- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Górnik Zabrze - Legia 2-0: Wpadka
Ostatnia kolejka fazy zasadniczej sezonu potoczyła się bardzo niekorzystnie dla Legii. Nasza drużyna uległa Górnikowi w Zabrzu, tymczasem Piast wygrał w Białymstoku i zmniejszył stratę do Legii do siedmiu punktów. Runda mistrzowska rusza w przyszły weekend.
Do kadry Legii wrócili Kanté, Novikovas i Slisz, którzy usiedli na ławce rezerwowych. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Majecki - Vešović, Lewczuk, Wieteska, Karbownik - Wszołek, Antolić, Luquinhas, Gwilia, Cholewiak – Pekhart. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Chudý - Vassilantonópoulos, Wiśniewski, Bochniewicz, Janža - Jirka, Procházka, Ściślak, Manneh, Jiménez – Angulo.
W pierwszych minutach mecz toczył się w spokojnym tempie, choć z wyraźną optyczną przewagą po stronie Legii. W 9. minucie piłka trafiła jednego z obrońców Górnika w rękę w polu karnym, mecz rozgrywano jednak bez systemu VAR i sędzia Marciniak nie miał okazji wrócić do tej sytuacji. W 19. minucie Karbownik przedarł się przez defensywę gospodarzy, podał na środek pola karnego, gdzie do strzału doszedł Luquinhas. Piłka przeszła obok słupka. W 22. minucie piłka wędrowała od Karbownika do Luquinhasa i wreszcie do Pekharta. Czech uderzył celnie, ale za lekko i Chudý pewnie interweniował. W 28. minucie Wieteska doszedł do strzału głową po dośrodkowaniu Antolicia z rzutu rożnego, niestety strzał naszego obrońcy był niecelny. W 30. minucie Górnik niespodziewanie objął prowadzenie. Jiménez uderzył z dystansu, piłka szła prosto w Majeckiego, ale nasz bramkarz popełnił prosty błąd i przepuścił ten strzał. Minutę później mogło być 1:1. Wieteska świetnie wyszedł w powietrze do wrzutki z rzutu wolnego, jednak nieznacznie chybił. W 40. minucie zadrżeliśmy po nieporozumieniu Wieteski z Majeckim w polu karnym naszej drużyny, na szczęście skończyło się na strachu. Dwie minuty później legioniści znów oddali strzał na bramkę Górnika po stałym fragmencie gry. Tym razem strzelcem był Lewczuk, jednak i on nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. W końcówce pierwszej połowy szczęścia spróbował jeszcze Wszołek, ale Chudý był na posterunku.
Do przerwy Legia przegrywała na własne życzenie. W trzecim kolejnym meczu nasza drużyna musiała walczyć o odwrócenie losów spotkania.
W drugiej połowie w Górniku na boisku pojawił się Giakoumákis i to on oddał pierwszy strzał po przerwie. Majecki pewnie interweniował. Legia odpowiedziała strzałem Cholewiaka. Chudý nie dał się zaskoczyć. W 58. minucie w polu karnym Legii do strzału doszedł Angulo. Wieteska wślizgiem wybił piłkę na rzut rożny. Hiszpański snajper Górnika wpisał się na listę strzelców minutę później. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Angulo efektownym strzałem głową pokonał Majeckiego. Było 2:0 i sytuacja Legii zrobiła się już bardzo trudna, zwłaszcza, że gra naszej drużyny po przerwie wyglądała gorzej niż w pierwszej połowie. W międzyczasie Kanté zmienił Luquinhasa. W 62. minucie Pekhart doszedł do strzału głową, ale uderzył zbyt lekko. W 65. minucie blisko zdobycia gola był Cholewiak, niestety piłka minęła bramkę. W 67. minucie na boisku pojawił się Sanogo, który zastąpił Pekharta. W 69. minucie Antolić uderzył zza pola karnego. Dobrze ustawiony Chudý spokojnie obronił. Minutę później powinno być 3:0 dla Górnika. Angulo znalazł się sam przed Majeckim i tym razem nasz bramkarz świetnie interweniował. Wkrótce po tej sytuacji kontuzjowanego Lewczuka zastąpił Martins. W 76. minucie Chudý wybił uderzenie Sanogo. Pięć minut później Kanté uderzył bardzo mocno, jednak piłka odbiła się od poprzeczki. W końcówce meczu Legia walczyła o zdobycie kontaktowego gola, ale bezskutecznie.
W tym meczu nic nie układało się po naszej myśli. Legia tradycyjnie miała przewagę i oddała wiele strzałów, ale tym razem legioniści byli wyjątkowo niekonkretni pod bramką przeciwnika. Piłkarze Górnika zademonstrowali dobre przygotowanie fizyczne i taktyczne, wykorzystali prezent od losu w postaci pierwszego gola, a im bliżej było końca meczu, tym pewniej czuli się na boisku. Rundę mistrzowską rozpoczniemy meczem ze Śląskiem Wrocław w Warszawie.



Wszyscy znamy mecze, w których nic, ale to nic "wpaść" nie chce, zatem można zakładać, że po przespanej ( lub nie) nocy - teraz wpadać będzie.
Nie znam przepisów, ale ciekawi mnie zdanie kolegów a propos chyba 9. minuty: karny czy nie? Gdyby to dotyczyło naszego obrońcy, co tydzień by wałkowali o tym, jak to nam sędziowie sprzyjają.
To w Gdańsku do mnie wyraźnie dotarło: Legia zyskałaby bardzo, wykorzystując od razu, a nie dopiero za którymś razem, tworzone sytuacje. Przed utratą bramki takie były.
Miło widzieć znowu José Kante na boisku.
Dla mnie krzepiąca była gra Mateusza Cholewiaka. Wydaje mi się, że pokazał, że również coś konkretnego może zdziałać nawet z tak broniącym rywalem. Chyba najwięcej ze wszystkich zagrażał miejscowym.
Jesienią mieliśmy trochę farta w tym 5-1, dwa razy rykoszet od Bochniewicza, a gol na 1-0 padł zaraz po tym, jak powinno być 0-1. Tym razem oni mieli.
Śląsk (d), Jagiellonia (w), Piast (d), Lech (w), Cracovia (d), Lechia (w), Pogoń (d). Nie wiem jak, nie wiem kiedy. Byle było.
Będzie git LM.
Tak, zgadzam się, że to zimny prysznic na głowy niektórych kibiców, którzy już chyba trochę... hm, odjechali. Na zakończenie sezonu zasadniczego mamy dokładnie tyle samo punktów, co rok wcześniej. Przed sobą, z kolei mamy 7 meczów z zespołami jednak trochę lepszymi niż Wisła czy Arka.
Natomiast, to nie zmienia faktu, że te 7 pkt przewagi, to jest to autostrada i przerżnięcie mistrzostwa po raz kolejny będzie jeszcze większym frajerstwem niż rok temu. Nawet, jeśli znowu wszyscy będą Piastowi nadstawiać tyłki do skopania.
Po prostu wystarczy wygrać wszystkie 4 mecze grane na własnym stadionie.
Dla mnie karny, nawet Pan Sławek to stwierdził i żałował że akurat do Zabrza VAR nie dojechał.
Zastanawia mnie ten Pekhart. Liczby ma do tej pory znakomite ale czy jego gra to jest to o co chodzi? Nie przekonuje mnie ale jak bedzie strzelał gola za gole to moze byc generalnie mało pożyteczny w przekroju całego meczu
Trzy strzały przeciwnika i dwie bramki to jakis koszmar ale moze i dobrze ze teraz i to po meczu w którym nic nie chciało wpaść.
Szkoda ze jedziemy do Poznania ale cóż począć ....
Szczęście raz sprzyja (bramka z Lechem), inny razem odbiera to, co wcześniej podarowało. Jak dobrze pamiętam, to 5 razy dosłownie centymetry dzieliły nas od strzelenia bramki. Jak niewiele a tak daleko. Co rusz gotowało się pod bramką Górnika i strzelenie bramki wydawało się wyłącznie kwestia minut, aż tu nagle przytrafił się wielbłąd Majeckiemu. Jedyny strzał rywala w pierwszej połowie i mimo to, piłka i tak wtoczyła się do naszej bramki. Oby Radek tę szmatę jak najszybciej wyrzucił z głowy i w kolejnych meczach potwierdził swoje niemałe umiejętności. Trzeba przyznać, że ten przypadkowy gol dał Zabrzanom wiarę, że ten mecz nie koniecznie muszą przegrać. Walczyli, walczyli i mecz wygrali. Duże uznanie dla ekipy Brosza za wybieganie tego meczu i skuteczność. Ponad 25 km robi wrażenie.
Bardzo podobał mi się ofensywny duet z przodu Kante i Sanogo. Cholewiak? Chyba na dłużej posadzi na ławce Novikovasa. Karbownik najlepszy mecz od wznowienia ligi.
Po meczu z Wisłą przestrzegałem przed zbyt wczesną euforią i tzw. autostradą do mistrzostwa. Za nami 29 i 30 kolejka, a Piast odrobił jeden punkt. Do końca ligi czeka nas jeszcze spora dawka emocji. I to w sporcie jest najpiękniejsze, kiedy faworyt musi się mocno napocić, by swoje osiągnąć.
Za tydzień my gramy ze Śląskiem a Piast z Lechem. Jest szansa zwiększyć przewagę punktową nad Piastunkami. Oby ten scenariusz potwierdził się na boiskach.
CTP
W sporcie nie ma żadnych autostrada do zwycięstwa. Jedyna droga do sukcesu to ciężki trening i hektolitry potu zostawionych w każdym meczu. Szczypta szczęścia również jest wskazana.
Ja mam podobne odczucia jak ty w kwestii Pekhart. Ja ten transfer oceniam pozytywnie. Jak wcześniej mówił Vuković, Czech to dodatkowa opcja w naszym ataku. Uważam, że jest to idealny zawodnik na ostatnie 20-30 minut, kiedy zdecydowanie więcej jest gry górą niż dołem. Kante grając dziś 30 minut, kolejny raz potwierdził, jak dużo daje Legii. Przypuszczam, że na Śląsk wyjdzie w podstawowym składzie. Sanogo w moim odczuciu, w kolejnym meczu zagrał bardzo dobrze. Waleczny, szukający sobie pozycji dziś był bliski strzelenia bramki (Chudy znakomita interwencja). Będzie naciskał obu w/w napastników co spowoduje zdrową rywalizację. Pamiętajmy również, że jeszcze Rosołek będzie całą trójkę dopingował do pracy. Dawno nie mieliśmy takiego bogactwa z przodu
Zdenerwowali mnie okrutnie.
Będę się upierał, że to jednak jest autostrada. Inna sprawa, że na autostradzie też można zaliczyć dzwona, co niemal codziennie udowadniają nasi kochani kierowcy. I jeśli my na tak prostej i bezkolizyjnej drodze zaliczymy wywrotkę, to ja to będę traktował w kategorii wielkiej kompromitacji. O ile jeszcze rok temu można było to zrzucić na karb niedojrzałości i zespołu i trenera, to teraz wytłumaczenia nie będzie żadnego. Rok spokojnej pracy, to wystarczający czas na zbudowanie zespołu, który powinien wygrać ligę, zwłaszcza, jeśli się ma takich piłkarzy jak Legia. No bo podobno transfery były zajebiste, c'nie.
Vuko ma tydzień na przygotowanie zespołu do meczu ze Śląskiem. Ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy, gramy u siebie a na trybunach będą kibice. Inny wynik, niż spokojne 3 pkt będzie oznaczał, że na tego mistrza, to my się średnio nadajemy.