A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Śląsk 2-0: Na dobrej drodze

Legia znów ma dziesięć punktów przewagi nad drugą drużyną w ligowej tabeli. W meczu pierwszej kolejki fazy finałowej Legia pokonała Śląsk Wrocław po dwóch golach Gwilii. Do końca sezonu zostało sześć meczów.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Karbownik - Wszołek, Antolić, Gwilia, Martins, Luquinhas – Kanté. Śląsk rozpoczął w składzie: Putnocký - Musonda, Puerto, Tamás, Štiglec - Marković, Živulić, Chrapek, Mączyński, Płacheta – Expósito.

Śląsk zaczął odważnie, ale to legioniści jako pierwsi stworzyli sobie sytuacje strzeleckie. W 7. minucie w polu karnym gości do strzału doszedł Kanté, jednak uderzenie naszego napastnika nie stanowiło wyzwania dla Putnocký’ego. W 10. minucie Kanté zgrał w polu karnym piłkę do Luquinhasa, ten uderzył, jednak niecelnie. W 16. minucie po podaniu od Wszołka dogodną okazję miał Gwilia, ale wydawał się zaskoczony sytuacją i zmarnował tę szansę. Dwie minuty później mocne uderzenie Martinsa powędrowało wysoko nad bramką. W 20. minucie błąd popełnił Jędrzejczyk, który źle obliczył lot piłki. Na szczęście nasz kapitan naprawił swój błąd i powstrzymał Expósito. Minutę później znakomitą okazję miał Antolić. Chorwat ustawił sobie piłkę na prawej nodze w polu karnym Śląska, niestety zawiodło wykończenie. Śląsk odpowiedział niecelnym strzałem Mączyńskiego. W 31. minucie boisko musiał opuścić kontuzjowany Kanté. Jego miejsce zajął Pekhart. W 35. minucie po dośrodkowaniu Wszołka odbita piłka spadła pod nogi nieobstawionego Gwilii. Gruzin wykorzystał okazję i Legia prowadziła 1:0. W końcówce pierwszej połowy kolejny legionista opuścił boisko z kontuzją. Tym razem był to Vešović.

Legia w pierwszej połowie była drużyną bardziej niebezpieczną i zasłużenie prowadziła 1:0, ale mecz był zacięty, czego efektem były między innymi żółte kartki dla Wszołka i Vešovicia.

W drugiej połowie na boisku pojawił się Stolarski. Po minucie gry goście mieli rzut rożny. Do strzału doszedł Živulić, na szczęście źle trafił w piłkę. W 49. minucie w pole karne Śląska wbiegł Wszołek, zdołał oddać strzał, ale za słabo na to, by podwyższyć wynik. W 53. minucie Legia zdobyła drugiego gola. Po dośrodkowaniu Wszołka Pekhart zgrał głową piłkę do Gwilii, który dobrze złożył się do strzał i umieścił piłkę w bramce. To była bardzo udana akcja naszej drużyny. W 61. minucie żółtą kartką ukarany został Stolarski. W 73. minucie Slisz zmienił Antolicia. Od 75. minuty Śląsk musiał grać w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę otrzymał Živulić. Legia spokojnie utrzymała przewagę do końcowego gwizdka sędziego Lasyka.

Nasza drużyna nie forsowała przesadnie tempa, ale jej wyższość nad Śląskiem nie podlegała dyskusji. Goście nie byli w stanie oddać celnego strzału na bramkę Majeckiego. Martwią jedynie urazy Kanté i Vešovicia. Przed Legią teraz intensywny tydzień – w środę mecz w Białymstoku, a w sobotę starcie z Piastem w Warszawie.

Dyskusja (42)
1niedziela, 21, czerwiec 2020 20:13
Zgred Maruda
Nie każdy zespół przyjeżdżający na Ł 3 stara się grać w piłkę. Doceniam ustawienie drużyny ze Śląska przez trenera, wygrała drużyna bardziej konkretna w kreacji, lepsza.
Martwią kontuzje - mamy ławkę pełną...Idziemy po swoje.
2niedziela, 21, czerwiec 2020 21:11
Senator
Dawno się tak nie irytowałem na grę Legii. Ilość niewymuszonych strat nie przystoi. Mecz do zapomnienia. 3 punkty i to trzeba szanować i z tego się cieszyć.
3niedziela, 21, czerwiec 2020 21:37
CTP
Cholernie ważne zwycięstwo. Zwycięstwo, które ewentualne MP dla Piasta czy Lecha stawia w kategorii mokrych marzeń pryszczatego onanisty o seksie z, dajmy na to, Jennifer Lawrence. Smile Teoretycznie jest możliwe ale w praktyce... wiadomo. Smile
Mimo, że Śląsk nie jest jakimś ligowym mocarzem, to tę presję było widać po naszych piłkarzach. Na dodatek chyba boisko nie za bardzo pomagało po tych ulewach. No i przede wszystkim plan na ten mecz mocno skomplikowały Vukovicowi kontuzje Kante i Vesovica. Nie był to jakiś wybitny pojedynek ale w rundzie finałowej raczej takich spotkań nie będziemy oglądać. Liczą się przede wszystkim punkty.
4niedziela, 21, czerwiec 2020 22:33
Senator
@ CTP
Trzeba się z Tobą zgodzić, piszę tu o drugiej części wypowiedzi tej dotyczącej gry Legii i przyczyn dlaczego ten mecz wyglądał tak ą nie inaczej.
CO do pierwszej części to zapewne humorów ani w Gliwicach ani w Poznaniu ten wynik nie poprawił, może też i psychicznie trochę siedli ale to już bardziej moje chciejstwo niż fakt.
18 punków do zdobycia, 10 przewagi czyli jest naprawdę dobrze.
5poniedziałek, 22, czerwiec 2020 02:56
corazstarszy
Teraz mecz z Jagiellonią jest ważny.
Wrażenie zrobiła na mnie informacja o Sebastianie Szymańskim. Był jednym z ojców MP2018 dla Legii. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego cały i zdrowy.
Kontuzje martwią. Z wypowiedzi trenera po meczu wynika, że Kante nie był w pełni zdrowia. W takim razie za wystawienie go należy Vuko oeniić surowo – krótkowzroczna i lekkomyślna decyzja. I akurat Vesović będący w bardzo wysokiej formie wypadł, zdaje się, że na dłużej.
Co do sprawy z Kante, mam nadzieję, że szybko ucichnie. Postąpił najgłupiej jak się dało. Akurat nam to teraz potrzebne. Trybuna północna wykrzyczała, co o nim sądzi, zawodnik przeprosił, trener za niego poręczył. Oby już koniec.
Pekhart dał świetną zmianę.
W sobotę oglądałem Piast – Lech. Bardzo się emocjonowałem. Tak się chyba drużyna Fornalika przyzwyczaiła do gry w 11 na 10, że przyjęli kolejny taki scenariusz jako coś bardzo naturalnego i z wielką pewnością siebie. Przeliczyli się. To drugi przypadek, który sobie przypominam, żebym trzymał kciuki za Lecha. Poprzedni miał miejsce w 2006, gdy Legia ścigała się z Wisłą. Pamiętam, że wiosną ograli Wisłę w Poznaniu 2-1, a gola z karnego strzelił syn byłego bramkarza Legii i Lecha Piotra Mowlika, Mariusz. Taka techniczna podcinka. I furia Dana Petrescu. To była wielka radość. W sobotę jak Moder i Tiba zapakowali – też. Ale to widać, że z Piastem się gra ciężko. Są dobrzy w wykorzystywaniu przestojów. A Legia ma przestoje.
Żeby teraz w Białymstoku wygrać. Ostatnio za Magiery tam wygraliśmy. Czas już na powtórkę.
6poniedziałek, 22, czerwiec 2020 07:25
Wygrać mecz i to na luzie, kiedy nie idzie to wielka sztuka.
W zasadzie poza Karbownikiem, Louqiniashem i Perhartem wszyscy zagrali bardzo przeciętnie.
kolejny słaby mecz Wszołka. Musi Senator częściej go krytykować, to nam wszystkim wyjdzie na dobre.

Dziwnie się czułem w tej maseczce, ale lepsza maseczka, niż kapcie Very Happy
7poniedziałek, 22, czerwiec 2020 09:26
Senator
Wszołek miał asystę przy pierwszej bramce i kilka fajnych odbiorów.
Natomiast chętnie poznam odpowiedź na pytanie kiedy soczyście strzelił z nogi na bramkę?
Ogólnie cichy bohater ( może ciut za duże słowo ale jednak ) to Perhart. Dobra robota przy pierwszej bramce, druga to właściwie jego. Odbiór, zgranie.
Karbownik to inna bajka, widzi więcej, gra lepiej niż pozostali.
8poniedziałek, 22, czerwiec 2020 10:10
sektor212
W rywalizacji sportowej niczego nie można być pewnym. Tydzień temu, gramy o niebo lepiej z Górnikiem i przegrywamy mecz. Wczoraj nasze poczynania boiskowe wyglądały znacznie słabiej, a mimo to zaliczamy pewną wygraną. Od taki sportowy paradoks.

Legia - irytowało mnie zbyt częste i długie holowanie piłki. Partner dobrze ustawiony w tempo nadążający za akcja, a mimo ty nie otrzymuje podania od kolegi. Nie ważne, że zapierdzielą 50 metrów sprintem na darmo. Dla mnie taki leki brak poszanowania wysiłku zespołu. Sam tylko Vesović zaliczył dwie takie szybkie przebieżki na darmo, gdyż kolega wybrał wariant wchodzenia w drybling przy przewadze liczebnej rywala w danym sektorze boiska. Skąd nagle taka chęć gry indywidualnej? Najwyższą cenę za brak przeglądu pola zapłacił Vesović. Zamiast grać pasem do znakomicie wychodzącego na wolne pole Karbownika (cała flanka, aż do bramki rywala była pusta) to poszedł w drybling do środka boiska i starcie z rywalem zakończył bolesną kontuzją. Szkoda i wielka strata na kolejne mecze.

Karbownik zaliczył dwa cudowne podania ze strefy niskiej do wysokiej. Pierwsze do Pekhart drugie do Wszołka. Precyzja obu zagrań klasa światowa.

Kante - wszystkie media chóralnie zachęcają kibiców Legii do tak zwanego linczu. Niektórzy sugerują usunięcie Kante z Legii. Totalnie debilne podejście dziennikarzy. Brawo Vuko za pomeczowy wywiad i gaszenie gorących głów.

Kibiców pragnących osłabić naszą Legię żądających usunięcia Kante z Legii, zachęcam do obejrzenia kulis po meczowych i zwrócenia uwagi jak ogólnie zawodnicy traktują barwy klubowe (chodzi o śpiewy po meczowe, jakie odbywają się w szatni). Nie raz widziałem barwy leżące na ziemi jak ścierka do podłogi.
Jak dla mnie Kante zachował się impulsywnie, lecz nie do końca wiedząc, co czyni. Na pewno nie miał zamiaru obrażania klubu i jego barwa. To tyle na temat niegodnego zachowania naszego napastnika.
9poniedziałek, 22, czerwiec 2020 11:03
Zbyszek
O tym, jak Śląsk sprzedawano.
Śląsk Wrocław powstał jako klub wojskowy w 1946 roku i był nim do 1997 roku.Po tej dacie został oddany w prywatne ręce i natychmiast poleciał w dół.W 2007 roku ówczesny prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz wykorzystując fakt powierzenia miastu uczestnictwa w EURO 2012 i budowę nowego stadionu wykupił klub i znalazł dla niego państwowego sponsora firmę "Energobiuro". Kiedy okazało się,że większość mieszkańców jest przeciw wzięciu klubu na państwowy garnuszek chciano Śląsk sprzedać.Pierwszym kontrahentem w 2008 roku był Zbigniew Drzymała, właściciel firmy "Dyskobolia Groclin" i klubu o tej samej nazwie w Grodzisku Wlkp.Przejęcie Śląska miało polegać na tym,że Drzymała miał aportem wnieść za swój udział kompleks sportowy w Grodzisku Wlkp. na co Dutkiewicz się nie zgodził oraz spowodować,aby Śląsk grał w ESie na licencji Groclinu , na co nie zgodzili się kibice.Kolejnym , wydawało się poważnym pretendentem do zakupu klubu był Solorz -Żak.W kwietniu 2009 roku podpisano umowę na mocy której spółka Żaka z Cypru Bithell Holdings Limited została większościowym udziałowcem klubu. Umowa z Solorzem miała charakter barterowy.On miał płacić miastu na klub 15 mln zł rocznie,,a w zamian miał dostać od miasta teren obok stadionu na którym miał wybudować halę na 22 tys. miejsc wraz z infrastrukturą towarzyszącą .Zdołał wybudować węzeł cieplny i rozpoczął wykopy pod fundamenty, gdy okazało się pod terenem budowy przepływa ciek wodny i teren nie nadaje się pod inwestycję. Dziś w tym miejscu jest spory staw , na którym zadomowiły się łabędzie i dzikie kaczki.W tej sytuacji Solorz uznał ,że jego zobowiązania finansowe straciły rację bytu.Spór był zacięty i obie strony sięgały po mocne argumenty.Solorz wyliczył swoje straty na 29 mln zł i chciał przejąć klub za tę kwotę jako ich rekompensatę W tej sprawie złożył pozew do Sadu..Miasto z kolei domagało się od niego płatności na klub 12 mln zł oraz zwrotu do Miejskiej Spółki MPWiK kwoty 4 mln zł wydanej na zasilenie klubu.Wobec pozwu Solorza wynajęta przez Miasto Kancelaria Prawna postawiła go pod ścianą zgłaszając w imieniu Wrocławia wniosek o upadłość wraz z ustanowieniem przymusowego zarządcy. Rozważano również przejście na licencję Ślęzy.We wrześniu 2013 roku zawarto ugodę; Solorz wycofał pozew i wycofał się z umowy ,a w ramach rozliczeń dostał 18 mln za węzeł cieplny. W listopadzie 2013 roku Wrocław odkupił od cypryjskiej Spółki 51% akcji i został 100% udziałowcem klubu.Już w styczniu 2014 roku znaleźli się kolejni kontrahenci w postaci 3 Firm; Marco-Lek, PB Inter System i Super Inwest , które łącznie za 3,6 mln zł nabyły po 16.88 % akcji klubu każda, z tym,że Miasto zachowało tzw. "złotą akcję". Pozyskano również sponsorów Firmy Adidas i Tyskie.W czerwcu 2015 roku Miasto ogłosiło przetarg na sprzedaż swoich udziałów,ale nikt się nie zgłosił.Na początku 2016 roku Wrocław przejął z powrotem część akcji kontrahentów za długi wobec klubu stając się 55% udziałowcem .Równocześnie Firma Tekon Illias Fillipides odkupiła akcje Inter System.W lipcu 2016 roku Miasto zrezygnowało z udziałowców i postanowiło sprzedać akcje Firmie Wratislawia Biodiesel , której głównym udziałowcem jest Grzegorz Ślak. Ślak miał inwestować w klub rocznie 15 mln zł,a w razie ich braku miał zapłacić 30 mln odszkodowania. Ponieważ Ślak nie płacił postanowiono zrobić ruch biznesowy polegający na sprzedaży 45 % akcji konsorcjum o nazwie Payne Oakland Corporation, która jak się dowiedziała,że akcje nie dają prawa do gruntów straciła zainteresowanie transakcją.W tym stanie rzeczy Miasto zagroziło Ślakowi procesem sądowym, na co on odpowiadał,że nie wywiązuje się z umowy, bowiem Miasto nie spełnia jego warunków partycypacji w kosztach oraz rozdziały przychodów. Znowu zawarto ugodę na mocy której Wrocław dysponuje 99% akcji,a Ślak 1% z prawem dokupienia. W ciągu ponad 12 lat Wrocław wyłożył na Śląsk ok.100 mln zł, na rok 2020 zarezerwowano kwotę 13 mln co stanowi ok.3% budżetu Miasta. Te nieudolne próby prywatyzacji Śląska spowodowały fatalną atmosferę medialną i społeczną. Uległa ona pewnej poprawie jak Śląsk zakwalifikował się do grupy tzw. mistrzowskiej.

O tym,że należy pogodzić się z rzeczywistością.
W każdym klubie, nie tylko w Legii, mamy do czynienia z amplitudą wyników i związanych z nimi znacznymi wahaniami nastrojów i ocen kibiców. Jest to zjawisko normalne. Jednak zawsze znajdują się tacy mądrale, którzy wiedzą lepiej. Wyspecjalizowali się osobliwie w proroctwie. Zaczynają od przewidywania,że będzie źle.i Kiedy jest rzeczywiście źle to gromko pokrzykują, a nie mówiłem. Gdy jest dobrze milczą zawzięcie. Jednak najwięcej mają do powiedzenia, kiedy było kiepsko,ale się poprawiło. Wówczas bez umiarkowania jadą po tych, którzy ośmielili się krytykować.Jeden z piłkarzy Legii na FB po wygranej z Wisłą zapytał , gdzie są ci i jak się czują, którzy krytykowali trenera latem i jesienią 2019 roku. Odpisałem,że wtedy zasługiwał na ostrą krytykę . Bowiem sprawą najprostszą w praktycznym zastosowaniu jakiegokolwiek sytemu etycznego jest,żeby za złe krytykować,a nawet karać,a za dobre chwalić ,a nawet nagradzać.Jest jednak przy tym prostym przekazie jakąś skazą,że w takich ocenach widać znaczną nierównowagę. Obserwujemy,że u nas więcej i chętniej się krytykuje, niż chwali. Tak jak byśmy czyhali na potknięcie czy błąd lub porażkę.Można rozważyć czy już tacy jesteśmy ułomni z natury, czy wynika to z doświadczeń historycznych, gdzie porażek było więcej niż triumfów, czy swoją negatywną rolę odgrywają media.Tak czy inaczej znajdujemy jakieś upodobanie w dokuczaniu innym, tak jak byśmy sami przez to stawali się lepsi. Nie jesteśmy przez to ani gorsi,ani lepsi tylko po prostu chamiejemy.

O tym,że klasowa drużyna potrzebuje lidera i gwiazdy.
Często słyszymy od różnych wielce oświeconych,że największą zaletą drużyny jest wyrównany skład. Jest to zwyczajne mydlenie oczu tym ,którzy w to wierzą, przez tych, których nie stać na lidera ,ani na gwiazdy. Oczywiście musimy przy takiej ocenie brać pod uwagę poziom aspiracji. Jak kto ma niski to mu byle co wystarcza, bo musi. Dla mnie swego rodzaju wyrocznią w tym względzie jest SAF, który twierdził ,ale i praktycznie stosował zasadę 2-7-1 czyli dwie gwiazdy, siedmiu wyrobników i jeden młody zdolny. O dzisiejszej Legii można powiedzieć,że ma wyrównany skład i nie jest to komplement.Nie mamy ani lidera, ani gwiazd. Lider to taki zawodnik, który na boisku inicjuje, kieruje i kreuje grę drużyny ,w większości aspektów. Nie jest on jednoznaczny z kapitanem drużyny, który podrywa kolegów mentalnie. Taki lider z reguły zawodnik środka pola, kiedyś nazywany rozgrywającym ,a dziś w systemie 4-2-3-1 to ofensywny pomocnik. Niestety wystawiani na tej pozycji Gwilia oraz Luquinhas mając rozliczne zalety z tej funkcji nie wywiązują się na miarę potrzeb i oczekiwań.Wczoraj Gwilia przynajmniej strzelił dwie zwycięskie bramki. Natomiast zawodnik, który ma papiery na lidera Karbownik trzymany jest na lewej obronie, która to pozycja nie tylko go ogranicza,ale też powoduje,że cena za niego może być drastycznie zaniżona. Inna jest wartość na rynku utalentowanego "rozgrywającego', a inna obrońcy. Natomiast gwiazda to zawodnik, który zdecydowanie się wyróżnia grą, postawą i jest idolem kibiców i mediów. Jest to z reguły napastnik , i przede wszystkim ten, który strzela dużo bramek.I to takich, które przesądzają o wygranej drużyny. Celowo nie stosuję żadnych porównań do przeszłych liderów i gwiazd Legii, bo to niczego nie wnosi,a u mnie powodowałoby tylko dodatkową frustrację.Każda epoka ma swoich bohaterów.

O tym,że nasz trener wystawił to co miał najlepszego.
Sądzić należy,że nasz trener ma strategię gospodarowania siłami zawodników na rundę finałową, nie tylko poprzez zwalnianie tempa gry jak wczoraj. Bowiem jak się obejrzało skład na wczorajszy mecz to właściwie byli to wszyscy na których trener stawia i uważa ich za najlepszych.Inaczej mówiąc nie widać było cienia ryzyka, sami sprawdzeni gracze. Była to pełna asekuracja czyli stawianie na zgranie oraz dbanie o alibi co oznacza,że postawił na najlepszych i w razie niepowodzenia zawsze może powiedzieć, żeby mu pokazać kogoś lepszego. Nie dociekniemy czy po porażce w Zabrzu Vukovicza nie ogarnął strach przed zeszłoroczną powtórką z rozrywki ?.Chyba niepotrzebnie, bowiem rywale mają składy znacznie słabsze niż w ubiegłym roku, a jedynym groźniejszym rywalem jest Lech..Podobnie stale nasz trener ustawia zespół 4-2-3-1, podczas, gdy możliwości zawodników wskazują,że bardziej adekwatnym do potencjału kadrowego jakim dysponuje byłoby ustawienie 4-1-4-1. Na mnie taka zachowawczość nie robi dobrego wrażenia.

O tym,że w meczu efekty treningu strzeleckiego były mało widoczne.
Jestem człek spokojny,ale do czasu. Bowiem trudno jest powstrzymać negatywne emocje kiedy widzi się zawodnika Ekstraklasowego, który ma problemy z czystym trafieniem w piłkę, nie mówiąc już o trafieniu w bramkę. Nie wiem, bo nie oglądam treningu strzeleckiego w Legii, tyle co na fragmentach filmowych,ale nie wiem czy trener nie popełnia błędu traktując ten element wyszkolenia tak samo jak każdy inny. Jako pierwszy na wyeliminowanie błędów przy podstawowych elementach gry poprzez trenowanie ich na zmęczeniu wysiłkowym zwrócił uwagę Hubert Wagner. W Legii tym ,który identycznie do tego podchodził był Janusz Wójcik. Z ciekawością można było obserwować jak po intensywnym treningu wszyscy poza bramkarzami strzelali na bramkę z zadaniem trafienia w jej światło. Wszyscy zawodnicy byli w ciągłym ruchu ,a strzelali w kolejności wyznaczonej przez trenera, przy czym inni wyznaczeni gracze przeszkadzali. .Taki trening kończył ten który 10 razy celnie trafił w bramkę z różnych odległości. Obecne przebitki filmowe pokazują,że teraz to jeden strzela w komfortowych warunkach , bez asysty ,a reszta sobie w stoi podpierając się pod boki.Warunki meczowe wymuszają na strzelającym nie tylko stres,ale i występuje element zmęczenia. Samo wyćwiczenie techniki strzału to za mało.Bowiem to boisko weryfikuje umiejętności. Mogło pod tym względem być lepiej, bowiem do gry powrócił Kante,ale po pierwszym mocniejszym sprincie, później statystował na boisku. Aktywnością zaskoczył jego zmiennik Pekhart,ale jakoś unikał popisów strzeleckich. Strzelone przez Gwilię zwycięskie bramki nie poprawiły obrazu meczu. Obie drużyny wczoraj spacerowały po boisku,jak by obawiając się,że się zmęczą. Ja nie mówię,że w każdym meczu zawodnicy muszą uprawiać sprinty,że muszą walczyć jak o życie, grać dynamicznie, pokazywać pełnię zaangażowania,ale powinny chociaż trochę poudawać entuzjazm. Gdyż wczoraj postanowili nas zanudzić i uśpić. Chyba jednak lepiej było być w kapciach, niż w masce Smile.

O tym,że w słabym meczu ponieśliśmy mocne straty.
Wydaje się ,że na dłuższy czas straciliśmy dwóch kluczowych zawodników. Większa strata to ta Vesovicza, który był jednym z motorów napędowych zespołu. Wydaje się,że sam za bardzo się eksploatował i chyba był za bardzo eksploatowany , nie zawsze koniecznie. Mniejsza szkoda, o ile o takiej w ogóle w można mówić po tym co zrobił, występuje w przypadku Kante. On chyba za wcześnie wrócił po kontuzji. Ale gdyby nie ta kontuzja to nadal tkwilibyśmy w przeświadczeniu ,że to nasz chłopak ,a nie najemnik, który Legię ma nie tylko w dupie,ale na kopach. Przyznam,że przez 57 lat czynnego kibicowania Legii z tak obrzydliwym brakiem szacunku i tak ostentacyjnym szarganiem świętości się nie spotkałem.Barwy Legii to nie szmata, to symbol.Nie ma mojej zgody na stawianie jakiegoś łobuza ponad Legię. Gdybym był prezesem to natychmiast bym z nim rozwiązał umowę z jego winy.
10poniedziałek, 22, czerwiec 2020 11:18
@ Kante

Wielokrotnie jako zawodnik zdarzyło mi się z wściekłości zdjąć koszulkę i jebnąć na ziemię. Nie ma to nic wspólnego z nieszanowaniem barw klubowych.
Tak może powiedzieć tylko laik lub idiota. Że idiotów u nas dostatek, mogliśmy zobaczyć wczoraj na żylecie.

Kante koszulkę kopnął, bo piłkarze generalnie lubią kopać. Chorągiewki, banery, butelki z wodą czy reklamy. Można wymieniać bez liku.
11poniedziałek, 22, czerwiec 2020 11:36
Zbyszek
@Kibic60.
Dla mnie z kolei relatywizm moralny jest nie do przyjęcia.I jednak byłby ostrożniejszy z tym wyzywaniem od idiotów i laików tych,którzy szanowali i szanują barwy klubowe, flagę narodową i inne tego typu symbole.
12poniedziałek, 22, czerwiec 2020 11:39
Moros
Zgadzam się, z którymś z przedmówców, że to było bardzo ważne zwycięstwo. Ważne bo pokazało, że mimo dobrej formy to te mecze w rundzie mistrzowskiej, będą trudne. Śląsk nie oddał celnego strzału na bramkę w tym meczu, ale w pierwszej połowie nie miałem takiego wrażenia jakoby zwycięstwo było kwestią czasu. Były okazje jak np. Antolicia ale nie były to tak huraganowe ataki jak z Arką czy nawet w Zabrzu do przerwy. Było jednak trochę szczęścia przy golu i jakoś poszło. Piast przegrał i wyrzuciliśmy do kosza te całe teorie że "7 punktów przewagi teraz, czyli tak jak rok temu, wiec teraz czekamy na powtórkę". Tym razem wydaje się, że nie będzie tak samo jak rok temu i teraz to już naprawdę wysoko zawiesiliśmy tę poprzeczkę.

Co do sytuacji z Jose Kante. Od razu wiedziałem, że będzie z tego afera, bo na naszych trybunach sporo jest osób, którzy traktują takie sprawy jak barwy, herb itp. niezwykle, moim zdaniem, pompatycznie. Przewiduję, ze klub będzie miał z tym spory problem, a Kante czeka ostarcyzm ze strony żylety. Pytanie jak on się będzie przejawiał i czy piłkarz jest gotowy to wytrzymać. Dla mnie sprawę zamyka wypowiedź trenera i wypowiedź zawodnika.
13poniedziałek, 22, czerwiec 2020 12:14
@ Zbyszek

Jakoś mi bliżej do Vukovića

"Póki jestem szkoleniowcem Legii Warszawa, będę gwarantem tylko jednej kwestii - nie doskonałej gry czy samych sukcesów. Ale tego, że będę stawiał tylko i wyłącznie na ludzi, którzy szanują klub i koszulkę, w której grają. Proszę więc osoby, które chcą wszędzie szukać - i każdą okazję wykorzystają do tego, żeby zrobić z tego histerię – żeby się troszeczkę nad wszystkim zastanowili. Mówimy o zawodniku, który wyszedł na boisko, przyspieszając powrót po urazie na maksimum możliwości, ryzykując zdrowie. Mówimy o graczu, który wkłada głowę tam, gdzie większość zawodników na świecie tego nie zrobi. To piłkarz, który zastawia całe serce dla tego klubu. To, że był sfrustrowany, nie podał mi ręki - bo przytrafiła mu się kontuzja w momencie gdy chce walczyć o mistrzostwo Polski i zrobił niekontrolowaną rzecz w emocjach, nie jest powodem, żeby wykorzystywać to, do takich sytuacji, jak na początku drugiej połowy. Bardzo proszę naszych kibiców o to, żeby zaufali mi w kontekście jednego – szacunku dla drużyny."
14poniedziałek, 22, czerwiec 2020 12:25
Senator
Jeśli ktoś mnie mocno irytuje to ludzie którzy chcą być bardziej papiescy od papieża. Zwyczajnie wiem, że to fausz i gra obliczona na poklask głupich nietolerancyjnych zacofańców.
15poniedziałek, 22, czerwiec 2020 12:44
sektor212
Zbyszek

"Gdybym był prezesem to natychmiast bym z nim rozwiązał umowę z jego winy"
Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, że w tej kwestii nie piastujesz stanowiska osoby decydującej. Widzę, że emocje biorą górę na zdrowym rozsądkiem.

"O tym,że w meczu efekty treningu strzeleckiego były mało widoczne"
Jednym treningiem za wiele się nie zmieni, czy poprawi. Ja jednak jakąś tam różnicę widziałem. Zabrzu nic nie wpadło, a wczoraj na Ł3 dwa razy piłka zatrzepotała w bramce rywali. Czyli pierwszy mały, bo mały jednak efekt treningu mimo wszystko był widoczny Smile
16poniedziałek, 22, czerwiec 2020 13:51
sektor212
Senator


"ludzie, którzy chcą być bardziej papiescy od papieża"
Zgadzam się z tobą. My Polacy potrafimy robić z igły widły. Mnie bardzo, ale to bardzo zirytował (użyłem zwrotu grzecznościowego) Pan Prawda Futbolu. Dostał cynk i szybciutko wbiegł miedzy kutry rybackie i rozpoczął wywody, jaki to nasz napastnik jest be. Normalny wzór moralności się znalazł. Zapomniał, jak sam pracując w Przeglądzie Sportowym, uff fachman zachowywał się jak KOŁTUN!!!

Ja odnoszę nieodparte wrażenie, że skoro sportowo nie można ugryźć Legii na boisku, to skrzyknijmy się w mediach i zacznijmy nadawać na Kante jaki to płytki wyrobnik i do tego bez honoru, a może uda się rozpierdolić szatnie nastawiając wrogo kibiców do zawodnika/zawodników. Jest okazja, to wkładajmy kij w mrowisko. Polecą suby, dzwonki czy kliknięcia i o to chodzi. Z frustrowany Roman ma swoje kolejne krótkie 5 minut.
Mam nadzieję, że nasza szatnia zamknie usta tym wszystkim moralnie obrażonym, zdobywając MP z przewagą 15 punktów.
17poniedziałek, 22, czerwiec 2020 14:07
Zbyszek
Nie bardzo rozumiem jak można mówić o czymś czego się nie widziało. Otóż w TV widać było dokładnie jak Kante bardzo spokojnie schodzi do szatni. Żadnej złości.żadnego zdenerwowania.Widać było dokładnie jak się rozgląda czy nikt go nie widzi. Następnie widać dokładnie jak w hallu spokojnie zdejmuje koszulkę, jak ją rzuca na ziemię i jak ją depcze. Potem ją z obrzydzeniem podnosi , idzie kilkanaście kroków i w korytarzu rzuca ją na ziemię i ją z lubością kopie wiele razy.. Ile nienawiści do klubu, do kolegów , do sztabu, do władz trzeba mieć ,aby tak postąpić ?.Ja się pytam,a kto to jest Kante, co to za święty,że widzicie,a nie wierzycie. Dobrze,że tylko go tylko usprawiedliwiacie . Gdyż przecież mogliście go pochwalić. Okazuje się,że bez tego bydlaka Legia się zawali. Bo przecież sądząc po Waszych wpisach to tacy jak ja są winni,a nie on . To nie on wywołał aferę tylko my. Ktoś tu zwariował. Obawiam się,że tym kimś nie jestem ja i tysiące wiernych kibiców Legii. Nie wystarczy panowie chodzić na stadion,ale trzeba z godnością czyścić stajnię Augiasza , bo zaczyna śmierdzieć. .
18poniedziałek, 22, czerwiec 2020 14:32
świrekwampirek
Panu powyżej serdecznie polecam...
ul. Sobieskiego 9, 02-957 Warszawa
Telefon: (22) 45 82 800, 45 82 500
Fax:
ipin@ipin.edu.pl
Bo to już nie są zwykłe internetowe bzdury, to zahacza o poważne zaburzenia postrzegana świata.
Tak Kante od dziecka nienawidzi Legii, a teraz maska opadłaSmile
19poniedziałek, 22, czerwiec 2020 14:59
Bartłomiej
Zbyszek


Po pierwsze rozwiązywanie kontraktu z zawodnikiem po tym jak pod wpływem emocji rzuca koszulkę i później publicznie przeprasza wszystkich jest nie na miejscu. Chłopak wracał dopiero po kontuzji, chciał bardzo pomóc drużynie pomimo tego że nie był na 100% gotowy, dopadł go uraz na początku meczu, który chciał rozbiegać przez 25 minut, ponieważ chciał zagrać cały mecz, który był dość ważny. Nie dziwię się Kante że był taki wściekły i po prostu nie mając nic innego pod ręką rzucił koszulką żeby wyładować swoją złość. Oczywiście że nie podobało mi się jego zachowanie, ale nie róbmy z tego takiej afery. Po drugie to że po jego wyrazie twarzy nie było widać złości to nie znaczy że wewnątrz był po prostu wkurzony. Stracił na chwilę panowanie nad sobą, a media szybko zrobiły z tego wielką sensację, żeby było co czytać. To że Kante dopuścił się takiego zachowania, to nie znaczy że inny piłkarz też się tego nie dopuścił, tylko kamery tego nie wyłapały. Dla mnie sprawa do zapomnienia jak najszybciej przez wszystkich i skupienie się na meczu z Jagiellonią.
20poniedziałek, 22, czerwiec 2020 15:49
Jesli dobrze rozumiem, to najlepiej "stajnie Augiasza" czyszczą ci, którzy swego czasu rozpierdolili w niej kible
21poniedziałek, 22, czerwiec 2020 15:57
świrekwampirek
Co więcej ci starsi chcieli zatrzymania budowy nowego stadionu, a tym co mieli odmienne zdanie potrafili przetrzepać skórę.
Swoją drogą w takim UEFA mieli by ubaw jakby Kante się do nich zgłosił że rozwiązano z nim umowę bo rzucił mokrą koszulką w nerwachSmile
22poniedziałek, 22, czerwiec 2020 18:08
Senator
Panie Zbyszku litości, o nic więcej nie proszę.
23poniedziałek, 22, czerwiec 2020 19:42
świrekwampirek
Obejrzałem jeszcze raz zachowanie Kante, Zbyszku oby to tylko była sprawa dla okulistySmile
24poniedziałek, 22, czerwiec 2020 22:47
Baron
Cóż, kiedyś chyba na LN widziałem reportaż pomeczowy z szatni Legii, ile tam koszulek klubowych walało się po ziemi i nie tylko koszulek Very Happy
Czyżby kibolstwo mentalne zagościło na cza C-L ? Wink
Hmm... Legia jest na ostatniej prostej do zdobycia MP, a niektórzy pałują się kompletnie nieistotnym incydentem wykreowanym przez media, bardziej niż nieżyczliwi naszemu klubowi.


Ps. Jak to było? Trybuna Torwar i tylko szmata bije brata? Dziś te same mentalne kręgi nawołują do linczu medialnego na Kante.
25wtorek, 23, czerwiec 2020 11:00
Zbyszek
Moi i setek tysięcy kibiców Legii oponenci, zanim napiszecie to przez chwilę zastanówcie się co chcecie udowodnić, co wykazać ?. Że normą jest, iż piłkarz schodzący z boiska , dodajmy na własną prośbę, pierwsze co robi to depcze koszulkę klubu, który go utrzymuje i kopie ją bez opamiętania. Znajdźcie mi z łaski swojej jeden przykład pośród szanujących się klubów.A gdyby się coś tak zbydlęciałego wydarzyło to czy taki ktoś byłby po takim wydarzeniu minutę dalej członkiem klubu ?. Jeżeli Legia przedłuży z Kante kontrakt po 30.06.2020 r stanie się pogardzanym pośmiewiskiem , nie tylko światka futbolowego. Bo kto siebie nie szanuje, ten nie zasługuje na szacunek.
26wtorek, 23, czerwiec 2020 11:34
Pancz
Ja nic udowadniać nie mam zamiaru ale cała ta histeria mnie już mocno zaczęła śmieszyć.
Nagle wszyscy stali się świętsi od papieża.
27wtorek, 23, czerwiec 2020 13:57
a-c10
@ Zbyszek:

Nie mam w tej chwili czasu na dłuższe rozpisywanie się. Żebyś jednak nie czuł się samotnyWink rzucę tylko, że choć ze zrozumiałych względów użyłbym mniej górnolotnej retoryki, to in principio się z Tobą zgadzam Smile
28wtorek, 23, czerwiec 2020 15:04
Bartłomiej
Zbyszek

Kante nie zszedł na własną prośbę bo jakby tak rzeczywiście było to by go nie było już w 7 minucie. Przecież widać było że nie było takiej opcji żeby kontynuował grę i czy tego chciał czy nie musiał zostać zmieniony. Poza tym dla mnie większym brakiem szacunku dla klubu jest brak zaangażowania przez cały mecz lub niepodanie ręki trenerowi podczas zmiany, ale nie coś co przy chłodnej głowie by się nie stało. Zresztą Kante przeprosił za swoje zachowanie i dla mnie nie śmierdziało to sztucznością tylko to było szczere wyznanie. W dodatku jak to w futbolu bywa jakby Kante później zdobyłby hat-tricka to nagle byłby wielbiony i wszyscy zapomnieliby o sprawie.
A i jeszcze jedno Kante ma umowę do końca czerwca 2021.
29wtorek, 23, czerwiec 2020 15:26
iocosus
No to czekając na ripostę Zbyszka & Albiceleste! Wink

Gdy czytałem pierwsze wpisy Zbyszka odnoszące się do wybryku Kante to cisnęły mi się dosadne określenia z gatunku nie do publikacji, ale to był efekt skoku ciśnienia spowodowany drastyczną różnicą w interpretowaniu rzeczywistości. W tej chwili próbując "na zimno" potraktować temat, to chyba Zbyszkowi trzeba być wdzięcznym za wyrażoną opinię, ocenę wydarzenia, ponieważ jeżeli tego "nie przerobimy" konfrontując własne poglądy to by było nieuczciwe i wobec Kante i wobec Vuko i wobec "prawdy" wszak którą każdy ma własną, ale o ile zrezygnujemy z jej narzucenia, to bronić i propagować już chyba możemy albo nawet powinniśmy. Skoro są "prokuratorzy" to muszą być i "adwokaci". 

Nie dziwię się Żylecie i ujmijmy to "kibolskiej" pierwszej reakcji. Wszak barwy a koszulka, szalik, flaga to ich emanacja, sztandary,  świętość nad świętościami w której obronie traci się zęby, zalicza połamane całe szczęki, inne kończyny, koszulka to jeden z najważniejszych symboli kibicowskiej tożsamości. Zatem gdy ktoś ją rzuca pod nogi i kopie, to emocje buzują wobec takiego aktu bezczeszczenia świętości. 

Jakie są fakty? Piłkarz jest kontuzjowany, nie może kontynuować gry, trener musi dokonać zmiany. To chyba dla wszystkich z nas jest niepodważalne, jak również to że idąc do szatni zawodnik rzuca koszulkę pod własne nogi a następnie ją kopie. Takie są fakty. Reszta to już nasza interpretacja, albo jak chcą "prokuratorzy" taki czyn to wyraz: "nienawiści do klubu, do kolegów , do sztabu, do władz" i takiego "bydlaka" trzeba niezwłocznie relegować, postponować i przegnać gdzie pieprz rośnie, albo jak tłumaczy "adwokat": "mówimy tu o zawodniku, który wszedł na boisko, przyspieszając maksymalnie swój powrót, ryzykując swoje zdrowie, który wkłada głowę tam, gdzie nie robi tego większość innych zawodników. Zostawia na boisku serce. Chłopak był sfrustrowany i nawet mi nie podał ręki, bo znów mu się przytrafiła kontuzja wtedy, kiedy chciał pomóc drużynie, walczyć o mistrzostwo Polski. Zrobił rzecz w sposób niekontrolowany, w emocjach."
Dla mnie "adwokat" jest w stu procentach przekonujący, nie tylko dlatego że jest jednym z tych do których piłkarz rzekomo zionął nienawiścią dając jej upust i kopiąc koszulkę, ale również dlatego że sekwencja i logika wydarzeń moim zdaniem potwierdzają wywód Vuko. Zostawmy sentymenty klubowe lub ich brak z boku. Jose Kante zależało na grze, ma trzydziestkę na karku, ostatnie kontrakty przed nim w obecnym lub w innym klubie, był w topowej formie w Legii, musi się jednak wykazać, potwierdzić, musi grać, a tu kontuzja, za kontuzją na tak ważnym etapie. Czy szlag nie trafia, czy ktoś czemuś takiemu poddany nie ma prawa być sfrustrowany? I czy nie szuka ujścia emocji, które wewnątrz targają? "Prokurator" twierdzi: "Kante bardzo spokojnie schodzi do szatni. Żadnej złości żadnego zdenerwowania.Widać było dokładnie jak się rozgląda czy nikt go nie widzi." - moim zdaniem to tylko dowodzi że Gwinejczyk kumuluje emocje, stara się je kontrolować jak na dorosłego faceta przystało zgodnie z maksymą: "Imperare sibi maximum imperium est!" czyli panowanie nad sobą jest najwyższą władzą, ale daje im upust gdy wydaje mu się że już jest sam, gdy nie musi się kontrolować. Koszulka w tym przypadku to tylko rekwizyt na którym się wyładowuje, tak jak rakieta dla tenisisty, które na kortach tysiącami idą w drzazgi, tak jak szafki i drzwi szatni po przegranych pechowo ważnych meczach.

Głupota z obraniem "rekwizytu do rozładowania emocji" pewnie że tak, ale to akurat było pod ręką, bezmyślność i pomroczność w danej chwili opanowała, powiedzcie jednak Jerzemu Janowiczowi żeby nie łamał rakiet, że to nie przystoi dżentelmenom kortów, bywają też w sporcie dużo bardziej drastyczne i tragiczne przykłady rozładowywania frustracji: https://sportowefakty.wp.pl/sportowybar/640503/przez-jedna-nierozwazna-chwile-reszte-zycia-spedzil-na-wozku-tragiczna-historia-
Każdy ma prawo do własnych ocen, zgodnych z własnym postrzeganiem rzeczywistości, subiektywnie patrząc "prokuratorzy" błądzą jak Zbyszek i Albiceleste lub cynicznie wykorzystują sytuację jak "przychylni" Legii dziennikarze, dla mnie nie ma kwestii żeby stanąć w szeregu "adwokatów". Głupota ale dopisywanie do niej nienawistnych intencji to absurd.
30wtorek, 23, czerwiec 2020 16:08
corazstarszy
Poza wszystkim innym, Kante zwłaszcza jesienią to był wielki wojownik, zdecydowanie wyrastający ponad średnią drużyny pod tym względem. W zakresie walki angażował się bardziej niż można by oczekiwać od zagranicznego najemnika. To bardziej świadczy o jego podejściu do Legii i pracy w Legii niż zachowanie w drodze szatni w chwili rozczarowania i negatywnych emocji. Miał moment głupawki, ale ciężko zapracował na to aby mu dać spokój. Lekcję dostał wymowną.
Szok, jak długa ma być przerwa Vesovicia. Na kontuzje nigdy nie ma dobrego momentu. Ale 8 miesięcy? Do końca lutego 2021?
Denerwuję się jutrzejszym meczem.
Pamiętam walkowera z Jagiellonią w drugim meczu Berga z powodu niepokojów na trybunach, choć na przebieg meczu to nie rzutowało. Pamiętam też 0-0 w 2017 za Magiery, po tym, gdy miejscowi wyraźnie czynili aluzje do zakłócania spokoju przed kwaterą Legii w nocy. Tam były hasła w stylu 'jak się spało'? Moim zdaniem, tego typu historie bardziej przeszkadzały w normalnym rozegraniu meczu niż jakaś tam szarpanina na trybunach wiosną 2014.
Ja tak myślę, że Legia nie ma szczęścia do rozmaitych decyzji administracyjnych w polskiej piłce, I to jest dla mnie jakiś dodatkowy poboczny wątek przed meczem w Białymstoku. Bardzo bym chciał, aby udało się wygrać.
31wtorek, 23, czerwiec 2020 18:46
Senator
Rozumiem , że Pan Zbyszek wracając z meczu zdejmuje z namaszczeniem koszulkę Legii wcześniej oczywiście mając dokładnie ręce i dezynfekujac dostępnymi środkami po czym klęka i z namaszczeniem składa śpiewając przy tym hymn klubu itp itd.
Ja niestety taki nie jestem, zdejmuje rzucam na fotel i bez żadnych ceregieli składam i wrzucam do kosza z brudną bielizną ( wychodzi że to zgroza, hańba, potwarz ). Ba możliwe, że był przypadek iż spadła na dywan a ja leń pomogłem sobie w podnoszeniu nogą.
Szczerze to przez myśl mi nie przeszło, że w ten sposób profanuje barwy mojego ukochanego klubu. Moim zdaniem nie w stosunku do koszuli przejawia się szacunek do klubu . A jeśli jeszcze czytam, byłego zawodnika uprawniającego czynnie i zawodowo sport, że sam w przypływie emocji potrafił cisnąć koszulkę to ja więcej pytań nie mam. Lodu na głowę zalecam.
Acha i jeszcze prośba, Pan jako jedyny sprawiedliwy, święta świętość nad świętościami może niech też się zastanowi co chce przekazać. Sprofanował koszulkę klubową celowo , z rozmysłem na chłodno z premedytacją godną psychopatycznego mordercy ? Naprawdę to chce nam Pan powiedzieć? Naprawdę?
@a-c10
in principio to nikomu się to nie podobało.
32wtorek, 23, czerwiec 2020 20:31
Przez takie wypisywane pierdoły tak jesteśmy postrzegani Very Happy

https://www.youtube.com/watch?v=i6NQUIxQ0Qs
33środa, 24, czerwiec 2020 04:49
a-c10
re: Kung-Fu Kante

Na początku zastrzeżenie – nic z tego, co zaraz napiszę, nie stanowi próby usprawiedliwienia dla lżenia kogokolwiek i nie powinno być w ten sposób odbierane, ok?

W ogóle, żeby pełna jasność była, to ja tutaj, mili panowie, wypowiadam się z pozycji człowieka, którego postponowanie barw Legii Warszawa może nie cieszy, ale też na pewno jakoś bardzo nie dotyka. Po prostu nie jestem w żaden sposób związany z Waszym klubem. Stąd też nie zamierzam używać tak silnie nacechowanej emocjonalnie retoryki, jak Sz. Kol. Zbyszek.

Tym niemniej przyznam szczerze, że bagatelizowanie wiadomego zdarzenia mocno mnie dziwi. I nie dlatego, iżbym chciał się wikłać w jakieś jałowe dyskusje o najemnikach. Bądźmy poważni, w obecnych czasach praktycznie każdy zawodowy piłkarz jest najemnikiem. Naturalna kolej rzeczy. Chcieliśmy profesjonalnego futbolu, no to go mamy. Ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Zresztą, w samej w sobie pracy najemnej nie ma przecież niczego uwłaczającego. Ja też jestem najemnikiem. Wykonuję pracę, do której się zobowiązałem i otrzymuję za to wynagrodzenie. I choć (póki co) całkiem mi w obecnym miejscu zatrudnienia wygodnie, to przecież serce mi nie drży na widok firmowego logo. Jeśli/Kiedy zaś dojdę do wniosku, że gdzie indziej będzie mi (jeszcze) lepiej, to bez cienia wyrzutów sumienia się pożegnam. I nie, nie jest mi z tego powodu ani troszenieczkę wstyd. Wy tak nie macie? Serio…?

Ja za to mam graniczące z pewnością przekonanie, że gdyby światło dzienne ujrzał filmik, na którym rzeczone logo postponuję, od jutra musiałbym rozsyłać cefauki. I nikogo by nie obchodziło ile do tej pory dla firmy uczyniłem. I nikt by się nie roztkliwiał nad tym, czy mój wybryk wziął się z nadmiaru emocji, czy też może z chłodnego wyrachowania. Firma ma klientów. Tym klientom nasze logo ma się kojarzyć pozytywnie, a nie jako coś, co można bezkarnie skopać i zmaltretować.

Legia też ma klientów, zwanych często kibicami. Wymaga od nich – znaczy, eee…, od Was – żebyście płacili za bilety (takie, czy siakie) oraz gadżety (czyli m.in. koszulki, nie?). Nie od rzeczy by także było, gdybyście od czasu do czasu wsparli finansowo któregoś z biznesowych partnerów klubu, których loga również znajdują się na skopanym przez Kantego trykocie. W skali sezonu są to – jak przecież sami doskonale wiecie – kwoty odczuwalne dla praktycznie każdego budżetu domowego.

I teraz co mają sobie ci klienci pomyśleć? Że chce się od nich grubej kasy za szmatę, którą noga Kantego wyciera podłogę? Nooo… cóż. Ścierka z Lidla chyba taniej wyjdzie.

Oczywiście. Rozumiem, że Wam – zwracam się tu do oponentów Zbyszka – cała ta heca nie stanowi. Że potraficie się wznieść ponad takie małostki. No i dobra, Wasza sprawa, absolutnie nic mi do tego. Wydaje mi się jednak, iż warto byłoby wziąć pod uwagę, że jesteście w mniejszości. Większość bowiem najwyraźniej uważa, że klub nie powinien sobie pozwolić na to, by ktoś szargał jego herb. A tak już to jest zrobione, że to większość decyduje o ekonomicznych (i nie tylko) sukcesach każdego przedsiębiorstwa.

Stąd też ponownie przychylam się do opinii Zbyszka. Na miejscu władz Legii postarałbym się, aby Jose Kante jak najszybciej opuścił Wasz klub.
34środa, 24, czerwiec 2020 07:33
świrekwampirek
"Wydaje mi się jednak, iż warto byłoby wziąć pod uwagę, że jesteście w mniejszości. Większość bowiem najwyraźniej uważa, że klub nie powinien sobie pozwolić na to, by ktoś szargał jego herb. A tak już to jest zrobione, że to większość decyduje o ekonomicznych..."
Jakieś badania na takie stwierdzenie?

"Na miejscu władz Legii postarałbym się, aby Jose Kante jak najszybciej opuścił Wasz klub."
A najlepiej oddać z opłaconym na trzy lata do przodu kontraktem do Cracovii.

A reszta tekstu, litości.
35środa, 24, czerwiec 2020 11:50
Senator
@ac10
Mam wrażenie, że tak na siłę z dobroci serca próbujesz pocieszyć pana Zbyszka. Piszesz mniejszość odpuściła, ciekawe bo choćby na legijnym tt większość darowała. No może masz inne źródła to poproszę.
Piszesz że ma to wpływ na sponsorów. Też ciekawe spostrzeżenie.
Może jakiś przykład jak np kopanie reklam w około stadionu odbija się na zawodniku, jak reaguje taka firma? Np Adidas , rozwiązuje umowę z klubem?
Przykład firmy x mocno nietrafiony, zupełnie innego rodzaju emocje choć gdyby rzeczywiście i w jednym i w drugim przypadku doszło do celowego, bezemocjonalnego profanowania logo to decyzja w obu przypadkach byłaby taka sama.
Jeszcze raz, były zawodnik pisze , nie raz rzuciłem koszulką, tv nie raz pokazuje zflustrowanego, zdenerwowanego zawodnika w irracjonalnych zachowaniach i jakoś z tego powodu nikt nikogo nie zwalnia . Kary finansowe owszem.
36środa, 24, czerwiec 2020 12:37
iocosus
Albiceleste

Gdyby obecnie Michał Probierz w czwartek w Wrocławiu wystawił w pierwszym składzie Janusza Gola, a następnie po trzydziestu minutach przy braku jakichkolwiek oznak kontuzji go zdjął i gdyby w takim momencie Janusz Gol schodząc z boiska zdjął koszulkę i rzucił ją na murawę, nie podał ręki trenerowi i ostentacyjnie paradując toples udał się do szatni, to pobyt Janusza Gola w Krakowie uznałbym za definitywnie zakończony, a gdyby choćby czubkiem buta nadepnął na trykot, to wnioskowi o dyscyplinarne rozwiązanie kontraktu również bym się nie dziwił. 

I w realnym przypadku Jose Kante i w hipotetycznej historyjce dotyczącej Janusza Gola fakty byłyby tożsame - piłkarz zdjął koszulkę i rzucił pod nogi, tylko że według mnie takich przypadków nie można by zrównywać bo ich kontekst byłby absolutnie inny, a i jednym faktem różniłyby się zdecydowanie. 

Albiceleste: "nikogo by nie obchodziło ile do tej pory dla firmy uczyniłem. I nikt by się nie roztkliwiał nad tym, czy mój wybryk wziął się z nadmiaru emocji, czy też może z chłodnego wyrachowania. Firma ma klientów. Tym klientom nasze logo ma się kojarzyć pozytywnie, a nie jako coś, co można bezkarnie skopać i zmaltretować." - mhm, gdyby filmiki z imprez integracyjnych były rozpowszechniane, to byłby problem z dowodzeniem że korpoludki niekiedy w służbowych gajerach zawsze zachowują się godnie, etycznie z szacunkiem do firmy i otoczenia. Bezeceństwa różne odchodzą i są wiadome pracownikom i hotelarzom, tylko w interesie jednych i drugich jest o tym nie rozprawiać, kwestia wystawiania i płacenia rachunków rozwiązuje sprawę, a open bar jak funkcjonował tak i będzie dalej pełnił swoją integracyjną funkcję, a wybryki różne jak się zdarzały tak i będą zdarzać, mniej i bardziej niegodne.
Kwestia w upublicznianiu wybryków. I to jest też fakt różniący moim zdaniem wymyśloną powiastkę o Golu z autentycznymi perypetiami Kante. Hipotetyczne działanie Gola byłoby manifestem publicznym, natomiast faktem jest że Jose powstrzymywał się z wybuchem swojej irytacji aż do momentu gdy znalazł się sam w katakumbach Ł3. Gdy myślał że nie jest już obserwowany dał upust frustracji. Zrobiłby to samo za drzwiami szatni, żadnej sprawy by nie było, a szatnie piłkarskie zakładam widziały bardziej nazwijmy to "energetyczne" i być może uwłaczające wybuchy złości. 

Sentymenty klubowe ich brak lub afirmację chciałem pominąć, zgoda co do najemników, ale był taki piłkarz który twierdził że od dziecka był kibicem Kolejorza i w nim grał, gole dla niego strzelał, nazywał się Piotr Reiss i swój ukochany klub sprzedawał. Po stokroć wolę najemnika Kante, nawet swojej frustracji nie potrafiącego opanować. 

Albiceleste tak przy okazji, jakie jest twoje zdanie w kwestii Janusza Gola? To co zrobił Kante, jest głupim impulsywnym wybrykiem, ale postawy Probierza, Tabisza z jednej strony a Gola z drugiej są już z pewnością przemyślane, intencjonalne. Jaka jest twoja perspektywa tej sprawy? Dla mnie nie jest to wszystko oczywiste i jednoznaczne. 
37środa, 24, czerwiec 2020 19:52
Zgred Maruda
Całe to zamieszanie jest pozbawione jakiejkolwiek relatywności oraz nawet pewnych prawd...Wink Nawet nie chcę się zastanawiać co by było gdyby w pierwszej fazie zdjął spodenki(?)
Podążając za myślą kolegi kibica60 koszulki i nie tylko koszulki w różnych sytuacjach traktowane były - mówiąc delikatnie jeszcze bardziej mniej pieszczotliwie.
Ale ja nie o tym, otóż:
Widzę taką oto sytuację, przygotowujący się do ważnej prezentacji "koleś" z firmy wielkiej, będący na zwolnieniu lekarskim w gorączce kreślił wykresy wzrostów w analizach, zbieranych latami, zapisując je w swoim laptopie. Laptopie firmowym, a że firma mocna z wieloma sygnaturami strategicznych giełdowych partnerów zaznaczonych logami, emblematami i reklamami. Przybywszy po jak się okazało niedoleczonej anginie, na wyraźną swoją prośbę kierowaną do Prezesa Zarządu, na własne życzenie uzyskał prawo na forum Zarządu do prezentacji. Kiedy zaczął dobrze, choć kilka razy kichając z osłabienia, zainteresował zebranych swoim pomysłem i przekazem...stała się rzecz straszna.
Nasz "koleś" bohater fraszki w całym swoim zaangażowaniu związanym z przygotowaniem prezentacji zapomniał, że nie wzmocnił laptopa dodatkowymi pamięciami na dysku...
Obraz na ogromnym plazmowym odbiorniku "stanął jak wryty"...na nic się zdały szybkie chęci resetowania...wszystko się wysypało.
Prezes Zarządu, znając potencjał "kolesia" poprosił o zmianę i na forum Zarządu nastąpiła inna prezentacja innego kolesia, projektu choć w pewnej formie zbliżonego - jednak w różnych aspektach, innego.
Nasz bohater "koleś" ze spuszczoną głową przeprosił i pożegnał się z uczestnikami zebrania, po czym jak pies zbity wyszedł z gabinetu i wcisnął przycisk dźwigu windowego, a że wieżowiec był wysoki, bo i firma znacząca była - kiedy zjeżdżał miał dłuższą chwilę...
Wtedy dał się poznać, jak nigdy wcześniej z furii, z agresji, którą skierował głównie w kierunku laptopa, kopiąc go niemiłosiernie z podbicia i z czuba...myśląc, że "jego ból ( spokojnieWink ) jest wyłącznie - jego bólem. Niestety firma zamontowała kamery także w dźwigach windowych. "Koleś" nawet nie wiedział, że jego potyczka z laptopem została udostępniona w przekazach internetowych i telewizyjnych. Tym bardziej przejęty, zniesmaczony swoim zachowaniem ogłosił, że nie zapanował nad nerwami za co solennie przeprosił.
Niby koniec fraszki...Ależ nie
Był też finał. Otóż spotkał się z nim Prezes Zarządu, który wprost wziął pewny rodzaj winy na siebie, ponieważ nie powinien ulec namowom, że w chorobie wszystko ma pod kontrolą do przedstawienia oczekiwanego projektu. Mało tego, zapewnił, że właśnie ten projekt jest w myśleniu całego Zarządu - jednym z najważniejszych, a jego realizacja podlega wszelkim priorytetom. Ale wylał się hejt- zachowałem się niegodnie, "pokopałem loga, sygnatury, naklejki" na laptopie.. wylało się na forach naszej firmy, nawet są głosy aby mnie zwolnić...powiedział cały czas przybity nasz "koleś".
Nawet nie wiesz jak "kopie Szef wszystkich Szefów" w swoim gabinecie, twój laptop to pikuś...tylko z jedną różnicą - nikt tego nie widzi, powiedział Prezes Zarządu, a że widział nie jedno, uśmiechnął się jedynie w oczekiwaniu na następne zebranie Zarządu.

-wszelkie postacie są zmyślone, są wynikiem pewnego rodzaju rozważania...-

ps: pozdrawiam Kraków i wszelkie korporacje Wink
38czwartek, 25, czerwiec 2020 21:51
a-c10
@ Senator:

Coś mi chodzi po głowie, że Zbyszek nie z takich tarapatów umiał się wykaraskać bez mojej pomocy. Myślę zatem, że i tym razem jakoś by ogarnął. Wink

Legijny twitter wybaczył, powiadasz? OK, zdaję się tu na Twój osąd, może w takim razie to ja się mylę. Z ostateczną oceną większość/mniejszość wciąż jednak wolałbym się wstrzymać do momentu, gdy Kante następnym razem wybiegnie na murawę przy Ł3.

Kopanie reklam? Zauważyłeś się ostatnimi laty jakby tego mniej? A ten były zawodnik to kiedy kopał piłkę? Bo wiesz, równie dobrze jakiś inny były zawodnik mógłby się przyznać do tego, że przychodził pijany na trening. A jeszcze inny - o, np. taki przymierzany do roli ikony, wspomniany przez Iocosusa - że kupczył meczami swej rzekomo ukochanej drużyny. Czy to są argumenty za tym, by wspomniane zachowania tolerować także dzisiaj? Nooo... Jakoś mi się nie wydaje Smile

Świat się zmienia, Senatorze. A zawodowy sport, w tym futbol, razem z nim. Dziś bożyszczem tłumów nie jest wiecznie podchmielony, rozimprezowany Ronaldinho, tylko hiperprofesjonalny, bezglutenowy Lewandowski. Nie puszczający żonę kantem po burdelach Wayne Rooney, a załatwiający biednym dzieciakom ciepłe posiłki Marcus Rashford. Nie kobieciarz-gwałciciel Ronaldo, a zwolennik równouprawnienia, społecznie zaangażowany i politycznie poprawny Mbappe. Etc., etc. Generalnie prymat tryskających testosteronem samców alfa się skończył. Coraz częściej odbiorcami piłkarskiego kontentu (ja wiem, potwornie to brzmi, ale co poradzę?) nie są dorastający, bądź świeżo dorośli mężczyźni, tylko dzieci. A o ekonomicznych wyborach dzieci decydują jednak rodzice. Czym chcesz przekonać panią Nowak, żeby kupiła koszulkę Legii swemu synkowi, jedenastoletniemu Kubie? Widokiem rozjuszonego, sfrustrowanego Kante, który taką samą koszulkę napierdala z buta...? Hmmm... To się może nie udaćWink

Przykład firmy x mocno nietrafiony, zupełnie innego rodzaju emocje

Taaak? A skąd wiesz? Sorry, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego emocje towarzyszące graniu w piłkę - a mówimy tu, przypominam, o nie decydującym o niczym meczu Ekstraklasy, nie finale LM - miałyby z automatu być uznawane za silniejsze od tych odczuwanych przy okazji innych aktywności zawodowych. Podtrzymuję to, co pisałem wcześniej: gdyby pracownik poważnej firmy w przytomności klienta spostponował logo tejże firmy, na 99% bez ceregieli zostałby posłany na bruk.

@ Zgred:

Podoba mi się Twoja historyjka. Serio. Z jednym, niedużym, acz jednak cholernie istotnym zastrzeżeniem. Otóż stadion to bardzo, baaardzo specyficzne miejsce pracy. W takich, dajmy na to, biurowcach są zakątki, gdzie wzrok i słuch klienta nie sięga. Na stadionie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, zwyczajnie ich nie ma. Jeśli pracownik o tym nie wie, to najnormalniej w świecie nie dopełnia swoich obowiązków.
39czwartek, 25, czerwiec 2020 22:51
a-c10
@ Iocosus:

Ładnych parę lat przepracowałem w MICE'ie. Zrobiłem dziesiątki wyjazdów integracyjnych. Been there, done that, bought the t-shirt Very Happy

Obaj wiemy, że istnieją ważkie powody, dla których relacji z podobnych wydarzeń się po prostu nie upublicznia. Nie i już. No bo w zasadzie po co klientowi wiedza, że schlana w trupa pani kierownik ds. bardzo ważnych spała na stole z firmową chorągiewką zatkniętą za zarzygany stanik? Albo że pan dyrektor ds. szalenie istotnych bezceremonialnie odlał się na firmowy baner? Co w Vegas, to w Vegas. Nawet jeśli to konkretne Vegas to tylko, dajmy na to, Mikołajki.

Gdyby Kante pozwolił sobie na podobny wybryk na terenie zamkniętym, absolutnie bym nie protestował. Głownie dlatego, że zwyczajnie bym się o tym nie dowiedział. Ani ja, ani najprawdopodobniej nikt inny. Zbyszek, człowiek prawy i szlachetny, a w dodatku kibic Legii (wiem, rzadkie połączenieWink) spojrzał chyba na sprawę przez filtr własnych uczuć. Ja, drań bez moralnego trzpienia, z Legią nijak nie związany, patrzę przede wszystkim na biznes Wink

Co zaś się tyczy "Golgate", najprościej byłoby chyba stwierdzić, że my ostatnimi laty jakoś nie mamy farta do kapitanów grających z piątką na plecach. Początki świetne, ale im dalej w las, tym coraz bardziej szkoda gadać.

A poważniej, z informacji, jakie posiadam (zastrzegam, że na pewno nie jest to pełny ogląd i nie wiem, czy poza bezpośrednio zainteresowanymi ktokolwiek mógłby się takim pochwalić) wynika, że gros winy leży po stronie klubu. Pozwolę sobie zacząć od bardzo szerokiego oglądu: powszechnie wiadomo, że pandemia spowodowała w piłkarskim biznesie potężne spustoszenia. Mam znajomka, który pracuje w niedużym, ale jednak profesjonalnym klubiku z dolnych partii angielskiej piramidy ligowej. Chłopak twierdzi, iż zawieszenie rozgrywek postawiło ów klubik na krawędzi bankructwa. Już wcześniej nie było lekko, a odcięcie wpływów z dni meczowych de facto zabrało im finansową płynność. W zaistniałej sytuacji trzeba było, niestety, ciąć wszelkie możliwe koszta, zwrócić się o pomoc do państwa i wysłać pracowników na opłacany z publicznych pieniędzy furlough.

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że Cracovia aż tak poważnie dotknięta nie została. Głównie dlatego, że - jakkolwiek smutno by to nie brzmiało - Cracovia na organizacji meczów właściwie nie zarabia. Mało tego. Brak rozegranych spotkań to brak konieczności wypłacania premii, niewykluczone zatem, że klub wyszedł na zarazie na plus. Taka przynajmniej jest powszechna wiedza i w tym świetle zarówno oczekiwanie, że zawodnicy zrzekną się sporej części uposażenia, jak i zwłaszcza wyciąganie rąsi po budżetową pomoc należy uznać za żenujące. Oczywiście, istnieje możliwość, że powszechna wiedza rozmija się z realiami, a klub poniósł przez covida zauważalne straty. W takim wypadku oczekiwałbym, że zostanie przeprowadzona poważna, uczciwa rozmowa z personelem (tym kopiącym i tym nie), podczas której zarząd przedstawi twarde fakty: tyle to, a tyle straciliśmy na tym i na tym. Wskutek czego, panowie mili, nie ma rady, musimy ściąć wam pensje. Czy takie spotkanie się odbyło? Nieliczni twierdzą, że i owszem. Liczni, że absolutnie nic z tych rzeczy. Nie wiem, Iocosusie. Nie spaceruję po klubowych korytarzach. Tak, czy inaczej, ogromna większość składu na obniżki przystała.

Wyłamał się jedynie pan kapitan. I początkowo spotkało się to nawet ze zrozumieniem ze strony zarządu. Pamiętam wypowiedź Profesora, w której ów podkreślał, że to przecież najprawdopodobniej ostatni poważny kontrakt Janka, toteż można pojąć jego stanowisko. Potem jednak do sprawy wmieszał się wiceprezes T. No i, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, posz-łooo...!

Gros winy, jako się rzekło, niesie klub, trudno by jednak było stwierdzić, że sam zawodnik ma takie znowu czyste papcie. Jeżeli Janek już tak zupełnie stracił zainteresowanie występami w naszych barwach, to niech nie klepie, że jest inaczej. Drogę do odpowiedniego gabinetu zna i wie, na którym biurku złożyć oficjalną prośbę o transfer. Niestety, zamiast skorzystać z takiego rozwiązania, postanowił grać na emocjach. A to podobno odwrócili się odeń koledzy. A to rzekomo nie rozmawia z nim sztab. Dziwne. Przed pandemią był powszechnie lubiany i szanowany, a teraz wszyscy, jak jeden mąż, bez żadnych powodów pokazali mu palec...?

Śmierdzi to trochę, Iocosusie. Pewnie nawet bardziej, niż trochę. Klub niewątpliwie poniesie na całej sprawie uszczerbek. Zwłaszcza że, co tu kryć, zarząd już od dawna nie cieszył się wysokimi notowaniami na trybunach. W szczególności, rzecz jasna, Teletabisz, acz i akcje naszego wiceprezesotrenera z tygodnia na tydzień (i z porażki na porażkę) coraz bardziej zniżkują. Niemniej, nie wydaje mi się, aby i sam Gol cokolwiek na tym skorzystał. Bo i niby w jaki sposób?
40piątek, 26, czerwiec 2020 10:24
Zbyszek
Dziękuję A-c10. Rozprawa o Kante jest w istocie rozprawą o pryncypiach, o aksjologii. Natomiast adwersarze bawią się w takich domorosłych psychologów, którzy sięgają po niesprawdzalne argumenty ,aby uzasadnić to czego udowodnić się nie da. Powtarzacie za Wałęsą,że nie chciał,ale musiał. Ja jestem prosty chłopak , który przeszedł staranne podwórkowe wychowanie,a i nauki Ewangeliczne nie są mi obce,jak choćby słynne "Po owocach ich poznacie".(Mt 15-20). W nauce to się nazywa behawioryzm. Oceniamy ludzi po ich czynach, bowiem tak naprawdę jest to jedyne sprawiedliwe narzędzie. I jeżeli są to czyny dobre to je nagradzamy,a jeżeli złe to karzemy. Niby proste,ale nie dla wszystkich. Mało tego Kante w Waszych relacjach wygląda jak nierozgarnięty , niedorozwinięty małoletni dzieciaczek, który nie wie co czyni. Otóż jest to 30 letni , a więc jednak dorosły mężczyzna, który nie ma chyba dolegliwości zwalniającej go od odpowiedzialności za swoje czyny. I tu dochodzimy do faktów o których poważni ludzie nie powinni dyskutować. Pamiętając przy tym ,że tenże Kante nie tak dawno bez gody klubu wyjechał do Hiszpanii,a Legia nie poszła śladem Lechii i go nie ukarała, zaś Lechia wywaliła Marco Paixao za identyczny czyn .W Waszych relacjach wygląda tak jak by Kante niczego złego nie robił. Po prostu deptał sobie i kopał jakąś szmatę. Jeżeli tak to widzicie to mi ręce i majtki opadają. Bo dla mnie to nie żadna szmata,ale symbol.Mało tego mam przekonanie,że gdyby Kante wiedział,że kamera go obserwuje to niczego tak zdrożnego by nie uczynił. Zrobił to był pewien swojej bezkarności. I Wy w tym poglądzie go utwierdzacie ( pewno znajdzie naśladowców),że nawet jak zrobił to co zrobił to i tak ma być bezkarny. Po moim trupie Smile.
Po tym wstępie porozmawiajmy o pryncypiach,a mówiąc dokładniej o wartościach. i czy warto trzymać tak zgniłego ( zdemoralizowanego ) kartofla.Czyli o tym co dla Legii dobre i naprawdę korzystne . Obecnie Legia nie ma wysokiej klasy napastnika,a Kante w formie to najlepszy na tej pozycji zawodnik grający w lidze.Tylko czy to usprawiedlwia czyn i jego wykonawcę?. Inaczej mówiąc ; czy mamy bronić wartości symbolicznych,żeby nie rzec honorowych czy tego,że kara może osłabić dzisiaj drużynę. Ja mam takie swoje powiedzenie,że z nasienia kłamstwa nie wyrośnie owoc prawdy. Przy czym mam świadomość,że dziś dla wielu najwyższą wartością jest szmal i są gotowi sprzedać się za miskę soczewicy lub 30 srebrników. Niech nikt na mnie nie liczy w tym faryzejskim handlu.Bowiem spór tyczy w istocie tego ; czy honor dla Legii i jej rodziny ma jeszcze jakąkolwiek wartość. Dla mnie ma. Ale ja już za stary jestem,aby dać się kupić na plewy. ..
Co nie znaczy,ze innym odmawiam prawa do odmiennej oceny .

@Bartłomiej.
Cieszy mnie,że nie tylko masz swoje zdanie,ale potrafisz je logicznie , w dobrej polszczyźnie,z użyciem sensownych argumentów uzasadnić.
41sobota, 27, czerwiec 2020 14:07
iocosus
@ Zbyszek

No cóż, pryncypia w tym momencie sprowadzają mi się do analogii traktowania każdej ręki w szesnastce jako rzutu karnego. Zagrywanie piłki ręką jest zabronione, niegodne traktowanie symboli klubowych również, zatem za to pierwsze rzut karny bez wyjątku, czy to "ręka" została nabita, czy jest przy ciele, lub chowana za plecy - pryncypialnie bezwzględnie optowalibyśmy za rzutem karnym, a za to drugie - krzyczymy won z klubu. Na szczęście nie za każdą rękę jest karny, a według mnie i w tym drugim przypadku trzeba ważyć okoliczności. 

Zbyszku czy dorosły facet grając w kosza i w emocjach walący głową w słup i łamiąc sobie przy tym kręgi szyjne wiedział co czynił i świadomie skazał siebie na kalectwo? To nie wydumana historyjka, ale przykład z życia, który przytoczyłem. Kante wyładował swoją frustrację na koszulce tak jak Jerzy Janowicz czyni to z rakietami. 

Zbyszek: "W Waszych relacjach wygląda tak jak by Kante niczego złego nie robił." - nieprawda! Senator napisał: "tv nie raz pokazuje sfrustrowanego, zdenerwowanego zawodnika w irracjonalnych zachowaniach i jakoś z tego powodu nikt nikogo nie zwalnia. Kary finansowe owszem." Za karą finansową za głupi czyn bo tak to traktuję również jestem. Tenisista na korcie w wielkim szlemie za połamanie rakiety zdaje się dostaje grzywnę w wysokości do dwóch tysięcy baksów. Jak Gwinejczyk dostanie podobną lub większą słówkiem nie pisnę. 

Zbyszek: "Co nie znaczy, ze innym odmawiam prawa do odmiennej oceny." - a w tym jesteśmy absolutnie zgodni. Bartkowi też dziękuję, coś czuję że nikt nie ma takiej siły polemicznej perswazji wobec Zbyszka jak właśnie Bartek. 

Aha, jako zespół i sztab szkoleniowy sprezentowałbym Jose kosz lub worek odstresowywaczy: 
https://www.lightinthebox.com/pl/c/odstresowywacze_20876?prm=1.3.54.0 
niech nimi rzuca, kopie, niech je maltretuje, gdy wewnętrzne demony nim targają! Wink 
Przy okazji, spostrzegłem, że w ramach tych zabawek jest i taki gadżet antystresowy: https://www.lightinthebox.com/pl/p/the-masters-design-collectible-trump-troll-doll-gadzety-antystresowe-atut-przeciwe-stresowi-i-niepokojom-zabawny-silikon-na-doroslu-wszystko-chlopcy_p8035449.html?category_id=20876&prm=1.2.1.1
Wyobrażacie sobie ten krzyk i uniesienie gdyby u nas taka zabawka była rozpowszechniana z podobizną naszego prezydenta obojętnie kto nim by nie był? Smile 

@ Albiceleste,

Mam nadzieję że o Golu i Probierzu i profesorze Filipiaku będziemy mieli jeszcze okazję podyskutować i dokończymy temat przy okazji meczu  Pucharu Polski. U Probierza Gol wydaje się skończony, ale PP jawi się  ostatnią deską ratunku Cracovii dla uratowania sezonu, pytanie czy jest to również ostatnia szansa dla trenera i wiceprezesa? 
42sobota, 27, czerwiec 2020 20:45
Zgred Maruda
Ej Panowie - czym tak po prawdzie jest to pisanie...?
Pytam poważnie, najbardziej jak można...?

Dobra, no to tak- Młynarczyk ( bramkarz reprezentacji ) najebany na lotnisku, przed wylotem na MŚ był łaskaw ...ten świetny trend uzysku reprezentować ( Zbyszku - swoją postawą?) wielką sprawę wyruszającą w nieznane reprezentacji polski...To - dopiero było śmiałe chamstwo, podeptanie Godła, Flagi, Polski - wreszcie! Jak wiemy - koledzy "Go" obronili - ku chwale Ojczyzny. A pan Zbigniew -został w blokach, w ocenach - bo ...został.
Lata mijały - ale rzecz śmiała zaistniała. Piłkarz (wtedy) Kosecki, dostając wędkę w meczu reprezentacji Polski, schodząc z boiska - CISNĄŁ" W KRZAKI? koszulkę z Godłem , Orłem....Biało -Czerwony symbol Kraju.

ps: Po latach został v-ce Prezesem PZPN

Panie Zbigniewie - ciągłe podkreślanie swojego "podwórka" w kreacji następnie potencjału pisania o prawdach - kłóci się z prawdą , tak się nie określa rzeczywistości - bo do niej - panu daleko... i niech mi pan - wybaczy, ale piszę to z perspektywy Very Happy swojego podwórka, praskiego podwórka...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1