A+ A A-

Legia - Stal Mielec 2-3: Nieprzytomni

W ostatnim meczu w tym roku Legia zmierzyła się w Warszawie ze Stalą Mielec. Przed meczem z Legią drużyna z Mielca nie miała na koncie ani jednego ligowego zwycięstwa w meczu wyjazdowym. Niespodziewanie to właśnie w Warszawie Stal zainkasowała komplet punktów. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Slisz i Pekhart, jednak ich wysiłek został zmarnowany przez karygodne błędy obrońców, których zmorą okazał się Zjawiński.

 

Legia rozpoczęła w składzie: Boruc – Juranović, Wieteska, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Slisz, Luquinhas, Martins, Skibicki – Pekhart. Jedenastka gości wyglądała następująco: Gliwa – Kościelny, Żyro, Czorbadżijski, Flis, Gettinger – Dadok, Tomasiewicz, Domański, Prokić – Zjawiński.

Legia źle zaczęła mecz. W 4. minucie rozsądku zabrakło Jędrzejczykowi, który z niewiadomych względów wpadł na Zjawińskiego w polu karnym naszej drużyny. Sędzia Frankowski podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Domański i nie dał szans Borucowi. Było 0:1. W 10. minucie Gliwa złapał piłkę po strzale głową Pekharta po rzucie rożnym. W 16. minucie mocny i celny strzał z dystansu oddał Dadok. Boruc był na posterunku. W 17. minucie Legia wyrównała. Na połowę Stali z piłką ruszył Slisz, poszedł za akcją i za chwilę doczekał się precyzyjnego podania od Wszołka. Strzał Slisza zatrzymał się w bramce i było 1:1. W 19. minucie znów niepewnie zachował się Jędrzejczyk. Boruc odbił strzał oddany z boku pola karnego. W 24. minucie kolejnego gola w tym sezonie zdobył Pekhart. Skibicki dośrodkował z rzutu rożnego, piłka odbiła się od Prokicia, a Pekhart w ekwilibrystycznej pozie podbił piłkę do bramki. Legia prowadziła 2:1. W 28. minucie Mladenović uderzył zza pola karnego. Gliwa odbił piłkę na rzut rożny. W 41. minucie drugi z naszych środkowych obrońców sfaulował Zjawińskiego w polu karnym. Tym razem był to Wieteska. Sędzia Frankowski po analizie VAR podyktował rzut karny dla Stali. Domański znów pokonał Boruca.

Po pierwszej połowie był remis. Beniaminek z Mielca nie zamierzał składać broni. Legioniści wydawali się być zaskoczeni takim obrotem spraw. Naszym zawodnikom brakowało solidności, staranności i koncentracji.   

W drugiej połowie w składzie gości pojawili się Mak i Forsell. Właśnie Forsell oddał pierwszy strzał w tej części meczu, na szczęście niecelny. Legia miała szansę po rzucie wolnym, jednak strzał Slisza poszybował nad bramką Stali. W 58. minucie sędzia odgwizdał trzeci tego wieczoru rzut karny dla gości. Zjawińskiego kolejny raz sfaulował Jędrzejczyk. Boruca tym razem pokonał Tomasiewicz. W Legii Valencia i Cholewiak zmienili Martinsa i Skibickiego. W 62. minucie Valencia trafił głową w rękę Flisa w polu karnym Stali. Sędzia Frankowski sprawdził tę sytuację, ale nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. W 66. minucie mocny strzał Luquinhasa minął bramkę gości. W 72. minucie Rosołek zastąpił Wszołka. W 74. minucie bardzo nieprecyzyjny strzał na bramkę gości oddał Slisz. W końcówce meczu nasi zawodnicy nie mieli żadnego pomysłu na sforsowanie zagęszczonej obrony Stali. W 84. minucie żółtą kartką za faul ukarany został Luquinhas. Legia przegrała 2:3.

2020 to szalony rok, także dla świata piłki nożnej. Długa i pełna zawirowań futbolowa jesień dobiega końca. Niewykluczone, że rozpoczynając mecz ze skazaną na pożarcie Stalą Mielec, nasi zawodnicy głowami byli już w innej rzeczywistości, spragnieni fizycznego i mentalnego odpoczynku. Nie może to jednak stanowić usprawiedliwienia. Ani dla katastrofalnej gry naszych obrońców, zwłaszcza kapitana zespołu Jędrzejczyka, ani dla niemocy całej drużyny, która wypuściła z rąk prowadzenie, a w decydującej fazie meczu nie była w stanie stworzyć sobie czystej sytuacji strzeleckiej w meczu przeciw jednej z najsłabszych drużyn w lidze.

Dyskusja (32)
1piątek, 18, grudnia 2020 23:00
corazstarszy
@gawin
‘a w decydującej fazie meczu nie była w stanie stworzyć sobie czystej sytuacji strzeleckiej w meczu przeciw jednej z najsłabszych drużyn w lidze’.
No, właśnie. Wyczyny dwójki J – W to jedno, ale myśmy Stali w 2. połowie niespecjalnie zagrażali.
Pisałem w na aucie, że te ostatnie mecze Legia potrafi koncertowo schrzanić i że 1-0 bym wziął z pocałowaniem w rękę, ale mi Redakcja nie puściła tego wpisu.
Legia classics: 0-2 z Górnikiem Łęczna na koniec 2005 za Wdowczyka, z Odrą 0-1 za Urbana w 2010, 1-2 z Podbeskidziem za Skorży w 2011, 1-3 z Łęczną za Berga na zakończenie 2014, 0-3 z Bruk-Betem za Czerczesowa w 2016, 1-3 z Arką za Hassiego, 1-3 z Ruchem w 2017 za Magiery. To byli słabeusze, często przyszli spadkowicze.
Potrafią nasi spieprzyć święta i zostawić niesmak taki, że w ogóle nie chce się wracać.
Czasem się pofarci, jak dwa lata temu w Sosnowcu. Ale nie zawsze. Jędrzejczyka i Wieteskę mieliśmy już na tym poziomie w Krakowie. Wtedy im się upiekło, więc uznali, że dalej tak mogą. Brawa dla naszych młodziaków: Zjawińskiego, Żyry i Tomasiewicza. Ośmieszyli naszych gwiazdorków i część naszych transferów. Stal dużo więcej biegała. My uznaliśmy, że samą techniką i jakością wygramy, a biegać nie potrzebujemy. Np. Juranovicia w tym meczu nie było z przodu.
Wszystkie karne z naszej lewej strony, wszystkie po wrzutach z autu. Brawo Mladenović, zwłaszcza za aut przy 0-1. Pokiwał się, tak jak lubi.
Wymiany Skibickiego i Martinsa na Valencię i Cholewiaka lepiej nie komentować.
Piłkarzom Legii życzę takich świat, na jakie zapracowali, czyli żeby mieli ch…owe.
A propos pomysłów Michniewicza - wielka taktyka bez vukoviciowego zapie…ania na długo nie wystarczy. Z przedostatnią drużyną w tabeli na własnym boisku. Coś w stylu Real – Szachtar kids 2-3, tylko nie na tym poziomie.
Dobrze, że było to MP. 2020 jednak okazał się dla Legii bardzo niefajny.
2piątek, 18, grudnia 2020 23:08
Senator
To nam k... prezent zrobili!
Ja w takich sytuacjach często gęsto biję się z myślami ile wygrali u buków, a do życzeń Corazstarszego ochoczo się przyłączam.
3piątek, 18, grudnia 2020 23:16
Baron
W tych buków nie chce się mi wierzyć, natomiast chciałbym wierzyć, że drużyna będzie gruntownie przebudowana i patałachów pokroju np. Wieteski, Jędrzejczyka nie będzie mi dane w Legii już oglądać. Przerwa pomiędzy rundami da nam odpowiedź czy CM trafnie ocenił potencjał sportowy drużyny, bo słodkie pierdzenie na konferencjach, oceniam właśnie jako słodkie pierdzenie i nic więcej. No i pozostaje kwestia Mioduskiego i Kucharskiego czy oni potrafią zdiagnozować problem tego składu osobowego. Chciałbym wierzyć, że tak ale... nie sądzę.
4piątek, 18, grudnia 2020 23:54
xxx
"No i pozostaje kwestia Mioduskiego i Kucharskiego czy oni potrafią"
Jeśli ktoś w Legii potrafi, to właśnie Kucharski (oczywiście kolektywny, razem ze skautami). Wygrywamy w dużej mierze dzięki jego transferom, czyli Luqi, Mladenović, Juranović, Pekhart, Wszołek. Nie pamiętam czyim pomysłem był Martins.
Za to jestem ciekawy, czyim pomysłem był Michniewicz, ale wygląda na to, że wielu kolegów z tego forum chętnie by wykasowało swoje zachwyty nad taktycznym geniuszem trenera z doświadczeniem vs amator Vuko.
To tak na temat ile warte jest pitolenie, tyle co zeszłoroczny śnieg.
5sobota, 19, grudnia 2020 00:44
Walles
Ja specjalnym fanem Michniewicza nie jestem ale gdybym obwiniał trenera za sprokurowanie 3 (słownie qrwa trzech!!) karnych w meczu ze Stalą to chyba nie mógłbym rano spojrzeć w lustro. Nie wiem z czym natomiast ma problem CM który uparcie wierzy w Valencie a to jest ...hmmm.....
Braki Kapustki i Karbo aż kłują w oczy w tej drużynie, Nie wiem co będzie jak młody odejdzie na wyspy. Zawsze lubiłem Luqiego, szczególnie w porównaniu z Gwilią ale statystykami to Gruzin bije go na głowę.
A poza tym ... to jest Legia, kuźwa, od zarania dziejów. Jak można sobie ułatwić życie to przychodzi taki mecz, że nic tylko sobie w łeb strzelić ....
My nadzień dzisiejszy to potrzebujemy na gwałt ŚO, i to chyba nie jednego ...
Trzymajcie się Panowie, nie pierwszy raz po pysku i niestety, pewnie nie ostatni ....
6sobota, 19, grudnia 2020 00:49
a-c10
Tak po złośliwości można by powiedzieć, że mieliście dziś w obronie JW DestructionWink

A poważniej, wydaje mi się (sorry, chłopaki), że taki zimny prysznic wcale źle Wam nie zrobi. No i, he he, liga będzie ciekawsza.

To napisawszy, przyznam szczerze, że czuję się coraz bardziej tępy po poszczególnych decyzjach sędziowskich. Weźmy tę sytuację z Flisem: facet wykonuje ruch ręką w kierunki piłki. Że blisko? No być może. I co z tego? Nie wygłupiajmy się, to nie było trzy i pół centymetra. Jeśli machasz łapami na oślep we własnej szesnastce, w dodatku w bezpośrednim sąsiedztwie futbolówki, no to po prostu bierzesz na siebie ryzyko. Jeśli to nie jest karny, to ja już nie wiem: gramy w siatkówkę, czy jak?

Albo ten trzeci karny dla Stali. OK, dwa pierwsze są absolutnie bezdyskusyjne. Ba, oba nie wyglądałyby nie na miejscu w kompilacji jakichś piłkarskich jaj. Niemniej, w ostatniej sytuacji to Jędrzejczyk jest najpierw pociągany za koszulkę, a dopiero potem odwdzięcza się pięknym za nadobne. Och, pewnie, takie zachowanie jest pozbawione sensu i - zwłaszcza u tak doświadczonego zawodnika - bezsprzecznie karygodne. Co wciąż nie zmienia faktu, że w omawianej sytuacji powinien być podyktowany rzut wolny dla Legii, nie rzut karny dla Stali. No chyba, że w najnowszym biuletynie UEFA (paragraf trzeci, punkt dwudziesty ósmy, podpunkt trzysta pięćdziesiąty czwarty) napisano, iż obrońców wolno szarpać za pludry, ale napastników to już nie.
7sobota, 19, grudnia 2020 00:58
Moros
To że potrzebujemy środkowych obrońców, to chyba każdy widzi. Problem w tym, że do naszej ligi z reguły sprowadzani się jacyś więksi lub mniejsi parodyści. Prawie cała liga ma z tym problem i obawiam się, że nasi włodarze nie wyłamią się z trendu. Za jakość w tyłach trzeba będzie zapłacić, a u nas pewnie będziemy budować konkurencję dla Jędrzejczyka za 300-400 tysięcy euro z jakiegoś Osijeku. Obym się mylił, ale tak to niestety widzę.

Coś się jednak musi tutaj zmienić. W pewnym momencie się wydawało, że Michniewicz ogarnął defensywę. Wprawdzie za wielu czystych kont nie mieliśmy, ale ciułaliśmy punkty, a rywale z reguły strzelali maks 1 gola. Jednak ostatnie mecze to jakaś katastrofa pod tym względem. W Krakowie się nam upiekło. Bramki Pekharta w końcówce zamazały trochę obraz i pozwoliły nie skupiać się na Jędrzejczyku i Wietesce, którzy mieli poro za uszami Jednak dzisiaj to był już prawdziwy "sztos" z ich strony. Zwłaszcza Jędrzejczyk pokazał, jak faulować aby nie było wątpliwości. U WIeteski też nie wiem co Frankowski sprawdzał. Zjawiński zrobił z nich pośmiewisko.

Jak się rozdaje trzy takie prezenty, to rywal może w zasadzie postawić autobus i czekać. Stal w drugiej połowie tak właśnie zrobiła. Po kolejny faulu w polu karnym, nie było sensu pressować i się zarzynać. W polskiej lidze każdy rywal ma problem z tak gającym zespołem, więc można było przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że z czymś z Łazienkowskiej wyjadą. Długo się łudziłem, że jednak wyjdziemy z tych tarapatów obronną ręką. No ale nie, ostatnie mecze rundy jesiennej mają u nas specjalne prawo. Prawo do wkurw****a kibiców. Lubin, Łęczna, Płock u siebie, teraz Stal Mielec. Królewski orszak kur** jego mać.
8sobota, 19, grudnia 2020 00:58
iocosus
Cholernie frajerska przegrana. Gdy prowadziliśmy 2:1 i widziałem jak elektryczni, jak obsrani są stalowcy we własnej strefie obronnej to gdyby mi ktoś powiedział że ten mecz przegramy to bym go wyśmiał i wyzwał od ignorantów piłkarskich. Stal Mielec to najsłabsza drużyna w tym sezonie na Ł3. Być może podobnie myśleli Jędza z Wieteską, być może też inni legioniści. Chociaż dla obu środkowych obrońców z tego meczu ten cały 2020 nie będzie pomyślny. Jędza wypadł z kadry, chyba już nikt o to nie może mieć pretensji do Brzęczka, a Mateusz niech się modli o pozostanie w kadrze klubowej. 

Gratulacje dla trenera Ojrzyńskiego i jego piłkarzy. 
9sobota, 19, grudnia 2020 10:03
świrekwampirek
Mecz jak z czarnych lat 90', drużyna która nie miała szans zagrozić bramce Legii dostaje 3 karne i wygrywa. No i jakie to były karne, czy ten Zjawiński choć raz zagroził bramce Legii? Nie, czy siał spustoszenie w naszym polu karnym? Nie i gdyby nie te karne nikt by nie wiedział że ktoś taki był na boisku. No a same przewinienia to już dopiero popisy z marnego teatru, trzykrotne taranowanie zawodnika który w żadnym wypadku nie był zagrożeniem. Osobna sprawa to frankowski który akurat wyjątkowo nie skorzystał z varu przy 3 karnym gdzie były duże wątpliwości. No i brak karnego za zagranie ręką zawodnika Stali to wyższy stopień drukowania. No i po 3 karnym zawodnicy Legii robili wszystko żeby nie daj boże nie strzelić bramki. Niestety po tym meczu jeszcze dziwniej wyglądają słowa Michniewicza który jakoś wyjątkowo ostrzegał że będzie to bardzo trudny mecz.
Gratulowanie Ojrzyńskiemu za to że brał udział w szopce uważam za duże nieporozumienie.
Szkoda że tak haniebnie kończymy ten przeklęty rok 2020. Ja niestety jestem za stary miś żeby mnie nabrać na sztuczny miód.
10sobota, 19, grudnia 2020 13:33
Zbyszek
Nie będę używał wyrazów, choć same cisną się na usta.

Wczorajszy mecz jak rzadko który nadaje się do powiedzenia słów kilku o agresji, w jej różnych aspektach. Również w takim ,że sam widok "sędziego " Frankowskiego wywołać może agresywny odruch wymiotny.

Terminu agresja nie da się zdefiniować słownikowo, bowiem używany jest w różnych znaczeniach. Np. mówi się ,że ktoś popełnił przestępstwo w sposób agresywny ( brutalny) ,czy też agresją nazywa się napaść jednego państwa na drugie ,ale również piłkarza ostro atakującego przeciwnika nazywa się agresywnym , podobnie jak tenisistę często atakującego spod siatki. Popularne określenie agresji powiada ,że jest to akt przemocowy skierowany na zewnątrz i ukierunkowany na uczynienie krzywdy fizycznej lub psychicznej, co nie zawsze oddaje istotę sprawy. We wczorajszym meczu akty agresji naszych obrońców w dwóch przypadkach, choć skierowane na rywala to uczyniły krzywdę nam ,a nie im. Tym samym musimy oddzielić asertywne aspekty popularnej definicji agresji od aspektów destruktywnych. A więc na zachowania szkodzące innym i takie , które im szkód nie przynoszą. Rozróżnienie to nie jest do końca zadawalające, ponieważ uwzględnia jedynie wyniki, ignorując intencje. A przecież mówiąc o wyrządzeniu szkody mówimy równocześnie o winie. Przepisy gry w piłkę nożną zaabsorbowały to rozróżnienie i uważa się ,że piłkarz nie dokonuje aktu agresji jeżeli jego celem jest skuteczne powstrzymanie przeciwnika, natomiast postępuje agresywnie jeżeli jego celem jest wyrządzenie krzywdy lub sprawienie bólu rywalowi , niezależnie od tego czy mu się to udało czy nie. Użyteczne jest także dodatkowe rozróżnienie w obrębie kategorii agresji zamierzonej , a mianowicie na agresję stanowiącą cel sam w sobie i agresję instrumentalną, służącą do osiągnięcia jakiegoś innego celu. Tak więc np. piłkarz może umyślnie spowodować kontuzję groźnego rywala, aby zwiększyć szanse swej drużyny ( agresja instrumentalna) lub też np. pod koniec meczu może popełnić taki czyn w odwecie za zniewagę lub upokorzenie ( agresja sama w sobie).
Wśród badaczy trwa od wieków spór czy agresja ma charakter instynktowny czy takie zachowanie musi być wyuczone. Wiemy ,że spora grupa trenerów uczy agresji traktując ją jako element motywacji.
Jednocześnie wielu naukowców rozważa czy agresja nie jest , czasami, niezbędna człowiekowi i niejako ma charakter przyrodzony. Na poparcie takiej tezy przytacza się tak ważkie argumenty jak związany z ewolucją człowieka czyli przetrwaniem najlepiej przystosowanym , a więc najsilniejszych. Ten atawizm tkwi w człowieku jako element konstytutywny. Kolejnym argumentem za użytecznością agresji jest teza o jej katharystycznym charakterze. Np. Freud był przekonany ,że jeżeli człowiekowi nie pozwoli się wyładować agresji to agresywna energia będzie się kumulować , aż w końcu eksploduje ,albo w formie np. gwałtu lub choroby psychicznej. W każdym razie niewątpliwym jest konflikt związany z ukrywaniem agresji co wywołuje silnie napięcie emocjonalne utrudniające podejmowanie racjonalnych decyzji. W takiej przypadłości psychoanalitycy zalecają ,aby pokłady agresji rozładowywać w formie zastępczej ( aktywność fizyczna lub tzw. agresji w wyobraźni, w tym poprzez gry komputerowe) lub też agresję zastępczą polegająca np. na hejcie. Niestety badania naukowe dowiodły ,że np. piłka nożna , mimo ,że jest wydatkowaniem energii nie tylko nie rozładowuje agresji, ale ją wraz z upływem czasu nasila. Być może to nasilenie tłumaczy niezrozumiałą z pozoru agresję Jędrzejczyka i Wieteski. Identyczne zjawisko , jak to wykazał Gordon Russell występuje u widzów. a mianowicie im dłużej trwa mecz, tym widzowie są coraz bardziej wojowniczo nastawieni. Konkluzja jest taka ,że gry oparte na współzawodnictwie nie tylko nie umniejszają agresji, ale ją nasilają. Następnymi czynnikami mającymi świadczyć za możliwością rozładowywania agresji jest konstruowana w odpowiedni sposób polityka społeczna oraz środki masowego przekazu. Np. wielu badaczy twierdzi, że oglądanie meczu piłki nożnej powoduje w jego trakcie, wzrost stresu, ale po zakończeniu poziom agresywności znacząco spada. Ta teza dotyczy tylko osób dorosłych, bo u dzieci oglądanie przemocy i brutalności powoduje wzrost zachowań agresywnych.
Dwa tygodnie temu pisząc o zagadnieniu motywacji wskazałem na istotny czynnik destrukcyjny jakim jest frustracja. Ona również uważana jest za główny czynnik wywołujący agresję tak czynną jak i bierną. Przypomnijmy tylko, że za frustrację uważa się stan psychiczny wywołany niemożnością zrealizowania zamiaru lub celu , mimo podjęcia starań. Kiedy oceniamy zachowania Jędrzejczyka i Wieteski w omawianym kontekście możemy tylko skonstatować ,że naukowcy mają łby nie od parady.
Równocześnie naukowcy stwierdzają ,że na wzrost agresji ,ale także na jej umniejszenie wpływają procesy społecznego uczenia, w tym głównie procesy adaptacji pierwotnej i wtórnej. Np. sami wiemy ,że jesteśmy mniej skłonni szukać odwetu na kimś , kto wzbudził nasz gniew, ale się usprawiedliwia. Inaczej mówiąc trzeba się nauczyć przepraszać. Jednym z aspektów społecznego uczenia się jest więc przyjmowanie na siebie odpowiedzialności za swoje czyny , w tym zwłaszcza na przewinienia. Brakowi takiej refleksji sprzyja anonimowość uczestników zdarzeń i czynów, bowiem osłabia ona hamulce przeciw zakazom.
Pomimo, że jak wyżej , hasłowo ukazałem, naukowcy wskazując na częściową konstytutywność agresji to jednocześnie uważają ją za czynnik negatywny o charakterze destrukcyjnym tak dla sprawcy , jak i dla społeczności. Wedle nich należy dążyć do redukcji agresji w stosunkach międzyludzkim , nawet tych opartych na rywalizacji. Tym celom redukcyjnym mają służyć takie mechanizmy jak : argumentacja rozumowa ( głównie wykazanie szkodliwości agresji tak dla ofiar jak i sprawców), stosowanie kar ( wiedząc, że
np.kara musi być sprawiedliwa , bowiem zbyt surowa skutkuje przez pewien czas ,a w dłuższej pespektywie może powoduje odwrotne skutki) , pokazywanie negatywnych skutków agresji na wymyślonych przykładach oraz nagradzanie alternatywnych wzorców zachowania.
Mówiąc najkrócej agresja, w jej funkcjonalnym zdefiniowaniu , także na boisku do czynników przynoszących korzyści nie należy i wypada jej unikać.

W filmie Stanisława Barei pt : " Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" w końcowej scenie Tym mówi :"Zmiany, zmiany, zmiany" . Co jest normalne, nie tylko jako związane z upływem czasu ,ale i innymi okolicznościami, celami i poziomem oczekiwań. Czasami mają one charakter sprawczy wywołany wolą ,a często są następstwem okoliczności niejako obiektywnych. Przed takim wyzwaniem stanęło kierownictwo Legii. Różne czynniki powodują konieczność dokonania manewru w postaci zmiany modelu funkcjonowania drużyny. Okazją dla przeorientowania organizmu jest fakt ,że sporej ilości zawodników w czasie nieodległym kończą się kontrakty, a z drugiej strony wyłania się coraz większa grupa młodych, zdolnych zawodników, którym trzeba dawać szanse, aby nie doszło do takiej sytuacji ( nie wspomnę o nieśmiertelnym przykładzie Lewandowskiego) ,że najlepszy zawodnik wczorajszego meczu, młody ( 19 lat ) o świetnych warunkach fizycznych (193 cm wzrostu) , szybki i sprawny Łukasz Zjawiński po 6 latach pobytu w Legii jest oddawany jako nieprzydatny do Stali Mielec. W pespektywie do 30.06.2021 kontrakty kończą się :
- Arturowi Borucowi - mim zdaniem jeżeli miałby być przedłużony to tylko jako rezerwowemu (taki Dudek w Realu) , bo pierwszym bramkarzem powinien być Cezary Miszta.
- Radosławowi Cierzniakowi , z którym umowy nie należy przedłużać i albo odejdzie, albo zostanie, ale w innym charakterze,
- Inakiemu Astizowi też należy podziękować jako zawodnikowi ( w przyszłym roku będzie miał już 38 lat) ,ale włączyć go do sztabu trenerskiego drużyny lub do Akademii,
- Igorowi Lewczukowi , który też się chyba nagrał i kontrakt przedłużony być nie powinien. Chyba ,że młodzi nie będą w stanie go zastąpić.
- Wiliamowi Remyemu. Kierownictwo już podjęło i tak mocno spóźnioną decyzję. Samo jego zatrudnienie było ekstrawaganckie, biorąc pod uwagę to co o nim pisała prasa francuska ( nieodpowiedzialny leń) ,
- Luis Rocha. Nie jest to zły zawodnik, ale poziom jego gry jest niewysoki, w każdym razie nie na aspiracje naszej drużyny i powinien odejść,
- Paweł Stolarski. Przyszedł do Legii jak spóźniony przechodzień. Kiedy był w Wiśle jako młody chłopak bardzo dobrze się zapowiadał, i Legia była bliska jego pozyskania ,ale "zgłupiał" rzekł, że wszędzie tylko nie do Legii. Potem w Lechii i Zagłębiu stanął w miejscu i nie wiadomo po co Legia go kupiła i przepłaciła dając Lechii 500 tys.Euro. On ma za duże braki w podstawowym wyszkoleniu techniczno-taktycznym ,aby był dla naszej drużyny pożytecznym,
- Marko Vesovicz . Decyzja powinna być podjęta po okresie rehabilitacji po poważnej kontuzji. Wypada wskazać , że w klasowych klubach po takiej kontuzji ( zerwanie więzadeł pobocznych) zawodnicy nie są brani pod uwagę jako kandydaci do gry meczowej.
- Domagoj Antolicz. Sam odchodzi z końcem grudnia. Szkoda go , bo to na razie jedyny, który potrafił zapewnić balans w grze zespołu. Może go od biedy zastąpić Gwilia, ale nie na tym poziomie oraz w przyszłości Slisz. Dla mnie najbardziej obiecująco wygląda młodziutki Kisiel , bo niestety naturalny kandydat Karbownik latem odchodzi,
- Mateusz Cholewiak. Co prawda Legii potrzebni są "robotnicy" bo to ich "robota" decyduje o wykonywani założeń taktycznych przez drużynę, a do takich należy Cholewiak, ale on co prawda nie zepsuje, ale nie naprawi i nie poprawi, a ma już 30 lat i czas go pożegnać.
-Radosław Cielemęcki . Uznawany za wielki talent na razie zawodzi, gdyż nieprzeciętnych umiejętności technicznym nie potrafi przełożyć na grę meczową. Mimo to umowę trzeba przedłużyć,
- Walerian Gwilia. Kolejny "robotnik" , ale bardzo przydatny , dobry technicznie i przede wszystkim wszechstronny. Trzeba przedłużyć.
- Paweł Wszołek. Najlepiej grający taktycznie zawodnik naszej drużyny. Aby dobrze grać musi być zdrowy i bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Współpraca powinna być kontynuowana
- Jose Kante. Mim zdaniem , czemu dawałem wyraz wielokrotnie Legia powinna się z nim rozstać. Za całokształt.
- Vamara Sanogo. Już pozamiatane i słusznie. Wielka szkoda, że tak niezwykły talent na miarę najlepszych na świecie ma tak słabą konstrukcję fizyczną, która uniemożliwia mu grę.
- Valencia. Powinien zostać pożegnany ozięble, ale konstrukcja umowy z Angolami takie rozwiązanie uniemożliwia. Musi być w Legii, Legia musi mu płacić, tyle ile płaci i musi rozegrać odpowiednią ilość minut , bo Anglicy nie będą dopłacać połowy jego wynagrodzenia. W Legii robi się w jego sprawie dobrą minę do złej gry.
Z kolei Michniewicz już wytypował młodych zawodników, którzy polecą w drużynie do Dubaju. Są nimi : Ichor Macenko (18lat, wychowanek Dynama Kijów) - środkowy obrońca, Kacper Tobiasz(18l ) - bramkarz, Ariel Mosór ( 17l) - środkowy obrońca, Jakub Kisiel ( 17l) - środkowy pomocnik ( wspomniałem o nim wyżej), Szymon Włodarczyk ( 17 l - wychowanek Arisu Saloniki) - środkowy napastnik , Kacper Skibicki ( 19 l.) - skrzydłowy, we wczorajszym meczu jeden z jaśniejszych punktów naszej drużyny, Nikodem Niski (18l) - prawy obrońca.
Miejmy nadzieję, że młodzi nasi będą traktowani jako inwestycja w przyszłość drużyny, a nie tylko jako inwestycja w pieniądz czyli nie na zasadzie tylko zarobku. Bowiem nie mielibyśmy wówczas do czynienia z piłką jako konwencją widowiska ,ale targowiska.

Po wczorajszym meczu nawiedziła mnie taka oto refleksja ,że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej i że jednak czym innym jest chcieć, a zgoła czymś odmienionym móc.
Mamy bowiem do czynienia ze sprzecznością dwóch kolizji, a mianowicie czy wolimy nudy na pudy czy tzw. radosny futbol. Pewnikiem chciałoby się i to i to ,ale to tak jakby chciała dusza do raju, ale jej grzechy nie pozwalają. Pamiętamy nasze niezadowolenie z siermiężnej gry Legii, od oglądania której zęby bolały jak jej trenerem był Hasi, ale i pamiętamy tę radość z awansu do Ligi Mistrzów. I tu wtręt mało budujący, związany z tamtym sukcesem. Gdyby nie on to ranking naszych klubów byłby jeszcze niższy niż 30 miejsce na jakie nasza piłka klubowa spadła po tym sezonie. A to oznacza, że w przyszłym sezonie zaczniemy rozgrywki od I rundy ,a w kolejnym roku liczba naszych drużyn zostanie zmniejszona o jedną ( bo punkty Legii zdobyte w LM są liczone tylko przez 5 lat). Kontynuując te rozważania doszedłem, pewno do mało odkrywczego wniosku, że nasze spojrzenie nie ma wiele wspólnego z obiektywizmem , a bardzo dużo z relatywizmem. Inaczej odbieramy emocjonalnie w podanym aspekcie wygraną, a inaczej porażkę. Gotowi jesteśmy z zadowoleniem przyjąć wygraną nawet po marnej i nudnej grze, lecz kiedy dotyka nas porażka to pragniemy, aby odbyło się to po walce. Jest w tym to samo odczucie , które towarzyszyło kpt. Kowalskiemu twórcy pieśni hymnicznej "Morze, nasze morze' , której fragment brzmi tak : ... Morze, nasze morze / Będziem ciebie wiernie strzec / Mamy rozkaz cię utrzymać / Albo na dnie, albo na dnie twoim lec / Albo na dnie z honorem lec "..
Natomiast Michniewiczowi te uniesienia patriotyczne są raczej obce, bo w tym co robi czai się czysty pragmatyzm czyli uczynienie z gry naszego zespołu czegoś na podobieństwo gry w szachy. Chyba za dużą wagę przywiązuje on do wyeliminowania błędów do pokazywania których służą mu te różnisate wynalazki techniki . Wygląda na to ,że zawodnicy tak bardzo boją się popełnić błąd, że grając alibi popełniają ich całą masę. Tak jak by przewrotnie chcieli dać technice zatrudnienie - niech ma co pokazywać. Tylko, że piłka kopna to gra błędów.to podejmowanie ryzyka . W efekcie nie jesteśmy zadowoleni jak nasi wygrywają, a jak przegrają w takim stylu jak wczoraj to boli nas bardziej, niż ból zębów.

Przed wczorajszym meczem można było założyć, że będzie to konfrontacja skazanych na pożarcie miernot z asiorami, a okazała się być walką Davida z Goliatem z efektem znanym z Biblii. Nie da się ukryć, że gwiazdą drużyny z Mielca jest jej trener Leszek Ojrzyński a właściwie jego ekspansywna osobowość. On pracuje w zawodzie od 23 lat ,ale zaliczył już 19 klubów , a jako ciekawostkę trzeba podać, że najdłużej . bo ponad 3 lata utrzymał się , tuż po studiach jako trener trampkarzy Legii. Nie pracował nigdy w klubach , gdzie grali klasowi zawodnicy i nauczył się stawiać nie na eksponowanie umiejętności, ale na ofiarność i wręcz straceńczą odwagę. Ponieważ Stal za jego poprzednika trenera Skrzypczaka ( uprzednio był wieloletnim asystentem w Lechu) traciła wiele bramek w tym po stałych fragmentach śmiało, wbrew teorii postawił na grę pięcioma obrońcami, w tym trzema środkowymi. I ten eksperyment na razie owocuje. Wczoraj ustawił swoją drużynę 5-4-1 ,z pozoru defensywnie, a w zasadzie reaktywnie , jednak z mocnymi akcentami ofensywnymi. Siłą drużyny Stali było wybieganie . Nasi wczorajsi rywale niedostatki umiejętności czysto piłkarskich pokrywali ,a często i nadrabiali ruchliwością oraz pracowitością. Samo ustawienie z trójką środkowych obrońców jest zdaniem ekspertów ryzykowne i mało efektywne. Ich opinie wspierane są analizami programów komputerowych dowodzących niską efektywność gry w takim systemie. Wskazuje się na jego przydatność w grze przeciwko dwóm napastnikom rywali oraz przy obronie przeciwko stałym fragmentom gry . Wad jest wiele, a najpoważniejsze są dwie. Po pierwsze system z trójką w obronie i dwoma tzw. wahadłami bardzo nierównomiernie rozkłada funkcje jakie zawodnicy muszą wykonywać na boisku. Ideałem byłoby gdyby każdy zawodnik w takim samym zakresie wykonywał funkcję destrukcyjną , konstrukcyjna i egzekucyjną, a wskazane ustawienie zaburza ten porządek. Po wtóre, to do jego efektywnej realizacji potrzebnych jest kilku zawodników ( wahadła, defensywny pomocnik i napastnik) o ponadprzeciętnej wydolności i znakomitym wytrenowaniu cech szybkościowo - wytrzymałościowych. Nadto gry w tym systemie trzeba uczyć się latami . U nas najlepiej w takim ustawieniu gra Raków, ale Papszun je doskonali od 4 lat. Tylko ,że wady systemu trzeba umieć wykorzystać czego nasi poza dwoma przypadkami nie potrafili osiągnąć.

Gawin jak zwykle akuratnie opisał to co najważniejsze w meczu ,ale jak to on z wrodzonej delikatności nie nazywa rzeczy po imieniu. Otóż trzeba sobie jasno powiedzieć, że na boisku rządził chaos narzucony przez drewniaków ze Stali , czemu nasze gwiazdory nie potrafiły się oprzeć i chcieli być jeszcze gorsi piłkarsko niż rywale ,co im się udało. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby jakiś zespół zdobył 3 bramki po rzutach karnych i żeby to one decydowały o wyniku. Nie wiemy jakie ciemne moce kierowały poczynaniami Jędrzejczyka na początku meczu i Wieteski w 41minucie. To co zrobili jest kompletnie niezrozumiałe, bowiem ataki na Zjawińskiego były pozbawione sensu , bo on w niczym nam nie zagrażał, gdyż nie miał on najmniejszych szans na dojście do zagrywanych w pole karne piłek. Mało tego to co zrobili świadczy o nieprawidłowym wyszkoleniu i braku ukształtowanych prawidłowych nawyków piłkarskich wymaganych ,zwłaszcza od środkowego obrońcy . Chodzi o to ,że dobrze wyszkolony obrońca ma nawyk ,że nie atakuje w polu karnym rywala tylko atakuje piłkę. Zasada ,że piłka może przejść , a zawodnik nigdy obowiązuje poza obrębem pola karnego. Natomiast trzeci rzut karny był całkowicie nienależnym prezentem jakim Stal obdarował nieudolny "sędzia" Frankowski. Wszyscy widzieli poza ślepcem ,że to Zjawiński trzymał Jędrzejczyka i padł na murawę tylko dlatego, że puścił koszulkę Artura i nie miał się czego trzymać. Co najwyżej można by sytuacje uznać za obopólne przetrzymywanie, ale ponieważ w przepisach nie ma mowy o obustronnym faulu to sędzia nie miał prawa reagować.
Z naszych dwóch bramek wspomnę tylko o pierwszej , gdyż była ona symptomatyczna dla uzmysłowienia jednej z wad systemowych, ustawienia z trójką środkowych obrońców. Rywale stracili piłkę na połowie boiska , nasi zawodnicy szybko ją rozegrali w środkowej strefie , nastąpił błyskawiczny przerzut na skrzydło ,skąd bez obecności rywali poszło dośrodkowanie i gdyby nie strzelił Slisz to gola zdobyłby Pekhart. Komentatorzy doszukiwali się błędu indywidualnego przy tej akcji. Nic bardziej błędnego. Po prostu piłka jest szybsza od najszybszego zawodnika. Zawodnik wahadłowy zaangażowany w akcję ofensywną nie ma żadnej fizycznej możliwości, aby być w dwóch miejscach na raz i nie ma szans, aby zdążyć zamknąć boczny sektor boiska. Jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, że nasi zawodnicy z tej łatwej możliwości zdobywania goli nie korzystali i zamiast po zdobyciu piłki natychmiast rzucać ją na skrzydło pod bramkę rywali bawili się w jakieś dryblingi w środku pola. Tu niechętnie, ale trzeba pochwalić Ojrzyńskiego , który to zagrożenie dostrzegł i po przerwie wymienił Domańskiego tracącego piłki i nie nadążającego za akcjami na Forsella potrafiącego utrzymać się przy piłce i niezłego w przechwycie. O wyniku przesądził "sędzia " Frankowski , który nie podyktował dla nas ewidentnego rzutu karnego po zagraniu piłki ręką w 61 minucie przez Flisa. Niepodyktowanie oczywistego rzutu karnego to sędziowska zbrodnia, ponieważ wypacza ona wynik i niweczy wysiłek zawodników. A sytuacja był wręcz podręcznikowa. Zawodnik w polu karnym nie walczy o piłkę, jest dość daleko od akcji , ma rękę luźno ułożoną, piłka trafia w rękę i odbija się od niej, Czego trzeba więcej.
I w ten oto oszukańczy sposób zamiast 3;2 dla nas zrobiło się 3:2 ,ale dla nich.

Znowu sędzia w roli głównej i znowu jako "bohater" negatywny.
Powyższe nie usprawiedliwia naszych zawodników. Bowiem żeby wygrać mecz to trzeba strzelić więcej bramek od rywali. Jak się ich strzela mniej to trzeba obejść się smakiem. Wstyd.

PS. Artur Jędrzejczyk nie dał się przekonać i z dniem dzisiejszym zrezygnował z funkcji kapitana drużyny Legii .
11sobota, 19, grudnia 2020 16:12
corazstarszy
@a-c10
'... facet wykonuje ruch ręką w kierunki piłki. Że blisko? No być może. I co z tego?.

Ja bym nie dyktował karnego dla Legii w sytuacji z Flisem. Dla mnie podobna sytuacja do Pekharta u Was w doliczonym czasie doliczonego czasu. To żadna krynica wiedzy, ale na weszlo w niewydrukowanej tabeli sytuacja została dosyć dokładnie omówiona z werdyktem, że nie należał się karny. Skoro tam nie (z czym się zgadzam), to i tutaj nie. To bardzo subiektywne oczywiście.

Zmartwienia po tym meczu: 1. Artur Jędrzejczyk ma kontrakt do czerwca 2023 Sad ; 2. Valencia zostaje; 3. Niestety pod koniec stycznia Legia znowu gra; 4. Nie wierzę, że taktyk (bez ironii) Michniewicz dotrze do piłkarzy i wyjaśni im, że samą jakością, techniką i organizacją, bez walki i biegania, się nie wygra. Tak do końca to nie jestem pewien, czy on sam to uznaje, a jeśli uznaje, to czy potrafi. Gdyby potrafił, to Mladenović albo by nie grał, albo nie bawił się więcej piłką atakowany pod własną bramką.
Co do przedłużania umów, po takim meczu, to zostawiłbym LTC, Legię II Warszawa, Legię CLJ i stadion miejski. Żadnych umów bym nie przedłużał.
Brawa dla Ojrzyńskiego. Uwielbiam watek o bukmacherach. Przecież już i Kowalczyk z Polsatu miał wylecieć w ramach polskich wojenek politycznych, i Malarz miał sprzedać mecz z Dudelange. Każdy głupi wie, jak Legia gra w ostatnich meczach w roku, więc Michniewicz wykazał nosa typu 'po 23 października przypada 24 października'
A tymczasem Legia przebiegła sobie 114,43 km, a przyjezdni - 123,11. Chyba już to kilka razy w tym sezonie i w zeszłym przerabialiśmy.
12niedziela, 20, grudnia 2020 11:24
CTP
Po takim meczu chyba można już oficjalnie ogłosić, że trener Michniewicz właśnie zapoznał się z tym słynnym legijnym DNA. Czyli, co jakiś czas nasi milusińscy po prostu muszą odwalić taką manianę. I tak jest nieźle, bo musiało minąć (chyba) aż 10 kolejek, zanim trener Czesław przekonał się na własnej skórze, co to oznacza. Biedaczek tylko chodził w tym swoim kwadracie i z niedowierzaniem kręcił głową. No bo jak można coś takiego odjebać? Ano można! Legia to potrafi jak żaden inny zespół. W końcu mamy to w naszym DNA. Aż mi się go szkoda zrobiło... Smile
Panie trenerze Czesławie, przyczyna jest zawsze ta sama: brak koncentracji. Pan sobie możesz przed meczem robić godzinne wykłady, zaklinać, przestrzegać a piłkarze i tak to zleją. Zwłaszcza tacy z długim stażem jak Jędza czy Wieteska. Rozwiązanie jest jedno: realna konkurencja w zespole. Z niepokojem zauważam, że obecnie tej konkurencji praktycznie brak. Tacy piłkarze jak Rocha, Stolarski, Mosór mimo, że są na liście płac, to w zespole zajmują się głównie statystowaniem. To bardzo negatywnie wpływa na ich formę fizyczną i jakość gry. Po kilku miesiącach takiego statystowania tacy piłkarze nadają się głównie do rozwiązania ich kontraktów.
Nie wiem, jakie plany ma trener na rundę wiosenną ale zdecydowanie zalecam zmienić podejście do piłkarzy. Dobrym wujkiem można być przy świątecznym stole, w takim klubie jak Legia trzeba być takim Czerczesowem - niby człowiek do rany przyłóż ale nikt nie miał odwagi mu "fiknąć". No i przede wszystkim, każdy piłkarz w drużynie musi mieć przekonanie, że nie ma patentu na pierwszy skład.
Sam mecz pokazał, z czym będziemy się borykać w przyszłorocznej edycji pucharów i jak na dłoni pokazał nasze największe problemy. Przy dobrze zorganizowanej w defensywie Stali w II połowie nie byliśmy w stanie w jakikolwiek sposób im zagrozić. Mnie to nie dziwi - z całej ofensywnej czwórki tylko jeden Perkhart ma jako takie pojęcie o strzelaniu w ten prostokąt. To jest zdecydowanie za mało i jeśli w strzelanie bramek nie włączą się skrzydłowi czy ofensywny pomocnik (czytaj: nie sprowadzimy skuteczniejszego piłkarza na którąś z tych pozycji), to ja temu projektowi nie wróżę powodzenia w pucharach.
13niedziela, 20, grudnia 2020 11:33
CTP
I jeszcze jedno: za kadencji trenera Czerczesowa, jestem przekonany, że Jędrzejczyk po 30 minutach zszedłby z boiska i zostałby pogoniony od razu do szatni.
14niedziela, 20, grudnia 2020 13:00
xxx
"Tacy piłkarze jak Rocha, Stolarski, Mosór mimo, że są na liście płac, to w zespole zajmują się głównie statystowaniem. "

Ciekawy wniosek, szczególnie w przypadku Mosóra, który ma 17 lat.
Pozatym, czy CTP proponuje granie w składzie 15-16 osobowym? Jeśli zamiast Rochy, Stolarskiego sprowadzimy zawodników, którzy nie będą statystować, to grając w 11 będzie musiał "statystować" Mladenovic i Juranović.
Stwarzanie sytuacji
A może to jest kwestia pewnych rozwiązań i ustawień taktycznych? Bo za czasów "trenera bez doświadczenia" prawie w każdym meczu stwarzalismy wiele sytuacji i strzelane bramki rozkładały się na większą liczbę zawodników. Wtedy postulowano sprowadzenie klasowego napastnika, który będzie strzelał. Tak więc jakkolwiek się odwrócić, dupa zawsze jest z tyłu.
Moim zdaniem problem z tworzeniem sytuacji bierze się z jednostronności rozwiązań akcji. Nie potrafimy rozegrać akcji przed polem karnym co dawało możliwości zagrań prostopadłych, klepy albo wejścia zwodem w pole karne. W zeszłym sezonie te możliwości dawali nam Gvilia (bramki i asysty), Antolić, Kante (kontuzje) i Luqi. Dzisiaj pozbywamy się Antoli, Gvilia jest kontuzjowany (podobno) a Luqi samymi zwodami się nie przebije, nie ma z kim pograć.
Żeby grać kombinacyjnie, to każdy z zawodników musi mieć umiejętności techniczne na odpowiednim poziomie. Przed polem karnym, każde złe przyjęcie kończy się stratą, albo odegraniem do tyłu, co kasuje cały zamysł zaskoczenia przeciwnika.
Moim zdaniem naszym problemem jest brak kilku zawodników, albo ich odsuwanie. Mówi się o odejściu Kante, może to nie jest super snajper, ale z pewnością miał bardzo duży wkład w urozmaicanie sposobów atakowania, no i w pressingu po stracie piłki.
Zgodnie ze statystykami, najwięcej bramek pada w 8 sek po odbiorze. Za Vuko bardzo często graliśmy wysokim pressingiem i często strzelaliśmy bramki po odbiorze na połowie przeciwnika. Za Michniewicza raczej się cofamy i czekamy na przeciwnika.
Tak więc prawda leży po środku, czyli brakuje zawodników, którzy są w stanie rozegrać akcję kombinacyjną no i trener preferuje określoną taktykę.
Mnie zastanawia jak się dalej będzie rozwijała selekcja zawodników, czy będziemy szukać zawodników od odbioru i utrzymania się przy piłce (styl Michniewicza), czy raczej takich którzy mają chęć, odwagę i umiejętności do grania odważnego? Wtedy będziemy stwarzać więcej sytuacji i strzelać więcej bramek.
15niedziela, 20, grudnia 2020 13:13
iocosus
Świrekwampirek z ciebie nie jest stary miś - znawca miodu, tyś jest mentalny pisowiec taki futbolowy Antek Macierewicz. Wiem, że potrafisz się zdystansować wobec siebie, zatem i te słowa potraktuj z przymrużeniem oka, jako przedświąteczny żart, ale też i przeczytaj czemu mi przyszła taka "niedorzeczność" do głowy. Otóż Putin i jego służby są zdolne do wszelakiej wszeteczności, podłości, losy Politkowskiej, Litwinienki, ostatnio  Nawalnego o tym świadczą. Nasza piłka na swój sposób też jest obmierzła i gnuśna z pewnością sprzedajna i przekupna. Fryzjer dbający o łysego Wita Żelazko, setki spraw we Wrocławiu, gdy ktoś dowodzi że to lata minione, to moim zdaniem Meresiński i Sarapata w Wiśle z Vanna Ly na dokładkę i Pawłem M. - Miśkiem za ich plecami są dowodem, że wałki nadal są kręcone, a ustawianie meczów to może być mały pikuś dla takiej lub analogicznej paczki dobrodziejów piłkarskich. Jeżeli w takim kontekście w putinowskiej jurysdykcji spada na ziemię samolot z najwyższymi reprezentantami urzędowymi innego kraju otwarcie skonfliktowanego z polityką Kremla to w bardzo prosty sposób można wysnuć wniosek że to nie była katastrofa lotnicza, a zamach. Jeżeli w naszej mało wiarygodnej etycznie e-klapie stuprocentowy faworyt, lider ligowy przegrywa na własnym boisku z outsiderem tu już sam fakt zaistnienia takiego przypadku interpretuje się jako dowód ustawki meczowej. Jeżeli takie okoliczności będzie się wykorzystywało do budowania własnych tez, bez wyraźnych dowodów, a wręcz wbrew nim, lub je negując, to na forum politycznym przykładem kogoś takiego będzie Antoni Macierewicz, a na naszym pitolniczym poletku - Świrekwampirek. Ba i jak tu odwieść tych wierzących w zamach smoleński i tych przekonanych że Legia puściła mecz licząc na większe zyski u buków niż z bonusu klubowego za wygraną? Jeżeli teza o mentalnym podobieństwie jest prawdziwa, to odwiedzenie od prezentowanych spiskowych poglądów wydaje się  niemożliwe! Wink
Jędza nie wyleciał z kadry Brzęczka za kolor włosów, tylko za brak formy która do powołań reprezentacyjnych by upoważniała. Mateusz Wieteska wydaje się rozsądnym, fajnym facetem, ale w prawie każdym meczu w którym bierze udział przytrafia mu się babol. Ich błędy nie są czymś wyjątkowym, a w zestawieniu z innymi meczami raczej czymś powtarzalnym. W drugiej połowie gdy ponownie próbowaliśmy odwrócić wynik z piłkarzy ofensywnie kreatywnych, tworzących grę, mieliśmy tylko Luqiunhasa na placu przy tym gasnącego z minuty na minutę. Bez Kapustki, Karbownika, Gvilli, Wszołka, za to z Cholewiakiem, Rosołkiem i szukającym wczorajszego dnia Valencią my pozostawaliśmy faworytem ale tylko na papierze. Biliśmy głową w mur bo tylko na to tych piłkarzy stać. Slisz biegał za jedenastu, ale to nie wystarczy. Jeżeli chodzi  o sędziego, to ja bym drugiego faulu Jędzy nie odgwizdał, trzymali się obaj, ale to ten młodszy starego wygę przechytrzył, jeżeli zaś chodzi o rękę to dziś jest to "na dwoje babka wróżyła". Jeżeli my domagamy się karnego, to i Craxa z nami na podobnej zasadzie miałaby prawo to czynić. 

Pewnie na Ł3 obejrzałem kilka lub kilkanaście, o ile nie więcej ustawionych meczów, jeżeli jakiś piłkarz lub trener z lat 80' i 90' uskutecznia jakąś moralizatorską gadkę to mnie skręca, ale bez dowodów publicznie nikogo o sprzedaż konkretnego meczu nie oskarżę bo moje przekonanie choćby najwyższe, ale oparte jedynie na domysłach jest do tego niewystarczające. 
16niedziela, 20, grudnia 2020 14:06
xxx
Okazje bramkowe
Przypomniała mi się analiza naszego meczu. Pokazywano w niej, że w bardzo wielu sytuacjach Pekhart był sam w polu karnym, w otoczeniu kilku obrońców.
Za czasów Vuko często podkreślano, że w pole karne przeciwnika wchodzi kilku zawodników a zespół ustawiony jest wysoko, żeby po ewentualnej stracie presować już na połowie przeciwnika. Czyli mamy tu do czynienia z dwoma różnymi filozofiami gry. Jedna to strzelać nawet za cenę ryzyka straty. Druga to zabezpieczać się przed stratą a strzelać po grze prostymi środkami, bez angażowania wielu zawodników.
Która z nich jest skuteczniejsza, tego nie wiem. Za to z całą pewnością wiem która z nich bardziej mi się podoba i która bardziej rozwija zawodników, szczególnie tych młodych.
@iocosus
Już nie pamiętam nazwiska, ale ktoś napisał książkę na temat wspólczesnych metod dezinformacji i podważania faktów oraz zdrowego rozsądku.
W największym skrócie opiera się na dwóch filarach NIC NIE JEST PRAWDĄ, czyli podważa się każdy fakt, poprzez lekceważenie wiarygodności dowodów. Oraz WSZYSTKO JEST MOŻLIWE, poprzez tworzenie całej masy wersji składających się z wydumanych wariantów, które wykraczają poza sferę poznawczą przeciętnego człowieka. I chociaż dla specjalistów są ewidentną bzdurą, to kto dzisiaj słucha specjalistów.
W przypadku Jędzy i Wieteski, to co zaprezentowali jest stałym elementem ich gry. Prawie po każdym wejściu Jędzy zastanawiam się czy to już kartka, czy jeszcze nie. Wielokrotnie łapał przeciwnika za koszulkę w naszym polu karnym ( w wielu meczach) i się zastanawiałem, kiedy sprokuruje karnego, no to w tym meczu zrobił 2. Zgadzam się, że drugi 50/50, ale tym nie mniej. Zjawiński niczym nie ryzykował łapiąc Jędzę, natomiast Jędza ryzykował karnym.
Jędzę można lubić, ale jest dosyć prymitywnym technicznie zawodnikiem i to już się nie zmieni.
17niedziela, 20, grudnia 2020 17:06
kibic60
Legia Michniewicza gra w mojej ocenie prymitywny, zachowawczy i mało widowiskowy futbol.
Po żadnym meczu nie byłem dumny z gry naszego zespołu. Wiele spotkań, w których męczyliśmy bułę wygraliśmy dosyć szczęśliwie.
Legia po odejściu Vuko, nie zagrała ani jednego spotkania, po którym ręce same składałyby sie do oklasków.
Na szczęście gramy w E-klapie, więc święta i nowy rok spędzimy na pozycji LIDERA Very Happy, zachowując 12 punktów przewagi nad naszym najgroźniejszym rywalem.

Może po obozie przygotowawczym i wzmocnieniem kadry to się zmieni.
Nasuwa się tylko pytanie, na chuj ta zmiana trenera ?
18niedziela, 20, grudnia 2020 18:39
corazstarszy
@kibic60
Legia Michniewicza gra w mojej ocenie prymitywny, zachowawczy i mało widowiskowy futbol.

Tutaj się nie zgodzę z 'prymitywny' i 'zachowawczy'. Duże wrażenie zrobiła na mnie nasza nieporadność z Górnikiem. A już np. z Lechem, który też wysoko, wieloma i w sposób zsynchronizowany, agresywnie podchodził, Legia sobie radziła. Więc, powoli nowy trener zaczyna odchodzić od prymitywnego grania. Bo prymitywność zademonstrowaliśmy z Górnikiem.

@kibic60
Legia po odejściu Vuko, nie zagrała ani jednego spotkania, po którym ręce same składałyby sie do oklasków.

Tutaj się zgodzę, może z małym wyjątkiem na 1. połowę z Wartą. Wiem, przeciwnik niskiej rangi, ale w owym czasie mieli reputację tracących mało bramek, itd. Wyraźnie trwa poszukiwanie formy. O takiej grze jak za Vukovicia przed pandemią w marcu możemy na razie pomarzyć. Na usprawiedliwienie Michniewicza podałbym sytuację kadrową: zakażenia, kontuzje i ogólny spadek morale po odejściu Vukovicia, mam wrażenie. Braku pracowitości i dobrych chęci Michniewiczowi nie zarzucę, ale wydaje mi się, że skala wyzwań przerasta to, co on potrafi. Żeby wydobywać przez dłuższy czas maksimum z obecnego składu trzeba dużo potrafić. Trzeba mieć też dużo odwagi: ktoś musi umieć np. wyegzekwować pewne rzeczy od Mladenovicia i nie spłycać pod hasłem 'on nam tyle daje w ofensywie', bo drugie tyle nam zawala w obronie.
Jest też kwestia jakości piłkarskiej. Czas w miejscu nie stoi i nie jest tak, że się jest dobrym lub słabym raz na zawsze. Niestety obserwujemy zjazd formy wielu zawodników, u niektórych chyba sezonowy (Wszołek, Slisz), u drugich trwały (Jędrzejczyk, no bo karnego z Omonią do spółki z Mladenoviciem też zrobił).
Bohaterem rundy jest 'jednowymiarowy' Tomas Pekhart. Jak się policzy, ile nam punktów ugrał i gdzie bylibyśmy bez jego bramek, włos się na głowie jeży.
Legia nie osiągnęła jeszcze zderzenia z dnem, a chyba inaczej pan Mioduski nie dojdzie do dostatecznie konstruktywnych wniosków. Myślę, że raczej w tę stronę będziemy zmierzać.
19niedziela, 20, grudnia 2020 19:24
Baron
No tak, bo to Michniewicz budował tę drużynę i ją przygotował do sezonu. Bo ta drużyna zaczęła grać tak kosmiczny futbol, że dostalismy łomot np. od galacticos z Nikozji.
Ta laga na Pekharta to było najlepsze co widzieliśmy w grze Legii, w ostatnich latach, ten biedny Vuko, geniusz trenerki tak niesprawiedliwie potraktowany...

Very Happy Very Happy Very Happy
20niedziela, 20, grudnia 2020 22:15
xxx
@Baron
Nie wiem jaką masz pamięć, ale chyba nie najlepszą, albo wybiórczą, skoro nie pamiętasz meczów za Vuko w których dominowaliśmy. Nawet jak były to mecze przegrane, po bramkach straconych z kontry.
Vuko nie jest trenerskim geniuszem, tylko trenerem z inną filozofią gry, która mnie ( i nie tylko nie) się podobała.
Oczywiście bywały i słabe mecze, ale ja wciąż czekam, kiedy Legia Michniewicza zagra chociażby kilka meczów z taką dominacją jak za Vuko.
Dzisiaj w C+ Mioduski na pytanie, czy dzisiaj zwolniłby Vuko, powiedział że zwolniłby go wczesniej, czyli po końcu sezonu. A przecież zaledwie chwilę temu (chyba w maju) był zadowolony na tyle, że przedłużył z nim kontrakt.
Myślę że to była obrona przez atak i ciekawy jestem czy będzie miał jeszcze raz siły na zwolnienie trenera, jeśli Legia będzie grała tak jak na jesieni, bo ja mam przeczucie, że tak będziemy grać.
21niedziela, 20, grudnia 2020 22:25
xxx
@kibic60
"Może po obozie przygotowawczym i wzmocnieniem kadry to się zmieni."

Moja intuicja mi podpowiada, że wzmocnienia będą zgodne ze sposobem myślenia trenera. Nie pamiętam zespołu, który on trenował, który grałby futbol ofensywny i odważny. Co by miało spowodować, że Michniewicz ulegnie diametralnej przemianie? Będziemy słuchać o budowaniu zespołu od obrony, co będzie usprawiedliwianiem niemocy ofensywnej.
Jakoś nie widzę tego impulsu, który miał dać. Impuls dostała Stal i Wisła, zobaczymy na ile trwały, ale jednak impuls a u nas go nie widzę. Mnie się nie zgadza dźwięk z obrazem.
Czekam na wiosnę.
22poniedziałek, 21, grudnia 2020 10:43
Baron
"Nie wiem jaką masz pamięć, ale chyba nie najlepszą, albo wybiórczą, skoro nie pamiętasz meczów za Vuko w których dominowaliśmy."

Pamiętam kilka takich meczów ale im głębiej w las tym gra Legii była coraz bardziej beznadziejna, to był stały regres.
Aha, w tych kilku meczach geniuszu Vuko nie widziałem. Legia raz na jakiś czas ma takie serie wynikające z tego, że zazwyczaj mamy trochę lepszy skład niż reszta ligi i nieraz to zatrybi oraz wynika to często ze słabego poziomu reszty.
23poniedziałek, 21, grudnia 2020 12:26
xxx
@Baron
"Aha, w tych kilku meczach geniuszu Vuko nie widziałem."
A dlaczego zaraz geniuszu. Ukształtowała się tak forma oceny, że albo geniusz, albo nieudacznik. To niezwykle prymitywizuje skalę ocen, bo pomiędzy jest cała skala możliwości.
Mnie to przypomina angielski system kranów łazienkowych, można włożyć ręce albo pod wrzątek, albo pod lodowatą wodę. Bardzo niepraktyczne.

"Legia raz na jakiś czas ma takie serie wynikające z tego, że zazwyczaj mamy trochę lepszy skład niż reszta ligi i nieraz to zatrybi oraz wynika to często ze słabego poziomu reszty."
To teraz mamy gorszy skład, czy poziom reszty tak podskoczył? Z tej logiki wynika, że wszystko jedno jakiego mamy trenera, bo od niego mało zależy.
24poniedziałek, 21, grudnia 2020 13:09
Zbyszek
Powiem ,że jestem pod wrażeniem występu Prezesa Mioduskiego we wczorajszej Lidze + ekstra . Tym razem pokazał klasę i zaprezentował Legię lepiej niż piłkarze. Ponieważ cenię inteligentne wypowiedzi i sztukę erystyki muszę przyznać ,że Mioduski wraz ze sztuką dyplomacji opanował je zupełnie dobrze. Zaprezentował się jako facet kulturalny, kompetentny, o bogatym słownictwie jak przystało na poważnego biznesmena i prezesa Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA.
Najpierw wyśmiał na zasadzie reductio ad absurdum maksymalistów, którzy po jednej porażce wymienili by wszystkich zawodników, tak jak by lepsi od nich tylko czekali ,aby zasilić Legię. Podobnie potraktował tych którzy tęsknią za wczorajszym dniem przyznając się ,że owszem źle zrobił ,ale dlatego, że za późno zrezygnował z Vukovicza. Ja bym zapytał Mioduskiego, żeby, jak tak chce transparentności , wreszcie ujawnił jakie przesłanki przemawiały za ustanowieniem Vukovicza trenerem zespołu Legii . Bo dla mnie to jest zagadka na miarę odkrycia wiedzy o czarnej dziurze.
Uciął niedorzeczne spekulacje o tym, że Legia jest na sprzedaż i że ktokolwiek inny poza nim będzie jej prezesem. Stwierdził także , iż nie zwolni Radosława Kucharskiego czemu ja się nie dziwię. W Polsce nie ma przygotowanych do pełnienia roli dyrektorów sportowych fachowców. Ci ludzie uczą się funkcjonować w praktyce czyli metodą prób i błędów. Kucharski już w ten sposób wiele się nauczył i teraz szukanie kogoś, aby zaczynał nauki od początku byłoby głupotą.
Szalenie dyplomatycznie podszedł do problemu sędziowania. Najpierw ogólnikowo ,ale przecież wiadomo o kogo chodzi , odciął się od chamskich odzywek uważając i słusznie, że odwracają uwagę od istoty problemu. Mioduski ma ten sam problem w dobitym mówieniu o sędziowaniu co i np. Stempniewski, bo jako prezesowi klubu nie wypada wypowiadać się jak kibol. Przy czym ja sobie pozwolę powiedzieć, że Stempniewski przestał być obiektywnym autorytetem. Pamiętam okres sprzed 6-7 lat kiedy to pryncypialnie dostrzegał błędy sędziowskie. Ostrze jego krytyki stępiało odkąd został prezesem Radomiaka. Wczoraj też ocenił ,że Frankowski popełnił błąd dyktując 3 karnego dla Stali używając tych samych argumentów jakich ja użyłem, ale umniejszył odium krytyki tym, że nie skorzystał on z VARy. Natomiast przy ocenie czy Flis popełnił wykroczenie użył wybiegu w postaci stwierdzenia ,że odległość była mała. Co to znaczy mała? Czy co najmniej 7 metrów to mało czy dużo ? Niedługo okaże się ,że ze 30 metrów to nadal mała odległość.
Nasz prezes wybrnął z dylematu w sposób iście Makiaweliczny ,a mianowicie orzekł, że sędziów mamy bardzo dobrych . Czyli używając argumentu a contrario stwierdził ,że sędziują bardzo słabo. A za to słabe sędziowanie obwinił Przewodniczącego Kolegium Sędziów Przesmyckiego używając częściowo argumentów b. sędziów Rafała Rostkowskiego i Marcina Borskiego. Dał przy tym do zrozumienia ,że dopóki prezesem będzie Boniek i niektórzy członkowie obecnego zarządu to nic się w sprawie jednolitości, transparentności , rzetelności ocen sędziowskich nie zmieni.
Rzadko mam okazję ostatnio chwalić Mioduskiego ,więc kiedy dał sobie taką szansę to z niej skrzętnie skorzystałem.
25poniedziałek, 21, grudnia 2020 13:53
xxx
W sprawie ręki w polu karnym.
Mnie się wydaje absurdalne, że z powodu incydentu celowego nabicia Baggio, sprzed kilkudziesięciu lat, tworzy się takiego potworka w przepisach, którego nikt nie rozumie jednakowo.
Pan Sławek twierdzi, że Flis nie powiększył powierzchni ciała w sytuacji kiedy jego ręka odstawała od ciała. Rodzi się pytanie z dziedziny geometrii, w którym miejscu ułożenia ręki suma powierzchni ręki i ciała będzie większa? Moim zdaniem ta suma może być większa tylko w przypadku spuchnięcia ręki, bo inaczej nie ma szans.
Jeżeli przepisy rodzą takie absurdalne wyjaśnienia, to nie są funkcjonalne.
Najbardziej mnie kiedyś ubawiło tłumaczenie pana Sławka, że celowość zagrania ręką można określać również na podstawie wyrazu twarzy. Np. ściągnięte brwi wskazują na celowość. Pomyślałem że na VAR-e powinien siedzieć psycholog fizjonomista, który będzie rozstrzygał o intencjach zawodników.
A przecież prościej jest kiedy każda ręka nie przy ciele jest przewinieniem.
Ten Baggio nawet nie wie jak narozrabiał.
26poniedziałek, 21, grudnia 2020 14:07
xxx
Mioduski nie tylko zatrudnił Vuko, ale nawet przedłużył z nim kontrakt w kwietniu, bo był bardzo zadowolony z gry i wyników.
Ja mam wątpliwości co do ludzi, którzy co chwilę podejmują "jedynie słuszne decyzje" uzasadniając je głęboką analizą. Coś z tymi analizami jest nie tak.
27poniedziałek, 21, grudnia 2020 15:05
kibic60
@ Vuko
"Mioduski nie tylko zatrudnił Vuko, ale nawet przedłużył z nim kontrakt w kwietniu, bo był bardzo zadowolony z gry i wyników"


- Decyzja o przedłużeniu kontraktu z trenerem Vukoviciem jest naturalna i - co najważniejsze - bardzo mocno uargumentowana. W czasie ostatniego roku rozwinęliśmy nie tylko umiejętności indywidualne naszych zawodników, ale i potencjał całego zespołu. Zespół to zresztą w dużej mierze dzięki pracy trenera chyba najczęściej powtarzane teraz słowo w szatni Legii. Dobór ludzi do sztabu oraz szatni spowodował, ze zaangażowanie, poświęcenie, relacje międzyludzkie obrały kierunek, który zwiększa nam prawdopodobieństwo osiągnięcia zamierzonych celów. Trener Vuković doskonale odnajduje się w swojej roli, jest realistą, jest również świadomy presji związanej z nieustanną walką o trofea. Podejmuje odważne decyzje, które w dalszej perspektywie stają się zrozumiale. Przy kluczowych założeniach, jakimi są sukcesy klubu, chcemy dalej kontynuować regularne wprowadzanie młodych zawodników do pierwszego zespołu, zwłaszcza przy wszystkich możliwościach, jakie stworzy nam Legia Training Center, a nasz szkoleniowiec umiejętnie ten cel realizuje - mówi dyrektor sportowy Legii Warszawa Radosław Kucharski.
28poniedziałek, 21, grudnia 2020 16:27
xxx
@kibic60
Piękne uzasadnienie prezesa.
Mnie się przypomniał dowcip o Breżniewie, który można przerobić na Legijne realia.

Mioduski pyta Kucharskiego. Panie Kucharski o co chodzi z tym doborem trenera? Nie mogę zrozumieć.
- Już panu tłumaczę panie prezesie.
- Wytłumaczyć, to ja sam mogę. Ja nie mogę zrozumieć.
29poniedziałek, 21, grudnia 2020 19:20
aylarad1916
@Kibic60

No fajnie, tylko że są to słowa z 1 lipca, czyli choćby przed porażkami w fatalnym stylu w Poznaniu i z Cracovią w półfinale PP. Od restartu do 1.07 Legia miała bilans 5-2-1, a już po przedłużeniu kontraktu przez Vukovicia 5-1-6.
30poniedziałek, 21, grudnia 2020 19:39
Zgred Maruda
@aylared1916

To taka specjalistyczna / specjalna forma...wpis /cytat / wspierany przez "bota"
Z tym bilansem - pewnie coś uzgodnią Wink trzeba chwilę poczekać, będzie na 100% w wersji "stereo"
31poniedziałek, 21, grudnia 2020 20:33
kibic60
@ aylarad1916

Chciałbym tylko przypomnieć, że przed restartem Legia Vukovića miała 11 pkt przewagi nad resztą stawki.
Mistrza Polski zapewniła sobie na dwie kolejki przed końcem. ostatnio taka sytuacja miała miejsce za trenera Berga w 2014. To się stało dokładnie w trakcie 35 kolejki.

po restarcie kilku kluczowych piłkarzy miało kontuzję, a kilku zachorowało na covid.
Ostatnie dwa mecze graliśmy rezerwami.

Lechia vs Legia
Cierzniak – Stolarski, Astiz, Wieteska, Rocha – Wszołek, Slisz, Pyrdoł, Cielemęcki, Cholewiak – Rosołek

Legia vs Pogoń
Cierzniak – Stolarski, Mosór, Astiz, Rocha – Cholewiak, Slisz, Cielemęcki, Wieteska, Rosołek – Włodarczyk
32poniedziałek, 21, grudnia 2020 20:55
dalkub
pewne rzeczy jakoś dziwnie zawsze będą mnie dziwić. Jedną z nich jest naiwność ludzka i to, że ludzie ciągle wierzą albo chcą wierzyć w to co im inni mówią.
Prezes Mioduski popełnił wywiad powiedział że nie zwolni, nie sprzeda itd. - nie jest to ani jego pierwszy wywiad, ani pierwsza obietnica że coś zrobi albo czegoś nie zrobi i często słowa nie dotrzymuje.
Słowa nic nie znaczą, prezes jak zmieni zdanie i zrobi coś zupełnie innego niż to o czym mówił to sprzeda kolejny bon mot jak to musiał zadziałać i że niczego nie żałuje i tak zrobiłby tak samo a powiedział co powiedział. Robienie hallo z jakiegoś wywiadu to mega naiwność.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1