A+ A A-

Lech - Legia 0-1: Udany powrót

Legionistom udał się powrót do rywalizacji w Ekstraklasie. W sobotni wieczór nasza drużyna pokonała Lecha w Poznaniu i utrzymała osiem punktów przewagi nad Piastem Gliwice. Autorem zwycięskiej bramki był Pekhart.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Jędrzejczyk, Lewczuk, Wieteska, Karbownik – Vešović, Antolić, Gwilia, Martins, Luquinhas – Pekhart. Lech rozpoczął w składzie: Van der Hart - Butko, Šatka, Crnomarković, Kostewycz – Puchacz, Muhar, Tiba, Jóźwiak – Ramírez, Żamaletdinow.

W 11. minucie groźnie zaatakował Lech. W pole karne wbiegł Tiba, podał do Puchacza, ten uderzył, jednak niecelnie. W 17. minucie Legia objęła prowadzenie. Van der Hart nabił  Crnomarkovicia, interweniując po dośrodkowaniu Gwilii, piłka poszybowała w stronę bramki Lecha, a Pekhart z dopełnił formalności z linii bramkowej. W 23. minucie ładną akcją popisał się Vešović, oddał strzał, ale bramkarz Lecha był na posterunku. W 31. minucie Wieteska zobaczył żółtą kartkę za faul na Żamaletdinowie w środku pola. Za chwilę identycznie upomniany został Kostewycz. W 37. minucie mogło być 1:1. Żamaletdinow otrzymał prostopadłe podanie, znalazł się sam przed Majeckim, jednak nasz bramkarz dobrze interweniował. W końcówce pierwszej połowy legioniści byli bliscy szczęścia dwukrotnie po rzutach rożnych, ale najpierw Van der Hart obronił strzał Jędrzejczyka, a potem Wieteska nieznacznie chybił.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Mecz był wyrównany i wynik pozostawał sprawą otwartą.

Drugą połowę Lech rozpoczął mocnym strzałem Puchacza. Piłka minęła bramkę naszej drużyny. W 56. minucie Crnomarković umieścił piłkę w bramce Legii po podaniu z rzutu wolnego od Ramíreza, na szczęście sędzia Musiał odgwizdał spalonego. Ta akcja kosztowała nas kilka stresujących chwil podczas weryfikacji VAR. Legia przebudziła się wreszcie po piętnastu minutach drugiej połowy. Akcję naszej drużyny strzałem zakończył Antolić, niestety spudłował. W Lechu na boisku pojawił się Marchwiński i w 64. minucie doszedł do strzału z narożnika pola karnego. Majecki odbił piłkę na rzut rożny, po którym piłka trafiła w poprzeczkę bramki naszej drużyny. W 67. minucie Slisz zmienił Martinsa. W 70. minucie mocny strzał zza pola karnego oddał Vešović. Van der Hart odbił piłkę. W 72. minucie w pole karne Lecha wbiegł Antolić, płasko strzelił, ale nie zdołał pokonać bramkarza Lecha. W 74. minucie Cholewiak zmienił Gwilię. W 82. mocno na bramkę Legii uderzył Jóźwiak. Piłka poszybowała nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry Rémy zmienił Luquinhasa. W końcówce meczu zakotłowało się pod bramką Legii. Akcję gospodarzy mocnym strzałem z kilku metrów zakończył Puchacz, ale wyraźnie przestrzelił.

Legia odniosła bardzo ważne zwycięstwo. Nie było to wielkie piłkarskie widowisko, nie był to również wybitny mecz naszej drużyny, ale zważywszy na okoliczności – nie mamy powodów na narzekań. Nasza drużyna zagrała solidnie taktycznie, z dużą koncentracją w defensywie i wysłała ligowym rywalom sygnał, że wciąż jest kandydatem numer jeden do mistrzostwa kraju. Kolejny ligowy mecz Legii to wizyta na stadionie Wisły Kraków w przyszłą niedzielę.

Dyskusja (11)
1sobota, 30, maja 2020 23:44
Senator
Nie był to porywający mecz, gdyby nie fakt że grała drużyna do której
mamy emocjonalny stosunek pewnie nie jeden z nas napisał by nudy.
Szczęście sprzyja lepszym, czy rzeczywiście byliśmy lepsi? Chyba jednak tak skoro mecz wygraliśmy.
Trzeba się cieszyć z powrotu Majeckiego i podziękować sztabowi medycznemu, nie będę odkrywczy jeśli napiszę to jemu zawdzięczamy 3 punkty.
Oby tak dalej , wygraliśmy mecz w którym nie byliśmy drużyną dominującą i to też duży plus. Oczywiście to zwycięstwo ma duże znaczenie psychologiczne dla nas ale i dla rywali.
2sobota, 30, maja 2020 23:52
Senator
A jeszcze jedno.
Dwaj panowie J Jedza Jóźwiak. Młody zawodnik Lecha odebrał dobrą lekcję pokory od reprezentanta kraju. Jak było widać dużo mu jeszcze brakuje do reprezentacyjnego poziomu jaki prezentuje Jędrzejczyk
3niedziela, 31, maja 2020 00:04
corazstarszy
@Senator
A propos panów J i J - to samo miałem napisać. I nie dostał Artur żółtej kartki, co przed epidemią czynił regularnie.
Chyba jednak najwięcej zawdzięczamy bramkarzowi gospodarzy. Niesamowita interwencja.
4niedziela, 31, maja 2020 00:20
Senator
@Corazstarszy
Nie będę się spierał, faktem jest , że Lech bramkę strzelił sobie sam.
5niedziela, 31, maja 2020 08:39
kibic60
Mecz się odbył i już. Na szczęście dali jakieś odgłosy z trybun, więc obyło się bez grobowej atmosfery.
W odróżnieniu od panów miałem wrażenie całkowitej kontroli spotkania przez Legię. Założenia taktyczne (jeśli takie były) zrealizowane. (o czym Zbyszek poniżej Wink)
Szkoda, że po strzałach Jędzy, Wieteski czy Antolicza piłka nie wpadła, bo zaoszczędziłoby to nam trochę nerwów i panów opinie byłyby zapewne mniej krytyczne.
Skład trochę eksperymentalny dał radę, a o to w tej naszej skopanej chodzi. (o czym Zbyszek poniżej)
Martwi, że ok 70 min nasi jakby trochę stanęli. (o czym Zbyszek poniżej) Na szczęście tylko na chwilę.
Ps
Wreszcie zapunktowałem Very Happy
6niedziela, 31, maja 2020 11:14
Zbyszek
O tym,że Lech wszedł na wyboistą drogę.
Kiedy PZPN zadecydował,że w każdym meczu ligowym od bieżącego sezonu będzie występował zawodnik do 22 lat z polski media uznały ten pomysł za kontrowersyjny nie starając się nawet zrozumieć intencji. Nagłaśniano wypowiedzi dwóch trenerów Papszuna i Fornalika tak jak by był to głos całego środowiska. Słusznie prezes Boniek skontrował te brednie mówiąc,że krytyka oparta tylko o to,że pozbawia się rzekomo trenera prawa do wystawiania kogo on chce to tania demagogia. Każdy trener zachowuje prawo wyboru : może zamiast wybrakowanego cudzoziemca wystawić młodego polaka. Bowiem w tej całej zabawie niektórzy zapominają,że tu chodzi o interes polskiej piłki,a nie takiego czy innego managera. I tu PZPN trzeba pochwalić.lecz z kolei w sprawie inicjatyw FIFA i UEFA prezes już taki otwarty nie jest. UEFA odradza stosowanie VARy w tym czasie pandemicznym ,a my za VARą, FIFA doradza dokonywanie 5 zmian w trakcie meczu,a nasi ,że 3 to i tak za dużo. Natomiast Lech pewnikiem wolałby,ażeby w meczu musiało występować przynajmniej 5 młodzieżowców, bo wtedy jego szansa na czołowe lokaty by zdecydowanie wzrosła. Ci, którzy choć trochę orientują się w poczynaniach kierownictwa Lecha w ostatnich kilkunastu latach dostrzegli w nich rażącą niekonsekwencję, takie odbijanie się od ściany do ściany. Zmieniano trenerów jak rękawiczki nie pozwalając im na wypracowanie swojego stylu gry i dobranie kadry wedle swego zamysłu. Przypomnijmy,że byli to : :Michniewicz, Smuda, Zieliński, Bakero,Rumak, Skorża, Urban,Bijelica, Nawałka,Djurdjevicz. Wreszcie nieco ponad rok temu nadprezes Piotr Rutkowski orzekł,ze dość tego,że będzie jeden trener "na lata" i że nie będzie miąchania zawodnikami,ale będzie jedyne kryterium doboru ,a mianowicie tylko z własnej Akademii. Pomysł niezły. Kiedy słyszę o takich decyzjach to zawsze przypomina mi się zatrudnienie w 1966 roku Jaroslava Vejvody, który uznał,że nawet bardzo dobrzy zawodnicy jacy byli w Legii nie osiągając sukcesów sami pozbawili się gry w niej. Wymienił większość zawodników na młodych i stworzył z nich "Wielką Legię". To samo można by powiedzieć poznańskim pismakom,którzy zarzucają władzom klubu,że pozwalają odejść rzekomym podporom zespołu. Można zapytać ; a co te gwiazdory osiągnęły?. Tylko,że chyba dobór Żurawia na trenera demiurga jest wielce ryzykowny. Vejvoda był rzetelnie wyedukowany i miał wyśmienity warsztat trenerski oraz autentyczne sukcesy .A Żuraw to karta prawie niezapisana.Stara piłkarska prawda głosi,że bardzo dobrzy zawodnicy potrzebują jako trenera autorytetu , bo już się wiele nie nauczą, natomiast młodzi potrzebują trenera nauczyciela, który ich będzie starannie edukował .Oczywiście,że wszyscy mogą się razem uczyć, tytko,że efekt tych nauk może być niepożądany(jak ciążą u małolatów Smile). Niemniej Lech wszedł na tę ryzykowną drogę z impetem, bowiem ma w kadrze I zespołu takich zawodników jak : bramkarze : Bąkowski ( 17 lat), Mleczko (21), obrońcy : Gumny (22),Puchacz(21), Niewiadomski ( 18),, pomocnicy : Jóźwiak(22),Moder(21),Letniewski(22),Ktyg(20), Skrzypczak ( 20), Skóraś (20),Marchwiński (18),Kamiński (18), napastnicy : Tomczyk (22),Szymczak (18). W sztabie Lecha asystentami Żurawia są b. gracze Lecha Bartkowiak i Skrzypczak. Więc wypada życzyć im sukcesów na nowej drodze życia. Oczywiście nie kosztem Legii. Wczoraj ich młodzi zawodnicy zaprezentowali się nieźle,ale poza Jóźwiakiem , do poziomu naszych graczy jeszcze im wiele brakuje .

O tym,że pismactwo chce kreować rzeczywistość.
Od zaistnienia tzw. nowoczesności ( okres po Wielkiej Rewolucji Francuskiej) do naszych czasów ukształtowały się 3 władze tj. ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Obok nich jako tzw. 4 władza od XX wieku zaistniały media, których zadaniem było informować zgodnie z prawdą jak jest, krytykować przedstawiając inne punkty widzenia i patrzeć władzom na ręce. Na naszych oczach tzw. IV władza aspiruje do roli nie tylko pierwszej ale właściwie jedynej władzy.Tej która zna całą prawdę,sama oskarża, wydaje wyroki i nie przyjmuje apelacji. A jeden z jej przedstawicieli chce postawić kropkę nad i zostać rzeczywiście najwyższą władzą.Ten nienormalny czas pandemii stanowi we wszystkich dziedzinach teren żeru dla pismactwa,żeby trafniej nie napisać łajdactwa.Dosadnie opiszę ten stan. Funkcjonowanie mediów opiera się na zjadaniu własnych rzygowin. Obieg tzw. informacji jest tak błyskawiczny,że nie ma czasu na szukanie źródła, ani na weryfikację. Sama informacja staje się źródłem, a fakt,że ktoś ją podał - wystarczającym uzasadnieniem jej powtórzenia. Potem ją tylko trzeba powtarzać w kółko, dodając słowo komentarza własnego lub jakiegoś zaproszonego gościa.Trzymając się wymiotnego porównania wygląda to tak,że ktoś dostawał do zjedzenia jajecznicę, po czym ją zwracał. Ktoś inny dosmażał do tego kawałek boczku, zjadał ,zwracał. Następny wymociny solił, pieprzył , zjadał, zwracał.I tak dalej i tak dalej. Im mniej było na początku jajek w jajecznicy tym więcej potem musiano dodawać garnirunku. Na początku tego dziwowiska powinno być jajko,ale niekoniecznie.Więc niech nikogo nie dziwią odkrycia naukowe dawno odkryte, powoływanie się na ludzi, którzy nigdy nie istnieli, wypowiedzi, których nigdy nie udzielono,że o zmyślaniu i przeinaczaniu faktów nie wspomnę. Dlatego też niech nikogo nie dziwią przedrukowywane szeroko artykuły o tak frapujących tytułach jak "Legia w tarapatach", "Zaskakujący zwrot akcji w Legii","Gigantyczne straty Legii", "Legia bankrutem!". Powodowany litością dla zwierząt hodowlanych zmilczę nazwiska ich "autorów".

O tym,że bogactwo kadrowe Legii to półprawda.
Chyba każdy był ciekaw jak wypadnie Legia na tle Lecha bez tak podstawowych graczy jak Kante, Wszołek i Novikovas i czy zastępcy potrafią ich udatnie zastąpić. Niestety na boisku widać było różnicę, na niekorzyść. W związku z tym i skład naszej ławki rezerwowych na kolana nie powalał. Trener Vukovicz tym razem , co mu się chwali, założenia taktyczno-organizacyjne podstosował pod organizację gry rywali, której wyznacznikiem jest rola Jóźwiaka.. Lech zagrał ustawieniem 4-1-4-1 z założoną aktywnością skrzydłowych grających szeroko , z czego w I połowie nic nie wyszło.Natomiast u nas na operującego po lewym skrzydle Jóźwiaka trener wystawił Vesovicza jako fałszywego skrzydłowego i Jędrzejczyka. Wydawało się więc,że zagramy przesuniętą strefą. Ale zagraliśmy w sposób bardziej wyrozumowany i wyrafinowany, a mianowicie Vesovicz znakomicie dysponowany motorycznie nie tylko utrudniał życie Jóźwiakowi ,ale wchodząc głęboko pod ich bramkę zmuszał rywala do akcji obronnych. Kiedy Lech atakował to klasę w obronie pokazywał Artur. Jóźwiak jako szalenie groźny inicjator gry ofensywnej Lecha zaistniał dopiero kiedy zmienił stronę boiska i tam Cholewiak i niestety Karbownik radzili sobie z nim znacznie gorzej. Po nieporadnej grze Lecha w 3/4 meczu widać było jak bardzo są oni uzależnieni od swego skrzydłowego.I jak się tak bliżej przypatrzeć, to zastąpić go nie za bardzo mają kim.

O tym,że mecz miał swoją dynamikę.
Nasza drużyna zaczęła mecz dość żwawo przechodząc 7-8 zawodnikami na połowę rywali, chyba,żeby ich zaskoczyć. Ale już chyba każdy wie,ze nasza drużyna ten sam manewr przeprowadza w każdym meczu, więc chyba bardziej siebie chcemy zaskoczyć niż wrogów..Po tym niemrawym i czynionym bez przekonania zrywie nasi gracze skoncentrowali się na dość skutecznej obronie. Nie była ona zbytnio utrudniono bo rywale bawili się piłką nie bardzo wiedząc co z nią zrobić.Z drugiej strony nie bardzo nasz zespół miał inne możliwości ,gdyż nasi zawodnicy byli wolniejsi i mniej ruchliwi od przeciwnika. I w takim momencie wystarczył jeden błąd , jedna zbędna strata piłki, wywalczenie rzutu rożnego przez Vesovicza i bramka z niczego. Błąd środkowych obrońców Lecha świadczy o tym,że nie są oni klasowymi obrońcami i nie powinni bez należytej asekuracji lub trzymania głębi obrony grać tak wysoko. Tylko,że my tej ich słabości nie potrafiliśmy wykorzystać, bowiem Pekhart był zbyt wolny , za mało przebojowy i nie był w stanie dać im łupnia..Po stracie gola gracze Lecha wyglądali jak bokser po nokdaunie. Nasi ich zbytnio nie naciskali to i dotrwali do przerwy bez dalszego uszczerbku na koncie.W II połowie Lechici zaczęli grać z pasją,ale,żeby coś ugrać to trzeba mieć więcej piłkarskich umiejętności. Lech nie jest drużyną dojrzałą, klasową, groźną i pewną w swych poczynaniach. Nie można powiedzieć,że nie chcieli,ale nie potrafili i nie mogli.

O tym,że nasza drużyna miała wczoraj więcej plusów ujemnych.
Przed meczem myślałem,ze Lech będzie bardziej wymagającym rywalem.Tym bardziej,że wyraźnie widać,że wysoka forma dopiero przed prawie wszystkimi naszymi zawodnikami.Tym niemniej również nie spodziewałem się,aż tak dużych różnic w formie fizycznej pomiędzy naszymi graczami, bo przecież umiejętności im nagle nie ubyło. Na plus trzeba wymienić w kolejności : Antolicza, który nie traci piłek , odbiera je rywalom, reguluje tempo i jest tam gdzie sytuacja boiskowa tego wymaga , Majeckiego , bardzo pewnego w bramce, którego siła spokoju udziela się wszystkim obrońcom,: Jędrzejczyka, który nie tylko nie dał pograć Jóźwiakowi,ale i sam wiele akcji przeprowadził, Vesovicza, którego siły są chyba niezniszczalne, i który stara się być wszędzie,ale też za akcję po której padłą bramka, Karbownika, który dobrze broni,ale też świetnie panuje nad piłką i ma łatwość przechodzenia z piłką z obrony do ataku. Na przeciwnym biegunie sytuują się : Martins, który znikł z boiska i nie był uprzejmy się na nim pokazać, pierwszy raz o tym,że jednak był usłyszeliśmy jak go wywołano do zmiany, Pekhart, wolny, niezdecydowany, mało przebojowy, nie biorący udziału w akcjach( plus to bramka), Gwilia, psuł wszystko co było do zepsucia,a nawet więcej. Dla mnie Gwilia to obok Antolicza możliwy do zaakceptowania defensywny pomocnik. Luquinhas, który zagrał znacznie poniżej swoich możliwości będąc apatycznym i takim ,który utracił przebojowość.
Kolejnymi punktami dodatnimi dla mnie to groźne i bardzo dobrze wykonywane rzuty rożne, agresywna gra w obronie, pewność, spokój, opanowanie i dojrzałość w grze.
Takimi najbardziej rzucającymi się w oczy mankamentami w organizacji gry to: podejmowanie ściganie się z szybszymi rywalami bez szans na powodzenie, stałe wycofywanie piłki w akcjach ofensywnych do tyłu i częste jej straty, nieumiejętność regulowania tempa gry oraz schematyzm w rozgrywaniu akcji pod bramką rywali. Jeżeli pomimo braków i niedoróbek wygraliśmy z Lechem to znaczy,że dalej musi być tylko lepiej. .
7niedziela, 31, maja 2020 15:21
Walles
Bardzo ważne zwycięstwo i styl jest w tym meczu bez znaczenia, tym bardziej że miałem wrażenie jakby Legia skupiła się głównie na zniwelowaniu atutów Lecha. Trochę martwi ta część 2 polowy gdzie kompletnie oddaliśmy pole poznaniakom - deja vu mecz z Piastem po strzeleniu bramki.
Vesovic fajnie zagrał ale głupiego faulu przy linii pola karnego nie mogę mu zapomnieć. Majecki wprowadzał spokój swoimi interwencjami na przedpolu.
Kilka słów o Lewczuku bo koleś gra jakiś dramat. Czerwona kartka w Legnicy, wczoraj oprócz kilku zagrań typu "Halina, mam zawał !" znowu wszedł w przeciwnika i tylko szczęściu że nie trafił zawdzięcza pozostanie na boisku.
Ale generalnie po meczu mimo nerwówki byłem bardzo zadowolony z 3 punktów, cholernie ważna wygrana i oby tak dalej, głównie punktowo Smile
8niedziela, 31, maja 2020 22:07
CTP
@Walles
Jest takie powiedzenie: "pozory mylą". Statystyki pomeczowe mówią jednak coś innego:
Lewczuk: 86% udanych podań (22/19), 80% wygranych pojedynków (10/8), 75% odbiorów (4/3), tylko 1 strata
Dla porównania, Wieteska: 71% udanych podań (24/17), 17% wygranych pojedynków (6/1), 0% odbiorów (1/0) i aż 5 strat.

@Mecz
Zgadzam się z Vukovicem, który nie był zbytnio zadowolony z postawy legionistów. Niektórzy zagrali poprawnie lub dobrze ale niektórzy trochę obok tego meczu przeszli. W tej drugiej grupie niewątpliwym "liderem" był Martins, którego nazwisko ja usłyszałem dopiero, gdy został zmieniony przez Slisza. Bardzo dobrze wyglądaliśmy w defensywie, za to bardzo słabo, gdy przyszło konstruować atak na bramkę van der Harta. Mieliśmy kilka bardzo dobrych okazji do przeprowadzenia skutecznych kontrataków ale wyglądało to tak, jakby piłkarze nie tylko nie mieli żadnej koncepcji jak te akcje sfinalizować ale też jak je przeprowadzić. Nie wiem, może zabrakło zrozumienia w formacji ofensywnej, gdzie po raz pierwszy mieliśmy od pierwszych minut innego napastnika niż zazwyczaj. Wyglądało to bardzo słabo, zwłaszcza, że gdy już udało się wejść w pole karne, to lechiccy obrońcy po prostu się gubili.
Legia była o klasę dojrzalsza i spokojnie mogła wypunktować Lecha wyżej ale chyba zabrakło chęci z przodu.

W najbliższy piątek Piast jedzie do Kielc i jeśli Korona utrzyma swój poziom gry, to będziemy mogli świętować mistrzostwo rundy zasadniczej. A w niedzielę tak słabiutką Wisłę po prostu trzeba zmieść z boiska.
9poniedziałek, 01, czerwca 2020 00:12
Senator
Jestem ciekawy waszej opinii o Veso.
Wybrany do jedenastki kolejki ale przeczytałem też kilka mocno negatywnych opinii o jego grze szczególnie w drugiej połowie.
Jeśli coś mogło irytować i mnie irytowalo to te rajdy kończące się stratą, a przecież właściwe każdy mógł zakończyć dobrym podaniem bo koledzy wychodzli na pozycję.
10poniedziałek, 01, czerwca 2020 07:22
kibic60
@ Senator

Mam tak samo jak Ty.
Brak "ostatniego" podania po niezłych rajdach był bardzo irytujący.
11poniedziałek, 01, czerwca 2020 14:50
Zgred Maruda
Jako że opinie potrafią się różnić, przedstawiam taką którą prezentuje pewien uczestnik TT, wielki sympatyk Lecha...
"Jeśli chodzi o moje podsumowanie w „dwóch zdaniach”? Legia była zespołem konkretniejszym i lepszym w decydujących fazach spotkania. Jeśli chodzi o sytuacje groźne to paradoksalnie Lech ich miał więcej. Tak czy owak u gości było widać większą dyscyplinę oraz kulturę gry. Gospodarze odpowiadali tylko pojedynczymi zrywami Jóźwiaka i Tiby. Uważam, że było to najsłabsze spotkanie w wykonaniu Lecha w 2020 roku. Nie zgodzę się również z trenerem Żurawiem, który na konferencji pomeczowej powiedział ,że „nie byliśmy gorszym zespołem i nie graliśmy źle” i „Legia nas nie zdominowała, to my prowadziliśmy grę”. Mam w tych kwestiach delikatnie inne zdanie."

Natomiast moim zdaniem Vuković taktycznie "przykrył" drużynę poznańską. Dużym znaczeniem sposobu gry była też stosunkowo szybko strzelona bramka...po której z wiadomych względów styl gry uległ zmianie. Wywiezienie 3 punktów z Poznania - Bezcenne.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1