- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Arka 5-1: Ziarnko do ziarnka
Legia wykorzystała potknięcie Piasta Gliwice i umocniła się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. W przedostatniej kolejce fazy zasadniczej sezonu nasza drużyna wysoko pokonała Arkę Gdynia, mimo że to goście jako pierwsi zdobyli gola. Autorami bramek dla Legii byli Wszołek, Luquinhas, Cholewiak i Sanogo.
W pierwszej jedenastce naszej drużyny pojawił się Cholewiak, a Martins rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Skład Legii wyglądał następująco: Majecki - Vešović, Jędrzejczyk, Wieteska, Karbownik - Wszołek, Antolić, Luquinhas, Gwilia, Cholewiak – Pekhart. Goście rozpoczęli w składzie: Šteinbors - Zbozień, Marić, Danch, Marciniak – Samanes, Nalepa, Vejinović, Kopczyński, Antonik – Schirtladze.
Mecz zaczął się fatalnie dla Legii. W 1. minucie Schirtladze w polu karnym zgrał piłkę głową do Dancha, ten celnie uderzył i było 0:1. Legia próbowała szybko odpowiedzieć. W 3. minucie strzał Pekharta po rzucie rożnym minął bramkę gości. W 7. minucie legioniści ładnie rozegrali piłkę na prawym skrzydle, do strzału doszedł Luquinhas, niestety uderzył bardzo niecelnie. W 13. minucie Vešović uderzył z lewej nogi, ale Šteinbors nie miał problemu z interwencją. W 19. minucie bramkarz Arki obronił strzał głową Jędrzejczyka. W 33. minucie ładnym rajdem popisał się Karbownik, ale źle rozwiązał akcję w polu karnym gości. Za chwilę przewrócony w polu karnym został Cholewiak, jednak sędziowie nie dopatrzyli się w tej sytuacji faulu. Minutę później do strzału w polu karnym doszedł Pekhart, ale nie zdołał celnie uderzyć w trudnej sytuacji. W 39. minucie Pekhart trafił w poprzeczkę. Po zamieszaniu w polu karnym piłkę miał na nodze jeszcze Cholewiak, jednak uderzył niecelnie. Legia wyrównała w 44. minucie. Karbownik podał do Vešovicia, ten dośrodkował na głowę Wszołka, który z kilku metrów pokonał Šteinborsa.
Do przerwy było 1:1. Chwila nieuwagi kosztowała legionistów utratę gola. Po tej sytuacji nasz zespół osiągnął ogromną przewagę. Zawodziła skuteczność, ale wyrównujący gol pozwalał patrzeć na drugą połowę z optymizmem.
W pierwszej akcji po przerwie groźnie zaatakowała Legia. Cholewiak oddał strzał głową, niestety piłka minęła bramkę Arki. W 50. minucie było 2:1. Legia ruszyła z kontrą, Luquinhas podał do Wszołka, ten usiłował dośrodkować, na drodze podania stanął Marciniak, a piłka odbita od obrońcy zupełnie zaskoczyła Šteinborsa. W 56. minucie mocny strzał Antolicia poszybował nad bramką. W 56. minucie po szybkim odbiorze Legia miała bardzo dobrą okazję bramkową, niestety Wszołek z bliska trafił w Šteinborsa. W 57. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Po dośrodkowaniu Vešovicia piłka trafiła do Luquinhasa, który ustawił ją sobie na prawej nodze i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza gości. Pięć minut później było już 4:1. Wszołek z końcowej linii płasko podał w pole karne, a nabiegający Cholewiak prawą nogą umieścił piłkę w bramce. W 67. minucie na boisku pojawili się Martins i Sanogo, którzy zmienili Pekharta i Gwilię. W 70. minucie kolejną znakomitą sytuację miał Wszołek, jednak zabrakło mu szczęścia pod bramką Arki. W 76. minucie na boisku zameldował się Pyrdoł, który zmienił Vešovicia. W 86. minucie Sanogo otrzymał podanie na prawej stronie boiska, przełożył piłkę na lewą nogę i potężnym uderzeniem zdobył piątą bramkę dla Legii.
Arka była tylko tłem dla Legii i poza jedną akcją, zakończoną zresztą bramką, nie była w stanie zagrozić naszej drużynie. Choć przebieg pierwszej połowy kosztował nas nieco nerwów, różnica w poziomie gry obu zespołów była gigantyczna. Legia ma w tym momencie dziesięć punktów przewagi nad wiceliderem. Na koniec fazy zasadniczej sezonu nasza drużyna zmierzy się w niedzielę z Górnikiem w Zabrzu.



Taka dodatkowa obserwacja ogólna: chyba przeciwnicy odczytali naszą popisową akcję. Bardzo dużo bramek zdobywamy po dojściu do linii i wycofaniu za 10m do kogoś czekającego na skraju pola karnego.Ostatnio jednak coraz częściej obrońcy czekają na takie piłki. Inna spraw, że chyba wszyscy Legioniści chcą taką piłkę dostać i rzadziej ktoś tam absorbuje obronę pod bramką.
Kilka dni temu był Cholewiak-show, dzisiaj był Wszołek-show. Trzeba oddać Vuko, że nie tylko stworzył zespół, który zdecydowanie gra w innej lidze, niż taka Arka ale też stworzył grupę ludzi, którzy indywidualnie nie boją się wziąć odpowiedzialności za cały mecz. W kwestii personaliów, wyszło na jego, bez dwóch zdań.
A ten Sanogo. Na mnie zrobił dzisiaj duże wrażenie. Czasami piłkarze odpalają dopiero po kilku latach i kto wie, czy to nie on za parę miesięcy na dłużej zagości na pozycji nr "9".
Takie jest indywiduum: Fornalik. On zajmuje się chodzeniem i powtarzaniem, że z jego drużyny to ubyli Joel Valencia, Patryk Dziczek, Sedlar, a Jakub Czerwiński był długo kontuzjowany.
No to Legia z samych napastników straciła w tym sezonie Sanogo (kontuzja w Gibraltarze), Kulenovicia, Carlitosa, Niezgodę, Kante wypadł za kartki, a teraz kontuzjowany. Pozyskała Pekharta. A strzela tak jak dawno nie strzelała. Przecież dwa poprzednie ligowe mecze z Arką w Warszawie 2-0 za Jozaka, 1-1 za Pinto to były katusze. A teraz? W skali ligi, to jest pozytywny szok jak Legia gra.
Mam pełne zaufanie do Vuko w dziedzinie kadr, ale muszę powiedzieć, że zdziwiłem się, że Mateusz Praszelik nie wszedł. Mam nadzieję, że się wszyscy dogadają w sprawie przedłużenia umowy.
Po twarzy Wszołka przy 1-1 było widać, jakie było nastawienie. Szczęście do 44 minuty Arki tylko nakręcało Legię. Największy komplement chyba powiedział po meczu Michał Nalepa: nie pamiętam meczu, w którym czułbym się tak bezradny.
Chyba rzeczywiście powstała zgrana grupa ludzi: dziś Wszołek dedykował wygraną Remy’emu. Niedawno była dedykacja dla Sanogo. I w związku z tym, pamiętliwie, zacytuję tutaj wpis jednego z użytkowników z 15 lutego tego roku
----, a Sanogoo woli być kontuzjowany niż trenować i grać.----
Krótko: nie wpisuj się tutaj już.
I jeszcze jeden cytat, miły memu sercu tym razem. Trener Vuković po meczu:
'Jeśli chodzi o pozostałe aspekty, to nie mamy prawa się zbytnio cieszyć. Powiedziałem już zespołowi, że mecz niedzielny będzie najważniejszym w naszym życiu. Tak go musimy potraktować'.
To lubię w jego pracy, że on nie tylko gada, ale i tak robi jak mówi.
Druga rzecz która już od jakiegoś czasu cieszy to granie do końca czyli nie zadawala nas prowadzenie jedną czy dwiema bramkami chcemy jeszcze .
Trzecia fajna rzecz .
Po meczu z Wisłą napisałem jak nie jedni to drudzy mając na myśli rezerwowych którzy odwrócili obraz spotkania. Dziś nic odrabiać nie trzeba było a ich wejście nie spowodowało spadku jakości . Kto nie gra daje z siebie wszystko i nie odstaje od reszty. Vuko się cieszy
aaa... i serdecznie pozdrawiam wszystkich krytyków transferu Cholewiaka
Strata bramki jak schemat z Fifa 97
"Krótko: nie wpisuj się tutaj już. "
Jeden z ostatnich głupich wpisów jakie zapamiętałem dotyczył Karbownika i trenera (amatora), który na niego stawia zamiast na "doświadczonych"
Szczęśliwie mamy go z głowy. Po tylu kompromitujących wpisach raczej nie wróci.
O meczu nie ma co się rozpisywać, bo każdy widział tę "Teksańską masakrę piłą mechaniczną"
Mnie przykuło uwagę jeszcze coś, o czym nie było ani słowa.
W dobie kryzysu Legia wymieniła wszystkie krzesełka na naszej trybunie i teraz z kilkoma kolegami będziemy robić za ULTRASÓW
Edit:
W mojej ocenie Cholewiak wyrasta na rasowego Jokera, a Sanogo ma najlepiej ułożoną nogę w drużynie. Gol zdobyty prostym podbiciem - stadiony świata.
Edit 2
Nogi jakby lżejsze, więc przyjemniej się patrzyło na Louqinhasa, Karbownika i przede wszystkim Wszołka
Nie zacytowałem fragmentu wypowiedzi dalkuba, bo wydaje mi się, że go masz na myśli. Ja dalkuba opinie szanuję. Wiadomo, każdy ma swoje irytujące strony, i dalkub, i ja, i wielu innych, ale taki głos jak jego uważam za bardzo przydatny w czarno-elkowych dyskusjach. Dalkub był dobry w diagnozowaniu słabych stron Legii, tyle że te diagnozy nie pozwalały mu czasem docenić tego, co było fajne, jak również skłaniały do pomniejszania np. takich zdarzeń jak MP.
Mój cytat pochodzi z 'pisarstwa' innego użytkownika, dalej aktywnego.
Jeszcze a propos Mateusza Cholewiaka, bo pojawiły się wątki, w których nagle się okazało, że nikt tego transferu nie oceniał negatywnie.
No więc, znów zacytuję głos z sekcji 'Na aucie' z 8 stycznia. Kto chce, niech sobie sprawdza, czyj.
---- Klub aspirujący do MP i lider rozgrywek, którego celem jest gra w Europie bo bez tego nijak nie spina budżetu ściąga w zimę przed zgrupowaniem zawodnika, który siedział na ławie w klubie który aspiruje być może do top 8 w tej lidze i spokoju po 30 kolejce. Zawodnika, który w żadnym meczu niczym się nie wyróżnił, zawodnika który może grac na 5 pozycjach, ale dobrze na żadnej niestety. Wiadomo że na lewej obronie gra młokos którego naturalną pozycją jest środek pomocy, czyli w klubie lewego obrońcy nie ma, a z pewnością nie ma na to aby skutecznie dostać się do LE. I bum jest Cholewiak - jako uzupełnienie tego którego nie ma.
Liga polska jest na 32 miejscu w Europie, jedynie dobra gra w pucharach Legii i innych klubów może nas z tego miejsca podnieść. Jeżeli w Legii będą grać zawodnicy klasy Cholewiaka - on jest dobry bo nie marudzi jak siedzi na ławie - to już widzę ten progres. ---
No więc, jak widać, czasem bywa tak, że osoby decyzyjne w Legii mogą się znać lepiej niż my. I ja bardzo sympatyzuję z tymi dzisiejszymi głosami wyśmiewającymi styczniowe biadolenie 'po co oni ze Śląska Wrocław takiego typa sprowadzają?'
Może się mylę, ale w moim odczuciu to ten sam osobnik, występujący czasem jako "niazalogowany"
Mylisz się. Hint: felieton po meczu Raków - Legia.
@corazstarszy
Dałbyś sobie już spokój z tym wywlekaniem, kto coś kiedyś napisał, bo w końcu ktoś zacznie wyszukiwać twoje wypowiedzi.
dziękuję za pouczenie. Dać sobie spokój można z czymś, co się czyni często. Ja czynię, gdy uznam coś za wyjątkowo irytujące. Z twoich to zapamiętałem 'ciekawe, kto Vukoviciowi Luquinhasa w środku podpowiedział'. A co do wyszukiwania moich, proszę bardzo.
Jeszcze o Pekharcie. Była opinia, że jest mało pod grą, że tylko dostawia nogę czy głowę, itd. Ale wczoraj kreował kolegom sytuacje. Bramkę Luquinhasa Legia zawdzięcza temu, że Arka skupiła się na Czechu. No i mógł mieć asystę przy bramce Wszołka, która minimalnie nie padła. Także wszechstronnieją nam zawodnicy.
Po meczu z Wisłą pytałem kiedy ostatnio Wszołek rozegrał dobry mecz? Szybko zamknął mi paszczę. Wczoraj był bardzo dobry, a bramka miód malina.
Zgadzam sie z przedmówca w sprawie reakcji Wszołka po wyrównaniu. Wygladał na wnerwionego że tak późno wpadło
I mam takie marzenie żeby ci których na jesieni po porażkach z Lechia i Piastem nie było widać i nie stali murem za Vuco teraz darowali sobie głupie gadki. Jak pisałem kiedyś jedyny Dawidziuk ani na chwilę nie zwątpił w treneiro i on mógłby się mundrzyc teraz a jednak tego nie robi. Ciekawe dlaczego ...
Generalnie muszę przyznać ze obawiałem sie tego startu ligi po przerwie. Mieliśmy 4 mecze do dokończenia rundy w tym 3 wyjazdy i to takie nieprzyjemne plus rka grajaca z nożem na gardle jako potencjalny spadkowicz. Gra w zdobycz punktowa przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
P.S. Wie ktoś co sie dzieje ze Stolarskim? Sprawy inne czy naprawdę jest az taki slaby?
P.S. 2 Cholewiak mnie zdumiewa z każdym meczem, nie bardzo rozumiałem ten transfer a okazuje sie że nie jest tylko zapchajdziura ale daje wiele drużynie co pokazał mecz w Krakowie. Brawo Cholewiak, brawo !!
P.S. 3 Vuco jaki jest takijest ale jest z pewnościa sprawiedliwy i to pewnie zawodnikom sie podoba. Pewniak Martins przestał grac i ława. Bardzo żałuje że brak teraz Kante, Remyego, i Novikovasa. Byłby ciekawy dylemat dla sztabu szkoleniowgo.
Aaaaaa. I nieustające chapeau bou dla pewnego Pana Trenera Bortnika !
To jest w ogóle dość zabawne, bo podobno w samym klubie panuje opinia, że Vuko na początku swojego urzędowania popełniał wszystkie błędy charakterystyczne dla niedojrzałego trenera. Stawiam dolary przeciw orzechom, że gdyby o to zapytać samego Vukovica, to przyznałby się do tych błędów. To jest takie myślenie na zasadzie: jeśli Pan Bóg sam przyznaje, że troszkę zjebał, to znaczy, że Pan Bóg się myli.
Faktem jest, że przegraliśmy MP w zeszłym sezonie i faktem jest, że nie awansowaliśmy do fazy grupowej LE. A z faktami dyskutują... wiadomo kto.
Faktem jest też, że nasz dorobek punktowy jest jak do tej pory raptem o 3 pkt wyższy niż w ubiegłym sezonie a liczba porażek jest nawet wyższa o 1. Różnica polega na tym, że nasi rywale zdobyli tych punktów o wiele mniej i raczej nie zanosi się na to, aby dali radę włączyć się do walki o MP.
Co do Stolarskiego popytalem już wcześniej bo też byłem zdziwiony dlaczego trener zupełnie z tego piłkarza nie korzysta.
I tak, podobno stosunki międzyludzkie między trenerem a Stolarskim są jak najbardziej w porządku. Ot Stolarski nie pasuje Vuko ze względów piłkarskich ( zbyt wolne powroty, błędy w ustawieniu itp)
W każdej drużynie jest jeden kilku piłkarzy którzy trenerowi z różnych względów nie pasują. Tak więc nie jest to jakaś osobista antypatia trenera do piłkarza, a względy stricte piłkarskie.
Dzięki za informacje
Nic nie poradzisz...wiedza jak można wyglądać w krótkim czasie na boisku w meczu o punkty - po rocznej przerwie spowodowanej bardzo ciężką kontuzją oraz jej rehabilitacją ...jest p o r a ż a j ą c a.
Ech "nauczyciele wf -u" od wszystkiego...
"Krytyka konstruktywna jest potrzebna i nie widzę przeszkód aby krytykować kiedy trzeba. Ten się nie myli co nic nie robi"
Ok, ale czy dostrzegasz różnicę pomiędzy "krytykami":
"Po meczu z Wisłą pytałem kiedy ostatnio Wszołek rozegrał dobry mecz? Szybko zamknął mi paszczę"
a
"Kto tego paralityka do Legii ściągnął. Kudłaty nie ma pojęcia i jeszcze pseudo trener go wystawia. A Wszołek kopie się po czole i nie pamiętam kiedy rozegrał dobry mecz.
Wszołek ! nigdy nie będziesz Legionistą, bo grałeś w Polonii"