A+ A A-

Lechia - Legia 0-2: Demonstracja siły

Legia w pełni zrewanżowała się Lechii Gdańsk za jesienną porażkę w Warszawie. W meczu 25. kolejki sezonu nasza drużyna pewnie zwyciężyła w Gdańsku. Bramki dla Legii zdobyli Wszołek i Cholewiak.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Jędrzejczyk, Wieteska, Karbownik – Wszołek, Antolić, Luquinhas, Gwilia, Novikovas – Kanté. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Kuciak - Fila, Kobryń, Maloča, Mladenović - Haydary, Gajos, Tobers, Kubicki, Pietrzak – Paixão.

W pierwszych minutach na boisku nie działo się nic godnego uwagi. Legia miała inicjatywę, ale Lechia była dobrze ustawiona w defensywie. W 12. minucie piłka trafiła pod nogi Luquinhasa, ten oddał strzał, jednak Kuciak nie miał problemu z interwencją. W 18. minucie Gwilia oddał strzał z rzutu wolnego – wprost w dobrze ustawionego Kuciaka. W 27. minucie Tobers kopnął Luquinhasa w środkowej strefie boiska. Nasz pomocnik spędził dłuższą chwilę na boisku, ale ostatecznie mógł kontynuować grę. W 43. minucie Vešović wygrał drybling na prawej stronie boiska, dośrodkował, strzał głową oddał Wszołek, niestety chybił. W drugiej minucie doliczonego czasu gry dobrze w polu karnym Lechii zachował się Kanté, oddał potężny strzał, ale trafił w poprzeczkę.

Do przerwy było 0:0. Legia miała inicjatywę, Lechia grała nadzwyczaj pasywnie, ale utrzymywał się remis, a okazji strzeleckich było jak na lekarstwo.

W 50. minucie Wszołek podał w pole karne do Kanté, ten oddał strzał, ale Kuciak był na posterunku. Trzy minuty później okazję miał Novikovas, niestety nie trafił w bramkę po podaniu do Gwilii. W 57. minucie Legia wyprowadziła kontrę po stracie gospodarzy. Luquinhas podał do Wszołka, ten płasko uderzył i umieścił piłkę w bramce. Było 1:0 dla Legii. W 62. minucie świetną akcję przeprowadził Vešović, oddał piłkę Kanté, niestety nasz napastnik trafił w słupek. W 70. minucie Mladenović uderzył niespodziewanie z dystansu z prawej nogi. Piłka przeszła po zewnętrznej stronie poprzeczki. Minutę później w Legii zadebiutował Ślisz. Nasz nowy nabytek zmienił Novikovasa. W 80. minucie Pekhart zmienił Kanté. W 82. minucie żółtą kartkę za faul ujrzał Jędrzejczyk. W 89. minucie Cholewiak zmienił Luquinhasa. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Vešović starł się z Haydarym. Obaj zawodnicy zostali ukarani żółtymi kartkami przez sędziego Musiała. W ostatniej akcji meczu Legia podwyższyła wynik dzięki zmiennikom. W polu karnym Lechii o piłkę powalczył Pekhart, oddał strzał, a skuteczną dobitką popisał się Cholewiak. Legia wygrała 2:0.

Przewaga Legii nad Lechią była ogromna – gospodarze zupełnie oddali pole i w żadnym momencie nie wyglądali na zespół gotowy do podjęcia otwartej rywalizacji z liderem ligowej tabeli. Podopieczni trenera Vukovicia muszą wykonać kolejny krok ku mistrzostwu w najbliższą niedzielę. Do Warszawy przyjeżdża mistrz kraju, Piast Gliwice.

Dyskusja (9)
1środa, 04, marca 2020 23:16
Mroova
Mistrzem Polski jest Legia, Legia najlepsza jest!
2środa, 04, marca 2020 23:17
corazstarszy
Kante patałaszył, Nowikowas patałaszył, niepotrzebna kilkuminutowa dominacja miejscowych przy stykowym wyniku.
Vesović gra dobrze, ale nie daruje sobie – musi jakąś szopkę beznadziejną zrobić. Chodzi mi o ten pad pod koniec. Ja bym za takie coś dawał tęgie kary finansowe, i jako związek i jako pracodawca.
Jest mecz, jest żółta dla Jędrzejczyka. Inaczej się nie da.
Zanim padł gol na 0-1 (trochę podobny do wyrównania z Lechem), powinno być 0-3, 0-4. Legia głupio robi, że gra tak nieskutecznie. I kiedyś poniesie za to karę.
Fajnie, że ta druga bramka padła. Nowi w roli ojców.
51 pkt w 25 meczach. Dawno tak nie było.
Lechia Gdańsk w ogóle nie powinna występować w lidze.
My wygrywamy, konkurencja taktownie przegrywa. To są ideale warunki do sodówki.
Teraz Piast. Nie lubię Fornalika. Co za menda, normalnie.
‘Słabi’ Rangers przeszli do kolejnej rundy. Pamiętają koledzy te sierpniowe i wrześniowe nastroje? Wywalić Vukovicia – słabym Rangersom nie dał rady.
3środa, 04, marca 2020 23:21
kibic60
Walec trenera Vukovica jedzie dalej Very Happy
4środa, 04, marca 2020 23:26
Senator
@Mroova
Jak na dziś to tym wynikiem zapewnliśmy sobie byt w Ekstraklasie Smile jako pierwsi i na razie jedyni Smile
5środa, 04, marca 2020 23:38
Senator
Troszki zgodzę się z Corazstarszym jeśli dobrze zrozumiałem.
To rzeczywiście wstyd aby drużyna z 7 miejsca w tabeli nie podjęła żadnej walki przez 80 minut meczu.
Oczywiście rozumiem za wiele przy naszej grze nie mogli ale zęba u nich nie było.
6czwartek, 05, marca 2020 00:15
Walles
A kto podejmuje walkę? Vicelider może powalczył? Jedyny zespół który obecnie coś gra to Lech. Ma dziury z tyłu ale w ofensywie grają spokojnie i stwarzają multum sytuacji.
Dzisiaj brak koncentracji Novikovasa i Kante mógł nas kosztować sporo. Młody Karbownik chyba potrzebuje trochę oddechu bo zaczyna się chłopak gubić a szkoda byłoby taki diamencik zaorać.
Aaaaaa i na Wieteskę zawsze można liczyć, ma chłop to coś żeby doprowadzić do zawału kiedy tylko chce Very Happy
9pkt przewagi - chyba tylko za Berga było tak dobrze bo już 10 pkt straty to kojarzę kilka razy Very Happy
7czwartek, 05, marca 2020 02:28
anonimowy_legionista
Ciekawe czy ta murawa była grząska?

Legia jeszcze nie jest nauczona przez 90 minut rozbijać autobus w polu karnym. Trochę ich to wysiłku kosztowało.

Miejmy nadzieję, że kolejni trenerzy drużyn przeciwnych nie wpadną na taki pomysł i pozwolą się po prostu cieszyć piłką - niech każdy gra swoje.

Dla Lecha mecz z Legią będzie prestiżowy, ale ... z tak grająca Legią to mogą tylko "prosić" o jak najniższy wymiar kary.

Wieteska jak zwykle w sytuacjach "kryzysowych" potrafi przegrać ze swoją psychiką.

Mnie osobiście cieszy, że jak jeden nie strzeli to jest dwóch kolejnych, którzy to zrobią.

No i ten Pekhart pomimo wzrostu i topornych ruchów na boisku to nawet piłka mu nie wadzi.

Poza tym do przewidzenia, ja się stresowałem i bałem utraty punktów ... przez mobilizację na Legię.
8czwartek, 05, marca 2020 06:50
Zbyszek
O tym,że Lechia tonie.
Lechia Gdańsk ugina się pod wpływem dwóch ciężarów: braku pieniędzy i swoich kiboli. Już drugi rok z rzędu Lechia nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań płatniczych , również w stosunku do zawodników, którym zalega z wypłatami już czwarty miesiąc. Niby powinna uregulować te zaległości do końca roku,aby dostać licencję, ale dla Komisji wystarczy jak przedstawi oświadczenia piłkarzy,że im nie zalega. często to fikcja.Chociaż w tym roku sprawa zrobiła się głośna , gdyż 5 piłkarzy złożyło wnioski o wypłaty zaległych wynagrodzeń ( Peszko, Sobiech, Wolski, Augustyn oraz Lipski).Trzech z nich(Peszko, Sobiech i Wolski) złożyło oświadczenia o rozwiązaniu umów i tych najpierw przesunięto do rezerw,ale wypłacono apanaże do końca grudnia, a następnie nakazano szukać sobie klubów. Lipski nie złożył wniosku o rozwiązanie umowy,więc uclał,a Augustyn niejako wypadł, gdyż doznał kontuzji. Przepis w materii rozwiązania umowy jest korzystny dla klubu, ponieważ teoretycznie po pełnych 2 miesiącach zawodnik może rozwiązać umowę ,lecz za dwutygodniowym powiadomieniem i klub w tym czasie może je uregulować. Takie kluby jak Lechia na tym korzystają kredytując niejako swe działanie kosztem zobowiązań i jest to akceptowane przez PZPN.Przy czym w oku cyklonu już po raz drugi jest trener Stokowiec. Wcześniej w Polonii ,a teraz w Lechii. I powiem otwarcie,że powiela swoje postępowanie z tamtych niechlubnych czasów.On to w Polonii najpierw utworzył tzw. "Klub Kokosa", a potem usuwał z drużyny krnąbrnych graczy, tak teraz ,albo godzi się ,albo jest inicjatorem przesuwania zawodników do rezerw lub pozbywania się ich z klubu.Jest to moim zdaniem najlepszy trener pod względem przygotowania zawodowego i warsztatu,lecz brak mu odwagi czyli charakteru. Jest typowym oportunistą.Pewno dlatego nie ma sukcesów i mam nadzieję,że ich nie osiągnie. A w takiej sytuacji aż prosi o zmianę przepisu ,aby zawodnik natychmiast jak mu nie płacą mógł bez żadnych formalności odejść z klubu. Z drugiej strony to gracze odsunięci do rezerw mogą złożyć skargę do PZPN , tak jak to zrobił Cierzniak w Wiśle i uzyskać anulowanie tej decyzji. Moim zdaniem dalsze tolerowanie chorej sytuacji w Lechii powoduje psucie systemu. Na dodatek , jak donosi prasa niemiecka, większościowy właściciel mocno podupadł na zdrowiu i nosi się z zamiarem ewakuacji z Lechii.również dlatego,że pomysł na zrobienie z niej "wylęgarni talentów" nie wypalił na miarę oczekiwań. Owszem Stokowiec stawia na młodych,ale amatorów na ich wątpliwe wdzięki za dużo nie ma. Drugą kulą u nogi Lechii są kibice. których jak trzeba chodzić na mecze to nie ma ( mają najniższą frekwencję w lidze niecałe 26% pojemności), ale za to potrafią robić za bandytów . Ostatnio dali popis w Poznaniu. Mnie przeraża milczenie PZPN i mediów w tej sprawie. Toż to realne zagrożenie zdrowia i życia, co zresztą nastąpiło . Nasze media więcej uwagi poświęcają temu co się działo na trybunach w Niemczech m.innymi przy udziale kibiców i zawodników Bayernu niż bandyckiemu wybrykowi u nas. Mało tego różni gówniarze w rodzaju Przemysława Langera na Onecie stawiają na jednej szali Poznań i Hoffenheim i wywieszenie szmat na Legii. To co się wydarzyło w Poznaniu to z prawnego punktu patrzenia chuligańska zbrodnia, natomiast wypadki w Niemczech nie są jednoznaczne. Stawianie ich na jednej szali do łajdactwo. W Niemczech kibice Borussii Dortmund wspierani przez kibiców innych klubów protestują przeciwko postawie właściciela Hoffenheim mając ku temu ich zdaniem uzasadnione powody. Jak wiadomo Borussia jest słaba finansowo i np. w 2004 roku o mało by nie zbankrutowała, gdyby nie pomoc kibiców. Oni są najlepsi i najwierniejsi w całych Niemczech. W każdym kraju jest jakiś klub, czasem dwa silne swoimi kibicami np. w Anglii Newcastle , we Francji Lyon , u nas Wisła i Widzew. Oni oburzyli się na to,że bogaty właściciel Hoffenheim( od 2008 roku), zabrał ich klubowi sprzed nosa latem 2018 roku dwóch graczy, których Borussia miała nabyć. No i na najbliższym meczu u Hoppa zaczęli mu urągać.Najpierw ich zagłuszono głośną muzyka,a po meczu klub wystąpił do Związku o ukaranie co nastąpiło. Borussię ukarano finansowo, a kibice dostali zakaz wyjazdów na 8 meczów w zawieszeniu. Ale na następnym meczu znowu bluzgali, no to karę odwieszono i dołożono klubom na których nie będzie kibiców Borussii zwrot utraconych zysków . Jak by tego było mało to Hopp wystąpił do Prokuratury o ujawnienie kibiców, którzy go obrażali i ich ukaranie.W grudniu 2019 roku Sąd 32 kibiców Borussii ukarał grzywnami z zamianą na areszt.Kibice uznali to za szykany na zasadzie,albo tzw. kara zbiorowa,albo indywidualna, a nie i to i to. W Niemczech protest ma swoje podłoże w postaci walki kibiców o prawo do wolności na stadionie. Różne nieuki chcą ze stadionu piłkarskiego uczynić kościół,albo teatr.Podczas , gdy psychologowie, psychiatrzy i socjologowie powiadają,że stadion piłkarski jest m.innymi miejscem odreagowania agresji związanej ze stressem. To z tej potrzeby piłka kopna jest aż tak bardzo popularna. Wielu ludzi, zwłaszcza młodych jak zbadali naukowcy jest naładowanych negatywnymi emocjami i oni je i tak i tak rozładują. Albo będą tworzyli gangi uliczne, bili ludzi, awanturowali się, niszczyli mienie,albo damy im się wykrzyczeć na stadionie, Musimy wybierać jako społeczeństwo co wolimy.Od ponad 150 lat od kiedy datuje się piłkarskie szaleństwo wybierano kanalizowanie rozładowania agresji na stadionie.A dziś jakieś niedorobione pismactwo chce narzucić swoje poglądy , bo ktoś im dał pióro do łapy.Powinno się byle palantom zabronić pisać o piłce Smile. Oczywiście takie rozładowanie musi mieć swoje granice,ale niejako obiektywne,a nie na zasadzie,że komuś się tylko coś nie podoba. I to o czym piszę wpisuje się w to co głoszę od dawna.Odejść od poglądu,że we współczesnej piłce,z zupełnie innymi pod względem osobowości kibicami niż za tzw. moich czasów, da się zaprowadzić ład i porządek poprzez tzw. kary klubu czy Związku. Ludzie tego nie rozumieją i nie akceptują.Trzeba przejść na kary indywidualne oparte o Kodeks Karny lub Kodeks Wykroczeń. Czyli wołam,żeby Państwo przestało udawać,że problemu nie ma, a Związek przestał udawać,że umie go rozwiązać.

O tym,że zbytnio przejmujemy się mendami.
Przed 67 laty Mrożek w noweli "Donos" i przed 51 laty Piwowski w filmie "Rejs" wykpiwali zajmowanie się napisami mogącymi uchodzić za obraźliwe, jeden w wychodku ("Nie kocham"),a drugi w ubikacji damskiej ( "Głupi Kaowiec") . Dziś wychodek i ubikację czyli mówiąc wprost sracz zastąpił internet. Okazuje się,że przesłanie Mrożka i Piwowskiego zapomniano i wielu ludzi na serio czyta różne obrzydlistwa i na serio rozpowiada je jako opinie.Nie tak dawno mój kolega ze szkoły i z podwórka, laureat kilku konkursów piosenkarskich z czasów PRL rozżalony pokazał na FC kilka "wpisów" na swój temat. A ja mu na to "Nie czytaj, nie pokazuj nikomu. Bo to tak jak byś gołymi rękami śmierdzące gówno macał. Niehigieniczne" . A mówiąc jasno. Jest to obrzydliwe plugastwo.które uprawia bydło nierogate znające tylko kilka wyrazów. . Nie czytać, nie cytować, nie komentować. Nie dawać chamom satysfakcji.

O tym,ze piłkarz to nie biegacz.
Kiedy dziś patrzymy na grę Legii to nie możemy się nadziwić skąd taka odmiana, w tak stosunkowo krótkim czasie. Przecież zawodnicy się nagle nie odmienili.Otóż głównym sprawcą stał się trener przygotowania fizycznego pan Łukasz Bortnik.W Legii od blisko już 10 lat, poza nielicznymi okresami, przywykliśmy do tego,że nasi zawodnicy byli kiepsko przygotowani.Właściwie od zwolnienia Ryszarda Szula, to tylko sztab Czerczesowa oraz w jednej rundzie za Urbana Juan Iribarren potrafili zadbać o właściwą formę fizyczną.Zupełnym curiosum było to,że np. trener Hasi nie miał w ogóle fizjologa,a Magierze zatrudniono szarlatana.Przy czym to nie tzw. motoryka w Europie decyduje o sukcesach drużyn.Ona jest tylko podstawą, tak jak powietrze i woda są niezbędne do życia. Ale to nie one decydują na jakiej stopie i jak żyjemy.W piłce nożnej , od zawsze, tymi czynnikami były : technika, taktyka i zgranie. Już przed 15 laty trener Werner Liczka wskazywał,że w naszej piłce ligowej coraz bardziej odchodzimy od umiejętności, na rzecz wybiegania , co nas skazuje na porażki z drużynami europejskimi. W coraz większej ilości do nas trafiają wybraki, taki piłkarski szrot, który niewiele umie z piłkarskiego rzemiosła, więc trenerzy "nolens volens" przygotowują ich ,żeby chociaż mieli siły walczyć, być agresywnymi itpitd. W naszej lidze drużyny w meczu przebiegają często nawet ponad 120 km co jest ewenementem w europejskiej skali, gdzie przebiegi w granicach ok.110 km uznaje się za wysokie. A tacy Francuzi na MŚ w 2018 roku zdobyli Tytuł Mistrza mając średni przebieg niecałe 108 km na mecz. Ta wiedza pozwala sprowadzić sprawy motoryki zawodnika do właściwego wymiaru. A mianowicie,że bez niej ani rusz,ale to nie ona wygrywa.
Decydują umiejętności czysto piłkarskie.
Technika umożliwia dokładne przyjmowanie piłki w każdym momencie gry, bez konieczności "odrywania się" od rywala. Nie trzeba biegać za odskakującą piłką czy nerwowo szukać wolnego miejsca do podania piłki partnerowi.
Taktyka sprawia,że zawodnik niejako wie gdzie ma być na boisku,aby być jak najbliżej piłki. Nie musi więc doskakiwać, podskakiwać, biegać jak kot za własnym ogonem tracąc zbytecznie siły.
Zgranie pozwala zawodnikowi na wychodzenie na pozycje, na wolne pole czy do zagrania we właściwym momencie, tempie i miejscu. Zawodnik nie musi jak opętany biegać wyszukując sobie miejsca na boisku.
W Legii dzięki Bortnikowi zawodnicy mogą koncentrować się na pokazaniu,że potrafią grac w piłkę. I to się, na razie udaje.

O tym,że Legia mocno Lechię postraszyła.
W dotychczasowych meczach Lechia pod wodzą Stokowca generalnie preferowała grę w systemie 4-2-3-1 , który jest elastyczny i umożliwia różne nastawienie zawodników. Wczoraj trener Gdańszczan wybrał wariant z ustawieniem 5-4-1 z trzema środkowymi obrońcami i dwoma defensywnymi pomocnikami w środkowej linii.W przypadku każdego zespołu ustawienie świadczy o tym co będzie grane. Wczoraj było to ustawienie jednoznacznie defensywne. Mało tego drużyna Lechii ustawiała strefę dopiero począwszy od środkowej linii boiska. Czy to był przejaw docenienia siły gry Legii czy objaw strachu trudno jednoznacznie ocenić. Jednocześnie takie czysto obronne nastawienie nakłada na zawodników dodatkową presję ;,aby tylko nie popełnić błędu. Z kolei przeciwnik czyli zawodnicy Legii nabierają pewności siebie i mogą zademonstrować swobodę w swoich poczynaniach. Czasami taka swoboda bywa nadmierna. Wczoraj nasi zawodnicy nie stracili koncentracji przez cały prawie mecz, dbali o zabezpieczenie własnej bramki i zagrali dojrzale. Rywal był tłem. Gra defensywna jest takim samym sposobem gry jak ofensywna czy zbalansowana i wczoraj Lechii o mały włos,a zamysł taktyczny by przyniósł efekt . Żeby mieli bardziej wyrównany zespół.

O tym,że wygrał ten, kto nie zbłądził.
Podkreślić wypada,że trener Stokowiec miał bardzo dobry plan taktyczny na wczorajszy mecz z Legią, biorąc pod uwagę na jakim poziomie od paru spotkań gramy. Bowiem naszym ogromnym atutem było strzelanie bramek na początku meczów.Jego drużyna miała zagęścić i zamknąć przestrzeń przed swoim polem karnym, zagrać od połowy boiska obroną mieszaną z kryciem indywidualnym Kante oraz prowadzeniem akcji ofensywnych najwyżej 3 zawodnikami, Tylko,że takie granie ,aby było skuteczne wymaga odpowiednich umiejętności, koncentracji i dyscypliny taktycznej. Kiedy ma się zawodników o umiejętnościach zróżnicowanych to ryzyko popełnienia błędu jest spore.I tak się to wczoraj odbyło. Zawodnicy Lechii niepomni zadań taktycznych weszli na naszą połowę 7 zawodnikami, zanotowali niecelne podanie, stracili piłkę, poszła mocna i szybka kontra i stało się.Druga bramka to kwestia przypadku i tego,że lepszemu to i kot się ocieli. Stokowiec może zadać sobie pytanie : czy mógł zagrać inaczej, bardziej ofensywnie,aby zmusić Legię również do gry kilkoma graczami na własnej połowie ograniczając poczynania ofensywne. Po meczu każdy jest mądry i każdy wie lepiej.
Tyle tylko,że wczorajszy mecz ukazał dwie okoliczności niejako oboczne,ale przecież widoczne.Po pierwsze: nasza drużyna nadal nie radzi sobie z atakiem pozycyjnym. Nie potrafimy grać po obwodzie, stosując szybkie, wymienne podania rozciągając obronę rywali i szukając luk pomiędzy strefami,aby tam wejść na prostopadłą piłkę.Po wtóre : widać było jak wysoka klasa bramkarza wpływa deprymująco na strzelających.Podejrzewać należy, gdyby w Lechii na bramce nie stał Kuciak to nasi strzelaliby tak,aby trafić w bramkę. Obecność Kuciaka sprawiła,że szukali kwadratowych jaj czyli takich pozycji i strzałów, które byłyby nie do obrony.A więc w okienko, jak najbliżej słupka lub z całej mocy. Gdyby nie te strachy na Lachy to pewno byłoby z 6 do koła.
I na koniec. Nie spodziewałem się po sędzim Musiale,że go kiedykolwiek pochwalę. Aż się Krakus doczekał Smile.To był trudny mecz, jak każdy kiedy jedni się uporczywie i agresywnie bronią a drudzy za wszelką cenę chcą wygrać.A Musiał poradził sobie znakomicie. Podejmował decyzje zgodnie z przepisami,ale i z duchem gry.Gdyż piłka nożna to jest sport dla zdrowych i silnych mężczyzn, którzy nie pękają przed sobą i wychodzą na boisko,aby walczyć i wygrywać. On wczoraj zademonstrował,ze to rozumie .

PS. Debiut Slisza wielce obiecujący. Jak zaobserwowałem to ma on zadatki na drugiego Krychowiaka. Oby tak dalej.
9czwartek, 05, marca 2020 15:36
iocosus
Mam dwóch kandydatów z Ekstraklasy do letnich powrotów do Legii. Pierwszy z nich przyczynił się do naszego remisu z Rakowem, dobrze że ten drugi nie zdołał uchronić Lechii przed utratą goli.
Odnośnie braku skuteczności to nie składałbym jej na karb braku koncentracji, szczególnie u Kante. Dla mnie po prostu już ten typ tak będzie miał, to nie jest format zimnokrwistego Nikolica lub Niezgody, przy okazji wątpię żeby za Vuko podobni im napastnicy do Legii trafili, to znaczy "kilera" z instynktem strzeleckim Aco z pewnością by chciał i brał, tylko że taki napadzior musiałby jeszcze dodatkowo zaperda…ć w wysokim pressingu, tyrać dla zespołu, a z tym u wymienionych snajperów bywało powiedzmy eufemistycznie "różnie". Przy takim założeniu, tzw. filozofii gry trenera odejście Carlitosa już też chyba nikogo nie dziwi. No i mimo wszystko, "egzekutora" nie mamy ale póki co bramki jednak strzelamy i dopóki przynajmniej o jedną więcej od przeciwnika to Vuko może "brakiem skuteczności" głowy sobie nie zawracać.
Podzielam natomiast wątpliwości z Wieteską, obawiam się że tu tylko doświadczenie może być jakimś antidotum, tylko czy jego nabywanie w Legii nie będzie zbyt kosztowne dla Legii? Z wypowiedzi wydaje się że Mateusz to świetny chłopak, życzyć wypada mu jak najlepiej, powinien grać jak najwięcej, ale czy z tymi swoimi permanentnymi "obcinakmi" to w tej chwili piłkarz "na puchary"? Pewnym typem nonszalancji również gorącą głową i chęcią indywidualnego błysku irytował Remy, ale piłkarsko Francuz był lepszy i od Wieteski i od Lewczuka. Trzeba by chyba było jednak do Warszawy sprowadzić francuskiego psychologa no i na dodatek Williama trzeba by było przekonać żeby sobie z nim pogadał. Być może to drugie sto razy trudniejsze od tego pierwszego.
Byłem pod wrażeniem pierwszych 45 minut Novikovasa z Jagą. W końcu wydawało mi się ze gra "dla zespołu" a nie "pod siebie". Jeżeli jednak będzie to wyglądało tak jak w Gdańsku to chyba jestem po sezonie za podmianką Litwina na Adama Ratajczyka z ŁKS-u. Skądinąd dlaczego Warszawiak ze Znicza Pruszków trafia do Łodzi a nie do Legii? To znaczy super że łapie minuty w Ekstraklasie u nas z szansami na to by mogło być kiepsko, ale dlaczego nie na wypożyczeniu z Legii? Jeżeli mamy równie uzdolnionych siedemnastolatków tematu nie ma, ale … oby Znicz Pruszków nie okazał się jakimś fatum dla Legii!

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1