A+ A A-

Wisła Płock - Legia 0-1: Ligowa młócka

W trzecim ligowym meczu w tym sezonie Legia odniosła drugie zwycięstwo. Nasza drużyna pokonała Wisłę w Płocku, a strzelcem decydującej bramki był oczywiście Pekhart. Czeski napastnik jest autorem wszystkich bramek dla Legii w bieżących rozgrywkach Ekstraklasy.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Boruc - Karbownik, Jędrzejczyk, Rémy, Mladenović - Kapustka, Slisz, Martins, Luquinhas  – Kanté, Pekhart. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Kamiński - Żuk, Zbozień, Michalski, Uryga, García - Gjertsen, Lesniak, Rasak, Szwoch – Sheridan.

Mimo początkowej nerwowości widocznej w zagraniach poszczególnych zawodników, Legia szybko uzyskała przewagę. Nasza drużyna miała dobrą sytuację w 10. minucie meczu. Najpierw Martins trafił w poprzeczkę, a dobitka Kapustki została zatrzymana przez Kamińskiego. Potem długo brakowało okazji strzeleckich, aż wreszcie w 30. minucie Legia wreszcie objęła prowadzenie. Piłkę z lewej strony boiska dośrodkował Mladenović, w polu karnym Pekhart ubiegł Urygę i strzałem głową zdobył swojego czwartego gola w sezonie. W 42. minucie żółtą kartką upomniany został Slisz. W 44. minucie Pekhart sfaulował Sheridana przed polem karnym naszej drużyny. Do rzutu wolnego podszedł Szwoch, na szczęście przeniósł piłkę nad bramką. W końcówce pierwszej części meczu gospodarze byli aktywniejsi w ofensywie, ale nie zdołali poważnie zagrozić Borucowi.

Do przerwy Legia prowadziła 1:0. Nasza drużyna miała problem z konstruowaniem płynnych akcji, jednak wynik był zasłużony.

Druga połowa rozpoczęła się pod znakiem chaotycznej kopaniny z obu stron. W kolejnych minutach pasywnie grająca Legia miała coraz większe kłopoty. W 59. minucie Boruc musiał interweniować po płaskim uderzeniu Rasaka. W 64. minucie mogło być 1:1, na szczęście Slisz wybił piłkę z linii bramkowej po efektownym rajdzie Rasaka. Minutę później Boruc zatrzymał strzał Sheridana. W 66. minucie Stolarski zmienił Karbownika, a trzy minuty później Gwilia zastąpił Kanté. W 76. minucie żółtą kartkę ujrzał Jędrzejczyk. Gospodarze mieli stały fragment gry, po którym do strzału głową doszedł Tuszyński. Napastnik Wisły minimalnie przestrzelił. Kolejnym legionistą ukaranym żółtą kartką był Mladenović. W 83. minucie na boisku pojawili się Rosołek i Lopes, którzy zastąpili Kapustkę i Martinsa. Minutę później żółtą kartkę ujrzał Luquinhas. Wynik nie uległ już zmianie.

Legia nie straciła bramki i wywalczyła trzy punkty. To bez wątpienia dobra wiadomość i przy okazji chyba jedyne usprawiedliwienie stylu zaprezentowanego przez drużynę mistrza Polski. W przyszłą sobotę mecz z Górnikiem Zabrze w Warszawie.

Dyskusja (13)
1piątek, 11, września 2020 23:34
Senator
Cała Legia jaką znam i pamiętam od lat. Im słabszy rywal tym większą padakę gra Legia. Smutne to bo wszytko się zmienia tylko nie Legia.
2piątek, 11, września 2020 23:55
Krzysztof Jastrzębski
I'm słabsza Legia tym bardziej minimalizm się wkrada. Dostosowanie się do przeciwnika, jak to nazwałeś. Ciężko się to oglądało od 25 minuty. Promyk nadzieji jest, ale, nie oszukujmy się, zależy od tyłu zmiennych..
3sobota, 12, września 2020 00:09
Senator
@Krzysztof
Siła naszej drużyny nie ma tu nic do rzeczy. Zapewniam Cię, że i mocna kadrowo Legia grała kompromitujace mecze z rywalami których teoretycznie powinna odsyłać z bagażem kilku bramek. Pisaliśmy już o tym , kolejny mecz w którym jedynym ofensywnym pomysłem jest gra do boku, najchętniej do Mladenovica i wrzutka w pole karne na głowę Pekharta.
4sobota, 12, września 2020 05:44
kibic60
@ Senator
'Wszystko sie zmienia, tylko nie Legia"

Może jednak troszkę się zmienia, bo wiele meczów, o których piszesz Legia przegrała. Wczoraj pomimo stylu zainkasowała 3 pkt.

Jeszcze słowko o naszym napastniku, na którego plynie fala krytyki w stylu Dudy, który nie będzie się szczepił, bo nie. Pekhart na 4 zdobyte przez Legie gole w tym sezonie strzelił... no właśnie. Prowadzii w tabeli króla strzelców, ale nadal wielu nie przekonuje, bo nie.
Wczorajsza bardzo podobna do Szarmacha z Włochami, tylko strony inne.
5sobota, 12, września 2020 09:40
xxx
Ja z tego trudnego do oglądania meczu mam 2 spostrzeżenia. Jedno pozytywne, drugie mniej.
Pozytywnie zaskoczył mnie Slisz, bo zobaczyłem chłopaka, który starał się grać szybciej piłką, przyjmować kierunkowo i zagrywać do przodu. Wyglądał lepiej pod tym względem niż poprzednio. To może znaczyć, że pracuje nad sobą, co budzi pewien optymizm.
Trochę niepokojące było obserwowanie Mladenovića, bo o ile do przodu szło mu dobrze, to w obronie znowu lubił się "zabawić" powodując ryzykowne sytuacje. Bardzo podobnie grał Remy, niby dobra technika, niezłe podania do przodu a w każdym meczu potrafił się tak "zabawić" przed polem karnym, że powstawały z tego groźne sytuacje.
O ile w naszej lidze to jeszcze nie jest takie groźne, bo jeszcze trzeba umieć to wykorzystać, to w pucharach już jest bardzo groźne.
6sobota, 12, września 2020 10:42
CTP
"kolejny mecz w którym jedynym ofensywnym pomysłem jest gra do boku, najchętniej do Mladenovica i wrzutka w pole karne na głowę Pekharta"

Senatorze, dostajesz napastnika, który jest technicznie wyjątkowo drewniany i rozpędza się jak wóz z węglem przez co przegrywa pojedynki biegowe z każdym obrońcą w naszej eklapie. Jedyne, co potrafi, to, cytując klasyka, jebnąć z bani. No to jaką ty taktykę chcesz zastosować? Prostopadłe podania na dobieg? Klepkę przed polem karnym? No, nie z Perkhartem.
Ja osobiście uważam, że Vuko dobrał optymalną taktykę do materiału jakim dysponuje. Jedyne, czego mogę się czepić, to tempa gry, które w początkowych minutach czasami jest trochę nieefektywne. Pressing - przejęcie - akcja - strata, pressing - przejęcie - akcja - strata, pressing - przejęcie - akcja - strata. I tak przez pierwsze 30 minut na bardzo wysokim tempie, co skutkuje brakiem sił w końcówce meczu. Ja bym tę piłkę jednak trochę poszanował i zmusił przeciwników do biegania za nią a nie co chwilę ją tracił.
Na osobne zdanie zasługuje Karbo, który zaliczył bardzo duży zjazd z formą. Chyba pora na odpoczynek na ławce.
7sobota, 12, września 2020 10:47
iocosus
Według mnie samego meczu za bardzo nie ma co komentować, ale na jego podstawie, również po spotkaniu z Górnikiem będzie można stawiać i szukać odpowiedzi na pytania jak i jakim składem mamy grać o Ligę Europy?

1. Lewa obrona, Karbownik czy Stolarski - z defensywą u obu kiepsko, w grze do przodu z Michała był większy pożytek gdy jako lewy obrońca nie szedł wzdłuż linii bocznej na dośrodkowanie w pole karne (to klasycznie i dobrze czyni Mladenović) ale łamał akcje do środka przekładając piłkę na prawą nogę. To było niestandardowe, dezorganizowało szeregi obronne rywala, nawet wówczas gdy liga już się "nauczyła" Karbownika, to i tak dzięki krótkiemu i szybkiemu prowadzeniu piłki siał spustoszenie, wprowadzał zamęt. Na prawej stronie, jak dotychczas takiego efektu brak, co może być wynikiem albo słabszej formy, albo tego że Michałowi lepiej odpowiada łamać akcje "z lewej do srodka"? Stolarski z Jagą w ofensywie dobrze się pokazał, może Karbownika trzeba wykorzystać w inny sposób?
2. Środek obrony? Czy Remy zrehabilitował się za Jagę? nie popełnił aż takich baboli, ale moje zaufanie jednak stracił, nigdy nie przypuszczałem że na ozdrowiałego Wieteskę będę czekał niczym na zbawienie. Lewczuk wykartkowany a przy tym  widzę go niestety w roli którą w tej chwili sprawuje Astiz, a zatem pozostaje - Wieteska lub ktoś nowy, sprowadzony?
3. Asekurujący środek pomocy? Antolić chyba już w Turcji, a w Płocku MVP spotkania według mnie był Bartek Slisz! Mieliśmy "kłopot bogactwa" w ósemkach i nimi graliśmy i gdy to Legia prowadziła grę działało to bez zarzutu, przynajmniej gdy Antolić z Martinsem do spółki byli w formie, natomiast takiej "6" łatającej dziury nam trochę brakowało, a to może być nam potrzebne w czwartej rundzie eliminacji (mhm, trzecią już nam przypisałem, jak zrobią to piłkarze przed meczem oby jakiegoś zonka nie było). W każdym razie Slisz dla mnie wyrasta na pewniaka, a kto obok niego na "ósemce"? Martins, Gwilia, Kapustka, a może nadzieja polskiej piłki Karbownik? Jeżeli we wrześniu nie sprzedamy Michała to chciałbym go zobaczyć gdzieś wyżej niż na obronie. 
4. Skrzydła? Już postulowałem przed meczem z Omonią, że dla mnie ofensywna pomoc mogłaby wyglądać tak: Karbownik, Luquinhas, Kapustka. Ten ostatni zbiera minuty do reaktywacji, oby cierpliwości i trenerom i nam wszystkim nie zabrakło. To jest dla mnie jedna z największych zagadek czy Bartek Kapustka powstanie niczym Feniks z popiołów, przy tym jeżeli ma być tym Feniksem to wiosną powinien nam się zaprezentować w formie pozwalającej na aspiracje do reprezentacji, jeżeli się odbuduje tylko na miarę ligowego rzemieślnika to czas i minuty mu poświęcone trzeba będzie uznać za stracone. W pomeczowym wywiadzie zastanowiła mnie wstrzemięźliwość Vuko wobec Valencii. No cóż po Kapustce  zda się kolejny piłkarz do odbudowy, a nie "na już". Dla mnie jeżeli Joela wypożyczymy na rok ale z datą zwrotną nie w czerwcu ale właśnie po ostatnim przyszłorocznym meczu eliminacyjnym do europejskich pucharów, to taki ruch akceptuję w pełni. 
5. Środek ofensywny pomocy. Pytanie pierwsze czy mamy grać 4-4-2 czy jednak 4-2-3-1? Osobiście wolę kreatywnego pomocnika za plecami napastnika aniżeli dwójkę napadziorów, ale wczoraj też zżymałem się że Legia powinna grać kombinacyjnie dołem po ziemi i w tym momencie po wrzutce Mladenovicia skwitował moje rozterki i wątpliwości Pekhart. Jeżeli gralibyśmy pomocnikiem, to Luquinhas jest pewniakiem na środku o Gwili zapominamy na tej pozycji, ale pozostają jeszcze do próbowania i sprawdzania Kapustka i Karbownik. 
6. Atak. Jeżeli mamy grać 4-2-3-1 to kim na szpicy? Byłem zwolennikiem Kante ale jak tu posadzić takiego wyborowego strzelca jak Pekhart na ławce? Pozostają jeszcze Lopez i Rosołek, mhm, "kłopot bogactwa"?
8sobota, 12, września 2020 11:49
Zbyszek
Kibice Legii chyba już zdążyli przywyknąć do faktu,że rundę jesienną drużyna zaczyna mocno niemrawo. Ten stan powoli staje się taką naszą tradycją. Trenerzy się zmieniają, fizjologowie się zmieniają, a piłkarze jak słabo się poruszali, tak i słabo corocznie się poruszają. Oby byli jak silnik diesla, który też powoli zaczyna.ale jak się już rozkręci to zasuwa ,że miło się robi tu i ówdzie.
Nie zaszkodzi rozważyć czy proces ten jest sterowany, planowany czyli czy ktoś nad nim panuje czy następuje niejako samoistnie. Pobieżnie analizując wczorajszy mecz pod kątem cech motorycznych składających się na to nazywa się mocą wydaje się,że nareszcie trener przygotowania fizycznego razem z trenerem wiedzą co robią. Chyba czas eksperymentów już się skończył. Zresztą nie ma się co dziwić,że Bortnik w ten sposób wykorzystał nienotowane wcześniej przerwy w rozgrywkach , gdyż taka okazja nabycia w warunkach polowych nowych doświadczeń może się nie przydarzyć. Do takiej wcześniej postawionej tezy przekonuje postawa drużyny w I i II połowie meczu z Płocczanami. Wydaje się prawie pewne,że zmiana rytmu gry, jej uspokojenie, wyciszenie, spowolnienie odbyły się na wyraźne polecenie trenera. Oczywiście pewnikiem miało to swoje zastosowanie taktyczne, gdyż gry na wynik też trzeba się nauczyć. Lecz podstawowym czynnikiem było kształtowanie parametrów w zakresie szybkości wytrzymałościowej i szybkości jako warunków dynamiki i intensywności samej gry. Takie wytracenie tempa gry może mieć trojakie podłoże.
Albo zawodnicy są przetrenowani co oby nie daj, Boże i muszą szukać w każdym momencie wypoczynku, bo bez niego nie da się przezwyciężyć przemęczenia . Ten stan jest trudny do osiągnięcia,ale pamiętamy ,że za Magiery niejakiemu Krzepocie dwa razy to się udało. Osobiście to zdarzenie wykluczam.
Lub też na tym etapie są niedotrenowani. Co jest możliwe, gdyż kontuzje o charakterze przemęczeniowym i przeciążeniowym po powrocie po przerwie pandemicznej były naszą zmorą. Zawodnik, nawet nieprzygotowany na duży wysiłek siłą woli zmusza organizm do wykrzesanie sił ponad aktualny poziom wytrenowania,a wówczas wiele elementów układu ruchowego może odmówić posłuszeństwa (mięśnie, ścięgna, stawy). To również raczej wykluczam, gdyż w I połowie nasi gracze poruszali się po murawie żwawo i jak schodzili na przerwę to na mocno zmęczonych nie wyglądali.
Pozostaje trzecia przyczyna. Trenerzy nie chcą,aby zawodnicy zbyt szybko uzyskali zbyt wysoką formę fizyczną. I tu muszę napisać parę słów elementarza metodyki przygotowania cech motorycznych. Kto wie, niech nie czyta. Generalnie w okresie tzw. przygotowawczym w procesie treningu zawodnicy dostają podbudowę w postaci wytrzymałości ogólnej oraz siły z elementami szybkości biegowej. Ta baza wyjściowa daje podstawy do rozwijania w mikrocyklu cech warunkujących moc i wynikających z niej dynamiki i intensywności gry, a więc szybkości wytrzymałościowej , szybkości specjalnej i szybkości startowej.Przy czym te cechy są kształtowane w warunkach startowych ,a więc poprzez udział w meczach. Z grubsza i w dużym uproszczeniu polega to na tym,że zawodnicy są zdolni do gry na wysokim pułapie możliwości organizmu w pierwszym meczu np. przez kwadrans , w drugim przez pół godziny i itd. Aż do osiągnięcia maksymalnego pułapu dla każdego zawodnika. W ten sposób można zarówno przyspieszać jak i opóźniać dojście do tego pułapu. Można to robić np. arytmią gry,albo tak jak to zrobił Vukovicz poprzez nakaz jej uspokojenia i zmniejszenia wysiłku i tempa gry w określony czasie, w tym wypadku w II połowie. Ewidentnie celem zabiegu było zahamowanie procesu wzrostowego,tak aby najwyższa forma zaistniała na decydujący mecz o awans do LE. Oby tylko Kosowarzy, bo pewno oni będa naszym rywalem nie sprawili nam psikusa tak jak Levadia uczyniła to Wisle. Bowiem Skorża też tak kombinował i się przeliczył. W każdym razie mnie postawa w II połowie nie zmartwiła,gdyż dostrzegam w niej racjonalne jądro.

Muszę wreszcie pochwalić władze klubu za postawę wobec ewentualnego pozostania w klubie lub odejścia Antolicza. Manager zawodnika robi to co wszyscy w takim wypadku. Niby to dyskretnie,ale ogłasza przez media ,że zawodnik , któremu kończy się kontrakt może przejść do innego klubu,ale może też pozostać.Zależy to od warunków jakie mu się zaproponuje. Tym samym chce wywołać swoistą licytację,na której zawodnik ma skorzystać. Jeden daje tyle , drugi więcej itd. I Legia tej gry nie podjęła. Nie zamierzam wchodzić w rozważania dobrze czy źle. Chodzi mi o mechanizm. Oczywiście przy pomocy mediów rozpoczęły się naciski,że to podstawowy zawodnik,że chce zostać,ale dyrektor ani prezes nie podejmują rozmów. Niestety do tej gry, nie po stronie Legii podłączył się Radovicz ( a pisałem,żeby dziada po zdradzie poszczuć psami,a nie przyjmować z powrotem). Kierownictwo Legii zadziałało metodą faktów dokonanych. Odsunęło zawodnika od kadry zespołu. W ten sposób przejęło inicjatywę.Albo nowy klub jest nim w istocie zainteresowany i wyłoży jakieś pieniądze za transfer już teraz,albo za kilka miesięcy dostanie zawodnika niegotowego do gry , wymagającego co najmniej parotygoniowego okresu przygotowań. Lub też nowy klub nie jest zdesperowany i wówczas zawodnik zostanie w Legii,ale na naszych warunkach. Pierwsza jaskółką,że przestaliśmy dawać wodzić się za nos i zaczęliśmy się szanować było niepodjęcie rozmów o powrocie do Legii Kucharczyka. Brawo!.

Legia powinna natychmiast , albo jeszcze szybciej ściągnąć do Warszawy najlepszego zawodnika wczorajszego meczu Dawida Kocyłę. Chłopak ma 18 lat, dobre warunki fizyczne i i nie na bocznym boisku i nie na tle juniorów,ale na tle najlepszej drużyny ligi i mocnej Legijnej obrony pokazał ,że umie grać,że chce grać ,że się nie boi grać. Brać i nie pytać, bo znowu nam ogromny talent i już dużo umiejący ,sprzed nosa zabiorą.
9sobota, 12, września 2020 11:57
xxx
iocosus
Ja nie rozumiem dlaczego Gvilia jest na cenzurowanym? Nie jest oczywiście super specjalistą na żadnej pozycji, ale..... potrafi dograć piłkę w pole karne (czołówka Legii w asystach), potrafi wykończyć akcję (z pomocników chyba najwięcej strzelił) i jest aktywny w odbiorze. Nie jest widowiskowy, ale według mnie pożyteczny, o czym może świadczyć punktacja kanadyjska.
10sobota, 12, września 2020 12:26
Senator
@CTP
Też jestem zdania że Pekhart oprócz głowy niewiele więcej posiada, ale to powinien być jeden z wariantów, a nie jedyny.
@Iocosus
Kłopot Gvili jest taki, za dużo czasu potrzebuje na podjęcie decyzji.
Natomiast pełna zgoda wniosków zbyt mocnych po tym meczu bym nie wyciągał.
11sobota, 12, września 2020 13:01
iocosus
Gwilia dla mnie to optymalna "8". Gdybyśmy mieli grać na dwie ósemki, czyli wówczas gdy dominujemy rywala, wysoko pressujemy to wtedy para Gwilia, Martins wydaje się docelowa, jeżeli jednak rywal jest poważniejszy, czyli taki który może zmusić nas do defensywy to wówczas wolałbym klasyczny układ 6 + 8, a w nim pewniakiem staje się Slisz i jemu trzeba dobrać partnera czyli albo Martinsa, albo Gwilię, albo Kapustkę, albo Karbownika. Tak to postrzegam. 

To prawda że Gwilię się krytykuje a cyferki za zeszły sezon miał wręcz imponujące - 11 goli plus 9 asyst. Ważne ogniwo zespołu, ale moim zdaniem jednak nie na "10". 
12sobota, 12, września 2020 13:24
xxx
"Ważne ogniwo zespołu, ale moim zdaniem jednak nie na "10". "
Nominalne pozycje na boisku są raczej umowne, bo np. Luqi nominalnie ustawiany na skrzydle, bardzo często gra na środku. Wymienność pozycji, to w tej chwili sprawa powszechna.
W czasie turnieju finałowego LM podkreślano, że RB Lipsk jest trudne do przeczytania, bo wymiana pozycji jest ciągła i nigdy nie wiadomo który zawodnik znajdzie się w określonym miejscu.
Co do Gvilii, to jednak jego dorobek w punktacji kanadyjskiej wskazuje na to, że wie co robić blisko pola karnego albo nawet w polu karnym.
13sobota, 12, września 2020 14:18
iocosus
Ok, punktacja kanadyjska jest za Gwilią, biorąc ją pod uwagę to Gruzin jest ważniejszym graczem dla Legii niż Luquinhas (5 goli, 9 asyst) tylko że w moim subiektywnym odbiorze Brazylijczyk jest kluczowym robiącym grę w ofensywie zawodnikiem, nie do zastąpienia, nie wyobrażam sobie na dziś pierwszej jedenastki bez Luquinhasa. Natomiast  jeżeli chodzi o Gwilię to jego umieszczenie w podstawowym składzie już warunkuję, jest w lepszej formie od Martinsa to stawiam na Gwilię, Gruzina na skrzydle nie wystawię, pod tym względem jest mniej uniwersalny niż Brazylijczyk. Idąc dalej jeżeli będziemy mieli mocne skrzydła np. Wszołek, Valencia, to na środku pomocy pomiędzy nimi bez zastanowienia stawiam na Luquinhasa.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1