosyc kuriozalne i przypadkowe bramki dały nam 3 pkt.
Podwójna asysta Louqiniasa i to w jednej akcji musi budzic szacunek Very Happy
2poniedziałek, 23, września 2019 08:03
dalkub
Jakość meczu zbliżona do tego z Płocka. Różnice to:

1. Majecki nie walnął babola
2. W obronie przeciwników parę razy oszaleli
3. Pierwsza asysta dupą
3poniedziałek, 23, września 2019 08:18
świrekwampirek
Widzę że lata nagonki na Legię robią swoje i odebrały wielu umiejętność radości z wygranych.
Po pierwsze bramki nie były przypadkowe, pierwsza dobre uderzenie sprzed pola karnego i prawidłowa reakcja napastnika który idzie na dobitkę. Faul na nim i karny wynikał z dobrej reakcji a nie przypadku. Druga bramka to konsekwencja agresywnego wysokiego pressingu który wymusił błąd na zawodniku Cracovii, zero przypadku.
Co do wczorajszego meczu to typowy mecz ligowy z przewagą walki nad finezją, tak wygląda 80% spotkań ligowych i to nie tylko w naszej lidze.
W lidze najważniejsze są punkty i zostały wczoraj zdobyte, bravo Legio.
4poniedziałek, 23, września 2019 08:34
kibic60
@swirek
Do twarzy Ci w różowych okularach Wink
5poniedziałek, 23, września 2019 10:03
anonimowy_legionista
Mam to samo spostrzeżenie co kibic80+ Wink W ofensywie dramat, a przy okazji uważam, że kontuzja Cafu sprawiła, że wygraliśmy.
6poniedziałek, 23, września 2019 10:41
corazstarszy
Dużo nerwów i zupełnie bez sensu, bo Cracovia pokazała wielkie NIC.
Jest dyskusja wokół Vukovicia, całkowicie zrozumiała z zasadnym argumentem ‘niedoświadczony’. Ale po Cracovii Probierza było widać, że doświadczony trener też nie zabezpiecza przed lichym graniem.
Cóż, ujrzeliśmy byle jaką Legię w środę w Płocku. A teraz byle jaką Cracovię. I tak idzie ta liga.
Martwi, że bramki zdobyliśmy tylko po megabłędach rywala, sami niewiele tworząc. Był też uśmiech szczęścia: nasz przymusowy rezerwowy był moralnym ojcem bramki na 0-1, a ich przymusowy rezerwowy był jej drugim moralnym ojcem.
U nas fajnie Antolić i Martins (choć każdy z jedną skuchą). Natomiast jestem przerażony poziomem koncentracji Nagya: w atakowaniu same złe decyzje, w tym holowanie. Karbownik – raczej tak, Rocha - nie. Kante, gdy wchodzi, powinien dawać dużo więcej.
Gwilia to generalnie sensowny zawodnik. Zawsze można mu zagrać i on coś zrobi. Fizycznie ładnie się trzyma. Ale jeden feler ma – hektar wolnego miejsca i nie umie wcelować w bramkę. W 43. minucie świetna akcja Karbownik – Niezgoda – Gwilia i … ładna trajektoria pół metra od bramki. Druga sytuacja – 53. minuta (krótko po tym, gdy miał pretensje za nieodgwizdany faul) – dostaje bezpańską piłkę przed polem karnym i … w trybuny. Nie jestem na 100 proc. przekonany, że trzeba było sprowadzać właśnie go, a nie Furmiego.
1. połowa w wykonaniu Legii pracowita, systematyczna, ale oprócz sytuacji bramkowej, celnych strzałów brak. Fajnie, że pressing umiemy założyć i spod niego nie wypuścić tak łatwo.
Trzeba dziękować Cracovii. A przed Legią ogromna praca. Nie wiem, co to będzie.
Cytat z Marko Vesovicia ‘Gospodarze zaprezentowali się z dobrej strony, ale my byliśmy jeszcze lepsi’. Reszta jest milczeniem.
7poniedziałek, 23, września 2019 13:51
dalkub
u nas asysta dupą, w Pradze samobój dupą - a mówi się że dupa zawsze z tyłu Smile

Co do Probieża i jego doświadczenia itd. to mimo wszystko chyba nie o takim "doświadczeniu" mówiliśmy, a inna sprawa to pewnie nigdy się nie dowiemy co on by zrobił z obecną kadrą Legii? więcej niż Vuko? mniej? a może tyle samo?
8poniedziałek, 23, września 2019 15:15
Senator
I tak to właśnie wygląda.
Tu żaden trener nie pomoże jak zawodnicy będą sobie wybierać mecze w którym wykazują się zaangażowaniem a w którym nie.
Dwa mecze, dwie postawy zawodników. W pierwszym chodzony przez 80 minut a drugim presing przez cały mecz.
Tak jest odkąd kibicuję Legii, chcą grają, nie chcą, żadna siła ich nie zmusi.
9poniedziałek, 23, września 2019 20:32
Zbyszek
O tym,że kto pyta mniej błądzi.
Ostatnio coraz częściej jestem pytany przez kilkoro czytelników C-L dlaczego nasza piłka ligowa jest taka słaba. Jednej odpowiedzi nie ma. Można uprawiać demagogię i pustosłowie jak trener Probierz i opowiadać ,że mityczni oni mają infrastrukturę ,że mogą trenować i grać przez cały rok,że mają pieniądze , bo państwa piłce podatkowo sprzyjają. I od razu dodawać,że nasi trenerzy nie są gorsi i gdyby mieli warunki , to by pokazali,że ho, ho. Jest to i prawda i fałsz, gdyż zrzuca winę na okoliczności obiektywne, natomiast pomija czynnik ludzki. A wskazanie na niego oznacza pytanie czy my wykorzystujemy te możliwości którymi dysponujemy. Na poziomie ogólnym można np. stwierdzić,że polska piłka ligowa dysponuje środkami finansowymi, które plasują ją na 8 miejscu w Europie, podczas gdy sportowo jesteśmy sklasyfikowani na miejscu 27. Na poziomie konkretu to Cracovia miała budżet 4 razy wyższy niż Dunajska Streda,a odpadła z młodzieżowcami ze Słowacji. Więc może jednak jesteśmy nisko oceniani, ponieważ czynnik ludzki jest marny i źle przygotowany zawodowo.
Zacznijmy od trenerów. Trener Piechniczek zapytany o to jakich obecnie mamy trenerów odpowiedział porównawczo. Kiedy on był trenerem w lidze to musiał mieć studia wyższe czyli jak wyliczył ok.2800 godzin wykładów, ćwiczeń, zajęć praktycznych oraz ukończyć kurs trenerski ok. 200 godzin i mieć co najmniej 3 letni staż w klubach niższych klas. Dziś uważa się,że wystarczy 20 godzinny kurs.Chyba nie powinno dziwić,że III ligowy trener z Niemiec robi u nas za gwiazdę.Można pominąć kwestię wiedzy trenerskiej,ale u nas większość trenerów trafia do klubów na zasadzie intuicji lub poprzez anonse ich menedżera, często po 5 minutowej rozmowie telefonicznej.Tu chcę wyróżnić właściciela Rakowa Częstochowa, który zatrudnienie Papszuna poprzedził znajomością jego wykształcenia ( ma dwa fakultety: historię oraz AWF) , trzema osobistymi rozmowami trwającymi po kilka godzin, zleceniem mu opracowania na piśmie kilku zagadnień jak dobór zawodników, metodyka szkolenia oraz zarządzanie kryzysem oraz odpowiedziami na pytania przy udziale psychologa. M.innymi dlatego Rakowowi życzę powodzenia, tym bardziej,że w I lidze miał średni budżet,a w ESie ma najniższy. Wydaje się,że ten klub wykorzystuje w pełni to czym dysponuje. Zaś Papszun przy doborze zawodników wzoruje się na Jurgenie Kloppie. Opowiadał o zatrudnieniu w Dortmundzie przez Kloppa Robert Lewandowski. Robert był kilkanaście razy obserwowany, najpierw rozmawiał z nim asystent, przeszedł trening pokazowy, potem wypełnił testy psychologiczne,a następnie osobiście przemaglował go trener interesując się jego stosunkiem do różnych postaw . W sumie chodziło to czy ma odpowiedni charakter oparty o ambicję osiągnięcia sukcesu.Papszun po zatrudnieniu w Rakowie po rozmowach rozstał się z ponad połową zespołu.U nas dobrze jak lekarz sprawdzi czy kandydat nie jest kaleką fizyczną.
Jednocześnie czas pracy trenera jest bardzo krótki, z reguły nie przekraczający roku. U prezesów i tak zatrudnianych trenerów króluje doraźność. Taki trener dostaje w spadku po poprzedniku zawodników, jakiś system gry i jakąś organizację. Niewiele może zmienić, bo gracze z reguły mają kilkuletnie kontrakty. Jak w takich warunkach można cokolwiek trwałego zbudować. Ten kto buduje dom ma lepiej, gdyż dysponuje projektem architektonicznym i nawet jak majster się zmienia to kształt budowli nie. W piłce każdy trener zaczyna praktycznie od początku i po swojemu. A musi zmieniać, bo został trenerem dlatego,że jego poprzednik osiągnął niezadawalające wyniki. On nawet słabo przygotowany zawodowo wie,że potrzebuje czasu,aby po innemu ustawić organizację gry oraz dojść do optymalnego poziomu wytrenowania. Na to czasu nie ma, bo goni presja wyniku. W takiej sytuacji trudno o odpowiedni autorytet trenera u zawodników, gdyż oni wiedza,że za ich złą grę głową zapłaci trener.
W takim zapętleniu w którym chce się mieć wszystko i to od razu z reguły zostaje się w ręką w nocniku.

O tym,że trzeba umieć uporządkować grę.
Przyznam,że trudno mi się pogodzić z sytuacją, w której już od dłuższego czasu nasza drużyna nie potrafi narzucić rywalom swego stylu gry odpowiadającego wysokim umiejętnościom indywidualnym piłkarzy.Gramy to co Mourinho nazywał futbolem reaktywnym. Grający przewidywalnie, chaotycznie,ale i walecznie przeciwnicy narzucają nam warunki gry. Wczoraj zdołaliśmy Cracovię pobić jej własną bronią,ale jak wskazał trafnie Senator nie z każdym to wychodzi tak udanie. Dobrze,że potrafimy przejmować niedokładne podania rywali,ale szkoda ,że nie robimy z tego właściwego użytku.Brakuje nam spokoju, wyrachowania , takiej zimnej krwi ale i niestety zgrania i dynamiki w ataku. Zbyt często nasi zawodnicy komplikują proste sytuacje, tak jak by obowiązkiem było ,aby każdy gracz musiał chociaż dotknąć piłkę. Czasami wystarczy 2 zawodników i 2-3 podania, aby rozmontować obronę rywali.Ale trzeba grać na wolne pole.Należy brać przykład z boksu. Lepszy bokser nie wdaje się ze słabszym w jakieś przepychanki, klincze , nie dopuszcza do półdystansu, bo może ,nawet przypadkowo oberwać, ale wali z dystansu. Sam trafia i sam nie daje się trafić.

O tym,że stałe fragmenty gry stają się naszą specjalnością.
Jesienią nasza drużyna zaprzecza statystykom, które powiadają,że najwięcej bramek strzela się u nas w ataku pozycyjnym , potem po szybkim , kontrataku i wreszcie na końcu po stałych fragmentach.Widać ,że nad tym elementem gry pracujemy. Wreszcie mamy zawodnika, który skutecznie wykonuje rzuty karne,ale i mamy stałego wykonawcę rzutów rożnych i większości wolnych.Tu trzeba pochwalić Gwilię, który robi to na co najmniej na dobrym poziomie,a przy tym różnorodnie co psuje sporo krwi przeciwnikom.

O tym,że kilku naszych zawodników wyraźnie poprawia swoją grę.
Kto zna sposób myślenia Probierza ten wie,że on zawsze analizuje jego zdaniem słabe strony rywali i stara się je wykorzystać. Przed meczem widocznie uznał,że takim słabym ogniwem będzie młody Karbownik. Na naszej lewej stronie obsadził jako skrzydłowego Wdowiaka wspomaganego przez Rapę i Rakoczego. Robili oni naprawdę dużo,aby Michała ograć. Nie dali rady. O klasie naszego młodego piłkarza świadczy fakt,że w II połowie Probierz widząc co się z jego tuzami dzieje przestawił Wdowiaka na Vesovicza. I raz miał rację, bo Vesovicz przy dwójkowej akcji rywali odpuścił karygodnie krycie i Wdowiak, którego miał pilnować strzelił bramkę. Tu trzeba pochwalić Vukovicza, który zareagował wprowadzeniem Lewczuka, który wspomagał po prawej stronie Czarnogórca. Dobrą zmianę dał Antolicz. On , Martins i Gwilia swoją pracowitością rozbijali z jednej strony dość nieudolne ataki rywali a z drugiej opanowali środek boiska. Trochę za mało chyba wchodziliśmy w ich strefę obrony kilkoma naszymi zawodnikami. Cracovia broniła bardzo ryzykownie pojedyńczym zawodnikiem w strefie. Ma to swoje zalety, gdyż pozwala pomniejszyć wielkość stref i chronić każdą z nich oraz nie osłabia zdolności ofensywnych. Ma też i wady, z których główną jest możliwość ogrania i wyjścia na dogodną pozycję ,ale też kiedy w strefę wejdzie więcej niż 1 rywal to zaczyna się efekt domina. Partner z sąsiedniej strefy śpieszy na pomoc, potem kolejny, aż któryś z atakujących zostaje sam i wówczas nawet najmniejszy błąd może kosztować utratę bramki. Tak stało się przy 2 bramce dla nas. Niestety nie umieliśmy wykorzystać nieskoordynowanych ataków rywali i do końca drżeliśmy o utrzymanie korzystnego wyniku.
Wracając do początku komentarza to o słabości naszej ligi świadczy fakt,że Cracovia grając przestarzały i prymitywny futbol, mająca w większości zawodników walecznych,ale o mikrych umiejętnościach jest tak wysoko w tabeli i mogła , gdyby nas pokonała być na jej czele.
10poniedziałek, 23, września 2019 23:38
a-c10
Gratulacje dla lepszych. Co prawda, wczoraj bycie lepszym od Cracovii nie stanowiło jakiegoś wybitnego osiągnięcia, niemniej wciąż trzeba było umieć wyciągnąć ręce po rozdawane przez nas prezenty. I to się Legii udało, szacuneczek.

A tak swoją drogą, ten mecz stanowił całkiem niezłe post scriptum dla paru naszych dyskusji. Ot, na ten przykład, kwestia trenera. Czy powinien być swój, czy obcy, czy doświadczony, czy "wychowany", czy jeszcze jakiś inny. A co za różnica? Nie, serio pytam. Co w zasadzie może zrobić trener, gdy piłkarz odstawia coś takiego jak Jablonsky przy Waszym pierwszym golu? W ogóle, może któryś z Was umiałby mi wyklarować o co konkretnie mu szło? Chciał serdecznie uściskać Niezgodę i pogratulować udanego powrotu po groźnym urazie? Nie no, pięknie. Mam jednak wrażenie, że Jarek nie miałby Davidowi za złe, gdyby ów ze swym miłym gestem poczekał do przerwy. Przede wszystkim jednak jestem święcie przekonany, że żaden trener nic by w danej sytuacji nie zmienił.

Albo weźmy takie coś: Ekstraklasa i logika mają taką kosę, że relacje Cracovii i Wisły jawią się przy niej jako nieledwie przyjaźń. My w poprzednim spotkaniu puknęliśmy Piasta, Wy zagraliście (podobno, nie widziałem) padakę w Płocku, a więc można było śmiało zakładać, że... z nami wygracie. Skąd to się bierze? Ano pisze Zbyszek, że Cracovia gra archaiczną piłkę, a zawodników ma mizernych. Święta prawda. No nie patrzcie tak na mnie, z faktami się nie dyskutuje. Tyle że podobnie przecież jest z pozostałymi piętnastoma zespołami ligi. Tak, łącznie z Legią. Zespół z czuba tabeli jest lepszy od zespołu z ogona tabeli o fart. I tylko fart. No, czasami jeszcze wspomnianą przez Zbyszka waleczność. Różnic w jakości nie stwierdzono, bo... jakości nie stwierdzono.

I dopóki to się nie zmieni, my sobie możemy prowadzić sążniste dysputy o tym, o tamtym, o siamtym. Tyle naszego. I tak aż do (koszmaru) następnego lata, gdy znów zweryfikują nas jacyś mocno egzotyczni rywale.

pees.
Jedno mi się w tym meczu mimo wszystko podobało: wzajemny szacunek zawodników. Grano dość twardo, nie brakowało ostrzejszych starć i momentów zapalnych, ale wszystko udało się łagodzić uściskiem dłoni. I tak powinno być. Zwłaszcza w meczu prowadzonym przez taką niedojdę, jak sędzia Frankowski.
11wtorek, 24, września 2019 02:32
Senator
@a-c10
Ja dużo krócej ale sugerowałem podobną myśl związaną z funkcją trener. Nie wiem jak to wygląda w Cracovii ale w Legii od lat siedemdziesiątych ( od tego czasu co nieco pamiętam) kto by trenerem nie był grali jak im się chciało lub nie grali bo im się nie chciało.
12wtorek, 24, września 2019 03:55
kibic60
@ trener wymarzony
Przecierz o iluzji zbawiennej roli trenera "doświadczonego z sukcesami" piszą wszyscy rozgarnięci, tzn rozsądni pitolnicy od dawna. Chyba, że Klopp, ale na niego "nas nie stać" Very Happy
13wtorek, 24, września 2019 08:29
dalkub
W roku 1984 ukazał się utwór niejakiej Urszuli pt. "Wielki odlot" - mam wrażenie że kilku panów nieco odleciało w swoich komentarzach.

W kwestii trenerów i tego jakiego trenera i komu potrzeba, a jakiego nie potrzeba.

Od kilku a może kilkunastu dni toczę ciekawą polemikę z Iocsusem i AC10 na temat czy grę polskich piłkarzy poprawiłaby zmiana szkoleniowca na innego, z większą wiedzą, doświadczeniem itd. No więc panowie uważają że zmiana jest bez sensu bo mamy za słabych piłkarzy i lepszy trener i tak nic nie zrobi, więc grają tak jak grają. Ci sami piłkarze za kilka dni grają w ligach całkiem przyzwoitych z reguły dobre i bardzo dobre mecze i okazuje się że potrafią i wtedy zmieniamy narrację na taką - na kadrze im się nie chce, albo większość uważa że jest Robert to i tak coś strzeli. Oczywiście można przyjąc taki punkt widzenia, choć szczerze bardzo w to wątpię, bo ja na miejscu takiego np. Klicha gdyby mi się nie chciało to bym powiedział Brzęczkowi - nie powołuj mnie mi się nie chce i posiedział sobie w Leeds potrenował z drużyną a nie "męczył się" i latał do Słowenii. Przyjmijmy że jednak im się nie chce i są na wczasach i oczywiście co ma zrobić biedny trener skoro zawodnikom się nie chce a lepszych nie ma. Nic tylko się zastrzelić.
Jednocześnie obaj Panowie - bardzo słusznie zresztą - zauważają iż szkolenie w Polsce leży, nie tylko zawodników i trenerów a tzw. PMS jest jednym z powodów słabości naszej piłki i braku odpowiedniej ilość zawodników.

Teraz jesteśmy po meczu Legii z Cracovią. Oba zespoły są prowadzone przez nieodrodnych synów tegoż PMS. Chciałbym zapytać jak mają grać te zespoły skoro mają takich fachowców, których obaj panowie określacie jako słabych?
AC10 idzie dalej - i zadaje bardzo słuszne pytanie "Co w zasadzie może zrobić trener, gdy piłkarz odstawia coś takiego jak Jablonsky przy Waszym pierwszym golu" - drogi AC może odpowiedź jest prosta i brzmi nie wystawiać go? a może tez odpowiemy sobie na pytanie kto tego tuza sprowadził do Polski i do pieknego skądinąd Krakowa, dał mu przyzwoity kontrakt? czy przypadkiem ten sam trener nie jest też viceprezesem i w jakimś stopniu wraz z profesorem decydują o tym?
AC 10 z pewnością odpowie na to w bardzo prosty sposób - grają tacy na jakich nas stać, bo nie ma kasy na lepszych a szkolenie leży i jak to ujął jakości nie stwierdzono.
To teraz przejdźmy do tej jakże prostej formułki "nie stać nas" - no więc warto czasami coś zgłębić, kogoś posłuchać i może się okazać że nas stać - podam kolejny już przykład austriackiej drużyny Wolfsberger - wg. dziennikarza PS kilku klubom w Polsce był oferowany zawodnik Shon Weissman - chciał zarabiać 100 euro rocznie - połowę tego co pobiera jeden z tuzów Legii niejaki Agra - nikt go w Polsce nie chciał, facet w ostatnich 5 meczach strzelił 9 bramek w tym bramki w Monchengladbach gdzie drużyna na co dzień grająca na stadionie gorszym niż ma Nieciecza wygrała 4:0. Budżet klubu około 7 mln euro - Cracovia ma mniej? mogę podawać kolejne przykłady np.o Dudelange i ich budżecie, poborach, ale już mi się nie chce - można odnaleźć. Ja myślę że nie przychodzą zawodnicy do Krakowa bo jest tam smok(g) Smile
I tak być może sama wymiana trenera nie dać wystarczającego efektu, bo problem jest szerszy i dotyczy zarządzania w klubie, na co wydajemy, w jaki sposób wydajemy, kogo sprowadzamy, czy go oglądamy przedtem czy nie.
Mamy cudowny przykład z Legii - w zimę ściągnęliśmy 3 zawodników, w tym dwóch jest z nami do tej pory. Zapytam ilu z panów po obejrzeniu 90 minut występów Agry zaproponowałoby mu kontrakt w Legii na 200k Euro? Drugi niejaki Rocha powolutku przegrywa rywalizację z 18 letnim wychowankiem akademii Legii. Tych dwóch tuzów kosztuję Legię pewnie z 1,5-2 mln złotych, nic nie wnoszą, ale ktoś ich podpisał - wystarczyłoby na coś? a i zapomniałem, że mamy też jeszcze jednego lewego obrońcę, który jest póki co w permanentnym okresie przygotowawczym, a chwilę temu pozyskaliśmy 6 skrzydłowego, choć już w tym okienku przyszło dwóch, a w poprzednim kolejny. Ciekawe kogo zakontraktujemy zimą? a Phillips nadal w rezerwach.......
Zbyszek napisał bardzo jasno o wykształceniu trenera teraz i kiedyś i może jednak warto wyciągać wnioski.

Senator zaś stwierdził że Legia z Płockiem grała słabo, a z Cracovią lepiej i kładzie to na karb tego że od 50 lat zawodnicy Legii wybierają sobie mecze w którym im się nie chce. Nie rozumiem dlaczego w Płocku miałoby im się chcieć mniej niż w Krakowie, ale być może tak jest - a może lubią smog? Warto też odnieść się do faktów i cyferek. Ponieważ Legia gra podobnie jak reszta ligi w piłkę archaiczną, nie potrafi konstruować, a bramki strzela z przypadku, po stałych fragmentach gry lub po idiotycznych błędach rywali to granie przeciwko niej jest zasadniczo proste i sprowadza się do liczby 7 - tyle to więcej kilometrów przebiegła drużyna z Płocka w meczu z Legią niż w meczu z Lubinem, a przy okazji żaden z obrońców Wisły nie trafił nikogo w dupę, albo nie obalił w polu karnym, a Dehne nie odpalił babola. W meczu z Cracovią Legia zagrała dokładnie tak samo tylko, że przeciwnik na więcej pozwolił i akurat trafił Luquinasa w dupę, bo chyba z gry nic nam się wykreować nie udało.

I jeszcze jedno panowie - skoro uważacie, że trener nic nie może i de facto nie ma znaczenia kto prowadzi zespół, to może warto zaapelować do ministra Gowina o to by zniósł certyfikację w zawodzie trenera skoro i tak wypuszczamy PMSowe buble i zatrudnijmy sprzątaczkę - będzie taniej.
14wtorek, 24, września 2019 10:03
Zgred
@dalkub

Co do kwot pozyskiwania piłkarzy, kontraktów raczej nic nie wniosę, z prostej przyczyny, gdyż ich nie znam. Nie znam także schematu oglądania, pilotowania i wreszcie pozyskiwania. Co do Agry, Rochy, Medeirosa mam jednak pewne przypuszczenia. Prezes Mioduski w osobie "ratownika" Sa Pinto widział z wiarą osobę odpowiedzialną za przywrócenie w Legii tzw, "ładu i porządku"...dając mu jak sądzę prawo wyborów/decyzji w związku z jego wiedzą o światku portugalskich piłkarzy. Ten otworzył notes i pewnie kilka nazwisk było już zajętych, inne wypięły się ( znając Sa Pinto), jeszcze inni nie uznawali mrozów i zimna w zimie. Takim sposobem pozostał pewnie dół listy z notesu i...mamy - co mamy.

Jeśli chodzi o dwa następujące po sobie meczu. Tu się nie zgadzam, że Legia zagrała tak samo. Może inaczej - w Krakowie Legia z całą pewnością wiedziała, że "musi bardziej chcieć" niż chcieli w Płocku. Dodatkowo myślę, że nasz młokos trenerski Vuković "zjadł" tak doświadczonego szkoleniowca w osobie trenera Probierza...Który to, zupełnie nie przewidział, że Legia wyjdzie aż tak wysoko do pressingu i aż tak zdominuje środek pola. Zdominuje do tego stopnia, że piłkarze Cracovii wręcz nie potrafili wyjść podaniami z pod swojej bramki.
Bramki czy asysty mogą i z dupy, z nosa, z brzucha, z barku, z piszczela, nawet z ręki (Siemaszko z Arki) wpadać i choć nie są pięknie wykonanym uderzeniem z powietrza - są bramkami i asystami, tak widniejąc w protokołach meczowych.
Co się zaś tyczy wykreowanych sytuacji, no - nie...sam Nogy w tych dwóch meczach gdyby miał trochę pokory i nie byłby aż takim samolubem, miałby i bramki i asysty. Tak jak i Gwilia, który bardziej przykładając się do strzałów, zaliczałby bramki i "to nie z dupy strony" tylko górne okna.

Co do doświadczenia trenera ( prócz znanego nam PMS) zgoda - może i powinien dawać wartość dodaną prowadzonej przez siebie drużynie. Tylko, czy tacy chcą tu przyjść? Oto - jest pytanie.
15wtorek, 24, września 2019 14:18
iocosus
No tak, zatem mamy polemikę "wielkiego odlotu" z wielkim świadomym lub nie ale jednak "manipulatorem", który miesza zagadnienia.

Dalkub: „ toczę ciekawą polemikę z Iocsusem i AC10 na temat czy grę polskich piłkarzy poprawiłaby zmiana szkoleniowca na innego, z większą wiedzą, doświadczeniem itd. No więc panowie uważają że zmiana jest bez sensu bo mamy za słabych piłkarzy i lepszy trener i tak nic nie zrobi, więc grają tak jak grają.”
Dalkubie, w wątku o reprezentacji dowodziłem:
„Do póki repra kolejnej wtopy nie zrobi "omylny papież" pozostanie selekcjonerem. Krytykujcie sobie Brzęczka ile wlezie, pełno teraz tego wszędzie, ale ja nie o nim pisałem, nie w nim widzę główny problem polskiej piłki.
Dla mnie istotniejsze jest po wielokroć jak zmienić pms niż nazwisko trenera reprezentacji. Wymienimy Brzęczka na kogoś innego, przyjmijmy że będzie miał trochę szczęścia jak Nawałka, dogada się z Lewym i spółką, rutyniarze dadzą radę, a młodzi odpalą, trener będzie miał pomysł i to wszystko poukłada i być może nawet będzie dało się to oglądać i wynik ekipy Nawałki z Euro 2016 uda się powtórzyć. Ale jak nie zmienimy szkolenia to wcześniej czy później obudzimy się z ręką w nocniku, będziemy notorycznie grać taki toporny, archaiczny futbol jak z Austrią bo naszych piłkarzy na nic innego nie będzie stać i wtedy nawet Jurgen Klopp do spółki z Mourinho jako trenerski duet Biało-czerwonych nie pomoże.”
Czyli Dalkubie dopuszczam że nowy trener reprezentacji który „wszystko poukłada” jest w stanie doraźnie pozytywnie wpłynąć na kadrę, tylko nie o tym był mój „bezużyteczny monolog”.

Zadałem proste pytanie: „Dalkub wielokrotnie na c-L wyrażałeś pretensję i do Leśnodorskiego i do Mioduskiego o żonglowanie trenerami, że wymieniają ich jak rękawiczki. A w tej chwili chciałbyś, żeby w trakcie trwania eliminacji gdy drużyna jest na pierwszym miejscu w stawce z bilansem czterech zwycięstw, jednego remisu i jednej porażki, gdy do końca rywalizacji pozostają cztery spotkania i w każdym z nich będziemy na papierze faworytem (moim zdaniem w Izraelu tak nie będzie ale to moje osobiste przekonanie) to w takim momencie postulujesz i spodziewasz się, że prezes PZPN zwolni trenera reprezentacji bo tego dopominają się dziennikarze (vide Patomejwen) i kibice (vide Dalkub)!?”
Odpowiedziałeś: „Nigdzie nie napisałem że trzeba zwolnić Brzęczka, tak jak nie napisałem że trzeba zwolnic Vukovića - ja bym ich nie zatrudnił, nie rozumiem tego jakimi kryteriami sie kierowano.”
No i ok, kryteriów wyboru nie rozumiesz ale w tej chwili byś nie zwolnił, w porządku, a ze stwierdzeniem: „Kontrakt Brzęczka kończy się z końcem roku i zwyczajnie nie należy go przedłużyć” pod pewnym własnym warunkiem w pełni bym się nawet zgodził, wszak napisałem: „gdyby (Brzęczek przyp.wł.) nadal miał pielęgnować defensywne założenia z meczu z Austrią, to bym go wywalił czyli nie przedłużył kontraktu nawet po komplecie zwycięstw w październiku i listopadzie. Nie chcę takiego rodzaju trenera, tak jak nie byłbym zwolennikiem Michniewicza z filozofią którą wpajał młodzieżówce i nie jestem entuzjastą trenera zagranicznego na wzór Otto Rehhagela. Uważam że nawet przy doraźnych sukcesach, w dłuższym wymiarze czasowym polskiej piłce by się to nie przysłużyło.”

Tyle wyjaśnień odnośnie innego wątku, przepraszam wszystkich oprócz Dalkuba (którego klnę) za miedzywątkowe powtarzanie się. O trenerze reprezentacji już w tematach na „tu i teraz” z pewnością jeszcze pogadamy przy okazji meczów październikowych i listopadowych, może się okazać (co by oznaczało wtopy repry) że temat stanie się jak najbardziej aktualny.

Odnośnie „trenera doświadczonego” już w kontekście Legii wyjaśnienia dalsze według mnie są również niezbędne zatem nie w tym momencie, ale c.d.n.
16wtorek, 24, września 2019 14:52
sektor212
Ilu Cracovia ma zawodników w kadrze? Jak dobrze pamiętam 34 na kontraktach. Biedny Probierz nie ma kim grać jak część załogi stroi mu fochy w szatni.

Czytając część komentarzy zastanawiam się dlaczego zawodnicy grający w ekstraklasie mają zapierdzielać jak motorki po boisku. Po co to komu do szczęścia. Przy naszym narodowym podejściu nie da się tak szybko i intensywnie biegać po boisku. Za niski poziom ligi i takie tam. Skoro kibice są przekonani, że jest to niemożliwe na naszym podwórku, to dlaczego zawodnicy maja myśleć inaczej. Zarabiamy mniej niż w Bundeslidze to biegajmy wolniej i kiedy chcemy.
Wiemy, że trenerzy są słabo wyedukowani, lecz nie warto ich zmieniać. Po jaką cholerę wymieniać szkoleniowca? Przyjdzie inny i nagle udowodni kibicom, że można cokolwiek zmienić. Można grać przez większość meczu ofensywnie i wysokim pressingiem. Naglę będę musiał przyznać się do błędnej oceny sytuacji. Powiedzieć myliłem się. Po co mi to. Lepiej dalej będę wtórował idei, że się nie da i nas nie stać. Jakie to wygodne i proste.

Kuźwa ci siatkarze to jacyś chyba nie Polacy. W każdym meczu dają z siebie wszystko. Wygrywają po 3:0 z każdym. Czy to niżej notowany rywal czy wyżej. Zastanówcie się, czyja to zasługa? Pieniędzy jakich zarabiają?
To trener Heynen i jego sposób prowadzenia kadry pozwala utrzymać zawodników w sztosie. Kubiakowi czy Leonowi nie będzie się chciało, to są kolejni (przygotowani zastępcy) zawodnicy w kolejce naciskający pewniaków. Kto jak nie trener potrafi po zdobyciu MŚ utrzymać mentalnie zespół na tym a może wyższym poziomie. Przestańcie spłycać rangę trenera w szatni. Nie ma czegoś takiego jak samograj.

Dalkub sensownie wyjaśnia problem trenera i zalety dobrego fachowca na tym stanowisku. Nie bójmy się przyznać racji osobie, która pisze rozsądnie nie zapominając o naszych możliwościach finansowych. Nikt nie oczekuje tu wielkiego maga i doświadczenia. Legia potrzebuje trenera mającego autorytet w szatni i charyzmę by prezes potrafił wytrzymać ciśnienie dając niezbędny czas wyjścia z tego dołka w jakim obecnie jesteśmy.
17wtorek, 24, września 2019 17:30
kibic60
"No tak, zatem mamy polemikę "wielkiego odlotu" z wielkim świadomym lub nie ale jednak "manipulatorem", który miesza zagadnienia"

Bo to pierwszy raz Very Happy
Ciągle to robi, najczęściej przypisując słowa, jakich się nie powiedziało.

Powtarzam. Nie kopie się z koniem Wink
18wtorek, 24, września 2019 17:41
kibic60
@ sektor212

Wy albo nie potraficie, albo nie chcecie czytać, tego, co sie tu pisze.

Był niedawno trener namaszczony przez samego SAF.
W pierwszym sezonie wespół z Urbanem, który zostawił Legie z 5 pkt przewagi po rundzie jesiennej zdobył MP.
Później już jego Legia zagrała super w LE, ale co z tego, kiedy ci sami piłkarze nie zdobyli (odpuścili) mistrzostwo Polski.
Berg poleciał jak większość trenerów w tym klubie.
Tak jak napisał Senator.
Grają, kiedy chcą !

Kolejny, który poleciał - Skorża.
Chyba największy przegrany krajowych boisk, choć w Europie palce lizać.
Można tak w nieskończoność.

Przypomnij proszę, ile MP z Legią zdobył trener tysiąclecia, pomimo, że jako trener prowadził nasz klub trzykrotnie (1959, 1960-1962, 1981-1982). ?
19wtorek, 24, września 2019 17:51
dalkub
Iocosus

jeżeli chodzi o Twoją osobę ja tylko nawiązałem do samego faktu polemiki w innym wątku. Tu bardziej, albo generalnie nawiązywałem do AC 10, bo ty akurat w tym wątku się nie wypowiadałeś. Jeżeli zrozumiałeś inaczej to pewnie źle się wyraziłem

i nie klnij mnie proszę. bo mi jakoś smutno Smile

A ogólnie stała się jasność i spadła kolejna prawda objawiona - to nie dlatego że nas nie stać, albo że nie chcą przyjść, albo że nie potrzeba lepszego - wszystko przez zawodników bo im się nie chce, albo rzadko im się chce, czyli po co im trener może lepsza sprzątaczka skoro i tak sobie wybierają kiedy im się chce a kiedy nie. Zawodnicy się zmieniają a wciąż im się nie chce - zapał tracą po wylądowaniu na Okęciu albo wejściu do szatni na Ł3
20wtorek, 24, września 2019 18:59
CTP
@kibic60
Przywoływanie czasów sprzed 89 r., gdzie o mistrzostwach decydowali partyjni bonzowie przy zielonym stoliku na potwierdzenie swoich tez jest doprawdy kuriozalne.

"Berg poleciał jak większość trenerów w tym klubie."
Poleciał, bo miał polecieć po tym, co się wydarzyło w dwumeczu z Ajaxem. Przypomnę, że Berg ostro skrytykował klub za sprzedanie Radovica przed tymi spotkaniami i Leśnodorski tylko czekał na okazję. Moim zdaniem, Norweg mając Nikolica i Prijovica również był w stanie odrobić stratę do Piasta i zdobyć dublet, tak jak jego następca.
Z kolei Czerczesow też nie popisał się tzw. czujnością proletariacką i po tej wypowiedzi o telewizorach i lodówkach oraz o przedszkolu mógł już spokojnie pakować walizki. Panowie L&M organicznie nie znoszą krytyki i osobiście uważam, że to, co się obecnie dzieje z Legią nastąpiłoby nawet gdyby obydwaj panowie w dalszym ciągu działali wspólnie. To cecha wspólna tzw. resortowych dzieci.
21wtorek, 24, września 2019 19:52
kibic60
@ CTP

"Przywoływanie czasów sprzed 89 r.,"

Dam Ci szansę.
Przywołaj jakie chcesz czasy ze 103 letniej historii klubu na potwierdzenie "waszej" tezy.
Czekam niecierpliwie Very Happy
22wtorek, 24, września 2019 20:43
Zgred
@kibic60 i CTP

kibic60 - nie spłycaj, akurat z tym co opisał CTP trudno się nie zgodzić, kiedy zostawisz układ lat 89 -tych cała reszta wpisuje się w realia...
Berg poleciał, bo ( swoją drogą szukamy trenera z kością) za to, że powiedział - przed meczem z Ajaxem - Radović - w y p a d...

Kurwa mać czy coś w sensie trenowania zespołu Wam nie umyka?
Jakieś standardy ? Jakieś trenerskie nowe myśli? Myśl trenerska - idąca zespołem? Zwyczajność kurwa normalności w grze o puchary, w których klub piłkarski ( chce) zwyczajnie istnieć?

@kibic60

I po co to robisz? Wyśmiewanie fajne jest, tylko w imię rozumienia może być to całe zamieszanie wielką pokazówką bzdury...
Ignorując prawdę zakłamujesz pojęcia realne. Tak się nie da- zakłamać pewnych sytuacji - na raz rozdanych z prezesem stulecia...

Ani nie stawiałem pomników poprzedniemu prezesowi Legii, a ni, a może nawet więcej nie kreuje obecnego za zbawcę ...
Ale, zawsze mnie zastanowi, ten Twój "twórczy negatywny dogmat"
Wiem, Wiem, Wiem - Legia
Zagrajmy prawdą :

"Na początku sezonu 1986/87 warszawska drużyna odbyła podróż do Chin i wywalczyła Puchar Wielkiego Muru, pokonując reprezentację gospodarzy 2:0. Zespół grał w Pekinie i innych miastach przez tydzień, na przełomie lipca i sierpnia[53]. W ówczesnych rozgrywkach, poza wyżej wymienionym udanym występem w Europie, Legia zajęła 5. miejsce w lidze i osiągnęła V rundę pucharową (przegrana z Wisłą Kraków po rzutach karnych). Pod koniec 1987 roku na stadionie Legii zlikwidowano żużlowy tor, a boisko piłkarskie zostało poszerzone.

Kolejny rok zmagań ligowych Legia zakończyła na trzecim miejscu, doszła także do finału Pucharu Polski. W Łodzi legioniści zremisowali z Lechem 1:1 i o zwycięstwie zadecydowały rzuty karne, które wygrał poznański zespół wynikiem 3:2. Rok później warszawianie zajęli czwartą pozycję w ekstraklasie i zdobyli Puchar Polski na stadionie w Olsztynie, zwyciężając Jagiellonię Białystok 5:2[54]. Dwa tygodnie po tym sukcesie sięgnęli również po Superpuchar Polski, ogrywając w Zamościu Ruch Chorzów 3:0.

Trofeum zdobyte w Zamościu było pierwszym laurem po reorganizacji drużyny – 25 kwietnia 1989 roku władze klubu zadecydowały o odłączeniu się sekcji piłkarskiej od wielosekcyjnego CWKS i utworzeniu Autonomicznej Sekcji Piłki Nożnej (ASPN CWKS „Legia” Warszawa).

1 września w wypadku samochodowym w San Diego zginął wieloletni piłkarz i kapitan Legii, Kazimierz Deyna[9].

Pod koniec dekady, 13 września, Legia rywalizowała z FC Barceloną w pierwszej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów. Mecz w Barcelonie zakończył się remisem 1:1, po nieuznanej bramce dla legionistów i rzucie karnym dla przeciwników w 85. minucie spotkania. W rewanżu przy Łazienkowskiej Legia przegrała 0:1, przy 25 tysiącach kibiców na trybunach. Jedyną bramkę strzelił Michael Laudrup[9]."

Mam prośbę, nie startuj do biegu, aby Cię w przedbiegach gasić pisząc za coś za "coś" - zadbaj o wiarygodność...i mimo wszystko nie wychodź na ...człowieka, który nie ma wiedzy, będąc - ( se dopisz) Very Happy
23wtorek, 24, września 2019 20:50
kibic60
@ zgred

Krótko
Ja o zupie, Ty...
Dopisz frazy tobie zrozumiałe
Tylko wikipedie zostaw innym. Nie wypada Very Happy

Jak ktoś będzie chciał poczytać, to daję link
https://pl.wikipedia.org/wiki/Legia_Warszawa_(pi%C5%82ka_no%C5%BCna)

Co do meczu z Barceloną 0:1 - trener Rudolf Kapera ???
"Doświadczony z sukcesami" Very Happy
24wtorek, 24, września 2019 21:40
Zgred
@kibic60

Ostatnio stawiasz weryfikacje...
Ta "dupa" w rozdaniu z zupą idzie pod wiarygodność smaku.
Czemu tak huczysz ? Myślisz, że na swoje lat 60...stawiasz piramidyWink

Zatem Krótko

"małe pytanie" - zwykłe, pewnie też normalne...
Jeśli pozwolisz...
Może uznajmy, że słowo - dlaczego (?)- wystarczy
Dopisz frazy Tobie( pamiętaj ) zrozumiałe...
Bycie ciągle w "opozycji przemyśleń" musi być bardzo trudne.
Szanuję bardzo- niech to zabrzmi godnie (!)
Każdy ma swoje "kolory"
Przecież tak samo wystałem bilety na krytą - na Rosenborg BK, czy Blackburn Rovers, a w zimie na Spartak Moskwa...

Czy(?) tak bardzo teraz musimy się różnić? Udawać ewentualny sens(?) Przecież jeszcze nie tak dawno Zenga dostawał trzy plomby na Łazienkowskiej 3 w Pucharach. Strzelali ludzie z naszej ligi - Sikorski, Karaś i Dziekanowski...
Jaką treść, znaczenie straciliśmy przez te lata, jaką wartość, jakie przełożenia zadecydowały, że na teraz jesteśmy w "dupie"...

Ogrom ! Myśli przednich w realizacji planów....Tych planów z PMS takich pięknych,takich rozdanych, takich "kominkowych z Wisły" i tego co to "cała Polska widziała" ...
Zgadnij dlaczego(?) potrafią być wirtuozerią ludzie, którzy spuszczają trenujący klub z ligi ( Górnik Zabrze) - to przypadek?
Sama "SIARA" banknotów wytwarza preludium "koncertu na remisy"
Smuda do dziś całuje dłonie swojego prezesa Laty...( podział pewnie cenny) - ale to gówno.
Co zrobiliśmy dalej? Za tej lepszej władzy? Tak Szczerze?
Myślisz ,że pan przyszły prezes Koźmiński ogarnie ? Very Happy

No - nie i jeszcze długo NIE.

Ja już nie o ..."przysłowiowej dupie"
Ale, chyba ochłoń, bo w imię ( tu się ogarnę) idziesz jakąś teorią, segregacji wezbrania złości -wobec innego myślenia...
Ochłoń @kibic60 -

Dobra Dość - za dużo lat mamy...

Zawsze (!) Twoje słowo uszanuję... Szanuj inne słowa...
25wtorek, 24, września 2019 21:49
sektor212
@kibic60


"Wy albo nie potraficie, albo nie chcecie czytać, tego, co sie tu pisze".

Czytać potrafię i to ze zrozumieniem. Czy widzisz tu moje wpisy, chociażby w dziedzinie marketingu, zawierania umów sponsorskich? NIE. Staram się nie zabierać głosu, na czym się słabo znam.

O widzę, że zaczynasz grubo jechać. Teraz będziesz podważał warsztat trenerski Skorży, Urbana czy Berga, by dopasować ideologię do tezy, że piłkarze grają, kiedy chcą.
Po pierwsze, to najwięcej za uszami mają prezesi, którzy zarządzają Legią.
Teraz konkretnie.
Skorża - robi nieprawdopodobny awans do fazy grupowej LE. Następnie wychodzi z grupy i gramy w pucharach na wiosnę. W podziękowaniu prezes zimą wyrywa mu trzy trzonowe zęby z drużyny, w zamian nie dając mu nic. Morale drużyny spada, gdyż ciężką pracą (sztab trenerski, zawodnicy) zostaje zniweczona. Ledwo coś zbudowali, a zarząd z miejsca to rozpierniczył jednocześnie oczekując wyników.

Urban - jego pomysł na Legię odpowiadał moim oczekiwaniom. Sklecił ekipę, odważnie wprowadzając młodych wychowanków. Zdołał nas wprowadzić do LE w której nie powtórzył wyniku Skorży. Jesienną rundę kończył na miejscu lidera mając 5 pkt. przewagi. W podziękowaniu prezes wywalił Urbana za bramę.

Berg - kolejny trener, który najboleśniej odczuł pseudo profesjonalizm prezesa. Zbudował znakomity zespół, który rozniósł w pył zdecydowanie wyżej notowanego rywala z Glasgow. Droga do upragnionej LM otworzyła się szerzej, lecz prezes nie dopilnował pewnych procedur i Berg wyłapał pierwszy strzał od zarządu. Chłopina nie załamał się tym faktem i potrafił utrzymać wysokie morale drużyny i pewnie awansował do LE. W niej osiągnął bardzo dobre rezultaty i w nagrodę na wiosnę czekała na Legie ekipa z Amsterdamu. Cały zimowy okres przygotowawczy Berg mozolnie pracował i przygotowywał się do dwumeczu z Ajaxem. Na dwa dni przed meczem prezes postanawia pomóc drużynie i trenerowi i sprzedać najlepszego zawodnika (całe przygotowania system gry były pod niego) Radovića. Drugi strzał, który Berg zmuszony jest wyłapać w przeciągi 7 miesięcy pracy. Ponownie morale całej drużyny leci na pysk. Drużyna traci pewność siebie i inkasuje pięć bramek od holendrów. Sam Berg również zaczyna wątpić w dalszy sen pracy w Legii.

Czerczesow - pokazał szatni, co oznacza charyzma i autorytet. Wyciągnął odpowiednie wnioski i ustawił grę Legii, która wyglądała przyzwoicie. Przyczyny odejścia z Legii dla mnie są nieznane.

Hasi - dwie rzeczy wykonał perfekcyjnie, zanim zaliczył bruk. Znakomicie przygotował zespół kondycyjnie do sezonu i sprowadził (dzięki swojej osobie) do Legii Vadis Odjidja-Ofoe i Thibault Moulin, którzy byli faktycznymi wzmocnieniami Legii.

Magiera - wspaniale przejął schedą po Albańczyku. Poprawił nasza organizacje gry i zaliczył udane mecze na ławce trenerskiej w LM. Jak jest sukces, to z miejsca uaktywnia się prezes klubu i zaczyna z chirurgiczną dokładnością rozmontowywać zespół. Zimą Magiera traci dwóch podstawowych napastników i ledwo zdobywa MP. Latem następuje dalsza wyprzedaż, a zmiennicy wymyśleni przez prezesa są tak niskich lotów, że nawet nie łapią się do pierwszego składu. Oczywiście w tak krótkim czasie żaden trener nie byłby w stanie odbudować drużyny i odpadamy z pucharów. Magiera leci na bruk.

Zaczyna się karuzela śmiesznych trenerów (Jozak, Klafuric, Sa Pinto), o których nie można napisać nic sensownego. Może tylko wspomnę o Sa Pinto, gdyż to jego osoba zachęciła do przyjścia do Legii André Martins i Iuri Medeiros, którzy okazali się faktycznie wzmocnienia drużyny.

Dziś mamy Vukovića.

Czy nie zauważasz pewnej chronologii zdarzeń? Kiedy zespół więcej odpuszcza, a kiedy mniej? Z jakim trenerem są lepsze wyniki, a z którym słabsze? Kiedy drużyna się rozwijała, a kiedy nie. Nadal uważasz, że nie ma większego znaczenia, kto jest trener Legii.

Mamy właściciela, który dobrze sobie radzi w każdej dziedzinie funkcjonowania klubu poza tą sportową. Mamy młodego początkującego dyrektora sportowego, który zdobywa coraz większą wiedzę i zaczyna podejmować bardziej trafne decyzje. Jednak to wciąż za mało by klub stopniowo się rozwijał. To za mało by gonić takie kluby z Kazachstanu, Azerbejdżanu, Bułgarii, Rumunii, Słowacji, które sportowo były za nami, a dziś nas wyprzedziły. Obaj w/w Panowie potrzebują lepszego od siebie fachowca, który dziś zaoferuje pomoc im samym by jeszcze lepie zarządzali klubem. Osobę, która wskaże właściwą ścieżkę rozwoju dla Legii.
Przykro mi to pisać, lecz obecnie mamy duży problem ściągnąć dobrego fachowca i nie chodzi tu o ilość funduszy na bankowym koncie. Barierą staje się sam prezes, który swoimi decyzjami odstrasza potencjalnych kandydatów. Każdy szanujący się trener jak prześledzi oczekiwania prezesa względem otrzymanego czasu na realizację wyznaczonych celów, to nie podejmie nawet początkowych rozmów. Głupcem nie będzie. Pracę w Legii podejmie wyłącznie trener, który przyjdzie na Ł3 z zamiarem wyłącznie pobierania wypłaty do momentu zwolnienia. Czy to 5 może 7, czy 10 miesięcy to nie ma dla niego większego znaczenia. Podczas wakacji na Ł3, będzie opowiadał banialuki, że buduje od nowa, że będziemy grać lepiej dobrze wiedząc, że tak nie będzie.
Legia jak od 3 lat stoi w miejscu, tak będzie stała do momentu, aż zatrudni odpowiedniego szkoleniowca. Ja nie widzę innej drogi rozwoju dla naszego klubu.
26wtorek, 24, września 2019 22:11
sektor212
@a-c10


Najciekawsze widowisko z ostatniej kolejki to o dziwo mecz Śląsk – Zagłębie. Czy to przypadek, że kibice we Wrocławiu i przed telewizorami mogli podziwiać zacięty ofensywny futbol z obu stron? Kto trenuje obie ekipy? Którzy trenerzy ustawili taktyczne założenia na ten mecz? Vitezslav Lavicka (Czechy) od 3 stycznia 2019 pracuje we Wrocławiu i Martin Sevela (Słowacja) od 16 września w pracuje u miedziowych. Przecież na Śląsk mógł wyjść nisko i murować bramkę. Nie zna jeszcze dobrze zespołu, jest w klubie od 4 dni, więc po co ryzykować. Na początku zagrać bezpiecznie z tyłu na remis. A tu proszę, młody Słowacki szkoleniowiec ma inny pomysł na grę. Dziwne i niespotykane zachowanie trenera na polskiej ziemi. Na drugim biegunie PMS i mecz Cracovia – Legia to teoretycznie dużo większe pieniądze biegające po boisku. Każdy spodziewa się jeszcze większych emocji na stadionie w Krakowie. Jak wyglądały oba mecze, każdy zainteresowany widział.

W końcu Hit kolejki to łączna wartość obu zespołów 39,38 mln €. Derby dolnego Śląska to tylko 17,93 mln €. Różnica piłkarskiego potencjału 21,45 mln € na plus hitu kolejki. Ci słabsi wychodzą na mecz z nastawienie walki o zwycięstwo, a ekipa Probierza przestraszona schowana za podwójną gardą. Taktyka trenera pasów słuszna, przecież na stadion przy Kałuży zawitał krajowy potentat, który dwa dni temu został wypunktowany przez cienką ferajnę z Płocka. Legia u Nafciarzy wolna i ostrożna jakby grała w Glasgow, a w Krakowie agresywna ustawiona dużo wyżej. Wygląda na to, że sami zawodnicy zdecydowali jak grać. Gwilia nagle sam postanowił być w dwóch meczach skrzydłowy.

Powiedz mi tak uczciwie. Czy widzisz zmianę w organizacji gry we Wrocławiu|? Zobacz, jak dziś prezentuje się i gra zespół, który w maju bronił się przed spadkiem. Czy nie widać ręki czeskiego trenera?

Tak więc nie zgadzam się teoria, że dobry szkoleniowiec nie ma szans na zmianę gry czy samego profesjonalnego podejścia zawodników do meczów w naszej ekstraklasie.
27wtorek, 24, września 2019 22:24
świrekwampirek
Ale Chłopaki rzeźniaSmile Czy naprawdę nie widzicie że od dekad Polska Piłka to ci sami ludzie? Ciągle krytyczni, ciągle zaniepokojeni, ale ciągle ci sami. I ci sami kibice (w tym ja) co gdzieś to łykają. Śmieszne są te opowieści o mitycznych fachowcach którzy prawie jak Rycerz zamieniony w Giewont czekają na surmy które ich obudzą, a oni stworzą Polską Piłkę wielką i niepokonanąSmile

P.S. Jeden z dwóch największych Polskich klubów XXI w nikt nie chciał kupić za złamany grosz a więc przygarnęli go bandyci którzy wydoili go do cna. A kibice? A kibice ich bronili bo spisek, bo "kibicowskie wartości" (co za gówno?")
Ja mam 47 lat i jestem tu jednym z młodszych, ale radzę odpuście dla własnego zdrowia. Jak wroga nie możesz pokonać to go pokochajWink
28środa, 25, września 2019 06:17
kibic60
@ Zgred

"Strzelali ludzie z naszej ligi - Sikorski, Karaś i Dziekanowski...
Jaką treść, znaczenie straciliśmy przez te lata, jaką wartość, jakie przełożenia zadecydowały, że na teraz jesteśmy w "dupie"...

Ano taką, że większość, jeśli nie wszystkie nasze "talenty" w wieku wczesno-młodzieńczym wyjeżdżają za granicę, bardzo często zasilając tamtejsze ławki rezerwowych.
W kraju pozostaje mizeria, zasilana "zachodnim produktem niepełnowartościowym"

Zaś nasze "narodowe skarby" nawet trafiając pod skrzydła lepszych trenerów, brakiem gry nie rozwijają się na miarę potencjału.
Czy w obecnych czasach podziwiali byśmy grę Deyny na Ł3 przez tyle lat ?

Sam dopisz. Reszta jest milczeniem
29środa, 25, września 2019 07:10
kibic60
@sektor
Juz mi się nie chce kopac z koniem.
Odniose sie tylko do dwoch rzeczy.
1. Czy te wszystkie afery z trenerami nie odbywaly sie za czasow prezesa, którego zazdrościli nam w Poznaniu ?
2. Rękę czeskiego trenera widziałem wczoraj w meczu z Widzewem w PP Very Happy
Profesjonalizm kopaczy Ślaska na tle zespołu z DRUGIEJ ! ligi aż walił po oczach. Organizacja gry mnie rozpierd...la. Very Happy
Pas
30środa, 25, września 2019 07:59
Zgred
@kibic60

Tu zgoda! Całą śmietankę górnej półki mieliśmy u siebie w lidze...
Stare lub jeszcze starsze czasy zawsze godne uwagi!

Rzecz w tym, że my miast się rozwijać, zwijamy się sezon po sezonie.
Kiedy wszyscy "za chlebem" wyjadą - na kogo prezes Probierz będzie krzyczał ( ?) ...

Smutne to bardzo - niestety...
31środa, 25, września 2019 08:40
dalkub
Sektor

szczerze bardzo ci się dziwię kogo znalazłeś sobie za polemistę.
Gość obejrzał 1 mecz i ten mecz wyglądał jak wyglądał - wyciągnął wniosek jak zwykle pod siebie, że be, że nie tak. No więc idąc tą drogą można powiedzieć że Pochetino nie nadaje się do niczego, bo przegrał w pucharze z 4 ligowym zespołem. Ale idźmy dalej, skoro gość wyciąga wniosek po jednym meczu, to może trzeba powiedzieć że Legia która z tym samym Śląskiem zremisowała jest gorsza od drugoligowca? - no przecież to wynika z tego meczu? albo inaczej ponieważ Śląsk jest 2 w lidze a Legia 3 to oznacza że Śląsk jest od Legii lepszy a skoro przegrał w Łodzi to Legia też by przegrała - taka to jest metoda dyskusji.
Sprawdzenie wszystkiego do "nie da się", "nie stać nas", "nie chcą przyjść" a teraz "nie chce im się" jest bardzo proste wręcz prostackie - sprowadzenie wszystkiego do absurdu pokazuje miałkość intelektualną i brak jakiejkolwiek głębszej refleksji.

Gość obśmiał doświadczenie Kapery kiedy prowadził Legię - zapomniał tylko podać że facet skończył AWF 27 lat wcześniej, pracował po drodze w kilku klubach na różnych stanowiskach jako trener, a także pracował na AWF. Chyba zapomniał że w roku 1989 wojsko i Legia było biedne jak mysz kościelna i do momentu pojawienia się Romanowskiego aż piszczało, a szatnie były w baraku jeszcze w LM, bo wstyd było wejść do budynku pod trybuną krytą.
Teraz niech poda co do objęcia Legii robił Vuković i niech to porówna, niech porówna budżety klubowe i to czy to Legia wtedy była klubem najbogatszym czy może jednak nie koniecznie - ale to już jest za trudne, albo nagle by się okazało że jak to ma często miejsce pierdolnął głupotę
No więc taka to jest polemika - nie szkoda ci czasu?
32środa, 25, września 2019 09:11
kibic60
Przestałem kopać sie z koniem, to tym bardziej z osłem
33środa, 25, września 2019 10:53
sektor212
Dalkub

Michał Karbownik – ciekawy chłopak. Szybki, z niezłym przeglądem sytuacji, lubi grę na jeden kontakt. W grze 1 na 1 zadziwiająco łatwo radzi sobie na poziomie ekstraklasy. Jak byś widział dalszy jego rozwój. Docelowo przestawiłbyś prawo nożnego Michała na lewą obronę? Czy jednak młody wychowanek z Radomia ma większe predyspozycje do gry na środku pola?
Paweł Wszołek – nie widziałem go dawno (w sumie zupełnie nie pamiętam jego ostatniego meczu, chociażby z TV), więc jest dla mnie sporą zagadką. Czy odbuduje się na Łazienkowskiej i stanie się porządnym filarem naszej ofensywnej gry? Jeżeli Wszołek złapie odpowiednią formę to, co zrobić z Litewskim skrzydłowym Novikovas. Agra i Nagy koniecznie zimą do wytransferowanie z Legii.
34środa, 25, września 2019 11:41
dalkub
Sektor

za mało wiem o Karbowniku aby się wypowiadać na temat optymalnej pozycji. Jedno jest pewne dla mnie lewy obrońca powinien lewą nogą operować w stopniu co najmniej podobnym jak prawą.
Paweł Wszołek - i tu znowu nie mam wiedzy - z pewnością jeżeli byłby w formie to będzie wzmocnieniem, ale czy on w niej jest i kiedy będzie tego nie wiem. Jednego jestem pewien, od Agry będzie lepszy.
Moim zdaniem do wytransferowania zimą i bez potrzeby uzupełnienia jest więcej zawodników np. Phillips, jeden z lewych obrońców skoro i Karbownik może tam grać i Jędza jakby co - choć podtrzymuję to co napisałem wyżej - myślę o zmienniku na tą pozycję. Należy poszukać napastnika z prawdziwego zdarzenia do Niezgody, bo Kante takim nie jest. Generalnie kadrę należy odchudzić i tu poszukać oszczędności na pozyskanie jakości.
35środa, 25, września 2019 19:19
kibic60
@ logika Very Happy

Czy wiecie, że Legia remisując z Realem Madryt została po zdobyciu przez królewskich LM drugą drużyną w Europie Wink

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1