A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Arka - Legia 0-1: Passa podtrzymana

Legia wygrała trzeci kolejny ligowy mecz. W 14. kolejce sezonu nasza drużyna udała się do Gdyni i zasłużenie pokonała Arkę 1:0. Wynik powinien być wyższy, ale tym razem legioniści mieli problemy ze skutecznością. Zwycięską bramkę zdobył Niezgoda.

 

Trener Vuković postawił na drużynę w składzie: Majecki - Jędrzejczyk, Lewczuk, Wieteska, Rocha - Wszołek, Antolić, Luquinhas, Martins, Novikovas  – Kanté. Skład Arki wyglądał następująco: Steinbors - Zbozień, Maghoma, Marciniak, Wawszczyk – Nando García, Nalepa, Vejinović, Danch, Jankowski – Skhirtladze.

W 5. minucie Luquinhas i Wszołek przeprowadzili ładną, dwójkową akcję, jednak strzał Brazylijczyka był zdecydowanie za słaby. W 8. minucie mocno z lewej nogi uderzył Kanté. Steinbors odbił ten strzał. W 17. minucie legioniści mieli świetną okazję po rzucie rożnym, ale ani Kanté, ani Jędrzejczyk nie zdołali pokonać Steinborsa. W 26. minucie legioniści mieli kolejną doskonałą sytuację, jednak Steinbors znów skutecznie interweniował. Po tej akcji sędzia Myć przerwał grę i po analizie VAR pokazał czerwoną kartkę zawodnikowi Arki. Nando García chwilę wcześniej ostro sfaulował Martinsa. W 33. minucie Wszołek nie zdołał skierować piłki do bramki po dośrodkowaniu Rochy. W 36. minucie Wszołek ujrzał żółtą kartkę za faul na Zbozieniu. Sędzia Myć kolejny raz skorzystał z VAR-u po starciu Rochy z Vejinoviciem. Gra była kontynuowana. W 42. minucie po stracie Legii indywidualną akcję przeprowadził Skhirtladze. Dobrze ustawiony Majecki spokojnie złapał piłkę.

Do przerwy było 0:0. Przewaga Legii była ogromna, ale legioniści nie byli w stanie sforsować głęboko ustawionej defensywy Arki.

Po przerwie mecz wyglądał podobnie. Legia rozgrywała piłkę na połowie Arki, ale brakowało konkretów. W 61. minucie Niezgoda zmienił Wszołka. W 65. minucie Novikovas mocno uderzył z dystansu. Piłka odbiła się od poprzeczki. W 68. minucie Vešović zastąpił Lewczuka. W 69. minucie Steinbors odbił strzał głową Kanté. Kwadrans przed końcem meczu Kanté zobaczył żółtą kartkę, przez którą nie zagra w następnej kolejce. Legia złamała obronę Arki w 78. minucie meczu. Niezgoda otrzymał podanie od Luquinhasa, wyszedł sam na sam ze Steinborsem i technicznym strzałem wyprowadził Legię na prowadzenie. W 81. minucie Gwilia zmienił Kanté. W 89. minucie doskonałą okazję do podwyższenia wyniku miał Martins, ale przestrzelił.

Mecz skończył się zwycięstwem Legii, dzięki czemu nasza drużyna może myśleć o objęciu prowadzenia w ligowej tabeli – warunkiem jest strata punktów przez Wisłę Płock. W Gdyni nasza drużyna była zmuszona do ataku pozycyjnego i miała problem z przebiciem się przez mur walecznych zawodników Arki. Na szczęście błysk Niezgody zapobiegł niepotrzebnej stracie punktów. Kolejny mecz w przyszłą sobotę w Warszawie, przeciwnikiem Górnik.

Dyskusja (11)
1niedziela, 03, listopada 2019 19:55
kibic60
Kolejny raz widzieliśmy "naszą Legię"
Mecz, który powinniśmy zakończyć w pierwszej połowie strzeleniem kilku bramek, wyszarpujemy w końcówce.
Mam nadzieję, że skuteczność nie odeszła z meczami z Wisłą i Widzewem.
2niedziela, 03, listopada 2019 20:33
Baron
Klasyczny mecz pułapka dla Legii. Słaby przeciwnik, możliwość wyjścia w tabeli na pierwsze miejsce i ... znów klasyczne męczarnie. Do tego czerwień dla przeciwnika, a Legia znów biję głową w mur i się męczy, na szczęście skończyło się naszym zwycięstwem, co w takich sytuacjach nie zawsze było takie oczywiste.
Co do analizy w c+ tzw. "karnych" to pominę to milczeniem, bo pan były sędzia po raz kolejny odlatuje do stratosfery i wali takie farmazony, że głowa boli. Oczywiście wg. mojej oceny ich nie było. Może gdyby w Arce grał Suarez, ten z Barcelony, to sędzia mógłby coś gwizdnąć, no ale arkowcy nie mają żadnego aktora na poziomie Oscarowym jak ww., więc było po prostu normalnie.
3niedziela, 03, listopada 2019 21:01
corazstarszy
Nie będę narzekał. Mecze z nimi są zawsze takie, że rzygać się chce. Oprócz jednego meczu 2-5 za Skorży w Gdynii, gdy kończyli w ósemkę (czerwona i mocne zderzenie się ich futbolistów głowami po wykorzystaniu 3 zmian) nie pamiętam meczu z nimi, o którym można by powiedzieć, że był fajnym widowiskiem. Dla mnie Arka to wzór antyfutbolu, którego emblematami zawsze będą utrzymanie w lidze w 2016/17 po golu Siemaszki ręką z Ruchem oraz faul piesia na Szymańskim w finale PP rok później. Takie gówniane granie im zostało do dzisiaj – teraz, zanim ich Hiszpan wyleciał, to powinien ich Gruzin wylecieć – takie samo zagranie, też już po pozbyciu się przez Martinsa piłki. Ta czerwona, jak i sytuacja z interwencją Rochy (słyszę, że Stempniewski orzekł karnego) zmobilizowała ich. W 10 byli bardziej uważni i agresywniejsi niż w 11.
Dlatego lubię Jarosława Niezgodę. Kante cały mecz aktywny – strzelał, przepychał się, dochodził do główek, zastawki robił, a wszedł pan Jarek, pyk pyk z Luquinhasem i gol, i to taki jeszcze na rozzłoszczenie bardzo dobrego skądinąd Steinborsa. Zapomnieć to jak najszybciej. Teraz tylko Górnik się liczy, oby z Karbownikiem, bo Rocha pomysłu na dogranie nie ma, nawet gdy ma miejsce. Ciekawe, czemu Wszołka zdjęli.
A Gdynia, jeśli pozostanie przy tym sposobie grania (odbywania meczy), niech spada
4niedziela, 03, listopada 2019 21:55
Moros
Co mi się dzisiaj najbardziej podobało? To że Legia potrafiła zagonić w pole karne rywala i go tam gnieść. Pomijam w tej chwili to, że odkąd graliśmy 11 na 10, to z tego oblężenia pola karnego rywala, wynikało o wiele mniej, niż gdy graliśmy 11 na 11, ale dzisiaj było wreszcie widać ogromną różnicę między zespołem grającym o mistrzostwo, a tym który broni się przed spadkiem. Paradoksalnie przeszkodziła nam czerwona kartka dla zawodnika Arki, bo rywal nagle stał się o wiele bardziej ofiarny i skonsolidowany. Wcześniej mieliśmy trzy fajne sytuacje, a po wywaleniu zawodnika Arki, takie sytuacje już się nie powtórzyły. Na szczęście jeden jedyny raz udało się pokonać bramkarza Arki.

Żeby jednak nie wyszło, że już jesteśmy "mistrzami świata". Legia ma swój dobry okres, ale dzisiaj przez swoją potworną nieskuteczność mogliśmy ten mecz nawet przegrać. Tak, ta nic nie grająca Arka mogła nas pokarać. Mówię tutaj o tych dwóch kontrowersyjnych sytuacjach, gdzie przyznam szczerze, że jakby sędzia gwizdnął jedenastki, to by się z nich wybronił. Mimo totalnego zdominowania rywala, mogło się zakończyć katastrofą i trzeba mieć tego świadomość. Dlatego też mam po tym zwycięstwie takie trochę dziwne uczucie. Niby radość i wielka ulga, że się udało ale też i świadomość tego, że było naprawdę blisko i że szczęście kiedyś to sobie w przyszłości odbierze.

Na obecną chwilę mamy lidera. W pewnym momencie wydawało się to nieprawdopodobne. Od jakiegoś czasu jednak kręciliśmy się koło tej pozycji, choć zawsze czegoś brakowało. Myślę, że właśnie mamy najlepszy okres w tym sezonie. Jak zwykle w ostatnich latach zresztą. Trzeba wyciskać co się da, bo jak uczy historia, na wiosnę będzie mogli o takiej formie tylko pomarzyć. Super grają Antolić z Martinsem. Ten pierwszy jest chyba kluczowym naszym zawodnikiem. Przesunięcie Luquinhasa na "10" wypaliło. Dzisiaj kolejna asysta, a mogły być nawet dwie. Mimo słabszego meczu, Wszołek wydaje się że będzie ważnym graczem w ofensywie, a to napewno przełoży się na gole i asysty. Teraz trzeba tylko to kontynuować i pracować nad skutecznością. Wreszcie chce się to oglądać. Oby mnie tylko nie sprowadzili na ziemię już za tydzień. Tak jak zwyżka formy w okresie połowa października - listopad, jest naszą cechą rozpoznawczą, tak wyłożenie się na jakimś zespole, kiedy się tego najmniej spodziewamy, również jest taką cechą. Za tydzień mecz, który jest jeszcze większą pułapką niż ten dzisiejszy (pozdro Baron Wink )
5niedziela, 03, listopada 2019 22:25
świrekwampirek
" Niby radość i wielka ulga, że się udało ale też i świadomość tego, że było naprawdę blisko i że szczęście kiedyś to sobie w przyszłości odbierze."
A może w końcu los coś nam oddał, przypomnę że w zeszłym sezonie straciliśmy sporo punktów przez błędy sędziów. Tylko że wtedy zawsze słyszałem że trzeba liczyć na siebie a nie oglądać na sędziego.
I co do sytuacji, Rocha zaryzykował ale zagrał jak najbardziej przepisowo.
Tak jak z Wisłą wpadało wszystko, tak dziś nie chciało i właśnie taka jest piłka nożna.
6niedziela, 03, listopada 2019 23:41
Walles
W sumie to Moros napisał wszystko co trzeba. Cieszy ilość stwarzanych sytuacji, oby tak dalej bo jak sytuacje będą to i cosik wpadnie. Martwi trochę to że znowu któryś z naszych odwala coś w polu karnym bo dla mnie interwencja Jędzy w końcówce to głupota i jakby tak ktoś potraktował Niezgodę lub Kante to legijny internet ziałby ogniem przez tydzień. W obu przypadkach (przy interwencji Rochy też) sędzia miał pełne prawo gwizdnąć jedenastkę.
Ale cieszmy się na razie z 3 pkt bo od takich meczów często zależy później MP.
Ma także racje Moros że wkraczamy teraz także w okres najlepszego punktowania Legii w lidze a ewentualne 3 pkt z Górnikiem dawałyby 29pkt na koniec rundy. Jako ciekawostka w poprzednich latach:

lata ..................pkt po 15 kolejkach................pkt na koniec roku kalendarzowego (nr kolejki)
18/19.....................26 (lider 31).......................................39(lider 42) XX kol.
17/18.....................28 (29)..............................................38 (38).... XXI
16/17.....................22 (30)...............................................35 (39) .... XX
15/16.....................26 (34)...............................................40 (45)......XXI
14/15.....................29......................................................38............. XIX
13/14.....................31..................................................... 43.............XXI
12/13.....................33......................................................33.............XV

W ostatnich 4 sezonach mieliśmy zawsze stratę do lidera po 15 kolejkach, czasami dużą więc małymi kroczkami wracajmy do tego co było dobre i niech Karbownik się kuruje ... Very Happy
7niedziela, 03, listopada 2019 23:56
Walles
Jeszcze jedno, wie ktoś co ten Wolski ma do Legii? Bo dzisiaj po podcince Niezgody do końca meczu takie farmazony prawił że nawet ja co Kazka Węgrzyna lubię Very Happy nie zdzierżyłem ...
8poniedziałek, 04, listopada 2019 12:16
sektor212
Dwie ostatnie wyjazdowe rywalizacje pokazały, że nasza organizacja gry działań ofensywnych zaczyna się zazębiać. W fazie budowy gry w strefie średniej staramy się operować krótszymi podaniami, grając w parach czy w trójkącie. Podania mają lepszą precyzję i tempo. Więcej zawodników podchodzi do gry przez lepsze przesuwanie się w sektory, gdzie toczy się akcja. Mądrze przenosimy ciężar gry z jeden bocznej strefy boiska na drugą. Kreujemy sytuacje bramkowe prostopadłymi podaniami na całej szerokości boiska. Udanie skracamy pole gry rywalowi, co owocuje częstszym odbiorem piłki w strefie wysokiej. Widzę stopniowy progres. W obu ostatnich rywalizacjach byłem dość spokojny o końcowy korzystny wynik.

W Gdyni mieliśmy więcej problemów z uwagi na węższe i zdecydowanie wyższe ustawienie wszystkich formacji przeciwnika. Arkowcy grali wysoko i blisko siebie około 18-20 metrów dzieliło obrońców od napastnika. Linia pozioma obrony Arki wyjściowo ustawiała się około 6-8 metrów od środka boiska (czyli jak na standardy ekstraklasy bardzo wysoko). Zagęszczali środkowy sektor boiska, spychając naszą grę w boczne sektory. Natomiast Widzew grał głębiej i był bardziej rozciągnięty, pozostawiając nam więcej swobody na konstruowanie ataku pozycyjnego.

Luquinhas na nowej pozycji w kolejnym meczu prezentuje się poprawnie, a nawet można stwierdzić, że dość szybko i udanie zapoznaje się z nowymi obowiązkami, jakie musi spełniać w roli 10. Brazylijczyka zmysł stopniowo rozwija się w kierunku szybkiej i kreatywnej budowy gry ofensywnej. Zaczyna podejmować coraz bardziej trafne wybory. Szczególnie czuje grę w strefie wysokiej, kiedy uruchamia szybki atak.
Wczoraj mogliśmy zapoznać się w różnicy pomiędzy grą lewych obrońców. Naszego młokosa cechuje zdecydowanie większy ciąg na bramkę oraz lepsza gra 1 na 1. Przy obecnym ustawieniu 4-2-3-1 preferowanym przez Vukovića, Karbownik wydaje się stworzonym do szybkich wejść z głębi pola. Kiedy rywale zagęszczają maksymalnie środkowy sektor boiska, pozostawiają nam więcej swobody na bocznych flankach. To jest woda na młyn dla naszego wychowanka. Karbownik ma zdecydowanie lepsze papiery do szybkiego wejścia w strefę wysoką niż Portugalski konkurent. W grze obronnej obaj wyglądają podobnie, choć Rocha zdecydowania za mocno grzeje się w polu karnym. Nie odpowiedzialne głupie faule stają się problemem w naszej grze. Moim zdaniem sędzia spokojnie mógł wskazać wapno za faule Rocha i Jędrzejczyka. Obaj wyraźnie ciągnęli rywali za koszulki, uniemożliwiając im czysto zagrać piłkę. Mieliśmy furę szczęścia, że sędziowie inaczej zinterpretowali interwencje naszych obrońców.

Jedyny olbrzymi minus, jaki należy się Legionistom to ostatnie 10 minut w obu meczach. Dla mnie zupełnie jest niezrozumiałe zachowanie i poczynania defensywne Wojskowych w końcówkach meczu. Skąd taka nerwowość, panika czy elektryczność w podejmowaniu decyzji? Całkowicie tracimy kontrolę nad przebiegiem wydarzeń boiskowych. Dajemy się zepchnąć strasznie nisko (we własne pole karne), a w dodatku mnożą się głupawe faule przed naszym polem karnym. Dlaczego Lewczuk (Widzew) czy Jędrzejczyk (Arka) nie potrafią zapanować nad defensywą? W kolejnych meczach obaj doświadczeń obrońcy muszą zdecydowanie lepiej pokierować i ustawiać naszą linię obrony. W końcówce, kiedy mamy korzystny wynik należy grać piłkę, a nie szybko się jej pozbywać. Liczę, że nowo zatrudniony psycholog stopniowo wpłynie na większe opanowanie wszystkich zawodników w tej końcowej fazie meczu.


Ostatnie dwa spotkania były trudne, lecz wyszliśmy z nich zwycięsko. Trochę szczęśliwie w końcówkach jednak patrząc na przebieg całego meczu w obu przypadkach, wygraliśmy zasłużenie.
9poniedziałek, 04, listopada 2019 13:02
sektor212
Walles

"Martwi trochę to że znowu któryś z naszych odwala coś w polu karnym bo dla mnie interwencja Jędzy w końcówce to głupota i jakby tak ktoś potraktował Niezgodę lub Kante to legijny internet ziałby ogniem przez tydzień. W obu przypadkach (przy interwencji Rochy też) sędzia miał pełne prawo gwizdnąć jedenastkę".

Pełna zgoda. Sędziowie spokojnie mogli nas pokarać za głupotę obu naszych defensorów.

Komentator C+ Wolski - ja również nie rozumiałem gościa. Pierniczył takie głupoty, aż w końcu wyłączyłem głos w TV. Odniosłem wrażenie, że pragnął wszystkich telewidzów przekonać, że Niezgoda źle strzelił bramkę. Normalny IDIOTA!!! Jarek ładną techniczną podcinką załatwia nam wygraną, a ten przygłup domaga się strzału po długim rogu w boczną firankę. Jak widać komentującym w C+ zaczynają przeszkadzać techniczne wykończenia akcji w ekstraklasowym wydaniu. Kurde, przecież tak oddać strzał potrafią tylko zawodnicy na co dzień grający w Anglii czy w Hiszpanii Smile
Komentarz Wolskiego w końcówce meczu był żenująco na niskim poziomie.


Corazstarszy

"Dla mnie Arka to wzór antyfutbolu"

Nie zgadzam się do końca z twoim stwierdzeniem. Dlaczego (zresztą jak spora część ekspertów) nie dostrzegasz dobrze grającej taktycznie Legii? Problemy Widzewa czy Arki nie wynikał z ich antyfutbolu tylko przeważnie z naszego dobrego pressingu i zamykania odpowiednich stref, kiedy rywal był w fazie budowy gry. Z drugiej strony wymagasz o ekipy z Gdyni jakości gry w momencie, kiedy mają nowego trenera. Jak dla mnie to i tak byli dobrze ustawieni taktycznie pod Legię. Grając w 10 również przyzwoicie organizowali się w defensywie zmuszając nas do budowy gry na skrzydłach (środkiem tylko 8% akcji). Trzy dogodne (bramkowe) sytuacje, jakie Legia wypracowała w pierwszej połowie, to większym stopniu zasługa samej Legii niż błędów zespołu z trójmiasta.

Wybacz, lecz ja w tym wczorajszym meczu w Gdyni więcej widziałem pozytywnej, mądrej i szybszej gry Legii niż antyfutbolu Arkowców.
10wtorek, 05, listopada 2019 00:02
corazstarszy
Sektor,
Dziękuję za merytoryczną reakcję na mój skromny wpis. Bardzo mi się podoba, że doceniasz grę Legii. Myślę, że masz dużo racji. Gdybym ewentualnie miał podsuwać jakieś pomysły, to (wiem – łatwo powiedzieć) strzały z w miarę przygotowanych pozycji zza pola karnego. W 2 połowie takie nagromadzenie miejscowych tam się skupiało, że była duża szansa na rykoszet lub rękę w polu karnym. Wreszcie padał deszcz i strzał nawet dobremu Steinborsowi mógłby sprawić kłopot. Sedno chyba najtrafniej Moros ujął pisząc ‘było wreszcie widać ogromną różnicę między zespołem grającym o mistrzostwo, a tym który broni się przed spadkiem’. Co do aspektów piłkarskich w grze ekipy miejscowej, zgodzę się, że byli dobrze zorganizowani, zdyscyplinowani, a od czerwonej kartki i sytuacji z Rochą – ofiarni, skonsolidowani i zdecydowani. Oceniając całość ich gry w kilkusezonowej transzy, powiedziałbym jednak, że demonstrują głównie grę opartą na przeszkadzaniu rywalowi, często środkami nie fair. Rzadko dążą natomiast do tworzenia samemu czegokolwiek. Za to ich nie lubię, bo w żadnej innej drużynie PKO E i poprzedniczek nie występowało to w takich proporcjach jak w grze Arki. A trenerami i budżetem raczej nie da się wszystkiego wytłumaczyć, vide Piast i Wisła Płock od kilku sezonów. Arka jest be
Co do dwóch karnych, ja widzę to tak – w sytuacji z Rochą – karny, w sytuacji z Jędrzejczykiem – brak karnego. Uważam, że M. Jankowski zaczął ciągnął za koszulkę naszego, zanim nasz zaczął ciągnąć miejscowego.
11środa, 06, listopada 2019 11:37
sektor212
Corazstarszy,

Wpis Morosa był trafny i również mi się podobał. Co do strzałów z dystansu masz rację. Pogoda była idealna, by częściej sprawdzać dyspozycję bramkarza Arki. Choć tych strzałów było kilka (minimalnie chybił Kante, Novikovas trafił w poprzeczkę, parę było zablokowanych) to rzeczywiście w trzech, czterech sytuacjach można było pokusić się o takie wykończenie akcji niż szukać koronkowego wejścia w pole bramkowe rywala.
Ja jednak ostrożnie bym marudził na sposób wykończenia naszych akcji. Niech wojskowi dalej próbują (doskonalą) grać więcej krótkim podaniami w strefie wysokiej niż za każdym razem z 20 metrów ładować z dystansu na bramkę.
„Arka jest be” tu również przychylam się do twoich przemyśleń. Ogólnie w przekroju ostatnich lat, Arkowcy prezentują toporny, nudny futbol. Zgadzam się, że za taki stan ich organizacji gry Gdynian nie można tłumaczyć wyłącznie niskim budżetem. Celnie wskazałeś sporą odpowiedzialność trenerów za taki stan gry ekipy z trójmiasta.
Ogólnie to liczę, że pozostałe zespoły rywalizujące bezpośrednio z Legią w kolejnych meczach również będą wyglądały podobnie bezradnie jak Arka w ostatnim meczu. Mam nadzieje, że brak operatywności przeciwników na boisku będzie spowodowany mądrą taktyczną grą Legii, a nie ich słabością.
Tylko na Boga te końcówki wykonaniu wojskowych muszą diametralnie się zmienić. Legia musi mieć większą kontrolę nad piłką, kiedy sędzia zaczyna odliczać minuty do końcowego gwizdka.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1