- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Śląsk - Legia 0-3: Wrocław zdobyty
W osiemnastej kolejce sezonu Legia udała się do Wrocławia na mecz z liderem ligowej tabeli, Śląskiem. Przed tym meczem gospodarze nie mieli na koncie ani jednej porażki u siebie. Tę passę przerwała dopiero Legia, odnosząc wysokie zwycięstwo. Bramki dla Legii zdobyli Wszołek, Kanté i Luquinhas.
Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Karbownik - Wszołek, Antolić, Gwilia, Martins, Luquinhas – Kanté. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Putnocký - Dankowski, Puerto, Golla, Štiglec - Pich, Živulić, Gąska, Łabojko, Płacheta – Expósito.
Mecz mógł zacząć się fatalnie. W 7. minucie błąd popełnili Wszołek i Lewczuk. Piłkę naszemu obrońcy zabrał Gąska i został sfaulowany w polu karnym. Sędzia Lasyk podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Pich, uderzył płasko, na szczęście Majecki odbił piłkę na rzut rożny. W 14. minucie legioniści przejęli piłkę na połowie gospodarzy. Luquinhas podał do Karbownika, który wbiegł w pole karne i wycofał piłkę do Wszołka. Strzał naszego pomocnika był lekki, ale precyzyjny. Legia prowadziła 1:0. Po nieco ponad dwudziestu minutach meczu sędzia musiał przerwać grę z powodu pirotechniki na trybunach. W 36. minucie Gwilia otrzymał podanie od Kanté, był w doskonałej sytuacji, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został dogoniony przez Živulicia. Sędziowie nie dopatrzyli się faulu, a za gwałtowne protesty żółtą kartką po tej sytuacji ukarany został trener Vuković. Za chwilę legioniści przeprowadzili ładną akcję, którą strzałem zakończył Wszołek. Putnocký odbił uderzenie naszego zawodnika. W 44. minucie Kanté umieścił piłkę w bramce Śląska, ale był na spalonym i bramka nie została uznana. Pierwsza połowa została przedłużona o 10 minut, w trakcie których na boisku nie działo się nic godnego uwagi.
Legia do przerwy prowadziła 1:0. Mecz był wyrównany i wydawało się, że końcowy wynik jest sprawą otwartą.
Druga połowa była popisem Legii. Od pierwszych minut po przerwie nasza drużyna utrzymywała przeciwnika z dala od bramki Majeckiego. W 58. minucie powinno być 2:0. Dwukrotnie wyśmienitą okazję miał Luquinhas, ale z kilku metrów trafiał w Putnocký’ego. Dwie minuty później w dobrej sytuacji znalazł się Gwilia, niestety wyraźnie przestrzelił. W 64. minucie boisko opuścił kontuzjowany Martins. Do gry wszedł Niezgoda. W 67. minucie ładną akcję przeprowadził Kanté, uderzył, ale piłka minęła bramkę Śląska. Wśród gospodarzy na boisku pojawili się Samiec-Talar i Marković. Gospodarze odważniej zaatakowali. Dwukrotnie okazję miał Samiec-Talar, ale najpierw dobrą interwencją popisał się Vešović, a kilka minut później na posterunku był Majecki. W 73. minucie było 2:0. Odważnie na bramkę Śląska ruszył Karbownik, wymienił podania z Niezgodą, ostatecznie piłka spadła pod nogi Kanté, który z ostrego kąta trafił do bramki. W 83. minucie Legia rozegrała efektowną akcję, Wszołek wrzucił piłkę w pole karne i Luquinhas głową umieścił piłkę w bramce. Na ostatnie minuty w Legii pojawili się Wieteska i Rosołek.
Legia wygrała pewnie i zasłużenie, choć oczywiście nie sposób stwierdzić jak potoczyłby się mecz, gdyby z rzutu karnego trafił Pich. Warto odnotować profesorską drugą połowę meczu, kiedy nasza drużyna praktycznie nie miała słabych punktów, grała dobrze w każdej formacji i mogła strzelić jeszcze kilka bramek. Kolejny mecz w przyszłą sobotę w Warszawie – przeciwnikiem Wisła Płock.



Jedyny minus jaki w dzisiejszym meczu dostrzegam, to utrata kontroli nad meczem po przerwaniu go przez kretyńskich kibiców. Wydawało się, że już ze Śląskiem "jedziemy". Wynik do przodu, jedna sytuacja, druga sytuacja i nagle przyjmujemy warunki Śląska, czyli długie lagi na napastnika. Mecz się zrobił szarpany, zawodnicy z Wrocławia mieli trochę stałych fragmentów gry. Ogólnie zrobił się chaos, z którego mógł wyjść jakiś klops..... A tak poza tym to wszystko było jak należy. Oby z Martinsem nie było nic poważnego. Cieszy kolejny gol Luquinhasa. Facet nam się super rozwija. Kolejną asystę zalicza młody Karbownik, co również cieszy. Jest w tym zespole potencjał. Trzeba tylko coś wymyślić aby wiosną wyglądało to co najmniej tak dobrze jak teraz.
Ogólnie coraz fajniej patrzy się na grę naszego zespołu, te rozgrwanie na jeden kontakt, ruch zawodników bez piłki, dynamika.
Z dwa może trzy tygodnie wcześniej napisałem że nie przegramy już meczu w ekstraklasie. Okazało się że mój optymizm był przedwczesny. Teraz zaryzykuję jeszcze raz , my już nie przegramy meczu w zasadniczej części zezonu. Zwyczajnie nie ma z kim to raz a dwa klei nam się ta gra wyraźnie.
Ciekawi mnie też zachowanie prezesa odnośnie ofert które wpłyną za Karbownika, bo że będą nie mam wątpliwości. Jaka kwota sprawi, że pęknie i sprzeda?
Na zimowy obóz ma jechać z jedynką młody Mosór i młody Włodarczyk. Obaj właściwie już zaklepani do jedynki od wiosny.
Fajnie nam się ta młodzież rozpycha łokciami.
Kante kapitalnie to zmieścił. Vuković na konferencji słusznie dostrzegł, że akcja z podaniem do Gwili w 1. połowie to były stadiony świata.
Stres był głównie związany z marnowanymi sytuacjami przy 0-1. Dla mnie ideałem meczu Legii jest Śląsk – Legia 0-4 w 2016 za Magiery: 0-3 było już w 7. minucie. Nie szukam zbędnych emocji i jak jest okazja strzelić, to trzeba strzelić. Moros ma rację: oby nic groźnego z Martinsem.
Minus taki, że pewnie z 20 tys. złotych kary będzie.
Teraz Wisła Płock. Od ich powrotu na najwyższy szczebel w Warszawie było: 2-2 (prowadziliśmy 2-0, a możemy się cieszyć, że nie przegraliśmy), 0-2, 3-2 (a było już 2-0) z jedną z bramek zdobytą po uprzednim spalonym, tyle że nie takim łatwym do wychwycenia bez VAR-u, no i 1-4 ostatnio. Więc, niczego na zapas sobie nie dopisujmy.
Za wcześnie ogłosiłem
Teraz wydaje się, że termin odpowiedni choć jak pomyślę Wisła Płock to już sam nie wiem
Ps
Cieszy powrót Wszołka.
Aaaa i szkoda skuteczności bo przy lepszej to i w Szczecinie zdobylibyśmy punkty
Przy okazji, ciekawy wywiad z Vuko
Vuko w wywiadzie wyraźnie powiedział Kiedy z boiska podnosi się dwadzieścia milionów euro, a mimo to podejmuje decyzję o sprzedaży Nikolicia i Prijovicia, szukając w zamian piłkarzy z kartą na ręku, to coś jest nie tak
Jasne sytuacja inna ale chyba nie byłby szczęśliwy jeśli w okienku zimowym rozbito by mu trzon drużyny.
Pytanie na które nie znamy odpowiedzi, jak bardzo zadłużony jest Pan Mioduski bo to będzie determinowalo jego decyzje.
Acha, gdzieś rzuciło mi się w oczy zdjęcie Szymańskiego chyba z Karbownikiem i komentarz Piekarskiego coś w stylu już niedługo zagrają razem w jednym klubie
Moim zdaniem sytuacja jest diametralnie inna. Wtedy podnosząc 20 mln euro z boiska można było zbudować coś trwałego, nie było konieczności sprzedaży podstawowych zawodników. Obecnie nie tylko nie podnieśliśmy z boiska worka pieniędzy ale nawet nie gramy w pucharach. Zatem prawdopodobna jest sprzedaż ale uważam że nie sprzedadzą całej trójki. Warto także zauważyć że Vukovic w tym wywiadzie stwierdza także:
Ale jeśli postawiono na mnie, to ja mam wizję – wiem, co chcę zrobić z tą drużyną, ale musi się to odbyć na moich zasadach. Na szczęście moja wizja pokrywała się z wizją kierownictwa. Liczyło się również to, że na liście moich priorytetów nie było kilkunastu transferów, z których mógłbym mieć jakąś korzyść. Patrzyłem na klub jako całość, także pod względem ekonomiczno-gospodarczym.
Myślę że Vuko jest świadomy tego iż obecnie sprzedaż (rozsądna) jest póki co koniecznością. Sprzedaż różni się jednak znacząco od wyprzedaży i tej drugiej w moim odczuciu nie będzie. Czas pokaże co się wydarzy ....
Zdanie o pokrywaniu się wizji traktuję jako grzeczność. Dużo ważniejsze jest pierwsze na moich zasadach
Oczywiście zapewne jest tak , że Vuko z pewnych uwarunkowań i priorytetów zdaje sobie doskonale sprawę ale wyjęcie trzech podstawowych zawodników z dobrze prosperującej maszyny odbije się na jakości. Oby było tak , że w tym momencie nie kasa jest najważniejsza to raz , a dwa są jakieś założone sumy poniżej których nie oddamy naszych młodych perspektywicznych zawodników. Czyli jeśli już sprzedawać to naprawdę za konkretne pieniądze.
Duże znaczenie może mieć to czy uda nam się pozbyć niechcianych piłkarzy, lista jest dość długa. Jeśli wypchniemy to szansa na pozostanie przynajmniej jednego, dwóch ze wspomnianej trójki mocno rosną. Tak mniemam.