A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Lech 2-1: Rosołka wejście smoka

W meczu 12. kolejki sezonu doszło do prestiżowego starcia z Lechem. Legia przegrywała 0:1, ale odrobiła straty i pokonała gości. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Novikovas i Rosołek.

 

Wobec problemów kadrowych Legii, trener Vuković musiał dokonać kilku zmian w składzie naszej drużyny. Jedenastka, która rozpoczęła sobotni mecz, wyglądała następująco: Majecki - Karbownik, Lewczuk, Wieteska, Rocha - Wszołek, Antolić, Luquinhas, Martins, Novikovas  – Kanté. Goście rozpoczęli w składzie: Van der Hart - Gumny, Šatka, Crnomarković, Kostewycz – Jóźwiak, Muhar, Jevtić, Moder, Puchacz – Gytkjær.

Początek meczu był nerwowy w wykonaniu Legii. Po zaledwie czterech minutach żółte kartki mieli na koncie dwaj boczni obrońcy, Karbownik i Rocha. Pierwszą okazję bramkową nasza drużyna miała po nieporozumieniu w defensywie Lecha w 17. minucie meczu. Kanté przejął piłkę i oddał Novikovasowi, ale Litwin nie zdołał oddać dobrego strzału z ostrego kąta. W 21. minucie Kanté miał miejsce na linii pola karnego, uderzył, niestety piłka została zablokowana. W 23. minucie Luquinhas podał do Kanté, ten efektownie przedryblował Crnomarkovicia, ale nie trafił w bramkę. W 25. minucie Martins ładnie uderzył z dystansu, jednak van der Hart złapał piłkę. W 31. minucie doskonałą okazję miał Gytkjær, który znalazł się kilka matrów przed bramką naszej drużyny. Majecki popisał się dobrą interwencją i odbił strzał Duńczyka. W 40. minucie Antolić uderzył z rzutu wolnego, niestety niecelnie. W 44. minucie Novikovas otrzymał podanie od Wszołka, ale w ostatniej chwili pozwolił uprzedzić się Jóźwiakowi.

Do przerwy było 0:0. Mecz był wyrównany, choć to Legia stworzyła sobie więcej sytuacji strzeleckich.

W 50. minucie Wszołek wpadł w pole karne gości, ale nie trafił czysto w piłkę i van der Hart obronił strzał naszego zawodnika. W 55. minucie Lech objął prowadzenie. Moder przerzucił piłkę na prawe skrzydło, Gumny podał w pole karne, kilka metrów przed bramką nieobstawiony był Jevtić i spokojnie umieścił piłkę w bramce. Legia rzuciła się do odrabiania strat. W 60. minucie dobrą okazję miał Martins, jednak uderzył prosto w bramkarza z szesnastego metra. W 61. minucie Niezgoda zmienił Rochę. Karbownik przeszedł na lewą, a Wszołek na prawą stronę defensywy. W 63. minucie Legia wyrównała. Doskonałą okazję miał Niezgoda, nie zdołał oddać strzału, ale piłka trafiła do Novikovasa, który nie miał problemu ze zdobyciem gola. W 66. minucie Niezgoda uderzył mocno po podaniu od Wszołka, niestety wyraźnie przestrzelił. W 74. minucie w Legii na boisku pojawił się Rosołek. Nasz młody zawodnik zastąpił Luquinhasa. Rosołek błyskawicznie zaznaczył swoją obecność na boisku. W 77. minucie Antolić dośrodkował z prawego skrzydła, nasz młody zawodnik wykorzystał niezdecydowanie van der Harta i wyprowadził Legię na prowadzenie. W 79. minucie Gwilia zmienił Kanté. W 88. minucie Majecki obronił strzał Amarala. Był to jedyny celny strzał gości w końcówce meczu. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Niezgoda mógł podwyższyć prowadzenie Legii, ale van der Hart obronił, a dobitka Antolicia z ostrego kąta trafiła w boczną siatkę.

Legia wygrała 2:1 i trzeba podkreślić, że było to zwycięstwo zasłużone, odniesione dzięki odwróceniu losów meczu, okraszone bramką debiutanta. W grze naszej drużyny wreszcie było widać entuzjazm i wiarę we własne umiejętności. Oby była to zapowiedź lepszych dni dla Legii.

Dyskusja (24)
1sobota, 19, października 2019 21:36
Senator
Byliśmy drużyną lepszą i nasze zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone. Pierwsze 15 minut w naszym wykonaniu nerwowe, właściwie słabe ale później było już tylko lepiej. Mieliśmy przewagę ale nie potrafiliśmy skończyć dobrych akcji golem.
W drugiej połowie również byliśmy drużyną lepszą, nasze akcje mogły się podobać i w końcu potrafiliśmy zamienić je na bramki.
Duże uznanie dla Lewczuka choć dla mnie piłkarzem meczu w naszej
drużynie był Wszołek. Podobał a mi się jego gra zarówno na skrzydle jak i później jako bocznego obrońcy.
Dlaczego my nie potrafimy, chcemy grać z takim zaangażowaniem w każdym meczu?
2sobota, 19, października 2019 22:11
corazstarszy
Bardzo, ale to bardzo się cieszę. Dawno żadna wygrana Legii nie sprawiła mi tyle radości. Mało mamy tych wygranych, gra mierna, no to i radość, że raz było inaczej. Pod względem waleczności i niestania jak cielęta piłkarze spisali się bardzo dobrze. Lewczuk profesor, Kante pracuś, Wszołek – udany transfer (?), itd.
Myślałem, że przegramy w podobnym stylu jak z Lechią i Piastem.
Oprawa – w samo sedno. Mnie cieszy, że bez chamstwa.
Mam wrażenie, że piłkarze tym meczem chcieli m.in. pokazać, że są za Vukoviciem. Fajnie, tak powinno być, ale doświadczenie mówi, że to są na ogół jednorazowe zrywy, a w następnych meczach stare wraca. Mimo radości, nie patrzę z ani trochę większym optymizmem, co dalej.
Z takich refleksji, to jedną zasługę trenerską Vuko ma – Antolicia. Wszyscy uważaliśmy go raczej słusznie za takiego sobie piłkarza. Ale u obecnego trenera, Chorwat rozgrywa mecze co najmniej bardzo poprawne, a często po prostu dobre. To idzie na konto zasług Vukovicia.
Druga sprawa – Gumny. Myślę, że to bardzo dobry piłkarz. Jakiś czas temu mowa była o jego przenosinach do mojej ulubionej (oprócz Legii i Athletic Bilbao) Borussi Moenchengladbach, za 8 ml euro. Nie wyszło, bo coś ze zdrowiem podobno wykryto. I chyba źle, bo widać, że grając w słabej polskiej lidze potrafi mocno obniżyć loty.
Nie liczę mecz z ŁKS-em, bo to nie był poważny futbol, ale chyba po raz pierwszy od Górnik – Legia 1-2 udało się wygrać, choć przegrywaliśmy. To też cieszy.
Pozdrawiam Kolegów z deszczowej i zimnej Salamanki.
3sobota, 19, października 2019 22:38
Walles
Pełna zgoda z Senatorem, Wszołek zaczyna być wartością dodaną tej drużyny. Osobiście cieszę się z bramki Novikovasa bo ta bramka była mu bardzo potrzebna a dodatkowo warto zauważyć, gdzie Arvydas był w momencie rozpoczęcia kontry



Moim zdaniem ciężko nie docenić 70 metrowego sprintu zakończonego golem. Chłopakowi chyba zależy ... Wink

P.S. Do Kante miał chyba z 15 metrów straty ...
4niedziela, 20, października 2019 00:07
Senator
@Walles
Novikovas się stara, tego nie można mu zarzucić. Pamiętam kilka niby straconych piłek do których dochodził bo i szybkość jest jego atutem. Problemem są dryblingi które w większości przegrywa i wykończenie.
@Corazstarszy
I moja narracja z na aucie funta kłaków nie warta. Tak drużyna która straciła zaufanie do trenera nie gra.
Tak swoją drogą, pewnie zaraz posypią się na mnie gromy zarówno z Piastem jak i Lechią nie zagraliśmy dużo słabiej niż dziś. Różnica jest taka , że w tamtych meczach wpaść nie chciało dziś wpadło. Krócej pisząc we wspomnianych meczach szczęścia nie mieliśmy, dziś tak.
5niedziela, 20, października 2019 00:44
Moros
Senatorze moim zdaniem różnica między meczem dzisiejszym a tymi z Piastem i Lechią była taka, że tam drużyny miały obronę na przynajmniej przyzwoitym poziomie. Lech w defensywie był bardzo słaby. Chyba tylko ŁKS i Raków pokazały się z gorszej strony. Najpierw Niezgoda sobie mija Satkę jak tyczkę na treningu, a potem Gumny z bramkarzem zostawiają Rosołkowi piłkę na strzał. Wcześniej jeszcze Crnomarkovic dał się posadzić na tyłku przez Kante jak junior. Można im było dzisiaj nastrzelać. Z Piastem i Lechią, ale i Zagłębiem czy Cracovią nie było tyle okazji.

I ta forma defensywy Kolejorza, każe mi spokojnie podchodzić do tego zwycięstwa. Pewnie jak wielu z nas, nie mam przekonania że ta Legia za tydzień, przy murującej się Wiśle, też będzie miała tyle okazji. Obawiam się, że przy grającym bardziej odpowiedzialnie w tyłach rywalu, dalej będziemy "męczyć bułę".

Żeby jednak nie było tylko źle. Było widać dzisiaj trochę pozytywów. Luquinhasa bym w środku próbował dalej. Może tu da więcej. Dzisiaj nam fajnie napędził kontrę przy pierwszej bramce (mając trochę szczęścia, bo do Niezgody podał w ostatniej chwili, gdy już rywal go blokował), a wcześniej powinien mieć asystę przy strzale Kante. Daje on w przodzie trochę więcej dynamiki niż "dostojny" Gwilia. Ja bym go za tydzień sprawdził przy rywalu trochę bardziej zamkniętym.
Podobał mi się też Kante. Za walkę, za utrzymywanie się przy piłce z rywalem na plecach i za zaangażowanie. Facet pewnego poziomu nie przeskoczy, ale w obecnej Legii, która nie jest przesadnie mocna, może być ważnym graczem. Musi jednak też coś strzelić, bo "dobre wrażenie" na tej pozycji nie wystarczy.
Paweł Wszołek też pokazał, że sroce spod ogona nie wypadł. Widać doświadczenie nabyte za granicą i to będzie wzmocnienie. Zobaczymy gdzie Vuko znajdzie dla niego miejsce jak się Vesović ze Stolarskim wykurują. Mam też nadzieję, że Żyleta da mu spokój, bo dzisiaj podobno miał być zmuszany do jakichś niecenzuralnych śpiewów.

Mamy więc trochę spokoju. Myślę że trener, przynajmniej do następnej przerwy na reprezentacje, może czuć się bezpieczny.
6niedziela, 20, października 2019 09:36
CTP
Wszystko, co miałem napisać już zostało napisane. Smile Zgadzam się z Morosem, że tej wygranej nie należy zbytnio przeceniać, bo przed poznańską młodzieżą jeszcze długa droga, aby stać się pełnoprawnym zespołem. I też trochę wątpię, aby trener klasy Żurawia był w stanie dokonać tej sztuki. My już do przerwy powinniśmy mieć na koncie 3 bramki (raz Kante i dwa razy Novikovas). Brawa dla Rosołka za debiut z bramką ale też trzeba powiedzieć, że końcówka meczu, to szarże Lecha naszą lewą stroną, gdzie wiatr hulał, bo Karbownika łapały już skurcze a Rosołek był na tzw. grzybach.
Zatrzymam się za to przy Wszołku. Jak to jest, że ściągamy pseudopiłkarzy z różnych stron świata, którzy bardzo rzadko stanowią wartość dodaną i jak to jest, że często na ostatnią chwilę ściągamy jakiegoś Polaka, który niemal od startu podnosi poziom drużyny? Czy pamiętacie jakikolwiek taki transfer, do jakiejkolwiek drużyny, który okazałby się niewypałem? Czy nie lepiej, zamiast ściągać zastępy Obradoviców, to zainteresować się naszymi piłkarzami zza granicy?
7niedziela, 20, października 2019 09:39
kibic60
Po wczorajszym meczu już chyba każdy zdaje sobie sprawę w jakim kierunku podąża Legia "Mioduskiego"
Pozbycie się piłkarzy z najwyższymi kontraktami (Hama, Rado, Kuchy czy nawet Carlitos) i zastąpienie ich młodzieżą z akademii, nawet chwilowym brakiem wyników.
Moim skromnym zdaniem droga jest słuszna i wybór trenera w tym kontekście też wydaje się nieprzypadkowy.
W meczu z Lechem na boisku biegało 4 (czterech) młodzieżowców, a jeden z nich przechylił szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Nie pamiętam, kiedy tak było.
Nic tylko się cieszyć Smile
Mam nadzieję, że bramka zdobyta przez najlepszego skrzydłowego poprzedniego sezonu pozwoli mu się odblokować na dobre.
Przykład Novikovasa dobitnie pokazuje jaka jest różnica pomiędzy bieganiem z L-ką na piersi od występów w pozostałych drużynach naszej ekstraklasy.
Nie tacy łamali sobie u nas zęby. Przykład Masłowskiego książkowy.

Po stracie pierwszego gola myślałem, że jest pozamiatane i nawet specjalnie sie tym nie przejąłem. Ostatnie porażki zdążyły mnie do tego przyzwyczaić.
Tym bardziej końcowy sukces cieszy jeszcze bardziej i daje nadzieje na lepsze jutro, tym bardziej, że po tylu porażkach mamy jedynie 4 pkt straty do lidera.
8niedziela, 20, października 2019 10:11
kibic60
@ CTP

"jak to jest, że często na ostatnią chwilę ściągamy jakiegoś Polaka, który niemal od startu podnosi poziom drużyny?"

Ano tak Wink

"Według sport.pl Wszołek obecnie negocjuje z Legią. 27-latek znacznie zszedł z oczekiwań finansowych i ponoć jest na dobrej drodze, by w tym tygodniu przejść badania medyczne i związać się umową."

Dodam jeszcze, że nikt poza Legią nie był nim zainteresowany.
9niedziela, 20, października 2019 10:39
dalkub
poprzednim razem była "pełna dominacja" po pokonaniu Puszczy Niepołomice po tym mieliśmy dwa mecze w plecy grając piach.
Teraz mamy "już chyba każdy zdaje sobie sprawę w jakim kierunku podąża Legia "Mioduskiego"" - biorąc pod uwage oprawę meczową oraz komentarze wszystkich poza jednym osobnikiem z tym kierunkiem jest jakiś problem, ale co tam przecież oni to zrobili.
10niedziela, 20, października 2019 10:48
świrekwampirek
Patrząc na wczorajszy transparent, dodając szeroko zakrojoną jazdę po Mioduskim w internecie zestawiając z tym co opisuje Jadczak o Wiśle K. nie mam wątpliwości że chodzi o kasę. W Krakowie też zaczęło się od nagonki, wpierw na Bednarza a później już centralnie Cupiała, a szarpanie go w korytarzach klubowych przelało czarę goryczy. Pozbył się Wisły którą przejęli bandyci dojąc ją z każdej strony. Jak pokazał Jadczak w ciągu niecałych 2 lat wyciągneli z Wisły ponad 10 mln złotych i tego pozazdrościli im nasi kumaci. W żaden sposób na tych swoich małych przekrętach nie wyciągną takiej kasy jaką mogliby doić z Legii. A tłum/motłoch jest jak zawsze bezmyślny i podatny na takie bzdurne hasełka.
Co do wczorajszego meczu wielkie dzięki, dobrze się to oglądało.
11niedziela, 20, października 2019 11:05
kibic60
Uwaga !
Będzie ostro.
Zwracam sie do panów moderatorów.
Wielokrotnie prosiliście abym unikał osobistych wycieczek do dalkuba.
Od dłuższego czasu mijam go szerokim łukiem.
Dziękuję
12niedziela, 20, października 2019 11:51
Senator
@Panowie Dalkub i kibic60
Jeden ma lat 60 drugi ok 40 to naprawdę nie wypada.
W miarę możliwości będziemy usuwali każdy wpis obrażający innego komentująego. Szkoda więc czasu i zdrowia.
13niedziela, 20, października 2019 12:14
Senator
@Moros
Zapewne obrona Lecha do najmocniejszych nie należy, a na dodatek prowadzili otwarty mecz. Nie zmienia to faktu, że tym razem wpadło, a we wspomnianych meczach nie chciało, poprzeczka Wieteski czy pudło Novicovasa. Będę twierdził że we wspomnianych meczach nie zagraliśmy rażąco słabo, wynik wpływa na ocenę meczu i to jest kolejny fakt. Czyli oczywiście zgoda, że z Lechem zwycięstwa nie należy przeceniać, należy jednak pamiętać o braku kilku podstawowych zawodników.
Co do Rosołka miałem napisać dokładnie to samo. Właściwie bramka ( ładne przyjęcie, zimna krew przy strzale) była jedynym dobrym zagraniem. W obronie zupełnie odpuszczał a właściwie nie istniał.
@Świrek
Trochę racji możesz mieć, bardzo prawdopodobne, że cięcia finansowe w klubie dotknęły i tą grypę stąd zmiana frontu . To chyba drugi taki wyraźny sygnał ( pierwszy po utracie mistrzostwa) w ciągu trzech lat. Dopiero teraz szala goryczy się przelała?
@Kibic60
W Lechu poszli tą drogą z tą różnicą, że tam tak mi się wydaje potrafili przekonać do takiej polityki kibiców Lecha.
U nas raczej to niemożliwe, a przynajmniej nie przekona znienawidzony Mioduski.
14niedziela, 20, października 2019 12:57
sektor212
Wszołek wczoraj bardzo duża wartość dodatnia dla drużyny. Karbownik w kolejnym meczu mi się podobał z inteligencję i wybory w naszej ofensywnej grze. Mimo kilku błędów w defensywie kolejny mecz na plus. Lewczuk ściana bardzo trudna do sforsowania. Wszędobylski dość chaotyczny Kanté imponuje zaangażowaniem w każdej akcji. Ogólnie cały zespół imponował determinacją oraz walką o każdy metr boiska. Mimo że Lech sprawiał wrażenie drużyny lepiej operującą piłką, to Legia zgasiła ich wytyczne nieustanym pressingiem. Dziękuję zawodnikom za poprawę nędznego nastroju, jaki mi towarzyszył przed meczem. Jadąc na stadion, nie wierzyłem w Legionistów, że ten mecz będą umieć zakończyć wygraną.

Rosołek przy bramce zachował się jak stary wyjadacz. Perfekcyjnie zachował się walce o pozycję. W momencie dośrodkowania sprytnie pchnął do przodu obrońcę Lecha (chyba Gumnego) a sam wycofał się dwa trzy kroki do tyłu i w ten sposób wypracował sobie dogodną pozycję. Defensor kolejarza zanotował pusty przelot a Rosołek doskonałe skleja piłki udem i strzela zwycięską bramkę. Dwa pierwsze gole to sporo przypadku, lecz bramka młodego wychowanka naszej akademii to duże cwaniactwo i wyrachowanie pod bramką rywala.

Przyznam uczciwie, że jestem zdecydowanie za oglądaniem na boisku naszej młodzieży niż przepłacanych niektórych zagranicznych piłkarzy.

Ja obecnej Legii zupełnie nie rozumie. Na Lecha wychodzimy przypadkowym (wymuszonym przez kontuzje) zestawieniem zawodników i gramy zdecydowanie lepiej niż w wydawałoby się żelaznym zestawieniu poszczególnych formacji. Legia gra prostą, lecz bardziej efektywną piłkę w porównaniu do założeń trenowanych od czerwca. Teoretycznie dziś wojskowi nie mieli atutów (kontuzje, kartki), by prezentować się tak dobrze. Paradoksalnie przypadkowa ekipa potrafiła lepiej organizować się w grze niż pierwsze wybory sztabu szkoleniowego. Dziwne i zaskakujące to wszystko.
Na koniec ostatni transfer do Legi. Wszołek bez przygotowania, wspólnych obozów przed sezonowych wygląda jak profesor na tle pozostałych zawodników. Gość, mając problem znaleźć klub na zachodzie w naszej obecnej Legii jest najlepszy na placu. Wszołek to dobry ruch w kwestii sprowadzenia go na Ł3.


Corazstarszy

"Oprawa – w samo sedno. Mnie cieszy, że bez chamstwa" podzielam twoje zdanie.


Walles

Novikovasa ma papiery by lepiej grać. Ustawić chłopaka w trzy, cztery schematy współpracy z jednym dwoma kolegami w fazie wykończenia akcji, Litwin zanotuje kilka asyst i bramek więcej.
Natomiast nabieram coraz większego przekonania by na lewej obronie postawić na Karbownik, a może i na 10. Dzieciak dysponuje fajnym przeglądem pola i udanym prostopadłym podaniem. Wczoraj jego współpraca ze Wszołkiem wyglądała bardzo dobrze. Dodatkowo zachowanie Wszołka bardzo mi się podobało, kiedy w trakcie meczu przekazywał uwagi młodemu Karbownikowi.
15niedziela, 20, października 2019 14:54
Walles
Sektor
"Ja obecnej Legii zupełnie nie rozumiem"

Ostatnio rozmawialiśmy w gronie znajomych o tym że Martins zaczyna "grać Borysiuka". Stoi w akcjach ofensywnych w kole środkowym i na próżno go szukać pod polem karnym rywala czego wcześniej nie było. Wczoraj był stary dobry Martins podłączający się pod akcje ofensywne. Cichym bohaterem jest też dla mnie Luqiunhas harujący w obronie i mający mnóstwo odbiorów
Wszołek imponuje mi inteligencją boiskową, przeglądem pola, potrafi wypatrzeć zawodnika (kapitalne podanie do Novikovasa w I połowie). Oby tak dalej

Senator
Cieszą mnie Twoje słowa bo ja także uważam że mecze z Piastem i Lechią nie były złe. Źle i bardzo źle to my graliśmy 3/4 spotkania w Płocku. Tamtego horroru nie mogę zapomnieć.
Staram się patrzeć obiektywnie na grę Legii i bardziej szukać plusów niż minusów ale ... prawdą jest również niestety to że jak Śląsk wejdzie dzisiaj do górnej ósemki to na siedem meczów z czołówką my zdobyliśmy 5pkt na 21 możliwych. Słabe to bardzo jak nasza runda mistrzowska ...


Ale Panowie szukajmy optymizmu. Mamy 3 mecze w tym dwa u siebie z przeciwnikami których powinniśmy ograć a reszta będzie gubić punkty

13 kolejka
Cracovia-Pogoń
Wisła P - Jagiellonia

14 kolejka
Cracovia-Lechia
Pogoń - Lech
Śląsk - Wisła P

15 kolejka
Piast - Jagiellonia
Wisła P-Cracovia
Lechia-Pogoń

Mamy dość łatwy terminarz do końca rundy, wrócą kontuzjowani, zagra Obradovic Very Happy
Może ta drużyna wskoczy na dobre tory, zresztą co nam zostało prócz nadziei ?
Ponarzekać trzeba, wytykać błędy trzeba, rankingu UEFA szkoda jak cholera, przeraża postępująca od dawna dewaluacja wartości i jakości drużyny ale ....
to w końcu nasza Legia, czy nie tak było od lat na nasze nieszczęście (czasami szczęście) ?
16niedziela, 20, października 2019 18:43
Baron
Mi najbardziej podobają się mecze Legii, w których nie gra podstawowa jedenastka Vuko. Tak było np. z ŁKS czy teraz z Lechem. Nie ma wtedy nie wiadomo jak wielkiego ciśnienia i chłopaki zaczynają coś wtedy grać.
Karbownik wczoraj zagrał bardzo fajnie, a żółta kartka dla niego na początku meczu to był kretynizm w wykonaniu Musiała. Owszem był to faul, do tego pierwszy młodego i od razu żółtko? To był typowy faul jaki wynika z walki, no ale to Musiał sędziował więc musiał się czymś "wykazać".
Fajnie zagrał Wszołek i tu będziemy mieli niezłego gracza, wiele na to wskazuje na obecną chwilę. Akcja z Wszołkiem po meczu z trybuną północną to dno w wykonaniu tych inteligentnych inaczej "kibiców", no comment.
Co do Rosołka to poczekałbym z krytyką jego osoby, on dopiero stawia pierwsze kroki w drużynie, a przy bramce zachował się jak stary wyjadacz. Chłopak potencjał ma, dajmy mu czas i trochę spokoju.
Co do Lecha to zagrał tyle na ile Legia mu pozwoliła czyli słabo. Czy ten mecz dla Legii będzie przełamaniem, tego nie wiem bo nasi piłkarze nie takie numery już robili, przy których Stanisław Anioł i jego numery z Pułtuska to małe miki Wink
17niedziela, 20, października 2019 19:10
Zbyszek
O tym,że czuje się sztuczne oddychanie.
Przed kolejnym meczem Legii z Lechem media znowu rozpoczęły napinkę pod takim hasełkiem,że to derby Polski. Ja natomiast czekałem na ten mecz jak na każdy inny. Nie dociera do mnie,a może jestem taki odporny,że mecze Legii i Lechem są gatunkowo inne od innych.Pewnikiem z punktu widzenia kibica z Poznania rzecz wygląda inaczej,a mianowicie mecz z drużyną z Warszawy jest dla nich najważniejszy. Wynika to z kompleksów prowincjuszy, którzy chcą srać wyżej niż dupy mają. Bowiem kiedy oddzielimy te sztuczne emocje narzucone przez kiboli Lecha i zauroczone nimi pismactwo Wielkopolskie to łatwo dostrzeżemy,że sportowo to ten Lech nigdy mocarzem nie był. Bowiem prężenie muskułów w naszym grajdołku może uchodzić za przejaw siły,ale ona tak naprawdę liczy się na zewnątrz,w Europie. A na europejskiej arenie to drużynami, które coś osiągnęły są tylko Legia, Górnik, Widzew i Wisła. I to mecze z tymi zespołąmi można uznać za klasyki. Kibice pamiętają heroiczne boje w europejskich pucharach każdej z tych drużyn, podczas ,,gdy Lech nigdy w tej pamięci z dobrej strony nie zaistniał. A jeszcze dzisiaj jest to podwójnie śmieszne, gdyż Lech był na 5 miejscu w tabeli,a Legia wysoko,ale gdyby tabelę odwrócić do góry nogami. Mnie takie stawianie sprawy przypomina utwór Stanisława Barańczaka "Sztuczne oddychanie"z 1977 roku. W mediach propaganda sukcesu w całej krasie,jest dobrze,a będzie jeszcze lepiej, lecz kiedy chcemy coś kupić w sklepie, to albo nie ma, albo stać trzeba w gigantycznych kolejkach. Rzeczywistość rozjechała się z propagandą. Oczywiście jest to spojrzenie starego racjonalisty , który rozumie ,że ci którzy myślą emocjami mogą inaczej rzecz całą czuć. Tylko,że i oni chyba czują,że te ich oczekiwanie na starcie gigantów jest mocno chybione,że oni mają cieniutką nadzieję,że jeszcze wierzą, lecz w gruncie rzeczy wiedzą,że ich nadzieje są płonne,że ich oczekiwania nie zostaną zaspokojone. Że poza nimi nikogo jakiś tam meczyk nie interesuje. I to jest już problem szerszy, a mianowicie dziś coraz trudniej przebić się z jakimś wydarzeniem sportowym czy kulturalnym do szerokiej opinii publicznej, wzbudzić jej zainteresowanie , nie mówiąc o zachwycie.Musi to być wydarzenie spektakularne i nośne. Kiedyś piłka nożna w naszym kraju była centrum, dziś to margines. Niedługo wymrą ci co pamiętają centrum , pozostanie margines i będzie się zgodnie ze swoją marginalną naturą dalej marginalizował . O tyle to bez znaczenia,że choćby nie wiadomo jak był zmarginalizowany , albo odwrotnie choćby się marginalizować przestał to i tak nasza piłka klubowa bez sukcesów na arenie europejskiej nie wróci na dawne pozycje. Tym samym nie pozwólmy ,aby kilku cwaniaków robiło z nas frajerów , nie właźmy dodatkowo i bezrefleksyjnie w te rzekome derby polski. Jego ciężar o ile jest wyczuwalny to minimalnie. Przydawanie mu rangi na którą nie zasługuje tylko dodatkowo ośmiesza ten cały nasz amatorski cyrk.Trochę to przypomina szukanie czegoś co kiedyś było cenne. Tylko,że ci co szukają nie bardzo wiedzą czego szukają ,ani jak to wygląda. Więc nawet gdyby przypadkowo znaleźli to nie wiedzieliby czy i co znaleźli i czy z jeszcze większym neofickim zapałem nie szukaliby dalej i głębiej.

O tym,że nikt nie jest prorokiem we własnym grajdole.
Tzw. oprawa wczorajszego meczu skierowana była przeciwko właścicielowi klubu co mi nasuwa najgorsze skojarzenia . Czym innym jest bowiem krytyka właściciela i prezesa klubu czyniona np. na tej stronie czyli niejako w rodzinie,a czym innym wynoszenie brudów na zewnątrz. Te cymbały niczym nie różnią się od tej bandy kretynów z Polonii ( a może to są ci sami ludzie tylko przeflancowani z K6 na Ł3), którzy uważali,że ich klub jest pękiem świata i każdy zechce go posiadać ,a JW może spieprzać, bo nie ma sukcesów. JW odszedł,nikt tego klubu nie chciał, dziś jest bliżej likwidacji niż jakichkolwiek osiągnięć. Jak rozumiem tę bandę głąbów to dla nich końcowe miejsce w III lidze jest lepsze od np. 5 miejsca w ESie. Takie rozumowanie mi absolutnie nie pasuje i z tymi nawiedzonymi debilkami mi jest nie po drodze. Przy czym pan Mioduski jest w jakiejś części sam sobie winien. Dziś w dobie powszechnego odejścia od używania rozumu i myślenia uszami, a więc tym co się zasłyszy np. w reżimowej TV ,trzeba zastanowić się czy i w jakiej sytuacji w ogóle dać głos, a jak już to trzeba wiedzieć co się chce przekazać i zrobić to w sposób zrozumiały dla odbiorców. A pan Mioduski nie mówi normalnym, zrozumiałym językiem tylko ględzi i posługuje się słowami , które nie znaczą. Np. Nie powie ,że chce coś zrobić,ale,że ma projekt, nie powie,że chciałby, aby drużyna lepiej grała,ale, aby weszła na wyższy poziom. Ale wypowiedzią, która rozeźliła kibiców była ta mówiąca,że Vukovicz może spać spokojnie, bo on, rozumie, w która stronę zmierza Legia. Rozbierzmy więc tę wypowiedź na czynniki pierwsze tak jak ją odbierze zwykły słuchacz. Mianowicie trener nie jest od tego,żeby spokojnie spał tylko żeby zapieprzał od świtu do nocy, aby poprawiać, naprawiać , ulepszać, bo jest co. Niechlujstwo językowe polegało na tym,że prezes powinien rzec,że trener może pracować, nie spać, spokojnie. Następnie prezes zasugerował,że Legia idzie w dobrą stronę. I to sformułowanie radykalnie rozmija się nie tylko z ocenami kibiców,ale i chyba z rzeczywistością.Przy czym znowu prezes nie wyjaśnił co rozumie przez pojęcie strony. Jak powszechnie wiadomo są 4 strony świata i stojąc można pójść w prawo, na lewo, w przód,albo w tył. Natomiast nasz kierunek określa tabela i można przesuwać się na niej tylko do góry, albo do dołu. My, pod światłym kierunkiem prezesa wybraliśmy kierunek do dołu. I ten kierunek jest nie do zaakceptowania dla kibiców i trudno im się dziwić,Aczkolwiek sam sposób wyrażania uczuć do prezesa budzi zastrzeżenia.

O tym,że lepiej się witać jak żegnać.
Jest to bardzo stare,ale zawsze aktualne powiedzenie oznaczające w istocie to najprostsze odczucie,że lepiej być radosnym niż smutnym. Powitanie np. nowego dnia jest symbolem radości,a pożegnanie smutku. Więc we wczorajszej skromnej uroczystości radości nie było.Aczkolwiek paradoksalnie wczorajsi bohaterowie byli raczej zadowoleni,albowiem marzyli o tym,aby odejść z owacjami niż po cichu,a pomimo ich napomnień na to się nie zanosiło. Niemniej dla mnie to takie robienie dobrej miny do złej gry. Absolutnie nie mam najmniejszego zamiaru przy takiej uroczystości wyciągać prawdziwych lub co gorsza wydumanych zarzutów wobec Radovicza czy Kucharczyka, chodzi mi tylko o to,że odczuwam żal . Nie tylko dlatego,że coś się kończy i już nie wróci,ale i z tego powodu,że będzie ich brak. Bowiem byli to nie tylko dobrzy piłkarze,ale i ciekawe osobowości poza boiskiem. Obaj mieli to co nazywamy charakterem i swoje zdanie. Lecz i żal można ukoić tym,że ich następcy będą nie gorsi,a chciałoby się żeby byli lepsi.. O ile Novikovas i Wszołek są w stanie zastąpić udanie Kucharczyka to miejsce po Radoviczu stoi i płacze puste. I powiedzmy sobie szczerze niełatwo będzie brak jego kreatywności uzupełnić. Podczas narady prezesów klubów Mioduski narzekał na brak pieniędzy w naszej piłce spowodowany m.innymi wadliwym nastawieniem systemu podatkowego wobec piłki nożnej. Spotkało się to z wyszydzaniem w mediach na zasadzie : a po co im pieniądze,jak poziom piłki niski jest?. Ano po to,aby jego poziom podnieść. Ergo,aby można było zakupić gracza choćby Radoviczopodobnego.

O tym,że decyzje personalne trenera bywają niezrozumiałe.
Trener w piłce jest jak zarządzający każdą grupą ludzi. O ile o relacje interpersonalne Vukovicza z resztą sztabu i zawodnikami można być spokojnym ,gdyż jest to w gruncie rzeczy porządny, uczciwy i otwarty człowiek O tyle do tego co nazywa się gospodarowaniem zasobami ludzkimi już dziś można mieć wątpliwości.Powszechnie wiadomo,że w systemie 4-2-3-1 kapitalne i zasadnicze znaczenie ma kręgosłup drużyny ,w tym ofensywny pomocnik. Oczywiście tej roli można się nauczyć,a właściwie przyuczyć do niej,gdyż ,aby była pełniona na wysokim poziomie potrzebne jest posiadanie predyspozycji osobistych o charakterze przywódczym. Do tej pory na tej pozycji grywał Gwilia i wydawało się,że jego kontuzja stwarza okazję do dania możliwości zagrania na niej Karbownikowi, który tak udatnie się z gry na tej pozycji wywiązał w meczu PP. Trener postawił na Luquinhasa. Przy czym Brazylijczyk na tej pozycji nie grywał i nie posiada kończącego podania, jest tylko dobry technicznie w tzw. małej gierce i bardzo pracowity. Natomiast Karbownik grał na niej w II drużynie i w kolejnych reprezentacjach juniorów. Jako obrońca jest zbyt wątły, gra na lewej a to prawej obronie,i sobie radzi, bo to wielce utalentowany gracz. Tylko,że jego możliwości nie są wykorzystywane. Rolą trenera nie jest szukanie pozycji dla "zasłużonych" i pracowitych zawodników,ale dokonywanie wyboru. Nie zazdroszczę mu tej roli, gdyż na 3 miejsca 1 ofensywnego pomocnika i 2 skrzydłowych ma do wyboru: Novikovasa, Wszołka, Gwilię, Luguinhasa, Nagya. Vesovicza, Karbownika, Praszelika i Kostorza. Natomiast dziwi ostrożność w wypowiedziach trenera po występie Rosołka. tak jak by obawiał się zarzutu,że go do tej pory nie widział na boisku. Z nim jest podobnie jak z Karbownikiem ,a mianowicie grał bardzo udanie jako napastnik w II drużynie i gra w reprezentacjach juniorskich,a w I zespole został zakwalifikowany do skrzydłowych. Kiedy wreszcie dostał szansę to pokazał duży talent. Takich zawodników jak Karbownik i Rosołęk nie można kisić na ławce rezerwowych. Trener musi wybierać,a ja wolę ,żebyśmy nawet przegrywali z młodszymi, którzy będą naszą przyszłością, niż ze zgredami, którzy są przeszłością. A kiedy młodość daje wygraną, to radość tym większa.

O tym,że dla Lecha w Warszawie bez zmian.
Piłkarze Lecha powoli chyba przyzwyczajają się ,że jak przyjeżdżają do Warszawy to dostają w kuper. We wczorajszym meczu zagrali poprawnie, ba nawet nieźle taktycznie, robili to co należało,aby naszym utrudnić grę. Nie będę opisywał gry, gdyż uczynił to świetnie Gawin a uzupełnili inni koledzy. Nie udało się Lechitom nawet zremisować. Nie dlatego,że nasi pokazali wyższe umiejętności techniczne, taktyczne czy przewagę w organizacji gry. Przyczyny były dwie : bardzo dobre przygotowanie motoryczne, zwłaszcza szybkościowo-wytrzymałościowe pozwalające na grę na dość dużej intensywności oraz ambicja.To taka cecha człowieka która polega na stawianiu sobie trudnych wyzwań i dążeniu do ich realizacji. To ona często decyduje o tym kto w meczu dwóch wyrównanych rywali wygra. Inaczej mówiąc wygrywa najczęściej ten, kto bardziej chce i bardziej stara się wygrać. Trener Lecha po meczu żartował ,a może tylko się usprawiedliwiał,że przegrali, bo popełnili dwa głupawe błędy. Popełnili ich znacznie więcej, nie dlatego,że byli nieuważni,ale dlatego,że nareszcie aktywna gra naszych zawodników ich to ich popełnienia zmusiła. To,że wykorzystaliśmy tylko dwa to żadna ich zasługa, raczej nasza wada. Z którą musimy żyć, oby jak wczoraj zwycięzcy.
18niedziela, 20, października 2019 19:23
sektor212
Świrek

Uważam, że źle oceniasz obecną sytuację. Niezadowolenie (raczej większości) kibiców w tym również moje nie ma na celu żadnego przejęcia klubu. Ponosi cię fantazja. Większość fanów ma pretensje o zbyt dużą ilość słabych decyzji Pana Mioduskiego, które doprowadziły do obecnej sytuacji, czyli obniżenia wartości sportowej Legii. Sama oprawa miała smak i była odpowiednia do ostatnich wypowiedzi prezesa. Natomiast dalsze głupie przyśpiewki na początku meczu były zupełnie zbędne i niepotrzebne.

To, że mam swoja zdanie i nie podoba mi się 70% decyzji właściciela, nie czyni mnie motłochem podatnym na bzdurne hasełka.
19niedziela, 20, października 2019 20:43
świrekwampirek
Sektor, litości.
20poniedziałek, 21, października 2019 09:25
dalkub
Można toczyć różne obserwacje tego co się dzieje z Legią i polską skopaną. Można i o kierunku i o motłochu i o syfie i o innych tematach. Na końcu jest wynik sportowy i koszt jakim został osiągnięty, a wykładnikiem jest tabela i budżet, dla niektórych jeszcze styl.
Można też cieszyć się ze zwycięstwa nad Lechem, choć wiem też że większość piszących tutaj i czytających CL zdaje sobie sprawę że ten Lech jest jeszcze słabszy od tego roku temu i dwa lata temu i trzy lata temu. Generalnie radują nas albo i nie coraz mniejsze rzeczy.
Ostatni mecz ligowy Legia wygrała 1 września z Rakowem - od tego czasu dostała 3 razy w łeb i miała jeden remis, więc rozumiem że to zwycięstwo było jak deszcz w czasie suszy.
Zajmujemy 7 miejsce w tabeli, w lidze obciachu bo tak trzeba ją nazwać. w 12 meczach strzeliliśmy 15 bramek, przegraliśmy bezpośrednie starcia z 4 z 6 drużyn które są nad Legią w tabeli w tym z Płockiem. Popadamy w średniactwo, podobnie jak Lech i popadamy w nie nie dlatego że inni są lepsi, ale dlatego że Legia jest coraz słabsza.Nie potrafimy zbudować drużyny ani na puchary ani na ligę i potrzebujemy transferów last minute typu Wszołek, aby to jakoś wyglądało.
Ludzie którzy chodzą na stadion albo Legię oglądają w tv i mniej lub bardziej jej kibicują posiadają jakiś rozum, patrzą w tabelę czytają ile się wydaje na to kasy i pukają się w głowę - jak to jest że wydajemy najwięcej i z tego jest to co jest. No chyba że ktoś jest "przewidujący" i dostrzega kierunek.
Takiej Legii panowie chcieli?
21poniedziałek, 21, października 2019 15:40
corazstarszy
@dalkub
Ostatni mecz ligowy Legia wygrała 1 września z Rakowem

Z Cracovią ok. 20 września
Trochę usiłujesz imponować datą, ale od ostatniego wygranego meczu dzieliły nas dwie porażki i przerwa na reprezentację.
Zauważ, że wymieniany przez Ciebie z niesmakiem Płock ma trenera jeszcze bardziej niedoświadczonego niż my. I co? Tam jakoś się sprawdza.
Jesteś jak zwykle mistrzem w ukazywaniu prawdziwych słabości, ale coś z tą konstruktywnością gorzej. Pewnie nie doczekam, ale umierałbym z ciekawości, gdybyś to Ty znalazł się w fotelu włodarza Legii: jak by Ci szło? Diagnozę złego masz obcykaną do perfekcji. To wiemy. I co dalej?

No, masz dużo racji, jak zwykle mam wrażenie, że również dużo radości. To prawda, że nieefektywność budżetowa Legii jest zdumiewająca. Ale ja sobie nie jestem nawet technicznie w stanie wyobrazić, że Legia w najwyższej klasie rozgrywkowej mogłaby mieć budżet Piasta czy Jagiellonii. Mamy wyższe wpływy z racji samej lokalizacji, ale i większe wydatki. Więc, sądzę, że w przeliczniku kwota z budżetu / punkt ligowy zawsze będziemy wypadać słabo. Kiedyś widziałem takie zestawienie z czasów jeszcze duetu Mioduski / Leśnodorski (jeszcze przed Wandzelem) i dosyć nisko byliśmy, a wyniki sportowe były dużo lepsze. Więc tutaj nie w takim zakresie można się czepiać, w jakim to przedstawiasz.

Senator - rozmyślam o Twojej diagnozie, że specjalnie lepiej niż z Lechią i Piastem nie zagraliśmy. Ja uważam, że od strony wolicjonalnej - jednak wyraźnie lepiej. A patrząc tylko od strony piłkarskiego rzemiosła, to może nawet jest jakiś promyczek nadziei dla Legii, że nawet z taką grą może coś się uda zwojować.
22poniedziałek, 21, października 2019 19:59
aylarad1916
Może ostatnio nie interesowałem się Legią tak jak zwykle, ale nie zauważyłem żebyśmy dostali walkowera za mecz z Cracovią.
23poniedziałek, 21, października 2019 20:43
Senator
@Dalkub
Ok to wszystko co piszesz jest prawdą tylko co proponujesz znając obecne ograniczenia finansowe? Wyraźnie widać Mioduski tnie co się da, a wielu błędów już nie odwrócisz. Więc ja i pewnie paru innych cieszymy się kiedy można. Ani sezon już stracony ani nie gramy tragicznie słabo. Prawda rownamy w dół co akurat w tej lidze żadnych szans nam nie oddbiera. Suma nieszczęść i szczęścia podobno w dłuższym okresie wychodzi na zero więc może i Mioduskiemu słońce raz zaświeci. Dobrze prawi Walles szukajmy w tej naszej kibicowskiej niedoli pozytywów bo inaczej zwarjujemy do końca.
@Corazstarszy
Tak ten mecz właśnie się tym różnił od wspomnianych. Pierwsze 10 minut słabe a później już ambicja , wola walki do końca. W tamtych te okresy bezjajecznej gry były dłuższe i częstsze i to jest ta podstawowa różnica. Piłkarsko w każdym z tych meczów tworzyliśmy całkiem przyzwoite sytuacje.
24poniedziałek, 21, października 2019 21:10
dalkub
to prawda mój błąd i za to przepraszam - było zwycięstwo z Cracovią - reszta bez zmian.

Nigdzie nie napisałem że trenera trzeba wywalić - to już panów interpretacja - chyba tzw nadinterpretacja.

Niech ratio wydatków do punktów będzie dla nas niekorzystne, ale jeżeli wydajesz trzy razy więcej od przeciwnika a masz mniej punktów to jest ok? no chyba jakoś bardzo nie, ale może co ja tam wiem.

co do mnie w fotelu kierownika tego bałaganu. Wiem z pewnością czego bym nie zrobił - pokuszę się o wyliczenie:
Nie zatrudniłbym - Agry, Rochy, Philipsa Sadiku Pasquato, Jozaka Klafurića SaPinto, Vukovića, Kante, Obradovića i kilku innych tuzów których już nie pomnę

Wisła Płock ma niedoświadczonego trenera i daje radę - no brawo, kierunek sprzątaczka zawsze otwarty

Szukajmy pozytywów - no to proszę Rosołek - będzie kogo sprzedać aby zasypać kolejną dziurę za dwa sezony, bo za rok pójdzie Majecki, no chyba że już w zimę go pożegnamy.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1