A+ A A-

Śląsk - Legia 0-1: Regularność

W dwudziestej kolejce sezonu Legia pojechała do Wrocławia. Śląsk przed tym meczem był niepokonany na własnym stadionie, jednak nasza drużyna znalazła sposób na wrocławian. Autorem zwycięskiej bramki był Wszołek. Korzystne rozstrzygnięcia w Ekstraklasie sprawiły, że nasza drużyna ma już siedem punktów przewagi nad Pogonią i Rakowem.

 

Trener Michniewicz dał szansę gry od pierwszej minuty Włodarczykowi. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Boruc – Juranović, Wieteska, Szabanow – Wszołek, Gwilia, Slisz, Kapustka, Mladenović – Włodarczyk, Lopes. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Putnocký – Cotugno, Bejger, Tamás, Štiglec - Musonda, Scalet, Pich, Janasik, Pawłowski -  Expósito.

W pierwszych minutach Śląsk dłużej utrzymywał się przy piłce, ale jako pierwsza groźnie zaatakowała Legia. W 7. minucie żadnemu z legionistów nie udało się przeciąć wrzutki Mladenovicia z rzutu wolnego. Kilka minut później szczęścia z dystansu próbowali najpierw Kapustka, a potem Gwilia, jednak uderzenia naszych pomocników były bardzo niecelne. W 15. minucie Mladenović ruszył lewym skrzydłem i został sfaulowany przez Bejgera tuż przed polem karnym. Sędzia w pierwszej chwili chciał podyktować rzut karny, ale szybko wycofał się z błędnej decyzji. Po rzucie wolnym piłka trafiła jednego z zawodników Śląska w rękę. Sytuacja była sprawdzana w systemie VAR, ale sędzia Jarzębak nie zdecydował się na odgwizdanie przewinienia. Gospodarze odpowiedzieli strzałem głową Picha. Boruc złapał piłkę. W 24. minucie Wszołek dośrodkował z linii końcowej. Lopes uderzył z powietrza, trafił jednak tylko w boczną siatkę. W 29. minucie Putnocký źle wybił piłkę, ale legioniści wywalczyli tylko rzut rożny. W końcówce pierwszej połowy nie działo się nic ciekawego.

Do przerwy było 0:0. Mecz toczył się w wolnym tempie. Legioniści nie oddali celnego strzału na bramkę Śląska.

W 50. minucie na boisku pojawił się Pekhart. Czech zmienił Włodarczyka. W 52. minucie Szabanow zobaczył żółtą kartkę za faul na Musondzie. W 58. minucie Pekhart był blisko szczęścia po dośrodkowaniu Mladenovicia z rzutu rożnego. Niestety piłka odbiła się od słupka. W 61. minucie Pawłowski doszedł do strzału w polu karnym Legii. Była to dobra okazja dla Śląska, na szczęście Pawłowski chybił. Minutę później Pich zmusił Boruca do interwencji. W 64. minucie Legia objęła prowadzenie. Kapustka dobrze w tempo podał do Wszołka, Wszołek ruszył prawym skrzydłem, wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce. W 77. minucie okazję do wyrównania miał Scalet, jednak trafił w ofiarnie interweniującego Wieteskę. W 83. minucie po fatalnym błędzie Bejgera Pekhart znalazł się sam na sam z bramkarzem Śląska, ale uderzył słabo i Putnocký obronił ten strzał. Legia w miarę spokojnie utrzymała prowadzenie do końcowego gwizdka sędziego.

W niedzielny wieczór we Wrocławiu nie oglądaliśmy wielkiego piłkarskiego spektaklu, jednak najważniejsze, że Legia zdobyła trzy punkty, dokonując tego mimo braku kilku podstawowych zawodników. Taką właśnie regularnością zdobywa się tytuły mistrzowskie, choć oczywiście za wcześnie jeszcze na jakikolwiek triumfalizm. W przyszłą sobotę mecz z Wartą Poznań w Warszawie.

Dyskusja (25)
1niedziela, 07, marca 2021 20:18
Senator
Po Górniku kolejny mecz do zapomnienia. Kartkowa absencja podstawowego gracza plus Martins mogła budzić obawy co do wyniku. Niepokój okazał się niepotrzebny. Gramy jak gramy, rewelacji nie ma, ręce nie składają się do oklasków, ale punkty jak zauważył w tytule sir Gawin zdobywamy regularnie. Wybrzydzać czy nie oto jest pytanie?
2niedziela, 07, marca 2021 21:30
sektor212
Senator

Wybrzydzać czy nie oto jest pytanie?

Jeśli chodzi o nasze domowe podwórko, to jest przyzwoicie. Jeżeli chodzi o letnie europejskie puchary, to trzecia runda będzie sukcesem. Meczymy bułę całą rundę wiosenną (poza meczem z Płockiem). Minimalizm i jeszcze raz minimalizm cechuje naszą obecnie grę. Dosłownie, nie mam żadnej przyjemności z oglądania naszych boiskowych męczarni. Na szczęście trener jest w miarę zadowolony, więc należy mieć nadzieję, że do lata nasza gra znacznie się poprawi Smile
3niedziela, 07, marca 2021 22:49
xxx
Mnie się wydaje, że zmierzamy pewnym krokiem w kierunku pucharowej ściany.
Potem jeszcze tylko "Karabach" i być może kolejna "przemyślana i konieczna" zmiana trenera. Lepsze jest wrogiem dobrego, a dobre można docenić dopiero po stracie.
Z mojego doświadczenia życiowego/zawodowego wynika, że firma dopasowuje się mentalnie do szefa. Szefem w tym przypadku jest Michniewicz, Mioduski niby chce dobrze ale wygląda na to, że nie rozumie logiki zespołu sportowego.
4poniedziałek, 08, marca 2021 00:12
corazstarszy
Senator

Wybrzydzać czy nie oto jest pytanie?

Nie wybrzydzać. Zero z tyłu w drugim z ośmiu rozegranych w 2021 meczów. Cieszę się, że Paweł Wszołek strzelił. Legii dosyć dobrze idzie na nowym stadionie Śląska (2x 4-0, 4-1, 3-0, 3-1, nie licząc pomniejszych i 2-0 w finale PP w 2013).
Moje obawy są takie, że wywiną jakiś głupi numer z Wartą.
Oby kontuzji i zarażeń nie było.
5poniedziałek, 08, marca 2021 06:11
Zgred Maruda
Chyba nikt nie wybrzydzał, choć szybkiego bicia serca i wzruszeń też nie było. Mecz bez uniesień ale i bez dramaturgii, co najważniejsze wygrany. Bywają zdobyte punkty piękne, bywają spokojne, bywają też ważne - takie właśnie były.
Wszyscy wiemy jak potrafi zachować się Legia w chwilach strat punktów bezpośrednich rywali w tabeli. Tym razem choć skromnie, punkty przywiozła do Warszawy powiększając przewagę do 7 oczek. Zwiększa to tzw. poczucie spokoju, choć także kibice Legii doskonale wiedzą jak jego nadmierne poczucie potrafi wpłynąć na postawę piłkarzy...Wink Tu widzę element pracy CM aby trzymać wysoką koncentrację.

Pod nieobecność dwóch pomocników z pierwszego składu mnie rzuciła się w oczy postawa Lopesa, kiedy ma więcej miejsca będąc cofnięty za linię ataku pokazuje swoje atuty - może warto to stosować w przyszłości, bowiem wiedząc że ma plac pokazuje więcej swojej techniki użytkowej i jest bardziej przydatny dla zespołu.
6poniedziałek, 08, marca 2021 06:50
kibic60
Serce się raduje, ale oczy krwawią.
Po wczorajszym meczu naszła mnie taka refleksja. Trener z zagranicy i z doświadczeniem dostał od amatora gotowego i przygotowanego do gry na poziomie ligowego średniaka piłkarza i go popsuł.
7poniedziałek, 08, marca 2021 06:56
Krzysztof Jastrzębski
@xxx "Z mojego doświadczenia życiowego/zawodowego wynika, że firma dopasowuje się mentalnie do szefa." Coś w tym jest, dlaczego jednak Czesław a nie Dariusz?
8poniedziałek, 08, marca 2021 07:52
dalkub
Tak sobie czytam te wpisy i czytam i sam się zastanawiam czy może ja oglądam nieco inne mecze, ale też że musi mnie pamięć zawodzić. Oczywiście co do poniektórych nie mam złudzeń - jest teza, to i jest pisanie pod tezę - tak normalka. Jak coś pasuje to się w to tłucze, ale jak coś nie pasuje to cichooooooo szaaaaaaaa - Krzysztof Jastrzębski szacun.

Jednej osobie dziwię się i to bardzo, choć ona ten sceptycyzm ma ograniczony mowa o Sektorze. I tu nasuwa mi się kilka pytań do Sektora:

1. Dostrzega kolega dużo wyższe ustawienie Legii w fazie ataku całej drużyny? a po tym częste zbieranie 2,3 piłek jeszcze na połowie rywala?
2. Dostrzega kolega lepsze operowanie piłką w ataku pozycyjnym na połowie przeciwnika?
3. Dostrzega kolega lepsze zawiązywanie akcji w bocznych sektorach po lewej i po prawej stronie boiska
4. Dostrzega kolega agresywniejsze podejście do pressingu po stracie piłki?
5. Dostrzega kolega lepsze wyjście spod pressingu w fazie budowania ataku pozycyjnego na własnej połowie?
Mógłbym jeszcze kilka rzeczy wymienić. Czy to starczy na Europę - nie wiem, ale wiem że Legia pod wieloma względami poszła do przodu w stosunku do trenera "u którego się zapierdala"

Fanom trenera "u którego się zapierdala" proponuję obejrzeć mecze z jesieni 2020 do meczu z Lechem, oraz mecze wiosenne i pucharowe oraz popatrzeć na taktykę laga na Pekharta i zastanowić się czym to się różni.

Apropos jeszcze mojej dyskusji z Iocosusem w sprawie Czesio lubić młodych czy nie lubić - no więc wczoraj Czesio polubił Włodarczyka i można powiedzieć że Legia grała w 9 w pierwszej połowie - mam nadzieję że kolega Iocosus się na chwilę wyleczył z Włodarczyka (być może za jakiś czas, teraz jeszcze dłuuuuugo nie).

Ja za wczorajszy mecz pochwalę Lopeza - napisałem ostatnio że to zawodnik przeciętny i to podtrzymuję, ale może być przydatny jeżeli nie wymaga się od niego strzelania goli a bardziej uczestniczenia w grze.

I dodatkowo - tak tez widzę błędy, też widzę niedostatki, też widzę problemy - to nie jest piłka na wysokim poziomie, ale tu widać jakiś pomysł, którego od dawna w Legii nie było.
9poniedziałek, 08, marca 2021 09:32
corazstarszy
@dalkub
Fanom trenera "u którego się zapierdala".

Nie deprecjonuj go. Jedno i drugie jest potrzebne. Mi się Legia Vukovicia do pandemii bardzo podobała i to nie ma nic wspólnego z sympatiami czy antypatiami względem osoby trenera.
Teraz Legia demonstruje grę lepiej zorganizowaną, za to jest bardziej rozkojarzona. Z tym wyższym ustawieniem w fazie ataku też się nie w pełni zgodzę - właśnie na tym bazowała Legia Vukovicia pokonując np. Cracovię 2-1, i u nas i w Krakowie czy Wisłę Płock 3-1, Koronę, Jagiellonię. A dzisiejsza pomysłowa Legia ma dosyć często chwile zaćmienia umysłu - ostatnie kopnięcie meczu choćby, wczoraj (Praszelik po rogu). Gdzie byli nasi piłkarze?
Nie zawsze też ta lepsza organizacja powoduje, że jesteśmy efektywniejsi w ataku - przypomnę przegrane mecze tegoroczne i Stal Mielec. Czasu na reakcję po 2-3 było dużo, ale wyszło niegroźnie dla przyjezdnych.
Mam wrażenie, może mylne, że jesteś z tych, którzy sobie wyobrażają, że mecz można wygrać samymi umiejętnościami indywidualnymi i drużynowymi (= organizacją gry). Albo, że masz takie oczekiwania względem gry Legii.
Są mecze, gdy tak jest. A są i takie, że trzeba bardzo walczyć i nie robić sobie przestojów. Obecna Legia, żeby nie robić sobie przestojów, potrzebuje czasem dostać po łbie. Wtedy na krótko gra bardziej uważnie i walecznie. Za Vukovicia przed pandemią przypomnienia nie były tak często potrzebne.
10poniedziałek, 08, marca 2021 09:58
CTP
Nie wiem, jak kolega Iocosus ale ja chciałem zobaczyć młodego Włodara w akcji i... złudzenia prysły. Odnosiłem wrażenie, że młody grał tak, jak w ustawieniu z wysuniętym napastnikiem, czyli głównie czekał na podania od kolegów. Nie wiem, jakie dostał zadania ale w systemie 3-4-3 od napastnika oczekuje się jednak większego zaangażowania w kreowaniu akcji. Najwyraźniej, Legia, to zdecydowanie nie jest dobry klub dla młodych napastników. Chyba jednak lepiej jest wypożyczyć i później ściągnąć z powrotem. Tak jak z Niezgodą, czy teraz z Rosołkiem.

A co do meczu, to było to bardzo wyrównane/nudne spotkanie, gdzie wygrała drużyna odrobinę lepsza jakościowo. Na plus Lopes, który przez cały mecz miał wielką ochotę do gry. Nieobecnego Luquiego starał się zastąpić Kapustka, choć te jego kółeczka były trochę mniej efektywne. No i plusa można też postawić przy Wietesce, który starał się zachować koncentrację przez pełne 90 minut, co mu się rzadko zdarza.

Na 10 kolejek mamy 7 pkt przewagi. Nie powiem, że to autostrada ale drużyna musiałaby się mocno "postarać", żeby to zmarnować.
11poniedziałek, 08, marca 2021 10:49
dalkub
Corazstarszy

Ja nikogo nie deprecjonuję - przecież facet to powiedział, to było jego motto. Jeszcze raz powtarzam, że czekam na jego kolejny klub i efekty pracy. Na razie się nie zanosi.

To ile było tych fajnych meczy za kadencji poprzedniego trenera? tak z 6? 7? reszta też była taka genialna? mogę dla twojej przeciwwagi dodać mecze z tuzami z Gibraltaru na ten przykład, kolejnych kilka doskonale pamiętam. Dobrze wiesz że gdyby nie wyciśnięte zwycięstwo z Lechem to by go prezes wywalił już wtedy na jesieni przed pandemią
Nic bardziej mylnego, walczyć trzeba zawsze, ale nie walczyć jak Górnik z Legią grając w kości a grając w piłkę pokazując umiejętności. Jak chcemy gry w Europie, to Legia musi przede wszystkim lepiej grać w piłkę, lepiej się ustawiać, mądrzej biegać i oczywiście niwelować błędy indywidualne, bo to one są zmorą Legii w tym momencie. Być może jest tak, że trzeba będzie szukać innych wykonawców na środek defensywy, bo tu pewnie jesteśmy zgodni że Wieteska to nie ten rozmiar kapelusza, Jędza jest na równi pochyłej w dół, Lewczuk blisko końca a i on pokazał z Karabachem że to już nie to, Szabanow tylko wypożyczony i mam wrażenie, że nie jest rozwiązaniem problemów na tej pozycji.
12poniedziałek, 08, marca 2021 12:57
xxx
@Krzysztof
"dlaczego jednak Czesław a nie Dariusz?"
Rozważałem ten dylemat i doszedłem do wniosku, że Mioduski odpowiada za cały klub i trudno jest mi określić jaka tam panuje atmosfera, A Michniewicz odpowiada za drużynę i jej charakter możemy oceniać co tydzień. Oczywiście można powiedzieć, że Mioduski ma wpływ na dobór trenerów, ale ja nie widzę żadnej prawidłowości, dobiera ich od sasa do lasa, a więc nie sposób określić jaki charakter chce nadać zespołowi.
dalkub wymienił kilka obszarów na których zespół dokonał postępu. Nie wiem jakie stosował kryteria oceny, długo można by dyskutować o wrażeniach. Ja mam wrażenie że za Vuko graliśmy lepiej i postanowiłem sprawdzić to na liczbach, bo przecież poprawa w tylu aspektach musi prowadzić do lepszych efektów, wszystko się robi po to, żeby więcej wygrywać, więcej strzelać i mniej tracić, no i wyszło mi coś takiego.
Vuko w całym sezonie zasadniczym
pkt/mecz - 2
bramki strzel/mecz - 2,1
bramki strac/ mecz - 1
Michniewicz
pkt/mecz - 2,1
bramki strz/mecz -1,7
bramki strac/mecz - 1
Tak więc okazuje się, że po poprawieniu wielu parametrów, efekt mamy prawie ten sam z wyjątkiem strzelonych bramek, co potwierdza że za Vuko graliśmy bardziej ofensywnie i umieliśmy tworzyć sytuacje.
Ciekawa byłaby jeszcze statystyka oddawanych strzałów, ale nie chce mi się już grzebać.
Wniosek. Tak wiele trzeba pozmieniać, żeby nic się specjalnie nie zmieniło. Z wyjątkiem tego, że ciężej się to ogląda.
Przewaga punktowa na koniec sezonu zasadniczego wynosiła 7pkt, czyli tyle co teraz. Zobaczymy jak będzie w tym roku, czy pragmatyzm Michniewicza, który pozbawia nas przyjemności oglądania, zaowocuje dużą przewagą punktową?
13poniedziałek, 08, marca 2021 13:55
xxx
To co mnie bardzo niepokoi, to poziom naszej młodzieży. Szczególnie mam na myśli zawodników którzy spędzili w naszej akademii wiele lat.
Końcówka zeszłego sezonu, kiedy Vuka dał zagrać kilku młodym zawodnikom, pokazałaarenie.
Ani Cielemęcki, ani Ciepiela, ani Włodarczyk nie dawali rady. Skibicki, który się zameldował fajną bramką, też nie wygląda na kogoś, kto może na stałe zagościć w pierwszym składzie. Włodarczyk wyglądał jak dziecko we mgle, Rosołek ma, według mnie, zbyt małe umiejętności techniczne. Jest niezłym zawodnikiem, ale Legia potrzebuje dużo więcej. Mimo wszystko Mosór najmniej odstawał od poziomu.
Jedyną powtarzalną jakość dają bramkarze. Tak jest od lat. Z czego to wynika?
Może w rezerwach i juniorach trzeba zatrudnić po "Hyballi", żeby podnieśli poprzeczkę intensywności, bo ci młodzi w jedynce wyglądają jakby się przed chwilą obudzili i jeszcze nie wiedzą co się dookoła dzieje.
Trzeba ich budzić znacznie wcześniej.
14poniedziałek, 08, marca 2021 14:00
Zbyszek
O tym, że ten kto trafia jest bohaterem.
Banałem jest powiedzenie ,że piłka nożna sprowadza się do strzelania bramek, w czym tkwi całe piękno futbolu i tajemnica jego popularności. Wynika to z prostego faktu, że bramki są rzadkością czyli ,że są rarytasem. A są delicją , gdyż całe dzieje futbolu i rozwój taktyki oraz organizacji gry polegały głównie na utrudnianiu napastnikom życia. Z tego też powodu ten kto strzeli gola , zwłaszcza jedynego i zwycięskiego jak wczoraj Wszołek staje się z automatu bohaterem. Biorąc pod uwagę te aspekty trzeba sobie uświadomić, że zadanie napastnika jest znacznie trudniejsze niż obrońcy tak w sferze koncepcji ( wyobraźnia, szybkość decyzji ) jak i wykonania.
Po tym przydługim wstępie pora na meritum.
Bramki padają w następujących sytuacjach:
- atak szybki, w tym kontratak.
- atak pozycyjny,
- akcje indywidualne,
- stałe fragmenty gry ( rzuty wolne, karne, rożne, wrzuty autowe),
- przypadek ( indywidualne błędy obrońcy i "samobóje").
Atak szybki ma miejsce wówczas kiedy wskutek nagłego zwrotu wektorowego akcji ( strata piłki) obrońcy nie są w stanie przeszkodzić rywalom i muszą gonić napastników i są zwróceni twarzami w kierunku własnej bramki. Z reguły w ataku szybkim uczestniczy niewielka liczba graczy. Atak pozycyjny rozwija się z głębi pola, uczestniczy w nim co najmniej kilku zawodników i polega na szybkiej wymianie piłek pomiędzy nimi tak, aby wymanewrować obrońców i wytworzyć okazję do oddania celnego strzału. Obrońcy rywali w tym ataku są zwróceni tyłem do własnej bramki. Skuteczny atak indywidualny jest coraz rzadszy, gdyż poziom wyszkolenia w likwidowaniu takiego zagrożenia jest coraz wyższy.
O aspektach szkoleniowych związanych z rodzajami ataków w następnym komentarzu.
W strzelaniu bramek najważniejsza jest wyobraźnia. Nie wiemy skąd ,ani jak ,ale są napastnicy , którzy znajdują się w najkorzystniejszym miejscu i czasie do oddania celnego strzału na bramkę. Pewno składa się na to talent, ale i doświadczenie. Umiejętności strzelania bramek rozwijały się w miarę rozwoju piłki i przeszkód jakie stawiano przed napastnikami , w tym także poprzez zmniejszanie ich liczebności .W przeszłości prymat obrony wynikał z intuicji, a obecnie ma uzasadnienie w danych statystycznych ( o czym pewno za 2-3 tygodnie).W pierwszym okresie futbolu wystarczyło, że napastnik był szybki, miał technikę opanowania piłki, dryblingu i strzału i już. Obecnie ten zestaw jest niewystarczający. Stały rozwój umiejętności obrońców i wzrost ich ilości powoduje automatyczny wzrost klasy napastników. W tym wzajemnym rozwoju ogromną rolę odgrywa technika audiowizualna. Podstawową zdolnością piłkarzy jest bowiem pamięć wzrokowa i np. telewizja wybitnie ją podniosła, wykształciła i udoskonaliła. W dawniejszych czasach napastnik miał często kilkanaście czystych sytuacji w meczu na zdobycie bramki. Dziś ta liczba to góra kilka. Efektywność działań obrońców wzrosła do tego stopnia ,że prawie nie zdarza się to co onegdaj było nagminne, a mianowicie pojedynki jeden na jeden bramkarza z napastnikiem. Kiedyś strzelano bramki bez specjalnych przeszkód z 10-12 metrów, a dziś obrona nie daje strzelać nawet z odległości dwudziestu paru metrów. Kiedyś napastnikowi wystarczyło opanowanie jednego skutecznego sposoby uderzenia piłki, dziś musi znać co najmniej kilka . Nadto w dawniejszych czasach w grze pozycyjnej napastnik po wymanewrowaniu obrońcy miał czystą drogę do bramki, a dziś asekuracja , podwajanie, a nawet potrajanie krycia powoduje, że stale ma "na plecach " paru broniących. Powoduje to stałą presję na napastnika i wywołuje u niego ciągły stres. Dodać do tego należy fakt ,że napastnicy uczestniczą w defensywie ,a obrońcy w ofensywie co skutkuje rozwojem umiejętności przewidywania wzajemnych poczynań.
Większość bramek pada w rezultacie umiejętności i wiedzy egzekutorów. Współczesny piłkarz nie ma czasu, ani miejsca na oddanie silnego strzału wynikającego z obszernego zamachu nogą. Musi strzelać niekoniecznie mocno, ale chytrze, bez sygnalizacji , tak, aby obrońcy i bramkarz nie zdołali zareagować. Na drugim biegunie takich w pełni świadomych i wypracowanych sytuacji , znajdują się niepowtarzalne warunki , których szukają napastnicy z dużą intuicją. Oni stają się sępami czyhającymi na okazje. I to jest kwestia talentu, bowiem techniki strzału można się nauczyć ,ale znalezienia się w miejscu z którego można zdobyć bramkę nauczyć się nie można.
Z oglądu meczów wynika jednak dylemat , który jest nierozstrzygalny ,a mianowicie na ile o strzelaniu bramek decyduje zdolność przewidywania sytuacji i ich wypracowania, a na ile prowadzona do końca , uporczywa walka , licznie na przypadek. Tydzień temu wskazałem, że statystyka dzieli te metody dokładnie pół na pół. W każdym razie liczy się zaskoczenie , które może być w efektem zdolności przewidywania sytuacji, jak i fizycznymi predyspozycjami czy cechami motorycznymi. Np. dziś napastnicy o wzroście powyżej 190 cm nie są rzadkością i nie ustępują sprawnością niższym graczom.
Do sposobów strzelania bramek nogami zaliczamy :
- strzał szybki , z kolana ( nie kolanem Smile,
- strzał szybki, ze zwodem,
- strzał silny podbiciem , z wymachem,
- strzał silny z rotacją,
- strzał wślizgiem,
- strzał z woleja,
- zmiana kierunku strzelonej piłki,
- odbitka wskutek bloku ,
- strzał z krótkiej nogi,
- strzał z podcinką,
- dobitka.
Rzadko zdarza się ,aby napastnik zdołał opanować wszystkie techniki zdobywania bramek, więc powinien on doskonalić te, które pasują do jego predyspozycji fizycznych i psychicznych.
Do strzałów nogami dochodzą te oddane głową , takie jak : strzał czołem, strzał czołem ze skrętem, lobowanie piłki, strzał szczupakiem , zmiana kierunku lotu piłki przez jej muśnięcie.
Strzelania piłki głową trzeba się nauczyć, bowiem ważne jest nienaturalne ustawienie stóp. Normalnie każdy z nas skacze do góry odbijając się z palców stopy, a spada na całą stopę. a przy strzałach z głowy postępuje się odwrotnie. Chodzi w nich o to, aby przy wyskoku sylwetka była wyprostowana , co daje większe możliwości skrętne ,a po oddaniu strzału, aby jak najszybciej można było przystąpić do biegu . Znakomicie szkolenie w tym zakresie opisał Pele.
Można jeszcze długo w tym temacie jak np. ile bramek, jakim sposobami jest strzelanych, w jakim czasie najczęściej padają itd. itp, ale o tem potem.

O tym, że "hodujemy " czyli szkolimy i wychowujemy nie dla siebie.
To co robi się w polskich klubach ,w tym w Legii można porównać do wychowania dzieci przez rodziców. Dokładamy starań, aby dzieci wychować w zdrowiu , wyedukować , nadać poler i przychodzi nieuchronny moment, że one nas opuszczają. Czyli wychowujemy nie dla siebie ,ale dla innych. Identycznie jest w Legii. Z tym, że dzieci nie można zastąpić, a zawodników tak. Dwa tygodnie temu pisałem o zasadach transferowych graczy i wydaje się, że te nauki powinny być w Legii przyswojone i przeniesione na praktyczny grunt. Z czym dotychczas było bardzo kiepsko. Na pewno racjonalnemu procesowi wymiany kadr nie sprzyjała zbyt częsta zmian trenerów i zaspakajanie ich potrzeb dopasowania graczy do tzw. koncepcji gry. Pół biedy jeżeli trenerzy mieli taką koncepcję, lecz większość z nich mieszała składem dla samego mieszania. Kolejnym czynnikiem jaki w tym opisie występuje to ten, o którym pisał Kopernik ,że zły pieniądz zastępuje dobry. W Legii od kilku lat ten proces zastępowania niezłych graczy coraz gorszymi przybrał rozmiary kataklizmu. Po ostatnim meczu w grudniu pisałem jacy zawodnicy powinni Legię opuścić i sprawdzalność moich przepowiedni wynosi 100 %. Teraz niestety przyszła pora na wskazanie jakich zawodników Legii nie da się po sezonie utrzymać. Z całą pewnością z Legii odejdą : Josip Juranovicz , Bartosz Kapustka, Luquinhas, Bartosz Slisz, Szymon Włodarczyk. Wielce prawdopodobne jest odejście; Miszty, Wieteski, który nareszcie zaczyna ufać bardziej intuicji niż myśleniu, Wszołka, Skibickiego, Kisiela , Kacpra Kostrza oraz graczy wypożyczonych. Czyli szykuje się totalna wyprzedaż . Co prawda nikt ich nie wypycha, ale sytuacja finansowa klubu nie pozwala na ich zatrzymanie. Jest to także w dużym stopniu zasługa Michniewicza , bowiem niewątpliwie pod jego kierunkiem zawodnicy czynią indywidualne postępy. Np. taki Luquinhas jest lepszym graczem niż był swego czasu Guilherme. Niestety trzeba stwierdzić ,że postępy indywidualne zawodników nie mają pełnego przełożenia na wzrost poziomu gry drużyny jako całości. Chyba trener ma za dużo koncepcji ,a wiadomo, że wszystkich srok za ogon złapać się na raz nie da.

O tym, że ubogie drużyny szanują pieniądze.
W normalnym biznesie liczy się liczenie pieniędzy pod kątem ich oszczędzania z przeznaczeniem na inwestycje czyli na rozwój. Ci, którzy są bogaci ,ale rozrzutni ,wcześniej czy później interes muszą zwijać. W naszej piłce postępuje się dokładnie odwrotnie. Kto ma pieniądze szasta nimi bez umiaru ,a ubodzy liczą każdy grosz. Jednych stać na rozrzutność, a drudzy muszą wydawać środki kierunkowo , na miarę potrzeb i możliwości. W sytuacji takiego ubogiego krewnego występuje Śląsk Wrocław. Tymi którzy decydują o potrzebach kadrowych są doświadczony dyrektor sportowy Dariusz Sztylka oraz utytułowany i rozsądny 58-letni trener Laviczka. Trener Laviczka, jako zawodnik to 7 krotny mistrz Czech , jako trener dwukrotny mistrz Czech i raz Australii. Postawił on na system 4-2-3-1 i pod jego wymogi sprowadzani są zawodnicy. On wie, że inne systemy potrzebują wysoko kwalifikowanych kadr. Jest to bowiem system mało wymagający, organizacyjnie elastyczny, nie potrzebujący zawodników o specjalnych umiejętnościach i predyspozycjach. Bez łamania reguł systemu można manewrować zawodnikami i np. bocznych obrońców ustawiać na skrzydle ,środkowych obrońców jako defensywnych pomocników i odwrotnie. Zależnie od założeń taktycznych np. od siły gry rywali. Np. wczoraj wyżej w Śląsku zagrali nominalni obrońcy Musonda i Janasik. Jednocześnie takie drużyny jak Śląsk są skazane na pozyskiwanie zawodników, których lepsi nie chcą lub takich, którzy szczyt kariery mają poza sobą. I tak potrzebowali doświadczonego, ogranego bramkarza to ściągnęli niechcianego w Lechu Putnockyego, brak było stopera to zatrudnili młodzieżowca ( 19 lat) Bejgera ,wychowanka Lecha , po 4 letnim pobycie w MU, brakującego ogranego defensywnego pomocnika zastąpił Sobota, na skrzydle pojawił się wieczny talent Bartłomiej Pawłowski, jako ofensywnego pomocnika pozyskali od nas Praszelika , a jako wszechstronnego gracza defensywnego Janasika. Jak widać nie są to żadne gwiazdy i w ich wypadku nie o to chodzi, ale o to , aby byli pożyteczni i przydatni. Tylko, że na taką Legię okazało się ,że to jest za mało.

O tym, że w Legii panuje lekki zaduch.
Wiem ,że w Legii jest kilka osób, które czytają C-L ( w tym pewno Michniewicz) więc mam pewien dyskomfort, aby pisać o atmosferze w zespole, ale wydaje mi się, że bardziej nie zepsuję ,ale może krytyczne uwagi , ktoś odbierze jako dobre rady.
O atmosferze w drużynie, jej aspiracjach i praktyce realizacyjnej w największym stopniu decyduje trener . Temu jak to drzewiej bywało poświeciłem jeden z moich felietonów i wynikało z niego, że atmosfera ma na grę i na wyniki wpływ trzeciorzędny. Najgorsza atmosfera w drużynie panowała za Vejvody,a wyniki były dziś nieosiągalne, niewiele lepsza była za Wójcika i Hasiego ( awans do LM). Bardzo dobra była kiedy trenerami byli Janas i Jabłoński. Ale zdecydowanie najlepsza panowała kiedy zespól prowadził Vukovicz. Vukovicz potrafił wytworzyć nie tylko stosunki koleżeńskie, ale wręcz przyjacielskie i rodzinne. Niestety jego warsztat trenerski był na tak niskim poziomie, że drużyna notowała niewiarygodny regres w każdy aspekcie gry. Jednym z czynników był fakt, że Vukovicz nie traktował błędów popełnianych przez zawodników jako pretekstu do pokazywania swej wyższości. On dawał graczom prawo do popełniania błędów. W tym miejscu podam jako negatywny przykład znakomitego warsztatowca Oresta Lenczyka, który nie potrafił umiejętnie wykorzystać swego psychologicznego wykształcenia. On z omawiania błędów uczynił cały rytuał, często wielogodzinny . Te seanse traktował jako wyrobienie swego rodzaju odruchu Pawłowa nazywane zasadą "gorącego pieca' , jeżeli dotkniesz to się oparzysz, więc nie dotykaj czyli musi ciebie odrzucać błędne zagranie. Tylko, że zawodnicy których to dotykało czuli się poniżeni i znienawidzili nie błędy ,ale trenera.
Niewątpliwie natomiast zła atmosfera jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym oznaczającym symptomy kryzysu, który już jest lub który nadchodzi. Najlepszymi trenerami są ci trenerzy, jak pokazuje doświadczenie , którzy potrafili kryzys przezwyciężyć . A takich jest niewielu , bo oni powinni nabywać tej umiejętności w klasach niższych , gdyż w lidze jak jest kryzys to trenerowi nie pozwala się z nim zmierzyć tylko się go zwalnia. Więc u nas kadencja trenera trwa do kryzysu.
Przy czym ja się Michniewiczowi dziwię, że on zbyt często szybciej mówi niż myśli, nie zastanawiając się jak to zostanie odebrane. Np. miał dłuższą wypowiedz jak to jako trener U-21 analizował taktykę i organizację gry młodzieżówki Danii grającej systemem 3-4-3 i chciałby te wiedzę zastosować w Legii. Czyli Legia ma grać jak słaby duński młodzieżowiec . To może lepiej by było ,aby grać jak juniorzy Mozambiku . Czy on nie dostrzega ,że to żenujące. Złośliwie napiszę, że być może ten drajw na małpowanie "Kiepskich" powoduje, że nasz zespół ma lepszych graczy od rywalki w lidze, a prawie od każdego jesteśmy gorzej zorganizowani.
Mimo to nie można przejść obojętnie nad takimi zachowaniami jak wybuch tłumionych emocji Wszołka po zdjęciu go z boiska w połowie meczu i brak spontanicznej radości po zdobyciu wczoraj bramki, brakiem empatii dla Szabanowa czy wypowiedzi Artura po meczu z Piastem ,że dobrze ,że babol był nie po jego stronie. Michniewicz bagatelizuje te zjawiska i wolno mu ,ale lepiej , aby je przeanalizował . W czym chciałbym mu pomóc.
Po pierwsze . Te techniki ( drony, kamery , nagrania , telebimy , programy komputerowe itd) nakierowane są na ukazywania błędów zawodników , a omawianie ich ma zapobiec ich popełnianiu. To jest droga prowadząca do nikąd w tym sensie ,że analizować błędy powinien trener ze sztabem i w procesie szkoleniowym wykorzystywać nabytą wiedzę do takiego pokierowania treningami ,aby w grze błędy eliminować . Wciąganie w ten proces zawodnika poniża go ,a równocześnie czyni odpowiedzialnym tak jak by piłka była grą indywidualną, a nie zespołową. Nie ma bowiem obowiązku wystawiania gracza, popełniającego notorycznie błędy .
Po wtóre. Trener Michniewicz wyraźnie , być może bezwiednie, stawia bardziej na graczy tzw. swoich , kosztem graczy nie swoich . Tu idzie drogą Magiery w praktyce, bo nie mówi jak tamten, że "ja ciebie nie chciałem " . Być może ma większe zaufanie do takich zawodników jak znani mu z młodzieżówki Wieteska, Kapustka czy sprowadzeni przez niego Szabanow i Muci. Tych, których pomija nie wymieniam .ale jest ich kilku . Trener ma oczywiste prawo tak postępować tylko musi liczyć się z tym, że tworzy kliki i rozbija kolektyw.
Po trzecie . Trener nie przestrzega hierarchii . W piłce zasady są dość proste. Nowy ,a zwłaszcza młody nosi sprzęt. jemu wyznacza się miejsce w szatni, a nie on wybiera, aby zastąpić na boisku starego musi być od niego lepszy itp.. Takim drastycznym przykładem jest fakt, że "kierownikiem" obrony w systemie trójkowym mianował Wieteskę ,a nie Jędrzejczyka. Taki "kierownik" ma za zadanie m.innymi trzymać głębie obrony, w tym linię spalonego, atakować najgroźniejszego napastnika, odstraszać , ustawiać linię strefy, jak trzeba wyznaczać linię pressingu itd. Kto inny jak kapitan drużyny , ograny na arenie powinien taką rolę spełniać i kto od kogo ma się uczyć ?.To jest szkodliwe dla drużyny pomieszanie ról.
Po czwarte. Postawa na treningu powinna być podstawą do wyznaczania zawodnika do gry w meczu . Tej zasady przestrzegają ściśle trenerzy czołowych lig, bo zmusza wszystkich także tzw. najlepszych do pracy i do rywalizacji . Nie dziwi frustracja Wszołka , który nabrał tej wiedzy na boiskach włoskich i angielskich i haruje na treningach jak szalony i kiedy przychodzi co do czego to jest albo zmieniany, albo pomijany. Tym bardziej, że jako prawonożny środkowy obrońca był wyznaczony Juranovicz ze 173 cm wzrostu, a nie on o wzroście 186 cm.
Po piąte. Trener musi nauczyć się panować nad emocjami i nauczyć się sztuki zapominania. Pamiętliwość to nie jest najbardziej chwalebna cecha.
Michniewicz ma już 50 lat i najwyższa pora, aby wyciągnął wnioski ze swoich niepowodzeń, iż w żadnym klubie nie zagrzał na dłużej miejsca, bo wszystkim, mówiąc trywialnie, się znudził.

O tym, że wczoraj to nie był skład, ale składak.
Swoim zwyczajem opiszę tak jak widziałem ,a nie pod wyłącznym kątem wyniku.
Przed meczem w kanale zaprezentowano nam rzekome ustawienie Legii jako 3-3-2- 2 czyli jako twór , który nie istnieje. Chyba Michniewicz chciał błysnąć dowcipem ,albo obnażyć głupotę pismactwa. Aczkolwiek przyznam się bez przymusu bezpośredniego, że systemu w naszym ustawieniu za bardzo nie dostrzegłem. Było ono najbardziej zbliżone do 4-4-2 lub 4-2-3-1. Ale się porąbało. Przy czym niezależnie od ewentualnego zamysłu trenera to zawodnicy z uwagi na swoje umiejętności, predyspozycje i charakterystykę gry zajmują określone pozycje na boisku i na nich wykonują zadania jakie do tych pozycji są przynależne. Tylko pewna obawą napawa fakt ,od pierwszych minut nie zgrali tacy pewniacy jak Pekhart, Jędrzejczyk, Lewczuk, Cholewiak, a z młodych oprócz Włodarczyka Skibicki,Kostorz,Kisiel,Hołownia , Ciepiela. Smile. Zaznaczę, że dawno czegoś tak dracznego nie widziałem. Wróciło stare, przedpotopowe granie, kiedy to taktyka to była umiejętność gry na określonej pozycji. I to działało i wczoraj od biedy zadziałało. O szczątkowym zarysie systemu można było wczoraj jeszcze mówić jeżeli idzie o obronę, bo w ofensywie to było istne pomieszanie z poplątaniem. Taki miszmasz. To, że zawodnicy Śląska byli mocno zdezorientowani to można zrozumieć, ale jak nasi się w tym bałaganie połapali to jewst ciekawostka przyrodnicza. Typowa podwórkowa gra. Jak kto na podwórku nie pogrywał to wyjaśnię, co to określenie oznacza . Ma ona dwie naturalne cechy, a mianowicie, że wszyscy pchają się do przodu i wszyscy chcą być jak najbliżej piłki. Czyli takie pojęcia jak organizacja gry, strefy, odległości, krycie, gra bez piłki itp zostały odrzucone jako zbędne. Graczom Śląska taki chaos odpowiadał, bo gwarantował co najmniej jedno oczko co było ich marzeniem. I żeby się Wszołek nie zbiesił to by cel osiągnęli .We wczorajszym meczu szału nie było ,ani zachwycać się też nie było czym. Tylko ,że w meczach nie chodzi o zaspokojenie wyuzdanych oczekiwać ekspertów czyli szpeców od niczego ,ale o to, aby wynik był taki jak trzeba. A do tego przewaga nad resztą stawki rośnie. Czyli byczo jest.
A mnie staremu zrzędzie przypomniał się stary dowcip z cyklu "Polish jokes" : " Odbywają się walki kogutów. Polak przychodzi z kaczką .I kaczka wygrywa".

O tym, że jak nasi sędziowie nie mają nic do roboty w meczu, to są nieomylni Smile.


.
15poniedziałek, 08, marca 2021 17:03
Zgred Maruda
@xxx

..."Przewaga punktowa na koniec sezonu zasadniczego wynosiła 7pkt, czyli tyle co teraz. Zobaczymy jak będzie w tym roku, czy pragmatyzm Michniewicza, który pozbawia nas przyjemności oglądania, zaowocuje dużą przewagą punktową?"

Odpowiadając na to pytanie pozostawię na marginesie uwielbianą przez Ciebie trenerską postać. Może tylko zaznaczę, że fakt ciągłego porównywania może powodować odruchy wymiotne nawet u zupełnie bezstronnych czytelników...

Stawianym wymogiem przed każdym trenerem Legii jest zdobycie MP. Istotą tego wymogu raczej nie powinna stanowić chwila chwały w wymiernych doznaniach pitolniczych na łamach C- lki - istnieje coś więcej.
Wybacz - Legia może osiągnąć sukces na krajowym podwórku nawet skromnym jednym punktem, a jakiekolwiek porównywanie/ zliczanie/prowadzenie statystyk - nie zmieni nic, bowiem weryfikacja przychodzi w rundach europejskich pucharów.
Czy rzeczywiście Twoją wykładnią są bramki strzelone/ stracone/ i tego typu porównania?
Symbole Twojej sympatii stanowią historię, nowe rozdanie "poniewierane" przez Ciebie przy każdej możliwości organizuje pracę na miarę swoich możliwości.

Raz jeszcze CM nie był dla mnie wyborem pełnym aprobacji, wręcz przeciwnie, jednak - skoro został trenerem Legii - przyglądam się z ciekawością jaką treść wiedzy potrafi tu przekazać/zakorzenić.
Na oceny przyjdzie czas, a weryfikacja będzie w innym zupełnie miejscu...nie tylko trenera (aby jasność była) raczej głównej postaci "zamieszania". Zobaczymy!
16poniedziałek, 08, marca 2021 18:00
Zgred Maruda
@kibic60

A ile razy, że zapytam otwartym tekstem - łzy Ci oczy zalewały kiedy marnowane setki i dwusetki przynosiły przegraną lub w najlepszym wydaniu remis ?
Rozdwojenie jaźni nie powinno generować przeżyć...Trzy punkty z wyjazdu są zawsze w cenie, czy przegrana po pięknej grze byłaby bardziej doceniana?

Za chwilę w podobnych zabobonach/ relacjach dojdziemy do niebywałych wniosków, że "czniać" punkty skoro oczy krwawią...I uznamy krwawienie/ lub brak krwawienia oczu za sportową wykładnię sukcesu...Kuriozalnie- Niebywałe!
17poniedziałek, 08, marca 2021 18:07
xxx
@moderator
W ramach poprawy jakości i kultury dyskusji, zgłaszam że jest coś do posprzątania. Koledze zrobiło się niedobrze i zostawił coś takiego

"Odpowiadając na to pytanie pozostawię na marginesie uwielbianą przez Ciebie trenerską postać. Może tylko zaznaczę, że fakt ciągłego porównywania może powodować odruchy wymiotne nawet u zupełnie bezstronnych czytelników..."

A może mam to odczytać jako oznakę typowej męskiej zażyłości i odpowiedzieć jak to się robi w przypadku szorstkiej, męskiej przyjaźni?
18poniedziałek, 08, marca 2021 18:36
Zgred Maruda
...No tak

Osobiście byłem/jestem odporny na wewnętrzne oznaki organizmu.
Symbolika słowa - może- powinna być jednak bardziej doceniona - nawet w donosicielstwieWink
19wtorek, 09, marca 2021 17:50
iocosus
Dalkub: "Czesio polubił Włodarczyka i można powiedzieć że Legia grała w 9 w pierwszej połowie - mam nadzieję że kolega Iocosus się na chwilę wyleczył z Włodarczyka (być może za jakiś czas, teraz jeszcze dłuuuuugo nie)." - a Czesio po meczu powiedział że Włodarczyk będzie rywalizował z Kostorzem, zatem Dalkubie skoro masz zamiar krytykować CM za wystawianie młodych to ja go będę bronił. Wink
Szczerze powiedziawszy to nigdy do głowy by mi nie przyszło że Michniewicz we Wrocławiu postawi na Włodarczyka choć brałem pod uwagę Kostorza. Ale decyzja mi się podoba, to był bardzo ważny mecz, a tymczasem Czesio podjął ryzyko o co wcześniej go nie podejrzewałem i właśnie to mu zarzucałem. Mecz wygrany zatem ryzyko się opłaciło a przynajmniej nie przyniosło szkody i to że Włodarczyk nie miał wejścia smoka i na kolana nie rzucił. Nie szkodzi. Może nigdy nie rzuci, może Legia to będą za wysokie progi dla niego, ale Muci w swoim ekspresowym debiucie też nie zachwycił a nigdy bym się nie pokusił o stwierdzenie, że już wiemy kto zacz i czy będziemy z niego mieli pociechę, czy też nie. Moim zdaniem jeżeli mamy akademię, kilku jej piłkarzy jest powoływanych na zgrupowania jedynki, to tych najlepiej się prezentujących powinniśmy weryfikować w Ekstraklasie. Nie hurtem i nie w każdym meczu, ale swoje szanse ci najzdolniejsi powinni otrzymać żeby wiedzieć na jakim są stopniu rozwoju, czego im brakuje, co jest do poprawki, w perspektywie na podstawie takich weryfikacji podjąć wspólnie z trenerami decyzję - walczyć o pierwszy skład Legii, czy też lepiej myśleć o wypożyczeniu. Tak to postrzegam, bez tego pozostaje liczyć na fart jak w przypadku Karbownika, który gdyby nie absencje na lewej defensywie i ratunkowe, nieoczekiwane sprawdzenie się w roli lewego obrońcy, to zostałby wypożyczony do Radomiaka. Zamiast terminować u Stępniewskiego otrzymał szansę, wykorzystał ją w pełni i teraz ma angaż w Brighton a Legia uratowany budżet. Takich Karbowników lub Szymańskich nie będziemy mieli co roku, ale to nie znaczy żeby młodych nie weryfikować bo najlepszy trener nie będzie wiedział czy młodego chłopaka Ekstraklasa będzie mobilizowała czy deprymowała. To dopiero będzie do zobaczenia w praniu. Dlatego cieszę się że CM dał szansę Włodarczykowi, niech go ocenia i podejmuje wobec niego dalsze adekwatne decyzje, Szymon już nie może mówić że swoich szans w Legii nie miał. Co istotne i Włodarczykowi i Kostorzowi umowy kończą się latem 2022 trzeba się decydować czy je przedłużać czy też niech podążają śladem Praszelika lub Miłosza Szczepańskiego. 
Optymalnie najlepiej by było, gdybyśmy dwa lub trzy ostatnie mecze w ligowym sezonie grali jako mistrz, wtedy choć nie mam pojęcia co na dziś sądzić o Arielu Mosórze, to jego gry w pierwszej jedenastce bym jednak oczekiwał. Oczywiście o ile po kontuzji śladu nie pozostanie. 
20wtorek, 09, marca 2021 21:00
dalkub
Iocosusie, ależ nic bardziej mylnego, żebym krytykował Czesława za stawianie na młodych. Krytykować go będę jeżeli z uporem lepszej sprawy bedzie mi do składu pakował zawodników poziomu Włodarczyka z ostatniego meczu. Mój wpis skierowany do ciebie po pierwsze miał prowokować do zmiany zdania, że Czesław to by nie wpuścił, po drugie do stwierdzenia przez ciebie faktu, że to iż młody jest w kadrze to nie znaczy że zasługuje na grę. Wydaje mi się że droga kilku zawodników powinna być często stosowana - najpierw pograj w 1 lidze, albo u kogoś z dołu tabeli, potem graj o mistrza. Tak wiem Karbownik wszedł i wypaliło, tylko to przypadek rzadszy. Trzeba łapać minuty, a o minuty w Legii wchodzącemu młodzianowi zawsze będzie trudno, bo tu się gra o mistrza, a nie po to by na siłę ogrywać zawodników, którym sporo brakuje niestety. Optymalnie byłoby wypożyczyć tych zawodników na rok aby się ograli i albo się obronią i wrócą, albo niestety nie i ich kariera potoczy się inaczej.
Mosóra ocenię jak go zobaczę w meczu o stawkę, a najlepiej w kilku - na razie ufam w to co wybiera Czesław
21środa, 10, marca 2021 12:07
aylarad1916
@Zbyszek
Brak radości Wszołka po golu ze Śląskiem nie miał nic wspólnego z Michniewiczem.
22czwartek, 11, marca 2021 09:47
Zbyszek
@aylard1916.
Rozumiem, że powtarzasz to co Wszołek powiedział po meczu , o czym ja pisząc nie wiedziałem. Mnie uderzył nie brak okazywania zewnętrznego radości ,ale o to, że nie widać było u niego żadnej pozytywnej reakcji emocjonalnej . Przyjmując do wiadomości fakt ,że ktoś z jego bliskich zmarł to z reguły gola dedykuje się takiej osobie. A tu nic takiego nie miało miejsca. Więc nadal uważam taki brak reakcji za nienaturalny. Mało tego twierdzę, że Wszołek jako profesjonalista będzie grał na miarę swoich możliwości, ale zrobi co będzie robił mógł, aby z Legii po sezonie odejść.
23czwartek, 11, marca 2021 11:39
Pancz
Dużo nie musi robić, żeby po sezonie odejść z Legii. Zdaje się, że kontrakt ma do końca czerwca 2021.
24czwartek, 11, marca 2021 18:27
Senator
Ja do wpisu Zbyszka myślałem odwrotnie, czyli Legia zrobi wszystko aby nie przedłużyć z nim kontraktu.
25piątek, 12, marca 2021 13:43
Zgred Maruda
W sumie nie wiadomo komu - kto i jak bardzo "zaszedł za skórę" ...
Wszołek dał Legii bardzo dużo punktów po przyjściu, na świeżości. Po covidzie forma spadła, ale czy tylko jemu? Ślisz też wychodził długo z zakażenia i czy gra na miarę możliwości...?
Nie wiem jaki kontrakt ma Wszołek, ale Vesović ma duży, a leczenie i rehabilitacja tylko podwyższyła płace. Jednak wiara w Vesovića jest nadto widoczna, a zatem dyrektor sportowy być może realizuje swój plan pt: "ktoś kosztem kogoś"...taki plan Legii od lat!

Gesty bywają różne, od wariackich do bardzo wrażliwych. Zbyszek się myli, przytaczając "wyświechtane gesty". Każdy jest inny, tak jak wrażliwość jest inna, a więc i inne są gesty...
Uproszczenia są bardzo mylne.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1